IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój nr 36..

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tobias

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 25/01/2014
Age : 23
Skąd : Grenlandia, Nuuk.

PisanieTemat: Pokój nr 36..   Nie Lut 09, 2014 2:41 pm

Pokój nr 36


Przed wprowadzeniem się nowych współlokatorów, pomieszczenie miało względny ład i skład, choć było dosyć puste. Wrażenie to zostało spotęgowane tym, że trafili na dosyć spory pokój. Zastali po poprzednich lokatorach nienaganną czystość, to duży plus. I pozostawili po sobie pokój w dwóch kolorach ścian. Jakby został przedzielony idealnie w połowie na dwie strefy. Po lewej – czarne, jak otchłań, czy heban, po prawej – ciemnoczerwone niczym krew, bądź wino. Przy drzwiach, które wyglądem przypominają typowe, akademickie wejście, jest podłoga z ciemnego drewna. Nawet funkcjonalne. Nie nabrudzi się butami na szarej wykładzinie,  jaką wyłożona jest reszta podłogi – tuż obok drzwi jest szafka na obuwie. Jak było wspomniane zdanie wcześniej, reszta podłogi pokryta była przyjemną w dotyku wykładziną o kolorze prawie równie smutnym, jak lewa część pokoju.
Lewa i prawa strona są niemalże swoim lustrzanym odbiciem (nie licząc koloru ścian, oczywiście) z kilkoma różnicami, jeśli chodzi o rozmieszczenie mebli. Te głównie wykonane zostały z jasnego drewna. Po przeciwległych stronach pokoju w górnych rogach pokoju są pojedyncze łóżka, a na nich śnieżnobiała pościel. Obok nich są nieduże szafki z szufladami, wyjmowanymi przegrodami – też pomysłowe rozwiązanie, a na nich lampki dla tych kujących po nocach (uwaga, maturzyści!). Nad łóżkami są po dwie półki, a na nich gnieżdżący się kurz. Oprócz tego są dwa biurka. Jedno koło okien znajdujących się na wprost drzwi, prostopadle do stolika i łóżka po prawej stronie, drugie za łóżkiem ustawione równolegle do ściany. I szafy, nie zapominajmy o szafach, szafkach różnorakiej maści. No, i kilku kartonach na środku pokoju, które znalazły się tam w niewyjaśniony sposób. Po prostu były.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Beat

Beat zajmuje lewą część pokoju.. Jak na przekór właśnie Tobiemu, po tej stronie panuje.. chaos. Inaczej się tego nazwać nie da. Łóżko, które powinno być pościelone, tak naprawdę ma burzliwe chwile i Włoch nie potrafi tego poskromić. Myszata kołdra, jak i poduszka, zostaje „ułożona” tak, jak wcześniej zostawił ją właściciel zaraz po przebudzeniu. Na szafce nocnej jak zwykle zalega ładowarka, puste (ew. pełne) opakowania po lekach, jakieś papierki, nawet abażur na lampce jest ustawiony krzywo. Kto by się tym przejmował? Nad łóżkiem wisi podwójna półka, która jest też zaśmiecona, ale przynajmniej wyróżniają się stojące na niej książki i zeszyty oraz.. mały misiek, naprawdę niewielki, przypominający odrobinę niedźwiedzia polarnego, który ma na szyi granatowo-czerwoną wstążkę. Warto też wspomnieć o porządku w szafie, którego również tam nie ma. Może i pierwszy raz ubrania włoży  poukładane, ładnie, w kostkę, ale z czasem rzucane są do niej byle jak, potem wysypując się na podłogę.

Tobias
Zaś Tobias zadomowił się na drugiej połówce pokoju. Oddzielony od strony Beata białą, szeroką linią z taśmy, którą poprowadził sam długowłosy lokator. Zrobił to w obawie przed przeniknięciem chaosu na jego stronę, będąc kierowanym swoim niekiedy chronicznym pedantyzmem.
Tobias nie trudził się z przestawianiem mebli według własnego życzenia, jak zastał, tak stwierdził, że jest dobrze. Zapełnił wolne miejsca na półkach swoimi zeszyto-cegłami liczącymi sobie po kilka lat, idealnie równo ułożonymi książkami, zważywszy przede wszystkim na ich wielkości. Żaden grzbiet nie wystaje, każdy przylegający idealnie do ściany.
Rama łóżka została wyłożona twardym materacem, na nim rozpostarta została czerwona pościel, gdzieś z boku ze dwie miękkie poduszki, ułożone tak, by dawały wrażenie idealnej symetrii. Chwilowo za kołdrę Tobiemu służył zwyczajny czarno-czerwony koc, cóż poradzić.
Idealny porządek. Zorganizowanie współlokatora po prawej stronie aż rzuca się w oczy, widząc chociażby trzy, a czasem i cztery kolorowe segregatory ułożone na biurku. Co on tam tak właściwie trzyma?

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

[Przepraszam za bijącą w oczy nieudolność przy opisie strony Tobiasa. Nie dzierżę opisywania pomieszczeń..]

_________________


Ostatnio zmieniony przez Tobias dnia Czw Kwi 17, 2014 11:07 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beat

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 25/01/2014
Skąd : Włochy, Rzym

PisanieTemat: Re: Pokój nr 36..   Nie Lut 23, 2014 9:07 pm

Ranek. Najcichsza i najspokojniejsza pora dnia – przynajmniej moim zdaniem, ponieważ noce czasem bywały nie do zniesienia i to tylko przez jeden jedyny szczegół jakim był Ghas. Po obudzeniu się, jak zwykle zastałem rozwaloną kołdrę, a po dłuższym przyjrzeniu zauważyłem, że przykrywałem się niewielkim kawałkiem pierzyny. Cud, że bardzo nie zmarzłem, chociaż i tak na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka. Od razu naciągnąłem na siebie ciepły materiał i przekręciłem się na bok, przodem do łóżka współlokatora, którym był Toby.
Ah, ten Tobias.. Od jakiegoś czasu jestem dla niego niczym kula u nogi, naprawdę. Ja tak to właśnie czuję. On mi może tego nie powie, możliwe nawet, że tak nie uważa, ale ja mam inne zdanie. Na dodatek nie przeszkadza mi to, że się mną opiekuje, chociaż czasem faktycznie tego nie chcę. Jak mam odmówić, skoro jest bardzo upartym człowiekiem? I jeszcze ta taśma na środku pokoju.. Może i jest tam po to, aby mój bałagan nie znalazł się na jego stronie, ale mam wrażenie, że właśnie ten lepiący się pasek nas całkowicie rozdziela. Nie jest to za miłe uczucie, bo polubiłem Tobiego..
Było dość wcześnie, a więc nie zdziwiłem się faktem, że jeszcze spał. Postanowiłem to wykorzystać na swoją korzyść. Podniosłem się do siadu i odrzuciłem kołdrę, od razu czując jak chłód przykleja się ponownie do mojego nagrzanego ciała i powoduje gęsią skórkę oraz towarzyszący temu delikatny dreszczyk. Zignorowałem to, przynajmniej na razie, i wstałem by zaraz podejść i ukucnąć przy początku tej diabelskiej taśmy. Zerkając co jakiś czas w stronę łóżka lokatora powoli, ostrożnie i jak najciszej odrywałem oddzielającą linię od wykładziny. Nie chciałem zbudzić tym starszego, jako, że wiedziałem iż nie ujdzie mi to na sucho. W końcu po coś ją tu przykleił.. No, ale mi przeszkadza!
Pociągnąłem za sobą pościel aby mieć dobrą wymówkę lub dobrze ukryć mój plan. Okryłem się też nią, ponieważ to zimno naprawdę zaczęło mi doskwierać. W duchu cieszyłem się, że Ghas na razie był spokojny i robił to, co chciałem, czyli w tym przypadku mogłem śmiało się na nim podeprzeć żeby nie gibnąć do przodu. Niespiesznie pozbywałem się taśmy, a nim się spostrzegłem już jedną trzecią drogi miałem za sobą. Coraz dalej do początku i bliżej do końca. Temu pedantycznemu porządkowi to nie zaszkodzi, zresztą ja nie bywam zbyt często po tamtej stronie pokoju. Nie ze względu na linię, tylko, no.. nie jestem tam potrzebny, o – tak to ujmę. Byłem świadom tego, że normalni ludzie po przebudzeniu najpierw idą do łazienki, a potem dopiero zajmują się głupotami, ale to nie mogło poczekać, ponieważ ja już naprawdę nie mogłem dłużej znieść tego widoku. To mnie swędziało w oczy, nie kłamię. Nawet Ghas był za tym aby się tego pozbyć. W końcu jakaś zgodność między nami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tobias

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 25/01/2014
Age : 23
Skąd : Grenlandia, Nuuk.

PisanieTemat: Re: Pokój nr 36..   Pon Lut 24, 2014 5:37 pm

Poruszyłem się delikatnie, kiedy do mojego ucha doszły ciche szmery przemieszczającego się Beata, unosząc stopniowo powiekę swojego lewego oka, dostrzegając na podłodze poruszającą się, rozmazaną plamę. Czerwone kosmyki.. Oczywiście, że był to Beat.
Zmarszczyłem lekko brwi, zachowując niezmąconą ciszę, po czym zamrugałem kilkakrotnie prawym okiem, by obraz przekształcił się na ciut ostrzejszy. Powodziłem tęczówkami za jego dłońmi, które znajdowały się tuż przy taśmie, zrywając ją tak, aby mnie nie zbudzić. „Mission failed, mój drogi.” - pomyślałem, a następnie wygiąłem kącik ust w subtelnym, aczkolwiek zaspanym uśmieszku. Byłem troszeczkę zdziwiony, że czerwonowłosy o tej porze stanął na nogach, a zaskoczenie przyszło, kiedy ukradkowo zerknąłem na swój zegarek na rękę, który leżał na szafce obok łóżka i czekał, aż wstanę i doprowadzę się do względnego stanu używalności.
- Beat. - odezwałem się trochę zachrypnięty po dłuższej chwili, od której postanowiłem zamilknąć i przyjąłem trochę poważniejszy wyraz twarzy, obserwując, co on tam wyprawia. - Że tak zapytam.. Co porabiasz? - mówiąc, uniosłem brew, a potem uniosłem się lekko, podpierając głowę na ręce zgiętej w łokciu i poprawiłem się, by bokserka na mojej klacie przesunęła się na swoje prawowite miejsce i z łaski swej przestała mnie uciskać.
Zanim zareagowałem, duża część przyklejonej przeze mnie taśmy zniknęła. Cóż, mój plan odseparowania się od Królestwa Chaosu chwilowo przestał działać. Chociaż już przedtem zauważyłem, iż Beat nie wykazuje entuzjazmu w związku z pojawieniem się białej granicy naszych terytorium, nie zamierzałem się jej pozbywać. Skoro ten pokój miał już taki dualistyczny styl, dlaczego miałbym zrezygnować z podtrzymywania i umacniania tej tradycji zapoczątkowanej przez poprzednich lokatorów?
Oczywiście, nie chciałem przez to powiedzieć, że w jakiś sposób ten ledwie 170-centymetrowy cwaniaczek jest dla mnie utrapieniem. Przeciwnie! Zdążyłem już go w jakiś sposób polubić. Był pociesznym i przyjaznym stworzeniem, choć trzeba przyznać - nietrwałym i płochliwym. Poprzez słowo „nietrwały” chciałem ująć jego niestałość w postawie. Raz nawet przekonany do swojej decyzji, bardziej otwarty, chcący kontaktu, po jednym niewłaściwym geście już zamknięty w sobie na trzy, albo i więcej spustów, nie dopuszczając do siebie nikogo. Szczerze, pierwszy raz miałem do czynienia z kimś jego pokroju.. Niewykluczone, że dlatego, iż jest tak wyjątkowy.
Zawsze otoczony byłem twardą dyscypliną, tonący w fali tsunami obowiązków i wymagań, zamieci problemów i przygnieciony presją czasu. Nic dziwnego, że mnie tak plecy bolały! Aj, żartowałem, żartowałem.. Po prostu siedząc sobie przy Beacie, towarzyszyło mi wraz z jego obecnością śmieszne uczucie ślimaczego tempa. Czas drastycznie spowalniał, a na sercu było tak przyjemnie lekko. Być może powinienem poświęcać temu chłopaczkowi większą część mojego czasu, niż dotychczas..
Przeczesałem powoli lecące mi do niesprawnego oka, niebywale splątane kosmyki, zgarniając je na bok, choć te i tak postanowiły po kilku sekundach obsunąć się, by powrócić na moje umęczone oko. Cholera jasna, przydałoby się uczesać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beat

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 25/01/2014
Skąd : Włochy, Rzym

PisanieTemat: Re: Pokój nr 36..   Sro Lut 26, 2014 3:18 pm

Kiedy tylko usłyszałem ten zachrypnięty, niski głos, który brzmiał teraz naprawdę groźnie mimowolnie aż się lekko spiąłem. Tak jak planowałem wcześniej w razie pobudki Tobiego miałem użyć kołdry, a więc to zrobiłem. Szybko położyłem się na odcinku, na którym już taśmy nie było, zakrywając go, a kołdrę zarzuciłem sobie przy okazji (co nie było zrobione specjalnie) na głowę. „Mam nadzieję, że tego nie widział.” – taka myśl przebiegła przez moją głowę w dość szybkim tempie. Uniosłem głowę, kierując wzrok na łóżko współlokatora, a potem na niego. Miałem dość zdziwioną i zaskoczoną minę. Nie sądziłem, że tak szybko się obudzi. Zwlekałem też z odpowiedzią na pytanie, nie mogąc wydusić z siebie ani jednego słowa i dosłownie kombinując jakby się tutaj teraz wytłumaczyć z zaistniałej sytuacji. Może powiedzieć, że sprawdzałem co w wykładzinie piszczy? Albo, że zobaczyłem mój śmieć na jego stronie i chciałem go podnieść, ale na leżąco jest wygodniej? Nie, nie, nie! Te wymówki są głupie i bez najmniejszego sensu, nie mogę czegoś takiego mu powiedzieć, bo przecież może mnie wyśmiać!
Opatuliłem się szczelniej kołdrą, leżąc na brzuchu, przy czym i tak przypominałem naleśnika, tylko takiego dość.. dziwnego, ale pewnie mało kto by zwrócił na to uwagę.
- E-e-em.. – wydukałem na początek, uciekając wzrokiem w bok i próbując zyskać tym trochę więcej czasu na dalsze tłumaczenie lub raczej zwykłe powiedzenie co ja właściwie tu porabiam – „Szukam kurzu między włóknami, heh.” – cicho, mózgu, tak być nie może. Spuściłem bardzo pokornie oczy w dół i zacząłem miętosić w dłoniach kawałek pierzyny, po czym znowu z moich ust uciekło takie ciche i mniej wyraźne „em”. – N-no.. J-ja.. porabiam sobie, n-n-no taak.. – mówiłem bardzo.. aktorsko, tak bardzo, że chyba nikt by się nie domyślił, że zgrywam właśnie debila (o ironio~). – L-leżę so-sobie.. – tym razem przestałem uciekać wzrokiem i mówiąc te dwa, wyjąkane słowa patrzyłem mu w oczy. Mam nadzieję, że mam trochę uroku osobistego i jakoś Tobias nie zwróci zbytniej uwagi na to, że brakuje małego kawałka taśmy. Przecież ten odcinek był naprawdę krótki, no ja to bym w ogóle nie zauważył tego braku, nie wiem jak Toby. W sumie.. jako, że jest on jeszcze tak w miarę zaspany, to mogę mu wmówić, że to zwykłe złudzenie i ja żadnej taśmy nie odrywałem. Przecież jestem taki grzeczny. Nic nie psuję, nie marnuję, jestem kulturalny i odnoszę się z szacunkiem. Nie powinno się mnie karać za to, że uwolniłem tą biedną wykładzinę od tej bawełnożerczej taśmy, ten dywanik też ma uczucia, jak każdy. Prawda~?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tobias

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 25/01/2014
Age : 23
Skąd : Grenlandia, Nuuk.

PisanieTemat: Re: Pokój nr 36..   Wto Maj 13, 2014 3:37 pm

Uniosłem brew, mając sceptyczne podejście do tego tłumaczenia, które drobniejszy przyjaciel mi zaprezentował. Co, jak co - ale Beat niekiedy miał perfekcyjne odpowiedzi na pytania, na które nie znajdował odpowiedzi, która uchroniła go od konsekwencji. Aczkolwiek ja w tym przypadku nie miałem zamiaru go przecież karać. Niby stałem się w jakimś stopniu jego opiekunem, ale przeto do kąta tego spryciarza nie postawię, pomimo że mam już pretekst.
- Po co odklejasz tę taśmę? - zapytałem, ignorując jego nieskładną odpowiedź, po czym podniosłem się bardziej do siadu, zrzucając z siebie koc. Tak, koc. Kołdra była dla mnie za ciepła, także poszła po niedługim czasie w odstawkę. - Nie po to przedzieliłem pokój, żeby potem robić to na nowo.
Pokręciłem czerwoną czupryną, będąc w dalszym ciągu lekko otumaniony, w końcu stosunkowo nie tak dawno się obudziłem. Spuściłem bose stopy na szarej wykładzinie, po czym podparłem się łokciami o moje uda, siedząc tak trochę, patrząc zza kurtyny czerwonych kłaków na Włoszka.
- Dawno się obudziłeś? Nie jest Ci zimno? - zapytałem, zerkając w miejsce, gdzie ten się ułożył, krzywiąc się, ponieważ jednak pod spodem dalej była chłodna podłoga. A jak się przeziębi? - Nie leż tutaj.. Chory będziesz. - dodałem nieco pobłażliwym tonem, ponieważ.. no, cholera, nie byłem na niego zły.
Prawym okiem zza kosmyków łypnąłem jednorazowo na swoją, wygrzaną moim niemałym cielskiem pościel, a później powstałem, przestając się obijać na łóżku. W końcu przydałoby się odświeżyć po całej nocy, a w tym celu powinienem udać się do Komnaty Tajemnic.
- Połóż się tutaj, żebyś się zagrzał. Tylko przenieś swoją kołdrę. - powiedziałem, po czym skinąłem głową na swoje łóżko, przecierając sobie palcem kącik oka, później na sekundkę spoglądając na swoje pazury. - Ja tymczasem pójdę pod prysznic, dobrze?
„..Leki.” - zorientowałem się, po czym sam się zganiłem za to, że prawie zapomniałbym o czymś tak istotnym! Szlag by to. Przecież od tego tutaj jestem, żeby pilnować tego, czy dobrze je przyjmuje. Ah, Tobias, Tobias, gdybyś wcześniej wstał, nie byłoby tego problemu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beat

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 25/01/2014
Skąd : Włochy, Rzym

PisanieTemat: Re: Pokój nr 36..   Pon Maj 19, 2014 3:07 pm

Zadarłem lekko głowę do góry, aby lepiej przyjrzeć się Tobiemu, ponieważ pierzyna zaczynała powoli osuwać mi się na oczy, a mając schowane ręce trudno było ją jakkolwiek poprawić. Słysząc pytanie, poczułem zawód na samym sobie, bo po tej chwili swoje plany co do taśmy mogłem jedynie opisać jako porażka.
- B-bo jej tutaj n-nie chcę.. – mruknąłem, mając minę kilkuletniego dziecka, które do czegoś zmuszono. – Nie m-musiałeś w ogóle go dzielić.. – powiedziałem z wyrzutem i wtedy kołdra całkowicie przysłoniła mi świat. Ale zamiast zwyczajnie się podnieść, dalej leżałem na środku pokoju, teraz już układając głowę na podłodze. Dopiero, kiedy usłyszałem znów ten niski głos, odkryłem się, na twarzy mając delikatny rumieniec spowodowany leżeniem w tym pościelowym kokonie.
- Nie wiem kiedy.. i n-nie.. nie za bardzo. – może i prawdą było, że od dołu ciągnęło tym zimnem, jednak mimo to byłem opatulony z każdej strony ciepłą pierzyną. No.. prawie z każdej. Miałem odkryte do połowy stopy, ale nie sprawiało mi to żadnego dyskomfortu. Po chwili jedynie cicho westchnąłem i zamiast posłuchać Tobiego, to uniosłem się trochę i dokończyłem to, co zacząłem. Taśmę, która przykleiła się chwilowo do mojej dłoni, wyrzuciłem gdzieś niedbale na bok, jak zwykle nie przejmując się zaśmiecaniem pokoju, czy to po stronie mojej, czy po współlokatora.
Zainteresowałem się bardziej dopiero wtedy, kiedy usłyszałem, że mogę się położyć w łóżku Grenlandczyka. Bez większego namysłu po prostu wstałem i rzuciłem się wręcz na jego materac, ciągnąc za sobą kołdrę. Oczywiście najpierw owinąłem się swoją kołdrą, a potem tą przyjaciela, kręcąc się przy tym tak niemiłosiernie, że poduszka znalazła się na mojej głowie, a nie pod nią. Najwidoczniej tendencja do robienia bałaganu się włączyła, jak zwykle tworząc go tam, gdzie tylko bym postawił nogę. Zanim jeszcze zacząłem układać się do snu, pomachałem Tobiasowi i schowałem na powrót rękę, wydając z siebie bardzo cichy pomruk zadowolenia. Było mi tak dobrze, że już po samym zamknięciu powiek byłem w półśnie. Czasami czułem się jak kot. Mogłem spać całymi dniami, robiąc tylko przerwy na załatwienie reszty potrzeb.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tobias

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 25/01/2014
Age : 23
Skąd : Grenlandia, Nuuk.

PisanieTemat: Re: Pokój nr 36..   Czw Lip 10, 2014 3:21 pm

- Beat, nie prowokuj mnie. Jak zaczniesz utrzymywać porządek po swojej stronie, to może zerwę tę taśmę. Może. Zależy, czy się będziesz starał. - odmruknąłem na jego ciche słowa, kiedy ja już naciskałem klamkę drzwi prowadzących do łazienki, a także w chwili, gdy przypomniałem sobie o lekach. - ... - odwróciłem się znowuż lekko, patrząc sobie przez ramię na chłopaczka. - Nie zapomnij wziąć leków.
O, zadomowił się w moim łóżku.. Zresztą, to dobrze. Zagrzałem mu tam miejsce, żeby mógł się położyć.. Jest z Włoch, więc jemu też doskwierał angielski klimat. Akurat jemu bardziej - niska temperatura działała na mnie w kojący sposób, aczkolwiek kiedy Londyn nawiedzały 'upały', jeśli tak można nazwać 25° Celsjusza, jemu było lepiej, mnie już nieco mniej. Pomyślcie sobie, co czułbym, gdybym się znalazł w Ameryce Południowej. Zdechłbym marnie z przegrzania, to nie byłaby zbyt szlachetna śmierć. Choć.. w sumie zależy, w jakich okolicznościach znalazłbym się. Nieważne, nieważne!
A poza tym, zauważyłem brak tej taśmy. Uh, do niego coś powiedzieć, to.. Zazwyczaj zachowywał się poprawnie, nie sprzeciwiał mi się, jeśli coś mu poleciłem, lecz czasem działało to tak, jakbym mówił do ściany.
- Wiesz, że i tak przykleję ją z powrotem? Jak tylko w nocy pójdziesz spać. - powiedziałem, puszczając mu oczko, po czym przekroczyłem próg drzwi, znikając za nimi.
Nie będę opowiadał o porannych czynnościach. Żeby to chociaż interesujące było, jak doprowadzałem się do ogólnego porządku..

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beat

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 25/01/2014
Skąd : Włochy, Rzym

PisanieTemat: Re: Pokój nr 36..   Sro Lip 16, 2014 10:40 am

- B-będę.. - zapewniłem cicho, ale od razu. Kiedyś Toby na pewno przestanie przyklejać tą taśmę. W końcu wyjdzie na moje, bo mimo, że ten był strasznie uparty, to wyjątkowo często mi ulegał. Najwidoczniej to sprawka mojego uroku osobistego albo czegoś w tym stylu. Ewentualnie moja słaba moc dedukcji działa na Grenlandczyka tak jak powinna, ale inaczej. Taak.. to na pewno któreś z tych rzeczy za tym stoi.
Na wzmiankę o lekach jedynie zakopałem się głębiej w pościeli, tak, żeby nie było mnie już w ogóle widać. Nie będę ich brał, skoro na razie wracam do spania. Łóżko współlokatora było znacznie wygodniejsze, a na swoim się zbyt dobrze nie wyspałem, a więc teraz jest pora aby to nadrobić. Rano jak zwykle było chłodniej, dlatego też takie opatulenie z każdej strony w ogóle mi nie przeszkadzało. Obawiałem się jedynie tego, że Tobias może mieć do mnie zaraz jakieś "ale", ponieważ jego łóżko już nie wyglądało jak.. jego łóżko. Ugh, to nie moja wina, to samo tak!
Słysząc słowa na temat taśmy, poniosłem się do siadu i spojrzałem na niego z wyrzutem.
- No to n-nie pójdę spać! - skrzywiłem się i schowałem z powrotem w kołdrze. Nie pozwolę aby ten lepiący się papier wrócił na środek pokoju. I tak to pomieszczenie jest już wystarczająco podzielone na pół. Najlepiej będzie jak teraz zasnę i będę spał bardzo długo, może wtedy będę mógł częściej przebywać na stronie Tobiego albo nawet spać z nim!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój nr 36..   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr 36..
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: