IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mała sala gimnastyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sro Sty 29, 2014 11:13 pm

-Ktoś z nas musi być perfekcjonistą, by drugi mógł się obijać - wyszczerzył się wrednie do niego. I wcale nie był taki idealny ze wszystkim. W zasadzie tylko w muzyce można było zobaczyć to wręcz chorobliwe dążenie do perfekcji. Poza ty w pokoju robił wieczny burdel, był śpiochem i nigdy nie mógł znaleźć od razu pasującej pary skarpetek - czytaj wywalamy wszystko z szuflady i dopiero odnajdują się dwie takie samy pary skarpet. To czy później sprzątnie to już inna sprawa zależna od jego nastroju i ilości czasu. Nie zapominajmy, że przecież Hyung przed zajęciami zwykle odbywał wyczerpujący trening składający się z 2 rundek w okół kampusu, który to wcale mały nie jest i później jeszcze pół godziny na ćwiczeniach kondycyjnych. Nic więc dziwnego, że był wiecznie spóźniony.
Co do tego przebywania Marco u nich nie było problemu. Nie przeszkadzał mu, a skoro nie chciał iść do pokoju to równie dobrze, mógł skończyć na łóżku na przykład Sunga z kubkiem kakao w ręku. Swoją drogą, ten słowotok był całkiem zabawny. Uroczy dzieciak, który poczuł się przy nich wreszcie swobodnie. Jego pytania też, nie były trudne, by nie dało się na nie od razu odpowiedzieć. Poniekąd Marco swoim zachowaniem kojarzył mu się ze stereotypowym obrazem młodszego brata. Takim, który to podziwia rodzeństwo i w ogóle. Wiem, głupie. Może właśnie dlatego podniósł się lekko i wciąż nie puszczając jego dłoni cmoknął go delikatnie w czubek głowy.
-Żeby nie bolało i dlatego, ze jesteś uroczy - zapewnił go posyłając mu swój firmowy uśmiech. Po części chciał go zawstydzić i zobaczyć co zrobi. Odskoczy? Spanikuje? Czy kompletnie zignoruje? -A co do pytań to zadawaj ich ile chcesz. Jak to jest mieć bliźniaka? Całkiem zabawnie. Gdy byliśmy mali czasem zamienialiśmy się drażniąc wszystkich w koło. Byliśmy niemal identyczni, biedni nauczyciele nie mieli z nami życia. Poza tym Sung jest zawsze przy mnie i mogę na niego liczyć, tak samo jak on na mnie. No i znamy się przez to jak nikt inny, prawda braciszku?- No ale mu słodzi no. ale taka prawda. Dzięki temu, ze byli ze sobą od zawsze, znali się na wylot. Mogli porozumiewać się bez słów i jedno spojrzenie chwilami wystarczało, by odgadnąć myśli drugiego. Może i to było przerażające, ale Hyungowi to nie przeszkadzało. Poza tym zawsze jest dobrze mieć swoją kopie pod ręką.
-Ja też go lubię. Co ty na to, żeby ulepić bałwana jak spadnie choć trochę śniegu?- zaproponował bo w sumie czemu nie. Można by jeszcze zrobić bitwę na śnieżki. O tak! Zróbmy ją! I zbudujemy forty i okopy i... wróć na ziemię Hyung.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Czw Sty 30, 2014 1:03 am

Odetchnąłem z ulga jak tylko usłyszałem ich lekkie rozbawienie. Miałem chyba w nawyku już takie szybkie gadanie nie wiadomo o czym. Ja jednak lubiłem od czasu do czasu tak sobie z kimś porozmawiać i wygadało na to, ze bliźniacy będą jak moi starsi bracia.
Musze przyznać, że zdziwiło mnie to ile mają lat. wydawali się być nieco starci. Poniekąd się ucieszyłem, że nie jestem dla nich wielkim bachorem czy czymś podobnym. Nie lubiłem uszczypliwych co do wieku ludzi. Co z tego? Wiek to tylko liczba, a ważne są relacje ludzi, prawda?
Gdy tylko poczułem jak Hyung ucałował moją głowę odruchowo zamknąłem oczy i zarumieniłem się delikatnie. Podobało mi się takie traktowanie mimo, że nie chciałem by zaczęli przesadzać. To znaczy by nie kazali mi chodzić spać po dobranocce czy coś. W myślach aż sam się roześmiałem.
Otworzyłem powoli oczko by zerknąć na chłopaka przede mną i uśmiechnąłem się szeroko odsłaniając białe ząbki. Cieszyłem się mogąc wreszcie zachowywać tak jak lubię, nie musząc ukrywać swoich dziecinnych zapędów.
-Jesteście dla mnie jak starsi bracia... -Powiedziałem cicho dotykając obiema rękoma policzków Hyung'a. Nie wiedziałem czy czasem jego brat nie zrobi się zazdrosny, ale uśmiechnąłem się i pociągnąłem chłopaka za policzki po czym pocałowałem w nos i z chichotem puściłem. Żeby jego brat nie czuł się niedopieszczony pozwoliłem sobie bokiem usiąść na jego kolanach uważając na ranną kostkę i pocałowałem czule jego policzek wtulając się w niego. Powoli i sennie przetarłem oczy by następnie wtulić się w szal.
-Bałwanek i marchewką? -Zażartowałem rozbawiony i pociągnąłem Hyung'a za rękę by usiadł koło swojego brata.
-Kiedyś jak byłem na wakacjach w nieznanych mi górach ulepiłem wielkiego bałwana i prawie iglo! Pamiętam, że bawiliśmy się z kuzynostwem w śniegu! I jak byłem z mamą i tatą na nartach...-Nagle zamilkłem uświadamiając sobie co tego feralnego dnia się działo.
Zacisnąłem usta w kreskę i wtuliłem się w Sunga. Skoro zacząłem to dokończę, bo chyba mogę im ufać prawda?
-I wtedy była lawina... Moja mama była przy mnie i tata gdy się bawiliśmy nieco dalej, a lawina przygniotła mojego kuzyna i wuja... Widziałem ręce kuzyna następnego dnia wystające ze śniegu i dużo innych ludzi... Widziałem też jak psy wyciągały zmrożone ciała ze śniegu...-Wyszeptałem nieco ciszej przypominając sobie wszystko co tego dnia się działo. Nie wiedziałem dlaczego akurat teraz wzięło mi się na wspominania. Może przez tą pogawędkę o śniegu?
-A wy? Gdzie jeździcie na wakacje?-Zapytałem wtulając się jeszcze mocniej w Sung'a, a następnie w swój szal.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Lut 01, 2014 11:06 pm

- Oczywiście, że tak, jagiya - zaśmiał się pod nosem, słysząc ten komentarz. Ten pieszczotliwy zwrot na samym końcu był oczywiście po koreańsku, z przyzwyczajenia. W sumie, gdyby powiedział to po angielsku, akurat przy Marco, większy problem by się nie pojawił, ale to tylko kwestia tego, że chłopak zdążył się z orientować, jak wyglądała relacja braci i nie robił im z tego powodu wyrzutów. Skoro ich towarzysz przybierał taką postawę, to białowłosy nie widział potrzeby, żeby się ukrywać. Swoją drogą, może i trenował niewiele mniej niż brat - tyle że z mniejszym zacięciem, bo o sportowej karierze nie mógł marzyć - ale i tak nie raz i nie dwa z powodu tych rundek spóźniał się na zajęcia. Po prostu bliźniacy, prawda? Chociaż nie ulega wątpliwości, że z nich dwóch to Sung sprzątał częściej... znaczy, był bałaganiarzem, tak samo jak i Hyung, ale jeśli ktoś się do tego nie zabrał, to sterty ciuchów mogły zalegać na podłodze bardzo długo - bo aż zaczęłoby im ich brakować, a z braku zajęcia różne rzeczy człowiek robił. Cieszmy się, że mieszkali tylko we dwóch.
No dokładnie! Przecież oni zawsze witali ludzi z otwartymi ramionami! Znaczy... w dziewięciu na dziesięć przypadków, ale to już kwestia tego, kto, kiedy, jak i gdzie. W końcu, szczerze mówiąc, nikt nie lubi, jak mu się przerywa w połowie, prawda? Białowłosy jest szczególnym przykładem, zwłaszcza, że wścieka się tylko, kiedy ktoś przeszkodzi mu z Hyungiem. Inni nie są aż tak istotni. Marco miał tyle szczęścia, że młodszy z Koreańczyków zdążył go polubić, więc raczej urwaniem łba ryzykować nie będzie. Chociaż nigdy nie wiadomo, prawda?
Porównajmy takiego Taesunga, do czerwonowłosego... No przecież oczywiste, że Włoch wygląda i zachowuje się jak na młodszego brata przystało, szczególnie w porównaniu do osiemnastolatka, nie? Z jednej strony ciemnowłosy miał przynajmniej kolejny pretekst, żeby wykręcać się od bycia pierworodnym. I zresztą nigdy nie narzekał, za to, że ma takiego, a nie innego bliźniaka. To znaczy, przynajmniej drugi z Byunów nigdy o tym nie słyszał. Swoją drogą, nie miał pojęcia, co tak Hyung nagle z tym buziakiem w czoło wyskoczył, ale nie miał powodów do zazdrości, prawda? W końcu miał go pod ręką, to znaczy... no! Siedzieli we trzech - czyli nic nie działo się za jego plecami. Poza tym, dalsze słowa wystarczyły, żeby zupełnie podobne myśli wywalić ze łba i po prostu uśmiechnąć się do brata szeroko, "posyłając" mu buziaka.
- Jestem za~ - przystał na to niemal od razu, chociaż pytanie dotyczyło raczej ich młodszego kolegi. To już trudno. Sung raczej nie zamierzał odpuścić, chociażby dla własnej satysfakcji również. Jakby nie oczywiste różnice w wyglądzie, to teraz serio można ich wziąć za rodzeństwo! Oczywiście Koreańczycy wprowadzać żadnej godziny na dobranoc nie zamierzali, bo tak szczerze - czy ktoś kiedykolwiek tego przestrzegał? Jak tak spojrzeć na tych dwóch tutaj, to im nigdy nie wychodziło, z tej prostej przyczyny, że sypiali [i nadal sypiają] w jednym łóżku... czyli zawsze kończyło się na gadaniu lub wygłupianiu się godzinami - cicho, żeby się nie zdradzić, ale jednak.
Uniósł lekko brew, widząc ten nagły przypływ śmiałości u rudego. Szczerze? Ciekawiło go, co też ich mały towarzysz miał w zamyśle. Później nie mógł się nie uśmiechnąć, gdy dzieciak - trudno, że tylko parę lat młodszy, niewinny był i uroczy, prawda? - usadowił mu się na kolanach, natychmiastowo obejmując go w pasie, żeby przypadkiem nie upadł... no i po to, żeby przyciągnąć go bliżej.
Takiego wyznania to Byun raczej się nie spodziewał. I fakt faktem, zbyt dobry w pocieszaniu ludzi nie był - Hyung nadawał się do tego o stokroć lepiej, stąd też cieszył się, że ma starszego przy boku. W końcu... ile mógł zrobić białowłosy? Pogłaskać Marco po włosach i pocałować go w czoło - bardzo podobnie, do tego, co zrobił wcześniej jego bliźniak.
- Zależy jak czasem, prawda braciszku?~ Zazwyczaj siedzimy u rodziny, w Korei... a jeśli nie, to na jakieś mniej lub bardziej ambitne wycieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Nie Lut 02, 2014 7:17 pm

Słowotok jest zabawny, zwłaszcza w tak niewinnym wydaniu. Co innego w kłótniach czy w nagłym żaleniu się, gdy nie można zrozumieć o co chodzi drugiej osobie. Ale tutaj? Słuchanie go było przyjemnością i niezmiernie go bawiło. Ta ekscytacja i niemal dziecięcy zapał był zwyczajnie uroczy. Owszem Marco zachowywał się dziecinnie, ale co w tym złego. Jeśli wiesz kiedy zachować odpowiednia powagę i być 'w swoim wieku" to wszystko w porządku. Sam czasami też się tak wygłupiał, choć było to rzadkością. Ale tak zdarzało się, ze był niczym pięciolatek z przedawkowanym cukrem, taka naspeedowana wiewiórka.
Pokazał bratu język w odpowiedzi na jego zwrot. Czasem faktycznie dobrze było posługiwać się językiem, którego większość ludzi nie rozumie. Chociaż tak, w towarzystwie Marco mogli darować sobie podchody. Skoro nie przeszkadzał mu związek braci, to po co się z tym kryć? Niestety mało kto miał takie podejście jak on, stąd ta ostrożność. Co prawda zabawne miny mieli ludzie, gdy przeskakiwali na koreański. Zwłaszcza, ze brzmiał on dość zabawnie, gdy mówi się szybko gestykulując przy tym.
Zdecydowanie była różnica pomiędzy jednym a drugim bratem. Suga mimo wszystko traktował jako swojego rówieśnika - którym notabene był - a nie jako młodszego. Różnica była zbyt mała by ją zauważać. Marco zaś był takim elementarnym wręcz przykładem młodszego braciszka. Takiego, który przybiega w środku nocy prosząc o przegonienie potworów spod łóżka. Nie no żartuje, to robią maluchy ale zamysł wiadomy. Swoją drogą to zabawne, że po okazaniu minimalnej troski i przyjaźni, rudzielec już uznał ich za braci. Miłe choć nieoczekiwane. Szczególnie, kiedy dostał buziaka i jego policzki zostały zmolestowane. Specjalnie nadymał buzię robiąc głowią minę i zeza tylko po to by zaraz wybuchnąć śmiechem.
-Uważaj, starsi bracia to przekleństwo. Tacy ochroniarze, których spławić się nie da- zażartował i grzecznie poszedł za nim, by usiąść obok brata. Widok rudzielca na kolanach bliźniaka może nie był przyjemny ale zignorował to kompletnie. Powiedzmy, że przestał czuć jakiekolwiek zagrożenie dla swojej osoby, no i o młodego nie będzie zazdrosny. Zwłaszcza, że ten był typem przytulanki i pewnie nawet nie pomyślał o czymkolwiek "nieodpowiednim".
-Oczywiście, bez marchewki się nie obejdzie. - to był wymóg nie do przeskoczenia! A potem zaczęła się opowieść. Z początku wesoła zamieniła się w historię raczej przygnębiającą. Nie ma nic przyjemnego w widoku martwych ciał własnej rodziny wystających ze śniegu. Aż dreszcze go przeszły. Ale przecież nie pozwolą mu się tutaj smucić prawda? Widać też Sung zostawił oczyszczanie jemu. Eh w sumie racja był w tym lepszy. Cichutko westchnął i podniósł rękę by pogłaskać go po policzku w delikatnym geście. Jego spojrzenie było łagodne, tak samo z resztą jak i ton głosu.
-Przykro mi, śmierć bliskich nie jest niczym miłym. Zwłaszcza w takim wypadku. Ale nie myśl o tym, więcej się to nie zdarzy a ja z Sungiem zadbamy o to, byś znowu miał wspaniałe wspomnienia związane ze śniegiem. Co ty na to? Pójdziemy jeszcze na łyżwy, więc będziesz mógł się ze mnie ponabijać. Jeżdżę tragicznie- starał się go choć trochę rozbawić i odciągnąć myśli od niemiłej przeszłości. Wyrazy żalu i wylewanie łez nie były na miejscu w ogóle. Wolał by skupił się na czymś innym, zwłaszcza, że nie mieli wpływu na to co się działo. Trzeba więc coś zrobić, by na nowo pokochać zimę i śnieg. Powoli zabrał rękę jeszcze na koniec targając mu czuprynę i znowu szczerzył się wesoło.
-Dokładnie. W sumie to tutaj mamy jak na wakacjach prawda? Nikt nam nie truje i możemy robić co chcemy. - No bo taka prawda. W domu jednak czuło się dyscyplinę i kochana mama chciała robić wszystko co najlepsze bo przyjechali jej ukochani synowie. Nieco męczące choć na swój sposób kochane. Cała mama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Pon Lut 03, 2014 10:36 pm

W sumie to nie potrzebowałem jakiegoś większego pocieszenia i niepotrzebnie dołowałem się niemiłymi wspomnieniami z dzieciństwa. poczułem, że nagle cały mój świat staje do góry nogami. Poznałem nowych sympatycznych ludzi, z którymi chce dzielić każdą chwilę swojego życia, ale przecież oni się kochają prawda? Będę im w tych szczęśliwych chwilach przeszkadzał. Przynajmniej teraz mogę trochę pobyć w towarzystwie moich umownych - jak to nazwałem, braci.
Uśmiechnąłem się delikatnie do Hyunga chcąc mu pokazać, ze już wszystko jest okej i powoli odsunąłem się od jego bliźniaka. Pewnie musieli się czuć nieswojo gdy z taką śmiałością się tu usadowiłem. nie powinienem był się w ogóle tak z nimi zaprzyjaźniać. tylko szlak by tą kostkę! Muszę przyznać, że już mniej bolało, ale bolało nadal. Wątpiłem szczerze, że zdołam w takim stanie samotnie dojść do akademika i swojego pokoju. Może powinienem teraz poprosić ich o odprowadzenie? Nie to zły pomysł.
Delikatnie stanąłem wyprostowany o własnych siłach ignorując ból w kostce. Chciałem im jakoś miło podziękować, ale pytanie jak? Po chwili zastanowienia chwyciłem moją torbę i przewiesiłem ją sobie przez ramie. Byłem szczęśliwy mogąc poznać ta dwójkę, ale teraz już powinienem chyba iść do siebie, bo ile można siedzieć im na głowie.
-Dziękuje wam za wszystko. -Powiedziałem i chwyciłem ich obojgu dłonie z szerokim uśmiechem. Cieszyłem się mogąc spędzić z nimi miłe chwile, mimo że zwichnięcie kostki za miłe nie było.
-Zabierzecie mnie kiedyś do waszego rodzinnego domu! -Stwierdziłem bardziej niż zapytałem i pociągnąłem ich za ręce tak by poje usta zarazem znajdowały się przy ich uszach.
-Tylko uważajcie... Za tym co dobre i niewinne może czaić się zło - Szepnąłem cicho, a potem zrobiłem coś czego po sobie bym się nie spodziewał. Obróciłem ich twarze i cudem zetknąłem nasze usta ze sobą. Po czym widząc, że są w lekkim szoku zostawiłem im kartkę ze swoim numerem telefonu i wyszedłem ze salki nieco kulejąc na tą nieszczęsna nogę.
Miałem szczerą nadzieję, że nie będą mieli mi za złe tego pocałunku. Po prostu chciałem spróbować jak to jest, o! uśmiechnąłem się szeroko do siebie. Czy ja zawsze musiałem być taki beztroski? Chyba to moje powołanie~

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Nie Lut 09, 2014 8:35 pm

No nie ukrywajmy... gdyby ktoś miał chciał zacząć tutaj Sunga zanudzać zalewając swoimi problemami, których białowłosy nie widział powodów, żeby słuchać, to raczej o niebo lepiej ugryźć się w język, zrobić w tył zwrot i po prostu dać mu święty spokój, bo inaczej za siebie nie ręczy. Zachowania pewnych osób po prostu wnerwiały go niezmiernie, szczególnie, jeśli miał do czynienia z facetami. Przepraszam bardzo, niby przez tak długo nie chcieli dać kobietą równouprawnienia, dalej nieraz na to narzekają i negują, a jak przychodzi co do czego, to zamiast zdusić to w sobie jak na faceta przystało, zaczynają ryczeć każdemu z osobna, jacy to oni nie są biedni. Inna sprawa, jak to pomiędzy braćmi czy bliskimi przyjaciółmi. No nie da się ukryć, że podobne zachowanie o Hyunga raczej się nie zdarzało, ale jeśli już to jego bliźniak nie miał problemów... tylko że to wyjątkowy przypadek!
Wracając do rzeczy - w wydaniu Marco słowotok rzeczywiście był uroczy, zupełnie nieszkodliwy i nieirytujący, przez co białowłosy mógł się tylko lekko uśmiechnąć, wspominając czasy gdy on i brat zachowywali się w ten sposób niemalże cały czas... ale to było dawno, później oczywiście znaleźli ciekawsze sposoby na wyładowywanie nadmiaru energii, chociaż... do dziś te momenty rzecz jasna się zdarzały. A Hyunga miło się oglądało, kiedy coś go ekscytowało. Serio.
Tak, racja... rozmawiają z kimś, a tu nagle wypada się wymienić mało kulturalną i nieodpowiednią dla otoczenia myślą, więc Koreański jest jak znalazł. Tylko później otoczenie zaczyna na nich patrzeć jak na idiotów albo doszukują się drugiego dna... może i słusznie, bo przecież często komentarze padają również pod ich adresem. W końcu nie będą przy osobie trzeciej otwarcie mówić czy chcą ją przelecieć czy nie. Zbyt łatwo przyszłoby ją przestraszyć.
Znaczy, przepraszam bardzo! Sung to często mu się w nocy do łóżka ładował! Tylko ze zgoła innych powodów, ale każdy pretekst jest dobry, czyż nie? Taesung też nie krył śmiechu widząc zachowanie Włocha, które zupełnie mu w tym momencie nie przeszkadzało. Co innego, gdyby dowiedział się o tym z drugiej ręki, albo wpadł w trakcie, nie od samego początku. Zresztą, chyba u obu Koreańczyków było identycznie.
- Yup. Chociaż nie ukrywajmy, z matką moglibyśmy mieć gorzej. - Wzruszył lekko ramionami. - A zabrać się właściwie możemy, nie, Hyungie? - przyznał, na koniec uśmiechając się lekko do brata. Taka prawda. Ich rodzice raczej narzekać nie będą, a taki przelot to może troszkę kosztował... tylko na pewno o niebo mniej niż samo uczęszczanie do tej szkoły, więc to już w ogóle nie problem.
Tego pocałunku mieć za złe Marco nie mogli... znaczy, przynajmniej Sung, który ledwie powstrzymał się przed zatrzymaniem młodszego i pokazaniem mu, jak taki pocałunek powinien wyglądać... ale to może innym razem, co? Lepiej nie straszyć młodszego chłopca. Zamiast tego uważnie przyjrzał się kartce z numerem, z miną zwycięzcy pokazując ją bratu, a później chowając do kieszeni.
- To co? Chcesz przetańczyć jeszcze raz, czy zmywamy się do pokoju? - zapytał, samemu całując Hyunga w usta, tuż po tym, jak odwrócił go w swoją stronę. A bo co? Przecież mu wolno!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Pią Lut 14, 2014 9:44 pm

Zdecydowanie to pożegnanie było zaskakujące. Nie spodziewał się, że to rude maleństwo postanowi spróbować pocałunku w trójkącie. Ciekawy pomysł trzeba mu to przyznać, ale tak jak Sung zauważył, aż nachodziła ochota, by pokazać młodemu jak to faktycznie powinno wyglądać. Więcej pasji, ciepła i pożądania przede wszystkim. Z drugiej strony, może i lepiej że do tego nie doszło? Prowokowanie bliźniaków w ten sposób nie jest dobrym pomysłem o ile nie masz ochoty na ciekawsze zabawy. Hyung dobrze znał brata i wiedział, że zwyczajnie zaciągnąłby małego Marco do nich do pokoju i kilka sugestii później pewnie wylądowałby pod ich kołdrą. Czy chciałby tego czy nie tak by się pewnie skończyło. Sungi zdecydowanie lubił takie małe słodycze , albo przynajmniej takie Hyung odebrał wrażenie. Czy mu się to podobało? Z jednej strony nie, z drugiej przynajmniej miał świadomość że te pruchnicotwórcze stworki mu nie zagrażają w żaden sposób. Co do numeru miło że go dostali. Przynajmniej wiedzieli, że Marco chce z nimi utrzymać kontakt, z resztą kto by nie chciał dostając propozycję wyjazdu do oddalonego o tysiące mil kraju?
-Jeszcze zatańczę, ale to za chwilę, bo skoro jesteśmy już sami... - Tae uśmiechnął lubieżnie i bardzo szybko usiadł okrakiem na bracie. Jego usta odnalazły tak podobne do siebie wargi i złączyły je w zdecydowanie (nie)grzecznym pocałunku. Agresywny, namiętny i pełen jakiejś tęsknoty. Zupełnie jakby całym sobą chciał pokazać, że Sung należy tylko i wyłączeni do niego. Nie byłby to z resztą pierwszy raz, gdy tak się zachowuje. Zawsze, kiedy brat sprowadzał sobie kogoś lub zwyczajnie podrywał, był w ten sposób "przywracany do pionu". Całkiem przyjemny sposób prawda? Pociągnął go lekko za włosy, by dać sobie dostęp do jego szyi i lekko przygryzł wrażliwą skórę. Nie robił mu krzywdy, czy planował zostawiać ślady, po prostu jedna z wielu pieszczot, które sam Hyung tak lubił.
-Zaraz wracam - wymruczał i jak gdyby nigdy nic wstał i ruszył do wieży. Puścił muzykę i wrócił do ćwiczeń układu, który zaprezentował wcześniej. Tym razem jednak cały czas śledził w tafli szkła białowłosego bliźniaka nie przejmując się czy zrobi jakiś błąd czy nie. Jakoś tym razem mu na tym aż tak nie zależało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Lut 15, 2014 8:10 pm

W takim wypadku wyszłoby o niebo ciekawiej! Chociaż rzeczywiście - całość niewinnej osobowości Marco poszłaby w zapomnienie, gdyby bliźniacy [a w szczególności Sung] położyli na nim swoje łapy. Może białowłosy lubił od czasu do czasu zaprosić do łóżka niedoświadczonych, uroczych kochanków, ale na dłuższą metę obchodzenie się z takimi jak z jakimś jajkiem było nużące. Co zresztą widać jak na dłoni - ilu tych słodkich chłopców zostało z nim na dłużej? No właśnie... w praktyce to jeden, jeśli liczyć to, że pierwszy poważniejszy pocałunek z Hyungiem miał niedługo po ich... jedenastych urodzinach. Wtedy obaj chcieli tylko sprawdzić co też takiego fajnego widzą w tym dorośli, a i młodszy z Byunów [jeszcze wtedy] nie miał bladego pojęcia jak właściwie działa seks.
W każdym razie, różnorodność była dobra... a z tymi niewinnymi można było sobie na stosunkowo dużo rzeczy pozwolić - może dlatego z taką ochotą wprowadzał ich na właściwą, drugą stronę tęczy... czy coś w ten deseń. Istotne jest jednak to, że nikt - absolutnie nikt - nie mógł zagrozić TaeHyungowi. To po prostu nie miało prawa bytu. W końcu jego brat był wszystkim, czego białowłosy na dłuższa metę potrzebował.
Nie zdążył nawet skomentować słów bliźniaka, kiedy poczuł jego usta na swoich. Momentalnie uśmiechnął się, bez żadnego zastanowienia przygryzając wargę starszego, jakby chciał przypomnieć kto tutaj rządzi i pogłębiając pocałunek, a raczej wdając się w dość energiczną walkę o dominację w nim. Tak szczerze mówiąc... jak Sung mógł nawet pomyśleć o zastąpieniu tancerza kimś innym, gdy ten potrafił zawrócić mu w głowie tak łatwo, prosto, bez wysiłku. Niezależnie od tego ile razy by czegoś nie zrobili, białowłosy i tak czuł to o wiele silniej niż z innymi. Stąd też natychmiast przyciągnął starszego do siebie, mocniej, pewniej, układając dłonie na jego biodrach, żeby mu przypadkiem z tych kolan nie zleciał.
Zamruczał cicho, pozwalając mu odchylić swoją głowę i dając pełen dostęp do bladej szyi. Skoro tego Tae chciał, do dlaczego miałby odmawiać? Zresztą, był przyzwyczajony do takiego przypominania mu, do kogo - z wzajemnością - należy. Nie da się ukryć, że już taki krótki moment bliskości sprawiał, że młodszy nie chciał puścić drugiego nigdzie. Może dlatego z uwagą śledził każdy jego ruch, do wierzy, później na środek parkietu... Pierwsze trzydzieści sekund wytrzymał, jedynie obserwując tańczącego brata ciemnymi oczyma. A później... jak nie trudno się domyśleć - cierpliwość została wyczerpana, a on bardzo szybko znalazł się tuż za chłopakiem.
- Naprawdę sądzisz, że będę siedział w miejscu i oglądał, jak tańczysz... po czymś takim, Hyung-ah? - zamruczał mu wprost do ucha, bez najmniejszego zastanowienia, obejmując od tyłu w pasie i przyciągając do siebie tak blisko, na ile to było możliwe. Oczywiście, że Sung widział te wcale nie ukradkowe spojrzenia w lustrze, w jego stronę i nie mógł pohamować zawadiackiego uśmiechu, jaki cisnął mu się na usta od dłuższej chwili, gdy władował lewą dłoń pod koszulkę bliźniaka, spokojnie wykonując chłodnymi palcami niewielkie kółka na rozgrzanej skórze brzucha. Oparł podbródek o jego ramię, spoglądając na ich odbicie w lustrze. W końcu, to wcale nie tak, że całkowicie uniemożliwił starszemu poruszanie się w rytm muzyki. No bez przesady! - Ale taki był twój plan, prawda, kochanie? - Właściwie to nie potrzebował pytać, skoro moment później zaczął muskać ustami szyję ciemnowłosego, zupełnie nie przejmując się tym, że właściwie to dalej istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś może ich nakryć. To zupełnie nieistotne. - Ładnie to tak? Prowokować mnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Lut 15, 2014 11:14 pm

Co do tego rządzenia to bym się kłócił. Oboje lubili dominować i żaden się z tym nie krył. Dzierżenie władzy nad drugim kręciło ich i tylko napędzało do zabawy. Chociaż jeśli statystycznie by spojrzeć, to jednak Hyung częściej ulegał bratu niż na odwrót. Nie jego wina, że tak bardzo lubił dłonie swojego brata na ciele, że był gotowy mu się poddać. Nie od razu i nie za darmo, ale w końcu ulegał. Wszystko zależało od nastroju i tego, jak druga strona się starała. Dajmy na to, gdy Tae miał zły humor za nic nie pozwolił, by to Sung dominował, gdy był przygnębiony tylko bliźniak wiedział jak go pobudzić. Wszystko więc było czynnikiem zmiennym w zależności od którego przechodziła dominacja.
Mogli mieć innych, ale tylko oni wiedzieli jak najlepiej zadowolić drugiego. Znali swoje ciała i upodobania od zawsze. Nauczyli się swoich reakcji i dzięki temu, doprowadzenie drugiego do odpowiedniego stanu stawało się proste. Obcy bywali zbyt nieśmiali lub niepewni, kolejni byt agresywni, więc siłą rzeczy bliźniacy zawsze wracali do siebie. Poza tym łączyło ich to pożądanie podsycane od lat, którego pewnie nie jedna para by im pozazdrościła. Idealnie się uzupełniali i współgrali ze sobą, a to jest obecnie rzadkością.
Był ciekawy, ile Sung wytrzyma siedząc na ławce. Prawdę mówiąc zrobił to specjalnie. Prowokował go i droczył się, zupełnie jakby miało by to być zaproszenie do gry wstępnej. Bo nie oszukujmy się, tak to się skończy. Pytanie tylko gdzie. Czy tutaj na parkiecie czy jednak znajdą w sobie tą odrobinę samozaparcia i dojdą do pokoju. A z resztą, nie ważne.
Sung znalazł się obok niego, obejmując go i samemu prowokując. Ten szept sprawiał, że po plecach przebiegał mu dreszcz, a serce zaczynało bić szybciej pompując krew do każdego kawałka ciała. Specjalnie oparł się o niego drażniąc i zachęcając do dalszych działań. I tak szczerze mówiąc miał gdzie to, czy ktoś tu wejdzie czy nie. Zawsze mają wymówkę, że ćwiczą do występu prawda?
-Dobrze wiesz, że zawsze robię to, na co mam ochotę, przeszkadza ci to?- zamruczał spoglądając na niego kątem oka. Jego ręce powędrowały do tyłu lądując na biodrach bliźniaka, co by ten nie uciekał od niego za bardzo. O poprawnym wykonaniu układu żaden nie myślał. W sumie to nawet muzyka przestała mieć znaczenie. Kolejne otarcie i specjalnie wydany jęk. A co, prowokujmy dalej.
-Wiesz, że odciągasz mnie od treningu, prawda skarbie? Mam nadzieję, że masz w zamian odpowiednią nagrodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   

Powrót do góry Go down
 
Mała sala gimnastyczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Trening policyjny - wspinaczka po linie - sala gimnastyczna
» Mała sala gimnastyczna
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Hala sportowa :: ∎ Sale gimnastyczne-
Skocz do: