IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jin & Satori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sob Mar 28, 2015 11:14 pm

Niestety Satori nie jest chłopakiem Jin’a, ale spokojnie. Ten temat zostanie poruszony w bardzo bliskiej przyszłości, więc czerwono włosy nie ma się czym martwić.
- Oczywiście, że nie ma nic przeciwko z wyjątkiem dzisiejszego wieczoru. Poza tym nieletniej osobie nie wypada pić w takim miejscu. – odparł stanowczo. Jinsei najchętniej sam by go upił, aby później wykorzystać nietrzeźwego chłopaka do niecnych celów seksualnych. Ponoć ludzie, po niezbyt dużej ilości alkoholu, robią się bardziej ulegli. Choć trzeźwy Satori pewnie i tak nie miałby nic przeciwko. To Jinsei wychodzi na cnotkę niewydymkę, starając się odpychać od siebie młodszego chłopaka. Skrzypek jest inny i chce to robić z miłości, a nie jedynie z pożądania. Najwyraźniej przespał epokę romantyzmu i obudził się w XXI wieku.
- I trójzębu, którym codziennie dźgałaby mnie w tyłek – burknął cicho. Satori po prostu dał się nabrać na jej anielską urodę i uroczy uśmieszek. Jin wie, że pod tą aksamitną skóra kryje się diabeł, który za wszelką cenę chce uprzykrzyć życie skrzypkowi i owinąć sobie wokół palca jego (być może) przyszłego chłopaka.
- Dzisiaj tak. Zmienisz zdanie, gdy zobaczysz jakie ciuchy ma w szafie. A właśnie, mam do ciebie prośbę. Gdy będziesz miał wolną sobotę to przyjdź do nas. Może tobie uda się sprawić by mój brat ubierał się jak na przystojnego i młodego mężczyznę przystało. – odrzekła. Niestety jako młodsza siostra nie jest w stanie nic wskórać, bo starszy brat i tak nie posłucha.
- Świetny pomysł! – odparła uradowana Mio. Jeszcze nigdy nie spotkała chłopaka, który interesowałby się modą.
Gdy dzieciaki gadały gadały o modzie to Jin się na chwilę wyłączył. Robi to automatycznie za każdym razem, gdy Mio zaczyna mówić o ciuchach, projektowaniu i tak dalej.
- Yhym. – skrzypek przytaknął jedynie, patrząc na tłumy ludzi.
- Nie zwracaj na niego uwagi. Mój brat nie zna się na modzie i nie przepada za nią. Ale jestem pewna, że ty to zmienisz. – szepnęła na ucho czerwonowłosemu. Chwilę później do holu wszedł dyrygent i oznajmił, że druga część koncertu zacznie się za kilka minut. Cała trójka udała się do auli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Mar 29, 2015 6:54 pm

Ehhh słuchał tego co mówi Jin i mimo, tego, że był na niego lekko obrażony. To starszy chłopak na jego nieszczęście, mówil z sensem. No zdecydowanie nie wypadało, mu pić w takim miejscu. Pewnie Jin nie miał, by nic przeciwko temu, aby czasem Satori wypił sobie piwko w jego towarzystwie, bez zbędnych gapiów dookoła. O co to za niecne plany, ma Jinsei wobec tego uroczego i słodkiego chłopczyka? Toż to nie do pomyślenia, żeby obmyślać upicie i wykorzystanie nietrzeźwego i do tego nieletniego chłopca w taki sposob!
To szkoda, że swoimi przemyśleniami nie podzielił się jeszcze z Satori'm tylko, przed nim ukrywa całą prawdę. Przez co chłopak czuje się odtrącany i wciąż niechciany. Nie wie o co chodzi i gubi się w obecnej sytuacji.
HomoRomantyzm to jednak wymysł XXI wieku, a nie XVIII.
Gdy Jinsei rzucił swój „jakże” zabawny komentarz na temat swojej siostry, Satori popatrzył na niego i wzniósł swe błekitne oczy ku zabytkowemu sklepieniu hallu filharmonii. Ku pożałowaniu tego, „jakże” oryginalnego pocisku.
No Satori tego nie widział. Mio wydawała się być, miłą i uroczą młodą damą. I to w dodatku wyglądała, jakby naprawdę bardzo kochała mode. A to przecież chodzi, aby kochać swoją pasję.
Od razu podłapał słowa Mio. Nie dość, że zapraszała go do nich do domu. Kurczę ona to robiła, a Jin nie. No ale może gdy zdobęcie akceptację siostry, potem rodziców to w końcu i Jinsei go zaakceptuje. Tak jak mówi to przysłowie, przez żołądek do serca – to Satori zrobi coś podobnego, przez siostre do serca Jin'a. Może się uda.
– Jasne, to jest super pomysł. Ubierzemy go tak, że żadna dziewczyna nie będzie mogła od niego oderwać oczu, nie tylko na koncercie, ale także na co dzień. – powiedział i o mały włos by się wygadał, ale naszczęście w czas, dość boleśnie ugryzł się w język.
Ciekawe czy też tak się będzie wyłączał, gdy to Satori będzie mu opowiadał o swoich projektach... martwiło go to.
– Miejmy nadzieję, że uda mi się coś w związku z tym zmienić. – powiedział na ucho dziewczynie, gdy już kierowała się do wejścia do auli. Ale Satori zatrzymał ją jeszcze przez chwilę trzymając ją za ramię. Z boku wyglądało to, tak jakby był pod wpływem uroku i wdzięku dziewczyny. No wyglądało to jak flirt. On prosił, aby jeszcze nie wchodziła. Jakby chciał ukryć się przed spojrzeniem jej brata.
– Mio, on naprawdę tak nie znosi mody? – zapytał cały pełen obawów Satori. Aż mu zatrzęsła się ręka, którą trzymał delikatną rękę dziewczyny. Gdy zadał pytanie dziewczynie, chciał jeszcze życzyć Jin'owi szczęścia w drugiej części koncertu, ale gdy podniósł wzrok nigdzie nie mógł go wypatrzyć. Teraz jeszcze bardziej się poddenerwował.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Mar 29, 2015 8:39 pm

Przynajmniej teraz gadał z sensem, co rzadko mu się zdarza. Człowiek głupieje z miłości. Jin już zaczął głupieć, szkoda tylko że Satori jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy. Watari po prostu chce zrobić mu niespodziankę. Gdyby wiedział jak czerwono włosy się czuje to rozegrałby to inaczej, a nie zwlekał z tym tak długo. Po prostu chciał by wszystko poszło po jego myśli.
Nie ma zamiaru upijać nastolatka i go wykorzystywać. To tylko głupi pomysł, którego nigdy nie wcieli w życie. Poza tym Satori i bez alkoholu byłby chętny. Tak strasznie leci na Jina, że oddałby mu się tu i teraz, a okularnik przyjąłby go z otwartymi ramionami.
Nie tylko homoromantyzm, ale ogólnie jego chora romantyczność. Niektórzy romantycy są nieudacznikami. Jaką trzeba być ciamajdą, żeby porządnie się nie zastrzelić i umierać przez to długie godziny…
Tak to już jest z rodzeństwem, które okazuje sobie miłość poprzez głupie komentarze, zaczepki i sprzeczki. A tak naprawdę to bardzo się kochają i wspierają się nawzajem.
Satori już skradł jego serce, więc nie będzie musiał kombinować. Jin po prostu nie jest tak otwarty na ludzi jak jego młodsza siostra. On nie zaprasza do swojego domu byle kogo. Satori należy do ścisłego grona wybrańców.
A ta znowu się wtrąca. To ja miałem go zaprosić. Wszystko mi zepsułaś, jak zwykle zresztą. – prychnął w myślach.
- Satori nie musisz się tak wysilać. Widzę, że mój brat ci się podoba, a ty jemu. – odparła szeptem, śmiejąc się cicho. – Poza tym strasznie go irytuje moja obecność. Najwyraźniej chciał o czymś ważnym z tobą porozmawiać, a ja mu to uniemożliwiłam. – dodała.
Już miała zamiar wejść do auli, gdy Satori ją zatrzymał. Jin natomiast poszedł dalej i udał się za kulisy.
- Nie, że nie znosi. – odparła, przesuwając się na bok, by nie przeszkadzać innym. - Nie marudził, gdy pozował do amatorskich zdjęć na bloga. Był grzeczny, gdy ciągałam go ze sobą na zakupy. Ostatnio przyłapałam go na tym jak przeglądał bloga modowego dla mężczyzn. Uważam, że choć trochę zainteresuje się modą, jeżeli ty mu w tym pomożesz. Zrobi wszystko by się do ciebie zbliżyć i mieć cię tylko dla siebie. – wyjaśniła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Mar 30, 2015 8:54 pm

Nazywał to już miłością... Satori, czego Jinsei może nie wiedział, że był przeczulony na słowo „miłość”. A te dwa słowa, który każdy chce usłyszeć w swoim życiu wywoływały u McMillan'a, palpitacje serca i migotanie komór. Człowiek nie kochany w dzieciństwie, o którego nikt nie dbał, którego nigdy nikt za dziecka nie pochwalił, który czuł się odrzucony. Ufa wszystkim, zakochuje się łatwo, ale czy umie nazwać to uczucie słowem „Miłość” - tego nie wiadomo. Móglby mu się oddać nawet w przebieralni po koncercie albo tu i teraz. Ale nie mogli, bo zasiali by zgorszenie, a nie chcieli tego zrobić, prawda?
Po tym jak się zachowywali, wcale nie wyglądali na kochające się rodzeństwo. Ale jeśli na co dzień się wspierali, to znaczy, że byli dla siebie dobrzy i tylko to się liczyło.
Ale on wcale nie chciał kombinować, to po prostu Mio jakoś mu wszystko ułatwiała. Już zdobył serce Mio, widział to jak świecą jej się oczy gdy rozmawiali o modzie. Pasja – tak to było widać.
Na samo wspomnienie, tego, że mogą być homo, Satori zrobił się czerwony jak jego wlosy. Ups!! Zostali przyłapani? – pomyslał czerwonowłosy i spóścił wzrok w dół, na swoje świerzo wylakierowane buty.
– Co za głupoty opowiadasz? Mnie? Twój brat? – starał się zatuszować to, że dziewczyna odkryła jego sekret.
Ta jasne pogadać pewnie o moim piciu w miejscu publicznym? Albo o tym, że mam się do niego nie zbliżać w miejscu publicznym. Na pewno o to chodziło... przecież on mnie nie chce. Zaprosił mnie z litości na ten koncert. Skoro nawet nie dał się dotknąć... – zadręczał się w myślach McMillan.
– Ja uważam, że on wcale nie jest mną zainteresowany. – powiedział, po czym w tłumie mignął mu jego ojciec i nagle do Satori'ego doszedł jakgorszy scenariusz z możliwych.
– A może jego interesuje moja kasa? – zapytał cicho jakby sam siebie, ale dziewczyna musiała to usłyszeć. Chłopak puścił jej rękę i chwile stał bez ruchu. Jak słup soli. Nie mól sobie tego wyobrazić, że ktoś znowu zadaje się z nim dla jego kasy...

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Mar 30, 2015 9:46 pm

W takim razie Jin z ogromną chęcią pokarze Satoriemu co to znaczy być kochanym, rozpieszczanym, chwalonym i chcianym. Jeżeli chłopak zgodzi się być tylko jego, to Jinsei postara się z całych sił by czerwono włosy był zawsze uśmiechnięty, czuł się chciany i przede wszystkim kochany najmocniej jak się da. By to wszystko mieć, wystarczy powiedzieć sakramentalne tak.
No nie wyglądali na kochające się rodzeństwo, ale na co dzień jest inaczej. Po prostu uwielbiają sobie dokuczać i żadne z nich się za to nie obraża. Już lata temu wyznaczyli granice i nie przekraczają jej.
Oczywiście, że zdobył jej serduszko. Gdyby nie to, że on i jej brat mają się ku sobie, to Mio od razu zagarnęłaby Satori’ego dla siebie.
- Och, proszę cię. Nie udawaj, że tak nie jest. – odparła, teatralnie przewracając oczami.
Dziewczynie szczena opadła do podłogi, gdy usłyszała to co Satori powiedział.
- Człowieku, gdzie ty masz oczy? Mój brat na ciebie leci, nawet jeżeli tego zbytnio nie okazuje, bo jest rąbnięty. Nie jest zbyt ufny. Najpierw musiałbyś zacząć z nim chodzić na poważnie. W swoich poprzednich związkach dawał z siebie wszystko, ale w większości przypadków zostawał porzucany. – odparła szeptem by nikt ich zbytnio nie słyszał.
Teraz to Satori dowalił. Najgłupsza durnota na świecie.
- Teraz to walnąłeś. Jeżeli uważasz mojego brata za taką osobę to daruj sobie. I ostrzegam cię, że Jin się o tym dowie. – rzuciła zirytowana i weszła do auli.
Jinesi stał za kotarą i co chwilę zerkał na puste miejsce Satori’ego. Był zmartwiony tym, że chłopaka jeszcze nie ma. Jin wyjął telefon i napisała wiadomość do czerwonowłosego.
Kod:
Wrócisz do auli? Czy Mio nagadała ci o mnie jakiś bzdur i już nie chcesz mnie znać?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Mar 31, 2015 1:30 pm

Sakramentalne tak? O rany, tylko chyba nie w kościele, bo ksiądz ich wygoni i rzuci jeszcze jakąś ekskomunikę czy inne badziewie i sprowadzi na nich pech! Ahhh ten kościół, same z nim problemy!
Satori miał jakos tak w życiu, że jak poznawał dziewczyny to były właśnie takie jak Mio. Normalnie o anielskiej urodzie. Ale nigdy nie żałował, że jest homo, mimo że nie jeden chłopak w porzednich szkołach mu zazdrościł tego powodzenia u najlepszych lasek w szkole. A on był im przyjacielem, doradcą, ale nigdy chłopakiem. Jakos nie umiał sobie nawet wyobrazić, że mógłby całować się z dziewczyną. To przekraczało jego możliwości.
Po reakcji Mio widział, że przed mlodszą siostrą Jin'a nic się nie ukryje. Więc bez sensu było dalej udawać, chłopak więc tylko przytaknął, że dziewczyna ma racje, co do jego zainteresowania starszym skrzypkiem.
– Został porzucony? – zapytał i dotarło do niego, że on też był n ie raz mocno zwiazany uczuciowo, dawał z siebie 100%, a potem i tak został porzucony. Teraz jakoś utożsamił się z Jinsei'em.
Do momentu kiedy wpadł na ten glupi pomysł i jeszcze powiedział go o ton za glośno.
– Mio zaczekaj, to nie tak. Ja tak wcale nie uważam! – teraz powiedział to o ton za głośno, brzmialo niemal jak krzyk rozgoryczenia. Ktoś upomniał go, że jest za głośno. A dziewczyny już nie było. Weszla do auli rozgoryczona tym co powiedzial czerwonowłosy.
Boże co ja narobiłem?! Jestem glupi – zestresował się chłopak.
Nie poczuł wibracji swojego telefonu tylko po prsotu wszedł do auli. Zajął swoje miejsce i wypatrywał tej jasnej gwiazdy na tym mrocznym niebie sceny. Gdy tylko go zobaczy uśmiechnie się do niego miło i pomacha. Ma nadzieje, że nie na pożegnanie.
Po tym co Jin usłyszy od swojej młodszej siostry, o nim i o jego domniemaniach... ma nadzieje, że nie zostanie porzucony. Było by to najszybsze porzucenie w historii jego zwiazków.
Zostałem porzucony, zanim cokolwiek się zaczęło. Jestem żałosny. – myślal o sobie czerwonowłosy.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Mar 31, 2015 5:56 pm

Zejdźmy na ziemię. Jin nie zaciągnie Satoriego przed ołtarz, co najwyżej uklęknął by przed nim i się oświadczył. Później tylko załatwienie formalności w urzędzie stanu cywilnego i jakaś mała imprezka dla znajomych. A na koniec najlepsze – noc poślubna w ekskluzywnym hotelu. Kto bogatemu zabroni? Mimo tego, że Jinsei nie jest bogaty. Ale po zakończeniu edukacji, chwyci się jakieś roboty i odłoży trochę kasy, by później pojechać z swoim przyszłym chłopakiem na jakąś fajną wycieczkę (mowa oczywiście o Satorim).
Tak wspaniały chłopak jak Jin też zostawał sam. Najczęstszym powodem rozstania była jego choroba oraz niezrozumienie z strony drugiej osoby. Watari jest trochę skomplikowany. Trzeba z nim rozmawiać by go choć trochę zrozumieć. Czasami potrzebuje też odrobinę czasu dla siebie. Poza szkołą i dodatkowymi zajęciami ma też obowiązki domowe, próby w filharmonii i w niektóre weekendy pomaga ojcu w sklepie. Jak widać ma dużo zajęć, ale zawsze znajduje czas dla swego ukochanego. Chociażby te dwie godzinki w ciągu dnia.
Skrzypek wyszedł na scenę z pochmurną miną, ale gdy na widowni wypatrzył Satori’ego, to na twarzy Azjaty od razu pojawił się promienny uśmiech. Bardzo się cieszył, że czerwono włosy wrócił do auli na resztę koncertu. Jin miał też nadzieję, że po koncercie chłopak na niego zaczeka i będą mogli wrócić razem.
Mio jeszcze nie podjęła decyzji czy powiedzieć swojemu bratu o czym mówił Satori. Chciała tylko trochę nastraszyć chłopaka. A tak poza tym to Jinsei nie wie, że Satori pochodzi z bogatej rodziny, więc może lepiej pozostawić go w tej nieświadomości?
Po niecałej godzinie koncert dobiegł końca. Orkiestra otrzymała gromkie brawa od widowni. Wszyscy byli zachwyceni, a najbardziej zachwyconą osobą był dyrektor filharmonii. Uzbierał niezłą sumkę na cele charytatywne.
Za kulisami członkowie orkiestry składali sobie gratulacje i rozmawiali. Jin spakował skrzypce, zabrał resztę swoich rzeczy i szybko wyszedł. Po paru chwilach był już przy głównych drzwiach budynku i czekał tam na Satoriego i swoją rodzinę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: seks w filharmonii :D   Czw Kwi 02, 2015 8:52 pm

W tak mlodym wieku i tak byłoby to dziwne. A co dopiero by było gdyby ojciec Satori'ego się o tym dowiedział. Chyba by zabił chlopaka. Jak dalej Satori będzie miał takie wyniki w sporcie to Jin nie będzie musiał się łapać jakiejś fuchy, Satori mu po prstu będzie płacił za wszystko. Mógłby być takim jego utrzymankiem, czerwnowłosy nie miał by nic przeciwko temu!
No helloł, Satori też nie jest jakimś skończonym leniem. No może obowiązkow domowych nie ma bo mieszka w akademiku, ale ma swoj sport, swoją pasję i swoje wieczne i czasem niekończące się treningi. Czasem bywa tak, że nie ma czasu sie wyspać bo szkoła, bo zadania, bo trening... i niewyspany, z podkrążonymi oczami idzie na 8 na zajęcia. Życie! Nikt nie mowił, że jest proste i uslane rożami. A w życiu Satori'ego to od zawsze było szare i usłane kolcami! Pilnowali tego każdego dnia jego ojciec i macocha jak się ostatnimi czasy okazało.
Koncert trwał, a on juz nie martwił się tym, że Jin jest ozięłbły w stosunku do niego, nie przejmował się niczym... słuchał tylko pieknej muzyki, byl w blogim stanie. Gdy wszystko się skończyło bił brawo długo po tym, jak wszyscy juz zakończyli. Gdy nakazano opuszczać aulę wyszedł z resztą i napotkał na swojej drodze Mio.
- Mio... bo to co ja wcześniej mowiłem. To... przepraszam, moglabyś zapomnieć o tym? I ja też zapomnę? - zapytał, dalej przerażony tym, że dziewczyna mogłaby naskarżyć bratu te wszystkie niemiłe rzeczy, jakie powiedział o nim Satori. Chłopak czekając na odpowiedź złapal ją pod rękę i razem wyszli zobaczyć się z bohaterem tego koncertu, który już czekał na nich w tym swoim seksownym wdzianku.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Czw Kwi 02, 2015 9:42 pm

Z ślubem mogli by poczekać do pełnoletniości czerwonowłosego, czyli jeszcze jakieś dwa lata. To nie tak strasznie długo. Błogosławieństwo rodziców nie jest im potrzebne. Jin prędzej wyjdzie na swoje i będzie w stanie utrzymać siebie oraz swego przyszłego narzeczonego.
Czy Jin zachowuje się jak zniewieściała ci…..osoba? To, że jest gejem nie ubliża jego dumie. Nie będzie niczyim utrzymankiem (rodzice to inna sprawa). Nigdy się na coś takiego nie zgodzi. Co najwyżej obaj mogą się składać na rachunki i żywność.
Oczywiście, że nie jest leniem. Kto tak powiedział? Bo na pewno nie Azjata w okularach. W takim razie skoro Satori też jest bardzo zajęty, to kiedy znajdą dla siebie wolny czas? Na szczęście mamy XXI wiek i telefony komórkowe.
Mio rzuciła Satoriemu oziębłe spojrzenie.
- Mogłabym, ale na twoje nieszczęście jestem pamiętliwa. Mimo wszystko nie masz się co martwić. Nie powiem Jin’owi o tym co mówiłeś. – odparła. Uwolniła swoją rękę z uścisku chłopaka i szybszym krokiem podeszła do brata oraz swoich rodziców. Małżonkowie stali przed skrzypkiem i gratulowali mu wspaniałego występu. Jinsie przekazał ojcu futerał z skrzypcami, po czym pożegnał się z rodziną i podszedł do czerwonowłosego.
- Jeśli masz trochę wolnego czasu to może pójdziemy się przejść? – spytał, poprawiając torbę, która zsunęła się z jego ramienia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: miłość i seks   Pią Kwi 03, 2015 6:08 pm

Stop, momencik zwolnijmy... Satori jest człowiekiem zabieganym, uczniem i sportowcem. Ale oczywistościa jest, że jeśli posiadał by swojego chłopaka, umiał by znaleźć dla mniego czas. To nie podlega żadnym wątpliwością. Swego czasu gdy był w szczęśliwym związku z Edwardem to miał czas i dla niego i dla sportu i dla szkoły. Ale może za mało czasu miał mimo wszystko... - nie wracajmy do tej trudnej i cieżkiej przeszłości. XXI wiek czy nie, telefony i maile czy też nie... on zawsze znajdzie czas dla osoby, tkóra będzie chciała z nim być.
No cóż to spojrzenie Mio, zmroziło uśmiech Satori'ego i zdecydowanie ostudziło jego optymizm. Jeszcze jak dziewczyna wyrwala się z jego objęć. To pogorszyło calą sprawę... jeszcze rodzice Jin'a stali tuż przed nimi i widzieli całą tą akcję. Czerwonowłosy się zestresował i już nic nawet nie zdąrzył dodać. Było mu teraz po prsotu głupio i smutno, że wyszło jak wyszło.
Czemu zawsze mowie o jedno zdanie za dużo? - pomyślał, gdy dochodził już do szczęśliwej rodziny Watari. Rodzice gratulowali swojemu synowi wystepu, byli z niego dumi. To było po nich widać.
Satori stał na uboczu, nie chciał podchodzić. Nie chciał już tego i tak bardziej komplikować. On nie musiał! Zrobił to sam Jinsei, ktory oddał ojcu futeral i odszedł od rodziny.
- Jin ja cię rposzę wracaj do rodziny świętować twój sukces. Ja na ciebie poczekam w szkole. - nie chciał zabierać mu możliwości posiedzenia z rodziną.
Mial taką ochotę złapać go za rękę, objąć, przytulić, gdy nagle poczuł, że ktoś za nim stoi. Czul wzrok na swoich plecach i aż go zmroziło. Ciarki go przeszły.
Usłyszal pytanie Jinsei'a, ale odwrócił się przodem do swego ojca i zamilkł. Nie odezwał się słowem, czekał na to co usłyszy.
- Jutro o 6.15 masz być na zajęciach w firmie. Jak się spóźnisz to inaczej pogadamy. - powiedział na tyle głośno, że Jin i jego rodzice na pewno słyszeli, po czym pochylił się nad przestraszonym Satori'm i dodal mu na ucho: - I w dupie mam to, że będziesz niewyspany czy zmęczony. Masz być i koniec, rozpieszczony gówniarzu. - po czym odszedł, a w jego oczach szalała złość.
Minęło kilka sekund zanim Satori wrócił do świata rzeczywistego i popatrzył jakis taki blady na Jinsei'a.
- Tak bardzo chętnie się gdzieś z Tobą przejdę. - powiedział i już chcial chwycić skrzypka za rękę, ale cofnął ją na szczęście w czas. Tak, że nikt tego nie zauważył. Zwinnie zmienił kierunek dłoni i tylko, jak przestraszony chłopaczyk złapał starszego kolegę za tylny róg jego eleganckiej marynarki.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Kwi 05, 2015 10:27 pm

Jinsei cieszy się z każdej chwili spędzonej z Satorim. Uwielbia na niego patrzeć, zapamiętywać każdą jego minę, rozmawiać z nim, słuchać go, dotykać i przytulać. Jin byłby najszczęśliwszym facetem pod Słończem, gdyby czerwono włosy zgodził się zostać jego chłopakiem. Satori byłby kochany i rozpieszczany. Azjata nauczyłby go co to znaczy kochać i być kochanym. Ale najważniejsze to zdobyć jego pełne zaufanie. Bez tego to ani rusz.
- Głupoty gadasz. – rzucił, rozbawiony. Położył dłoń na głowie chłopaka i lekko poczochrał jego włosy.
Oczywiście, że byli dumni. W końcu to owoc ich ciężkiej pracy. Każdy rodzic byłby dumny z osiągnięć swojego dziecka. Wyjątkiem jest ojciec Satori’ego, który sprawiał wrażenie strasznego i oziębłego gbura. Jin nie zdziwiłby się, gdyby taki był w rzeczywistości.
Jinsei zmierzył wzrokiem mężczyznę, który przez chwilę stał za Satorim. Ani trochę nie spodobał mu się ten typek, a w sposób w jaki odnosił się do własnego syna, jest karygodny.
- Ten facet zawsze taki jest? Zawsze tak do ciebie mówi? – spytał się, przenosząc wzrok na wystrasz nowego czerwonowłosego. Jin miał teraz niewyobrażalnie wielką ochotę mocno przytulić chłopaka, pogłaskać go po plecach i wyszeptać mu na ucho, że wszystko będzie dobrze. Nic nie jest gorsze od takiego ojca. Nawet zapomnienie siedmiu lat swojego życia.
Z uśmiechem na twarzy, spojrzał na Satori’ego. Tym razem delikatnie pogłaskał, go po głowie.
- W takim razie chodźmy. – odparł, odwracając się przodem do drzwi.
Po chwili oboje opuścili filharmonię. Na zewnątrz było już ciemno i trochę chłodno. Latarnie oświetlały ulice. Rudy kot siedział na murze i obserwował okolicę.
Po przejściu paru metrów, Jin chwycił chłopaka za dłoń, splatając ich palce.
- Może odprowadzę cię do akademika? I chwilę u ciebie posiedzę? Jak dla mnie to jest trochę za chłodno na spacerowanie. – rzucił, zerkając na Satori’ego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Kwi 07, 2015 3:46 pm

Miny które na pewno zapamiętał to, te jak Satori się obraża. Jak słodko wydyma policzki i robie nie zadowoloną minę. Już nie raz mógł ją oglądać, na przykład wtedy jak zabrał mu kieliszek z szampanem, nie raz tylko dwa razy! Pewnie by się zgodził być jego chłopakiem, ale to pytanie jeszcze nie padło, więc w sumie nie ma nad czym dumać za wczas.
Uśmiechnął się jakoś sam z siebie na tem drobny aczkolwiek bardzo miły gest Jinsei'a, ale już czuł, że ktoś go obserwuje. Normalnie gęsia skórka go obleciała, jak w horrorach jak czujesz, że za 5 sekund ktoś zacznie cię dusić albo zostaniesz zjedzony przez jakiegoś potwora...
Oziębły i straszny gbur to bardzo ładne określenia ojca Satori'ego... John McMillan należał do grona tyranów, dyktatorów i potworów z dzieciennych koszmarow sennych, chociaż nie tylko dziecinnych. Czerwonowlosy był już dość duży, a dalej jak ognia bał się swojego ojca. Nie był to strach przed nim samym, tylko przed tym co może zrobić, co powiedzieć, jak go potraktować przy osobach trzecich. To jak teraz zwracał się do niego było straszne. Wiele osob stalo przy nich, na pewno każdy to słyszał. A Satori był na twarzy bardziej czerwony niż jego włosy. Było mu wstyd, że ma takiego ojca. Nie odzywał się przytaknął tylko, a ojciec jego oddalił się. Nie pożegnał się, ani nic, ale to akurat była norma.
– Tak, ale spoko to i tak nie ma się czym przejmować. Przerpaszam, że byles tego świadkiem. – powiedział i zagryzł ze zdenerwowania dolną wargę, tak mocno że aż mu zbielała.
Chcial go przytulić, ale TUTAJ nie mógł.
Tak więc za namową Jinsei'a i zerowym przejęciem się jutrzejszym obowiązką, Satori wyszedł z filharmonii z najseksowniejszym chłopakiem w całym tym budynku. A nie sorry w całym mieście.
Gdy poczuł jak ich palce się splotły, uśmiechnął się sam do siebie, chociaż wciąż był zawstydzony i zły tą sytuacją z jego ojcem.
– Tak chodźmy, a po drodze kupisz mi i sobie piwo... jakieś małe. – dopowiedział, wciąż jakiś zamyślony. Jakby myślami był dalej przy tej akcji. Ale cieszył się, że wytrzymał i nic nie odpysknął, bo jakby dostal twarz co się czasem zdarzało, nie mógłby spojrzeć Jin'owi w oczy.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sob Kwi 18, 2015 8:02 pm

Miny obrażonego i nadąsanego dziecka nigdy nie zapomni, ale w chwili obecnej zapamięta minę uśmiechniętego Satori’ego oraz te iskierki w oczach, gdy rozmawiał z Mio. To jak czerwono włosy się uśmiecha, Jinsei będzie pamiętał do końca swojego życia.
Ale to pytanie padnie prędzej czy później. Azjata czeka tylko na to kiedy będą sami. W sumie mógłby o to zapytać na środku chodnika, przecież i tak nie ma nikogo w pobliżu. Taki spontan.
Z pewnością oziębły i straszny gbur to ładne określenia. Jin z natury jest dość spokojny i nie używa wulgarnych słów, chyba że bardzo bardzo bardzo się zdenerwuje. Jin to taka owieczka, która czasami ugryzie w tyłek, bo ma taki a nie inny charakter o czym Satori zdążył się już przekonać.
Z żalem i swoją bezsilnością spojrzał na chłopaka. Bardzo mu współczuł takiego ojca. Gorsze jest mieć takiego ojca niż zapomnieć o własnym ojcu.
Tylko w mieście? A może jednak na całym świecie? Ale bycie najseksowniejszym chłopakiem w całym mieście i tak jest dużym wyróżnieniem, więc nie ma co narzekać.
- W porządku, ale tylko jedno. – odparł, zerkając na Satori’ego.
Podczas wędrówki do najbliższego sklepu z alkoholem, Jin dyskretnie rozglądał się dookoła upewniając się czy nie ma nikogo w pobliżu. Na jego szczęście w zasięgu wzroku nie było żywej duszy. Tak więc czarnowłosy może wprowadzić swój spontaniczny plan w życie. Nagle stanął przed chłopakiem. Cały czas trzymając dłoń Satori’ego, uklęknął przed nim. Uniósł głowę i uśmiechnął się delikatnie. Teraz miał w poważaniu to, że ktoś może ich zobaczyć. Teraz było ważny dla niego to, że klęczy przed chłopakiem, w którym się zakochał.
- Satori McMillan czy…. – dramatyczna pauza – …chciałbyś zostać moim chłopakiem? – no i wreszcie zadał t pytanie. Mogłoby się wydawać, że wypowiadał te słowa w nieskończoność, a trwało to zaledwie kilka krótkich sekund.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Maj 05, 2015 3:49 pm

No tak bo gdy człowiek opowiada o tym co lubi, o tym co sprawia mu frajdę to wtedy się uśmiecha i ma te specyficzne iskierki w oczach. Tak jak Satori w chwili kiedy rozmawiał z siostrą swego kolegi o modzie. Czy kolega to dobre określenie? Sam nie był pewien, jak ma go nazywać. Może lepiej by było gdyby określał go swoim przyjacielem? A może przyjaciel to za dużo powiedziane. W końcu przyjaciele nie zachowują się tak jak oni. Nie biorą wspólnych kąpieli, nie kradną sobie tych specjalnych spojrzeń. Ukradkiem nie patrzą się na swoje tyłki i nie porzadają się na wzajem. Nie to chyba przyjacielem tez nie mógłby go nazywać. Chłopakiem swoim tym bardziej nie, bo nikt go o to nie zapytał. Tak więc jak na razie wisiał w takiej nicości i niczego nie mógł być pewny. Nie za bardzo mu się to podobało, ale nie będzie niczego przyspieszał. Niech wszystko toczy się swoim tempem.
Satori cieszył się ze Jinsei przystał na jego nietypową prośbę kupienia sobie piwka. Miał nadzieję że gdy schowa sobie puszkę pod garniak nikt nic w szkole nie zauważy i nie będzie miał potem jakiś problemów. Ani on, ani Jin.
Gdy Jin nagle się zatrzymał, Satori zglupial nie wiedział co też ten wyrabia. A on nagle klekną przed nim. Trzymając go za dłoń. Czerwonowłosy nie wiedział czy Jin postradal zmysły na tym koncercie czy co się tutaj wyrabia.
- Jin błagam cie wstań, co ty robisz? A jak ktoś cię takiego zobaczy? - Satori był jak zawsze przerażony ze ktoś ich takich zobaczy, że ktoś zrobi zdjęcie i wrzuci do jakiejś sieciowej gazety z jakimś dumnym komentarzem. Bal się żeby Jinsei nie zerwał z nim przez to kontaktów. Bycie na językach nie zawsze jest fajne.
Pytanie jakie padło z ust chłopaka... zabiło wręcz Satosia. Ale.nie w złym tego słowa znaczeniu... tylko chłopak zamarł. Otworzył usta szerzej, jakby chciał coś powiedzieć i nie wiedział co. Zamiast podnieść chłopaka za rękę do góry, McMillan pochylił się i objął chłopaka ramionami. Pocałował go prosto w usta, nie przejmując się już niczym. Po czym po gorącym i namiętny pocałunku powiedział.
- Będzie to dla mnie zaszczyt chodzić z Tobą. - po czym uśmiechnął się radośnie, a wesołe iskierki znów pojawiły się w jego oczach.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Maj 11, 2015 5:08 pm

Są różni przyjaciele. Na pewno znaleźli by się tacy, co biorą wspólne kąpiele i patrzą na siebie w inny sposób. Nawet macają się po tyłkach, ale nadal są przyjaciółmi. Trzeba przyznać, że to dość dziwna przyjaźń.
Jinsei nie znał regulaminu akademika (a coś takiego na pewno jest). Pewnie jest tam cała lista zakazów, wliczając w to spożywanie alkoholu i wieczorne sprowadzanie gości. Poza tym Satori miał chyba współlokatora, któremu pewnie będą przeszkadzać.
Po tej całej akcji z klękaniem, Jin zaśmiał się cicho na słowa młodszego chłopaka.
- A niech patrzą i zazdroszczą. – odparł. Nie przejmowałby się ewentualnymi konsekwencjami jego zachowania. Nie będzie się przed nikim tłumaczył.
Azjata czuł się jakby całą wieczność czekał na odpowiedź Satoriego. Nie przypuszczał, że chłopaka aż tak to zamuruje. Ale koniec końców dobrze się skończyło i Satori się zgodził, co strasznie ucieszyło Jina.
Po odwzajemnionym pocałunku, stanął wraz z swoim chłopakiem na równe nogi, po czym przytulił go do siebie z całych sił.
- Tak strasznie się cieszę! Choć trochę się obawiałem, że możesz się nie zgodzić. Dlatego cieszę się jeszcze bardziej. –był tak obrzydliwie szczęśliwy, że nawet już sam nie wiedział co gada.
Po chwili poluźnił uścisk. Jeszcze by połamał swego księcia i tyle by było z tej radości. Spojrzał w przepiękne oczy Satoriego. Jin jest wielkim szczęściarzem.
- Eee, może już pójdziemy?
Szczęście szczęściem, ale Jin miał odprowadzić księcia do zamku, a jeszcze po drodze zakupić złocisty trunek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: :P   Czw Cze 18, 2015 2:07 pm

O rany a Satori swego czasu miał takiego przyjaciela, z którym nie tylko macał się po tyłku ale sie z nim kochał. Ale robił to tylko dla wspólnej przyjemności, chodź to on zawsze był na dole. To i tak sprawiało mu to frajdę.
Eee no niby miał wspólokatora, który na pewno o tej prze zabawiał się z jakimś innym kolegą albo przesiadywał w klubie hostów, po całej tej akcji jak to Satori zdradził go z pewnym koszykarzem. Tak mu juz jakoś zostało, no w końcu był cheerliderką, a one (oni) po meczach robia różne rzeczy.
- Dlaczego miałbym się nie zgodzić? W sumie to balem się, że nigdy nie zapytasz. - usmiechnał się do Jinsei'a i wziął go za rękę.
Ruszył w momencie kiedy chłopak powiedział, żeby może w końcu się ruszyli z miejsca. Pogoda była znośna, szli krokiem spacerowym prosto do akademika. Satori w pewnym momencie zatrzymał się przy małym sklepiku i powiedział Jin'owi na uszko: - Tu mój drogi nawet mi by sprzedali piwko, ale może jednak ty dziś kupisz? - po czym pocałowal go w policzek. Czekając na Jinsei'a, który byl w sklepie spojrzał na zegarek. Mieli jeszcze czas dla siebie w akademiku. Po za tym w tej szkole, akurat mało kto sprawdzał gości swoich uczniów, ktorzy zostawali na noc, więc może uda się azjacie zostać na całą noc w objęciach zakochanego czerwonowłosego chłopaka.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Lip 21, 2015 10:38 pm

Cheerleaderki po meczach robią różne rzeczy? W takim razie Satori, od teraz, będzie musiał zaprzestać robienia różnych rzeczy po zakończonym meczu. Z jedyną osobą, jaką może zdradzać swojego chłopaka, jest Jinsei i tylko on, nikt inny.
- Bo jestem dziwny i chory. To oczywiste, że się bałem. Ale uczyniłeś mnie najszęśliwszym człowiekiem na całej Ziemi, zgadzając się ze mną być. – odparł radośnie.
Krokiem spacerowym zbliżali się do sklepu, który znajdował się niedaleko akademika.
- W takim razie muszę im powiedzieć by ci więcej nie sprzedawali alkoholu. – odparł złośliwie. Koniec końców kupił chłopakowi butelkę swojego ulubionego piwa (Satori mu nie powiedział jakie ma wybrać), a sobie wziął puszkę coli. Po paru chwilach wyszedł z sklepu i oboje udali się do akademika.
Ta, zaśnie w objęciach ukochanego i w kałuży własnej krwi. Niestety Jin nie może dzisiaj zostać na noc. Swoje ‘’dragi’’ zostawił w domu. Nie spodziewał się, że tak to wszystko wyjdzie. Może innym razem zostanie w pokoju Satori’ego aż do rana. Tylko teraz jak to powiedzieć ukochanemu, który już zrobił sobie wielką nadzieję?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Lip 27, 2015 6:06 pm

No będzie musiał się odzwyczaić, robić różne rzeczy. Bo w szatniach robiło się różne rzeczy. Całowało się z zawodnikami wygranej, bądź przegranej drużyny. Pocieszało się na rożna sposoby. Ale teraz Satori będzie musiał zaprzestać. Bo, bo ma chłopaka! Cięzko pewnie będzie w to uwierzyć, niektórym osobą. Ci którzy najabardziej lubili Satori'ego będą musieli trzymać rączki przy sobie. Dla czerwonowłosego to, też będzie nowość. Będzie musiał umieć powiedzieć stanowcze NIE!
– No nie przesadzaj, nie zrobilem nic takiego. – uśmiechnąl się do niego, a czerwone rumieńce wyszły mu na całych policzkach.
Szedł z nim rownym krokiem, zbliżali się do sklepu.
– Co? Nie! Ejj ale czasem z wspólokatorem pijemy sobie piwko w trakcie czytania mang yaoi. A bez piwka to już nie będzie to samo. Nie możesz.[b] – zrobił smutną minę i normalnie w świecie tupnął nożką aby podkreślić swoje niezadowolenie do tego o czym mówil Jinsei.
Zakup schował do kieszeni, troche mu z niej wystawał. Ale nie miał żadnej torby, bo przecież był na koncercie, a nie na zakupach. Weszli na teren szkoły, po czym po alejce wylożonej małymi bialymi kamyczkami, poszli wprost do akademika. Tam wyszli na piętro i już stali przed pokojem chlopaka. Satori nacisnąl na klamkę, ale drzwi nie ustapiły. To znaczy, że Nuke nie było w pokoju. Usmiech pojawił się na ustach chlopaka, sięgnal po klucz. Szybko i zgrabnie otworzyl drzwi.
[b] – Zapraszam do mojego królestwa, może być lekki bałagan bo zbieralem się z lekkim pośpiechem.
– powiedział, po czym polecial zaścielić łóżko, bordową kapą.
Pokój Satoriego był dość duży, po jego stronie na ścianie wsiialo wiele zdjęć kolegów z drużyny, kolegów koszykarzy, kolegów lekkoatletów, kolegów siatkarzy i futbolistów. Nie było żadnego zdjęcia kogoś z rodziny. Na pólce nad łóżkiem stały puchary i wisiały medale, było trochę mang i ksiażki. Ale ich nie było za wiele. Na biurku panował lekki chaos, projekty ubrań, jakieś igly, guziki i kawałki materiałów.
– Rozgość się, już ci dam szklankę z lodem i cytrynką do twojej coli. – powiedzial i z szuflady pod biurkiem wyjąl szklankę, a następnie z małej lodówki która znajdowala się pod biurkiem wyjąl 2 kostki lodu i pokrojoną już wcześniej cytrynę. Wrzucił wszystko do szklanki, po czym szybko wziął od niego puszkę. Otworzyl i przelał mu do szklanki. Czekał, na jego ruch. Był troche skrepowany, nie wiedział jak się zachowac dalej.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Sie 05, 2015 12:17 pm

To, że Satori ma teraz chłopaka, nie oznacza, że będzie musiał zrezygnować z całowania się ze zwycięzcą lub pocieszania przegranego. Rolę przegranego i zwycięzcy przejmie Jinsei. Szkolni sportowcy mają mecze, a Jin ma konkursy muzyczne. W obu przypadkach można wygrać lub przegrać, więc Satori ma teraz osobę, którą będzie pocieszał albo nagradzał.
– Dla Ciebie to nic takiego, ale dla mnie to bardzo dużo. – odparł człowiek po przejściach. Miłosne życie Jina zawsze było szare i bolesne, a kilka słów Satoriego sprawiło, że stało się przyjemne i kolorowe. Dla Azjaty to było bardzo ważne, bo nareszcie znalazł osobę, która zgodziła się z nim być i choć trochę odwzajemnia jego uczucia.
– Oczywiście, że mogę. – rzucił, po czym zniknął za szklanymi drzwiami obklejonymi kolorowymi kartkami.
Po paru minutach wrócił z zakupionym towarem. Podszedł do chłopaka i wręczył mu butelkę piwa, po czym ruszyli w dalszą drogę.
Po wejściu do pokoju, torbę położył przy łóżku młodszego chłopaka. Z automatu przybliżył palce do twarzy, chcąc poprawić okulary, ale dopiero po chwili doszło do niego, że zamiast okularów ma szkła kontaktowe. Spojrzał na swoją dłoń i zaśmiał się cicho, po czym przeniósł wzrok na zdjęcia. Gdy był tu pierwszy raz, jakoś nie zwrócił na nie szczególnej uwagi.
– Jestem Twoim jedynym niesportowym znajomym? – spytał, podając chłopakowi puszkę coli. Na wszystkich zdjęciach, na których był Satori, wyglądał na szczęśliwego.
Zanim Jinsei zorientował się co czerwonowłosy dodał do szklanki, było już za późno.
Spojrzał na szklankę z colą, lodem i…..cytryną, bleh.
- Nie powiedziałem Ci. – rzucił, spoglądając na swego małego księcia. - Jestem uczulony na cytrusy. Ale nie przejmuj się. I tak nie chciało mi się pić. – dodał, ściągając marynarkę, którą zawiesił na oparciu krzesła, które stało przy biurku. Zdjął również muszkę, wyjął koszulę z spodni i rozpiął dwa pierwsze guziki.
– Od razu lepiej. – mruknął do siebie, chowając muchę do kieszeni marynarki.
Odwrócił się w stronę Satoriego, po czym zbliżył się do niego i złożył na jego wargach czuły lecz krótki pocałunek.
– Trochę Ci zazdroszczę. Masz więcej nagród niż ja. – rzucił, zerkając na półkę z pucharami i medalami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Wrz 27, 2015 11:29 am

Tylko dla Jinsei'a nie będzie czegoś takiego jak nagroda czy tez pocieszenie, to będą po prostu uroki bycia razem. Dla Satori'ego nie calowanie jakiegos zwycięscy nie będzie problemem, gorzej dla tego zwycieścy. Głowna cheerliderka ma chłopaka, niektórzy będą się czuli opuszczeni. Wyrolowani. Zostawieni.
– Dla mnie to nic?! No co ty nie żartuj. – miłosne życie Satori'ego było jedną wielką masakrą. On po prostu udając taką sobie lekką w obyczajach cheerliderkę, pokazywał soba jaki jest samotny.
– To powiedzmy, że jesteś w mniejszości. Mam znajomych rysowników, projektantów, sportowców. Ale chłopaka mam myzuka, tak wyszło. – zaśmial się i zrobił piruet na lewej nodze.
Nie tylko wyglądał na szczęśliwego, ale był naprawdę szczęśliwy. Lubił być radosny, a flesze aparatów fotograficznych działały na niego tak, że zawsze się uśmiechał. Nie był to jednak udawany, ani sztyczny uśmiech. To była szczera radośc na twarzy mlodego sportowca.
Jesteś uczulony na cytrusy? To trzeba było krzyczeć albo bić po łapach. – zaśmiał się radośnie chłopak i wypił calą zawartość szklanki naraz. Orzeźwienie i chłód spowodowaly, że usa Satosia na chwilkę zrobiły się sine. Zamarzł chłopak od środka.
Skrepowanie zaczęło mijać w momencie kiedy Jin rozpiał sobie dwa guziki koszuli i wyciągnął ją ze spodni. To było takie zdarzenie które pokazywało, że należy się zrelaksować.
– Nie ma czego zazdrościć, też będziesz miał ich tyle. – odwzajemnił pocałunek i jego paluszki już skierowały się w stronę koszuli, którą można by rozpiąć jeszcze bardziej. Rozpinać guzik, za guzikiem nie patrzył mu w twarz, bo jakoś policzki paliły go za mocno. Buzia była koloru włosów, a on rozpinał kolejny i kolejny, aż w końcu jego oczom ukazał się pępek i materiał spodni. Oznaczało to, że jeszcze jeden guzik i koszula będzie rozpięta. Chcial go odpiąc, ale wtedy właśnie delikatnie podniósl wzrok i ujrzał lekko zwilzone usta Jin'a. Sam oblizał swoje i czekał…

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Wrz 27, 2015 4:28 pm

- Po części jestem w tej mniejszości. Nie należę do szkolnej grupy sportowców, ale za to często chodzę na basen i dużo ćwiczę w domu. – odparł, obserwując prima balerinę wykonywającą piruet.
Jinsei chciałby być takim fleszem aparatu fotograficznego i sprawiać by chłopak codziennie był szczerze uśmiechnięty i radosny. Tak swoją drogą to Satori ma przepiękny uśmiech, który sprawia, że człowiekowi robi się cieplej w środku. Przynajmniej Jin tak czuje.
- Zorientowałem się dopiero po fakcie. Ale teraz już wiesz. – rzucił, zerkając ostatni raz na szklankę z przeklętym owocem.
- Wątpię. Muzyka klasyczna nie jest tak dochodowa i popularna, jak zawody sportowe. Poza tym trofea to tylko przedmioty, które zbierają kurz. Moim największym osiągnięciem było zajęcie drugiego miejsca w największym krajowym konkursie muzyki klasycznej, jako najmłodszy uczestnik. Nie dość, że występowałem przed ogromną widownią, to jeszcze telewizja nadawała to na żywo. Nigdy w życiu nie miałem takiej tremy jak wtedy. – odparł, obserwując, jak palce czerwonowłosego po kolei rozpinają guziki. Jinsei nie miał zamiaru go powstrzymywać. Był ciekaw co jego książę chce zrobić.
- Aż tak bardzo chcesz zobaczyć moje siniaki i blizny? – spytał, odpinając ostatni guzik i zdejmując koszulę. Na ciele miał tylko kilka niewielkich blizn i siniaków. – Blizny mam przez wypadek samochodowy. Wyleciałem przez tylną szybę. Nieźle mnie pocięło. Do tego miałem jeszcze złamaną rękę i potłuczone żebra. – wyjaśnił.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Paź 12, 2015 7:34 pm

- Przecież nie musisz być sportowcem. Ja nim jestem tyle wystarczy. – uśmiechnął się do niego. Jin nie musiał przejmować się tym, że nie umie piruetów, czy innych akrobacji powietrznych. Bo przecież nie dal akrobacji Satoś z nim jest, prawda? Jest z nim dlatego, że ktoś taki jak on. Gwiazda muzyki klasycznej, z kochającej rodziny chce być z nim. Z nim! A to dużo dla niego znaczy! Bo on zawsze był problemem. Urodził się jako problem. Pzez całe życie był problemem dla ojca i nieznoszącej go macochy. Był problemem dla swojego byłego Edwarda i  problemem dla kolegów. Aż tu nagle ktoś przestał traktować go jak problem. To było bardzo fajne i naprawdę nie spotykane. To, że Satori trafił wtedy na Jinsei'a było cudem. I przy nim na pewno będzie jeszcze bardziej radosny niż przed fleshem aparatu fotograficznego.
– Zakodowałem, nie lubisz cytrusów. – odparł i mrugnąl dwa razy jakby naprawdę kodowal coś w pamięci.
– Masz rację zbierają tylko kurz, ale trzymam je tutaj, bo w dom... – zamilkł, nie chciał zaczynać dołujących rozmów, o tym jak jego pokój został przerobiony na przechowalnię starych ubrań, zaraz po jego wyjeździe do szkoły. Nie chciał mówic o tym Jin'owi, bo to było przykre, że jego rodzice nie chcą, żeby kiedykolwiek wracał do domu.
– Musisz mi kiedyś to pokazać, chętnie zobaczę jak grasz. – powiedział pelen nadziei, że zaobaczy swojego chłopaka w akcji.
Rozpinał guzik, za guzikiem ale słowa Jinsei'a zadziałaly jak znak stop. Więc przestał. Zawahał się i odsunął się od niego. Nie chciał stawiać go w krępującej sytuacji. Sam się zmieszał. Nie chcąc zrobić czegoś źle wstał nagle jakby łóżko zaczęło palić go w pośladki. Podszedł do okna, stanął tyłem do Jinsei'a.
– Przepraszam nie chciałem. – powiedział i nie wiedział jak ma się dalej zachować. Nie widział blizn bo stał tyłem, ale słowa Jinsei'a tak jakby sprawiały mu ból. Wyobrażał sobie, co jego chłopak musiał wtedy przeżywać. Jak bardzo musiało go to wszystko boleć.
Zagryzł wargę. Zdenerwował się. Był jakiś taki spięty.
Po czym obrócił się w jego kierunku. Zlustrował go od gory na dół.
– Nie chciałem oglądać twoich blizn, chciałem sprawić ci troche przyjemności, ale chyba mi nie wyszło. Przepraszam, naprawdę przepraszam. – patrzył mu w oczy, a potem znów odwrócił się tyłem do niego. Kucnął, schował głowę między nogi. Głos mu się łamał.
– Przepraszam, n...nie ch...chciałem. – powiedział, bojąc się reakcji Jin'a. Nie znał go jeszcze na tyle dobrze. A on chciał go pocałować, to tu to tam. A tu wyszło takie coś. Chłopak źle odczytał zamiary Satori'ego i wyszło na to, że chce go sobie pooglądać.
To nie tak miało wyglądać – myślał przerażony Satori.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Paź 13, 2015 9:12 pm

- Wzajemnie się uzupełniamy. Ty jesteś uroczy i zadbany, a ja brzydki i zarośnięty okularnik. – dodał z uśmiechem. – Ostatnio myślałem o tym by pójść do fryzjera i zacząć lepiej się ubierać. Ale potem poznałem ciebie i doszedłem do wniosku, że lepiej się nie zmieniać. Jeszcze inni zaczęliby się za mną oglądać. – dodał. W myślach śmiał się z samego siebie. Kto chciałby się za nim oglądać?
W rankingu ‘’Najgorsza rodzina’’ rodzice Satoriego byliby pewnie w pierwszej trójce. Zamiast nich ma teraz Jina, który będzie mu dawał tyle miłości, że czerwonowłosemu bokiem wyjdzie i będzie miał dość.
- Serio chcesz to obejrzeć? Podczas grania robiłem minę, jakbym wszystkim życzył śmierci. Byłem mały, brzydki i miałem szopę na głowie. Nie znoszę matki za to, że to nagrała i pokazywała wszystkim znajomym. – odpowiedział zniesmaczony. Jedyna kopia nagrania, jaka ocalała, jest schowana w tajemnym miejscu, by Jin jej nie znalazł i nie zniszczył.
- Satori… - mruknął pod nosem, siadając przed skulonym chłopakiem. Serce mu się kroiło, gdy widział go takiego. – Nie zrobiłeś nic nieodpowiedniego, więc nie masz za co przepraszać. Musiałem cię powstrzymać….’’dasz palec a weźmie całą rękę’’, mi ręka nie wystarczy, więc biorę całą resztę to potem trudno przestać….wiesz o co mi chodzi? – odparł, głaskając Satoriego po głowie.
Dopiero po paru chwilach Jinsei zdał sobie sprawę z idiotyczności swoich słów i zrobił tak zwanego facepalm.
- A tak poza tym to niestety będę musiał wrócić na noc do domu. Zostałbym, gdybym miał przy sobie swoje ‘’dragi’’. Ale przenocuję u ciebie kiedy indziej. Obiecuję. Może być nawet jutro, jak chcesz. – dodał, przytulając chłopaka do siebie. Dodatkowo objął go nogami i tym samym zamknął księcia w miłosnej klatce pełnej czułości i głupich nieporozumień.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Paź 26, 2015 4:34 pm

– Sądze, że do fryzjera mógłbys się przejść, bo wlosy zasłaniają ci twoje piękne oczęta. – powiedział i uśmiechnął się miło. Oj sądze, że dużo osob by chcialo się za nim oglądać, gdyby podciął włosy i odsłonił swoje piękne oczy.
W pierwszej trójce, sądze ze mogliby się poczuć niedocenieni. Pierwsze miejsce i złote korony byłyby dla nich. Oj nie, wyjść to mu nie wyjdzie, ani się nie znudzi. Bo chłopak w wieku dopiero 16 lat, zaczął mniej więcej kminić czym jest miłość. Bo wcześniej nikt mu tego nie pokazał, ani nie powiedział. Chciałby się uczyć o rodzajach miłości od Jin'a który był miłościa otaczany od małego. On ma w tym jakieś doświadczenie, nie to co Satori.
– Fajnie, bardzo chce zobaczyć jak grałeś będąc małym chłopcem. – zasmiał się, gdy Jin dodał o tej minie, która miała wszystkich zabić. – Skoro już wszyscy znajomi widzieli, to teraz czas i na mnie. – dodał, jakby chciał zaznaczyć, że on też musi znaleźć się w gronie ludzi, którzy widzieli małego Jin'a.
Czy to Satori, źle zrozumiał slowa Jinsei'a czy to hłopak po prsotu tak to ujął. Ale nagle czar spokojnej, błahej rozmowy prysł. On chciał dać mu trochę radości, połaskotać go tu i tam, a ten do niego takim tekstem. Przecież Satori, był teraz jego chłopakiem, a nie widzem, który chce oglądać Jin'a jak dzieciaki, będące w ZOO, patrzące na male tygryski czy kolorowe papugi. Tym co powiedział Jin, chłopak poczuł się jakby uderzony, zraniony…
– W sumie to nie wiem o co ci chodzi. – powiedział, prawie że szeptem Satoś. Miły był gest glaskania po włosach.
– Co? – Satori wyglądał na tak bardzo niepocieszonego. Dopiero co się zeszli, a nawet nie mogą pobyć ze sobą. Przytulił się także do Jinsei'a, objąl go mocno.
– Jutro, nie ma szans. Mój wspólokator wraca, a poza tym mam jutro dużo zajęć i pewnie skończę zajęcia, dodatkowy trening i lekcje dopiero około 21. – powiedział bardzo niepocieszony, uniósł lekko głowę i natknąwszy się na usta chłopaka, zatopił się w nich w bardzo namiętnym pocałunku. Myśląc, ale tylko chwileczke, o jakie „dragi” chodziło chłopakowi.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Lis 02, 2015 11:48 pm

- W takim razie zarezerwuj dla mnie wolne popołudnie. Zdecyduj jak fryzjerka ma obciąć moje włosy, a później zabierzesz mnie do twoich ulubionych sklepów i wybierzesz mi nowe ciuchy. – odparł, uśmiechając się delikatnie. Jedynie Satori dostąpi takiego zaszczytu. Młodsza siostra Azjaty wiele razy próbowała zaciągnąć brata do fryzjera, albo na zakupy. A teraz Jin dobrowolnie odda się w ręce swojego chłopaka. Chce mu tym sprawić przyjemność i przy okazji lepiej się przy nim prezentować.
Oczywiście, że Jin nauczy młodego tych i innych rodzajów miłości. Sato ma to gwarantowane, jak odsetki za wzięcie kredytu.
- To byli znajomi mojej mamy, a nie moi. Spaliłbym się ze wstydu, gdyby zobaczył to któryś z moich kumpli. A poza tym nie wiem gdzie schowali przede mną płytę z filmem, więc niestety go nie zobaczysz. – odparł. I całe szczęście! Jakby Jinsei niewystarczająco skompromitował się w oczach czerwonowłosego.
Watari jest mistrzem w rujnowaniu nastroju i tworzeniu nieporozumień.
- Chodzi mi o to, że trudno mi się przy tobie opanować. A, gdy jeszcze zaczynasz mnie rozbierać i całować to jestem na skraju wytrzymania. Chciałbym się z tobą kochać, ale nie przez chwilę, tylko przez całą noc. A dzisiaj nie mogę, gdyż muszę wrócić do domu. Niestety nie mam aż takiej swobody, jak osoby mieszkające w akademiku. Ale obiecuję ci, że kiedyś u ciebie przenocuję, albo ty u mnie. – odparł, głaszcząc chłopaka po plecach. Przez chwilę pomyślał o tym, by dopowiedzieć iż jak skończy studia, znajdzie pracę i wyprowadzi się z domu to Satori z nim zamieszka. Na szczęście tego nie powiedział. Jeszcze by chłopaka przestraszył. Za wcześnie na takie pomysły.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jin & Satori   

Powrót do góry Go down
 
Jin & Satori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: