IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój 30 [Nuke i Satori]

Go down 
AutorWiadomość
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Pon Sty 13, 2014 6:14 pm

Zwykły pokój dwu-osobowy jakich wiele w akademikach. Stojąc w drzwiach mamy widok na pokój z błękitnymi ścianami po lewej stronie i białym sufitem, na którym wisi niewielka lampa. Na podłodze wyłożonej panelami leży mały zielony dywanik, który ma odcień wiosennej, młodej trawy. Na ścianie naprzeciwko drzwi zostało wbudowane duże okno, a nim powieszone krótkie, białe firanki.Ściana przy jednym łóżku jest przyozdobiona plakatem z gry Devil May Cry, obok wisi mała półka z kilkoma książkami fantasy. Na biurku również leży jedna książka fantasy, a także książka o tym jak zwiększyć swoją siłę w zdrowy sposób. Pościel na łóżku była koloru błękitnego ze złotymi wzorkami o różnych kształtach.

Strona po której mieszkał czerwonowłosy była bardzo oryginalna. Łóżko stało przy ścianie, która była pomalowana w paski pionowe czerwono-pomarańczowe, żeby pokój miał energię. Satori lubił te kolory. Pościel tez była czerwona, a kapa jaka przykrywała łóżko była także w tym kolorze. Satori bardzo ją lubił, bo on sam ją zrobił. Zaraz przy łóżku stała wysoka wąska półka na książki, stało tam też kilka złotych statuetek, które mówiły o umiejętnościach i osiągnięciach młodego McMillana. Co było dziwne, na szafce nie leżało żadne zdjęcie rodziny, tylko jakieś dyplomy. Przy oknie stało biurko, na którym były zeszyty, piórnik, kredki, guziki, arkusze do rysowania, blok rysunkowy, pastele, nożyczki, linijki, cyrkiel, kawałki materiału. To wszystko leżało w chaotycznym bałaganie, jedno na drugim. Jeszcze była szafa, drewniana w której też był bałagan, ale na szczęście nie było go widać, bo drzwiczki były zamknięte.

________________________________________________

- Tak jasne mój magiczny szampon jest nawilżający o zapachu truskawek. Taka magia, że ja pierniczę. - zaśmiał się chłopak trochę ironicznie. Z magią to nie miało nic wspólnego one po prostu były takie piękne i puszyste od zawsze. Zauważył ten niedokończony gest, ale nie skomentował go żadnym dokuczliwym tekstem. Dziwne, ale tego nie zrobił.
Wsłuchał się w słowa Nuke i to go lekko zaniepokoiło. Jego nastawienie znów było bardziej negatywne.
- Ty masz rację, a jak on oskarży mnie, że to z mojej winy był ten wypadek. I dlatego nasza matka nie żyje. A jak to na prawdę jest moja wina? - znów bezsensowne brednie Satori'ego zaczęły nawiedzać jego umysł. Chłopak znów gadał jakieś pierdoły.
- Nuke j...ja chyba nie chciałbym mieć brata, który zabił mi matkę. - popatrzył na niego załzawionymi oczami i gdy tak się do niego przytulał, popchnął go bardziej na łóżko. Laptop spadł z łóżka, ale na pewno nic mu się nie stało. Bo to nie była duża wysokość. Leżał na nim, tak jak wtedy gdy chłopak wyznał mu miłość. A co było potem... Satori uprawiał seks z Dave'm. Chłopak był ignorantem albo zagubionym w obecnym świecie człowiekiem. Bardziej to drugie... chyba!
Leżał tak na nim, a głowę opierał na jego klacie. Słuchał jak bije mu serce, jemu samemu biło ono bardzo głośno. Powoli podniósł głowę i popatrzył w oczy Nuke,
- Myślisz, że to mogła być moja wina? - zapytał.
W głowie czerwonowłosego roiło się od różnych myśli. Nagle myśli o jego bracie zeszły na dalszy tor, a na pierwszym miejscu pojawiła się ona. Ta jedna myśl zaczęła krążyć w jego głowie coraz szybciej i szybciej. A brzmiała o to: Nuke nie jest tylko przyjacielem. Wiesz to, ale czemu nie chcesz sie do tego przyznać. No czemu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuke

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Pon Sty 13, 2014 7:14 pm

- Że o zapachu truskawek to się sam domyśliłem, u Ciebie wszystko jest truskawkowe - odparł z lekkim śmiechem. Dobrze wiedział, że Satori miał małego fioła na punkcie truskawek i nie dość, że ciągle je jadł to jeszcze wszędzie miał ich zapach. Ciekawe czy istnieją perfumy o zapachu truskawek, na pewno kupiłby mu takie. Był pewien, że czerwonowłosemu by się spodobały.
- Nie wymyślaj głupot Satori, przecież nie było Cię tam przy tym wypadku. Co, Ty sprawiłeś magicznie, że doszło do wypadku? Ty pokierowałeś samochodem albo tamtym kierowcą? Uspokój się i nie panikuj - powiedział spokojnie, nie miał zamiaru przytakiwać tym głupotom, chłopak zdecydowanie przesadzał z tym co myślał. Chyba za bardzo denerwował się całą tą sytuacją.
- No już, spokojnie. Przesadzasz - pogłaskał go po głowie gdy nagle został pchnięty do tyłu i wylądował na łóżku pod kumplem. Zaskoczony z początku lekko się zarumienił, ale zaraz się uspokoił i objął go przytulając mocno. Niech się uspokoi chłopak skoro taki zmartwiony, a i przytulanie pewnie mu pomoże. Słyszał jak laptop stuknął o podłogę, miał nadzieję, że nic mu nie będzie. W sumie niewielka wysokość, ale kto tam wie jak to bywa z tymi sprzętami.
- Na pewno nie, jestem tego pewien. Skoncentruj się na odnalezieniu brata, a nie na wypadku. Było minęło - odparł przytulając go do siebie i leżąc spokojnie. Dając Satori'emu czas na uspokojenie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Pon Sty 13, 2014 9:30 pm

O gdyby dostał od kolegi taki prezent na pewno byłby zadowolony. Truskawkowe perfumy to jak spełnienie marzeń. W każdym razie od marzeń, przeszli do tematu tragedii. Satori zaczynał bredzić, a Nuke chciał mu te durne myśli z głowy wyrzucić. I w sumie jego przekonywanie było bardzo na rzeczy. No bo chłopak mówił mądre rzeczy w przeciwieństwie do czerwonowłosego. On się denerwował całą sytuacją, tą że został oszukany przez wszystkich, że gdzieś w murach tej szkoły ma brata i dopiero teraz o tym się dowiaduje. Stresował się również tym, że chłopak może być jakimś mordercą. To było jednak przerażające. Ale jaki by nie był musi pokazać mu Satori, że mu na nim zależy.
Leżał tak oparty o niego i odpowiedział po chwili.
- No chyba masz rację. Raczej wypadek nie mógł być moją winą. - powiedział, a potem zaraz podniósł lekko głowę do góry i spojrzał w te jego oczy. Rany serce zaczynało bić mu szybciej, a myśli nie dawały za wygraną.
On zawsze był z tobą. W chorobie, w zabawie, w nocy po strzelaninie. Zawsze on. - to podpowiadały mu myśli. Jakby chciały popchnąć go o krok dalej.
- Odnalezienie brata to teraz mój priorytet, ale mam wcześniej jeszcze coś do zrobienia. - powiedział tajemniczym głosem, po czym nachylił się nad chłopakiem i delikatnie, bardzo delikatnie musnął jego usta swoimi.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuke

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Wto Sty 14, 2014 1:13 pm

- Jakie chyba? Ja na pewno mam rację, nie mogłeś spowodować tego wypadku. No chyba, że znasz się na magii, a ja o tym nie wiem - zażartował lekko co by jakoś spróbować poprawić mu humor chociaż trochę. Owszem, starał się myśleć jak najbardziej logicznie aby obalić wszystkie bezsensowne gadki Satori'ego bo ten naprawdę wymyślał już byle co, aby zwalić na siebie winę.
Przytulał go, a czerwonowłosy się lekko podniósł Nuke cofnął ramiona żeby mu nie przeszkadzać, pewnie chciał już się podnieść. Wystarczy tego przytulania, przecież teraz najbardziej ze wszystkiego chciał odnaleźć swojego brata, a Nuke bardzo chętnie mu w tym pomoże.
- Coś do zrobienia? - zapytał z zaciekawieniem, ciekaw co jest ważniejsze jednak od znalezienia brata w szkole. Już po chwili jego ciekawość została zaspokojona. Ale w jaki sposób! Patrzał jak twarz przyjaciela powoli się zbliża do niego i w końcu poczuł jego usta na swoich. Tak lekko i delikatnie jakby to było tylko złudzenie, a jednak było prawdą. Ich usta naprawdę się złączyły na ten mały ułamek sekundy, a czarnowłosy był w takim szoku, że sam nic nie zdążył zrobić.
- Satori... - tylko tyle był w stanie powiedzieć, patrząc na niego z niemałym zaskoczeniem i wyraźnym szokiem, malującym się na jego twarzy. Zupełnie tego nie rozumiał, ten lekki całus pojawił się dosłownie znikąd. Poprzednio oboje zostali pchnięci mangą i jej fabułą, ale teraz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: :)   Wto Sty 14, 2014 2:55 pm

Przeszło mu przez myśl, że chciałby władać magią, ale w tym wypadku gadanie o tym było raczej nie na miejscu. Chciałby nią władać, może po to, aby odwrócić to co się stało. A gdy by był księciem Persji, jak z tego filmu Disney'a, to mógł odwrócić bieg wydarzeń tymi magicznymi piaskami czasu. Ale niestety nie posiadał takiej mocy.
No zawsze wszyscy z rodziny zwalali na niego winę, więc miał już gdzieś tam zapisane, że wszystko co jest źle zrobione albo skończyło się katastrofą to jego wina. Zboczenie takie. Rodzina potrafi wywrzeć zły wpływ na swoje dzieci - serio!
Tak brat, bratem, ale to za chwileczkę. Najpierw trochę pikanterii. Popatrzył w te oczy, no nie mógł się już dłużej powstrzymywać. Nie wiedział co pcha do tego czynu. Na prawdę nie umiał tego nazwać, sprecyzować czy zdefiniować. Dla niego było to uczucie już zapomniane, o którym nie sądził, że jeszcze kiedyś go poczuje.
- Tak, muszę coś jeszcze zrobić. - powiedział cicho pod nosem, ale Nuke na pewno to słyszał. Byli tak blisko siebie. A potem ten delikatny całus, który bardzo szybko się skończył. Nuke zareagował, nie sorry nie zareagował w ogóle. Satori z lekkiego jakby wytrącenia z równowagi przygryzł prawą część dolnej wargi i podrapał się po czubku głowy. Przymrużył lekko oczy, jakby do niego teraz docierało co zrobił.
- Eeee no, sorry. - powiedział zwinnie i szybko schodząc z przyjaciela. Teraz Satori był pchnięty tym wszystkim co go otacza. Może szukał tylko kogoś, kto będzie dla niego punktem stałym w życiu, a może sam zaplątał się w całej tej sytuacji. Odwrócił się plecami do czarnowłosego i gładził się dłonią w tył głowy. Nagle nie wiedział co ma powiedzieć.
- To ja może pójdę go poszukać. Przecież to nie jest ogromna szkoła, popytam to tu, to tam. Może ktoś zna tego recydywistę, który jest moim bratem. - powiedział i zaśmiał się sztucznie.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuke

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Wto Sty 14, 2014 3:53 pm

No, nie zareagował bo kompletnie się czegoś takiego po Satori'm nie spodziewał. Znaczy, nie że w ogóle tylko, że w tej chwili. W chwili kiedy chłopak nie miał najlepszego humoru i rozmawiali o odnalezieniu jego brata w tej szkole, a tu nagle znikąd ten całus. Taki delikatny, a za razem było czuć w nim jakieś uczucie. Uczucie, którego znaczenia Nuke nie mógł być pewien. No bo poprzednio czerwonowłosy przecież uciekł z pokoju gdy ten mu wyznał miłość, a teraz sam zaczął.
Kiedy Satori zszedł z niego Nuke jeszcze chwilę leżał nieruchomo na łóżku by wreszcie po kilku sekundach się podnieść do siadu i spojrzeć na chłopaka, który teraz stał tyłem do niego. Widział, że czerwonowłosy chyba sam nie do końca zdaje sobie sprawę dlaczego zrobił to co zrobił. Jego postawa i gesty wyraźnie o tym mówiły. Czyżby był pchnięty jakimś impulsem? A może coś zaczynał do niego czuć? Nie powinien sobie robić nadziei, a jednak. Podobno nadzieja umiera ostatnia.
- Poczekaj Satori - wstał szybko z łóżka i podszedł do kolegi stając za nim i opierając dłonie na jego ramionach - Co się dzieje? - zapytał spokojnie. Nie chciał naciskać na niego, jeśli nie będzie chciał powiedzieć o co chodzi to nie będzie go zmuszał do mówienia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: :P   Wto Sty 14, 2014 4:27 pm

Ah trochę go poniosło? Kurde trochę?! Był tak w szoku swego czynu, że nic więcej po za tym debilnym "ee sorry", nie był w stanie powiedzieć. Patrząc na okoliczności, można stwierdzić, że to i tak całkiem sporo. Nie... nie prawda! To zdecydowanie za mało. Pocałował go... bo...? I tu pojawia się przynajmniej garść znaków zapytania. Co go pchnęło do tego czynu.
Stał odwrócony tyłem do chłopaka, pokój był dość mały nie miał się gdzie schować. Bo w szafie miał taki bałagan, że jakby tylko otworzył drzwi wszystko by z niej wyleciało. Zapaść pod ziemię też się nie mógł. Więc jedynym wyjściem, aby nie patrzeć w oczy przyjaciela, było odwrócenie się do niego czterema literami.
Coś tam do niego czuł, tylko nie bardzo jeszcze potrafił wyjaśnić co takiego. Bo już wiedział o uczuciach Nuke, więc nie była to zabawa. Nie mógłby chyba tak postąpić z przyjacielem. Nie był to jego sex - friend, więc raczej ta opcja też odpada. Żarcik typu jego zboczone docinki i wygłupy? Nie to, też nie to. A więc co w takim razie?
Samotność? czy Miłość? A może chociażby zauroczenie, bo może miłość to zbyt wielkie słowo, na tego małego kiss'a.
Gdy ten jednak zawołał za nim, aby może nie wychodził z pokoju. Przynajmniej jeszcze go nie zostawiał, nie uciekał od odpowiedzialności wyjaśnienia. Co to było? I po co?
Ahh konsekwencje, a trzeba było się zachowywać. Kurczę ta zasada pomyśl trzy razy, zanim coś zrobisz jednak jest spoko. Tylko szkoda, że za późno to sobie uświadamiam. - pomyślał chłopak i poczuł jak dłonie chłopaka opierają się na jego plecach.
- Dzieje? Nic się nie dzieje, czemu uważasz, że coś się dzieje? - taaa piękna odpowiedź nie ma co. Czerwonowłosy się zestresował.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuke

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Wto Sty 14, 2014 10:47 pm

- Satori, wiem, że masz duży talent do kłamania, ale mnie i tak nie okłamiesz - powiedział spokojnie i po chwili odsunął się lekko, obchodząc chłopaka dookoła i stając dokładnie przed nim, patrząc mu prosto w oczy. Oparł dłonie na jego ramionach, nadal bardzo spokojny i opanowany.
- Wyraźnie widzę, że coś się dzieje. Znamy się bardzo długo i bardzo dobrze, nie oszukasz mnie tak łatwo - dodał po chwili milczenia, uśmiechając się przy tym lekko. Oboje byli sobie bardzo bliscy, nawet jako przyjaciele. Spędzali ze sobą tyle czasu, że Nuke już potrafił ocenić kiedy czerwonowłosemu coś dolegało. Kiedy coś go gryzło czy smuciło. Nauczył się odczytywać jego zachowanie.
- No, ale jak nie chcesz gadać to chodźmy poszukać Twojego brata. Nie będę Cię do niczego zmuszał - zdjął powoli ręce z jego ramion i schował je do kieszeni spodni, patrząc na przyjaciela wyczekująco. Być może jeśli Nuke sam okaże chęć olania tego tematu to jakoś to popchnie Satori'ego to wytłumaczenia o co chodzi. Jeśli nie no to szkoda, chciałby wiedzieć co się dzieje z nim, ale nie będzie zmuszał do mówienia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: :)   Wto Sty 14, 2014 11:21 pm

Słowa, które wypowiedział Nuke zanim stanął przed nim zbiły go z tropu. Jak to wie o jego jakże zarąbistym i wyuczonym przez lata talencie aktorskim. To nie był talent do kłamania, to był talent do ogrywania na scenie uczuć, których się nie czuje, do ogrywania stanów, w których się nie jest i do udawania osób, którymi się nie jest. Ale, żeby ktoś mu powiedział, że jest kłamcą i to do tego dobrym. No jak cios w serce albo przynajmniej, żeby za bardzo nie dramatyzować w brzuch.
Gdy już spojrzał mu przyjaciel w oczy, ten chciał coś mówić. Nie wiem zaprzeczać. Wyprowadzać przyjaciela z błędu, ale wszystkie jego zamierzenia zatrzymały się w momencie, w którym otworzył usta i nie był w stanie powiedzieć ani słowa. Przyglądał się jego oczom jak zaklęty, a po chwili jego wzrok zjechał troszkę niżej na kontur jego ust. Nie mógł od nich oderwać oczu.
Słowa, które dochodziły do Satori'ego jakby w wolniejszym tempie, były otoczone jakby jakimś echem. Chłopakowi chyba siadała psychika albo był zmęczony. Dokładnie słyszał jednak, każde wypowiedziane przez ciemnowłosego słowo. I z każdym następnym słowem, dziwił się, że chłopak tak dobrze go zna. Kiedy zdążyli się tak świetnie poznać. Wydawało mu się, że Nuke zna go o wiele lepiej, niż on jego. Jeśli potrafił wychwycić jego smutek czy rozdrażnienie w jego na pozór zwykłym zachowaniu, to znaczy, że na prawdę bardzo dobrze go znał.
To było dziwne. On stał jak zaklęty, a Nuke mówił. Jego głos był taki spokojny, wyważony, jakby miał magiczną moc ukojenia wszystkich jego zmartwień czy też smutków. Choć główną przyczyną zakłopotania jest uczucie rozwijające się w tej ich pseudo przyjacielskiej relacji...
... Satori nie wie w ogóle jak do niej podejść. Od której strony? Jak ugryźć żeby nikogo nie bolało?
- To nie tak, że mnie zmuszasz. Sam to wszystko zacząłem, prawda? - powiedział i znów zgubił się w tym co on w sumie chce powiedzieć.
- Bo ja nie potrafię tego wytłumaczyć. Jesteś w stanie to zrozumieć? Nie znam słów, które mogą opisać to co się dzieje. Wiem to głupie. - powiedział jakby zdenerwowany swoim zagubieniem i bezradnością. Stał jeszcze chwilę tak przed chłopakiem po czym, odwrócił się na pięcie i podszedł do swojej szafki z której wyciągnął po małej puszce piwa. Swoją od razu otworzył i pociągnął z niej duży łyk. Jakoś nagle poczuł, że go strasznie suszy. Jakby szedł przez burzę piaskową i nie zasłonił ust arafatką. Czuł jakby całe gardło wyschło, bądź pokryło się piachem. Na razie nie był w stanie dodać nic więcej.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuke

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Sro Sty 15, 2014 3:50 pm

- No tak, ja do niczego Cię nie zmuszam. Obiecałem, że nie będę się narzucał i mam zamiar dotrzymać obietnicy - powiedział do chłopaka z uśmiechem. Co prawda nie końca wiedział o co chodzi Satori'emu, ale podejrzewał, że coś działo się z jego uczuciami bo po tamtym wyznaniu czerwonowłosy już nie żartował sobie z niego w ten specyficzny sposób, więc i ten całus nie był na pewno żartem.
- To wcale nie jest głupie, mi kupę czasu zajęło zorientowanie się co do Ciebie czuję, więc nie martw się - odparł, nie naciskając na niego. Skoro nie rozumiał to spoko, nie będzie się gniewał. Poczeka spokojnie, wiedział, że zrozumienie czegoś czego nigdy wcześniej się nie czuło jest naprawdę trudne. Nie dziwił się, że Satori nie wie co się z nim dzieje, sam przez to przechodził.
Kiedy chłopak się odsunął od niego i zawrócił w stronę łóżka Nuke poszedł za nim, siadając na jego posłaniu. Patrzał jak Satori wyciąga piwo z szafki i od razu zaczyna je pić, pokręcił lekko głową. Alkohol to najgorszy sposób na uspokojenie się, zwłaszcza w ich wieku. Nie powinni jeszcze pić choć raz na jakiś czas chyba nie zaszkodzi.
- Satori, tylko się nie upij, dobrze? - poprosił kolegę, patrząc na niego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Sro Sty 15, 2014 5:37 pm

Upił kilka łyków i puszka była już w połowie pusta. Opadł na łóżko tuż obok Nuke. Popatrzył na niego, był w sumie w jakiś tam sposób wciąż spięty, ale słowa przyjaciela, jakoś go znowu pocieszyły.
Obiecał, że nie będzie się narzucał? Narzucał swoimi uczuciami czy jak? - zastanawiał się Satori, po czym zdecydowanie za szybko wypił całe piwo. Ale to na szczęście była taka mała puszka 0,33. Chciał sięgać po kolejną, ale w głowie pojawiła mu się myśl.
- A jak ja bym chciał, żebyś mnie zmuszał i narzucał mi się, to co byś zrobił? - czy on własnie znów zaczynał te swoje żarty z przyjacielem.
- Czy potrafiłbyś narzucić mi jakieś zachowanie, po za nie upijaniem się? - zapytał go i odłożył pustą puszkę na podłogę, a następnie oparł się na swoim łóżku w taki sposób, że był jakby na czworaka. Patrzył czarnowłosemu prosto w oczy. Był bardzo blisko niego, a gdy się odzywał owiewał twarz chłopaka piwnym zapachem.
- Umiałbyś powiedzieć czego chcesz? Na przykład: "Satori taaaaaak mocniej" albo "Przestań, nie podoba mi się co robisz". Umiałbyś? - zapytał chłopaka, a te zdania, które podawał jako Nuke delikatnie przedrzeźniał jego głos. Całkiem dobrze mu to wychodziło. Nie chciał oczywiście nikogo ranić, ani krzywdzić. Chciał tylko sprawdzić czy Nuke umie wyrazić siebie.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nuke

avatar

Liczba postów : 31
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Sro Sty 15, 2014 8:58 pm

- Skoro chciałbyś to wtedy bym... Nie tyle narzucał się co bardziej okazywał swoje uczucie do Ciebie - odparł z uśmiechem. Teraz kiedy Satori wiedział o jego uczuciu nie wydawało się to już aż takie krępujące i czuł, że byłby w stanie teraz chociaż trochę okazywać to co czuje do niego. Jakieś drobne gesty świadczące o tym, że czerwonowłosy jest dla niego kimś wyjątkowym, nie tylko zwykłym przyjacielem.
- Nie lubię się narzucać - powiedział patrząc jak Satori kończy piwo. Lekko się cofnął gdy Satori przybliżył się do niego stając do tego na czworaka. Chyba po piwie humor mu się poprawił bo znowu zaczynał go zaczepiać. To dobrze choć za tym nie przepadał.
- Eee... Gdybym był pewien Twoich uczuć to tak - odpowiedział powoli, rumieniąc się przy tym lekko. Była to najszczersza prawda. Nie traktował spraw intymnych jak zabawę, ale gdyby czerwonowłosy go kochał to nie miałby nic przeciwko takiemu zbliżeniu. Wręcz przeciwnie.
- To co, rozmawiamy o nas czy idziesz poszukać brata? - zapytał po dłuższej chwili milczenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Sro Sty 15, 2014 9:41 pm

No, nie chyba nie wierzył własnym uszom. Czy serio Nuke powiedział, że mógłby mówić mu takie rzeczy? Czy to tylko jakieś omamy słuchowe? Czyli byłby w stanie w końcu powiedzieć co chce. Co mu leży na sercu? Co ukrywa gdzieś tam głęboko w środku? To by było na pewno niezapomniane przeżycie, ale... jak na razie niemożliwe do zrealizowania. Bo czerwonowłosy, nie wiedział na 100% czy kocha chłopaka. STOP! On tego nie wiedział nawet w 10%. Coś mu tam świtało, że od pierwszego mini całusa do wielkiej miłości, jest jeszcze kawał drogi. Jak z Kalifornii do Londynu albo jeszcze dalej.
Odsunął się od niego, bo myślał, że co? Że ten rzuci się na niego... przecież to nie w jego stylu. No przynajmniej już nie teraz, bo kiedyś mógłby wpaść mu taki pomysł do głowy. Tak jak wtedy gdy razem czytali tę opływającą w erotyczne sceny mangę.
Nie za bardzo co ma odpowiedzieć na tę kwestię o szczerości jego uczuć.
- To, może na razie zapomnijmy o tym wiesz no... - powiedział i gdy zdanie nieuchronnie zbliżało się do słowa pocałunek, ten zaczął delikatnie się drapać po kości policzkowej, w końcu przewrócił oczami, licząc na to, że Nuke zrozumie to co on chce powiedzieć.
- Tak, tak ja pójdę poszukać tego chłopaka co jest moim bratem. A jakby co tamto piwo jest dla ciebie. Tylko uważaj, nie upij się. - powiedział i już ubrał swoje ulubione tenisówki. Nie brał ze sobą żadnej bluzy, bo przecież nie zamierzał wychodzić po za budynek. A jeśli to tylko na chwilkę. Ahh i ostatnie słowa o tym upijaniu się powiedział, dokładnie takim samym tonem, jakim przed chwilą pouczał go Nuke. Tak dla rozluźnienia atmosfery. Liczył na to, że chłopak nie ma mu za złe, że ten znów ucieka od rozmowy.
Obrócił się na pięcie, po czym opuścił pokój numer 30.

[z/t]

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Wto Lut 17, 2015 2:05 pm

Satori był zniecierpliwiony tą całą drogą z parku do Akademików. A drogę mieli dość sporą do pokonania, bo gdyby byli w parku przy szkole to kij. A tu sie chłopakowi zachcialo na trening tak daleko zapuszczać. No musiał dbać o formę, ale następnym razem "a nuż" będzie biegał przy szkole. Jakby miała nadejść go taka straszna ochota, a wybranek byłby pod ręką. Mogliby w sumie zrobić to w parku, ale no... bez przesady. W końcu i Satori i Yuya to cywilizowane chłopaki, a nie jakieś tam "bydło" z epoki kamienia łupanego.
Nie zauważył wahania Yu bo pewnie, zrobił by coś aby go przekonać. Walnął by jakimś kąśliwym tekstem, typu: "Dla swojej księżniczki, nie zrobisz tego?" albo coś innego.
Gdy dochodzili już do akademików, McMillan był rozochocony, miał czerwone wypieki na policzkach, jakby bardzo się zmęczył albo jakby bardzo chciał dać upust swoim emocją.
Gdy stanęli w końcu przed drzwiami z numerem 30, Satori'emu trzesły się ręcę gdy szukał po kieszeniach kluczyka do pokoju. W końcu znalazł go w jednej z tylnych kieszeni i szybko otworzył drzwi. Wciągnął Yuyę do środka i mocnym kopniakiem zamknął za nimi drzwi. Pewnie zaraz ktoś z pokoju obok wyjdzie, aby zobaczyć co to za zamieszenia. Ale ich już nie będzie na korytarzu, będą się tulić, dotykać i cieszyć własnymi ciałami.
- To co kocie, chcesz swoją księżniczkę? - Satori usiadł już na swoim łóżku zarzucił nogę na nogę, zgięte łokcie dał na kolano i oparł na nich głowę. Posłał mu całus i czekał, czekał na ruch tego seksownego kociaka.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Sro Lut 18, 2015 1:17 am

Tyle razy był w tym pokoju. Tyle razy się z nim pieprzył a to tu, a to tam... Skąd się wzięło teraz to zdenerwowanie? No z czego by innego, jak nie ze świadomości, że tym razem kochanek Yuyi ma pełną świadomość jego gorących uczuć. Serce biło jakby miało wyskoczyć z piersi i zatańczyć "Macarene" w przyspieszonym tempie. I co dalej? Jego bogini siedziała na łóżku i czekała na jego ruch. Cudowne rudowłose bóstwo patrzało na Yuyę swoimi przepięknymi niebieskimi oczami... Podszedł po prostu, chwycił obiema rękoma jego twarz i namiętnie wbił się w jego usta. Naparł na niego swoim ciałem zmuszając do położenia się na łóżku na plecach. Brunet pochylał się nad nim nie przerywając pocałunku. Chciał się w nim zatracić. Oznaczyć te cudowne, smakowite usta i nałożyć na nie warstwę ochronną przed innymi szkodnikami, które nie miały prawa nawet na nie patrzeć. Dłonie podparł po obu stronach jego głowy i przez dłuższy czas się nie odrywał. Nawet nie wiedział czy oddychał, ale w tym momencie to Satori był jego tlenem. Tlenem, wodą i pożywieniem, wszystkim czego potrzebował do życia. W końcu się odsunął.
- Jesteś tylko i wyłącznie mój. Będę musiał zostawić odstraszacze niepożądanych szkodników... - wysapał szeptem patrząc w jego oczy, a po chwili łapczywie wbił się w jego szyję pozostawiając od razu pierwsze ślady. Kąsał, całował i zasysał skórę na jego szyi, oznaczając jednocześnie swoje terytorium. Ufał Satoriemu i wiedział, że o zdradzie nie ma mowy. Ale sam fakt gapiów, lepiących swoje gały do rudowłosego bóstwa, Yuyę wpieniał. Jedna z rąk powędrował na biodro chłopaka, delikatnie je masując. Wspaniałe ciało McMillana znowu trafiło w ramiona bruneta, aż nie mógł się tym faktem nacieszyć. W sumie, tym razem nie tylko ciało, cały chłopak należał teraz do Kuroshiego. Wsunął tę samą dłoń pod koszulkę chłopaka, delikatnie podszczypując jego idealną skórę. Zawędrował do sutka, robiąc palcem wokół niego kółeczka. Nie śpieszył się nigdzie, w końcu mieli dla siebie mnóstwo czasu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Pon Mar 02, 2015 9:12 pm

W ogóle wchodząc do pokoju nie zwrócił uwagi na leżące, na stole jego walentynki. To pewnie przez to napięcie i rozochocenie. Pewnie przez to, że jego krew w żyłach normalnie buchała niczym lawa tuż przed wybuchem wulkanu. Jedna była od Yuyi w ogóle chyba teraz będzie miał mu okazję, za nią nalerzycie podziękować. A ta druga była od tajemniczego wielbiciela, nie chciałby, aby Yu ją zobaczył, bo mogłby poczuć się nieswojo. A Satori sam nie wiedział, od kogo ona jest. Ale bardzo miło mu się zrobiło, kiedy zobaczył obie koperty.
Ale teraz nie one były ważne, a zielonooki książę, stojący przy drzwiach. Satori nie był pewny, ale Yuya wyglądał na zdezorientowanego. No może, to za dużo jak na pierwszy raz, ale ZARAZ jaki pierwszy raz. Nie dość, że to nie jego pierwszy raz u niego w pokoju, to jeszcze to nie będzie ich pierwszy raz. Stres i zdenerwowanie mają już dawno za sobą, teraz mogą się już tylko cieszyć sobą. Po czym Yuya pokazał swoje oblicze, po kilku sekundach nie było widać zdenerwowania czy też zdezorientowania. Był tylko mocny i namiętny pocałunek. Jego język zdecydowanie zmuszał Satori'ego do poddaństwa, nie miał szans wyjść z tego obronną ręką. Musiał ulec, musiał ulec sile namiętności swojego kochan... swojego oficjalnego chłopaka! Ale nie miał nic przeciwko, położył się na plecach i dawał się prowadzić, jak dama w walcu. Albo w tangu, bo to bardziej żywiołowy taniec.
Dla czerwonowłosego pocałunek trwał i trwał, był dla niego wszystkim. Był jego calym życiem, po czym nagle ta chwila ustała. Chłopak złapał oddech, otworzył oczy i zatopił się... utonął w zielonej otchłani oczu ukochanego. Czy te oczy zawsze były takie zielone? Czy te usta zawsze były takie słodkie? Czy ten dotyk zawsze był taki namiętny? Wszystko Satori widział w jaśniejszych barwach, obierał jeszcze więcej ekscytacji z rzeczy, które wcześniej były takie zwyczajne. Nagle codzienność stała się czymś cudowniejszym, piekniejszym i lepszym. Czy to miłość tak działa?!
Chciał nawet coś odpowiedzieć, ale nie zdążył bo od razu został ukąszony. Niby słodka rzecz, ale poczuł lekkie ugryzienie. Zamruczał. Jak kociak którego drapie się za uszkiem. Jego samego zdziwiła, trochę ta reakcja. Ale był zadowolony, był naprawdę zadowolony.
– Aż tak się o mnie boisz? – zapytał, gdy poczuł, że jutro na zajęcia będzie musiał iść w szaliku, aby nie było widać tych, jakże wielu malinek na jego szyi. Rozśmieszyła go trochę trwoga Yuyi, ale oczywiście nic więcej nie powiedział, tylko poddawał się kolejnym pieszczotą, bez słowa sprzeciwu.
Tu go podgryzał,a tu pod koszulą sprawiał mu niewiarygodnie delikatną przyjemność. Yuya był nieoceniony w tym co robił. Satori miał nadzieję, że gra wstępna tylko z nim tak wyglądała, bo czułby się zazdrosny, że komuś innemu Yuya robił tak dobrze.
Gdy jego sutek już stwardniał, a Yuya dalej go pieścił Satori wydał z siebie pierwszy cichy jęk, oznaczający, że jest mu naprawdę dobrze. Ale wiedział, że to dopiero początek. Wiedział, że musi oszczedzać siły, bo dzisiaj to będzie jazda!

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Sro Mar 04, 2015 1:13 pm

Jego najdroższy, najcudowniejszy i najwspanialszy Satori, był teraz jego chłopakiem. Chyba jeszcze nie do końca do niego to docierało, ale naprawdę był szczęśliwy. Uwielbiał jego ciało, dotykałby go non stop, od rana do wieczora. Powoli pozbawił go górnej części garderoby, przenosząc się z ustami od razu na jego klatkę piersiową. Całował go i dotykał, traktując jak bóstwo. Czy Yuya kogoś innego dotykał w ten sposób? Nie, takie pieszczoty były zarezerwowane tylko i wyłącznie dla jego ukochanego rudzielca.
- Ufam ci, ale szkodników jest pełno. - szepnął i polizał jego jeden sutek. Z zadowoleniem słuchał dźwięków, jakie wydobywał z siebie jego ukochany. Dawał mu dużo czułości, na jaką Satori zasługiwał. Zassał się delikatnie na różowym punkciku na klatce piersiowej chłopaka, drugiego zaczynając pieścić dłonią. Jakąś chwilę poświęcił tej części chłopaka, ale w końcu Yuya musiał posunąć się dalej. Zniżył się z pocałunkami na jego brzuszek, dłońmi zaczynając majstrować coś przy jego spodniach. Nadal się nie śpieszył, chociaż szczerze powiedziawszy, mógłby go wziąć od razu. Ale tak było o wiele czulej i zdecydowanie przyjemniej dla rudzielca. Chciał go rozpalić maksymalnie jak się da, jednocześnie przekazać poprzez gesty swoje uczucia do niego. To, jak bardzo go kochał i pragnął.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Pią Mar 27, 2015 7:22 pm

Leżąc pod Bogiem Seksu, cieszył się każdą zadaną mu pieszczotą. Wiedział, że to dopiero początek. Przeciez nie od dziś znał tego zielonookiego chłopaka.
– Szkodników? Masz na myśli koszykarzy, siatkarzy i lekkoatletów? – zapytał chłopaka, bo chciał się z nim trochę podroczyć. Tak jak on teraz droczył się z jego sutkami. Raz pieścił jednego i nagle przestawał... to było droczenie się. Przyjemne, ale zawsze droczenie.
– Yuyaaaaaaaa, nie tak mocno. – wyjęczał chłopak, gdy zieloonoki chłopak trzymał w zebach jego już bardzo twardy sutek. Teraz był jeszcze bardziej podniecony, przez co delikatne szczypanie zębami chłopaka, powodowały przyjemny ból w okolicach sutka. W spodniach czerwonowłosemu robiło się już bardzo ciasno, a wiedział, że to dopiero gra wstępna. Czy, aby naprawdę tak szybko się podniecił. Przecież kiedyś robili na spokojnie takie rzeczy, a on potem dopiero robił się taki nabrzmiały.
A jego brzuszek był, lepiej zbudowany niż ostatnio. Sześciopaczek pojawił się po okresie letnim, to pewnie dlatego, że Satori tak dużo czasu spędzał na siłowni i treningach. Mięśnie mu się napięły kiedy Yu zaczął coś kombinować przy jego spodniach.
– Yu, ja, ja już dłużej n-n-nie dam ra-rady. – zająknął się kilkakrotnie, bo czuł, że przy kadej kolejnej pieszczocie będzie już czuł tylko jedną rzecz. Chęć spszczenia się po tej grze wstępnej na... na swojego ukochanego. Zacisnąl ręce na swojej pościeli i pozwolił, aby Yuya zsunął z niego spodnie. Był już tak podniecony, że każde chociażby najmniejsze tarcie o członka, powodowało chęć wytrysku. Był tak nabrzmiały, że aż bolesny.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Sob Kwi 04, 2015 8:45 pm

Warknął cicho słysząc "koszykarzy, siatkarzy i lekkoatletów". No, naprawdę w tym momencie się zdenerwował i poczuł palącą zazdrość. Ci wszyscy sportowcy mogli podziwiać Satoriego na treningach i innych takich ich sprawach. Oj, żeby Yuya zaraz nie zaczął dręczyć swojego kochanego rudzielca swoimi towarzyszami z klubu hostów... A różni słodziacy tam chodzą, także tacy bardzo w guście Kuroshiego. Fakt, że brunet widzi tylko i wyłącznie swojego ukochanego Satoriego możemy zostawić w tajemnicy.
Nie tylko czerwonowłosy był bardziej pobudzony niż zwykle. Yuya miał wrażenie, jakby jego ciało miało zaraz wybuchnąć, a przecież tylko dawał pieszczoty jak na razie. Dźwięki, jakie wydobywał z siebie rudzielec, bardzo nakręcały bruneta. I sam fakt, że to teraz jego chłopak... i że już nikt poza nim nie będzie go dotykał. To piękne, cudowne ciało należało teraz tylko i wyłącznie do tego hosta... Tak, Kuroshi po prostu musiał się nakręcić samym tym faktem. Podziwiał jego wyrzeźbiony brzuszek, spodobał się Japończykowi tak bardzo, że po prostu musiał go porządnie obcałować. Powolutku, niespiesznie w końcu zsunął mu spodnie, a potem także i bieliznę, uwalniając jego męskość z uścisku. Spojrzał na niego zadowolony i delikatnie objął go dłonią.
- Aż tak bardzo Cię pobudziłem Kochanie? - szepnął i zamruczał, po czym pochylił się. Chciał sprawić Satoriemu jak najwięcej przyjemności, polizał jego przyrodzenie po całej długości, zakręcając językiem na jego główce. Nie robił często takich rzeczy, to raczej była jego wyjątkowa usługa, tylko dla wybranych. Czyli właśnie dla McMillana.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Wto Maj 05, 2015 3:23 pm

Dlaczego był tak bardzo zazdrosny o tych wszystkich innych sportowców. Przecież on już nie był taki jak kiedyś, po za tym nie mógłby go zdradzać skoro ich relacja zaszła juz tak daleko. Byli razem. Byli para, a Satori wyznał mu swoje uczucie. Nie mógł tego zepsuć. Wiec tylko o nich wspomniał, ale nie po to żeby Yuye denerwować. Tak zrobił to bez zastanowienia. Nie tylko mogli go podziwiać na treningach, ale też pod prysznicem w szatni. No ale to nie ważne, nie będzie o tym mówił na głos, bo przecież nie chce denerwować swojego ukochanego.
On wiedział ze te dźwięki jakie wydają podniecają go jeszcze bardziej. Dlatego dostrajal ich natężenie i częstotliwość do tego co z nim zielonooki wyprawiał.
- Kochanie dawno nie byłem tak pobudzenie samymi pieszczotami. Ale to dzięki twoim ustą, one wprowadzają mnie do bram raju. Chciałbym więcej. - powiedział i zmruzył delikatnie oczka. Gdy dotknął językiem tej podnieconej glowki, chłopak przeciagle jeknal. Otworzył szerzej powieki gdy dotarło do niego co Yuya zamierza zaraz zacząć mu robić. Był w szoku, że to o jemu będzie obciagac. A nie na odwrót.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Czw Maj 07, 2015 2:38 pm

Nie miał żadnego problemu w udzielaniu specjalnej "usługi" swojemu chłopakowi. No bo i czemu? Nie obchodziły go jakieś stereotypowe podziały, że ten co wkłada nie robi loda czy inne bzdury. Nie ma podziałów i już. Dla Yuyi to była bzdura totalna, kochał Satoriego to go pieścił na każdy możliwy sposób. Jedyny minus, że za bardzo doświadczony akurat w tej pieszczocie nie był. Na chwilę dał spokój przyrodzeniu rudzielca i uniósł jego nogę trzymając pod kolanem. Delikatnie ucałował wewnętrzną część jego uda, gryząc ją delikatnie co jakiś czas. Takie drobne pieszczoty. Gdzieniegdzie zostawił po sobie czerwoną, śliczną malinkę. Chwilę mu to zajęło, po czym znowu wrócił do pieszczenia członka chłopaka. Lizał go bardzo delikatnie po główce i wzdłuż, nie śpieszył się. Robił to powolnymi, ale dokładnymi ruchami, chciał by Satori zapamiętam każdy najmniejszy gest. Gdy w końcu uznał, że nadszedł czas, wsunął samą jego główkę do buzi. Przyznać było trzeba, że czuł się dziwnie z tym... Pierwszy raz obciągał ustami rudzielcowi. Nie czuł żadnego poniżenia czy obrzydzenia... Ale i tak jakoś dziwnie. Inaczej niż zwykle. Spojrzał na niego i nie odwracając wzroku wsunął go głębiej do buzi. Bacznie obserwował reakcje chłopaka na każdy najmniejszy gest, chcąc wybadać, co podoba mu się najbardziej. W końcu i na przyszłość mu się te informacje przydadzą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   Pon Lip 27, 2015 6:26 pm

No właśnie ktos go kochał. To było dla niego bardzo ważne. Bo zawsze myslał, że ten co jest na dole, ten co ulega parnetrowi, nie może mieć robione dobrze. A tu taki jeden bo seksu, przelamał dla niego te wszystkie ustalenia i zabierał się właśnie za obciąganie zlęknionemu czerwonowłosemu chłopakowi. Swojemu chłopakowi, którego kochal! Kochał go!!
To czy był doświadczony, czy też nie, dla Satori'ego nie mialo to znaczenia. Poniważ, Yuya nie często robił takie rzeczy. To będzie który raz. Pierwszy? Pierwszy raz! Satori zapamięta to na dlugo. A poza tym, jemu dzisiaj nie wiele trzeba. Był już tak bardzo pobudzony, że nie wiedzial w ogole co ze soba ma zrobić. Jego penis był już podniecony, a Yuya jeszcze nie zaczął robic loda.
– Yu ty zboczeńcu! Nie rób alinek w iejscach gdzie kończą mi się spodenki treningowe. – powiedział roześmiany. PO czym  znów jęknął, gdy zielonooki wrócil do pieszczot jego nabrzmiałego już penisa. Gdy poczul na nim ciepło języka chłopaka, zamarl. Pieszczota wywarla na nim takie wrażenie, że az musiał zacisnąc mocno powieki, aby nie krzyknąć z rozkoszy. Zadrżał gdy chłopak przejechal jezykiem wzdluz jego przyrodzenia.
– Yu! Ohhhhhh boszeeee, cudownie. Jest bosko! – jęknął, a wręcz można by rzec, że wysapał zadowolony Satori. A to był dopiero początek, a on już byłw  siodmym albo nawet ósmym niebie. Satori oparł ręce na głowie chłopaka, wplotł dlonie w jego włosy. Przejechał dlonia po jego karku. Patrzył na niego. Patrzył jak jego penis znika w ustach jego ukochanego chlopaka.
– Yu wszystko okey? – zapytał, gdy na chwilę dosłownie na kilka sekund chłopak przerwal mu lizać penisa. A potem, już nawet nie musial mu odpowiadać, Satori patrzył mu prosto w oczy. Zaczerwienił się mocno, po czym Yuya zassał się na jego penisie i wsunał go sobie bardziej. Satori jęknął głośno, gdy poczuł ciepło jego ust. Wygiąl się do tyłu, odchylił głowę. Zacisnął dłoń na jego włosach, nie chcąc go zranić. Przeszly go dreszcze. Zacząl go glaskać po wlosach, delikatnie dopychając go sobie głębiej. Czuł się wspaniale. Bosko! Gdy język króla seksu dotykał penisa, chłopak jęczał. Stękał. Chciał, chciał żeby Yu przyspieszył.

***
Jak Yu wroci na forum, będzie można kontynuować. Jak na razie Satori ucieka z/t

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój 30 [Nuke i Satori]   

Powrót do góry Go down
 
Pokój 30 [Nuke i Satori]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: