IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Jonathana

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 5:35 pm

Jego mieszkanie znajduje się w 2piętrowej kamienicy we wschodnim Londynie. Pierwsze piętro i parter zajmuje sklep Jonathana - jego mały antykwariat - zaś cały drugi poziom stanowi część mieszkalną. Są tu 3 pokoje, salon, kuchnia i łazienka oraz mały przedpokój. Nic nadzwyczajnego za to bardzo przytulnego.

~***~
Jonathan jak zwykle stał półprzytomny przy kuchennym blacie przygotowując sobie kawę. Kolejna noc minęła mu niemal bezsennie na siedzeniu przed kompem z myszką w ręku. Chyba naprawdę powinien coś zrobić z tym małym problemem bo jeśli potrwa to dłużej może mieć spore problemy ze zdrowiem. Ale co poradzić na to, że gdy ma się za dużo na głowie sen nie chce przyjść?
Odwrócił się opierając plecami o blat. Jego wzrok padł na jeszcze zamknięte drzwi prowadzące do pokoju. Pokoju w którym pewnie jeszcze spał Dio. Jego siostrzeniec, który dopiero co przeniósł się do tego miasta i prestiżowej szkoły. Prawdę mówiąc z początku był nieco sceptycznie nastawiony do pomysłu zajęcia się chłopakiem - wiecie to by przeszkodziło mu w pracy! - ale doszedł do wniosku, że będzie to idealna okazja by chociaż spróbować naprawić relacje z rodziną. W ogóle był zaskoczony, gdy siostra zadzwoniła pytając się, że przygarnie choć na chwilę Dio do siebie póki ten nie dostanie przydziału w Akademiku. Owszem wspominał im w liście, że przenosi się do Londynu, ale że odpowiedzi nie dostał to myślał, że został olany i nikt tego nie przeczytał. A tu proszę, taka niespodzianka.
Zabrał się za przygotowywanie śniadania. Zaczął kroić pomidory i wrzucił je na rozgrzaną patelnię chcąc zrobić z nimi jajecznicę. W ogóle dziwnie czuł się z tym, że znowu z kimś mieszka i musi przygotowywać dla kogoś jedzenie. Odzwyczaił się od tego i pewnie sporo czasu minie zanim ponownie przywyknie. Nie żeby mu to przeszkadzało, ba nie miał nic przeciwko takiemu towarzystwu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 5:53 pm

Dio już od dawna nie spał, ale Jonathan nie musiał o tym wiedzieć. W odpłynięciu do krainy morfeusza przez całą noc skutecznie przeszkadzał mu stres. No bo nie sądzicie że miał prawo być przerażony i zdenerwowany? Tyle rzeczy wydarzyło się jedna po drugiej i Dio zwyczajnie się już w tym wszystkim gubił. Najpierw pożar, wiadomość o śmierci taty, bolesne leczenie w szpitalu, przeprowadzka do mamy, którą tak na dobrą sprawę wcale nie zbyt dobrze znał, a potem kolejna, do zupełnie innego kraju, do mieszkania człowieka o którym prawie niewiele wiedział. No i jeszcze ta szkoła. Dio słyszał że jest najlepsza w kraju i że niedługo to tam będzie mieszkal w akademiku. Super. To już nawet nie będzie miał możliwości by po zajęciach zaszyć się w swoim pokoju gdzie nikt mu nie będzie przeszkadzał. Będzie zmuszony siedzieć w pomieszczeniu ze współlokatorem, który na pewno będzie gapił się na jego blizny...
Dio leżał i leżał pod pierzyną ale w końcu stwierdził, że dłużej tak nie może. Tym bardziej że jego żołądek zaczął domagać się pożywienia. Blondyn westchnął ciężko. Sprawdził w lusterku wiszacym na ścianie czy bandaże mu się nie obluzowały.
Chyba nie pozostało mu nic innego jak robić dobrą minę do złej gry, prawda?
Chcąc nie chcą, ruszył w kierunku drzwi. Wyszedł z pokoju i, prowadzony nosem, trafił do kuchni. Przyczaił się w progu, patrząc jak Jonathan przygotowuje śniadanie. Wolał go przez chwilę poobserwować, zanim da mu znak, że tutaj jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 6:32 pm

Prawdę mówiąc troszkę się obawiał to, co może się wydarzyć, gdy Dio dołączy do niego. Siostra powiedziała mu co się stało - pożar, rany chłopaka i w ogóle - ale wciąż trudno mu było w to wszystko uwierzyć. Chłopak pomimo młodego wieku zdążył już swoje przeżyć, a co gorsze ślady tego będzie musiał nosić na sobie do końca życia. Już przy pierwszym spotkaniu na dworu dostrzegł bandaże i blizny szpecące jego ciało. Z resztą ciężko to przeoczyć, gdy opatrunki zajmują pół twarzy i robisz wszystko by jak najmniej rzucać się w oczy. Odnosi to zupełnie odwrotny skutek. Postanowił jednak kompletnie ignorować fakt oszpecenia domyślając się, że pewnie i tak zbyt dużo uwagi już temu poświęcono. Ba widział te ukradkowe spojrzenia ludzi, gdy kierował się z Dio do samochodu. Biedny chłopak musi to przeżywać cały czas, więc chociaż on oszczędzi mu ciekawskich zachowań. Z resztą to tylko bandaże nic niezwykłego prawda?
Usłyszał zamykanie drzwi i ciche kroki. Przez długi czas mieszkał sam, więc teraz był na to wyczulany. Głupie prawda? Poza tym czuł na sobie spojrzenie chłopaka. Szkoda, że nie podszedł i nie zagadał, ale widać nie jest aż tak otwarty czy towarzyski. Może to i lepiej? Przynajmniej obejdzie się od paplania bez sensu. Nie, to źle brzmi, bo przecież nie miał nic przeciwko temu, by porozmawiać z nim i poznać go lepiej. Eh dobrze, że nic takiego głośno nie powiedział.
Jajecznica była gotowa. Jonathan spokojnie przełożył ją na dwa talerze i nakrył do stołu. Pojawił się też na nim sok, pieczywo, masło oraz ser i dżem na wypadek, gdyby Dio miał jeszcze na coś ochotę. Chyba za bardzo się stara co?
-Smacznego, mam nadzieję, że lubisz jajecznicę - powiedział z lekkim uśmiechem zerkając na chłopaka. Sam zaraz usiadł przy stole i czekał z posiłkiem na niego. Tym czasem blondyn mógł poczuć jak coś miękkiego przesuwa mu się koło nóg wyraźnie go obwąchując. Biała fretka wreszcie raczyła wyjść ze swojej kryjówki i jak to ona ciekawsko próbowała poznać "nową zabawkę". W ogóle Dimitri uwielbiał ludzi i lgnął do ich dotyku, więc nowa osoba w domu była mu jak najbardziej w smak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 6:48 pm

Dio mimo wszystko był Jonathanowi bardzo wdzięczny. Chociaż cała ta afera z przeprowadzką była dla niego naprawdę ciężka, miał jednak nadzieję na nowy początek. Na pewno nie będzie łatwo. Nie z takimi bliznami... ale kto wie, może odnajdzie tutaj jakąś bratnią duszę? Póki co poczuł niteczkę sympatii do swojego wujka że ten zachowuje się taktownie i nie spogląda co chwila na jego blizny. Kiedy był odbierany z dworca i wszyscy na ulicy gapili się na niego, miał wrażenie że zwyczajnie się rozpłacze. Czuł się jak eksponat w zoo, na który wszyscy patrzą.
To nie to, że nie był towarzyski. Uwielbiał mieć przyjaciół i z nimi rozmawiać. Śmiać się i żartować. Po prostu kiedy stało się to wszystko, Dio zamknął się w swojej skorupie. Jonathan już zyskał jego sympatię, jednak by chłopiec mógł czuć się swobodnie w jego towarzystwie, musi minąć sporo czasu i muszą się lepiej poznać.
Dio przez chwilę jeszcze czaił się przy wejściu do kuchni, nawet kiedy Jonathan przygotował już wszystko. Stwierdził że jego brzuch bardzo domaga się jedzenia, jednak kiedy już miał wejść do środka, coś otarło mu się o kostkę. Dio drgnął i prawie odskoczył, w porę jednak dostrzegł co go tak zaskoczyło. Jego oczy od razu się rozjaśniły. Na chwilę kompletnie zapomniał o śniadaniu i kucnął przy zwierzaku.
- Nie mówiłeś, że masz fretkę - powiedziałswoich przyciszonym głosem, w którym dało się jednak usłyszeć radość. Kochał zwierzęta, dlatego rad był gdy dowiedział się że jego lotopałanka przetrwała pożar. Przywiózł ją oczywiście ze sobą, chociaż teraz spała smacznie w klatce.
Dał zwierzakowi do obwąchania rękę i pogłaskał go. Po chwili nie wytrzymał i wziął ją na ręce. Powiesił sobie na karku i tak przyozdobiony usiadł przy stole.
Czuł się znacznie pewniej kiedy miał pod ręką futerkowego przyjaciela, nawet jeśli był to zwierz ledwo poznany. Powróciła mu odrobina optymizmu, przysunął sobie jajecznicę i zaczął szybko pałaszować.
- Hak ie nafyfa? - zapytał z pełnymi ustami, wskazując na fretkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 7:18 pm

Właśnie dlatego starał się zachowywać taktownie. Już wystarczy, że reszta była ignorantami mającymi gdzieś uczucia innych. Im by miło nie było gdyby ktoś sie na nich gapił, więc czemu to robią w stosunku do chłopaka po takich przeżyciach. Prawdę mówiąc to miał żal do swojej siostry za to, że po tym wszystkim zamiast zostać z synem i się nim zająć odesłała go do szkoły z internatem. Może i była to najlepsza szkoła w kraju, ale nawet to nie zastąpi tego ciepła, którego chłopak potrzebował. Powinien otrzymać od niej wsparcie a nie kasę, to nic nie załatwi. W sumie wygarnął to jej jadąc po chłopaka ale jak widać ta się nie przejęła tylko "pozbyła problemu". W takich chwilach nie żałował, że kontakty z rodziną ułożyły się tak a nie inaczej.
Widać zwierzęta potrafią przełamać lody. Widział, jak twarz chłopca rozjaśnia się na widok fretki, nie mówiąc już o tym, że ten zaczął się pewniej zachowywać. Albo takie wrażenie miał Jona. Dimka bardzo chętnie skorzystał z wyciągniętej ręki obwąchując ją i trącając noskiem sprawdzając czy aby na pewno tego się nie je. Głodomór i tyle. Gdy ostał zabrany na ręce zaraz ułożył się wygodniej na ramionach i rozglądał ciekawsko podziwiając świat z nowej perspektywy. Co prawda pewnie Dio zaraz znudzi się trzymanie zwierza, zwłaszcza, że ten dreptał co chwilę i łaskotał futrem po szyi.
-Bo nie pytałeś- zaśmiał się cicho na jego słowa odnośnie nie chwaleniem się zwierzakiem. Tak naprawdę to zapomniał wspomnieć o tym drobnym fakcie, a fretka te jakoś szczególnie chętna do integracji wczoraj nie była.
-Dimitri, ale reaguje na wszystkie zdrobnienia od tego- fretka słysząc swoje imię podniosła głowę i zaczęła się wspinać chłopakowi na głowę. No mówiłem nowa zabawka. - Mam nadzieję, że cię nie zamęczy, czasem jest strasznie energiczny. Jak spałeś?- zapytał spokojnie w przeciwieństwie do niego jedząc śniadanie. Prawdę mówiąc obawiał się, że gorzej wypadnie ta pierwsza rozmowa ale nie jest źle prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 7:36 pm

Znudzić szybko fretką? O, w żadnym wypadku. Szczególnie gdy ta tak się kręciła i łaskotała. W którymś momencie kiedy Dio tak szybko wcinał a ta nagle zaczęła się ruszać, chłopak o mało się nie zakrztusił. Podniósł ręce na głowę kiedy zwierzak postanowił się na nią wdrapać. O to zamęczenie chłopaka nie było co się martwić. On także potrafił być energiczny kiedy poznawał nowe stworzenie a do tego ono wykazywało ochotę do zabawy. Od razu dostawał jakby zastrzyk pozytywnej energii.
- Mam tylko nadzieję że polubisz się z Oreo - powiedział do fretki, kiedy spojrzał w górę i zerknął prosto w ciemne, głębokie ślepia zwierzaka.
Zdjął ją ze swojej głowy i posadził na kolanach. Skończył jeść jajecznicę i popił sokiem. Starczyło mu, on generalnie nie jadł wiele, szczególnie od czasu wypadku.
- Tak szczerze? - odezwał się przytulając fretkę do piersi - Tragicznie.
Więcej nie powiedział, Jonathan chyba mógł się domyślić powodu. Zbyt wiele po prostu zwaliło się na raz na głowę tego dzieciaka. Zwierzaki pomagały mu zapomnieć, jednak prawda zawsze znów powracała do niego. Teraz też, Dio posmarkotniał wyraźnie. Z tą żałosną miną, widać było wyraźnie że nie jest w najlepszej formie - ubrudzone bandaże wymagały zmiany, miał leciuteńkie sińce pod oczami przez nieprzespaną noc, włosy potargane, piżama wisiała na nim niemal jak na wieszaku bo był za chudy.
Nie chciał iść do tej szkoły. Nie chciał iść tam gdzie cała masa nowych uczniów i nauczycieli i wszyscy będą mu dokuczali. Na pewno znajdzie się jakiś osiłek, który będzie go gnębił przez jego blizny, robił mu durne dowcipy jak na przykład... wrzucanie książek do toalety. Pewnie nawet jego współlokator będzie dla niego niemiły bo będzie bał się potwora z połową twarzy..
- Nie chcę iść do tej szkoły... - wymamrotał prostu w futro ściskane przez siebie fretki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 8:59 pm

Różnie to bywało. Niektórych zachowanie Dimitria wybitnie irytowało, zwłaszcza po dłuższej chwili. No bo owszem na chwilę taka przytulanka jest fajna, później zaczynały się schody. Chcesz gdzieś sie ruszyć, bądź skupić na czym innym, a tu sierściuch pcha się dalej w twoje objęcia. No ale jeśli to Dio nie przeszkadzało to nie ma się czym przejmować prawda? Dima siedząc na kolanach w sumie bardziej zaczął być zainteresowany zawartością talerza niżeli czym innym ale csii to nie istotny szczegół.
-Myślę, że polubi, ale dla bezpieczeństwa nie wypuszczaj go przy Dimie. Nie wiem czy natura nie weźmie góry i czy nie zapoluje. Ale tak to nic mu nie zrobi- uśmiechnął się do niego pokrzepiająco i na nowo skupił na posiłku. Cóż fretki są drapieżnikami i polują na mniejsze istoty, a taka wiewiórkopodobna istota byłaby świetnym obiektem do zjedzenia. Ale miejmy nadzieję, że nic takiego się nie stanie i zwierzaki zostaną w komitywie.
Domyślał się powodu. Jak przypuszczał to nie pierwsza i nie ostatnia taka noc. Wspomnienia zawsze dopadają najbardziej przy zgaszonym świetle. Zwłaszcza jeśli są tak traumatyczne. Utrata ojca i kalectwo były czymś co nie mogło przejść bez śladu, a teraz jeszcze przeprowadzka. I tak jak na to wszystko to chłopak nieźle się trzymał. Owszem wychudzony i zmęczony ale wciąż potrafi się uśmiechać. No i jak spałaszował śniadanie!
-Jeśli w nocy będzie ci się nudziło śmiało przyjdź do mnie. Przeważnie siedzę do późna, wiec jak coś możemy pograć albo zwyczajnie poniespać razem- zaproponował kończąc swój posiłek. Przecież ta malizna nie będzie mu przeszkadzać w czekaniu do świtu. A tak może poczuje się bezpieczniej i uśnie chociaż na kanapie? Odpręży się, zrelaksuje i zwyczajnie na chwilę zapomni o tym co było.
Szkoła, no tak. To był dość spory problem. Ludzie bywają okrutni, zwłaszcza kiedy dostrzegą czyją słabość. A taki przecież był teraz Dio. Prawdę mówiąc i Jona obawiał się tego, jak blondyn sobie poradzi i czy uda mu się przetrwać ten pierwszy miesiąc. Ten bowiem jest najtrudniejszy dla nowego, później jest już z górki.
-Wiem, ale niestety musisz się uczyć. Może nie będzie jak źle? A w razie czego zawsze możesz się schować u mnie. Teraz to też twój dom Dio i drzwi będą dla ciebie otwarte. Także trochę wiary i optymizmu- zapewnił go uspokajającym tonem chcąc choć trochę podnieść go na duchu. Jej do czego to doszło, by on bawił się w dziecięcego psychologa, kiedy sam miał kłopoty z sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 9:46 pm

Dio w końcu wypuścił z rąk Dima bo zgodnie z zapowiedzią Jonathana, zwierzak zaczął wię wiercić. nie potrafił utrzymać się długo w bezruchu, siedząc w rękach blondyna i pozwalając by ten chował w jego sierści twarz. Frecierz znów spróbował dostać się do resztek jedzenia na talerzeu ale Dio nawet nie zwrócił na to uwagi. Myśl o szkole kompletnie popsuła mu humor. Chociaż może nie tyle "popsuła" co po prostu sprawiła że wrócił on do poprzedniego stanu.
Na słowa Jonathana o nie wypuszczaniu Oreo samopas bez nadzoru i w pobliżu fretki, tylko skinął głową. I tak nie zamierzał eksperymentować przez najbliższy czas. A gdyby coś stało się jego lotopałance, chyba by tego nie przetrzymał. Bo tak na dobrą sprawę to stracił wszystko - dom, ojca, pół twarzy... potem jeszcze okazało się że jego matka woli się go pozbyć i wysłała go w niewiadome miejsce, do nieznanego mężczyzny i nieznanej szkoły. Przez ten cały czas towarzyszył mu tylko Oreo. Wolał nie ryzykować że mógłby stracić to włochate latające stworzonko.
Spojrzał na Jonathana. Coś mu mówiło, że może mu zaufać. Wydawał się człowiekiem, który nie zrobi ci krzywdy z byle powodu. No i przecież przygarnął go pod swój dach. Dio nie wiedział czy to z dobroci czy może miał jakąś korzyść z tego powodu... ale wydawał się miły. Nie patrzył się na bliznę. Próbował go pocieszyć. Zrobił mu nawet śniadanie. A teraz oferował jeszcze więcej pomocy.
Dio siedział przez chwilę bez słowa, patrząc się na Jonathana swoim jedynym okiem. Dodawał dwa do dwóch i oceniał jaki wynik mu wyszedł. Wszystkie te działania krążyły oczywiście wokół ocoby jego wuja. Tak. Chyba można było mu zaufać. Odwrócił wzrok i spojrzał w kafelki podłogi. Zaczął sobie wyłamywać palce.
- D-dzięki. - wydukał tylko.
Przypałał się na tym że chce żeby Jonathan mówił poważnie. Chyba bardzoby go teraz zraniło gdyby okazało się że czarnowłosy mówi tak tylko dlatego że mama go o to poprosiła. I że te wszystkie słowa otuchy i obietnice są puste a gdy Dio będzie chciał naprawdę uciec ze szkoły i schować się tutaj, Jonathan go odtrąci. Bardzo chciał wierzyć w jego szczere intencje.
Spojrzał na czarnowłosego jeszcze raz. Wątpił by po pierwszym miesiącu ludzie dadzą mu spokój. Jednak mimo wszystko był poważnie poparzony i nie miał jednego oka. Takie dziwadło nieczęsto widzi się na ulicy. Docinkom z całą pewnością nie będzie końca. Dio pociągnął nosem, kiedy Czarnowłosy wspomniał o tym, że to mieszkanie jest teraz również jego domem. Z jakiegoś powodu trafiło to do jego pokaleczonego serduszka i poruszyło je.
Już po chwili po policzku ciurkiem poleciała mu łza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 10:24 pm

Właśnie, skoro zwierzak był dla niego tak ważny to po co ryzykować. Jona by chyba sobie nie wybaczył gdyby Dima zabił futrzaka. Niby to nie byłaby jego wina, ale i tak miałby straszne wyrzuty sumienia. W końcu to jego fretka by zagryzła maleństwo. Wypominałby sobie, że mógł ją lepiej pilnować albo zamykać gdzieś, choć przecież byłoby to kompletnie bezpodstawne upomnienie samego siebie. Nie ma przecież wpływu na naturę zwierzęcia, to kwestia instynktu, z nim nie wygrasz.
Co do zaufania, mógł to zrobić. Jonathan nie zamierzał go skrzywdzić w żaden sposób. Chciał się nim zaopiekować i spróbować dać choć namiastkę tego co utracił. Nie, nie chciał przejmować roli ojca bez przesady. Wolał być przyjacielem do którego Dio mógłby zawsze przyjść i się wygadać. Chciał być kimś komu ten ufa i powierza swoje problemy i radości. Sam nie miał dzieci i raczej ich się nie doczeka, ale mimo wszystko nie byłby w stanie zastąpić mu opiekuna. No i zawsze będzie ten lekki dystans, którego nie przeskoczysz. A nie chciał też, by kiedykolwiek padł tekst by Jona przestał wtykać nos w nie swoje sprawy, bo nie jest jego ojcem. To by zabolało i to bardzo. Po co więc kombinować?
-Nie musisz dziękować, jesteśmy rodziną prawda? No i jesteś pod moją opieką więc zrobię co w mojej mocy, by było ci tutaj dobrze.- zapewnił go. Co prawda te wszystkie słowa nie były w jego stylu. Jego? Zawziętego pracoholika cierpiącego na bezsenność? A tu proszę okazuje troskę, współczucie i w ogóle pozytywne uczucia. Ale ten mały prostu poruszał w nim tę strunę wrażliwca i tyle.
Gdy Dio się rozpłakał w pierwszej chwili nie wiedział co zrobić. Totalnie nie miał wprawy w radzeniu sobie z takimi napadami łez. Żaden z jego partnerów nie był uczuciowcem, a przynajmniej nie na tyle by rozpłakać się z byle powodu. Więc co robić? Wiedziony instynktem po prostu wstał i podszedł do niego. Zaraz też przed nim ukucnął i delikatnym ruchem otarł policzek z wilgoci.
-Ej mały co jest? Nie płacz- uśmiechał się pocieszająco w myślach totalnie panikując. Zdecydowanie czas poczytać jakieś poradniki opieki czy coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 10:45 pm

Dio nie rozryczał się jakoś strasznie, po prostu łzy zaczęły mu lecieć w niekontrolowany sposób. Nie wył i nie rzucał się na podłogę jak to się czasem zdarza w histerycznym płaczu, po prostu siedział i cicho łkał. Jona chyba będzie musiał się przyzwyczaić że dzieciak czasami ni z tego ni z owego po prostu sie rozpłacze. Był nazdwyczaj uczuciowy, szczególnie teraz, po wypadku. Mógł też liczyć się z tym, że Dio na pewno skorzysta z jego wcześniejszej propozycji i kiedy nie będzie mógł spać, bo w snach nawiedzać go będą płomienie trawiące życie jego ojca i jego własne ciało, przyjdzie posiedzieć z Jonathanem. Chociażby żeby pooglądać jak ten przeskakuje po stronach internetowych bez większego celu i wtulić twarz w ciepłe i miękkie futerko Dima.
Pociągnął jeszcze raz nosem, kiedy Jona podszedł do niego i starł mu łzy z policzka. Wbił wzrok w podłogę, wyłamując sobie palce.
- P-po ... po prostu się wzruszyłem... - powiedział cicho, pomiędzy łkaniem i zapowietrzaniem się. - B-bo ty jesteś taki... miły. Przygarnąłeś m-mnie. N-nawet jeśli.. jesteśmy rodziną... Mama nigdy o tobie nie mówiła. Ba, w-w ogóle za często się n-nie odzywała. Więc na... dobrą sprawę to jesteśmy prawie jak obcy. A ty m-mnie przygarnąłeś.
Skończył w końcu dukać i wtulił się w Jonę.
Czarnowłosy, co by o sobie nie myślał, był dobrym opiekunem. Minął dopiero jeden dzień, ale najważniejsze są te pierwsze chwile, prawda? A czarnowłosy nie dał Dio opaść na duchu, pocieszał go, dawał nadzieję na przyszłość. Czegoś takiego wymaga się od rodzica czy chociażby takiego opiekuna. Jona przypominał Dio trochę ojca. Owszem,, nie poznał jeszcze czarnowłosego zbyt dobrze, ale mógł już dostrzec pewne cechy, które ich łączyły. Nie potrafił jeszcze powiedzieć co to takiego dokładnie - ale z całą pewnością obaj mieli to coś.
Po krótkiej chwili Dio uspokoił się i przestał łkać. Zamoczył niemal całą koszulkę Jony. Odsunął się od niego zakłopotany.
- P-przepraszam... - wydukał. Po chwili zagryzł wargę jakby się wahał. Podniósł jednak wzrok i spojrzał mężczyźnie w twarz. Dotknął swojego bandaża - A-a... powiedz.... nie boisz się tego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 11:14 pm

Ale nawet ta jedna łza mogła przerodzić się w coś więcej. Niby nic ale zawsze. A Jona na prawdę nie potrafił radzić sobie z histerią. Sam był osobą, która praktycznie nigdy nie dawała po sobie poznać, że jest coś nie tak. A jeśli już pękał starał się to robić w samotności. Otwartość we własnych uczuciach była mu więc kompletnie obca. Nie przywykł do wzruszeń, podziękować i okazywania wdzięczności. Z resztą gdzie by miał, kiedy twoja rodzina się odwraca od ciebie, kiedy wyjeżdżasz spełniać swe marzenia, a partnerzy nie są aż tak wylewni. Chociaż ostatni to inna historia.
Zauważył już ten odruch wyłamywania sobie palców. Czyli robi to za każdym razem, gdy jest zdenerwowany lub zmieszany tak? Dobrze wiedzieć, przynajmniej w przyszłości będzie mógł to odczytać jako jakiś konkretny sygnał. Znak, że czas go uspokoić i zapewnić, że nie ma się czego bać. To będzie ciężkie, ale da radę. Może opieka nad chłopcem pomoże jemu samemu w otworzeniu się na własne emocje i odciągnie go od pracy? Już teraz siedząc z nim nie czuł potrzeby by zejść na dół i zająć się chociażby sprzątaniem co zwykle robił od rana.
-Powiedzmy, że nie mam za dobrych kontaktów z twoją mamą, więc to pewnie dlatego. Ale przecież teraz mamy okazję się poznać tak? Głowa do góry- gadał bez sensu próbując ogarnąć co się właściwie dzieje. No i poza tym co miał mówić? Że to miłe, że się wzruszył? Że nie musi dziękować i w ogóle? Zdecydowanie nie był w tym dobry. Zamiast tego więc sam również go objął i zaczął uspokajająco głaskać po plecach. Kiedyś, gdy był jeszcze dzieckiem jemu to pomagało. Może na Dio też zadziała? A co do tego, że trochę mu ojca przypominał cóż. Z jednej strony to dobrze, będzie mu się łatwej przyzwyczaić do tego wszystkiego, z drugiej nie do końca byłby zadowolony wiedząc o tym. Pewnie by spanikował i tyle by z tego wyszło.
-Nie szkodzi, potrzebowałeś tego więc się nie musisz wstydzić czy coś. Zawsze do usług Dio- zapewnił go, w myślach już marudząc że musi się przebrać. Trudno, skoro dzieciak tego potrzebował to nic się nie stało. Z kolei odpowiedź na drugie pytanie była już o wiele trudniejsza. Bo być szczerym czy miłym? Zdecydował się na to pierwsze.
-Nie zrozum mnie źle. To nie tak, że się tego boję ale to nic przyjemnego. Wiem, że to dla ciebie trudne, masz ranę na całe życie, ale nie pozwól by to zmieniło to kim jesteś. Nie zmuszaj się też do ukrywania tego czy życia w strachu. To nic nie da. Chociaż niekoniecznie chciałbym ją zobaczyć ale jeśli bandaż ci przeszkadza czy będziesz potrzebował pomocy z założeniem nowego to śmiało przychodź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Nie Sty 19, 2014 11:43 pm

Pomogło. Dio uspokajał się szybciej, kiedy wiedział że może liczyć na kogoś, kto jest tuż obok.. No i Jona po raz kolejny dał mu dowód tego że można mu zaufać. Chyba nie będzie żałował przyjazdu tutaj. Lepsze to będzie chyba niż siedzenie z matką, równie wielką pracocholiczką co czarnowłosy, tylko że niezdolną do jakichkolwiek uczuć i poświęcenia dla syna. Ona już poznała uroki niańczenia dziecka i średnio jej się to podobało. Kiedy więc doszło do rozwodu, bez większego żalu oddała syna mężowi, byle móc skupić się na pracy. Jak widać u Jony tak nnie było. Potrafił się oderwać, poświęcić i za to Dio był mu bardzo wdzięczny.
Kiedy Jona poradził mu by Dio się nie łamał, na zapłakaną twarz chłopaka wypełzł słaby, nieśmiały uśmiech. Może to naprawdę była droga do lepszego życia. Póki co nie było tak źle. Co nie znaczy oczywiście że nie chciałby by jego stare życie powróciło. Tak, tego by sobie najbardziej życzył. Ale teraz nie było już odwrotu. Cieszył się tylko że jego wujek okazał się taką miłą osobą.
Słów Jony odnośnie swojej rany wysłuchał w skupieniu. Pierwszy raz ktoś mówił o niej z taką ostrożnością. Nawet matka nie chciała go specjalnie pocieszyć co do jej obecności czy chociażby sposobu zajmowania się nią. A lekarz po prostu rzucał suche frazesy - unikać ostrego wiatru. Smarować maścią. Zmieniać opatrunek regularnie. Pokręcił delikatnie głową z lekkim uśmiechem.
- Nie, dam sobie radę. W szpitalu nauczyli mnie jak to robić. I muszę chodzić w bandażu, nawet jakbym nie chciał. Nie mogę narażać skóry na uszkodzenia mechaniczne i na kontakt z zarazkami. - powtórzył słowo w słowo to co mu powiedzieli w szpitalu. Wiedział o co chodzi, oczywiście że tak. Dotknął delikatnie bandaża. - Zapytałem się bo... bo pielęgniarki które się mną zajmowały mówiły... że ta rana jest straszna. No i faktycznie, wszyscy się jej boją. Albo sterczą jak zahipnotyzowani... Ale cieszę się, że ciebie ona nie przestraszyła.
Zastanowił się przez chwilę jak to jest... być dla kogoś oparciem. Czy to miłe uczucie? Czy Jona odczuwał radość kiedy widział że poprawia Dio humor?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pon Sty 20, 2014 6:18 pm

To najważniejsze. W sumie nie ważny jest gest, grunt by podziałał i sprawił byś poczuł się lepiej. Niektórzy palili, inni rzucali przedmiotami, a jak widać w przypadku Dio był potrzebny tylko kojący dotyk kogoś "bliskiego". Kurczę dopiero się poznali, a tak szczerze mówiąc Jonathan już zdążył się przywiązać do tego chłopaka. Może to przez jego stan albo świadomość, że są rodziną czuł potrzebę opiekowania się nim i wspierania go w trudnych chwilach. Oboje nie mieli nikogo bliskiego, czemu więc by tego w jakiś sposób nie połączyć?
Ta ostrożność wynikała z tego, że nie chciał w jakikolwiek sposób go nie tylko urazić, ale też by nie zerwać tej wątłej nici porozumienia jaką złapali. Nie chciał, by przez jakieś głupie słowo Dio zaczął podchodzić do niego z rezerwą czy wręcz niechęcią. Poza tym to co powiedział było prawdziwe. Nie miał ochoty oglądać rany w oczodole i całej ścieżki blizn dookoła niej. Zdecydowanie nie chciał mieć tego widoku przed oczami. Oczywiście jeśli miałby mu pomóc w opiece nad nią to się przełamie ale ze szczęścia skakać nie będzie. Nie przerażała go ona jednak. Po prostu wolał się trzymać na dystans. Z resztą znając siebie palnął by coś szybko bez pomyślunku i dopiero byłby kłopot.
-Po prostu niektóre rzeczy trzeba zaakceptować. Taki już teraz jesteś i nie powinno się tego bać. Może i widok nie jest najpiękniejszy ale musimy przejść z tym do porządku dziennego. Po co się gapić skoro nie ma się na to ochoty albo wytykać kogoś palcem bo stało mu się coś złego. Tego ode mnie nie doświadczysz. No a teraz idź się ubierz, a ja pozmywam. Chcesz, żebym cię odwiózł później do szkoły?- zapytał wstając z kucków i odruchowo potargał mu tą blond czuprynę. Może chciał w ten sposób wywołać uśmiech na jego twarzy? Pewnie tak, w każdym razie czuł, że tak właśnie powinien zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Wto Sty 21, 2014 8:30 pm

To było miłe. Widzieć jak ktoś stara się byś czuł się dobrze, nie zważając na twoje ułomności i paskudny wygląd. Choć nie minęło wiele czasu od kiedy Dio był pełnym zaufania i energii dzieciakiem, stracił to niewinne przekonanie, że nic złego go nie spotka. Teraz widział wokół siebie głównie niebezpieczeństwa, i to zwykle w postaci innych ludzi, gapiących się na jego oko i wyśmiewających go. Oczywiście wszyscy w szpitalu byli mili, ale Dio wiedział, że robią to bo taką mają pracę. Choć udawał, że tego nie dostrzega, widział jak pielęgniarki krzywiły się na widok jego rany. Ponoć jakiś lekarz nawet zemdlał, kiedy zobaczył pusty oczodół Dio, otoczony czerwoną, poparzoną skórą. A potem nie chciał się chłopakiem zajmować.
Ale Jona zdawał się inny. Dio nie wiedział jaki czarnowłosy był na codzień i teraz, po tym jak dostał taką dawkę dobroci od niego, nigdy by nie podejrzewał, że to pracoholik mający problemy z besennością. Wydawał się teraz miłym, opiekuńczym facetem, który może troche pogubił się w życiu. Wyglądało na to, że oboje ogą sobie pomóc wzajemnie, chociaż ta pomoc będzie niewspółmierna, bo Jona bez Dio raczej da sobie radę w życiu, a Dio musi czerpać pomoc od czarnowłosego. Nie, żeby to było coś złego, oczywiście.
Patrzył w oczy Jony, kiedy ten mówił mu o byciu sobą i nie przejmowaniu się blizną. Tak, to odawało otuchy. Dio nawet zdołał się uśmiechnąć. Chociaż w jednym się mylił. Ta blizna nigdy nie będzie częścią niego. Po prostu nie. Nie zaakceptuje jej jako części siebie. Z czasem chyba jedynie po prostu pozwoli jej być. W sumie to głupie bo nie miał innego wyjścia.. ale ciicho!
Jaki świat potrafił być powalony. A ludzie to naprawdę złe stworzenia czasami. Widzą kogoś kto nosi na sobie ślady paskudnej przeszłości a mimo to będą patrzeć się jak na ciekawostkę przyrodniczą albo eksponat w zoo. Jakby historia takiej osoby nie była już wystarczająco smutna.
Dio zmarkotniał po chwili, w momencie gdy Jona wspomniał o szkole. I tak nie miał wyjścia...
- Jeśli byś mógł.
To potarganie włosów nieco zdziwiło Dio. Ale też i faktycznie ucieszyło. Spojrzał na Jonę z lekko rozdziawionymi ustami. Potem znów się delikatnie uśmiechnął a potem pobiegł do pokoju sie ubrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Wto Sty 21, 2014 10:17 pm

Nic dziwnego, że nie był już takim optymistą jak kiedyś. Wypadki zmieniają ludzi. Zwłaszcza jeśli są traumatyczne. Po utracie ojca i trwałym oszpeceniu zaczynasz bardziej stąpać po ziemi. Przestajesz tak lekko podchodzić nie tylko do rzeczy ale i do ludzi. W pełni to rozumiał. Z jednej strony podziwiał Dio, że po czymś takim nie popadł w depresję czy w ogóle nie przeszedł trwałego urazu psychicznego. On sam pewnie nie podniósłby się tak szybko i wrócił do względnej normalności. Owszem strach i ogólna bojaźń nie jest jeszcze krokiem w przód ale to chyba nie jest aż tak wielka cena.
Co do akceptacji blizny. Cóż. Teraz tak tylko mówi. Miną lata, przyzwyczai się do niej, aż w końcu przestanie postrzegać świat przez jej pryzmat. Nic nie trwa wiecznie i w końcu to zrozumie. Póki co jest strach, jak go odbiorą rówieśnicy i tym podobnie. Lecz gdy przekona się, że nie każdy tylko się gapi i wytyka go palcem poczuje się znacznie pewniej. A czy to nie jest pierwszy krok?
-Nie ma problemu Dio, szykuj się.- zapewnił go z uśmiechem i odprowadził wzrokiem, gdy ten pędził do pokoju.
Gdy tylko zniknął za drzwiami, Jonathan wypuścił powietrze z cichym westchnieniem. Prawdę mówiąc już dawno nie musiał, aż tak uważać na to co mówi. Nie, żeby żałował czy coś. Po prostu wracały wspomnienia z tą roztropnością. Ale cóż trzeba przyznać, że początek znajomości mieli niezły. Udało mu się go rozbawić i sprawić, by na tej bladej twarzy pojawił się uśmiech. To już dużo nieprawdaż? Z takimi rozważaniami zabrał się za zbieranie talerzy i sprzątaniem po śniadaniu. Zaraz też zapakował zmywarkę i w zasadzie nim Dio wrócił, on był już gotowy do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sro Sty 22, 2014 9:31 am

Kto to wie? Musi minąć jakiś czas, no i Dio musi poznać reakcję otoczenia na jego bliznę. Dopiero wtedy okaże się, czy będzie w stanie ją zaakceptować jako część siebie. Kto wie, może nawet kiedyś uzna ją, jako część jego jestestwa. Póki co była one jednak jedynie barierą, jaka oddzielała go od normalnego życia. Pamiątką, po wydarzeniach jakie sprawiły, że najważniejsza mu osoba odeszła a on sam musiał przejść przez niezwykle bolesne operacje, mające na celu uratowanie jak największej części jego twarzy.
Szczerze powiedziawszy, to on w tę depresję wpadł. Po prostu nie trwała ona długo. A wiecie co pomogło mu się otrząsnąć? Oreo. Tę małą lotopałankę postawiono, w drodze wyjątku, w klatcę obok jego łóżka, kiedy już jego stan został unormowany. Zwierz widział swojego pana i tłukł się po zamknięciu, bo chciał się do niego przytulić. Poza tym, personelowi nie chciało się dbać o zwierzaka. Dlatego Dio ocknął się z letargu w jaki wpędziły go tragiczne wydarzenia. Musiał zadbać o swojego przyjaciela.
Dio pognał do pokoju, po rozmowie z Joną, dość energicznie, ale kiedy zaczął się ubierać, entuzjazm znów go opuścił. Naprawdę bał się pierwszego dnia w szkole. Bał się reakcji ludzi, kiedy zobaczą chłopaka bez połowy twarzy i z poparzeniami wychodzącymi spod kołnierza. Czy będą mu dokuczać? A może będą go unikać, bo będą się bać? Szczerze powiedziawszy, Dio wolałby tę drugą opcję.
Westchnął ciężko, pakując ostatnie rzeczy do torby. Przed wyjściem, założył sobie jeszcze nowy bandaż i obmył dokładnie bliznę specjalnym specyfikiem. Starał się to zrobić jak najszybciej, by nie musieć na nią patrzeć.
Po jakimś czasie w końcu był gotów. Wrócił do Jonathana.
- Raz kozie śmierć - mruknął pod nosem, niepocieszony.

zt2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Sty 23, 2014 10:19 pm

W mieszkaniu zapadła ciemność. Wystarczyła chwila by wszystkie światła zgasły, a urządzenia wyłączyły się z cichym pyknięciem. Jedyne co było słychać to odgłos łapek przestraszonego zwierzaka biegnącego zaszyć się w bezpiecznym miejscu. Jonathanowi chwilę zajęło zrozumienie co się właściwie stało. Zwłaszcza, że jeszcze chwilę temu jego myśli kręciły się tylko przy osobie stojącej na przeciwko niego. Nie powinien był się tak otwierać, wylewać swych żali czy po prostu dać upust swoim emocjom nagromadzonym przez lata. Zwłaszcza, że ten temat wciąż był sprawą, która nie dawała mu spokoju. Gdybanie i ciągłe wyrzuty oznaczały jedno - wciąż nie poradził sobie z niektórymi rzeczami i te wracają teraz głośnym echem.
-Zamorduje kiedyś tę fretkę - mruknął ni to zły ni to rozbawiony. Przecież to nie pierwszy raz, gdy futrzak przegryzł kable. Już kiedyś sprawiła, że wywaliło korki w całym budynku. Widać teraz postanowiła uczynić to ponownie. Trzeba jej jednak było przyznać, że wybrała całkiem niezły moment, by urozmaicić życie mężczyzny. Pewnie jeszcze chwila i zrobiłby coś, czego może nie do końca by żałował, ale długo by się zastanawiał nad słusznością swoich czynów. Zwłaszcza, że nie chciał go ranić. Nie zasługiwał by cierpieć przez niezdecydowanego egoistę.
-Poczekaj chwilę, zorganizuję jakieś światło - zapewnił go taktycznie wycofując się w ciemność pokoju. Przez okna owszem wpadało nikłe światło ulicznych latarni, ale nie było ono na tyle silne by pozwolić na swobodne siedzenie. Na szczęście świece były pod ręką, tam gdzie je ostatnio odłożył. Wyjął kilka niedużych krążków, jakich to używa się do podgrzewacza i ustawił je na ławie przed kanapą. Zaraz też zapalił je sprawiając, że pokój skąpał się w migotliwym, pomarańczowym blasku.
-Niestety, musimy przeczekać do rana. W tym momencie jesteśmy skazani na świece. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza- uśmiechnął się do niego ciepło, a cienie rzucane przez małe płomyki dodały mu tego specyficznego uroku. Tak, to był dobry moment na zmianę tematu i rozpoczęcia nowego tematu. Zwłaszcza, ze chyba oboje mieli dość emocji jak na dziś. Przynajmniej Jonathan miał dość kąpieli we własnych wspomnieniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Czw Sty 23, 2014 11:30 pm

Trzeba przyznać, iż wyczucie chwili to ten futrzak miał niesamowite. Nawet lepsze od niejednego człowieka. Czyn zwierzęcia był zupełnie niespodziewany, niczym wejście smoka, wtargnięcie komuś do sypialni w noc poślubną lub nagłe zawalenie się budynku. I nawet, jeśli te porównania nie były zbyt sensowne, to wciąż można odnieść się do ostatniego z nich. Na przykład uczuciami i atmosferą, które w tym momencie posypały się i rozbiły o podłogę, roztrzaskując na tysiące drobnych kawałeczków. Doprawdy druzgocące. W tym wszystkim była jednak jedna pozytywna strona, ponieważ nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Otóż w tym momencie obaj dostali szansę, aby ochłonąć i nieco ogarnąć to, co właściwie robili lub mieli w zamiarze zrobić. Odsunięcie się mężczyzny było idealnym momentem, żeby trochę się uspokoić i szkodą by było, gdyby Ava nie wykorzystał chwili samotności. Szkody jednak nie było. Gdy tylko Jonathan zniknął w mroku, chłopak nerwowo przeczesał swoje włosy i wypuścił powietrze przez zęby. Coś przemknęło mu przez myśl, lecz zniknęło tak szybko, jak się pojawiło, nie zostawiając za sobą nawet najmniejszych śladów. I dobrze. Obecny stan jego myśli i ich ciągły natłok w zupełności mu wystarczył.
Nie przeszkadza mi to ani trochę. Świece nadają pomieszczeniu pewnego uroku, którego nie dałoby żadne inne światło. - uśmiechnął się nieco niepewnie. - Co się właściwie stało?
No tak, bo przecież nie wiedział tego dokładnie. Mógł się jedynie domyślać, że chodziło o fretkę, ale nie wiedział co mogła ona zrobić. Cóż poradzić, że chłopak ma słabe doświadczenie ze zwierzętami innymi niż koty. Podszedł bliżej stołu, wpatrując się w ruchliwy płomień świecy i próbując odgonić resztki swoich zszarpanych nerwów gdzieś na ubocze. Najlepiej by było, gdyby udało mu się zepchnąć niezdecydowane emocje gdzieś w rów i chociaż na chwilę o nich zapomnieć. Szkoda, że to nie takie proste.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 24, 2014 12:10 am

Ale czy tak nie jest zawsze? Przeważnie, gdy ma nastąpić ten ważny moment coś się dzieje. Przeznaczenie, czy złośliwość losu? Jakkolwiek by tego nie nazwać, fretka miała idealne wyczucie. Pewnie gdyby przegryzła ten kabel nieco później obu mężczyznom zupełnie by to umknęło. No może nie do końca, mimo wszystko nagły brak światła jest sprawą dość istotną. Po prostu mieliby inne rzeczy na głowie niż ciemność dookoła nich. Znając Jonathana ten zatraciłby się w chwili uniesienia będąc tak bardzo spragnionym ludzkiego ciepła. Kto wie jak daleko by się posunął chcąc choć na krótki moment zapomnieć o całym źle tego świata i zaspokoić głód. Od tych pamiętnych wydarzeń żył niemal jak wzór cnót. Ava był pierwszą osobą na którą się otworzył po zaleczeniu zranionego serca i ambicji. Więc teraz, gdy miał go przy sobie, bardzo łatwo mogło dojść do czegoś czego niekoniecznie chciał. Jeszcze nie teraz.
-Dimitri pewnie znowu przegryzł jakiś kabel i doszło do nagłe spięcia, które wywaliło korki. Mam tylko nadzieję, że nie doszło do jakiegoś poważniejszego uszkodzenia i da się to szybko naprawić. Niemniej bez elektryka się nie obejdzie. To już drugi raz w tym miesiącu. Na prawdę nie wiem co ten futrzak widzi w przewodach, że tak chętnie je podgryza.- wyjaśnił nieco zrezygnowany siadając na kanapie.
No i co teraz? Co mają robić do świtu? Normalnie zaproponowałby mu jakąś wspólną grę - co zresztą już robili- albo pooglądaliby jakieś głupoty łamane przez film. To zabawne jak w takich chwilach okazuje się uzależnienie od elektroniki. Nagle nie wiesz co robić i jak spędzić nadchodzące godziny. Zwłaszcza gdy sen nie przyjdzie. Pozostała im chyba tylko rozmowa i czyny lubieżne. Doprawdy Jonathanie o czym ty myślisz zwłaszcza po scenie jaką zaoferowałeś.
-Wybacz mi moje wcześniejsze zachowanie. Nie powinienem był obarczać cię moją nieciekawą przeszłością, zwłaszcza że chyba sam do końca sobie z nią nie radzę.- przyznał skupiając się na płomieniu. Miał nadzieję, że Ava zrozumie co miał na myśli i spojrzy na niego łaskawym wzrokiem, a nie jak na rozchwianego emocjonalnie trzydziestolatka. To trochę żałosne, że w tym wieku zachowuje się w tak dziecinny sposób. Powinien dojrzeć i żyć dalej zamiast niczym młokos rozdrapywać stare rany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 24, 2014 7:25 am

Stawiałbym na złośliwość losu, a przynajmniej jeśli mowa o tym konkretnym momencie, który udało się zwierzakowi przerwać. Chociaż, kto wie? Może faktycznie by potem żałowali tego i owego, o ile nie wszystkiego, ale - choć osobiście nie lubię tego powiedzenia - lepiej żałować czegoś, co się zrobiło, niż czegoś, czego się nie zrobiło. Przynajmniej tak mówią. Właściwie to można powiedzieć, iż chłopak poczuł coś w rodzaju zawiedzenia, kiedy wokół nastała zupełna ciemność. Albo może to było rozczarowanie? W każdym razie nie była to ulga ani spokój, bo gdzieś z tyłu głowy kręciła się świadomość, iż wcale nie chciał przerywać. To z pewnością wpływ chwili i pragnienia, które w tym momencie prysnęły niczym bańka mydlana. Pewnie dopiero po jakimś czasie dotrze do niego co się działo, a przede wszystkim co miało się dziać i wtedy będzie próbował się opanować. Trochę za późno. Póki co korzystał z chwili, aby uspokoić serce bijące tak mocno, jakby zaraz miał wyrwać mu się z piersi i roztrzaskać o podłogę.
Chyba każdy zwierzak ma w większym lub mniejszym stopniu jakiś pociąg do kabli. - prychnął cicho. - Intuicja mi podpowiada, że to nic poważnego, jednak masz rację i bez elektryka się nie obejdzie.
No faktycznie, teraz zagadką stało się to, co mają robić przez następne parę godzin. Było już za późno, żeby szatyn wrócił do domu - choć to tak naprawdę tylko wymówka - i nie chciał tego i tak, choćby ze względu na Jonathana, którego nie miał zamiaru zostać samego wśród ciemności. Spojrzał na niego spokojnie, kiedy tamten zaczął mówić i nie czekając ani chwili usiadł obok niego. Wyciągnął rękę ku czarnych włosach mężczyzny, wplótł palce między kosmyki i przeczesał je delikatnie, a wszystkiemu towarzyszył uśmiech pełen zrozumienia, prawdopodobnie tak ciepły, jak płomień palących się właśnie świec.
Nic się przecież nie stało. Sam chciałem cię wysłuchać i cieszę się, że otworzyłeś się przede mną w jakikolwiek sposób. - odsunął od niego rękę i oparł ją o swoje udo. Zachowywał się trochę jakby chciał zachować pewien dystans, a wywołane to było obawą przed ewentualnym narzuceniem się mężczyźnie. Teraz już nie wiedział w jaki sposób i jak często może go dotykać, trochę się w tym wszystkim zagubił i wolał nie ryzykować. - Nie ma co wybaczać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Pią Sty 24, 2014 9:46 pm

Może i żałowanie, że coś się zrobiło jest lepsze niż bierność. Tyle, że jeśli nie wykonałeś kolejnego kroku jest szansa, że jeszcze go zrobisz. Gdy coś się stanie to już się tego nie odwróci. Może dlatego był teraz w miarę ostrożny i wywalone korki przyjął jako znak? Całkiem prawdopodobne. Z jednej strony żałował, że im przerwano, z drugiej wiedział, że skoro teraz wszystko prowadziło do ciekawszych zachowań, to w przyszłości będą mogli spróbować znowu. Może okoliczności będą lepsze nie poprzedzone bombą emocjonalną? No i miejmy nadzieję, że Jonathan będzie już wtedy wiedział czego tak na prawdę chce i oczekuje. Teraz bowiem czuł się jakby łapał dwie sroki za ogon, z czego każda chciała lecieć w innym kierunku. Nie do utrzymania po prostu.
-Cóż, powinienem kupić wreszcie te osłonki na przewody i je pozakładać, ale pewnie Dima i tak by się z nimi szybko uporał. Tyle, że nie mam serca trzymać go w zamknięciu. Zwłaszcza teraz, kiedy jest tu Dio- Szczególnie, że dzieciak potrzebował się jakoś przełamać i najwidoczniej fretka mu w tym pomagała. Przecież rano, przy śniadaniu roztopiła lód i sprawiła, że na twarzy chłopca pojawił się uśmiech. Ten prawdziwy a nie wymuszony.
Szczerze to nawet nie chciał go wypuszczać do domu. Też sobie tłumaczył to późną porą i powiedzmy średnią okolicą, choć przecież o większych rozbojach to nie słyszał. Mimo to każdy pretekst jest dobry. Może to troska albo sama chęć zostania z nim do rana. Zwłaszcza po tym wylewie myśli nie chciał zostać sam. Bał się tego co by przyniosły nadchodzące godziny - smutek, złość, wyrzuty i jednocześnie radość na myśl o spędzonych razem chwilach. To tylko sprawiłoby, że znowu by się załapał, a przecież nie ma na to teraz ani miejsca ani czasu.
Doceniał to, że Ava się nie narzucał. Że okazywał mu wsparcie i zrozumienie, jednocześnie nie naciskając na niego. To było bardzo miłe z jego strony na prawdę. Sam po jego geście ujął jego dłoń i delikatnie ją ścisnął dając tym samym znak, że wszystko jest w porządku. Czyżby to był ten moment, gdy na nowo zaczynają budować swoją relację. Tyle że tym razem bez tego dystansu pracownik- szef, a jako równi partnerzy, przyjaciele czy jakkolwiek chcecie to nazwać.
-Dziękuję, że tu jesteś Ava, to na prawdę wiele dla mnie znaczy- zapewnił go z równie ciepłym uśmiechem. Zacisnął ponownie dłoń, po czym delikatnie go wypuścił. Sam też nie wiedział jak ma się zachowywać. Widać oboje byli zagubieni w całej tej sytuacji i tyle.
-Tak zmieniając temat. Będę musiał choć trochę zwolnić z pracą. Od kilku dni pomieszkuje u mnie mój siostrzeniec z Belgi do póki na dobre nie dostanie przydziału w Akademiku. Muszę się nim zająć, zwłaszcza że przeszedł traumatyczne wydarzenia. Jego ojciec zginął w pożarze, a on został trwale oszpecony na twarzy tracąc oko. A jeszcze moja kochana siostrzyczka zamiast się nim zaopiekować odesłał go do szkoły z internatem. Bardzo mądra decyzja- mruknął chcąc zmienić temat. Z resztą wolał by Ava wiedział o całej sytuacji by nie było jakiś niedomówień czy zaskoczeń. Tym samym ostrzegł go, by nie był w szoku widząc małego chłopca z poparzoną twarzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sob Sty 25, 2014 4:15 am

A czego tak właściwie chciałby Ava? Cóż, w tej chwili priorytet stanowi na pewno jak najszybsze zorientowanie się we własnej sytuacji emocjonalnej i zrozumienie jej. Przede wszystkim sam chciałby wiedzieć czego chce, a tym bardziej czego chce mężczyzna. Męczyło go to całe niezdecydowanie w kwestii uczuć, zarówno własnej jak i jego. Nie mógł jednak nic na to poradzić ani w żaden sposób przyspieszyć proces rozwijania się ich relacji. Niestety w życiu nieczęsto dostajemy proste tak lub nie i w tym przypadku nie było inaczej. Nie mógł być niczego pewnym, zupełnie niczego.
O uszy szatyna obiło się imię, którego dotychczas nie słyszał. Już miał pytać o posiadacza tegoż imienia, ale w ostatniej chwili się wstrzymał. Nie chciał się narzucać i zadawać niepotrzebnych pytań. Bez sensu, przecież to nic strasznego. Na to jednak nie da się nic poradzić, bowiem już taka cecha chłopaka, że wręcz paranoicznie boi się odezwać w nieodpowiednim momencie. Zawsze dobiera słowa starannie i najczęściej wypowiada się spokojnie, właśnie ze względu na obawę przed reakcją rozmówcy. Jednakże to nie ważne, o jego odchyłach od normy pewnie czarnowłosy dowie się jeszcze dużo w swoim czasie. Natomiast jego następne słowa trochę go zaskoczyły. Przechylił lekko głowę, wyraźnie skonsternowany zawiesił spojrzenie na ciemnych tęczówkach, a ocknął się dopiero wtedy, gdy uświadomił sobie, że nie czuje już na dłoni żadnego dotyku. Poczuł się jakby całe ciepło zostało mu zabrane w tej jednej chwili, choć nie dał tego po sobie poznać.
Nie dziękuj za taką głupotę... - parsknął cicho. - Nie robię nic szczególnego.
Usiadł bliżej niego, kiedy ponownie się odezwał. Jakoś... W pewnym sensie pragnął bliskości kogokolwiek i nie chciał się odsuwać, a zarazem wchodziła tu kwestia jego obawy przed nadmierną natarczywością.
Rozumiem. Musi być silnym dzieckiem, skoro po takich przejściach jakoś sobie radzi. I nie martw się, na pewno nie zareagowałbym na jego widok inaczej, niż na widok jakiejkolwiek innej, normalnej osoby. W końcu nie ważne jak wyglądasz, a jaki jesteś.
Uśmiechnął się i oparł o kanapę, wypuszczając spokojnie powietrze z płuc.
Czeka nas długa noc, co?

Wybacz tak krótki post, ale wystarczy spojrzeć na godzinę i wszystko staje się jasne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sob Sty 25, 2014 6:00 pm

Mógł zapytać, Jonathan odpowiedziałby mu bez mrugnięcia okiem. Bo przecież nie było sensu ukrywać chłopaka prawda? Zwłaszcza jeśli ten jet o połowę od ciebie młodszy i jest twoją rodziną. Tak na dobrą sprawę, na upartego Jona mógłby być ojcem chłopca w jego wieku. Wystarczyłaby wpadka w okresie młodzieńczego buntu i miałaby na głowie narwanego nastolatka. Jej o czym o myśli. Wcześniej, dopóki nie było tutaj Dio, nawet nie myślał o takich rzeczach. No dobra, czasem zastanawiał się jakby to było mieć dziecko, ale nigdy specjalnie nie poczuwał się do roli opiekuna. A tu proszę. Jak to jedna osoba potrafi zmienić twój światopogląd.
-To prawda, ale ten mały blondyn jest teraz strasznie bojaźliwy i płochliwy. Cały czas się muszę przy nim pilnować, by nie powiedzieć czegoś głupiego. Chciałbym mu jakoś pomóc ale nie wiem jak. Boję się, że zrobię coś nie tak i to nikłe porozumienie między nami pryśnie. A on drugi raz już nie zaufa jestem tego pewien - mruknął wyrzucając z siebie dręczące myśli. Skoro i tak Ava chciał go wysłuchać i być przy nim to czemu by się nie poradzić i jego. Zwłaszcza, że wygadanie się chwilami pomaga. No o ile nie jest to bomba emocjonalna jak przed chwilą.
Odruchowo oparł głowę o jego ramię. Jakoś czuł, że to powinien właśnie zrobić. Albo tak sobie to tłumaczył. Czasem ludzie wyszukują różne wymówi na swoje czyny. Teraz chociażby pragnął po prostu być obok i tyle.
-Zdecydowanie. Rzekłby, że nawet za długa. Gdyby było światło moglibyśmy jakoś ambitnie przetracić czas na mordobicia czy szukanie głupot w internecie. A tak poza rozmową przy świecach to niewiele mi do głowy przychodzi. Chociaż musisz przyznać, że nastrojowo to tu mamy - Ava mógł poczuć na swoim ramieniu jak policzki Jonatha przesuwają się pod wpływem uśmiech. Chyba oszalał z tą zmiennością humoru ale cóż poradzić, każdy ma gorsze dni nieprawdaż?

Spoko jak widzisz mój też nie jest ambitny jakoś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sob Sty 25, 2014 6:41 pm

Starał się nie dawać za bardzo tego po sobie poznać, ale obecna sytuacja bardzo mu pasowała. Był w pewnym sensie szczęśliwy, że dane mu jest spędzić następne kilka godzin w niemal całkowitej ciemności i ciszy razem z Jonathanem. Sam nie wiedział dlaczego w tej chwili robi mu się tak ciepło na sercu. Zastanowił się przez chwilę, wciąż uporczywie szukając odpowiedzi na swoje pytania, jednak niewiele to dało. Jeszcze za wcześnie, aby być pewnym czegokolwiek, za wcześnie, aby stwierdzić ostatecznie, lecz wiedział już, że nie darzy mężczyzny zwyczajną sympatią lub przyjaźnią. To wykraczało poza nawias i wkraczało na inną ścieżkę, bardziej skomplikowaną. O zauroczeniu też nie było mowy, po prostu zdawało mu się, że to nie to. Nie ma sensu jednak za bardzo nad tym rozmyślać w tej chwili. Wszystko się jeszcze wyjaśni, sprawy obiorą swój własny obrót, wszystko się ułoży.
Pilnowanie się nie ma sensu. Daj mu czasu, niech się oswoi z nowym środowiskiem i zasadami tutaj panującymi. Jestem pewien, że sobie poradzisz, choć jestem też świadom, że to nie takie proste. W razie czego możesz mnie spytać o radę, postaram się pomóc.
Uśmiechnął się mimowolnie, czując jego policzek na swoim ramieniu. Nie myślał też zbytnio nad tym, co robi. Zwyczajnie, wręcz odruchowo objął go ramieniem i delikatnie przycisnął do siebie. Dopiero po chwili pomyślał, że może nie powinien tego robić, ale teraz już było za późno. Trudno, najwyżej zostanie odtrącony. Parsknął, skupiając się na atmosferze panującej wokół. W istocie była ona osobliwa.
Romantycznie. - powiedział spokojnie, milszym tonem niż zwykle, ale kontynuował już normalnie. - Hm... Możemy coś wymyślić. Jakąś głupią zabawę czy coś. Sam nie wiem, ale wypadałoby znaleźć sobie zajęcie na następne kilka godzin.
Przesunął palcami po jego ramieniu. Nie obchodziło go już co czarnowłosy mógłby sobie pomyśleć. Raz się żyje, wszystkie można żałować. W razie czego później będzie karcił sam siebie, w tym momencie podjął decyzję, aby się nie wstrzymywać i nie pilnować każdego swojego słówka czy czynu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan

avatar

Liczba postów : 73
Join date : 16/01/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   Sob Sty 25, 2014 8:52 pm

Może i nie miało sensu pilnowanie się, ale nie chciał go do siebie zrazić. Jeszcze nie teraz. Niech mu zaufa, zacznie wierzyć i będzie traktował go jak rodzinę, a nie przypadkowego dorosłego, do którego odesłała go matka. Swoja drogą chłopak musiał być nieźle skołowany - obce miasto, kraj, nowa szkoła i opiekun, oszaleć można było. Sam Jonathan nie wiedział jakby sobie na jego miejscu poradził. Zwłaszcza z takim oszpeceniem. Może to brzmi płytko, ale wygląd był dla niego ważny i utraty połowy twarzy by zwyczajnie nie zniósł. Z resztą by chyba sobie poradził, a przynajmniej taką miał nadzieję.
-Na pewno przyjdę. Nie umiem zajmować się dzieciakami. W ogóle moje kontakty międzyludzkie są raczej na nie najwyższym poziomie. Także pomoc mi się przyda. Boję się też, że w którym momencie zacznę się przywiązywać do niego, a on zrobi mi awanturę, że nie jestem jego ojcem. I co gorsza będzie miał rację. Za dużo myślę co? - No co panika mode on. Czasem tak miał, że zaczynał snuć czarne scenariusze, które zbyt szybko się nie wydarzą. Chociażby ten. Przecież ten konkretny zdecydowanie nie będzie miał miejsca w bliższej, ba nawet dalszej przyszłości. Za krótko się znają, by w ogóle brać coś takiego pod uwagę. Ale trzeba przyznać, że na swój sposób, Jona z tymi swoimi paranoicznymi obawami był uroczy. No i pokazywał, że mu zależy.
Nie przeszkadzało mu to, że został przytulony i przyciągnięty do siebie. Prawdę mówiąc potrzebował tego. Niezobowiązującego gestu, który mimo wszystko podniesie na duchu, ale nie będzie na nim niczego wymuszał. Zwłaszcza, że brakowało mu takiej ostoi. Od zawsze był kimś, kto potrzebował wsparcia nawet jeśli zachowywał kamienną minę i udawał, że wszystko jest w porządku. Wolał twierdzić, że da sobie radę sam, choć w duchu krzyczał o pomoc. Tera Ava zrozumiał go bez słów i sprawił, że Jona poczuł się tak spokojnie jak te 2-3 lata temu.
-Głupia zabawa? Hm to pograjmy w skojarzenia, albo w pokera. Chyba przy tym świetle da jakoś radę. Ewentualnie w prawda czy wyzywanie, choć we dwójkę to nie ma większego sensu- wymyślał na poczekaniu przymykając oczy. Równie dobrze na samym takim siedzeniu mógłby spędzić resztę nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Jonathana
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Kamienice-
Skocz do: