IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jin & Satori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Jin & Satori   Pon Cze 16, 2014 2:58 pm

Historia ta jest kontynuacją Wolnej Opowieści pisanej jeszcze na poprzednim forum. Jinsei - Chórzysta, chłopak zakochany w niebieskookim i wygimnastykowanym Kapitanie Drużyny Cheerliderek. Satori - zakochany (nie wie tego chyba jeszcze do końca) w Asie gry na Skrzypcach. Aktualnie akcja rozgrywa się w Akademiku w pokoju Czerwonowłosej Gwiazdy Potrójnego Salta, tuż przed Wielką Imprezą w Filharmonii, w której zagrać ma Jinsei. Chłopcy przemoknięci totalnie do suchej nitki, biorą wspólną kąpiel!

**************************************************
Nie zauważył nawet, że znów ją sobie rozciął. Więc zaskoczył go ruch Jinsei'a. Zamrugał nawet trzy razy dość szybko oczami. Już miał pytać co się stało, ale domyślił się. No głupi to on nie był.
Tajemnice. Ciągle jakieś tajemnice.
Teraz też Jin zachował się dość tajemniczo. Potrzebował go pod prysznicem, po to żeby nie upaść. Marna wymówka. Jakby powiedział coś co dodałoby czerwonowłosemu jakieś otuchy, a tak po prostu potrzebował jego pomocy. No ale nic, nie zareagował jakoś optymistycznie. Po prostu zaczął ściągać do końca bluzę, wraz z t-shirt'em pod spodem. Bo były tak zlepione ze sobą, że nie było sensu ściągać najpierw jednej rzeczy, a potem dopiero drugiej. Nie odwracał się, nie widział w tym żadnego sensu. Nie wstydził się jakoś swojej nagości, po treningu wszyscy faceci i tak lądowali pod jednym wielkim prysznicem bez zasłonek. Więc rozebrał się pierwszy i wszedł pod prysznic, odkręcając kran z ciepłą wodą. Ustawiał ją żeby była taka optymalna. On sam uwielbiał gorące kąpiele, ale teraz nie był sam, więc musiał się jakoś podporządkować. Gdy jego zmarznięte ciało zetknęło się z ciepłą wodą, przeszedł go dreszcz. A sutki z zimna stanęły na baczność. Stał w strugach ciepłego deszczu i przyglądał się każdemu milimetrowi ciała Jin'a.
Po czym gdy ten już był nagi, wyciągnął do niego rękę.
- Chodź i złap moją rękę, nie chcę żebyś się poślizgnął. - powiedział spokojnym głosem. A myśli wciąż nie dawały mu spokoju. Jak nie przestaną to Satori chyba tego nie wytrzyma.
Nie mogę go dotykać. Nie mogę się przytulać - bo on tego nie chce. Chłopak stał jak najbliżej ścianki prysznica, aby nie ocierać się o chłopaka. Nie było to łatwe, bo prysznic jednak był jednoosobowy, a nie dwu.
Pamiętaj Satori, odepchnął Cię to znaczy, że nie chce Cię! - myśli robiły co chciały, teraz zaczynały wciągać go w jakieś chore przemyślenia. Nie mógł tego wytrzymać, najchętniej o niczym by nie myślał. Wyłączył się zupełnie.
- Na tym twoim przyjęciu po występie będzie możliwość napicia się szampana? - tak alkohol najlepszy rozwiązanie na każde zmartwienie.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Cze 17, 2014 10:17 pm

No co? Każda wymówka, nawet ta najgłupsza, jest dobra. A Jin na serio potrzebował pomocy. Czasami ma w torbie pudełko z parą soczewek, tak na wszelki wypadek. Ale tego felernego dnia zapomniał spakować. To nie była jego wina. Poza tym co jest złego w staniu pod jednym prysznicem? Po zajęciach wychowania fizycznego, albo na basenie natrysk jest wspólny. Jedyne czego nie powinno się robić to wypinać się do kogoś, podnosząc z podłogi mydło, które się wyślizgnęło z rąk.
Wpierw zdjął okulary i położył je na umywalce. Później zaczął się rozbierać dołu do góry. Buty, skarpetki, spodnie, bielizna, bluza i koszula. Po rozebraniu się, nie zakrywał dłońmi swego przyrodzenia, bo po co? Satori ma to samo.
Po słowach młodszego chłopaka w powietrzu szukał jego ręki. Gdy ją znalazł, złapał ją. Wszedł pod prysznic i zasunął za sobą plastikowe drzwi. Poczuł na swojej skórze letnią wodę.
- Możesz jeszcze podkręcić temperaturę wody. - oznajmił. Nie chciał żeby Satori było zimno.
- Tak, ale tylko dla dorosłych. Poza tym pójdziemy tam tylko na chwilę. - wyciągnął dłoń przed siebie. Natrafił na mokre włosy chłopaka. Dłonią zjechał na policzek Satori'ego. - Potem chciałbym cie gdzieś na trochę porwać. - dodał, uśmiechając się radośnie. Che pokazać chłopakowi pewno miejsce, które po zapadnięciu zmroku wygląda niesamowicie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Cze 18, 2014 5:27 pm

Patrzył, oj patrzył za zasłony wody na ciało Jin'a. Nie chciał dopatrywać się jakiś siniaków na jego ciele, bardziej zwracał uwagę na inne części jego ciała. Wodził po nim wzrokiem jak po jakimś dziele sztuki. W pewnym momencie nawet zamlaskał ucieszony, gdy przyjrzał się plecom i pośladka skrzypka. Chciał mu jakoś pomóc, jak dostrzegł, że Jin jest totalnie ślepy bez okularów. Uchwycił jego dłoń i pociągnął go do siebie. Ta odległość ich dzieląca była w sumie trochę krępująca. Gdyby chłopak zbliżył się jeszcze o krok na pewno zaczęliby ocierać o siebie penisami. Co na pewno wywołałoby mega rumieńce u Satori'ego, ale Jin i tak ich nie zobaczy. Przyspieszonego bicia serca też nie usłyszy, bo woda szumiała dość głośno.
– Robi się. – podkręcił trochę wodę, tak że nad nimi nagle zaczęła pojawiać się jakby mgiełka, para z cieplej wody. Nie dość, że woda była ciepła, to czerwonowłosy chłopak był rozgrzany i pod jarany całą tą zaistniałą sytuacją.
– Co? Jak to na chwilę? To miał być przecież Twój wielki dzień. Nie możesz chyba zagrać i uciec, prawda? – zapytał bo w sumie nie mieściło mu się to w głowie, że ze swojej imprezy Jin chce gdzieś wychodzić, uciekać czy też wykradać się ukradkiem. Poczuł przyjemnie ciepłą dłoń chłopaka, na swoim policzku. Popatrzył mu w oczy, byli tak blisko, tak bardzo blisko siebie, a jednak żaden z nich nie wykonał ruchu do na przykład pocałunku.
– Porwać mnie? A gdzie? – zapytał wyraźnie zainteresowany porwaniem w nieznane i ucieczki od sztywnej gali w Filharmonii. Chodź bardzo się cieszył i czuł się zaszczycony, że to właśnie jego Jinsei zaprosił.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Czw Cze 19, 2014 12:15 am

Nie oszukujmy się, było na co popatrzeć. Dzięki kolarstwu, pływaniu i ćwiczeniom w domu, Jin miał niezłe ciało i było na czym oko zawiesić.
Przy pomocy Satoru, Jinsei bezpiecznie znalazł się w kabinie prysznicowej. Niestety bez okularów jest całkowicie ślepy. Gdyby ktoś założył bryle Jin'a, to z pewnością tej osobie zakręciło by się w głowie od patrzenia przez mocne szkła w oprawkach.
Krótką chwilę po tym jak czerwonowłosy pokręcił temperaturę, Watari poczuł przyjemną i ciepłą wodę na ramionach i plecach. Od razu lepiej.
- Mogę ''uciec'' po pojawieniu się na przyjęciu i przywitaniu paru osób. Jestem w orkiestrze po to by grać, a nie sztucznie uśmiechać się do obcych ludzi. Tego najbardziej nienawidzę w występach charytatywnych. - odparł, drugą dłonią przeczesując swoje mokre, czarne kudły. Powieki miał przymrużone. Z tej niewielkiej odległości Satoru był mocno rozmazaną postacią z czerwoną głową.
- Miejsce, do którego chcę cię porwać na razie pozostanie tajemnicą. To ma być niespodzianka. - dłoń z policzka przeniósł na głowę Satori'ego i poczochrał jego mokre włosy. Zgarnął kosmyki z jego czoła i pocałował je. - Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko porwaniu cię. Choć z pewnością zignorowałbym głos sprzeciwu. - dopowiedział.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Cze 23, 2014 1:16 pm

No było, jasne że było. Gdy Jin pod prysznicem widział, to też mógłby popatrzeć na ciało czerwonowłosego. No ale był ślepy jak kret, więc nie bardzo. Pewnie widział tylko zarys kogoś przed sobą i widział czerwone kłaki Truskawy.
– U mnie to różnie bywa, niby bankiety sportowe też są eleganckie, ale to chodzę na nie, aby błyszczać i żeby ludzie mną się interesowali. Żeby udało mi się zdobyć sponsorów, żeby ktoś mnie wylukał z tłumu. Chodzi o to, głównie na czymś takim, aby umieć się sprzedać. Z tego co mówił mój trener ja jestem w tym mistrzem. – powiedział. W tej całej wypowiedzi chodziło mu raczej o to, że on nie może uciekać z takich imprez. Żawsze powtarzano mu, że musi wytrwać do końca. Czasem było to bardzo trudno, jeszcze jak chłopak był młodszy, to już w ogóle tragicznie. Czasem chował się w szatni i zasypiał na parę godzin, po czym budził się i dalej błyszczał na przyjęciu gdzie zazwyczaj byli sami dorośli.
– Aha charytatywnie, ja zazwyczaj biorę udział w zawodach dla fun'u, a i tak trzepie na tym kasę. – powiedział, jakby nie bardzo z tego dumny.
Gdy go pocałował serce, zabiło mu mocniej. Sięgnął po jakiś żel pod prysznic i bez słowa zaczął myć plecy i szyję i kark Jin'a.
– Okey, przecież ja się nie sprzeciwiam. A teraz szybko cię umyję i lecimy na tą galę, bo będzie lipa jak się spóźnisz, prawda? – powiedział i rękami zjechał na jego brzuch, po czym tyłek. Ścisnął jego pośladki swoimi rękami i przysunął się do niego tak, aby specjalnie się o niego otrzeć. Że niby nie chcący.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Cze 23, 2014 10:06 pm

- Ja mam odwrotnie. Nie chcę się sprzedawać. Nie chcę by się mną interesowali. Nie chcę błyszczeć. Gram na skrzypcach, bo to kocham. Nie robię tego dla poklasku czy pieniędzy. Lubię grać w filharmonii i w orkiestrze. Lubię grać dla publiczności. A dyrektor specjalnie mnie wypycha na środek i przedstawia ważnym osobistościom, bo jak to twierdzi ''Jesteś młody i utalentowany. Twoim obowiązkiem jest poznanie tych ludzi''. Co kilka miesięcy szczerzę się do nich, udaję zainteresowanie ich nudnymi tematami. A najbardziej z tego wszystkiego nienawidzę, gdy żony biznesmenów przedstawiają mi swoje córki. Im matki bardziej zabiegają o moje względy, niż ich pociechy. To straszne. - odparł. Dlatego Jin nie chce zostawać na przyjęciu dłużej, niż to konieczne. Wyjdzie, przywita się, trochę wypije, zgarnie Satoru i obaj się stamtąd zmyją. Parę minut i już ich nie ma. Teraz czerwonowłosy może choć trochę pojmie, jak to Jin bardzo nienawidzi takich imprez.
Jinsei zaśmiał się cicho, gdy młodszy chłopak zaczął go myć w pośpiechu. Chwycił jego ręce. Opłukał dłonie Satoru pod bieżącą wodą, po czym ucałował je.
- Koncert jest dopiero wieczorem, więc mamy dużo czasu. Jeszcze zdążę wrócić do domu i się przebrać. - odrzekł, uśmiechając się delikatnie. Albo mi się zdaje, albo robi to specjalnie. Jest aż tak niewyżytym seksualnie zwierzątkiem? I co ja mam z Tobą zrobić? Hm?
- Powiedz Satoru, lubisz mnie? - spytał, przytulając go do siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sob Cze 28, 2014 4:10 pm

Boże po tym co powiedział Jin to on wyszedł na jakiegos strasznego chłoptasia, który leci tylko na kasę. A tak nie było. Jemu pieniądzę może nie zwisały, ale mial na nie wyrąbane. To chodziło o jego twarz, osobę, aby firma jego ojca lepiej prosperowała. Boże wyszedł na takiego posera, że nawet nie chciało mu się zaprzeczać. Bo to były godziny tłumaczenia się.
Przestarszył się gdy Jin zlapał go za ręcę. Myślał, że ten zwróci mu uwagę albo coś. A może miał być tylko przewodnikiem pod prysznicem, a nie też kimś kto go dotyka.
Zagryzl dolną wargę słysząc słowa chłopaka po czym wylał sobie jeszcze więcej żelu na dłonie i powoli i spokojnie zaczął myć plecy chłopakowi. Przybliżył się, zaczęli ocierać się ciałami, a czerwonowłosy chłopak zaczął Jinsei'owi robić masaż powiązany z dokładnym myciem pleców. Ugniatał go to tu, to tam po czym szepnął do uszka, całując je lekko.
– Nie musisz być taki spięty, rozluźnij się. – po czym zjechał dlońmi w żelu do jego pośladków i je także zacząl masować, znaczy się myć.
– A co to jest za pytanie? Podchwytliwe? Jak odpowiem negatywnie odwołasz zaproszenie? – zadał mu kilka pytań o tak z żartem wypisanym na ustach. Jin tego nie widział, ale chłopak delikatnie obrócił go tak, aby teraz stal tylem do niego. Zaczął masować jego klatę i ocierać się swoim lekko pobudzonym penisem o pośladki. Po czym masował go delikatnie i spokojnie,a rękami zjeżdżał coraz niż w stronę penisa. Pocałował go w kark i znów zapytał wręcz szeptem, tak cicho, że woda prawie go zagłuszała.
– Czy jego też mam ci umyć? – zapytał i przejechał palcem po jego członku zostawiając na nim żel pod prysznic i kilka bąbelków z płynu do kąpieli.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lip 02, 2014 5:35 pm

Gdyby Satori leciał tylko na kasę, to z pewnością przy Jin'ie długo by się nie pokręcił. Jego rodzina nie była super bogata, ale na życie im starczyło. Ojciec - właściciel niedużego sklepu z instrumentami oraz pracowni gdzie je naprawiał, matka - pediatra. Zapewniali jemu i jego siostrze dostatnie życie, tak by mieli to co jest im potrzebne do życia. Do tego Jin pomagał ojcu w sklepie i dorabia jako prywatny nauczyciel muzyki. Napalone nastolatki z bogatych rodzin zabijają się o lekcje u Jinsei'a. Szkoła, pomoc w małym rodzinnym interesie, prywatne lekcje dwa razy w tygodniu, próby w filharmonii. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze życie rodzinne i prywatne....gdzie on to mieści w jednym tygodniu?
Okularnik nie był spięty. Był przyzwyczajony do dzielenia prysznica czy wanny z drugą osobą. Gdy był dzieckiem codziennie kąpał się z siostrą, inaczej nie dało się jej przekonać do wieczornej kąpieli. Chciała się myć tylko z braciszkiem.
- Nie. - odparł stanowczo. Nawet, gdyby Satori nic do niego nie czuł, Jin nie odwołałby zaproszenia. Wręcz przeciwnie. Zrobiłby wszystko by rozkochać w sobie tego uroczego, małego zboczeńca. - Po prostu chcę usłyszeć odpowiedź. - dodał. Jeżeli chodzi o uczucia to Jinsei był wtedy bardzo poważny, nigdy z nich nie żartował. A to dlatego, że jest romantykiem. W tych czasach tacy goście są na wymarciu.
Ruchy dłoni czerwonowłosego, sprawiały Japończykowi przyjemność. Jednakże młody posunął się odrobinę za daleko.
Westchnął cicho i obrócił się przodem do chłopaka. Spojrzał na jego twarz. Przybliżył się do chłopaka tak blisko, że Satori oparł się plecami o kafelkową ścianę.
- Proszę, nie dotykają mnie w taki sposób, bo stracę nad sobą kontrolę. - odparł. Ujął jego dłoń i przyłożył ją do swojego policzka. - Chcę przekazać ci moje uczucia na swój własny sposób. Ale nie martw się. Za niedługo pożrę cię w całości, więc przygotuj się na to. - dodał, uśmiechając się szelmowsko. Jin miał plan, który wcieli z życie już za parę dni. Pościł dłoń chłopaka i odsunął się od niego. Opłukał się z piany, po czym wyszedł z kabiny prysznicowej.
Po paru chwilach wypatrzył ręcznik. Wziął go i zaczął się wycierać.

A i sorry za to, że zdarza mi się pisać Satoru zamiast Satori. Dla mnie Satoru lepiej brzmi i jakoś tak mi w głowie utkwiło. Na przyszłość postaram się pilnować.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Lip 07, 2014 5:57 pm

Chciał już podać tę odpowiedź, że tak czuje coś do Jin'a, ale zamarł gdy usłyszał kolejne zdanie. Chyba się trochę przestraszył. Gdyby byli w normalnej sytuacji, pewnie by się odsunął bojąc się tego, że może dostać z liścia. Przecież głos zabrzmiał tak poważnie, że czerwonowłosy nie miał pojęcia o jaką kontrolę chodzi. Czy kontrolę taką, że Satori tak go podnieca, że ten nie wytrzyma czy taką kontrolę, że go uderzy i wydrze się na niego. Czasem Satori nie rozumiał Jinsei'a.
Teraz właśnie nie zrozumiał przesłania jego wypowiedzi. No niby dalszy ciąg już był jakby milszy, ale wciąż z aurą pierwszej wypowiedzi.
- ... - Satori otworzył usta, chyba chciał o coś zapytać, ale Jin wyszedł właśnie z pod prysznica i zaczął się wycierać. Chwilę czerwonowłosy miał jeszcze otwarte usta po czym je zamknął, patrzył jak chłopak się wyciera. Patrzył znowu na jego ciało centymetr po centymetrze. Wziął włączył wodę, aby umyć się samemu już w kabinie.
- Mógłbyś poczekać na mnie w pokoju, bo ja jeszcze muszę skorzystać z toalety. - powiedział i włączył mocno gorącą wodę, po czym cała kabina zaparowała. Satori oparł głowę o ścianę z kafelków, tak aby woda lała się na niego gorącymi strumieniami. I zastanawiał się co on znów zrobił źle...

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sro Lip 09, 2014 7:31 pm

Jemu chodziło o samokontrolę...taką....po prostu powstrzymuje się od zrobienia czegoś więcej. Czegoś więcej niż dotyk, pocałunek czy przytulenie tego uroczego, młodego mężczyzny. O takie stracenie kontroli mu chodziło. A jak już chodzi o bicie czy bycie agresywnym to Jin jeszcze nigdy w życiu nikogo nie uderzył. Trzyma się z daleka od takich rzeczy, między innymi przez swoją chorobę. Nawet bez wdawania się w bójki ma siniaki. Choć nie raz miał ogromną ochotę komuś przyłożyć. A powody były różne: od nadepnięcia mu na odcisk do znęcania się nad drugim człowiekiem. Ale Satori'ego nigdy by nie uderzył.
Po wytarciu się od stóp na głów, zawiązał ręcznik w okół bioder. Podszedł do umywalki. Gdy wymacał gdzie leżą okulary, wziął je i założył, ale natychmiast zaparowały. Taa...skleroza nie boli.
- Jak coś cię martwi, albo czegoś nie rozumiesz to powiedz mi o tym. Czasami trudno jest zrozumieć takiego dziwaka jak ja. - przeczesał dłonią wilgotne włosy. - Jestem dziwakiem i niepoprawnym romantykiem. Wszystko robię na swój własny sposób. Jeżeli mnie nie rozumiesz to powiedz to. - dodał. Obrócił się tyłem do umywalki i oparł się o nią. Nie wyjdzie dopóki Satori nie powie czego nie zrozumiał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Lip 15, 2014 7:30 pm

No ale Satori nie wiedział o co mu chodziło. Było to powiedziane od tak bez żadnego wytłumaczenia. To nic dziwnego, że chłopak źle coś zrozumiał.
Gdy chłopak wytarł sie i włożył okulary i nie ruszał się do wyjścia, to Satori wiedział, że zaraz walnie jakąs pogadankę. Okey czerwonowłosy był młodszy od niego, ale no ale... ten poważny głos. A teraz on stał nago pod prysznicem, a ten na niego patrzył. Zasłonił rękami przyrodzenie, które mogłoby niespodziewanie unieść się do góry. Rany jakby to wyglądało?
- Nie, ja wszystko rozumiem. Wszystko. - pokiwał głową i przytaknął, żeby uświadczyć Jin'a w przekonaniu, że nie ma żadnego problemu.
- Co? Wcale nie jesteś dziwakiem, nie mów tak o sobie. - powiedział i wyszedł z kabiny prysznica, stanął tuż przy chłopaku i popatrzył mu w oczy, przełknął slinę i odwrócił się do niego tyłem, aby zacząć się wycierać. Włosy, buzia, plecy, brzuch, a następnie tyłek... Potem pochylił się do przodu, wypinając pupą w stronę Jinsei'a, aby wytrzeć sobie uda, kolana, łydki i stopy. Wyglądało tak jakby się wypiął do niego specjalnie, ale on po prsotu się wycierał. Ciekawa jaka będzie reakcja chorzysty? Czy zrobi coś czy oleję tą sytuację? Satori wolałby, żeby pokazał, żeby zrobił jakiś gest, aby on wiedział, że Jin ma wobec niego jakieś plany... plany związane z nimi. Z jakąś ich relacją. Chciał odczuć te relacje.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Sob Lip 26, 2014 6:30 pm

Westchnął cicho. W taki sposób do niczego nie dojdą. Po zachowaniu Satori'ego widać, że ten uroczy, czerwonowłosy chłopak czegoś nie rozumie, albo co gorsza źle coś zrozumiał. Z drugiej strony Jin nie będzie naciskał. Dzisiaj wyjątkowo przystopuje z swoją upartością.
- Skoro tak uważasz. - wzruszył ramionami. Jeszcze nie raz wrócą do tematu ''Nie, ja wszystko rozumiem''. Nie ma nic złego w nierozumieniu czegoś. Jinsei postarałby się prościej wytłumaczyć swoje zachowanie, tak by Satori go DOBRZE zrozumiał.
- Dlaczego? Jestem sobą. Jestem dziwakiem. Mi to pasuje. - zaśmiał się cicho. Jin był nienormalny oraz miał do siebie bardzo duży dystans. Nie wstydził się tego kim jest i otwarcie o tym mówił. Grunt to być sobą.
A teraz stał przed nim goły i mokry chłopak. Gdy się odwrócił, Jin z ogromnym skupieniem obserwował krople wody spływające po plecach Satori'ego. Przygryzł dolną wargę, kiedy młodszy chłopak wypiął swój zgrabny tyłeczek w stronę skrzypka. Jin przez chwilę zapomnienia wyciągnął rękę, by dotknąć jedną z najlepszych części ciała, które uwielbiał macać. Na szczęście w porę się opamiętał i opuścił rękę, zanim palec zdążył dotknąć prawego pośladka. A może....tak chociaż troszeczkę? Przecież nie zabiłby mnie za coś takiego. Najwyżej dostałbym z liścia czy coś...a raz się żyje! Wpierw przejechał palcami po pośladku Satori'ego, po czym ścisnął go lekko. Och, tak! Idealny!
A co do planów Jin'a wobec czerwonowłosego...oczywiście, że je ma. Jeden z nich ma zamiar wcielić w życie jeszcze tego wieczora.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Lip 28, 2014 12:07 pm

Na szczęście zeszli już z tematu "Nie, ja wszystko rozumiem". Bo oczywistością było, że Satori za bardzo wszystkiego nie rozumiał. Ale teraz nie musiał się już tym martwić. Temat został odłożony na inny czas.
To, że Jin zareagował tak na jego negacje też było dziwne.
Rany może on na prawdę jest dziwakiem. - pomyślał Satori i zaczął się wycierać, specjalnie prowokując chłopaka do jakiegoś czynu, do jakiegoś gestu. Niby w lustrze widział, jak chłopak chce go dotknąć, ale nagle cofa rękę. Wziął głęboki oddech i wypuścił z siebie powietrze. Nie był zadowolony. Nie dość, że wypina mu się tutaj jak na tacy, a ten go olewa. No, nic porzucił nadzieję i kontynuował wycieranie swojego jeszcze mokrego ciała. Gdy nagle poczuł palce Jinsei'a na swoim pośladku. Uśmiechnął się do siebie, zadowolony ze swojej prowokacji.
- I jak nadaję się? - zapytał prowokacyjnie Satori, odwracając się przodem do chłopaka. Nie zasłaniał sobie już penisa tylko patrzył na niego, wytrzymywał jego wzrok na sobie. Stał tak chwilkę po czym zrobił krok na przód i taki nagutki minimalnie podniósł się na palcach i pocałował w usta chłopaka?
- Pytałem czy się nadam? - zadał pytanie po raz drugi, bo na prawdę chciał usłyszeć odpowiedź.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Wrz 07, 2014 5:16 pm

I jeszcze do tego tematu powrócą. Jin nie odpuści tak łatwo. Za bardzo zaczyna mu zależeć na Satori’m, by tak po prostu porzucić temat i nigdy do niego nie wracać. Watari bardzo chce by czerwono włosy zrozumiał go choć trochę. Ech…dziwaki to dopiero mają problemy.
Nie „może” tylko na pewno jest dziwakiem. A w sumie co z tego? Nikt nie jest idealny, a z takim dziwakiem przynajmniej nie jest nudno.
Jinsei był tak zafascynowany macaniem pośladka młodszego chłopaka, że za pierwszym razem nie usłyszał pytania. Dopiero za drugim razem, gdy Satori odwrócił się do niego przodem i delikatnie pocałował usta skrzypka. Na szczęście dłoń nie utraciła kontaktu z pośladkiem.
„Nadam się”….Do czego? Do rodzenia dzieci? Do macania? Do pieprzenia? Ogólne pytanie, zadane od razu po tym, gdy Jin odzyskał kontakt z rzeczywistością. Okularnik nie do końca rozumiał w jakim kontekście zostało rzucone to pytanie.
Patrzył w niebieskie oczy Satori’ego, jednocześnie lekko ściskając jego pośladek.
- Oczywiście, że tak. – odpowiedział, uśmiechając się delikatnie i lekko mrużąc przy tym oczy. Tą miłą chwilę przerwał dźwięk telefonu Jin’a. Nie ruszając się z miejsca, sięgnął po swoje spodnie, które leżały na koszu na brudną bieliznę. Z kieszeni wyjął telefon. Na ekranie wyświetlał się między innymi napis MAMA. Niestety Jinsei musiał odebrać. Gdyby dzwonił jakiś kumpel albo siostra to chłopak z pewnością odrzuciłby połączenie, ale jak matka dzwoni to lepiej odebrać. Tak więc odebrał i przystawił telefon do ucha. Rozmowa trwała tylko kilka chwil. Jin otrzymał rozkaz natychmiastowego powrotu do domu. Okularnik nie chciał jeszcze wracać, ale zobaczy się z Satori’m na koncercie charytatywnym w filharmonii. Po zakończonej rozmowie, spojrzał na czerwonowłosego. Zewnętrzną stroną palców pogłaskał jego policzek.
- Niestety muszę już wracać do domu. – oznajmił z widocznym smutkiem na twarzy. – Ale zanim wyjdę… - wręczył chłopakowi swój telefon dotykowy. – proszę, zapisz mi swój numer. Napiszę do ciebie, gdy wrócę do domu. – dodał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Wrz 14, 2014 12:57 pm

Jin był zasafcynowany, to Satori był zafascynowany tym, że chłopak dalej nie znudził się jego pośladkiem. Że dalej chce go macać, że wciąż jest zainteresowany. To tak jakby chciał poznać każdy kawałego jego ciała. Ale w sumie, po co skoro on jest tylko młodsza cheerliderką, a on uzdolnionym skrzypkiem. Takie osoby zazwyczaj nie zawracają sobie głowy, głupimi pomponiarami... może jednak coś jest na rzeczy? Ale któż to może wiedzieć?!
Skoro nie znał sensu pytania, to dlaczego odpowiedział pozytywnie? Dziwak!
Może to, że mrużył oczy było poświadczeniem klamstwa, które właśnie wypowiedział? Satori musi mu się lepiej przyglądnąć. Już chciał coś powiedzieć, otworzyl nawet usta, ale w tym momencie zadzwonił telefon skrzypka. Więc chłopak się zamknął. Z rzomowy, można było wywnioskować, że rodzice nakazują chłopakowi wrocić do domu. Mina zrzedła czerwonowłosemu, ale wiedział, że wieczorem spotkają się w filharmonii.
– Rodzice byli źli? Narobilem Ci problemów, prawda? – całą winę wziąl na siebie, bo.. bo to przecież takie oczywiste. Przez tyle lat nauczony, że wszystko zawsze było jego winą, w tej sytuacji również czuł się winny. Posmutniał, chociaż dotyk palców Jin'a miał kojący wpływa na niebieskookiego.
Wytarł ręce w ręcznik wiszący na wieszaczku i wpisał swój numer telefonu, do pamięci telefonu Jin'a.
– Leć, bo jak Cię zabiją przeze mnie, będę miał wyrzuty sumienia. – powiedział i wręcz zacząl go delikatnie pospieszać. Wypychać z łazienki, też by chciał, ale po prsotu minął go w drzwiach i zostawił go tam samego, aby mógł się ubrać nie dośc, że w spokoju to jeszcze szybciej niż z nim tam w środku.
– To widzimy się w filharmonii, prawda? – zapytał cichym i jakby smutnym głosem, bo obawiał się, że będzie miał w domu nieprzyjemności przez niego. Bo on zawsze jest winien wszelkim katastrofom. Wiedział to, ale chyba nie mógł tego już zmienić. Był pechowym dzieckiem, rodzice zawsze mu tak powtarzali.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Wrz 14, 2014 1:46 pm

Ta…zafascynowany. On był tak BARDZO zafascynowany pośladkiem Satori’ego, że przez tą wspaniałą chwilę macania tej cudownej części ciała, aż zapomniał o całym bożym świecie. Tak cudownego pośladka jeszcze nigdy w życiu nie miał okazji dotknąć. Może tylko osoby uprawiające gimnastykę artystyczną mają tak wspaniały tyłek? Trzeba by to kiedyś sprawdzić, ale Satori mógłby poczuć się zazdrosny i na pewno nie byłby zachwycony tym pomysłem. Jeszcze mogłoby się okazać, że któryś z jego kolegów z drużyny ma lepsze pośladki niż on. Módlmy się by czerwono włosy wybił ten pomysł z głowy Jin’a, gdy na niego wpadnie.
Mrużenie oczu nie było poświadczeniem kłamstwa! To tylko okazywana czułość z jaką Jinsei patrzył na Satori’ego. Lepiej, żeby młody nie doszukiwał się dziury w całym, bo jeszcze coś sobie ubzdura i Jin mu tego nie wyperswaduje. I dopiero będzie bagno.
- Ależ nie. Nie byli źli i nie będę miał przez ciebie żadnych kłopotów. – odparł przyjaznym tonem. – Muszę być wcześniej w domu, gdyż krawcowa będzie za pół godziny z moim frakiem. Muszę go wcześniej przymierzyć by sprawdzić czy nie trzeba nanieść jakiś poprawek. Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę. – dodał, wyjaśniając tym samym powód wcześniejszego powrotu do domu.
Zanim Satori wypędził Jin’a z łazienki, skrzypek zdążył szybko założyć jeszcze wilgotne ciuchy. No trudno, jakoś przeżyje powrót do domu.
Odebrał od chłopaka telefon, gdy zapisał swój numer, po czym schował telefon do kieszeni. Po drodze do drzwi od pokoju, wziął futerał z skrzypcami.
- Oczywiście. Napisz do mnie, gdy będziesz w holu. Wyjdę po ciebie. – odparł. Na pożegnanie czule pocałował Satori’ego w usta. Rzucił szybkie ‘’do zobaczenia’’ i wyszedł.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Czw Wrz 18, 2014 5:29 pm

To dobrze, że był zafascynowany. O to właśnie chodziło, żeby się trochę nim i jego ciałem zainteresował. Ale tak pomysł będzie musiał wybić chłopakowi z głowy, jeśli na taki wpadnie. Bo może okazać się po treningu, że Jin straci zainteresowanie Satori'm i znajdzie sobie innego dobrze zbudowanego chłopca.
– Aha taka jesteś elita, że krawcowa robić poprawki będzie na tobie w domu. Szalejesz! – zaśmiał się, ale nie był do końca przekonany czy rodzice Jin'a nie są źli na niego. A jak zobaczą go w tych mokrych ciuchach... ahhh Satori już się martwił. Skrzywienie takie, ale to wina rodziców.
– Okey na pewno napiszę, bo z zaproszenia została mokra kulka i pewnie by mnie nie wpuścili. No leć już, bo na pewno będą chcieli cię zamordować. – powiedział i w pełnym stanie zaskoczenia został mocno pocałowany w usta. A potem został już w tym zaskoczenia i trwał tak chwilę przy nie zamkniętych drzwiach. Dopiero ogarnął się jak ktoś przechodził korytarzem i rzucił szybko w jego stronę: „Sato co tak stoisz w drzwiach?”. On uśmiechnął się na to głupkowato i zamknął drzwi. Po czym położył się na łóżku, ze wzrokiem wlepionym w sufit. Leżał tak chwilkę, po czym chyba mu się przysnęło.
Na pewno mu się przysnęło. Gdy przebudził się zmarznięty na kość, leniwie zerknął na zegarek stojący na biurku tuż przy łóżku i tylko głośno wrzasnął: – Ożesz FUCK! – wyskoczył jak opażony z łóżka i podleciał do szafy ubrał na siebie szybko jakieś eleganckie ciuchy i już dzwonił po taksówkę. Zaraz zaczyna się koncert a on jeszcze jest w szkole.
Gdy podjechał pod filharmonię wokół było mnóstwo ludzi, wysiadł i nagle poczuł się obco. Wszyscy patrzyli na niego jak wychodził po schodach w górę, aż do głównego wejścia. Wszedł i szybko napisał sms'a do Jin'a:
Kod:
 Jestem już w holu. Przepraszam, że tak późno. Zaspałem.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Wto Wrz 30, 2014 10:38 pm

Nie ma mowy by Jin znalazł sobie innego chłopca. Okularnik jest całkowicie zafascynowany czerwonowłosym i będzie to bardzo długo trwało. Gdyby chłopak zapytał Jinsei’a co w nim mu się podoba, czarnowłosy długo nie zastanawiałby się nad odpowiedzią. Zacząłby od wymieniania jego cech charakteru, a skończył na tym jakie to ma świetne ciało i jak bardzo jest uroczy. Swoją drogą….ciekawe jaką Jin otrzymałby odpowiedź, gdyby zadał takie pytanie Satori’emu.
Watari nie był elitą, jego mama ma przydatne znajomości. Ta krawcowa to jej dobra koleżanka jeszcze z czasów licealnych. Poza tym chłopak jest trochę….niewymiarowy. Przymierzał już setki surdutów, ale żaden mu albo się nie podobał, albo był za mały bądź za duży. Zdarzały się też takie komplety, w których spodnie były za szerokie, ale marynarka dobra. Znalezienie czegoś co pasowało by na tego kosmitę graniczy z cudem.
To nie był mocny pocałunek tylko czuły! Satori jak zwykle przesadza. I lepiej żeby się do nich przyzwyczajał. To nie był pierwszy i ostatni raz, gdy Jin tak znienacka go pocałował. Poza tym jeżeli się kogoś lubi lubi, to chyba można się w taki sposób żegnać.
Oczywiście po powrocie Jin’a do domu, nie obeszło się bez pytań siostry i matki, dlaczego jest przemoczony do suchej nitki. Chłopak nie wdawał się w szczegóły, ale mała wredota zaczęła coś podejrzewać. Niestety ona też będzie na koncercie charytatywnym.
Po tym jak Jinsei się ogarnął, przyjechała krawcowa. Jin założył surdut, który leżał idealnie i nie trzeba było nic poprawiać. Teraz to był z niego dopiero młody, przystojny mężczyzna. Zmienił jeszcze okulary na szkła kontaktowe, wziął skrzypce, telefon, założył buty i był gotowy do wyjścia. Cała rodzina wsiadła do samochodu i pojechała do filharmonii. Na miejscu byli dużo wcześniej, gdyż członkowie orkiestry musieli się jeszcze poustawiać i takie tam różne.
Jin co chwile sięgał po telefon by sprawdzić, czy dostał jakąś wiadomość od czerwonowłosego. Zaczął się już martwić i trochę denerwować. Koncert zacznie się za 10 minut, a Satori nie napisał, ani nie zadzwonił. Już wybierał do niego numer, gdy otrzymał od niego wiadomość. Po cichu wymknął się na hol. Szybko znalazł Satori’ego.
- Cześć. Już się martwiłem, że nie przyjedziesz– uśmiechnął się delikatnie, nie stojąc zbyt blisko chłopaka. Niestety w takim miejscu nie mógł sobie pozwolić na jakiekolwiek czułości. A tak bardzo chciał go pocałować!
- A teraz proszę za mną – dodał, po czym zaprowadził Satori’ego do auli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pią Paź 03, 2014 1:31 pm

No ciekawe co by chłopak odpowiedział. Może powiedziałby, że miło czuje się w jego towarzystwie, może powiedziałby, że czuje się doceniony i rozpieszczony w jakiś sposób. Może to, że Jin jest starszy, to jakoś zawsze jarało Satori'ego. Na pozór kujonkowato-lalusiowaty, ale jak dla niego w tym właśnie twki urok tego chłopaka. Oraz może to, że poza graniem na skrzypcach świetnie będzie sobie radził z grą na „flecie”. To by pewnie przemilczał i dopowiedział w duchu, a na twarzy wyszły by mu różowe rumieńce niczym dojrzał malinki.
No właśnie gdzie on poróbnuje Jin'a do elity. To raczej on jest elitą, ale się z tym nie obnosi. Chociaż po pewnych tajemnicach rodzinnych, które ostatnio wyszły na jaw, czerpie z kasy ojca ile się da. Bierze na wszystko. Z niego to jednak podła besta jest, ale w owczej skórze albo kociej, bo on taki słodki.
Satori może i przesadza, ale wolno mu! Kiedy ktoś ostatnio tak okazywał mu uczucia? No kiedy? Chłopak się boi w jakims sensie, a w innym porząda tego okularnika, jak nikogo innego wcześniej.
Domyślał się, że tą całą drzemką pewnie poddenerwował chłopaka tuż przed występem, ale gdy zobaczył go w holu, to normalnie poczuł się jak Leonardo DiCaprio w „Titanicu”, gdy na schodach przy zegarze zobaczył filmową Rose. Kurczaczek serce zabiło mu mocniej, w tym surducie i bez patrzałek wyglądał, tak poważnie... tak przystojnie... tak ekstrawagancko, że czerwonowłosy aż stracił umiejśtność mowy. Patrzył na niego z szeroko otwartymi oczami i nieprzeniknionym tajemniczym uśmieszkiem.
– Jakbym nie przyszedł to byłbym totalnym idiotą. – powiedział, chciał podejść bliżej, ale zauważył że wszyscy patrzą na nich. Pewnie zastanawiają się kim jest czerwonowłosy? Rodzina? Przyjaciel? Kolega?
Gdy Satori ruszył za Jin'em, tylko na chwilkę zrównał się z nim krokiem i powiedział szybko i zarazem dośc cicho: – Zdajesz sobie sprawę, że wyglądasz oszałamiająco. Najlepiej z całego tego towarzystwa. – po czym znów szedł krok, a może dwa za chłopakiem. Serce waliło mu jak szalone, ale nagle zamarło gdy w drzwiach numer 4, prowadzących już na salę dostrzegł swojego ojca. Złapali się wzrokiem, ale czerwonowlosy szybko odwrocił wzrok. Nie chciał się denerwować.
Co ten gbur tu robi? – zapytał sam siebie, po czym uświadomił sobie że jest to koncert charytatywny, pewnie firma ojca, chce dorzucić trochę kasy na szczytny cel, aby sobie zrobic reklamę. Chytry z niego lis... – pomyślał i szedl dalej za Jinsei'em, nie obracając się już w stronę znienawidzonego rodzica.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Nie Paź 12, 2014 10:27 pm

Trochę tego dużo. Mimo wszystko miło by było usłyszeć choć jedno z wyżej wymienionych. To ostatnie Satori mógłby zachować dla siebie, ale nie musi.
Jin’owi daleko do elity. Do tej szkolnej jak i ogólnospołecznej.
Nie może, tylko na pewno. O takich rzeczach powinno się rozmawiać, a nie załatwiać poprzez cielesne uciechy. W taki sposób to on nigdy się z Azjatą nie dogada.
Nie dało się przeoczyć, że Jin wygląda w tym stroju powalająco. Prawie jak młody bóg. Gdyby jeszcze coś zrobić z ta czupryną, która żyje własnym życiem….wtedy było by wręcz idealnie. Mimo tego każda młoda dama w holu zerkała na niego. Ale dla naszego przystojniaka liczył się tylko młodzieniec z czerwonymi włosami.
- Byłoby mi bardzo smutno gdybyś nie przyszedł – odparł, po czym zaprowadził ‘’kolegę’’ do auli, gdzie za parę minut ma się odbyć koncert charytatywny.
- Oczywiście, że tak. Żadna panna nie może oderwać ode mnie wzroku – odparł na tyle wyraźnie by nie tylko Satori to usłyszał. A niech wiedzą, że on to widzi. Gdyby Jinsei’a nie obchodziła opinia innych ludzi w tym jego rodziny to z pewnością pocałowałby Satori’ego przy wszystkich. Ale nie chce robić problemów chłopakowi a tym bardziej rodzicom.
Skrzypek zaprowadził czaerwonowłosego do trzeciego rzędu i wskazał mu jego miejsce.
- Ja już muszę iść – szepnął, dyskretnie dotykając dłoni chłopaka. Jin żałuje, że w takich chwilach nie może być dziewczyną. – Do zobaczenia później – dodał, po czym oddalił się. Poszedł za scenę. Wziął skrzypce. Dostał ochrzan od dyrygenta. A chwilę później orkiestra wyszła na scenę. Po gromkich brawach i zajęciu swoich miejsc, zaczęli grać. Jinsei co chwilę zerkał na Satori’ego. Stąd miał idealny widok.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Lis 03, 2014 2:09 pm

Powalająco? To mało powiedziane. Wyglądał zniewalająco, każdy inny przy nim wyglądał źle. Nawet Satori pomyślał, że Jin wygląda lepiej od niego, mimo że czerwonowłosy tak bardzo starał się ubrać elegancko i ładnie. Nie ma „prawie” wyglądał jak młody Bóg. Jak borzyszcze, które dopiero co zeszło z Olimpu. Tak na pewno wyglądał Herkules gdy całe Teby dostawały orgazmu na jego widok.
– Nie odpuściłbym sobie takiego zaszczytu. – powiedział i dalej zachowywał bezpieczną odległość od Jin'a, aby ktoś sobie czegoś nie pomyślał, żeby nie dopisał sobie jakiejś zboczonej historii albo nie szukał w tym spotkaniu drugiego dna. Bo przecież ono było, ale nikt nie musiał o nim wiedzieć, czyż nie?
Oho ho ale by było gdyby Jin pocałował go teraz w usta. Jego ojciec, stojący gdzieś tam w oddali może w końcu zszedłby na zawał albo coś.
– pokaż tam wszystkim jaki dobry w tym jesteś. – powiedział mu na pożegnanie i delikatnie musnął jego dłoń, swoimi palcami. Tak na dodanie otuchy.
A on no cóż, w filharmonii bywał jako szkrab i koncert go oczarował. Gdy tak patrzył na Jin'a jak gra jak wywija tym smyczkiem, to uśmiech sam pojawial się na jego ustach. Był zadowolony, że może tu być. Po gromkich brawach ogłoszono przerwę w pokazie i wszyscy wyszli na korytarz aby napić się kawy, wina czy herbaty i poprzebywać w otoczeniu śmietanki towarzyskiej z tego kręgu kultury i muzyki. Satori wyszedł za tłumem, ale nie mógł nigdzie spotkać Jinsei'a. Może chłopak udzielał jakiś wywiadów albo innych ważnych pogaduszek ze znawcami muzyki lub jej krytykami. On stanał przy stoisku z kawą i zamówił sobie jedna, a do tego od kelnera w czarnym garniturze dostał kieliszek wina musującego. Bąbelki przy każdym łyku łaskotały go w nosek.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Czw Sty 22, 2015 11:11 pm

Wyglądał tak świetnie tylko dla Satori’ego. Tak szczerze to Jin nienawidzi nosić garniturów i tym podobnych, mimo tego że wygląda w nich jak bożyszcze napalonych nastolatek. Ale dzisiaj chciał wyglądać świetnie dla tej jednej osoby, a jest nią oczywiście Satori.
Dodanie otuchy skrzypkowi było zbędne, ale bardzo miłe. Jin nie odczuwał żadnej tremy, ani trochę się nie stresował. Już nie raz występował na scenie. A dzisiejszego wieczora patrzy na niego ktoś kogo z dnia na dzień lubi jeszcze bardziej i to dla niego chce dać z siebie wszystko.
Pierwsza część koncertu przeminęła zaskakująco szybko. Jinsei nie był z tego powodu zadowolony, bo wiedział, że teraz nie dadzą mu spokoju, a Satori na pewno dorwie się do alkoholu. Muszę go znaleźć jak najszybciej. Odłożył skrzypce i zszedł z sceny, po czym szybko udał się do holu. Niestety parę dziewczyn się do niego przyczepiło co bardzo utrudniało poszukiwanie czerwonowłosego. Cholera! Dlaczego teraz?!
Spojrzał na każdą z dziewcząt i uśmiechnął się czarująco. Wymyślił jakąś historyjkę na poczekaniu. Włożył w to swój cały urok osobisty, przy okazji kopiąc się w myślach i przeklinając, że musi robić coś takiego. Panny były oczarowane i dały się nabrać. Jinsei szybko od nich uciekł. Dostrzegł Satori’ego przy stoisku z kawą, a w dłoni trzymał do połowy pusty kieliszek wina. Azjata szybko do niego podszedł i zabrał mu szkło, duszkiem dopijając resztę.
- Prosiłem, żebyś nie pił – rzucił, odstawiając pusty kieliszek na stół. – A tak poza tym to jak ci się podobała pierwsza połowa koncertu? – spytał, uśmiechając się delikatnie.
Chwilę później zza Jin’a wyłoniła się czarnowłosa dziewczyna w ładnej, białej sukience. Była trochę niższa od Satori’ego.
- Widziałam jak spławiłeś tamte dziewczyny. Tym razem poszedłeś na całość, co nie….braciszku? – rzuciła, patrząc na Azjatę. O dziwo ta dwójka w ogóle nie była do siebie podobna….przynajmniej z wyglądu. Jin z irytacją spojrzał na dziewczynę.
- Jak zwykle pojawiasz w najmniej odpowiednim momencie. Nie widzisz, że rozmawiam? – odparł do siostry, po czym przeniósł wzrok na Satori’ego. – To moja młodsza siostra Mio.
Dziewczyna spojrzała na czerwonowłosego, po czym lekko się ukłoniła.
- Miło mi cię poznać. – odparła z delikatnym uśmiechem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Mar 02, 2015 10:15 pm

Może nie znosił tak wyglądać, ale naprawdę zwracał na siebie uwagę. Normalnie grając błyszczał, a jego muzyka trafiła do serca Satori'ego. Nie wiedział, że taka muzyka może mieć taki wpływ na człowieka. Był jak zaczarowany, wpatrywał się w Jin'a i nie mgól oderwać od niego wzroku. Zapomniał zupełnie o tym, że widział przed koncertem swojego ojca, co nie bylo dobrym znakiem. Ale teraz już zupełnie o tym, zapomniał, bo wciąż był oczarowany występem Jin'a.
Stał i popijał kawę na zmianę z zimnym, smacznym szampanem. Bąbelki za każdym łykiem łaskotały go w nosek, a on za każdym nowym łukiem, zniewalająco się uśmiechał.
Czuł na sobie wzrok jakiś osób. Wszyscy byli elegancko ubrani. Czuł się trochę nie swojo, nie mógł podejść do osób w grupkach i porozmawiać, bo muzyka klasyczna to nie był za bardzo jego konik. Więc wolał się nie ośmieszyć i nie narobić Jinsei'owi wstydu.
A skąd niby Jin był taki pewny, że Satori dorwie się o darmowego alkohalu? Czyżby już na tyle go znał?
– Ejj, ale czemu? – udał oburzenie, ale nie chciał się z nim kłócić, bo w sumie zaatkało go. Znalazł się obok niego znikąd. Normalnie wyrósł spod ziemi. Kiedy on się przy nim znalazł?
Pytanie o koncert. Patrzył na Jinsei'a jakiś taki oczarowany, chyba nawet buzię miał otwartą i chyba nie mrugał i pewnie też zapomniał o oddychaniu. Był zaczarowany, Jin wyglądał teraz tak dojrzale, tak poważnie i tak seksownie.
– A koncert... Ty byłeś jak błyszcząca gwiazda na mrocznym niebie. – powiedział czując, że ręcę mu się pocą. Był zdenerwowany tym, że prawi mu komplementy? Czy może tym, że stoi twarzą w twarz z taką Gwiazdą!
Chciał podejść bliżej, chcial coś zrobić, ale w tym momenci w ktorym mógłby popełnić błąd, pojawił się czarnowłosy Anioł. Dziewczyna była piękna, w bialej kreacji wyglądała zniewalająco. Satori i jego sokole oko wypatrzyło w niej potencjał na Idealną Modelkę. Przez chwilę zapatrzył się na przybyłą.
Przez chwilę słowa w ogóle do niego nie docierały, jednak ostatnie slowo braciszku było kluczowe. Satori zrobił wielkie oczy, były niczym spodki. W ogole nie wiedział o jakich dziewczynach, mowiła czarnowłosa. Ale to nie było ważne.
– Jin chcesz powiedzieć, że ta anielska istota jest twoją siostrą? – zapytał. Może z jego słów brzmiało tak, jakby był po uszy zakochany w dziewczynie, ale to nie chodziło o zakochanie. On zauroczył się w jej idealnej urodzie. Nadawała się w 100% na wybieg. W jego ciuchach wyglądałaby jak gwiazda! Gwiazdorskie Rodzeństwo!
Wyciągnął do niej rękę i delikatnie uścisnął. Cały czas się uroczo uśmiechał.
– Ja jestem Satori. Mio nie myślałaś kiedyś, żeby zostać modelką? – zapytał, bo może dziewczyna też jest muzykiem i jej największą pasją jest muzyka klasyczna. No przecież jej nie znał. Ciekawe z nich rodzeństwo, zamyśliwszy się nad tym sięgnął po nowy kieliszek wina musującego, bo akurat obok nich przechodził kelner z pełną tacą kieliszków ze zmacznym alkoholem.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pon Mar 16, 2015 6:30 pm

Wiedział, że w takim stroju zwraca na siebie uwagę wielu osób. Jinsei raczej nie był duszą towarzystwa i nie za bardzo lubił być w centrum uwagi, ale taki już los dobrego skrzypka. Co innego gdy grał. Wtedy oddawał się muzyce i mało obchodziło go kto na niego patrzył, prócz Satori’ego. Podczas pierwszej części koncertu, Jin miał cichą nadzieję, że czerwono włosy patrzy tylko na niego.
- Bo prosiłem byś nie pił. Jak spełnisz moją prośbę to dostaniesz nagrodę – odparł. Azjata miał plany ściśle związane z Satorim i nie chciał by chłopak się upijał. Poza tym nie wolno mu pić, bo jest nieletni.
- Dziękuję za tak oryginalny komplement – odrzekł, uśmiechając się czarująco.
Jin też chciał podejść. Wziąć chłopaka w swoje ramiona i nigdy nie puszczać. Czule całować jego słodkie wargi. Ale niestety nie może tego zrobić. To nie jest odpowiednie miejsce na takie rzeczy, poza tym są tu jego rodzice, którym jeszcze nie powiedział, że preferuje chłopców.
- Anielska? – powtórzył zdziwiony skrzypek – Ona tylko wygląda jak aniołek, a tak naprawdę to diabeł wcielony – odparł, pokazując palcem na dziewczynę.
- Ej! W przeciwieństwie do ciebie jestem miła, uprzejma i potrafię się ubrać. Gdy patrzę na ciebie to mam ochotę wydłubać sobie oczy – odparła, dźgając brata w żebra, na co chłopak w ogóle nie zareagował.
- Ciekawe dlaczego jeszcze tego nie zrobiłaś – rzucił kąśliwie.
Mio jedynie prychnęła na brata i przeniosła swoją uwagę na czerwonowłosego.
Uścisnęła dłoń chłopaka i odwzajemniła uśmiech.
I w tej chwili Satori zahaczył o bardzo ciekawy temat, którego Jin nie znosił.
- Myślałam nad tym, ale w ramach hobby a nie jako zawód. A tak w ogóle to bardzo lubię modę. Z koleżanką prowadzę bloga modowego. Trochę projektuję. Ostatnio zaprojektowałam dla mojego brata świetną marynarkę. Wyglądałby w niej oszałamiająco, gdyby nie to, że nie potrafię szyć – odparła.
Teraz Jin był w stu procentach pewny, że nic tu po nim i równie dobrze mógłby odejść, a oni i tak by tego nie zauważyli. Z drugiej strony nie może zostawić Satori’ego samego pośród krążących kelnerów z alkoholem. Jin skonfiskował chłopakowi kieliszek z winem.
- Prosiłem żebyś nie pił. Poza tym jesteś nieletni – rzucił, stawiając szkło na stoliku i zasłaniając je ręką.
Mio uważnie przyjrzała się Jinowi. Mimo tego, że nie byli ze sobą spokrewnieni to bardzo dobrze się rozumieli. Dziewczyna wiedziała, że coś jest na rzeczy.
- Satori, niechętnie się z nim zgadzam, ale ma rację. Ja też proszę żebyś dzisiaj nie pił. - poprosiła, uśmiechając się przy tym uroczo jak aniołek. Włożyła w to swój cały urok osobisty. Chłopak na pewno jej nie odmówi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Jin & Satori   Pią Mar 27, 2015 8:11 pm

Jasne, że patrzyl tylko na niego. Reszta coś tam rzępoliła, nie dalo się ich słuchać. Jak Jin nie występował Satori, szukał wzrokiem swego ojca. Ale na swoje szczęście, nigdzie go w tłumie nie wypatrzył. Ojciec pewnie go zauważyl, bo taką czerwoną czuprynę w całej tej filharmonii miał tylko on jeden. Ale kij z tym, nie jest tu, aby szpiegować swego ojca, ale żeby słuchać gry swojego chłop... nie stop. Czy Jinsei był jego chłopakiem? Chyba niee, a może tak?! Nie chyba nie... no ale Satori chciałby być jego chłopakiem, ale chyba jeszcze nim nie był.
– Jin, błagam Cię nie baw się w mojego ojca. I co z tego, że jestem nieletni. Myślałem, że nie będziesz miał nic przeciwko. – zrobił zdecydowanie, niezadowoloną minę, obrażonego sześciolatka. Ojj jednym kieliszkiem by się nie upił, a tak poczul na sobie wzrok kilkunastu osób i poczuł się w jakiś sposób zrownany z podłogą. Ludzie sobie pomyślą, że gówniarz przyszeł tu tylko po to, aby napić się za darmo jakiegoś alkoholu. Super! Miał nadzieje, że nikt go wśród tych znawców muzyki nie rozpozna, bo wtedy byłaby lipa. Już widział artykuł w gazecie, opisujący „Pijaństwo na koncercie charytatywnym dziedzica majątku McMillanów”. Boże ojciec by go chyba zabił! Nie chyba, na pewno!
Wiedzial, że nie może podejść za blisko. Wiedział, że nie może chwycić go za rękę, o pocałunku nie było mowy.
– Jin nie bądź wredny. Naprawdę wygląda anielsko, tylko skrzydeł jej brakuje. – uśmiechnął się miło do siostry Jin'a, a jemu pokazał język. Jednak słowa, które powiedziała Mio były nie do końca fair w stosunku do Jinsei'a i Satori musiał się wtrącić.
– Przepraszam, że się wtrące Mio, ale twój brat jest tutaj zaraz po mnie oczywiście, najlepiej ubranym facetem. – powiedział puszczając do dziewczyny oczko w momencie kiedy zachwalał swoja osobę.
Uścisnęli sobie dlonie i Mio nagle zaczeła gadać jak nakręcona katarynka. Najwyraźniej moda to był jej konik. Satori słuchał jej z wielkim zainteresowaniem, oczy mu wręcz zalśniły jak powiedziała o projektowaniu. On tez to uwielbiał.
– Jeśli masz projekt, to możemy kiedyś razem iśc na zakupy, kupimy materiały, a ja uszyję tą marynarkę. Też interesuję się moda, sam projektuje swoje ubrania i je szyję. Albo przerabiam te kupione w sklepie. Jin nie sądzisz, że to jest świetny plan? – widać było, że Satori podniecił się tym pomysłem mega. Uwielbiał mode, ale jeszcze nie wiedział, że skrzypek jej nie znosi. A to komplikowało wszystko.
Zabrano mu kolejny kieliszek, chciał normalnie tupnąć nogą. Ale nie wypadało mu w taim miejscu, przy takiej publiczności. Wzniósł oczy tylko do góry i nic już nie powiedział. Był zły na Jin'a, dlatego posłuchał tylko prośby Mio.
– Więcej nie będę Mio, obiecuję.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jin & Satori   

Powrót do góry Go down
 
Jin & Satori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: