IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jin & Satori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Czw Lis 05, 2015 8:55 pm

– Mogę zarezerwować, ale to dopiero pojutrze. Odpowiadałaby ci 17? – zapytal Jinsei'a i wklepał spotkanie w kalendarz w komórce. Bez tego kalendarza, pogubił by się biedak w swoim życiu. Lekcjach, treningach, indywidualnych zajęciach z gimnastyki w powietrzu, grupowych zajęciach z estetyki akrobatyki, dodatkowych zajeć z włoskiego i fizyki, a teraz jeszcze randkami z Jinsei'em. Nie chciałby kiedyś o jakiejs zapomnieć albo przyjść spóźniony. Nie chciałby, aby Jin czekał na niego gdzieś sam w restauracji miejszając zimna już kawę. Tak bardzo niechiałby, żeby ktoś tego doświadczył. To bardzo złe uczucie, znał to z autopsji.
– Twoja siostra mnie zabije i przestanie mnie lubić, że to ja walnąłem ci stylizację, a nie ona. – powiedział i wyglądal na lekko przestraszonego. Nie mówił tego na głos, ale Jin nie musiał się tak bardzo przejmować wyglądem. Dla Satoria był bardzo przystojny, a nie ma co przejmować się jakimiś gazetami sportowymi czy tez muzycznymi, które na pewno będą sobie o nich pisać, jak tylko ten ich związek wyjdzie na jaw. Wtedy już Jin nie będzie musial odbywać ciężkiej rozmowy z rodzicami, tylko brukowce zrobią to za niego.
– Spoko, może twoi rodzice mi kiedyś pokażą, jeśli ładnie poproszę. – powiedział i dla żartow pokazał mu język. Co? Kiedy się skompromitował? Aaaa chyba, że przed chwilą kiedy wypalił jakiś durny tekst z „oglądaniem blizn”. Bo innej sytuacji Satori jakoś nie pamiętał.
– Aha czyli, teraz musisz już iść? No trudno w takim razie, masz mój numer telefonu napisz coś do mnie bo umrę z tęsknoty. Zadzwonić ci na taxi? – zapytał, swojego chłopaka. Miał ochotę go jeszcze namiętnie pocałować, ale nie chciał robić sobie nadziei, że zostanie dłużej, więc po prostu się powstrzymał.[/b][/b]

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Lis 08, 2015 11:02 pm

- Odpowiada. – odparł z uśmiechem. Nawet nie zastanowił się czy na ten dzień ma jakieś plany. A gdyby miał to i tak nie odwołałby spotkania z Satorim. Przełożyłby nawet dzień końca świata, by popołudnie spędzić ze swoim uroczym chłopakiem.
- Nie zabije cię ani nie przestanie lubić. Trochę się podąsa, ale gdy doceni twoją pracę to zacznie cię podziwiać. – rzucił, lekko klepiąc chłopaka po głowie. Jinsei nie przypuszczał, że czerwonowłosemu tak będzie zależeć na uczuciach jego młodszej siostry. Czyżby młody próbował wkraść się w łaski rodziny, by to od nich dowiedzieć się jak najwięcej o Jinie? Po co tak bardzo utrudniać sobie życie, skoro można dowiedzieć się wszystkiego od obiektu zainteresowań. Wystarczy tylko zapytać. To nie boli.
Gazety muzyczne nie piszą o podrzędnych facetach, którzy wygrali prestiżowy konkurs, gdy byli dzieciakami. Prasa nie interesuje się Azjatą i bardzo dobrze. Gdyby zabrał się za światową karierę to co innego, ale on tego nie chce. Nie gra dla rozgłosu, sławy ani pieniędzy. Gra tylko i wyłącznie dla przyjemności. A bierze udział w konkursach, bo lubi rywalizację i poznawanie nowych ludzi, którzy podzielają jego pasję. W taki sposób poznał swoją pierwszą miłość.
- W takim razie już nigdy cię nie zaproszę do mojego domu. Byłem głupi, że ci o tym powiedziałem. Mogłem ugryźć się w język. – burknął pod nosem. Płyta z nagraniem to pięta achillesowa Jinseia.
Taaak, właśnie wtedy się skompromitował. Jin to dziwny i trudny człowiek, ale Zycie bez niego byłoby strasznie nudne.
- Nie trzeba. Wrócę metrem. – odpowiedział, sięgając po koszulę. Otrzepał ją, założył i zapiął guziki. Włożył marynarkę i wziął torbę.
- Napiszę od razu, gdy tylko wrócę do domu. – odparł, odwracając się przodem do chłopaka. Przybliżył się do niego. Spojrzał w jego niebieskie oczy, po czym złożył czuły pocałunek na miękkich wargach swego ukochanego. – Dobranoc, książę. – mruknął, po czym wyszedł z pkoju.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sob Lis 14, 2015 8:21 pm

Jakoś bardzo szybko się zgodził. Satori nie był pewny czy aby przypadkiem, nie będzie miał wtedy jakiś zajęć. No ale nie będzie się dopytywał. Skoro Jin chce z nim spedzic czas to super.
– A to w takim układzie, moge być spokojny. – powiedział i odetchnął z ulgą, jakiś taki spokojniejszy, że od razu na początku ich znajomości, siostra jego chlopaka przestałaby go lubić czy też akceptować. To by było nie miłe. Jakby podpadł małej czymś, wolałby się z nią nie widywać i znowu musieliby się z Jin'em ukrywać. Choć i tak pewnie będą musieli, bo rodzica Jinsei'a pewnie nie wie, że chłopak jest gejem i do tego ma chłopaka, którego mam nadzieję, kocha uczuciem prawdziwym i szczerym.
Nie on nie dlatego chce się dostać w łaski rodziny. Chciałby po prostu najzwyczajniej w świecie, żeby go polubili.
Ale Gazety sportowe piszą o Młodych utalentowanych zawodnikach przygotowywujących się do Olimpiady, więc niech Jinsei będzie na to gotowy. A czy Satori w ogóle wspominał swojemu chłopakowi, że przygotowywuje się do Olimpiady? Nie, chyba nie. W sumie nie pytał go o sport, to ten nie ma w zwyczaju się chwalić sobą. Ponieważ przez całe lata jego rodzina wmawiała mu, że nie jest nikim ważnym, że jego życie jest tylko ich błędem, że ma się nie wyżyszać i najlepiej siedzieć cicho.
Z rozmyślań o Olimpiadzie wyrwał go, oburzony głos Jinsei'a.
Ej co się właśnie stało?
– Złościsz się na mnie? No weź przestań, przecież nie chc... – zaczął się tlumaczyć, chyba nie do końca ogarnął co właśnie zaszło. No rzucił fochem, jak przedszkolak. I jeszcze chce wracać matrem.
Stał lekko w szoku, nie wiedział co zrobić. Chciał go zatrzymać, ale wiedział, że chłopak i tak nie zostanie na noc. Po pocałunku, który wydawał się być zdecydowanie za krótki. Satori przymknął na chwilkę oczy, a gdy je tworzył, Jinsei'a już nie było.

Był na siebie wściekły, za jego zchowanie. To nie Jin zachowywal się jak przedszkolak tylko on. Ale może to dlatego, że ktoś go obdarzył uczuciem, którego do końca nie ogarnia. I to może przez to ciągle przyspieszone bicie serca, to może dlatego zachowywuje się jak idiota.
Nie było jeszcze tak późno to Satori zasiadł do lekcji. Ma tego tyle, że cyba do rana się nie wyrobi.

Rano nadeszło zbyt prędko. Zajęcia, trening, zajęcia, trening, zajęcia, trening.
Kawa, energetyk, kawa, jabłko, kawa. Nie wiedział co zrobić, aby nie usnać na zajęciach z przedsiębiorczości, a telefon milczał. Nie dostał widaomości od Jin'a.
A jak mu się coś stało? – zamartwiał się strasznie. Robiąc na treningu podwójne salto na równoważni, upadł źle. Na „twarz” można rzec i podbil sobie prawe oko oraz rozwalił dośc mocno prawą wargę. Trener go jeszcze ochrzanił, że w trakcie zajęć myśli o rzeczach nie związanych ze sportem.
Satori skup się, bo zaraz się zabijesz! – powiedział trener i trening trwal dalej. Czerwonowlosemu huczalo trochę w głowie, ale dalej cieżko trenował. Ćwiczył, robił salta i obroty. Potem po wyjściu z sali, biegał w ogóle parku miejskiego i czekał caly czas na sms.
A jak ze mną zerwie? – zadręczała go caly czas ta myśl.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sob Lis 28, 2015 8:43 pm

Odkąd Jin wyszedł z akademika, cały czas myślał o Satorim. Nawet nie tyle myślał, co się martwił. Nie dało się nie zauważyć, że czerwono włosy czasami ‘’odpływa’’ gdzieś myślami i w ogóle nie słucha Jinseia. A potem wychodzą z tego różne sytuacje i młody popada w paranoje. Jakby słuchał to by wiedział o co chodzi.
Po powrocie do domu i wejściu do swojego pokoju, Jin zaczął szukać swojego telefonu. Przekopał całą torbę, obmacał kieszenie i nic. Nie ma go. Zniknął. Pierwsza myśl – rodzice mnie zabiją. Druga myśl – Satori nie będzie już chciał ze mną gadać, bo powiedziałem, że napiszę, gdy wrócę do domu, a nie napiszę, bo zgubiłem komórkę. Nawet nie pamiętam jego numeru. Przeklęty los. Jin będzie musiał złapać jutro chłopaka w szkole i się wytłumaczyć.
I tak oto następnego dnia, w każdej wolnej chwili szukał młodego, by wytłumaczyć się z nie napisania smsa. Przeszedł przez wszystkie korytarze, przeszukał wszystkie łazienki, nawet zaczepił chłopców z drużyny Satoriego by zapytać czy wiedzą, gdzie może znaleźć czerwono włosego. Wskazali mu parę miejsc, więc Azjata tam się udał, ale księcia nie znalazł. Przeklinam cię losie! A niech cię diabli!
Po zajęciach zamiast iść prosto na stację metra, poszedł do parku miejskiego. Zrezygnowany, przybity i z zwieszoną głową, pełzał po ziemistych ścieżkach, w myślach przeklinając swój los. Może, któryś z jego ‘’koleżanek’’ powie mu, że go szukałem i do mnie zadzwoni, i może ktoś znalazł mój telefon, i odbierze, i przekaże go Satoriemu, a Satori odda go mnie…. Jestem skończonym kretynem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Lis 30, 2015 8:38 pm

Ta paranoja w ktorą popada czasem Satori wiaże się z tym, że to Jinsei czasem mówi, coś niby na żarty, a Satori chyba jeszcze nie podlapał jego poczucia humoru i zawsze bierze te slowa, teksty na poważnie. I z tego wychodzą różne dziwne nieporozumienia. Ta akcja z bliznami… była nie fajna. A czerwonowlosemu zrobiło, się tak przykro, że naprawdę nie umiał powstrzymać łez.

Przez cały kolejny dzień nie mogł się nad niczym skupić. Gdy wieczorem wyszedł biegać, założył cieple ubranie i bluzę z kapturem, aby ukryć pod nim swoją zmartwioną i posiniaczoną twarz. Nie chciałby nikogo swoim wyglądem przestraszyć. Musiał jeszcze poćwiczyć, musiał biegać. Musiał bo inaczej zaczynał się martwić i panikować. Biegał jak ta krowa na łańcuchu, wokół skweru w parku miejskim. I nagle poczuł, że telefon mu wibruje. Zatrzymał się i odebrał, nie patrząc nawet na wyświetlacz: – No w końcu dzwonisz kocie. – w słuchawce można było usłyszeć delikatne mruknięcie, a potem histeryczny śmiech. To nie był Jinsei, ale dobry kolega Satori'ego z drużyny. Dzwonił, aby powiedzieć mu, że zostawił w sali swoją torbę treningową.
– A mógłbyś ją… albo nie, ja sam po nią podejdę i tak nie mam nic do roboty. – powiedział do sluchawki, po czym obrócil się na pięcie i ruszył w te pędy do szkoły, aby Debito nie musiał na niego zbyt dlugo czekać.

Gnał, przez park. Może wśród osób które mijał był właśnie Jin. Ale i tak by go pewnie nie poznał, bo wyglądał jak każdy człowiek biegający sobie wieczorem. Jego charakterystyczna czerwona czupryna, była schowana pod kapturem. A piękna delikatna buźka obita i posiniaczona.

Gdy dobiegł pod salę gimnastyczną, światła w środku były jeszcze zapalone. Było po 19, więc powinno już być ciemno wśrodku. Ale to pewnie Debito czeka na niego. Z uśmiechem na twarzy czerwonowłosy wszedł do ciepłej sali. Już w drzwiach, na szyję rzucił mu się blondyn z drużyny.
Wyszeptał mu do ucha: Czemu kocie byłeś dzisiaj taki nie uważny, mogłeś się połamać. – mówił do niego, wisząc mu na szyi. Mam ze sobą zimne puszki piwa, moglibyśmy się razem napić. Powiedziałbyś mi co cię trapi, a przy okazji obłożymy nimi twoje spuchnięte oko. Bosze Satori wyglądasz jakby cię ktoś pobił. – wyjęczał, jak zraniony kociak. Po czym nie czekając na odpowiedź czerwonowłosego wyjął ze swojej torby naprawdę lodowate browarki. Dwa od razu otworzył, a trzeci przykładał Cheerliderce do podbitego oka.
Upijając mega łyk lodowatego piwa, chlopak popatrzył na kolegę: – Dzięki, jesteś kochany.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Gru 06, 2015 3:16 pm

I tak pełzał przez park, przeklinając swój marny los. Biednemu zawsze wiatr w oczy. A już zapowiadało się tak fajnie. Miało być słodko i romantycznie. Gdy odzyska telefon to zapisze numer chłopaka w każdym zeszycie i podręczniku oraz przyczepi karteczkę z numerem na tablicę korkową. I dodatkowo wykuje cyfry na pamięć. Już nigdy nie będzie takiej sytuacji, że nie napisze do Satoriego po powrocie do domu, NIGDY.
W pewnym momencie zatrzymał się i podniósł głowę.
- Albo mam omamy słuchowe, albo naprawdę słyszałem głos Satoriego. – mruknął do siebie., rozglądając się dookoła. Głos znajomy, ale jego posiadacza nigdzie nie widać. Stał, jak widły w gnoju i patrzył w stronę szkoły. Nawet przyszło mu na myśl, by pobiec do szkoły i może jakimś szczęśliwym trafem książę będzie wracał z treningu. Długo się nie zastanawiając, ruszył sprintem do szkoły. Po przekroczeniu bramy, zauważył światło palące się w sali gimnastycznej. Może chłopak tam jest trening? Miał taką nadzieję. Bez zatrzymywania się, podbiegł do budynku i wszedł do sali gimnastycznej. Stał przy drzwiach, ciężko oddychając. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to dwójka chłopaków i jednym z nich był Satori. Mimo tego, że chłopak miał kaptur na głowie, to Jin rozpoznał jego uroczą twarz. Nawet z tym podbitym okiem. Azjata podszedł do czerwono włosego i mocno go przytulił.
- Bardzo Cię przepraszam. – wyszeptał mu do ucha. Wyjaśniłby mu wszystko od razu, gdyby tylko starczyło mu tchu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Sty 05, 2016 10:30 pm

Gdy Jin się tak bląkal on był już w sali gimnastycznej i ulegał urokowi swojego kolegi. Czy to specjalnie bo był zdenerwowany czy tak po prostu wyszło. Ulegał mu, a on chyba zamierzal z tego skorzystać. Może od dawna lecial na cheerliderkę, tylko nie było okazji aby mu to pokazać. A teraz jak znalazl Satori wygląda jak po pobiciu, jest obolały, smutny i zmartwiony. Dla kogoś, kto poluje to idealna ofiara jest. Latwa do zdobycia, taki zmartwiony i opuszczony, myśli, że wszyscy chcą dla niego dobrze. A wcale nie tak musi być. Oni w takich chwilach okręcaja sobie ofiarę wokół palca, sprawiają że jest ufna.
Popijal zadowolony piwo, a Debito przykladał mu puszkę piwa do podbitego oka. Byli bardzo blisko siebie. Debito cos opowiadal, a Satori co jakiś czas zaśmiewał się wręcz do łez. Humor zdecydowanie mu się poprawił. Gdyby nie to, że in od razu rzucił się mu na szyję, w ogole by go nie zauważyl. Wszedł jak cień, nie było slychać nawet jak stąpa po podlodze w butach, które halówkami przecież nie były.
– Jin co ty tutaj robisz? Znaczy, miło cie widzieć… boże caly dzien zastanawialem czy cię ktoś nie porwał… nie zgwalcił… nie zabił. Nie mogłem się nad niczym skupić. – powiedzial też na jednym tchu. Debito wciąż trzymał go za rękę. Do Satori'ego dopiero teraz to w ogole dotarlo, że chlopak trzymał go za rękę. Zgrabnie, szybko i dośc grzecznie uwolnił się z uścisku Debito'a. Ale chłopak nie odpuszczał, stanął między Satorim a Jinseiem i powiedział: Weź odejdź luzerze, on się dzisiaj przez ciebie prawie zabił na tej równoważni. Robił podwojne salto, czy ty sobie w ogole zdajesz sprawę jakie to jest trudne i niebezpieczne? To nie to co rzympolenie na skrzypeczkach, więc idź sobie stąd grać i zostaw nas samych!
Satori zgłupiał, po przemowie kolegi. Był w szoku i dlatego nie odezwał się nawet slowem… Ne był w stanie, słowa uwiązły mu w gardle, tak że wydawało mu się, że się nimi dusi.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lut 03, 2016 5:36 pm

Po tym, jak wyściskał chłopaka, miał zamiar wszystko mu wytłumaczyć: zgubienie telefonu, szukanie go po całej szkole w każdej wolnej chwili, ale nie. Teraz musiała się pojawić przeszkoda w postaci jakiegoś pajaca, który ma czelność, wpychać się między zakochanych w tak romantycznej chwili! Coś okropnego.
- Co tylko świadczy o tym, że nie potrafi przestać o mnie myśleć, więc nie masz żadnych szans. Odpuść sobie, tylko się ośmieszasz. – warknął, patrząc z pogardą na nic nieznaczącego rywala. Wyminął nieznajomego, po czym szybkim ruchem wziął torbę Satoriego na ramię, a jej właściciela na ręce, i wymaszerował z budynku.
- Przepraszam, że przeze mnie tak się martwiłeś. Naprawdę chciałem do ciebie napisać, ale gdzieś zapodziałem telefon i nie pamiętam twojego numeru. Komórkę prawdopodobnie zostawiłem za kulisami w filharmonii. Może jeszcze dzisiaj ją odzyskam. – wytłumaczył, idąc prosto do akademika. – Szukałem cię dzisiaj cały dzień. Nawet pytałem o ciebie innych cheerleaderów. Jeden z nich powiedział ‘’Po co będziesz tracił czas na szukanie Satoriego? Ja z chęcią się tobą zajmę’’. Masz dość….. eee, dziwnych znajomych. Ale nareszcie cię znalazłem i bardzo się z tego cieszę. – dodał, stawiając chłopaka przed drzwiami akademika, po czym wręczył mu jego torbę.
Z uśmiechem spojrzał na swego księcia. Naprawdę się cieszył, że go znalazł na tej sali gimnastycznej i nawet nie chciał myśleć o tym, co by się tam działo, gdyby nie przybył tam w ostatniej chwili. Satori jest dość naiwny i łatwo da się go uwieźć, w szczególności, gdy jest w takim stanie.
- To ja już będę leciał odzyskać komórkę. – oznajmił, czule całując chłopaka. – Wpadnę jutro po ciebie o 17. Pamiętasz, że jesteśmy na jutro umówieni, co nie? – dodał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lut 03, 2016 9:19 pm

W momencie kiedy Debito zarzucił tekstem w stylu drama z wenezuelskiego serialu, Satori'emu odjęło mowę. Czy on się na mnie sadzi? Czy on mnie podrywa? – niedocieralo do czerwonowłosego, że Debito stanął w jego obronie, bo lubi go bardziej niż innych chłopaków z drużyny. No właśnie, jeszcze jakby wpychał się z grancją, a ten bucirami wszedł między nich i … i co teraz?
Satori nie chciał, aby doszlo do jakiejś iście dramatycznej walki, bo bałby się kto będzie Goliatem. Po za tym nie chciał, żeby żaden z chłopców zrobił coś drugiemu. Nie ważne, który był silniejszy, on chciał być z Jin'em. Mimo, że przez rozmyślania o nim, by się dziś „zabił”.
Wziął go na ręce? Serio?!
A to Goliatem, jednak okazałby się chyba Debito! Ups, mylić się rzecz ludzka.
Gdy byli już na zewnątrz, Jin zaczął wyjaśniać mu całą sytuację. Po czym w trakcie drogi do akademika powiedział zdanie, które wywołało u czerwonowłosego, prawie że atak epilepsji.
– Co powiedział? Ktory to? – powiedział, wyraźnie zdenerwowany. Na stwierdzenie o dziwnych znajomych, przytaknął tylko głową. Coż mu innego pozostało, skoro to był prawda.
Gdy ten pocałowal Satori'ego, ten objął go pocniej, zaplutł ręcę na jego tyłku i nie zamierzal puścić. Całowali się namiętnie przed drzwiami do akademika. Satori, zachęcał język Jin'a do namiętego tańca. Nie dawał mu wytchnienia.
I gdzie się podział ten uke Satori z pierwszych dni w tej szkole? Przepadł, bezpowrotnie.
Teraz on nadawal tempo pocałunkom. Na chwilkę zrobił przerwę, trzymając wciąż Jin'a w żelaznym wręcz uścisku, wciągnął go środka i naparł na niego cialem. Przywierając go do ściany, calował go namiętnie.
– Już mnie znalazłeś, telefon nie będzie ci już potrzebny. – mówił całując go nieprzerwanie.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lut 03, 2016 10:32 pm

No cóż. Pechowy Debito marnie trafił. Jin był szybszy i bardziej zdecydowany. Teraz biedny chłopaczyna musi znaleźć inny obiekt westchnień, bo ten Czerwony Książę jest już zajęty.
- Taki niski blondyn. Po jego zachowaniu można by wywnioskować, że......ma bogate doświadczenie. - starał się ująć to dość przyzwoicie, nie obrażając przy tym znajomego Satoriego. Przy innej osobie nazwałby go ''męską prostytutką'' albo ''puszczalskim cheerleaderem'', ale przy ukochanym nie chciał być nieuprzejmy.
Nooo, takiego obrotu sprawy się nie spodziewał. To, jak Satori przejął inicjatywę i dyktował starszemu, jak ma całować i w ogóle, spodobało się Jinowi. Nawet przyłączył się do zabawy i długo nie pozostał dłużny. Objął chłopaka pod tyłkiem, podniósł i oparł o ścianę. Wsunął język do wnętrza ust młodego i przejął kontrolę. Teraz Jin był panem sytuacji, którą przerwał po kilku dłuuuuuuższych chwilach.
- Przysięgam na moją głowę, że wziąłbym cię począwszy od tej ściany, gdyby nie to, że jutro są zajęcia i musisz być na chodzie. Ale wynagrodzę ci to. Za tydzień rodzice wyjeżdżają na weekend, siostrę wystawię za drzwi i będziemy mieli cały dom dla siebie. - zadeklarował się, odstawiając chłopaka na podłogę. I żeby nie było wątpliwości, to była propozycja spędzenia razem dwóch dni miedzy innymi na kochaniu się w łóżku, kuchni, salonie, wannie i gdzie się tylko da. Żart. Łóżko wystarczy no i powtórka w wannie, i jeszcze macanka w kuchni, no i może jeszcze pieszczony na kanapie w salonie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lut 03, 2016 10:53 pm

No pechowy, pechowy…
Chociaż tak naprawdę to dzisiaj Jin miał farta, bo pewnie gdyby nie wpadł na to, że Satoś może być jeszcze w szkole, mogłoby to się potoczyć troszkę inaczej. Tak więc wielki plus dla Jin'a za improwizację. Oraz wielki minus za zgubienie telefonu.
Oj tak Czerwony Książe był już zajęty!
Na wspomnienie o Seth'ie, Satori wybuchnął szczerym, melodyjnym śmiechem. Nie chciał nic więcej mówić. Sądził, że ten śmiech wyjaśnił wszystko chłopakowi. Jakie było podejście do tego chłopaka. O rany, smiał się w nieboglosy, nie mogąc się opanować. Chyba rozumieli się, bez słów, bo Satori doskonale wiedział, jak Jin mógł go nazwać.
– Ależ ty uprzejmy. – mówiąc, to normalnie już płakał ze śmiechu, aż go brzuszek rozbolał.
Ale gdy dotarli do akademika, zatkał się. Bo miał ochotę na coś zdecydowanie innego. A chisteryczny śmiech raczej by mu to utrudniał.
Ha! Widział, że zaskoczył swojego chłopaka. Bardzo mu się podobało to, że Jinowi również przypadło to do gustu. Nadawał tempo, nadawał rytm pocałunkom. Ale nadawanie rytmu, nie było mu dane na zbyt długo. Jin wtrącił swoje „ja” w ten cały taniec ich spragnionych siebie języków.
Skąd on ma tyle siły, aby tak mnie podnieść? – dziwił się w myślach caly czas chłopak.
Było tak cudowanie, a mogło być jeszcze lepiej. A ten nagle wszystko zakańcza, bo co? Bo mamy zajęcia?!
To jak bardzo Satori był zawiedziony, nie mieściło mu się w głowie. Przez chwilę miał podstępny plan, żeby zacząć mdleć mu w ramionach. Ale potem stwierdził, że nic na siłe…
– Okey, to ja już będę szedł, spać. Skoro te zajęcia są takie super hiper ważne. – schylił się po swoją torbę i bez żadnego „cześć” czy też „pa” zaczął iśc w stronę swojego pokoju. Był tak bardzo zawidziony, że nie mógł sobie ze sobą poradzić.
Może to piwo co mam je w pokoju, pomoże mi z tym smutkiem. – pomyślał powłucząc nogami w stronę swojego pokoju, w którym pewnie był już jego wspołlokator.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Czw Lut 04, 2016 10:05 pm

Dostał plusa i minusa….czyli w sumie wyszedł na zero, czyste konto. Ale za to za wspólny weekend dostanie całą stertę plusów, if ju noł łot aj min.
Eh, a głupi Jin już myślał, że wzbudzi tym zazdrość u Satoriego, a ten się zaczął śmiać. Beznadzieja.
- Nie wypada wyzywać znajomych swojego chłopaka w jego obecności. Ale pewnie wiesz, że użyłbym gorszych słów. – odparł, podśmiechując. Śmiech Czerwonego Księcia był zaraźliwy.
Azjata miał rychłą nadzieję, że tym razem Satori zrozumie, chociaż trochę, ale nie. Ciemnogród pozostanie ciemnogrodem.
- Satori – jęknął z wyrzutem, łapiąc chłopaka za rękę. – Wiem, że jesteś zawiedziony, ale staraj się mnie choć trochę zrozumieć. Nie znasz mnie jeszcze od tej innej strony i nie wiesz do czego jestem zdolny. Dlatego chcę zaczekać z tym do następnego weekendu, by po tym jak cię wymęczę, będziesz mógł mieć czas na odpoczynek i dojście do siebie. I nie uciekaj za każdym razem, gdy coś ci nie pasuje. – odparł, puszczając rękę młodego. – Przyjdę jutro o 17, jeśli to nadal aktualne. – dodał i wyszedł.
Widziały gały co brały. A brały samolubnego i dziecinnego księcia. Przed Jinem długa droga nauczania młodego, jak żyć w związku, a nie partnerskim układzie z seks przyjacielem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Czw Lut 04, 2016 11:14 pm

No zareagowal smiechem, a nie zazdrością z jednego prostego powodu. Że on znał owego chlpoca, który ruchałby drzewo gdyby się dalo. Proponowal seks wszystkim łącznie z trenerem kadry i wszystkim nauczycielą, pod pretekstem jedynek z klasówek czy dodatkowych konsultacji. Tak zwana „męska dziwka” nie można tego inaczej nazwać. Ale nie chciał wprowadzać Jin'a w te szczegóły. Poza tym mieli lepsze rzeczy do robienia, to znaczy tak się wydawało chłopakowi.
Ale nie…
Ciemnogród?? Ciemnogród? Serio?! Dobrze, że Satori nie posiada umiętności czytania w myślach, bo poszedłby już i nie wrócil od takiego chłopaka, co wyzywa go od ciemnogrodu…
– Zrozumieć? Ale o co ci tak właściwie chodzi? – powiedział zniechęcony, dalszą rozmową. Marzył tylko o kilku browarkach, które mrożą mu się w mini lodówce w pokoju. Jak na nastolatka, zdecydowanie za dużo zamierzal wypić tej nocy… Patrząc na to, że od rana nie jadl nic konkretnego, bo cały czas zamartwiał się o Jinsei'a.
Chciał coś powiedzieć, ale nie mógł bo jego już nie było!
Wszedl do pokoju, trzasnął drzwiami i rzucił się na łóżko.
Ahhhh, a on co niby robi? Ucieka! Ode mnie! Wcześniej też coś mówil o blizach i innych pierdołach, jakby to było ważne! Boshe gdzie to piwo? – włączył sobie laptopa i zacząl oglądać jakieś anime yaoi i pić piwo za piwem. Piwo za piwem, piwo za piwem. W paczce było 6 sztuk, czyli 3 litry, jak na takiego chłopaka zdecydwanie za dużo.

Gdy dzwonił budzik, Satori nie wstał. Zaspał na lekcje, na trening – ten poranny i ten po obiedzie. Gdy była już 16.45 chlopak dalej spał w samych gatkach, z takim kacem, że nie mógł nawet otworzyć oczu. Miał światło wstręt i normalnie słyszał jak jego współlokatorowi rosną włosy na głowie. Ale to nie przeszkadzało mu otworzyć kolejnego zimnego browarka, tak na pokrzepienie serca, duszy i ciała.
– W końcu jestem gówniarzem, który zawsze dostaje to czego chce, prawda?! – powiedział do wspóllokatora, który już nie miał sily na niego krzyczeć i opadł na łózko bez sił zaczytując się w jakąś książkę, wziętą z bibloteki.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lut 10, 2016 12:28 am

Na dzisiaj miał po prostu dość. Typowy jedynak najwyraźniej nie potrafił zrozumieć, że Jin chce uchronić chłopaka przed nim samym i bolącym tyłkiem. A tak swoją drogą to Satori miał nieziemski tyłeczek, aż chciało by się….mniejsza z tym.
Po tym jak opuścił akademik, udał się do filharmonii, gdzie odnalazł swój telefon. A stamtąd wrócił prosto do domu. Przez całą drogę myślał nad tym, czy zadzwonić albo chociaż napisać do czerwono włosego, ale nie chciał się z nim jeszcze bardziej pokłócić. Tak więc po powrocie do domu rzucił rzeczy w kąt, wziął prysznic i poszedł spać.
Następnego dnia rano robił to co zwykle, czyli: poranne ‘’ćpanie’’, śniadanie, spakowanie torby, ubranie się, poranna toaleta i wio do szkoły.
Jin cały dzień chodził ponury, rozmyślając o Satorim. Wiedział, że zachował się idiotycznie, ale młody też nie był lepszy. Dzisiaj wszystko mu wyjaśni, powie te żenującą prawdę o sobie. Może jak wyłoży kawę na ławę to Satori zrozumie dlaczego Jin tak długo zwleka.
I tak jak się wcześniej umawiali, punktualnie zjawił się pod drzwiami pokoju (miejmy nadzieję) swojego chłopaka. Poprawił okulary, sprawdził oddech i zapukał.
Boże, miej mnie w swojej opiece i napełnij Satoriego wyrozumiałością. Błagam.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pią Lut 12, 2016 8:00 pm

Drzwi otworzył mu niski blondynek, mial na sobie dres, przez ramie przewieszoną torbę.
– Hej. Ja właśnie wychodzę, ale chciałem ci powiedzieć, że on jest pijany od wczoraj. Nie wiem co mu zrobiłeś, ale wczoraj był załamany. – powiedział, po czym wyprowadził Jin'a na zewnątrz i zamknął drzwi. On zawsze bardzo troszczył się o Satori'ego.
– Ty jesteś jak inni, masz go za rozpieszczonego gówniarza, który zawsze dostaje to co chce?! Ale on taki nie jest! Ciekawe jaki ty byś był gdyby matka za każdym razem, kiedy wracasz do domu na świeta mówiła ci, że żałuje ze nie usunęła ciązy z tobą. Gdybyś nigdy nie dostał pochwały, miłego słowa, pocieszenia. Nic. Jeśli dalej będziesz go tak traktował, zrobię wszystko żeby Satori nie musiał już tak przez ciebie cierpieć. A teraz zapraszam w nasze skromne progi. – powiedział otworzył mu drzwi i szybko się ulotnił. PO chwili stwierdził, że nie powienien mówic tego o tej ciąży, bo tylko on o tym wiedział, no ale cóż. Tak mu było żal przyjaciela, że musiał coś powiedzieć temu debilowi, który tak go rani.
Satori spał w samych bokserkach, w całym pokoju smierdziało piwem, na podłodze przy łóżku czerwonowłosego leżały puszki. Zdecydowanie za dużo puszek, jak na 16-sto letniego chłopaka.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pią Lut 12, 2016 9:03 pm

- Najpierw musiałbym mieć matkę, która mogła by mi mówić takie rzeczy. – odparł oschle. Zawsze najwięcej ma do powiedzenia ten, który nie zna dokładnie całej sytuacji, a przede wszystkim drugiej strony. Jin nie miał zamiaru kłócić się z następną osobą. Po prostu ugryzł się z język i odpuścił. Let it go, let it go lalalalala i sru śnieżną kulą w mur.
Powoli wszedł do pokoju i cicho zamknął za sobą drzwi. Spojrzał na prawie nagiego i pijanego nastolatka leżącego na łóżku. Serce się krajało na drobne kawałeczki. Ale i tak nie jest najgorzej. Parę słów za dużo i mogłaby być tragedia.
Pierwsze co Jin zrobił to przykrył chłopaka kołdrą i uchylił okno. Trzeba wywietrzy ten smród. Chwilę później znalazł kosz na śmieci i zaczął sprzątać, jak najciszej się dało. Wstrzymywał oddech za każdym razem, gdy podnosił puszkę i wkładał ją do pojemnika. Ciche sprzątanie zajmuje trochę czasu. Gdy skończył, odstawił kosz na miejsce. Podszedł do łóżka Satoriego i ostrożnie usiadł na brzegu.
- Wiem, że jestem idiotą. Wiem, że cię zraniłem. – szepnął, parząc na młodego. – Bardzo mi na tobie zależy, to dlatego nie daję ci tego czego chcesz. Wiem, ze to dziwne, ale…..po prostu, jak już raz zdejmę z ciebie spodnie, to będę cię posuwał tak długo, aż nie padniesz ze zmęczenia. Możesz się szarpać i krzyczeć, ale i tak nie będę przestawał. Kiedy powiem ci o tym, gdy wytrzeźwieszej, to może wtedy zrozumiesz. – dodał. Ostrożnie pochylił się nad księciem i delikatnie pocałował go w czoło, po czym wstał. Usiadł przy jego biurku, wziął kartę, długopis i zaczął pisać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Lut 15, 2016 7:30 pm

Nawet jakby nimi trzasnął Satori by się pewnie nie obudził. Pijacki sen potocznie nazywany zgonem, był silny. Chłopak był omamiony alkoholem, nawet zimny prysznic by mu tutaj nie pomógł. W nocy Satori był podłamany, załamany, wracały do niego wspomniania odrzucenia, niekochania, poniżania, wysłuchiwania ciągłych pretensji rodziców. A matka, też myślał o niej. Kobieta z która się wychowywał to nie była ona. Ale nawet ta prawdziwa chciała się go pozbyć, gdy był jeszcze małym dzieckiem. Czym taki chłopak zaslużył sobie na takie cierpienie.
Zawsze wszyscy go zostawiali; matka, przyrodni brat, chłopak jeden za drugim, koledzy, znajomi…
Zawsze był tym kimś kto tracił kogoś przez co… przez to, że był sobą. Niekochanym, ale bogatym nastolatkiem.
Satori nie rozumiał podejścia do sprawy Jinsei'a. Nie rozumiał tego, jego przekladania seksu na później. Skoro już są razem… Satori nie rozumiał. Nie widział sensu…
Przecież ta czerwonowłosa cheerliderka, robiła to wiele razy z różnymi chłopakami. Nie boi się być na dole, nie boi się ostrego pieprzenia. A Jin cały czas go unika, jakby chciał go chronic. Ale chyba musi przestać, bo szkodzi tym Satori'emu i ich relacji.

– Jin? – zapytał ochrypniętym głosem, lekko mrużąc oczy, ponieważ nie przywykł do światla włączonej na biurku lampki. – Co tu robisz? – zapytał lekko bełkocząc chłopaka siedzącego przy jego biurku.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lut 17, 2016 6:53 pm

Już miał zamiar wstać z krzesła, gdy mały książę się obudził i wybełkotał parę słow. Spojrzał na chłopaka i delikatnie się uśmiechnął.
- Chciałem tylko przeprosić za wczoraj. Wiem, że jestem idiotą. Wiem, że nie zaspokajam twoich potrzeb, na razie, ale….nie chcę znowu być sam. – odparł, wyłączając lampkę. – Większość moich byłych porzucała mnie, między innymi przez to, że tracę nad sobą kontrolę i bywam trochę brutalny. Każdy z nich z góry zakładał, że w łóżku jestem czuły, delikatny i troskliwy. Ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Dlatego tyle z tym zwlekam, bo zależy mi na tobie i twoich uczuciach. – dodał, zgniatając kartkę i wrzucając ją do kosza.
- Przepraszam, za moje zachowanie i za to co wczoraj powiedziałem. – szepnął, po czym wstał z krzesła i zamknął okno. Teraz nie bardzo wiedział co ma zrobić. Wyjść? Czekać na jakąkolwiek odpowiedź? Albo po prostu modlić się o przebaczenie… Tak w sumie to nigdzie mu się nie śpieszy. I tak byli na dzisiaj umówieni, ale przez tego idiotę w okularach nic z tego nie wyjdzie.
Dwie życiowe niedojdy na siebie wpadły i żeby coś stworzyć to oboje muszą się postarać, i zrozumieć nawzajem. Inaczej ten pociąg do nikąd nie pojedzie. Zardzewieje i zarośnie zielskiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Czw Lut 18, 2016 8:50 pm

Satori sluchał go uważnie, wysilając się aby wszystko na 100% zrozumieć. Nie było to latwe, bo coś tam mu burczało w brzuchu, było mu lekko niedobrze o czym chyba mowił kolor jego cery. Twarz miał jakąś taką blado-zieloną. Głowa go bolała, tak że słyszał mechanizm działającej lodowki, choć wybrał w sklepie tą najciszej działającą. A tu nic, nie przewidzial chyba takie kaca.
– Nic się nie stało. Moje potrzeby nie są tu najważniejsze. – powiedział i popatrzył na Jin'a. Przypomniał sobie, że byli umówieni na 17, a on nawet nie był dzisiaj w szkole, ani na treningu. Nawet nie chciał patrzeć na swój telefon i sprawdzać ilości nieodebranych polączeń i wiadomości tekstowych.
– Fajnie, że mi teraz to mówisz… a jak ja nie lubie brutali? – powiedział uśmiechając się tajemniczo do Jinsei'a. Nie powiedziałby, że chclopak jest jakimś sado-msao patrząc na jego delikatne i miłe usposobienie. Ale jak to się mówi: „nie oceniał ksiażki po okładce”.
– Lubisz dawać mocne klapsy? Podduszać? Wchodzić na siłe? Kazać mocno obciągać? Spuszczać się wszędzie gdzie chcesz? Powiedz mi bo inaczej mogę być przerażony. – powiedział Satori, robiąc piękne maślane oczka do swojego chłopaka. Wyglądał teraz jak słodki mały chłopczyk, zagubiony w temacie którego nie ogarnia… którego może nawet się boi.
Czerwonowłosy znał siebie, wiedział, że jest osobą uległą. Ale wiedział, że od jakiegoś czasu trochę się zmienił i nie dawał się wykorzystywać w 100%. Już nie był takim uke jak kiedyś.
– Zależy ci na moich uczuciach przed seksem, bo potem mówisz ze nie będą się one liczyć, czyż nie? – zapytał, ale potem tylko machnął reką. Wstał z łóżka, zachwial się dość mocno, wpadając na szafkę nocną należącą do współlokatora. Idąc w stronę łazienki, obił sobie jeszcze udo o framugę.
– Obiecałem ci stylizację. Daj mi 15 minut i wychodzimy, muszę się umyć, bo śmierdzę. – powiedział i za chwilę mocno zamknął za sobą drzwi do łazienki. Chwilę później Jin mógł już uslyszeć jak z prysznica leci woda.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pią Lut 19, 2016 8:02 pm

To tak zwany ‘’kac morderca’’. W takim stanie nawet byczenie muchy może doprowadzić do masakrycznego bólu głowy, a światło jest w stanie wypalić oczy.
- Jeżeli nie lubisz i się boisz, to bardzo mocno postaram się być delikatny, ale potrzebuję czasu, więc proszę, nie naciskaj. – odparł z pełną powagą. Jego brutalność wyszła przez niecierpliwych partnerów, którzy na niego naciskali. Jin po prostu nie wytrzymywał i dawał im to czego chcieli. Ale z Satorim jest inaczej.
- Dodaj do tego wibrator, przywiązywanie do łóżka i będziesz miał komplet. – dodał luźniejszym tonem. Trochę klimaty sado-maso, ale kto wie….może księciu to się spodoba. Wiązanie brzmi całkiem ciekawie, czyż nie?
Twoje uczucia zawsze będą dla mnie najważniejsze. Każdego można przelecieć, ale tylko jednego obdarzyć szczerym uczuciem. Satori dla Jina jest uroczym księciem, którego uczucia zawsze będą na pierwszym miejscu. A tuż za nimi ten zgrabny tyłeczek, od którego trudno oderwać wzrok, a co dopiero łapy.
Już otwierał paszczę by zaprotestować, ale chłopak zdążył już zamknąć się w łazience. Czerwono włosy nie powinien wychodzić w takim stanie. Jeszcze, nie daj boże, łeb mu pęknie od warkotu silnika samochodu przejeżdżającego obok. Świat się nie skończy, jak przełożą to na kiedy indziej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Kwi 11, 2016 10:06 pm

Trochę się przestraszył, że Jin może być jednym z tych fanów BDSM za którymi mlody cheerlider nie przepadał. Zawsze wiązali i kojarzyli się z gwałtem i przemocą. A on raz mial taką sytuację podchodzącą pod molestowanie, nagabywanie i przemoc seksualną i nie chciałby nigdy więcej aby ktoś starał się robić mu takie rzeczy. Nie był pewien czy powienien mówić o tym Jinsei’owi. Bo jeśli to jest jego prawdziwa natura, chlopak może chciec zerwać z czerwonowlosym i co wtedy?!
Chcieli od niego aby był brutalny? Żeby bił ich? I podduszał?!
Satori tego nie chciał.
Tak bardzo by takiego seksu nie chciał!
Gdy ludzie uprawiają seks, mówi się, że się: kochają. Co gwałt, podduszanie i bicie ma wspólnego z kochaniem?! Nic! Właśnie! W tym rzecz! Jeśli Jin jest sado-maso, Satori będzie musiał z nim zerwać.
Gdy wszedł pod ten prysznic, myśli zaczęły kotłować mu się w głowie. Siedział pod gorącą wodą zdecydowanie dłużej niż musiał. To zdanie wypowiedziane na końcu przez Jin’a totalnie wyprowadziły go z rytmu…
Wszedł pod prysznic, umył się truskawokowym żelem pod prysznic. Włosy umył truskawkowym szamponem, po czym wyszedł i wytarł się ręcznikiem. Nałożyl na wlosy truskawkową gumę do włosów, aby ułożyć je odpowiednio. Po czym ubrał świerzą wiszącą na wieszaku koszulę, czytsta czarne bokserki i spodnie który leżały idealnie złożone na pralce, tuż za umywalką. Spodnie były ciemno granatowe z poszczępionymi dziurami na kolanach. Wyszedł z łazienki i oznajmił jakoś tak bez uśmiechu.
– Jestem gotowy. – wyglądal zupelnie inaczej niż wcześniej. Jakby był inną osobą niż, ten leżący w łóżku zdychający skacowany licealista.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Cze 28, 2016 9:05 pm

Jin nie był żadnym fanem bdsm. Broń boże. Nie, nein, no. Po prostu tak ma. Nie potrafi być delikatny. To, że na co dzień jest spokojny nie oznacza, że zawsze taki jest. To jego największa wada i trzeba z tym jakoś żyć. Ale jak będzie trzeba to się postara. Dla swojego ukochanego zrobi wszystko. No prawie. Z mostu nie skoczy.
Niecierpliwie siedział na łóżku i czekał na chłopaka. Lepsza jest najgorsza prawda czy wykręcanie się głupimi wymówkami? Z jednej strony wyznał prawdę i przez to może go stracić, a z drugiej zaś, gdyby nie powiedział to też by go stracił. Przegryw na całe życie.
Miał trochę czasu by pomyśleć. Nawet zebrało mu się na płacz. Chłopaczynie zrobiło się smutno, bo znowu może zostać porzucony. A mimo wszystko jakieś wsparcie by się mu przydało. Może Jinsei jest po prostu chory? Siadło mu coś na psychice…
Nawet nie drgnął, gdy chłopak wyszedł z łazienki. Miał wielką ochotę wtopić się w podłogę i zniknąć. Siedział tak przez chwilę, aż w końcu wstał, podszedł do Satoriego i go przytulił.
- Proszę, nie znienawidź mnie – szepnął, wąchając jego włosy pachnące truskawkami – Jesteś dla mnie ważny. Najważniejszy na świecie i nie chcę cię stracić, a tym bardziej skrzywdzić – dodał. Przez chwilę pomyślał, żeby wypowiedzieć te dwa bardzo ważne słowa, ale….to już by było za dużo wrażeń jak na jeden raz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lip 13, 2016 4:25 pm

Kac może do końca nie minął, ale Satori nie śmierdział już zatęchłym piwem, tylko orzeżwiającą, dojrzewająca na słońcu truskawką. Jego włosy były jeszcze lekko mokre, dlatego nie ukladaly się w jego ulubioną fryzurę, którą codziennie dokładnie dopracowywał „artystyczny nieład”, byłzawsze przez czerwonowlosego starannie przygotowywany.
Wyglądał oszalamiająco, jak z okładki VougaTeen. Ale miał strasznie zły humor… w sumie nie miał ochoty nigdzie iść, wolalby zostac w domu i przemyśleć co właśnie usłyszał.
Chcial już coś powiedzieć, nawet otworzył usta, ale w chwili gdy zobaczył Jin’a takiego smutnego, zrezygnował z mówienia czegokolwiek.
Nie zaskoczyl go ten przytulas, ale chyba po tych wszystkich dziwnych wyznaniach i jego wspomnieniach, chyba nie miał na niego ochoty. Ale nie chciał go jeszcze bardziej ranić i odwzajemnił uścisk.
– Najpierw pojedzimy na kawę, muszę się jej napić, a na mieście smakuje najlepiej. W Starbucksie, mają pyszną. – dodał, po czym odsunąl się od Jinsei’a, słowem nie odzywając się na wcześniej poruszony temat.
Miała być stylizacja to będzie stylizacjia. Żadnych innych rozmów, bo Satori naprawdę zrazi się do Jin’a.
Wyminął go otworzył drzwi i wskazał mu ręką wyjście. Na korytarzu mijała ich właśnie grupka jakiś chłopaków, jeden z nich zacmokał na widok Satori’ego, a drugi puścił mu oko. Chłopak odwzajemnił te gesty uśmiechem, po czym zamknął drzwi do pokoju, a klucz schował do torby, którą miał przewieszoną przez ramię.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Lip 19, 2016 6:13 pm

Jin ma talent do pakowania się w popieprzone sytuacje, których potem trudno wyjść. Ale pomimo swojego podłego nastroju, do którego się wkopał, postara się uśmiechać. Oczywiście nie był w stanie tego zrobić, gdy jacyś kolesie bezczelnie zaczepiali jego chłopaka. Jinsei zdawał sobie sprawę z tego, że Satori jest bardzo atrakcyjny….. cholera, był zbyt atrakcyjny i trochę o to zazdrosny. Fajnie mieć atrakcyjnego chłopaka, ale robi się niebezpiecznie, gdy inni zaczynają kręcić się wokół niego.
Jedynie spojrzał z pogardą na przechodniów. Po tym uśmiechnął się lekko i spojrzał na czerwonowłosego.
- Za niedługo masz zawody gimnastyczne, co nie? Jeżeli nie miałbyś nic przeciwko to przyszedłbym z siostrą cię dopingować. Cały czas o ciebie wypytuje i bije mnie za to, że nie przychodzisz. Ma siłę w tych chudych rękach. Mała bestia – zaśmiał się trochę drętwo – Potem moglibyśmy pójść na miasto coś zjeść, albo na pomeczową imprezę – dodał. Po transformacji Jina będzie się można wreszcie gdzieś z nim pokazać.
Po wyjściu z budynku, skierowali się w stronę bramy. Po paru minutach byli już poza terenem szkoły, a kilkadziesiąt metrów od nich była jedna z tryliona kawiarni Starbaksu.
Jinsei po raz kolejny spieprzył sprawę. Im bardziej mu zależy, tym bardziej coś psuje.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Wrz 05, 2016 10:01 pm

Tak, Satori był przystojny, nie dało się ukryć. Było z niego istne ciacho! Takie z wisienką, takie najsłodsze na calym kampusie. Jin musial się przyzwyczaić, że uśmieszki kierowane do jego nowego chłopaka, to dla Satori’ego codzienność. Jak nie trening, to mecz, a jak nie mecz to zawody. On zawsze jest w centrum uwagi. Patrzą na niego obcy, kibicują mu, niektórzy kochają go platonicznie, niektórzy uwielbiają go, niektórzy skandują jego imię gdy wykonuje trudne kombinacje na zawodach. A jego właśni rodzice, nie odzywają się do niego od roku… nie piszą, nie dzwonią, jakby nie żył.
W tym wszystkim nagle znalazł się Jin, wszedł między obcych fanów, a niego. I to on czuje do niego coś więcej niż tylko uwielbienie czy platoniczną miłość… on kocha go prawdziwie. Kocha go z czystego serca, Satori zapomniał już jak obcować z takim uczuciem. Zapomniał po tym, jak rzucił go Edward, dla ich wspólnego przyjaciela.
– Tak mam, a co? – zapytał.
– Na obiad możemy iść, bo po tym jak popatrzyłeś na tych chlopaków, zapewniam cię, że nie chciałbyś iść ze mną na pomeczową imprezę. – powiedział i usmiechnął się tak kwaśno, jakby chciał ostrzec Jin’a, że naprawdę nie chciałby widzieć co się na takich imprezach dzieje.

Po jakiś max 15 minutach weszli do kawiarni, Satori od razu podbił do kasy, uśmiechnął się do baristy i zawołał radośnie: – Siemka Mike, dla mnie to co zawsze, a dla mojego chłopaka będzie... – i zamarł, nawet nie wiedział co lubi pić Jin. Czy woli kawę czarną czy mlekiem, czy może herbatę, ale nie wiedzial czy czarną, czy owocową czy zieloną. Było mu aż trochę wstyd. Natomiast owy Mike, na słowa „mój chłopaa” upuścił trzymaną w ręku szklankę, która rozbila się z głośnym brzdękiem. Zachowanie to nie uszło uwadze Satori’ego, czy Jin też to dostrzegł, że coś chyba było między nimi, kiedyś… a może niedawno. Bo to w końcu ulubiona kawiarnia w mieśnie, tego czerwonowlosego wariata.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jin & Satori   

Powrót do góry Go down
 
Jin & Satori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: