IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Balda

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Mieszkanie Balda   Czw Lut 27, 2014 11:28 pm

Mieszkanie znajduje się w kamienicy, która już dawno ma za sobą lata świetności. Na całe szczęście właściciel dba o ten przybytek, dlatego każde mieszkanie jest zadbane, czego o elewacji już powiedzieć nie można. Odrobinę do tego budynku może zniechęcać fakt, że położony jest w niekoniecznie najprzyjemniejszej okolicy, gdyż w pobliżu szlajają się grupki złożone ze zbuntowanych chłopaków, którzy próbują marnować sobie życie.
Samo mieszkanie jest dość małe. Salon, gabinet, sypialnia, kuchnia i łazienka - każde z tych pomieszczeń ma naprawdę mały metraż. Właściwie to i tak wystarczająco dla jednej osoby. Wszystkie pokoje urządzone są podobnie stylistycznie, czyli prosto, co ukazuje przytulność wnętrz. Mieszkanie było już przystrojone w ten sposób wcześniej, a Bald zbyt wiele nie zmieniał.
Kiedy przekracza się próg mieszkania, od razu wchodzi się do salonu. Średniej wielkości pomieszczenie, bardzo miłe dla oka. Na podłodze goszczą drewniane panele, ściany są koloru beżowego, sufit jest biały. Na przeciwko drzwi wejściowych znajduje się duże okno, przez które wpada mnóstwo słonecznego światła, a przy nim znajduje się niewielki stół z czterema krzesłami, co stanowi coś na wzór mini jadalni w salonie. Po jednej stronie stoi czerwona kanapa a przed nią w wygodnej dla mężczyzny odległości drewniany stolik do kawy, na którym leżą piloty od telewizora i dekodera. Właśnie na tej ścianie za kanapą ma przyklejone swoje zdjęcia, jest ich już chyba z setka. Przy przeciwległej ścianie znajduje się kredens, na nim z kolei stoi telewizor i dekoder. Obok kredensu znajdują się drzwi do gabinetu, który jest miniaturą salonu, bo i tutaj odnajdziemy drewniane panele na podłodze, beżowe ściany i biały sufit. W tym pomieszczeniu - najmniejszym w całym mieszkaniu, nie ma zbyt wiele mebli. Jest biurko pod oknem, krzesło, a także regał, na którym roi się od książek. Na biurku leży laptop, obok niego drukarka, a w szufladzie drewnianego biurka kryją się notesy, długopisy i na dodatek aparat.
Do sypialni przechodzi się przez gabinet. Pomieszczenie największe i najbardziej jasne. Panele nie są ciemne a jasne, na dodatek zarówno ściany, jak i sufit, są białe. Również nie ma z nim zbyt wiele, bo jest spore łóżko z mnóstwem poduszek, które często walają się po podłodze, jest wielka szafa w kącie na ubrania, a obok szuflady znajduje się okno, pod którym urządzono miejsce do siedzenia, na którym przyjemnie czyta się książki za dnia. To właśnie tutaj panuje zazwyczaj największy chaos. Porozrzucane na wszystkie strony części garderoby, kołdra walająca się po podłodze. Samotny facet nie będzie przecież po sobie sprzątał, bo nie ma dla kogo.
I w sypialni znajdują się drzwi, tym razem do łazienki. Kolejne jasne pomieszczenie. Białe kafelki, niektóre z niebieskimi akcentami na ścianach i jasno niebieskie kafelki na podłodze. Wanna, niezbyt szeroka, ale za to dość długa, może służyć zarówno do kąpieli, jak i do prysznicu, dzięki plastikowej zasłonie. Jeszcze odnajdziemy tu zlew i pralkę. Obok wejścia do łazienki, dość niepraktycznie, umiejscowiono ubikację. Na całe szczęście Bald mieszka sam, więc niespecjalnie mu to przeszkadza.
Powracając do salonu można dostrzec framugę przy kanapie prowadzącą do kuchni. Ciemne, drewniane panele, na nich znajduje się dywanik w biało-niebieskie pasy, sufit biały, kolor ścian też jest biały, ale ledwo co można to dostrzec, bo wbudowano w nie białe meble kuchenne. Mnóstwo tu szafek, ale w każdej znajdzie się coś innego. Znajdzie się tu kuchenka elektryczna, jednak Bald prawie w ogóle z niej nie korzysta. Najważniejszymi przyrządami tutaj to lodówka, czajnik, mikrofalówka i ekspres do kawy.
I oto całe mieszkanie. Przeciętne lokum kawalera.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Baldric dnia Pią Lut 28, 2014 6:04 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Lut 28, 2014 10:27 am

Przez kolejne cztery dni widywali się przelotem na korytarzu, rzucając sobie dwuznaczne spojrzenia. Mimo to Percy przez parę dni nie dawał znaku życia. Nie zadzwonił do nauczyciela, a wytłumaczenia miał bardzo proste. Zwalił mu się test na głowę, do którego musiał się przygotować.  Dopiero, kiedy sytuacja w szkole unormowała się dla niego na tyle, że mógł pozwolić sobie na zajęcie się sobą – wyszedł na miasto, mając ciągle przy sobie kartkę z numerem i adresem Baldrica.  Chciał w pierwszej chwili iść do niego, jednak nie chciał mu się  narzucać.  Walczył chwilę z własnymi myślami, w końcu zmierzając pod podany adres. Jednak nie było mu dane dotrzeć do belfra w planowanym przeciągu dwudziestu minut. Po drodze spotkał dwóch facetów, którzy zaciągnęli go do jakiegoś zaułku obmacując  oraz przeszukując kieszenie spodni chłopaka, skończyli dopiero, kiedy znaleźli wymarzony dla nich portfel.  Pobili Francuza, aby ten nie kwapił się pobiec za nimi, czy wzywać pomocy.  Jak tylko odeszli wszelkie kroki ucichły, dzięki czemu miał chwilę by zebrać się w sobie. Leżał na zimnym i wilgotnym betonie, otoczony jakimiś kontenerami i gapił się w niebo.  Gdy pierwsze zamroczenie minęło, podniósł się z ziemi. Wypluł ślinę obok, dotykając palcami rozciętej wargi, a potem swojego krwawiącego nosa,  od którego tak swoją drogą, miał umorusaną koszulkę. Przeklął po francusku – rzadko kiedy używając tego języka – zbierając się z przeklętego zaułku. Wiedział dokąd miał iść, od samego początku przecież tam zmierzał.


Wszedł do bloku, wyciągając kartkę z kieszeni, by spojrzeć na numer mieszkania. Piątka. Czyli drugie piętro. Zaraz łapiąc się za balustradę przeskoczył parę stopni znajdując się dość szybko na wyznaczonym piętrze. Stanął pod ścianą, opierając się o nią plecami i zapukał głośno. Na początku wahał się, czy ma prawo zawracać głowę starszemu mężczyźnie, jednak pragnienie zobaczenia go wzięło górę.  Nie przyznałby mu się do tego na głos, że podczas zajęć myślał o nim oraz ich upojnej nocy. Przez to wiele razy został przywołany do porządku przez wykładowcę swoim pełnym imieniem.
Kiedy tak stał nagle zgasło światło na klatce, a Percival zapalił je na nowo, dopiero wtedy kiedy drzwi od mieszkania Bala się otworzyły. Podniósł głowę, spoglądając na kochanka.
- Cześć – wychrypiał, gdyż zaschło mu na chwilę w gardle. Starł z policzka trochę brudu po posadzce, na której leżał jakieś czterdzieści minut temu . Nie wyglądał strasznie, nie był jakoś skatowany czy poturbowany. Krew pod nosem dawno mu zatchnęła, a rozcięta warga nadal wyglądała na świeżą, jedynie ubrania pobrudzone i poszarpane dawany jasny obraz tego, co mogło mu się przytrafić. Nie zbliżał się na razie do Bala, nie chcąc go pobrudzić.
- Mogę wejść? Czy jesteś zajęty? – wolał zapytać, nie chciał wejść do środka, gdzie nagle okazałoby się, że mężczyzna miałby gościa.  Rozczarowanie, jakie by to za sobą niosło byłoby ogromne, jednak wątpił by trener piłki nożnej zaliczał się do takich lowelasów by zmieniać kochanków, co rusz kolejnej nocy. Ponadto mijali się na korytarzu i nic nie wskazywało na to, że Baldric nagle zmienił stosunek względem osiemnastolatka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Lut 28, 2014 2:16 pm

Te cztery dni były dla niego prawdziwą męką. Przy każdym przypadkowym spotkaniu na korytarzy z Percy'm czuł na sobie jego spojrzenie, sam też wpatrywał się w niego, jednak na tym kończyła się cała ich bliskość. Był nieco zdziwiony tym, że chłopak nawet nie napisał ani jednego SMS-a, w końcu dał mu swój numer właśnie po to, na dodatek zapisał też swój adres. Męczyło go to strasznie, bo choć po upojnej nocy poranek był naprawdę cudowny, to potem nie spotkali się ani razu. Czyżby Percy całkowicie się rozmyślił i zdecydował omijać nauczyciela wychowania seksualnego szerokim łukiem? W szkole nie uciekał od Balda, ale nawet nie próbował odbyć z nim rozmowy, która jasno określiłaby jego stanowisko w sprawie ich relacji. Zresztą, Bal nie był lepszy, gdyż nie potrafił znaleźć dobrej okazji do tego, aby złapać ucznia w przerwie między zajęciami. To byłoby podejrzane, gdyby tak nagle do niego podszedł i zaczął z nim normalnie rozmawiać, poza tym nie chciał poruszać tak trudnego dla siebie tematu w murach szkoły i to na oczach innych uczniów czy nawet nauczycieli. I tak już było mu dostatecznie głupio, również te niepotrzebne uczucia strasznie mu ciążyły. Jeszcze ma te ślady na plecach, malinki też do końca nie znikły, więc jak miałby zapomnieć? Nie potrafi ot tak wymazać wspomnień z ich wspólnej nocy, to po prostu niemożliwe.
Po zajęciach wrócił prosto do domu, gdzie nie był pewien, co ma ze sobą zrobić. W akcie desperacji pomyślał nawet o tym, by coś ugotować, choć z pewnością spaliłby przy tym kolejny garnek, a smród rozniósłby się nie tylko po mieszkaniu, ale po całej kamienicy. Po ostatnich jego przygodach w kuchni przyleciała wkurzona sąsiadka z dołu - taka starsza upierdliwa pani, w którą lepiej nie zadzierać, bo mimo wszystko potrafi utrudnić życie. Zatem zasiadł na kanapie i włączył telewizor, aby po raz pierwszy od dłuższego czasu obejrzeć coś innego niż transmisję meczu na żywo. Na jednym z kanałów leciał jakiś teleturniej, na innym były wiadomości, na jeszcze innym jakiś program przyrodniczy. Spokojnie wsłuchiwał się w komentarz lektora co do zachowań zwierząt, choć wcale nie obchodziło go to jak kopulują ze sobą orangutany. W milczeniu złapał za pilota i ruszył do małego gabinetu po laptopa, by przytargać go do nieco większego salonu, właściwie saloniku. Całe mieszkanie jest dość małe, ale jemu to nie przeszkadza, w końcu mieszka sam i nie potrzebuje zbyt wiele miejsca.
Nagle usłyszał pukanie, co nieco zbiło go z tropu. Odłożył laptopa i niechętnie podszedł do drzwi, spodziewając się ujrzeć w nich upierdliwą sąsiadkę z mieszkania numer cztery na piętrze. Spokojnie otworzył drzwi i ku swojemu zaskoczeniu w progu ujrzał chłopaka i to w koszmarnym stanie. Nie był dotkliwie pobity, jednak wyschnięta krew pod nosem i rozcięta warga jasno dawały do zrozumienia, że wdał się w bójkę albo, co gorsza, został napadnięty. Bardziej druga opcja przemawiała do Balda, w końcu wie, że nie mieszka w najprzyjemniejszej dzielnicy. Ujął ostrożnie twarz chłopaka w dłonie, przyglądając się uważnie jego drobnym obrażeniom, następnie spojrzał mu głęboko w oczy.
- Ktoś cię napadł, tak? Dobrze się czujesz?
Całkowicie zignorował jego powitanie i późniejsze pytania, to przecież oczywiste, że może wejść i niech wie, że w takim stanie wypuści go tak szybko ze swojego mieszkania. Wciągnął go do środka salonu i zamknął za nim drzwi. Stale przyglądał mu się z zaniepokojeniem, a jego ciało zalała fala wielu emocji. Był na niego zły za to, że kazał mu tyle na siebie czekać, również czuł wściekłość na opryszka czy opryszków, którzy dopadli chłopaka na ulicy, ale jednocześnie poczuł radość na jego widok, również towarzyszyła mu troska o różowowłosego.
- Poczekaj tu chwilę.
Opuścił go po to, by zajść do kuchni, gdzie odnalazł paczkę chusteczek higienicznych. Zmoczył jedną, by powrócić z nią do Percy'ego. Bez słowa ostrzeżenia zaczął ścierać spod jego nosa zaschniętą krew.
- Całe szczęście nie jest złamany - powiedział cicho po oględzinach nosa. Spróbował się uśmiechnąć, jednak próba ta stworzyła na jego twarzy bolesny grymas. Nie ma pojęcia co to za durnie zaatakowali chłopaka, jednak na pewno tego pożałują.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Lut 28, 2014 3:08 pm

Nie chciał by tak tego odbierał, jednak sam również nie bardzo wiedział, jak może zagadać. Nie chciał mu się narzucać, stwarzać dla niewygodnych sytuacji i pytań ze strony starszych kolegów, a nawet uczniów. W szkole nic się nie ukryje, nawet ich potajemne, ukradkowe spojrzenia mogły dla wielu ciekawskich oczu stać się sensacją. Komórka również dziwnie parzyła go w dłoń, kilkakrotnie wymazując treść wiadomości tuż przed wysłaniem. Nie napisał sms’a, bo wiedział, że kiedy zaczną znowu ze sobą rozmawiać jego nauka pójdzie w las, a musiał zaliczyć ten test, gdyż on zważał prawie w pięćdziesięciu procentach na ocenę końcową. Kiedy uwolnił się od nauki przyszedł do Bala. Miał tylko nadzieję, że mężczyzna sam się nie rozmyślił, że nie będzie zły. Nie chciał urywać tej relacji, zwłaszcza, że zaczęli się całkiem nieźle dogadywać. Chciał znowu poczuć silne ramiona obejmujące go oraz miękkie usta, które rozwiewały wszelkie wątpliwości. Te cztery dnia dla samego Francuza również były pasem udręk i nieprzespanych nocy. Przewracał się kilkakrotnie z boku na bok, samemu chcąc wiedzieć na czym stoi.
Stał przed drzwiami, pełen nadziei i kiedy nauczyciel otworzył swe wrota, a następnie zaprosił go do środka, poczuł się lepiej. Od razu kamień spadł mu z serca, gdy tylko ten nie trzasnął mu nimi przed nosem. Wszedł do salonu, siadając na oparcie sofy, patrząc na kochanka wyczekująco.
- Ta, napadli, jak szedłem do ciebie. Ukradli mi portfel – powiedział, czekając aż ten wrócił z nawilżoną chusteczką higieniczną, którą starł osiemnastolatkowi krew z nosa.- Dobrze się czuje, przeżyję – Odsunął jego rękę od siebie, by samemu ująć dłońmi twarz nauczyciela całując go dłuższy czas. Pozwolił sobie nawet na wsunięcie język do gorącego wnętrza, rozkoszując się ponowną bliskością ze starszym mężczyzną. Nie tylko Balem miotało wiele różnych skrajnych emocji, które w tym momencie trudno było opisać w prosty sposób. Nie widzieli się przez cztery może pięć dni, dopiero dzisiaj w zaciszu domowym Cornwella, mogli znowu dać porwać się chwili i nie obawiać natrętnych gapiów. Odsunął się od trenera, dając mu chwilę wytchnienia, by ogarnął własne rozbiegane po całym mieszaniu myśli i uśmiechnął się znowu w tym typowy dla siebie sposób, unosząc kąciki ust zadziornie.
- Tęskniłeś? – Odebrał od kochanka wilgotną chusteczkę by samemu zetrzeć resztki zeschniętej krewi z nosa. Ściągnął tylko stopami z siebie buty, przeskakując na sofę z lekkim sykiem. Wbrew pozorom zapoznanie z betonem miało swoje skutki uboczne. Bolało, jak diabli, dlatego też nie ma co się dziwić, że plecy trochę mu dały o sobie znać. Tragedii nie było: krew z nosa, rozcięta warga, poszarpane ubrania i trochę posiniaczone plecy i żebra – poza tym potraktowano go całkiem komfortowo. Bóg wie jeden, jak mogłoby się to skończyć, gdyby zaczął stawiać opór nie chcąc za żadne skarby oddać portfela. Jeszcze okazałoby się, że mieliby ze sobą nóż, a wtedy bez wizyty w szpitalu mogłoby się nie obyć. Na szczęście w końcu dotarł do swojego upragnionego przystanku, siedząc na sofie Bala i nie przejmując się fatalnym początkiem tego dnia.
- Wybacz, że się nie odzywałem. Miałem test, musiałem się przyłożyć, bo inaczej moja ocena na koniec roku mogłaby nie wyglądać tak przyjemnie, jak ja teraz – parsknął starając się rozładować atmosferę. Zaraz wyciągnął z kieszeni komórkę (której na szczęście mu nie ukradli) i posłał sygnała na telefon Baldrica, pokazując mu tym samym, że miał go dawno zapisanego i aby on teraz mógł również to zrobić. - No, ale jestem. Przeszkodziłem ci w czymś? – zapytał, dopiero teraz rozglądając się po przytulnym mieszkanku belfra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Lut 28, 2014 4:39 pm

Całe rozżalenie z powodu ich rozłąki przeszło w mgnieniu oka, gdy tylko Pery pojawił się przed nim, nawet jeśli w tak nieprzyjemnych okolicznościach. Niby nie odniósł większych obrażeń, jednak to nie zmienia tego, że został napadnięty, na dodatek skradziono mu portfel. Bal od razy w duchu przyrzekł sobie, że dopadnie tych, co tak poturbowali chłopaka i niezależnie od powodów tego rozboju da im do wiwatu. Mieszka tu od trzech latach, więc niekoniecznie zna wszystkich, jednak jego dobry przyjaciel z czasów młodości ma doskonałe rozeznanie i przede wszystkim posłuch wśród gówniarzy z okolicy. Ile razy bili się ramię w ramię na ustawkach w barwach Arsenalu Londyn. To zabawne, że obaj poszli tak różnymi drogami, aby zadbać o młodych - Bald został nauczycielem, z kolei Roy stanął na czele gangu zajmującego się drobnymi rozbojami i w ten sposób kontroluje wszelkie wygłupy swoich podopiecznych. Ale rozwiązanie tej sprawy zostawi na później, jedynie chce odzyskać portfel z całą jego zawartością, w bójki z małolatami czy starszymi nawet chłystkami wdawać się nie będzie.
Odwzajemnił pocałunek, nawet odpowiedział na pieszczotę języka, który wtargnął do wnętrza jego ust. Dłońmi przesunął po ramionach chłopaka, znów przestając myśleć o niewygodnych rzeczach, co tym razem nie było efektem spożytych procentów, lecz świadomego wyboru mężczyzny. Wystarczył ten jeden pocałunek, aby całkowicie się ogarnął i poddał pragnieniu bliskości. Cztery dni, całe cztery dni nie mieli okazji być tak blisko siebie, dlatego muszę nadrobić stracony czas w miarę możliwości, o ile to będzie możliwe. Percy oderwał się od jego ust, przy czym uśmiechnął się tak chytrze, jakby czuł, że to on jest panem sytuacji. Niestety, Bald już dawno dostrzegł, że nie potrafiłby mu niczego odmówić i, co najśmieszniejsze, dostrzegł to wtedy, gdy nie miał go przy sobie. Doszedł do takiego wniosku przez wręcz rozpaczliwe myśli, które przypominały bardziej błagania, w jakich obiecywał, że zrobi wiele byle tylko mieć go obok.
- Jeden durny SMS, czy to tak naprawdę wiele?
To oczywiste, że tęsknił, ale nie przyzna się do tego za żadne skarby, przynajmniej niech ma jeden as w rękawie. Ale co to za as, skoro spokój mężczyzny i tak był zależny od woli ucznia? Żałował, że sam nie wziął od niego numeru, właśnie tak powinien zrobić tego poranka, dzięki temu nie byłby zależny od szczodrości różowowłosego. Napisze czy nie napisze - tylko to siedziało w głowie Baldrica. Myślał o tym na lekcjach, na treningach, w każdej wolnej chwili. Strasznie irytowało go jego własne zachowanie, kiedy jak idiota gapił się na komórkę, wyczekując wiadomości tekstowej od nieznanego numeru niczym zbawienia. Resztki żalu wreszcie go opuściły, a wszystko przez troskę - ta dała o sobie znać, kiedy usłyszał syknięcie młodego. Nieźle go poturbowali, skoro bolą go plecy. Już po brudnych ubraniach stwierdził, że Percy miał przyjemność zaprzyjaźnić się z brudnym podłożem, na przykład chodnikiem. Trochę pocierpi, ale ból w końcu zniknie.
- To wcale cię nie usprawiedliwia. Mogłeś napisać, że nie będziesz się odzywał, wtedy nie martwiłbym się jak ostatni idiota o to, czemu nie próbujesz się ze mną skontaktować.
Kiedy w pomieszczeniu rozbrzmiała dobrze mu znana piosenka ku chwale Arsenalu, wiedział kto do niego dzwoni. Obecnie komórka wcale go nie interesowała, wolał raczej skupić się na pewnej osobie. Zerknął na swojego niespodziewanego gościa, po czym westchnął cicho.
- Nie przeszkodziłeś mi w niczym - odpowiedział w końcu na jego pytanie już nieco bardziej spokojny. - Cieszę się, że przyszedłeś.
Stał tak jeszcze przez chwilę pośrodku pokoju, nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Mógł przysiąść na kanapie obok ucznia, mógł też złapać za telefon i zapisać sobie numer chłopaka, pozostawała jeszcze opcja ugoszczenia gościa.
- Chcesz się czegoś napić? A może jesteś głodny. Gotować nie umiem, ale zawsze jakieś kanapki mogę zrobić.
Czuł się odrobinę dziwnie mając go w swoim mieszkaniu. Zrobiło mu się nawet nieco głupio, bo niby nie miał tu żadnego bałaganu, jednak nie było też wielkiego porządku. No i jak ma się zachować? Najchętniej to by się na niego rzucił, aby ukazać swoją tęsknotę, lecz to było dość nieodpowiednie. Poza tym nie będzie się do niego dobierał, gdy jest obolały. I znów zaczyna myśleć, na dodatek za dużo.
- Mów, jeśli czegoś ci trzeba. Powinienem mieć jakieś leki przeciwbólowe.
Powrócił do kuchni, aby znaleźć w jednej z szuflad odpowiedniej lekarstwa. Nalał do pierwszej lepszej czystej szklanki wodę gazowaną. Z takim oto zestawem - lekarstwa i woda, wrócił do Percy'ego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Lut 28, 2014 8:02 pm

Percy sam nie posiadał za wielu przyjaciół, oczywiście znajomych miał masę, jednak przyjaciele byli to ludzi cenni na wagę złota. Zapewne do takiego grona mógł się zaliczyć jego współlokator  –  Edric, którego poznał w Sidney na jednej z australijskich plaż, jakieś dwa lata temu. Widocznie nauczyciel również posiadał najlepszego kumpla, na którym mimo nieciekawej fuchy mógł polegać. To ważne, by mieć w życiu, jakieś osoby, do których będzie można zwrócić się,  kiedy zajdzie taka potrzeba.  Mimo to szczerze wątpił w odzyskanie swojego portfela. Tamci byli starsi od Percy’ego, może gdzieś koło trzydziestki, na pewno nie należeli do chłystków, gdyż ich siła sama przez nich przemawiała.
Kiedy Bal odwzajemnił jego pocałunek musiał przyznać, że miło było na nowo poczuć ich smak. Trochę żałował, że nie dorwał go na korytarzu wciągając do jakiegoś kantorku woźnego by tam trochę podobierać się do mężczyzny. No, ale trudno. Postąpił, jak postąpił – czasu nie cofnie. Mógł jedynie zrekompensować mu te cztery dni, kiedy się nie widzieli i dać nacieszyć się im sobą obojgu.  Chociaż faktycznie mężczyzna mógł sam również wziąć numer komórkowy chłopaka i nie było by najmniejszego problemu, a tak? Cornwell zamartwiał się, wymyślając cuda nie widy i wianki, nie mając zielonego pojęcia co mogło się stać, że nagle Percival z dnia na dzień, przestał się odzywać.
- Daj spokój.  Ten jeden durny sms’a by zniszczył wszystko. Wtedy kompletnie bym się nic nie nauczył, a zresztą… potrzymanie ciebie w niepewności zapewne mi się opłaciło – powiedział mrucząc zadowolony pod nosem, łapiąc go za rękę mimo iż siedział na sofie. Przesunął kciukiem po wierzchni dłoni kochanka, patrząc mu w oczy. Zapewne za te słowa dostanie po głowie, ale trudno. Warto było, gdyż mężczyzna naprawdę musiał się za nim stęsknić. Osiemnastolatek zagryzł dolną wargę, uśmiechając się do własnych myśli. To miłe z jego strony, że ochrzania go za takie błahe rzeczy, że pokazuje, jak go to wkurzało i dzieli się własnymi uczuciami. Podobało mu się to, dlatego też ponownie podniósł swoje cztery litery z kanapy stając przed nim. Ułożył jego dłonie na swoim tyłku, samemu obejmując go w pasie. Muskał co rusz jego wargi, mówiąc między przerwami:
-  Przepraszam proszę pana, wiem, że zasłużyłem na karę, ale postaram się poprawić – szepnął do jego ucha, przesuwając wzdłuż  całego płatku nosem.  Zaraz odsunął twarz, uśmiechając się i opierając policzek na piersi belfra. Zamknął oczy,  musząc się z nim trochę podroczyć i go po wkurzać. W końcu sama sielanka wyjdzie im nosem, a nie chciał, aby Baldric szybko się nim znudził, gdyż chłopakowi było naprawdę z nim dobrze. Oparł brodę o jego tors, podnosząc tym samym głowę  na chwilę do góry. Cmoknął przelotnie szczękę Bala, wracając z powrotem na swoje miejsce. Siedział grzecznie na miękkiej sofie, wbijając spojrzenie w kochanka.
-  Jedynie co mógłbyś dla mnie zrobić to herbata… – powiedział głośno,  za wychodzącym z salonu mężczyzną, by zaraz cicho dodać do siebie pod nosem.
-… albo seks. – Zapewne trener nie miałby nic przeciwko temu, jednak osiemnastolatek potrzebował chwili, by pozbierać się po tym napadzie.  Rozejrzał się po salonie, pozwalając sobie na zuchwałe oglądniecie salonu przechadzając się po nim i w końcu stając przy oknie by sprawdzić, jakie posiada widoki na świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Lut 28, 2014 9:30 pm

Może miał rację, jeden SMS całkowicie oderwałby go od nauki. Bądźmy szczerzy, na jednym SMS-ie na pewno by się nie skończyło, nauczyciel rozpraszałby go kolejnymi wiadomościami tekstowymi, w których życzyłby mu powodzenia, albo ujawniał swoje plany na spędzenie wspólnego wieczoru w dniu egzaminu. Najwidoczniej chłopak nie mógł się odezwać, jakby przeczuwał, że zostanie odciągnięty od nauki, a Bald nie powinien mieć o to pretensji, skoro przegrał z nauką do naprawdę ważnego testu. Do dziś był o to zły, bo przez te cztery dni tak bardzo chciał go wreszcie dotknąć, w końcu jest mężczyzną, więc to oczywiste, że ukradkowe spojrzenia na szkolnym korytarzu wcale mu nie wystarczą. Właśnie w takich chwilach najczęściej ukazuje swój egoizm i robi to jak najbardziej nieświadomie. Chyba właśnie takie zachowanie jasno pokazuje, że bardzo mu zależy na tej znajomości, zatem warto mu wybaczyć ten nietakt.
Zaprzestał rozmyślać o nieprzyjemnych rzeczach, co było efektem działań Percy'ego, który ułożył jego dłonie na swoich pośladkach. Mężczyzna momentalnie zacisnął na nich palce, pozwalając przy okazji chłopakowi tulić się do siebie oraz całować. Jego kolejne słowa rozbawiły go, przez co na jego usta wpełzł radosny uśmiech. Bez słowa uniósł jedną dłoń, aby pogładzić chłopaka po karku, następnie wsunął palce w jego różowe włosy. Nic dziwnego, że nie mógł bez niego wytrzymać nawet czterech dni, w końcu był pod działaniem jego niesamowitego uroku.
- Jeszcze zdążę cię ukarać - rzekł zmysłowo, bawiąc się w ich grę słowną. - Nawet nie wypuszczę cię z mieszkania, dopóki nie zostaniesz odpowiednio ukarany.
Po chwili kochanek zasiadł na kanapie, a on ruszył do kuchni. Gdy wrócił z lekarstwami i wodą, Percy już stał przy oknie i prezentował się przy nim naprawdę dobrze. Doskonale udało mu się zgrać z prostą scenerią mieszkania, które wyraziście ukazywało jego wdzięk. Nic nie powiedział, powrócił do kuchni, aby zaparzyć herbaty. Wyjął owocową, jedynie taką miał w domu, następnie włożył po woreczku do każdego kubka w kolorze niebieskim. Nalał do czajnika wody i zaraz go nastawił, a kiedy już woda się zagotowała, spokojnie zalał herbatę. Z kubkami skierował się do salonu i odstawił je na stolik do kawy. Jak najciszej ruszył w kierunku ucznia, aby zajść go od tyłu. Ostrożnie objął go w pasie i wtulił w siebie, pamiętając o tym, że bolą go plecy po tym napadzie. Ustami przesunął po jego szyi, po chwili zaczął ją czule muskać. Wcale się do niego nie dobierał, jak na razie tylko go pieści.
- Tęskniłem - przyznał wreszcie zarówno przed nim, jak i przed sobą, wypowiadając to jedno słowo zmysłowym tonem wprost do jego ucha. Nie sposób zliczyć ile razy w ciągu tych czterech dni o nim myślał. Przestało już chodzić o fizyczną bliskość, on po prostu potrzebował obecności Percy'ego. Nareszcie ma go przy sobie, a to najważniejsze. Dłonie wsunął pod jego koszulkę, nawet zdołał zakraść się palcami do jego klatki piersiowej. Bez słowa trącił ciekawskimi opuszkami jego sutki, to tak drobna pieszczota a jednocześnie tak sugestywna. Po chwili wycofał dłonie, najpierw powinni wypić herbatę.
- Zrobiłem herbatę, znalazłem też dla ciebie leki przeciwbólowe.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Lut 28, 2014 10:25 pm

Percy doskonale zadawał sobie sprawę, jak to będzie wyglądać. Zaczęłoby od jednego sms’a  nawet, jak nauczyciel życzyłby mu powodzenia w nauce, to ten i tak znalazłby sposób, by znowu odpisać i tak to by trwało, aż w końcu nie zaliczyłby testu. Parę razy trzymał w ręce komórkę, chcąc wysłać wiadomość tekstową, jednak zaraz ją szybko kasował. Przez myśl mu przeszło, że pewnie większą niespodzianką będzie, kiedy pojawi się u niego, niż jakby miał tylko uraczyć go dźwiękiem wiadomości. Nie żałował, że przyszedł, gdyż jemu również przestały wystarczać ukradkowe spojrzenia, które na swój sposób były bardzo podniecające. To napięcie, potajemne gesty przeznaczone tylko dla konkretnej osoby, to dawało do myślenia – fantazja działała na najwyższych obrotach do momentu, w którym to znowu mogliby się dotknąć.  
-  Czyżbyś mi proponował zostanie na noc? – Nawet egoizm przejawiający się w zachowaniu kochanka nie przeszkadzał Percivalowi, który doskonale zdawał sobie sprawę, że robił to raczej nieświadomie i dość uroczo, jak na dorosłego faceta. Jemu również zależało na tej znajomości i nie traktował jej, jak typowej przygody na jedną noc.
Mężczyzna ponownie wyszedł z salonu, gdyż gość zażyczył sobie herbaty. W między czasie by zapełnić lukę brakiem towarzystwa , osiemnastolatek dokładnie oglądał ściany, na których były fotografie, jakie od razu przypadły mu do gustu. Nie ukrywał –  podobały mu się, a ktoś naprawdę miał dobre oko i potrafił ładnie ująć rzeczywistość.  Domyślał się, że prawdopodobnie zostały wykonane przez samego nauczyciela, jednak ręki niedbały sobie uciąć. Wrócił dość szybko z kubkami parującego napoju, zaraz szczelnie przyglądając do ciała swojego młodszego kochanka, który na ten gest zareagował cichym pomrukiem. Percy położył dłonie na jego rękach, patrząc się przez okno, lekko odchylając głowę w bok dając mu lepszy dostęp do własnej szyi.
-  Wyobraź sobie, że ja też – rzucił pogodnie, opierając głowę na jego ramieniu by móc na niego spojrzeć. Nie kłamał, mimo iż dawno ich zakład stracił na ważności.  Na początku ich znajomości faktycznie nie potrafił go rozszyfrować, starając się utrudnić życia belfrowi, jak tylko potrafił, jednak  przypadkowe spotkanie w pubie zmieniło wszystko.  Kąt pod jakim na niego spojrzał obrócił się aż o trzysta sześćdziesiąt stopni, powodując, że obaj wylądowali w łóżku. To aż dziwne, jak początkowa niechęć potrafiła przeobrazić się w ... no właśnie w co? Nie potrafił nazwać tego wszystkiego, a gdyby ktoś zadałby mu pytanie, co tak naprawdę ich łączy nie wiedziałby co odpowiedzieć. Jednego na pewno był pewien – pragnęli swojego towarzystwa, nie tylko fizyczności, która ich do siebie zbliżyła, ale również obecności.  Przynajmniej tak działało to w przypadku Percy’ego, który pomimo wielkiego mętliku w głowie i bałaganu we własnych uczuciach, chciał słuchać przyjemnego głosu należącego  do trenera, dzieląc się z nim swoimi przeżyciami i móc go dotykać, kiedy tylko miał na to ochotę. Może żądał zbyt wiele, może Bald całkiem miał inne podejście do tego wszystkiego – może dlatego osiemnastolatek nawet nie poruszał tego tematu, może było za wcześnie.  Wszystko było takie świeże, chwilowa fascynacja może w końcu z czasem minąć. Obawiał się tego, jednak nie chciał się z nim dzielić takimi refleksjami.
-  Czuję owocową – powiedział, a na usta wkradł mu się figlarny uśmiech. Odsunął się od mężczyzny, łapiąc go za palce i ciągnąc w stronę sofy, by w końcu na niej zasiąść. - Miło z twojej strony. – Nawet nie zapytał go, jakie to są środki, po prostu wziął ufając mu.  Połknął je, popijając wodą, którą wcześniej przyniósł. Spojrzał na swoją brudną poszarpaną koszulkę i  spodnie, mając ochotę założyć coś czystego. Najlepiej coś należącego do mężczyzny, ale nieważne.
-  Sam robiłeś te zdjęcia? – zapytał wskazując palcem na fotografie znajdujące się za jego plecami. -  Podobają mi się, ktoś ma dobre oko. – Chwycił w dłonie kubek z gorąca herbatą, upijając kilka mniejszych łyczków. Nie cukrował, dziś miał ochotę na gorzką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Lut 28, 2014 11:42 pm

- Tak, proponuję ci zostanie na noc - odparł spokojnie na jego pytanie. - Chyba nie masz z tym problemu? - spytał z chytrym uśmieszkiem, nie mogąc oderwać od niego wygłodniałego wzroku. I znów ma na niego ochotę, ale wypadałoby chociaż wytrzymać do czasu aż wypiją już herbatę.
To już dla chłopaka powinno być oczywiste, że zostanie na noc, innej możliwości nawet nie ma, jeśli naprawdę chcą nacieszyć się sobą po czterech dnia rozłąki. Właściwie nie była to do końca prawdziwa rozłąka, bo widzieli się od czasu do czasu na korytarzu, jednak nie mogli przecież nawet porozmawiać na spokojnie. Muszą nadrobić tyle straconego czasu, a to niemożliwe w zaledwie parę chwil, na to potrzeba całej nocy bez wytchnienia i może nawet potrzeba poranka. To nie tak, że Bald miał niecne zamiary, po prostu chciał zatrzymać różowowłosego jak najdłużej przy sobie, w końcu ma prawdo być stęsknionym. Cztery dni bez możliwości dotknięcia go! Już nie powinien rozpaczać, bo ma go przy sobie, mimo to jeszcze jest w nim okruch żalu. Doskonale wie, że Percy ma sporo obowiązków jak na ucznia college'u i to jeszcze w tak prestiżowej placówce, mimo to wciąż ubolewał nad tym, że ten nie znalazł dla niego nawet chwili czasu. Rozumiał jego powody, w końcu sam uczy w Traditional Royal School, więc wie, że szkoła ma spore wymagania nie tylko wobec uczniów, ale także wobec nauczycieli, ale przez tą przerwę czuł niedosyt.
Ucieszyła go myśl, że Percy też się za nim stęsknił, najwidoczniej nie tylko jego dotknęła samotność. Skoro się stęsknił, to sam zechce zostać na noc, bo tylko wspólna noc pozwoli im nasycić się swoim ponownym spotkaniem. Nie chodziło nawet o bliskości fizyczną, chodziło o samą istotę bliskości - o wspólne przebywanie razem. Chciał go dotykać, ale potrzebował też zwyczajnej rozmowy w każdej postaci, nawet przekomarzanie w obecnej chwili jest w stanie jedynie go uszczęśliwić, choć nie ukrywa, że preferuje czułe słówka. Ostatnio chłopak zrobił się dla niego bardzo miły, a więc istniej duża szansa na to, że ich rozmowa będzie jak najbardziej przyjazna. Ich stosunek do siebie diametralnie się zmienił po doznaniach, jakie spotkały ich w swoich objęciach.
- Zrobiłem owocową, bo nie mam innej.
Usiadł obok młodziana, próbując nasycić oczy jego widokiem. Niezależnie od czerwonego nosa, rozciętej wargi i brudnych ubrań, wciąż prezentował się wspaniale, przynajmniej w oczach Baldrica wyglądał niezwykle atrakcyjnie. Rzecz jasna da mu coś do przebrania, jednak wszystkie jego ubrania z cała pewnością będą na nim wyglądać jak ogromny worek. Sam Bald nosi luźne, szerokie ubrania. Jego najszersza koszulka zagubiona w czeluściach szafy na Percy'm zmieniłaby się w wielki namiot. Dziwnym trafem przez tą myśl zamarzyło mu się zobaczyć uczniaka w samej koszuli, rzecz jasna jego.
Po usłyszeniu jego pytania zerknął na ścianę ze zdjęciami, przy czym uśmiechnął się subtelnie kącikami ust. Dumny był ze swoich zdjęć, nawet jeśli nie były one najlepszej jakości. Cóż, jeszcze wiele musi się nauczyć, zdjęcia zaczął robić już pięć lat temu, jednak na początku nie brał tego na poważnie. Nadal uważa się za totalnego amatora, ale czasem uda mu się zrobić naprawdę dobre zdjęcie, wtedy takie dzieło ląduje na ścianie.
- Cieszę się, że ci się podobają. Mało kto je widział. Czasem biorę aparat i robię zdjęcia wszystkiemu, co znajduje się w okolicy.
Tak naprawdę wcale nie chciało mu się pić, jednak zrobił dla siebie herbatę właściwie bez konkretnego powodu. Znalazł sobie ciekawsze zajęcie - obserwowanie twarzy różowowłosego. Rzeczywiście wyglądał dobrze w tym małym, przytulnym mieszkanku, może dlatego, że wyróżniał się, przez co nabierał też blasku. Ciężko było to wyjaśnić, jednak Bald tak to właśnie postrzegał. Uśmiechnął się i przysunął do chłopaka, aby znów musnąć ustami jego smukłą szyję.
- Co ty ze mną wyprawiasz... - pożalił się cicho, wspierając głowę na jego ramieniu. - Przez ciebie zachowuję się jak dzieciak, a przecież nie jestem pijany. Chcę cię coraz bardziej, całkiem wariuję.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sob Mar 01, 2014 8:12 pm

-  Czemu miałbym mieć z tym problem? Spałem już z tobą – odparł, wzruszając ramionami, gdyż nie widział najmniejszego problemu by spędzić z nim miłą noc w łóżku. W dodatku tutaj nikt ich raczej nie nakryje, a  Baldric w razie wypadku  będzie miał większe pole do popisu w dziedzinie kłamstwa i możliwość stworzenia nowych skrytek, w których mógłby ukryć się Percy.  Osiemnastolatek domyślał się, że będzie zostawał na noc, raczej nie mając ochoty włóczyć się po nie za ciekawych dzielnicach i podróżować autobusem, gdzie bandy idiotów nie brakowało. Logicznym jest, że nie pogardzi miękkim materacem w łóżku nauczyciela, mając dodatkowo jego ciało tuż obok swego.  Stracony czas zapewne nadrobią – nagadując się czy wymacując do takiego stopnia, że Baldricowi wyjdzie to nosem.
Niestety Percy bywał czasem leniwym uczniem – do wyjątków się nie zaliczał, nawet w tak prestiżowej szkole, jak Traditional Royal School,  takich uczniów było na pęczki – który zawalił sobie parę ocen i to tych całkiem ważnych. Jednak teraz mając już wszystko ładnie poukładane w dzienniku, mógł znowu w kratkę pojawiać się na zajęciach, zaliczając testy z tego co zapamiętał na lekcji. A trzeba przyznać, że wystarczyło  mu posłuchanie i czasem przeczytanie parę razy notatek, by być nauczonym i nie musząc kuć całymi nocami. Jednak tym razem chłopak kompletnie zlekceważył przedmiot, efektem czego musiał napisać spory test, który miał udowodnić poprawę oraz nadrobienie zaległości. Niechęć z jaką przykładał się do katowania własnego mózgu wszelkimi bzdurami, jakie kompletnie go nie interesowały, spływały po nim jak po kaczce. W końcu zdał na pozytywną ocenę, mogąc spokojnie odetchnąć pełną piersią i nacieszyć się tym stęsknionym belfrem.
Oczywiście, że za nim tęsknił, ale na swój pokręcony sposób, samemu odczuwając spory niedosyt po ich ostatniej, wspólnej nocy. Nie chciał się przyznać – jednak zrobił to – że żywił względem niego takie uczucia, gdyż bał się wszelkiego zaangażowania oraz ograniczenia wolności.
- Owocowa może być – odparł zaraz, chuchając w parujący napój, by w końcu móc przytknąć wargi do  krawędzi kubka i upić łyk.
- Masz jeszcze jakieś zdjęcia, czy tylko to co tu wisi? – zapytał, ale zaraz dodając. -  Raz brałem udział w sesji, ale to nic szczególnego. – Odłożył naczynie na stół, poświęcając całą swoją uwagę mężczyźnie, nie bardzo chcąc się po raz kolejny odwracać by przyjrzeć się zdjęciom. Nim się zorientował belfer dobierał się do jego szyi na co wcale się nie uskarżał. Spojrzał na niego rozbawiony, parskając głośno rozczulony jego zachowaniem.
- Ja? Nic. Ale  to chyba dobrze, co? – mruknął nisko w miękkie usta opanowując swoje wcześniejsze rozbawienie. Podniósł jednocześnie palcami podbródek kochanka do góry, muskając spokojnie jego wargi. -  Wariuj, wariuj. Nie mam nic przeciwko temu. – Pokręcił głową, pakując mu się na kolana, a dokładniej okrakiem, by móc zarzucić swobodnie ręce na szyję trenera i przylegnąć szczelnie klatką piersiową do tej przeciwległej.
-  Bald, możesz dać mi jakąś swoją starą koszulkę? Nie chce siedzieć w brudnych rzeczach – mruknął, nie czując krępacji z własnej prośby. Niestety Percival to szczera bestia, potrafiąca powiedzieć wszystko prosto z mostu. Nienawidził owijać w bawełnę i grać głupiutkiego, rzucając aluzjami, których i tak pewnie nikt nie zrozumie.  Wolał komunikować się w sposób szybki i prosty – nie zawsze odnoszący pozytyw skutek.   Sama workowata koszulka należąca do nauczyciela w zupełności mu by wystarczy. Bez problemu mógłby ściągnąć ubrania, mając z niej tymczasową koszulę nocną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pon Mar 03, 2014 10:09 pm

Doskonale wiedział, że Percy nie ma żadnych oporów, jeśli chodzi o wspólne spędzenie kolejnej nocy w każdej możliwej formie, choć mężczyzna jasno wskazywał swoim zachowaniem, że ma dość konkretne plany wobec niego. Stęsknił się za jego osobą, ale również nie mógł się doczekać chwili, kiedy znów będzie mógł go dotknąć bez myślenia o tym, że ktoś inny może ich zobaczyć. Może nie powinien całkowicie poddawać się uczuciu posiadania go, a jednak bezmyślnie to robi. Trudno określić charakter ich relacji, to wręcz niemożliwe w tej chwili. Niegdyś się nie znosili, teraz się akceptują, nawet poszli razem do łóżka i choć pchnął go do tego alkohol, to jednak nie można ot tak zapomnieć o tym, iż obaj tego chcieli. Obecnie Bald pragnie go mieć blisko siebie, nawet jeśli sam nie wie, dlaczego tak jest. Dawno już nikogo nie miał, a przy różowowłosym poczuł się naprawdę dobrze, całkowicie oderwał się od rzeczywistości, a wszystko dzięki wspaniałym doznaniom, o jakie nie tak łatwo.
Szybko zaprzestał tak mocno rozważać powody zaistnienia między nimi takiej relacji, nie chciał za bardzo roztrząsać sensu ich znajomości. Czasem za dużo myśli, przez co staje się zbyt nadgorliwy, zatem ten jeden raz zrobi wszystko należycie. Nie będzie naciskał, po prostu podda się chwili. Na tę myśl posłał chłopakowi subtelny uśmiech. Już mu lepiej, kiedy wreszcie oderwał się po raz kolejny w obecności młodego towarzysza od racjonalnego myślenia. Może własnie tego potrzebował - nieco szaleństwa? Z całą pewnością odegnali razem nudę, a Bal mógł rozbudzić sobie wspomnienia z czasów młodości. To zabawne, ale wśród młodzieży wcale nie czuje się taki stary, właściwie siły od razu mu wracając w tak energicznym gronie.
- Mam o wiele więcej zdjęć, ale są pochowane w różnych kątach, o ile je wywołałem. Większość mam na dysku zewnętrznym i czasem przeglądam je na laptopie.
Wielu uczniów miało do czynienia z show biznesem, jednak nie spodziewał się, że i Percy mógł uczestniczyć w sesji. Sam dostrzegł, że jest przystojny i z pewnością wyróżnia się z tłumu, jednak nie sądził, że inni też mieli szansę podziwiać jego urok. Nie żeby był zazdrosny, po prostu był odrobinę zaskoczony tą informacją. Rzecz jasna uśmiechnął się szczerze, mimo to mu nie pogratulował, jakoś nie widział w tym większego sensu, skoro uczniak i tak zna swoją wartość. Jest świadom swoich walorów, co do tego nauczyciel nie miał nawet przez chwilę najmniejszych wątpliwości, zwłaszcza kiedy ten uniósł jego twarz i ucałował spragnione usta. Szybko zniszczył pomiędzy nimi wszelki dystans, dzięki czemu ich ciała znów znalazły się tak rozkosznie blisko siebie. Mężczyzna szybko zmienił swoją postawę, nabierając więcej pewności siebie. Koniec już myślenia, teraz ma przed sobą ciało, które może być całe jego.
- Nie boisz się, że zechcę zatrzymać cię przy sobie? - spytał nad wyraz śmiało, przy czym na jego twarzy na moment zagościł tajemniczy uśmieszek. Może odrobinę go prowokował, aby zobaczyć jakąś ciekawą reakcję i nie widział w tym nic złego. Czy on sam nie jest przez niego drażniony w jakże niesamowity sposób?
- Koszulek ci u mnie pod dostatek, ale zawsze możesz się po prostu rozebrać, ja nie mam nic przeciwko.
Objął go w pasie i przysunął do siebie, następnie wsunął dłonie pod jego koszulkę. I co z tego, że była brudna i poszarpana? Wciąż wyglądał w niej naprawdę kusząco, choć może nie zdawać sobie z tego sprawy. Baldric wpił się w jego wargi zuchwale, a dłonie wycofał, by zaraz położyć je na jędrnych pośladkach chłopaka, które to ścisnął zaczepnie. Zwyczajnie nie mógł się powstrzymać. Pragnie go dotykać, całować, pieścić...

Wybacz, wena gdzieś mi spieprzyła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Mar 04, 2014 1:31 pm

Ich relacja od samego początku była niejasna i nieokreślona, przez co jeszcze bardziej robiła się skomplikowana. Żaden nie chciał mówić na ten temat głośno, obawiając przed konsekwencjami własnych słów. Wiadomym było, że są dla siebie ważni, jednak żaden nie dążył do długotrwałego związku.
-  Będziesz musiał mi pokazać, ale nie teraz – sprostował szybko nie chcąc poganiać mężczyzny, by ten przeszukiwał całe swoje mieszkanie w celu znalezienia zdjęć. Percival na oko już widział, że gdyby Baldric zaangażował się bardziej w pstrykanie fotek, byłby naprawdę w tym dobry , na tyle, że mógłby samemu pracować w tymże kierunku.
Siedząc na nim muskał palcami powolnymi  i leniwymi ruchami kark kochanka, rozkoszując się jego bliskością. Oparł czoło o te przeciwległe na chwile pozwalając sobie na zamknięcie oczu i wsłuchując się w spokojny oddech mężczyzny.
Zdziwienie, jakie przyszło z kolejnym jego zdaniem, spowodowano, że na nowo wbił wzrok w  nauczyciela, odsuwając twarz od jego, chwilę milcząc i starając się wyczytać z jego oczu to co chciał przez to powiedzieć.
-  Wątpię, nie jesteś na tyle szalony – powiedział całkowicie poważnie i szczerze. Wątpił, by nauczyciel chciał go do siebie uwiązywać na tyle, by nie pozwolić innych aby zbliżali się do osoby Percy’ego. Czuli do siebie przywiązanie, gdyż oboje należeli do typów, którzy nie skaczą z łóżka do łóżka z przypadkową osobą, więc nić przywiązania również gdzieś była na tyle silna, że nie potrafili o sobie ot tak zapomnieć. Wolność dla Percivala była czymś o co walczył od zawsze i starał się nie utracić kawałka swojej niepodległości, broniąc jej wszelkimi możliwymi sposobami, jednak w tym wypadku zapominał o tym oddając się chwili. Prowokacji ze strony nauczyciela kompletnie się nie spodziewał, gdyż to zazwyczaj on podpuszczał go i sprawdzał wszelkie reakcje chcąc poznać odpowiedzi na nurtujące pytania. A teraz jego broń została wykorzystana przeciwko niemu, przez co musiał ostrożnie dobrać słowa, dzięki  którym nie dał mu jasnej odpowiedzi, a pozostawiając ją w powietrzu owianą nutka tajemnicy.  Nie chciał wszystkiego odkrywać przy nim, pragnął pozostawić posmak tego, co mogło kryć się za tą odpowiedzią.  Chętnie odpowiedział na pocałunek, jaki podarował mu belfer, jednak przerwał go w pewnym momencie, by powiedzieć:
- Wiem, że nie miałbyś nic przeciw, ale wolę pobudzać twoją wyobraźnię niż serwować  danie główne. – Zaśmiał się głośno, zaraz samemu ściągając z siebie koszulkę, przez co nagle na skórze pojawiła  się widoczna gęsia skórka. Przysunął się do niego, przywierając torsem do jego klatki piersiowej w poszukiwaniu większych pokładów ciepła, które szybko uzyskał. Zamknął oczy, opierając policzek na jego piersi, czekając aż ten zamknie go w szczelnym uścisku. Nie przeszkadzały mu ciekawskie dłonie mężczyzny, które zaczepnie dobierały się do jego tyłka ściskając go. Zagryzł wargę, mrucząc pod nosem na ten gest, samemu odpowiadając na niego w inny sposób – podniósł wyżej głowę by pocałował Balda w szczękę, następnie w szyję, na której ponownie zostawił malinkę, tym razem na tyle widoczną, że łatwo ukryć się jej nie da. Zostawiając mu jedynie golfy do ubrania, gdyż ostatnim razem nie postarał się na tyle by były widoczne, tak jak u niego.
- Zimno mi – rzucił w końcu cicho szepcząc do jego ucha, po którym przesunął językiem, a następnie zębami dobierając się do płatka małżowiny, który chwilę possał.

Edit: Po chwili jednak zadzwoniła jego komórka. Dzwoniła matka, która pilnie prosiła syna, aby przyjechał. Coś się stało z jego siostrą. Nie wiele myśląc, szybo pozbierał własne graty, ubierając na siebie to co zrzucił. Wstał pospiesznie.
- Muszę znikać, na razie. Odezwij się, jak będziesz mieć czas - mruknął wychodząc z mieszkania.


[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sob Maj 03, 2014 8:01 pm

Wcale mu nie przeszkadzały te drobne prowokacje ze strony Percy'ego. Spokojnie znosił jego dotyk, ba, łaknął go jak nigdy. Nie przeszkadzały mu rany na plecach, nie miał nic przeciwko wodzącym po jego ciele dłoniom, również zaaprobował gardłowym pomrukiem ściśnięcie przez jedną z dłoni pośladka. Musiał przyznać, że taki gest był ciekawy, odważny i wręcz prowokował do żywszej reakcji. Bardzo musiał stłumić w sobie chęć ponownego przyparcia go do ściany. Pozostało mu wysłuchać jego słów, choć na ugryzienie znów zapłonął. I tak cały jego spokój upadł, zaś instynkt wziął górę. Kolejny raz otarł się o niego, a nosem przesunął po jego skroni, z kolei palce zacisnął na biodrach kochanka. Całkowicie uległ jego prowokacji, ale przynajmniej nie pozostawał bierny.
- Chyba zapominasz, że ja też do najpotulniejszych nie należę - wyszeptał wprost do jego ucha, następnie przeniósł usta na jego skroń, którą ucałował leniwie. Nawet zaśmiał się pod nosem, wpadając w niesamowicie dobry nastrój. Wszystko układało się tak dobrze, nadal go miał przy sobie, lecz od krótkiej chwili już w większym wymiarze.
Szybko się ubrali, w tej chwili nie było potrzeby, aby cokolwiek przedłużać. Może i byli już w ubraniach, jednak ich stan wcale nie był najlepszy. Po ich ustach, ale przede wszystkim po szyjach było widać, że obaj mieli za sobą upojne chwile. Bald z uwielbieniem przyglądał się kochankowi, który prezentował się bajecznie z nieco potarganymi włosami, niedbale nałożoną bluzą i jeszcze odrobinę nieprzytomnym spojrzeniem. I w ciemnobrązowych oczach mężczyzny wciąż nie dogasło pożądanie. Pocałunkiem pokazał, że wciąż ma na niego ogromną ochotę, jednak w duchu postanowił, że tym razem już się na niego nie rzuci. Oderwał się od niego, a kiedy usłyszał burczenie jego brzucha, mimowolnie zaśmiał się, tłumiąc ten wybuch radości dłonią, którą momentalnie przyłożył do ust.
- Słyszę - odparł na jego słowa, a palcami pogładził czule jego policzek, kiedy jeszcze przyglądał mu się z troską. Pewnie ich wspólny obiad będzie kosztował go majątek, ale wcale się tym nie przejmował, dopóki wiedział, że robi coś, co może go uszczęśliwią. - Zatem pospieszmy się i lećmy do mnie, nim padniesz z głodu.
Odprężony narzucił na siebie skórzaną kurtkę, jednak nie miał zamiaru jej zapinać. Wesoło przyglądał się poczynaniom ucznia, następnie wyszedł ze składzika za jego zgodą. Uśmiechnął się do niego szeroko i gdy tylko opuścili mury szkoły, chwycił jego dłoń. Szybko jednak opamiętał się i wypuścił palce chłopaka z subtelnego uścisku. W drodze do mieszkania nauczyciel podgwizdywał wesoło, czasem muskał palem dłoń chłopaka, niekiedy nawet przechylał się w jego stronę, aby trącić jego ramię swoim czy dmuchnąć mu w policzek. Kompletnie niedojrzałe zachowanie z jego strony, lecz nic nie mógł na to poradzić, po prostu roznosiło go szczęście jakie go spotkało.
Po jakimś kwadransie już otwierał przed nim drzwi ciasnej klatki schodowej. Grzecznie puścił go przodem, szedł też za nim aż na drugie piętro, by wreszcie otworzyć drzwi mieszkania. I tym razem wpuścił go pierwszego do środka. Zamknął za sobą drzwi i zaraz przy wejściu zsunął buty ze stóp, a także zrzucił z siebie kurtkę. Objął go od tyłu, przylegając torsem do jego pleców, z kolei głowę wsparł na jego ramieniu.
- Czego się napijesz? - spytał spokojnie jak przystało na dobrego gospodarza. - W kuchni mam ulotki najbliższych restauracji, więc zawsze możesz sobie coś wybrać. Kuchnia włoska, chińska, angielska, co tylko sobie zażyczysz.
Nie oderwie się od niego tak szybko, nie ma szans. Wciąż mu mało tej słodkiej, uzależniającej bliskości. Boże, ma tyle lat, a zachowuje się jak gówniarz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sob Maj 03, 2014 10:12 pm

Baldric zachowywał się niczym równolatek Percivala. Lecz chłopakowi dobry nastrój mężczyzny nieszczególnie przeszkadzał. Dał mu się trącać ramieniem i znosił dmuchanie w policzek, jednak na zaczepki jego dłoni zareagował lekkimi dreszczami przebiegającymi wzdłuż pleców. Nawet chwilowe ujęcie w typowy uścisk dla par, wywołało w nim miłe mieszające się wewnątrz żołądka uczucia. W pierwszym momencie nasunęło mu się pytanie, co on wyprawia, dlaczego tak bezpośrednio afiszuje się z własnymi uczuciami i nagle mężczyzna go puścił. Percy w pierwszej chwili wystraszył się, że ten usłyszał jego myśli. Jakby je wyczytał. Jednak to było niemożliwe. Zażenowany i jednocześnie zły na siebie, i własne myśli skarcił się za roztrząsanie nad pierdołami. Ukradkiem rozejrzał się, czy nie ma nikogo kto mógłby ich zobaczyć a następnie zatrzymał się, gwałtownie łapiąc dłońmi za rozpiętą kurtkę mężczyzny i szarpnął go do siebie. Wpił się namiętnie w jego usta z zachłannością chwilowo odbierając mu oddech. Dopiero, kiedy sam odczuł skutki długiego pocałunku odsunął się na bezpieczną odległość. Z nikłym wręcz prowokacyjnym uśmiechem, starł nauczycielowi kciukiem niewidoczne resztki śliny nagromadzone w kąciku ust.
- Tak tylko ostrzegałem – powiedział, wzruszając ramionami i ruszając przed siebie dobrze mu znaną drogą. Nie oglądał się za siebie, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę, że belfer kroczy za nim, dlatego też z pełną świadomością poruszał zmysłowo biodrami na boki mając nadzieję, że wzrok starszego mężczyzny skupi się w tym momencie na odpowiednich partiach jego ciała. Aby upewnić się odwrócił głowę przez ramię, patrząc figlarnie na swojego kochanka. Szybko łapiąc się na tej myśli. Swojego kochanka. Otrząsnął się dopiero, kiedy został wpuszczony do klatki, sprawnie zdobywając kolejne piętra. Baldric nie był wcale gdzieś z tyłu, bo w ekspresowym tempie otwarł drzwi własnego królestwa zapraszając osiemnastolatka do środka. Ciasne mieszkanie kojarzyło mu się nad wyraz przyjemnie, zwłaszcza, że w tym lokum urzędował cholernie przystojny gospodarz. Pozbył się swojej bluzy i butów, gdyż wchodząc do czterech ścian automatycznie zrobiło mu się cieplej, a temperatura podskoczyła, kiedy poczuł na swoich plecach dobrze mu znane ciało. Zamruczał, odchylając głowę w tył i podgryzając zębami jego szczękę.
- A masz coś zimnego? Cholernie mi się gorąco zrobiło – mruknął, zaraz wyswobadzając się z jego objęć. Nie zamierzał naciągać mężczyznę na drogie kolacje, mu wystarczyła do szczęścia zwykła pizza z taniej knajpki niż te wszystkie cuda nie widy dla podniebienia.
- Zjadłbym pizzę, a ty? No chyba, że chcesz, abym to ja eksperymentował w kuchni i coś zrobił? – zapytał, chociaż na kurę domową kompletnie się nie nadawał. Pozwolił sobie wejść do salonu, by spojrzeniem zlustrować cały pokój, jak gdyby znajdował się tutaj po raz pierwszy. Przesuwał wzrokiem po fotografiach, które już wcześniej zdobyły jego uznanie i dopiero teraz zastanowił się głębiej nad tym, kim był ów mężczyzna, który nakrył ich w składziku. Jednak nie chciał go o to pytać. W końcu sam nauczyciel powiedział, że mają się dopiero poznać. Może małymi kroczkami odkryje dotąd mu nieznane sekrety, którymi Bal nie dzielił się ze wszystkimi.
Zasiadł na sofie, a raczej wpadł na nią plecami tonąc wygodnie w oparciu sofy. Miękkie poduszek jakie go obejmowały mógł śmiało porównać do męskich i silnych ramion Cornwella. Pozwolił głowie swobodnie opaść w tył, a powiekom ukryć brązowe oczy pod kurtyną gęstych rzęs. Miał wrażenie, że w powietrzu unosi się charakterystyczny dla kochanka zapach, którym przesiąkły ściany wprowadzając gości w przyjemne rozluźnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 04, 2014 8:53 pm

Pozwolił sobie na zbyt wielkie rozluźnienie, tak przynajmniej uznał sam Baldric, który zachowywał się jak dzieciak. Trudno mu było zapanować nad radością, jeszcze trudniej było kontrolować wszelkie czułe gesty, jakimi to chciał obdarzyć chłopaka. Drobnostkami starał się pokazać mu, jak bardzo go ceni oraz jawnie przedstawić mu swoje stanowisko odnośnie ich relacji. Chce być przy nim i gdyby mógł to nie odrywałby się od niego nawet na chwilę. Jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała jego postanowienie utrzymywania ciągłej bliskości. Spokojnie puścił jego dłoń i od tej chwili starał się nie być zbyt nachalnym. Oczywiście, chęć dotknięcia go nie zmniejszyła się wcale, po prostu musiała zostać odrobinę stłumiona. Jako dorosły mężczyzna musi zachowywać się dojrzale, a przynajmniej nieco dojrzalej niż obecnie. Poza tym, powinien trzymać też kochanka w drobnej niepewności, a nie tak od razu wykładać wszystkie karty na stół. Szaleje za nim, to prawda, ale nie musi się z tym aż tak bardzo obnosić.
Nagle został mocno przyciągnięty przez różowowłosego i nim zdążył zareagować, ich usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Pocałowali się na ulicy, co mocno zaskoczyło samego nauczyciela, ale w dość przyjemny sposób. Rozchylił delikatnie wargi przed palcem ucznia, aby koniuszkiem języka musnąć po zaledwie opuszku. Słowa będące jawną prowokacją rozbawiły go, tak samo jak kołyszące biodra, w które instynktownie wlepił rozmarzone spojrzenie. Nawet nie przeszkadzało mu to, że szedł za Percy'm, ponieważ młodzian wynagradzał mu ten fakt zmysłowymi ruchami. Jak on potrafi kusząco się poruszać.
Kiedy chłopak zdjął bluzę, na twarzy bruneta zagościł chytry uśmieszek, który zdradzał jego grzeszne myśli. Na dodatek został ugryziony, przez co prawie rozpłynął się z przyjemności. Znów ma go przy sobie i może dotykać, ile tylko dusza zapragnie. Marzyło mu się pchnąć go na kanapę i zająć się jeszcze do końca nieostygniętym ciałem. Póki co tylko przylgnął do niego, a dłońmi przesunął po jego torsie. Ta koszulka z logiem Batmana wydała mu się tak niebywale zbyteczna. Percy wygląda o wiele lepiej bez ubrań, jakby jego ciało zostało stworzone do eksponowania.
- Mam sok i wodę niegazowaną.
Za szybko uciekł z jego ramion, ale nie powstrzymywał go przed tym, w końcu musi dać mu chwilę wytchnienia, jeśli nie chce go zmęczyć swoją osobą. Jakoś nie ruszył do kuchni po picie, wolał raczej obserwować uważnie osiemnastolatka. Wciąż trudno mu uwierzyć, że zakochał się w tak młodym osobniku.
- Nie mogę pozwolić gotować swojemu gościowi - odparł po chwili krótkiego namysłu. Eksperymenty w kuchni niezbyt mu odpowiadały, bo podobne pomysły zawsze się skończyły spalonym garnkiem. - Pizza mi odpowiada.
Wreszcie ruszył do kuchni, aby wziąć z niej ulotki trzech najbliższych pizzerii oraz dwie szklanki, karton soku pomarańczowego i butelkę wody. Spokojnie udało mu się wszystko dostarczyć do saloniku, po czym postawił wszystko na stole. Zaraz zbliżył się do chłopaka i zawisł nad nim, aby z wielką fascynacją przyjrzeć się jego twarzy, lecz wzrok leniwie zjechał na szyję. Wszystkie ślady były tak bardzo dostrzegalne na śniadej skórze. Palcami przesunął po jej fragmencie, ale w mgnieniu oka wycofał dłoń. Przysiadł obok niego, wręczając mu zaraz jedną z ulotek.
- Zapomniałem, że mam jeszcze piwo. Chcesz?
Rzucił mu rozbawione spojrzenie, dłonią sunąc po jego udzie. Tak, miał go nie dotykać, nawet to sobie w ciszy postanowił, jednakże jest tylko człowiekiem, więc nie można od niego oczekiwać nie wiadomo jakich poświęceń. Ale grzecznie przeniósł dłoń na jego ramię.
- Cieszę się, że ode mnie nie uciekłeś.
Kolejne wyznanie. Chyba naprawdę za bardzo z tym przesadza. Od kiedy stał się taki ckliwy?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 04, 2014 10:43 pm

Zatopiony w objęciach sofy, oddawał się przyjemnie miękkiemu uczuciu zapominając o bolącym tyłku, który dawał mu się we znaki za każdym razem, kiedy chciał podnieść i zgiąć nogę w kolanie. Nie zorientował się nawet, kiedy mężczyzna podniósł dłoń, pieszcząc palcami piętna upojnych chwil. Przeszło mu przez myśl, że tak mógłby zasnąć i obudzić się dnia następnego. Przerażony własnymi myślami zagryzł mocniej wargę, a wzrok skierował na kochanka, którego widok mimo chwilowego strachu chłonął. Nigdy nie myślał o nikim w tak poważny sposób, aby pragnąć zanurzyć się silnych ramionach nauczyciela, oddając mu się każdej nocy i zapominając jak się nazywa. Chciał, aby jego ciało było zarezerwowane dla tego konkretnego osobnika mogąc spokojnie zrzucać ubranie codzienności tuż po zmroku w ścianach jego przytulnej sypialni. Uśmiechnął się głupkowato, dając spokój maltretowanej wardze.
- Woda mi wystarczy - powiedział, zerkając kątem oka na postawione wcześniej przez mężczyznę rzeczy. Zaraz jednak została wręczona mu ulotka, którą od razu przejrzał. Dopiero po chwili uporczywego gapienia się w spis pizzy, zorientował się, że nauczyciel uważnie mu się przygląda. Jednak nie zareagował. W milczeniu studiował to co zostało mu podsunięte, szukając tego co wydawało mu się zjadliwe i przyjmując uporczywe spoglądanie kochanka, jako komplement. Zwłaszcza, że mężczyzna patrzał na niego całkiem innym wzrokiem niż przeciętni ludzie. Różnił się wszystkim. Począwszy od tego, że należał do Baldrica a kończąc na tym, że posiadał tyle nieodgadnionych przez chłopaka emocji.
- Przyznaj się, że boisz się, że spalę ci pół kuchni. Spokojnie, aż tak beznadziejny nie jestem. Gosposia w domu moich rodziców nauczyła mnie paru prostych dań, uważając, że uratują mi one kiedyś tyłek. Całkiem poczciwa kobieta - odparł z nikłym uśmiechem na ustach. Lubił Slavę. Miała około pięćdziesięciu lat i pochodziła z Ukrainy. Zawsze go rozpieszczała. Niczym typowa babcia, a on niczym typowy wnuczek chronił się w jej dobrotliwych ramionach przed gniewem ojca.
- Lubisz kukurydzę i kurczaka w pizzy? Czy nie za bardzo? - Zmarszczył brew, jakby ta sprawa stanowiła dla niego problem, który należy jak najszybciej rozwiązać. Poświęcony całkowicie ulotkom, uśmiechnął się zadziornie, kiedy poczuł dłoń na swoim udzie. Przeniósł wzrok na kochanka, pakując się na jego kolana okrakiem i zarzucając mu ręce na szyję. Zbliżył niebezpiecznie usta do jego własnych ogrzewając je gorącym oddechem, do którego dołączył język, zwinnie przesuwając po dolnej wardze belfra.
- Nie, nie chcę piwa. I czemu miałby od ciebie uciekać? - zapytał prostując się. Dłońmi masując dobrze zbudowany tors kochanka. Czemu miałby uciekać od niego? To on powinien to powiedzieć zważając na sytuację w jakiej się znaleźli. A przecież nie była ona taka prosta, jakby mogło by się to wydawać z boku. Romans ucznia i nauczyciela. Napiętnowany w szkole i surowo karany. Mężczyzna mógł obawiać się straty własnej posady, a mimo to nadal widuje się z Percivalem, ba, nie zamierza tego ot tak urywać. Osiemnastolatkowi podobało się to w Baldricu, który pewny własnych pragnień sięgał po nie ręką, mimo oddechu niebezpieczeństwa, które prawdę mówiąc otaczało ich z każdej strony. Szkoła. Ojciec chłopaka. Gdyby tylko senior dowiedziałby się o ich romansie najpewniej przeniósłby Francuza do innej szkoły, w innym mieście. W jego życiu nie było miejsca na żadne rysy, których i tak dorobił się dzięki niepokornemu synalkowi. Czarna owca rodziny. Pechowy pierworodny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Maj 06, 2014 9:59 pm

Stanęło na wodzie, jednak on pospieszył się ze wszystkim i aby mu dogodzić w pełni przytargał ze sobą z kuchni wszystko, co miał zimnego do picia. Pewnie napije się soku, lecz teraz nie czuje się ani trochę spragniony. A nie, czuje się spragniony, ale wszystkie jego potrzeby skupiają się jedynie wokół osoby chłopaka. Właśnie dlatego nie potrafi oderwać od niego wzroku, choć zdaje sobie sprawę z tego, że nie należy wpatrywać się w kogoś tak intensywnie i przede wszystkim tak jawnie, jak to czyni w tej chwili. Jeszcze nie nasycił się jego widokiem. To spojrzenie ciemnobrązowych oczu mężczyzny, w którym kryje się czułość, iskry pożądania i niegasnące zaciekawienie powinno zostać uznane za jak największy komplement. Zafascynowanie cudownie wyraża się w gestach, nie w słowach. Jednocześnie trzeba pamiętać, że o pewnych rzeczach trzeba mówić głośno, zwłaszcza o uczuciach. W obecnej chwili trudno wyznać za pomocą słów te wszystkie emocje, jakie się w nich kotłują, ale z czasem na pewno stanie się to łatwiejsze. Muszą lepiej się poznać.
- Tak łatwo mnie przejrzałeś - rzucił w odpowiedzi z chytrym uśmieszkiem. - Po prostu jesteś moim gościem i nie wypada, żebyś gotował. Z kolei ja gotować kompletnie nie umiem, a nie chcę eksperymentować w kuchni, bo mogłoby to się skończyć dla nas obu zatruciem pokarmowym.
Niezwykle spodobał mu się ten uśmiech, który znalazł się na jego ustach. Ostatnie słowa wypowiedział z tak subtelnym uczuciem, że aż sam zaczął lubić gosposię, która tyle go nauczyła. Bezwiednie wspomniał swoją babcię, przez co na jego twarzy po raz kolejny pojawił się czuły wyraz. Ale szybko powrócił do wcześniejsze postawy, która ukazywała tlące się w nim pożądanie. Przygarnął go na swoje kolana niezwykle ochoczo, wtedy też dłonie ulokował na jego biodrach, za którym przepada. Uwielbia go dotykać, to stało się już jego ulubionym zajęciem. Gdyby mógł tylko skupiać się na jego ciele... Ale jak ma się skupić na czymkolwiek, kiedy usta kochanka są tak blisko jego? I ten zadziorny język.
- Jestem wszystkożerny, więc możesz wybrać każdą pizzę, na jaką masz ochotę - odparł na jego pytania z żartobliwą nutą. - Od małego uczono mnie, by jeść wszystko. Babcia potrafiła zrobić cuda z resztek w lodówce.
Też nie miał specjalnie chęci na piwo, jednak warto było zaproponować swojemu gościowi jeszcze inny napitek. A potem ich rozmowę zdominował poważny temat. Pytanie Percy'ego zaledwie odrobinę zbiło go z tropu. Czuł, że osiemnastolatek doskonale zna powody, które mogłyby zadecydować o jego ucieczce. Bądźmy szczerzy, różowowłosy mógłby mieć każdego na jedno skinienie palca. Młody, przystojny i zadziorny - takich osobników się uwielbia. A Bald może i wciąż jest przystojny, jednak ma już te trzydzieści cztery lata, na dodatek można go uznać za nudnego belfra. Late jego świetności minęły.
- Kilka powodów do ucieczki by się znalazło.
Zakradł się dłońmi pod materiał jego koszulki, aby przesunąć po cieplej skórze. Nadal nie ma dość, chce jeszcze więcej. Na całe szczęście opamiętał się i doszedł do siebie. Zabrał ręce, następnie wyciągnął komórkę kieszeni i podał ją chłopakowi. Przede wszystkim jedzenie, w końcu nie może pozwolić, aby chłopak był dłużej głodny. Jego brzuch nie tak dawno dał donośny popis.
- Jak się już zdecydowałeś na jakąś pizzę, trzeba ją zamówić.
Posłał mu ciepły uśmiech, aby uśpić jego czujność. W mgnieniu oka wpił się w jego wargi, nie dając mu dojść do słowa. Potrzebował odrobiny namiętności w postaci chociażby samego pocałunku. Chyba nie będzie w stanie wypuścić go do akademika, po prostu każe mu tu zostać, nawet zamknie go w mieszkaniu, jeśli będzie trzeba. To szalone myśli, ale może je usprawiedliwić fakt, iż popadł w obłęd. Kto by przypuszczał, że jeszcze kiedykolwiek zostanie zauroczony.
- Obaj jesteśmy głodni - wyszeptał w jego usta, po czym liznął jego dolną wargę. Musi jakoś zachęcić go do wybrania numeru lokalu. Koniec już zabaw, czas na powagę i na jedzenie. Pomrą z głodu, jeśli zaraz czegoś nie skonsumują. - Zawsze mogę zjeść ciebie, ale szkoda by było tak wspaniałego kąska na jeden raz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sro Maj 07, 2014 9:33 pm

To miłe, że strony mężczyzny. Na każdym kroku pokazywał osiemnastolatkowi swoje starania, które nie umknęły bystrym oczom chłopaka. Doceniał te małe i drobne gesty. Nawet przytaszczenie z kuchni wszystkiego co miał pod ręką było na plus dla Baldrica. Oczywiście, Percival nie oczekiwał niczego od belfra, bo w tym wszystkim nie o to chodziło, jednak przyjemnie było czuć tę  troskę i adorację. Kiedy ostatnio czuł się tak dobrze? Nie pamiętał.  Może, jak był dzieckiem bawiącym się przy nogach Slavy, kiedy ta siedząc na fotelu dziergała dla niego szalik na zimę. Te chwile były tak odległe, że wydawać się mogło, że widzi je jak przez mgłę. Czasem śniły mu się różne fragmenty z dzieciństwa, o których zdążył zapomnieć i które na nowo wywierciły w jego myślach czarną dziurę. Nie lubił tych bezsennych nocy, kiedy leżąc sam w łóżku zmagał się z potworami chcącymi dosięgnąć go swymi szponami wystającymi spod łóżka. Ostatnio wiele się zmieniło. Po ostatniej, wspólnie spędzonej nocy z nauczycielem nie odczuwał lęku. Pościel pachniała jego wodą kolońską, która nuciła mu do snu, jak niegdyś robiła to gosposia.
- Mógłbyś mi trochę bardziej zaufać. Nie jestem może Gordonem Ramsay'em, ale podstawowe rzeczy zrobić to ja potrafię. No, ale dobra - powiedział, odbierając telefon od nauczyciela. Chwilę gapił się na ulotki, jednak szybko poświęcił swoją uwagę mężczyźnie. Przywarł do niego szczelnie łącząc ich usta w gorącym, aczkolwiek krótkim pocałunku, w którym nie zabrakło namiętności. Pozwolił zwinnym dłonią zakraść się pod materiały koszulki, by ciekawskie palce przesuwały się po miękkiej skórze młodego kochanka.
Prawdę powiedziawszy, Percy'emu przez głowę nie przeszył podobne powody do ucieczki. Nie był zapatrzonym w siebie narcyzem, który uważał, że mógłby mieć każdego. Jego, nie każdy może mieć. Jest niepokornym duchem, wolnym jak ptak kochającym czuć wiatr w skrzydłach. Było kilku takich, którzy próbowali nadążyć za nim,  ograniczyć go i zamknąć w klatce, ale również zdarzali się tacy pragnący by to on zrezygnował ze wszystkiego i zmienił się. A na to nie mógł się zgodzić. Baldric na razie nie stawiał mu warunków, żądań. Akceptował szaleństwa Percivala pomimo, że go nie znał. Może dlatego chłopak czuł się przy nim tak dobrze i swobodnie?  
- Nie przesadzaj. Ty także mogłeś uciec. Jesteś dorosłym mężczyzną, który ma więcej do stracenia niż jakiś gówniarz - odparł poważnie, a przy tym lekko wzruszając ramionami. Może uczepił się jego pracy, jak rzep psiego ogona, jednak jeśli był nauczyciel z powołania to strata posady w tak dobrej szkole, byłoby dla niego wielką katastrofą. A zwolnienie dyscyplinarne wcale nie wyglądało lepiej przy szukaniu etatu w innej placówce.
- Tak wybrałem. To chwila - mruknął, zsuwając się z jego kolan, aby na nich ulokować własną głowę. Dzwoniąc patrzał wprost na belfra pozwalając sobie na dwuznaczne gesty za nim nie usłyszał głosu po drugiej stronie telefonu. Prawdziwym było twierdzenie, że Percy uwielbia prowokować, a Bal doskonale reagował na wszelkie próby obudzenia niestosownych myśli.
Rozmowa nie była szczególnie długa. Krótka, rzeczowa. Odłożył komórkę na stolik, zamykając na chwilę oczy.
- Będzie za jakieś trzydzieści minut. - Spoważniał, a głos na chwilę uwiązł mu w gardle. Nie lubił prosić. Nie chciał wyglądać żałośnie, jednak zdobył się na odwagę.  - Mogę zostać na noc? - Nie chciał wracać do akademika. Egoistycznie pragnął obudzić się w tych silnych ramionach i pierwszy raz pozwolić dać się zamknąć przed całym światem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sob Maj 10, 2014 8:34 pm

Chyba nie powinien od razu zwątpić w jego talenty kulinarne, jednak mocno obawiał się o swoją kuchnię, która i tak przeżyła już wiele. Ale to nie tylko przez zwątpienie w umiejętności chłopaka nie pozwolił mu gotować. Pizza był świetnym wyborem, więc w tej chwili szkoda by było z niej zrezygnować. Zresztą, po co którykolwiek z nich miałby męczyć się w kuchni, skoro o wiele prościej jest coś zamówić?
Pocałunek niezwykle przypadł mu do gustu, choćby dlatego, że znów mógł poczuć ciepłe wargi kochanka na swoich. Choć ich usta nie były złączone zbyt długo, to jednak złączyła je namiętność. Bald od razu poczuł niedosyt, lecz nie ośmielił się pogłębić ich bliskości jeszcze bardziej, w tej chwili musiał zadowolić się dotykaniem miękkiej skóry skrytej pod materiałem koszulki. Ale po chwili nawet dłonie wycofał. Wolał jednak nie rzucać się na to zmysłowe ciało przy każdej możliwej okazji. Pożąda go, co jest jak największym pochlebstwem, jednak nie chce, aby ich znajomość opierała się jedynie na dzikim seksie. Ma ogromną słabość do jego ciała, ale nie tylko do niego. Tym razem zrobi wszystko w odpowiedniej kolejności i najpierw z nim porozmawia, zjedzą coś dobrego, potem mogą obejrzeć coś w telewizji albo wyjść na spacer. Nie samym seksem człowiek żyje.
Absolutnie nie zamierzał go zmieniać. Właściwie uczył się akceptować jego szaleństwa, ba, nawet je polubił. I nie przeszkadzają mu nawet złośliwości, które swoją drogą stały się rzadszym zjawiskiem. Skoro stosunek Percy'ego do nauczyciela wychowania seksualnego się zmienił, to może i całkiem zaprzestał tych złośliwości? Jednak wciąż prowokuje, co też doskonale mu wychodzi. Bald zawsze daje się podpuścić, może przez tę słabość do chłopaka. Chyba nie potrafiłby mu czegokolwiek odmówić.
- Ty też masz trochę do stracenia - odparł na jego słowa dość poważnie, chwytając jego dłoń w swoją. - I wcale nie jesteś gówniarzem, skoro zdecydowałeś się przy mnie zostać.
Obaj mogą ucierpieć, jeśli na światło dzienne wyjdzie fakt, że są w związku. Baldric w takim przypadku zostałby dyscyplinarnie zwolniony i pozbawiony możliwości uczenia w szkole, co wiązałoby się z wieloma innymi problemami, z kolei Percy miałby nieprzyjemności w szkole i zapewne w domu. Mężczyzna poniekąd czuł, że w pewien sposób marnuje mu przyszłość, mimo to nie chciał go zostawić. Powinien być bardziej ostrożny, a tymczasem zachowywał się tak lekkomyślnie. Jak mógł zaciągnąć go do składziku i jeszcze przy tym nie zamknąć drzwi? Mieli ogromne szczęście, że przyłapał ich nie kto inny jak Rumcajs.
Różowłosy zmienił pozycję, czyniąc z jego kolan wygodną poduszkę, co też wcale mu nie przeszkadzało. Palcami przesunął czule po jego policzku, następnie chwycił za jeden z długich pasem włosów. Specjalnie dla niego uśmiechnął się przyjaźnie, wsłuchując się w jego telefoniczną rozmowę. Pizza pozostała już zamówiona, więc pozostaje im jedynie czekać na przybycie pracownika lokalu z ich zamówieniem.
Po chwili padło pytanie, które bruneta niezwykle uszczęśliwiło. Niepewność, która zagościła w głosie chłopaka oraz w wyrazie jego twarzy, nie powinna nawet się pojawić.
- Jeśli myślałeś, że wypuszczę cię stąd tak łatwo, to naprawdę bardzo się myliłeś - odpowiedział w pierwszej chwili pewny swego. - Oczywiście, że możesz zostać. Na pewno znajdziesz u mnie ubrania na zmianę, szczoteczka też się znajdzie. No i łóżko jest wystarczająco duże, aby pomieścić nas obu.
Pochylił się nad nim i zawisnął nad ustami, lecz zaraz musnął czoło. Po chwili wyprostował się i tym razem przesunął leniwie dłonią po całej długości jego smukłej szyi, za którą szaleje.
- Wiem, że jesteś na geografii - zaczął spokojnie, wpatrując się w niego intensywnie. - Dlaczego właśnie ten profil? Bardzo mnie to ciekawi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 11, 2014 5:58 pm

Złośliwości Percivala chyba nigdy nie miną. Były one nierozłączną częścią sposobu bycia osiemnastolatka, któremu trudno było wyzbyć się tak oczywistego odruchu, który towarzyszył mu odkąd tylko pamiętał. Nawet jako mały chłopiec pokazywał dorosłym na co go stać. Na początku otoczenie zachwycało się świecącymi od zaciętości dziecięcymi oczyma, do których dołączył bardzo pewny i wygadany język. Dopiero z czasem zrobiło się to uciążliwe, gdyż dorośli zdali sobie sprawę, że Percy z tego nigdy nie wyrośnie.
-  Wiem, że też mam. A raczej moja rodzina by miała – powiedział, zamyślając się na chwilę i od razu mając przed oczami rozhisteryzowanego ojca, do którego dobija się telefonicznie  tabun dziennikarzy, którzy zwęszyli gorącą aferę z udziałem w głównej roli syna bardzo dobrze znanego biznesmena. Senior odkąd tylko wysłał chłopak do szkoły z internatem zastrzegł mu, że jeżeli wywinie jakiś numer – taki, który nie da się bezszelestnie zatuszować – jego wolność ukróci się. Percy wiedział, co to dla niego oznacza. Żaden z Debreu nie rzucał słów na wiatr.  Oni niczym mafia sycylijska mieli swoje własne, oryginalne sposoby na zniszczeniu nieszczęśnikowi życia. Nie zamierzał żenić się z jedną z córek dobrych znajomych ojca, który już teraz miewał dziwne przeczucia co do orientacji własnego syna.
-  Nie sądziłem, że jesteś na tyle szalony by związać się z kimś o tyle młodszym od siebie. Miałeś już kiedyś romans z moim równolatkiem? – zapytał, odchylając mocniej głowę i spoglądając wprost w oczy mężczyzny. Chciał skontrolować czy kłamie. Chociaż nie powinien mieć tych wątpliwości, to wolał sam ocenić czy Baldric stara się być z nim szczerzy w każdym temacie o jaki by go nie spytał. Rozluźnił się jeszcze bardziej palcami zahaczając o jego brzuch, zwinnie przesuwając nimi w górę zataczając kółeczko wokół jednego z sutków.
- Cieszę się – parsknął, zadowolony z takiej odpowiedzi. Nie specjalnie chciał wracać do akademika, mimo iż wiedział, że w pokoju czekałby na niego Edric. Jednak zdecydowanie wolał zasnąć przy tym męskim i seksownym ciele, niż przy sflaczałej i pozbawionej już puchu poduszce.
-  Jeszcze nie wypróbowałem twojego łóżka. Chętnie bym… – zawiesił na chwilę głos w zastanowieniu. - Masz prysznic czy wannę? – zamruczał z nikłym uśmieszkiem, kiedy zauważył nagle zbliżające się usta. Odruchowo zamknął oczy, czekając aż ten uraczy go rycerskim pocałunkiem, którego się nie doczekał.  Rozczarowany nawet nie skomentował czułego cmoknięcia w czoło jakie uznał za nagrodę pocieszenia.
-  Skąd wiesz, że jestem? Mówiłem już ci o tym? Czy… tak bardzo szalejesz za mną, że musiałeś się tego dowiedzieć? – Zadziornie wygiął  usta, drocząc z belfrem. Lubił w taki sposób prowokować swojego rozmówcę, który musiał mieć spory dystans do takich zaczepek oraz podobnego zachowania. -  A czemu by nie? Podobno jest najprostsza. A tak naprawdę, to ojciec chciał bym poszedł na aktorstwo. Matka na techniki plastyczne. Miałem dość ciągłego stawiania mi żądań i nie pytania mnie o zdanie. Chciałem iść na geografię. Jednak także utrzeć przy tym nosa rodzicom. Geografia kojarzy mi się wolnością. Z podróżami, a ja je kocham. Interesuje mnie przyroda i wszystko co jest z nią związane. Po prostu. – Wzruszył ramionami. Ciężko mu było jak najprościej wyjaśnić własne zainteresowanie akurat tym profilem. Miał swój pokręcony sposób myślenia, jaki dla niektórych był niezrozumiany.
- Kiedyś mi wspominałeś o tym, że w przeszłości nie byłeś takim „porządnym facetem”, co miałeś na myśli? Byłeś buntownikiem? – zamruczał dwuznacznie pod nosem na samo wyobrażenie innego oblicza Bala niż te, które jest mu dane oglądać.


Ostatnio zmieniony przez Percy dnia Nie Maj 11, 2014 8:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 11, 2014 8:18 pm

Też pomyślał o jego rodzinie. Właściwie nie wiedział jacy są krewni Percy'ego, za to słyszał parę plotek na temat jego ojca, który jest właścicielem wytwórni filmowej. Takie rzeczy szybko się rozchodzą i trafiają nawet do pokoju nauczycielskiego. Baldric nie zagłębiał się w szczegóły, czego obecnie nieco żałował. Chce wiedzieć o nim jak najwięcej, pragnie poznać każdy szczegół z jego życia, aby w ten sposób znaleźć się jeszcze bliżej niego. Powinni lepiej się poznać zanim trafili do łóżka, ale okoliczności sprawiły, że nie było czasu na wstrzemięźliwość. Zatem pozostaje im zmienić kolejność wydarzeń i nadrobić braki w wiedzy. Kawałek po kawałku będą zagłębiać się w siebie, a tak przynajmniej widział to mężczyzna. Podejrzewał, że i różowowłosy chce wiedzieć o nim jak najwięcej, w końcu obaj tkwią w tym związku po uszy.
Kiedy usłyszał jego pytanie, spojrzał po nim z powagą, aczkolwiek na jego ustach gościł subtelny uśmiech. Wydawało mu się, że już kiedyś odpowiadał mu na podobne pytanie, prawdopodobnie było to w barze, kiedy trochę wypili. A może to tylko złudzenie? I tak mu odpowie, gdyż nie ma przed nim nic do ukrycia.
- Jeszcze nigdy nie byłem z prawie dwukrotnie młodszą od siebie osobą - odrzekł wreszcie, kciukiem sunąc po jego dolnej wardze. Nigdy nie miał romansu z uczniem i nie spodziewał się, że kiedykolwiek będzie miał. Zresztą, nie okłamałby go, ponieważ wie, że prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw. Pozostała mu szczerość, bo przeciwległą opcję odrzucił. - A ty za pewne nie byłeś ze sporo starszym od siebie facetem, co? - spytał z lekkim rozbawieniem.
Oddali się o wiele większym przyjemnościom, a jedną z nich było prowadzenie wątku o pozostaniu Percivala w mieszkaniu nauczyciela wychowania seksualnego. Brunet nawet przez chwilę nie pomyślał, że mógłby go stąd wypuścić, nie po tym, co się wydarzyło w składziku. To był dopiero początek tego jakże cudownego dnia. Może postrzega to wszystko inaczej niż uczniak, może ma inne podejście, jednak nie potrafi inaczej. Uśmiechnął się chytrze, gdy tylko dostrzegł wyraz drobnego niezadowolenia na jego twarzy. Pewnie spodziewał się prawdziwego pocałunku i miał do tego pełne prawo, lecz sam całus w czoło też zawierał w sobie mnóstwo uczucia. Najwidoczniej młodzik woli konkretniejsze podarunki. Ale umysł Balda zaraz skupił się na urwanym zdaniu, a potem przeniósł swą uwagę na pytanie kochanka.
- Mam wannę z zasłonką, więc może robić również za prysznic.
Chwile uniesienia w sypialni, a potem w łazience? W jednej chwili się rozmarzył, ale musiał powrócić szybko na ziemię, choćby dlatego, że rozmówca kierował do niego kolejne słowa. Był ciekaw, czemu wybrał taki a nie inny profil, zatem wlepił w niego uważne spojrzenie ciemnobrązowych oczu, w ten sposób sygnalizują, że słucha. Palcami czule gładził jego włosy, od czego nie potrafił się powstrzymać. Potrzeba mu nawet najmniejszej bliskości.
- Poświęciłem cały dzień na śledzeniu cię, aby dowiedzieć się co robisz w ciągu dnia - odpowiedział w pierwszej chwili z łobuzerskim uśmiechem. - A tak naprawdę usłyszałem o tym w pokoju nauczycielskim.
To zabawne, jak wiele informacji można zebrać w pomieszczeniu przeznaczonym dla nauczycieli. Kto by przypuszczał, że rzekomo dojrzały personel szkoły może być tak żywo zainteresowany losami swoich uczniów. Sam był zainteresowany tym, co też wyprawiają uczniowie w szkole, jak i poza nią, jednak w tej chwili potrafi myśleć jedynie o Percy'm. Od niedawna to jego najważniejszy obiekt zainteresowań.
- Czyli po skończeniu szkoły planujesz zacząć podróżować?
Spojrzał po nim z zaciekawieniem, a oczy aż mu zabłyszczały z podekscytowania. Podejrzewał, że chłopak to wolny duch, dlatego też nie zamierzał na niego naciskać. Właściwie ta jego wyzwolona postawa bardzo go pociągała.
Teraz uwaga przeniosła się na osobę nauczyciela, z czym się liczył, lecz nie był gotowy na ten temat, ponieważ wiązało się z nim kilka nieprzyjemnych kwestii. W pierwszej chwili lekko zmarszczył brwi, aby po kilku sekundach już uśmiechać się kącikami ust. Przed oczyma stanęły mu dawne wspomnienia z dzieciństwa, ale dziwnym trafem wydały mu się miłe, nawet jeśli takie nie były. Złe zdarzenia wiązały się z tym dobrymi, więc nie miał najgorzej.
- Byłem buntownikiem. Już jako dzieciak zacząłem się bić, jako nastolatek też szalałem. Wdawałem się w bójki pod byle pretekstem, chodziłem na ustawki, piłem, paliłem. Potem jakoś wyszedłem na prostą i dzięki temu jestem właśnie w tym miejscu.
Znów pochylił się nad nim i tym razem ucałował jego usta, aby w pełni wynagrodzić mu ostatnie rozczarowanie. To była dobra chwila na to, aby na krótką chwilę zamknąć mu usta. Niestety, pocałunek nie mógł trwać wiecznie.
- Chyba nie polubiłbyś dawnego mnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 11, 2014 9:14 pm

Nawet w pokoju nauczycielskim nie cichło od plotek na temat starszego Debreu, który był człowiekiem bardzo nieprzyjemnym i trudnym w obyciu. Nie zrobił dobrego wrażenia, kiedy przyszło mu się kilka razy spotkać z nauczycielami swojego syna. Był wyniosły, zbyt pewny siebie co rozmówca odbierał za brak szacunku. Percival wstydził się za niego, jednak kłótnie przy gronie pedagogicznym nie były ulubionym zajęciem chłopaka. Nie lubił robić scen, które stały się dla obu stron codziennością, czymś naturalnym.
- Też nie. Oczywiście zdarzało się, że starszy facet podobał mi się, ale nigdy nie wdałem się z nim w żaden romans. – Pierwsze szczeniackie zauroczenie nastąpiło, kiedy miał trzynaście lat. Nauczyciel pływania. Fascynacja. Uznanie. Potem to minęło, jak wszystko – oprócz pasji. Musnął wargami jego kciuk przytrzymując go chociaż na chwilę między zębami.
- Mam ochotę wziąć kąpiel. Długą kąpiel. Z tobą. – Zaakcentował ostatnie słowa, pozwalając sobie na nikły prowokujący cień uśmiechu. Specjalnie wlepił spojrzenie brązowych tęczówek w swego kochanka oczekując odpowiedniej reakcji.
- W tym pokoju nauczycielskim są sami plotkarze. – Zacmokał, kręcąc przy tym teatralnie głową w geście niezrozumienia. Zaraz jednak roześmiał się głośno czując naturalną swobodę. W końcu nie musiał się ograniczać. Mógł być sobą. Nikt ich nie widział, ani nie słyszał. Cieszył się, że znaleźli się poza murami szkoły. Wśród uczniów również nie cichnie od plotek, które najczęściej nie mają żadnego potwierdzenia w prawdzie. Są wymysłem nabuzowanych hormonami nastolatków, którzy aby uatrakcyjnić sobie nudne zajęcia wymyślają niestworzone historie, które najczęściej są ich fantazjami. Jak to bywa każdy nauczyciel – który uczy daną klasę – był na języku swoich podopiecznych. Podkochiwania. Chichoty. Szepty. Urojenia. Były nierozłączną częścią pracy z młodzieżą, która nieraz pozwalała sobie na zbyt wiele w stosunku do dużo starszego mężczyzny. Percy również znajdywał się w tym gronie osób. Jednak jego na tle pozostałych wyróżniał fakt, że chłopak nie przepadał za nauczycielem a wylądował z nim w łóżku, by siedzieć z nim na kanapie w jego mieszkaniu gapiąc w te ciemne brązowe oczy niczym zakochana dziewica.
Dobrze, że tego żenującego stanu osiemnastolatka nikt poza Baldricem oglądać nie będzie. Nie chciał odkrywać przed nikim tej nieznanej strony. No, może poza belfrem.
- Chciałbym podróżować. Chociaż, bardziej wiem, gdzie chciałbym zamieszkać. Marzy mi się Australia. Piękne widoki. Plaże. I najlepsze fale na świecie – zamruczał rozmarzając się. Ucieczka na drugi koniec świata. Z dala od rodziny. Z dala od toksycznych wpływów, fałszywego obrazu idealnej rodziny.
- Skąd wiesz, że bym nie polubił? Lubię niepokornym facetów – powiedział, słuchając go uważnie. Nie umiał sobie wyobrazić Baldrica chodzącego na ustawki. Ba, stosującego przemoc! Nie sądził, że ten potrafi się bić. - Trenowałeś coś kiedyś? No, bo skoro chodziłeś na ustawki, to musiałeś znać parę ciosów, by nie mieć przestawionego nosa z kilka razy. – Czyżby mężczyzna nie lubił mówić o swojej przeszłości? Zatkanie ust było wymowną odpowiedzią na wszelkie wątpliwości Francuza. Jednak trudno – on też o pewnych sprawach nie lubił mówić, ale nie chciał mieć przed nim tajemnic. Chciał być w stosunku do niego fair. Uważał, że takie otwarcie da im lepszy obraz widzenia siebie, ale także nada temu wszystkiemu głębszego zaufania. Bo przecież nie pierwszej napotkanej osobie opowiada się o swoim żalu, bólu, strachu czy tęsknocie.
Odsunął usta w chwili kiedy do drzwi rozległo się pukanie. Bez namysłu wstał kierując swoje kroki w stronę źródła dźwięku. Przez wizjer dojrzał, że to dostawca z pizzą. Zapłacił, wracając do salonu. Klapnął tyłkiem tuż obok Baldrica.
- No to jedz, też umierałeś z głodu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 11, 2014 10:45 pm

Skoro starsi mężczyźni byli jedynie obiektem westchnień Percy'ego, nie należało dalej ciągnąć tego tematu, nawet jeśli nauczyciel był bardzo ciekawy tego, za kim wcześniej szalał chłopak. Z jednej strony chciał wybadać tę kwestię, ale z drugiej wolał nie stąpać po cienkim lodzie. Poza tym, przeszłość nie jest taka istotna, przecież powinni żyć chwilą obecną. Obecnie są ze sobą, zatem obaj muszą zapomnieć o dawnych miłostkach oraz zapomnieć o fantazjach o innych osobnikach tej samej płci. Zresztą, Bald nie mógłby zacząć oglądać się za innymi, gdy wie, że ma tylko dla siebie tak namiętnego kochanka. Jest sporo młodszy, co ma różne aspekty, jednak ta młodość sprawia też, że potrafią całkowicie zatonąć z dzikim pożądaniu.
Mimowolnie wydobył z siebie gardłowy pomruk, gdy tylko poczuł jego zęby delikatnie zaciskające się na jego palcu. I ta miękkość ust, znów czuł się nią lekko oszołomiony. Słowa sprawiły, że po jego ciele przeszedł elektryzujący dreszcz. Już oczyma wyobraźni widział ich wspólną kąpiel, która z całą pewnością nie zakończyłaby się samym myciem. Bliskość ciał, ciepła woda, sporo piany i wielkie chęci na więcej. A potem powtórka w łóżku. A może najpierw zabawa w łóżku i następna runda w wannie? Sama myśl już rozbudzała zmysły, nic więc dziwnego, że brunet narobił sobie wielkich nadziei. Na całe szczęście potrafił się powstrzymać od zbereźności.
- Wymyję każdy fragment twojego ciała - odrzekał zmysłowo po krótkiej chwili ciszy. Jak ma niby pozostać spokojny, kiedy Percy tak go prowokuje i to z jawną premedytacją? Ma cholerne szczęście, że trafił na tak gorącego kochanka.
Nie skomentował jego komentarza, ponieważ był on adekwatny do sytuacji. Właściwie nauczyciele wcale nie plotkują, po prostu czasem lubią sobie ponarzekać na uczniów, a niekiedy nawet na ich rodziców. Ale nie ma sensu się nad tym rozwodzić, kiedy mają okazję nacieszyć się sobą. Brunet starał się chłonąć bliskość różowowłosego, jednocześnie wysłuchał uważnie jego słów. Cieszył się z tego, że rozmówca zechciał podzielić się z nim swoim marzeniem, jednocześnie zaczął rozmyślać trochę o tych planach na przyszłość. Australia jest cholernie daleko, zbyt daleko. Odłożył kłopotliwe myśli na później, aby nie psuć sobie nastroju tego pięknego dnia. Koniec z troskami, w końcu nie należy się martwić na zapas.
- Czyli lubisz surfing?
Pomyślał tak, gdy usłyszał o najlepszych falach. Teraz przynajmniej wie, jak bardzo Percival musi się męczyć w Londynie. Warunki niezbyt sprzyjające rozwijaniu jego pasji, nie ma co. Zatem dlaczego zdecydował się na naukę w tym ponurym kraju? Być może z powodu rodziny, kto wie. Jeszcze o to go zapyta, na pewno.
- Po prostu wiem. Jako buntownik nie byłem zbyt przyjazny, skupiałem się tylko na sobie, a innych miałem za nic. Takie osoby nie są lubiane - zaczął spokojnie, zdając sobie sprawę z prawdziwości swoich słów. - I nie trenowałem żadnych sportów walki, uczyłem się bić na ulicy. Całkiem nieźle się biłem, więc nieświadomie siałem postrach w okolicy.
Gdy do jego uszu dotarło pukanie, chłopak uciekł mu z kolan i pognał po pizzę, na którą to czekali z utęsknieniem. Po chwili Bald miał przy sobie nie tylko ukochanego, ale też jedzenie. Ułożył pudełko z pizzą na stoliku i otworzył je z uśmiechem. Złapał za kawałek pizzy, ta okazała się wręcz gorąca, jednak nawet temperatura dania nie mogła go odstraszyć, taki był głodny. Bez namysłu ugryzł pierwszy kęs, a ser ciągnął się długo, jednak w końcu puścił. Tego im było trzeba, ciepłego posiłku.
- Wiedziałem, że wybierzesz znakomitą pizzę - oznajmił radośnie, gdy tylko przełknął pierwszy przegryziony gryz. Zaraz ucałował jego policzek w podzięce za ten doskonały wybór. - Zaczynam mieć do ciebie jeszcze większą słabość.
I znów zajadał się na nowo kolejnym kęsem. Nie spodziewał się, że będzie tak głodny, gdy zobaczy wreszcie przed sobą pizzę. Może jednak wielka to dla nich dwóch za mało? Wszystko zależy od tego, jak bardzo głodny jest sam Percy. Na pewno bardzo, bo w brzuchu mu wcześniej dość donośnie burczało.
- Jak zjemy, proponuję przenieść się do sypialni - wymruczał do jego ucha, kiedy tylko ponownie oderwał się od swojego kawałka pizzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Maj 13, 2014 7:32 pm

To, że Percival miał plany związane z wyjazdem do Australii nie oznaczało to jednak, że one wypalą. Pragnienia i marzenia były jedynie mżawką młodzieńczego buntu i przeciwstawiania się całemu światu. Życie nie było takie piękne oraz proste, jak niektórym szczeniakom mogło się wydawać. Przygniatała ich rzeczywistość. Nawet Percy’ego dopadła. Musiał skończyć szkołę i zerwać nić finansową jaka łączyła go z ojcem. A nazbieranie odpowiedniej kwoty na wyjazd i początkowe utrzymanie się, wcale do najprostszych nie należało. Nie było czym się martwić, ani myśleć. Na obecną chwilę nigdzie się nie ruszał. Siedział wygodnie na sofie nauczyciela wychowania seksualnego, zajadając pizzę.
- Czy lubię? Kocham. Surfing to moje życie. Tak, jak dla ciebie piłka. Jeśli będziesz chciał mogę cię nauczyć surfować, o ile już nie umiesz – powiedział, pochłaniając pierwszy kawałek tuczącego jedzenia. Wytarł usta chusteczką, którą wygrzebał z kieszeni swoich spodni. Spojrzał na mężczyznę, jak ten je i musiał powiedzieć, że nawet podczas tej czynności wygląda niesamowicie seksownie. Nawet cholerny ser, który ciągnął się niemiłosiernie nie zmienił zdania osiemnastolatka.
- Ten twój kolega, który nakrył nas w składziku, to ktoś z twojej przeszłości? Tej, za którą nie przepadasz? – Bystre i skupione spojrzenie mimowolnie wbiło się w twarz kochanka, chcąc z niej wyczytać nawet najmniej ważną reakcję. Miał dziwne wrażenie, że Baldric w złe towarzystwo został pchnięty przez pewne czynniki zewnętrzne, które swoje odzwierciedlenie mają w domu. Czy mężczyzna przeżył coś o czym nie chciał mówić? A może wychował się bez rodziców? Percy doskonale zdawał sobie sprawę, że stąpa po bardzo kruchym lodzie, lecz nie chciał, aby ich znajomość opierała się na samym seksie. W innym przypadku najpewniej nie przeszkadzałoby mu to, jednak w tym zdecydowanie tak. Chciał wiedzieć o nim wszystko. - Też nie byłem idealny. Do tej pory nie jestem. Ty się biłeś, a ja uciekałem z domu. Sprawiłem możliwie, jak najwięcej problemów mojemu ojcu. Odbierał mnie raz z komisariatu, zapłacił za mnie mandat za kradzież wózka sklepowego, którym się przejechałem i próbowałem narkotyków. – Nie lubił się chwalić swoimi głupimi wybrykami. Nie było czym. A próbowanie narkotyków było jedną z najgłupszych rzeczy, jaką kiedykolwiek posunął się zrobić. Na szczęście miał tyle oleju w głowie, że na zwykłej ciekawości się skończyło, a eksperymenty z faz początkowych zamieniły się w zakończone.
- Sprowadzam na siebie kłopoty. – I nie chce, aby na ciebie one zleciały, pomyślał, zostawiając to dla siebie. Oczywistym było, że nie chciał mieszać Baldrica w sprawy, które mogłyby narazić go na jakieś niebezpieczeństwo. Chwila melancholii przeciągła się zbyt długo, dlatego też zaraz uśmiechnął się ukrywając swoje obawy za maską nastoletniego szaleństwa. Objął jego szyję rękoma, dając mu jednak tyle przestrzeni, aby mógł spokojnie dojeść. Przesunął nosem po całym policzku kochanka kreśląc na nim wymyślne szlaczki.
- Ja już się najadałem. Możemy iść do sypialni, jak chcesz – zamruczał zmysłowo, niskim głosem zapominając o wcześniejszej rozmowie. Chciał się odprężyć. Obojętnie jak, byle w ramionach swojego starszego kochanka. Zgrabnie, wręcz kocim ruchem wstał z sofy, łapiąc za palce wolnej ręki Bala i lekko pociągając go za sobą. Instynktownie zmierzał przed siebie, nie obawiając, że może zgubić się w ciasnym mieszkaniu nauczyciela. Nacisnął na klamkę, a drzwi poddały się pod wpływem jego pchnięcia. Wszedł, puszczając go i samemu podchodząc do łóżka. Opadł na nie plecami z rozłożonymi ramionami i uśmiechem na ustach oczekiwał partnera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Czw Maj 15, 2014 10:32 pm

Z planami na przyszłość różnie bywa, zwłaszcza, gdy zostają zdominowane przez marzenia. Oczywiście życie bez marzeń byłoby puste, więc należy realizować swoje skryte pragnienia, nawet jeśli inni uznają je za najbardziej absurdalne mrzonki. Do celu zawsze warto dążyć, lecz potrzeba tu determinacji i szczerych chęci. Właśnie dlatego Bald brał słowa chłopaka na temat Australii jak najbardziej poważnie. Mają jeszcze trochę czasu, nim Percy skończy szkołę, zatem nie należy martwić się na zapas. Jeszcze tyle przed nimi, może nawet będzie im dane spędzić ten czas wspólnie, na dodatek owocnie. Samo przebywanie w swoim towarzystwie jest już niemałym sukcesem.
- Jeśli będzie okazja, to z chęcią przyjmę od ciebie lekcje. Mam nadzieję, że nie będziesz dla mnie zbyt surowym nauczycielem - odpowiedział z zadowoleniem w przerwie na konsumpcję pizzy. Nie interesował go już rozciągający się ser, wolał raczej skupić się na spojrzeniu brązowych oczu kochanka, które stale czuł na sobie. Mógłby rozpuścić się pod tym wzrokiem, lecz byłoby to z całą pewnością kłopotliwe, gdyż umożliwiałoby mu to dotykanie wspaniałego ciała różowowłosego, a na to nie mógł sobie pozwolić. Wciąż nie czuje się nasycony jego bliskością. Ale teraz grzecznie jedzą i rozmawiają, dzięki czemu zbereźne myśli uciekają od bruneta.
Nie, jednak nie uciekają, skoro z kolejnym spojrzeniem na chłopaka wpadł na pomysł, aby delektować się smakiem jego skóry, a nie dodatkami na cieście. Jednak spoważniał, gdy usłyszał jego pytania. Rozumiał, że te w końcu paść musiał, więc nie zamierzał zwlekać z odpowiedzią. To chyba dobrze, że Percy docieka, kim jest ten rudowłosy osobnik, w końcu został przez niego nakryty w jednoznacznej sytuacji, jednocześnie sugeruje to, iż interesuje go życie Cornwella.
- Nie, nie, Rumcajs to mój przyjaciel. Dobrze się dogadujemy, bywa, że trochę razem wypijemy. Rzadko kiedy do mnie przychodzi, więc pewnie coś się musiało ważnego wydarzyć.
I teraz był w rozterce. Powinien do niego zadzwonić i przynajmniej z nim pogadać, jednakże nie miał do tego serca. Sięganie po komórkę przy obiekcie westchnień byłoby nietaktowne, zwłaszcza, że sam Baldric woli całkowicie skupić się właśnie na nim. Rozum podpowiada mu, że przyjaciel go potrzebuje, jednocześnie emocje podpowiadały, iż musi zająć się kochankiem. Upewniły go w tym kolejne słowa ucznia. Obaj nie mieli łatwo, jednak Bald miał już to za sobą, z kolei Percy dopiero niedawno uporał się z tym wszystkim. Młodość ma swoje prawa, przede wszystkim czyni człowieka nierozsądnym, czasem wręcz szalonym. Mężczyzna odłożył twardy brzeg ciasta, który pozostał z jego kawałka pizzy, w ten sposób dając znak, że skończył na dziś z jedzeniem.
- Ale za to zsyłasz na innych szczęście - odrzekła na jego słowa natychmiast i to ze stanowczą pewnością siebie, której w tej chwili nic nie mogło zachwiać. Wierzy głęboko w to, co powiedział. - Ja jestem tego żywym dowodem.
Na potwierdzenie swoich słów uśmiechnął się, następnie przysunął się do niego, aby złożyć pocałunek na jego czole. Czy to źle, że przy nim czuje się naprawdę dobrze? Sama obecność chłopaka jest już powodem do radości. Zamruczał na pociągnięcie nosem, które wyczuł na swoim policzku, a jego oczy rozbłysły na propozycję ucznia. On doskonale wie, jak zachęcić Baldrica do działania. Nauczyciel szybko skierował się za nim do sypialni. Kiedy tylko zobaczył go na łóżko z rozwartymi ramionami, znów w jego głowie pojawiły się namiętne myśli. W jednej chwili zawisł nad nim, wspierając się na wyprostowanych rękach ułożonych o bokach młodzika. Rzucił mu łobuzerski uśmieszek, po czym zasiadł na jego biodrach wręcz tryumfalnie.
- Niech zgadnę, znów masz na mnie ochotę - powiedział prowokacyjnie, jedną z dłoni sunąc leniwie po jego torsie przez materiał koszulki. Mógłby go podrażnić bardziej, ale nie miał takiego zamiaru. - Ja też jestem spragniony ciebie.
Pochylił się nad jego twarzą i ponownie dzisiejszego dnia ucałował jego usta, lecz tym razem zrobił to subtelnie, czule, a mimo to wciąż pozostawał namiętny. Palcami pogładził gładki policzek, obdarzając go w ten sposób jeszcze większą dozą uczucia. Takimi gestami pokazuje, że naprawdę mu zależy.
- I jak ja niby mam być spokojny, kiedy kusisz mnie na każdym kroku?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Balda
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Kamienice-
Skocz do: