IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie numer 57

Go down 
AutorWiadomość
Mike

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 31/08/2014
Age : 26
Skąd : Walia

PisanieTemat: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 6:11 pm

Michael i Wilkie od niedawna zamieszkują dwupokojowe lokum na szóstym piętrze. Mieszkanie mieści się niemal na końcu długiego korytarza, który z drugiej strony zakończony jest klatką schodową z dwoma sporymi windami do wózków i osób niepełnosprawnych.

Kiedy wchodzisz do mieszkania, wita cię niewielki przedpokój w beżowym kolorze z długim rzędem wieszaków, szafą na ubrania oraz niewielką szafką na buty. Naprzeciwko drzwi wejściowych znajdują się drugie, drewniane, które prowadzą do, wbrew pozorom, pokaźnej łazienki. Na prawo znajduje się umywalka z dużym, ozdobnym lustrem, a naprzeciwko niej sedes. Dwuosobowy prysznic z wysokim brodzikiem zajmuje miejsce w lewym kącie na wprost wejścia, a po jego prawej stronie stoi pralka. Ściany po prawej stronie usłane są białymi, modnymi szafkami. Niestety pomieszkanie nie posiada okien.
Jeśli po wejściu do mieszkania spojrzysz w prawo zobaczysz drzwi, które prowadzą są salonu - przestronnego, utrzymanego w kremowych i brązowych barwach. Na największej ścianie stoi biblioteczka z książkami, płytami i kasetami, zdjęciami oraz wszelakiej maści pamiątkami. W niewielkiej odległości od niego, wysunięta ku środkowi, stoi kanapa w kolorze gorzkiej czekolady otoczona dwoma takimi samymi fotelami, a przed nią niska, drewniana ława z wyciętym na środku szklanym owalem. Na przeciwległej ścianie stoi regał z mini kinem domowym w postaci telewizora, PS3 Wilkiego, dvd i starego, ale wciąż działającego video. Na półce wyżej stoi czarna wieża, której głośniki ustawione są wysoko na dwóch końcach regału.
Cała ściana na wprost drzwi jest oknem. W miejscu najbliższym biblioteczce są drzwi balkonowe, a sam balkon jest na długość okien. Balustrada usłana jest kolorowymi kwiatami, o które dba Mike.
Za ścianą, na której stoi regał, jest wspólna sypialnia Michaela i Wilkiego. Znajduje się w niej duże, dwuosobowe białe łóżko, po którego obu stronach stoją szafki nocne z granatowymi lampkami. Podłoga z trzech stron łóżka wyłożona jest trzyczęściowym, puchatym i przyjemnym w dotyku dywanem. Tutaj również okna zajmują całą ścianę najdalej odsuniętą od drzwi. Natomiast ta, która jest naprzeciwko, zastawiona jest szafą na ubrania i komodą.
Żeby dojść do kuchni, również należy przejść przez salon. Jest większa na sypialnia, chociaż duży stół na środku zmniejsza wolną przestrzeń. Na prawo od drzwi rozpościerają się kuchenne szafki, a na środku ściany, przy której kończą swój bieg, znajduje się dwuczęściowe, duże okno rozświetlające pomieszczenie. Przy przeciwległej ścianie stoi jedynie lodówka (najdalej okna) kilka szafek, mały zlew, zmywarka oraz piekarnik stoją przy ostatniej. Na ostatnich szafkach jest miejsce na mikrofalówkę oraz chlebak, a większość urządzeń jest pochowana. Na tej ścianie wiszą też dodatkowe szafki.

Po całym mieszkaniu biegają dwa koty: syjamski Callisto i bengalski Pandora.

_________________
"Nie szukaj ideału, bo ideałów nie ma. Znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cię jak nikt inny. Kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. Kogoś, przy kim nie będziesz chciała nikogo udawać."



"Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem..."


Ostatnio zmieniony przez Mike dnia Pią Wrz 19, 2014 9:16 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilkie

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 28/08/2014
Skąd : się biorą dzieci? // Birmingham

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 6:47 pm

Westchnął, po raz ileśsetny klikając kwadrat i trójkąt na kontrolerze, co równało się z szybkim ruchem mieczem, ścinającym głowę nieumarłemu. W tym samym czasie, gdy na ekranie pojawiło się powiadomienie o nowo zdobytym lvlu, Callisto wskoczyła mu na brzuch, domagając się uwagi. Zapauzował grę, by przez krótką chwilę podrapać kotkę pod brodą, jednak mimochodem spojrzał na zegar i automatycznie wstał jak oparzony, zrzucając przez to zwierzaka z kolan. Zawsze wstawał tuż przed tym, gdy Mike miał wyjść do pracy, by się z nim pożegnać i pokazać, że nie spędzi pół dnia w łóżku, a tuż po jego wyjściu lenił się jak mógł – oglądał, grał, czasem nawet czytał. Zawsze jednak na godzinę przed powrotem chłopaka wskakiwał na wysokie obroty – mył się, przebierał, karmił koty i udawał, że przez ostatnie godziny robił coś produktywnego jak trening, sprzątanie czy szukanie pracy.
Dziś jednak zasiedział się zdecydowanie zbyt długo i w myślach już zaczął się modlić do wyimaginowanych bożków, by Mike utknął w korku. Wyłączył szybko konsolę i telewizor, w drodze do łazienki zdejmował z siebie bokserki, by za chwilę wrzucić je do przepełnionej pralki i (miejmy nadzieję, że zrobił to dobrze) włączył ją, ówcześnie nalewając wciąż magicznego dla niego płynu do jednej z szufladek.  Wziął szybki prysznic, nie czekając, aż pojawi się ciepła woda, następnie wycierając się ręcznikiem Mike’a (bo wczorajszy ręcznik Wilkiego oczywiście wciąż zapomniany „suszy” się na balkonie) i wręcz teleportując się do pokoju, by wyciągnąć z szafy pierwsze lepsze ubrania i błyskawicznie je na siebie naciągnąć. Koszulkę ubierał jednocześnie nasypując kotom jedzenia do misek, po czym opadł na kanapę z długopisem i gazetą w ręce. Przez chwilę leżał nieruchomo, nasłuchując czy przypadkiem nie słyszy już kroków Mike, jednak do jego uszu dotarło jedynie obrażenie miauczenie, więc zabrał się za przeglądanie ofert pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mike

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 31/08/2014
Age : 26
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 7:14 pm

Miał prawo jazdy, ale nie miał samochodu. I w tej chwili zastanawiał się: za jakie grzechy?
Musiał przejechać pół miasta, a przynajmniej takie miał wrażenie, żeby dotrzeć do domu. I pech chciał, że zawsze działo się to w godzinach szczytu. Nie ważne czy jechał do pracy czy też z niej wracał. Jako młody, silny i kulturalny mężczyzna zmuszony był ustępować miejsca starszym ludziom i stać niemal na wylocie. Gdyby jeszcze nie był tak zmęczony, wszystko byłoby w porządku. Teraz pozostało mu się zastanawiać, kiedy uzbiera na pierwszy lepszy, najgorszy i używany samochód.
Wyszedł z pracy wcześniej specjalnie po to, żeby zdążyć na autobus i nie czekać na przystanku. Jednak po tej jednej nieudanej podróży postanowił, że lepiej jest zostać po godzinach.
Nieubłagalnie nadchodziła jesień, dlatego miał na sobie ciepły sweter narzucony na żółtą koszulkę. Ale w przepełnionym autobusie było tak duszno, że nie jemu jedynemu robiło się słabo. Jedna pasażerka aż wysiadła, widząc, że nikt nie planuje wstać i ustąpić jej miejsca. Poprawił torbę na ramieniu, sprawdzając, czy na pewno nie jest rozsunięta.
Wysiadł dopiero na przystanku w okolicy swojego osiedla, kiedy autobus robił się luźny ze względu na końcówkę trasy. Z ociąganiem i brakiem jakiegokolwiek entuzjazmu ruszył do bloku, wypatrując balkonu mieszkania jego i Willkiego. Bezcelowo. Wiedział, że przecież chłopak nie będzie do niego machał. Doczołgał się do windy, na którą na szczęście nie musiał czekać i wjechał na szóste piętro. Ostatnia prosta.
Po drodze wygrzebał z torby klucze i otworzył drzwi. Wilkie na niego nie czekał. Westchnął głośno, zamykając drzwi na górny zamek i zostawił buty pod wieszakami. Ściągnął torbę, trzymając ją w ręce, a dopiero kiedy zbliżył się do salonu, rzucił ją na małą szafkę w przedpokoju.
Wróciłem – poinformował zachrypniętym głosem. Brakowało mu energii, żeby podejść do Wilkiego i należycie przywitać. A po dłużej chwili myślenia żałował, że to nie jego chłopak wita go ciepłym obiadem albo chociaż wyjściem naprzeciw.
Nie, Wilkie leżał rozwalony na kanapie i przeglądał gazetę. Najpewniej znowu te same ogłoszenia. I nawet o tym nie wiedział.

_________________
"Nie szukaj ideału, bo ideałów nie ma. Znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cię jak nikt inny. Kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. Kogoś, przy kim nie będziesz chciała nikogo udawać."



"Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilkie

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 28/08/2014
Skąd : się biorą dzieci? // Birmingham

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 7:39 pm

Usłyszał znane mu kroki, dźwięk otwierającego się zamka i ciche pochrupywanie Callisto z kuchni, do której właśnie dotarło, że w misce znów jest jedzenie. Zsunął się leniwie z kanapy, odrzucając gazetę z pokreślonymi ogłoszeniami na miejsce, na którym jeszcze przed chwilą siedział. Zrobił kilka dużych kroków, przysuwając się do Mike'a, po czym złapał jego głowę, delikatnie nakierowując jego czoło na swoje usta, by zostawić tam szybko pocałunek.
- Cieszę się - odpowiedział z uśmiechem, jakby nie zauważał zmęczenia chłopaka, po czym jak zawsze złapał za jego torbę i powędrował z nią do ich pokoju, by odstawić ją na jej miejsce.
Właściwie to ignorował zazwyczaj humorki Mike'a, ledwo je zauważając. Sam rzadko odczuwał zmęczenie, kojarzyło mu się raczej z treningiem, więc nie kwalifikował tego w zbyt negatywny sposób. O wiele bardziej drażniła go nuda. Oczywiście często po takim leniwym dniu jak ten, zdawał sobie sprawę, że zachowuje się jak pasożyt i Mike zasługuje na kogoś lepszego, jednak cóż, jest dość samolubny, więc nie opuści blondyna dla jego dobra. Chce po prostu z nim być i jeśli ściągnie go za sobą w dół, to wciąż myślałby "warto było!", bo nadal byliby razem.
- Stało się coś ciekawego w pracy? - rzucił mimochodem, wracając na swoją ukochaną kanapę. Po chwili poczuł głód i zaczął się zastanawiać czy Mike jadł coś w pracy lub w drodze z niej. - Iść do sklepu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mike

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 31/08/2014
Age : 26
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 7:52 pm

Uśmiechnął się blado. Kiedyś najpewniej ucieszyłby się z takiego powitania, ale w tej chwili bardziej liczył na zainteresowanie jego osobą. Ugoszczeniem go jakby był gościem. Kiedy głębiej się zastanowił, dochodził do wniosku, że nawet seks okazałby się czymś przyjemniejszym.
Nie protestował, kiedy Wilkie zabrał jego torbę. Kiedyś cenił sobie jego niezależność, ale w tej chwili miał ochotę ukształtować jego charakter na nowo. Może na nowo go w sobie rozkochać?
Był mały ruch, więc właścicielka zgodziła się, bym wyszedł wcześniej. Ale to była błędna decyzja i od jutra wracam normalnie – powiedział, siadając na fotelu obok. Nawet nie myślał o jedzeniu, bo posiłek równał się samodzielnemu przygotowaniu go. Chyba zamówią dzisiaj gotowca… – Nie idź, lepiej zadzwoń po jakąś pizzę – poradził, chociaż liczył na to, że konkretną decyzję podejmie Wilkie. – A co z praca? – Wskazał na zakreślone ogłoszenia. – Dzwoniłeś gdzieś?
Zjechał niżej na miękkim siedzeniu, przymykając oczy.
Możliwe, że zanim pizza dotrze, Mike już dawno będzie spał.

_________________
"Nie szukaj ideału, bo ideałów nie ma. Znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cię jak nikt inny. Kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. Kogoś, przy kim nie będziesz chciała nikogo udawać."



"Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilkie

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 28/08/2014
Skąd : się biorą dzieci? // Birmingham

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 8:44 pm

Zmarszczył brwi, domyślając się, że chodzi o korki. W godzinach popołudniowych na ulice wypełzała cała masa ludzi. Najgorzej robiło się między 14 a 15, gdy dzieciaki wracały ze szkół, a dorośli ze swoich prac, więc wyciągnięcie Wilkiego o tej godzinie z domu graniczyło z cudem.
Pomyślał, że znając Mike'a, to zapewne zwalniał wszystkim swoje miejsce. Dopiero gdy to przyszło mu do głowy, dostrzegł prawdziwe zmęczenie na twarzy chłopaka.
- W następną sobotę pójdziemy ci wybrać prezent na urodziny - zaproponował, a raczej poinformował, mając nadzieję, że to rozrusza nieco blondyna. - Uzbierałem już trochę, w niedziele wpadnie mi jeszcze trochę i myślę, że będzie mnie stać na jakiś samochód... Nie będzie to może szczyt twoich marzeń, ale lepsze to chyba od stania w autobusie, mam rację? - zapytał, marszcząc brwi. Co prawda będzie musiał jeszcze trochę pożyczyć i jeśli w niedziele wszystko nie pójdzie po jego myśli, to suma do pożyczenia będzie musiała się zwiększyć, jednak czasami trzeba trochę ryzykować.
Skrzywił się, słysząc o pizzy. Nie powinien jej jeść, jedli ją niedawno, a go za niecałe dwa dni czeka walka, więc to może mu tylko zaszkodzić.
- Wezmę spaghetti na wynos - zadecydował, wstając z kanapy i kierując się ku przedsionkowi. Złapał po drodze swój portfel, wkładając go do kieszeni, po czym zaczął wciągać na stopy znoszone trampki.
- Nie... - przyznał niechętnie, prostując się. - Ale ustawili mnie na walkę w niedzielę. Jest nawet stawka gwarantowana za sam udział - pochwalił się z niemrawym uśmiechem. Stawka gwarantowana oznaczała większe ryzyko i szanse, że zrobią z niego mięso armatnie. No ale przecież Mike nie znał tej zależności, więc sam fakt powinien być pozytywną wiadomością.
Wszedł z powrotem do salonu (oczywiście w butach, powtarzając sobie w myślach, że są czyste), po czym podał Mike'owi pilot od telewizora, zakładając, że nie będzie chciał w tym stanie czytać.
- Wrócę za jakieś 15 minut - poinformował, a za chwilę można było już usłyszeć stłumiony odgłos zbiegania po schodach. Droga do knajpy pokonana biegiem w jedną stronę powinna zająć góra 5 minut, dania są już gotowe i są trzymane w wielkich garach, więc pozostaje kwestia zamówienia i zapakowania produktów, co - miejmy nadzieję - nie zajmie zbyt długo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mike

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 31/08/2014
Age : 26
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 9:12 pm

W większej mierze chodziło o zapchany autobus, ale korki również potrafiły człowieka zdołować. Do tego Mike nie przepadał za przebywaniem w towarzystwie obcych ludzi, gdzie skazany był na ich natarczywe spojrzenia. Wybawieniem były słuchawki, które zagłuszały dźwięki z zewnątrz.
Podniósł brew, sceptycznie spoglądając na chłopaka. Jego oczy wyraźnie mówiły: Co ty pieprzysz, człowieku? Nie omieszkał wyrazić tego głośno, wyrażając swoje niedowierzanie i niezadowolenie. Jak znał Wilkiego – te pieniądze nie zostały zarobione w uczciwej pracy.
Samochód…? Czekaj, skąd ty masz tyle pieniędzy? Jaką niedzielę?
Ożywił się wyraźnie, poprawiając na fotelu i wyciągając rękę po gazetę. Wątpił, że znajdzie tam pomocne informacje, ale chciał się czymś zająć, czekając na dalsze wyjaśnienia. Zignorował informacje o spaghetti – lubił wszystko, więc nie miał powodów do oponowania. Zresztą: to Wilkie podejmował większość decyzji, a Mike wcale się z nim nie sprzeczał.
Walkę, tak? I myślisz, że nie przeszkadza mi, że szlajasz się po jakiś slumsach i bijesz z kim popadnie? I że wcale się nie martwię, czy nie wylądujesz w szpitalu? W ogóle może uważasz, że popieram ten cały boks? – Mówił spokojnie, panując nad głosem jak zawodowy aktor, którym po części był od dłuższego czasu. Mógł jedynie dusić w sobie wszystkie żale, bo do Wilkiego nic nie docierało.
Zgromił go wzrokiem, widząc, jak wraca do salonu w butach, ale odebrał pilot, odkładając go zaraz na podłokietnik. Pokiwał głową na znak, że zrozumiał i ponownie zamknął oczy, znowu rozważając opcję zwykłego pójścia spać zamiast rozmowy.
Męczącej rozmowy.

_________________
"Nie szukaj ideału, bo ideałów nie ma. Znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cię jak nikt inny. Kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. Kogoś, przy kim nie będziesz chciała nikogo udawać."



"Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilkie

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 28/08/2014
Skąd : się biorą dzieci? // Birmingham

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 9:42 pm

Mike i Wilkie byli w pewnym sensie swoimi przeciwnościami. Mike jest niezdecydowany i nawet lubi, gdy ktoś za niego decyduje - Wilkie rzadko liczy się z sugestiami innych i nie lubi gdy ktoś zmienia jego decyzje. Mike lubi mieć wszystko wyjaśnione i chce by zwracać uwagę na uczucia - Wilkie ucina rozmowę, udając, że odpowiedź do niego nie dociera i jest święcie przekonany, że o uczuciach nie powinno się mówić, tylko myśleć.
Dlatego właśnie nie zamierzał dalej ciągnąć tematu. Może i nie były to legalnie zarobione pieniądze, jednak ciężko na nie pracował i był dumny z postępów, które robił. Kiedyś będzie walczył profesjonalnie, ale teraz nie ma na to szans.
Musi ruszyć się do normalnej pracy. Najwyżej skłamie, że kończy z boksem, a ewentualne rany zwali na bójkę uliczną. Może wtedy te nieprzyjemne uczucie, że "coś się psuje" zniknie.
Biegł szybkim truchtem, mocno trzymając pudełka ze spaghetti, by się nie rozwaliły. Wbiegł po schodach, przeskakując po kilka schodków, a w następnej chwili wchodził już do mieszkania.
- Kupiłem ci napoli - powiedział, gdy zsuwał z siebie trampki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mike

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 31/08/2014
Age : 26
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 10:08 pm

Przysypiał, kiedy usłyszał szczęk zamka. Prawda była taka, że w tej kwestii był niczym dziecko, które potrzebuje szesnastu godzin snu. Podniósł się, nim Wilkie zdążył się rozebrać i zabrał od niego opakowania spaghetti, które zaniósł do kuchni i zostawił na stole. Spojrzał na nie przelotnie, powtarzając, że przecież po to mają mikrofalówkę.
Wrócił do przedpokoju i w wejściu złapał chłopaka za rękę, prowadząc do sypialni. Zmęczenie wygrało. Zrzucił z siebie sweter, po czym popchnął Wilkiego na posłanie. W tej chwili nawet nie zwróciłby uwagi na jego protesty. Ściągnął złożony w nogach koc i, kładąc się obok chłopaka, nakrył ich obu (dla siebie zabierając większą część koca).
Jestem zmęczony, a ty mnie jeszcze zignorowałeś. Jakbym naprawdę nie miał prawa się martwić – powiedział z wyrzutem. Mimo wszystko przysunął się jak najbliżej mężczyzny.
Odzwyczaił się zasypiać sam – Wilkie był zawsze, kiedy się kładł i kiedy wstawał. Gdyby miał leżeć sam, łóżko wydawałoby się wybrakowane – puste i zimne, a przede wszystkim to Mike tak by się czuł. Dlatego też z własnej winy odwlekał wysłanie chłopaka do pracy.

_________________
"Nie szukaj ideału, bo ideałów nie ma. Znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cię jak nikt inny. Kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. Kogoś, przy kim nie będziesz chciała nikogo udawać."



"Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilkie

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 28/08/2014
Skąd : się biorą dzieci? // Birmingham

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 10:23 pm

Zerknął tęsknie za jedzeniem, jednak rozchmurzył się, widząc gdzie zabiera go Mike. Po chwili jednak ponownie zmarszczył brwi, gdy zdał sobie sprawę, że zabiera go tam w innym celu, niż się spodziewał. Ale właściwie... na co on liczył, skoro blondyn całym sobą błagał o sen. Mógł sobie tylko próbować wyobrazić co ten człowiek ma w głowie, jednak i tak pewnie by na to nie wpadł. Jedyne co mu teraz przychodziło na myśl, to fakt, że Mike nie chce być sam, więc wyjątkowo posłusznie nie utrudniał mu wykonywanych czynności, a gdy już obaj znajdowali się na łóżku, objął go jedną ręką, druga podkładając sobie pod głowę.
- Nic mi nie będzie - odpowiedział cicho, jakby chciał przekonać również siebie. Nigdy do niego nie docierało, że naprawdę mogłoby mu się coś stać. Powierzchownych ran nie uznawał za wielką szkodę. - Co innego miałbym robić?
Nie potrafił sobie wyobrazić siebie na stałym stanowisku. Oczywiście, nie raz próbował, bo właśnie tego wymagał od niego Mike, jednak... nie lubi pracy z ludźmi, nie ma do niej cierpliwości, a właśnie takich ofert jest najwięcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mike

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 31/08/2014
Age : 26
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Pią Wrz 19, 2014 10:40 pm

Odwrócony tyłem do chłopaka, podłożył pod głowę poduszkę, składając ją, by mieć wyżej głowę. Przez chwilę rozważał rozebranie się, ale nie chciał dawać Wilkiemu pretekstu do zbliżenia, więc musiał spać w niewygodnych, zapoconych ciuchach. Odgarnął swój warkocz, układając go na pościeli przed sobą, żeby pojedyncze kłaki nie wchodziły partnerowi do ust.
Jasne, nic. Nasza apteczka aż pęka w szwach, bo w ogóle z niej nie korzystamy… – rzucił ironicznie, prychając jak Pandora, kiedy Callisto dobierała się do jej miski. Gługim pomysłem było zostawienie kotów samych sobie. Najprawdopodobniej rano to Wilkie będzie zmuszony po nich posprzątać.
Był obrażony i chociaż był to stan chwilowy, Mike dobitnie potrafił go zaprezentować. Podciągnął nogi pod brzuch, obejmując je rękoma. W tej chwili przylegał do Wilkiego jedynie plecami. I czuł się z tym podle.
Możesz nawet pracować na magazynach. Tam nie musisz mieć kontaktów z ludźmi więcej niż to konieczne. Przecież w boksie potrzebny jest kontakt fizyczny, prawda? – odpowiedział. Nigdy nie był na żadnym meczu i nie chciał tego zmieniać. Został świadkiem jedynie kilku szkolnych bójek z Wilkiem w roli głównej.

_________________
"Nie szukaj ideału, bo ideałów nie ma. Znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cię jak nikt inny. Kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. Kogoś, przy kim nie będziesz chciała nikogo udawać."



"Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilkie

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 28/08/2014
Skąd : się biorą dzieci? // Birmingham

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Sob Wrz 20, 2014 3:45 pm

Skrzywił się niezadowolony z kierunku, który obrała ich rozmowa. Odkąd skończył szkołę pracował już w wielu miejscach. Z każdego albo go wywalali albo sam odchodził.
- Ale w boksie nikt nie każe mi się płaszczyć przed szefem i uśmiechać do klientów – mruknął w odpowiedzi. Wciąż pamięta swój największy błąd życia, to znaczy przyjęcie pracy na kasie w małym, osiedlowym sklepiku. NIGDY WIĘCEJ.
Westchnął, nie chciał już nawet tłumaczyć, że godzinna stawka na magazynie jest śmiesznie niska w porównaniu ze stawką za jedną walkę.
- W następnym tygodniu coś znajdę, obiecuję – powiedział, gładząc jego ramię, co miało być desperacją próbą uspokojenia blondyna. Myślami zdążył już odpłynąć do swojego spaghetti i do faktu, że musi dziś jeszcze pobiegać. Wszystko w swoim czasie, ruszy się, gdy Mike już zaśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mike

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 31/08/2014
Age : 26
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   Wto Wrz 23, 2014 8:39 pm

Westchnął w poduszkę, co było wymownym znakiem zakończenia rozmowy. Nie kontynuował jej, wiedząc, że wszystkie jego argumenty zostaną zręcznie odparte przez tą przystojną cholerę, która leżała obok niego. Niektórych nawyków nie dało się, a przynajmniej on nie potrafił, wyplenić z Wilkiego. Michael wątpił, by nawet szantaż pomógł, dlatego darował sobie wszelkie próby sprzeciwu, dusząc w sobie wszelkie żale i uwagi dotyczące wilkowego stylu życia. Najgorsze było to, że do naprawdę niewielu rzeczy mógł się przyczepić!
Mhm… – mruknął sennie, pozwalając zmęczonym powiekom zakończyć swoją dzisiejszą zmianę.
Wsunął prawą rękę pod pierzastą poduszkę, zginając łokieć i nadgarstek tak, aby jak najbardziej móc się wtulić w małego, miękkiego jaśka. Mijały sekundy, które odbijały się dźwiękiem tykającego zegara w podświadomości Nicholasa, a z czasem zaczęły przeradzać się w przedłużające się minuty. Boleśnie przypominały, że mimo znużenia, sen nie nadejdzie.
Niechętnie, bo z oślim uporem, blondyn postanowił dokończyć wieczorny rytuał, który pozwalał mu poczuć się bezpiecznie. I chociaż czuł się beznadziejnie przywiązany do Wilkiego, nie sądził, że mógłby trafić lepiej.
Poprawka: mógł trafić lepiej. Na świecie istniało mnóstwo przystojnych brunetów z lekkim zarostem i życiowym doświadczeniem. Zarabiali krocie, a przynajmniej trzy razy więcej niż Mike. Byli przystojni i samotni. Wysportowani, zadbani i samodzielni. Tylko czy naprawdę warto było rezygnować z ekscentrycznego człowieka z granatowymi włosami, którego miał cały czas przy sobie dla niespełnionej i idealnej miłości?
Zganił się w myślach, że w ogóle rozważał coś tak nierealnego.
Uspokojony, wziął głęboki wdech, wracając po chwili do równomiernego oddychania. Chciał, żeby Wilkie uwierzył, że śpi. Dopiero wtedy wykonał kilka niesprecyzowanych ruchów, prostując się i przekręcając na plecy. Odrzucił poduszkę na bok, ale zagarnął koc, który niemal się z niego zsunął i zgrabnie zmienił pozycję do końca. Instynktownie ugiął kolano, wsuwając je pomiędzy nogi Wilkiego. Nie miał żadnych niecnych planów. Jedynym jego pragnieniem było przysunięcie się bliżej, żeby poczuć ciepło jego ciała, które dawało mu poczucie bezpieczeństwa. Być może złudne, ale ogromnie ważne. Ograniczony przez rękę chłopaka, swoje ułożył wygodnie na materacu, po czym dłonie oparł na jego torsie, układając przy nich głowę.
Kąciki jego ust samoistnie uniosły się ku górze, a zaśnięcie zajęło mu tylko chwilę.

[zt oboje]

_________________
"Nie szukaj ideału, bo ideałów nie ma. Znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cię jak nikt inny. Kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. Kogoś, przy kim nie będziesz chciała nikogo udawać."



"Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 57   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie numer 57
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój numer 145; Daiki Aomine
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Bloki-
Skocz do: