IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Jonathana

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 26, 2014 12:08 am

Ja też nie potrafię. Szczerze mówiąc nie przepadam za dziećmi... Nie lubię ich. Potrafię jednak pomyśleć o dzieciaku jak o... Hm, no mniejszym człowieku po prostu. Do wszystkiego da się dojść takim myśleniem. W każdym razie dam z siebie wszystko, żeby ci jakoś pomóc, a zarazem tym nie zaszkodzić. Jakbym nie wiedział co ci poradzić czy coś to i tak ci to powiem wprost... Nie chcę bardziej namieszać.
Każdy mógł spróbować wyobrażeniami postawić się w sytuacji krewnego Jonathana, a jednak nie każdy byłby w stanie wyobrazić sobie co by zrobił. On jednak nie należał do grona tych osób i dobrze wiedział co by począł w takiej sytuacji. Po prostu żyłby dalej, próbując nie zwracać uwagi na swoje okaleczenie i przeciwności losu. Już taka jego natura, pokorny osobnik, któremu właściwie wszystko wisi i powiewa w obecności innych, a w swojej samotni wszystko wychodzi na jaw i odbija się na samopoczuciu. Nie jest to postawa godna pochwały, ale przecież się nie zmieni.
Powoli i delikatnie przesuwał palcami po jego ramieniu, jakby lekko go drażniąc. Tym samym wziął głęboki wdech, chłonąc zapach mężczyzny niczym jakąś wyjątkową woń. Ah, gdyby tylko Johna wiedział o czym chłopak teraz myśli... Ciekawe jaka byłaby jego reakcja.
Dobre masz pomysły. Mi nic na myśl nie przyszło. Hm... W pokera nie umiem grać, przyznam się bez bicia. - wolną ręką odgarnął kosmyki swoich włosów z twarzy. - Reszta mi odpowiada, choć chyba najbardziej stawiałbym na ostatnią opcję. Być może w dwójkę to trochę co innego, ale przecież też może być zabawnie, prawda?
Uśmiechnął się, próbując zerknąć na twarz bruneta, choć widział go tylko kątem oka. Wiedział jednak, że jest zadowolony, więc chwilowo uleciał z niego cały stres związany z poprzednią rozmową i tym, co po niej nastąpiło.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 26, 2014 7:50 pm

To nie tak, że on nie lubił dzieci. Wręcz przeciwnie. Sam kiedyś chciałby mieć, ale przywykł już do myśli, że tak się nie stanie. No bo jak? Przecież z kobietą się nie zwiąże, a dziecko potrzebuje obojga rodziców. Co do tego był przekonany. Damska ręka i inne podejście są przydatne przy wychowywaniu malucha, lepiej to na niego wpływa, choć nie miał nic przeciwko jednopłciowego rodzicielstwa. Skoro dają sobie radę, to droga wolna. On mimo wszystko miał swój wyimaginowany obraz "domu", w którym siebie nie widział. Szkoda. Fakt, mógł tez zaadoptować maleństwo, ale obawiał się, że wciąż miały tę myśl, że ono nie jest jego. Wiem, głupie gadanie, ale niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć.
-Już samo to wystarczy na prawdę. Świadomość, że będę miał się do kogo zwrócić a nie jestem z tym sam wiele daje. I masz moje oficjalne pozwolenie, by palnąć mnie w łeb, gdy zamiast walczyć z problemami zaszyję się w pracy, jasne? Robię to notorycznie, gdy mam problem, jestem samotny lub mi się nudzi. Może to też kwestia, że kocham pracę z antykami i przez to dodatkowo nie chcę opuszczać sklepu. -Zdecydowanie otworzył się bardziej na Avę. Pomimo tego, że nie znali się zbyt długo, po tym dzisiejszym wybuchu, był w stanie wyznać mu wiele rzeczy. Zupełnie jakby ta sytuacja coś w nim przełamała, sprawiła, że nabrał zaufania i pokazywanie siebie i swoich lęków ni było już aż takim problemem. To chyba dobrze wróży prawda? Może i fizycznie chciał jeszcze trzymać dystans zwyczajnie bojąc się do czego to może doprowadzić, tak psychicznie zaczynał go akceptować jako kogoś bliskiego. Niby nic, a jak wiele potrafi dać.
-Mogę cię kiedyś nauczyć. Poker nie jest trudny, najważniejsze to nie zdradzić się w żaden sposób. Dobry blef i pula jest twoja.- w sumie taka nauka mogła by być zabawna. Już nawet na kasę by nie grali. Ale co by było, gdyby fantami były części garderoby? Tak, zdecydowanie to mogłoby by się ciekawie skończyć. Wróć Jonathanie o czym ty myślisz? Jak widać nie tylko Ava daje się ponieść wyobraźni.
-Dobra, to ty pierwszy. Pytanie czy wyzwanie?- zapytał łaskawie podnosząc głowę, co by wygodniej mu było patrzeć na szatyna. To, że bardziej się nie ruszył to już inna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 26, 2014 9:22 pm

Nie wyobrażał sobie życia z jakimkolwiek dzieckiem, nie ważne czy swoim czy nie. Nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Ludzie często karcą go za takie podejście, bo przecież dzieci są takie słodkie i kochane i powinno się je dobrze traktować. No i przecież sam był kiedyś dzieckiem! Pieprzenie. On widzi bachory jako potomków Szatana, którzy tylko czekają na odpowiedni moment, aby skrócić cię o głowę i wyssać całą energię jaka pozostała w tym, co zostało z twojego ciała. Cholerne małe potworki. Ale dość o tym, jego niechęć nie wymaga długich opisów i przewlekłych rozmyślań. Taki jest i taki będzie. End of story.
Gdzieś głęboko w duchu naprawdę go cieszyło, że może stanowić dla Jonathana jakiekolwiek wsparcie. Nie było istotnym jakie to wsparcie jest, duże czy małe, wiele znaczące czy prawie nic. Liczyło się to, że mógł pomóc. Chciał mu pomóc, chciał okazać troskę i to, jak bardzo się nim przejmuje, tym samym dając mu do zrozumienia, że przez te parę dni, które się znają zdążył uzależnić od siebie Avę i przewrócić jego podejście do różnych spraw do góry nogami. Życie szatyna w tym mieście potoczyłoby się zupełnie inaczej, gdyby nie tamto losowe spotkanie w kawiarni, a najzabawniejszym jest to, że nie przesada za takimi miejscami, podczas gdy tamtego dnia jednak tam wszedł, nie znając ku temu konkretnego powodu. Zupełnie jakby los sam go wepchnął do środka i kazał tam siedzieć dopóki nie pojawił się książę. W tym przypadku czarnowłosy, o ciemnych oczach i prowadzący sklep z antykami.
Nie wiem czy byłbym w stanie się nauczyć. - uśmiechnął się do siebie, próbując sobie wyobrazić jak przebiegałaby nauka. - Raczej nie potrafię utrzymać pokerowej twarzy, przynajmniej w kwestii gier karcianych. Szybciej bym wybuchł śmiechem albo odwracał wzrok jak spłoszone zwierzę.
Tak, dokładnie tak by było. Ten oto chłopak nie potrafi zachować powagi, jeśli nie dotyczy to spraw ściśle związanych z jego stanem emocjonalnym. W końcu rozległo się ciche "hm", choć ton, w którym Ava się odezwał brzmiał dość pewnie.
Wyzwanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pon Sty 27, 2014 4:59 pm

To było najwyraźniej przeznaczenie i tyle. Przecież Jonathan przychodził tam regularnie, ale nigdy nikt nie zwrócił tam jego uwagi. Nie raz widział smutne lub zakochane osoby, samotne i siedzące w grupie. Tyle że zwykle olewał cały świat skupiając się jedynie na kieliszku wina przed sobą i wybornym posiłku. Nie obchodziło go to, co działo się w lokalu, więc to, że zagadał do Avy było faktycznym zrządzeniem losu. Przypadkiem, który chyba po części zmienił ich życie. Dal szansę na nową drogę, tylko ciekawe jak często będzie się jeszcze brunet odwracał za siebie. Kto wie, czy nie wróci do tego co było, ale na takie rozważania jest stanowczo za wcześnie.
-Przesadzasz. Odrobina skupienia i byś dal radę. Ja zaś nie mogę się skupić przy szachach. Zawsze jakoś nieświadomie pokazuję to co planuję przez co nie wygrywam. Z resztą jakoś szczególnie dobry w te klocki nie jestem - gdy był mały, czasem z turystami grywał w obozie. Szczególnie, gdy ci rezygnowali z polowania i woleli zostać pod ciepłym namiotem. Niestety Jonathan nigdy nie miał drygu do tej gry, choć szachy same w sobie bardzo lubił. Nie wspominając o czystej radości jaką czuł w momencie dorwania się do jakiegoś starego kompletu. Do tej pory mu to zostało.
Wyzwanie tak? Co by tutaj wymyślić? Czemu zawsze gdy przychodziło co do czego w twojej głowie pojawia się pustka? Na przykład, gdy gra się w kilka osób, póki nie ma twojej tury wiesz co komu każesz zrobić, o co zapytasz, potem pada na ciebie i nic.. pomroczność jasna i koniec. Tak było też teraz. Przez krótką chwilę milczał, aż padło...
-Wyzywam cie, byś zrobił coś na co masz teraz ochotę. -zadanie ogólne, ale nic lepszego nie przyszło mu do głowy. Nie myślał nad ewentualnymi konsekwencjami czy chociażby co to miało by być. Dał się ponieść tak zwanej pierwszej myśli i zobaczymy czego pragnie Ava.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pon Sty 27, 2014 7:19 pm

Akurat on nigdy nie był dobry w tego typu zabawach. Ani w kwestii gier karcianych, ani planszowych, ani innych podobnych. Zawsze psuł momenty skupienia niekontrolowanym śmiechem lub własnymi nerwami. Do tego dość opornie wchodzą mu wszelkie zasady takich gier. Najzwyczajniej w świecie nie jest stworzony do tego typu rzeczy. Nie przeszkadza mu to jednak, bo przecież nikt nie potrzebuje umiejętności doskonałego blefu do życia codziennego. Może czasem, ale zazwyczaj da się też obejść bez niego i jemu się to właśnie udawało.
Cholera jasna. Taki niewinny, taki niepozorny, taki dojrzały, a jednak dowalił najgorszym, co mógł wymyślić. No dobra, może nie najgorszym, ale na pewno udało mu się utrudnić życie Avie. Chłopak próbując wyrzucić z głowy swoją pierwszą myśl nie miał pojęcia co miałby zrobić. Na szybko próbował wymyślić cokolwiek, ale we łbie pustka, a zwykłe zdmuchnięcie świeczki wydało mu się dość absurdalnym pragnieniem. Przysłonił usta i przez chwilę trwali w zupełnej ciszy, która byłaby przerwana, gdyby tylko dało się usłyszeć jak przebiega wewnętrzna walka szatyna. A jednak miał zrobić to, co mu się żywnie podoba, tak? No to nie będzie robił niczego na siłę, tym samym oszukując swojego towarzysza. Postanowił nie stawić na konsekwencje, a na szczerość. Nie mógł się jednak zdobyć do czynu jeszcze przez kilka chwil. Dobrze, że w półmroku nie było widać zarumienionych policzków, a uciekający w stronę płomyków wzrok fioletowych oczu mógł z łatwością umknąć uwadze. Weź się w garść, chłopaku.
Hm. - niepewnie ujął podbródek Jonathana między kciuk a palec wskazujący i delikatnie uniósł jego głowę. Przełknął wszystkie obawy i zebrany w nim stres, aby zaraz złączyć ich usta w delikatnym, skromnym pocałunku. Młody nawet nie spojrzał mu w oczy. Zaraz odsunął swoją twarz i uśmiechnął się, wbijając spojrzenie we własne kolana. - Twoja kolej, wybieraj.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pon Sty 27, 2014 8:48 pm

Mógł się spodziewać, że zrobi coś podobnego. Jakieś przeczucie czy coś w ten deseń. Zwłaszcza, że przecież wysyłał mu sygnały prawda? Gesty, ruchy i słowa, a mimo to zaskoczył go. Nie myślał, że odważy się go pocałować, nawet jeśli dał mu na to niejako przyzwolenie. Nie żeby mu to przeszkadzało czy coś. Dał się przecież ponieść poddając jego gestowi. Bez oporu podniósł głowę i pozwolił by ich usta znowu się tego dnia spotkały. Zwykłe muśnięcie, nic niezwykłego a zarazem jakie miłe i przyjemne. Ava przy tym był tak uroczy i rozczulający, że o głowa mała. Swoim zachowaniem poruszał w nim strunę odpowiedzialną za troskę i chęć opieki. No bo jak tu się nie zaopiekować takim wspaniałym człowiekiem? I co ciekawsze im dłużej z nim przebywał, tym bardziej przekonywał się, że on mógłby wyciągnąć go ze szponów przeszłości. Nie od razu oczywiście. Jego trwanie w samoumartiweniu trwało zbyt długo, ale powoli przy odrobinie dobrej woli i chęci, mógłby mu pomóc zapomnieć i iść dalej.
Uśmiechnął się do niego zastanawiając się, co wybrać. Czasem bowiem wyzwania były łatwiejsze od szczerych odpowiedzi. Sam nie wiedział, czy chciałby jeszcze dziś poruszać jakieś bolesne tematy, a tych w gruncie rzeczy było całkiem sporo. Tak, Jonathan był człowiekiem z problemami, choć na co dzień tego nie było, aż tak widać. Nim jednak odpowiedział objął szatyna w pasie i lekko popchnął, bo ten się położył. Zaraz sam ułożył się obok robiąc sobie z jego ręki poduszkę. No co, chwilowy kaprys.
-Niech będzie wyzwanie, bo chyba obojgu nam było zbyt wiele wynurzeń jak na dziś- trochę się obawiał tego, co może chłopak wymyślić, choć patrząc po jego obecnym, niepewnym zachowaniu nie powinno to być nic złego, czy ponad jego siły. Odgarnął jego ciemne kosmyki za uchu i utkwił w nim swoje schowane za okularami brązowe oczy.
-I teraz też wiem co chciałeś zrobić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Wto Sty 28, 2014 2:00 pm

Przepraszam. - mruknął niewyraźnie. Może nie powinien tego robić, nawet jeśli Jonathan nie okazał jakiegokolwiek sprzeciwu i nie złożył oficjalnej skargi wraz z zażaleniem. Sam już nie wiedział czy powinien czuć się czemukolwiek winny czy przestać się przejmować wszystkim. Obawa przed jakąś formą narzucenia się wręcz pożerała go od środka i nawet, jeśli nie wstrzymywała go od pewnych czynów, na przykład takich jak przed chwilą, to nadal narzucała mu swego rodzaju wyrzuty sumienia i wątpliwości. Mógłby to powtarzać w nieskończoność. Całować miękkie wargi mężczyzny, co chwilę łączyć ich usta ze sobą, żeby tylko zaraz je rozdzielić, składać na nich pocałunek za pocałunkiem i smakować je, za każdym razem tak samo dokładnie i powoli. A jednak nie był w stanie się na to zdobyć, nie był w stanie wkroczyć w jego życie z butami i zatrzasnąć za sobą drzwi powrotu. Za długo można by się zastanawiać czy powinien to zrobić czy też nie. A nawet jeśli już ktoś by się nad tym zastanowił, to niczego to nie zmieni, ponieważ szatyn nadal będzie tkwił w swojej niemocy, paraliżu uczuciowym z gromadką mniejszych i większych obaw, które najwyraźniej go lubią i nie chcą odstąpić na krok. Te wątpliwości jak małe owieczki żywiące się na emocjonalnym pastwisku i rosnące, aby stać się sporymi wahaniami. A wszystko to sprowadza się do prostego momentu, chwili w której to czarnowłosy będzie musiał powiedzieć tak lub nie, tak odległego od teraźniejszości, że nawet nie warto o tym mówić.
Starszy z nich wiedział jak zawstydzić chłopaka i nawet, jeśli nie robił tego celowo, to wychodziło mu to wprost doskonale. Jak dobrze, że w nikłym świetle płomyków nie widać twarzy szatyna, zalewającej się rumieńcem. Swój wstyd zatuszował też reakcją, obejmując niepewnie Jonathana i przytulając go delikatnie do siebie. Spojrzał w sufit, w tym momencie ledwo widoczny w wątłym blasku. Nigdy nie był dobry w wymyślaniu takich rzeczy, więc musiał się chwilę zastanowić nad odpowiedzią. Hm, czy on jest w ogóle w czymkolwiek dobry? Zaraz, moment. Następne słowa nieco zbiły go z tropu, poczuł się trochę jakby został wpędzony w kąt i osaczony oskarżycielskim spojrzeniem. To wrażenie jednak szybko minęło, bo wiedział, że nie o to chodziło. Westchnął cicho, bardziej na swoje zachowanie niźli na zachowanie mężczyzny. Zachowywał się trochę jak cholerny paranoik, co było oczywistą przesadą. Nic na nie nie odpowiedział, ponieważ nie wiedział co miałby powiedzieć.
Nie mam pomysłu, serio. Może... Może dam ci to samo? - zażartował i zaśmiał się. - O, wiem. Zwiąż włosy, jestem ciekaw jak wyglądasz w takiej fryzurze. - uśmiechnął się uroczo.

A on nie miał związanych? Nie wiem, nie pamiętam już... xD

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Wto Sty 28, 2014 8:50 pm

Prawdę mówiąc kompletnie zignorował jego przeprosiny. Może i krótko się znali, ale Jonathan już zauważył, że szatyn ma tendencję do przepraszania za wszystko i to bez powodu. Chociażby jak w tym wypadku. Widział, że poddał się temu bez protestu niejako czerpiąc przyjemność z owego gestu, a ten i tak czuł się winny. Trochę wiary w siebie. Nie wszystko czego pragniemy musi być zakazane. Sparks przynajmniej nie oczekiwał przeprosin za coś tak błahego, ba sam rzucił mu wyzwanie, więc jeśli już faktycznie ktoś musiałby się kajać i mieć wyrzuty sumienia to byłby to on. Ava nie zrobił niczego złego, czas by sam w to uwierzył.
Nie uważał też, by Jędrysek - swoją droga nadal nie potrafił tego poprawnie wymówić. (co to za przeklęty dźwięk to "ę") - narzucał mu się. Wręcz przeciwnie. Był ostrożny, a każdy gest wyważony. Zupełnie jakby bał się go spłoszyć. Niepotrzebnie. Oboje byli dorośli i wiedzieli jakie mają swoje granice. Jeśli Ava zacząłby się do nich zbliżać delikatnie zostałby powstrzymany, a czy do tej pory Jon zrobił cokolwiek, co by pokazało, że koniec na dziś? Chyba nie. Nie przeszkadzały mu te pocałunku - ba były przyjemne - sam też wychodził z inicjatywą kontaktu. Może nie było to jeszcze jawne zaciąganie do łóżka - na to jest za wcześnie, jeśli chce się spać spokojnie bez wyrzutów sumienia - ale też nie stawiał między nimi grubego muru. Po prostu nie chciał się spieszyć i tyle.
Może i nie widział tych rumieńców, ale zawstydzenie było wyczuwalne w jego ruchach. To niepewne przytulenie musiało z czegoś wynikać, bo przecież nie z chęci dystansu. Jona był tylko ciekawy, co konkretnie go tak speszyło. Czy samo "położenie", czuły gest czy ta bliskość. Cokolwiek by to nie było efekt wywołało konkretny. Pojawiła się też kolejna myśl, czy skoro przy nim podpada w taki stany, to czy przy innych mężczyznach też jest taki płochy? Nie, nie będzie pytał, to byłoby nie na miejscu.
-To nie jest wyzwanie- zażartował nieco niechętnie wygrzebując się z jego objęć. Chwilę poszperał w kieszeniach i wyjął czarną gumkę. Związał włosy w nieduży kucyk nieco nad karkiem. W zasadzie, jeśli ubrać go odpowiednio i przewiązać fryzurę aksamitką, mógłby nawet wyglądać jak arystokrata. Czyżby pomysł na strój na następne Halloween? -Tadam!- oznajmił radośnie przesuwając się nieco, by lepiej padało światło świec. Pewnie i tak słabo było widać, ale kto by się tym przejmował. Swoją drogą, Jonathan całkiem często chodził w związanych włosach, zwłaszcza w domu. Nie raz splatał je by mu nie przeszkadzały gdy ślęczał przed komputerem lub robił porządki. Zwyczajnie było tak wygodniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sro Sty 29, 2014 2:35 pm

Owszem, jednym z jego cholernych nawyków było przepraszanie za wszystko z osobna, nawet jeśli wszelkie argumenty wypierały jego winę. Wolał to robić, aby upewnić się, że jednak postąpił właściwie. Już taka z niego bojaźliwa istota, no. Jego wstyd zaś nie miał konkretnego podłoża. Mógł być wywoływany niepewnością, bliskością mężczyzny lub jego słowami, a nawet wszystkim naraz albo żadnym z wymienionych. To już jednak pozostanie zagadką, ponieważ nie ma sensu bardziej się na tym skupiać. Ava jest jaki jest - raczej skromny, niezdecydowany, łatwo ukazuje emocje i nie potrafi się kontrolować. Dziękujmy bogom, że jednak potrafi utrzymać swój spokój. Nie wiadomo co by się działo, gdyby nie posiadał tej umiejętności, ale na pewno nie byłby tak czarującą osobą, jaką jest teraz.
Sam niechętnie wypuścił go ze swojego niepewnego objęcia. Teraz zdał sobie sprawę jak dobrze jest mu tak siedzieć w obecności czarnowłosego i z nim zwyczajnie rozmawiać. Można nawet powiedzieć, że w tym momencie czuł się szczęśliwy. Może niezupełnie, ale wystarczająco, aby stwierdzić, iż jest mu tutaj dobrze. Z nim, sam na sam, w półmroku, dowiadując się o sobie wzajemnie.
Naprawdę nie miałem pomysłu. - uśmiechnął się i lekko przechylił głowę, wpatrując się w śliczne - w jego mniemaniu - lico Jonathana. - Uroczo. Tobie chyba byłoby dobrze w każdej fryzurze, Panie Sparrrksie.
Swoją wypowiedź zakończył przedłużeniem literki 'r' w nazwisku pracodawcy i cyknięciem językiem, co nadało jej charakteru żartobliwego. Nikt nie może sobie zdawać sprawy jak szczerze były słowa właśnie wypowiedziane przez chłopaka. Był święcie przekonany, że uroda tego mężczyzny jest nieskazitelna, a jego twarz pasowałaby do wszystkiego. I czego była to zasługa, że widział go właśnie w ten sposób, a nie inny? Cóż, prawdopodobnie tego, o czym mowa jest w niemal każdym poście, a temat przewija się nieustannie. Jednak jak do tego nie wracać, jeśli ma tak spory wpływ na zachowanie obu z nich?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sro Sty 29, 2014 5:45 pm

-Jasne rozumiem. A co aż tak ci się podobam?- zażartował w odpowiedzi na jego komentarz. Nikt przecież nie mówił, że ciągle muszą być poważni i pogrążeni we własnych myślach prawda. Czemu więc nie zmienić trochę trybu tego spotkania i wprowadzić trochę koloru w tą w gruncie rzeczy ponurą atmosferę. Pomijam już fakt, że Jonathan miał ochotę się z nim trochę podroczyć i zapomnieć ile miał lat. A pozachowujmy się jakby znowu było się w szkole.
-A to kara za niewyzwanie - Usiadł mu na biodrach i od razu zaczął łaskotać. Sam uśmiechał się przy tym rozbawiony i widać było, że się w pełni rozluźnił. Trzeba przecież ponure myśli odsunąć. Oby tylko chłopak faktycznie był na to podatny, bo w innym wypadku Jona zrobi z siebie idiotę. W każdym razie sprawnie przesuwał palcami po jego żebrach łaskocząc ile wlezie. Przecież rozluźnienie się przyda.
-A masz!- zawołał w którymś momencie i uderzył go lekko poduszką zgarniętą z kanapy. No co wzięło go na głupie zabawy. Może to kwestia tego, że mimo wszystko powoli łapało go zmęczenie i chciał się jakoś obudzić. Nie jego wina, że mówienie o tamtym wszystkim, było wyczerpujące, a w ramionach chłopaka było tak przyjemnie. Mieli siedzieć przecież do rana prawda? Musiał więc coś robić. Avie też przyda się odrobina rozrywki, nawet jeśli to on ma ograniczone pole manewru. Jonathan nie myślał o pozycji w jakiej się znaleźli, miał to gdzieś, żyj chwilą nie ma co.


Avaaaaaaaaaaaa przepraszam kompletnie nie poszedł mi ten post - zabierałam się do niego chyba z 5 razy, wiec wybacz, że wygląda tak a nie inaczej ;c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sro Sty 29, 2014 6:28 pm

Tak. - odpowiedział uśmiechając się tajemniczo, zupełnie jakby jego odpowiedź miała być żartem, a zarazem drobną podpowiedzią, iż to jednak prawda. Przynajmniej nie zawstydził się tym pytaniem, bo przecież bez przesady. Nie na wszystko trzeba reagować poważnie. I co z tego, że miał ku temu dość wyraźną skłonność? Czasem potrafił sobie odpuścić.
Zaniósł się głośnym śmiechem jeszcze zanim zdążył zorientować się co się właściwie dzieje. Kto jak to, ale akurat on jest cholernie podatny na tego typu rzeczy, łaskotki mając niemalże wszędzie.
N-Nie, litości! - udało mu zawołać pomiędzy próbami wstrzymania śmiechu i jakiejkolwiek obrony przed bezlitosnym gilgotaniem. Wiercił się pod mężczyzną, próbując jakoś uciec od jego dotyku, ale na nic się to zdało. W takiej pozycji, w jakiej się znaleźli jego pole manewrowe było skutecznie ograniczone.
Lata już się tak z nikim nie bawił, a trzeba przyznać, że wręcz to uwielbiał. Aż przypomniały mu się szczeniackie lata, kiedy to miał wielu przyjaciół, a na boisku często widywało się takie sceny - wtedy jeszcze uważane za całkowicie niewinne. Ucieszyła go możliwość powrotu do tamtych chwil, więc nie miał nic przeciwko. Poza tym było to idealną odskocznią od tej ciężkiej atmosfery, która jednak jakoś dawała radę się utrzymywać. Sięgnął za siebie i na ślepo wymacał róg jednej z poduszek. Szybko ją chwycił i trzepnął czarnowłosego - oczywiście nie mocno - w odwecie za to, iż sam oberwał chwilę wcześniej. Spojrzał na niego i roześmiał się bardziej, widząc przekrzywione od uderzenia okulary i potargane włosy.
No, no. Teraz to wyglądasz jeszcze bardziej uroczo. - przysłonił dłonią usta, próbując wstrzymać kolejną dawkę rechotu, która cisnęła mu się na usta. - Jak czarownica.
Cóż poradzić, że właśnie tak mu się skojarzył obecny widok. Ciemne, rozczochranie włosy i panujący wokół półmrok naprawdę kojarzył mu się z tym. Jednak w jego głosie było tyle ciepła, że nie dało się odebrać jego słów w jakikolwiek negatywny sposób. Po prostu jako żartobliwe porównanie.

Nie szkodzi, moje posty też są marne. Wiem co pisać, ale nie wiem jak ubrać to w słowa. Uroki choroby~

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Sty 30, 2014 4:37 pm

Nie zamierzał dociekać, czy Ava żartował czy mówił poważnie. Chyba nie chciał wiedzieć. Z resztą trzeba było by być ślepym, żeby nie zauważyć, że jednak coś jest na rzeczy. Wszystkie spojrzenia, gesty, zachowania musiały oznaczać, że coś ich połączyło. Czy miał coś przeciwko? Nie do końca. Jedyne co mu powiedzmy, że nie odpowiadało, to fakt, że bał się go skrzywdzić. Nie jego wina, że gdy raz się przejedziesz ciężko jest ci potem zaufać w pełni drugiej osobie. Samemu sobie z resztą też szczególnie, kiedy drzwi przeszłości wciąż były otwarte.
-Żadnej litości!- zawołał nie przerywając swojego jakże morderczego zajęcia. To dobrze, że Ava był aż tak podatny na łaskotanie. Dobrze wiedzieć na przyszłość. Będzie chciał go jakoś pomęczyć lub przekonać to zwyczajnie zacznie go "molestować". Sam również latami tak się nie bawił. Znowu czuł się jak szczeniak bez trosk i zmartwień. Tylko oni dwaj i kanapa, czego chcieć więcej?
Z pozoru wygrana walka została przerwana kontrą. Nim się obejrzał oberwał poduszką. Świat mu się przekrzywił i sekundę zajęło mu zrozumienie, że oto został zaatakowany tą nikczemną, pierzastą bronią. I to jeszcze ośmieszony! Nie no ta zniewaga krwi wymaga! W żartach oczywiście.
-Czarownica mówisz? Nie śmiej się z wielkiego maga, bo cię zamienię w ropuchę!- wypowiedział jakże dumnie prostując się i poprawiając okulary na nosie. Włosami oczywiście się nie przejął, zdając sobie sprawę, ze za chwile będą wyglądać dokładnie tak samo. Toż to nie koniec tego starcia na śmierć i życie i tytułu pogromcy magii!
-Broń się!- zawołał dalej rozbawiony niczym pięciolatek inicjując dalszą wojnę na poduchy. Może i wciąż miał niesprawiedliwą przewagę, przez ich pozycję, ale kto powiedział, że nie może zostać zrzucony, czy przewrócony? A tak swoją drogą, będą musieli powtarzać to częściej. Takie zabawy powalały nie tylko odreagować ale także zbliżyć się do siebie. Nawiązać tą niezwykle ważną więź, której chyba rozpaczliwie potrzebowali. Nie ukrywajmy przecież oboje byli samotni. Jeden i drugi potrzebowali ciepła, czemu więc nie mieli by sobie tego dać nawzajem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Sty 30, 2014 5:31 pm

Że też trafił na tak bezwzględnego towarzysza, który mimo błagań postanowił nie przerywać swojego okrutnego czynu i kontynuować tortury. Takiej odwagi nie powstydziłby się żaden kat. Poprzez śmiech można było usłyszeć niewyraźnie epitety, takie jak "okrutnik" lub "kat", ale żadne z nich nie brzmiało ani trochę groźnie. Wręcz przeciwnie, dość przyjaźnie i w pełni żartobliwie. Ta zabawa sprawiała mu nieopisaną ilość frajdy, której tak naprawdę potrzebował już od dawien dawna, a o której nawet nie śniło mu się myśleć czy marzyć. I myślę, że nie tylko on jej potrzebował, a oni obaj. Gdyby było inaczej, to teraz nie bawiliby się razem tak beztrosko, bo któryś z nich na pewno nie byłby chętny. A tu wręcz przeciwnie. Nie można też zaprzeczyć, że miło było znów poczuć się dzieciakiem i pobawić jak za dawnych lat. Na chwilę zapomnieć o powadze, jaką powinni zachowywać dorośli i obowiązkach, które spoczywają na ich barkach. Odizolować się od szarej rzeczywistości i wszelkiego brzemienia. Ah, jakże słodko.
- Maga? - spytał z udawanym niedowierzaniem. - Oh nie, straszny magu, nie chcę zostać ropuchą!
Uśmiechnął się triumfalnie, obserwując jak poprawia swoje okulary. Ale zaraz, bronić się? Znowu nie zdążył ogarnąć rzeczywistości nim nie dostał poduszką kolejny raz, ale nie przeszkadzało mu to. Nie chciał przerywać, wręcz przeciwnie. Zabawa się rozkręca.
- O nie, to wojna. - chwycił kolejną poduszkę i przyłożył nią mężczyźnie.
Korzystając z chwili nieuwagi, którą właśnie zyskał postanowił spróbować wykaraskać się z tej pozycji, która z góry określała jego przegraną. Podniósł się na łokciach, a jednak uważał, aby czarnowłosy nie stracił równowagi i nie runął do tylu lub, co gorsza, na świece. Nie czekał nawet na jego reakcję. Zaraz ta sama poduszka, którą oberwał przed chwilą skończyła wepchnięta w klatkę piersiową Jonathana, tym samym zachęcając do dalszego siłowania się.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Sty 30, 2014 8:42 pm

Trzeba walczyć o swoje a jak! W tym wypadku był jego na wierzchu i trzeba było ten stan rzeczy utrzymać. Biedny Ava nie ma szans przed bezwzględnym magiem Jonathanem! Dobra, to brzmi komicznie po prostu. "Stary" facet urządza sobie bitwy na poduszki ze znacznie młodszym od siebie mężczyzną. Do czego to doszło. Nie żeby narzekał, jak było powiedziane lubił tego typu zabawy dla odstresowania się. Sprawiały mu one przyjemność i pozwalały odreagować. Już dawno nie czuł się tak odprężony i po prostu sobą. Ktoś by mógł się nawet zapytać, czy ten czarnowłosy potarganiec to ta sama osoba, która na co dzień pod krawatem uczestniczy w aukcjach i sporo zarabia na sprzedaży antyków. Raczej nie przypominał teraz pracoholika z obsesją na punkcie zamówień i sprzątania. Chyba to dobrze, że potrafi odseparować pracę od życia prywatnego. Przynajmniej już, albo dopiero teraz się tego nauczył.
Przyjął tą zachętę do dalszego sparingu dalej tarmosząc się z nim. Uderzenie z jednej strony, drugiej, unik, małe łaskotanie i kolejny atak. Taka ich wspólna zabawa trwała z dobre 15 minut. Oboje, a przynajmniej Jonathan był wykończony. Oddychał szybciej, a jego policzki pokryły się delikatnym rumieńcem z wysiłku. Może jednak był już troszeczkę za stary na takie "rozkosze". W każdym razie w pewnym momencie puścił poduszkę i uwiesił się na drugim chłopaku łapiąc oddech.
-Dobra mam dość, oddaje walkę walkowerem. Ava zamęczysz mnie kiedyś- marudził, choć w jego głosie nie było cienia niechęci czy wyrzutu. Wręcz przeciwnie. Był pozytywnie zmęczony i złość czy niezadowolenie były ostatnimi rzeczami jakie mu przyszłyby do głowy. Cmoknął go jeszcze w czubek głowy i łaskawie sturlał się z niego by móc leżeć obok.
-Wiesz co, musimy częściej robić takie sparingi. - stwierdził zaraz ziewając przeciągle. Z dołu dobiegł cichy dźwięk zegara wybijającego 3 w nocy. Kiedy to zleciało nie miał najmniejszego pojęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Sty 30, 2014 9:03 pm

Co na wojnie to po diable, a i młodszy z nich brał tego typu deklaracje całkiem poważnie, choć nadal w beztroskim sensie. W końcu nie miał zamiaru nikogo zabijać lub torturować, a tym bardziej krzywdzić w jakikolwiek sposób. No chyba, że przywaliłby tą poduszką jednak trochę za mocno, jednak kontrolował się, więc nie było o tym mowy. Niezmiernie cieszył się tą chwilą, a raczej chwilami, bo ich sielankowa zabawa trwała coraz dłużej. Radowało go, że jest w stanie ujrzeć tą wesołą stronę Jonathana, jego potargane włosy i uśmiech, ten taki szczery uśmiech, którego niewielu ma możliwość uświadczyć. Jakby nie patrzeć to wszystko oznaczało, że mężczyzna jakoś się przed otworzył, a przecież to było dla szatyna bardzo ważne.
Trzeba przyznać, że czarnowłosy jednak ma w sobie coś z maga, ponieważ radził sobie całkiem dobrze. Śmiech i obu rozlegał się wśród ciemności jeszcze przez jakiś czas, kiedy dwójka postaci w wątłym świetle świec miętoliła się na kanapie wraz z poduszkami i kurzem. On jako młodszy i bardziej wysportowany nie zmęczył się zbytnio, aczkolwiek było widać po nim pewne tego oznaki. Poza tym te farbowane włosy również wyglądały teraz bardziej jak gniazdo bociana niż jakkolwiek ogarnięta fryzura. Sam wziął kilka głębszych oddechów, kiedy ich wojenka w końcu przystopowała, a świat wokół jakby zwolnił. Na swoją kondycję nie mógł narzekać, a jednak dawno już nie miał okazji do jakiegokolwiek wysiłku fizycznego, tudzież i jego dopadły fizyczne limity.
- Słodkie zwycięstwo. - mruknął triumfalnie i zacisnął usta, aby w końcu uspokoić swój oddech.
Już spokojny wsłuchał się w bicie zegara, a jego myśli przez chwilę zajęło zastanawianie się jakim cudem czas tak szybko minął. Nie wiadomo, choć na pewno bardzo przyczyniło się do tego doborowe towarzystwo. Chłopak westchnął. Miło.
- Częściej? Czy przypadkiem przed chwilą nie stwierdziłeś, że cię zamęczę? - uśmiechnął się i przeczesał palcami jego ciemne włosy w jakże czułym geście. Przekrzywił głowę, zauważając jego ziewnięcie. - Wyglądasz na zmęczonego. Nie chcesz się przespać?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Sty 30, 2014 9:52 pm

A proszę bardzo, niech się napawa zwycięstwem. Ten jeden raz, albo inaczej, w tej jednej dyscyplinie. W końcu Jonathan był fanem sportów ekstramalnych, więc na kilku polach role mogłyby się odwrócić. O chociażby w jeździe na BMX'ach. Cross po lesie był czymś co uwielbiał. Co z tego, że może nie był w tym bardzo dobry, ba było pełno ludzi lepszych od niego, ale takie zajęcia mają sprawiać przyjemność prawda? Właśnie wypadałoby wyciągnąć rower i trochę pojeździć, póki śniegu nie ma. Ogólnie można by było gdzieś wyjechać za miasto.
-Tak tak pokonałeś mnie. Ale chce rewanż.. kiedyś. I to że mnie zamęczasz wcale nie znaczy, że chętnie tego nie będę powtarzał. Czas popracować nad moją kondycją po zdziadzieję do reszty. W ogóle co powiesz na wypad za miasto w weekend? Zabrałbym cię na polowanie z psami. Brałeś w czymś takim kiedyś udział?- zaproponował spontanicznie. W sumie w Anglii był na takiej imprezie tylko kilka razy, i chętnie by ją powtórzył. Poza tym bardzo lubił takie eskapady. Kiedyś bardzo często wyjeżdżał ze strzelbą na dużą zwierzynę. To taka jego drobna miłostka z dzieciństwa.
Czy usnąłby teraz? To jest dobre pytanie. Pewnie tak, ale i tak jego oczy nie zamknęły by się na długo. Prawdopodobnie po godzinie już byłby na nogach zwarty i gotowy do pracy. Miał lekki sen, każdy szmer czy skrzypnięcie potrafiły go wybudzić dość szybko. Prawdopodobnie to był kolejny powód jego bezsenności. Więc czemu teraz miałoby być inaczej? Z drugiej strony nie byłby sam. Kiedyś, jeszcze w Nowym Jorku potrafił złapać więcej potrzebnego snu, jeśli wiedział, że ktoś jest obok. Może teraz byłoby tak samo?
-I tak nie wiem czy usnę. Ale jeżeli chcesz możemy iść się położyć i najwyżej pogadać jeszcze w łóżku. O ile oczywiście chcesz. Jeśli nie masz ochoty mogę odstąpić ci mój pokój a sam położę się u Dio albo na kanapie. - zaproponował jednocześnie nie zmuszając go do niczego. Dał mu wybór, mógł spać z nim, albo Jona dyskretnie się ewakuuje. Decyzja należała tylko do Avy i jakakolwiek by nie była, mężczyzna zamierzał ją uszanować. Z drugiej strony nie proponował mu przecież nic zdrożnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Sty 30, 2014 11:23 pm

Oj tak, Ava poległby przy Jonathanie i to w niejednej dyscyplinie, a w całym ich szeregu. Nigdy nie mógł być pewien w czym starszy mężczyzna mógłby go pokonać. Pozostawały jeszcze takie sporty jak pływanie, siatkówka czy rugby, w których niewielu dorównywało takiemu zawodnikowi jak Ava, ale są to dość pospolite sporty. Jakby nie patrzeć dzieliła ich przepaść wiekowa, wynosząca dziewięć lat i nawet, jeśli nie była ona wyczuwalna na co dzień, to stawała się widoczna, kiedy przychodziło do wymiany doświadczeniami życiowymi. Chłopak nie przeżył w życiu wiele, ponieważ preferuje raczej spokój i jako taką stabilizację, aczkolwiek nie oznacza to, że ni byłby chętny spróbować czegoś nowego. Zwłaszcza, jeśli jego przewodnikiem miałby być brunet. Jakoś zdążył mu zaufać na tyle, aby dać się prowadzić przez nowe wydarzenia. Toteż na jego jakże spontaniczną propozycję przytaknął, a wręcz się rozpromienił.
- Daleko ci do zdziadzienia. - uśmiechnął się. - Nigdy w życiu nie brałem udziału w czymkolwiek podobnym, ale brzmi interesująco i chętnie spróbuję.
Już się nie mógł doczekać jakiegoś wspólnego wypadu, a co dopiero, jeśli wyjdzie z tego coś konkretnego, a nie plany i gdybania. Chyba by go rozniosło z niecierpliwości, a w dniu ostatecznym zżarłyby go nerwy.
Spojrzał na niego badawczo, zupełnie tak jakby chciał sprawdzić stan jego zmęczenia. Chciał zauważyć czy też mężczyźnie oczy same się zamykają czy jeszcze daje radę, choć nie miało to sensu, bo z tropu zbiły go jego następujące słowa. Zastanowił się przez chwilę. Wizja wspólnego pójścia do łóżka niemal od razu skojarzyła mu się z jednym, jednak przełknął to wyobrażenie zanim zdążył pomyśleć o czymś jeszcze. Naprawdę, Ava, o czym ty myślisz.
- Nie pozwolę ci spać w innym łóżku, a tym bardziej na kanapie w twoim władnym mieszkaniu. - odpowiedział na tyle stanowczo, aby nie dało się temu odmówić. - Chodźmy spać. Przyda ci się chwila odpoczynku, zwłaszcza po tej jakże miłej zabawie sprzed chwili.
Podniósł się do siadu i spojrzał na niego porozumiewawczo, nie wiedząc co powinien począć. Wstać i jakoś znaleźć jego sypialnię czy po prostu czekać aż zostanie tam zaprowadzony? W ogóle to zaczął się troszeczkę denerwować, bo jednak dzielenie jednego łóżka było rzeczą dość intymną, bez względu na to co się w nim robi. A jednak nie zrezygnował z tego.

Trzy razy mi tego posta usunęło tuż przed wysłaniem... ;^;

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 12:24 am

Dziewięć lat to całkiem sporo. Zwłaszcza jeśli pomyśli się, że gdy Jonathan był już w 3 klasie szkoły podstawowej, to Ava dopiero przychodził na świat. Za jakiś czas przestanie się to rzucać w oczy, zwłaszcza kiedy na przykład oboje mieliby te 40 lat. Teraz ta różnica była widoczna jedynie może w podejściu i kondycji. Z drugiej strony dopiero co przekroczył prób 30 lat więc też nie był aż tak stary. Póki się dogadywali i potrafili znaleźć wspólny język wszystko było w porządku. Zwłaszcza, że Jonathan nie czuł się na swoje lata czego przykładem mogła być chociażby ta wojna na poduszki.
-Rozumiem. Od razu cię uprzedzę, że pasuje straszne zamieszanie, psy nieustannie ujadają i podnosi się adrenalina. Będziemy jeździć konno za zwierzętami po czym urządza się ognisko z przyrządzaniem zdobytej zwierzyny. Ogólnie ciekawe doświadczenie o ile nie przeszkadza komuś mordowanie i widok krwi. Muszę się tylko zorientować na co dokładnie możemy teraz zapolować, ale to nie będzie już jakoś szczególnie istotne. - Bo przecież nie istotny jest fakt zdobyczy a samego polowania. Może brzmiał bezdusznie z taką lekkością mówiąc o odbieraniu życia takiemu Bambie, ale nie jego wina, ze przywykał do tego od małego. Swego czasu, właśnie takie wypady były jedyną możliwością utrzymywania jakichkolwiek relacji z ojcem, na czym jemu bardzo zależało. To, że później to pokochał to już inna sprawa.
Może i propozycja była trochę nad wyrost, nachalna i w ogóle, ale czemu by nie. Nie zaciągał go do łózka, żeby go co najmniej zgwałcić czy coś. Zwykły sen, który będzie mogła poprzedzić rozmowa i miły czas. Nic więcej. Fakt, dzielenie łóżka jest nieco intymne, ale czy to coś złego? Według Jony nie. Poza tym miał wybór. Mógł przecież odmówić czy pójść na propozycję mężczyzny odnośnie zamiany łóżek.
-A tobie to niby nie?- zapytał zadziornie na jego stwierdzenie o odpoczynku. Przecież oboje sporo dziś przeżyli i pewnie Ava nawet sam nie zdawał sobie sprawy ze swojego zmęczenia zbyt skupiając się na postaci bruneta. W każdym razie wstał i ostrożnie podniósł świece. Jakim cudem się nie poparzył pozostanie zagadką. Głównie to wziął ją dla Jędryska, sam bowiem znał mieszkanie na tyle dobrze, by nawet bez światła nie wpaść na meble.
Zaprowadził go do swojego pokoju. Nie był on duży i raczej pozostał skromnie umeblowany. Duże, dwuosobowe łóżko stało pośrodku. Po obu jego stronach znajdowały się szafeczki nocne z lampkami. Przy ścianie stała szafa i komoda i w zasadzie to by było wszystko. Mimo to wnętrze zdawało się być całkiem przytulne choć minimalistyczne. Jonathan postawił świeczkę na szafce i zaraz zaczął grzebać w szafie. Po chwili odsunął się od niej z parą spodni od dresu.
-Proszę, w nich będzie ci wygodniej niż w jeansach- podał mu je z uśmiechem po czym podszedł do łóżka i wyciągnął spod poduszki podobnie wyglądające tyle że satynowe spodnie. - Zostawię cię na chwilę - Nie chciał by Ava czuł się niekomfortowo rozbierając się przy nim, czy coś takiego. Jemu samemu byłoby nieco dziwnie na miejscu szatyna także taktycznie się ulotnił. Udał się do łazienki, gdzie przebrał się, zrobił co swoje i wrócił już odziany jedynie w piżamę. Spodnie zwisały mu na biodrach a gołe ciało torsu zdawało się być jeszcze jaśniejsze w panującym półmroku. Rozpuścił włosy i spokojnie wszedł pod kołdrę czekając na drugiego mężczyznę. Jej ile to czasu minęło odkąd dzielił z kimkolwiek łóżko.

Znam ten ból.... Grunt, ze za 4 się udało ;3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 12:48 am

- Hmm... Myślę, że pisałbym się na coś takiego. - może i wyglądał na osobę dość wrażliwą, ale szczerze mówiąc nie był jakimś super ekologiem czy obrońcą zwierząt i nie wadziło mu zabicie niewinnej sarny, dzika czy innego stwora raz na jakiś czas. Już taki świat jest okrutny, deal with it. No i w tym momencie przypomniało mu się, że przecież potrafi jeździć konno. Jak słodko, dawno już nie dosiadał żadnej kobyły i chciałby ponownie poczuć jak to jest. Życie u boku swojego pracodawcy wydawało mu się pełne niespodzianek i atrakcji. To tylko bardziej utwierdzało go w przekonaniu, że nie chciałby go opuszczać zbyt szybko.
On sam nie czuł się zmęczony, a przynajmniej takie odnosił wrażenie. Tak naprawdę był wykończony, a jednak podświadomość kazała mu myśleć inaczej. Pewnie, gdy się już położy to zaśnie jak dziecko i nie dziwne będzie, jeśli zrobi to szybciej od Jonathana. Zaprowadzony do sypialni spojrzał na to, co akurat było widoczne dzięki świetle świecy. Pokój nie był urządzony jakoś strasznie wystawnie, ale to nawet lepiej. Był przytulny tak czy siak, więc nie robiło to większej różnicy. No i hej, tutaj się śpi, a nie podziwia widoki.
Obejrzał się za wychodzącym czarnowłosym facetem i westchnął cicho. Chłopak przysłonił oczy i zacisnął zęby.
Borze, co ja wyprawiam...
Nie mógł pozbyć się wrażenia, że to co robią jest w jakiś sposób niepoprawne. Nie chciał o tym teraz myśleć, ale nic nie mógł poradzić, że cała sytuacja na myśl przywodziła mu jedynie zawstydzenie. Tak jakby sam fakt, że mieliby być w jednym łóżku był wystarczająco zawstydzający, a to, że niedługo ma się to faktycznie zdarzyć tylko potęgowało jego uczucie skrępowania. No ale! Nie czas teraz na zastanawianie się i wahania. Młody rozpiął spodnie i zsunął je z siebie nieco drżącymi rękoma, żeby zaraz zamienić je na odzienie, które zostało mu pożyczone. W międzyczasie ganił się w myślach za to jak bardzo stresuje go to wszystko. Czuł się jak dzieciak na pierwszej randce albo szóstoklasista przed swoim pierwszym w życiu egzaminem. A niby powinien się rozluźnić. No dobra, naprawdę powinien. W takim razie trzeba porzucić te głupie nerwy. Przesunął ręką po swoim brzuchu, zastanawiając się czy powinien ściągnąć sweter. W tym momencie do pokoju wrócił Jonathan. Szatyn obrzucił go spojrzeniem, które szybko odwrócił. Dobra, pieprzyć to. Szybko ściągnął z siebie górną cześć stroju i pozostał w samych spodniach. Spojrzał za mężczyzną, chwytając między palce swój wisiorek. Obrócił go w nich kilka razy, kiedy podchodził do łóżka. Na początku nie miał zamiaru go ściągać, ponieważ w domu zazwyczaj tego nie robi, ale tym razem doszedł do wniosku, że jednak powinien. Odłożył srebro na szafkę obok i niepewnie wszedł do łóżka, kładąc się w odpowiednim dystansie od bruneta. Stres, którego próbował się wyzbyć jakoś mu nie minął. Potrzebował zachęty lub czegoś podobnego, a jeśli nie to będzie spał na krawędzi, a w nocy najwyżej spadnie z łóżka. I trudno, podłoga też na pewno jest bardzo wygodna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 3:40 pm

Sam zastanawiał się, czy dobrze zrobił zapraszając go do łóżka. Przecież mogli przemęczyć się na kanapie, czy zwyczajnie mógł go samego wysłać do sypialni. Jak nie do swojej to do  Dio. Siostrzeniec raczej by się nie pogniewał z tego powodu. Ba, pewnie by się o tym nawet nie dowiedział o ile nie wpadłby bladym świtem do mieszkania. Akurat w to wątpił. Owszem stres i w ogóle ale skoro miał gdzie spać, nie było powodu by przychodził specjalnie z rana.
Kiedy widział całe to spięcie chłopaka coraz bardziej brał pod uwagę opcję po prostu opuszczenia pokoju. Czemu miałby go stresować jeszcze bardziej. Metoda małych kroczków, powoli oswajali by się ze sobą, zamiast przy pierwszej nocy z sobą od razu lądują w łóżku. Z drugiej jednak strony chyba dawał mu sygnały, że nie zamierza nic mu zrobić. Ile by dał, by Ava poczuł się tutaj dobrze, a nie leżał na drugim końcu materaca. Cicho westchnął i przekręcił się by być twarzą zwróconym w jego stronę.
-Spokojnie, przecież nic się nie dzieje, nie denerwuj się. Jesteś pewny, że nie mam się przenieść do drugiego pokoju?- zapytał delikatnie przesuwając dłonią po jego policzku i odgarniając włosy za ucho. Chciał go jakoś uspokoić i rozluźnić, jednocześnie nie chcąc się narzucać. Zupełnie jak z dzieckiem, a przecież nie miał z nimi doświadczenia. Bał się, że zrobi coś nie tak, że go spłoszy i w ogóle. Przesadzał trochę? Chyba tak, ale co poradzić, że chciał by Ava czuł się swobodnie.
Przysunął się do niego delikatnie i przytulił na tyle by mimo wszystko nie zmuszać go do niczego. Delikatnie zamknął go w swoich ramionach, przymknął oczy i schował twarz w jego włosach. Było tak przyjemnie, a w zasadzie dobrze było znowu poczuć coś takiego, tę bliskość i ciepło drugiego ciała. Nawet jeśli nie miało ich połączyć coś więcej, cieszył się z tej chwili. I to bardo cię cieszył.
-Lepiej?- zapytał cicho znowu odsuwając się, lecz tylko kawałek. Ciągle nie wypuszczał go z ramion, choć uścisk nie był zbyt silny. Raczej jedynie zaznaczał obecność niż blokował ruchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 5:37 pm

Całe te nerwy były w ogóle bez sensu. Chłopak nie powinien przejmować się przesadną bliskością lub czymkolwiek podobnym. W końcu nie robili niczego złego ani zbereźnego, nie mieli też takich zamiarów. Nie było powodu do wstydu czy krępacji, a tym bardziej do nerwów. Czas z tym skończyć. Zobaczymy jak mu z tym pójdzie. Już się zbierał w sobie i odetchnął, kiedy jego plan wyluzowania tak jakby diabli wzięli. A owymi diabłami były słowa Jonathana.
- J-jestem spokojny przecież, heh. - uśmiechnął się nerwowo i pospieszył z wyjaśnieniami. - Nie ma mowy. To twój dom i twoje łóżko, ja jestem gościem, a poza tym jeśli któryś z nas zasługuje na odpoczynek to jesteś to właśnie ty.
Przytaknął, bardziej na swoje słowa i rację, niż pytanie mężczyzny. Trzeba przyznać, że dotyk jego dłoni i to delikatnie gładzenie po policzku było bardzo kojące i pomogło mu ogarnąć nerwy. Mieli spać, a nie się stresować, prawda? Ginąc w objęciach czarnowłosego przymknął oczy i westchnął. No, czas sobie trochę odpuścić. Przysunął się bliżej niego, tym samym bardziej na środek łóżka, żeby nie balansować na samej krawędzi. Objął go niepewnie ramieniem, a na jego pytanie mruknął porozumiewawczo, dając do zrozumienia, że wszystko jest w porządku. Odetchnął głębiej, czując zapach jego skóry.
- Wybacz mi to zachowanie, po prostu... Dla mnie to coś nowego.
Nic nie można poradzić, że szatyn nigdy nie był w poważnym związku, a bliskość innej osoby jest mu niemal całkowicie obca. To tłumaczy wszystko i w pewnym sensie chciał, aby brunet był tego świadom. Było to czymś w rodzaju zapewnienia, że se strony Avy nie będzie żadnych podejrzanych ruchów czy zamiarów, w końcu nie wiedział na ten temat nic, a poza tym szybciej zjadłby go wstyd niż miałby jakkolwiek działać. Pragnął zrozumienia ze strony Jonathana i może troszkę... czułości. Jasne, nie przyzna się do tego otwarcie, a także nie da po sobie poznać, a jednak nadal będzie łaknął tego łagodzącego podejścia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 6:38 pm

Miał ochotę pokręcić głową ze zrezygnowaniem. Doprawdy? A kim on jest, żeby bardziej zasługiwać na odpoczynek niż Ava? Owszem był starszy i całe to wynurzenie sporo go kosztowało, ale nie przesadzajmy. Był zmęczony, ale nigdy nie stwierdzi, że zasługuje na sen bardziej od kogoś innego. Zawsze takie podejście go drażniło, ale nie zamierzał poruszać tego tematu. Może to kwestia tego, że był altruistą i zawsze uważał, że jego potrzeby nie są aż tak istotne. Wolał się zająć kimś innym niż sobą, może przez to jego zdrowie było w takim a nie innym stanie? W każdym razie oboje zasługiwali na odpoczynek w takim samym stopniu, a to czy z niego skorzystają to już inna sprawa.
-Marudzisz- mruknął jedynie kończąc dyskusję. Nie wracajmy już do kwestii łóżka. Skoro już ustalili, że żaden się nie rusza spod kołdry to niech tak zostanie.
To dobrze, że ten dotyk pomógł. Że chłopak się uspokoił i rozluźnił. Ciągle pozostawał niepewny, ale przynajmniej nie panikował i nie trzymał się skraju łóżka.Zabawnie by było, gdyby faktycznie z niego zleciał chcąc zachować jak największy dystans. Teraz przynajmniej nie było tego problemu. Zwłaszcza, że do niczego złego na pewno nie dojdzie. A potem padły te słowa, które tak wiele wyjaśniły. Czyli faktycznie był niedoświadczony i dryfował teraz na nieznanym gruncie. Nie wiedział co robić, jak się zachowywać i stąd te niepotrzebne nerwy. Rozumiał jak się czuje, w końcu każdy był kiedyś na tym etapie. Teraz tym bardziej nie chciał go skrzywdzić w żaden sposób.
-Chodź tutaj- mruknął cicho, przekręcając się na plecy i delikatnie przyciągnął go do siebie, by mógł położyć się na jego ramieniu. - Rozumiem i spokojnie nie zamierza naciskać na ciebie w żaden sposób. Nie chciałbym byś czuł się niekomfortowo przy mnie, byś się odprężył Ava, to wszystko. Możesz mi zaufać, nie skrzywdzę cię - przynajmniej nie specjalnie. Zapewnił go końcówkę dodając jedynie w myślach. Pocałował go w czubek głowy obejmując delikatnie. Teraz jednak pojawił się problem. Czy powinien zachowywać się w ten sposób kiedy nie był pewien własnych uczuć. Czy w ten sposób nie daje mu fałszywej nadziei, nie oszukuje go? Sam już nie wiedział. Jedynie czuł się winny. Chciał go chronić, zaopiekować się nim, a jednocześnie niczego mu nie chciał obiecać. Czy to nie jest żerowanie na kimś? Bał się, że go skrzywdzi, ale przecież do niczego się nie zmusi. Chyba najwyższy czas, żeby zastanowić się nad tym wszystkim, ale i tak odpowiedzi nie pojawią się od razu. Niestety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 7:22 pm

Nic już się nie da poradzić, że to Ava wolał się troszczyć o niego. I to już nawet nie kwestia tego, że Jonathan jest starszy, ma słabsze zdrowie, przepracowuje się, a zmęczenie jest u niego widoczne gołym okiem. Chodziło o sam fakt tego, że młodszy chciał się nim jakkolwiek zaopiekować. Poza tym sam nie czuł się aż tak zmęczony, a był świadom, że jest przeciwnie w przypadku towarzysza. Chciał, żeby odpoczął, a stąd brała się ta cała troska. I wcale nie marudził, po prostu... Ah, nie ważne. Wygląda na to, że w tej kwestii obaj mają swoje zdanie i obaj są tak samo uparci, aby stawiać na swoim.
Musiał przyznać, że gdyby zapomniał całkowicie o nerwach związanych z czyjąś bliskością, swoich wyobrażeniach, a także tym, że osobą, z którą właśnie znajdował się w łóżku był Jonathan to byłoby cudownie. Było miło tak czy siak, a jednak pewne drobne szczegóły zakłócały tę chwilę. Na szczęście nie na tyle, aby było to jakkolwiek bardziej odczuwalne. Nadal potrafił się odprężyć, rozluźnić, zwłaszcza, że właśnie o to chodziło brunetowi. Uległ jego zachęcie i przytulił się lekko, a zapach jego ciała i dotyk nagiej skóry były jeszcze bardziej kojące niż sama ta sytuacja.
- Wiem to i ufam ci. - odpowiedział bez wahania, całkowicie szczerze, a na jego usta wstąpił nawet delikatny uśmiech. - Nie boję się, że mógłbyś mnie skrzywdzić, nie czuję obawy przed niczym. Po prostu muszę się z tym oswoić. - prychnął cicho, gdy pomyślał o jeszcze jednej sprawie. - Mieć dwadzieścia trzy lata i nigdy nie... No.
Nie wiedział nawet czy powinien się tego wstydzić czy też nie, choć coś podpowiadało mu, że to wcale nic złego. Przynajmniej można odnieść wrażenie, że szanuje swoje ciało i uważnie dobiera partnerów, choć to nie do końca było prawdą. Zwyczajnie nie było ku temu okazji, a tym bardziej odpowiedniej osoby. Nigdy bardziej o tym nie myślał, wolał to ignorować, a jednak czasem - na przykład w momentach takich jak ten - do głowy przychodził mu jego wiek i wtedy czuł coś w rodzaju zawiedzenia samym sobą. Jakoś tak bezwiednie przesunął opuszkami palców po jego torsie, nawet nie zważając na to czy gest ten był odpowiedni czy też nie. Nerwy odeszły w niepamięć, kiedy dotarło do niego, że to jak się zachowywał było nieco głupie i dziecinne. Chyba czas trochę dorośleć do tego typu sytuacji. W końcu w przyszłości na pewno jeszcze nieraz tak skończy, bez względu na to czy znów w ramionach Jonathana czy też kogoś zupełnie innego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 8:13 pm

Ta ufność była wspaniała. Dobrze było wiedzieć, że chłopak mu wierzy, że odpręża się. Tylko Jona nie do końca czuł się dobrze, z tym wszystkim. Znaczy był szczęśliwy mając go u boku i wreszcie czuł, że wypełnia się jakaś pustka w nim. Tylko ta przeszłość nie dawała mu spokoju. Dalej sie z nią nie pogodził i bał się, że oszukuje nie tylko jego ale i siebie. Czy to nie jest już samemu stwarzanie sobie problemów? Szukanie ich tam gdzie ich nie ma? Z drugiej stronie nikt nie powiedział, że pomiędzy nim i Avą dojdzie do zobowiązań. Przecież może być tak, że poza bliską przyjaźnią ich drogi się rozejdą. Czy chciał by tak to się potoczyło, sam nie wiedział i wolał o tym nie myśleć. Da się ponieść i zobaczymy, ale deklaracji będzie unikał jak ognia. Bał się bowiem, że w momencie podjęcia decyzji wszystko się posypie. Bał się związków, ale o tym nikt nie musi wiedzieć.
-Mamy czas, nigdzie nie musimy się spieszyć, więc spokojnie Ava- zapewnił go delikatnie gładząc go po plecach. W zasadzie był to odruch nad którym nie do końca panował, ale chyba całkiem przyjemny prawda? -Ale przecież nie ma w tym nic złego. Po prostu nie spotkałeś jeszcze osoby, z którą chciałbyś się zbliżyć. To wszystko. Nie jest to według mnie powód do wstydu. Kiedy będziesz gotowy to samo do tego dojdzie. - przynajmniej on tak uważa. Nie było nic złego w byciu niedoświadczonym w tym wieku. Nie każdy musi lądować z kimś w łóżku jako nastolatek czy tym bardziej rozszczekany gówniarz. Tym bardziej nie pochwalał sypiania z kim popadnie. Owszem rozumiał, że każdy ma swoje potrzeby, ale jak można się puszczać na prawo i lewa? To chore. Sam był typem monogamisty, był wierny jak pies i nawet pod wpływem alkoholu trzymał się z dala od łóżkowych przygód. Ale niech każdy robi to co lubi, pochwalać tego jednak nie musi.
Nie uważał też, by Ava zachowywał się jakoś szczególnie dziecinnie. Biorąc pod uwagę niedoświadczenie, jego stres i panika były całkiem zrozumiałe. Nic dziwnego, że tak a nie inaczej reagował na dzielenie łóżka i potrzebował zapewnień, ze jest wszystko w porządku. Uśmiechnął się do niego i niejako z czułością potargał mu włosy. Ot tak dla okazania mu wsparcia i rozluźnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 31, 2014 9:11 pm

Wspaniała czy też nie - na pewno była szczera. Nie ważne jak głupie jest to, że w tak krótkim czasie zdążył mu zaufać. Ważne, że było to prawdziwe. Pewnie gdzieś w podświadomości wiedział, że jego obecny pracodawca jest osobą godną pełnego zaufania, nie skrzywdzi go z premedytacją i brutalnie nie odrzuci bez względu na wszystko. I nawet jeśli za nic nie mógł wiedzieć co czai się pod czarną czupryną, o czym myśli mężczyzna i jakie ma zamiary lub wyobrażenia, wiedział, że może na niego w pewnym stopniu liczyć, znaleźć oparcie albo nawet pomoc, jeśli będzie trzeba. To, że nie mógłby żywić do niego urazy nawet, gdyby nie był taki jaki jest i chciał go skrzywdzić to już inna sprawa i na dobrą sprawę czyste gdybanie. W końcu żadnemu z nich nagle nie poprzestawia się w głowie i nie zaczną postrzegać spraw inaczej.
"Mamy czas". No oczywiście, że mają. Rzecz w tym, że żadnemu z nich się raczej nie spieszyło, a ich umysły wypełniała masa wątpliwości. Zresztą leżeli tak teraz razem, a nawet nie byli w stu procentach pewni o czym mówią. Hej, przecież nie padły jeszcze żadne konkretne słowa. Czyny i owszem, ale od dawna wiadomo, że słowo jest silniejsze niż czyn. Zwłaszcza w takich sprawach. Sam nie miał zamiaru deklarować niczego, dopóki nie będzie pewien swoich uczuć i podejścia. I tutaj faktycznie mają jeszcze czas, dużo czasu. Przeszedł go delikatny dreszcz, wywołany głaskaniem po plecach, aczkolwiek było to miłe uczucie. Ciepłe.
- Z tobą bym chciał... - mruknął tak cicho, że nawet nie był pewien czy mężczyzna to usłyszał, ale może to i lepiej. Że też mu się zebrało na aż tak bezpośrednią szczerość w tym momencie. Przysunął się troszeczkę bliżej niego i zamknął oczy. Już go nie obchodziło więcej czy to co robi lub mówi jest złe czy też nie. Skoro koniec z przejmowaniem się to koniec i to ostateczny. Być może od tej chwili będzie zachowywał się troszeczkę inaczej w obecności mężczyzny, ale co z tego? Na pewno nie będzie to na tyle widoczne, aby jakkolwiek przeszkadzało lub zmieniało wiele między nimi. Odetchnął, próbując odciąć myśli od ostatnio dręczących go spraw. Teraz nie czas na zamartwianie się, a na całkowite rozluźnienie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Jonathana
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Kamienice-
Skocz do: