IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Duża sala gimnastyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Duża sala gimnastyczna   Sob Lut 08, 2014 5:44 pm

Jest naprawdę ogromna, wielkości czterech boisk siatkarskich, na dodatek sufit znajduje się dobre pięć metrów nad głowami uczniów. Zazwyczaj używana jest w okresie zimowym, kiedy uczniowie nie mają możliwości, by ćwiczyć na zewnątrz. Wykorzystywana jest także przez kluby sportowe. Ćwiczą tu siatkarze, którzy mają możliwość rozwiesić na całą szerokość sali solidną siatkę, z kolei na parkiecie oznaczone są linie dla dwóch boisk. Zajęcia tu mają koszykarze, gdyż w sali są cztery kosze dostosowane do linii określających granice dwóch boisk koszykarskich. Rzadziej mają tu zajęcia piłkarze, wtedy grają w piłkę halową, jednak mają przygotowane bramki, choć są one zdecydowanie mniejsze. Wtedy powtarzają podstawy, czyli podania, prowadzenie piłki, mijanie obrońców.


Ostatnimi czasy pogada nie dopisywała, ten dzień też nie był wyjątkowy pod tym względem. Padało, niebo przekrywały ciemne chmury, jednak czasami przebijały się przez nie promienie słoneczne, który niosły nadzieję na to, że będzie w końcu ładniej. Jednak na obecną chwilę nie było nawet mowy o tym, aby podczas treningu wyjść na dwór i nie chodziło o sam fakt, że pada, przede wszystkim zniechęcała do tego wichura, ta sprawiała, iż temperatura odczuwalna była o kilka stopni mniejsza od temperatury rzeczywistej. Na całe szczęście treningów nie trzeba było odwoływać, bo szkoła posiadała ogromną salę gimnastyczną, która przystosowana była w taki sposób, aby odpowiedzieć na wszystkie potrzeby uczniów. I piłkarze nieraz korzystali z sali, gdy tylko pogoda stawała się nad wyraz niekorzystna.
Jednak dzisiejszy trening był dodatkowy i został przeznaczony jedynie dla jednego ucznia. Baldric był nieco zaskoczony prośbą kapitana drużyny piłkarskiej, bo choć znał jego ambitne usposobienie, to jednak nie spodziewał się, że zostanie poproszony o przeprowadzenie indywidualnego treningu. Z drugiej strony był zadowolony, bo nią ukrywał, że ma wobec tego chłopaka pewne nadzieje. Był zdolny, pracowity i miał coś, co nazwać można talentem. Dobrze układa nogi, świetnie prowadzi piłkę, również ma dobre oko, dzięki czemu celnie strzela. Rzadko się zdarza, by piłka mu uciekła czy żeby została źle przez niego podana, jednak w przypadku strzelania goli bywa już różnie. Zazwyczaj trener rozmawiał z nim o jego skuteczności, analizował z nim problemy, ale czasem nie miał cierpliwości i kazał mu przyjmować konkretną postawę. Po prostu chce temu chłopakowi pomóc w rozwoju, przez co może jest czasem zbyt wymagający. Chce dla niego jak najlepiej, choć nie może być pewien tego, czy Striełok poważnie myśli o piłce nożnej. Nigdy nie słyszał od niego, że pragnie zrobić karierę piłkarską. W każdym razie jako trener musi od niego wymagać, to najlepszy sposób, aby skłonić go do działania.
Czekał na ucznia przy wejściu do sali sportowej, leniwie opierając się o framugę drzwi. Był już w stroju sportowym. Ubrany w czarną bluzkę z długimi rękawami, białe spodenki oraz długie, białe skarpety i sportowe buty z jasną podeszwą wpatrywał się ciemnobrązowymi oczyma w długi, szeroki korytarz. W końcu ujrzał smukłą sylwetkę chłopaka, wtedy też uśmiechnął się subtelnie.
- Ile można na ciebie czekać? To ty prosiłeś mnie o ten dodatkowy trening, nie pamiętasz? Szybko bierzmy się do roboty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Striełok
Kapitan drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Sob Lut 08, 2014 8:11 pm

Odkąd tylko wylazł na dwór już miał zepsuty humor. Ale niestety, pogoda nie wybierała, a że ten musiał akurat dostać kataru, to już było po prostu pechowe zrządzenie losu. Jednak ani los, ani jego organizm nie będą mu dyktować warunków. Chciał tych treningów to proszę, sam się przecież o nie prosił. I miał szczerze gdzieś fakt, ze się spóźnia te dziesięć minut. Musiał się cieplej ubrać, nawet jeśli miał przetransportować swoja dupę tylko spod akademiku do sali gimnastycznej. Po za tym, trochę mu zajęło przebranie się w strój. Chyba dzisiaj był jeden z tych pechowych dni. Albo mu się tak zdawało, albo wszystko szło przeciw niemu. Nawet fakt, że przytrzasnął sobie trochę palca drzwiami od szatni. I z chmurą burzową nad głową szedł dalej i nawet uśmiech w stronę nauczyciela średnio mu wyszedł. W myślach tylko rzekł sobie, żeby sobie darował. On przyszedł tu tylko na dodatkowy trening. Nic więcej. Przecież w cale nie musiał być miły wobec tego gościa. Już mu wystarczą drwiny kolegów z drużyny, jakoby trener poświęcał mu znacznie więcej czasu niż innym uczniom. Oczywiście, w jednoznacznym tego słowa znaczeniu. Debile.
- Ale już jestem więc mógłby Pan tak nie marudzić - Odpowiedział, pociągając nosem i z gracją rasowego kotka wyminął go w wejściu i wyszedł naprzeciw tej ukochanej sali. Co prawda wolałby na dworze, świeże powietrze i tak dalej, zamiast dusić się tutaj, ale trudno się mówi i machnął na to ręką.
Nie zaczekawszy nawet na jakieś polecenia, od razu rozpoczął bieg. Najpierw krótka rozgrzewka, jak zwykle. Zwykły trucht, czasem pociągnął nieznacznie nosem, ale ogólnie starał się ograniczać, żeby nie było, ze może jakaś choroba go złapać. No na pewno nie. Biała, bawełniana koszulka na ramiączkach, z połyskującym granatowym nazwiskiem Striełoka na plecach powiewała w trakcie. Krótkie spodenki ukazywały wysportowane nogi chłopaka. Wręcz idealnie rzeźbione. Cóż, lata ciężkiej pracy nad sobą. Kiedy już zrobił parę kółek, co uznał za wystarczający początek, zatrzymał się i obrzucił niedbale trenera wyczekującym spojrzeniem.

_________________

    Und immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und das Chaos ausbricht in mir drin,

    schicke ich meine Soldaten los,
    um den Widerstand niederzuzwingen.

    Immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und es brennt in den Straßen in mir drin,

    befehle ich meiner Armee alles zu tun,
    um es wieder zum Schweigen zu bringen.

    Bis es geknebelt, gebrochen ist und weggesperrt
    und mir endlich gehorcht mein armes Herz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Sob Lut 08, 2014 8:57 pm

Spojrzał po nim uważnie, wręcz lustrując jego twarz intensywnym spojrzeniem ciemnobrązowych oczu. Od razu dostrzegł, że chłopak nie jest w zbyt dobrym nastroju, było to nawet dosłyszalne w jego głosie, kiedy to odpyskował na słowa Baldrica. Niestety, Striełok jest jego ulubieńcem, dlatego też trener wcale nie ma zamiaru dawać mu taryfy ulgowej, będzie go męczył, dopóki nie uzna, że już wystarczy. W tym roku cała drużyna musi się przyłożyć, a kapitan tym bardziej, jeśli poważnie myślą o tym, by zdobyć mistrzostwo. Może to rzeczywiście dziwne, że trener najbardziej skupia swoją uwagę na Sebastianie, ale to właśnie w nim pokłada największe nadzieje. Jest młody, ambitny, utalentowany, zatem wielka kariera sportowa stoi przed nim otworem. Bald do dziś żałuje, że nie udało mu się zrealizować swoich marzeń o zostaniu światowej sławy piłkarzem. Czyżby przelewał niespełnione marzenia na tego oto chłopaka? W zamyśleniu spoglądał na niego, z uwagą obserwując jego spokojny bieg. Musiałby być ślepy, aby nie zauważyć, że jego uczeń źle się czuje. Ruchy jego ciała były nieco bardziej ociężałe, na dodatek słyszał te charakterystyczne dla osób chorych pociągnięcia nosem.
Gdy Striełok się zatrzymał, mężczyzna powoli skierował się w jego stronę, zupełnie nie przejmując się wyzywającym spojrzeniem chłopaka. Bez większego namysłu uniósł dłoń i przyłożył ją do jego czoła, które było ciepłe, z całą pewnością cieplejsze niż być powinno. Wycofał szybko dłoń, doskonale pamiętając, że jego podopieczny nie przepada za dotykiem innych. Nie rozumiał tego, jednak również nie krytykował tej niechęci do bliskości, w końcu młody musi mieć swoje powody, aby tak się zachowywać.
- Jak jesteś chory, to nie powinieneś się zmuszać do treningu - wyrzucił z siebie w końcu pewny swych racji. - Nie byłbym zły, gdybyś nie przyszedł z powodu przeziębienia, w końcu choroby się nie wybiera, prawda?
Obecnie był na niego nieco zły za to, że próbował ukryć fakt, iż nie czuje się najlepiej. Zachował się jak mały dzieciak, a przecież powinien być świadom tego, że zdrowie jest najważniejsze. Ten ich dodatkowy trening można przełożyć, w końcu nie jest on aż tak ważny. Być może i w tym przypadku górę wzięła ambicja chłopaka a nie zdrowy rozsądek.
- Musisz o siebie dbać, w końcu jesteś kapitanem, z którego cała drużyna biorze przykład.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Striełok
Kapitan drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Sob Lut 08, 2014 9:30 pm

Ależ do niego absolutnie nie docierał teraz fakt, że mógłby być chory. Wcale się nie czuł przeziębiony ani nic. Miał tylko katar, może faktycznie nieco wolniej się poruszał. Ale musiał się rozchodzić, od siedzenia w łóżku i zużywania kolejnej paczki chusteczek w cale by mu się nie poprawiło. Zdecydowanie miał ochotę teraz trenować. Po za tym, nie było z nim źle. Przecież nie umierał. A ubrał się ino ciepło i przecież teraz nie siedział na dworze tylko w ocieplanym budynku. To prawie jakby był w domu. A przy wysiłku wypoci z siebie to wszystko, co byłby zrobił pod kołdrą. Na jedno wychodzi. Na to sprawdzenie temperatury, ten marny, matczyny sposób zareagował tylko spojrzeniem spode łba. Nic po za tym nie zrobił. Oczywiście, średnio mu się to spodobało, ale nic nie mógł najwyraźniej już an to poradzić. Machnął na to wszystko ręką.
- Nie jestem chory. Mam tylko katar, to przecież nic wielkiego - Odparł, drapiąc się po policzku. Skoro był świecie przekonany o tym, ze wszystko z nim w porządku, to przecież tak było? Głupi organizm, nie będzie go ograniczał przecież - Ale byłby Pan zły, ze nie powiedziałem o tym i, że Pan tutaj czekał i nic, czyż nie? - Dodał po chwili, poprawiając włosy. Mimo, iż były spięte w kucyk, to jednak trochę przeszkadzały. Szczególnie podczas treningów, czy w ogóle, jakichkolwiek ćwiczeń. Powinien był je ściąć, ale za bardzo się sobie w nich podobał. I najwyraźniej w oczach innych nie prezentowały się tragicznie.
Jak to trening nie był ważny? Nieważne to może być głodowanie dzieci w Afryce, gdzie to są sprawy tak dla niego odległe, że hej. A ćwiczenia były czymś, co było cholernie bliskie sercu chłopaka. Gdyby myślał inaczej, to pewnie byłby jakimś przeciętniakiem, z nosem utkwionym w książkach. Tylko jego osiągnięcia definiowały jego pozycję w społeczeństwie. Gdyby tak sobie odpuszczał z powodu każdej błahostki, to byłby nikim. Fakt, dbał o własne zdrowie jak nigdy, ale choroba nie wybiera. Po prostu raz na ruski rok musiał szlag trafić i wyszło jak wyszło. A przecież nie był aż tak chorowitym chłopakiem. Przynajmniej, tak mu się wydawało.
- Właśnie. Musze o siebie dbać. Skoro już tu jestem, to może jednak coś zrobimy? Siedząc na dupie zawodów nie wygram - Odparł, rozglądając się na boki, czasem nieznacznie się poruszając. Energii miał sporo. Może zamiast tak stać i gaworzyć jak baby na jarmarku w końcu ten by pomyślał i wydał jakieś sensowne polecenie, a nie się zastanawiał nad jego samopoczuciem.

_________________

    Und immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und das Chaos ausbricht in mir drin,

    schicke ich meine Soldaten los,
    um den Widerstand niederzuzwingen.

    Immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und es brennt in den Straßen in mir drin,

    befehle ich meiner Armee alles zu tun,
    um es wieder zum Schweigen zu bringen.

    Bis es geknebelt, gebrochen ist und weggesperrt
    und mir endlich gehorcht mein armes Herz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Sob Lut 08, 2014 9:58 pm

To i tak był sukces, że po dotknięciu go nie spotkało go coś gorszego niż niezadowolone spojrzenie chłopaka, bo zazwyczaj miał do czynienia z jakąś wredną uwagą. Najwidoczniej przeziębienie zrobiło swoje i złagodziło charakter chłopaka, bądź tak bardzo daje mu w kość, że aż nie ma sił na żywsze reakcje pełne sprzeciwu wobec jakiemukolwiek dotykowi. Jednak Baldric nie miał zamiaru już się wykłócać o stan swojego podopiecznego, wolał już udzielić mu odpowiedzi na zadane przez niego pytanie, które miało być jako takim uzasadnieniem dla zachowania Sebastiana. Tak naprawdę to jego wielka ambicja odpowiada za to, że ćwiczy teraz na sali gimnastycznej zamiast leżeć w łóżku, ale w sytuacji Striełoka lepiej wszystko zwalić na wymagającego nauczyciela, który za jego nieobecność na dodatkowym treningu mógłby być zły.
- Z pewnością na początku byłbym niezadowolony, kiedy czekałbym jak ten idiota na sali, jednak przy naszym kolejnym spotkaniu, gdy wytłumaczyłbyś mi powód swojej nieobecności, nie mógłbym być zły.
Był z nim jak najbardziej szczery, bo niby dlaczego miałby go okłamywać w tej kwestii? Może i bywa niekiedy ostry dla chłopaków z drużyny, jednak to wcale nie oznacza, że jest jakimś potworem bez serca, który niczego nie rozumie. Jest w stanie zaakceptować wiele, nawet może dać komuś taryfę ulgową, ale tylko wtedy, gdy jest to uzasadnione jakimś istotnym problemem. Przecież nie będzie katował ćwiczeniami chorego.
Dostrzegł jego irytację, najwidoczniej dla chłopaka trening miał większą wagę, niż Bald mógł przypuszczać. W spokoju wysłuchał jego kolejnych słów, po czym westchnął ciężko. Podrapał się po policzku, następnie bez słowa wyszedł z sali i skierował się do składzika. Po chwili powrócił do sali z kilkoma słupkami i dwoma piłkami. Rozstawił słupki na całej długości sali w równych odstępach, następnie powrócił do swojego ulubieńca. Podał mu jedną piłkę, a drugą pozostawił pod ścianą.
- Najpierw powinieneś lepiej rozgrzać nogi. Dziesięć przysiadów, a potem po pięć wypadów na każdą nogę.
Zarządził szybko, wcale nie przejmując się zdaniem młodzieńca. Ta krótka przebieżka nie oznaczała tego, że rozgrzał mięśnie nóg, jedynie podniósł nieco temperaturę ciała. W piłce nożnej kluczową rolę stanowią nogi, to one muszą być przede wszystkim przygotowane do wysiłku.
- Kiedy już uporasz się z ćwiczeniami, wyminiesz z piłką wszystkie słupki, aby na końcu oddać strzał do bramki. Potem zrobisz drugi raz to samo, wracając na tę stronę. Potem będziemy podawać sobie piłkę między słupkami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Striełok
Kapitan drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Sob Lut 08, 2014 10:31 pm

Już tak bez przesady. Striełok może i nie przepadał za dotykiem, w dość poważnym stopniu, ale przecież ten "gest" był całkiem zrozumiały, toteż nie miał powodu by aż tak gwałtownie reagować. Ale fakt, mógłby wtrącić jakaś uwagę, ale cóż, stało się, było już na taką reakcję za późno. Nie było sensu się dłużej nad ta sprawą zastanawiać. Poprawił sobie tylko koszulkę, w spokoju wysłuchując tego co ma nauczyciel do powiedzenia, ale też z wyraźnym zniecierpliwieniem czekając na to, aż w końcu będzie mógł coś zrobić. Ileż można przecież tak stać. Striełok z pewnością i tutaj zamarznie w takim tempie. Albo zapuści korzenie i stanie się elementem wystroju sali. Sebastianowi nie chciało się specjalnie wierzyć temu, że ten nie byłby zły, gdyby o tym dopiero później poinformował. Sam przecież by się zdenerwował. Po tym jak niekiedy naciska na niego trener, miał prawo tak sądzić. Gdyby faktycznie chciał, to i tak przyszedłby, powiedział, że źle się czuje i poszedł by do domu. Ale przecież jemu nic nie było. Tylko parę razy pociągnął nosem. To czy faktycznie by mu coś było, wyjdzie w praniu. Tj. podczas ćwiczeń. Gdyby naprawdę mu coś było to nie miałby siły wstać. A zachowywał się normalnie. Zatem...
Kiedy ten wyszedł, uśmiechnął się pod nosem. To tak jakby wyszło na jego, prawda? W miedzy czasie, kiedy ten się bawił ze sprzętem, Sebastian postanowił pobiegać w miejscu, czasem robiąc z nudów, jakby od niechcenia małe kółeczka. Oczywiście, zaprzestał w momencie wydania polecenia i przeszedł do przysiadów. Akurat z tym nie miał większych problemów, jednak kiedy trzeba było przejść do wypadów, miał z tym delikatny problem, co tylko zdenerwowało Striełoka i zrobił ich więcej niż powinien, aż stan ćwiczeń nie był dla niego wystarczająco satysfakcjonujący. Potem co miał.. a tak, słupki. Podrapał się po głowie i w milczeniu przeszedł do kolejnego, postawionego przed nim zadania. Wszystko szło pięknie, póki nie trzeba było przejść do trafienia w bramkę. A tu już powstał problem. Nie mógł uwierzyć sam sobie, ze nie zdołał trafić. Zmarszczył brwi. Z jego ust wymsknęło się "że co kurwa", a, ze na sali nikogo prócz ich dwójki nie było to z pewnością dało się to usłyszeć, o czym Striełok nie pomyślał. Ale nic to. Ze złością ruszył do drogi powrotnej między słupki i tym razem celnie oddał strzał. Najwyraźniej tamten mały błąd musiał być jakimś losowym odchyłem od jego sprawności. Normalnie takie rzeczy już mu się nie powinny przytrafiać. Pociągnął nosem. Stanął po tym krótkim ćwiczonku na miejsce, bawiąc się piłką między stopami, wykonując jakieś proste triki, kiedy to musiał czekać.

_________________

    Und immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und das Chaos ausbricht in mir drin,

    schicke ich meine Soldaten los,
    um den Widerstand niederzuzwingen.

    Immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und es brennt in den Straßen in mir drin,

    befehle ich meiner Armee alles zu tun,
    um es wieder zum Schweigen zu bringen.

    Bis es geknebelt, gebrochen ist und weggesperrt
    und mir endlich gehorcht mein armes Herz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Sob Lut 08, 2014 10:56 pm

Z lekkim rozbawieniem przyglądał się mu podczas rozgrzewki, kiedy z wielką zawziętością wykonywał wypady, co rzecz jasna musiał zrobić idealnie, w przeciwnym razie nie byłby sobą. Czy on zawsze musi dążyć do perfekcji, przecież to aż niezdrowe. Ale pozostawił to bez komentarza, aby czasem nie zdenerwować kapitana. Łanie trzymał piłkę przy nodze podczas wymijania słupków, jednak pod koniec pierwszej części ćwiczenia nie trafił, na co zareagował wściekłym przekleństwem. Baldric udał, że tego nie słyszał, jednak chrząknął znacząco, aby uświadomić chłopakowi, że nie znajduje się na sali sam, zatem powinien powstrzymać się od podobnych wulgaryzmów. To, że nie trafił nie było aż tak szokujące, choć zdarzało się to rzadko w czasie tak prostego ćwiczenia. Striełok miewał problemy z celnością, być może ze względu na swoje prawe oko, na które nie widział. Dziś kluczowa mogła być także jego niedyspozycja, bo choć był zaledwie podziębiony, to jednak to już wpływało na jego kondycję. Trudniej było mu oddychać przez katar, przez co wolniej biegał, mimo to wciąż potrafił się całkowicie skoncentrować na treningu. Za drugim razem wszystko wyszło mu perfekcyjnie, w końcu trafił do bramki. Potem zaczął się bawić piłką, wtedy też Bald w jednej chwili znalazł się przy nim i odebrał mu piłkę. Podbił ją do góry, następnie odbił ją głową, po czym pochylił się do przodu, a piłka zaraz wylądowała na jego karku. Z chytrym uśmieszkiem wyprostował się stopniowo, a piłka sturlała się po jego plecach. Z wyczuciem podbił ja piętą w odpowiednim czasie, po czym zrobił pół kroku do przodu, aby zaraz odbić piłkę kolanem. Takie tam drobne triki, ale ileż radości mu dawały. Na jego twarzy zakwitł szeroki uśmiech, w którym odsłonił dwa rzędy białych równych zębów.
- Teraz podania.
W jednej chwili piłka znalazła się przy jego stopie, wtedy też podsunął ją do chłopaka stojącego parę kroków dalej. Z uśmiechem odbiegł kawałek, czekając na podanie od Sebastiana. Kilka podań między słupkami, a potem pokopią sobie piłkę z większych odległości do bramki, aby poprawić nieco strzały kapitana. To z nimi ma największy problem. Co prawda w sali przy mniejszych bramkach trudno mówić o jakości tego ćwiczenia, ale jego celowość z pewnością pozostaje taka sama. Poprawienie techniki przy oddawaniu strzałów, jest to kluczowe zagadnienie dla trenera, jeśli chodzi o ten dodatkowy trening ze Striełokiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Striełok
Kapitan drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Sob Lut 08, 2014 11:46 pm

Czy jego ambicje były zdrowe czy nie to już była inna bajka i akurat między tymi dwoma pojęciami Striełok nie zauważał różnicy. Taki już po prostu był. Niekiedy to było doceniane, a czasami wręcz przeciwnie. Ludzie często uważali go za niespełna rozumu. Jego zaangażowanie w każda sprawę, jego perfekcjonizm był naprawdę niesamowity. Jakby na to nie patrzeć. Wywrócił tylko oczami na tę bezsłowną uwagę. Przecież nie powiedział cholera wie czego, raz mu się wymsknęło a tu takie halo. Chociaż fakt, powinien uważać następnym razem. W końcu, jakby nie patrzeć, to jednak był trener, osoba starsza, może był przewrażliwiony pod tym względem albo coś. W każdym bądź razie, on bawił się tutaj piłką, a ten tutaj perfidnie sobie tak podszedł i znienacka odebrał mu piłkę a potem jeszcze się popisywał. Że niby co to do cholery jasnej miało być. Striełok zmarszczył tylko brwi, w momencie gdy ten się jeszcze szczerzył. Westchnął ciężko. Też to on ma pomysły. Chwilowo zajął się kaszlem i kasłał ze dwa, trzy razy w dłoń po czym tylko ruszył barkami, rozluźniając spięte ramiona.
Musiał jednak przyznać, że ten trik mu się spodobał, albo raczej ich dość widowiskowa kombinacja. Tylko niech to sobie robi nie zabierając mu piłki, tak z łaski swojej. Ale nic to, trzeba było przejść do następnych ćwiczeń, a żeby było dobrze, to musiał się skupić. Tak, naprawdę teraz wytężał zmysły. W końcu, odbijanie piłki do kogoś i z powrotem, nawet takie najprostsze, znacznie się różniły od jakiegoś samotnego strzelanie w bramkę czy bieganie między pachołkami. Eh, żyć nie umierać, prawda? Ciekawe tylko, ile zamierzał mu czasu poświecić. W końcu, to było coś dodatkowego. W cale nie musiał mu poświęcać czasu. Chyba powinien być mu wdzięczny czy coś. Ale na razie takiej potrzeby nie odczuwał, zatem po prostu robił co mu rozkazano bez gadania.
Sebastian podał piłkę na spokojnie, niemal od razu, czekając na swoją kolej. Dziwacznie się czuł, ale odrzucał wszystko w sferę zamkniętą, tak by o tym zbytnio nie rozmyślać, bo zaraz się rozproszy. A coś czuł, ze dzisiaj o to byłoby bardzo łatwo.

_________________

    Und immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und das Chaos ausbricht in mir drin,

    schicke ich meine Soldaten los,
    um den Widerstand niederzuzwingen.

    Immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und es brennt in den Straßen in mir drin,

    befehle ich meiner Armee alles zu tun,
    um es wieder zum Schweigen zu bringen.

    Bis es geknebelt, gebrochen ist und weggesperrt
    und mir endlich gehorcht mein armes Herz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Nie Lut 09, 2014 12:41 am

Kiedy widział, że ktoś inny bawi się piłką, sam musiał zacząć się nią bawić. Sam potrafi zrobić całkiem niezłe triki, jest w tym nawet dobry, dlatego nie mógł się powstrzymać, musiał odebrać chłopakowi piłkę, aby samemu zrobić z nią kilka ciekawych sztuczek. Rzecz jasna Striełok nie przyjął tego z zadowoleniem, bo chyba nikt, kto kocha piłkę nożną, nie patrzy zbyt entuzjastycznie na osobę, która to się popisuje na odebranej wcześniej piłce, ale Bald jakoś o tym nie myślał, a na pewno nie wtedy, kiedy wykonywał triki. Dopiero po oddaniu piłki dostrzegł minę swojego ucznia, ta doskonale wyrażała jego niezadowolenie. Zaśmiał się cicho pod nosem, szybko jednak spoważniał, w końcu zaczęli podania. Nie były one trudne, zwykłe podania, a jednak skupienie było ważne. Mężczyzna wybiegł nieco do przodu i przyjął piłkę, następnie podał ją prosto pod nogi drugiego gracza, wcale nie kryjąc się ze swym zadowoleniem z tak doskonałego podania. Jeszcze kilka podań i w końcu zakończyli ćwiczenie, co też nie przyszło im z jakąś specjalną trudnością. Sebastian dobrze podawał, nie miał z tym żadnej trudności. W końcu obaj zatrzymali się, a piłka znajdowała się przy nodze chłopaka. Trener z uśmiechem stanął przy nimi i spojrzał na bramkę znajdującą się na drugim końcu sali. Dystans był spory, ale przy kopnięciu o odpowiedniej sile spokojnie można trafić.
- Skup wzrok na bramce, weź głęboki wdech i kopnij piłkę, aby trafiła do siatki. To nic trudnego, prawda?
Spojrzał po nim z uwagą, po czym bez słowa i z lekkim uśmiechem ulokowanym w kącikach ust zmierzwił mu delikatnie włosy. Nie mógł się powstrzymać, choć doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego młody towarzysz nie przepada za dotykiem innych. Aby dłużej się nie narażać, zabrał rękę i zrobił jeden solidny krok do tyłu. Wolnym krokiem przeszedł na druga stronę sali i stanął obok bramki. Niedbale wsparł się ramieniem o słupek, czekając na chwilę, w której to jego podopieczny odda strzał. Dlatego znalazł się w tym miejscu, aby móc w razie czego z powrotem podawać mu piłkę. Jak na razie bawi się całkiem nieźle. Okazuje się, że taki dodatkowy trening może być zabawną formą bliższego poznania. Musi przyznać, że postać kapitana jest naprawdę intrygująca, lecz głośno tego nie powie, w końcu jako nauczyciel nie powinien interesować się uczniem na podłożu prywatnym. I rzekomo nie powinien mieć swoich faworytów, jednak z tym bywa różnie.
- Jak będziesz gotowy, możesz strzelać! - zawołał w jego stronę i zmrużył leniwie oczy. Zaraz je otworzył, aby czasem nie stało się tak, iż piłka trafi go w twarz podczas jego nieuwagi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Striełok
Kapitan drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Nie Lut 09, 2014 2:39 pm

Podania, prosta sprawa. Ani razu się nie rozproszył, nic nie odcięło od skupienia się właśnie na piłce. Na jego twarzy pojawił się nikły uśmiech, bo wszystko szło tak jak chciał, idealnie, po jego myśli. Nawet w tym momencie katar się go nie czepił. Zupełnie jakby jego zadowolenie odganiało wszystkie problemy, jakie próbowały się go dotykać. Czy trudności z tym nie miał. No cóż, podawał dobrze, ale brakowało tutaj czynnika zewnętrznego, np. trzeciego zawodnika jako przeszkody. Po za tym Sebastian nie przepadał za podawaniem, szczególne podczas meczu, co dobrze było to widać i miało wyjaśnienie w jego zachowaniu. Jako atakujący niespecjalnie się na tym skupiał i oczywiście, to jest jeden z jego częstych błędów. A tak, tutaj, takie podania to było coś... oczywistego. Chyba tylko jakieś bezmózgie zombie, albo nawalony w trzy dupy żul nie potrafiłby trafić piłką przy czymś tak prostym.
Przeniósł wzrok na bramkę na drugim końcu sali, w momencie kiedy ten przemawiał. Powinien był sobie poradzić. I na pewno, odezwała się w nim już ta ambicja jak najlepszych wyników. Odległość była dość spora, ale nie przekraczająca przecież jego możliwości. Podrapał się po policzku. Nie, to nie było nic trudnego. Jeśli się miało takie zaparcie jak Striełok to żadna rzecz nie była trudna. Wręcz wszystko wtedy było banalnie proste i łatwe do ogarnięcia. Miał tylko trafić do bramki. Żadna nowość. Obrzucił nauczyciela piorunującym spojrzeniem, w momencie kiedy zmierzwił mu włosy, przy czym ord razu się za włosy złapał, chowając je pod dłońmi, jakby miało go to uchronić w jakikolwiek sposób. Normalnie chyba go kiedyś zabiję, pomyślał, nadal obrzucając go takim spojrzeniem pełnym wyrzutu, aż do momentu, kiedy nie znalazł się w pobliżu bramki.
Ta, zabawa, bliższe poznanie. Sebastian miał o tym znacznie bardziej odmienne spojrzenie, inaczej to wszystko widział. Dla niego trening to trening. Sposób, by podreperować swoje zdolności przed nadchodzącymi wiosennymi zawodami. A przecież były niedaleko. Potrzebował od cholery czasu jeśli miał być najlepszy. Inna możliwość w ogóle nie wchodziła w grę. Cholera wie, co by się nim stało, gdyby nie wygrał. A jego kochany trener chyba jeszcze dobrze pamiętał, co to działo się z Sebastianem, kiedy raz przegrał dość poważny mecz. Na ile to wtedy zniknął? Tydzień, dwa? Zero kontaktów ze światem, zero wychodzenia z pokoju w akademiku. Dość poważne odwodnienie organizmu, schudł chyba pięć kilogramów i cholera co wie jeszcze. Tak bardzo smutno.
Wziął głęboki wdech. Zostawił piłkę na jednym konkretnym miejscu tam gdzie stał, zrobił kilka kroków do tyłu i zatrzymał się. Najpierw wyliczył w myślach ile mniej więcej siły mu będzie potrzeba. Kiedy był już pewien co i jak, ruszył i zwyczajnie strzelił, ot tak, bez przygotowań jako takich. Pech jednak chciał, że piłka zamiast wpaść do bramki, odbiła się od barierki i poleciała gdzieś na prawo do bramki. Striełok zaklął pod nosem, starając się natychmiast uspokoić, żeby nie wybuchnąć złością. Jakim cudem, przecież wszystko było tak... idealnie. Zaczął chodzić w te i we te, zaciskając dłonie w pięści. I cały czas mamrotał coś pod nosem. Jak tak dalej pójdzie, to będzie z nim coraz gorzej.
I wtedy też zaczął kaszleć, dość głośno.

_________________

    Und immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und das Chaos ausbricht in mir drin,

    schicke ich meine Soldaten los,
    um den Widerstand niederzuzwingen.

    Immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und es brennt in den Straßen in mir drin,

    befehle ich meiner Armee alles zu tun,
    um es wieder zum Schweigen zu bringen.

    Bis es geknebelt, gebrochen ist und weggesperrt
    und mir endlich gehorcht mein armes Herz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Nie Lut 09, 2014 4:20 pm

Doskonale znał ambicje chłopaka, dlatego też zgodził się na te dodatkowe treningi, aby podczas nich Striełok miał możliwość się nieco wyżyć. Nie jest ślepy, widzi jak bardzo kapitanowi zależy na zwycięstwie we wiosennym turnieju piłkarskim, jednak obawia się powtórki z ostatnich zawodów. Po przegranym finale chłopak przez długi czas nie wychodził z pokoju, do nikogo się nie odzywał, jakby nagle przestał istnieć. Ten stan zawieszenia nie był zdrowy i Baldric o tym wiedział, lecz w tamtej chwili był bezsilny, gdyż żadne zdrowe argumenty nie trafiały do Sebastiana. I niby jak miały do niego trafiać, kiedy trener musiał rozmawiać z nim przez drzwi, bo ten nie chciał otworzyć ich nawet jemu? Jakoś pogodzili się z tamtą sytuacją, jednak młodemu kapitanowi zajęło to zdecydowanie więcej czasu niż innym, również jego powrót do treningów nie nastąpił wcale tak szybko, bo samo odzyskanie dobrej kondycji trwało dłuższy czas. Ciężko mu było patrzeć na swojego ucznia w takim stanie, przez co sam zaczął przeżywać porażkę, dlatego w duchu obiecał sobie, że w tym roku postara się jeszcze bardziej podczas treningów i nie tylko dojdzie z chłopakami do finału, ale wygra ten najważniejszy mecz.
Przygotowanie piłki do strzału, przygotowanie ciała i umysłu, wszystko było wykonane na najwyższym poziomie, jednak efekt końcowy nie był najlepszy. Piłka nie wpadła do bramki, za to uderzyła mocno o słupek. Sam Bald był tym nieco zaskoczony, jednak szybko stłumił w sobie zdziwienia. Przyglądał się zachowaniu ucznia, a widząc jego nerwowość, westchnął cicho pod nosem. Gdy w sali rozległ się kaszel chłopaka, wiedział już, że nie strzelił pięknego gola z powodu swojej choroby. Niby drobne przeziębienie, a jednak wpływa na jego organizm, tym samym i na koncentrację. Wcale nie podał mu piłki, w milczeniu przeszedł na drugą stronę sali, aby stanąć przed Sebastianem.
- Wiesz dlaczego nie trafiłeś? - spytał ze spokojem i powagą. - Nie trafiłeś, bo jesteś przeziębiony. Niby tylko katar i kaszel, a jednak wpływa to na na twoje ciało. Koniec treningu, musisz odpocząć. Maszeruj do szatni i przebierz się, potem odprowadzę cię do akademika i dopilnuję abyś wypił kubek gorącej herbaty i wziął lekarstwa. Nie mogę pozwolić na to, aby kapitan mojej drużyny był chory.
Spojrzał po nim z troską i nie myśląc zbyt wiele pogładził go po włosach. Jak zwykle szybko wycofał rękę, przy czym na jego twarzy zagościł subtelny uśmiech. Może to źle, że tak dyktuje mu, co ma robić, ale zwyczajnie się martwi. Jaki byłby z niego nauczyciel, gdyby nie potrafił zadbać o swoich uczniów? Zmusi go do tego, aby się oszczędzał, w tym celu zrobi naprawdę wiele, nawet wtargnie do jego pokoju w akademiku.
- Nie złość się na mnie, odwołuję trening dla twojego dobra. Zresztą, nie mam zamiaru katować chorego ćwiczeniami. Na dziś koniec.
Przypuszczał, że Striełok będzie na niego zły, ale był na to w pełni przygotowany. Ileż razy znosił już jego niezadowolone spojrzenie? Nie sposób tego zliczyć. Cóż, już nauczył się jak postępować z tym młodym człowiekiem, a przynajmniej tak mu się wydaje.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Striełok
Kapitan drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Nie Lut 09, 2014 9:46 pm

On w cale nie był chory! Był po prostu zły, może to tylko nagłe przyćmienie organizmu? Może go światło zmyliło albo coś. Bo przecież dobrze myślał. Wszystko było idealnie. Dokładnie tak jak planował, jak wyliczył, wszystko miało być w porządku. A tymczasem wszystko wzięło łeb na szyję, cały misterny plan poszedł w pizdu, a na dodatek, przez ten kaszel poczuł, że naprawdę mógł się gdzieś przeziębić, czy coś. Czy to w ogóle było możliwe? Tak. A czy było chociaż przyjęte do wiadomości? Oczywiście ze nie. Czysta, perfidna złośliwość jego własnego, zdradzieckiego organizmu. Był zły i na to i na fakt, ze nie udało mu się trafić. Zły o ile by tutaj nie użyć słowa wkurwiony. Powarkiwał ze złości, ze świstem wypuszczając powietrze z płuc. Przestał, dopiero gdy ten podlazł tutaj jak gdyby nigdy nic, oznajmiając mu co on powinien a czego nie. No chyba sobie z niego żarty jakieś robił. Nagle tak z dupy mu oznajmia, ze na dzisiaj koniec? No i co jeszcze? Już całkiem był zdenerwowany.
- Jak sobie chcesz - Warknął tylko w odpowiedzi i grzecznie odmaszerował z sali, nie omieszkawszy w każdym swoi kroku, swoją postawą ukazywać złości jaka się w nim pierzyła. Musiał czymś zająć myśli inaczej sobie jeszcze krzywdę zrobi. A przecież teraz nie pójdzie sobie na jakieś piwko czy coś, na rozluźnienie, bo jeszcze przypadkiem ten będzie nad nim sterczał i dopiero miałby jazdę. Tylko tego mu brakowało na koniec dnia.
W drodze przypominał sobie, czy miał on coś na przeziębienie w pokoju. Oczywiście, ze nie. Przecież ostatnio chorował bardzo dawno temu, ile to, z pół roku musiało minąć jak nie więcej. Podrapał się po głowie. W szatni nikogo nie było oczywiście, jakże by inaczej. Przebierał się dość mozolnie, jakoś nie miał humoru na to by szybciej to robić. Przy okazji musiał rzucić czymś o ścianę, a tym nieszczęsnym przedmiotem był but.
- Jak to w ogóle możliwe - Pytał sam siebie, kiedy już zebrał się do końca, to poczuł jakieś dziwne ukłucie w głowie. Ale tabletki przeciwbólowe na pewno miał. Gdzieś na pewno były, jak dobrze pamiętał. A w jego pokoju na pewno szybko się nie znajdą, bo przecież nigdy nie miał porządku u siebie. Totalny bałagan. Cóż, nigdy specjalnie o to nie dbał, zresztą, nawet nie potrafił sprzątać. Więc tylko albo zgarniał na kupę albo wywalał wszystko do śmietnika. Bez różnicy.
Kiedy w końcu wyszedł, nawet nie myślał o tym by gdzieś iść. Ani nawet do siebie do pokoju. Nie chciało mu się. Po za tym, jakoś go głowa cholernie bolała. Siadł tylko na zimnej podłodze pod ścianą i pociągając czasem nosem lub kaszlając, czy zwyczajnie klnąc na wszystko co mu się nie podobało, trwał w bezruchu. W końcu trzeba będzie sobie stąd pójść zanim budynek zamkną. Ale na razie nie chciało mu się dupska ruszać.

_________________

    Und immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und das Chaos ausbricht in mir drin,

    schicke ich meine Soldaten los,
    um den Widerstand niederzuzwingen.

    Immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und es brennt in den Straßen in mir drin,

    befehle ich meiner Armee alles zu tun,
    um es wieder zum Schweigen zu bringen.

    Bis es geknebelt, gebrochen ist und weggesperrt
    und mir endlich gehorcht mein armes Herz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Nie Lut 09, 2014 10:19 pm

Kiedy chłopak wielce urażony wyszedł z sali, czego Baldric rzecz jasna się spodziewał, sam w końcu się ruszył z miejsca, w końcu nie będzie siedział w tej wielkiej sali sam. Podgwizdując sobie pod nosem wesoła melodię, zgarnął szybko wszystkie słupki, a piłki kopał delikatnie, aby powoli przejść ze wszystkim do składziku, gdzie odłożył wszystko na swoje miejsce. Zaraz zamknął za sobą składzik, następnie przeszedł do pokoju nauczyciela wychowania fizycznego, gdzie swój kąt miał też każdy trener, tam też przebrał się w normalne ubrania, z kolei te treningowe ładnie złożył i schował do swojej szafki. Zwyczajne jeansy, biała, szeroka bluza z kapturem i do tego sportowe obuwie, prezentował się jak najbardziej naturalnie w tym komplecie, był on też niezwykle wygodny. W jednej chwili narzucił na siebie płaszcz i zapiął go porządnie, po czym wyszedł z pomieszczenia, aby skierować się do dużej sali gimnastycznej. Przypuszczał, że Striełok jak najszybciej ucieknie ze szkoły i pogna do swojego pokoju w akademiku, jednak pomylił się, bo dostrzegł go siedzące na podłodze przy ścianie. Nie powinien siadać na zimnej powierzchni, kiedy jest w takim stanie, od takiego niedbalstwa jeszcze bardziej się rozchoruje. Mężczyzna szybko zgasił w sali światło i zamknął drzwi, następnie zbliżył się do chłopaka i pochylił nad nim, a dłonią dotknął jego czoła. Był rozpalony, jeszcze bardziej niż wcześniej, na dodatek nie mógł już powstrzymywać się od pociągania nosem i kaszlu. Pięknie, teraz się okazuje, że to wina Blada, iż jest on w takim stanie, w końcu nie powinien się zgadzać na ten dodatkowy trening już w chwili, gdy tylko zauważył, że jego podopieczny nie czuje się najlepiej. Spojrzał na nim z troską.
- Nie siedź na zimnej podłodze - rzucił w jego stronę łagodnie, a w kącikach jego ust pojawił się delikatny uśmiech. Rany, teraz jest za niego odpowiedzialny, bo doprowadził do pogłębienia jego choroby. - Chyba nie chcesz bym wziął cię na ręce jak księżniczkę, co?
Zaśmiał się cicho, nie odrywając od niego uważnego spojrzenia ciemnobrązowych oczu, którymi pochłaniał wyraz jego twarzy. Koniec z tymi żartami, teraz zacznie zachowywać się jak nauczyciel, który musi zadbać o chorego ucznia. Tak jak zapowiedział wcześniej, zaprowadzi go do akademika, nawet pod same drzwi pokoju i dopilnuje, aby wypiła herbatę, wziął lekarstwa i położył się spać. Z całą pewnością to zrobi, więc niech Sebastian nawet przez chwilę się nie łudzi, że może być inaczej. Powinien już być świadom tego, że ma do czynienia z osobą, która potrafi być bardzo poważna w tego typu sytuacjach.
- Odprowadzę cię do akademika i zrobię gorącej herbaty? Zobaczysz, że od razu poczujesz się lepiej, gdy znajdziesz się w łóżku. Tylko się na mnie nie złość, po prostu się o ciebie martwię, wiesz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Striełok
Kapitan drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Nie Lut 09, 2014 11:06 pm

Jezu, Chryste panie i matko boska, że ten też miał siły się go tak czepiać. Naprawdę, Striełok od razu by zostawił taką osobę gdzieś samemu sobie. Zresztą, sam by się uwinął stąd prędzej czy później i w cale nie potrzebował cudzej opieki. To tak jakby okazywał swoja celową słabość, a to w oczach Sebastiana było czymś karygodnym. On w cale nie był chory. No może trochę źle się czuł, ale nic po za tym. a już na pewno nie trzeba było go pilnować, jak małe dziecko. Rany, przecież on już jest dorosły, chyba sam wie najlepiej co powinien robić. A raczej miał o tym doskonałe pojecie, co on powinien a co nie. Miał już zepsuty humor i tyle. Wszystko mu było jedno czy się pochoruje już bardziej czy nie. Już mógł od razu trafić do szpitala. Ale obecność trenera tutaj była wystarczająco motywujący, by chociaż póki ten mu nie zniknie z oczu, dalej być hardym i twardym. Na wzmiankę o potraktowaniu go jak księżniczkę a tym bardziej, dotykaniu jego szanownej osoby, momentalnie wstał. Normalnie jakby go prąd poraził. Od razu tylko obrzucił go spojrzeniem pełnym złości. No jeszcze czego. Ten sobie chyba za dużo wyobraża, jak na nauczyciela. Normalnie przecież nie słyszał o tym, żeby jakikolwiek inny nauczyciel, czepiał się ucznia w ten czy inny sposób. Normalnie chyba zaraz sam sobie będzie myślał, że ten się jego przyczepił i nie chodziło tu wcale o piłkę nożną. Całe szczęście, ze nie było tutaj nikogo z klasy. Zapadłby się chyba pod ziemię. A potem ciekawe jakby miał odpowiadać na ten szereg drwin.
- Upierdliwy jak sto pięćdziesiąt - Mruknął pod nosem. I myślałby, że może tego nie usłyszy, chociaż w sumie miał to gdzieś. Najwyżej zacznie mu tylko pierdzielić o tym, ze przeklinanie jest złe, czy też o jakimś szacunku dla nauczyciela. Był skłonny już takie gadanie teraz znieść - Jak chce Pan oglądać mój burdel w pokoju to proszę bardzo. Tylko nie odpowiadam za to, jak nadepnąłby Pan na to co nie trzeba i się skaleczył czy cholera wie co - Odpowiedział. Nadal był zły i podejrzewał, ze prędko mu to nie minie. Przynajmniej nic się na to nie zapowiadało.
Striełok ruszył z wolna w stronę wyjścia z budynku a potem już prosto do akademiku. Pięknie, znów padało. A on nie miał niczego czym mógłby okryć swoja głowę. No nic. Musiał jakoś przeżyć to, ze będzie mokry. I tak szedł dalej, nawet się nie oglądając za nauczycielem.

zt.

_________________

    Und immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und das Chaos ausbricht in mir drin,

    schicke ich meine Soldaten los,
    um den Widerstand niederzuzwingen.

    Immer wenn mein Herz nach dir ruft
    und es brennt in den Straßen in mir drin,

    befehle ich meiner Armee alles zu tun,
    um es wieder zum Schweigen zu bringen.

    Bis es geknebelt, gebrochen ist und weggesperrt
    und mir endlich gehorcht mein armes Herz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   Nie Lut 09, 2014 11:23 pm

Reakcja na jego słowa o niesieniu go niczym księżniczkę na rękach rozbawiła go, jednak powstrzymał się od śmiechu, aby czasem jeszcze bardziej nie urazić swojego młodego towarzysza. Mimo wszystko nie chciał się go ciągle "czepiać", ale co mógł poradzić na to, że Striełok cały czas odbiera w ten sposób jego zachowanie. Czy on chce dla niego źle? Właśnie nie, chce mu tylko pomóc w chwili, gdy jego organizm jest osłabiony. Może rzeczywiście za bardzo się mu narzuca ze swoją osobą, ale nie robiłby tego, gdyby nie był do tego zmuszony. Chłopak nie dał mu inne wyjścia, musiał go przycisnąć, w przeciwnym razie wciąć zapierałby się, że czuje się dobrze i nic mu nie jest, a przecież nie powinien ćwiczyć, gdy jest przeziębiony. Najwidoczniej nie do końca rozumiał skutki swoje postępowania, jakby to było jak najbardziej normalne, kiedy tak naprawdę bardziej naturalne byłoby pozostanie w łóżku do końca choroby. Z perspektywy Sebastiana wszystko wygląda inaczej i tak oto okazuje się, że Bald zwyczajnie go męczy pierdołami, jakby to nie miał własnego życia. Ale czy bycie odpowiedzialnym za swoich zawodników trenerem nie jest częścią jego życia?
- Mogę być upierdliwy, o ile w ten sposób skłonię cię do odpoczynku - odparł z lekkim rozbawieniem, swoje uważne spojrzenie kierując na jego twarz. - I lepiej martw się o siebie, a nie o mnie. Jakoś przeżyję nieporządek w twoim pokoju.
Skierował się za nim spokojnym krokiem, wcale nie kryjąc swojego zadowolenia. Z dumą przyszło mu stwierdzić, że jednak ma jakiś wpływa na ambitnego kapitana i choć wpływ ten jest niewielki, to jednak jest obecny. A może Striełok odpuścił, aby mieć już w końcu święty spokój? Niezależnie od powodu powziął decyzję, aby polecieć do łóżka. Tylko dlaczego wciąż nie myślał o swoim zdrowiu i tak bezmyślnie wyszedł na deszcze bez nakrycia głowy? Bald szybko wyciągnął z kieszeni swoją białą czapkę i naciągnął ją na głowę ucznia. Na pewno nie pozwoli mu moknąć, bo to ostatnie, co powinno się przytrafić młodemu podczas przeziębienia.
- Rany, dbaj o siebie bardziej, dobrze? Gdy porządnie się rozchorujesz, to będę musiał wykluczyć cię z treningów, a tego obaj nie chcemy.
Powoli zaczęli coraz bardziej zbliżać się do akademika.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Duża sala gimnastyczna   

Powrót do góry Go down
 
Duża sala gimnastyczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Trening policyjny - wspinaczka po linie - sala gimnastyczna
» Mała sala gimnastyczna
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Hala sportowa :: ∎ Sale gimnastyczne-
Skocz do: