IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mała sala gimnastyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Mała sala gimnastyczna   Sob Sty 18, 2014 7:57 pm

Zwykła, niewielka salka. Na ścianie po prawej stronie od drzwi wejściowych znajdują się lustra sięgające od podłogi do sufitu, naprzeciwko - drabinki. W rogu zaś przejście do składzika, gdzie znaleźć można różnego rodzaju hantle, gumy do ćwiczeń, piłki lekarskie, ect.

Samo to, że wraz z TaeHyungiem mieli inne zajęcia lekcyjne, doprowadzało jego młodszego brata do szału. Kiedy nie był w stanie mieć go przy sobie, białowłosy dostawał cholery i już nawet o zazdrość czy jakieś obawy nie chodziło tak bardzo, jak o świadomość, że nawet, jeśli znajdują się w tym samym budynku, nie jest w stanie z nim porozmawiać lub po prostu - mieć go w zasięgu ręki. Sung doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w znacznym stopniu od bliźniaka się uzależnił, ale z drugiej strony... nie było potrzeby robić z tym czegokolwiek. Przecież ciemnowłosy miał podobnie. Przez wiele, wiele długich lat wstecz, a i w przód na pewno również.
Mając to wszystko na uwadze, nie trudno zrozumieć, dlaczego białowłosy z taką ochotą przystał na propozycję starszego, aby towarzyszyć mu na sali gimnastycznej, gdzie Hyung zamierzał poćwiczyć taniec. Może on sam niespecjalnie się w przemyśle muzycznym widział, ale przecież... oglądanie brata było jedną z wielu, niesamowicie przyjemnych rozrywek czy czegoś. Poza tym, między nimi nigdy nie chodziło o samą fizyczność - co dość zabawne, biorąc pod uwagę, że Sung bez seksu zbyt długo wytrzymać nie potrafił - więc taki sposób na wspólne spędzenie wieczoru pasował im obu.
Otworzył drzwi do pomieszczenia, przepuszczając starszego przodem, po czym rozejrzał się po pomieszczeniu, upewniając, że jest puste.
- Pomóc ci z rozciąganiem? - zaproponował z miejsca, spoglądając w stronę bliźniaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Sty 18, 2014 8:14 pm

Hyung starał się by z pozoru jego relacje z bratem wyglądały zupełnie zwyczajnie. Jak na bliskie rodzeństwo przystało, jednak nic poza tym. Tyle, że to było diabelsko wręcz trudne. Starszy z Byunów był zaborczy i świadomość, że jego braciszek pewnie w najlepsze śmieje się ze znajomymi doprowadzała go do szału. Owszem nie zabraniał mu tego, ba wręcz cieszył się, że jest towarzyski, ale ta nuta zazdrości nie potrafiła odstąpić go choćby na krok. Tyle że takich rzeczy nie można okazywać, nie w miejscu, gdzie plotki potrafią się rozejść szybciej niż grzybica na basenie. Co z tego, że z pozoru go to nie ruszało, ale jeśli przez ich związek brat miałby ucierpieć... nie, lepiej by mimo wszystko zostało to w sferze prywatnej.
Pomysł z zaproszeniem go na trening przyszedł dość nieoczekiwanie. Impuls można by rzecz. Przebierając się w strój do ćwiczeń niemal od niechcenia zaproponował mu taki rodzaj spędzenia wolnego czasu. Owszem, Sungi raczej nie przepadał za tańcem, ale zawsze to była to okazja do przebywania z sobą. Swoją drogą ciekawe jak Hyung wytrzyma jeśli faktycznie załapie się do jakiegoś zespołu. Długie godziny na sali, później koncerty, trasy promocyjne, nagrania i tym podobne. Nie będzie miał wtedy czasu dla siebie ani odrobiny wiec jak tu myśleć jeszcze o wciśnięciu brata w grafik. Może więc dobrze, że już teraz próbują żyć choć trochę oddzielnym światem? Taka mała praktyka na przyszłość.
Weszli do środka. Jak zwykle o tej porze nie było tutaj za wiele osób. Ba, nikomu nie chciało się ruszyć tyłka by zadbać o siebie co nie zmienia faktu, że w każdej chwili ktoś mógł do nich dołączyć. Różnie bywa.
-Jasne- odparł z uśmiechem związując włosy w niewielki kucyk. W sumie nie musiał ale latające wszędzie kłaki bywały irytujące. W każdym razie zaraz podszedł do brata i nim zaczął robić jakiekolwiek ćwiczenia pocałował go "na szybko". No teraz możemy zacząć trening. Posłał mu zadziorny uśmiech i obrócił się do niego plecami dając znak, by uczynił to samo. Trzeba przecież rozciągnąć kręgosłup nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Sty 18, 2014 8:32 pm

Ten dzień jak zwykle Marco rozpoczął biegu i po wszystkich zajęciach był wykończony. Miał ochotę jedynie iść spać i się polenić, ale coś kazało mu pójść poćwiczyć. Samemu nie czuł się za dobrze w tak wielkiej szkole. Nie chciał też narzekać nauczycielom czy opiekunom akademika na samotność. Maił szczerą nadzieję, że już wkrótce ktoś lub coś się nawinie i nawiąże przyjaźń.
Uśmiechnął się do siebie idąc powoli korytarzem. Co chwile poprawiał szal tak by nie ciągnąc go na ziemi. Miał teraz ochotę poćwiczyć gimnastykę artystyczną. To w czym na prawdę świetnie mu szło i nie mógł narzekać na brak podziwu ze strony innych w tej dziedzinie. Powoli uchylił drzwi do sali zerkając czy ktoś jest w środku. Pierwsze co zobaczył to dwóch całujących się chłopaków. Odsunął się od drzwi z małym rumieńcem. Takiego typu rzeczy na prawdę go zawstydzały. Odetchnął cicho po czym wszedł do sali.
Ubrany był w wygodne leginsy i białą koszulkę skrytą pod czarną bluzą i miękkim białym szalem. Wszedł do sali idąc przy ścianie. Nie chciał przeszkadzać chłopakom w ćwiczeniach.  odłożył torbę po drugiej stronie po czym ściągnął bluzę by przypadkiem jej nie przepocić.  Nie patrzał już na chłopaków tylko po prostu zaczął się rozciągać. Kilka skłonów w przód kilka w tył, kilka przysiadów, wymachów i uśmiechnął się szeroko do siebie. Wyciągnął ręce w górę i wymierzył sobie trasę.
No i zaczął.  Dwie gwiazdy pod rząd potem przeskok na rekach i obrót w powietrzu z miękkim lądowaniem w tykiem na materacu. Zaśmiał się sam do siebie cichutko i spojrzał na chłopaków.
-Nie będzie wam chyba przeszkadzało to co robię? -Zapytał spokojnie z włoskim akcentem stając na rękach i rozciągnął nogi na boki by następnie stancą normanie i rozsuwając nogi w przód i w tył zrobić bezproblemowo szpagat.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Sty 18, 2014 9:00 pm

Normalność od zawsze była przereklamowana! TaeSung już wolałby, gdyby wytykali ich palcami, niż kiedy musiał się tak mocno pilnować. Że nie zawsze udawało się trzymać rączki przy sobie, to też zupełnie inna historia, zaś samo to należało chłopakowi wybaczyć, prawda? Teraz tak szczerze, kto, będąc świadomy, że cała ta chodząca perfekcja, jaką w oczach bliźniaczego brata był TaeHyung, należy tylko do ciebie? Owszem, irytowała konieczność dzielenia się, lecz przecież na zwieńczenie dnia i tak zasypiali w swoich ramionach, zupełnie zapominając o wszystkich innych.
Ogólnie rzecz biorąc, nawet jeśli młodszy z Bynów lubił muzykę, nigdy wielkiej kariery w tej dziedzinie przemysłu nie zamierzał robić. Również dlatego, że wtedy ojciec byłby wściekły, nie mając komu powierzyć firmy, z kolei odbieranie ciemnowłosemu możliwości do spełnienia marzeń przez to, iż pierwszy przyszedł na świat, przez zwykły kaprys Sunga nie powinno mieć miejsca.
Co wcale nie zmienia faktu, że myślenie, iż TaeHyung zostanie przez bliźniaka kiedyś puszczony wolno w świat to w ogóle jakiś idiotyzm. Z prostej przyczyny - gdyby miał on wrócić do Korei, białowłosy bezmyślnie pojechałby z nim, kontynuując naukę zaocznie, przez internet czy jakikolwiek inny sposób, w indywidualnym toku nauczania. Mógłby zostać jakimś osobistym ochroniarzem, doradcą, masażystą, stylistą, czymkolwiek innym bliźniaka, żeby korzystać z tych paru wolnych chwil pomiędzy określonymi punktami harmonogramu na tyle, na ile tylko będą mogli.
Uśmiechnął się nieco szerzej, doskonale domyślając się, co ciemnowłosy zamierza zrobić, kiedy ten podszedł bliżej. Oczywiście miał ogromną ochotę na pogłębienie tego pocałunku, jednak zanim zdążył cokolwiek zrobić, ten już odwrócił się do niego plecami.
- Nieładnie, Hyung-ah... Tak mnie prowokować - zamruczał mu do ucha, obejmując go lekko od tyłu. Zaraz jednak puścił bliźniaka, doskonale wiedząc, że nie ma sensu odciągać Hyunga od treningu i posłusznie wykonał jego nieme polecenie. Wykonał pół kroku w jego stronę, tak, żeby zetknęli się plecami. W końcu nie pierwszy raz ćwiczyli coś wspólnie, zaś rozciąganie do zbyt skomplikowanych rzeczy nie należy... o ile ma się do partnera zaufanie, co w przypadku Byunów spełnione było w stu procentach.
Dopiero wtedy, gdy był już pochylony do przodu i z bratem na plecach, dostrzegł przybysza. Znaczy, usłyszał dźwięk otwieranych drzwi - pewnie, tylko że wtedy bardziej interesował go bliźniak, niż cokolwiek innego. Posłał w stronę czerwonowłosego firmowy uśmiechem, przyglądając się jego działaniom, zanim postawił TaeHyunga na ziemi po skończonym ćwiczeniu.
- Nie wydaje mi się... hyung? - upewnił się jeszcze, bo to przecież starszego trening, nie jego. - Poza tym, miło poznać, TaeSung do usług.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Sty 18, 2014 9:24 pm

O tyle dobrze, że Sungowi nie przeszkadzał aż tak taki obrót spraw. W pewnym sensie poświęcał się za niego przejmując obowiązki starszego brata. Może dla Europejczyków czy Amerykanów kolejność urodzenia nie była aż tak ważna, ale dla nich był to czynnik niejako kształtujący twoje dalsze życie. Gdyby nie to, że młodszy z Byunów zgodził się na taki układ, Hyung nie mógłby spełnić marzeń o muzyce. Byłby skazany na garnitury, posiedzenia zarządu czy cokolwiek innego co kompletnie go nie interesowało. Z drugiej jednak strony chwilami czuł się winny z tego powodu. Miał wrażenie, że zmusił Sunga do takich a nie innych decyzji lecz własny egoizm nie pozwolił mu się temu przeciwstawić.
-Oj jak zawsze drażliwy - zażartował doskonale zdając sobie sprawę, że go prowokuje. Ale przecież wynagrodzi mu to z nawiązką. Jak zawsze z resztą. W sumie mógłby sobie odpuścić trening i zwyczajnie się nim zająć, ale cóż.. jeśli ominie jeden zaraz zrobi to z drugim i kolejnym, a to mu na dobre nie wyjdzie. Może przesadzał, ale miał nieco naturę leniwca. Jeśli chociaż raz da za wygraną później trudno mu będzie wrócić do rutyny.
Usłyszał, że ktoś wchodzi ale póki nie przeszkadzał im w żaden sposób, Hyunga raczej mało obchodzi. Zwyczajnie skupiał się na nich dwóch i tyle. Z resztą czemu miałby się od razu ekscytować nowym towarzystwem w momencie, gdy tamten zajmuje się sobą i nie wchodzi im w drogę. Długo jednak nie musieli czekać na nawiązanie kontaktu. Rudzielec po serii figur odezwał się do nich z pytaniem o "wchodzenie sobie w drogę".
-Nie, jasne trenuj. W sumie przyszliśmy oboje po to. TaeHyung do usług. Będzie ci przeszkadzać jeśli włączę muzykę?- zapytał chcąc by doszło do jakiś spięć. Może i miał gdzieś co ludzie sobie o nim pomyślą, ale mimo wszystko po co sobie dorabiać problemów prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Sty 18, 2014 9:47 pm

Dość szybko chłopak doszedł do wniosku, że chyba ma do czynienia z braćmi. Zauważył kilka podobieństw jakże w imionach czy azjatyckim wyglądzie. Nie przeszkadzało mu nic a nic, że dopiero co się całowali. W sumie jego to nie dotyczy i nie powinien wtrącać się w nieswoje sprawy. Powoli wstał uważając by się nie połamać i stanął na równe nogi. Poprawił szal na szyi jakby przeczuwając, że zaraz coś się stanie.
-Marco... M-Miło mi -Powiedział ponownie z typowym włoskim akcentem i szerokim uśmiechem drapiąc sie palcem po piegowatym policzku. Przez chwile zastanawiał się czy nie lepiej jeśli opuści salę i nie będzie chłopakom przeszkadzał bo w sumie mógłby poćwiczyć na korytarzu czy coś. Lekko się zmieszał czując spojrzenie obu na sobie i spuścił wzrok.
Trochę im zazdrościł musiał przyznać. On sam nigdy nie miał brata wiec nie wiedział jak to przyjemnie jest mieć z kim pogadać i kto może cie wesprzeć. Westchnął cichutko i pokręcił przecząco głową na pytanie pozwalając włosom na delikatne wyślizgnięcie się spod szala, który również przy potrząśnięciu głową zawitał o podłogę.
Kolejne westchnienie z ust młodszego. Powoli ruszył w stronę swojej torby, a tu nagle co? Nadepnął na szal i poślizgnął się na nim oczywiście. Z hukiem upadł na plecy. Skrzywił się mocno ze łzami bólu w oczach. Czy on zawsze musiał sobie zrobić krzywdę przy innych? Nie zdziwi się jak zaraz zostanie wyśmiany przez starszych. Spróbował się podnieść, ale jedynie syknął z bólu. Nie pozwolił natomiast łzą opuścić oczodołów. Nie będzie pokazywał swojej miękkiej strony na pierwszym spotkaniu tym bardziej, że może zostać wyśmiany, a łzy jeszcze bardziej pogorszyły by sytuacje.
Głowa potwornie go rozbolała. Drżącą bladą dłonią dotknął swojego czoła. Musiał puknąć nią w podłoże gdy się poślizgnął. Powoli podparł się łokciami próbując jakoś się podnieść.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Sty 18, 2014 10:44 pm

Byłby skazany na garnitury, posiedzenia zarządu czy cokolwiek innego co kompletnie go nie interesowało. Z drugiej jednak strony chwilami czuł się winny z tego powodu.
Może nawet Hyung nie mylił się aż tak bardzo. Młodszy żadnych wielkich aspiracji w prowadzeniu biznesu nie miał, przynajmniej na początku. Przecież zawsze można pójść w kierunku sportu, czy jakiegoś bardziej hańbiącego, a jednocześnie ciekawszego, zajęcia. Nie mniej, po paru latach nauki w prestiżowej, prywatnej szkole, nawet do myśli, że większość dnia spędzi za biurkiem i w garniturze, jakoś przywykł. Poza tym, akurat kwestia dziedziczenia w Korei była niesamowicie dla rodziców delikatna i drażliwa. Lepiej już nie przekonywać ich, że powinni przekazać biznes w ręce jakiegoś kuzynostwa czy obecnego vice-prezesa. TaeSung mógł to zrobić, szczególnie ze względu na brata, a teraz również przez to, że wiedział o wiele więcej niż na samym początku nauki, kiedy przystał na ten układ bardziej dla zasady, a co za tym idzie, było to dla niego odrobinę ciekawsze.
- Tylko dla ciebie - zaśmiał się cicho. Oczywiście, że później sobie to odbije. Przecież ta niesubordynacja wobec młodszego brata w ogóle nie powinna mieć miejsca... no, raczej na odwrót, ale przecież nie od dziś wiadomo, że białowłosy lubił mieć nad bliźniakiem pewnego rodzaju przewagę. Na ten momenty, Sung doskonale wiedział, że nie mogą po prostu wrócić do pokoju, bo stanie się to rutyną, a w efekcie żaden nie wywiąże się ze swoich zobowiązań. Właśnie dlatego wolał przesiedzieć tutaj tę godzinę lub więcej, ewentualnie samemu wykonując jakieś ćwiczenia, a później mieć brata już tylko dla siebie.
Prawda jest taka, że Hyung miał pełne prawo włączyć muzykę, jako że był tutaj pierwszy - to w oczach drugiego z Byunów, ale skoro Marco nie odmówił, nie zamierzał się tym przejmować. Czasami pomiędzy rodzeństwem bywały spięcia - oni nie stanowili wyjątku, nie mniej nigdy nie dochodziło do poważnych starć, a nawet jeśli, wszystko kończyli w ugodowy sposób, nie mogąc bez siebie zbyt długo wytrzymać. Nie wszyscy mieli tak kolorowo, prawa? Bracia mogli być dla siebie jak ostatnie chamy i sknery! Istniała cała masa różnych reakcji - ta ich stanowiąca jedną z najdziwniejszych kombinacji, lecz przecież żaden nie zmieniłby tego na coś innego.
Zasadniczo, jeśli chciało się spotkać z przyjacielską stroną TaeSunga należało spełnić wiele różnych warunków. Nie mniej, humor mu dopisywał, a młodszy chłopak przykuł jego uwagę dla samej zasady - nie komentując ani słowem, tego, co pomiędzy nimi zobaczył [a zobaczył na pewno], dlatego Włoch mógł liczyć na specjalne traktowanie. Słysząc huk towarzyszący upadkowi czerwonowłosego, Byun momentalnie oderwał uwagę od poszukującego odpowiedniej piosenki brata, kierując ją w stronę leżącego na ziemi dzieciaka, do którego też zaraz podszedł. To, że kiedyś pracował w Host Clubie, też miało pewien wpływ na jego "troskliwe" zachowania w takich sytuacjach... inna historia, że gdyby to Hyung uderzył głową, już byłby niesiony na rękach do łóżka.
- Uderzyłeś głową? - zapytał, przykucając obok Marco i widząc jak ten dotyka czoła. Nie zamierzał się nabijać z wymienionych wcześniej powodów. Gdyby nie to, że mógł spędzić czas z bratem, pewnie wyszłoby inaczej. - Dasz radę usiąść? - kolejne pytanie, tym razem połączone z wyciągnięciem w jego stronę ręki... jakby potrzebował pomocy, czy coś. Hyung pewnie też zaraz do niego dołączy - przynajmniej miał taką nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Nie Sty 19, 2014 5:01 pm

Może i miał pełne do tego prawo z racji, że byli tutaj pierwsi, oraz byli starsi ale i tak wolał zapytać. Po co sobie od razu robić wrogów czy zniechęcać do siebie przypadkowe osoby. Fakt, i tak nawet bez pozwolenia włączyłby płytę i zajął się sobą ale pozory przede wszystkim. Chyba czasem przykładał większą wagę do tego jak go postrzegają niż brat. Ten to już w ogóle miał to gdzieś i nie przejmował się niczym mówiąc wszystko w twarz. Hyung choć trochę się pilnował i starał się nie wychodzić na gbura. Może to kwestia tego, że w przyszłości będzie musiał na to strasznie uważać, zwłaszcza jeśli się przebije przez natłok podobnych muzyków? Zawsze to jakieś wytłumaczenie.
Zostawił ich podchodząc do wieży stojącej w rogu sali. Zaraz podłączył do niej telefon i zaczął przeglądać obszerny folder z muzyką chyba na każdą okazję. Było na niej wszystko od wykonawców z ojczyzny, po klasykę. Nigdy przecież nie wiadomo na co nagle najdzie cię ochota prawda? Nim jednak odpalił cokolwiek usłyszał pokaźny huk upadku. Momentalnie się odwrócił by zobaczyć co się dzieje. Ich czerwonowłosy towarzysz już leżał na ziemi ze łzami w oczach. Wcale mu się nie dziwił, pewnie sam by się "rozryczał" lądując z taką siłą. Zostawił wszystko i ruszył w ich stronę. Swoją drogą nie wiedział czego Marco się spodziewał ćwicząc w szaliku. Prędzej czy później coś takiego musiało się stać. Zupełnie jak z rozwiązaną sznurówką - nadepniesz i leżysz w najmniej pożądanym momencie pomimo tego, że nie raz chodziłeś z niezawiązanymi butami.
-Nic ci nie jest? Skręciłeś sobie coś?- zapytał kucając po jego drugiej stronie. Było to w końcu prawdopodobne. Skoro nagle straciło się oparcie przez poślizg na czymś, kostka łatwo mogła nie wytrzymać i się skręcić albo zwichnąć. Nic przyjemnego. Sam też nie zamierzał się z niego nabijać. Upadki wcale nie są przyjemne, zwłaszcza gdy coś sobie robić. Z czego tu się śmiać. No dobra, gdy twój przyjaciel w jakiś przezabawny sposób wywinie orła to jest to w pełni zrozumiałe, ale teraz? Proszę was.
-Przynieść ci wody, albo coś chłodnego na czoło?- zapytał z troską przyglądając mu się badawczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Nie Sty 19, 2014 6:38 pm

Byłem można to powiedzieć szczerze zdziwiony zachowaniem starszych. Widocznie się o mnie martwili, a przecież byłem tylko dzieckiem. W ich oczach pewnie nierozważnym ćwiczącym czy trenującym w miękkim szalu, który na 80% mógł spowodować jakiś wypadek. Nic nie poradzę na to, że ze szalem się prawie wcale nie rozstaje tym bardziej, że teraz na dworze jest zimno.
Westchnąłem cicho starając się skupić. Powtarzałem w myślach cały czas to samo, a mianowicie to jak mam na imię. Nie chciałem przecież nabawić się amnezji przy tak mocnym uderzeniu o podłogę. westchnąłem ponownie widząc jak oboje kucając obok mnie. Gdy usłyszałem pytanie o skręceniu od razu przeszył mnie silny ból. Przekląłem cichutko pod nosem z nadzieją, że nikt nic nie usłyszał i spojrzałem na swoja prawą kostkę. Piekielnie mnie bolała. zagryzłem delikatnie swoją wargę i chwyciłem rękę białowłosego. Spróbowałem się podnieść.
Gdy tylko stanąłem zakręciło mi się w głowię, a ból z prawej kostki spowodował, że kilka łez spłynęło mi po policzkach. Nim się obejrzałem wpadłem w ramiona białowłosego ledwo trzymając się na nogach.
-Ch-Chyba zwichnąłem kostkę...-Mruknąłem zły na siebie. Przecież nikt normalny nie wstaje jeśli coś go boli, a moja upartość właśnie temu sama w sobie przeczyła.
-Jestem ofermą. -Przyznałem i uśmiechnąłem się przepraszająco do chłopaka, którego schwyciłem się by nie upaść. Zaraz... Jak on miał na imię? TaeSung! odetchnąłem przypominając sobie imię chłopaka i powoli spróbowałem się wyprostować co jednak sprawiło mi dodatkowe problemy przez kręgosłup. Powoli zacząłem osuwać się z powrotem na podłogę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Nie Sty 19, 2014 9:21 pm

Zdecydowanie w wypadku Hyunga powód leżał w tym, że potrzebował tej praktyki. Sung, który przecież miał być tym ustawiającym idio... to znaczy ludzi pod sobą raczej powinien trzymać wszystko w garści i przejmować się tylko wtedy, kiedy od jego zachowania zależałby profit lub jego brak. Teraz również nie zwykł zachowywać się inaczej.
Upadki bolały, szczególnie, kiedy ktoś przygrzmocił w ziemię z taka siłą. Jeszcze w matę - szło przeżyć, ale na parkiecie zawsze było gorzej. Akurat białowłosy miał w tym pewne doświadczenie, w młodości trenując hapkido, gdzie na deskach lądował całkiem często. Zwłaszcza, kiedy przychodziło do walki z kimś lepiej doświadczonym... w każdym razie, teraz dorobił się pewnego rodzaju odporności, ale inni, szczególnie ci bezkonfliktowi, nie byli przyzwyczajeni do bólu towarzyszącego uderzeniu. Co racja, to racja - wina leżała po stronie Włocha, ale mimo wszystko robiło się chłopca szkoda i wypadało mu pomóc, prawda? Za głupotę się płaci, tyle że teraz to już po fakcie - czasu nie cofną. Mogli co najwyżej w jakiś sposób młodszemu pomóc, raz zachowując się jak przystało na dobrych, kulturalnych sunbae, starszych kolegów czy jak to tam zwał.
Białowłosy uniósł brew, słysząc to przekleństwo z ust chłopaka, które bynajmniej nie pasowało do łatki uroczego dzieciaka, którą przypiął mu na wstępie, po pierwszym rozeznaniu w wyglądzie i zachowaniu, jakie zaprezentował po wejściu na salę. Wracając jednak do rzeczy TaeSung, uważnie go obserwował, kiedy Marco wstawał z podłogi i nawet zanim ten się odezwał, zrozumiał, że coś jest nie tak.
- Mam cię. - Kiedy czerwonowłosy zachwiał się po raz kolejny, młodszy z Byunów nie zastanawiał się już dłużej, tylko jedną ręką objął go za plecami, drugą pod kolanami i w ten sposób podniósł do góry bez większego problemu. W sumie nosił w ten sposób brata dość często, prawda? Miał "doświadczenie", że to tak ujmijmy, a dzieciak był lżejszy od bliźniaka... nie to, żeby białowłosy narzekał! Waga brata odpowiadała mu w stu procentach i zdecydowanie wolał nosić jego, to tylko taka obiektywna ocena. - Każdemu może się zdarzyć... ale ćwiczenie w zbyt długim szaliku na pewno pomaga - mruknął pod nosem, chociaż nie ulegało wątpliwości, że obaj to usłyszeli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Nie Sty 19, 2014 9:46 pm

To proszę, to chucherko jednak miało diabła za uszami. Chociaż, w momencie kiedy cię boli bluzki nie są niczym dziwnym. Ile razy to on klął jak szef bo źle stanął albo kopnął w szafkę. A wiązanka była tym ciekawsza że była ze trójjęzyczna. A to coś po koreańsku a to po angielsku kończąc na japońskim. Nie ważne jak bardzo źle to brzmiało, grunt że pomagało. Pomijam już fakt, że słuchać i patrzeć na to było całkiem zabawnie.
No pięknie. To się chłopak załatwił. Teraz kilkudniowy ból nogi, wizyta u lekarza i kuśtykanie. O treningach na jakiś czas może zapomnieć. Nawet jeśli już przestanie boleć to i tak będzie musiał uważać, by nie nabawić się kolejnej kontuzji. Przecież o to teraz będzie łatwiej niż zwykle. Znowu źle stanie i kolejny obrzęk murowany. Szkoda, bo rudzielec był dobry w tym co robił z tego co Hyung kątem oka zobaczył.
Nie zdążył zareagować na zachwianie się chłopaka. Pozostało mu tylko patrzeć jak ten jest łapany przez brata i brany na ręce. Jak zwykle pojawiło się to ukłucie zazdrości, choć przecież nie miał ku temu powodów. Tyle że to było silniejsze od niego. Był przewrażliwiony i tyle. Mimo to odsunął od siebie niechciane emocje i postanowił skupić się na Marco. No bo trzeba było mu pomóc prawda?
-Sung ma rację, nie powinieneś ćwiczyć w szaliku. Mogło ci się coś stać. Eh poczekajcie na mnie zaraz wrócę- uśmiechnął się lekko po czym szybkim krokiem opuścił pomieszczenie. Na szczęście tam gdzie zmierzał nie było daleko. Wrócił po jakiś pięciu minutach z apteczką i torebką wypełnioną lodem.
-Daj opatrzę ci tą kostkę choć trochę nim odstawimy cię do pielęgniarki co?- a co, pobawi się w lekarza. Z resztą ktoś to musi zrobić, a on miał niejako wprawę. Ile razy zmieniał opatrunki Sungowi, gdy ten wracał obolały po treningach, albo gdy się zranił. Ukucnął przed siedzącym Marco [bo chyba Sung go gdzieś posadził prawda?] i delikatnie zdjął buta z bolącej kotki. Bratu podał woreczek z lodem, tak żeby mu się nie rozpuścił za szybko leżąc na podłodze. Zaraz wyjął też z apteczki żel na bolące miejsca (altacet czy coś w tym stylu) i zaczął bandażować nogę.
-Jeśli za mocno to powiedz- poprosił nie przerywając robienia opatrunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Pon Sty 20, 2014 2:58 am

-Nigdy się z nim nie rozstaje. -Mruknąłem gdy Sung zwrócił mu uwagę za szal. Co mogłem poradzić, ze nie lubiłem się z nim rozstawać. Był miły i ciepły w dotyku. wziąłem głębszy oddech rumieniąc się delikatnie. W końcu byłem na rękach u wysokiego chłopaka, a to niecodzienność czyż nie? Uśmiechnąłem się w duchu i spojrzałem na drugiego chłopaka, który chyba był zazdrosny o brata. Nie miałem nic przeciwko kazirodztwu. Nawet przyznam, że niekiedy mnie to obrzydza może dlatego, że jest to rodzina czy coś w ten deseń.
Odetchnąłem cichutko i przyjrzałem się jeszcze raz drugiemu chłopakowi. Gdy tylko zniknął za drzwiami, a ja zostałem usadzony na ławce wziąłem głęboki wdech. Nie odezwałem się już ani słowem. Nie chciałem nic zupełnie mówić bo po co?
Gdy tylko Hyung wrócił spojrzałem na niego zdziwiony. Chciał mnie opatrzyć? To na prawdę miłe zachowanie ze strony chłopaków. Uśmiechnąłem się szeroko do niego gdy tylko skończył opatrywać moją kostkę po czym nieco posmutniałem. Przerwałem im przecież trening...
-Przepraszam...-Powiedziałem smutnym tonem spuszczając głowę. Było mi głupio przez to wszystko, że narobiłem wokół siebie tyle hałasu. Wziąłem głęboki wdech, a potem wydech.
-Przepraszam, ze zepsułem wam trening!-Skłoniłem się siedząc na ławce a dokładniej przechyliłem mocno stymulując skłon. Byłem tego nauczony od dziecka. Taki jakby nawyk przepraszania i skłaniania się. Dopiero w późniejszych latach dowiedziałem się, że tak postępuje się w krajach azjatyckich. Pr zatarłem policzek rękom i wstałem chwiejnie. Zakręciło mi się w głowie, ale postanowiłem to zignorować bo nie chciałem im już głowy zawracać.
-Ja już pójdę lepiej i nie będę wam przeszkadzał. Narobiłem niepotrzebnego zamieszania, a wy pewnie chcieliście pobyć tutaj sami... -Powiedziałem na głos to co myślałem i ugryzłem się zaraz po tym w język.
-P-Przepraszam!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Wto Sty 21, 2014 10:11 pm

TaeSung różny od nich nie był - ten klął z wielu powodów, chyba nawet w bardziej barwny sposób niż starszy z Koreańczyków, a jednocześnie nigdy nie zapominał mu tych wielojęzykowych wiązanek jeszcze podkreślić, czy czasem powtórzyć. Nie jego wina, że ciemnowłosy brzmiał i wyglądał naprawdę uroczo, a jednocześnie zabawnie. Przynajmniej póki nie klął na młodszego.
Kontuzje zawsze były najgorszym, co mogło się człowiekowi przytrafić. Szczególnie, kiedy uprawiało się jakiś sport, w którym łatwo coś zwichnąć, a jednocześnie potrzeba stuprocentowej skuteczności, żeby, na przykład, dobrze wybić się do góry przy salcie czy czymkolwiek innym. Sung sam trenował, tylko on skupiając się na sztukach walki wiecznie chodził poobijany, chociaż nigdy nie zdarzyło mu się wylądować w gipsie, dzięki Bogu. To zdecydowanie utrudniłoby mu życie.
Uśmiechnął się przepraszająco do brata, doskonale wiedząc, jak silnie ten reagował na jego podobne zachowania z kimś innym. Co dość zabawne, szczególnie w tym przypadku, bo przecież nie powinien pozwolić na to, żeby Marco upadł na ziemię i zrobił sobie jeszcze coś więcej, nieprawdaż? Przynajmniej białowłosemu wydawało się to dosyć słusznym wytłumaczeniem, a co na to drugi z Byunów, to inna historia. Ostatecznie i tak skłóceni nie będą, bo zdecydowanie nie są w stanie wytrzymać bez siebie zbyt długo. Zresztą, to Hyung miał u bliźniaka specjalne względy - nikt inny. Prawda?
Kiedy ciemnowłosy wyszedł z pomieszczenia, ostrożnie posadził Marco na ławce w rogu pomieszczenia, cierpliwie oczekując powrotu brata, opierając się przy tym plecami o drabinkę. Posłusznie przytrzymał woreczek z lodem, kiedy mu go podano, z uśmiechem na ustach obserwując pracującego Hyunga. Nie jego wina, że właściwie wszystko co robił starszy nagle nabierało zupełnie nowych barw i stawało się niesamowicie interesujące! Ewentualnie po prostu TaeSung za bardzo popuszczał wodze fantazji i myślał o rzeczach zupełnie nie na miejscu... Ciekawe która opcja była tą prawdziwą?
- Mogłeś go po prostu odłożyć na bok. Pomyśl sobie, co mogłoby się stać, gdybyś uderzył w jakiś kant i to jeszcze bez żadnego towarzystwa. - Westchnął cicho. To nawet nie to, że chciał wyjść na jakiegoś nieprzyjemnego gbura czy coś... po prostu, czasem nawet on miał takie przebłyski zwykłej empatii i martwienia się o dobro otoczenia. Czasem.
- Hmm? Nie, nie szkodzi, Marco. Każdemu mogło się zdarzyć, prawda, TaeHyung-hyung? - Uśmiechnął się do brata, wyraźnie rozbawiony tym ostatnim zdaniem chłopaka. Może nawet chcieli pobyć tutaj sami, ale Sung doskonale wiedział, że do niczego więcej niż rzeczywiście - treningu - by nie doszło, z tej prostej przyczyny, że jego bliźniak chciał się na ćwiczeniach skoncentrować, zaś on sam szanował jego zainteresowania i decyzje. Innymi słowy, wolał poczekać aż wrócą po tym wszystkim do pokoju, żeby wziąć prysznic i położyć się do łóżka... tego typu sprawy! Pokręcił głową, wyciągając rękę, żeby jeszcze lekko rozczochrać te rude kudły. - Pewnie chcesz iść teraz do pielęgniarki, tak? Chyba że wolisz popatrzeć, jak Hyungie tańczy, to wtedy zaniosę cię później...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Wto Sty 21, 2014 10:44 pm

Powoli, dokładnymi ruchami wtarł maść, by następnie owinąć całość bandażem. Trochę czasu minęło odkąd ostatni raz to robił, ale opatrunkowi nie miał nic do zarzucenia. Widać niektórych rzeczy na szczęście się nie zapomina. Co do tej zazdrości, aż tak przecież nią nie emanował prawda? Szlag, powinien się bardziej pilnować, ale przecież to nie jego wina, że brat był kimś, przy którym tracił swoje zwyczajne opanowanie. Zwłaszcza, że wiedział, że cokolwiek by się nie działo i tak będą dla siebie. Nie raz mieli skoki w bok a i tak później lądowali w swoich ramionach. Więc czemu teraz, nawet to zwykłe trzymanie rannego w ramionach sprawiało, że coś w środku nie dawało mu spokoju nie miał pojęcia. Eh Hyung ogarnij się dobrze?
Pokręcił z niedowierzaniem głową i po prostu położył mu dłoń na ramieniu. Naparł ją, delikatnie dając tym samym znak by Marco znowu usiadł. Jeszcze tego im brakuje, by rudzielec w tym stanie nawiał, bo ubzdurał sobie, że przyszli tutaj się gździć. Chociaż ten początkowy pocałunek mógł mu dać mylny osąd. W każdym razie Hyung nie zamierzał go tak szybko stąd wypuścić. A przynajmniej nie do momentu, kiedy ten nie będzie w stanie wyjść stąd bez zawrotów głowy.
-Eh Marco, niczego nam a w zasadzie mi nie popsułeś. Nie twoja wina, że się przewróciłeś- zapewnił go ciepłym tonem. Na jego ustach widniał szczery uśmiech mający tylko podkreślić, że przecież nic złego nie zrobił. Zaraz wziął od brata lód i przyłożył woreczek do jego czoła - To powinno pomóc. Posiedź trochę, bo pewnie po tym upadku kręci ci się w głowie. No chyba, że wolisz przewrócić się jeszcze raz. A co do tego bycia samym. Mieszkam z nim, wiec w każdej chwili możemy się zaszyć. Nie musimy przychodzić na salę. W zasadzie Sung mi tylko chciał dotrzymać towarzystwa, bo gdy tańczę nie dostrzegam niczego poza sobą w lustrze prawda braciszku? - wyszczerzył się w ten swój typowo łobuzerki sposób do młodszego z Byunów. Ale taka była prawda. Gdy trenował skupiał się na tym kompletnie. Powtarzał jakąś sekwencję kroków dopóki nie uznał, że są idealne. Towarzystwa nie dostrzegał prawie w cale. No może jeśli nie był czegoś pewien i potrzebował opinii jeszcze kogoś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sro Sty 22, 2014 1:48 pm

Usiadłem z powrotem już nic nie mówiąc. Nie rozumiałem zbytnio zachować braci. Wyglądali jakby na prawdę bardzo się kochali i nie dali nikomu zepsuć swojej wieź. Zastanawiało mnie jednak co byłoby gdyby jeden z nich odwrócił się dla innego. Pokłócili by się tak, ze nie odzywali by się do siebie? Siedziałem jeszcze chwili w ciszy nie przerywając wypowiedzi Hyung'a. Na potwierdzenie, że słuchałem jedynie cicho przytaknąłem by zaraz potem poprawić woreczek z lodem na głowie, który dawał przyjemny chłód, a głowa przestawała z czasem boleć.
Uśmiechnąłem się dumny z siebie i odetchnąłem rozsiadając się na ławce. Może dobrze, że poznałem tych kochliwych i opiekuńczych braci? Zawsze fajnie mieć takich miłych znajomych, który mogę Ci pomóc i nie narzekają jakie to życie jest okrutne. Uśmiechnąłem się ponownie, ale tak sam do siebie w duchu po czym spojrzałem na braci.
-Mogę popatrzeć jak trenujecie wspólnie?-Zapytałem co kompletnie zaprzeczało mojemu poprzedniemu zdaniu. Nie wiem dlaczego w uszach zadźwięczało mi przysłowie "kobieta zmienną jest". Przecież ja byłem chłopcem...
Czasem mam wrażenie, że moje zachowanie jest bynajmniej bezsensowne i mimo, że staram się je zmienić to za bardzo nie chce mi to wyjść. Puknąłem się delikatnie w czoło odwracając wzrok na braci by wbić go w swoją zwichniętą kostkę. Z ćwiczeniami mogę się pożegnać na razie...
Przypomniało mi się, że jeden z nich mówił o zaniesieniu mnie do pielęgniarki... Ale moment! ja nie chce iść do żadnej pielęgniarki!
-A-Ano...ja nie chce iść do pielęgniarki nic mi nie będzie.-Powiedziałem dość poważnym głosem nie dopuszczającym podważenia tego zdania. Uśmiechnąłem się do niech szeroko na znak potwierdzenia, że na prawdę nie muszę iść do żadnej kobiety.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sro Sty 22, 2014 11:34 pm

Jeśli chodzi o związek bliźniaków... Wielu uznałoby go za cokolwiek dziwny. W końcu i jeden, i drugi - ze szczególnym ukłonem w stronę młodszego - lubili robić wszelakiego rodzaju skoki w bok, nawet jeśli bratu się to nie podobało. Z drugiej strony, jeszcze nigdy nie wynikła z tego zbyt poważna kłótnia. Ba! Nikomu nawet nie przeszło przez myśl zdejmować couple ring, stanowiący pewnego rodzaju symbol ich związku. Szczególnie, jeśli potrafiło się rozszyfrować napisy wygrawerowane po ich wewnętrznych stronach. Spięcia się zdarzały, jasne, ale na dłuższa metę, nie potrafili się od siebie oderwać. Para idealna! Nawet lepsza od podręcznikowego przykładu małżeństwa, bo o żadnych umowach prawnych mowy nie było, tym bardziej jakiegoś podziału czy zawahań zaufania.
Nie odnośmy mylnego wrażenia, że bliźniacy byli wiecznymi optymistami i dobroczyńcami świata! To by się Sung uśmiał! Z jego podejściem do otoczenia? Pomyślmy tylko, jak łatwo było białowłosego zdenerwować. W zależności od humoru, traktował ludzi w różny sposób - z tą tylko różnicą, że na Hyunga głosu podnieść nie potrafił. Co najwyżej czasem, podczas ich "role-play'ów" i tym podobnych, ale wtedy to raczej nie bardzo się liczyło, prawda? Za to co działo się, kiedy ktoś próbował jego bliźniakowi zaszkodzić, lepiej nie opisywać. Tylko dziękował rodzicom, że byli na tyle inteligentni, żeby to jego zapisać na hapkido. Jedno TaeSung musiał jednak przyznać na pewno - posiadanie starszego brata [w dodatku kochanka i partnera życiowego, ale to odłóżmy na bok] zdecydowanie ułatwiało życie i pomagało w chwilach największych załamań psychicznych. Przecież nie było sensu dołować się, ze świadomością, że twój klon jest gdzieś obok i zawsze możesz mu się wygadać, nie?
- Nah, ja nie trenuję. Tylko Hyung. Robię za publikę, czasem, za trenera i bardzo rzadko za partnera - wyjaśnił, uśmiechając się z rozbawieniem i samemu siadając obok czerwonowłosego. Może i poradziłby sobie na parkiecie, ale wolał nie dawać komuś okazji do porównywania go z zawodowcem. Poza tym, taniec to nie jego konik, prawda? Chyba, że starszy brat prosił - wtedy mógł się poświęcić.
- Chyba sobie z nas teraz żartujesz, Marco. Nie puszczę cię ze skręconą kostką i bez pomocy lekarskiej, Hyung również. Nie ma mowy. Przecie nic ci się tam nie stanie... a jak to wielki problem możemy wejść z tobą - wyjaśnił, nawet w miarę spokojnie jak na niego. W każdym razie, w żadne "jest okej" nie wierzył, szczególnie, że widział skutki tego uderzenia na własne oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Czw Sty 23, 2014 12:18 am

Dla zainteresowanych układ, kóry wykonuje Hyung wraz z próbką jego głosu - no co, bo jakoś brzmieć musi ^ ^

Prawdę mówiąc, to do tej pory Hyungowi jednak zdarzył się moment zwątpienia i prawie zdjąć ring. Miało to jeszcze miejsce w Korei, kiedy przyłapał brata na schadzce z ich wspólnym przyjacielem. Niby nie powinno go było to ruszyć, to nie był pierwszy raz. Ale świadomość, że to była ta konkretena osoba sprawiła, że omal nie rozniósł ich tam na miejscu. Mentalnie oczywiście, bo jedyną pokazaną reakcją było opuszczenie pokoju i zniknięcie na kilka godzin. Co z tego, że jakiś miesiąc później i tak skończyli w trójkę pod jedną kołdrą, to nie istotne. Ale tak, to był jedyny moment, w którym można powiedzieć, że miał dość. Od tamtej pory, Hyung nieco spuścił z tonu i stara się przemilczać i nie reagować na niektóre rzeczy. Przecież i tak bliźniak jest tylko jego jakkolwiek by to nie brzmiało. Znając życie, nawet po ślubach - bo pewnie kochani rodzice ich do tego zmuszą - i tak będą do siebie wracać. Skoro byli ze sobą nawet w łonie matki to nic ich rozdzielić nie może, prawda?
-Dokładnie, Sungi robi za moją osobistą cheerleaderkę i grupie w jednym. Ale czasem zdarza mu się dotrzymać kroku - zażartował uśmiechając się przy tym szeroko. swoją drogą zabawne jest to, jak bardzo rozjechały im się talenty. Hyung był muzykiem i tak na dobrą sprawę nie znał się dobrze na niczym poza nią. Nie rozumiał ekonomi tak dobrze jak brat, a i jego sztuki walki stanowiły dla niego czarną magię. Owszem chciał się kiedyś ich nauczyć, czegokolwiek, podstaw jakiś, ale jak się okazało nie miał do tego tyle zacięcia i talentu co Sung.
-Niestety on ma rację. Tę kostkę musi obejrzeć lekarz. Może to coś więcej niż zwichnięcie. Nie zaszkodzi ci a tylko pomoże- dokładnie, jeśli będzie trzeba to sam go zaniesie. Poza tym opatrunek nie był jakoś szczególnej klasy - owszem był staranny i dokładny ale daleko mu było do tych profesjonalnych zakładanych przez pielęgniarki. Wypadałoby też zrobić prześwietlenie nogi, ale to już było tylko osobiste zdanie Hyunga.
-Dobra to idę ćwiczyć. Przy okazji powiecie mi, czy może to być na zaliczenie. Tak nie ma to jak w ramach egzaminu przygotować pełen performance - zrobił niby to zbolałą minę, po czym ruszył do wieży. Odnalezienie odpowiedniego kawałka trwało chwilę. W końcu już wcześniej jej szukał. Notabene był to utwór, który nagrywał na zaliczenie roku. Wiecie studio nagrań i tym podobne. Także brzmiało całkiem profesjonalnie. Teraz zaś na kolejne egzaminy kazano im przygotować układ pod ową muzykę. Hyung poświecił temu wiele czasu. To nie był pierwszy lepszy trening. Teraz tylko chciał doszlifować szczegóły i dopiąć wszystko na ostatni guzik.
Muzyka rozbrzmiała. Starszy z Byunów od razu się skupił wczuwając w bit. I pomimo tego, że ruchy były dokładne było widać, że taniec sprawia mu przyjemność. Ba w którymś momencie zaczął podśpiewywać cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Czw Sty 23, 2014 8:10 pm

Serio mówię tylko nie do szkolnego pielęgniarza czy coś, bo to moja postać jest lekarzem w szkole xD



Westchnąłem ciężko. Co mogłem poradzić, ze ta dwójka tak piekielnie się o mnie martwiła? Nie zęby mi się to nie podobało, ale raczej nie lubiłem być w centrum uwagi jeśli chodziło o moje zdrowie. Można powiedzieć, że bardzo mnie to irytowało, a zarazem schlebiało. Wiem, moje bycie ciamajdą przy dłuższej znajomości są naprawdę denerwujące dlatego staram się jak mogę, ale kto normalny poznaje nowych znajomych przez upadek? No chyba ktoś serio zdeterminowanym.
Uśmiechnąłem się szeroko do obojga chcąc im udowodnić, że na prawdę nie jest ze mna tak źle. Może jednak powinienem ich chociaż poprosić o zaniesienie mnie do swojego pokoju dla bezpieczeństwa? Mimo to nadal nie wiedziałem czy to na pewno dobry pomysł. W końcu bracia są ze sobą jako para, a głupio tak wyciągać jednego z nich i prosić o zaniesienie czy nawet odprowadzenie!
-Ano...Sung?- Spojrzałem na chłopaka, który widocznie wpatrywał się w swojego brata. Muszę przyznać, że chłopak miał na prawdę talent do tego co robił po po kilku minutach widać było z jaką płynnością wykonuje, każdy ruch. Nie wspomnę o dokładności. Aż z wrażenia odchrząknąłem i wróciłem spojrzeniem do białowłosego.
-Mógłbyś mnie później odprowadzić do pokoju? Na prawdę później sobie poradzę.-Powiedziałem spokojnym głosem, ale tak by mnie usłyszał, bo jednak muzyka tworzyła echo w niedużej sali gimnastycznej.
-Proszę. -Mruknąłem cicho i nawet nie wiem kiedy oparłem ręce na ławce blisko jego uda. Zrobiłem to jednak nieświadomie więc nikt raczej nie powinien mnie za to winić, prawda?
Z nadzieją patrzyłem na chłopaka i jego decyzje. Moje oczy przybrały szczenięcego wyrazu jakby chciały go przekupić do zgody. Byłbym głupcem, jeśli bym spróbował go zaszantażować pieniędzmi, których jednak za wiele nie miałem. Dlatego spróbowałem na tak zwanego "szczeniaczka".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Pią Sty 24, 2014 10:32 pm

Szczerze? TaeSung nawet nie wyobrażał sobie co zrobiłby, gdyby jego brat kiedykolwiek swój couple ring zdjął. Wściekłość na niego? Rozczarowanie? Złość na samego siebie? Rezygnacja? Opcji byłoby naprawdę dużo, a prawdopodobnie wszystkie scaliłyby się w jedno, tworząc iście wybuchową mieszankę. Dlatego lepiej, że wyszło tak, a nie inaczej. Chociaż tamto wydarzenie uzmysłowiło mu, chociaż odrobinę, w jak dużym stopniu Hyung jest o niego zazdrosny i jak bardzo nienawidzi tych ciągłych skoków w bok. Ba! Poniekąd to nawet odrobinę je ograniczył. Poza tym, to z tego wynikło całe ich zamiłowanie do znajdywania sobie kogoś do towarzystwa, bez jednoczesnej konieczności odsuwania się od siebie.
Dokładnie, jeśli rodzice znajdą im potencjalne żony, a jeśli białowłosy miałby być szczery, prawdopodobnie już to zrobili, skoro matka kilkakrotnie podczas rozmów telefonicznych potrafiła pytać o córkę tej kompanii i tamtej instytucji. Oczywiście tego, że sobie kogoś w Wielkiej Brytanii znajdą nie przyjmowano do wiadomości. Trudno. Nawet nie bardzo swojej przyszłej partnerce współczuł. W końcu rzadko przejmował się uczuciami innych na dłuższą metę. Chyba, że chodziło o bliźniaka, wtedy inna historia. Dokładnie - żadne małżeństwo nie skończy tego, co jest pomiędzy spadkobiercami rodzinnego interesu Byunów i trudno. A ich żony raczej prędko się o tym, że na zawsze pozostaną na drugim - albo nawet dalszym - miejscu.
- Tylko jak ładnie poprosisz - zaśmiał się w odpowiedzi, szczerząc lekko do brata. Na dłuższą metę sam potrafił to i owo zaśpiewać, czasem posiedzieć z gitarą. Po prostu u niego ta pasja nie była aż tak silna - przecież Hyung miał to samo z hapkido, bo przepraszam bardzo - białowłosy był święcie przekonany, że gdyby się postarał, radziłby sobie z tym równie dobrze co on sam. - Pewnie, hyung. - Posłał w stronę starszego jeden, ostatni uśmiech, rozkładając się wygodniej i wlepiając w niego uważne spojrzenie. O, znał tę piosenkę. W końcu starszy naprawdę długo nad tym pracował i było troszkę frustracji oraz stresu, ale wyszedł naprawdę zwycięsko - poza tym, jak niby inaczej ten właśnie utwór zająłby stałe miejsce na playliście jego młodszego braciszka?
- Hmm? - Sung odwrócił wzrok od ciemnowłosego dopiero, słysząc swoje imię z ust Włocha. - Aż tak nie lubisz szkolnych pielęgniarek? - zapytał z lekkim rozbawieniem, odruchowo wyciągając rękę, żeby lekko rozczochrać te bordowe kudły. Nie jego wina, że Marco wyglądał w tym momencie cholernie uroczo i niespecjalnie mógł się przed takim ciepłym gestem powstrzymać. Dodatkowe przybliżenie się młodszego wcale sprawy nie ułatwiało. - Jesteś uroczy... ale nie ma mowy - powiedział dobitnie, posyłając w jego stronę przepraszający uśmiech.

    Well, możemy chyba po prostu założyć, że poszli, a wcale tego nie pisać Q^Q
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Sob Sty 25, 2014 9:06 pm

Nie obserwował ich skupiając się na tym co robił. W myślach powtarzał kolejne sekwencje kroków, ćwiczył mimikę i nucił, by dograć wszystko. Doprawdy, skoro tak się przygotowuje na zwykłe zaliczenie, to co będzie jeśli faktycznie pójdzie na przesłuchanie. Matulu on będzie nie do wytrzymania. Zacznie trenować dobrych kilka tygodni wcześniej nie opuszczając praktycznie sali treningowej. A nawet jeśli wyjdzie z niej, przez nerwy będzie opryskliwy i mało przyjemny. Generalnie trzymać się od niego z dala dla własnego bezpieczeństwa.
Wrócił do nich po kolejnych dwóch odtworzeniach. Był zmachany, a pot perlił mu się na czole. Mimo to nie czuł się szczególnie zmęczony. Wręcz przeciwnie, mógłby tutaj ćwiczyć jeszcze kilka godzin odwadniając się i wykańczając. Nie jego wina, że w kwestii tańca był masochistą. W każdym razie umknęło mu "przymilanie się" Sunga do ich małego towarzysza. Chociaż nawet jeśli by to zobaczył to i tak był w zbyt dobrym humorze, by zwracać na to uwagę. Tak, zdecydowanie moment po treningu był najlepszą chwilą do pertraktacji z nim i przyznawania mu się do złych rzeczy. Zawsze przyjmował to o wiele lepiej niż na przykład rano.
Usiadł na ziemi przed nimi i sięgnął do swojej torby - tak była wcześniej tutaj rzucona - i wyjął butelkę wody. Od razu upił kilka porządnych łyków i wreszcie skupił się na nich.
-To jak panowie może być, czy byliście za bardzo zajęci sobą?- uśmiechnął się bezczelnie pokazując rząd białych zębów. No co, na małe złośliwości go wzięło, choć te nie miały nikogo urazić.


Maaaaaaamo co to za post... Poprawię się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Pon Sty 27, 2014 3:17 pm

Przepraszam najmocniej za czas ale miałem zastoje weny na to ;-;


Dlaczego to na niego nie podziałało? Bylem tak pewny, że łyknie haczyk! Nie chciałem bardzo iść do tego złego lekarza czy tam pielęgniarki. Jak tak można zmuszać kogoś do iść gdzieś skoro się nie chce?
Spojrzałem na niego smutno, gdy mnie czochrał lecz zamknąłem oczy i z przyzwyczajenia zamruczałem gardłowo. Lubiłem jak sie mnie czochrało więc na moich ustach szybko pojawił się szeroki uśmiech zadowolenia. Czasem nawet balem się przyznać, że lubię być głaskany i tulony i miętoszony, no ale już taką naturę miałem. Raczej teraz nie mogłem się potulić do Sung'a ponieważ jego brat tu już był, a jak mi już wiadomo oni są ze sobą. Teraz po prostu zamruczałem łasząc się do jego reki zadowolony.
Kątem oka oczywiście cały czas przypatrywałem się występowi drugiego chłopaka i wręcz oczy mogły by wyjść na wierzch. Też kiedyś chciałem tańczyć, ale jednak moim powołaniem była lekkoatletyka i gimnastyka artystyczna. Mimo, że to zainteresowanie ciągnęło za sobą łańcuszek niszczeć. Wystarczyło źle skoczyć i można się zabić.
-Wspaaaniaaaale -Powiedziałem odwracając głowę do Hyung'a z szerokim uśmiechem i delikatnym rumieńcem, który spowodowany był czochraniem moich włosów. Nagle moje ręce sie ześlizgnęły, a ja wylądowałem z głową na kolanach Sunga. No cóż... To się nazywa być ofermą, albo pechowcem.
Mocno zarumieniony powoli się podniosłem i zakryłem ręką usta odwracając się na ławce plecami do niego. Było mi tak strasznie wstyd! Chyba gorzej już być nie mogło.
-P-P-Przepraszam...p-pójdę już. -Wyszeptałem tylko i zabierając swoją torbę zacząłem kuśtykać powoli do drzwi nie oglądając się za siebie. Boże Marco ty idioto! Takiego sobie wstydu narobić! - krzyczałem na siebie w myślach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Pon Sty 27, 2014 9:14 pm

Szczerze? Marco spokojnie powinien zrobić dokładnie to, na co miał ochotę. Ale oczywiście o tym wiedzieć nie mógł, bo niby skąd. Relacja Koreańczyków była dość skomplikowana, na tyle, że jeszcze nikt od razu nie zrozumiał, jak to wszystko się między nimi układa. Zawsze pojawiały się różne opcje, ale o tym czerwonowłosy miał się dopiero dowiedzieć. O ile w ogóle. Nie mniej, starszy kontynuował gładzenie jego włosów, jednocześnie przenosząc wzrok na brata.
Od razu z daleka! Mógł być święcie przekonany, że Sung spędzi z nim przynajmniej parę godzin dziennie, chociażby miał się stać osobistym workiem treningowym na wyładowanie stresu. Taki urok młodszych braci bliźniaków - zawsze ich pełno tam, gdzie znajduje się ich starszy klon... Albo to Byun miał takie odskoki przez uczucie łączące go z Hyungiem - kwestia sporna? Nie sądzę, żeby aż tak bardzo. W końcu to nic wielkiego, a raczej żaden w psychologa się nie bawił i nie zamierzał tego analizować. Wracając zaś do samej kwestii przygotowań do audycji... Skoro ciemnowłosy zacznie dbać o swoją gotowość, ktoś musiał dbać o niego i właśnie ta robota spadała na TaeSunga. On zaś był więcej niż chętny, żeby się tą robotą zająć.
- Hyung, wiesz przecież, ze nie mógłbym cię zignorować na zbyt długo - zaśmiał się, posyłając w jego stronę szeroki uśmiech. - Co do samego układu, nie mam najmniejszych zastrzeżeń... podoba mi się. - Wbrew pozorom, jeśli białowłosemu coś pasowało to nie tylko dlatego, że twórcą lub wykonawcą był brat. Wręcz przeciwnie nawet - właśnie z tego powodu potrafił powiedzieć parę ostrzejszych słów. W końcu na szczerej opinii zależało przyszłemu idolowi, nie na wyssanych z palca kłamstwach.
Można powiedzieć, że to nagłe poślizgnięcie się rąk młodszego niesamowicie Tae rozbawiło, ale na pewno nie w ten negatywny sposób. Problem w tym, że Włoch zupełnie bez potrzeby się podnosił i na wymiar tym wszystkim przejmował. Albo to kwestia tego, że Sung miał po prostu dziwne zdanie na niektóre tematy.
- Siedźże! - Pokręcił z niedowierzaniem głową, kiedy Marco po raz kolejny próbował ruszyć gdzieś o własnych siłach, wstał z miejsca jednocześnie łapiąc go za rękę i stanowczo, acz jednocześnie ostrożnie, żeby przypadkiem nie zrobić mu większej krzywdy niż ten wcześniejszy upadek, pociągnął go w swoją stronę, tak, że chcąc - nie chcąc, musiał uderzyć plecami o Sungową klatkę piersiową. Ale tak kończyły się głupie próby nadwyrężania nogi, bo wymyślało się problem z niczego.  - Nic się przecież nie stało... każdemu może się zdarzyć, tak? - Uśmiechnął się lekko do Włocha, puszczając go stosunkowo szybko, żeby stał o własnych siłach, lub - najlepiej - posadził swoje cztery litery z powrotem na ławce. Nie ma mowy, żeby szedł gdzieś w pojedynkę. - Musisz przejmować się na zapas. Żaden z nas cię nie zabije za coś takiego. Serio - dodał po chwili. Doskonale zdając sobie sprawę z tego, że akurat Hyung to w sumie mógłby... i on będąc na miejscu brata również, ale to inna historia; pozory utrzymywać należy, skoro już uchodzą za tych dobrych, starszych kolegów ze szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeHyung

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Pon Sty 27, 2014 9:46 pm

O relacjach tych można by było napisać co najmniej książkę. I to kilku tomową. Nie jest przecież normalny związek braci, zwłaszcza że wyglądali identycznie. Znaczy kiedyś, bo teraz fryzury i tatuaż Sunga sprawiły, że bez problemu jednego można było odróżnić od drugiego. Kolejną anomalią był fakt, że w żadnym normalnym związku skoki w bok nie przechodzą tak łatwo. Mogły się one Hyungowi nie podobać, ale siła rzeczy też się do nich posuwał. Nie tak często jak erotoman młody Byun, ale jednak. I co najlepsze i tak wracali do siebie jakby nic się nie stało. To nieco dysfunkcyjne i nie najlepiej o nich świadczące ale cóż. Bywa. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie mogli tak obnosić się ze swoim związkiem. To nie było akceptowane. Owszem mogli pokazać, że są blisko, ale nie powinno wychodzić to poza braterską więź. Musieli nad tym ukryciem jeszcze popracować, zwłaszcza jeśli Hyungi serio zostanie sławny. To byłby skandal, który mógłby pogrzebać jego karierę, no ale nie ma co się martwić na zapas prawda?
Akurat co do szczerości brata był pewny. Wiedział, że ten chce jak najlepiej, więc nie będzie próbował podtrzymywać go na duchu marnymi kłamstwami. Był mu za to wdzięczny. Miło jednak było usłyszeć od jeszcze kogoś, że twoja praca mu się podoba. Słysząc to "Wspaniale" posłał Marco szeroki uśmiech i nie podnosząc się z ziemi ukłonił się w geście podziękowania.
-Cieszę się, że wam się podoba. Co prawda nie jestem przekonany do jednej części ale nie chce mi się już jej zmieniać- pomijając fakt, że z resztą tancerzy prezentowałoby się to o wiele lepiej niżeli w pojedynkę. Byłyby te przejścia, zamiany, różnice poziomów, a tak efekt był nieco niepełny. No nic, trudno się mówi, na to chwilowo nic nie poradzi.
Nim się obejrzał, Marco poleciał na Sunga lądując mu na kolanach. Pewnie by nawet Hyung nie zareagował w żaden sposób, gdyby nie fakt, że czerwonowłosy odskoczył niemal jak oparzony i od razu zaczął się ewakuować. Serio starszy z Byunów zrobił wrażenie, aż takiej zaborczości, że chłopak bał się zbliżyć? No ładnie. Mimo to widząc całą scenę, Hyungi nie mógł sobie odpuścić cichego śmiechu jaki wydobył się z jego ust. Doprawdy ten rudzielec był uroczy.
-Spokojnie, aż tak zaborczy nie jestem, nie dopadnę cię- zażartował samemu wstając i zaraz kucając znowu przed chłopakiem. Spokojnie ujął go za dłoń i spojrzał na niego z lekkim uśmiechem przekrzywiając głowę. -No już, nie musisz panikować i się peszyć. Wiesz ile razy ja się poślizgnąłem robiąc z siebie idiotę na oczach ludzi. Tutaj jesteśmy tylko my i słowo nic nikomu nie powiemy. Słowo- zapewnił go lekkim tonem jakby chciał, by ten zapomniał na chwilę o zażenowaniu. Prawda, że jak Hyung chce to zły nie jest? Hyungi-Oppa mode on!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marco

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 12/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Pon Sty 27, 2014 10:48 pm

Zdziwiłem się mocno gdy poczułem sięgnięcie w tył. dla mnie to nie była codzienność, ze ktoś starał się o to bym został. Nie byłem mimo wszystko pewny pozostania w sali.
Uderzyłem plecami o klatkę Sunga co spowodowało, że mocno się zarumieniłem i usiadłem powoli na ławce uważając by nie skrzywić za mocno bolącej kostki. No cóż. Skoro chcą to zostanę i porozmawiam z nimi. Warto nabyć nowych przyjaciół prawda? Raczej mnie nie zagryzą skoro już tak bardzo tego zapewniali.
Spojrzałem na Sunga przepraszająco i uśmiechnąłem się delikatnie. niestety upierdliwy rumieniec nie chciał zejść z moich policzków. Bałem się, że któryś z nich pomyśli, że podrywam czy coś! Jeszcze tylko tego tutaj brakowało.
Siedziałem wpatrując się teraz w mówiącego do mnie Hyung'a. W sumie to nie chciałem wracać samotnie do pokoju i tak siedzieć nie mając co robić...
Przetarłem swoje oczka i nieświadom niego co robię oparłem głowę o ramie białowłosego. Jakoś się rozluźniłem i pozwoliłem sobie na coś takiego, ale mimo to wpatrywać się w tego drugiego nie przestawałem. Ba, nawet zacząłem bawić się jego palcami niczym niewinne dziecko w objęciach swoich rodziców. Śmieszne zachowanie, ale taka natura, a z naturą nie ma co się sprzeczać, bo i tak jej się nie zmieni.
-Jesteście dla mnie bardzo mili...-Powiedziałem po chwili splatając swoje palce z jego i bawiąc się jego ręka. Niech sobie myślą co chcą, ale teraz zacząłem właśnie się do nich przywiązywać i niech nie myślą, ze się mnie pozbędą tak łatwo teraz! Będę ich nawiedzał i napastował swoją osóbką kiedy tylko mogę i jak mogę. to chyba nic złego prawda? Ponoć ludzie twierdzili, że jestem uroczym chłopaczkiem, któremu nikt się nie oprze co mi rzecz jasna schlebiało i dawało dużo możliwości manipulacji ludźmi. Nie byłem taką szują natomiast i nawet nie śmiałem wykorzystywać tej dziwnej "zdolności".
-Jesteście ode mnie o wiele starsi prawda? Jak to jest mieć bliźniaka? Lubicie śnieg? Ja uwielbiam patrzeć na płatki śniegu! szkoda, że tu rzadko pada śnieg. Ciągle deszcz i zimno. Dlatego nie rozstaje się ze swoim szalem! O nie! Ja uwielbiam jak jest ciepło i jak cza...-Urwałem oblewając się soczystym rumieńcem. No cóż... chyba za bardzo się rozgadałem i schowałem twarzyczkę w puchatym szalu. Trochę zrobiło mi się wstyd, że zacząłem tak bezsensownie nawijać...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TaeSung

avatar

Liczba postów : 13
Join date : 14/01/2014

PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   Wto Sty 28, 2014 9:59 pm

No tak, jak przed ich osiemnastką natknąłeś się na jednego, albo drugiego, powinieneś poświęcić dobre parę minut, żeby zastanowić się, z kim akurat rozmawiać, bo mimo wszystko, nawet jeśli z wyglądu byli niemalże identyczni, to charaktery jednak odrobinkę się różniły i... co tu dużo mówić - ze starszym chyba łatwiej dochodziło się do porozumienia... w porównaniu do jego bliźniaka, rzecz jasna. A jeśli o sam ich związek chodzi... zdecydowanie - nie przechodzili za dobry przykład rodziny, ani za dobry przykład pary. Za to im taki układ pasował i nigdy nie wątpili - albo przynajmniej już teraz nigdy więcej - w prawdziwość uczuć drugiego. Mogli sobie ufać, wierzyć, że ani jeden nie opuści drugiego, ani na odwrót. Zresztą, nawet Sung powoli dorastał już do tego, że wystarczyła jedna prośba brata, żeby rzeczywiście zrezygnował z seksu na boku. Co wcale nie znaczy, że trzeciej osoby do łóżka nie zamierzał zapraszać - ale wtedy również był z Hyungiem, więc to się nie liczy! To znaczy, według Byunów, co powie bezstronny obserwator to już w ogóle inna historia.
Z tym ukrywaniem się przecież nie będzie tak trudno... jak już się pożenią, po prostu zamieszkają we czwórkę czy coś w ten deseń. Zresztą, nawet wcześniej, jeśli będący ze sobą blisko [ale na zwyczajnych zasadach] bracia - a za takich przecież uchodzili - mogą wynająć lub kupić to samo mieszkanie, również nie budząc podejrzeń. Tak czy owak, ustawiane małżeństwa to im akurat pomogą. Nieprawdaż?
- Perfekcjonista mój... ale serio, myślę że nie musisz przejmować się na zapas. - Wiadomo, nie wszystko można zrobić w pojedynkę... a taki Hyung to raczej się nie rozdwoi... znaczy, miał brata, ale tego raczej nie chciał zmuszać do występów, a zaliczenie przecież miał samemu.
Oczywiście nikogo zagryzać w planach nie było... na ten moment to, co najwyżej, "gryźć", ale to w zupełnie innych okolicznościach i z zupełnie innym zamiarem, o czym jednak Marco wiedzieć nie musiał, bo tyczyło się to bezpośrednio bliźniaków. Widząc ten uśmiech, wyszczerzył się w stronę młodszego, zupełnie ignorując - zdawałoby się - ten rumieniec. Owszem, zauważył go, ciężko żeby nie... ale teraz to najmniej istotna rzecz, później zaczną się takowym przejmować czy coś. Nie mniej, w duchu musiał przyznać, że Włoch jest całkiem uroczy z tym swoim na wpół świadomym, dziecięcym poniekąd, zachowaniem.
- Wątpię, żeby to było tak dużo... mamy po dwadzieścia... to znaczy, osiemnaście, patrząc na zachodni system liczenia - wyjaśnił, spoglądając to na młodszego, to na bliźniaka. Szczerze? Białowłosy nie miał nic przeciwko obecności Marca u nich... kwestia tego co myślał o tym Hyung, no i jeszcze tego, na jak długo relacja będzie czysto przyjacielska, bo z Koreańczykami to nigdy nie wiadomo. - Kontynuuj - zachęcił go jeszcze, zupełnie nie mając nic przeciwko takiej paplaninie i natłokowi pytań. Oczywiście, pomijając fakt, że najpierw dał czas na odpowiedź bratu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała sala gimnastyczna   

Powrót do góry Go down
 
Mała sala gimnastyczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Trening policyjny - wspinaczka po linie - sala gimnastyczna
» Mała sala gimnastyczna
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Hala sportowa :: ∎ Sale gimnastyczne-
Skocz do: