IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Jonathana

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 9:41 pm

Dokładnie, dopiero się poznawali, zaczynali się do siebie zbliżać, lecz nic nie było jeszcze przesądzone. Być może z czasem Ava stwierdzi, że jednak Jona wcale nie jest tak idealny jak go teraz postrzega, dostrzeże jego wady i wcale nie będzie chciał mieć z nim za wiele wspólnego. Tak samo jak Jonathan może dojść do wniosku, że ta delikatność i niepewność nie jest dla niego i nie będzie chciał prowadzić go za rękę. Różnie może się stać i wszystko jest możliwe. Póki co nie myślmy jednak o przyszłości i cieszmy się chwilą, co ma być to będzie i tylko czas wie, kiedy i co się wydarzy.
Udał, że nie usłyszał jego słów. Z resztą były wypowiedziane tak cicho, że było to całkiem możliwe. Nie chciał tego skomentować, bo niby jak? "Cieszę się z tego", "Ja z tobą też", "Dobrze zróbmy to"? Nie, żadna z tych odpowiedzi nie byłaby na miejscu i brzmiałoby nietaktownie. Za bardzo też nie wiedział jak się zachować, więc postawił na ignorowanie tego. Znaczy to było miłe i na pewno w pewien sposób łechtało ego bruneta. Świadomość, że ten chłopak byłby gotowy oddać mu się jako pierwszej osobie, z drugiej nieco go to przerażało. Mógłby go skrzywdzić, nawet nie fizycznie ale psychicznie, gdyby im nie wyszło. I chłopak miałby awersję na pewien czas. Eh za dużo myśli i kombinuje. Jedyne więc co zrobił to objął go mocniej, co wyszło całkiem naturalnie, a nie jak odpowiedź na jego słowa. Zerknął na niego kątem oka i uśmiechnął się lekko widząc jak powoli morzy go sen.
-Śpij Ava, to był długi dzień - szepnął cicho znowu muskając jego czoło ustami i sam również przymknął powiek. Choć jak podejrzewał sen za szybko pewnie nie przyjdzie, zwłaszcza po takich rewelacjach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 10:46 pm

To nawet lepiej, że nic nie odpowiedział. Nie ważne jakie by były jego słowa, na pewno brzmiałyby dziwnie, więc lepiej było zostawić to tak jak jest. Z drugiej strony przecież nikt nie kazał Avie tego mówić, prawda? Była to w pełni jego wolna wola, więc gdyby mężczyzna faktycznie to usłyszał, to nie przeszkadzałoby mu to. A tak to nawet nie był świadom czy to usłyszał czy też nie. I dobrze, niech tak zostanie.
Każdy jego czyn i najdrobniejszy gest był przyjemny do tego stopnia, że pomógł mu się całkowicie uspokoić. Już nie otwierał oczu, a na jego szepnięcie jedynie mruknął coś niewyraźnie pod nosem, oczywiście zgadzając się z nim. Tak naprawdę nie miał zamiaru od razu zasypiać, ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć. To była idealna chwila, aby obaj poukładali sobie wszystko w głowach i trochę odpoczęli od nieustannie pędzącego życia. Pomyślmy, co my tu mamy? Dwójkę facetów, których dzieliło dość dużo lat, a także wiele innych spraw. Obaj są osamotnieni i pragną bliskości drugiej osoby, a jednak obaj mają poważne wahania. Jeden z nich boi się związku ze względu na swoje doświadczenia, drugi zaś boi się związku ze względu na brak tych doświadczeń. Z ust żadnego z nich nie padły żadne jednoznaczne słowa, a jednak od samego początku, od samego startu, kiedy pierwszy raz przybyli do antykwariatu coś między nimi było. I jak tu określić ich obecną relację? Nie jest to nic poważnego, a zarazem nie można określić tego wspólną pracą, przyjaźnią czy romantyzmem. Było to coś dziwnego, czego nie da się opisać i jednoznacznie określić słowami. Jednocześnie nie wydawało się to przeszkadzać żadnemu z nich, po prostu... skłaniało do refleksji.
Zastanów się, Ava. Co czujesz wobec tego mężczyzny? Nawet go dobrze nie znasz, nawet nie wiesz jak może potoczyć się dalsze przebywanie w jego towarzystwie, niczego nie wiesz... A mimo to coś nieopisanego cię do niego ciągnie i każe myśleć, że to jednak ten, które byłbyś w stanie się poświęcić. Ale co, jeśli on jednak nie pozwoli ci wejść w swoje życie? Poddasz się i udasz, że to wszystko nie miało miejsca, prawda? Tak, zawsze tak robisz.
Zawsze tak robi. Powoli wypuścił powietrze z płuc, żeby jego oddech zaraz stał się spokojniejszy i nieco płytszy. Wrażenia całego dnia jak i przemyślenia związane ze wszystkim na pewno nieźle go zmęczyły, a teraz nareszcie się to uwidoczniło. Zasnął mając nadzieję, że i Jonathan zazna choć chwili odpoczynku. Zależało mu na tym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 11:27 pm

Wolał nie myśleć o tym wszystkim, już bez tego miał problemy ze snem. A teraz, gdy doszła do tego sytuacja z Avą wątpił, że łatwo uśnie. Oczywiście, że obawiał się tego, jak to się potoczy. Został zraniony przez najbliższą sobie osobę, nic więc dziwnego, że nie chciał powtórki z rozrywki. Panikował, wiem, ale gdy raz dostaniesz po tyłku, pilnujesz go jak oka w głowie. Poza tym był zbyt niezdecydowany, by podejmować teraz jakiekolwiek decyzje mające wpływ na jego życie. Wiedział, że to co ich łączy jest w jakiś sposób wyjątkowe. Nie byli już przyjaciółmi, ale jeszcze nie byli parą. Do tego krótko się znali. Jonathan nie miał pojęcia jak to nazwać i jak się z tym obnosić. Można to uznać jako wolny związek? Nic zdeklarowanego, a jednak istniejącego. Z czasem pewnie zacznie się ich sytuacja kształtować, a wątpliwości miną. Oby.
Wybiła 4 gdy wreszcie Jonathana zmorzył sen. Był on lekki i jak zwykle przerywany. Starał się jednak nie wiercić, by nie obudzić Avy, jeszcze by tego brakowało, by przez niego chłopak obudził się wykończony. Sam przywykł do krótkiego wypoczynku, co nie znaczyło, że ktoś również miałby prowadzić taki tryb życia. Swoją drogą, ciekawe kiedy to się na nim odbije. Od dłuższego czasu nie padał z wycieńczenia co niestety za dobrze nie wróżyło. Póki jednak nie zacznie tracić przytomności nie będzie się tym przejmował.
Sen go obudził nieco przed 7 rano. Nie można powiedzieć, że był wypoczęty, ale czuł się dobrze. Powoli i najdelikatniej jak umiał wyszedł z łóżka i udał się do kuchni. Brak prądu dalej był kłopotliwy, ale nie zamierzał z tego powodu zmieniać swoich planów. Wstawił wodę na kawę - chwała kuchence gazowej - zrobił kanapki i ugotował jajka na miękko. Wszystko postawił na tacy i zaniósł do pokoju. Teraz pozostało poczekać, aż Ava się obudzi, nawet jeśli będzie to trwało następne kilka godzin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 11:51 pm

Nie wiadomo jak można by było to wszystko nazwać, związkiem czy też nie, to nie ważne, nie w tej chwili. Liczyło się tylko to, że mają szanse na coś wartościowego, a jedynie od nich i decyzji przez nich podejmowanych należała przyszłość tego wszystkiego. Tymczasem lepiej będzie, kiedy obaj przestaną nad tym rozmyślać, a pójdą - nie zważając na to jak ckliwie, sztucznie i bezsensownie to brzmi - za głosem serca. Ewentualnie dadzą się ponieść, to właściwie jedno i to samo co głos serca. Nie przeszkadzałoby mu, gdyby się wybudzał co jakiś czas. Często męczyły go koszmary senne, które tym razem dały mu spokój, jednak dzięki nim był przyzwyczajony do krótkiego lub przerywanego snu. Nie zmienia to jednak faktu, że odmiana byłaby mile widziana.
Chłopak nigdy nie miał wyjątkowo ciężkiego snu, a jednak tej nocy niemal nic nie było w stanie go wybudzić. Było to prawdopodobnie spowodowane mocnym zmęczeniem i bliskością drugiej osoby, która dawała przyjemne ciepło. Nie spał jednak dużo dłużej od bruneta, a była to pewnie wina tego, że opuścił łóżko. Nie było nawet jeszcze ósmej, kiedy fioletowe oczy ujrzały puste miejsce obok siebie.
- Nie cierpię budzić się drugi... - wymamrotał do siebie, kiedy zauważył, że został w łóżku sam. Powoli się podniósł na łokciach i przetarł oczy, przejechał dłonią po swojej twarzy i dopiero wtedy zauważył, że nie jest sam, a Jonathan jednak znajduje się w pokoju razem z nim. - Oh.
Nigdy nie uznawał czegoś takiego jak witanie się rano lub mówienie sobie dobranoc, nawet w domu ignorował tego typu rzeczy i zwyczajnie nie odpowiadał. W tym momencie nie myślał nawet o tym co i czy powinien coś powiedzieć czy nie. To nie było przecież aż tak ważne. Podniósł się do siadu i poklepał po swoich policzkach. Czuł się nieprzytomny i nie można było powiedzieć, że jest w jakikolwiek sposób wyspany. A to dziwne, bo niby po takiej nocy powinien czuć się dobrze. Z drugiej strony było to pewnie zasługą tego, że jeszcze długo mógłby dzielić łóżko z czarnowłosym i dalej czuć się zmęczonym. Odetchnął, czując jak ciężkie wydają się jego płuca. Eh, poranki są jednak najtrudniejsze. Spojrzał na niego i przechylił lekko głowę. Nie było sensu ukrywać lub zaprzeczać temu jak się czuje. Było to po nim widać zbyt wyraźnie.
- Jestem nieprzytomny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sob Lut 01, 2014 12:14 am

Wbrew pozorom nie czekał jakoś wybitnie długo. Kawa ciągle była ciepła, choć do gorącej było jej daleko, a jajka dało się zjeść bez przeszkód. Może i nie było idealnie, ale szczerze mówiąc, według Jonathana tak było lepiej, bardziej naturalnie. Widział jednak, jak bardzo zmęczony i niewyspany jest Ava. Jego twarz była zszarzała a oczy podpuchnięte, co było typowe dla nieprzespanej nocy. Pewnie sam wyglądał niewiele lepiej. Dlatego bez słowa podszedł do niego i podał mu kubek kawy.
-Mów mi "mój wybawco"- zażartował uśmiechając się lekko - Zrobiłem nam śniadanie, jeśli masz ochotę. A jak nie to prześpij się jeszcze. Wciąż jest wcześnie- zaproponował i przeniósł tacę z posiłkiem na szafkę. Zaraz usiadł obok niego samemu rozkoszując się nektarem bogów. Nie było dnia, którego nie zacząłby kawą, bez tego ani rusz. Powinien był się już na nią dawno uodpornić, a jednak wciąż działa. Może to efekt placebo? Wierzył w to, że go obudzi i tak się działo. Nie znał się na psychologi ale wciąż brzmiało to całkiem sensownie.
-Domyślam się, że nie spałeś za dobrze. Wybacz jeśli cię obudziłem swoim wierceniem. Odzwyczaiłem się od spania z kimś - przyznał niejako ze skruchą. Wolał, by Ava lepiej zapamiętał ich pierwszą noc niż jako tą, w której nie zmrużył oka i był zerwany bladym świtem. Mimo to miał nadzieję, że chłopak zechce jeszcze kiedyś to powtórzyć. Bo co jak co, ale przyjemnie było się budzić u jego boku, nawet jeśli tego snu nie było byt dużo. W każdym razie mógłby do tego przywyknąć, tyle że taka decyzja nie należała już tylko do niego prawda?
Wsunął się pod kołdrę po swojej stronie i po odstawieniu kubka jeszcze na chwilę ułożył się wygodnie. Nie chciało mu się jeszcze wstawać i psuć tego błogiego spokoju. Szczególnie gdy pomyślał o wszystkim co ma do załatwienia na ten ranek. Przede wszystkim elektryk, później załatwienie osłonek na kable, odwiedzenie zoologicznego by załatwić zabawki dla Dimitria i kupić mu karmę. Przydałoby się też odwiedzić szkołę i zobaczyć co z siostrzeńcem, a do tego jeszcze praca. Trochę tego było, ale jak to mówią "Jeszcze pięć minut".
-W ogóle dzięki za to, że ze mną zostałeś i dotrzymałeś mi w nocy towarzystwa. Zdecydowanie milej spędza się czas z kimś niż samemu w ciemnościach. Także jestem ci wdzięczny Ava- jego ton był ciepły i słychać było po nim, że mówi szczerze. Z resztą czemu miałby kłamać w tej kwestii? Nie było sensu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sob Lut 01, 2014 1:07 am

- Oh, mój wybawco. - przygryzł wargę, wstrzymując wredny uśmieszek. - Dziękuję, acz na razie zrezygnuję z jedzenia.
Nie czuł się na tyle dobrze, żeby jeszcze teraz jeść. Nie miał ani ochoty, ani nawet krzty apetytu, po prostu nie chciał. Aczkolwiek z odrobiny kofeiny chętnie, a nawet bardzo chętnie skorzysta. Wziął od niego napój i objął kubek dłońmi, jakby chciał je ogrzać, a nie mijało się to z celem, ponieważ ręce w istocie miał zimne. Może stała za tym nędzna pobudka, nie wiadomo.
- Nie, to nie to. Sam sen był raczej spokojny, nie wiem czemu się tak czuję. Poza tym nie czułem, żebyś się wiercił.
Uśmiechnął się do niego i wbił spojrzenie w kubek, który właśnie trzymał w dłoniach. Kwestia jego nieopisanego zmęczenia faktycznie była zagadką, ale zapewne już nią pozostanie ze względu na to, że raczej nie chciało mu się o tym myśleć. Nic mu się nie chciało. Zresztą, walić to. Kiedyś tam odeśpi, a póki co może cieszyć się porankiem i początkiem kolejnego dnia. Jeszcze nie wiadomo czy dobrego czy też nie, to się jeszcze okaże.
- Bez sensu. Sam chciałem zostać, prawda? Nie musisz dziękować za coś takiego, to była... przyjemność.
Nie kładł się już, bo nie chciał. Wiedział, że jeśli jeszcze raz ułoży głowę na poduszce to zaśnie z powrotem, a wtedy już na pewno nie obudzi się tak szybko. A gdyby jednak, to będzie czuł się jeszcze gorzej niż teraz, a tego wolał raczej uniknąć. W zamian wziął kilka łyków ciepłej kawy, którą dyskretnie przepłukał usta. Musiał się trochę ogarnąć, ale jednak wolał to zrobić już u siebie. Nigdy nie lubił męczyć się w cudzych łazienkach, ani tym bardziej korzystać z czyjejś gościny, nie ważne jak głupio to brzmi. Po prostu kiedy wiedział, że jest sam na swoim własnym terenie czuł się lepiej. Cóż, teraz wypadałoby wstać, choć tak bardzo mu się nie chciało. Nie, jeszcze chwilę. Jeszcze moment u boku mężczyzny. Przecież to nic złego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sob Lut 01, 2014 8:15 pm

Może to przeziębienie? Jakiś paskudny wirus, który teraz się uaktywnił poprzez osłabienie organizmu. Lada moment dostanie dreszczy i zacznie kichać, mówię to wam. W tym okresie przecież to całkiem prawdopodobne. Wahania temperatury, zimny wiatr i początki zimy były wprost idealne dla szalejących wirusów. Czemu więc i Ava nie mógł złapać jednego i teraz przez niewyspanie choróbsko zaatakowało jego organizm. Chyba zbytnio panikował co? Od razu doszukiwał się jakiś oznak złego stanu zdrowia, choć mogło to być tylko zwykłe przeziębienie.
-Dobrze się czujesz?- zapytał mimo to. Zwyczajnie wolał się upewnić, nim wypuści go do domu. Ciekawe czy ma w domu jeszcze aspirynę? Może i o swoje zdrowie nie dbał za dobrze, ale łazienkowa szafka na leki była bardzo ładnie zaopatrzona. Nie tylko w tabletki na odporność i katar, ale i w inne medykamenty. Ciekawe tylko ile z nich było już z krańcową datą przydatności.
-Cieszę się z tego. I przy okazji mieliśmy okazję poznać się lepiej, dowiedzieć się czegoś o sobie. Dobra moje chwilowe załamanie mogliśmy sobie darować ale i tak było miło. - Miał do siebie żal o to, że tak się otworzył, ale tego już się nie cofnie. Nie można odwrócić wypowiedzianych słów, a wmawianie, że tylko żartował mijało się z celem. Nie w takich sprawach. Z drugiej strony dobrze, że już na początku zakreślił swoją sytuację, dzięki czemu będzie można w przyszłości uniknąć nieporozumień. Nie może jednak wykorzystywać tego jako wymówki wiecznie, zdawał sobie z tego sprawę, ale przynajmniej wyrzucił to z siebie. To, ze to nie pomogło to już inna kwestia.
-Ava mam jeszcze jedną prośbę do ciebie. Jeśli nie zdążyłbym wrócić przed pojawieniem się elektryka przypilnowałbyś go tutaj? Mam parę spraw do załatwienia na mieście i wypadałoby bym odwiedził szkołę Dio i uregulował formalności jako jego tymczasowy opiekun. Nie mam jednak pojęcia ile to może zająć niestety. Zrobiłbyś to za mnie? Chyba, że chcesz mieć dzisiaj wolne, w takim razie nie będzie najmniejszego problemu, na prawdę- zapytał przyglądając mu się uważnie. Nie chciał by poczuł się wykorzystany czy wręcz wyzyskiwany. Tak samo jak nie chciał go do niczego zmuszać. Rozumiał, że Ava mógł zwyczajnie chcieć odpocząć, a namawianie go by pilnował elektryka wcale mogło nie leżeć w planach na ten dzień. Fakt, wiele by to ułatwiło ale nic na siłę jak to mówią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sob Lut 01, 2014 10:55 pm

Kawa to jednak naprawdę napój bogów. Zdecydowanie pomogła mu się trochę obudzić, choć nadal czuł się beznadziejnie. No, nie było się czym martwić. Da sobie radę przecież.
- Tak, tak. To tylko zmęczenie, minie mi. - machnął ręką, kompletnie lekceważąc ewentualne początki choroby. Zresztą, to pewnie nic takiego, a zwykłe przemęczenie. Potrzebowałby jednej porządnej nocy i wszystko wróciłoby do normy. A nawet jakby faktycznie miał zachorować to pewnie całkowicie by to olał. Już taki to typ, że wszyscy są i wszystko jest ważniejsze od niego.
- Nie nazwałbym tego załamaniem, poza tym cieszę się, że powiedziałeś mi to wszystko, więc... Jest w porządku, Jonathanie. Było i jest miło.
Mówił zupełnie jakby chciał go przekonać, że jednak tamta chwila była dość istotna, ważna dla tego wieczoru i nocy, które spędzili razem. I to nie w złym znaczeniu, a wręcz przeciwnie. W pewnym sensie pomogła im się lepiej wzajemnie zrozumieć i zapobiegła nieporozumieniom, które mogłyby wystąpić w przyszłości. Ava czuł się dobrze z tym co się stało i miał tylko cichą nadzieję, że mężczyzna nie ma z byt dużych wyrzutów sumienia. Nie chciał, aby to wszystko było dla niego żalem i czymś, co nie powinno się wydarzyć. Tutaj jednak jest bezsilny, w końcu nie wie o czym myśli czarnowłosy. Niech uważa jak chce.
- Jasne, nie ma sprawy. - odpowiedział bez chwili zawahania. - Dla mnie to żaden problem, a ty się niepotrzebnie nie spiesz. Na wszystko masz czas, ja zadbam o co tylko zechcesz. I naprawdę, na pewno pomoże mi to się trochę rozbudzić.
Uśmiechnął się do niego i wstał z łóżka. Dość tego lenienia się i nie ważne jak bardzo chciałby jeszcze sobie z nim posiedzieć. Odetchnął i się przeciągnął, napinając wszystkie mięśnie. Czuł się trochę jak zardzewiały robot, więc trzeba było się tym zająć. Wziął swój sweter i go założył, lecz jeszcze pozostawały spodnie. Na razie ich nie przebierał, ponieważ aż tak mu się nie spieszyło. Splótł ze sobą palce i strzelił wszystkimi naraz. Tak, zdecydowanie wypadałoby się za siebie zabrać.
- Chyba powinienem zawitać na siłowni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Lut 02, 2014 6:31 pm

Czyli mamy kolejną rzecz, która ich łączy. Oboje nie zwracali uwagi na swoje zdrowie w mniejszym lub większym stopniu. Jonathan ignorował takie rzeczy jak przemęczenia czy osłabienia, mając gdzieś na przykład gorączkę. Ava robił to samo. Tak jak teraz, zamiast zapewnić, że pójdzie do apteki tylko machnął ręką. Tak nie powinno być, ale nie będzie przecież hipokrytą by mu to wytykać. Zwłaszcza, że wymuszanie by się zmienił musiałoby być obustronne. Sam jednak nie zamierzał robić czegokolwiek by mienić swoje życie. Próbował i się nie udało, zwyczajnie nie dbanie o siebie było wpisane w jego życiorys i tyle.
-Skoro tak twierdzisz. Ale tak, wiesz teraz czemu niekiedy mogę zachowywać się tak a nie inaczej. Ciesz się, że sam miałem okazję poznać cię choć trochę lepiej - uśmiechnął się do niego szczerze i jeszcze cmoknął go w policzek dla potwierdzenia swoich słów. Chyba za bardzo się przejmował tym co zrobił, tym że się otworzył. Na ogół był dość zamkniętą w sobie osobą więc wszelkie rozmowy dotyczące jego samego przychodziły mu ciężko. Nie lubił pokazywać swoich słabości, zawsze dążył do tego, żeby udowodnić wszystkim że poradzi sobie samemu, a do tego potrzeba jest siła. Takie załamania były dla niego jak cios w policzek, ale przynajmniej Ava już wiedział o co chodzi i nie będzie trzeba przechodzić przez taką rozmowę.
-Dziękuję Ava. Odciążysz mnie trochę, w ogóle pojadę dorobić ci klucze do sklepu, myślę że ci się przydadzą - była to duża oznaka zaufania. Ale przecież już sobie zasłużył nawet nie robiąc niczego niezwykłego. Ale nawet takie drobne gesty pokazywały, że szatyn jest osobą, z którą nie tylko dobrze się będzie pracowało ale w ogóle miło spędzało czas. I co najważniejsze chłopak sam chciał się zaangażować w to wszystko Czemu wiec by mu tego nie ułatwić. Szczególnie teraz, kiedy musi zająć się jeszcze Dio, pomoc mu się bardzo przyda.
-Na siłownię? Jeśli chcesz, chociaż jak dla mnie wyglądasz dobrze. Podoba mi się- przyznał samemu wychodząc wreszcie z pod pierzyny. Dużo rzeczy było w planach i wylegiwanie się nawet najbardziej przyjemne nie mogło trwać zbyt długo. Zwłaszcza, że szatyn również zostawił wygodny materac i zaczął się ubierać. Jonathan podszedł do szafy zabierając z niej kilka ubrań i bez słowa wyszedł. Może dlatego, by nie krępować znowu Avy, a może dlatego że sam chciał się ogarnąć, kto to wie. Wrócił po jakiś 15 minutach już obrany i odświeżony. Co prawda jego szczękę zdobił leciutki zarost ale po ciemku nie zamierzał walczyć z maszynką. Miał jednak ze sobą coś jeszcze.
-Proszę, aspiryna. Weź tak dla pewności, żeby cię nie rozłożyło - poprosił wyciągając w jego stronę listek z tabletkami. O siebie mógł nie dbać, ale o niego to już inna sprawa.

z/t

Edit: Po jakimś czasie opuścił mieszkanie

Przepraszam nie mogłam sie zebrać do posta kończącego.


Ostatnio zmieniony przez Jonathan dnia Czw Mar 06, 2014 7:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pon Lut 03, 2014 12:42 pm

Nie było sensu się nim przejmować. To silny chłopak, wysportowany i dobrą kondycją. Może nie jest jakiś wspaniały i najlepszy, ale na pewno trudniej się go łapią wszelkie choroby. No i byle przeziębienie raczej nie zwali go z nóg. Oczywiście, pozostaje ewentualność, że to przeziębienie przerodzi się w coś cięższego, ale w tym momencie naprawdę wątpił, aby coś mu dolegało. To na pewno tylko okropne zmęczenie. W końcu nie robił nic takiego, aby teraz się rozkładać. Przytaknął na wzmiankę o bliższym poznaniu się. W istocie, miło było spędzić z nim ten wieczór. Dowiedzieć się o jego przeszłości i to bardzo ważnej rzeczy, która ma wpływ na wiele jego zachowań. Dobrze, że wtedy Jonathan się tak otworzył. Teraz na pewno unikną niepotrzebnych nieporozumień, a Ava będzie go lepiej rozumiał. No i hej, to nie tak, że miał zamiar się zalecać do własnego pracodawcy. To, że momentami zachowywał się tak, a nie inaczej było... niekontrolowane. Ojej, no już trudno. Liczyło się, że póki co żaden z nich nie ma wyrzutów sumienia, a przynajmniej po żadnym tego nie widać. W końcu nigdy nie wiadomo co tam w głowie się roi. Skubnął zębami wnętrze swojego policzka, kiedy usłyszał o dorobieniu kluczy. Jakiś taki odruch, choć na pewno nie znaczył tyle co właśnie wypowiedziane słowa. To był wielki kredyt zaufania ze strony mężczyzny, a młodszy z nich wiedział, że to nie żadne przelewki. Ale ucieszył się, gdzieś tam głęboko w duchu. Radowało go, że choć jeszcze nie zrobił nic konkretnego to zapracował sobie na jego zaufanie. W tym momencie w jego głowie pojawiło się małe, drobne postanowienie, podobne do tych noworocznych, z tą różnicą, że tamte zazwyczaj się nie spełniają, a to na pewno zostanie dotrzymane. Postanowił sobie nigdy nie zawieść czarnowłosego. I mówiąc nigdy mam na myśli... nigdy. Nie teraz, nie w pracy, nie w sferze prywatnej, nie w przyszłości. Nigdy. Nie ważne w jaki sposób potoczyłyby się sprawy między nimi. Nie zawiedzie go i tyle.
- Wygląd to nie wszystko, trzeba rozruszać śrubki. - sięgnął po kubek i dopił swoją kawę, żeby zaraz spojrzeć za wychodzącym z pomieszczenia brunetem.
Odstawił kubek i chwycił swoje spodnie, które porzucił gdzieś tej nocy. Szybko je przebrał i poprawił na sobie. Marzył, aby się wykąpać, chociażby w zimnej wodzie, ale w ogóle. I nie obchodziło go, że jeśli jest przeziębiony to zimny prysznic jeszcze bardziej to pogorszy. W ogóle nie obchodziła go kwestia zdrowia. Zresztą, wystarczy trochę tabletek i mu się polepszy. A skoro o tabletkach mowa to właśnie jedne zostały mu wręczone. Westchnął cicho i pokręcił głową.
- Dziękuję. - chociaż to niepotrzebne. Łyknął dwie aspirynki i po uprzednim zapytaniu czy może je zatrzymać schował je do kieszeni. No dobra, trzeba się zebrać. Szatyn sprawił czy ma wszystkie rzeczy pochowane po kieszeniach i kiedy już wszystko było jasne zwrócił się do towarzysza. Podszedł do niego i objął go delikatnie ramieniem, żeby klepnąć go lekko w plecy i zaraz się do niego uśmiechnąć. Odsunął się szybko.
- Pójdę już. Jeśli wyjdę teraz to szybciej tu wrócę, żeby zaczekać na elektryka. Nie ma sensu się ociągać. - z tymi słowami ruszył w stronę wyjścia, ale obrócił się jeszcze, żeby na niego spojrzeć. - Do zobaczenia.
No i poszedł. Z nadzieją, że wszystko będzie dobrze, ze swoim nowym postanowieniem, ze szczerą chęcią pomocy i nierozwiązaną sytuacją uczuciową. Zabrał to wszystko ze sobą i zniknął za drzwiami.

[zt]

Myślę, że dobrze zrobiłem wychodząc teraz, ale jeśli nie, to wybacz. _^_ Anyway to chyba trochę przyspieszy akcję.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sro Kwi 02, 2014 2:24 pm

Ostatnie kilka tygodni było dla niego niezwykle ciężkie. I poniekąd nudne. Oszem chwile spędzone z Avą umilały leżenie w łóżku, ale chyba każdy chory zgodzi się, że po jakimś czasie zwyczajnie ma się dość tej bezczynności. Szczególnie gdy siły wracają. Żebra już nie bolały zrastając się – choć lekarz i tak zabronił mu się przemęczać, czy podnosić ciężkich rzeczy – i tylko nogi stanowiły mały problem. Gips nadal się znajdował, tak samo jak i śruby stanowiąc upierdliwy dodatek. Chodzenie o kulach była bardzo trudne i prawdę mówiąc zdecydowanie już wolał wojować z wózkiem i wszelkimi progami, niż chociaż próbować koślawo kombinować. Nie wspominając już o zwykłym zmęczeniu jakie to wywoływało, nie warto.
Co do samego szatyna, który nie odstępował go na krok. Z każdym dniem widział, jak ten marnieje w oczach upodabniając się do żywego trupa. Oczywiście, że go to martwiło i jeśli tylko by mógł, odesłałby go na długi urlop gdzieś w ciepłe miejsce. By wypoczął, nabrał kolorów i w ogóle energii. Tyle, że to chwilowo nie wchodziło w grę. Mimo wszystko był ciągle od niego zależny, do czego powoli zaczynał się przyzwyczajać. Starał się nie wołać go co chwilę, nie chcąc być ciężarem, ale wyrzuty sumienia były coraz większe. Eh, zdecydowanie mógłby szybciej dochodzić do siebie.
Była jeszcze jedna rzecz, która go martwiła. Dio, od sceny w szpitalu nie pojawiał się. Telefonu raczej też nie odbierał i starał się z nim nie kontaktować. To bolało, ale póki co naprawdę nie mógł zrobić nic więcej w kwestii siostrzeńca. Gdy zacznie chodzić weźmie się za niego i wybije mu z głowy przeświadczenia o przynoszeniu pecha. Odbudowanie jednak tej relacji między nimi pewnie będzie dość trudne i jeszcze nie raz przyprawi Jonathana o zarwaną noc. Ale wróćmy do dnia dzisiejszego.
Był wreszcie w domu. Nawet nie wiecie jak dobrze było znaleźć się wreszcie na świeżym powietrzu, czuć wiatr we włosach i poczuć promienie słońca na skórze. Taka mała rzecz a jak cieszy. To zabawne jak niektóre rzeczy docenia się po ich utracie. Kto wie, może cały ten wypadek sprawi, że jego złe nawyki już nie wrócą. Byłoby miło nieprawdaż?
Dotarcie do swojego mieszkania było raczej kłopotliwe. Mieszkał w końcu na pierwszym piętrze, a jego kamienica zdecydowanie nie była przystosowana do osób niepełnosprawnych – którą chwilowo był. Ale jakoś się udało i wreszcie po kilku , długich tygodniach mógł być u siebie. Zauważył kilka zmian w pomieszczeniu, widać Ava musiał nieco poprzesuwać rzeczy, by łatwiej mu było się poruszać. Jak miło. Dzięki temu mógł być choć trochę mniej zależny, przynajmniej w kwestii poruszania się.
-Dom, słodki dom- zarzucił znanym wszystkim sloganem i już samodzielnie zaczął kręcić kółkami by wjechać dalej. Do salonu i dalej do kuchni. Czemu tam? Pamiętał gdzie zawsze chował się Dima, gdy pojawiali się goście i chciał sprawdzić, czy to się nie zmieniło. I jak się okazało, był tam, schowany za szafką zza której wystawał teraz tylko biały nosek. Zwierzątko z początku niepewnie wyglądało, ale czując znajomy zapach wreszcie wyszedł przywitać się z mężczyzną. Był raczej niepewny, w końcu dawno go nie widział, ale po krótkiej chwili i niuchaniu wózka wskoczył Jonathanowi na kolana popiskując radośnie.
-Cześć maluchu, tęskniłeś?- zapytał drapiąc go za uszami. – Dziękuję, że się nim zająłeś Ava, że wszystko tutaj tak wygląda. Na prawda chyba nigdy ci tego nie wynagrodzę – uśmiechnął się do niego ciepło. Zdecydowanie poczuł się lepiej będąc w swoim domu a nie ciągle wśród 4 ścian szpitalnej Sali. Szczerze mówiąc robiło mu się już niedobrze na ich widok, ale csii, wreszcie jest to za nim.
-A teraz pozwól, że zapytam, zrobić ci herbaty?- posłał mu rozbrajający uśmiech, nieco zadziorny ale za razem wesoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Kwi 03, 2014 10:24 am

Chłopak sam był szczęśliwy, że w końcu mogą iść do domu. Jemu również znudziły się te szpitalne ściany. Dodatkowo wiedział jak źle musi się tam czuć poszkodowany, więc tym lepiej, że w końcu mógł wyjść. Droga do domu była długa, ale wcale nie taka męcząca. Ludzie czasem oglądali się na ich dwójkę, ale to nic złego. Raczej byli zdumieni, że ktoś z nogami w gipsie i na wózku jest prowadzony przez młodego mężczyznę, który przez cały się się uśmiechał. Nic nie można poradzić na to, że po prostu był zadowolony, iż to koniec ciągłych wizyt. Dotarłszy postanowił pomóc trochę mężczyźnie. Bez słowa wziął go na ręce, bo kondycja pozwalała podnieść go bez trudu i zaniósł na górę. Tam pozostawił go na kanapie samego na chwilę, aby zejść na dół i przytachać wózek. Pomógł brunetowi zająć krzesło na kółkach i to by było na tyle. Właściwie to ciągle mógłby go nosić. Był taki lekki... Zauważalnym było, iż Jonathan przez pobyt w szpitalu zmarniał jeszcze bardziej, ale to wszystko się zmieni. Nic dziwnego, każdy chory tak ma. Jednak nie ma o co się martwić. Chłopak wszystkim się zajmie i to z przyjemnością.
Spojrzał za mężczyzną, który najwyraźniej skierował się, aby znaleźć swojego zwierzaka. Ava z uśmiechem oparł się o framugę i obserwował spotkanie pana i zwierzęcia po tak długim czasie. Oboje wyglądali wyjątkowo uroczo, aż nie mógł się powstrzymać od cichego prychnięcia. Ta dwójka zdecydowanie stanowiła prawdziwą rodzinę. Na podziękowania skinął głową, a usta ułożył w cienką kreseczkę, ale na krótki moment. Skrzyżował ręce, opierając się barkiem o ścianę.
- Przyzwyczaił się do mnie. Ten maluch to niezły rozrabiaka, ale przez większość czasu był grzeczny. I nie martw się wynagrodzeniem, nie chcę nic w zamian. Tak szczerze to co miałbym robić, gdyby nie opieka nad tobą? Siedziałby sam w domu i tworzył losowe dźwięki albo okupował sklep w nadgodzinach, bo nie miałbym po co wracać do mieszkania. Serio, ewentualność opieki nad tobą jest znacznie lepsza.
Odkleił ramię od przejścia i usiadł na pobliskim krześle. Przy okazji wyłożył popękany telefon na stół, bo przeszkadzał mu w kieszeni.
- Może ja powinienem? - zapytał, ale zaraz pokręcił głową. Sam irytowałby się, gdyby ktoś ciągle przy nim skakał jak przy inwalidzie totalnym. Johna sobie poradzi, ewentualnie chłopak mu pomoże. - Tak, dziękuję. W ogóle jak się czujesz? Zgaduję, że cieszysz się z powrotu do domu, ale jak z twoim stanem?

_________________


Ostatnio zmieniony przez Ava dnia Czw Kwi 03, 2014 3:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Kwi 03, 2014 1:41 pm

Wnoszenie go po schodach było dziwne, to na pewno, ale za razem było też najszybszym sposobem. No i mniej męczącym niż wciąganie go na wózku po stopniu. Było też mnie prawdopodobne, że oboje by zlecieli ze stromych stopni. Bo trzeba przyznać, że Jonathan na długi czas miał dość szpitali, lekarzy i całej służby zdrowia. Za długo i zbyt męczące, by chcieć powtórzyć taki pobyt. A przecież niedługo i tak będą musieli udać się do tego przybytku torturowania tylko po to, by zdjąć gips i wyjąć śruby. I to nie będzie krótka wizyta. Sam zabieg, szwy i doglądanie go pod okiem rehabilitanta. Co najmniej tydzień tam posiedzi, nie wspominając o fakcie, że pewnie codziennie albo co drugi dzień będzie musiał zjawiać się na ćwiczenia. Jeśli szlag go nie trafi od razu to będzie pełen sukces oraz powód do nominowania go do nagrody Nobla.
-Tak sądziłem, że Dima przyzwyczaił się do ciebie i pewnie traktuje już jak drugiego właściciela. Nie zdziwię się, jak teraz będzie bardziej ciebie słuchał niż mnie. Co mały zdrajco?- zażartował drapiąc zwierzaka pod pyszczkiem. Ten zapiskał cicho i pomknął przez pokój pewnie chcąc rozładować jakoś nagromadzoną radość z powodu ponownego spotkania z Amerykaninem.
-Po prostu nie chce być dla ciebie ciężarem Ava, to wszystko.- wyjaśnił na spokojnie już nie patrząc na niego. Właśnie najgorszym dla osoby, która polega tylko na sobie było nagłe bycie zależnym. Oczywiście, że w jego umyśle urodziła się myśl, że szatyn może nie chcieć spełniać tych wszystkich obowiązków, że może na prawdę wolałby być teraz w swoim mieszkaniu, nie z nim. Wiem dopowiadał sobie i szukał dziury w całym, ale po prostu nie do końca potrafił odnaleźć się w tej sytuacji.
Podjechał do kuchenki i sięgnął po czajnik. Wszystko chwilowo było na wysokości jego wzroku i w zasięgu rąk – chwała bycia wysokim! Nalał wody, co było lekkim wyzwaniem i odstawił już pełny czajnik na gaz. Teraz tylko gdzie są kubki i herbata? Kompletnie nie mógł sobie przypomnieć. Lekarz ostrzegał go, że przez jakiś czas może mieć jeszcze drobne kłopoty z pamięcią, ale w miarę upływu tygodni powinno to ustąpić. Na szczęście. Rozejrzał się po pomieszczeniu i dostrzegł je wreszcie, niestety na wyższej półce. Nie było szans, by sięgnął je ze swojego miejsca, ale kombinowanie ze wstawaniem też nie było za mądre.
-Eh Ava, możesz mi podać naczynia i herbatę? Nie sięgnę ich stąd- poprosił nieco zrezygnowany. Zapamiętać, przestawić wszystko nieco niżej, przynajmniej do czasu odzyskania sprawności. Gdy to się stało, przygotował wszystko jak należy i pozostało im jedynie poczekać aż woda zacznie wyć.
-Całkiem dobrze. Jedynie ten gips działa mi na nerwy. Szczególnie, że nie mogę się normalnie podrapać. Poza tym, mam lekkie problemy z pamięcią ciągle. Ale z tego co mówił lekarz powinny ustać niedługo. Z resztą jest już wszystko w porządku. Szczerze mówiąc myślałem, że już mnie nie wypuszczą z tego szpitala- zaśmiał się cicho. No co? Nic nie mógł poradzić na to, że był szczęśliwy mogąc być znowu w domu, bez większych zmartwień. Pozostawała jeszcze jedna kwestia, która nie dawała mu spokoju już od dłuższego czasu, ale ciągle bał się zapytać. A co jeśli go wyśmieje, odmówi cokolwiek?
-Ava chciałbym cię o coś zapytać. Oczywiście nie zmuszam cię do niczego. Może chciałbyś się wprowadzić tutaj? Przynajmniej na jakiś czas. Wiesz byłoby ci łatwiej ze sklepem, z doglądaniem mnie i w ogóle. Jeśli chcesz- rzucił szybko i zaraz zabrał się za zalewanie herbaty. A robił to wyjątkowo starannie, by siebie ani nic nie zalać. Przy okazji pozwalało mu to nie patrzeć na szatyna, bo głupi sądził, że w razie czego, w ten sposób łatwiej mu będzie znieść odmowę. Dopiero gdy już dłużej nie mógł tego przeciągać odwrócił się i przywiózł mu kubek do stołu. Swój zostawił na blacie, bo mimo wszystko jedną rękę musiał mieć wolną, by kierować wózkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Kwi 04, 2014 2:14 am

Krótko i bezmyślnie, bo choroba.
"Po prostu nie chce być dla ciebie ciężarem."
Przy tych słowach chłopak musiał się chwilę zastanowić. Czyli Johna uważał, że jest dla niego balastem? Że cała ta pomoc to czysta łaska, a kiedy nie patrzy Ava przeklina pod nosem, że wolałby być w domu? Nie, to na pewno nie tak. On nigdy by nie pomyślał w ten sposób. Nie odpowiedział. Nie było sensu. Całą swoją troskę i szczerą chęć pomocy okaże w momencie, który będzie do tego odpowiedni. Zresztą, na wszystko jeszcze przyjdzie czas. Na razie lepiej skupić się na chwili obecnej.
A w niej właśnie poproszono go o pomoc. Szatyn skinął i od razu wstał, aby podać mężczyźnie to, czego potrzebował. Właściwie mógł zawczasu poustawiać rzeczy niżej, ale zapomniał, bo to takie wielkie i nierozgarnięte. Tak samo jak zapomniał poprzestawiać meble w mieszkaniu na swoje miejsca, a także zabrać stąd własne ubrania, które zostawiał, bo czasem zdarzało mu się spędzić noc na kanapie w salonie. Wrócił na swoje miejsce na krześle, które zajmował wcześniej i poczekał aż Johna zrobi herbatę. W międzyczasie padło pytanie, które zmusiło go do dłuższego zastanowienia się. No właśnie, co do tych ubrań...
Milczał. Przesunął dłonią po swoim policzku do ust, które zakrył. Spojrzenie wbił w kuchenną posadzkę. Zastanawiał się jak to wszystko wpłynie na nich. Niby mógłby się z miejsca zgodzić, ale czy to na pewno dobry pomysł? A co z Dio? Niby to tylko na jakiś czas, ale... Zerknął w stronę czarnowłosego, który był wyraźnie skrępowany. Czyżby zależało mu, aby Ava się zgodził? To by oznaczało, że chciał go tutaj, przy sobie. Westchnął cicho i wyciągnął rękę, aby chwycić dłoń bruneta, gdy ten chciał się już odsunąć po odstawieniu kubka na stół. Spojrzał mu w oczy i uśmiechnął się łagodnie, puszczając jego rękę.
- Jasne. Znaczy... - odwrócił na moment wzrok. - Moje mieszkanie to wciąż zbiorowisko pudeł i sam bałagan, bo nie miałem ochoty ani czasu go ogarnąć od przeprowadzki. Szczerze mówiąc nie czuję się jakby tamto miejsce należało do mnie. Tu też się tak nie czuję, bo to by było przesadą, ale jednak wolę spędzać czas tutaj niż tam, więc... No, ogółem byłoby łatwiej. Także jasne. I tak już trochę moich rzeczy tu jest, bo byłem zbyt leniwy, żeby je wynieść przed twoim powrotem.
Uśmiechnął się głupkowato i skubnął brzeg swojej grzywki, błądząc wzrokiem gdzieś po podłodze. Właściwie to przydałoby się w końcu tam posprzątać. Kto wie, może któregoś dnia zaciągnie tam ze sobą Jonathana i razem się tym zajmą? Chociaż to nie czas, aby myśleć o bzdurach. Ava sięgnął po kubek herbaty i napił się trochę. Która właściwie mogła być godzina? Przesunął palcem po pękniętym ekranie swojego telefonu, aby dowiedzieć się, że jeszcze nie ma południa. To w sumie większość dnia przed nimi, a już nie mieli żadnych obowiązków do wykonania.
- Chcesz dzisiaj robić coś konkretnego czy planujesz się zwyczajnie zrelaksować powrotem do domu?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Kwi 04, 2014 8:30 am

Może i faktycznie prosił o za dużo i narzucał się swoją osobą, ale czy nie łatwiej by im było, gdyby zamieszkali razem. Nie zmusza go przecież, żeby był tutaj na stałe. Gdy Jonathan dojdzie do siebie, jeśli Ava będzie miał życzenie będzie mógł wrócić do siebie w każdej chwili. Po prostu to była prośba, która miała im pomóc w życiu codziennym. O ile prościej byłoby szatynowi na przykład doglądać sklepu mieszkając tuż nad nim? Nie musiałby się też przejmować, że Jonathan może czegoś potrzebować w środku nocy czy cokolwiek w ten deseń. Będzie na miejscu i już.
Co do Dio... widać chłopak naprawdę przejął się i w jakiś sposób się obwiniał, za to wszystko. Prawdopodobnie na stałe przeniósł się już do akademika unikając wujka jak oka w głowie. To nieco bolało, ale z czasem zajmie się i tym. Zrobią sobie w trójkę jakiś wspólny wypad nad morze na przykład i poznają się lepiej. Z tego co zauważył – a trzeba wziąć pod uwagę, że średnio był wtedy przytomny i raczej nie kontaktował – to Dio nie miał nic przeciwko takiemu rozwojowi znajomości mężczyzn. Ba kazał Avie wziąć Jona pod swoje skrzydła co było albo oznaką pełnej akceptacji albo czystej desperacji. Sam nie wiedział co bardziej.
-Wiesz, że gdybyś mi nie powiedział, to bym nawet nie zauważył, że są tu już twoje rzeczy? Ale cieszę się, że się godziłeś- sam uśmiechnął się do niego szeroko. Nie chciał się do tego przyznać, ale dzięki tym wszystkim tygodniom z nim, dziwnie by mu było się teraz przestawić na rozłąkę. Niby wpadał tylko wizyty, ale i tak był przy nim prawie non stop. Byłoby mu teraz tak pusto bez mężczyzny kręcącego się w okolicy. Panowałaby tak cisza i w ogóle. Niby szybko wróciłby do starych przyzwyczajeń i w ogóle do starego trybu życia, ale po co. Tak jak było teraz mu pasowało. Naprawdę wypadki potrafią zbliżyć ludzi.
Chętnie kiedyś wybrałby się do mieszkania Avy. Co jak co ale miał wprawę w ogarnianiu zagraconych przestrzeni pełnych pudeł. Jako antykwariusz bez trudu umiał uporać się ze zbędnymi rupieciami wyłapując to co naprawdę się przyda. Pogromca zbieraczy, choć po jego antykwariacie nie było tego kompletnie widać. Przy okazji dzięki takiemu wspólnemu sprzątaniu mógłby poznać chłopaka od innej strony.
-Sam nie wiem. Mam dość leżenia, ale na większe wojowanie też za bardzo nie mam sił. Wychodzenie też sobie opuścimy, nie będę cię zmuszał do ponownego wnoszenia i znoszenia mnie z tych schodów i pchania przez pół miasta. Może zwyczajnie ponudźmy się przed telewizorem, konsolą, zróbmy razem obiad co ty na to? Wiem, że to raczej mało pasjonujące zajęcie ale czemu nie?- zaproponował sięgając po swoją herbatę. Zdecydowanie nie były to ambitne plany ale co innego mogli robić? Jona nie był zbyt mobilny przynajmniej na razie, więc wszelkiego rodzaju szaleństwa niestety odpadały.
-W ogóle co z twoim telefonem?- intrygowało go to od dawna ale jakoś nie miał okazji o to zapytać. Zwyczajnie zapominał, lub coś innego zajmowało jego myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Kwi 04, 2014 5:03 pm

Możliwe, że nie zauważyłby tych rzeczy. Szatyn ma w zwyczaju rozrzucać wszystko dookoła, ale tylko u siebie. Tutaj nie było jego miejsce, więc rzeczy kładł w mało rzucających się w oczy miejscach lub trzymał je w jednym. Z czego część ciuchów była w praniu, więc musiałby je najpierw ogarnąć, a potem zabrać do siebie. Cóż, już nie musiał Propozycja wspólnego mieszkania podobała mu się. Może nie okazał tego wyraźnie, ale w spojrzeniu fioletowych oczu coś się na pewno zmieniło. Błysnęły. Ucieszył się, że brunet chciał go mieć przy sobie. I już nawet nie chodziło o samą konieczność opieki nad nim. To było po prostu... miłe.
Kwestię wypadu do Avowego mieszkania na razie pozostawimy niewyjaśnioną. Grzebanie w jego rzeczach byłoby naprawdę sporą dawką wiedzy na jego temat. Wśród gratów trzyma pełno zdjęć i innych sentymentalnych przedmiotów. Mnóstwo z nich przedstawia ludzi, którzy już dawno stracili jakiekolwiek znaczenie w jego życiu. Nawet, jeśli byli z nim blisko. Części tych rzeczy szczerze nienawidził, ale nie potrafił się ich pozbyć. Cóż, nieważne. I taki dzień nadejdzie, że Jonathanowi dane będzie poznać parę sekretów swojego pracownika.
Zerknął na swój telefon, a następnie na mężczyznę. Nie wiedział jak mu odpowiedzieć. Powiedzieć całą prawdę czy skłamać i rzucić czymś w rodzaju "upadł mi" albo coś? Nie, to bez sensu. Z jednej strony nie chciał, aby dowiedział się o porywistości chłopaka, ale z drugiej to było nieuniknione. Jeśli kiedyś tam w dalekiej przyszłości mieliby spędzać ze sobą cały czas... I tak w końcu poznałby go bliżej i dowiedział się jak impulsywny potrafi być Ava. Westchnął cicho.
- Był już pęknięty, bo zdarzyło mi się nim rzucić. W dniu twojego wypadku z nerwów musiałem ściskać go za mocno i pęknięcie rozeszło się, przepoławiając ekran. To nic takiego. - z tymi słowami wstał i schował go z powrotem do kieszeni. W międzyczasie zdążył wypić swoją herbatę, więc odstawił kubek do zlewu i oparł się o blat kuchenny. Wracając do poprzedniej wypowiedzi...
- Nie no, wiadomo. Dla mnie noszenie ciebie to żaden problem, ale rozumiem, że mogłoby to być krępujące, więc darujmy sobie na razie wychodzenie. Jestem za nudzeniem się przed telewizorem, bo kuchnię wolę omijać. Wiesz, nie chciałbym czegoś przypadkiem wysadzić, a z moimi umiejętnościami w gotowaniu to bardzo prawdopodobne. - prychnął, przypominając sobie jak kiedyś prawie uciął matce palce. Cóż, może to niezbyt miłe wspomnienie, ale dla niego było zabawne. Nic się przecież nie stało, a było dowodem na to jak ciamajdowaty chłopak potrafi być wśród garów. Poważnie, proszę nie dawać mu noża do ręki. Jedzenie gotowych dań w zupełności mu wystarcza. Nie wspomniał też, że wcale nie jest głodny, bo to by było samolubne. Czarnowłosy na pewno chciałby zjeść jakiś normalny posiłek, coś znacznie lepszego od szpitalnych dań.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Kwi 06, 2014 10:14 am

Gdyby jeszcze ktoś, nie tak dawno temu powiedział mu, że za w sumie parę tygodni zamieszka z tym uroczym szatynem, ciężko byłoby mu w to uwierzyć. No bo czy to nie za szybko? Zwłaszcza, że Jonathan w zasadzie nie zwracał na nic innego uwagi niż na pracę. Poza tym bał się angażowania w związki. Po ostatnim zwyczajnie nie chciał ryzykować. Zawsze tak jest, ze gdy ktoś się sparzy woli nie ryzykować z kolejną próbą. A jednak, zaprosił go tutaj, zbliżyli się do siebie i dzięki wypadkowi zamieszkali ze sobą. Może nie do końca jest to właściwa kolejność, powinni najpierw pospotykać się z sobą, porandkować, związać się z sobą i dopiero potem po jakimś czasie wprowadzić się do siebie. Może jednak to im na dobre wyjdzie, odwrócenie wszystkiego? W końcu sam nie wiedział, czy już byli ze sobą czy ciągle ich związek pozostaje wielką niewiadomą. Chyba nawet nie chciał poznać odpowiedzi bojąc się rozczarowania.
W to nie wątpił, że byłoby to jak topienie się w wspomnieniach mężczyzny. Tylko czy właśnie nie łatwiej byłoby sobie z tym poradzić, mając kogoś obok, kto spojrzy na to świeżym okiem. Nie będzie go jednak zmuszał do niczego, tym bardziej do wyrzucania czy chowania osobistych rzeczy. Bez przesady, nie potrzebuje aż takiego poczucia kontroli. To jednak faktycznie była kwestia na później, czas bliżej nie określony.
Nie miał pojęcia, że po części to przez niego, jego telefon wyglądał tak jak teraz. Na prawdę wiadomość o wypadku musiała uderzyć w niego silnie, że tak zareagował. Eh aż dziwne, ze jeszcze działa i że cokolwiek widać na wyświetlaczu. Z takim pęknięciem nie wyglądało to za dobrze. Dziwił mu się jednak, że przyznanie się przyszło mu tak ciężko. Przecież w takiej sytuacji to nic dziwnego, że zareagował w taki a nie inny sposób. Uśmiechnął się do niego pokrzepiająco.
-Rozumiem. Wymienimy ci później ekran. Zobaczysz zrośnie ci się on tak samo jak moje nogi - zażartował nie wiedząc w sumie co dalej powiedzieć. Poza tym nie chciał też zmuszać go do wymiany telefonu. W ogóle właśnie zdał sobie sprawę jak bardzo asekuracyjnie zaczął się zachowywać. Teraz, gdy cokolwiek mówił zawsze zostawiał sobie jakby furtkę by zawsze móc się wycofać. Do niczego nie chciał go przekonywać, czy narzucać mu się, chyba podświadomie nie chcąc by chłopak odszedł. Przez to wszystko stał się strasznie zależny od drugiej osoby.
-Dokładnie, czuje się jak księżniczka, gdy mnie nosisz- zaśmiał się podobnie robiąc przy tym typowo dziewczęcy gest omdlewania. Wiecie dłoń na czoło i odchylamy się do tyłu z typowym westchnieniem. No co żartował tylko. -Jasne, zamówimy chińszczyznę na przykład. Sam nie wiem czy chce ryzykować z kuchenką i skakaniem do szafek. W ogóle chyba powinniśmy jakoś na dniach pójść po zakupy, lodówka świeci pustkami - stwierdził otwierając rzeczony sprzęt. Owszem coś tam było, głodować nei będą ale na gotowanie będzie ciężko. W każdym razie zamknął drzwiczki i podjechał do salonu. Tam o dziwo o własnych siłach - co zabawnie wyglądało - zszedł czy w zasadzie zsunął się na kanapę. Nieco męcząco ale i tak brawa dla neigo.
-To co chcesz obejrzeć? - zapytał biorąc pilota w dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Kwi 06, 2014 6:17 pm

Faktycznie. Sprawy pomiędzy nimi rozgrywały się trochę nie po kolei, ale w ich przypadku nie było to nic złego. W końcu sytuacja wymagała wspólnego zamieszkania. Może gdyby cały ten wypadek nie miał miejsca to sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej. Cóz, no na pewno potoczyłyby się inaczej, tylko nie wiadomo jak. Może nie tak dobrze jak jest teraz? A przecież teraz było w porządku. Przynajmniej Avie odpowiadał taki stan rzeczy. Cieszył się ze wspólnego mieszkania, nawet jeśli to wszystko przez nieszczęsny wypadek osoby, którą... No właśnie, co? Lubił go, to pewne, ale było coś jeszcze. Do teraz nie mógł określić co to było. Zwykłe zauroczenie jego prezencją? A może jednak biedna chłopaczyna się zakochała? Naprawdę trudno było to określić. I szczerze mówiąc nie chciał o tym myśleć. A raczej bał się. Bał się dopuścić do siebie myśli, że mógłby się do kogoś przywiązać. Z tym, że już trochę za późno na takie obawy. Już zdążył się przywiązać i to bardzo mocno. Właściwie ciekawe jak by sobie radził, gdyby nagle przyszło mu zerwać kontakty z brunetem. Zapewne marnie. Czułby się zagubiony.
- Nie trzeba. To pęknięcie mi nie przeszkadza. - odmówił uprzejmie, acz na tyle stanowczo, aby dać do zrozumienia, że nie chce wymieniać ekranu. Dlaczego? A miał swoje powody. Zresztą uszkodzenie naprawdę nie przeszkadzało mu jakoś bardzo, więc mogło sobie tak być. Jakby więcej korzystał z telefonu to byłoby inaczej, ale tak to naprawdę miał to gdzieś. Aczkolwiek to, że starszy wspomniał o wymienieniu ekranu było miłe.
Na stwierdzenie o księżniczce zaśmiał się cicho. Momentalnie wyobraził sobie Jonathana w białej sukni, a to była naprawdę surrealistyczna wizja. Dodatkowo rozbawił go gest, który wykonał. Widać było, że mężczyzny trzyma się dobry humor. Bardzo dobrze. Jednakże noszenie go było miłe. Nie ważył zbyt wiele, a trzymanie go w ramionach było fajnym uczuciem. Tylko, że bycie mężczyzną noszonym przez innego mężczyznę to takie... nope. Także rozumiał.
- Nie no, do szafek byś nie skakał. W końcu tu jestem, żeby pomóc. I faktycznie. Zapomniałem czegoś kupić. No cóż, to się załatwi. Na razie dajmy sobie spokój.
Tu nastąpiło przeniesienie się do salonu. Ava obserwował jak brunet radzi sobie ze zmianą miejsca i celowo nie ruszył, aby mu pomóc. W końcu im więcej będzie mógł robić samodzielnie, tym lepiej. A poradził sobie całkiem nieźle, więc było dobrze. Szatyn usiadł spokojnie obok niego, podkulając kolana pod brodę, bo tak mu było najwygodniej. Przechylił lekko głowę w zastanowieniu.
- A ty? Nie wiem, należę do grona osób z bardzo szerokim zasobem zainteresowań, więc ze mną można oglądać właściwie wszystko. Wiem, że to takie niepomocne, ale co mam zrobić? ~
Wracając jeszcze do kwestii uczuciowych. Ava nadal widział to jako relację pracownik-pracodawca. Ewentualnie jako przyjaźń. Nie liczył pojedynczych wyskoków sprzed wypadku i nie miał pojęcia jakie podejście do sprawy ma obiekt jego westchnień. Dlatego milczał na ten temat. Nie widział między nimi żadnego romantyzmu, choć chciał. Naprawdę chciał. Rzecz w tym, że szatyn to taki głupi łeb i ciężko mu przychodzi kojarzenie faktów, jeśli nie powie mu się czegoś wprost. Wydaje mi się, że niedługo czeka ich dość poważna, a przynajmniej szczera rozmowa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Wto Kwi 08, 2014 9:27 am

Trzeba będzie o tym porozmawiać. Może nie teraz, ale odwlekanie tego też nic nie da, a jedynie mogą pojawić się niechciane wątpliwości. Znając Jonathana niedługo zacznie uważać, że to przywiązanie i dobre relacje mogły wynikać tylko z troski. Co prawda jeszcze przed wypadkiem ich rozmowa była raczej jednoznaczna. Pokazywała, że Avie mimo wszystko na nim zależy nawet jeśli to będzie oznaczało, że musi poczekać na niego i jego wieczne niezdecydowanie. Aż dziwne, że jeszcze nie dostał po łbie takie zwodzenie. Nie jego jednak wina, że wcześniej po prostu nie miał do tego głowy, nie chciał się angażować. Tylko czy teraz chce? Na pewno tak, a jednocześnie boi się tego co z tego może wyniknąć. Relacje między nimi się zmienią wtedy, to na pewno. Staną się bardziej intymne i bardziej uczuciowe, a w tym za dobry to on nie był. Owszem miał naturę kanapowego misia i ciepłej kluchy, ale jednocześnie nie potrafił wyrażać tego co czuje i uciekał w pracę, za każdym razem gdy działo się coś nie tak. Dobra za dużo kombinowania i myślenia jak na tą chwilę.
-No dobrze skoro tak wolisz – jemu osobiście przeszkadzało by pęknięcie, ale widać nie każdy tak ma. Może to kwestia tego, że z racji swojego zawodu strasznie zwracał uwagę na stan i wygląd przedmiotów. Wszystko musiało być idealne, ale przecież nie będzie go do niczego namawiał, skoro właśnie taki stan rzeczy mu odpowiadał.
-Wiem, że byś mi pomógł, ale nie chce cię wołać co chwilę z każdą błahostką. Jutro zrobimy małe przemeblowanie co? Będzie nam obu wygodniej. – uznał a wręcz zarządził ustanawiając zadania na następny czas. Przestawią dla niego naczynia i produkty, z których się częściej korzysta, przełoży się ubrania i inne drobiazgi, a to wszystko łatwo tłukliwe zniknie spoza jego zasięgu. Chyba by się wściekł, gdyby przez siebie zniszczyłby jakiś cenniejszy przedmiot. Na szlag by go trafił i tyle.
Gdy mężczyzna usiadł obok niego odruchowo oparł się o niego kładąc mu głowę na ramieniu. Miła tylko nadzieję, że Avie to nie będzie za bardzo przeszkadzało. Po prostu chciał mieć go obok i tyle. A potem zdarzyło się coś niespodziewanego. Jego telefon zawibrował na znak wiadomości. Szczerze mówiąc odzwyczaił się już od tego – w szpitalu zwyczajnie zamknął urządzenie w szafce i raz dziennie sprawdzał czy ktoś się do niego dobija czy nie. Taki urlop od wszystkiego. A tu proszę, ktoś sobie o nim przypomniał. Otworzył wiadomość i przez dłuższą chwilę wpatrywał się w ekran z niedowierzaniem. Co, jak, dlaczego? Zagryzł lekko wargę i starannie warząc słowa odpisał zmagając się z wątpliwościami czy aby dobrze robi.
-Terry się właśnie odezwał – powiedział lekko nieobecnym tonem myślami błądząc gdzieś daleko. Nie spodziewał się, że ten mężczyzna odezwie się jeszcze kiedykolwiek, a tu proszę. Tylko czy aby niebyło za późno na taki kontakt? Chyba tak. Może przed wypadkiem zareagował by z większym entuzjazem czy czymś w podobie, ale teraz po większym zastanowieniu doszedł do wniosku, że to już nie ma znaczenia, ta historia skończyła się kilka lat temu i nie pozwoli by ponowne pojawienie się mężczyzny wpłynęło jakkolwiek na jego życie.
-Trudno, niech sobie pisze, tak długo miał mnie w dupie, to niech tak dalej zostanie. – wzruszył ramionami po czym wyłączył telefon. Nie pozwoli wrócić wątpliwościom, już nie.
Zaczął skakać po kanałach, aż zatrzymał się na jakimś filmie akcji, Transformersach chyba. No co grunt by coś migało na ekranie. Pojawił się jednak inny problem. Cisza. Nie wiedział o czym mają teraz rozmawiać, czy coś w ten deseń. Kompletna pustka. Zamiast tego więc wtulił się bardziej w jego ramie, zwyczajnie pozwalając sobie śledzić film i cieszyć się towarzystwem mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Jonathana
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Kamienice-
Skocz do: