IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Yuya & Satori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Yuya & Satori   Pon Lut 03, 2014 10:04 pm

Dzień jak co dzień, niby nic się nie dzieje. Lekcje zgodnie planu, bo cały personel zdrów jak ryby, żadnych świąt lub specjalnych uroczystości. Jednym słowem, nuda... Ale nie dla wszystkich. O niee... Dla mnie bynajmniej nudny dzień się nie zapowiadał. Otóż właśnie teraz kroczyłem dumny jak lew przed siebie w stronę sali gimnastycznej. A z jakiej to okazji? Właściwie żadnej. Od tak sobie chciałem pooglądać Satoriego i odebrać go z treningu. Lubiłem na niego od czasu do czasu popatrzeć z daleka. Kiedy trenował, wyglądał naprawdę przeuroczo. Miałem ochotę go przytulić i schować gdzieś, gdzie tylko ja mógłbym go podziwiać. Szczęściarz ze mnie, że mam chociaż jego przyjaźń. Nie śmiałbym prosić o coś więcej... Chodź szczerze mówiąc, bardzo bym chciał. Byłem w nim po uszy zadurzony i nie umiałem się już przed tym bronić. Ten niewielki czerwonowłosy chłopak powodował, że moje serce chciało wyrwać się z piersi i rzuć się w jego ramiona. Wcześniej, jak sobie to uświadomiłem, bardzo bolało... Ale przywykłem do tego, ból zmalał, ale uczucia tylko się pogłębiły. Cieszyłem się każdą chwilą spędzaną w jego obecności, każdym jego gestem i dotykiem. Jeśli chodzi o cielesne zbliżenia, daleko się posunęliśmy, a nawet i bardzo. Ale niestety tylko cieleśnie. Bałem się powiedzieć o tym co czuję...
Jak zawsze stałem przy drzwiach oparty o ścianę. Niemalże pożerałem Satoriego wzrokiem z lekkim uśmiechem na ustach. Grzecznie czekałem, aż skończy trening i znajdzie dla mnie czas. O dziwo zawsze dla mnie go miał. Nie ukrywałem radości czerpanej z tego faktu. Podszedł do mnie jakiś chłopak z jego drużyny, którego w sumie nie znałem i zaczął ze mną rozmawiać. Trochę niechętnie odwróciłem wzrok od Satoriego i odpowiadałem na pytanie zadawane przez małego blondynka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Lut 03, 2014 11:45 pm

Dzień, jak co dzień. Święta racja, po lekcjach od razu poleciał do sali klubu gimnastycznego poćwiczyć. Przez ostatnie dnie nie wyrabiał normy, bo tyle było zadania ze szkoły, że nie miał siły. A nawet jakby ją z siebie cudem wykrzesał, to gdyby ktoś spotkał go na korytarzu po północy, miałby tylko nie potrzebne problemy. Na lekcje poszedł od razu z torbą z rzeczami na przebranie, aby po fizyce nie musiał biec do akademika po swój strój sportowy.
Ćwiczył już dobre 30 minut, kiedy poczuł na sobie czyjś wzrok. Ćwiczenie na drążkach wymagało wielkiej koncentracji, a tu ktoś patrzył na niego. Obserwował każdy jego ruch, gdy zaczynał i gdy był już w powietrzu. Chcąc złapać, się przy obrocie drążka, lekko się zachwiał. Wszyscy obecni na sali, aż wstrzymali oddech. Bo gdyby upadł, pewnie nie mógłby występować w najbliższych zawodach. A możliwe byłoby to, że skończy się ten upadek tragicznie. Na szczęście McMillan chwycił się w ostatniej chwili drążka, tylko niebezpiecznie się zatrząsł. On i cała konstrukcja do ćwiczeń. Po czym zrobił jeszcze jeden obrót i wylądował na równych nogach. Ktoś z końca sali krzyknął: Satori ocena najwyższa, za brawurowe wyjście z opresji. Kilka osób się zaśmiało, a potem ktoś z końca sali dwa razy klasnął w dłonie, aby pochwalić czerwonowłosego.
Z wielkim uśmiechem na ustach, cały zgrzany skierował się w stronę drzwi, bo tam stała jego woda do picia. Idąc w ich stronę dojrzał, Yu. Banan na twarzy mu się jeszcze bardziej rozrósł. Zbliżył się do niego w podskokach.
– To już wiem, kto mierzył mnie wzrokiem, gdy wykonywałem tę trudna kombinację? – powiedział radośnie. Chciał się nawet do niego przytulić, ale w momencie gdy już prawie go obejmował, zdał sobie sprawę, że jest spocony i pewnie strasznie śmierdzi.
– To co dzisiaj jakieś ciacho? Czy postawisz mi jakiegoś drinka w kawiarni? – zapytał, bo wiedział, że Yu przyszedł odebrać go z treningu i pewnie potem spędzą chwilę razem. Z oddali jakiś starszy chłopak pogroził mu palcem, więc czerwonowłosy wiedząc o co może mu chodzić, poprawił się.
– Bezalkoholowego, oczywiście. – powiedział do Yu, a następnie puścił do niego oczko.
– Idziesz ze mną pod prysznice czy poczekasz na mnie? Bo pewnie śmierdzę okropnie. – zaśmiał się, po czym schylił się po torbę, zarzucił ją na ramię i skierował w stronę szatni. Czekając na reakcję Yu.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Wto Lut 04, 2014 12:45 pm

Zauważyłem jakieś poruszenie na sali i znów spojrzałem na Satoriego. Martwiłem się, że coś mogło się mu stać. To dość niebezpieczne ćwiczenia, zastanawiałem się nad tym jak on musi się czuć wykonując coś takiego. Boi się, a może sprawia mu to dużo radości? Nie byłem wyjątkiem, też wstrzymałem oddech. Przyglądałem mu się zmartwiony, co jeśli mu się nie uda? Ale jednak dał rade. W sumie co się dziwić. W końcu byle kogo na kapitana nie biorą. Uśmiechnąłem się lekko do siebie, szczęśliwy, że uszedł z tego cało. Jakoś tak duma mnie rozpierała, że mój przyjaciel jest takim zdolnym gimnastykiem. Zaśmiałem się cicho pod nosem. Zauważyłem, że dopiero dostrzegł, że tu jestem i podszedł do mnie radosny. Uśmiechnąłem się do niego szeroko.
- Wybacz, ale ja po prostu nie umiem nie patrzeć na Ciebie i nie podziwiać. Jesteś za piękny, szczególnie jak ćwiczysz. - puściłem mu oczko. Szczerze powiedziawszy, mi nie przeszkadzało, że był spocony. Sam miałem ochotę go przytulić i pogłaskać, ale zamiast tego tylko poczochrałem jego włosy. Na jego kolejne pytanie, zaśmiałem się głośno rozbawiony. Jak on mnie dobrze znał. W sumie miałem ochotę na jakiegoś drinka i ciacho do tego. Zamyśliłem się i podrapałem się po brodzie, zastanawiając się gdzie go zabrać. Chciałem by to było jakieś nowe miejsce, gdzie wcześniej nie był ze mną.
- Niedaleko chyba otworzyli nową kafejkę, chciałbyś tam iść? Potem może byśmy sobie kupili jakieś przekąski i obejrzeli u mnie w pokoju jakiś film? Nadal sam mieszkam. - uśmiechnąłem się do niego. Bezalkoholowe? Jaka szkoda… Chciałbym zobaczyć ile mu trzeba by się upić. Ale lepiej w sumie nie, nie chcę go wykorzystywać, a jak ja piję, mam straszną ochotę ma takie rzeczy. Spojrzałem na niego uważnie, a szczególnie na jego zgrabny tyłeczek. Przechyliłem lekko głowę.
- A sam będziesz pod tym prysznicem…? - zapytałem ciekawy rozpatrując jego propozycję. Jednak lepiej nie, to miejsce publiczne i w każdej chwili ktoś mógł wejść. Przyciągnąłem go do siebie i lekko ugryzłem jego ucho.
- Skarbie, jeśli tak bardzo chcesz wsiąść ze mną prysznic, możesz u mnie w pokoju. Tam nikt by nam nie przeszkadzał, a ja nie musiałbym się powstrzymywać… - szepnąłem i odsunąłem się, patrząc na niego ze złośliwym uśmiechem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Wto Lut 04, 2014 8:22 pm

Oj nie to co robił, nie ważne czy na koźle czy na drążkach, w powietrzu czy na macie było dla niego ogromną radością. Szczęście przepływało przez cały organizm, to było coś co kochał całym sercem. A of course. On był świetny dlatego został kapitanem sekcji gimnastycznej. W końcu mistrzem był, a nie każdy może tak o sobie mówić.
No jasne mógłby go przytulić, ale wydawało mu się to takie niehigieniczne. Gdy Yu poczochrał go po włosach, ten się uśmiechnął jakby był w siódmym niebie. Uśmiech nie znikał mu z ust przez cały czas. Miał dobry humor na treningu, a teraz Yu jeszcze bardziej go polepszył.
– Jasne, ale tym razem ty stawiasz. A potem to chętnie obejrzę z Tobą film i jeśli będziesz chciał to nawet zostanę na noc, skoro wciąż mieszkasz sam. – powiedział ucieszony. Nie chciał teraz wdawać się w dyskusję, że jednak wolałby alkoholowego drinka, bo to w końcu szkoła, a on jest niepełnoletni. Ale Yu na pewno zadba o to, aby w kawiarni Satori dostał to czego pragnie. Znaczy z menu, bo o inne jego pragnienia to lepiej nie pytać. A jak jeszcze związane są z Yuyą to już w ogóle, lepiej nie wnikać, bo wszystko znalazłoby się pod cenzurą.
– No chyba, nie bo jeszcze licealiści skończyli trening. – powiedział prawdę, może lepiej, żeby wykąpali się potem w pokoju u chłopaka. A teraz, on sam się szybko wykąpie. Gdy ten ugryzł go w uszko, chłopak zaczerwienił się bardzo. Z tyłu sali słychać było gwizdy, zachęcające do dalszego pokazywania sobie uczuć. Ale Satori musiał dawać dobry przykład, w końcu był kapitanem.
– Dobra, to w kawiarni obmyślimy dalszy plan naszego już dnia. A teraz idę szybko pod prysznic, ty poczekaj przed halą. Będę gotowy za 15 minut. – powiedział mu i zniknął za drzwiami szatni, a za nim weszło tak jak wcześniej powiedział, około sześciu starszych od niego chłopaków.
Rozebrał się do naga i szybko wszedł pod prysznic. Ciało umył żelem truskawkowym, włosy szamponem truskawkowym, a potem jeszcze po kąpieli nawilżył skórę kremem truskawkowym. Po chwili ubrany już w rurki i t-shirt, z torbą treningową na ramieniu wyszedł przed halę. Piękne wrześniowe słoneczko, ogrzewało jego boskie ciało. A z włosów jeszcze kapała woda. Bo Satori nie lubił ich suszyć, zawsze wolał poczekać, aż same wyschną. Tanecznym krokiem podszedł do chłopaka, złapał go za rękę i przygryzając lekko dolną wargę spojrzał na niego.
– To na jakiego drinka z alkoholem mnie zapraszasz?

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Wto Lut 04, 2014 10:59 pm

Satori wydawał się być naprawdę zadowolony, co mnie uszczęśliwiało jeszcze bardziej. Miałem takie pragnienie porwania go, przyciśnięcia do ściany i pożarcie w całości. Jego ciało, twarz, głos… Wszystko było takie pociągające, nawet w momencie jak się kleił i był spocony. Uśmiechnąłem się pod nosem na to co powiedział. Na noc, tak? Oj… Nie wiem czy na drugi dzień miałby możliwość by stanąć na nogi, jeśli do tego dojdzie. Do tego ja dziś stawiam? Ja zawsze stawiam. Ale to wina mojej dumy. Jestem starszy, to ja go rozpieszczam więc i ja płacę. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, nawet się złościłem kiedy on chciał płacić. Czułem się obrażony wtedy. Satori nie musiał się martwić o to, że nie dostanie czego chce. Ja mu dam wszystko co tylko zechce. Czy to z menu, czy coś innego. Przy mnie nie musiał się cenzurować, z przyjemnością wysłuchałbym wszystkiego. Sam miałbym wiele do powiedzenia, jeśli chodzi o pragnienia związane Satorim, szczególnie tymi cielesnymi. Miałem fioła na jego punkcie, nie podobało mi się kiedy kręcił się z innymi. Chciałem go tylko i wyłącznie dla siebie.
Usłyszałem gwizdy i uśmiechnąłem się lekko pod nosem złośliwie. Ale nie posuwałem się dalej, nie dam im pokazówki. Więcej pokażę tylko i wyłącznie młodemu w moim pokoju, albo gdzieś gdzie bylibyśmy sami. On był rozciągnięty dobrze, a ja silny. To połączenie daje nam tyle, że szczerze mówiąc nie musielibyśmy się zbytnio martwić o miejsce do robienia tego. Co prawda preferowałem łazienkę i łóżko, ale od czasu do czasu jakby nie było innej możliwości…
Grzecznie wyszedłem i czekałem pod halą. Czas mi się strasznie dłużył, chciałem go już mocno przytulić i pocałować. Czy nasze relacje były normalnie? Raczej nie… Tak nie wygląda zwykła przyjaźń. Bynajmniej mi o tym nic ni wiadomo. Ciekaw byłem, co w ogóle Satori do mnie czuje. Ja byłem po uszy w nim zakochany, a on? Była to dla mnie wielka zagadka. Wolałem w sumie nawet o tym nie myśleć. Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć, zwłaszcza jeśli mogą zaboleć. Rozmyślenia przerwał mi widok czerwonej czupryny chłopaka. Uśmiechnąłem się do niego i pogłaskałem go po głowie. Miał mokre włosy.
- Przeziębisz się… - szepnąłem i przyciągałem go do siebie. Delikatnie ścisnąłem jego dłoń i pochyliłem się, delikatnie muskając jego usta.
- Alkoholowy? Nie za młody jesteś? - zaśmiałem się cicho, ale obaj wiedzieliśmy, że jeśli on ładnie mnie poprosi i zaświeci oczkami, to i mu kupię. Przyciągałem go do siebie mocniej i znowu pocałowałem, ale łapczywie i namiętnie. Tego teraz chciałem, mogłem okazać mu moje pożądanie. Ale niewiele. Musiałem się w końcu odkleić. Polizałem jego dolną wargę i zamruczałem.
- Dokończymy w pokoju. Teraz chodź na drinka - trzymając go za rękę ruszyłem w stronę kafejki. Była niedaleko, więc znaleźliśmy się tam w krótkim czasie i zajęliśmy dobre miejsca przy oknie. Uważnie się przyglądałem Satoriemu, podając mu menu. Jego twarz była taka słodka i śliczna. Z resztą jak on cały. Nie mogłem oderwać od niego oczu, zrobiłem to tylko na chwilę by wybrać coś dla siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sro Lut 05, 2014 12:20 am

Jak na te relacje, które ich łączyły to Yuya chyba za bardzo go wielbił. Skoro aby być szczęśliwym w jakimś tam małym stopniu wystarczało mu oglądanie jak chłopak ćwiczy. Ale to w sumie dla czerwonowłosego było coś. Raczej w jego życiu nie zdarzało się, aby ktoś poświęcał mu jakąkolwiek uwagę, więc ta poświęcana przez Yuyę była dla niego bardzo ważna. Satori zażartował z tym stawianiem, właśnie dlatego, że to zawsze chłopak za niego płacił. A on akurat o pieniądze to się martwić nie musiał. Dostawał ich tyle ile chciał. No przecież rodzice musieli mu jakoś odpłacić brak miłości. No Yuya miał przerąbane trochę, ze swoim obiektem westchnień, bo Satori to lubił spotkać się z kolegami z klasy, z kolegami z sekcji, po obściskiwać się z Hide czy po dotykać Nuke to tu, to tam. No przewalone! Właśnie co do uczuć jakimi McMillan darzył chłopaka... to jest skomplikowany temat. Według niego byli takimi sex-friend. Bardzo dobrze się znali od każdej strony. Yuya znał go chyba na wylot.. no może nie aż tak!
No bez przesady Satori naprawdę dawał z siebie wszystko pod prysznicem, aby wyrobić się w obiecane 15 minut. Jak dla niego to w sumie była akcja niemożliwa. Ale jak wiedział, że Yuya tam czeka i więdnie z tęsknoty za nim to się pospieszył. Dobrze, że teraz nie miał czasu, aby o tym myśleć. Smutna mina przyjaciela od razu by go zainteresowała, zaczął by drążyć temat i pewnie Yuya by się wygadał. Jak by wtedy potoczyły się losy nastolatków... hmm tego nie jestem w stanie przewidzieć. Ale lepiej zostawmy to na później.
Nie zareagował na tekst o przeziębieniu się tylko, również zbliżył swoje usta do jego warg. Delikatny całus, zapowiadający coś mocnego później. Można to porównać do ciszy przed burzą.
– Yuya jak dotąd ci to nie przeszkadzało. – powiedział, udając lekko obrażonego tym, że wypomniał mu jego wiek. Nie bardzo mu to pasowało, że był w sumie gówniarzem w porównaniu do niego. Ale posiadanie takiej znajomości było cool. Satori chciał coś jeszcze powiedzieć, ale wtedy został przyciągnięty do boskiego ciała chłopaka i namiętnie pocałowany. Jedyne co mu pozostało na taki przejaw pożądania było odpowiedzenie mu tym samym. Włączył się do namiętnego pocałunku, zachęcając ich języki do wspólnego, radosnego tańca. Po chwili przerwali ten pocałunek. Chłopak zamruczał, a Satori zrobił zawiedzioną minkę.
– To już koniec? – zapytał, po czym usłyszawszy słowa bruneta zaśmiał się i ruszyli razem, słodko trzymając się za rączkę do wspomnianej wcześniej przez Yuyę kawiarenki.
Gdy już zajęli wygodne miejsca w najlepszym miejscu w całym lokalu. Czerwonowłosy zaczytywał się w karcie, a gdy złapał bruneta na tym, że ten patrzy na niego. Figlarnie oblizywał dolną wargę. Po chwili niebieskooki wiedział już co chce zamówić... nie minęło mniej niż 5 minut i do stolika podeszła kelnerka, wyraźnie zdenerwowana tym, że chłopcy zachowują się w taki sposób. Chyba trudno było nie zauważyć, jak bardzo jeden pożąda drugiego i na odwrót.
– Ja bym poprosił torcik czekoladowy i dwa widelczyki do niego, czarną kawę i Sex On The Beach. – zamówił i specjalnie wybrał tego drinka, aby jeszcze bardziej wszystko unaocznić. Ohh jak wypiją po drinku, nie daj boże po dwóch to Satori odda mu się w drodze do jego pokoju.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sro Lut 05, 2014 2:05 pm

Czy znałem czerwonowłosego na wylot? Nie byłem pewny, ale jego ciało na pewno nie miało przede mną już nic do ukrycia. A co do zachowania i charakteru, mam to szczęście, że nie wiem jaki jest w stosunku do osób które nie lubi. Ze mną się zawsze dogadywał. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło nam się kłócić. Jeśli były jakieś niewygodne tematy i tym podobne, to po prostu tego nie poruszaliśmy. No bo i po co? Poza tym rozumieliśmy się niemalże bez słów. Do kontaktu wystarczyły nam spojrzenia i gesty, od razu wiedzieliśmy co druga osoba myśli, albo czego chce. Może dlatego, że w większości kierowaliśmy się wzajemnym pożądaniem.
Taki już byłem. Pierw zaczynałem delikatnym pocałunkiem, gestami, by potem dać się ponieść żądzą. To było raczej wynikiem, że starałem się powstrzymywać… Ale zawsze dupa wychodzi, szczególnie jeśli chodziło o Satori’ego. Co do wieku, cóż, zawsze miałem słabość do młodszych. Dla mnie to tylko nieznaczące 3 lata różnicy, nic wielkiego. Teraz może jest to dość rzucające się w oczy, ale w przyszłości to nawet nikt by nie zauważył. CHWILA, STOP! Tematy przyszłości zostawmy samej przyszłości. Mało mnie obchodziły, jeśli miałem być szczery. Choć teoretycznie powinny, w końcu lada chwila kończę szkołę. Dobra, to nie moment na rozmyślanie o tym.
W kawiarni kompletnie nie przejmowałem się tym, jak na nas patrzą. Zazdroszczą i tyle. Kto w końcu nie chciałby być z tak cudowną osóbką jak przesłodki i przepiękny Satori? A mi trafiło się takie szczęście, o! Nie ukrywałem swoich zamiarów wobec niego, nawet pomacałem jego nóżkę pod stołem. Nie mogłem się doczekać, aż w końcu będziemy u mnie w pokoju. Będę mógł się nim wtedy porządnie zając, od dołu do góry i na odwrót. A chłopak nie sprawiał pozorów, jakby mu to przeszkadzało, a nawet wprost przeciwnie. Zaśmiałem się cicho pod nosem, jak usłyszałem nazwę drinka, o którego poprosił. Aż tak był chętny? Miałem jakieś przeczucie, że po wyjściu stąd jego i moje pragnienia będą jeszcze powiększone przynajmniej o połowę. Może rzeczywiście, dojdzie do czegoś zanim jeszcze dojdziemy do drzwi do mojego królestwa.
- Ja poproszę tego samego drinka i jeszcze ciastka z kremem. - poprosiłem z uroczym uśmiechem. Przyjrzała się mi uważnie. Tak jak od Satori’ego powinna poprosić dowód, tak do mnie wątpliwości raczej nie miała, więc całkowicie odpuściła. No tak, nie mówiłem chłopakowi, że nie przepadam za czekoladowymi ciastami. Chodź niektóre są nawet dobre. Zadowolony uśmiech czerwonowłosego i możliwość karmienia mnie, wynagradzała mi gorzki smak czekolady, że aż mi nawet smakowało… Dość szybko dostaliśmy zamówienia. Napiłem się drinka, był smaczny, ale też dość mocny. Może Satori nie powinien pić? Przyjrzałem się mu uważnie.
- Dojdziesz po nim, czy będę musiał cię nieść? Pamiętaj, że dzisiaj musisz być pełny sił, bo jestem wyjątkowo napalony. - zaśmiałem się rozbawiony. W sumie nie kłamałem. Czułem w sobie tyle podniecenia, że starczyłoby na całą noc i jeszcze ranek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sro Lut 05, 2014 5:12 pm

Właśnie dogadywali się bez słów, wystarczyły im gesty i spojrzenia. Zachowywali się przez to jak bardzo dobrzy przyjaciele lub nawet jak para kochanków. A w sumie byli jednym i drugim. Tylko nigdy w czasie ich igraszek słowo kocham cię nie padło. Ciekawe jakby czerwonowłosy na to zareagował. Jak zareagować na słowo, które słyszysz pierwszy raz w życiu. No ale jeszcze nigdy go nie słyszał, więc nie musiał się tym martwić. Przyszłość zostawmy przyszłości, niech sama się rozstrzygnie.
No pewnie zazdrościli, a kelnerka była lekko zdezorientowana tym co działo się między chłopakami. A niech patrzy! Niech zazdrości!
On się już nie mógł doczekać, kiedy Yu weźmie go porządnie w obroty. Miał taka ochotę na ten ich seks, że ledwo się powstrzymywał, żeby się na chłopaka tutaj nie rzucić. Chciałby oglądać jego ciało cały czas, czuć go w sobie i łączyć się z nim w pocałunku. No był az tak chętny. Chciał tego i mógłby spokojnie zrobić to na plaży. To by było takie nowe doświadczenie. Ale będąc w Londynie ciężko znaleźć plażę, ale za to w centrum jest piękny park. Chociaż tam mogliby mieć problemy, a Yu byłby pewnie ukarany jakąś grzywna czy czymś w tym stylu, za seks z nieletnim w miejscu publicznym. A i chyba źle by wpłynęli na renomę szkoły.
Kurczę nie wiedział, że Yu nie znosi czekolady. Bo gdyby wiedział, nigdy nie zmuszał by go do jej jedzenia. Gdy kelnerka odeszła zadowolona, chłopak puścił oczko do Yu, zacierając radośnie ręce i myśląc.
Udało się! Udało się! – chodziło mu o to, że nikt nie po prosił go o dowód. Ha! Ten Yu to jednak ma dar przekonywania w oczach albo dziewczę zabujało się w tej pięknej buźce i postanowiło dać se siana z zawracaniem głowy, przystojnemu dziewiętnastolatkowi.
Gdy zamówienie przyszło w tempie zawrotnym, lekko się zdziwił, ale nic nie powiedział. Tylko upił swojego drineczka.
– Pyszny. A tak w ogóle Yu o moje dochodzenie nie powienieś się martwić. Przy tobie zawsze dochodzę często nawet więcej niż raz. – powiedział dość głośno, w ogóle się nie krepując. Obok przy stoliku jakieś laseczki zachichotały z wrażenia na oznajmienie czerwonowłosego.
– To jak jesteś napalony to muszę uzupełnić siły. – podciągnął talerzyk z torcikiem do siebie, wystawił język dla zabawy i powiedział.
– W takim razie nie dostaniesz ani kęsa, bo inaczej pewnie opadnę z sił. – zaśmiał się i zaczął pałaszować swoje ciacho, patrząc to na torcik to w oczy chłopaka. Ahhh miał już ochotę. Rany jacy oni byli niedoruchani. No w sumie dawno się nie widzieli, a Satori po tym jak Edward go zostawił, nie miał z kim tego robić. Więc Yuya był jego lekarstwem na wszystkie smutki. Po każdym względem, rozmowy, przytulania, całusków i seksu.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sro Lut 05, 2014 9:27 pm

Para kochanków tak? O, jak bardzo bym chciał. Ale co poradzić, jeśli powiem słowa “kocham Cię” nie mogę mieć pewności, że odpowie mi tym samym. A jeśli nie odpowie, to może oznaczać kryzys dla naszej przyjaźni. Umiałbym aż tyle zaryzykować? Chyba jedynie, jak byłbym pijany. Wstawiony człowiek pierw robi, potem myśli. Ja w sumie też, ale w takich sytuacjach rozum zwycięża nad lekkomyślnością. Satori był dla mnie zbyt ważny, żeby od tak go stracić. To nie zwierzątko, które można by było zastąpić kimś innym . Satori jest tylko jeden.
Też miałem coraz większą ochotę na ten seks. I mamy jeszcze czekać? Rozejrzałem się i zauważyłem dość ciekawe miejsce. A bowiem, męską toaletę w kawiarni. Uśmiechnąłem się pod nosem i zacząłem się zastanawiać. Może… Ale wszyscy widząc nasze spojrzenia, będą wiedzieć po co we dwóch byśmy tam szli… Ale czy powinienem się tym przejmować? To w sumie zależy od tego, czy planowaliśmy jeszcze tu wracać. Po tym, co ewentualnie mogłoby tam zajść, wątpię by nas wpuścili tu ponownie. Do tego ktoś mógł wiedzieć z jakiej szkoły jesteśmy. Ehhh… Taka szkoda, bo miałem ochotę. W miejscu publicznym jak to, jeszcze tego nie robiłem. Nie wiem ile gapiłem się na ten kibelek, trochę na pewno. Spojrzałem na niego , kiedy usłyszałem jego komentarz na temat dochodzenia, zamruczałem zadowolony i oblizałem się.
- Jestem aż ta dobry, Skarbie? - podrapałem go pod brodą,a potem pogłaskałem po policzku. Był taki słodki i seksowny, chciałem go już zjeść…Dziewczyny obok które się cicho śmiały, spoglądały na nas i szeptały coś co chwila. Na pewno wywnioskowały, że jesteśmy kochankami. W sumie tak się zachowywaliśmy, więc co się im dziwić. Może powinienem powiedzieć Satori’emu co czuję? Raz się żyje, może nie pożałuję… Upiłem ponownie drinka i westchnąłem.
Spojrzałem na Satori’ego jak pałaszował ciasto. No ej… Przybliżyłem się do niego bardziej i otworzyłem buzię, na znak że ma mnie nakarmić. Może ciasto nie było moim wymarzonym, ale chciałem by mi dał kawałem. Kto wie… Może dostanę coś metodą usta-usta. Potem popiłem drinkiem i zamruczałem zadowolony. Teoretycznie, będąc lekarstwem Satori’ego, byłem przez niego wykorzystywany. Co ja miałem z tego poza seksem? Ale nie przeszkadzało mi to na razie. Cieszyłem się, że jestem dla niego kimś szczególnym, że mnie potrzebuje i pragnie. W pewnym sensie odczuwałem satysfakcję, że nie miał z kim tego robić tylko ze mną. Chciałem by tak zostało jak najdłużej.
- Satori, masz jakieś gumki w ogóle? Bo ja nie jestem pewien czy mam jeszcze w pokoju… Chodź z tobą akurat mogę się pieprzyć nawet bez. - popiłem drinka kompletnie się nie przejmując tym w jakim miejscu jesteśmy i kto nas słyszy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sro Lut 05, 2014 10:36 pm

Raczej nie odpowie, więc lepiej nie ryzykować. Gdyby ich relacja może zaczęła wyglądać trochę inaczej, Satori inaczej też traktował by chłopaka. A tak w sumie co wychodzili na ciacho lub drinka a potem szli się pieprzyć. Jasne, między to wplecione były czułe słówka, ale w sumie w tych relacjach w których byli, nawet nie musiało ich być. To był seks. Tylko seks. Gdyby któryś z nich, najlepiej ten starszy zaczął inaczej trochę podchodzić do tych spotkań. Ochładzać żądze seksu u czerwonowłosego, prawić czułe słówka i miziać tak po prostu. Rozmawiać o głupotach i plotkować. To może dałoby się stworzyć inną relację niż tylko seks. Satori był w trochę gorszej sytuacji, bo on nie bardzo wiedział czym jest miłość. Musiał się znaleźć ktoś kto mu pokaże, co to znaczy kochać.
Nie, zdecydowanie seks w kiblu nie należałby do przyjemnych. Wszędzie brudno i śmierdzi kostką do toalet i jakimś odkażaczem. Fuuu on by się brzydził tam wejść na siku, a co dopiero spędzać z Yuyą mile czas.
– No dobra niech ci będzie. Tylko jak będę motem jak martwa ryba to się nie zdziw. – powiedział i nabił na widelczyk kawałek ciacha i nakarmił go, jakby był małym dzieciątkiem. Potem delikatnie poczochrał mu włosy. Nie czekając jednak jak ten przełknie kawałek ciasta, zlizał z jego warg masę czekoladową, która tam się przez przypadek znalazła.
– Ubrudziłem cię, lekko ale już wszystko jest ok. – powiedział po czym oblizał się ze smakiem, jakby ta akurat masa była najpyszniejsza na świecie.
– Yu jesteś bogiem w doprowadzaniu mnie do wystrzału. – powiedział, zadowolony i zaraz szybciutko dokończył ciacho, aby Yuya nie mógł go prosić o jeszcze jeden kęs.
No tak Satori w ten sposób traktując chłopaka nic dobrego z tego nie osiągnie, ale może któryś z nich w końcu nabierze trochę rozumu i zdecyduje zmienić ich seks relację w coś innego. Coś bardziej cywilizowanego... może kiedyś.
– Gumki, of course że mam. – powiedział i sięgnął do torby, która leżała pod krzeslem i wyciągnął z niej nową paczkę.
– W ogóle są wypasione. Nie dość, że pachną truskawkami to jeszcze mają ich posmak. Mniami będę ci ssał póki smak nie zniknie. – powiedział z uśmiechem na ustach, w ogóle nie przejmując się, że są w kawiarni. Pościł do niego oczko, a następnie upił kilka łyków kawy. Nie czekał aż przełknie tylko przechylił się przez stolik i pocałował głęboko i namiętnie Yuyę, dając mu jego czarnej kawy do spróbowania. Gdy już się od niego oderwał, rozłożył się wygodnie na swoim krześle.
– Dobrą tu mają kawę, prawda? – zaśmiał się pod nosem.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 06, 2014 11:17 am

Czy dałbym radę zmienić relacje? Łatwe by to nie było, ponieważ nie łatwo odzwyczaić się od tego, od czego się niemalże uzależniło. Satori był dla mnie jak narkotyk, którego pragnąłem całym sobą, cieleśnie i duchowo. Chodź na taką sytuację, to głównie cieleśnie. Co nie znaczyło, że nie chciałbym czegoś więcej. Może pomyślę nad zmienieniem naszych relacji, ale w momencie, kiedy całe moje ciało ogarnia pożądanie, ja nie myślę głową. Jestem facetem mającym fioła na punkcie czerwonowłosego, to normalne, że mi staje jak tylko go widzę. Jak miałem ochłodzić rządzę chłopaka, jak swoich nie potrafiłem? Ale z drugiej strony naprawdę mi na nim zależy… Jak będę mógł już myśleć samą głową, a nie penisem, to zagłębię się w ten temat bardziej.
Zaśmiałem się widząc z jaką niechęcią daje mi ten kawałem ciasta. Grzecznie zjadłem kawałem, nawet znośny smak czekolady. Niech od nie myśli, że go od tak puszczę jak polizał moje usta. Złapałem go za tył głowy i namiętnie go pocałowałem, mrucząc cicho. Dopiero po chwili się od niego odsunąłem, bo ktoś na sali znacząco odchrząknął. Zaśmiałem się cicho i usiadłem prosto, jedząc swoje ciastko kremowe. Ja i tak najbardziej uwielbiałem jego usta.
- Bogiem? Wysoko mnie stawiasz Mały. - zaśmiałem się na jego porównanie. Jednak schlebiało mi to co mówił. Z resztą, komu by się to nie podobało, jak chwalą, że dobrze rucha? Ledwie powstrzymałem się przed wybuchem śmiechu, jak zobaczyłem w jakim tempie znika jego ciasto. Aż tak nie chciał się ze mną dzielić?
Kiedy zauważyłem jak wyciąga gumki, uważnie się im przyjrzałem. No bo w sumie jest kilka rozmiarów, co nie? Oby nie były za duże bo się ze wstydu spalę. Zaś z drugiej strony, jeśli będą za małe, moja duma wzrośnie, ale gumki pękną czy pierwszych pchnięciach. Dobra, potem się tym pomartwię.Kiedy usłyszałem komentarz o smaku, aż się oblizałem zadowolony.
- Będziesz mi ssał powiadasz? Pamiętaj, że trzymam cię za słowo… - uśmiechnąłem się do niego, patrząc z pożądaniem. Jak rozmawiamy o takich rzeczach, mam po prostu ochotę rzucić go na blat i pieprzyć nawet na oczach tych wszystkich ludzi. Ale jeszcze mnie do więzienia za to wsadzili… W końcu Satori był jednak nadal nieletni.
Kiedy poczęstował mnie swoją kawą, zamruczałem zadowolony i oblizałem się aż. Takie kawy to ja mogę pić codziennie, o każdej porze. Spojrzałem na niego i zacząłem zastanawiać się nad smakiem. Aż się rozmarzyłem…
- Ciężko mi stwierdzić, bo nie wiem czy ten boski smak dała kawa, czy twoje usta - oblizałem się zadowolony. Rozejrzałem się po sali… Jakieś nastolatki się chichrały, kelnerka była wkurzona, a reszta gości oburzona. Trzeba powoli się chyba stąd zmywać. Upiłem do końca drinka i spojrzałem na niego.
- Chcesz jeszcze jednego drinka?

_________________


Ostatnio zmieniony przez Yuya dnia Czw Lut 06, 2014 5:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 06, 2014 1:37 pm

Działał na niego jak narkotyk. Był jego osobistą, najlepiej działającą dawką amfetaminy. Miejmy nadzieję, że nie miało to na niego złego wpływu. Satori by nie chciał nikogo krzywdzić.
A co do zmiany relacji nic na gwałt, przecież mają jeszcze dużo czasu...chyba?! Bo jak będzie wyglądać ich relacja jak Yu skończy szkołę? Czy w ogóle będą się spotykać? Satori nie chciał teraz myśleć o tak niesympatycznych rzeczach jak rozstanie.
Pocałunek był przyjemny, chłopakowi aż zmiękły kolona. Ale gdy zielonooki przestał, Satori zrobił niezbyt ucieszona minę. Popatrzył w kierunku osoby, która se chrząkała. Popatrzył na niego z chęcią mordu w oczach, po czym zwyczajnie odwrócił wzrok.
Nie ma sensu zawracać sobie głowy jakimiś kretynami. – pomyślał i popatrzył w oczy chłopaka. Ten szmaragdowy kolor był taki urzekający, że często chłopak miał problem, żeby się od nich oderwać.
Eee tam jakby mogły być za duże, skoro Satori zna już członka Yu, nie pomyliłby się. Znają się oboje od tej strony, więc nie było sensu się martwić. Na pewno pasowały jak ulał.
– Jasne, że będę. Czy miałem z tym kiedyś jakiś problem? – powiedział i uśmiechnął się do niego wesoło, a także dość głośno nie przejmując się ludźmi w kawiarni. Bo przecież to wolny kraj, a jak mają jakiś problem z gejami to niech zajmą się swoją kawą, ciastkiem, gazetą czy czubkiem buta, a nie nimi.
No był nieletni i przez kolejne dwa lata swojego życia dalej będzie nieletni. Czy Yuya będzie chciał się z nim spotykać, gdy on wciąż będzie takim gówniarzem? Coś ta przyszłość zaczynała go martwić, więc wciąż o niej myślał. A przejmował się tym bardzo, bo... bo cholernie mu na chłopaku zależało. Może nie przyzna się na głos do tego, ale sam dobrze wie, że również jest uzależniony od jego osoby, od ich relacji, od jego ciała i tych oczu.
Zaśmiał się na ten komplement i odpowiedział.
– Na pewno moje usta, kawa była tylko dodatkiem, żeby smakowało jeszcze bardziej.
Rozejrzał się po sali, on miał banana na twarzy i również się cieszył, jak dziewczyny przy stoliku obok. Wziął drinka i wypił go na dwa łyki. Za szybko zdecydowanie go wypił, ale czuł, że zaraz może być tutaj nie przyjemnie. Więc wstał, zarzucił torbę na ramię.
– Nie kotku już dziękuję. Teraz mam ochotę tylko i wyłącznie na ciebie. Już nie mogę się doczekać naszego ruchanka. – powiedział i spojrzał w stronę klienta, który chrząkał oburzony i jakby obrzydzony ich zachowaniem.
– Mieliśmy to zrobić tu w toalecie, ale bez obaw. Jest tak obrzydliwa, że bałbym się tam wysikać, a co dopiero oddać jemu. – powiedział słodkim głosiczkiem, po czym palcem przejechał po klacie Yu i skierował się do wyjścia.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 06, 2014 6:28 pm

Satori dla mnie nie był typem szkodliwego narkotyku. Uzależniał i sprawiał przyjemność, ale nie powodował żadnych szkodliwych efektów ubocznych. Czyż to nie najwspanialszy, najcudowniejszy narkotyk świata? Dla mnie lepszego nie było i nigdy raczej nie będzie.
Rozstanie? Na pewno nie. Nie liczył się dla mnie ani nasz wiek, ani nic innego. Nawet jeśli skończę szkołę, nic to nie zmieni w naszych relacjach. Często bym go odwiedzał, nawet gdybyśmy razem nie byli. No chyba, że on zażyczyłby sobie inaczej, albo ja zakochałbym się w kimś innym. Ale to nie zmienia faktu, że byliśmy i będziemy przyjaciółmi. Satori już zawsze będzie dla mnie wyjątkową szczególną osobą, której nikim nie zastąpię. Po prostu się nie da i już.
Rozbawiła mnie jego reakcja na przerwany pocałunek. Po prostu nie ma rozkoszniejszej osóbki niż on. Pogłaskałem go po policzku z uśmiechem, patrząc w jego oczy. Zauważyłem jak bardzo przygląda się moim oczom. To było słodkie. Specjalnie by zrobić mu na złość, uśmiechnąłem się do niego i zamknąłem powieki na chwilę dłużej. Ciekaw byłem tego co zrobi lub powie.
Satori naprawdę niepotrzebnie przejmował się przyszłością. Nigdy nie traktowałem go jak dzieciaka, smarkacza czy gówniarza. Pieprzyłem się z nim, to samo w sobie oznaczało, że dojrzale go traktowałem. Nigdy nie przestanę chcieć się z nim spotykać. Obecnie zależało mi na nim jak na nikim innym. I nie wydawało mi się, by to kiedyś mogło się zmienić.
Kiedy wstał i wziął torbę, ja także się zebrałem. Zawołałem tylko kelnerkę by jej zapłacić. O dziwo, przyszłą w ekspresowym tempie, widocznie nie chciała byśmy tu zostali chociaż chwilę dłużej. To było naprawdę zabawne. Co za nietolerancyjni ludzi. W innym kącie jakaś hetero para się obściskiwała i ani nikt nic nie powiedział, ani nawet nikt nie krzywo nie spojrzał. Kiedy Satori mówił te jakże dla mnie ciekawe i zabawne rzeczy, ja zapłaciłem. Zamruczałem cicho jak przejechał po mojej klacie palcem. Uwielbiałem jak tak robił, nawet przez ubranie. Do tego nazwał mnie “kotek” co często też mu się raczej nie zdarza, a ja bynajmniej nie zauważyłem. Wyszedłem tuż za nim, a jak tylko opuściliśmy lokal, wybuchnąłem śmiechem, ale normalnym, nie takim szalonym. Objąłem Satori’ego za szyję i przyciągnąłem do siebie namiętnie całując.
- Kochanie, uwielbiam jak tam się odnosisz z tym, że mnie pożądasz. - szepnąłem mu na ucho i delikatnie je ugryzłem. Po chwili puściłem jego szyję i złapałem go za rękę. Szliśmy na pewno nie wolnym krokiem w stronę akademika i mojego pokoju. Czułem narastające pożądanie z każdym krokiem. W parku przez który przechodziliśmy, po prostu coś we mnie pękło. Nikogo dookoła w danej chwili nie było, więc delikatnie popchnąłem go i przycisnąłem do drzewa, całując namiętnie w usta. Trochę to trwało, a potem przeniosłem się z pocałunkami na jego szyję, delikatnie ją przy okazji podgryzając. Moje dłonie zaczęły wędrować po jego całym ciele, by na końcu zatrzymać się na jego tyłku i ściskać pośladki.
- Idziemy dalej czy oddasz mi się na jakże pięknym łonie natury? - zapytałem cicho, ale po chwili jednak zrezygnowałem z tego pomysłu.
- Tutaj mam ograniczone możliwości… ale przygotuj się, że już na wejściu do mojego pokoju zostaniesz rozebrany i zgwałcony...
Ugryzłem jego ucho i pociągnąłem delikatnie za rękę dalej. Do akademika jeszcze tylko niecałe pięć minut drogi, a ja już wariuję.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 06, 2014 6:56 pm

O rozstaniu nigdy nie chce się myśleć, ale pewnie nadejdzie taki dzień kiedyś, że któreś z nich wybierze kogoś innego. Miejmy nadzieję, że ten dzień nie przyjdzie zbyt szybko. Ale to nie ważne, nie było sensu się tym teraz przejmować.
Gdy już oboje stali przy stoliku czekając na kelnereczkę, Satori zwrócił uwagę o obściskującą się w dość obleśny sposób parkę. Facet lizał kobiecie szyję, ale tego nikt nie zauważał. No ale nic, na złość jeszcze czerwonowłosy mówił głośniej, aby chyba wszystkich wyprowadzić z równowagi. Ale cóż mu się dziwić, w końcu był dzieckiem i uwielbiał grać na nerwach tym dorosłym, którzy tak bardzo go irytowali.
Gdy już wszyli z lokalu, Satori patrzył na chłopaka jak ten się śmieje. Zrobiło mu się jakoś od razu lżej na sercu. A Yu zaczął go całować namiętnie przed witryną kawiarni. Ha! To było takie fajne. Mieli w sumie straszny ubaw już potem z tych ludzi. Odwzajemnił pocałunek, przyciągając go do siebie i zaciskając swoje dłonie na jego pośladkach.
– Naprawdę to lubisz? To będę to robił częściej, a w szkole tez mogę? – zapytał zaciekawiony tym jak Yu odpowie. No nie kryli się za bardzo ze swoją relacją w szkole, ale czy na przykład na stołówce mógłby podlecieć do niego i zacząć go namiętnie całować. Tego nie wiedział, no bo skąd?
Gdy w końcu ruszyliśmy w stronę szkoły, to wręcz biegliśmy, żeby szybciej dotrzeć na miejsce. Było przyjemnie, wiatr wiał delikatnie, a dłoń Satori'ego ściskana była przed dłoń Yu. Czuł się przy nim zawsze dobrze, bezpiecznie. Gdy przechodzili przez park wyczuł jak wielki jest pożądanie chłopaka, kiedy został przyparty do drzewa. Torbę upuścił sobie pod nogi, aby mu nie zawadzała i nie ograniczała ruchów rąk. Odwzajemniał pocałunki, równie namiętnie. Oboje na zmianę zachęcali swoje języki do namiętnego i szalonego tańca. Nie było nikogo w pobliżu, ale nawet gdyby byli ludzie to co z tego?! Czerwonowłosy odgiął szyję delikatnie na bok, aby dać chłopakowi większe pole do popisu, a sam czuł, że w jego bokserkach zdecydowanie coś rośnie.
Za szybko, za szybko... – zdenerwował się młody McMillan. Oj był bardzo ostatnio nie dopieszczony i każdy najmniejszy ruch czy pieszczota Yu były dla niego jak wulkan rozkoszy. Był zaskoczony pytaniem Yuyi.
– Wiesz, ale tutaj musielibyśmy się ograniczyć do pewnych pozycji, a w akademiku to wiesz możemy wszystko. – odpowiedział mu, a ten zaraz w sumie powtórzył jego myśl, tylko że swoimi słowami.
– Zgwałcony? – popatrzył na niego. Nie lubił tego słowa, po prostu bardzo źle się kojarzyło. Miało bardzo negatywny wydźwięk.
– Jak chcesz to dziś zrobić jakoś ostrzej nie ma problemu. Oddam ci się nawet jeśli miałby to być dzisiaj ostrzejszy seks niż ostatnio. – powiedział i teraz on zatrzymał go, przyciągnął za rękę i oblizał jego szyję od obojczyka po samo ucho. Po czym weszli na teren szkoły... przez dziedziniec wręcz przebiegli, wciąż trzymając się za rękę. Gdy weszli do akademików Satori czuł, że w jego bokserkach coś stwardniało i chciałby już... już poczuć Yu. Gdy znaleźli się pod drzwiami pokoju Yuyi, Satori przyparł go mocno do ściany, torbę zrzucił z ramienia, zostawiając ją u progu. Przecież nikt jej nie ukradnie, bo po co im podpisana torba imieniem i nazwiskiem kolegi ze szkoły. Następnie wpił się w jego usta namiętnie, zaczepnie ciągnąć zębami jego dolną wargę. Chciał, żeby chłopak w końcu znalazł klucz i otworzył te przeklęte drzwi.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 06, 2014 8:38 pm

Przyciągnąłem go do siebie bliżej, kiedy poczułem jego łapki na moim tyłku. Zmrużyłem oczy i uważnie się mu przyjrzałem, a na jego pytanie po prostu się zaśmiałem. To on tego jeszcze nie wiedział? Skoro zachowywaliśmy się tak poza szkołą, gdzie dosłownie wszyscy mogli nas zauważyć, to w szkole tym bardziej mi to nie przeszkadzało.
- Skarbie, możesz wszędzie gdzie tylko zechcesz. Podoba mi się to bardzo. - uśmiechnąłem się do niego ciepło. Ale dość takiego stania i miziania się pod kawiarnią. Ja chciałem już jak najszybciej zanurzyć swojego penisa w jego wnętrzu.
Mi właśnie o to chodziło, by czuł się przy mnie jak najlepiej. Nie pozwoliłbym go nikomu skrzywdzić, sam też umyślnie na pewno bym tego nie zrobił. Satori był dla mnie zbyt cenny. Należałem do typu osób, które doceniają to co dostają od życia. A ja właśnie trzymałem za rękę największy skarb jaki miałem szansę dosięgnąć i uzyskać. Chciałbym żeby był cały mój i tylko mój, niczyi więcej. Niestety to wykonalne nie było, ale i tak wiele dostawałem. W końcu udało mi się chyba na tyle wbić mu do głowy moją osobę, że nie umiałby mnie nikim innym zastąpić. To było trochę samolubne z mojej strony, ale chciałem za wszelką cenę go od siebie uzależnić. By nie mógł beze mnie funkcjonować, na tę chwilę był to mój największy i najpodlejszy cel.
W tym parku mnie po prostu poniosło. Chciałem jak najszybciej czuć jego nagie ciało przyklejone do mojego, czuć zaciskające się jego mięśnie na mojej męskości i inne takie cenzuralne rzeczy. Po prostu go pożądałem tu i teraz! Ale jednak jakość i ilość możliwości w pokoju, a w parku była znacząco różna i wiadomo co zwyciężyło. Ciekawe jak z boku musieliśmy wyglądać, biegnąc jakby nawet nasze życie od tego zależało. Ciekawe, czy nadmiar podniecenia może uszkodzić zdrowie człowieka? Spojrzałem na niego, kiedy powtórzył słowo, które powiedziałem. Źle się wysłowiłem.
- Nie dosłownie… Chodzi mi o to, że nawet jeśli byś chciał bym zwolnił, w co szczerze wątpię, to i tak bym tego nie zrobił. Za bardzo teraz ciebie pożądam. Ale nie zrobiłbym ci krzywdy.
Nie chodziło mi też o to, że będzie ostro. Chodź nie wiem w sumie, jak to wyjdzie. Jedyne o czym myślałem o tym, by zrobić to tak, by i mi, i jemu było dobrze jak w niebie. Kiedy mnie pociągnął, nie bardzo wiedziałem co kombinuje. Mimowolnie zamruczałem, jak polizał moją skórę. Kiedy się odsunął, złapałem za jego podbródek i polizałem jego dolną wargę. Już tylko kilka kroków i byliśmy na miejscu. Nie puszczałem dłoni Satori’ego ani na chwilę, jakby istniała możliwość, że mi się zgubi lub ucieknie. Już pod drzwiami włożyłem rękę do kieszeni po kluczyk, kiedy Satori zaczął mnie, że tak powiem, molestować. Ale bardzo mi się to podobało, nie narzekałem. Tylko nie mogłem trafić kluczykiem do zamka. Co ze mnie za seme, skoro mam problem z wkładaniem? Przy niebieskookim na pewno to się nie powtórzy. Dobrze wiem gdzie mu wkładać i jak mu wkładać. Praktyka uczyniła mnie niemalże mistrzem w tym.
Nie wiem po jakim czasie, ale w końcu udało mi się otworzyć te przeklęte drzwi. Nie pytając za bardzo o zdanie, złapałem go za tyłek mocno i podniosłem, nie przerywając namiętnego całowania. Nogą otworzyłem szerzej drzwi i wprowadziłem go do pokoju, by po chwili rzucić go ostrożnie na swoje łóżko. Przypomniałem sobie o jego rzeczach, więc tylko na chwilę się od niego oderwałem, by zabrać jego torbę i zamknąć drzwi na wszystkie spusty. Po co ma ktoś nam przeszkadzać? Po chwili znowu byłem przy nim, namiętnie całując go po szyi. Nie czekałem długo, a raczej nic, i zacząłem go rozbierać, zaczynając na kurtce. Chciałem widzieć już jego nagie ciało i mieć z nim bezpośredni kontakt. Mi słowa w tym momencie potrzebne nie były, obaj wiedzieliśmy, czego chcieliśmy, a dokładniej siebie nawzajem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 06, 2014 9:11 pm

Jakież to urocze, że Yu uważa go za „największy skarb”. Szkoda, że nie mówi o tym na głos. Hmm jak to wszystko się zaczęło między nimi. No Satori został porzucony, jak zepsuta zabawka. To bardzo go przybiło, nie potrafił cieszyć się niczym. Ani słońcem, ani deszczem, ani flirtem, ani czekoladą, ani nawet sportem. Przegrał kilka zawodów co pogrążyło go w rozpaczy. Jego oczy pozbawione były blasku, aż tu pewnego dnia w szkole zauważył chłopaka. Przystojnego o pięknych oczach. Tak to się właśnie zaczęło. Od słowa do słowa, od przytulenia do wtulenia, od całusa do pocałunku. Tak Satori i Yuya stali się przyjaciółmi do łóżka.
Nie byli parą, ale tak jakby byli razem... gdyby chcieli oznaczyć swoją relację na facebook'u na pewno musiała to by być taka opcja jak w skomplikowanym związku. Satori jeśli myślał o jakimkolwiek zbliżeniu zawsze w jego głowie pojawiał się obraz Yu. Nikogo innego. Zabieg uzależnienia zdecydowanie zadziałał.
Nie potrzebnie powtarzał słowo. Wiedział tam gdzieś w głębi duszy, że Yuya by go nie skrzywdził. Może miał ochotę na jakiś inny seks, ostrzejszy lub bardzo ostry. Był w stanie się zgodzić i na takie rozwiązanie, bo wiedział... po prostu wiedział, że z nim nic mu nie grozi. A jeśli Yu akurat dzisiaj ma ochotę na jakieś zabawy, to on się zgodzi. Bo mu najzwyczajniej w świecie ufa!
Tak ucieknie z krzykiem: „Aaaa gwałcą”. Jasne, na pewno. Ciekawe ile osób zleciało by się chętnych w objęcia Yu, jak czerwonowłosy by zwiał? No ciekawe ile? Z tuzin na pewno.
W końcu chłopak otworzył drzwi i weszli do królestwa Pana Kuroshi, całując się namiętnie. Nie przerwanie każdy z nich zapraszał język towarzysza do dalszej, głębszej i bardziej namiętnej zabawy. Mlaskali dośc głośno, Satori nagle znalazł się na łóżku, ale nie było nad nim Yu.
– Zostaw tę torbę i wracaj do mnie. – zajęczał w stronę chłopaka, domyślając się po co się wraca. Gdy zielonooki wrócił, Satori przyciągnął go do siebie, aby chłopak się na nim zaparł. Aby oparł się o niego, aby było czuć szybkie bicie jego serca. Odchylił głowę, oddychał już szybciej. To chyba z podniecenia, bo przecież kondycję miał dobrą. Nie mógłby się zmęczyć tym krótkim przebiegnięciem od parku pod drzwi pokoju Yu.
Widząc jego chęć na to i znając swoją, Satori pomógł mu siebie rozebrać. Szybko, nie owijając w bawełnę, ściągnął przez głowę koszulkę i już miał nagą klatę. Lekko się zaczerwienił, gdy sięgnął rękę do rozporka, bo wiedział, że tam już jego członek jest ostro pobudzony.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 06, 2014 10:06 pm

Właściwie do bycia parą naprawdę niewiele nam brakowało... a to, jak by się to potoczyło, zależałoby głównie ode mnie. Satori nie wie jak to powinno być, a to ja powinienem mu pokazać, co to znaczyć być kochanym i kochać. Czemu tego nie zrobiłem? Czemu nie spróbowałem jeszcze tego naprawić? A może spróbuję? Kochałem go, byłem tego pewien. Może była nadzieja, że on też mnie pokocha? Jestem głupi, pozwalając by to zostało tak jak jest. Aż tak bardzo się bałem zmian... A co jeśli coś by poszło nie tak? Straciłbym go całkowicie...
Nie byłbym taki pewny, że ktoś przyszedłby do mnie, jeśli Satori by uciekł. Wcale nie byłem taki boski, ale cieszyłem się, że tak chłopak mnie postrzega. A nawet jeśli by przyszli, to co z tego, skoro ja bym żadnego nie chciał? Albo Satori mnie zaspokoi, albo nikt. Nie miałem ochoty dotykać, ani być dotykany w tym momencie przez żadną inną osobę, niż ta niebieskooka istota.
Pożądałem go całym sobą, tak jak on mnie. Posłusznie wróciłem do niego, całując, rozbierając, dotykając... Pozwoliłem by pożądanie mnie poniosło. Kiedy doszedłem do jego spodni i rozpiąłem jego rozporek, poczułem jak rozpycha się jego męskość, wprost błagająca o uwolnienie. Oblizałem się zadowolony, patrząc na niego ze złośliwym uśmiechem. Nie zsunąłem z niego bielizny jeszcze, za to pomasowałem jego penisa przez materiał.
- Kochanie, jesteś już twardy... Aż tak pragniesz mojej uwagi, co? - pochyliłem się nad jego uchem i zacząłem je lekko gryźć i ssać. W końcu po chwili męczenia jego krocza, zsunąłem jego bieliznę. Leżał teraz tak jak jak natura go stworzyła. Odsunąłem się i zacząłem pożerać go wzrokiem. Miał cudowne, przepiękne ciało, które teraz należało tylko do mnie. Pochłaniałem spojrzeniem każdy kawałek jego skóry, nic się przede mną nie ukryło. Cudowne widoki. Sam się szybko rozebrałem, nie zwracając nawet uwagi na to, czy nie przypadkiem sobie ubrań nie uszkodziłem. Teraz wszystko inne traciło znaczenie, chciałem poczuć go całym sobą. Przyciągnąłem Satori'ego do siebie całując zachłannie usta, rozpoczynając zabawę naszych języków. Przylgnąłem do niego całym ciałem, dłońmi wędrując po jego bokach, plecach, udach i innych miejscach. Nie tylko on już od przynajmniej połowy drogi do pokoju był twardy. Mój niemały przyjaciel także nie pozwalał o sobie zapomnieć i stał na baczność.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 06, 2014 11:34 pm

Znaczy on tam niby coś wie, bo Edward. Ale to jak został porzucony chyba rozwaliło jego pojęcie o miłości już tak doszczętnie. Teraz chyba bardziej bał się miłości. Bał się odrzucenia. Bał się bólu związanego z utratą kogoś bliskiego. To było dla niego za dużo. Gdyby Yu się podjął tego, musiałby być na 100% pewny, że będzie z nim.
Gdy leżał tak pod nim serce zabiło mu mocniej, bo Yuya przesunął jego dłonie, aby samemu rozpiąć jego rozporek. A tam, tam już czekał gotowy do zabawy penis. Wcale nie było trzeba go rozgrzewać do zabawy on był już ready! Trochę go to speszyło, więc jego twarz oblał czerwony rumieniec. Nawet końcówki uszu były czerwone.
Ahh jeszcze ten jego wzrok, zaraz się przekręcę ze wstydu. – pomyślał i delikatnie przymknął powieki, gdy ten dotknął członka. Wszystko wskazywało na to, że dzisiaj Satori dojdzie na pewno więcej niż dwa razy. Już teraz miał błogi wzrok, jego mięśnie zupełnie się rozluźniły. Cały był dla Yu. Calusieńki.
– Naprawdę musiałeś wypowiedzieć to na głos. Przecież wiem, przepraszam. – przeprosił, tak jakby to była jego wina, że ominęła ich swoista gra wstępna.
– Wiesz, że cię pragnę. A tak dawno się nie widzieliśmy, że no wiesz. – powiedział jakiś taki, jakby lekko tym zestresowany, że jemu już stoi.
Gdy Yu pozbawił go zupełnie bielizny, to członek stanął jak statua wolności. Chłopak leżał i czekał na ruch kolegi. A ten pożerał go wzrokiem i tylko patrzył. Patrzył i patrzył, a chęć seksu w Satori'm tylko rosła i rosła. Gdy Yu się rozbierał on wpatrywał się w jego ciało. Pożerał je wzrokiem, zatrzymywał w pewnych miejscach wzrok trochę dłużej, aby nacieszyć się kształtami chłopaka. Gdy Yuya przylgnął do niego swoim boskim ciałem, Satori uśmiechnął się szczerze. Poczuł twardego członka na swojej nodze. Wtedy nagle wcześniejsze zawstydzenie gdzie zniknęło i czerwonowłosy był gotowy na ostrą jazdę. Wiedział, że dziś będzie równie cudownie.
Całował go, odwzajemniał pocałunki. Zarzucił ręce na szyję Yuyi i masował mu kar oraz wplatał rękę we włosy. Pocałunki były już dość gwałtowne, chłopcy głośno mlaskali, zupełnie nie przejmując się tym, że ktoś obok w pokoju mógłby ich usłyszeć. A co tam? Niech słyszą! Niech zazdroszczą!
Satori rozchylił szeroko nogi, aby ciało Yuyi wygodnie ułożyło się między nimi i całował i pieścił jego usta swoimi. Serce w piersi waliło mu jak dzwon.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pią Lut 07, 2014 4:58 pm

Jego zawstydzenie było miodem dla moich oczy. Piękne rumieńce w kolorze jego włosów dodawały mu zdecydowanie więcej uroku. Cieszyłem się, że wywołuję w nim też takie uczucia. Wiedziałem, że w tym momencie był cały mój i nikogo więcej. Satori mógł mi zaufać we wszystkim, kto jak kto, ale jego nigdy bym nie skrzywdził.
- Nie przepraszaj za to Kochanie. Cieszę się, że tak mnie pożądasz. Też jestem twardy na samą myśl o tobie - szepnąłem mu erotycznie do ucha. Był rozkoszny. Gdyby pożądanie miało imię, w tym momencie brzmiało by ono “Yuya”. Tak strasznie go pragnąłem, że cały byłem wypełniony tym uczuciem. Bardzo dobrze wiedziałem, że on też mnie pragnie. A może nawet i za dobrze. Uśmiechnąłem się do niego i oblizałem się.
Uważnie przyglądałem się jego członkowi. Taki uroczy i już gotowy, czekający tylko na to, aż go dotknę. Jak mógłbym tego nie zrobić? Ale powstrzymywałem się jak tylko mogłem, pochłaniając wzrokiem jego całe ciało. Widziałem jak on na mnie patrzał, kiedy się rozbierałem. Aż tak mu się podobałem. Jego wzrok zatrzymał się na widocznie w tym momencie najciekawszym kawałku mojego ciała. Kiedy już nasze ciała były niemalże sklejone, a usta wymieniały się wzajemnie swoją śliną, moje dłonie powędrowały na jego zgrabny, cudowny tyłeczek. Najlepszy jaki dotąd dotykałem. Nie wiedziałem w tym momencie, czy Satori miał krótkie, czy długie paznokcie. Ale tak kochałem uprawiać z nim seks, że kompletnie mi nie przeszkadzało, jeśli zostawi na moich plecach ślady. Byłbym w sumie z nich chyba nawet dumny. Kiedy rozsunął nogi, ułożyłem się wprost w idealnej pozycji, umożliwiającej mi całkowity dostęp do niego, a także możliwość ocierania się o jego wejście. Mój penis jak magnes sam ciągnął tam, gdzie powinien. Nie przerywając gorącego pocałunku, po omacku szukałem po szafce żelu nawilżającego. Zwaliłem przy okazji kilka mało znaczących rzeczy, ale nie przejmowałem się. Chciałem jak najszybciej go nawilżyć i znaleźć się już w jego wnętrzu. W końcu znalazłem małą buteleczkę. Odsunąłem się na chwilę od jego ust.
- Gdzie te gumki? Ja już chcę… - wydyszałem jeszcze bardziej podniecony przez namiętny pocałunek. Jeśli zaraz ich nie będzie tu na łóżku przy nas, to nie będę się dłużej powstrzymywać i wejdę po protu bez nich.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Nie Lut 09, 2014 6:34 pm

Ah gdy Yuya powiedział do niego per kochanie, serce zabiło mu mocniej. Chłopak na pewno je czuł, jak bije jak szaleje w piersi, chcąc się z niej wyrwać. Byli już złączeni ciałami, a gdy penis Yu zaczął krążyć wokół wejścia czerwonowłosego, ten cicho zamruczał. Patrzył na niego gdy zielonooki oblizał usta. Miał je teraz delikatnie wilgotne, lśniące od śliny. Satori wpatrywał się w jego wargi jak zaczarowany. Naprawdę bardzo siebie pragnęli nawzajem. Jego członek stał już na baczność, a gdy chłopak przyległ do niego ciałem ocierał się o skórę chłopaka. Każde nawet najmniejsze dotknięcie stojącego już penisa, wiązało się z cichym jękiem czerwonowłosego. Oj na pewno zostaną ślady na plecach, skoro ten seks miał być ostrzejszy, mocniejszy, intymniejszy. No miał być po prostu wyrąbany w kosmos.
Gdy kilka rzeczy zleciało z półki w czasie ich namiętnych pocałunków, nawet się tym nie przejął. Wiedział, czego Yu szuka po omacku.
– Misiek no są w torbie. Są w mojej torbie w bocznej małej kieszonce. – wypowiedział, łapiąc oddech po długim pocałunku. Satori leżał, wierzył że Yuya poradzi sobie i znajdzie gumki. Popatrzył na żel nawilżający i uśmiechnął się na widok tubki na której narysowana była truskawka.
– Uwielbiam Cię za to, że kupiłeś truskawkowy żel. Bo ty wiesz jak ja je kocham. – powiedział i pochylił się, delikatnie wygiął i pociągnął swoim językiem od pępka Yu, aż do lewego sutka. Którego drapieżnie uchwycił zębami, lekko podgryzł i ssał. Po czym puścił go, uwalniając go, aby mógł pójść po te gumki smakowe. Był bardzo podniecony, jego penis wciąż stał jak statua wolności. Pewnie będzie stał jeszcze długo.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Nie Lut 09, 2014 11:37 pm

Czułem jak jego serce zabiło mocniej. To było niesamowite doświadczenie, pierwszy raz się chyba zdarzyło. I to tylko na słowo “kochanie”. Ciekawe jak zareagowałby na “kocham Cię”. Coraz więcej o tym myślałem. Może warto zaryzykować? Ale oczywiście wcześniej odpowiednio siebie i jego do tego psychicznie przygotować. Zwykłe randki, bez podtekstów seksualnych ani tym podobnych mogłyby od czasu do czasu być bardzo przyjemne. Ciekaw byłem, co on o tym sądzi. Zapytam potem…
Dobrze wiedziałem jak on kochał truskawki, aż za dobrze. Kusiło mnie by kupić dżem truskawkowy i wysmarować nim moją męskość. Na pewno Satori wylizałby do czysta, ale to byłoby co najmniej dziwaczne, więc z tego zrezygnowałem. Wsunąłem dłoń w jego włosy, kiedy lizał moje ciało i uważnie na niego patrzyłem. Jęknąłem cicho, jak mnie ugryzł i zassał się. A to małe drapieżne… Po chwili wstałem i poszedłem po te gumki. Nie lubiłem grzebać po cudzych torbach, ale dobrze, że mi powiedział dokładne ich miejsce. Po chwili znowu byłem przy nim z paczką prezerwatyw. Od razu przeszedłem do całowania jego szyi. Wziąłem do ręki żel i nalałem trochę na rękę, by po chwili masować nawilżonym palcem jego wejście. Zapach truskawek unosił się w powietrzu, na pewno zadowalając tym samym czerwonowłosego. Po chwili zabaw przy jego dziurce, wsunąłem w niego najpierw jeden, potem drugi palec. Przyciągnąłem go do siebie bliżej wolną ręką. Pragnąłem go szybko, ale nie chciałem sprawiać mu bólu. Pocałowałem go krótko, ale namiętnie.
- Satori, a może założyć pierwszą ustami? - zapytałem go seksownym głosem, przysuwając się do jego ucha. Delikatnie go ugryzłem i zamruczałem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Lut 10, 2014 12:16 am

Oj zabiło mocniej zdecydowanie. Waliło w jego piersi jak dzwon. Ale może i lepiej, że Yu wstrzymał się z tymi swoimi uczuciami na razie. Bo przecież te ich spotkania to był istny seks. Seks! Seks! I jeszcze raz seks!
Tak zdecydowanie byłoby to dziwne, ale pewnie po chwili namysłu Satori zlizałby ochoczo dżem z penisa chłopaka. Ciekawe co by go bardziej przekonywało ten dżem czy stojący penis Yu?
Gdy czerwonowłosy lekko przygryzł jego sutka, ten wydal jęk. Był to dla uszu Satori'ego piękny dźwięk. Chciałby słuchać takich dźwięków cały czas. Bo w nim zawarta była przyjemność jaką mu dawał. Gdy Yuya zaczął już nawilżonym palcem krążyć wokół jego dziurki, wiedział, że to on zaraz będzie jęczał zielonookiemu do ucha. Z rozkoszy, którą zaraz dostanie. Gdy włożył jednego palca to był w porządku, gdy wszedł w niego drugim palcem, chłopak lekko się skrzywił. Używali żelu truskawkowego, ale jednak już dwa palce czuł dokładnie. Zapach truskawek wszystko potęgował, każdy dotyk, każdy dźwięk. Satori był w swoim własnym prywatnym niebie, ale dopiero przed wrotami. Był spokojny o przejście przez nie, bo przecież był z bogiem seksu Yuyą Nathan'em Kuroshi! To powinno powiedzieć wszystko i wszystkim!
Odwzajemnił pocałunek i zawiedziony oderwał się od niego, keidy to Yu go odsunął od siebie. Ale pytanie, które mu zadał spowodowało, że niezadowolona minka, zmieniła się w szczery uśmiech.
– Jeszcze się pytasz? Przecież obiecałem. – powiedział i nie czekając na nic więcej, wziął paczkę gumek z rąk boga seksu i odpakował szybko jedną. Zmienił pozycję, tak że Yu musiał wyciągnąć z niego palce. Satori na czworaka stanął na łóżku, rozchylił na boki nogi chłopaka i popatrzył na jego męskość. Oblizał dolna wargę, po czym wsadził sobie prezerwatywę tak w usta, żeby dać radę ją nałożyć na sterczącą pałkę Yuyi. Pochylił głowę nad jego członkiem i poczuł jak idealnie wpasowuje się w kupione przez niego gumki. Nasuwał się ustami coraz bardziej i bardziej i jeszcze bardziej, tak aby cała gumka się rozwinęła i żeby Yu był zadowolony. Satori poczuł smak truskawek. W oczkach można było dostrzec wesołe jakby promyczki. Zawsze reagował tak na truskawy. Gdy założył całą, to uniósł lekko głowę i patrząc w piękne zielone oczy chłopaka zaczął mu obciągać ustami. Zapach truskawek był w całym pokoju, a Satori ssał penisa jak loda truskawkowego. Widać było, że dobrze się bawi. Ssał go. Unosił głowę w górę i znów dawał ja w dół. Ciągnął. Bardzo dobrze mu to szło. Po chwili zaczął lekko się ślinić, ale ciągnął mu dalej. Nie przejmując się, że gęsta ślina ścieka mu po brodzie. Robił mu truskawkowego loda i cały czas patrzył mu w oczy. Były takie piękne!

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Lut 10, 2014 1:00 pm

Bóg seksu, tak? No skoro tak, ja kłócić się nie mam zamiaru. Kto o zdrowych zmysłach chciałby zaprzeczać takim pochwałą? Ja tylko starałem się, by i mi i partnerowi było dobrze… No po prostu robiłem swoje. Z byle kim też tego nie robię, obecnie Satori był jedyną osobą, z którą sypiałem. Więc raczej nie wszyscy wiedząc, do jakiego orgazmu potrafię kochanka doprowadzić…
Poza tym, Satori też nie był gorszy. Z nikim mi nie było w łóżku tak dobrze jak z nim. A to jak mi obciągał wprost uwielbiałem. Jego tyłeczek też nie miał sobie równych. Jak tak się nad tym zastanawiałem… Satori był moim ideałem pod względem cielesnym i charakteru. Był po prostu najlepszy, nic dodać, nic ująć. Nie chcę pozwolić, by ktoś inny go w sobie rozkochał. Chce go mieć tylko dla siebie…
Bardzo niechętnie moje palce opuściły jego wnętrze. Ale dobrze wiedziałem co oznacza ta zmiana pozycji, więc oblizałem się zadowolony, oddając się w jego sprawne cudowne dłonie. Nogi miałem luźne, więc bez problemu mi je rozchylił. Rozmiar gumki okazał się wprost idealny, kiedy zaczął ustami nasuwać mi ją na męskość. Pogłaskałem go po głowie z uśmiechem. Dobry chłopiec, zasłużył dziś na to, co będzie go zaraz czekać. Sprawię mu więcej rozkoszy, nić będzie w stanie w ogóle znieść. Zamruczałem zadowolony, jak już doszedł do końca. Cudowne uczucie, nawet przez prezerwatywę czułem ciepłe wnętrze jego ust. Widząc jego błyszczące oczka, zaśmiałem się.
Będę zazdrosny, że bardziej jesteś zainteresowany smakiem gumki, niż moim przyjacielem… - powiedziałem udając złego za to, że tak się zachwycał truskawkowym posmakiem. Sposób w jaki to robił i patrzył przy tym mi w oczy, jeszcze bardziej mnie podniecał i o ile to możliwe, zrobiłem się jeszcze twardszy.Te jego cudowne, niebieskie oczy, mógłbym się w nich utopić, a i tak umarłbym szczęśliwy. Obciąganie mu szło mu perfekcyjnie, nikt tak dobrze mi nie robił jak on. Jeśli on w taki sam sposób rzeczywiście jada lody truskawkowe, to mi od samego patrzenia by stanął bankowo. Zagryzłem wargę starając się wytrzymać. W końcu delikatnie, ale stanowczo odsunąłem go od swojego penisa. Pochyliłem się zlizując ślinę z jego brody, a po chwile namiętnie go całując.
- Chcę dojść w tobie Skarbie. W jakiej chcesz pozycji? - szepnąłem mu do ucha i zacząłem masować jego uda. Pierwsze dojście pozwolę mu wybrać w jakiej pozycji, ale potem to ja już będę decydował jak to ma być. Dotknąłem jego męskość i zacząłem ją masować.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Lut 10, 2014 2:40 pm

On mu cały czas robił dobrze, patrząc w zielone oczy Yu. Na żartobliwą docinkę odpowiedziałby coś, ale miał pełne usta. Więc Yuya i tak by nie dosłyszał. Smaku gumki był dobry, ale samo to, że mógł jemu robić loda bardzo go cieszyło. Gdy odsunął go od siebie, strużka śliny została na prezerwatywie. A gdy brunet zlizał ślinę z brody chłopaka, ten się uśmiechnął. Satori już jak ssał go czuł, że jest naprawdę twardy. Wiedział, że sprawi mu rozkosz tak wielką, że pewnie nie będzie mógł jutro chodzić, a już nie wspomnę o siadaniu. Następnym razem mogą najpierw umówić się w lodziarni, wtedy Yu zobaczy jak Satori rozkoszuje się przy lodach truskawkowych z polewą truskawkową. Naprawdę jest na co popatrzyć.
Oblizał wargi i popatrzył na przyjaciela.
– Chciałbym widzieć twoje oczy, gdy będziesz strzelał we mnie. – powiedział i położył się na łóżku z głowa na poduszce. Nogi podniósł do góry, unosząc przy tym biodra i tyłek, aby jego dziurka była na widoku. Oparł się łydkami o ramiona Yuyi, tak będzie chyba mu wygodnie. A Satori będzie mógł patrzyć w jego oczy, czuć oddech na sobie i słuchać jego jęków gdy będzie się w niego wciskać. Choć na samym początku to Satori pewnie będzie jęczał i stękał, bo Yu jakoś specjalnie go nie rozciągnął.
– Wchodź już we mnie, bo bo już nie mogę się doczekać. Chce cię w sobie poczuć. Yu nie znęcaj się nade mną. Wejdź we mnie, proszę. – leżał tak i prosił przyjaciela, aby ten w końcu zaczął się z nim ruchać. Bo był już tak podniecony, że chyba nie dałby rady dłużej czekać. Oczekiwanie na ten moment było prawie, że jak tortura, dla jego ciała. A podobno Yu nie chciał go skrzywdzić?!

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 13, 2014 1:38 pm

Satori plus lody truskawkowe? O tak, bardzo chciałbym to zobaczyć. Jego język oblizujący lody dookoła, a potem usta przysysające się by lepiej poczuć smak. Sama wizja już mnie bardziej podniecała i zachęcała, bym go zabrał do pobliskiej lodziarni.
Zamruczałem zadowolony, gdy powiedział, że chce mnie widzieć. A dokładniej moje oczy. Aż tak mu się podobały? Nie ukrywałem, że cieszyło mnie to bardzo. Musiałem przyznać, że z łydkami na moich ramionach chyba mi było najwygodniej, bo nie musiałem się przejmować, że mu nogi za bardzo wykręcam. Seks z osobą, która trenuje gimnastykę był po prostu piękny. Więcej możliwości, więcej pozycji… Pochyliłem się i namiętnie go pocałowałem chcąc czuć jego pożądanie. Ocierałem się o niego złośliwie, nie wchodząc jeszcze. Chciałem by pragnął mnie jeszcze bardziej całym sobą. Odsunąłem się od jego ust i zacząłem zacząłem całować i pieścić jego szyję, nie oszczędzając na malinkach. Palcem drażniłem jego lewego sutka, wsłuchując się w jego głos i słowa, jak błaga mnie o to, bym w niego wszedł. Ja jednak nieugięty nadal się o niego tylko ocierałem. Czemu, skoro sam chciałem jak najszybciej? A po prostu dla czystej złośliwości i przekory. Niech pragnie mnie jeszcze mocniej.
Nie wiem ile trwało to przekomarzanie się z nim, ale w końcu uznałem, że trzeba to skończyć. Jeszcze się na mnie zezłości i z seksu nici. Pomasowałem jego biodra i uda, a po chwili mocno i szybko się w niego wsunąłem, oblizując się zadowolony. Był ciasny i to bardzo. Poczekałem chwilę, aż się przyzwyczai. Nie chciałem dawać mu bólu, tylko samą rozkosz pochodzącą z połączenia naszych ciał. Pogłaskałem go po policzku.
- Uwielbiam twój ciasny tyłeczek… - oblizałem się zadowolony. Po chwili zacząłem się w nim poruszać, z początku bardzo powoli. Czułem jak jego mięśnie pulsowały, ocierając się o mojego penisa. Uważnie przyglądałem się jego twarzy, by wyczytać z niej czy mu dobrze, albo czy go boli. Mimowolnie cicho jęknąłem przy wchodzeniu, a potem przy poruszaniu się. No co poradzić? Jego tyłek był cudowny i naprawdę było mi w nim jak w niebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   

Powrót do góry Go down
 
Yuya & Satori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Yuya

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: