IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój 47 [Noah]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Pokój 47 [Noah]   Pon Lis 18, 2013 9:35 pm

Opis w budowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pon Sty 13, 2014 6:26 pm

Ostatni kupiec robił strasznie dużo problemów. Była nim młoda dziewczyna, może koło siedemnastu lat. Wyglądała na równie nieogarniętą co on sam. Niebieskie włosy do pasa, ostry ciemny makijaż i ćwieki. Ćwieki dosłownie wszędzie. Miała nawet opaskę z ćwiekami. Taką, którą charakteryzują się ludzie preferujący soft grunge. No i ubrania była w szaro-fioletowe i obdarte ciuchy, zapewne należała do tych właśnie ludzi. Nie dość, że jej makijaż czynił jej twarz jak z horroru to mroku dodawały jej koszmarne cienie pod oczami. Wargi miała sine i spękane od ciągłego miętoszenia w nich fajki i brania dragów. Jednak klient to klient. Nie mógł jej przecież odmówić tylko dlatego, że wie jak skończy się jej los. Wystarczyło, że rzucił zwyczajowe "bierz z głową albo zobaczymy się na cmentarzu". To i tak do nich nie dociera. Większość ludzi nawet go nie rozumie. Tępe dzidy. Ale cóż zrobić, ich sprawa. Jak chcą się zaćpać to niech zdychają.
Był już wystarczająco poirytowany tą laską, która najwyraźniej miała okres i targowała się o cenę towaru jak stara przekupa. Do tego po drodze do tej cholernej szkoły potknął się i delikatnie mówiąc wypierdolił prosto na ryj. Nic mu się niby nie stało poza drobnym otarciem na dłoni, lecz stan poirytowania skoczył na poziom wyżej. I jeszcze cała ta sprawa, dla której w ogóle tutaj szedł. Wygląda na to, że jego wysoko postawiony w szkole kumpel ma problemy z samozadowoleniem. Trudno. Lubił go i wierzył, że spotkanie z nim jakkolwiek poprawi mu humor. Ba, wiedział to. Co prawda początki mogą być trudne, ale przecież jakoś się ułoży, nie? No i po głowie chodziła mu jeszcze jedna kwestia, którą musi sprostować z panem Przewodniczącym, ale to zależy czy znów do niej nawiąże czy nie.
Tak się zamyślił, że nawet nie zauważył jak minął numerek czterdziesty siódmy. Zatrzymał się dopiero przy pięćdziesiątym i cofnął o parę kroków. Stanął przed drzwiami i zapukał. Trzy razy, bo tak miał w zwyczaju. I nie zrobił tego z grzeczności, a zwyczajnie, żeby sprawdzić czy w ogóle zastał lokatora pokoju.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pon Sty 13, 2014 6:44 pm

Każdy kto znał Noaha, dobrze wiedział, że w zwyczaju miał niekorzystanie z klucza. Nie zamykał drzwi. Chyba, że sytuacja tego wymagała, ale wówczas było oczywiste, iż uczy się i nikogo nie wpuści przez bliżej nieokreślony czas. Od dłuższego czasu nudził się, nie miał co ze sobą zrobić, a już zwłaszcza nie miał zamiaru siedzieć dzisiaj sam w pokoju. Czekał cierpliwie na swojego ukochanego przyjaciela, jeśli tak go można nazwać. W między czasie zdążył posprzątać, przebrać się, a raczej ściągnąć po prostu całą górę, zostając przy tym w samych spodniach i bieliźnie. Kilka razy chodził z jednego końca pokoju do drugiego. Można powiedzieć, że był już zniecierpliwiony tym czekaniem. Usłyszał w końcu pukanie do drzwi. Praktycznie niewiele osób pukało trzy razy, więc mógł się domyśleć, iż to jego oczekiwany gość. Położył telefon na biurku, a sam ruszył ku gościowi prosto do drzwi.
Otworzył je z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Witaj Allen. Widzę, że coś bez humoru jesteś.
Zauważył, że coś jest nie w sosie. Zazwyczaj Allen był mniej podirytowany niż obecnie. Coś było nie tak, albo po prostu interesy nie poszły po jego myśli, albo w końcu policja się za niego wzięła. Sam wątpił w drugą opcje dlatego od razu wpuścił go do środka.
Ruszył do przodu nie odwracając się przy tym.
-Zamknij drzwi za sobą na klucz.
Klucze były wyjątkowo w dziurce od klucza. Wiedział, że ten dzień skończy się tak jak chciał, ale miał też świadomość tego, iż czeka go jakaś rozmowa. Ostatnio coś się na to zapowiadało.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pon Sty 13, 2014 6:58 pm

Jak mu powiedziano tak zrobił. Wszedł do pokoju, uprzednio rozglądając się czy przypadkiem ktoś go nie widzi. Na szczęście było czysto. Dzisiaj chyba też uda mu się tu zostać bez większego problemu. Doprawdy, mogli by lepiej sprawdzać te pokoje. Ludzie by tu mogli jarać i chlać i nikt by się nie dowiedział. Zakluczył pokój i westchnął cicho sam do siebie. Znał zamiary rówieśnika i choć w ogóle mu one nie przeszkadzały to tak bez elementu zaskoczenia trochę nudno. Chociaż możliwe, że zaskoczony zostanie w trakcie. Kto wie, kto wie. Zerknął na Noaha, który już był niemal gotowy do działania. Doprawdy, cóż to za człowiek...
Weź przestań. Nie dość, że mam jedne z najkorzystniejszych cen na rynku to jeszcze przyjdzie taka pizda i się będzie pół godziny kłóciła o obniżenie stawki. I jeszcze sobie wyobraź, że zaproponowała mi laskę, a jak odmówiłem to stwierdziła, że jestem nienormalny. Bo niby jaki facet odmawia darmowej laski? Może gej, jebana dziewko z dysmózgią... Ale nie, tak trudno to zrozumieć. Ja wyglądam jak pedał, co ona oczu nie miała. A może ta kokaina, na której jej tak zależało już ją zamroczyła do reszty. Albo oślepła przez tonę makijażu na ryju.
Marudził bardziej do siebie niż do niego. Zawsze to jakieś ujście, prawda? Odetchnął ciężko. Dobrze, że się wygadał, trochę mu przeszło.
Jeszcze się wyjebałem po drodze przez te twoje durne smsy. - odgarnął dwukolorową grzywkę z oczu i zgrzytnął zębami. Z miejsca ruszył ku akademickim łóżku i uwalił się na nim bez ani jednego słowa więcej. Założył ręce za głowę i wpatrzył się w ten jakże interesujący punkt na suficie.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pon Sty 13, 2014 7:38 pm

Fakt, Noah bardzo często się śpieszył, przynajmniej w tej kwestii. Jednak nie znaczyło to, że nie potrafił inaczej. Kiedy poznał Allena, dobrze wiedział z kim ma do czynienia. Po mimo tego, w jakiś sposób zbliżyli się do siebie. Znajomość ta polegała na przyjaźni i spełniania fizycznych zachcianek, to przykre, ale prawdziwe. Blondyn specjalnie jakoś inaczej o nim nie myślał, chociaż nie ukrywał, że bardzo lubił jego towarzystwo. Wcale nie martwił się o to, co powiedzą inni, ale o to, że jeśli ktoś odkryje to, to wówczas jego towarzysz nie będzie go odwiedzał w tym miejscu. Dało się to rzecz jasna naprawić. Mogliby się spotykać w innych miejscach po za szkołą, ale jakoś bardziej wolał tutaj. Może to była kwestia przyzwyczajenia, czy czegoś podobnego.
Słuchał go uważnie, a sam oparł się o ścianę, zerkając przy tym na samego gościa.
-Cóż nie każdy wie, że jesteś gejem. Po za tym wybacz, ale nie zawsze to widać po wyglądzie. Ja na przykład, nie powiedziałbym, że nim jesteś gdybym Cię oczywiście nie znał. Zresztą laska jak laska. Co za różnica kto ją robi? Zamkniesz oczy i nie poczujesz, że to kobieta.
Podszedł do niego. Swoje dłonie oparł na łóżku, trzymając je blisko tali chłopaka, i tym samym przybliżył swoją twarz do jego twarzy. Oczywiście równo zlał to, iż biedny Allen się wywrócił. Widać było, że zwyczajnie nic sobie nie zrobił.
-Chyba, że wolisz jak ja to robię.
Normalnie już dawno by zaczął go rozbierać, ale dzisiaj jakoś czuł, że być może jego towarzysz chce o czymś porozmawiać. Ale czy miał rację? Wypadłoby zapytać, niż walić ślepe domysły na prawo i lewo.
-Hej, Allen. Chcesz o czymś pogadać? Zwykle to trudniej cię tu ściągnąć. Stało się coś jeszcze?
Można powiedzieć, że na swój sposób martwił się o niego. Nie był mu obojętny, nawet jeśli mogłoby się wydawać, że spotyka się z nim tylko dla jednego. To stek bzdur, wyssanych z palca obecnego tu kolegi. Był gotowy naciskać na niego i do samego rana. Swoje kolano wsunął mocno w jego krocze, uważając przy tym, aby ugniatać mu tego i owego.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pon Sty 13, 2014 8:05 pm

Ale ja czuję, bo to jest różnica. Dziewczyny wydają jakieś dziwne dźwięki jak to robią. I w ogóle są jakieś takie, nie wiem... Obrzydzają mnie po prostu. Nawet by mi dobrze nie stanął. Poza tym nie dam się byle komu. Właśnie...
Jego słowa urwały się wraz z momentem, w którym chłopak oderwał się od ściany. Obserwował jak podchodzi bliżej i pochyla się nad nim. Na chwilę przymknął oczy, czując jego twarz zaraz przy swojej. Westchnął, znowu.
Oczywiście, że wolę ciebie... - odpowiedział mrukliwie i otworzył ślepia, spoglądając w niemalże złote oczy. Następne pytanie trochę zbiło go z tropu, ale zaraz zrozumiał o co chodzi. Przecież sam miał zamiar wypomnieć mu jedną głupotę. Być może to bzdura, jednak Allen przywiązuje do takich spraw uwagę. Przejmuje się zdaniem innych, niestety. Właśnie dlatego nie chce być brany za kogoś, kim nie jest lub jakkolwiek osądzany. Cyknął językiem.
Napisałeś, że mi zapłacisz. Dobrze wiesz, że nie jestem dziwką. Nie biorę pieniędzy za takie rzeczy. - czując kolano przy kroczu na chwilę skierował spojrzenie w tamtą stronę, jednak po chwili wrócił do wpatrywania się w jego oczy. - Zwłaszcza od ciebie. Nie chodzę do łóżka z byle kim, przecież zdajesz sobie z tego sprawę.
Odwrócił głowę na bok, a w ślad poszedł też kierunek jego spojrzenia. Zwyczajnie odwrócił wzrok. Przygryzł wargę, dociskając zęby do jednego z kolczyków. A może nie zdawał sobie z tego sprawy? Może lepiej by było uświadomić mu, iż nie jest pierwszym z brzegu czy jednym z wielu? Jego przygody zazwyczaj trwały jedną noc, ewentualne dzień następny. Swoich partnerów nie spotykał już nigdy więcej, chyba, że byli jego kupcami. Tylko z tym blondynem spotkał się więcej niż raz czy dwa, a do tego niekoniecznie w jednym celu. Przecież trochę czasu spędzili na zwykłych rozmowach, prawda? Wiedzieli o sobie co nieco, a to już wyklucza kwestię bylejakości. Poza tym trudno się przyznać, ale Noah nie był dla niego zwykłym szarakiem. Lubił go i cokolwiek dla niego znaczył. Czort to po prostu zwykły tsundere i nie okaże niczego, dopóki nie wydusi się z niego prawdy. Jednak skąd Noa mógł o tym wiedzieć? Akurat o tym mu jeszcze nie opowiedział, a domysły to za mało.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pon Sty 13, 2014 8:28 pm

Zwykłą znajomość, tą przelotną zwyczajnie by olał. Nie przejmował by się, bo niby czym? Albo kim? Kimś, kto jest mu całkowicie obojętny?
-Niby tak. Jednak facet też może wydawać takie dźwięki. Ale dźwięki, a obrzydzanie to faktycznie dwie różne sprawy. Sam też nie lubię kobiet, dobrze o tym wiesz.
Wzrok miał wbity w jego twarz. Nie miał zamiaru przestać, chciał koniecznie wyciągnąć wszystko z niego, a wiedział, że po części może być ciężko.
No tak, w sumie nie spodziewał się, że faktycznie Allen może go woleć od innych. Przecież nic, po za tym co było, nie wydarzyło się między nimi. Sam Noah myślał i nadal myśli, że dla przyjaciela jest to po prostu forma zabicia czasu i tymczasowa rozrywka.  
-Oj skarbie. Nie potrzebnie zawracasz sobie tym głowe. Żartowałem przecież. Zresztą, gdybyś potrzebował pieniędzy dąłbym ci je, bez potrzeby zwracania mi ich.
Chciał jeszcze dodać to i owo, ale każde słowo, które kolega wypowiadał kojarzyły mu się zupełnie z czymś innym. Noah miał regułę przez, którą wolał, aby nikt się w nim nie zakochał. Ostrzegał go przed tym, ale jeśli faktycznie by to nastąpiło, to co wtedy? No właśnie. Nie zastanawiał się nad tym specjalnie, a może wypadałoby. Bo co jeśli to nastąpi?
Nie może po prostu powiedzieć: „Nara, nie przychodź więcej".
O nie. Tak nie mogło być.
-Czyli uważasz, że nie jestem ci obojętny?
To było ciekawe, aż zamierzał ciągnąć go za język. Coś musiało się jeszcze kryć za tym wszystkim. Tylko pytanie co.
Coraz bardziej był tego ciekawy. Nogę wsunął trochę jeszcze bliżej jego krocza, a dłonie coraz mocniej zacisnął wokół jego tali, tak jakby chciał zmusić go do powiedzenia wszystkiego. Domyślał się, że łatwe to nie będzie, ale jakoś trzeba było zacząć. Mógł oczywiście olać swoje przypuszczenia i domysły i po prostu się z nim przespać i tyle. Ale jakoś w dziwny sposób nie chciał tak zwyczajnie uprawiać z nim seksu, a potem powiedzieć „Do następnej wizyty”.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Wto Sty 14, 2014 1:17 am

"Żartowałem przecież."
No jasne, bo to bardzo brzmiało jak żart. I było takie zabawne. Tylko nikt już nie zauważył, że ugodzono w delikatne czarne serduszko biednego dilera narkotykowego. Ale czy to ważne? Zwyczajnie przytaknął, lecz nie spojrzał na niego ponownie. Nie było sensu roztrząsać tego tematu. W końcu to nie było na poważnie, prawda? Poza tym powiedzmy sobie szczerze, Allen wcale nie myśli, iż Noah uważa go za jakąś zdzirę. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że tak nie jest. W końcu zdążył zauważyć, że dla niego też nie jest jakimś byle jakim plebsem czy odmętem z ulicy. Gdyby tak było to nie miałby powodu do otrzymywania kontaktów, prawda? A jednak to robi. Nawet wysępił jego numer telefonu. To już nie lada postęp. Zwłaszcza, kiedy ktoś wie, że nie tak łatwo zdobyć numer czarnowłosego. Z prostych powodów. Po pierwsze, zawodowych. Po drugie, zawodowych. I po trzecie, prywatnych. To przecież takie logiczne.
Pytanie wyrwało go z chwilowej zawiechy. Zamyślił się, próbując rozwikłać zagadkę ściany, konfrontującej dotychczas jego spojrzenie. Teraz z powrotem odwrócił wzrok i wbił go w twarz blondyna. Wzruszył lekko ramionami.
Oczywiście, że nie. Niewielu osobom jest dane spotkać mnie więcej niż raz czy dwa. A zwłaszcza przespać się ze mną więcej niż raz czy dwa... - tutaj poprawił się lekko na łóżku, próbując uciec od nacisku jego kolana. - Skąd to pytanie?
Odpowiadanie pytaniem na pytanie chyba było po części jego hobby. Jakoś często się to zdarzało, ale cóż zrobić. Już taki z niego tym, że na nic nie może normalnie odpowiedzieć. Wyswobodził ręce zza głowy i położył je luźno, spoglądając w te jasno-brązowe oczy. Tym razem czuł się jakoś inaczej. Nieświadomie zagryzł wargę i spojrzał na usta chłopaka. Bez powodu, nawet nie wiedział, że to robi. Dopiero po chwili dotarło do niego gdzie się wpatruje i spojrzenie srebrzystych oczu powróciło do wcześniejszego punktu zaczepienia. Właściwie... złoto i srebro. Toć się zgrali z tymi kolorami oczysk.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Wto Sty 14, 2014 9:54 pm

W zasadzie mógł przecież to nie być żart, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Noah nikomu by za seks nie zapłacił, a tym bardziej komuś, kogo zna.
Czasami mu się wydawało, że ten facet buja tak w obłokach, że nawet nie zauważył by jadącego tira w niego. Cóż, Allen mógłby być chociaż odrobinę bardziej spostrzegawczy i mieć podzielność uwagi. Marzenia matką głupich. Było to niemożliwe, przynajmniej w temacie podzielności uwagi. Właściwie co tak naprawdę Noah do niego czuje? W tej chwili zaczął sobie to pytanie zadawać. Niby znają się długo, ale czy po za tą znajomością wiedzą o sobie coś więcej niż powinni? Być może.
Swój telefon dawno wyłączył, tak na wszelki wypadek, aby n ikt im nie przeszkadzał. Nie chciał kolejnego pretekstu do przerwania całej sytuacji, bądź rozmowy, która mogła w każdej chwili nabrać swojego rytmu.
-Sam nie wiem. Czasami mam wrażenie, że to co robimy nie jest do końca tylko jakąś tam przygodą. Myślę, że w pewnym sensie robimy to z jakiegoś uczucia, niż potrzeby. Gdyby tak nie było moglibyśmy robić to ze sobą góra 3 razy i tyle. Przecież w końcu seks z Tą samą osobą nudzi się, jeśli jest to robione tylko z zaspokojenia swoich potrzeb.
Sam do końca nie wiedział, czy to co mówi faktycznie jest prawdą. Przecież Allen mógł to odczuwać zupełnie inaczej, ale z drugiej strony sam od siebie by to przerwał. Taka była prawda, a przynajmniej, taka była prawda według szanownego Noah. Jemu osobiście nie przeszkadzało to, że miał odpowiadać na każde jego pytanie. Nie był zbyt rozmowny, ale przy nim potrafił jakoś powiedzieć dość dużo. To kolejny powód do zmartwień? Możliwe, ale blondyn mało czym się przejmował. Allen zaczął się wiercić, a sam Noah nie zabrał, ani dłoni, ani kolana. To jak chłopak zagryzał wargę działało na blondyna bardzo kusząco.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Wto Sty 14, 2014 10:21 pm

Akurat Czorta raczej nic nie jest w stanie zmienić i nigdy nie będzie. Ten chłopak żyje swoim światem, swoimi zasadami i swoimi interpretacjami. Nie ważne jak bardzo ktoś mógłby starać się go zmienić - to nie przejdzie. W skrajnych przypadkach mógłby zmienić się na jakiś czas, ale zaraz wrócić do swojego dawnego zachowania. Taki to typ niepokorny. Aż na myśl przychodzi piosenka Stachursky'ego. No skoro nie da się go jakkolwiek zmienić, to po co roztrząsać temat? Rzeczy niemożliwe takimi pozostaną. I co z tego, że działania czarnowłosego mogą go kiedyś doprowadzić do zguby? To przecież "jego sprawa". Nie sięgnie po niczyją pomoc. Poradzi sobie sam albo nie poradzi w ogóle. I weź tu z takim gadaj.
Jednak nie o tym teraz powinna być mowa. Otóż Noah poruszył bardzo ważną kwestię, a mianowicie - uczucia. Czy Allen takowe w ogóle posiadał? Oczywiście. Jest wyjątkowo emocjonalny, jak na ludzi, którzy go otaczają. I w ogóle jego otoczenie. Niby przy pracy dilera narkotykowego powinno się być zimnym chujem, ale on taki nie był. Nie potrafi. Jednak zależy to też od osoby, wobec której kierowane mają być uczucia. A jeśli mowa o tym blondynie, który właśnie nachalnie naciskał na jego krocze i nie chciał odpuścić jego spojrzeniu? Jakie uczucia przychodzą ci na myśl, All?
Cholera... - syknął i zgrzytnął zębami. Chłopak podał jeden bardzo trafny argument. Seks z tą samą osobą się nudzi, jeśli nie ma w tym żadnego uczucia. Chociażby jednostronnego. To by oznaczało, że któryś z nich jest zabujany, ale który? A jeśli jednak żaden i ta rozmowa nie powinna mieć miejsca? A może obaj? - Noah, co próbujesz przez to powiedzieć?
No tak, bo najlepiej zgrywać debila. Choć trzeba przyznać, że wychodziło mu to całkiem dobrze. Podciągnął się trochę wyżej, próbując uciec od natarczywego kolana. No cholera jasna, jaki ten koleś jest... przekonujący. Aż trudno się przyznać, ale ma swoje sposoby na wyduszenie z degenerata tego, co chciałby usłyszeć. I to do tego sposoby, które działają. Prędzej czy później, ale działają. Niewiele osób jest w stanie skłonić go do mówienia, a ten tutaj robi to z taką prostotą... Żyłka by mogła pęknąć co poniektórym.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Sro Sty 15, 2014 1:07 pm

Blondyn i tak wolałby, aby Allen się nie zmieniał. Jakby nie patrzeć to przyzwyczaił się do tego kolesia. Owszem miał kilka wad, może i nawet dużo, ale przecież gdyby ich nie miał byłby zupełnie innym facetem niż jest teraz. Niekoniecznie Noah by tego chciał. Dla niego było dobrze, tak jak jest teraz, aczkolwiek mógłby przyzwyczaić się do bycia kimś więcej. Zaraz. O czym my tu w ogóle rozmawiamy.
Nie wiadomo nawet czy, któryś z nich ma uczucie względem tego drugiego, a bez tego raczej tematu nie ruszymy. Noah był dobry w te klocki, w odczytywaniu zachowań i rozumowania człowieka. Zapewne i z tym przypadkiem sobie poradzi. To była tylko kwestia czasu. Gdyby nie znał go bliżej, to w pierwszej chwili nigdy by nie uwierzył, że ten diler może mieć jakieś uczucia pozytywne i niewinną duszę. Łatwo można było grać na jego emocjach, bądź go też skrzywdzić, czy zranić. Widział po jego reakcji, że częściowo wahał się z odpowiedzią. Być może specjalnie, albo i nie. No, ale cóż.
-Próbuję ci uświadomić, że któryś z nas robi to raczej z miłości, niż pożądania, albo robimy to oboje. Jak myślisz, Allen? Czujesz coś do mnie więcej?
Swoją twarz zbliżył jeszcze bardziej, zmuszając przy tym partnera do całkowitego zbliżenia. W tym momencie ich nosy się prawie ze sobą stykały. Uważał, że w ten sposób więcej mu powie. Takie przynajmniej było założenie. Mógł ta rozmowę odłożyć na później, ewentualnie po odbytym stosunku, lecz wówczas mógł się liczyć z tym, iż Allen może w każdej chwili mu zwiać, a tego nie chciał. Gdyby nie to, że był Vice przewodniczącym to zapewne już dawno ta tajemnica by ujrzała światło dzienne. A tak, jeśli ktoś już wie, co obecnie jest niemożliwe, i tak będzie milczał z obawy na to, co ten blondynek może zrobić.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Sro Sty 15, 2014 1:23 pm

Gdyby ktokolwiek dowiedział się o pobycie Allena w tym akademiku to skończyło by się to źle nie tylko dla niego, a także dla Noaha. Ba, zwłaszcza dla Noaha. W końcu jego by najwyżej wypieprzyli na zbity pysk i zabronili przychodzić, ewentualnie założyli jakiś monitoring. Natomiast blondyn miałby o wiele gorsze kłopoty. Pewne było, iż zdegradowali by go ze stanowiska vice przewodniczącego, a poza tym pewnie coś jeszcze by się znalazło? W końcu przetrzymywanie w pokoju teoretycznie obcej osoby to dość spore wykroczenie. Jednakże aktualnie nikt o tym nie wiedział. Niewielu było w ogóle świadomych istnienia tego dziwnego chłopaka. Nic dziwnego. Taki typ jak on musi się trzymać z boku, w cieniu. No, ale skoro póki co nic się nie dzieje i nie ma problemu, to nie ma co nad tym dumać.
Czarnowłosy wcale nie miał ochoty spoglądać w złotawe oczy chłopaka, ale nie miał zbytniego wyboru. Ich nosy otarły się o siebie. Delikatnie, a jednak bardzo wyczuwalnie. Zmarszczył brwi, przybierając nieco poirytowany wyraz twarzy. Męczyła go ta rozmowa. Męczyła go za sytuacja. Męczyła go świadomość, że być może to on jest tym, który nie chce odstąpić od spotkań z blondynem.
Słuchaj, ściągnąłeś mnie tu, żeby poruchać czy prowadzić ckliwie rozmowy? - fuknął, wwiercając spojrzenie w brązowe tęczówki. - Nie wiem co czuję, ale skoro o tym mówisz to znaczy, iż sam masz coś na myśli. Czyżbyś zakochał się w takiej szumowinie wyjętej spod prawa jak ja?
Na wykolczykowane wargi wpełzł wredny uśmiech, zupełnie mimowolnie. Degenerat nawet nie próbował dopuścić do siebie myśli, iż ktoś mógłby żywić wobec niego jakieś uczucie. A przede wszystkim uczucie, które nazywane jest miłością. Gdyby nie był teraz przytwierdzony do łóżka, to pokręciłby głową na własne myśli. Niedorzeczne. Nikt by nie chciał jakieś tępego chłopaczyska, który mieszka z mamusia i do tego handluje dragami. To jest jak chodzący problem. Do tego nie jest wcale jakiś bardzo atrakcyjny. Noah nie miał totalnie żadnego powodu, aby ukierunkować swoje uczucia na Czorta.
A co z nim samym? Oczywiście, lubi tego kopniętego blondasa. Jest przystojny i do tego całkiem w porządku. To nie tak, że przeszkadza mu przebywanie z nim... Nawet to lubi. Szczerze mówiąc woli jego towarzystwo niż kogokolwiek innego. Ale czy to aby na pewno to, o czym teraz rozmawiają? Sam nie wiedział. Wolał też nie wychylać się zbytnio z mocnymi słowami. Wiadomo, że takie rzeczy nie mogą być rzucane na wiatr. Właśnie dlatego milczał. Przynajmniej na razie. Jego odpowiedź uzależni się od następnych słów chłopaka.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Sro Sty 15, 2014 5:31 pm

Problem za problemem, dla blondyna to norma i codzienność. Przyzwyczaił się, aczkolwiek bardzo często ignoruje dane problemu i zwyczajnie zajmuję się niczym. Zbyt duży leń z niego, aby cokolwiek zmienić, dowiedzieć się , bądź rozwiązać coś. Jeśli jest to nauka to spoko, da radę ze wszystkim bo jest w jakimś stopniu dla niego ważna, jeśli jednak chodzi o życie prywatne tu bywa różnie. Nie zawsze ignoruję to co go otacza, a tu chodziło w końcu o relacje z kimś, na kim mu zależało i nadal zależy. Więc to logiczne dlaczego tak na niego napierał. Nie był zbyt zadowolony, że Allen jednym słowem mówił wszystko tak, aby to blondyn sam się do czegoś przyznał. Po pierwsze nie wiedział co sam czuję, a po drugie nie wiedział, czy nawet jeśli tak, to jak jest z czarnowłosym.
-A czy ty przychodzisz tu tylko po to, aby być ruchanym?
Ulubiona zabawa Allena. Gra w pytania. Odpowiadasz pytaniem na pytanie, skoro on to robił to i Noah mógł też się z nim podrażnić w jakiś sposób.
Pytanie w dziesiątkę. Czy Noah zakochał się w dilerze? Dobre pytanie.
-A nawet jeśli to co z tym zrobisz?
Nie był do końca pewny swoich uczuć, ale dobrze wiedział, że z czystej przyjemności seksualnej go tu nie zaprasza. Zbyt długo go zna i zbyt długo czekał, aby obudzić jakieś uczucia w tym chłopaku.
Nagle swoją dłonią złapał dłonie Allena. Skierował je mocno nad głową dilera, po czym szybko i mocno przycisnął do łóżka. Drugą dłoń wsunął pod jego obcisłą koszulkę, dotykając przy tym jego gołego i ciepłego brzucha.
-Nawet jeśli Cię kocham, to co z tym zrobisz?
Bez powodu by nie pytał. Ba! Bez powodu nawet by mu to przez głowe nie przeszło. Widocznie faktycznie żywił jakieś uczucia do chłopaka, a one same powoli wychodziły z siebie.
Blondyn zresztą nie wycofałby się z tej sytuacji, nawet jeśli by chciał. O nie. Taki typ człowieka. Skoro mu na czymś zależało, a w tym przypadku na kimś, to nie mógł tak po prosu zadowolić się fizycznie i podziękować.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Sro Sty 15, 2014 6:03 pm

Już dawno tak na niego nie naciskano. Nigdy nie lubił być pod czyjąś presją, a teraz zwyczajnie czuł się bezradny. Nie mógł się ruszyć, nie mógł uciec gdzieś wzrokiem. Nie mógł nawet nic z siebie wydusić. Jakieś dziwne myśli falą zalały jego umysł. Dziwne, czyli bliżej nieokreślone. Były one bowiem najróżniejszej formy. Dotyczyły przeszłości, przyszłości, jego samego, tego, który właśnie dociskał go do łóżka, a także różnych innych spraw. Zgrzytnął zębami, próbując jeszcze nie odpowiadać. Nie wiedział nawet co. Jego własny ruch został wykorzystany przeciw niemu. To było z pewnością zagranie nie fair, poniżej pasa i tak dalej, ale cóż... został zgaszony i trzeba to przyznać. Zamknął oczy. Miał dość ciągłego wpatrywania się w oczy, które tak bardzo wyrażały chęć uzyskania konkretnej odpowiedzi. Kiedy w nie patrzył miał wrażenie, iż jest zapędzony w kozi róg, więc wolał już patrzeć na własne powieki. Nie mógł jest trwać tak zbyt długo. Nie mógł uciec. Wzdrygnął się lekko, kiedy palce chłopaka dotknęły jego nędznego brzucha i przesunęły się po bladej skórze.
Nie wiem czego się spodziewać, kiedy przychodzę wezwany smsem. Nie jestem jakimś jasnowidzem, wiesz? - fuknął, próbując nie patrzeć mu w oczy. - Co niby miałbym zrobić? Co?
Chyba coś pękło, bo chłopak nie miał zamiaru dłużej trwać w takiej bezradności. Chude palce chwyciły nadgarstki blondyna i wzmocniły swój uścisk do niemal bolesnych granic. On zaś podniósł się lekko i natarł swoim czołem na czoło Noaha, rzucił mu wściekłe spojrzenie. Przez chwilę nie potrafił się odezwać, ale ostatecznie postanowił się przemóc. Dla dobra sprawy.
Jeśli masz mi coś do powiedzenia, to zrób to! Nie trzymaj mnie, kurwa, w niepewności, ty szczylu z dobrymi ocenami! - warknął. Być może trochę przesadził, ale kogo to obchodzi? W tej chwili miał do tego prawo, a ponadto, jeśli ktoś zna go choć trochę, to zrozumie, że chłopaka łatwo sprowokować. - Przecież cię nie odrzucę...
Ostatnie słowa dodał już półszeptem, po czym opadł z powrotem na pościel i rozluźnił trochę uścisk swoich dłoni na nadgarstkach chłopaka. Odwrócił wzrok i wbił go gdzieś w przestrzeń pokoju, nie chcąc się już więcej odzywać. Naprawdę go to stresowało. Nie wiedział nawet co myśleć. Trudno było mu pojąć, że ktoś mógłby żywić wobec niego jakiekolwiek pozytywne uczucie. Tylko swojej matce się nie dziwił, choć i ona czasem traktowała go bardziej jak bliskiego przyjaciela niż syna.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pią Sty 17, 2014 6:48 pm

On zaś uwielbiał wymuszać odpowiedzi na innych. Był to rodzaj zabawy i małego odstresowania się czy coś w tym guście. W końcu jakby nie patrzeć, o gustach i guścikach się nie dyskutowało. Każdy miał swój własny. Nie miał zamiaru doprowadzić go do płaczu, o ile w ogóle było to możliwe, on po prostu chciał się dowiedzieć prawdy. Dlaczego Allen przychodził cały czas do niego i spełniał wszystkie jego zachcianki. Przecież nie musiał, a po pewnym czasie stało się to rutyną i codziennością. Więc jak miał to odebrać? Logiczne, że sam w tej chwili zastanawiał się nad tą znajomością.
-Cóż sądzę, że chociaż o swoich uczuciach powinieneś być pewny.
Coś czuł, że ta rozmowa skończy się na tym, iż to Noah prędzej wyśpiewa wszystko, niż jego „partner”. No, ale cóż.
-Po prostu powiedz mi, że czujesz do mnie coś więcej niż przyjaźń.
Owszem chciał dodać jeszcze parę słów od siebie, ale Allen mu to uniemożliwił. Szczyl z dobrymi ocenami. A to dobre. Może i miał dobre oceny, ale szczylem nie był. Ani się tak nie zachowywał, ani na takiego wyglądał. Trochę zaczęło go to irytować, gdyż w tej chwili bawili się w kotka i myszkę, a rozmowa tylko się przedłużała i nic nie wznosiła. Tak, czy siak musiał brać sprawy w swoje ręce, gdyż All był niczym miękka cipka, która nie chciała nic z siebie wydusić.
-Niech ci będzie. Sam nie jestem pewny, ale wiem, że bez Ciebie jakoś mi samotnie. Dobrze mi w twoim towarzystwie i chciałbym, aby było tak cały czas, ale z drugiej strony sam seks mi nie wystarczy. W sumie możesz odebrać to jako wyznanie miłosne. Chciałbym być z Tobą Drogi Allenie Black, lecz nie z Twojej litości, a odwzajemnienia uczuć.
Być może poleciał na głęboką wodę, ale ktoś musiał, a sam uwielbiał zawstydzać ludzi. Odsunął się lekko do tyłu, lecz po chwili znowu się przybliżył oddając przy tym bardzo szybko i gwałtownie, pocałunek na jego wargach. Trwało to raptem parę sekund, po czym oderwał się i spojrzał na niego ponownie, jakby wyczekiwał odpowiedzi.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pią Sty 17, 2014 7:04 pm

Skłonienie tego chłopaka do płaczu jest czynem trudnym, jednak nie niemożliwym. Zawsze stara się wstrzymać lub zignorować pewne czynniki, lecz czasami wystarczy parę słów, jeden konkretny gest lub dobra manipulacja jego uczuciami, a łamie się w jednej chwili i przez długi czas nie może uspokoić. Nie zmienia to jednak faktu, iż płakać nie lubi. Wprost nienawidzi. Nie chce okazywać słabości przed kimkolwiek, nie ważne kim byłaby ta osoba, woli się z tym skryć. Nie istotne jest to jednak w tym momencie, ponieważ aktualnie do płaczu było mu daleko i to bardzo. Nawet nie zbierało się na to. Jedyne co go teraz wypełniało to niepewność, nerwy i swego rodzaju obawa. A przed czym? Nie wiadomo szczerze mówiąc. Może przez własnymi uczuciami, może przed uczuciami Noaha, może przed zupełnie czym innym - cholera wie.
"Po prostu powiedz mi", do kurwy nędzy. A skąd on mógł wiedzieć, że właśnie tak czuje Allen!? Nie mógł, to nie było w jego interesie, a jednak powiedział co powiedział, nie mając pewności czy trafi w samo sedno czy też ominie je szerokim łukiem. On zaś milczał. Wpatrywał się w twarz towarzysza wyraźnie skonsternowany. Czekał, sam nawet nie wiedział na co. Dobrze zrobił czekając, bo wystarczyła krótka chwila, a blondyn postanowił się odezwać i wydusić z siebie więcej. I kto tu jest miękką cipką? Sam mógł prosto z mostu powiedzieć o co mu chodzi, a nie pierdolić się tak długo. Degenerat nie odwzajemnił pocałunku, ale też nie odepchnął go ani nie wyraził zgorszenia czy zniechęcenia. Możliwe, że po prostu nie miał czasu na odpowiednią reakcję. Przez dłuższą chwilę tkwił w bezruchu i nic nie mówił, zbierając własne myśli. Nie obchodziło go w tej chwili jakie teorie w głowie mógł sobie kreować Noah, potrzebował chwili czasu, aby się zastanowić. Na szczęście nie trwało to długo.
Wyznanie miłosne... Jesteś głupi, czy co? Takie rzeczy mówi się wprost, a nie okrężną drogą jakbyś się cykał nie wiadomo czego. - zawarczał, lecz szybko uspokoił swój ton. - Nie jestem w stanie odpowiedzieć ci dokładnie, ale... Tak jak wspomniałem, nie odrzucę cię. Nie ma w tym żadnej litości. Po prostu też chcę być z tobą.
Westchnął kończąc swoją wypowiedź i odwrócił wzrok. Jego postawa, wyraz twarzy i ogólne zachowanie jakby w jednym momencie wyraźnie złagodniały.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Sob Sty 25, 2014 10:48 pm

Noah zaś jakimś dziwnym upodobaniem lubił patrzeć na płaczących ludzi. To nie tak, że bawiło go to, a raczej jeszcze bardziej zmiękczało to jego serce. Zazwyczaj widok płaczącego faceta to rzadkość, dlatego kiedy ma okazję takiego zobaczyć to jakoś samo wychodzi. Swoją drogą, ciekawe czy Allen kiedyś płakał. „Kiedyś” mówimy tu o czasach po 16 roku życia. Wiadomo przecież było, że mniejszemu i młodszemu zdarzało się płakać z byle powodu. Noah nie miał zamiaru rzucić słowa na wiatr i po prostu sobie darować. Coś go ciągnęło do tego dalej i głębiej, aż właśnie można było zobaczyć jakie są tego skutki.
-Powiedziałem wprost.
Uśmiechnął się uroczo, jakby chciał tym coś zakryć i bardziej go do siebie przekonać. No cóż… Jego uśmiech zawsze wszystko załatwiał.
-Skoro chcesz ze mną być to musisz przestrzegać pewnych zasad. Wiem, że nie jesteś puszczalskim, ale będąc ze mną w związku nie życzę sobie skoków w bok. Nadal jesteś pewny?
Teoretycznie zapytał dla pewności, ale w praktyce dobrze wiedział, że Allen się może wkurzyć. Noah nigdy nie pomyślał o nim jak o taniej dziwce. Przecież nawet jeśli nie byli razem, to w jakiś sposób byli sobie wierni. Przynajmniej tak myślał. Nie czekał na odpowiedź, jakby ją znał bardzo dobrze.
-Skoro się zgadzasz, to rozbieraj się.
Puknął go lekko opuszkiem palca w nos. Chciał go posiąść w każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Tu i teraz, w tym momencie.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Nie Sty 26, 2014 11:41 am

"Kiedyś" płakał. Trudno się nie łamać, kiedy żyje się ze sprzedawania nielegalnych towarów, codziennie ma się do czynienia z bardzo nieciekawymi typami, a twoja matka często porównywania jest do zwykłej kurwy, z którą przecież niewiele ma wspólnego. Trudno się nie łamać, kiedy to czy dzisiejszego dnia zjesz ciepły posiłek zależy od popytu na pieprzone narkotyki i tego jak wielu obślinionych dziadów włożyło twojej matce banknot za stringi. Te zmartwienia jednak odeszły z czasem. Chłopak dawno temu przestał przejmować się tym wszystkim, chorą rzeczywistością, w której żyje jego dwuosobowa, skrzywdzona przez "głowę domu" rodzina. Nie płakał, gdy czarna trumna z zimnym ciałem jego ojca była zasypywana, a matka mimo pamięci o wszystkich wyrządzonych krzywdach nie potrafiła wstrzymać łez, tak bardzo uwidaczniających jej ból. Nie płakał, kiedy pierwszy raz warunki ich życia stały się tak nieznośne, że musiał podjąć się drastyczniejszych środków, przekonując kupców niską stawką i własnym ciałem. Nie płakał, kiedy zdał sobie sprawę, że codziennie musi żyć w strachu i ciągłym stresie, iż pewnego dnia policja zapuka do jego drzwi. A teraz wspiął się na wyżyny swojego interesu, wyżyny, których niewielu dało się dostrzec. Nie płakał w tamtych momentach i na pewno nie będzie płakał teraz, w sytuacji, która jakkolwiek nie umywała się do pewnych przeżyć.
Nie powiedział wprost, a do tego zaatakował Allena swoim uśmiechem, bronią ostateczną i działającą na większość, atakiem uniwersalnym. A jednak na tego tutaj ta właśnie broń nie zadziałała. Nigdy nie działała. Gdyby miała działać, to rozdawałby towar za darmo każdemu kto się do niego wykrzywi w fałszywym uśmiechu. W tym wszystkim nie przeszkadzało mu, gdyby dał się przekupić tym cholernym uśmiechem osobie, która właśnie beztrosko próbowała wyznać mu swoje uczucia. Tylko warunki mu nie pasowały. Skoki w bok w jego życiu są konieczne, ale z drugiej strony doskonale rozumiał co Noah ma na myśli. W momencie, gdy będzie pewny swoich uczuć wobec niego pewnie sam zamieni się w bestię, kontrolując blondyna na każdym kroku, sprawdzając jego telefon i łamiąc się za każdym razem pod ciężarem własnych - słusznych lub nie - podejrzeń.
Od razu na głęboką wodę, co? - parsknął, przechylając głowę, żeby spojrzeć w złote tęczówki. - Sam mnie rozbieraj.
Uniósł się nieco i w czysto prowokacyjnym geście musnął swoimi ustami o jego wargi. Chciał się przekonać jak bardzo ten kochaś go pragnie.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Wto Sty 28, 2014 2:30 pm

Noah nie zazdrości mu dzieciństwa. Miał je po prostu przerażające, ale i takie przypadki się zdarzają. Nic na to nie poradzimy, a zapobieganie temu i tak przeważnie skutkuje klęską. To nie tak, ża Noa mu życzy źle, czy komukolwiek innemu. On po prostu wie, że są to sytuacje trudne dla życia każdego człowieka i nawet jeśli chciałby to zmienić, to niestety nie mógł w żaden możliwy sposób. Mógł jedynie go pocieszać i być przy tym. Może to było marne, ale zawsze coś, prawda? Wiedział, że jego przeszłość przyczyniała się do tego, jaki był teraz Allen. Przykładowo, gdyby sytuacja była inna, gdyby miał kochający dom, mamę i tatę, to zapewne dzisiaj byłby prymusem i geniuszem, a tak spadł na same dno, od którego próbuje się odbić. Blondyn jednak nie widział w nim śmiecia, czy ćpuna, dla niego był to wciąż ten sam Allen, którego kiedyś poznał. Po mimo jego wad, nigdy by złego słowa o nim nie powiedział. Sam nie miał nic przeciwko zaborczemu i zazdrosnemu Allenowi. Polubił go takiego jakim był i pokochał takiego jakim jest teraz. Chociaż dziwnie tak mówić o miłości, kiedy sam jej nie był pewny. Wiedział, że na pewno ta myśl i wątpliwość szybko rozejdzie się i wyjaśni. On nigdy nie musiał długo czekać na odkrycie swoich uczuć. Całkiem możliwe, że był takim typem faceta. Co nie zmienia faktu, że łatwo to on się nie zakocha.
-Przeszkadza ci to?
Znał odpowiedź, więc nie czekał na nią. Owszem, czasami denerwowało go to, że Allen był odporny na wszystkie jego atuty, ale jak widać nadal tu był, czyli istniała jakaś szansa.  Wsadził dłoń ponownie na jego brzuch i lekko po nim przejechał, po czym ręką zjechał w dół i od razu palcami odpiął guzik i rozpiął chwilę po tym rozporek. Chwycił za skrawek jego bielizny i spodni i lekko pociągnął w dół. Tym sposobem odsłonił sobie dość sporą część jego męskości. Przejechał po jego penisie opuszkiem palca, robiąc kilka kółeczek na jego czubku. Jego dłonie były ciepłe, a sam już miał wystarczająco dużą ochotę na tego dziwoląga. Drugą dłonią od razu pociągnął jego bluzkę do góry, aby odsłonić jak najwięcej jego brzucha. Złożył pocałunek na jego podbrzuszu, a następnie przejechał po nim swoim językiem.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Wto Sty 28, 2014 9:12 pm

Cała ta rozmowa wbiła mu do głowy jakieś dziwne myśli. Zaczął zastanawiać się dlaczego właściwie utrzymuje kontakt z tym koledżowym wymoczkiem i spotyka się z nim za każdym razem, kiedy któryś z nich tego chce. W końcu nie jest prostytutką, żeby spotykać się z innymi dla seksu, a i niektóre z ich spotkań były czymś więcej, gdzie stosunek wówczas nie występował. To by oznaczało, że obaj pałali do siebie jaką formą sympatii, która teraz najwyraźniej przerodziła się w nieco więcej. Przecież gdyby nic nie miało między nimi być, to ta rozmowa nie miałaby w ogóle miejsca? Żaden z nich by nie zaczął, a tym bardziej żaden z nich by nie odpowiedział. Coś w tym było, a chłopak powoli zdawał sobie sprawę co. Nie przyzna się do tego jednak, nawet jakby był już w stu procentach pewny. Wolałby, aby to nie z jego ust padły pierwsze, konkretne słowa. I co z tego, że natychmiast by na nie odpowiedział? W pewnym sensie bał się tego, więc postanowił nie wykonywać tego pierwszego kroku. A co, niech Noah się trochę postara. Dla miłości wszystko, prawda?
Przeszkadza? Wręcz przeciwnie. - mruknął.
Naprężył całe ciało, lekko uginając się pod wpływem jego dotyku. Ta cholera dobrze wiedziała jak się zabawiać z czyimś ciałem, choć mogło być to też zasługą uczucia, którego obaj nie byli pewni. W końcu różne rzeczy ludzie robią pod wpływem narkotyku nazywanego miłością. Pojawia się szósty zmysł, dodatkowe umiejętności, widzą duchy i czytają w myślach... a przede wszystkim wiedzą lepiej od swojego partnera. Tutaj jednak jeszcze chyba za wcześnie, aby mówić o czymś takim. A może się przekonać?
Degenerat odsunął od siebie blondyna nagłym ruchem. Szybko przyszpilił go do łóżka, pochylając się na nim, a przy tym ścisnął jego ramiona tak mocno, że mogło być to bolesne. Nie trzymał go tak jednak długo, bo zaraz usiadł na nim okrakiem. Przesunął dłonią od rozpiętych spodni i lekko zsuniętej bielizny po swoim brzuchu w górę. Zaczepił palcami o brzeg bluzki, żeby zaraz jej się pozbyć i posłać partnerowi zadziorne spojrzenie. Schylił się, aby przesunąć wargami po linii jego szczęki i złożyć mu na szyi kilka pocałunków.
Hej... Robisz to ze mną, bo podnieca cię moje marne ciało czy przyciąga cię mój całokształt? Wszystkie wady i zalety, zachowania, odzywki, tryb życia... - wyszeptał, powoli całując jego skórę. - Dobrze zastanów się nad odpowiedzią.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Czw Sty 30, 2014 4:16 pm

Może i za wcześnie się to wydarzyło, ale już nie ma odwrotu. Blondyn i tak był zadowolony z przebiegu tej sytuacji. Od dłuższego czasu podejrzewał, że Allen ma lekki problem z wyrażaniem swoich emocji. Osobiście mu to nie przeszkadzało, gdyż uroczo wtedy wyglądał, ale wiedział, że wszystkie uczucia będzie musiał wyciągać z niego siłą. Mógł być  to malutki problem. W końcu w myślach mu nie czyta, więc trudno mu będzie odgadnąć jego uczucia. Uwielbiał kiedy ten chłopak mruczał i zachowywał się w ten sposób. Podniecało go to.
Oczywiście domyślał się, że łatwo to się do niego nie dobierze, w końcu nigdy nie było zbyt łatwo. Grzecznie leżał na plecach obserwując przy tym każdy jego możliwy ruch. Sam nie zwracał nawet uwagi, na to czy jest mu zadawany jakiś tam ból, czy też nie. Bardziej był skupiony na czymś innym. Siedząc na nim okrakiem, Allen mógł już poczuć lekka wypukłość, która pojawiła się dokładnie tam, gdzie czarnowłosy sobie usiadł. Jego męskość już się budziła, a winą tego był ten oto widok. Nie jego wina, że go pociągał aż tak. Czuł jak całuje jego ciało, w taki sposób, że aż robiło mu się gorąco.
-A jeśli odpowiem ci jednym słowem, że wszystko? To czy ci wystarcza, czy chcesz jakiś dowodów?
Znał odpowiedź, więc nie musiał się nad nią zastanawiać. Podniecało go wszystko. Jego ruchy, ciało, głos, gesty, zaczepki, wszystko co było związane z jego osobą. To, aż takie dziwne? Dla niego całkiem normalne. Prawdopodobnie faktycznie się zakochał.
Swoje dłonie położył na jego pośladkach. Mimo tego, że był półnagie to i tak z miłą chęcią je dotykał. Przycisnął go bardziej do swojego ciała, zsuwając mu po krótkim czasie spodnie i bieliznę ponownie w dół. Kiedy to już jego pośladki były całkowicie nagie, pomiętolił je dokładnie i powoli.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Czw Sty 30, 2014 5:07 pm

Otarł swoim ciałem o jego. Widział, a przede wszystkim czuł jak podnieca go ta sytuacja, jak bardzo blondyn jest nakręcony na to wątłe i blade ciało chłopaka, bez szczególnej przyszłości. A gdyby tak się zastanowić to i ta wciąż niewypowiedziana i tak niepewna miłość mogłaby być ucieczką lub ratunkiem dla chłopaka. W końcu obiekt jego niestabilnych uczuć należał do całkiem porządnej rodziny i mogłoby to pomóc nie tylko jemu, a także jego matce. Jednak czy to było ważne? Wiążąc się z kimś nie powinny być brane pod uwagę tego typu okoliczności. W końcu nie jest dwudziestoletnią blondyneczką, która wychodzi za starego dziada tylko dlatego, że jest milionerem. Jest (nie)zwykłym chłopakiem z biednego domu i nieciekawą przeszłością, nie szuka pieniędzy ani przygód, a ustatkowania i ciepła drugiej osoby. Ciepła, które teraz dzielił z rówieśnikiem, ówczesnym kolegą z klasy.
Chcę dowodów. - zamruczał przeciągle, przesuwając językiem po jego szyi, żeby zatrzymać usta przy jego uchu i je delikatnie przygryźć. - Dużo dowodów.
Uśmiechnął się zadziornie i zsunął biodra nieco niżej, żeby otrzeć się o jego krocze. Czując jego dłonie na swoich pośladkach wykonał zachęcający ruch biodrami. Z każdą chwilą coraz bardziej oddawał się pragnieniu, co tylko czyniło jego działania bardziej kuszącymi do dalszego postępowania. Mimo wszystko nie robił zupełnie nic konkretnego, tak jakby swoimi zaczepkami chciał zachęcić blondyna do czegoś bardziej stanowczego. Chciał być zmuszony do tego stosunku i to wcale nie w złej wierze. Po prostu pragnął, aby Noah pokazał jak bardzo go chce, jak bardzo mu zależy. Że też zebrało mu się na takie wymagania... Trudno. Jak kocha to się postara.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Pon Lut 03, 2014 8:36 pm

W sumie tu nie chodziło o to, że blondyn napalał się na każdego, kiedy widział tylko okazję do przespania się z kimś. O nie. Tu chodziło o coś więcej. On powoli już dobrze wiedział o co chodziło i co za tym się kryło. Nie potrzebował dużo czasu, aby się tego dowiedzieć. Może to i dobrze? Im szybciej był pewny swoich uczuć, tym szybciej mógł coś w tym kierunku zrobić. Fakt. Noah mógł mu pomóc, rzucając mu pieniądze choćby na stół. Jednakże wiedział, że takich rzeczy się nie robi. Jeśli chce mu pomóc, albo sam musi o nią poprosić, albo zrobić to w dyskretny sposób. Jedno nie wykluczało drugiego. Blondynowi na pieniądzach nie zależało. Miał ich sporo, a sam niewiele wydawał, głównie na podstawowe zachcianki, i takie tam, z grubsza większe sprawy. Powiedzmy, że nie trzaskał nimi na prawo i lewo. To powinno wystarczyć. Dowody, dowody, dowody. Każdy ich chciał, a jak skutecznie można było je dać? Ukochanej osobie było by łatwiej, niż zupełnie obcemu człowiekowi. Znał go na wylot, a więc powinno być dużo łatwiej. Nie mógł dłużej leżeć tak bezczynnie. Da mu dowody, ale nie teraz, a później. Być może w trakcie tego aktu i zapewne po nim. Wiele dowodów, tyle ile zapragnie, aż będzie nimi rzygał jak tęczą. Podniósł się do góry, ich usta od razu się spotkały w namiętnym pocałunku. Sam zmusił go do położenia się, tak aby on sam był nad nim. Kiedy do tego doszło nadal go całował, nie przestając ani na chwilę. Zsunął jego spodnie i bieliznę, aż do kolan, odsłaniając  sobie przy tym wszystko. Przerwał pocałunek i całkowicie pozbył się reszty jego ubrań, zrzucając je prosto na ziemię. Oddał kilka czułych pocałunków na jego klatce piersiowej. Językiem przejechał po jego sutku, a następnie gwałtownie się do niego przyssał. Zaczął się nim bawić i pieścić.  Oderwał się na moment.
-Dostaniesz je w swoim czasie.
Po tych słowach ponowił poprzednią czynność. Nie żałował ani jednej chwili spędzonej z tym człowiekiem.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen
Degenerat
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Wto Lut 04, 2014 5:40 am

A gdyby tak jednak bardziej skupić się na uczuciu? Allen, chuda pizdo, zdecyduj się. Co masz zamiar zrobić ze swoim życiem? Przecież nie będziesz żył ze sprzedawania dragów już wiecznie. Trzeba coś zmienić, na lepsze lub na gorsze, to bez różnicy. Najlepszą zmianą będzie ogarnięcie swojego życia miłosnego, a właśnie dostał do tego najlepszy dostęp. Dajmy więc temu szansę. Zamruczał przeciągle, kiedy jeszcze z góry dane mu było spoglądać na twarz partnera. Właściwie to co ma do stracenia? Oczywiście poza nerwami, godnością, honorem i czasem. Praktycznie nic, więc niech będzie. Odda mu się jak tylko będzie mógł. W całości zwyczajnie nie może, ale dobre i te dziewięćdziesiąt dziewięć procent. I co z tego, że ten jeden mały procencik może okazać się cholerne zgubny? Równie dobrze mógłby pozostać niezauważony. Jednak to już od chłopców zależy jak sobie z tym poradzą.
Odwzajemnił pocałunek bez cienia zawahania, a nawet nadał mu jeszcze więcej namiętności, tak jakby ta, którą dzielił się Noah nie była wystarczająca. No i kolejna zamiana ról, już po raz kolejny znalazł się na dole. Tak już chyba pozostanie, choć jemu osobiście to całkowicie odpowiadało. Oddawał każdy jego pocałunek z nawiązką i tylko czasem wyrwał mu się cichy pomruk, nawet dał się rozebrać bez żadnych sprzeciwów. Przygryzł wargę, kiedy ich usta w końcu się rozdzieliły i spojrzał na blondyna. Przechylił głowę, żeby zaraz cicho westchnąć pod wpływem jego czynów.
- Mhh... Czyli co, jesteśmy teraz "parą", czy coś? - spytał, kiedy wplatał smukłe palce w jego jasne włosy.
Wolał, aby wszystko było jasne, żeby się potem nie wygłupić. W końcu nigdy nie wiadomo, bo przecież mogli mówić o jednym, a myśleć o czymś zupełnie innym. Nie można jednak powiedzieć, że czuł się z tym wszystkim źle. Wręcz przeciwnie. Od momentu jego przybycia tutaj humor mu się wyraźnie poprawił, a im dalej brnęli w ten stosunek, tym bardziej mu się to podobało. W pewnym momencie bez słowa chwycił jego dłoń i nakierował ją na swój nabrzmiały członek. Zmusił go, aby ujął go i zaczął delikatnie masować. Mruknął przy tym zaczepnie i drapnął chłopaka po karku. Trzeba przyznać, że w tej chwili zachowywał się jak kot, a przynajmniej takie wrażenie można było odnieść. I dobrze, zawsze tak ma, kiedy już coś się dzieje pomiędzy nimi. Co zabawne, nie zachowuje się tak przy każdym, a tylko przy tym blondynie. Dlaczego? Choćby dlatego, że bardzo go lubi, ot.
- Za słabo się starasz. - czysta prowokacja.

_________________

KP | Relacje | Telefon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Vice–przewodniczący Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 156
Join date : 08/11/2013
Age : 25

PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   Sro Lut 05, 2014 5:59 pm

Dobrze wiedział, że jest to ryzykowne. Allen i bycie wiernym? Jakoś nie szło to specjalnie w parze. Istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że prędzej czy później dokona aktu, który zostanie wzięty jako zdrada. Nie był tego oczywiście pewny w stu procentach. Nie wiedział też co mu los przyniesie, ani nie znał przyszłości. Nawet nie wierzył w wróżki i ich przepowiadanie przyszłości. Uważał to za bezcelowe i naciąganie tylko na własne zarobki i potrzeby. Wierzył jednak, że jeśli pokaże Allenowi, że jego uczucia co do niego są szczere, to otrzyma to samo w zamian. Noah był wiernym facetem, nawet bardzo. Nie istotne czy ktoś widział go z kimś innym, czy dodał sobie dwuznaczne sytuacje. On nigdy swojego byłego partnera nie zdradził, nawet zwykłym pocałunkiem. Miał twarde zasady co do tego. Związek to związek, do czegoś zobowiązywał. On zasady przestrzegał. W uczuciach oddawał się całkowicie. Teraz mógł by być tego dowód.
-Tak. Parą. Tylko pamiętaj, że u mnie wszystkie twoje wybryki nie przejdą.
Mówił to półszeptem. Nie po to, aby nie słyszał, tylko po to, aby nie psuć atmosfery jaka teraz tu zapanowała. Dla niego byli już parą od chwili kiedy Allen tu się dzisiaj pojawił. Dziwne, a całkiem normalne. Aż dziwne co zakochany człowiek potrafi zrobić z miłości. Przynajmniej z tego co słyszał. Sam osobiście jakoś specjalnie nigdy na poważnie się nie zakochał.
Allen jak zawsze dochodził do jednego. Uśmiechnął się i od razu zaczął masować go szybko, ale delikatnie.
Drugą ręką objął go za pośladek, a sam obserwował jego reakcje, które coraz bardziej mu się podobały.

_________________













Image Map

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój 47 [Noah]   

Powrót do góry Go down
 
Pokój 47 [Noah]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: