IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Yuya & Satori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sob Lut 15, 2014 4:08 pm

Chodziło mu w ogóle, że chciałby go widzieć. Jego oczy, usta, mimikę twarzy. Chciał na niego patrzeć, a potem jeśli Yu będzie chciał może wypiąć dla niego tyłek po raz drugi. Wtedy sam będzie mógł sobie wybrać pozycję. On się dostosuje. Ojj tak seks z Satori'm pod względem różnych akrobacji był łatwiejszy. Chłopak był mocno rozciągnięty, więc nie było problemu, że potem będzie miał skurcz albo że coś go będzie bolało. Znaczy będzie go bolała, ale tylko dupa!
Leżał tak pod nim, ale był już zniecierpliwiony. Yu się z nim droczył i patrząc na sytuacje w bardzo brutalny sposób. Pieszczoty i całusy były miłe, bardzo przyjemne, ale dlaczego tak bardzo przedłużał moment wejścia w niego. Jeszcze jakby go rozciągał to Satori by mógł to zrozumieć, ale tak to było denerwujące. Chciał coś powiedzieć, pośpieszyć zielonookiego, ale wtedy chłopak bez zapowiedzi wszedł w niego. To było niespodziewane tak bardzo, że Satori krzyknął. Może trochę za głośno. Paznokcie zbił w skórę chłopaka dość mocno. Zabolało go. Chyba nie był odpowiednio naciągnięty. Przygryzł dolna wargę, a wzrokiem starał się uciekać do Yu. Nie chciał go wystraszyć, spłoszyć. Oddychał głęboko i dość szybko, starał się wyrównać bicie jego serca.
Gdy już był cały w nim, nie ruszał się przez chwilę. Ale Satori i tak czuł jak bardzo mocno zaciska się na jego członku. Gdy Yu zaczął się ruszać, Satori pojękiwał. No teraz go bolało, jeszcze go bolało. Ale zaraz się rozciągnie i nie będzie tak źle. On to wiedział.
– Cieszy mnie to Yu, że tak Ci jest we mnie dobrze. A teraz zacznij, zacznij mnie ruchać. – powiedział, a w sumie to wyjęczał, po czym przyciągnął go do siebie i zaczął go namiętnie całować.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Lut 27, 2014 10:21 pm

Pomysł z wypiętym tyłeczkiem Satoriego w moją stronę, bardzo mi się podobał. BA! Kto by się nie cieszył na myśl o takich widokach?! Nie byłem święty i zdarzało mi się sypiać z różnymi ludźmi, ale jak dotąd Satori miał z nich najlepsze ciało. Nie miałem nawet do czego się przyczepić, był po prostu idealny. Uwielbiałem dotykać jego skórę i ją pieścić, słuchając przy tym jego jęków. A te oczy… Mógłbym patrzeć na nie dniami. Kojarzyły mi się ze spokojnym morzem, falami i dźwiękami natury… Ale odgłosy jęczącego rudzielca były o wiele przyjemniejsze.
Zmartwiłem się, kiedy krzyknął. Za szybko? Nie chciałem sprawiać mu bólu, tylko przyjemność. Do tego to jak odwrócił wzrok, a przecież niedawno mówił, że chce widzieć moje oczy. Co prawda w momencie końcowym, ale jednak. Jednak nie przestawałem się poruszać, starając się przy tym wstrzymywać swoje pożądanie i być delikatnym. Łatwym zadaniem to nie było… Ale cóż poradzić. Jednak cała moja wytrwałość i zaparcie przed tym, by nie zacząć go mocno pieprzyć, pękłem w momencie, kiedy powiedział, że mam zacząć go ruchać. Pomimo tego, że nie chciałem mu zrobić krzywdy, byłem także mężczyzną… Mężczyzną, który ma chuja w najcudowniejszym tyłku na tej planecie i z całych sił próbuje go nie rozerwać swoim pożądaniem.
- Satori… Jeśli za bardzo boli, powiedz mi… - szepnąłem i odwzajemniłem jego namiętny pocałunek. Awww… Mój Satori. Chciałbym by był tylko i wyłącznie mój. Poruszałem się w nim szybko, ale nie mocno. Na razie nie, potem trochę podkręcę tempo i moc. Cały czas nie odrywałem od niego ust, za bardzo mi się podobały nasze pełne wzajemnego pożądania pocałunki. Ale tak czy siak, musieliśmy czymś oddychać, więc jakieś przerwy były, w czasie których wzdychałem niezadowolony. Czułem przez cienką prezerwatywę, jak ocieram się o niego w jego wnętrzu. To było naprawdę niesamowite uczucie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Mar 03, 2014 1:21 pm

Yuya nie był święty, Satori też nie był. Ale chłopak tak bardzo go kręcił, że czerwonowłosy nie zdawał sobie nawet sprawy jak bardzo.
Nie potrzebnie, aż tak krzyknął. Ale został zaskoczony szybkością z jaką wszedł w niego Yu. Myślał, że jeszcze pobawią się w grę wstępną, a tu taka niespodzianka. Poza tym, był podniecony już mocno, dlatego ten krzyk wydał się taki głośny. Chyba, tak właśnie było. Zabolało go, ale to przecież nic. Zawsze na początku bolało, a potem było już dobrze, potem był cudownie, a potem było jak w niebie. Warto było więc przemęczyć się na samym początku takiej zabawy. Musiał odwrócić wzrok, musiał, aby Yu nie widział na samym początku, tego że go boli. Ale w sumie znali się już tak długo, że zielonooki pewnie już wiedział, że coś jest nie tak. Nie było szans tego ukryć.
Na szczęście, Yu nie wyszedł z niego, bo gdyby tak zrobił, to on czułby się winny. A tak brunet dalej się w nim poruszał. Robił to dość delikatnie, aby przyzwyczaić Satori'ego do obecnej pozycji. Tak powiedział to, specjalnie używając określenia „ruchać”, aby podniecić go tym jeszcze bardziej. Wiedział, że dopiero wtedy Yuya zacznie zabawę na całego.
– Nie, nie boli. Jest cudownie, cudownie, ale wiem że może być jeszcze lepiej. – powiedział przyciągając go do siebie i całując namiętnie, po czym sam zaczął delikatnie ruszać biodrami, aby sprowokować go do ruchania, jego ciasnej dziurki.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sob Mar 22, 2014 9:01 pm

Ten chłopak naprawdę doprowadzi mnie do szaleństwa. Rozumiem, że jest wygimnastykowany i w ogóle, ale jeśli dalej by mnie prowokował, mogłoby się to dla niego skończyć brakiem możliwości siadania przez kilka dni. Może nie jesteśmy parą, ale uczucia jakimi darzę chłopaka powodują, że na chwilę obecną jest on jedynym z którym ląduję w łóżku. Czasem sobie flirtuję poza klubem, ale nie idzie to nigdy dalej niż niewinne buziaki, czy pomizianie po dłoni. Moje potrzeby seksu są zaś dość wysokie. A może nie tyle seksu, co bliskości tego cudownego czerwonowłosego chłopaczka. Jego ciało było narkotykiem dla mnie.
Prawie że agresywnie oddawałem i brałem jego pocałunki. Chłonąłem w całości jego usta i ich wnętrze. A język Satoriego... Cóż, należałem do energicznych osób dawających z siebie wszystko do ostatniego momenty, wiec niestety on także był do tego zmuszony. Z każdą chwilą wchodziłem w niego coraz mocniej i szybciej, a miałem także wrażenie, że coraz głębiej, pomimo, że dawno wszedł już cały. Odsunąłem się na chwilę od jego twarzy dysząc by przyjrzeć się uważnie jego twarzy.
- Satori... Uwielbiam twój tyłeczek. Tyle razy się już z Tobą pieprzyłem, ale ty nadal jesteś taki przyjemny w środku... - oblizałem się lubieżnie i pożerałem jego seksownie ciało wzrokiem. Bóg seksu, nic dodać, nic ująć. Jego mięśnie pulsowały na moim członku dając mi więcej przyjemności. Miałem nadzieję, że mu także jest ze mną równie dobrze, jak mi z nim. Od jakiegoś czasu pocierałem prawie że non stop jego prostatę. Jęcz, Kochanie, jęcz... Jego seksowne dźwięki są najwspanialszymi nutami jakie w życiu słuchałem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sob Mar 22, 2014 10:25 pm

Spoko, Satori trenował gimnastykę, nie musiał siedzieć podczas ćwiczeń. Dlatego, niech już Yuya nie zawraca sobie tym głowy czy dalby radę siedzieć czy też nie. No właśnie nie byli parą? Czy to było fair w stosunku do każdego z nich? Satori uwielbiał Yu, a Yuya chyba czul coś więcej niż tylko chcicę, gdy widział czerwonowłosego. No ale żadne tego nie zaproponował, więc będą tak dalej żyli osobno. Ahhh gdyby tylko McMillan mógł usłyszeć myśli zielonookiego, wtedy na pewno coś więcej mogłoby z tego wyjść. No ale Cullen'em nie jest i takich cudownych mocy nie posiada.
Pocałunki stawały się wręcz agresywne, teraz to już nie był taniec ich języków, a walka o przetrwanie. Który z nich okaże się silniejszy? Mlaskanie było słychać dość głośno, ale przecież byli sami, nie musieli się niczym przejmować. Gdy ruchy chłopaka również przybrały na mocy i prędkości, chłopak mógł już tylko jęczeć. Głośno jęczeć w ich złączone usta. Było mu tak dobrze, że gdy Yuya wysuwał się z niego, aby ponownie w niego wejść przechodziły go dreszcze. Dreszcze podniecenia, które sprężały cała jego ciało.
Uśmiech pojawił się na ustach chłopaka, gdy usłyszał ten komplement.
– Yuya, mój tyłek moim tyłkiem, ale uwielbiam twój sprzęt. Jest boski. – powiedział po czym on oblizał usta Yu, od razu po tym jak chłopak to zrobił. Jego penis stał na baczność, tak bardzo czerwonowłosy był podniecony. No on jęczał, zwijał się z rozkoszy pod nim. Było mu błogo. Jego twarz była czerwona jak jego włosy, a jęki gdy Yu pocierał go stopą stawały się głośniejsze. Chłopak czuł już lekki ból w okolicach podbrzusza. Jego penis był już tak nabrzmiały i twardy, że najchętniej spuściłby się, ale chciał poczekać na zielonookiego, aby mogli dojść razem.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Wto Mar 25, 2014 12:17 pm

W sumie z Satorim moglibyśmy tworzyć nprawdę zgraną i kochającą się parę. Pomijając już fakt, że nasze ciała idealnie do siebie pasują, to także bardzo dobrze się dogadujemy. Jeśli tylko rozmawiamy, zawsze mamy o czym, nawzajem się słuchamy, nigdy jeszcze się nie pokłóciliśmy. Wiem, że jakbym miał jakiś problem z którym nie mógłbym sobie sam poradzić, to zawsze mogę się go poradzić. On z resztą mnie także. Był moim najlepszym przyjacielem i ukochanym w jednym. Małe szanse, że związek by nam się nie udał, ale jakieś ryzyko zawsze jest. Poza tym... Czy my już czasem się nie zachowujemy jak para? Do takiego "związku" brakuje nam tylko randek bez seksu, które zdarzają się niestety, lub stety rzadko. No i oczywiście jeszcze "kocham Cię". Często się zastanawiałem co by Satori zrobił, albo powiedział jakbym w końcu wyznał swoje uczucia. Dałby mi szanse? Możliwe, ale nie mogę mieć gwarancji, że by mnie też pokochał.
Ale to nie czas na takie rozmyślenia. W tym momencie mój sprzęt był w najbardziej zajebistym miejscu w jakim mógł się w ogóle znaleźć. No ba, że chodzi o tyłeczek Satoriego! Tyle razy to już robiliśmy, a mi jest ciągle i ciągle mało jego ciała. W ogóle ile już nasze pokręcone relacje już trwają? Kto go wie.
- Ba, że boski! W końcu cześć mnie! - zaśmiałem się. Gdybym mógł, nigdy nie wyjmowałbym penisa z jego tyłeczka. No bo po co, skoro tam mu najlepiej? Dopychałem biodrami do końca, chcąc być w nim najgłębiej jak tylko mogłem. Ale bardziej niż teraz naprawdę się chyba już nie dało. Czułem jak zaciskał się mocno na moim członku powodując przyjemne dreszcze mojego ciała. Jeszcze trochę i bardzo obficie w nim wystrzelę, że aż się boję czy gumka się nie zsunie. A nawet jeśli to co z tego?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Nie Mar 30, 2014 10:59 pm

Dogadywali się super! Byłaby z nich może i fajna para! Ale to wszystko to przypuszczenia, nic nie wiadomo dopóki się tego nie przeżyję. Yu był od niego starszy, może to on powinien zaproponować związek. Ale jak dotąd żadna inicjatywa bycia razem nie wyszła z jego strony, to Satori siedział cicho. Może, nie można powiedzieć, że czul do niego miłość, bo po ostatnim zranieniu, ciężko byłoby mu powiedzieć do kogoś te słowa. Mimo że Yuya był inny, bo Satori mu ufał. Ufał mu najbardziej ze wszystkich...
Ale to nie był czas na rozmyślania, na temat miłości, bo to głębsze uczucie. A oni teraz byli w trakcie seksu. To było głębsze, ale włożenie. Yu pchał się w niego już mocno, naprawdę mocno. Czasem gdy się rozpychał, to aż Satori'ego bolało. Ale nie chciał tego po sobie pokazywać, bo jeszcze Yu nie skończyłby tak jakby sobie tego życzył. A on chciał, aby było mu tak samo dobrze, jak i jemu.
– No b..boski. Nie tylko on, ale i t..t...ty. – wystękał czy też wyjęczał to zdanie, po czym przyciągnął do siebie mocno chłopaka i dał mu znowu namiętnego całusa. Znów Yu wyszedł i wszedł w niego z dopchnięciem, Satori tylko jęknął. A może nawet jego długi przeciągły jęk, przeszedł w cichy krzyk. Jego ciało było już mocno spocone, a penis. Rany jego penis stał na baczność, był już tak twardy, że każde jego chodź by dotknięcie powodowało ból podbrzusza. Musiał, musiał już dość bo zaraz oszaleje. Ale chciałby, chciałby, żeby Yuya zwalił mu go ręką, ale nie wiedział czy może o to poprosić. Chociaż w sumie czemu nie? W końcu ich relacje były dziwne, a to w seksie, akurat jest normalna prośba. Więc gdy zielonooki, znów w niego wszedł ten popatrzył na niego, przyciągnął go do siebie i na ucho wyjęczał.
– Yuya Kochanie, mógłbyś mi go zwalić ręką, bo zaraz oszaleje? – gdy skończył mówić, lekko przygryzł jego ucho i polizał czubkiem języka jego wnętrze. To nie była dziwna prośba, przecież byli sex-friends. Dziwne było by, gdyby poprosił go o namiętny pocałunek na oczach byłego chłopaka albo jakiś inny gest wskazujący na to, że są zakochaną w sobie po uszy parą.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sro Kwi 09, 2014 10:35 am

Wiedziałem, że Satori mi ufał i miał co do tego podstawy. Nigdy na umyślnie bym go nie skrzywdził, przenigdy! Był mi najdroższą osobą, kochałem go całym sercem, jak mógłbym chociażby myśleć o doprowadzeniu go do płaczu?
Co do "głębszego włożenia", jak najbardziej trafne. Uczucie jak Satori zaciska się na moim penisie od zawsze było dla mnie najlepszym cielesnym doznaniem w życiu. Jego ciało, on cały było po prostu idealne! Serce mi szybciej zabiło jak powiedział mi te miłe słowa a potem pocałował. Nie, stop... Mi zawsze przy nim serce wali jak młotem. Widziałem to jak bardzo był podniecony nie tylko z mowy jego ciała, ale także i z oczu. Pragnął tak bardzo mojego dotyku, że chciałem mu dawać więcej i więcej przyjemności. Sam też mniej jej nie doznawałem. Całe moje ciało chciało i krzyczało "dojdź w końcu!", ale nie poddawałem się. Trzymałem ten moment jak najdłużej się dało. Ale nawet ja mam swoje granice. Kiedy usłyszałem jego jęczenie przy mym uchu, cały aż się gotowałem. Więcej Skarbie, więcej... Łapczywie i dziko zacząłem całować jego szyję, zostawiając po sobie czerwone plamki, zwane "malinkami". Trochę zwlekałem ze spełnieniem jego prośby, ale przecież nie mogłem odmówić. Objąłem dłonią jego penisa i zacząłem pocierać. Sex-friends... Nie narzekałem, ale chciałbym coś więcej. I postanowiłem, że zacznę się o to starać. Nie wiem co bym zrobił, jak Satori się zakochał w kimś innym i skończył to, co nas łączyło. Dla mnie to było coś więcej, chodź nie mówiłem tego na głos. Może pora to zmienić? Z przyjemnością zrobiłbym każdą rzecz o jaką by poprosił, która by świadczyła, że jesteśmy parą. Czy to przy ex, czy przy innych ludziach.
Poruszałem dłonią z początku powoli i leniwie, potem starając się dawać mu jak najwięcej rozkoszy w tym. Kiedy czułem, jak jego ciało drży i jest bliskie spełnienia, przestałem się powstrzymywać i z zadowolonym westchnięciem docisnąłem do niego biodrami ostatni raz i spuściłem się. Wbrew moim przypuszczeniom prezerwatywa była na tyle mocna, że dała radę i wytrzymała do końca.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Kwi 17, 2014 9:12 pm

Jeśli Yuya czuł do niego coś tak mocnego, tak silnego dlaczego mu o tym nie powiedział? Okey w słowniku słów u Satori'ego słowa „Kocham cię”, były jak temat tabu. Ale może gdyby zauważył, że jemu zależy i że nie mówi tego dla żartów, może być coś z tego wniknęło. Ale nie będzie tego już więcej rozkminiał, co zrobi Yuya to już jego sprawa i decyzja.
No powiedział te słowa i go pocałował. On w ogóle uwielbiał go całować, jego usta były dla niego taką przystanią w której zawsze mógł przycumować i czuł się w nich jak w raju. Ich języki od pewnego czasu tańczyły razem, zgodnie w dość erotycznym i szalonym tańcu. Zgrywali się razem wspaniale, a to chyba już przez ten czas znajomości. W końcu robili to tylko ze sobą. To czyli seks, pocałunki, pieszczoty i inne takie erotyczne rzeczy. Tak to bijące serce Yuyi zawsze jeszcze bardziej nakręcało Satosia, gdy czuł jak bardzo jego serce wali. Aż przyjemniej mu się robiło, że tak zielonookiemu, dobrze mu w jego towarzystwie.
Podczas dzikich pocałunków jego szyi, chłopak jęczał brunetowi do ucha, jęczał mu i sapał, łaskocząc jego policzek i ucho gorącym wydychanym powietrzem. Te malinki, które zostawiał na jego skórze, były dla Satori'ego czymś miłym. Czasem jak sam siedział w pokoju, to dotykał ich palcami albo oglądał w lustrze i przypominał, sobie jak mu było dobrze z Yu. W takich właśnie momentach najczęściej dzwonił do przyjaciela i umawiał się na kawę do kawiarni i seks potem albo na seks albo na spacer i seks. Zawsze kończyło się seksem. Chyba z tego co pamiętał żadnych ich randka czy też przyjacielskie spotkanie nie skończyło się inaczej.
Gdy w końcu Yuya objął jego stojącego i twardego penisa ręką, Satori aż jęknął. Był już tak twardy, że te ruchy, który wykonywał chłopak na jego członku, powodowały fale, tsunami przyjemności. Nie był wstanie powstrzymywać jęków i sapnięć wydobywających się z jego ust. Ale z tego co wiedział, Yuya bardzo lubił, gdy czerwonowłosy jęczał mu z rozkoszy. Więc gdy chłopak zaczął pocierać ręką coraz szybciej i szybciej, to Satori myślał, że zwariuje. Yu normalnie w świecie walił mu konia, a on jęczał jak jakaś cnotka. Nagle wystrzelił, sam był zaskoczony, że tak szybko. Myślał, że dłużej będzie w stanie przyjmować te dawane mu pieszczoty. Zalał rękę chłopaka, ale wtedy poczuł, także że chłopak się spuścił. To wesołe westchnięcie oznaczało jego erekcję. Znał już kilka jego zachowań. Ale przecież gdyby nie wytrzymała do końca, czerwonowłosy nie byłby zły. Może nawet by obdarzył Yu szerszym uśmiechem bo poczułby jego spełnienie wewnątrz siebie. Dał mu całusa, oddychając szybko. Cały był spocony, a potem popatrzył na dłoń chłopaka i zaczerwienił się, jak buraczek.
– Yu byłeś cudowny jak zawsze, może następnym razem spróbujemy bez prezerwatywy? – zapytał, chłopaka po czym przyciągnął go jeszcze do siebie i namiętnie pocałował, język wkładając głęboko w jego gardło. Chłopak jeszcze z niego nie wychodził, czuł jak cały w nim pulsuje to było takie przyjemne uczucie. Aż chciałoby się powiedzieć coś milszego, że było cudowanie. Ale słowa, które by tu pasowały, należą do tych, których czerwonowłosy na pewno pierwszy nie użyje. Mimo że było bosko, cudownie, wspaniale.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Maj 05, 2014 8:01 pm

Czemu nie powiedziałem? Bo właśnie się bałem, że mnie odrzuci, że skończy się wszystko co dotąd osiągnąłem w relacjach z Satorim. Zdarzają się sytuacje, gdzie w momencie kiedy przyjaciel wyznaje miłość po bardzo długim czasie, ten drugi czuje się oszukany i zraniony. Nie miałem pewności, że Satori nie będzie czuł się tak samo. Do tego jeśli by mnie odrzucił, nasze "schadzki" by się na pewno skończyły. Dawały mi tyle radości, że naprawdę bałem się spróbować...
Także uwielbiałem się z nim całować. Jego słodkie usta śniły mi się po nocach. Taa... To były piękne sny i z decydowanie należące do kategorii "mokre". Właściwie jeśli ja myślałem o czymkolwiek z rzeczy podpisanych słowem "erotyczne", zawsze w tym gdzieś był także Satori i tylko on. Przy nim wszystko inne traciło sens, a moje ciało traciło kontrole.
Następnym razem spróbować bez prezerwatywy? Ooo tak! Jak najbardziej tak! No i oczywiście, że byłem cudowny... Bo mój bóg seksu, wijący się pode mną z rozkoszy tak na mnie działał. Zanim cokolwiek zdążyłem odpowiedzieć, zapomniałem o czym była rozmowa przez namiętny pocałunek chłopaka. Oczywiście nie zostałem mu dłużny, zacząłem zabawę z jego językiem. Jak na razie jeszcze się z niego nie wysunąłem, nie czułem takiej potrzeby. On uwielbiał mojego penisa w jego tyłku, a ja uwielbiałem w nim być. Czego nam do szczęścia potrzeba? Chyba niczego... Ale z tą pełną prezerwatywą to jednak trochę niewygodne. Bardzo, ale to bardzo niechętnie się od niego odsunąłem, wyjmując swoją męskość z jego dziurki. Musiałem przetrzymać prezerwatywę, by się nie zsunęła. Strasznie tego końca nie lubiłem. Skoro Satori mi zaufał i pozwolił się pieprzyć bez prezerwatywy, miałem nadzieję, że do puki robimy to tylko ze sobą, to tak zostanie.
- Kochanie, czytasz mi w myślach... Gumki są pod koniec strasznie uciążliwe... - po chwili to denerwujące gumowe coś było w koszu przy łóżku. Spojrzałem na czerwonowłosego uważnie i lekko się uśmiechnąłem.
- Wyglądasz pięknie z błogim wyrazem twarzy, wiesz o tym? - oblizałem się na samo wspomnienie jego cudownej twarzyczki w czasie erekcji. Tyle razy widziałem już ją, ale nigdy mi się nie znudzi. Zastanawiałem się co teraz powinienem zrobić. Przejechałem palcem po jego penisie. Pierwszy raz tego dnia mieliśmy za sobą, ale mi nadal było mało. Właściwie zawsze, ale to zawsze czułem niedosyt... Może dlatego, że to samo pożądanie z jego strony? Ja wkładałem w to również serce. Seks z ukochaną osobą był najwspanialszym doznaniem życia, które ja zaznawałem tylko i wyłącznie z tym delikatnym czerwonowłosym chłopakiem. Przyciągnąłem go i zacząłem całować po szyi, zostawiając coraz więcej śladów.
- Satori... spotykamy się tylko ze sobą. Jesteś dla mnie bardzo ważną osobą... Może zaczniemy chodzić na randki które nie zawsze skończą się seksem... Takie wiesz... jak normalne pary. - Nie wiedziałem jak mam obrać w słowa to o co mi chodzi. Chciałem spróbować, ale bardzo się bałem. Nie powiedziałem mu, że go kocham, ale to że chcę się z nim spotykać tak na poważnie także było trudne. A co jak się nie zgodzi? Albo jednak ma kogoś innego? TO jednak było mało prawdopodobne, ale jednak taka obawa istniała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pią Maj 09, 2014 8:25 pm

Zaśmiał się na to stwierdzenie o uciążliwych gumkach. Był w tak dobrym humorze, że raczej nie było opcji aby coś mogło mu ten humor zepsuć.
– Tak cię dobrze już znam, że nawet czytanie Ci w myślach jest dla mnie jak bułka z masłem. – zaśmiał się i pocałował znowu chłopaka w usta. Nie mógł się od nich odlepić, były takie smaczne, takie delikatne, takie jedwabiście gładkie.
– Yu zawstydzasz mnie takim mówieniem, bardziej niż w sytuacji kiedy robię ci loda i patrzę ci głęboko w oczy. – powiedział cały zarumieniony jak truskawka. Gdy zielonooki dotknął jego penisa, chłopak aż zadrżał. Nie spodziewał się kolejnych pieszczot. No niby wiedział, że Yuya to główny seksoholik w całej szkole, ale czy aby nie zaspokoił go na jakiś czas. Może seks z nim nie był już taki ekscytujący jak na początku ich w pewien sposób „chorej” znajomości, która kształtowała się w coś... w coś naprawdę poważnego.
– Te Yu opamiętaj się z tymi malinkami, jak ja będę jutro wyglądał na treningu. – zażartował sobie i dla żartu odepchnął go ręką, ale tylko po to, aby samemu zająć się całowaniem jego nagiego torsu. Przyssał się do jego sutka i zaczął go ssać, lizać i delikatnie chwytać w zęby.
Przestał w momencie, kiedy usłyszał swoje imię. Słuchał spokojnie słów Yu, czuł że zaczyna mu się robić słabo. Nie wiedział, do czego chłopak dąży. Serce zaczęło walić mu mocniej, Yuya powinien wyczuć to dokładnie.
Jezu, czy czy on chce ze mną zerwać? – taka straszna i czarna myśl pojawiła się nad myślami czerwonowłosego i przysłoniła całym swym cieniem tą rozkosz, która jeszcze kilka sekund wcześniej królowała w umyśle McMillan'a. Ale gdy Yu skończył, Satori popatrzył na niego. Przez chwilę w ogóle nie mrugał, po czym odetchnął z ulgą. Dał mu delikatnego buziaka w policzek i cicho zachichotał.
– Jezu Yu myślałem, że chcesz zakończyć ze mną znajomość i te nasze schadzki. – powiedział, prawdziwie przejętym głosem. Jakby bardzo się bał, rozstania, zerwania tych więzi które ich łączyły.
– Okey to gdzie mnie zaprosisz na pierwszą randkę? I kiedy ona będzie? – zapytał, aby rozładować nagromadzone przez kilka ostatnich sekund emocje.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Czw Cze 05, 2014 8:33 am

Ja go zawstydzam? Jakie to urocze. Satoś trochę przesadzał z tym seksoholikiem, ale w sumie co się mu dziwić... Pożądałem tylko i wyłącznie jego, nikogo więcej, więc mógł to tak odbierać. Seks z czerwonowłosym zawsze był i będzie najcudowniejszy i wiecznie ekscytujący. To raczej nie tu mi czegoś brakowało... Chciałem by się we mnie zakochał tak jak ja w nim. Tego potrzebowałem i pragnąłem. Nasz związek, który zaczął się od seksu naprawdę zaczął przybierać poważne znaczenie, a właściwie dla mnie miał już od dawna. Nie potrafiłbym go chyba od tak skończyć... Umierałbym przez to wewnętrznie. Poza tym słodkim seksownym chłopaczkiem świata nie widziałem.
Pogłaskałem go i zamruczałem, czując jak bawi się moimi sutkami. Tak rozkosznie przy tym wyglądał... Normalnie, jakoś specjalnie bym na takie pieszczoty nie reagował, ale w momencie kiedy to Satori robi, nabiera to zupełnie innego znaczenia. Odgarnąłem włosy z jego czoła i uważnie przyjrzałem się jego uroczej buźce. Moja własna bogini właśnie gryzła mi suty, małe podsumowanie.
Jego zdanie i ton głosu po moim krótkim monologu, bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyło. Ja zerwać z nim? Nie ma szans! Przytuliłem go do siebie mocno i pogłaskałem po głowie czule. Po chwili ująłem jego twarz w dłonie i pocałowałem go czule, starając się okazać mu swoją miłość i troskę o niego.
-Nie ma szans bym Cię zostawił! Jesteś dla mnie najważniejszy. Nie zapominaj o tym. - uśmiechnąłem się delikatnie i jeszcze raz go pocałowałem, a potem kolejny i jeszcze następny.
- Jak na moje randka może być nawet jutro. Na pierwszą może zabiorę Cię na spacer, a potem na ciasto... Nie, tak robimy zawsze. To byłoby coś, co zrobilibyśmy pierwszy raz. Może przejechalibyśmy się nad morze? Osobiście bardzo je lubię, a twoje oczy się mi z nim kojarzą. - pogłaskałem go po policzku, patrząc w jego piękne źrenice. Już dawno zakochałem się w jego oczach. Może to z ich powodu, niebieski to mój ulubiony kolor?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pią Cze 06, 2014 5:00 pm

Tak podsumował to pięknie. Satori był właśnie tą boginią. Mrauuu można by rzec.
Znaczy się jak można tu mówić o zerwaniu skoro oni nie są razem, ale o zerwanie ich stosunków seksualno-przyjacielskich pewnie chodziło czerwonowłosemu.
Gdy Yuya go dotknął i pogłaskał go po głowie, to gdyby mógł wtuliłby się w niego i powiedział dużo więcej niżby chciał. Czemu on się właściwie tak wstrzymuje? Czemu ciągle musi żyć w niepewności? Czemu nie odważy się zrobić czegoś? Czy to przez swoją przeszłość? Czy przez to, że boi się rozczarowania? A może porzucenia?
Czy ktoś potrafi odpowiedzieć mu na te pytania? Bo on sam na pewno ich nie ogarnie zbyt obiektywnie.
– Najważniejszy? Ja? – dopytywał się bo to co chłopak mówił nie mieściło mu się w głowie. Czy to możliwe, żeby był dla kogoś ważny? A już w ogóle najważniejszy to coś dziwnego? Kiedyś był dla kogoś ważny, ale potem został porzucony jak zużyty podkoszulek.
Ten pocałunek, który nastąpił później miał w sobie tyle ciepła, tyle namiętności i tyle miłości, że Satori gdy już Yu skończył go całować wpatrywał się w niego z otwartymi ustami. Czuł to w tym pocałunku, bo był inny niż te wszystkie wcześniejsze. Czuł, że Yuya chciał mu coś wyraźnie pokazać tymi pocałunkami. Czyżby aż tak mu zależało na nim? Że chciał w nich pokazać swoją miłość?!
Satori na komplement o oczach uśmiechnął się delikatnie, ale wciąż był w szoku. Szok spowodowany był tym pocałunkiem.
– Dlaczego ten pocałunek był inny niż wszystkie poprzednie? – zapytał wciąż nie do końca rozumiejąc, przesłanie tych ostatnich całusów. Były one zdecydowanie inne. Różniły się od tych wszystkich wcześniejszych. Niosły w sobie coś głębszego niż samą przyjemność i spełnienie. Niosły za sobą magię... magię miłości. Której Satori po swoim ostatnim nie udanym związku bał się jak ognia. Ale najwyraźniej Yuya planował to już od dłuższego czasu, bo przyzwyczajał czerwonowłosego do pieszczot, spełnienia, miłych słów, komplementów. A teraz już nie chciał dalej go z tym oswajać tylko postawił sprawę jasno. A wyjaśnił mu to wszystko tymi ostatnimi czterem pocałunkami. Satori'emu w oku zakręciła się łza. Podniósł wzrok na swojego przyjaciela i czekał na odpowiedź. A samotna łza SZCZĘŚCIA spłynęła po policzku czerwonowłosego, wolno spadając na pościel.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pią Cze 06, 2014 9:59 pm

Satori nie musiał bać się rozczarowania, gdyż jeśli tylko odwzajemni moje uczucia, na zostawienie go nie będzie nawet najmniejszych szans. Nie byłem z tych co porzucają innych. A już na pewno nie zostawiłbym osoby, do której jako pierwszej poczułem to wspaniałe uczucie zwane "miłością".
- Tak, ty jesteś dla mnie najważniejszy - uśmiechnąłem się do niego lekko i szczerze. Jego mina wyrażała takie zaskoczenie, że aż sam się zdziwiłem. Co w tym takiego niezwykłego? Byłem raczej myśli, że dla niego to normalne, że ktoś go lubi. Dla mnie Satori był idealny, więc czemu dla innych też by nie miał być? W sumie powinienem zacząć się martwić, jak ktoś mi będzie go podrywał to zrobię się zazdrosny... I to bardzo.
Jego szok plus pytanie wywołały we mnie mieszane uczucia. Nie wiedziałem, czy powinienem powiedzieć prawdę... A co jeśli mnie odrzuci? Wtedy koniec wszystkiego! Chodź z drugiej strony nie mogę wiecznie ukrywać tego przed nim, raniąc siebie przy tym. Skoro planowałem i tak mu to wyjawić najprawdopodobniej, to powinienem skorzystać z okazji, którą mi stworzył. Musiałem przestać się bać i powiedzieć to w końcu! Otarłem z jego policzka łzę kciukiem i ucałowałem delikatnie jego oczka.
- Ponieważ w tym pocałunku były zawarte moje uczucia... Kocham Cię. - przytuliłem go do siebie mocno, bojąc się, że zaraz ucieknie. Chwile oczekiwania na odpowiedź zdawały się być wiecznością. W mojej głowie pojawiało się miliony scenariuszy jego wypowiedzi, z każdą chwilą robiące się coraz gorsze i boleśniejsze. Zacisnąłem powieki modląc się, by szybko dał mi znać, co o tym sądzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Cze 09, 2014 6:19 pm

Ufff to czerwonowłosy mogł spokojnie odetchnąć z ulgą w takim razie i niczym za bardzo się nie przejmować. To potwierdzenie z ust zielonookiego było dla niego wciąż dość szokujące. On nie zdawał sobie sprawy, że jest dla kogoś ważny, a co dopiero najważniejszy. Co w tym niezywkłego??? No Yuya był chyba pierwszą osobą od dawien dawna, który by powiedział mu takie miłe słowa. Więc chłopak musiał się zdziwić, nie było innego wyjścia.
Patrzył na niego, gdy kciuk dotknął jego policzka, aby zabrać z niego tę łzę. Pocałunek w oczko, znów był inny niż wszystkie te wcześniejsze pocałunki. Satori aż zaczął się zastanawiać, że może z Yu coś jest nie tak. Że coś w nim się zmienia i tak jakby na swój jakiś sposób miał rację. Chłopak nie krył się już ze swoimi uczuciami i walił prosto z mostu. Nawet bez tych słów, które powiedział na końcu swojej wypowiedzi, Satori już wiedział, że to pewnie chodzi o miłość.
Ale jednak gdy je usłyszał i doszedł do niego sens tych słów, szczęka mu wręcz lekko opadła z wrażenia. Yuya mocno go do siebie przytulił, jakby się bał, jakby się bał jego reakcji. A on nie wiedział co ma zrobić. Czy miał mu odpowiedzieć zgodnie z prawdą, że on też? Czy może wstrzymać się i tylko przytaknąć? Podniósł głowę, lekko oddalając się od chłopaka, aby widzieć jego oczy. Nie chciał uciekać, chciał się im po prostu przyjrzeć z odległości.
No nie mógł dłużej udawać, pokiwał głową na znak, że „tak, on też tak czuje”. Po czym bez słowa pocałował chłopaka w usta z taką namiętnością jak nigdy dotąd. W tym oto pocałunku chciał przekazać, chłopakowi swoje uczucia, tak jak on wcześniej to zrobił. Po czym oderwał się od niego, zagryzł nerwowo dolną wargę, spuścił na dół wzrok i powiedział.
– No, ja Ciebie też. – powiedział, po czym zaczerwieniły mu się całe policzki i płatki uszu. Ręką podrapał się w tył głowy, tak jakby zmieszany całą tą sytuacją. Po czym po prostu już tak zwyczajnie, ale jednak inaczej popatrzył na niego i rzekł:
– To co kiedy jedziemy nad to morze? – zaśmiał się chyba jakoś tak nerwowo, ale bardzo spontanicznie i miło, po czym następnie przytulił się do niego. Pocałował go w kark i zaczął szeptać do uszka:
– To co powiesz na weekend nad morzem, mój ty chłopaku? – na koniec całując go w uszko i podgryzając płatek jego ucha, czekając na odpowiedź.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Wto Cze 10, 2014 6:19 am

Gdy Satori odsunął się ode mnie, przestraszyłem się. Czyli jednak źle zrobiłem? Zostawi mnie?! W głowie znowu pojawiło mi się tysiące negatywnych scenariuszy, które rozpłynęły się w chwili, kiedy mnie pocałował. Oczy miałem dużo większe nisz zwykle z powodu szoku, jaki przeżyłem. Dobra… Stawiałem, że albo zaakceptuje moje uczucia, albo je odrzuci. Jego uczucia po przez pocałunek dotarły do mnie, ale jeszcze chyba nie do końca zostały zeskanowane. Cały czas gdzieś w głowie było “a może to taki rodzaj akceptacji?”. Dopiero jego słowa rozchwiały wszystkie wątpliwości. Zakłopotanie i rumieńce na jego twarzy były takie urocze, że miałem ochotę zjeść go w całości! Oczywiście w przenośni… Mocno go przytuliłem szczęśliwy i zacząłem całować każdy skrawek jego twarzy z radości. Nosek, czoło, oczka, policzku, usta… Serce biło mi jak szalone, aż miałem wrażenie, że Satori może je dobrze usłyszeć. Zamruczałem zadowolony czując jego usteczka na moim karmu i uszach. Jak on dobrze wiedział, gdzie mam słabe punkty. “Chłopaku”... Słowa, które wcześniej były po prostu… Zakazane? No bo przecież parą nie byliśmy. Łączył nas jakiś związek, ale był on fizyczny i taki… umowny? Na pewno otwarty, chodź o dziwo, każdy z nas był wierny drugiemu.
- Kochanie, o każdej porze dnia i nocy pojadę z Tobą wszędzie… - ucałowałem jego ramię - Weekend mi jak najbardziej pasuje. Czy słowami “mój chłopaku” chcesz mi zaproponować stały związek? - zapytałem dokuczliwie rozbawiony. Pogłaskałem go po policzku patrząc w jego oczy szczęśliwy jak nigdy dotąd. Dlaczego nie powiedziałem mu tego wcześniej?! Ale już nie ma sensu nad tym rozmyślać. Ważne przecież, że jesteśmy razem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Wto Cze 10, 2014 6:36 pm

No był czwartek, więc dużo do tego weekendu nie zostało. Jakoś dadzą radę wytrzymać bez siebie chyba przez czas piątkowych lekcji i dzisiejszego i jutrzejszego treningu Satori'ego. Leżeli sobie tak nadzy, wtuleni w siebie, a Satori właśnie wyskoczył z objęć Yuyi jak oparzony. Skacząc na jednej nodze, obejrzał się za siebie na wielki zegar wiszący na ścianie.
– Ja pitole, czy ty widzisz która jest godzina?! – wrzasną przerażony niczym cnotka na widok penisa. Ubierał się w biegu, nawet nie wziął prysznica. Ubierał się szybciutką, prędziutko.
– Tak o każdej porze dnia i nocy możesz ze mną jechać, ale niestety ja nie mogę o każdej... już 10 minut trwa trening. Zlinczują mnie... zlinczują mnie... – odpowiadał swojemu chłopakowi tak dość chaotycznie i z przerwami.
– Yu jak najbardziej, chociaż... – tu się zatrzymał już w pełni ubrany, wciąż z rozczochraną fryzurą, bardziej niż zazwyczaj i popatrzył w jego oczy. Zamyślił się, podparł brodę na palcach udając zamyślonego po czym rzekł:
– Jak będę biegał karne rundki to, jeszcze sobie to przemyślę. A na razie, zmykam „chłopaku”. – po czym pochylił się nad nim, pocałował go w czółko, schylił się po swoją torbę i wybiegł z jego pokoju radośnie w podskokach, ale jednak dość szybko.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pią Cze 13, 2014 4:17 pm

W pierwszej chwili poczułem się zdezorientowany i zmieszany? Satori skakał z jednego konta na drugi. Muszę przyznać, że to było nawet bardzo zabawne… Pewnie był się cicho zaśmiał, gdybym nie był w takim szoku. Przyglądałem się uważnie każdemu jego ruchowi. Dopiero zrozumiałem o co chodzi, jak powiedział o tym, że trening już trwa. No… nie mogłem się zaśmiać, bo się jeszcze Satoś zezłości. Potem jak wróci i będę miał humor, to mu podokucza. Kiedy stał tak przede mną rozczochrany i taki uroczy, miałem ochotę znowu go zaciągnąć do tego łóżka. Zrobiłem BARDZO nie zadowoloną minę na wzmiankę o przemyśleniu i karnych rundkach.
- A to moja wina?! - krzyknąłem za nim, podnosząc się. Zaśmiałem się i wstałem, zamykając drzwi. Pora chyba się ubrać… Ale najpierw wziąłem prysznic. Potem nałożyłem na siebie czyste ubrania. Samemu w pokoju było mi strasznie nudno, więc postanowiłem wyjść i się przewietrzyć. Spacerowałem po parku, myśląc nad wieloma sprawami. O Satorim, ale nie tylko. O szkole, o przyszłości… Miałem czasem takie chwile, w których zbierało mi się na refleksje. Z parku poszedłem do sklepu spożywczego bo zgłodniałem i miałem zapotrzebowanie na coś dobrego. Po takim cudownym seksie nie ma co się dziwić. Napotkałem starego kumpla, więc poszliśmy na piwo. Satoś chyba jeszcze miał trening, jak będzie chciał to zadzwoni do mnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Cze 16, 2014 2:14 pm

Satori widział jak Yuya chowa się przed nim, aby nie pokazać po sobie tego, że najchętniej to by sobie z niego pożartował. Znali się tak dobrze, że czerwonowłosy doskonale wiedział co chodzi zielonookiemu po głowie. Ahhh ten Yuya! Jest taki kochany!
Nie chciał mu odpowiadać na to zadane pytanie, bo tak, jasne że to było jego wina. Tyle czasu bawić się z nim w łóżku, to nie do pomyślenia. Żeby tyle czasu spędzić w łóżku w ciągu dnia. Przecież jest jeszcze szkoła i treningi i zajęcia poza lekcyjne. A oni tak se leżeli w łóżku.
Ale warto było! Seks był boski, ale z nim zawsze tak było. A i wyznania były zaskakujące, dla takich właśnie chwil warto spóźnić się na trening. Ale nie odpuszczać. Bo każdy odpuszczony trening to jest cofanie się w rozwoju, a nie brnięcie naprzód. Do czegoś takiego Satori nie mógłby pozwolić. Miał nadzieję, że Yu nie będzie przeszkadzało, że chłopak spędza dużo czasu na sali albo w parku. Na pewno nie będzie, przecież wiedział jaki jest Satori. Nie wybierał go w ciemno. To nie był kot w worku?! To był racjonalny i przemyślany wybór. Chociaż, skoro to jest miłość to nic nie wiadomo, bo jak mówią niektórzy miłość jest ŚLEPA!
W tym wypadku chyba jednak nie, obaj są piękni, modni, przystojni i mają zajebiste charaktery! Więc na pewno nie jest ona ślepa!
Tak więc, Satori dobiegł cały w skowronkach na trening. Spóźniony był tak z 15 minut, ale i tak uśmiechał się od ucha do ucha. Jakiś kolega zażartował, że pewnie ktoś mu dał i dlatego jest taki happy, a chłopak nawet nie zareagował na tę zaczepkę. Tylko zaczął nawet bez polecenia trenera, biegać te swoje „karne rundki”. Podgwizdywał sobie pod nosem i biegał zaciekle, aż sam trener kazał mu skończyć. Nie liczył czasu, nie liczył się ze zmęczeniem, bo tak jakby nabył nowych sił. Jakiś pochodzących z tego uczucia, które go wypełniało w całości. Był zakochany... i to tak na maksa!
Po zakończonym treningu, który trwał nie wiadomo ile, Satori poszedł do siebie do pokoju, umył się i przebrał w coś bardziej luźnego czyli czarne slipki i czarny t-shirt XXL z dużym zielonym uśmiechniętym krokodylem, rozsiadł się na łóżku napisał sms'a do swojego chłopaka:
Hej Chłopaku, pukałem do ciebie do pokoju, ale cię nie było może chciałbyś wpaść do mnie na jakieś piwko? Mam ci coś ważnego do powiedzenia. – wysłał i położył się na łóżku, aby zacząć czytać jakąś zaległą lekturę na Literaturę. Jakże on nie znosi czytać tych bredni... czytał, ale w ogóle nie mógł skupić się na jej treści, bo cały czas myśl tylko o jednej osobie.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sro Cze 18, 2014 11:25 am

Kiedy mój kochany mały Satori był na treningu, ja piłem sobie piwo w barze z dobrym kumplem. Piłem powoli, by się nie upić i od razu postawiłem sprawę jasno, że w każdej chwili mogę wyjść i wrócić do mojej czerwonowłosej bogini. Dobrze mi się rozmawiało z kumplem. Trochę podpity wygadałem się, że wyznałem miłość ukochanek osobie, ale nie powiedziałem komu. W sumie... Prawie nikomu nie chwaliłem się Satorim. Do puki nas ktoś razem nie widział, z moich ust się nie dowiedział, że coś tam nas łączy... A czemu? Bo sprawy z czerwonowłosym były dla mnie wyjtkowe intymne i nikt nie był na tyle godzien, bym mu dradzał jaka moja bogini jest cudowna. Po prostu chciałem go mieć dla siebie. Po co ktoś ma wiedzieć, jak Satori zajebiście całuje? Tylko mi ta wiedza jest potrzebna, innym nie.
Dostałem sms'a, ale w pierwszej chwili nie zauważyłem zajęty rozmową. Dostrzegłem go dopiero, jak sprawdzałem godzinę. Półgodzinne opuźnienie... Mam nadzieję, że się na mnie nie zezłości. Uśmiechnąłem się do kolegi i pożegnałem się, szybko dopijąc resztę piwa. A teraz czekało mnie kolejne? Nie byłem jakimś fanem nadmiernego picia, ale skoro Satori chciał, to na wszystko się zgadzałem. Ale pierw musiałem odpisać:
"Kochanie Moje, przepraszam, byłem z kolegą w barze. Już wracam i po drodze kupię czteropak. Będę u Ciebie jak najszybciej. Kocham Cię <3"
Uśmiechnąłem się do siebie. Mogłem teraz do niego pisać te cudowne słowa "kocham Cię". Będę to mu powtarzał bez przerwy do znudzenia. Trzeba będzie nadrobić tego trochę. Ciekaw byłem co mam mi do powiedzenia. Trochę się obawiałem... Ale przecież mnie nie odrzuci! Już nazywa mnie swoim chłopakiem i sam mówił, że też coś do mnie czuje... Czemu miałby mnie odrzucić? Postanowiłem o tym nie myśleć i kupiłem piwo w monopolowym. Schowałem do plecaka, by przejść przez drzwi internatu i pobiegłem do pokoju mojego Kochanka. Zapukałem do niego z nadzieją, że tam jest.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Sro Cze 18, 2014 6:44 pm

W barze z dobrym kumplem? Gdyby Satori wiedział, pewnie zastanawiał by się co to za kumpel? Ile piwa wypili? O czym rozmawiali? I co robili? A tak po prostu biegał, nie wiedział nic i nie musiał zaprzątać sobie swojej głowy zazdrością. Rany zazdrość, to uczucie zna bardzo dobrze. Tak miał z Edwardem, tak ma teraz też z Yuyą. Jak ktoś go będzie podrywać to najpierw oberwie podrywacz, a potem ten podrywany, że lansuje się na osobę wolną czy też do wzięcia. Wyznał mu, że wyznał komu miłość... o kurczaczek, to znaczy, że muszą być ze sobą blisko. Na pewno by się denerwował gdyby wiedział, jak wygląda to spotkanie i że Yuya każdym kolejnym łyczkiem doprowadza się do stanu nieważkości.
Po treningu, w pokoju już napisał sms'a i czekał i czekał i czekał...
Może to jest dziwne, ale po 15 minutach odłożył książkę i zaczął napieprzać w jakieś strzelanki na PS3, bo Yu nie odpisywał, nie oddzwaniał, nie odzywał się...
W końcu po jakiś 45 minutach od wysłania wiadomości spojrzał na telefon dostrzegł małą kopertę w lewym górnym rogu. Ahhh pewnie nie usłyszał jak napieprzał jakie Zombie z karabinu.
Zaczął czytać wiadomość i te wszystkie pytania typu: Jaki kolega? W jakim barze? Co robili/ O czym rozmawiali? Nagle wypełniły całą jego główkę. Musiał się ogarnąć, dopiero są razem kilka godzin, tak razem-razem, nie może wystrzelić do niego ze sceną zazdrości, bo pomyśli, że czerwonowłosy jest jakiś zryty. I co by wtedy było?! No co? Chyba koniec świata! Byłby koniec wszystkiego!
Jednak dalszy ciąg wiadomości był coraz bardziej miły. A te ostatnie słowa... w czerwonowłosym wszystko nagle zawrzało. Od napięcia, od podniecenia. Był szczęśliwy, był naprawdę szczęśliwy. Że też tak dużo czasu musiało upłynąć zanim dotarło do niego, że Yuya jest kimś bardzo wyjątkowym. Satori aż się wzruszył, że tak proste słowa mogą mieć tak wielką moc.
Tak, to co miał do powiedzenie zielonookiemu chłopakowi, na pewno go ucieszy. Chyba, że w jakimś stopni zasmuci. No nie wiedział w sumie, jak Yuya zareaguje.
Gdy ten zapukał do drzwi, Satori podbiegł na paluszkach i otworzył mu drzwi w tym „pokojowym” stroju, popatrzył na niego i zanim ten wszedł, Satori położył swoją dłoń na jego klacie, jakby powstrzymując go przed wejściem dalej. Popatrzył mu głęboko w te jego zielone oczy po czym nabrał powietrza w płuca.
– Moje myśli tak wirowały wokół twojej osoby, że nie mogłem się na niczym skupić. Nie zrobiłem zadania, nie przeczytałem ani strony zaległej lektury. Nic, a to wszystko przez ciebie. – mówił dośc podniesionym głosem, ale od razu można było wyczuć, że to nie jest złość, tylko swego rodzaju bezradność.
– Wszystko przez to, że... że tak bardzo cię kocham. – powiedział n jednym wydechu, po czym pociągnął go za koszulkę do pokoju i pocałował namiętnie, zamykając za nimi drzwi mocnym kopniakiem.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Nie Cze 22, 2014 9:39 am

Czy dobry kumpel… Może? Ale do stanu nieważkości na pewno bym się nie doprowadził. Wiedziałem jak pić rozważnie, by się nie upić. Powoli, z przerwami między kolejnymi łykami można na prawdę dużo alkoholu wypić i być nadal trzeźwym. Zazdrosny Satoś sprawiłby mi tylko radość. W końcu.. To oznaka jak bardzo ważna jest druga osoba, prawda? Ale w przyszłości może być z tym problem… No bo w sumie co poradzić na to, że byłem hostem? Za każdym wyjściem do klubu, dostawałbym za pewne wierszowane zakazy, a po powrocie soczystego strzała w policzek, za niestosowanie ich. Ehh…. Ta wizja już mnie trochę bardziej martwiła. Stan nieświadomości byłby najlepszy, ale w końcu na początku znajomości to najwięcej wspólnego czasu spędzaliśmy właśnie tam… Pomijając jedynego Satoriego, dla mnie host klub był jedynie sposobem na zabicie czasu i poznawanie ludzi, a osoby, które tam “obsługuję” potrzebują po prostu z kim porozmawiać.
Nie miałem nic do ukrycia, przed swoim chłopakiem, więc mogłem mu odpowiedzieć na każde zadane przez niego pytanie. Satori mógł wiedzieć co tylko chciał, a ja bym się cieszył, że to go w ogóle interesuje. W życiu bym nie uważał Satoriego za zrytego. Przecież się już dobrze znaliśmy, wiedziałem jakie ma wady i zalety. A zazdrość… Sam święty nie byłem, jak przyłapię kogoś na intensywnym patrzeniu się na mojego Kociaka jak np. trenuje, to zamorduję…
Poszedłem do sklepu i kupiłem ten czteropak.
Chwila kiedy czekałem, aż otworzy mi drzwi strasznie się dłużyła. Uśmiechnąłem się do niego czule, kiedy otworzył. Chciałem wejść i go przytulić, kiedy mnie powstrzymał. Serce mi zabiło niespokojnie. Czemu?! A jednak ze mną chce zerwać?! Bo w innym razie, czemu nie pozwoliłby mi się do siebie zbliżyć? Jego wzrok był tak intensywny… A mi nogi miękły ze strachu. Przełknąłem coś, co ugrzęzło mi w gardle i odezwać się nie mogłem. Do tego jak zaczął wymieniać negatywne skutki spowodowane przez moją osobę… Mimo, że złości w tym nie było, byłem już pewien, że chce ze mną zerwać. To… Strasznie bolało. Nigdy chyba nie czułem takiego uścisku w sercu, jak w tamtej chwili. Już chciałem przeprosić i się wycofać, kiedy usłyszałem ostatnie słowa. Za nim jednak zdążyłem jakkolwiek zareagować, byłem już namiętnie całowany a drzwi za mną się zamknęły. Ten mały… Jak mógł mnie tak nastraszyć?! Złapałem go za tyłek i podniosłem, idąc w głąb pokoju. Po chwili obaj padliśmy na łóżko czerwonowłosego, nadal się całując. Wsunąłem dłoń w jego włosy, nie pozwalając mu się odsunąć choćby na milimetr. Przejąłem dominację, całując go zachłannie i łapczywie. Mój mały Satoś… Mała złośliwa bestia. Mój kochanek. Ludzie niestety muszą oddychać, więc w końcu oderwałem się od jego ust, delikatnie gryząc jego dolną wargę.
- Jezu… Następnym razem jak będziesz mnie tak straszył, to rzucę focha jak jakaś kapryśna nastolatka! Wiesz jak ja się martwiłem, że chcesz ze mną zerwać?! Byłem już pewien, że to koniec! - przytuliłem go mocno do siebie. - To było straszne… Kocham Cię. Bardzo bardzo Cię kocham!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Cze 23, 2014 12:13 pm

No tak Yuya był Hostem, nie myślał o tym nawet kiedy spotykali się tylko na seks. Ale teraz to zupełnie inna sprawa, jak czerwonowłosy miałby spokojnie trenować, uczyć się, słuchać na lekcjach skoro Yuya będzie w Host Clubie zabawiał się z jakimiś pięknisiami. No w ogóle o tym nie pomyślał, ale może trochę poczeka zanim zrobi mu jakąś obciachową scenkę swojej zazdrości. Poczeka tak może z dzień lub dwa. Zanim wybierze się odebrać swojego chłopaka z Host Clubu i wtedy pewnie zobaczy go w jakiejś dwuznacznej sytuacji z którymś z klientów. Albo, to by była super sprawa. Zarezerwuje go sobie tylko dla siebie... tylko, że to chyba było by unieszczęśliwianie Yuyi, a tego przecież nie chciał.
Tak czerwonowłosy usłyszał pukanie, ale zanim zamknął książki i położył je na biurku, zwalniając w ten sposób łóżko, to chwilkę to trwało. Nie wiedział, że Yu tak bardzo się niecierpliwi, no bo niby skąd, miał wiedzieć?! Oj ale dramaturgia! Czemu chciałby z nim zerwać? On chciał się z nim trochę podroczyć. I kurczę, nawet mu wyszło. Gdy zobaczył jakiś taki strach w oczach yu, to aż przejął się tym, że jego żart zaczyna przybierać złą formę. Ale potem już nad niczym nie myślał gdy wbił się w usta zielonookiego chłopaka, i zataczając się i potykając o rzeczy leżące na podłodze dotarli do łóżka. Opadli na nie z całą siłą. Satori miał nadzieję, że żadna część stelaża nie pękła, bo jakby to wytłumaczył Panu dozorcy. Może tak: Tak mocno kochaliśmy się z chłopakiem, że aż dechy popękały. Ha ha ale byłby ubaw z miny Pana złotej rączki.
Pocałunek trwał i trwał, Satori nie myślał o niczym tylko o intensywności tech namiętnych pocałunków. Poczuł jednak rękę Yuyi w swoich włosach i przywarł do niego jeszcze mocniej swoim ciałem. Pragnął go, pragnął go tak mocno, że zupełnie nie przeszkadzało mu to, że kochali się jakieś pięć godzin temu. Zupełnie! Czerwonowłosy wyczuł dominację w pocałunkach, ale nie chciał się poddać. Chciał być na równi z drapieżnym językiem Yuyi. No ale fCuk, ludzie niestety muszą oddychać. Więc oderwali się od siebie, Satori myślał że tylko na chwilkę, żeby nabrać powietrza i znów zatopić się w ustach Yu. Ale ten popatrzył na niego i przygryzł mu dolną wargę. Było to podniecające, więc chłopak podniósł na niego wzrok i wysłuchał tego co ma dopowiedzenia.
– Sorry, nie sądziłem że jesteś takim tchórzem. – zaśmiał się i popatrzył na niego takim błogim wzrokiem, jakby właśnie doszedł do spełnienia.
– Nie myliłeś się za bardzo. To jest koniec, ale nie nas tylko naszej po części chorej relacji. Teraz jesteś mój, rozumiesz mój. – przyciągnął go do siebie i pocałował delikatnie w usta.
– To co chłopaku nie żebym był zazdrosny, ale z kim piłeś browarka? – zapytał i patrzył na niego z ciekawością, po czym postanowił zostawić tą sprawę i zapytał zanim Yu zdążył odpowiedzieć.
– Kupiłeś dla nas piwko?

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuya
Dzika dżdżownica
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 27/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pon Cze 23, 2014 7:31 pm

Bardzo lubiłem swoje zajęcie bycia hostem i wątpię bym z niego zrezygnował. Ale dla Satoriego... Musiałbym to bardzo dobrze przemyśleć. I zarezerwowanie mnie dla czerwonowłosego? To mijałoby się po prostu z celem, bo równie dobrze mógłbym zrezygnować i na to samo by wyszło. Osoby, które przychodziły do klubu były bardziej... Jak małe zwierzątka potrzebujące uwagi, o! A ja z natury jestem towarzyską i troskliwą osobą. Odkąd spotykałem się z Satorim w tych naszych chorych relacjach, nie kręciłem z żadnym innym klientem z klubu. Byłem... "Wierny"? Można tak to nazwać w pewnym sensie.
Zmrużyłem oczy troszkę urażony jego słowami. Tchórz? Ja mu dam tchórza... Zobaczymy jak zabiorę go na jakiś straszny film, o! Nic nie będę się bał, a on będzie trząsł portkami i się do mnie łasił. Uwielbiałem go, ale odpowiedziałbym czymś także wrednym w jego stronę, gdyby nie tej jego wzrok... Jego oczy był tak czarujące, że i tak wszystko mu przebaczałem, a w połączeniu z takim spojrzeniem to broń nie do przebicia dla mnie! Pogłaskałem go czule po głowie. Mój mały Satori... Jestem jego, tak? Powinno mi to przeszkadzać? Bo jakoś nie specjalnie widzę w tym coś złego. Wręcz przeciwnie, same dobre strony. Ale on także jest tylko mój... Jeśli zobaczę go z kimś innym, ukatrupię oboje. Odwzajemniłem jego pocałunek mrucząc zadowolony.
- A ty mój, Kochanie. Jak dla mnie możesz być zazdrosny... Jestem tylko twój, masz do tego prawo. - pocałowałem go w szyję, pieszcząc ją delikatnie ustami. - Byłem z przyjacielem. Opowiadałem mu o tym, że wyznałem miłość najważniejszej osobie mojego życia... - szeptałem mu do ucha i delikatnie ugryzłem jego płatek. Takie małe zaczepki, a co? Zaśmiałem się cicho na jego kolejne pytanie. No tak... Osoby niepełnoletnie bardzo ciągnie do piwa. A Satori wydawał się bardzo podekscytowany za każdym razem, gdy pił. Wstałem i wyjąłem z plecaka czteropak i podałem mu. Zanim jednak zaczął otwierać, zrobiłem surową minę i pogroziłem mu palcem.
- Żebyś się tylko nie upił! I dwa są moje. - zaśmiałem się po chwili, znowu siadając obok na łóżku i rozwaliłem się na nim, z cichym pomrukiem zadowolenia. Zarzuciłem dłonie za głowę i zamknąłem oczy. Z błogim uśmiechem zacząłem rozmyślać, jaki to ze mnie szczęściarz!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   Pią Cze 27, 2014 9:34 pm

Nie no Satori nie kazałby mu rezygnować, nie był jakimś tyranem czy dyktatorem. Nie mogłby tego zrobić. To tak jak Yuya zabroniłby mu biegać rano czy oddychać. To by było nieludzkie, pozbawiać ważną dla siebie osobę swojego hobby czy też części życia.
Oj to byłoby jak cios poniżej pasa. Ale wtedy można by stwierdzić, że Yu bardzo dobrze zna swojego chłopaka i dokładnie wie jak odgryźć mu się za te słowa, których wcześniej użył do określenia jego samego.
Ejjj a jego za co? Nie może chyba winić Satori'ego za to, że połowa szkoly chciałaby go mieć. Ha ha no dobra lekkie przegięcie, ale no znał kilkanaście osób, którym robiło się ciasno w majtkach na jego widok. A jak ćwiczył wiedział, że na sali zawsze obserwował go jeden kolega ze starszej klasy i aż ślinka mu ciekła gdy robił akrobacje na rurkach.
– No żebyś tego kociaku nie wypowiedział w złej godzinie. – zaśmiał się i pocałował go w czoło.
– Z przyjacielem? Co to za przyjaciel? Mam nadzieje, że nie jest dla ciebie takim przyjacielem jak ja byłem przez długi czas. – zapytał patrząc na Yu wyczekujący i modlił się wręcz w duchu, aby chłopak mu przytaknął i potwierdził, że to nie był jego kolejny sex – friends.
Satori otworzył puszkę i szybko wypił kilka dużych łuków, po czym przechylił się w stronę Yuyi i powiedział mu na ucho, co jakiś czas podgryzając jego płatek ucha: – A wiesz, że po alkoholu jestem łatwiejszy?

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yuya & Satori   

Powrót do góry Go down
 
Yuya & Satori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Yuya

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: