IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie nr 31

Go down 
AutorWiadomość
Salem

avatar

Liczba postów : 67
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Mieszkanie nr 31   Sro Kwi 16, 2014 6:08 pm

[center]Hello?


Od wejścia wita nas pies, który zamiast szczekać ociera się o nogi gości, ten mieszaniec huskiego i kundelka nazywa się Kot.
W przedpokoju stoi duża szafa, do której chowane są buty, kurtki i inne elementy garderoby.
Po lewej stronie od drzwi wejściowych znajduje się salon. Bardzo skromne i jednocześnie eleganckie meble podkreślają zamiłowanie pana domu do czystości, natomiast ogromny regał pełen książek kryminalnych wskazuje, że samotne wieczory spędza na lekturze i popijaniu herbaty. Porządnych rozmiarów narożnik służy czasami gościom jako łóżko na noc lub dwie. W pokoju jest także telewizor oraz sprzęt grający, obok którego znajdziemy kolekcję różnorakich płyt - od rocka po muzykę klasyczną. Podłoga, ze względu na psa pokryta jest panelami zaś ściany pokrywa farba w kolorze cappuccino.
Na prawo od głównego wejścia jest kuchnia - tym razem każde, nawet najmniejsze miejsce zajmują przyprawy lub przybory do gotowania. Malutki, dwu osobowy stolik nakryty jest ręcznie dzierganą serwetką oraz stosikiem książek kucharskich. Ściany mają ten samo kolor co salon, zaś podłogę pokrywają ciemno granatowe kafelki.
W dalszej części mieszkania znajduje się porządnej wielkości łazienka wyposażona w wannę połączoną z prysznicem, sporą pralkę oraz rzecz jasna muszlę klozetową i umywalkę - wszystko w kolorach żółci (ściany) i czerwieni (kafelki).
Ostatni pokój jest połączeniem sypialni i gabinetu. W rogu stoi wielkie łóżko zaścielone ciemną pościelą, zaraz obok jest spory koszyk w którym sypia Kot i jego zabawki. Drugi narożnik pokoju zajmuje spore biurko, regał z teczkami i krzesło biurowe - Beżowe ściany i jasne panele.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem

avatar

Liczba postów : 67
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   Pią Maj 30, 2014 11:03 pm

Wpuścił Ozziego jako pierwszego, zabrał od niego brudną kurtkę i postanowił wyczyścić później. W sumie to jego pies ją tak sponiewierał. Pokazał gdzie jest łazienka, dał ręcznik i ciepły szlafrok. Po chwili zostawił też czyste ubrania, gdyby chłopak chciał się przebrać a to co zapocić i ubrudził biegając z Kotem Salem mógł mu jeszcze dzisiaj wyprać.
Gdy chłopak siedział pod prysznicem kurator zabrał się za gotowanie. Często miewał gości więc lodówkę zawsze miał pełną. Spora ilość produktów, doskonale wyposażona spiżarnia i ilość garnków świadczyły o jego miłości do gotowania. O tak później porze lekka kolacja będzie idealna. Zbożowe bułeczki wstawił do piekarnik, ugrillował pierś z kurczaka i przygotował lekką sałatkę na bazie różnych rodzajów sałat, pomidora, ogórka i dressingu.
Szybko nakrył do stołu, postawił dzbanek czarnej herbaty i gotową sałatkę. Kot piszczał więc dał mu miskę pokarmu dla kotów i jako nocną przekąskę kość wołową. Wystarczyło już tylko zaczekać na gości, samemu się przebrać i trochę ogarnąć po bieganiu.
Gotowy już Salem podszedł pod drzwi od łazienki ciekaw co chłopak tak długo robi. No chyba nie robił TEGO pod jego prysznicem, ulżyć mógłby już sobie we własnym domu.
- Ozzi, wszystko okej? Siedzisz tam już godzinę... - nawet więcej. - Krzyknij coś bo inaczej wejdę do środka!
Łazienka nie miała trudnego zamka, dało się ją w razie czego otworzyć z drugiej strony. Takie zabezpieczenie w razie niedoszłych samobójców, którymi też się opiekował jako kurator.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   Pon Cze 02, 2014 9:39 pm

Gdy Ozzie rozejrzał się po mieszkaniu Salema, do głowy wpadła mu tylko jedna myśl: O ludzie, ale tu zajebiście czysto. Nie to co jego pokój w akademiku, gdzie nigdzie nie da się przejść bez obawy, że zaraz nadepnie się na jakąś puszkę, pudełko po pizzy, po chińszczyźnie czy kawałek specjalnie złożonego papieru, który śmie nazywać "sztuką" bądź też "origami". Zawsze trzeba było uważać, gdzie się stąpa, także o chodzeniu po pijaku nie było mowy, a tutaj... Jak dobrze jest poruszać się po podłodze z podniesioną głową!
Podawszy Salemowi kurtkę, zdjąwszy swoje nieźle już znoszone trampki i odebrawszy ręcznik, szlafrok oraz czyste ubrania, natychmiast skierował się do łazienki, jeszcze po drodze się rozglądając po tym czystym wszechświecie. Gdy przekroczył drzwi - jego zdaniem - udziwnionej kolorystycznie łaźni, natychmiast się rozebrał i, odrzuciwszy jak na fleję przystało ubrania na bok, wszedł szybciutko pod prysznic, co by mu się zimno nie zrobiło. Woda była taka cieplusia i milusia, że Ozzie spędził pod nią z dobrą godzinę! Wymoczył sobie dokładnie każdy centymetr skóry na swoim ciele, również ten spory kawałek na nadgarstkach, cały zabliźniony... Przykry widok i, prawdę mówiąc, dość wstydliwy. Że też kiedyś posuwał się do takich rzeczy... Aj, fe, Ozzie! Złe myśli, bardzo złe! Brzydki Ozzie! Miałeś się nie dołować, tak? Tak. No, to teraz przestań tak się wgapiać w ten cholerny nadgarstek i skończ myć te swoje włosiska, co by były puchate, kolorowe i, przede wszystkim, radosne oraz wymiziane, a co~!
Masowanie skóry głowy przerwał mu jednak głos kuratorka. Uniósł więc kącik ust i ze wspaniałym, piankowym afro na głowie uchylił zasłonę, by po chwili mu odkrzyknąć.
- A co, tęskni pan~? - spytał. - A może chce mi pan pomóc, hm? Jak tak, to śmiało, proszę wchodzić, umyje mi pan plecki! - powiedział, wracając zaraz za zasłonę, aby spłukać ze swojej głowy ten piankowy wybryk natury. - ...A, i niech się pan nie przejmuje, posprzątam po sobie! - dodał szybko, chichrając się pod nosem.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem

avatar

Liczba postów : 67
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   Wto Cze 03, 2014 11:27 am

Jak zawsze musiał się trafić amator kąpieli. Plus chłopak, w sumie tak jak większość ostatnio, proponował mu w dosyć dwuznaczny sposób włączenie się do kąpieli. Co z tymi ludźmi się porobiło, że nie traktują już urzędników państwowych poważnie i z szacunkiem?
Tydzień temu Michael, tytułujący się Skorpionem, cały czas sugerował mu jakieś dziwaczne spotkania, buziaczki i... No i te poważniejsze rzeczy. Salem nie uważał się za tak przystojnego aby każda napotkana osoba mdlała na jego widok i pragnęła go w swojej sypialni. Mdleli co najwyżej od słuchania go, był nudny i prowadził cholernie spokojne życie. Biegał z psem, uprawiał spoty, czytał kryminały i pracował z trudną młodzieżą. Koniec wielkiego sekretu jak wygląda jego codzienność.
Sprawy orientacji trzymał w sejfie, pod kluczem i za pancerną szybą. Był do tego stopnia przerażony, że opinia na jego temat może diametralnie się zmienić pod wpływem informacji o jego homoseksualizmie, że nie poruszał tematów związków czy preferencji. Był wtedy zimny, wyrachowany i bronił się prawem do prywatności. 3/4 ludzi dawało sobie spokój, gdy pod wpływem jego morderczego spojrzenia po prostu miękły im nogi i woleli nie ryzykować rozgniewania dryblasa o twarzy diabła.
Salem dbał o siebie w sferze zdrowia, badał się co pół roku i regularnie uprawiał sport. Olewał jednak aparycję, ograniczał się tylko do minimalnego wymogu formalnego dress codu w pracy i zwykłej czystości. Wynikiem tego był dryblas w ciemnym garniaku, posiadający odrobinę za duże kły i włosy w kompletnym nieładzie. W ciemnej uliczce ludzie dziwnie przyśpieszali kroku, gdy go widzieli a i zdarzało się, że przechodzili na drugą stronę ulicy.
Ozzie jednak nie wydawał się nim jakoś bardzo wystraszony. Może na początku ale z każdą minutą stawał się bardziej wyluzowany i obecnie spoufalał się z nim jak z dobrym kumplem. Niech mu będzie, karę już dostał...
- Kończ i wyłaź, jedzenie stygnie - rzucił praktycznie warcząc i wrócił do kuchni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   Pią Cze 13, 2014 7:53 pm

Ozzie bynajmniej nie miał zamiaru w tym momencie składać kuratorowi żadnych dziwnych propozycji. Uchodził za ekscentryka, to prawda, ale doskonale znał granice. Nie przeszkadzało mu to jednak w strzelaniu różnymi, głupawymi dowcipami, jak na przykład tymi, które właśnie usłyszał Salem. Można było to uznać za jedną z jego metod spoufalania się. Pomimo tego, jak wcześniej został przez kuratora potraktowany, miał wrażenie, że to całkiem miły gość. No, chyba że znowu mu się czujka popierdoliła i Salem to tak naprawdę diabeł wcielony. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.
Warkot Salema wywołał na twarzy Ozziego sporej wielkości uśmiech, który towarzyszył mu jeszcze przez dłuższą chwilę, kiedy spłukiwał z siebie resztki piany. Potem pozostało mu już tylko wyjść spod prysznica, wytrzeć się dokładnie i ubrać otrzymany od gospodarza szlafroczek. Ozziemu wydał się on tak mięciutki, że jeszcze przez chwilę wtulał się w jego kołnierzyk, chichocząc głupawo pod nosem. W końcu jednak ocknął się z puchatej zadumy i opuścił łazienkę, by w owym szlafroczku przejść do kuchni. Gdy do jego nozdrzy dotarł zapach kurczaka i bułeczek, natychmiast ślinka mu pociekła. Ludzie, czy on trafił do nieba? Czysto tu, szlafroczek taki miły, a kolacja taka smakowita! Kto by pomyślał, że chwila z dala od bałaganu, wypranych koszulek i chińszczyzny tak bardzo go ucieszy!
Bez zbędnych ceregieli zasiadł do stołu, chwytając do rąk nóż i widelec.
- Wesołych świąt! - wydukał ze wzruszenia, zaczynając kroić jedyną lubianą przez niego pierś. - ...O mamuniu, ale to dobre! - powiedział, gdy tylko kawałek kurczaka wylądował w jego ustach, gdzie mógł rozanielić wszystkie kubki smakowe. - Często pan gotuje, psze pana? - spytał w przerwie między pochłanianiem i popijaniem.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem

avatar

Liczba postów : 67
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   Sob Cze 14, 2014 3:14 pm

Kuchnia była jedynym, bezpłciowym pomieszczeniem w mieszkaniu. Miała swój charakter i pokazywała co lubi robić jej właściciel. Każda półka zastawiona była przyprawami, herbatami, słoiczkami z suszonymi składnikami lub makaronem wszelakiego kształtu i smaku. Większość składników Salem sam zbierał lub przetwarzał aby dłużej trzymały świeżość. Konfitury, grzybki w zalewie czy makaron ze szpinakiem – to wszystko było jego dziełem. Kurator Salem Witch, istna kura domowa.
Chłopak ewidentnie pokochał miękki materiał, który miał na sobie i nie miał oporów aby jeść w nim kolację z dorosłym mężczyzną, którego nie znał. Był naprawdę otwarty, cały czas się uśmiechał i wydawał się być zainteresowany otoczeniem oraz ludźmi znajdującymi się w nim.
- Mam na imię Salem, możesz tak do mnie mówić lub używać mojego nazwiska. Przywykłem do tego, że młodsi ode mnie ludzie mówią do mnie na wszelkie możliwe sposoby. Pan S, Salem, Witch, Pan Witch lub Salamandra. Dzieciaki potrafią być kreatywne kiedy chodzi o nazewnictwo kuratora – przypomniało mu się jego nowe przezwisko „czarownica”, którego używał jeden z nowszych podopiecznych Salema.
- Tak, bardzo często – odparł siadając do stołu. - To moje takie małe hobby, pomaga mi w myśleniu, wyciszeniu się po pracy... Trochę jak twoje malowanie, to mój rodzaj sztuki. A to przypomniało mi coś, będę miał dla ciebie pracę – oznajmił upijając trochę herbaty. - Nie dorobisz sobie niestety ale wyżyjesz się. Sierociniec oraz dom dla trudnej młodzieży ma problemy ze znalezieniem malarza. Miasto dało im farby, spreje i cały sprzęt ale nie ma rąk do pracy. Chce żebyś ty namalował te swoje wariactwa w ich pokojach, te dzieci zasłużyły sobie na to, żeby ich ściany były kolorowe i motywujące. Posiedzisz z nimi, porozmawiasz i dowiesz się co chciałyby mieć w swoich pokojach. Jesteś porządnym chłopakiem, masz talent i twoim obowiązkiem jest go wykorzystać dla dobra innych. Trochę jak superbohater – Salem uśmiechnął się znad swojego kubka. Jeśli Ozzie odmówi, to okaże się kolejnym głupim wandalem. Zgoda będzie oznaczać o wartości jego talentu, jego znaczeniu i celu. Jeśli chłopak naprawdę chce aby ludzie uśmiechali się patrząc na jego dzieła to teraz ma ku temu szansę.
- To sporo pracy, zajęcie na... Kilka tygodni, jak nic. Dużo powierzchni do wykorzystania, cała twoja. Jeśli poprosisz, dzieciaki pomogą z chęcią. Nawet te z ośrodka dla trudnej młodzieży lubią się trochę pobawić, może któreś z nich odkryje w sobie artystę jak ty – wzruszył ramionami pochłaniając bułeczkę z masłem i kawałkiem kurczaka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   Sob Cze 14, 2014 6:32 pm

Wciąż wcinając kurczaka, popijając herbatę i przegryzając te przepyszne bułeczki, Ozzie w całkowitej - no, może przerywanej mlaskaniem - ciszy wysłuchał propozycji Salema. Z początku wystraszyło go słowo "praca", zwiastujące kolejną karę, jednak w miarę jak słuchał kuratora, myślenie dziewiętnastolatka w tej sprawie ulegało zmianie. W sumie ta oferta wydała mu się całkiem ciekawa. Cóż, może i podobało mu się to całe myślenie w stylu "oho, sztuka miejska, życie ponad prawem, joł~", ale skoro ma szansę wykorzystać swój talent w lepszym celu, to czemu by nie spróbować? Ozzie bynajmniej nie należał do osób bez serca, w jego żyłach nie płynął lód, a z oczu nie cisnęła nienawiść. Był po prostu lekko pokręconym młodzieńcem o dobrej duszyczce i dziwnych nawykach. Może się do tego nie przyzna, ale miło by mu się na serduszku zrobiło, gdyby jakiś dzieciak mógł podziwiać jego twórczość  w swoich czterech ścianach, a także gdy jego praca zostałaby w końcu doceniona. Jest tylko jeden problem - Ozzie nie umie dogadywać się z dzieciakami. Po prostu nie umie! Nie ma do nich odpowiedniej ręki i, prawdę powiedziawszy, nie wie, co jest dla nich odpowiednie, co nie jest... Ciężka do wytłumaczenia sprawa, ale niesamowicie prawdziwa. Dzieci to jedna z wielu słabości Ozziego!
Odłożywszy sztućce na miejsce i dokończywszy jedną z bułek, Ozzie oparł łokcie o blat stolika i uśmiechnął się lekko.
- Nie boisz się, że ich zdemoralizuję czy coś, Salem? - spytał, wspierając podbródek na złączonych ze sobą dłoniach. - ...Salem, Salom, Szalom, Szalok... Szalik! - wydukał po chwili, by zaraz pokręcić głową w celu przerwania tego ciągu skojarzeniowego. - Bo wiesz, tak ogółem to ja bardzo chętnie. Nie pogardzę dodatkową przestrzenią do tworzenia, a i fajnie byłoby coś zrobić "na legalu". Tylko że wiesz... Czy jesteś pewien, że chcesz wpuszczać do dzieciaków takiego gościa z tęczą na włosach? Co więcej, czy właściciele ośrodka na to przystaną? Skąd wiesz, że jestem "porządnym chłopakiem"? Nie znasz mnie. - powiedział, a gdy dopił herbatę i westchnął cicho, dodał: - Nie wiem, czy nadaję się do tego typu "działalności charytatywnej", Szaliczku. Nie chciałbym dzieciaków straszyć.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem

avatar

Liczba postów : 67
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   Sob Cze 14, 2014 9:41 pm

- Wygląd zewnętrzny to ostatnia rzecz na jaką patrzą dzieciaki w sierocińcu. Opiekunowie pomogą ci z młodszymi dzieciakami, te w wieku od dwunastu do szesnastu chcą cokolwiek robić aby zająć czymś ręce i swoje myśli. Nie wysyłam cię do zoo, tylko do osób potrzebujących i nie nazywaj mnie Szalik... – wytłumaczył kurator i spojrzał na zegarek, który miał na ręku. - Jest już późno, jutro pracuję a ty masz szkołę. Trzeba iść spać.
Salem zaprowadził chłopaka do salonu, gdzie pościelił mu na kanapie. Ciuchy do przebrania pozwolił wykorzystać jako piżamę. Czyste już ubrania chłopaka suszyły się w łazience i z rana będą jak nowe.
- Jeśli coś będzie się działo jestem w pokoju na końcu korytarza, łazienka wiesz gdzie jest... - pomyślał co jeszcze powinien przekazać i wtedy pojawił się Kot. Psisko ułożyło się obok kanapy, na której miał spać nowy gość.
- Będzie cię pilnował, nie tresowałem go aby tak robił – wyjaśnił i poniekąd bronił się. Ludzi umiał trzymać w ryzach, zwierząt niestety nie. Miał do nich zbyt delikatną rękę. - Zastanów się nad tą pracą z malowaniem ścian, nawet gdybym chciał nie mogę cię zmusić. Wolałabym abyś podjął tą decyzję sam z siebie – kurator usiadł jeszcze na trochę w fotelu, widząc, że chłopak nadal bije się z myślami czy da sobie radę z młodzieżą.
- Wydajesz się być porządnym chłopakiem pomimo tego co masz na głowie, kolor włosów nie świadczy o tym jacy jesteśmy. To można zmienić, ufarbować lub ściąć. Nasze czyny świadczą o nas, mówią jacy jesteśmy i kim możemy się stać. Nie pasujesz do roli bandziora.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   Pon Lip 21, 2014 4:18 pm

Ozzie nie należał do osób, które chodzą wcześnie spać niezależnie od tego, czy jutro ma coś do roboty, czy nie, ale skoro Szaliczek... wróć, Salem chciał już położyć się do łóżka, blondyn nie zamierzał mu w tym przeszkadzać. Posłusznie więc ruszył za nim do salonu, po drodze rozmyślając nad tym, co powiedział mu kurator. Uspokoiło go to trochę, ale i tak nie był w stu procentach pewien, czy to dobry pomysł. Tylko z drugiej strony nie rozumiał, dlaczego tak się tym przejmował. Jeśli coś spierdzieli, to będzie to pierwszy i ostatni raz, jak jego noga tam postała. Jeśli zaś będzie na odwrót i jakimś pierdzielonym cudem za wstawiennictwem wszystkich świętych, a także z pomocą Iron Mana i Siedmiu Krasnoludków te dzieciaki go polubią, to kto wie, może je nawet odwiedzi? Byłoby zupełnie jak w filmach! Ponury facet idzie do sierocińca, gdzie zaprzyjaźnia się z dziećmi, które mają gorzej niż on. Ile razy to już on nie widział podobnego motywu w tych głupich komediach!
Kiedy pojawił się ten przeklęty kotopies, Ozzie zmarszczył brwi. Te stworzenie zdecydowanie zaczyna go zrażać do wszelkich istot czworonożnych, a teraz jeszcze postanowiło pilnować jego kanapy! Znaczy niby miał pilnować jego, ale Ozzie mógł się założyć, że chodzi tylko i wyłącznie o kanapę. Pewno ma go za bandziora, który chce ją zwinąć i zanieść do swojego lokum. Psina nie przewidziała jednak jednej rzeczy - Ozzon jest zbyt leniwym dwunogiem, aby zabrać się za tachanie takiego ogromniastego przedmiotu. Już prędzej wziąłby się za jakiś jogurt z lodówki czy coś...
Słysząc kolejne słowa kuratorka, znowu zaczął zastanawiać się nad kwestią malowania w ośrodku. Schlebiało mu, że nie wygląda na typa, skłonnego wysadzić całą miejscówę w powietrze przy pomocy puszki z farbą i, prawdę mówiąc, coraz bardziej się do tej fuchy przekonywał. Dlatego też, odsuwając na bok wszelkie wątpliwości, posłał Salemowi delikatny uśmiech.
- Dobrze wiedzieć, Szaliczku. Pomyślę nad tym. - odparł, choć odpowiedź była raczej oczywista. Zaraz po tym usiadł na kanapie i dodał: - Leć spać, Szaliczku. W końcu masz jutro pracę, a ja szkołę, tak? Nie bój żaby, postaram się wstać na czas.

Akurat wtedy, kiedy Salem już go opuścił, Ozzie przypomniał sobie, że zostawił w kieszeniach tabletki. Cholera. Cóż, mówi się trudno, najwyżej nie pośpi najspokojniej.

[z/t]

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 31   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie nr 31
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Bloki-
Skocz do: