IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Yuya & Satori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Nie Cze 29, 2014 5:45 pm

Z zamkniętymi oczami uważnie słuchałem jego pytań dotyczących przyjaciela. Słodziak, nawet o znajomego jest zazdrosny? Luknąłem na niego jednym okiem i uśmiechnąłem się lekko zadowolony. Od dziś byłem w związku z Satorim... Związku... Ja i on... JAKI JA JESTEM CHOLERNIE SZCZĘŚLIWY! Jest ktoś większym szczęściarzem niż ja? Nie sądzę!
- Tak, kurde. Pieprzyłem się z nim od razu po wyjściu z pokoju i tuż przed spotkaniem z tobą - prychnąłem rozbawiony i odczekałem króciutką chwilkę. - A tak poważnie... Byłeś moim jedynym TAKIEGO rodzaju przyjacielem, nie martw się. I teraz jak już jestem z tobą, nikt inny dla mnie nie będzie. Nie ufasz w moje uczucia? - zapytałem spokojnie. Chciałem mu jakoś dać do zrozumienia, że będę mu wierny i za bardzo go kocham, by go zostawić czy oszukać. Kogo jak kogo, ale nie mojego Satoriego.
Zamruczałem słysząc jego głosik tuż przy moim uchu. Zaśmiałem się cicho i podnosiłem się, zabierając mu piwo i upijając kilka łyków. Czy chciałbym, żeby Satori stał się łatwy? Po co, jak on na sam mój widok już ulega. Ja pragnąłem jego, a on mnie. Zero wymuszania czy nietrzeźwości. Alkohol nam do seksu potrzebny nie był.
- A co, na trzeźwo nie pozwolisz mi się wypieścić? - zapytałem udając oburzenie. Prychnąłem i odwróciłem głowę z udawanym fochem. Ciekaw byłem, jak Satori będzie próbował mnie udobruchać... Oddałem mu jego puszkę i wziąłem swoją jedną, otwierając i trochę upijając. Ahh... Pyszne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Wto Lip 22, 2014 4:08 pm

Znajomy czy też nie móglby potajemnie podkochiwać się w Yu i co? Gdyby mu się Satoś znudził miałby do kogo iść, zostawiając chłopaka w ciężkier rozpaczy i cierpieniu.
– Wiesz, że zabrzmiało to całkiem poważnie... – powiedział po czym pokazał mu język, tak dla żartu po czym uśmiechnął się.
– Była to dziwna relacja, nie sądzisz? Ale teraz jest już lepiej, prawda? – zadał chłopakowi pytanie licząc, że ten pokiwa głową. Że zgodzi się z nim w 100%.
Na pytanie Yuyi chłopak popatrzył na niego, przeczesał dłonią jego brązowe włosy, spojrzał głęboko w oczy i pocałował go... w czoło. Mimo że zmierzał w stronę ust nagle zmienił kierunek na czółko. Ha! Taki żarcik!
Popatrzył na Yu, zabral mu z powrotem swoje piwo, upił kilka łyków. Zrobił minę jakby długo dumał nad udzieleniem tej jakże „z pozoru” łatwej i oczywistej odpowiedzi.
– No dam, jasne że dam. Tobie, bym nie dał? Jakby to wyglądało? Przecież od dłuższego czasu byłem tylko twój. A teraz jestem twój i będę twój, jeśli oczywiście mnie nie zostawisz. – powiedział to swoje jakże długie wywnętrznie się. Najwyraźniej musiał to powiedzieć. Znowu upił kilka łyków piwa, po czym zgiął puszkę i rzucił ją w kąt pokoju.
– Mniam, dawaj następne póki zimne. – powiedział do zielonookiego z miną kociaka, proszącego o miskę mleczka.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lip 24, 2014 9:06 am

Taka nieufność wobec Yuyi... Kuroshi nie był z tych, co się "nudzą". Od samego początku był tylko Satori w jego sercu, Yu zrobiłby dla niego wszystko! A ten nawet w to nie wierzy... No ale cóż, brunet na pewno się postara, by w końcu w to uwierzył.
Między nimi były 3 lata różnicy, ale tego się w sumie nie odczuwało. Starszy traktował młodszego jak równego sobie. Zaśmiał się cicho, na to co mówił i przytaknął na zapytanie. Zgadzał się z tym w 100% procentach. Najważniejsze w tym momencie było i tak to, że Yuya był z osobą, którą naprawdę bardzo mocno i szczerze kochał. Czego więcej chcieć?
Brunet już myślał, że dostanie soczystego buziaka, a tu nic! Cmoknięcie w czoło? On się tak nie bawi... Złapał go za ramię i przyciągnął do siebie, namiętnie całując z całym swoim uczuciem. Satori był jego, niech ktoś spróbuje chociaż palcem go dotknąć, Yuya za siebie wówczas nie ręczy.
- Kochanie, tylko mi nie przesadź z tym piwem. - podał mu następne. Słowa McMillana bardzo ucieszyły Kuroshiego. Był tylko i wyłącznie jego... To działało w obie strony. Brunet sam także upił swojego do końca, ale nie wziął następnego. Wygodnie położył się na łóżku i zamruczał.
- Satoś... zrobisz mi masaż? - zapytał przyglądając mu się kontem oka. - Odpłacę w naturze...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lip 24, 2014 12:50 pm

Oj to nie było tak, że Satori mu nie wierzył. On po prostu po pewnym incydencie przestał ufać tak bardzo otaczającym go chłopakom. Po tym w jaki sposób potraktował go Edward, nie umiał tak w 100% być pewny swego. Byli razem, ale skąd Satori miał wiedzieć, że Yuya nagle nie zniknie bez śladu, a potem gdy już wróci zacznie oglądać się za którym z jego kumpli? No niby wiedział to gdzieś tam w środku, ale podświadomość kazała mu uważać. Bo tamto rozstanie... porzucenie było dla niego bardzo trudne i ciężkie do przeżycia. No a jeszcze do tego wszystkiego dochodziła ta różnica wieku... 3 lata to jednak sporo. Mimo, że czerwonowłosy zawsze czuł się na równi z Yu, to za rok może nie być to już takie proste. Może uzna, że 17-sto latek to dziecko i postanowi spotykać się z kimś starszym.
Satori teraz był szczęśliwy, ale cały czas wchodziły mu do głowy same czarne scenariusze, pokazujące mu jak bardzo chłopak boi się porzucenia. Tego bólu, gdy serce rozsypuje się na miliard kawałeczków, gdy boli za każdym razem gdy słyszy znajomy głos lub widzi "były" obiekt swoich westchnień. Nie chciał przeżywać tego jeszcze raz... bał się tego uczucia. Nie chciał być znów traktowany jak w domu rodzinnym, jak ktoś niepotrzebny, przeszkadzający i zawadzający w życiu.
Z tych czarnych myśli wyrwał go namiętny pocałunek zielonookiego, na chwilę obecną rozwiał czarne chmury z myśli czerwonowłosego. Ale pewnie tylko na chwilę...
Gdy dostał nowe piwko otworzył je z charakterystycznym dźwiękiem i upił od razu kilka łyków. Uśmiechnął się tylko na słowa Yu o tym piwie, mrugnął do niego i upił znowu kilka łyków.
- Jutro nie mam porannego treningu i jest piątek więc mogę wstać na geografię z kacem. - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha. Upił kolejnych kilka łyków, aż mu piwo pociekło po brodzie. Chłopak wyglądał na spragnionego, pił mocno procentowe piwo jakby to była woda. Po wypiciu prawie 3/4 puszki odłożył ją od ust, przetarł buzię ręką i odwracając się tyłem do Yu odbiło mu się głośno.
- O rany, ale mi się chciało pić. - powiedział, po czym wrócił wzrokiem do rozłożonego na łóżku Yu. Popatrzył mu w oczy, a potem od razu na jego krocze.
- Masaż, jaaaaas...neee. - powiedział tak jakoś dziwne, tajemniczo... przeciągając dziwacznie ostatnie słowo. Odłożył puszkę z piwem na biurko i usiadł na nogach Yu i dobrał się do jego rozporka. Oblizał usta po czym popatrzył mu w prosto w oczy.


_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   

Powrót do góry Go down
 
Yuya & Satori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Yuya

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: