IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój 27 [Dio i Blaise]

Go down 
AutorWiadomość
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 6:34 pm

Typowy pokój w akademiku. Niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ściany mają kolor czerwonej wiśni. Pokój jest średniej wielkości, tak aby wygodnie mieszkały w nim dwie osoby. Po dwóch stronach pokoju stoi dwa, osobne łóżka. Obok każdego stoi mały stolik nocny. W pokoju znajduje się też sporej wielkości szafa, stół i kilka półek. Do pokoju dołączona była również mała, skromna łazienka.


Dostał nowy pokój. Podobno miał mieszkać razem z jakimś innym chłopakiem. Trochę denerwowała go ta perspektywa, głównie z tego powodu, że przywykł do życia sam ze sobą. Miał tylko nadzieję, że jego nowy kolega będzie uległy i cichy, coby mu na głowę nie wlazła. Kto wie, może nawet będzie całkiem uroczy?
Pierwsze co zrobił to rzucił swoje rzeczy obok łóżka, które stało pod oknem. Musi mieć do niego dostęp, bo przecież takie rebel musi mieć jak palić w nocy. Taki straszny z niego buntownik.
Pokój był całkiem przyjemny. Dobrze naświetlony, komfortowo urządzony. Nie mógł powiedzieć, że mu się nie podoba.
Sięgnął do swojej torby i wyciągnął większą część rzeczy na jeden raz. Wrzucił je zwinięte do szafy i z trudem ją zamknął. Tak, gdyby je poukładał to byłoby o wiele więcej miejsca, ale kto by o tym myślał! Reszta bagażu składała się z książek i skrzypiec. Książki z namaszczeniem poukładał na półkach a skrzypce postawił przy stole.
-No. Ogarnięte.-powiedział do siebie i skierował się na swoje łóżko. Usiadła, otworzył okno i wyciągnął papierosa. Miał tylko nadzieję, że nie wejdzie jakiś opiekun, nauczyciel czy inne dziadostwo.

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 6:45 pm

A więc stało się. Przenosił się do akademika. Spod opiekuńczych skrzydeł wuja wprost w paszczę szkolnych korytarzy. Trochę się bał. Niby miał już czas zaznajomić się w tutejszą budą, ale tak naprawdę nadal się bał. Ludzie nadal się dziwnie na niego gapili. Wiedział dlaczego, i tym bardziej sprawiało mu to przykrość. Ale nic nie mógł poradzić. Jonathan miał poważny wypadek i to przez niego. Dio musiał się więc odgrodzić od wujka, by ten mógł w spokoju wydobrzeć. Miał Avę. Ava się nim zajmie. I przede wszystkim, nie będzie przynosił Jonathanowi pecha, jak to było w przypadku Dio.
Był jednak przerażony, kiedy pakował swoje rzeczy z mieszkania w kamienicy i z swoimi niewielkimi torbami oraz klatką zawierającą lotopałankę jechał przez miasto. Zamówił taksówkę, nie dałby rady zabrać się z tym wszystkim jadąc metrem. Zajechał więc przed szkołę, odebrał klucze do pokoju i zataszczył się pod drzwi. Szczerze powiedziawszy to nie wiedział, co by wolał - by pokój był pusty czy by już ktoś w nim był. W pierwszym przypadku znaczyło to, ze Dio musiałby siedzieć i denerwować się kto też może lada moment wejść i oznajmić mu, że będzie tu z nim mieszkać. W drugim - tak jak teraz - blondyn denerwował się, kto też może znajdować się wewnątrz. Miał szczerą nadzieję, że to jakaś miła, spokojna i wyrozumiała osoba.
Z duszą na ramieniu Dio wsunął klucz do zamka i przekręcił. Odkrył, że ten nie chce się przekręcić. A więc drzwi były otwarte. I już ktoś zamieszkiwał pokój 27. Blondyn z opuszczonym wzrokiem sięgnął po klamkę i otworzył drzwi.
Jego oczom ukazał się siedzący na jednym z łóżek chłopak. Od razu wydał się Dio typem awanturnika. Ach... tak źle trafił. Tak bardzo źle. Już słyszał te kpiny kierowane pod jego adresem... Chociaż... spróbujmy... być chociaż dobrej myśli.
- O.. och. Cześć. - udało mu się sprawić by jego głos brzmiał nawet w miarę pewnie - Wy-wygląda na to, że będziemy razem mieszkać... - zaciął sie na kilka chwil. Stał jak ta sierotka w przejściu, a za nim piętrzyło się kilka toreb i klatka z lotopałanką.
- J-jestem Dio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 6:57 pm

Kiedy drzwi się otworzyły, chłopak powoli przeniósł wzrok na blondyna, który w nich stał. Wzrok Blaise'a mógł się wydawać niezbyt przyjemny, jednak chłopak nie miał nic złego na myśli. Dopalił papierosa i wyrzucił peta za okno.
-Hej.-rzucił tylko w jego kierunku. Wstał z łóżka i zmierzył uważnie swojego współlokatora. Całkiem słodki. Czemu więc nie być dla niego nieco milszym? W końcu będą razem mieszkać, głupio by było drzeć koty.
-Taa... na to wygląda.-powiedział i podrapał się po swojej rozczochranej główce.-Blaise.-przedstawił się i podał chłopakowi rękę. Ba! Nawet się do niego uśmiechnął.
Zerknął na rzeczy, które za nim stały. Najpierw na zwierzę, potem na chłopaka i znów na zwierzę. Wzruszył ramionami. Pewnie dzieciak z bogatego domu. Pomyślał.
-Pomogę Ci.-rzucił tylko i wziął kilka toreb. Położył je koło łóżka, które było wolne.-Zaanektowałem tamto.-powiedział i wskazał łóżko przy oknie.-W końcu kto pierwszy, ten lepszy, co nie?-dodał.
Ruszył w kierunku swojego łóżka. Usiadł na nim i oparł się o ścianę, tak aby widzieć co robi Dio. Jego wzrok mógł wydawać się natarczywy, ale nie było w nim ani złośliwości ani gniewu, raczej zaciekawienie.

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 7:13 pm

Kiedy tylko blondyn zamknął usta, czekał na reakcję brązowowłosego. Przez głowę zaraz przeleciało mu mnóstwo scenariuszy odnośnie tego, jak mogą ułożyć się relacje pomiędzy nimi. Miał szczerą nadzieję, że jednak będzie to znajomość pozytywna, on także bardzo nie chciałby drzeć ze współlokatorem kotów.
Pierwsze co rzuciło się Dio w oczy, kiedy oczy nieznajomego spoczęły na nim, to mina chłopaka. Nie wydawał się przestraszony ani zniesmaczony faktem, że nowoprzybyły ma połowę twarzy zabandażowaną. A więc jednak...? znalazł kogoś w miarę przyjaznego? Kto nie będzie patrzył na niego przez pryzmat blizny? Co prawda Blaise zmierzył go spojrzeniem, ale Dio nie dostrzegł w nim tego, co u większości ludzi na ulicy - chorobliwego zaciekawienia historią która kryła się za poparzoną twarzą. A to sprawiło, że poczuł się od razu pewniej. W momencie, kiedy brązowowłosy wyciągnął do niego rękę i uśmiechnął się, blondyn był już niemal pewien, że trafił dobrze. A więc jednak! Miał szczęście. Strach od razu go opuścił, ręce przestały się trząść, podobnie jak głos i ciężar na sercu. Uscisnął dłoń nowego lokatora i również obdarzył go uśmiechem. A uśmiech kogoś, kto wiecznie żyje w strachu, to rzecz najpiękniejsza.
Dio podrapał się po głowie, kiedy Blaise zaoferował się z pomocą.
- N-nie musisz.. - zaprotestował słabo, ale po chwili już wszystkie jego rzeczy były w środku. Cóż poradzić. Dio położył klatkę ze zwierzakiem na stoliku nocnym. Popatrzył po swoich torbach. Nie chciało mu się ich wszystkich teraz rozpakowywać.
- Dziękuję za pomoc. Naprawdę nie musiałeś, dałbym sobie radę. - przerwał na chwilę. Jego głos już nie drżał - Nie przeszkadza mi które łózko będę mieć, tak szczerze powiedziawszy.
Dio wyciągnął w klatki swojego zwierzaka. Mały puchatek zaraz zaczął skakać po łóżku i węszyć. Po chwili jednak zeskoczył na ziemię, a może lepsze będzie stwierdzenie że - zleciał na ziemię.
- Uhm... mam do ciebie małą prośbę... - zawahał się, dotykając nieświadomie ręką swojego bandaża - Widziałem że paliłeś... mógłbyś... powstrzymać się z robieniem tego w mojej obecności...?
Pamiątką po pożarze była nie tylko blizna ale i chorobliwy strach przed ogniem oraz przedmiotami, które ten ogień mogą zaprószyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 7:24 pm

Wszyscy zawsze byli przekonani, że Blaise jest złym chłopakiem. Przez to wiele osób w ogóle nie chciało się do niego odzywać, a co tu dopiero mówić o jakimkolwiek zaprzyjaźnianiu się. Uznał więc, że to będzie dobra okazja to zrobienia tego.
Skinął głową, kiedy chłopak stwierdził, że mu wszystko jedno co do łóżka.
-To dobrze. Wolę spać pod oknem. Inaczej mam problem ze snem.-powiedział. Mówił całkiem szczerze. Musiał czuć powiew świeżego powietrza na twarzy i promienie słońca o poranku.
Zmrużył oczy, kiedy Dio wypuścił zwierzaka z klatki.
-Mam nadzieję, że nic nie osika.-mruknął pod nosem. Nie lubił za bardzo trzymać zwierzaków w domu. Robiły bałagan, sikały, kłaczyły, trzeba je było karmić. Wiedział, że to może być problem, jednak póki co postanowił nie wszczynać o to awantury.
Przekręcił głowę na bok i przyjrzał się chłopakowi. No to teraz zrobił sobie wroga. Cóż, nie tak dosłownie, ale Blaise nie rozumiał, jak miał nie palić w pokoju. Toż to okrutne!
-Nie wiem.-mruknął i znów poczochrał się po głowie.-Postaram się.-skrzywił się trochę. Szczerze powiedziawszy miał nadzieję, że jego współlokator też będzie palił, a tu dupa.-Ty za to masz regularnie sprzątać u tego czegoś i sprzątać jego kłaki.-jak warunek w jedną, to i w drugą musi być. Blaise był za bardzo dumny, żeby pozwolić sobie na zrobienie czegoś, za nic.
Chociaż z drugiej strony. Kiedy tak dłużej przyglądał się chłopakowi coraz bardziej uznawał, że jest on uroczy. Przeklął w myślach i szybko odwrócił wzrok. Odetchnął głęboko, jakby przeżył jakieś ciężkie chwile.
-Skąd pochodzisz?-spytał, żeby odwrócić uwagę chłopaka od swojego zachowania.

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 7:40 pm

No cóż, jego wygląd nieco przypominał na myśl chuliganów. Nawet sposób w jaki siedział, zdradzał w nim bardzo luzacką postawę. No i ten ogólny brak uśmiechu na twarzy. Co prawda Dio już miał okazję zobaczyć jak Blaise się uśmiecha, ale miał wrażenie, że chłopak nie robił tego za często. A szkoda. Miał taki ładny uśmiech.
Blondyn dostrzegł niezbyt zadowolone spojrzenie u współlokatora, kiedy tylko Oreo opuścił klatkę. Zwierzak latał już po podłodze, węsząc i szukając sobie kryjówek. Uwielbiał bawić się z Dio w chowanego. Zwykle jednak kończyło się na tym, że blondyn uczył się wszystkich schowków zwierzaka na pamięć i lotopałanka musiała szukać nowych. W każdym razie, jednooki bardzo nie chciał, by zwierzak stał się kością niezgody pomiędzy ich dwójką. Dlatego zaraz gdy Blaise wyraził swoje nadzieje, co do utrzymania czystości przez wiewióra, Dio zapewnił go:
- Nie musisz się martwić! On jest bardzo grzeczny! Zawsze załatwia się w klatce, jeszcze nigdy nikogo i nic nie obsikał...
Na wszelki wypadek przywołał zwierzaka do siebie i wziął go na ręce. Schował go w swoich objęciach jakby miał nadzieję ukryć malucha przed wzrokiem Blaise'a.
- To jest lotopałanka. - mruknął cichutko. Nieco jakby się skulił na ostrzejszy ton ze strony współlokatora. Eh, a więc jednak potrafił być nieprzyjemny. Ale już, spokojnie, spokojnie. Na pewno można dojść do porozumienia.  
- O to też nie musisz się martwić. Sprzątam mu regularnie co tydzień. - powiedział, drapiąc zwierzaka po głowie. I tak przez większość czasu Dio nosił futrzaka ze sobą, więc gdy Blaise będzie w pokoju a blondyn poza nim, istnieje duże prawdopodobieństwo, że klatka będzie stała pusta.
- To chociaż... postaraj się... mówić mi... kiedy chcesz palić. - odezwał się znów, wbijając wzrok w kołdrę. On naprawdę cierpiał na chorobliwy strach przed ogniem. Nie mógł znieść widoku płomyka z zapalniczki!
No, Ale Blaise spróbował zmienić temat, więc i Dio chętnie na to przystał, chociaż nadal był nieco przygaszony.
- Z Belgii. A ty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 7:48 pm

Nigdy nie miał swojego zwierzaka, dlatego też trudno mu było sobie wyobrazić, dlaczego tak bardzo może komuś zależeć na jakimś futrzaku. Może jednak wszystko przed nim? Kto wiem czy Dio nie wzbudzi w Blaise'ie chęci posiadania zwierzątka. To byłoby całkiem ciekawe.
-Trzymam Cię za słowo.-powiedział. Naprawdę nie chciałby wdepnąć w wiewiórczego bobka. To nie byłoby w żaden sposób przyjemne, ani zabawne.
-Lotopałanka, kot, pies... Wszystko mi jedno.-wzruszył ramionami. To nie jego zwierzak, więc nie za bardzo interesowało go co to jest. Byleby było grzeczne.
Zmierzył raz jeszcze chłopaka. Czy on własnie śmiał stawiać mu jakieś warunki? Nie spodobało się brązowowłosemu, ale postanowił to pozostawić bez komentarza. W końcu nie chciał robić sobie wrogów, we własnym pokoju. Kto wie, czy blondyn nie nastawi przeciwko niemu swojego szczura.
-Okej.-odparł tylko na prośbę chłopaka. Dlaczego nie miałby się na to zgodzić?-Naprawdę? Jak tam jest?-spytał, kiedy dowiedział się skąd jest chłopak. Nigdy nie była, ani nie interesował się Belgią, toteż chłopak zdołała zaciekawić tym niedorobionego chuligana.-Angol.-dorzucił tylko. W szkole niczym się wyróżniał, jeśli chodzi o obywatelstwo. Urodził się w Anglii, mieszkał w Anglii, kochał Królową i pewnie tutaj umrze. Ale przynajmniej program motoryzacyjny mieli genialny.

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 8:02 pm

To by było wspaniałe, chociaż póki co Dio będzie szczęśliwy, kiedy Blaise zaakceptuje Oreo. Blondyn z byłby spokojniejszy wiedząc, że wiewiór nie działa na nerwy jego nowemu znajomemu. Co prawda taka lotopałanka niewiele mogła zrobić - najwyżej zrobić gdzieś dziurę albo zostawić kupę - ale wyglądało na to, że nawet to, nawet jednorazowa wpadka mogła sprawić, że Oreo będzie w niezłych tarapatach ze strony Blaise'a.
Na stwierdzenie chłopaka, że będzie trzymał blondyna za słowo, ten tylko skinął głową, nie odzywając się i nie patrząc na niego. To jednak mogła być dosyć ciężka znajomość. Dio bał się podniesionego głosu, ognia, był niezwykle strachliwy i drażliwy. Sprawiało to też że był niezwykle ustępliwy, co jednak nie oznaczało przecież, że podoba mu się wszytko na co zmuszony jest się zgadzać...
Ucieszył się w duchu, że Blaise zgodził się informować go za każdym razem, kiedy będzie chciał zapalić. Naprawdę, serio mu ulżyło. Dio będzie mógł się wtedy ewakuować - widzicie? Taką jest sierotą, że nawet nie każe chłopakowi wychodzić i chować się pod murami tylko sam jest gotów uciekać z pokoju, ilekroć Blaise będzie miał sobie ochotę zapalić. Totalna ofiara losu.
- J-jak tam jest? - Dio zastanowił się chwilę, jak odpowiedzieć na pytanie chłopaka. Cóż, kilka gotowych odpowiedzi miał od razu. - Mamy... szersze ulice. I to tak śmiesznie wygląda, gdy samochody tutaj jeżdżą lewą stroną drogi. No i u nas jest więcej słońca, wiesz. I wszystko w sumie tu wydaje się takie.. inne... nie wiem jak to opisać...- dukał.
No bo co na dobrą sprawę miał powiedzieć? Łatwiejszym pytaniem byłoby, co rzuciło mu się w oczy w Londynie a czego nie ma w Belgii. Niby pytanie podobne ale jednak istniała różnica.
No, ale była jeszcze jedna sprawa, co do której Dio musiał się upewnić. Podniósł więc w końcu spojrzenie z kołdry na współlokatora.
- Mogę... czegoś spróbować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 8:09 pm

Nie tyle, że przechlapane, co może bardzo by to Blaise'a poirytowało. Zależy od dnia, emocji i w ogóle. Pogody. Biometu.
Blaise wyczuł, że chłopak jest niezmiernie delikatny i nie miał zamiaru tego wykorzystywać. Nie chciał, żeby w pokoju panowała niezręczna sytuacji, a z tego co wiedział, jeszcze wiele czasu razem będą mieszkać. Miło by było, gdyby obydwoje poszli na ustępstwa.
-Muszę Cię jednak ostrzec, że muszę czasem poćwiczyć grę na....-i tu urwał. Przecież nie może powiedzieć, że gra na skrzypcach!-Uhm, nieważne.-zerknął w bok i nieco zaczerwienił. Musiał uchodzić za groźnego!
-Ale jak to? U was jeżdżą po prawej? To jest dziwne. Jak wy to ogarniacie?-naprawdę ogromny szok wpełzł na twarzy szesnastolatka. Nie mógł sobie wyobrazić nigdy tego, jakim dziwnym uczuciem byłoby jazd samochodem pod prąd. -No tak, pogoda u nas straszna... A jak Ci się podoba Londyn?-starał się dalej pociągnąć rozmowę. Z jakiegoś dziwnego, nawet jemu nieznanemu powodu, chciał się dowiedzieć od chłopaka bardzo wiele. Może po prostu go zaintrygował?
Zaskoczyło go pytanie Dio. Zerknął na niego zaskoczony.
-Am... no, proszę.-rzucił tylko. Co miał innego mógłby powiedzieć? Przecież chłopak był taki uroczy i słodki! Nie szło mu odmówić!

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pon Maj 12, 2014 8:27 pm

W każdym razie, Dio nie będzie spokojny póki Blaise nie przekona się do lotopałanki. A będzie chyba musiał, bo wiewiór, kiedy tylko zapoznał się z jakąś osobą, albo przynajmniej zaakceptował ją w swoim środowisku, dość często okazywał swoje uczucie. Nie robił tego w nachalny sposób, po prostu lubił przebywać blisko tej osoby, czasem na łóżku obok niej, czasem na ramieniu.
No ale mniejsza o lotopałance. Chłopak zaczął coś o grze na jakimś instrumencie i zaraz przerwał. No ale chyba nie myślicie, że Dio to tak popuści? Uspokoił się już, rozmowa o Anglii i Belgii jednak go rozluźniła, zebrał się więc by zaprotestować.
- Na czym? No powiedz proszę. Przecież skoro mnie ostrzegasz to i tak się dowiem. - logic. Ukrywaj coś co lada moment i tak wyjdzie na jaw. Widocznie jednak był to drażliwy temat bo Blaise tak uroczo się zarumienił! On też potrafił być słodki, ale wychodziło na to, że chciał być bad boyem więc Dio w życiu nie powiedziałby tego głośno.
- No wiesz, tak w sumie prawie cały świat jeździ po prawej stronie - spojrzał nieco zakłopotany w bok - Po lewej jeżdżą chyba tylko tu, w Australi... chyba w Indiach i gdzieś jeszcze. Ale tak to prawie wszyscy po prawej stronie.
W sumie był trochę zdziwiony niewiedzą Blaise'a. no okej, chłopak mógł nie wyjeżdżać za granicę, ale o takich rzeczach to się chyba można nawet ze szkoły dowiedzieć. No ale nieważne. Dio skupił się na kolejnym pytaniu.
- Wiesz, jestem tu dość krótko... Nawet tu ładnie. Oczywiście zależy od pogody i dzielnicy, ale to bardzo fajne miasto. Tylko serio trudno mi się przyzwyczaić do ruchu lewostronnego, tych wąziutkich ulic i maciupkich domków, stłoczonych razem.
No, ale idąc dalej. Kiedy tylko Dio zyskał pozwolenie od chłopaka, skinął głową. Miał tylko nadzieję, że nie będzie tego żałował. Blondyn wyciągnął z jednej z toreb owinięte w folię bąbelkową lusterko. Całkiem spore, z nóżką. Oparł je o ścianę i ustawił się tak, by widzieć swoje odbicie. A potem zaczął ściągać bandaże.
Blaise już udowodnił, że nie jest wścibskim typem, który wpatruje się w opatrunki złakniony wiedzy o obrażeniach skrytych pod nimi. Jednak widok nagiej blizny mógł zmienić podejście Anglika. Dio, chociaż wstydził się niesamowicie tej skazy, obiecał sobie już dawno - jeśli ktoś przerazi się blizny i odwróci od niego tylko z jej powodu, niewart jest bycia jego przyjacielem. A w przypadku Blaise'a na pewno zdarzać się będzie, że chłopak narażony będzie na oglądanie szpetoty Dio. W końcu blondyn musiał zdejmować czasem bandaż, smarować bliznę, dać jej odetchnąć świeżym powietrzem etc.
Odwrócił się więc do brązowowłosego, ukazując mu, że Dio brakowało prawego oka (oczodół był zaszyty) oraz poparzoną skórę wokół niego. Czekał na reakcję z walącym sercem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Wto Maj 13, 2014 7:36 am

Może kiedyś uda mu się przekonać do latającego szczura, wiewiórki, czy co to tam było, jednak póki co wolał trzymać się od niej raczej na dłuższy dystans. Nie chciałby znaleźć się w skórze zwierzaka, kiedy ten postanowi spać z nim w jednym łóżku. Biedny zapewne musiałby spróbować nie roztrzaskać się o ziemię, kiedy Blaise wyrzuci go przez okno.
Nie był zadowolony z tego, że potrafi grać na skrzypcach. Co prawda robił to od małego i nieźle mu to szło, ale robił to tylko dlatego, żeby zadowolić swoją mamę. Tak tylko sobie wmawiał. Tak naprawdę to sprawiało mu to niesamowitą przyjemność. Pomruczał tylko coś pod nosem i wskazał palcem na futerał od skrzypiec, sam odwrócił wzrok, jakby go to nie dotyczyło.
Cieszył się szalenie ze zmiany tematu. Przynajmniej mógł zapomnieć o tak drażliwym temacie jak skrzypce.
-No tak, wiem, ale przecież po prawej stronie musi się jeździć niewygodnie.-skwitował, żeby nie było, że nie wie nic o świecie. Coś tam sobie kiedyś przyswoił, że Anglia, jako nieliczna z krajów, ustanowiła ruch lewostronny. Trudno jednak mu było sobie wyobrazić jak ludzie mogą jeździć po prawej stronie ulicy. -A co do pogody... naprawdę już nie zauważam tego, że pada.-wzruszył ramionami. Jak od dziecka mieszka się w kraju, który jest szarobury, to szybko człowiek przestawia się na przekonanie, że tak musi być.
Patrzył uważnie na poczynania chłopaka. Był ciekaw co zamierza zrobić. Kiedy tamten zabrał się za ściąganie bandaży, Blaise uświadomił sobie, że na dobrą sprawę nie myślał o tym, co się stało chłopakowi. Gdzieś tam, w głębi duszy, poczuł się z siebie dumny. Cały czas patrzył co chłopak robi. Nie był to jednak namolny wzrok. W oczach chłopaka widać było delikatną dozę współczucia. Gdy tamten odwrócił się, Blaise wstał i podszedł do niego. Uniósł delikatnie dłoń i zaczesał blondynowi włosy za ucho. Przez chwilę milczał. Nie wiedział co powinien powiedzieć.
-Musiałeś przejść przez piekło.-powiedział tylko i spojrzał chłopakowi w oczy. A raczej oko. Nie mógł odpędzić od siebie myśli, że temu co się stało towarzyszyć musiał niesamowity ból. Był niemal pewien, że kryła się za tym jakaś tragedia.-Uważam jednak, że jesteś dzięki temu piękny.-powiedział i pogłaskał chłopaka po włosach. Ba! Nawet uśmiechnął się szczerze w jego kierunku.

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Wto Maj 13, 2014 9:22 am

O, zwierzak z całą pewnością nie roztrzaskałby się o ziemię. Oreo już przecież zaprezentował swoją umiejętność szybowania - takie to już były lotopałanki, że potrafiły latać. No dobra, nie latać tylko szybować właśnie. Ale na dobrą sprawę wychodziło na to, że o ziemię się zwierzak nie roztrzaska. Po prostu w momencie gdy Blaise wypuściłby go z ręki, rozłożyłby swoje płaty skóry pomiędzy kończynami i poszybował gdzieś bezpiecznie. Pewnie zatrzymałby sie na jakiejś gałęzi, wdrapał wyżej i próbował doszybować z powrotem przez otwarte okno. On nie lubił zostawać sam, bez Dio.
W momencie, kiedy Blaise jakby zniechęcony i rozdrażniony wskazał na swój futerał do skrzypiec, Dio podążył wzrokiem we wskazanym kierunku. Kiedy zobaczył kształt, na który pokazywał brązowowłosy, aż mu oczy zalśniły. Uwielbiał skrzypce! Sam kiedyś nawet próbował się nauczyć grać, ale tak jakoś wyszło, że w sumie ta nauka zakończyła się zanim się na dobre zaczęła. Dziś pozostało mu jedynie wsłuchiwanie się w melodyjny, płaczliwy dźwięk skrzypiec. Temat ten wydawał się jednak drażliwy dla Blaise'a więc Dio nie odezwał się słowem, szczerze jednak liczył na to, że będzie mógł siedzieć i podsłuchiwać jak ten gra.
- Znaczna większość świata powiedziałaby ci dokładnie to samo o ruchu lewostronnym - przekrzywił zabawnie głowę.
Co do pogody... cóż, odrobinkę przeszkadzała ona Dio. W końcu przez większą część życia przemieszkał w Belgii, która to była dosyć słoneczna. Państweko na pograniczu Holandii, Niemiec i Francji było częstym miejscem wizyt turystycznych właśnie ze względu na swoją piękną pogodę i okolice. Dio brakowało czasem tego, tak przecież znanego, słońca. No, ale nie narzekał. Obecnie miał przecież ważniejsze rzeczy na głowie.
Kiedy w końcu odsłonił swoją bliznę, czuł się nagi. Jakby ukazywał chłopakowi wszystkie swoje niedoskonałości, a nie tylko ślad po pożarze. Serce waliło mu jak oszalałe, bo nie wiedział, jak tamten zareaguje. Kiedy Blaise wstał, Dio miał wrażenie, ze zaraz zemdleje. Po co ruszał się z miejsca? Chciał uciec? Pobiec do zarządu akademika i zażądać, by zmienili mu współlokatora? Blondyn miał wrażenie, że zaraz się rozpłacze. Zacisnął jedyne pozostałe mu oko. A więc jednak, jednak. Był zwyczajnym potworem i nikt nie chciał go za przyjaciela!
Ale w tym samym momencie blondyn poczuł jak kosmyk jego włosów jest zakładany za ucho przez obcą dłoń. Otworzył oko i napotkał łagodne spojrzenie Blaise'a. Przez chwilę serce mu stanęło, z radości, kiedy tylko usłyszał słowa współlokatora.
- Nie... nie, ja przecież wcale nie jestem piękny... Co to ma wspólnego... Jestem odrażający... - wydukał. Już miał łzy w oczach. Kiedy zobaczył jednak uśmiech, ten śliczny szczery uśmiech na twarzy brązowowłosego, rozkleił się całkiem. Wypuścił Oreo z rąk, podniósł się i zawiesił na szyi chłopaka.
Tak bardzo się cieszył, że spotkał kogoś, kogo nie przeraża jego blizna!
- Blaaaaise...! - zawołał, pomiędzy szlochami ze szczęścia - D-dziękuuuję...!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Wto Maj 13, 2014 11:04 am

Szczerze powiedziawszy Blaise chętnie by zobaczył jak zwierzak szybuje. Nigdy nie widział na żywo czego równie dziwnego. Ale nie o tym teraz mowa. Może kiedyś uda mu się spełnić swoje małe marzenie.
Wywrócił tylko oczyma na wzmiance o ruchu. Przecież nie będą plotkować o tym, po której stronie jezdni lepiej się jeździ. Tam gdzie się człowiek wychował, tam jeździ jak kazali.
Jeśli chodzi o zagranicę to Blaise nie widział wiele. Jedyne co to czasem bywał u rodziny w Walii, ale to i tak tylko na kilka dni. Zawsze jednak marzył mu się wyjazd do Islandii. Dziwniej upodobał sobie właśnie ten kraj.
Nic dziwnego, że blondyn czuł się nagi, w końcu odkrywanie przed kimś takich blizn nie było czymś pozbawionym stresu. Blaise nie chciał, żeby chłopak przez niego się w jakiś sposób denerwował. Zbyt dobrze wiedział, jak to jest być wytykanym i nieakceptowanym. Właśnie dlatego, że jeszcze dwa lata temu wszyscy śmiali się z niego. Chłopak był wtedy kujonem, który nie miał przyjaciół. Dlatego też postanowił się zmienić w człowieka, którym jest teraz. Co prawda nie można porównać rany na ciele, do rany na duszy, jednak Blaise czuł, że mają z chłopakiem coś wspólnego. Uczucie braku akceptacji.
-Nie jesteś odrażający. Odrażający są Ci, którzy Ciebie nie akceptują, tylko przez tą błahostkę.-powiedział spokojnym głosem. Miał tylko nadzieję, że jego nowy kolega nie wygada wszystkim wkoło, że tak naprawdę Blaise ma uczucia i jest miły. Przecież musiał siać postrach wśród uczniów i nauczycieli! I Oreo.
Zaskoczony atakiem uścisku chłopaka stanął jak wryty. Otworzył szerzej oczy i o mały włos nie przewrócił się do tyłu. Kiedy jednak dotarło do niego co się stało, odetchnął, wyprostował się i objął chłopaka. Przyciągnął go do siebie tworząc rodzaj bezpiecznej klatki.
-Gdyby ktoś Ci dokuczał to bardzo tego pożałuje.-powiedział chłopakowi na ucho. No proszę! Znalazł się obrońca i ratownik.-Nie masz mi za co dziękować.-dodał jeszcze i pogłaskał chłopaka po głowie. Czuł się niezwykle dobrze i wiele by dał, ażeby ta chwila trwała jak najdłużej. Wiedział jednak, że blondyn zaraz może się ocknąć i zrozumieć, ze przytula się do obcego faceta, o którym w szkole krążą nieprzychylne pogłoski.

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Wto Maj 13, 2014 9:04 pm

Nawet nie "kiedyś" tylko pewnie lada moment. Oreo był w końcu lotopałanką, dla niego szybowanie z miejsca na miejsce było tak naturalne jak skakanie dla kangura albo chodzenie dla ludzi - po prostu pokonywał w ten sposób większe odległości. No, chyba że chłopakowi chodziło o latanie z okna - na to jednak raczej liczyć nie mógł. Dio nigdy w życiu nie pozwoliłby na to zwierzakowi.
A więc jednak mieli coś wspólnego. To miło wiedzieć, że jednak jest coś co mogło ich połączyć, nawet jeśli było to coś nieprzyjemnego. Powody dla których oboje znali uczucie odosobnienia również były inne, tak samo jak czas, przez który obaj byli samotni. Dio przeżył pożar zaledwie nieco ponad rok temu - zatem dopiero od tamtego czasu wie, co to znaczy "odrzucenie" - wcześniej bowiem miał całą grupę znajomych, przyjaciół no i kochającego ojca. Jako pierwsza odrzuciła go matka. Dała pieniądze na leczenie ale nie zajmowała się nim. Większość czasu w szpitalu Dio spędził sam. No i on nie potrafił, tak jak Blaise, zamaskować powodu, z którego inni go unikają. Chociaż to co robił brązowowłosy tez było złe. Ukrywanie swojej prawdziwej osobowości musiało być trudne.
Co do opinii Dio o jego nowym współlokatorze - przecież nie będzie latał po szkole, wykrzykując, że ten jest miły. Ale jednak za takiego go uważał, więc jeśli ktoś zapyta go po prostu, jaki jest Blaise, blondyn bez wahania, dobrodusznie odpowie: dobry.
Dio naprawdę się wzruszył tym co usłyszał od chłopaka - że nie jest odrażający, że to inni są zbyt płytcy i zepsuci skoro patrzą na niego przez pryzmat blizny. Blaise określił ją "błahostką"! Błahostką! Blondyn aż nie mógł uwierzyć. Przecież pokrywała mu pół twarzy, przechodziła na szyję i plecy. Ale dla niego to było coś tak nieistotnego... Jednak Dio dobrze trafił ze współlokatorem...
Jeszcze pewniej się poczuł, kiedy Blaise obiecał mu pomóc w razie problemów z docinkami ze strony szkolnych dowcipnisiów. Nigdy by nie sądził, że osoba, którą pozna w akademiku będzie tak miła. Kiedy poczuł głaskanie po głowie, wtulił się w chłopaka jeszcze mocniej. Wcale nie przeszkadzało mu to, że znają się dopiero od kilku minut. Blaise już był dla niego ważny, bo okazał się kimś kto patrzy sercem. A takie osoby są zawsze dobrze. Swoją drogą Dio o żadnych plotkach nie słyszał - Blaise był dla niego białą kartą, która już zapełniła się informacjami o delikatnej naturze i usiłowaniu stworzenia pozorów badass'a. Dlatego też, kiedy Dio postanowił w końcu odkleić się od brązowowłosego wcale nie zrobił tego nagle. Po prostu odsunął się powoli, pociągając nosem. Oczy miał całe zapłakane ale kryła się w nich nowa, radosna iskra.
- Przepraszam... zamoczyłem ci koszulkę... - szlochnął jeszcze raz. - I.. naprawdę ci dziękuję..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Wto Maj 13, 2014 9:36 pm

Chłopak, którego trzymał w ramionach, musiał mieć naprawdę ciężko. Gdyby tylko Blaise dowiedział się o jego przykrej przeszłości, pewnie zaczął by mu jeszcze bardziej współczuć. Nie lubił, kiedy ktoś w tak młodym wieku, zupełnie niezasłużenie cierpiał. A przynajmniej na takiego wyglądał Dio - niewinnego.
Nazwał to błahostką tylko i wyłącznie dlatego, że był człowiekiem, który gdzieś miał wygląd drugiej osoby. Niestety w swoim przypadku oceniał się tylko przez ten pryzmat. Zawsze uważał się za nudnego, nic nie wartego chłoptasia, który jest głupi i jedyne co ma to uroda. Niestety było to strasznie smutne, jednak prawdziwe. Nigdy nikomu nie zwierzał się z tego, bo też nie uważał, żeby miał ku temu powód. Wolał sam sobie radzić ze swoimi "demonami". Większość swojego życia spełnił samotnie. Nigdy nie miał kogoś, kogo mógłby nazwać prawdziwym przyjacielem.
Widać zdarzają się wyjątki i nie tylko zło dzieje się w akademiku. Sam Blaise nie chciał z początku w nim mieszkać, bo przecież jego rodziców stać by było na wynajęcie mu mieszkanie, jednak uznali, że umieszczenie go z innymi ludźmi w jednym, gigantycznym chlewie nauczy go tęsknoty za spokojnym domem. Szczerze powiedziawszy Vangelious okropnie tęsknił za kuchnią matki, kłótniami z ojcem, znajomymi z ulicy, swoim psem. Wiedział jednak, że jeśli wróci, będzie to oznaczało wygraną jego rodziców, a do tego nie mógł dopuścić.
Poczuł jak jego koszula wilgotnieje. Czuł się źle z tym, że blondyn płacze. Nie wiedział czy zrobił coś nie tak, coś złego powiedział czy jego współlokator po prostu się wzruszył. Kiedy tamten odkleił się od Blaise'a, chłopak przetarł dłonią policzki Dio.
-Nie ma co płakać.-powiedział tylko w stronę chłopaka i pogłaskał go po głowie. Miał takie urocze włoski.-Nie masz za co. Nie chcę być miły, po prostu mówię co myślę.-stwierdził tylko i wzruszył ramionami. Oddalił się od Dio i skierował się w kierunku szafy, do której wrzucił ubrania. Ściągnął koszulkę i rzucił ją na krzesło, żeby przeschła. Z szafy wyciągnął pierwszą lepszą rzecz. Była to koszula w czerwono-czarną kratę. Narzucił ją na siebie i zaczął zapinać. Rzucił okiem na lustro. No proszę. Wyglądał całkiem przystojnie w koszuli. Dawno żadnej nie nosił. Jakaś odmiana. Głównie z tego powodu źle ją zapiął.
-Cholera.-mruknął pod nosem i zaczął ją rozpinać, aby od nowa zacząć ten mozolny proces.

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Wto Maj 13, 2014 9:57 pm

Zapewne będą mieli jeszcze czas by porozmawiać o swoich przeszłościach. Dio dowie się o tym, dlaczego Blaise nie lubi przyznawać się do tego, że gra na skrzypcach i dlaczego ogółem próbuje grać bad boy'a, a brązowowłosy pozna historię pożaru domu rodzinnego u Hynninen'ów, śmierci głowy rodu, samotnym pobycie w szpitalu, bezdusznej matce i decyzji o wyjeździe do Anglii. Tak naprawdę Dio nie potrzebował współczucia, już bardziej akceptacji. Ale to Blaise już mu dał, więc blondyn nie mógł być bardziej jak szczęśliwy.
Cóż, a co do patrzenia przez pryzmat wyglądu... dzisiejsze społeczeństwo niestety potrafiło spoglądać tylko w ten sposób. Dlatego takie osobniki jak Blaise to były cudeńka. Takie małe promyczki nadziei. Tylko szkoda że chłopak był tak surowy dla siebie. Nie zasługiwał na to, skoro był taki dobry dla innych.
Dio spojrzał sarnimi oczami na chłopaka. Był naprawdę szczęśliwy, że trafił do pokoju z tak wyrozumiałym osobnikiem. Nawet fakt, że chłopak co chwila dotyka go w jakiś sposób (głaskanie po włosach, kosmyk za ucho, otarcie łez), które w przypadku dopiero co poznanej osoby mogłoby być trochę dziwne, zupełnie mu nie przeszkadzało. Otarł jeszcze oko z łez i spróbował się uśmiechnąć.
- To wiele dla mnie znaczy.
To, że przychodziło to brązowowłosemu naturalnie, było jedynie czymś co powinno się chwalić. Dio od razu czuł się pewniej w jego towarzystwie, wiedział już, że ma kogoś do kogo może przyjść i trochę się pożalić. Nie dramatyzować, nie wylewać gorzkie żale, tylko po prostu napomknąć, jaki to sie miało nieciekawy dzień albo sytuację. Choć poznali się niedawno, to tak naprawdę już nawiązali przecież nić porozumienia.
Oreo, widząc coś nowego na krześle, zaraz spróbował przefrunać z łóżka na siedzisko, jednak Dio złapał go, pamiętając że przecież Blaise ma awersję do zwierzaka. I z całą pewnością nie byłby zadowolony gdyby lotopałanka zostawiła sierść na jego ubraniu. Chociaż tak szczerze mówiąc, ten zwierzak miał tak krótką sierść... no i w sumie chyba jej nawet nie gubił za bardzo... No ale nic. Oreo zostaje na łóżku.
Po krótkiej chwili Dio zaczął owijać świeże bandaże wokół swojej głowy, by zakryć bliznę. Może i Blaise się jej nie brzydził, ale blondyn nadal musiał ją chronić przed uszkodzeniami mechanicznymi jak również i przed mocnym słońcem i wiatrem. Poza tym, wolał mieć ją zasłoniętą.
- Jakie masz przedmioty...? - zapytał po chwili ciekaw. Może jakieś zajęcia mają razem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Sro Maj 14, 2014 1:44 pm

Z pewnością spędzą nad tym wiele godzin. Może i chłopak na tego nie wyglądał, jednak lubił słuchać historii dotyczących innych ludzi, ich losów i zdarzeń z przeszłości. Kiedy był młodszy zawsze odwiedzał babcię i prosił, aby ta opowiadała mu historię ze swojej młodości. Lubił słuchać i szybko to zapamiętywał. Nic nie trzeba było mu powtarzać dwa razy. No, chyba, że chodziło lekcje i naukę.
Zerknął na chłopaka i jego urocze spojrzenie. Nie mógł się nie uśmiechnąć!
-Wyglądasz naprawdę uroczo, kiedy tak patrzysz.-stwierdził. Był szczery i mówił to, co myślał. Szczególnie jeśli uważał, że ktoś jest uroczy. Niestety miał słabość do uroczych chłopców. Wiele razy się to na nim odbiło.
Na słowa chłopaka Blaise tylko skinął głową. Było mu miło, że sprawił komuś przyjemność. Już dawno tak się nie czuł. Może powinien zmienić trochę swoje podejście do świata? Nie. Nie był jeszcze gotów porzucić swojej maski.
-Cieszę się więc.-powiedział i skończył dopinać koszulę, z którą się męczył. Ruszył w kierunku swojego łóżka. Usiadł na nim i oparł się o ścianę, tak aby być przodem do rozmówcy. Jego poza, rzecz jasna, przypominała pozę typowego chuligana, który właśnie ma zamiar poderwać jakąś tlenioną blondi. Ten sposób siedzenia nie był jednak częścią jego maski. Robił to od kiedy pamiętał, nawet gdy był małym dzieckiem. Siadał jak mu wygodnie i tyle.
To, że miał krótką sierść było jeszcze gorsza, bo dzięki temu miała możliwość wbijania się jeszcze bardziej w materiał. Okropny zwierzak.
Blaise przyglądał się jak sprawnie Dio nakłada opatrunek. Zrobiło mu się szkoda chłopaka. Gdyby mógł chętnie by się z nim zamienił, żeby tamten nie musiał cierpieć. Taki był z niego altruista. Kiedy tamten skończył i zadał pytanie, Blaise musiał chwilę pomyśleć.
-Hm... Literatura, Sztuka, Niemiecki, Psychologia i Filozofia.-wymienił po kolei bez większych przerw między nimi. Był umysłem humanistyczny, a przedmiotem, który drażnił go najbardziej była psychologia. Z resztą z tej najchętniej uciekał. Gadali tam same bzdury. Uwielbiał za to niemiecki. Przecież to język prawdziwej i czystej miłości. Jak u Hitlera i Evy Braun.

_________________
Nie ma w tym niczyjej winy.
to nie żaden błąd.
Czasem od tak bez przyczyny,
trafia Cie jak grom.
Czasem tak bez zdania racji,
siłą setek rózg.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   Pią Maj 16, 2014 3:21 pm

Sam Dio również był osobą uwielbiającą historie. Ale zdecydowanie wolał opowieści zasłyszane od innych - takie własnie o, opowiadane przez babcie albo kolegów. Jeśli chodzi o sprawy takie jak na przykład druga wojna światowa - nie, on nie czuł się dobrze. Nigdy nie pamiętał dat, nazwisk ani kto kogo zabił i który traktat o czym mówił. Po prostu nie i tyle.
Usiadł ponownie na łóżku. Chciał wziąć zwierzaka na ręce, ale lotopałanka wybrała się znów na obchód pokoju. Sfrunęła z łóżka i zaczęła myszkować po pokoju. Dio tylko patrzył z zaciekawieniem, jak przy każdym kroku zwierzaka, jego ogon podskakuje zabawnie.
- Wcale nie jestem - odpowiedział nieco zawstydzony. Na policzki wyszedł mu lekki rumieniec. Dio nie potrafił spojrzeć na siebie jak na kogoś normalnego. Dla niego liczyło się tylko to, by inni go akceptowali. Jednak tak samo jak Blaise nie potrafił odrzucić swojej maski arogancji i cynizmu, tak samo Dio nie umiał zaakceptować siebie jako zwykłego człowieka z blizną na twarzy. W jego mniemaniu, ten ślad zmienił całe jego dotychczasowe życie. Był czymś, przez pryzmat czego większość ludzi będzie postrzegać go jako potwora - to już się działo, a więc i sam Dio zaczął tak na siebie patrzeć. I ostatnie określenie, jakiego by użył w stosunku do siebie to "uroczy".
Co do sposobu siadania brązowowłosego - teraz gdy Dio poznał już jego bardziej prawdziwą część charakteru, zupełnie nie przeszkadzała mu jego maska. Z resztą, mógł siadać jak chciał. Co prawda blondyn dalej sądził, że Blaise źle robi, ukazując większości ludzi mijanych na ulicy tę bardziej fałszywą twarz - ale w końcu się przecież opamięta.
Kiedy tylko chłopak wymienił dwa pierwsze przedmioty, blondyn klasnął w dłonie.
- Ja też chodzę na sztukę i literaturę! A reszta przedmiotów to biologia, chów zwierząt i język włoski.
Dio również był bardziej umysłem humanistycznym, jednak nade wszystko kochał zwierzęta. Chciałby z nimi pracować w przyszłości a żeby to zrobić wybrał właśnie chów zwierząt. Biologia również była ważna, musiał wiedzieć o świecie więcej niż tylko jaką ściółkę powinna mieć krowa, która lada moment ma się ocielić.
- No to na dwa przedmioty będziemy chodzić razem. Chcesz siedzieć ze mną w ławce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój 27 [Dio i Blaise]   

Powrót do góry Go down
 
Pokój 27 [Dio i Blaise]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: