IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie numer 20~

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Mieszkanie numer 20~   Pią Sty 31, 2014 4:23 pm

Mieszkanie mieściło się na samej górze w bloku. Drzwi wejściowe zrobione zostały z dębowego drewna, a na ich środku wisiała tabliczka z napisem "Tsuki Shizuka" co oczywiście miało pokazywać wszystkim kto mieszka w danym mieszkaniu.
Po wejściu do mieszkania znajdował się przedpokój wyłożony czarnymi płytkami, a ściany zostały pomalowane na szaro. Przy drzwiach wisiał pusty wieszak, a zaraz pod nim stała niewielka brzozowa szafka w której mieściło się kilka par laczków i pasta do butów. Przy szafce na wycieraczce stały dewie pary butów mężczyzny w których to chodził po mieście czy do pracy. Przy butach znajdowały się drzwi, które prowadziły do kuchni połączonej z salonem.
W kuchni położono identyczne płytki jak w przedpokoju, a w salonie ciemne dębowe panele ściśle ze sobą położone. Kuchenne ściany ściany pomalowano wodoodporną farbą koloru szarego, a w salonie natomiast na czerwono. Kuchnia umeblowana została nowocześnie w kolorze czarnym z białymi klamkami od szafek, czarna lodówka, czarny piekarnik.
W salonie natomiast stała czarna kanapa, widać było, ze jest z prawdziwej skóry, a tuż przy kanapie niewielki szklany stolik. Na przeciwko kanapy mieścił się spory telewizor, a obok niego na całej ścianie półki z różnymi książkami.
W przedpokoju znajdowały się jeszcze dwie pary drzwi. Jedne do niedużej urządzonej na zielono-biało łazienki z wanną, a drugie do pokoju Lali.
Pokój miał on pomalowany na zielono. Przy drzwiach stały dwie komody z ciuchami wykonane z ciemnego dębu. Na przeciwko drzwi widać było wielkie okno pod którym stało spore, dwuosobowe łóżko zazwyczaj niezaścielone. Po lewej stronie od drzwi ciągnęły się szafy półki w których również zmieściło się biurko zawalone kartkami. Pod biurkiem stał kosz zasypany śmieciami, a pod stertą papierów na biurku najczęściej znajdował się laptop mężczyzny.
W całym mieszkaniu raczej zachowany był porządek z wyjątkiem jego sypialni~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Pią Sty 31, 2014 9:38 pm

Spokojnie szedłem ulicą aż w końcu doszliśmy do bloku, w którym mieszkałem. To tutaj mieliśmy z Anon'em dalej prowadzić rozmowę. Przez całą drogę milczałem ponieważ za brdzo nie wiedziałem co powiedzieć. te całe całowanie się i...
Westchnąłem stajać pod klatką i wyciągając z kieszeni spodni klucze. Otworzyłem drzwi i zacząłem niechętnie wspinać się po stopniach co jakiś czas sprawdzając czy Anon idzie za mną. Miałem szczerą nadzieję, że nic specjalnego się nie wydarzy w moim mieszkaniu, ale gdzieś tam w środku nadal na to czekałem, a mianowicie na stosunek z nim. Może to i głupie, bo my nawet się nie znamy, ale przeczucie nie dawało mi spokoju.
W końcu zatrzymałem się na ostatnim piętrze przed drzwiami do swojego mieszkania i otworzyłem je za pomocą rzecz jasna kluczy. Wszedłem czekając aż i informatyk wejdzie do środka po czym zamknąłem za nim drzwi. Szybko pozbyłem się obuwia i odstawiwszy torbę na szafce wszedłem do kuchni. W kilka minut uwinąłem się ze wstawieniem wody na herbatę jak zwykle nucąc i kręcąc biodrami. Zawsze tak robiłem z przyzwyczajenia wiec nie ma się co dziwić. Uśmiechnąłem się delikatnie do kubków w kolorowe paski.
-Co chcesz co picia? -Zapytałem spokojnie wsadzając sobie saszetkę herbaty do kubka. gdy tylko dowiedziałem się na co Anon ma ochotę zalałem kubki wrzątkiem i nagle pisnąłem głośno. Nie ma to jak z nerwów polać sobie rękę parzącą wodą. Doskonale wiedziałem co robić więc wsadziłem rękę pod zimną wodę z westchnieniem. Bolało, a raczej szczypało. Skrzywiłem sie mocno widząc czerwone miejsce na miałem skórze. Ślad prawdopodobnie pozostanie nie ma co.
spuściłem głowę i poszedłem do swojego pokoju omijając mężczyznę. Trudem wygrzebałem z szafy apteczkę i siadając na łóżku zacząłem opatrywać sobie lewą, sparzoną wrzątkiem łapkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Pią Sty 31, 2014 10:00 pm

Rozumiał wciąż trzymającego się mężczyzny zawstydzenie, a że sam nie jest jakoś specjalnie wygadaną czy natarczywą osobą, to postanowił się nie odzywać. Zaowocowało to paroma minutami drogi w zupełnej ciszy, aczkolwiek nie wydawała mu się ona niezręczna. Raczej miał to gdzieś, choć mogło być to spowodowane jego olewczym podejściem do wszystkiego. Po drodze wyciągnął telefon i napisał kolejną wiadomość, żeby zaraz posprawdzać parę rzeczy w internecie. Pewien użytkownik od jakiegoś czasu chodził mu po głowie, choć nie miał jeszcze okazji z nim, a raczej nią rozmawiać. Postanowił nie zaczynać pierwszy, zwłaszcza w tej chwili. Schował telefon i wsadził ręce w kieszenie, kiedy zatrzymali się przed budynkiem. Nadal w ciszy i posłusznie szedł po schodach za długowłosym, uśmiechając się leciutko za każdym razem, kiedy na niego spojrzał. W końcu dotarli na górę i to na samą górę. Co za wyczerpująca sprawa, mieszkać tak na najwyższym piętrze. Aż się zmęczył, a że dzięki latom spędzonym przed monitorem jego kondycja leżała i kwiczała to nie było w tym nic dziwnego. Wszedł za nim do mieszkania, zdjął buty i zostawił je w progu nim nie ruszył za nim w stronę kuchni.
- Kawę. - odpowiedział od razu i oparł się o ścianę, spoglądając jak radzi sobie w kuchni. Dotychczas nie wyjął rąk z kieszeni, ale nastąpiło to, gdy usłyszał pisk. Przekrzywił głowę i nacisnął językiem na wewnętrzną stronę policzka. Nie zareagował zbytnio, bo to przecież nic wielkiego. A może powinien? Tsuki zaraz wyrwał z kuchni i ruszył gdzieś w głąb mieszkania, zostawiając młodego czecha samemu sobie. On zaś podszedł do nieco zalanego wodą blatu i się rozejrzał. Zaraz dostrzegł papierowe ręczniki, którymi wytarł kubki i mokrą powierzchnię, po czym je wyrzucił, choć przez chwilę musiał szukać kosza. Następnie obejrzał się w ślad za kolegą i postanowił zajrzeć do niego.
Nie wszedł do pokoju, a tylko zajrzał, aby ujrzeć go z apteczką na kolanach opatrującego swoje drobne poparzenie.
- Wszystko w porządku?
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 1:28 am

Westchnąłem cicho patrząc na poparzenie. Taka mała czerwona plama, a potrafiła zadać nieziemski ból. Szybko więc posmarowałem maścią na poparzenia i zawinąłem delikatnie bandażem. W końcu byłem lekarzem! Miałem w tym wprawę.
-To tylko małe oparzenie -Uśmiechnąłem się do siebie zamykając apteczkę i odłożyłem ją na miejsce po czym wyszedłem z pokoju chwytając po drodze Anona za rękę. Zaprowadziłem go do salonu i pchnąłem kocim ruchem na kanapę. Mogło to wyglądać nieco dziwnie, ba nawet śmiesznie, ale ja po prostu nie chciałem by mężczyzna cokolwiek robił.
Szybko przyniosłem kubki na stolik po czym wyciągnąłem jeszcze wielką paczkę ciastek z mojej wielkiej szafy na słodycze. Wróciłem oczywiście do pokoju z ciastkami na talerzyku i miseczką cukierków, po czym kładąc je na stole pomiędzy kubkami usiadłem obok niego na kanapie. Miałem co do niego wiele pytan, ale starałem się powstrzymywać by nie zasypać go ich lawiną.
-Wiesz...tak sobie myśle Cory, że my sie prawie nie znamy i ten...-Mruknąłem pierwszy raz wypowiadając jego imię. Westchnąłem cicho i zdrową ręką podsunąłem mu siasteczko w krztałcie kotka pod usta. Nie wiem dlaczego to zrobiłem, ale w moich oczach widać było przejęcie tym co robię. Może chciałem go poderwać jakoś?
-Pochodzisz z Czech prawda? Jak tam jest? Jaka jest twoja rodzina? Co lubisz jeść? Ulubiony kolor? Dlaczego zostałeś informatykiem? Jakie masz marzenia? Ulubiony typ? - No i oczywiście lawina pytan, a na wszystkie z niecierpliwością oczekiwałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 1:53 am

Skoro mówił, że to nic takiego to mu wierzył. Nie będzie się jakoś specjalnie upierał, oglądał rany czy coś, poza tym miał do czynienia z pieprzonym lekarzem, raczej wiedział co robi. To byłoby wręcz głupie ze strony Anona, gdyby nie ufał temu czym mężczyzna się zajmuje. Skoro został pchnięty na kanapę to, naturalnie, usiadł, bo raczej nie miał zbyt wielu wyjść. No i nie przeszkadzało mu to. Spojrzał za krzątającym się Lalką, a gdy zobaczył słodycze stawiane na stole jego oczy aż zabłysnęły. Oblizał usta, wbijając spojrzenie w łakocie jak w jakieś bóstwo. Najpierw jednak sięgnął po kawę, której upił mały łyk. Gorzka, ale to dobrze. Zaostrzy apetyt na słodkie tak jakby nie był już wystarczająco duży.
- Wow, zwolnij. - wziął od niego ciastko i chęcią je schrupał, a czas, w którym je jadł był wystarczający na zastanowienie się. - Uhm, no to... Tak, jestem czechem i szczerze mówiąc różnica między moim krajem, a Anglią jest dosyć wyraźna. Tam jest po prostu... no, inaczej. No i nasze akcenty się bardzo różnią, na początku miałem problem z angielskim, ale teraz już chyba przywykłem. Moja rodzina jest jedną z tych zwyczajniejszych, czasem odnoszę wrażenie, że chcieli się mnie po prostu pozbyć z domu. - zrobił przerwę na kolejne ciastko. - Myślę, że mogłeś już zauważyć, ale mam ogromną słabość do słodyczy. Po prostu je kocham. Hm... Następnym razem, kiedy będziesz chciał mnie przekupić po prostu podsuń mi słodycze i będę cały twój. Ulubionego koloru jako tako nie mam, choć jakbym musiał, to stawiałbym na turkus. A informatykiem zostałem, bo to właściwie całe moje życie. Komputery, internet, światek hakerski i elektronika... Żyję tym. I wiesz, nie mam marzeń. Serio, zwyczajnie nie mam określonego celu w życiu. Chcę mieć spokój, to wszystko czego pragnę. A typ... - tutaj musiał się przez chwilę zastanowić. - Nie wiem, hm. To raczej nie mnie decydować z kim powinienem się wiązać czy co tam, a losowi. Ale jak już miałbym wybierać to chyba byłby to ktoś wyrozumiały i czuły, a jednak w pewnym stopniu stanowczy. Na przykład chciałbym być zmuszany do pewnych czynów, szczególnie jeśli mowa o sferze seksualnej. - uśmiechnął się przelotnie. - Chociaż nie zawsze. To trudne pytanie. No, ale dość o mnie. Co z tobą? Powiedz coś o sobie. Szczerze nie wiem o co mógłbym spytać, może po prostu powiesz to samo co ja? I dlaczego chciałeś wiedzieć o mnie więcej, masz w tym jakiś cel?
Sięgnął po kolejnego łakocia, po prostu nie mógł się wstrzymać, bowiem jego uwielbienie do słodyczy było zbyt silne. Tym razem do ust włożył cukierka i obrócił go kilkakrotnie językiem nim nie pogryzł go z nieukrywaną brutalnością. Właściwie mógł spytać o cel tej rozmowy zanim się rozgadał, ale teraz już było po fakcie i nie było sensu o tym myśleć.
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 2:36 am

Uśmiechnąłem się tylko delikatnie uważnie wysłuchując tego co informatyk ma mi dopowiedzenia. W między czasie wsadziłem sobie do szklanki z herbatą kilka cukierków. Uwielbiałem tak pić ten napój z resztą jak każdy inny, bo musiał być słodki.
Gdy Anon skończył opowiadać ja tylko cicho przytaknąłem i usiadłem bez żadnych zbędnych słów po czym podsunąłem mu pod usta ciastko by zjadł. Uważnie zakodowałem sobie każdy przydatny szczegół. Jeszcze niedawno nie chciałem żeby coś takiego się działo, a teraz? Chciałem go poderwać.
-No więc ja pochodzę z Japonii, a angielski umiem od małego, bo moja mama posługiwała się nim biegle tak samo jak włoskim. Mój tato jest Włochem, a co do mamy to zmarła gdy mnie urodziła. Mam jeszcze dwójkę rodzeństwa. Brata jednego w Anglii, a drugiego w Norwegii. -Przerwałem na chwilę dając Czechowi tym razem cukierka do ust, a raczej go tam wepchnąłem. - No więc ubóstwiam wszystko co słodkie. Ciastka, lizaki, placki, torty, słodkie bułeczki! Uwielbiam jeść,a w szczególności pić słodkie oranżady. Jak nie zjem czegoś słodkiego przez cały dzień to potem mi potwornie odbija (jakby już nie był jebnięty). -Powiedziałem spokojnie przysuwając się nieco do niego by nasze krocza się stykały, ale robiłem to powoli i z delikatnym uśmiechem, nie wspominając o rumieńcu. - Moim ulubionym kolorem jest chyba zielony, bo uspakaja wzrok i umysł, a dla mnie taki kolor jest jak najbardziej odpowiedni. W sumie to lubię też czerwony bo kojarzy mi się z miłością, a kolejno miłość z bólem, a ból z krwią. Zostałem lekarzem ponieważ od dziecka uwielbiałem pomagać ludziom i się nimi opiekować więc pomyślałem, że lekarz to idealny zawód dla mnie. Moim jedynym marzeniem jest by kiedyś poznać moją matkę i by wszystkie bóle i cierpienia znikły z życia ludzi, a co do typu...-Zamyśliłem się na chwile marszcząc brwi w skupieniu - Raczej w miłości jak dla mnie chodzi o samo uczucie więc ta osoba może być nawet kaleką lub niespełna umysłowo. Dla mnie to nie ma zbytniej różnicy, bo co jeśli zakochałbym się w kimś zdrowym kto by zachorował? Mam go zostawić bo jest kaleki, albo ze się zarazę? Bezsens i wiesz, że Ty bardzo mnie pociągasz więc... jesteś w moim typie. -stwierdziłem wsuwając sobie jedną stronę ciastkiem w usta po czym przysunąłem się do niego. Miałem nadzieję, ze zrozumie o co mi chodzi. Sam nie wiedziałem dlaczego tak powiedziałem i czy mężczyzna nie będzie odrzucał moich starań, ale raz kozie śmierć prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 3:00 am

Słuchał go uważnie, a jednak coś nie pozwalało mu się w pełni skupiać na słowach. Być może była to maniera z jaką mówił, a może to, że postanowił zacząć się do niego przystawiać. Przez moment Cory poczuł się nieco osaczony nagłą chęcią Tsukiego do flirtu, ale z drugiej strony nie widział w tym nic złego. W końcu obaj są dorośli, obaj wiedzą do czego chcą i będą dążyć, nawet jeśli miał być to losowy stosunek z byle znajomym. Najwyżej potem będą wszystkiego żałować, ale na razie nie było ku temu powód. Poza tym przecież jeszcze nic konkretnego się nie dzieje. To tylko siedzenie na kolanach. Młodszy o rok mężczyzna objął kolegę w talii, kiedy ten usiadł mu na kolanach. Nie chciał być zbyt natarczywy, a zarazem chciał pokazać, że nie ma zamiaru go odepchnąć lub całkowicie odrzucić. Dawał wpychać w siebie słodycze, bo przecież je uwielbia, a i sam sposób w jaki były mu dawane nie był taki zły. Jednak jeszcze na chwilę, chociaż na krótką postanowił skupić się na tym, co jego do niego mówione.
- Widzę, że dzielimy miłość do cukru. - uśmiechnął się i położył ręce na jego biodrach. Zatrzymał wzrok na jego obojczykach, żeby zaraz przejść wyżej i spojrzeć mu w oczy, usta wciąż wykrzywione w uśmiechu, a jednak już nie takim samym. Był bardziej zadziorny. - Pociągam cię? To dość bezpośrednie.
Doskonale zrozumiał wszystkie jego gesty. Nie wiedział co prawda jaki jest cel tego zachowania, ani czego Tsuki mógłby oczekiwać, ale postanowił temu sprostać bez względu na wszystko. Przesunął dłońmi nieco wyżej, zatrzymując je na jego talii.
- Ja bym powiedział, że jesteś... słodki.
Spokojnie wyjął ciastko z jego ust i odłożył je na stolik, ponieważ miał lepszy pomysł. Mruknął cicho i przysunął go bliżej siebie, aby zaraz złączyć ich usta w delikatnym pocałunku, kolejnym tego dnia. Który to już, trzeci? Przestał liczyć przy pierwszym! Nie wiedział czy postępuje słusznie i czy tak powinno być, ale najwyżej to przerwą, w końcu wciąż nie działo się nic, co mogłoby im zaszkodzić. To tylko... niewinne... całusy...
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 3:29 am

Nieco posmutniałem gdy wyciągnął ciastko z moich ust, ale zaraz potem odzyskałem humor czując jego usta na swoich. Jego ręce na moich biodrach nieco mnie zawstydzały, ale starałem się nie rumienić za mocno. Tym bardziej iz powiedział, ze uważa mnie za słodkiego. W życiu nie słyszałem bardziej uroczego komplementu co do mojej osoby. Aż chciało mi sie uśmiechać lecz skupiłem się na pocałunku.
Z początku nie żądałem wiele. To po prostu były delikatne muśnięcia, a z czasem przerodziły się w nieco zachłanniejszy pocałunek. Nie wiem nawet kiedy nasze języki zaczęły się o siebie ocierać. Nawet zamruczałem mu rozkosznie w usta delektując się przyjemnym smakiem słodkości w naszych ustach.
Pchnąłem go by się wygodnie oparł o oparcie kanapy, a ja ułożyłem ręce na jego torsie nie zaprzestając zachłannego już teraz pocałunku, który z mojej strony wyrażał tylko i wyłącznie podniecenie. Chciałem się z nim kochać tu i teraz nie zważając na późniejsze konsekwencje. Podniecenie tak zawróciło mi w głowie, ze zupełnie trzeźwo nie myślałem.
-M-Mmm...-Mruknąłem cicho odsuwając się nieco od niego. Nasze języki połączone były stróżką śliny. Przyglądałem się jego twarzy z rumieńcem ciekaw tego co się teraz stanie, bo przecież ja nigdy jeszcze się nie kochałem i nawet gdybym chciał nie wiedziałbym jak zacząć czy coś. Nie umiałem również powiedzieć na głos tego wszystkiego więc po prostu otarłem się mocno swoim kroczem o jego wsuwając ponownie język w jego usta.
Bałem się nieco, bo z tego co mi mówiono potwornie szczypie na początku, a ja bólu nie lubiłem. Oparłem się rękoma nieco bardziej na jego torsie dalej kręcąc biodrami tak by mój tyłek ocierał sie o jego krocze. W prawdzie to nie wiedziałem czy to akurat ja będę pasywny, bo przecież nigdy nie próbowałem~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 4:40 am

Właściwie to nieco go dziwiło, że jego kolega, który wciąż nie był jakkolwiek doświadczony był tak ku temu chętny. Nie przeszkadzało mu wprawdzie, ale zawsze pojawiały się jakieś wątpliwości co do tego wszystkiego. Nagłe działanie nigdy nie było w zwyczaju czecha, a on sam wolał pewne rzeczy dobrze przemyśleć zanim do czegokolwiek doprowadzi, tu jednak było inaczej. Coś ciągnęło go do tego faceta i nie pozwalało zwyczajnie go od siebie odsunąć. Nie będzie ukrywał też, że nagłe urozmaicenie pocałunku go zaintrygowało. Odchylił się posłusznie i oparł o mebel, przyciskając palce do drobniejszego od swojego ciała. Pocałunek odwzajemnił w pełni, wprawiając ich języki w jakiś dziwny amok, ocierając o siebie i naciskając wzajemnie. Spojrzał na niego badawczo, kiedy na chwilę się odsunął, a ruchy jego bioder tylko bardziej utwierdzały go w przekonaniu, że Tsuki zwyczajnie tego wszystkiego chce. No i cóż, wszystko na to wskazywało. Sam zamruczał głośniej, gdy czuł jak ich ciała, a przede wszystkim dolne partie się o siebie ocierają. Był jednak świadom, że Lalka nie ma w tym wszystkim żadnego doświadczenia i powinien go jakoś poprowadzić. Tu jednak rodziły się pytania i główne wątpliwości.
W pewnym momencie delikatnie go od siebie odsunął i pchnął na bok, na tyle mocno, aby padł plecami na kanapę, ale też na tyle lekko, żeby nie wyrządziło mu to jakiejkolwiek krzywdy lub nie wydało się nieodpowiednie. Pochylił się nad nim i przesunął dłońmi po jego ciele, próbując przez materiał ubrania namacać jego kształt. Zaraz jednak wyciągnął dłoń ku jego twarzy, żeby pogładzić go po policzku i uśmiechnąć się lekko.
- Jesteś pewien, że właśnie tego oczekujesz? - zapytał i ucałował jego czoło. Nie chciał go do niczego zmuszać, bo potem obaj będą czuli się winni, a po niby mile spędzonych chwilach pozostałby jedynie żal. - Zastanów się.
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 1:00 pm

Było mi przyjemnie gdy se tak całowaliśmy. Teraz juz wiedziałem co młodzież widzi w pocałunku. To było dla mnie zupełnie nowe przeżycie przed którym oczywiście sie stresowałem, ale teraz te wszystkie nerwy odeszły w niepamięć ustępując miejscu podniecenia.
Nie potrafiłem jednak stwierdzić dlaczego chciałem to robić właśnie z informatykiem. Na początku myślałem, że to przez ten pocałunek, ale to chyba było coś więcej. Początek jakiegoś uczucia, którego również nie mogłem dokładnie zrozumieć. Miłość wcześniej była dla mnie tylko takim niedostępnym uczuciem na które trzeba zapracować sobie i zdobyć zaufanie drugiej osoby. Nie mogłem powiedzieć, ze kocham Anona, bo bym skłamał. To uczucie, które mnie ogarnęło było zupełną zagadką chyba nie tylko dla mnie.
Gdy zostałem pchnięty na kanapę, opadłem na nią plecami lekko zdziwiony tym co robi. Ja chciałem i wiedziałem, ze nie będę tego żałował. Pytanie tylko czy informatyk chciał to ze mną robić? W końcu nie zapytałem go nawet o zdanie...
Czując jego ręce na swoim ciele mimowolnie zadrżałem i delikatnie przesunąłem się by podnieść się na łokciach. No cóż jak miałem mu odpowiedzieć? Chwila zastanowienia i głęboki wdech.
-Chcę się z tobą kochać, ale... nie wiem czy ty chcesz robić to z kimś niedoświadczonym w tych sprawach czyli mną. -Powiedziałem z niceo niespokojnym oddechem. Decyzyjne pozostawiłem teraz jemu. To od niego zależy czy będziemy kontynuować choć w takim stadium podniecenia chyba bym nie wytrzymał.
Delikatnie oraz nieśmiało objąłem jego szyje swoimi chudymi rękoma i pogładziłem go po karku zastanawiając się co teraz będzie? Jak to się zakończy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 8:15 pm

W tym momencie był niezdecydowany jak blondynka postawiona przed wyborem kolejnej pary butów albo zagubiona Alicja na rozdrożu, jeszcze zanim spotkała kota z Cheshire. Nie wiedział zupełnie czego ma oczekiwać, czego się spodziewać, a tym bardziej co powinien zrobić. Zachowanie Lalki wydawało mu się w pewnym sensie nietypowe, zwłaszcza jak na osobę, która dzisiejszego dnia przeżyła swój pierwszy pocałunek. Aktualnie kilka pocałunków. No i pomyśleć, że jeszcze w szkole żaden z nich nawet by nie podejrzewał, że skończą w takiej sytuacji. Jasne, zawsze byli w całkiem dobrych stosunkach, ale to, co działo się w tej chwili już trochę wykraczało poza granice normy. Aczkolwiek chyba nie obchodziło to żadnego z nich. No, Anona na pewno, ponieważ to on jest tym, który na większość spraw ma po prostu wyjebane. Jeśli Tsuki się na to wszystko zgadza, to okej. Jego decyzja, jego sprawa, jego życie, jego żal. Cory miał jednak nadzieję, że nie wyjdzie z tego sprawa, która mogłaby złamać starszemu o rok mężczyźnie serce w jakikolwiek sposób. Nie odpowiadał od razu, ale za to pozbył się jego bluzy, a sam ściągnął swoją kamizelkę, ubrania odłożył gdzieś na bok nie bardzo się nimi przejmując. Schylił się bardziej i ucałował jego czoło, żeby zaraz się łagodnie uśmiechnąć.
- Twój brak doświadczenia to nic złego. - wraz z tymi słowami delikatnie pocałował go w usta. - Bardziej mnie zastanawia czy na pewno chcesz oddać swój pierwszy raz właśnie mnie.
Jego dłonie znów powędrowały po drobnym ciele. Jedna z nich oparła się na udzie, które przez chwilę masował, druga zaś wsunęła się pod koszulę. Przesunął opuszkami palców po jego skórze, robiąc to bardzo powoli i delikatnie. Nie chciał go w jakikolwiek sposób spłoszyć. Miał też nadzieję, że nie zada mu zbytniego bólu, choć jeszcze nie wiadomo jak doktorek się zachowa. A może pokaże pazurki i zadziwi swojego kumpla? Wszystko możliwe, a niedługo się o tym przekonamy.
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 10:06 pm

Przymknąłem powieki delektując się tym czułym gestem jakim było ucałowanie mojego czoła. Podobało mi się to w jak delikatny sposób Anon podchodzi do sprawy wiec nie miałem w tej kwestii żadnych 'ale'. Uśmiechnąłem sie do niego delikatnie po czym objąłem jego szyję tak by przyciągnąć go di siebie.
Prawda była taka, że nikt nie spodziewał sie tego, ze wylądujemy razem w łóżku. To wszystko wyglądało jak z bajki. W jednym momencie szliśmy na spacer, pocałunek, a teraz to. Mogło sie wydawać, że coś nas do siebie przyciągało tylko pytanie co? Może nasze wspólne zamiłowanie do słodyczy, a może to, że oboje byliśmy nauczycielami co pewnie żadnego związku z tym wszystkim nie ma.
Uśmiechnąłem się delikatnie oraz zarumieniłem czując jego ręce pod swoją koszulką. Trochę się stresowałem, ale to chyba normalne prawda? W pewnym sensie miałem ochotę zerwać z niego wszystkie ciuchy, ale się powstrzymałem z powodów oczywistych.
-Wiesz... Najpierw mieliśmy iść tylko na spacer, bo chciałem cię odciągnąć od internetu żebyś trochę pobył wśród ludzi. Chciałem żebyś się świetnie dzisiaj ze mną bawił, a więc można powiedzieć, ze byliśmy na randce niczym para. Potem pocałunek nieco z przymusu... potem kolejny i kolejny... A ja zacząłem zauważać w tobie coś więcej niż tylko kolegę z pracy. Może to przez to wszystko, a może ja już od dawna się w tobie zauroczyłem? Tak to odpowiednie słowo... bo wiesz.... -Nagle się zaciąłem i mocno zarumieniłem uświadamiając sobie o czym mówiłem. Nie każdy chyba by w takim momencie się aż tak rozgadał prawda? No cóż, ale ja wziąłem głęboki wdech i odwróciwszy wzrok kontynuowałem - Uważam, że taka osoba jak ty jest idealnym partnerem do zrobienia "tego", ale też boje się, że jak będzie już po wszystkim Ty po prostu wyjdziesz i to się nigdy już nie powtórzy. Więc... Musisz wiedzieć, że jeśli zrobimy to tu i teraz to ja mogę sie w tobie zadłużyć trochę bardziej i się ode mnie nie odczepisz.. Rozumiesz chyba o co mi chodzi... -Powiedziałem nieco plącząc się we własnych słowach, ale powiedziałem właśnie to co myślałem, a zazwyczaj tak robiłem więc raczej żadnych pretensji do mnie nikt mieć nie powinien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Sob Lut 01, 2014 11:10 pm

Wysłuchał go uważnie, choć nie wiedział co powinien o tym myśleć. Lalka mówił całkiem spokojnie, dopóki nie dotarło do niego jak bezpośredni jest. Jego rumieńce w istocie są urocze, a jednak to wszystko coraz bardziej zastanawiało chłopaka. Może faktycznie powinien się teraz wycofać? Z jednej strony dalsze kontynuowanie tego wszystkiego może prowadzić do pewnych problemów, nieporozumień i niepotrzebnych nadziei, a z drugiej chyba obaj byli w takim stanie, że trudno by im było się teraz zatrzymać. Tsu tego pragnął, a Cory nakręcił się do tego stopnia, że nagłe odsunięcie się byłoby wręcz niekomfortowe. A jednak czy warto ryzykować dla chwili przyjemności? Nie chciał pogrywać z uczuciami kolegi, nie chciał go zranić ani odtrącić, ale nie chciał się też odsuwać. Dał mu się przyciągnąć bliżej i przytulił się do niego, wtulając nos w jego szyję. Przez chwilę wdychał jego zapach, zamknął oczy. Co tu robić?
- Czyli to jednak była randka... - mruknął bardziej do siebie. - Tsuki nie chcę ci dawać nadziei, a przede wszystkim nie chcę cię skrzywdzić. Wolałbym tego uniknąć, zważając na to, że jeszcze nie wiesz czy cokolwiek do mnie czujesz. Z zauroczenia da się wyleczyć, ale jeśli zabrniesz w to dalej, to już nie będzie tak łatwo. Bardzo mi schlebiasz, ale... Nie uważam się za osobę odpowiednią dla ciebie.
Otworzył oczy i złożył na jego szyi pocałunek. Zastanawiał się co powinien teraz powiedzieć, a tym bardziej co powinien zrobić. Ostatecznie postawił na powiedzenie prawdy.
- Nie chcę jednak przerywać... Chcę cię, Tsuki. Pragnę cię. Nie wiem co powinienem zrobić. - podniósł się lekko, żeby spojrzeć mu w oczy. - Powiedz mi.
Trudno, będzie musiał zdać się na przeczucie towarzysza. Był zbyt niezdecydowany, żeby w tym momencie powiedzieć coś solidnego. Gdzieś w głębi skrywał nadzieję, że nie przerwą tego co już zaczęli, ale wciąż czuł obawę przed zranieniem go. Najlepiej by było, gdyby został teraz wykorzystany. Jednakże decyzja należała tylko i wyłącznie do Lali. Wszystko zależało od tego co teraz powie lub zrobi.
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Nie Lut 02, 2014 12:10 am

Wysłuchałem go dokładnie tak jak on mnie. Nie wtrąciłem sie nawet na chwile co u mnie jednak jest rzadkością, bo jeśli chodzi o coś naprawdę ważnego wchodzę innym w słowo dodając swoje racje.
Uśmiechnąłem się z rumieńcem czując jak sie do mnie przytula i zacząłem gładzic go po włosach niczym małe dziecko. Dawno nie czułem takiej bliskości drugiej osoby i muszę stwierdzić, że było to bardzo przyjemne uczucie. Chciałem by właśnie Anon tulił mnie tak już zawsze. Aż przymknąłem oczy i zamruczałem cichutko.
-Cory... -Szepnąłem cicho patrząc mu w oczy. Muszę przyznać, że trochę mnie zdziwił, bo nie spodziewałem się po nim takiej troski. Bał się, że mnie zrani i będę cierpiał? Uśmiechnąłem się do niego chwytając w ręce jego twarz. Byłem tak szczęśliwy, że mógłbym sie rozpłakać!
-Ty nie jesteś dla mnie odpowiedni? Jesteś najbardziej odpowiednim mężczyzną jakiego spotkałem. -Powsadzałem szczerze. Prawda była taka, że już wcześniej wielu proponowało mi seks czy związek, ale ja za każdym razem obawiałem. Tamci po prostu mnie nie pociągali i nie czułem pomiędzy nimi, a mną żadnej chemii. Pomiędzy mną, a informatykiem natomiast czułem to coś co spowodowało, że zaszliśmy tak daleko w naszych relacjach jednego dnia. Nie umiałbym tego teraz przerwać o nie.
-Cory jesteś kochany...-Powiedziałem słysząc jak mówi, że mnie pragnie. Na sercu zrobiło mi się bardzo ciepło i poczułem jakby ktoś jednak chciał mnie mieć tylko dla siebie. To było piękne uczucie, mimo że w środku tliła się iskierka mówiąc o tym, że dla mężczyzny będzie to tylko przygoda. Nawet jeśli bym się w nim zakochał na dobra niepofarbowanym mu tego powiedzieć więc co to zmieni?
-Weź mnie tu i teraz... Tego oboje pragniemy.-Wyszeptałem przyciągając go znów do siebie po to by złożyć na jego ustach przepełniony namiętnością pocałunek. Co mi szkodzi. Nie złamie mi chyba serca, bo takim człowiekiem chyba nie jest... chyba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Nie Lut 02, 2014 12:56 am

Zawsze lubił słyszeć swoje imię, zwłaszcza w momentach takich jak ten. Przejęty i miły głos Tsukiego sprawił, że chłopaka przeszły dreszcze. Przymknął oczy jeszcze na chwilę, próbując przestudiować w myślach to wszystko. Może nie było czym się przejmować? Nie wiedział co czuje wobec długowłosego i prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas się nie dowie, choć na chwilę obecną nie było to nic specjalnego. Na pewno nic romantycznego poza zwyczajnym pożądaniem. Ale w tej chwili puści to w niepamięć, aby całkowicie oddać się chwili.
Przesunął nosem po jego policzku i przygryzł wargę. Nie potrafił zrozumieć co w nim jest odpowiedniego dla tego faceta. Przecież nigdy nie okazał niczego, nie dał się zbytnio poznać. Zawsze z nosem w ekranie komputera był odizolowany od reszty świata i rzeczywistości, nie pozwalając większości ludzi na jakiekolwiek zbliżenie się do niego. Do tego wcale nie jest zbyt atrakcyjny, a jego charakter ma cholernie wiele wad. Cierpi na pełno fobii związanych ze społeczeństwem i właściwie cudem jest, że jest zdolny pracować w szkole, gdzie roi się od ludzi. Zmarszczył brwi. Nie rozumiał co może być w nim pociągającego, a tym bardziej co mógł w nim zauważyć Tsuki, a jednak - stało się. To cholernie dziwne zjawisko jakim jest zauroczenie i być może jeszcze dziwniejsze, zwane miłością to dla niego czysta zagadka. Nie będzie się teraz nad tym głowił, bo nie w tym rzecz. Może lepiej będzie, jeśli daruje sobie myślenie. Tak, tak będzie lepiej.
Kochany? Może, choć sam nigdy by tak o sobie w ten sposób nie pomyślał. Już taka jego osobowość, że dba o ludzi i jest raczej miły dla innych. Osobiście uważał, że to w pełni naturalnie i wcale nie jest jakiś specjalny. Po prostu siebie nie doceniał, bowiem w tych czasach ludzi takich jak on się ceni. Nie był tego świadom i raczej szybko nie będzie. Taki bohater, który nie wie, że nim jest i niczego nie oczekuje w zamian. Pieprzony rycerz dobrego serca. Po prostu miły człowiek.
- Tsuki... - zdążył szepnąć nim ich usta znów połączyły się w pocałunku. Tym razem głębszym, bardziej zdecydowanym i cechującym się namiętnością. Odwzajemnił go bez wahania. Trudno, co ma być to będzie. Jakoś sobie później poradzą. Zawsze jest "jakoś". W końcu to najlepsze wyjście. Jego palce przesunęły się po ciepłej skórze lekarzyny i zatrzymały znacznie wyżej, tym samym podciągając jego koszulkę. Opuszkami palców delikatnie zaczepił o jego sutek, którego jeszcze nie miał zamiaru drażnić. Na razie chciał przyzwyczaić go do tego dotyku i sytuacji. Pogłębił pocałunek i wsunął kolano między jego nogi, aby lekko docisnąć je do jego krocza. Otarł się o niego słabo, a wolną ręką kilkakrotnie przesunął po jego udzie. W sumie... To miłe uczucie być z kimś tak blisko.
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Nie Lut 02, 2014 1:35 am

Wsłuchiwałem się w nasze przyśpieszone oddechy. To było coś niesamowitego i coś co zupełnie przerastało moje wyobrażenia. Niegdyś w młodszym wieku myślałem o seksie jedynie z kobietą, a tu proszę! Nagle okazało się, że podnieca i przyciąga mnie do siebie jedynie ta sama płeć.
Uśmiechnąłem się delikatnie wplatając palce w jego włosy. Usłyszawszy jak wypowiada moje imię aż zadrżałem. Chętnie odwzajemniłem pocałunek, który bardzo szybko stał się natarczywym pełnym pożądania. Zamknąłem oczy by lepiej wczuć sie w to co robiłem. Nie chciałem jakoś zostawać w tyle i odwdzięczać jego pieszczoty jakkolwiek.
Powoli zsunąłem ręce z jego szyi na tors. Chciałem dokładnie wyczuć jego ciało, które wisiało nade mną. Oblizałem jego usta spijając ślinę, którą wyciekła podczas pocałunku. Rumieniec nieco sie powiększył gdy poczułem palce Anona zahaczające o mój sutek. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak bardzo wrażliwy i podatny jestem na czyiś dotyk.
Przygryzłem delikatnie swoją wargę by następnie z rumieńcem odchylić głowę w tył i wydać z siebie ciche ledwo słyszalne jęknięcie. jego kolano dociśnięte do mojego krocza spowodowało jeszcze większe podniecenie. Oddychałem głęboko zarumieniony by w końcu opleść go nogami w pasie i ponownie rękoma opatulić jego szyje. Przysunąłem usta do jego ucha.
-Mozę pójdziemy do łóżka? -Zapytałem cichym ponętnym głosem, a następnie przygryzłem wargami jego ucho ciekaw jak zareaguje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Nie Lut 02, 2014 2:01 am

Wszystko co się teraz działo wręcz go upajało, wprowadzało w tak dawno nieodczuwany stan podniecenia i pragnienia, że powoli przestawał jakkolwiek nad sobą panować. Dobrze jednak, że jest na tyle spokojnym człowiekiem, aby zachować opanowanie w niemal każdej sytuacji. To go jeszcze ratowało i dzięki temu nadal byli ubrani, a on nie rozrywał ich ciuchów chcąc jak najszybciej dobrać się do Laleczki. Westchnął cicho, kiedy wdychał jego zapach i delektował się tą chwilą - kolejnego już dzisiaj - zbliżenia pomiędzy nimi. Teraz już wiedział, że nie będzie tego żałował. Przynajmniej nie na początku, potem zobaczymy co przyniesie los.
Dotyk na uszach wywołał u niego ciarki, bowiem to miejsce zawsze było dosyć wrażliwe. Szarpnął zębami własną wargę. Słowa wytrąciły go z zamyślenia w jakie popadł, kiedy smakował wargi mężczyzny. Przez chwilę był dość zbity z tropu, ale szybko zorientował się o co chodzi. Właściwie miał rację, chyba powinni zmienić miejsce. Co prawda i tutaj, na kanapie było jak najbardziej w porządku, aczkolwiek z racji na to, że jest to pierwszy raz Tsukiego łóżko jest stosowniejsze. Cory kiwnął głową i odsunął się od niego tylko po to, żeby chwycić go i podnieść. Być może nie ma najlepszej kondycji, ale uniesienie go nie sprawiło problemu, ponieważ Lala nie bez powodu nazywany jest Lalą. Dobrze, że zapamiętał gdzie znajduje się sypialnia, bo właśnie tam skierował swoje kroki. Położył go na łóżku, a sam położył się obok, aby zaraz przewędrować rękoma po jego ciele. Korzystając z okazji zdjął z niego jego koszulkę i rzucił ją gdzieś na bok, w ogóle o to nie dbał. Westchnął cicho przyglądając się jego ciału. Pochylił się na nim i złożył kilka pocałunków na jego szyi, zaraz jednak wracając z powrotem do ust. Uwielbiał pocałunki, a długowłosy był w tym całkiem dobry. Liznął zaczepnie jego wargi nim nie wsunął języka do jego ust. Dłonią przejechał po jego boku i zatrzymał ją na biodrze, a zaraz po tym przyciągnął go bliżej siebie. Miał dość już tych ubrań, chciał jak najszybciej się z nim zbliżyć. Przepełniało go pożądanie, ale to nie było tylko to. W pewnym sensie Anon działał w desperacji wiedząc jak rzadko zdarza mu się znaleźć partnera łóżkowego. Równie dobrze po tym jednym razie może już do tego nie wrócić przez następne miesiące, o ile nie lata. Miał jednak cichą nadzieję, że tak się nie stanie. Przycisnął palce do jego skóry i zamruczał cicho. W międzyczasie zdjął z szyi słuchawki i odłożył je na podłogę, aby nic im się nie stało. Wstrzymał się jeszcze ze zdjęciem własnego swetra, a wszystko za sprawą tego, że trochę wstydził się swojego ciała. W końcu nie jest jakimś wybitnym męskim macho, a zwykłym niepozornym informatykiem.
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Nie Lut 02, 2014 1:58 pm

Bylem zadowolony z tego wszystkiego. Poniekąd kierowałem się wedle instynktu, a zaproszenie do łóżka to chyba odpowiednie, prawda? Nie żebym narzekał na swoją kanapę czy coś! Ja po prostu chciałem przeżyć swój początkowy stosunek w miękkim łóżku z przystojnym facetem jakim był dla mnie Anon. Nikt nie powiedział przecież, że muszą mi się podobać wielkie umięśnione męskie dziwadła. nie lubiłem takowych. ideałem jeśli chodzi o wygląd jest dla mnie po prostu informatyk.
Objąłem mocniej jego szyję i nieco zdziwiony dałem się ponieść na łóżko po drodze całując jego policzek. byłem zaskoczony tym, że w ogóle mnie podniósł. Byłem już aż tak chudy? no nic jutro podumam nad swoją wagą, a teraz mam nieco ważniejszą sprawę do przemyślenia, albo najlepiej owe myślenie wyłączyć!
Leżąc na łóżku ponownie objąłem jego szyje gdy tylko ściągnął swoje słuchawki.Każdy jego dotyk na mojej nagiej skórze przysparzał mnie o mocne dreszcze przebiegające po plecach. Byłem cały czas zarumieniony, bo raczej nie często mi się zdarza być dotykanym w taki, a nie inny sposób, prawda?
Całowałem Anona tak jakby był moim największym skarbem, ale pocałunki nadal przepełnione były pożądaniem drugiego ciała. Przyciągnąłem go do siebie działając instynktownie i oplotłem szczelnie nogami jak i rękoma. Nie pościłbym go za nic! Taki ciacho w moich łapciach. Uśmiechnąłem się i sam ściągnąłem z niego górną cześć garderoby pozostawiając jego tors nagi. Jak wspominałem mi wcale nie przeszkadzało, że nie ma on wiece wyrzeźbionej klaty, bo tego nie lubiłem. Szybko też zauważyłem jego zawstydzenie własnym ciałem. Każdy wygląda jak wygląda prawda?
-Cory... jesteś najprzystojniejszym facetem jakiego widziałem, a uwierz jako lekarz trochę ich widziałem. -Wyszeptałem tuż przed jego ustami rękoma jeżdżąc po jego nagich plecach. Nie wiedziałem za bardzo co teraz powinienem zrobić, ale wpiłem się z namiętnością w jego usta przewracając nas tak, że teraz to ja byłem na górze. Nie odrywając się od jego ust zacząłem odpinać nieco drżącymi z zdenerwowania rękoma spodnie. Uporałem się z nimi dość szybko. Czułem wręcz jak bardzo oboje się na sobie napaliliśmy. Teraz na pewno żaden z nas nie chciałby tego przerwać.
Zsunąłem z niego spodnie, a potem szybkim ruchem ściągnąłem je z siebie. Wygodnie usadowiłem się na jego kroczu, rękoma opierając się o jego tors i zacząłem poruszać biodrami. Dokładnie czułem jego męskość na swoich pośladkach co powodowało mocniejsze dreszcze podniecenia. Uniosłem jedna rękę i nieśmiało odpiąłem klamrę na włosach. Szare loki rozsypały się na moich ramionach. Miałem nadzieję, że wyglądałem jakoś normalnie. Włosy sięgały do połowy pleców, ale gdy je wyprostowałem były o wiele dłuższe. Rekom gładziłem jego tors ze spuszczoną głową.
-P-Podobam Ci się? -Zapytałem nieśmiało pochylając się do niego. delikatnie musnąłem jego wargi swoimi ciekaw jego reakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Nie Lut 02, 2014 2:58 pm

Nie potrzebował zapewnień, że jest ładny lub pocieszenia w jakiejkolwiek formie, a tym bardziej gadki o tym, że jest przystojny lub najprzystojniejszy co było kompletną bzdurą. Dobrze wiedział, że żaden z niego champion, że nawet nie ma na co popatrzeć, o co zaczepić oka. Jest blady, ponieważ nigdy się nie opala i ciągle siedzi w ciemnych miejscach, nawet nie lubi słońca. Do tego brak jakiejkolwiek aktywności fizycznej sprawia, że nie zachwyca ciałem. Nie ma kompletnie żadnego zarysu mięśni, ale kości też mu nie wystają. Jest po prostu zwyczajny, najzwyczajniejszy. I tak ma spore szczęście, że jeszcze się nie roztył od niezmiennego siedzenia w miejscu. Wtedy nawet ładna buźka by go nie uratowała. Chociaż różni są ludzie i każdy ma swoje własne upodobania, fetysze, a także gusta i guściki. W końcu nawet najbrzydsi mogą być przez kogoś uważani za pięknych, aczkolwiek w tym nie przypadku nie było tragedii, a jednak i tak nie mógł uwierzyć jego słowom. Poczuł jak serce mocniej mu zabiło, kiedy w głowie rozdźwięczał mu ten komplement. Zagryzł własną wargę dość mocno i przeleciał spojrzeniem po ciele lekarzyny, aby zatrzymać je na jego błękitnych oczach. Zaraz przyłapał się na tym, że udało mu się zaczerwienić. Szybko przysłonił dłonią twarz i odwrócił spojrzenie. No proszę, więc nawet on jest w stanie się zawstydzić. Mruknął coś pod nosem, jednak wiedząc, że prawdopodobnie go nie usłyszano powtórzył trochę głośniej, głosem stłumionym przez dłoń trzymaną przy ustach.
- Dz-dzięki...
Ale nie czas teraz na bycie zażenowanym i zdołowanym swoją własną aparycją. Zadrżał lekko, kiedy oddawał wszystkie jego pocałunki z równą, jak nie jeszcze większą namiętnością. Rozgrzewali swoje ciała wzajemnie, coraz bardziej z każdą chwilą. I chyba obaj już wiedzieli, że nie ma z tego odwrotu. Trudno, żyje się tylko raz. Niechętnie dał mu się rozebrać, ale nie oponował jakoś specjalnie. W końcu to było konieczne. Podobało mu się, że Lalka znalazł się na górze, więc na to również nie narzekał. Ułożył dłonie na jego nagich udach i przesunął po nich parę razy opuszkami palców. Ciągle go obserwował, patrzył jak bardzo jest napalony i chętny. Zamruczał cicho, kiedy Tsuki poruszył biodrami, ocierając się o niego. Nie mógł zaprzeczyć, iż nakręcało go to jeszcze bardziej, zwłaszcza jego kocie ruchy. Aż trudno uwierzyć, że to jego pierwszy raz. Obadał wzrokiem ciemne loki, które opadły na jego szczupłe ramiona. Przeczesał palcami jego włosy, czując jak przelewają mu się w dłoni. Słysząc pytanie przechylił głowę na bok, żeby spojrzeć na jego twarz. Te rumieńce wydawały mu się tak urocze, nadawały mu wizerunku istoty kompletnie niewinnej i czystej. Skubnął zębami wnętrze swojego policzka, kiedy przesuwał palcami po jego szyi. Uśmiechnął się lekko, acz niesamowicie przyjemnie.
- Jesteś śliczny. - odgarnął jego włosy i ułożył je po jednej stronie. Zaraz po tym wychylił się lekko, a na odsłoniętej szyi Lalki złożył kilka pocałunków. - Każdemu byś się spodobał. Właściwie to dziwię się, że w szkole nie musisz chodzić bokami i odganiać się od chętnych do spotkania z tobą uczniów. Chociaż różne krążą plotki, a szkolny gabinet lekarski to tajemnicze miejsce. Nigdy nie wiadomo co tam się dzieje.
Uśmiechnął się bardziej zadziornie i musnął ustami kącik jego ust. Przejechał dłońmi po jego bokach tylko po to, żeby zatrzymać je na jego pośladkach i ścisnąć je lekko. Poruszył się pod nim zaczepnie, sprawiając, że jeszcze bardziej się o siebie otarli. Tak, zdecydowanie pasowała mu ta sytuacja i miał zamiar wynieść z tego wszelkie możliwe korzyści, oczywiście nie krzywdząc przy tym w żaden sposób swojego kumpla. Czy może bardziej... kochanka?
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Nie Lut 02, 2014 4:40 pm

Z każdą chwilą to wszystko zdawało mi się coraz dziwniejsze, a może raczej niewiarygodne? Gdyby się tak zastanowić jestem po pierwszym pocałunku z wymarzonym typem na chłopaka, a jeszcze za chwilę będę po pierwszym stosunku z chłopakiem moich marzeń. Sam nie wiedziałem dlaczego właśnie on i dlaczego tak to się potoczyło. Przecież nawet najgorszy czy najbrzydszy człowiek jest piękny dla osoby, które go pokocha. To by znaczyło, że od dawna byłem zakochany w Anon'ie i dlatego teraz nie dostrzegam tych niedoskonałości. Jednak nie mogłem powiedzieć tego nagłos ponieważ to wszystko dla mnie było zupełnie nowe. Nie wiedziałem ja się obchodzić z własnymi uczuciami co do mężczyzny więc gdy to wszystko się skończy na spokojnie będę musiał pomyśleć.
Jego palce przesuwające się po moim ciele sprawiały, że az drżałem, a jego słowa spowodowały większe wypieki na moich policzkach, ale kto by się nie zawstydził słysząc takie rzeczy? Co ważniejsze wcześniejszy rumieniec Cory'ego wręcz przyprawił mnie o palpitacje serca. Nie sadziłem, że mówiąc takie rzeczy on, ten niezależny człowiek będzie w stanie się zarumienić, a tym bardziej zarumienić sie tylko dla mnie.
Pochyliłem się bardziej i uśmiechnąłem do niego delikatnie.
-Skoro jednak to mój pierwszy raz to widocznie tak się nie dzieje. -Wyszeptałem tuż przy jego ustach by złączyć je ze swoimi w namiętnym pocałunku.
Prawda jednak była zupełnie inna. Ja odtrącałem tych którzy tylko zachcieli mnie zaciągnąć do łózka. Po prostu nie miałem jakoś ochoty wcześniej tracić tego wszystkiego, bo skoro wytrzymałem te 26 lat bez seksu to mogę poczekać na tego odpowiedniego. No i znalazłem. Według mojego toku myślenia to właśnie Anon był dla mnie idealnym człowiekiem, z którym mogę spędzić może i nie resztę życia, ale na pewno jego część.
-Wiesz Cory... nie jestem jeszcze pewny swoich uczuć, ale... co jeśli bym się w tobie z-zakochał? - Wyszeptałem ze szczerą niepewnością, a zaraz potem jęknąłem cicho czując jak jego ręce ściskają moje pośladki, a potem to mocne otarcie przez które wręcz wbiłem palce w ramiona Anona. Nie czekałem zbyt długo by posunąć się z tym wszystkim na przód, bo już po chwili bielizna moja jak i mojego kochanka wylądowała na ziemi. Teraz oboje nadzy mogliśmy być jak najbliżej siebie.
Wtuliłem się w niego kładąc głowę na jego ramieniu. Czułem jak nasze wyprężone członki przylgnęły do siebie. Przeszedł mnie mocny dreszcz, którego chyba nigdy nie zapomnę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Nie Lut 02, 2014 9:16 pm

Doprawdy? Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że ten śliczny i jakby nie patrzeć nieco zniewieściały mężczyzna nie miał za sobą szeregu chętnych potencjalnych partnerów życiowych lub łóżkowych. Na pewno tak nie było i gdyby Anon nie miał tego zwyczajnie gdzieś i w ogóle przejmował się takimi sprawami to pewnie ustawiłby się w kolejce, choć trzeba przyznać, że nigdy nie spoglądał na niego w ten sposób. Tymczasem został z tej kolejki wypchnięty i przestawiony na sam jej początek, niczym jakiś VIP czy inna, ważna i wiele znacząca osoba. Właściwie było to w pewnym sensie honorem, ale czymże sobie na to zasłużył? Na pewno nie urodą. Chociaż skoro Tsuki tak go wychwalał, a do tego teraz, w tym momencie jego chęć i pragnienie tak bardzo się uwidaczniają, że aż stają się namacalne w znaczeniu dosłownym, to coś musi być na rzeczy. Cory wolał nie angażować się w to wszystko emocjonalnie, nie wchodzić w bagno, z którego potem nie będzie mógł sam się wydostać, a przynajmniej nie bez ofiar. Ale czy nie było już na to za późno? Takich rzeczy raczej nie robi się z byle kim (chociaż i tacy się zdarzają), więc coś już musiało się szykować. Zwłaszcza, że Lalka postanowił poświęcić swoje pierwsze razy akurat jemu. To było dość ważne, ponieważ musiał stać za tym jakiś zamiar albo powód. Wątpił, aby jego niepewna uroda była jednym z czynników. W takim razie co? Uczucia, nic innego nie pozostaje. I na pewno nie ze strony chłopaka, więc... No, po słowach, które właśnie usłyszał wszystko zaczęło robić się jaśniejsze. Przełknął ślinę. Naprawdę nie wiedział co mu odpowiedzieć, ale tak bardzo nie chciał go zranić ani od siebie odsunąć. Pytanie, które zadał poruszało cholernie drażliwy temat miłości, a powszechnie wiadomo, że to niebezpieczny grunt. Na każdym kroku mina pod stopą. Zmrużył oczy.
- Nie jestem w stanie ci odpowiedzieć, ale... Nie rób tego. Nie zakochuj się we mnie, Tsuki. Nie jestem kimś stworzonym dla ciebie. Teraz mogę wydawać ci się doskonałym, ale nie jestem taki. Z czasem zauważyłbyś, że w moim życiu na pierwszym miejscu jest elektronika, a ja nie jestem tak czułą osobą, jaką mógłbym się wydawać. - delikatnie odgarnął ciemny kosmyk włosów z jego twarzy. - Nie chcę, żebyś potem cierpiał. Nie chcę cię skrzywdzić.
Z trudem przeszły mu przez usta te słowa, zwłaszcza gdy mówił o tej całej swojej doskonałości, w którą tak bardzo wątpił. Do tego część z tego była czystym kłamstwem, które wypowiedział mu prosto w twarz. Nie jest czuły? Cory w związku staje się zupełnie inny, całkowicie oddaje się ukochanej osobie, robi dla niej wszystko i stara się jak może odstawiając na bok swoje wirtualne życie. Staje się synonimem czułości. Powiedział to, bo miał ku temu powód. Nie chciał dawać Lalce złudnych nadziei, nie chciał, żeby wierzył, iż coś może z tego wyjść. Na razie nie znał żadnych odpowiedzi, nie mógł udzielić ich nawet sobie, a co dopiero komuś innemu.
Ale nie na sprawach uczuciowych powinni się teraz skupiać. Zerwanie z niego bielizny trochę go zakłopotało. O proszę, wychodzi ta słabsza i bardziej wstydliwa strona Anona. Odchylił nieco głowę i westchnął cicho, kiedy ich członki się o siebie otarły. Także delikatny rumieniec zawitał na jego lico i nie zapowiadało się, aby szybko je opuścił. Cóż, nic nie da się poradzić, że jest dość wrażliwy. Chwycił go za ramiona i przyciągnął bliżej siebie, gdy sam podniósł się do siadu. Kolejny raz zachłannie przesunął dłońmi po jego ciele, aby zaraz wtulić się w niego i zaczerpnąć powietrza zmieszanego z Lalowym zapachem. W pewnym momencie zsunął jedną z dłoni na jego pośladek, a w drugą ujął ich męskości i ścisnął lekko, żeby zaraz poruszyć ręką. Jeszcze nie robił nic znaczącego, a już trudno było mu się wstrzymać. Było mu przyjemnie, nawet jeśli nic nie robił. Sama ta bliskość była zajebiście zadowalająca.
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Pon Lut 03, 2014 4:07 am

Słuchając tego co Anon mówił poczułem się odrzucony. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje jakbym nagle przeszedł do innego świata. Nie miałem ochoty już na bycie dziecinnym czy nawet na słodycze. Czułem jakby mój cały dotychczasowy świat zniknął. Jego dłonie na moim ciele jednak sprawiały wrażenie zapryskanych i przejętych. Nie wiedziałem jednak czy Anon był w stanie mówić teraz prawdę. Czy szczerze chciał odrzucić moje uczucia. Może dlatego, że nie wie dokładnie co czuje? Może i ja nie wiem czego czuje?
Delikatnie wtuliłem się w niego wydając z siebie cichy jęk. Jego dotyk na moim członku doprowadzał mnie do szału, a wszystkie moje myśli wirowały wkoło jednego i tego samego słowa. Chciało bym wypowiedział je na głos, ale nie mogłem tego zrobić w takiej chwili. Moje serce i dusza jakby zaczęły dopiero teraz pracować na najwyższych obrotach ukazując moja prawdziwą Nature. Nie widziałem już tego samego żartobliwego i uśmiechniętego Lali jakim byłem tylko Lale u którego to małe światełko szczęścia zgasło. Nie umiałem temu zapobiec, ale wiedziałem, że to słowa Anona właśnie tak na mnie podziałały. Miał on na mnie zupełnie dziwny wpływ. Nie wiedziałem przy nim już czy mam się bać czy kochać go całym swoim sercem, ale ilekroć w myślach widziałem jego twarz i oczy wszystko krzyczało, że go kocham! Przecież ja nie mogę się w nim zakochać, bo on sobie tego nie życzył.
Wtuliłem się w niego oddychając ciężko. Może po prostu powinienem dać mu to czego pragnie i już więcej się z nim nie spotykać? Może powinienem zrezygnować z bycia lekarzem w tej szkole? Tylko dlaczego ja nagle przestałem chcieć o niego walczyć? Co było tego powodem? Tyle pytań, a ja nie potrafiłem samemu znaleźć na nie odpowiedzi. Nie rozumiałem samego siebie i swojego poplątanego toku myślenia. Dam mu to czego zechce, a potem po prostu zniknę. On nie musi o tym wiedzieć, ale chce zobaczyć jego uśmiech i zadowolenie.
-Cory...-Wyszeptałem odtrącając jego rękę. Byłem ja w transie. Mimo, że byłem niedoświadczony w tych sprawach doskonale wiedziałem jak powinienem postępować, a raczej jak chce postąpić by sprawić mu przyjemność. Pchnąłem go by znowu się położył i zacząłem namiętnie całować. Powoli odsunąłem biodra tak by jego członek zaczął wycierać się o moje pośladki. Strach, mimo że wcześniej był silny i nieunikniony teraz odsunął się w boki pozostała pustka. Nie czułem już nawet przyjemności z tego co robiliśmy. Pustka...
Powoli nakierowałem jego członka na swoje pośladki i nie dając mu dojść do słowa z całej siły się na niego nabiłem. Bolało, ale nawet ból nie przerwie tego co zacząłem. W głowie tylko miałem jedną myśl "sprawić by był zadowolony". Oczywiście nie ja tylko Cory.
Wyprostowałem się gdy po moich policzkach spłynęły łzy bólu. Cieszyłem się, że włosy zasłaniały mi teraz twarz. Jednak widziałem przez nie swojego kochanka. Chwyciłem obie jego ręce po czym splotłem z nim swoje palce i zacząłem poruszać biodrami. Bolało cały czas, a nawet zaczynało jeszcze bardziej za każdym ruchem. Ja jednak nie zaprzestawałem poruszania biodrami. zamknąłem oczy zaciskając palce na jego dłoniach. Dlaczego nie czułem już tego podniecenia? Co się ze mną działo?
Z moich ust jednak wydobywały się głośne jęki. Wcześniej nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego jak głośno jęczę co jakiś czas szepcząc jego imię.
-Cory...Cory...-Szeptałem pochłonięty zupełnie tym co robię, ale nagle zdałem sobie sprawę, że nie powinienem trzymać jego dłoni w tak mocnym uścisku. Wyprostowałem się więc mocniej puszczając jego dłonie i mocniej zacząłem poruszać biodrami. Mój oddech był zupełnie nierówny, a jęki z chwili na chwilę stawały się głośniejsze.
Chciałem jeszcze otworzyć oczy by spojrzeć na Cory'ego, ale nawet to sprawiło mi nie lada trudności. Nie chciałem płakać podczas stosunku. Zapomniałem już nawet, że to mój pierwszy raz...
Liczył się dla mnie tylko Cory i jego doznania.
Dlaczego? Nie wiem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Pon Lut 03, 2014 1:14 pm

Nawet, jeśli nie widział dobrze jego twarzy, nawet jeśli nie mógł wiedzieć co właśnie poczuł Tsuki, a tym bardziej nie mógł czytać mu w myślach, wiedział jedno. Coś w nim pękło, coś się zmieniło. I to wcale nie na lepsze, a na gorsze. I to jeszcze w takiej chwili. A jednak jak dobrą istotą musiał być ten długowłosy mężczyzna, jeśli w takiej sytuacji zamiast się wściekać chciał sprawić partnerowi jeszcze większą przyjemność. Nawet swoim kosztem, kosztem własnego ciała, własnego pierwszego razu i kosztem swoim niepisanych uczuć, które niby tak niepewne, a jednak wywoływały spory ból, gdy przychodziła myśl o tym, że mogłyby zostać całkowicie odrzucone. A Cory? Nie wiedział, po prostu nie wiedział. To wszystko go przerastało. Chłopaka, który nigdy nie czuł czegoś co nazywane jest miłością trudno przekonać do uczucia. Nie był niczego pewien, nie wiedział jak się zachować ani co powiedzieć. Był świadom tylko tego, że może powiedział trochę za dużo. Być może nie powinien mu tego mówić, może nie powinien kłamać na temat tego jaki staje się w związku. Kłamstwo nie zawsze jest odpowiednim wyjściem, i choć często się udawało to tym razem najwyraźniej miało być inaczej. Przestań się oszukiwać. Westchnął, gdy niebieskooki się do niego przytulał. Już kolejny raz tego dnia, a jednak za każdym razem uczucie, które go ogarniało, kiedy to drobne ciało przylegało do jego było dziwne, nieopisane, a jednak w pewnym sensie pozytywne. Jednak dalszych jego poczynań się nie spodziewał, bo jak by mógł? Nigdy nie sądził, że osoba jakkolwiek niedoświadczona byłaby zdolna to takiej rzeczy. A jednak. Usłyszawszy swoje imię chłopaka przeszły dreszcze, nieokreślone w żaden sposób i zwiastujące coś, czego nie dało się już odwrócić.
- Tsuki! - zawołał, kiedy już znalazł się w nim. Nawet jego to zabolało, bo żaden z nich nie był jeszcze odpowiednio przygotowany, nie wspominając już o tym jaki ból musiał poczuć jego partner. Podkulił palce u stóp i odchylił się lekko, zaciskając zęby. Było ciasno i bolało, a jednak coś nie pozwalało mu pomyśleć o tym, że nie tak powinno być. W pewnym sensie to co robią wydawało mu się prawidłowe. I jak to wytłumaczyć? Wydaje mi się, że zostaje tylko jedna odpowiedź. Bardzo wątpliwa, ale jednak. Jęknął cicho, gdy Lalowe biodra poruszały się mimo bólu, zawstydzenia i nerwów. Nie, nie tak powinno być. To jak bardzo ściskał jego dłonie było wręcz bolesne, ale zrozumiałe. Nie pozwalało Anonimowi się jakkolwiek ruszyć, ale zrobił to, gdy tylko zostały puszczone. Odgarnął ciemne loki okalające twarz Tsukiego i widząc jego łzy zgrzytnął zębami.
Myśli zawirowały w jego głowie, wszystkie "za" i "przeciw" przestały mieć jakieś znaczenie. Widok jego łez zawrócił młodemu informatykowi w głowie. Nie chciał ich widzieć. Nie teraz. Wyraz twarzy Lalki sprawiał, że serce biło mu mocniej, a on pragnął zrobić dla niego wszystko. Zupełnie jak dla ukochanej osoby, no właśnie... Jego spojrzenie wędrowało od drżących warg mężczyzny do jego zaszklonych oczu i z powrotem, a w głowie huczało aż od nachodzących na siebie myśli. Wiedział już co zrobi, ale nie był pewien czy powinien. Ale czy on kiedykolwiek był czegoś pewien? Nawet programowanie opiera się na zasadzie "zrób coś i sprawdź czy działa, jak działa - to okej, a jak nie - to też okej, ale zjebałeś". Tylko, że tym razem nie mógł zjebać. Po prostu nie mógł, bo byłoby to najgorszą zbrodnią jakiej mógł się dopuścić. A jednak nieświadom zagrożenia płynącego wraz z tym co planował i olewając wszelkie konsekwencje postanowił swoje. Z ust wyrwało mu się głośne "pieprzyć to".
Pieprzyć to!
Dokładnie, wszystko. Jebać wszystko, będzie co będzie. Podniósł się szybko i objął kochanka w pasie, żeby przyciągnąć go do siebie i przytulić najmocniej jak potrafił. Ruszył delikatnie biodrami, żeby wejść w niego głębiej i zbliżył usta do jego ucha. Na początku je ucałował, potem przygryzł, a potem wypowiedział słowa, które tego wieczoru nie miały mieć miejsca.
- Kocham cię. - ciche i niepewne, jak każdy jego czyn, każdy jego ruch, każde jego spojrzenie i każda jego myśl, ale prawdziwe. Tak prawdziwe jak ta szczerość, która wręcz przelewała się pomiędzy tymi dwoma słowami. Co ma być, to będzie, tak? Jasne, oczywiście... Będzie.
A jednak nie żałował tego. Spodziewał się natychmiastowego napadu żalu, wątpliwości i lawiny pytań w swojej głowie, ale... nie doczekał się tego. Zamiast tego objął partnera mocniej w uścisku przepełnionym uczuciem i troską o niego. Miał tylko nadzieję, że Tsuki nie weźmie tego za nieszczere wyznanie, które miałoby sprawić, żeby poczuł się lepiej, zupełnie jak drobne kłamstwo powiedziane dziecku, żeby przestało płakać. Nie, nic z tych rzeczy. To teraz i tutaj było prawdziwe, żadnych kłamstw, żadnych sekretów. Tylko wyczekiwane konsekwencje tej pochopnej decyzji, ale wciąż...
Pieprzyć to.
Powrót do góry Go down
Lala
Szkolny lekarz
Nauczyciel PSHE
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 22/01/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Pon Lut 03, 2014 6:03 pm

Ból z czasem zaczął ustępować miejsca istnej rozkoszy. Dopiero teraz zacząłem ją odczuwać. Dopiero gdy Anon objął mnie i wyszeptał mi prosto do ucha te dwa słowa. Nie wiedziałem czy śnie, a może nawet się spiłem? Nic ogarniałem sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Bałem się myśleć, że to sen! Nie chciałem tego do siebie dopuścić, a myśl, że te dwa słowa są jedynie moim wyobrażeniem przerażało mnie. mimo wszystko czułem w sobie jakieś dziwne poczucie bezpieczeństwa i chęć bycia kimś ważniejszym.
Z moich ust ponownie wydobył się głośny jęk gdy tylko mężczyzna poruszył się i wszedł we mnie głęboko. Całe moje ciało drżało. Możliwe, że z bólu lecz nie potrafiłem tego stwierdzić przytłoczony kolejną fala podniecenia i łaknienia drugiego ciała. W moim wypadku było to naprawdę dziwaczne uczucie, bo przecież nigdy wcześniej się z nim nie spotkałem. Dla ludzi bardzo często to co nowe jest dziwne, ale też wzbudza w nich strach. Ja się nie balem. Ufałem Cory'emu całym sobą i nie umiałem przestać nawet jeśli rankiem miałoby to wszystko prysnąć.
Ująłem jego twarz w dłonie kiedy po raz kolejny tego wieczoru nasze usta zetknęły sie ze sobą. Lampka, która wcześniej we mnie zgasła zdawała się zapalić na nowo tyle, że tym razem świeciła jaśniej. Uśmiechnąłem się w duchu szczęśliwy przestając płakać. Nie umiałem sobie wyobrazić piękniejszej chwili zbliżenia z nikim innym. Chwili tak bardzo przepełnionej uczuciami jak ta nasza. No właśnie... Ona była tylko nasza.
-Cory... Kocham Cię... -Wyszeptałem w odpowiedzi w jego usta patrząc w jego turkusowe oczy. Myślałem, że jeszcze chwila a utopię się w tej morskiej otchłani. Uśmiechnąłem się do niego oddychając ciężko z podniecenia. Teraz już nic nie bolało, było dobrze. Jego męskość pulsowała we mnie, co sprawiało, że miałem ochotę poruszyć biodrami by otarła się o ścianki mojego wnętrza.
-Cory... Czuje Cię w sobie. -Powiedziałem opierając swoje czoło o jego z rumieńcem. Też byliśmy jednością i nikt nie przerwie nam tej cienkiej linii miłości, która się połączyliśmy. Czułem, że linia z dnia na dzień będzie stawała się grubsza aż w końcu połączy nas na dobre. To było dla mnie cudowne w tym uczuciu. Zaczynając od cienkiej nici po gruby sznur, którego nikt nie da rady przeciąć.
-Cory...-Wyszeptałem cicho obejmując jego szyje rękoma i zaczynając znowu poruszać biodrami. Ogarniała mnie niebiańska rozkosz, którą rozumiałem coraz bardziej. Ludzie powinni kochać się z miłości, bo wtedy czują całkowite rozluźnienie. Tak samo było z nimi. Na początku ból, a gdy tylko zrozumieliśmy swoje uczucia poczuliśmy rozkosz, a w każdym razie miałem nadzieję, że Anon ją czuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   Wto Lut 04, 2014 6:12 am

Dopiero teraz był w stanie to poczuć. Ten dreszcz emocji, przepełniającego go łaknienie i uczucie satysfakcji z obecnej sytuacji. Coś ścisnęło go w piersi, zupełnie jakby jego serce miało się zaraz z niej wyrwać, a raczej miało zostać brutalnie wyrwane przez osobę trzecią. Nie wiedział czym mogło być to spowodowane, ale szybko minęło, więc kogo to obchodzi? Cóż, na pewno nie jego. No i to nie tak, że dał to jakkolwiek po sobie poznać. Przycisnął go mocniej do siebie i wypuścił powietrze nosem, zamykając oczy skupił się tylko i wyłącznie na przyjemności, płynącej z tego, co właśnie robili. Zauważył jak diametralnie zmieniła się postawa mężczyzny, kiedy wypowiedział te dwa niepozorne słowa. Nie wiedział nawet czy go nie okłamuje, a jednak był w stanie wywołać czyste szczęście. W pewnym sensie cieszyło go to, ale martwił się, że jednak nie czuje tego w taki sam sposób i prędzej czy później to rzekome uczucie po prostu pryśnie niczym mydlana bańka. Starał się jednak o tym teraz nie myśleć. Najważniejszy w tej chwili jego ta drobna osoba, którą właśnie trzymał w swoim niezbyt silnych ramionach. Słuchał jego głosu jak muzyki, a słowa, które wypowiadał wywoływały kolejne impulsy w ciele Anonima, które sprawiały, że podniecał się jeszcze mocniej i nabrzmiewał we wnętrzu długowłosego. Ostatkami sił wstrzymywał się od szybkiego i gwałtownego poruszania, bo w głowie ciągle miał świadomość, że robi to z osobą, która nigdy wcześniej tego nie czuła. I tak nie mógł wyjść z podziwu jak dobrze sobie radzi, mimo braku odpowiedniego przygotowania. Jego ból już całkowicie opuścił, ale co z partnerem? Szczerze wątpił, aby tak szybko zdążył się przyzwyczaić. Wsłuchiwał się w jego jęki przez jakiś czas, kiedy w pewnym momencie uchwycił jego pośladki i ścisnął je mocno, jednocześnie unosząc go na swoim członku i na chwilę przestając się poruszać.
- Tsuki, wszystko w porządku? - spytał głosem przepełnionym troską, gdy zaczął na ponów się w niego wbijać, powoli i spokojnie. - Nie boli cię?
Chciał mu sprawiać przyjemność, a nie ból, a jednak ledwo się trzymał. Roznosiło go pożądanie, którego nie chciał już więcej wstrzymywać, a musiał. Szarpnął lekko jego pośladki i zamruczał. Zaraz po tym wszedł w niego trochę mocniej i gwałtowniej, chcąc sprawdzić jego reakcję. Sam przygryzł dolną wargę i westchnął. Przez jego głowę przemknęło tylko jedno słowo.
- Przyjemne...
W tej chwili zajął się jego szyją. Zaczął całować jego skórę, tylko co jakiś czas przesuwając po niej końcówką języka. Przyssał się do jego obojczyka i zrobił tam niewielką malinkę, nie mocną, bo nie wiedział czy Lalce się to spodoba. Pozostawiwszy po sobie ślad powrócił do czułego całowania jego szyi i barku. Był tym całkowicie pochłonięty, ciągle przyciskał palce do jego pośladków, a oddychał z każdą chwilą coraz ciężej. Jeszcze, pragnął jeszcze...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20~   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie numer 20~
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pokój numer 145; Daiki Aomine
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Bloki-
Skocz do: