IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Królewski Teatr Narodowy

Go down 
AutorWiadomość
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Królewski Teatr Narodowy   Sob Gru 21, 2013 11:41 am

Największy i najpopularniejszy gmach teatralny w mieście i w Wielkiej Brytanii. Wewnątrz znajdują się trzy sale:

    Olive - największa z sal, mieszcząca ponad tysiąc osób. To tutaj rozgrywają się najbardziej widowiskowe sztuki, ze względu na zaawansowane zaplecze techniczne.
    Lyttelton -  mniejsza sala, do około dziewięciuset osób. Sufit stanowi łuk proscenium, który pełni funkcję widowni. Jest to największy atut tej sali.
    Dorfman - sala studyjna, mieszcząca około czterystu osób, zależnie od konfiguracji miejsc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Sro Lip 09, 2014 7:33 pm

Był wręcz pod wrażeniem ilości i jakości słów jakie potrafił wyrzucić z siebie nastolatek Czuł się przez niego niemal pouczony, co gdyby nie drażniąca sytuacja, wydałoby mu się całkiem zabawne. Uczeń zachowywał się, jakby drażnił lwa w klatce, a w tej dorosłej, groźnej postawie wydał się Donatienowi całkiem zabawny. Sam nie okazał wciąż zdenerwowania, a jego oczy pozostały skupione na Seanie, nie zerkał nerwowo w kierunku zdjęć, udając, że ich los zupełnie go nie obchodzi. Znów odetchnął z ulgą, gdy chłopak nie czekając na odpowiedź opuścił samochód. Chwilę siedział bez ruchu, dochodząc do wniosku, że należało zacząć sypiać z idiotami.
Gdy Sean wszedł do gmachu, nie dostrzegł Włocha w holu. Ku swojej irytacji musiał na niego czekać, aż po paru minutach usłyszał, jak Donatien kogoś pospiesznie żegna i zmierza w jego kierunku, rytmicznie postukując obcasami. Wydawał się zupełnie rozluźniony. W jednej dłoni trzymał jego pierścionki, w drugiej natomiast płyty owego zespołu. Uśmiechał się szelmowsko, jakby scena w samochodzie nie miała miejsca albo jak ktoś... kto znalazł wyjście z sytuacji.
- Moja propozycja i jedyna na jaką przystanę. Pójdziesz na koncert, będziesz się świetnie bawił, skorzystasz z przyjemności, jaką zagwarantowałem Ci na zaraz po występie, myślę, że to odrobinę zrekompensuje Ci dzisiejsze nieprzyjemności – wyciągnął w jego stronę dłoń, w której trzymał płyty, a młodzieniec mógł się tylko domyślić, co też może być ową niespodzianką. Choć zagadka nie była trudna. Donatien był krytykiem muzycznym i częstym bywalcem w tym miejscu, zapewne znał większość poważnych producentów oraz twórców, widując ich na bankietach, a kilku w kasynie. Załatwienie spotkania z ulubionym zespołem nie było szczególnym wyzwaniem, a który nastolatek o tym nie marzy? -  i dopiero potem zajmiemy się poważnym sprawami. Zagramy w pokera. O Twoje pierścionki – podniósł garść z nimi, ale zaraz zacisnął na nich palce. Mówił cicho, a jego głos brzmiał diabelnie uwodzicielsko. To był jeden z tych tonów, po którym paniom miękną nogi, a chłopcy czują przyjemne łaskotanie w podbrzuszu. Nauczyciel zapomniał o zdenerwowaniu, pragnąć jedynie bawić się sytuacją i wyśmiać wredny los – o zdjęcia, o pytanie, na które będę musiał udzielić prawdziwej odpowiedzi lub żądanie. Musimy postawić rzeczy o równej wartości. Nie będę oszukiwał -
Kasyno było dla Donatiena świątynią, a hazard rytuałem. Wydawało się, że w tej kwestii nie mógł kłamać. Zresztą, czy ten przystojny mężczyzna w doskonale skrojonym garniturze i z zawadiackim uśmiechem mógłby mieć jakieś poważne powody, by kłamać. Zresztą... jeśli nie będzie oszukiwał, to zaryzykuje naprawdę. A nic w świecie nie wprawiało mężczyzny w tak gorączkowe podniecenie jak możliwość porażki. Choć, z tych szczupłych dłoni i malinowych ust porażka nie wydawała się czymś bardzo zniechęcającym.
- To jak? Zaryzykujesz? – zapytał niemal beztrosko, puszczając do niego oczko i wyciągając dłoń z zamiarem przypieczętowania ich małego układu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Sro Lip 09, 2014 10:46 pm

Stał z boku przyglądając się ludziom wchodzącym na salę. Ubranym w luźne ubrania, mniej oficjalne bądź wręcz przeciwnie – szykowne, proste szaty. Garnitury i sukienki. Niektórzy poważnie potraktowali możliwość wysłuchania tego młodzieżowego zespołu w nieco innej wersji, prezentując się odrobinę śmiesznie. Z drugiej strony przychodzenie w samej koszulce z krzykliwym nadrukiem nie wydawało się wcale odpowiedniejsze.
Trzymał w dłoniach plik ze zdjęciami, darując sobie przeglądanie ich na nowo. Zapamiętał wystarczająco, aby mieć z nich poważną, ewentualną broń. Donatien nie powinien dawać mu ich przejrzeć, a tym bardziej zabrać i zapamiętać. Nauczy się. Jeśli w ogóle się pojawi. Obrócił się na pięcie, sięgając palcami do naszyjnika. Oczywiście, że czuł braki biżuterii na palcach, wręcz jakby stracił część siebie i sam fakt, doprowadzał go do irytacji. Nauczyciel przyłapał go na zabawie naszyjnikiem w kolorze swoich oczu.
Dobrze zaczął. Mięśnie na twarzy Seana drgnęły, a oczy zabłysły, wyraźnie sugerując… Że celnie trafił. Naprawdę lubił zdecydowanym mężczyzn, a ten w końcu nie pozostawił mu wyboru, wydając się pewnym, zdecydowanym i nieustępliwym. Chyba warto było wyrzucić z siebie tę gadkę moralną, zrzucając jednocześnie nagromadzoną frustruję, przy tym po prostu wyżywając się na blondynie. Postukał czubkiem buta o podłogę, wyciągając odruchowo rękę, gdy zauważył pierścionki w obcej dłoni. Gdy ta jednak się zamknęła, zmarszczył brwi i zacisnął swoją. Chciał je z powrotem, nie kryjąc się z tym nawet. Wyglądał jak dziecko, któremu rodzic zabiera obiecaną zabawkę, każąc zrobić parę nadprogramowych obowiązków domowych. Ostatecznie jednak uścisnął jego dłoń, próbując go przyciągnąć… Ale w efekcie przyciągnął bardziej siebie.
- Umowa stoi – niemalże wyszeptał w jego usta, drugą dłonią łapiąc za płytę. Teraz trzymał i płytę i zdjęcia, ale tylko na jednym przedmiocie zamierzał zdobyć autografy. – Chociaż samym oszustwem jest wybór gry, która w pełni Tobie odpowiada… Co nadaje mi prawo do małego oszukiwania - dodał, a ten mógł się domyślić o jakim oszukiwaniu mowa i że nie będzie ono wcale negatywne w skutkach. Odsuwając się na względnie przyzwoitą odległość. Nie łapał go za rękę, darował sobie też szarpanie za rękaw, za to powolnym krokiem kierując się w stronę sali. Koncert miał zacząć się dosłownie za parę minut, a oni wystarczająco niegrzecznie spóźnili się i wywołają odrobinę zamieszania.  – Zaspokój część mojej ciekawości. Kiedy załatwiłeś możliwość spotkania ich po koncercie? – mówił cicho, stojąc blisko niego. Zakładając, że na to niewinne pytanie dostanie odpowiedź i nie będzie musiał o nią zawalczyć. W końcu… Obydwoje mieli parę dużo bardziej interesujących kwestii do omówienia i  być może parę asów w rękawie.
Powrót do góry Go down
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Pią Lip 11, 2014 9:22 am

Donatien, ku pewnie złości młodzieńca, dość twardo stąpa po ziemi i nie łatwo go z niej ruszyć, a siłowanie się  z nim nie miało większego sensu. Odpowiedział mu zaledwie leniwym uśmiechem pewnego swojego zwycięstwa dupka. Pierścionki schował do kieszeni, wątpliwe, by nie poczuł tam rąk chłopaka i został z nich podstępnie okradziony. Nie miał nic przeciwko drobnym oszustwom ze strony Seana. Skoro ten chce przegrać i na dodatek sprawić mu przy tym trochę przyjemności, Włoch mógł tylko zgodzić się z wolą młodzieńca.
Zmarszczył brew po raz kolejny, doszukując się logiki w zachowaniu kochanka i... jej nie odnajdując. To było dla mężczyzny prawdziwie frustrujące. Najpierw szepcze mu w usta, dzielą się niemal urywanymi oddechami, po czym defiluje do sali koncertowej, kompletnie ignorując partnera. Donatien postanowił sprowadzić rzeczy na właściwe, logiczne tory. Zrobił dwa szybsze kroki, znalazł się tuż przy chłopaku, a jego duża, ciepła dłoń przesunęła się przez kręgosłup Seana i zatrzymała na jego boku, tuż nad biodrem. Jakby Donatien nie chciał bardziej odważnym gestem wywołać zgorszenia, choć sam widok dwóch wpół objętych mężczyzn mógł wzbudzać pewne oburzenia, a co powinno bardziej przeszkadzać nauczycielowi... zainteresowanie.
- Przed chwilą, dlatego musiałeś na mnie poczekać. Jeden z pracowników jest mi sporo winien w pokera i tak tych pieniędzy nie zobaczę, więc obiecałem anulować mu dług za załatwienie spotkania zespołu z tym chłopakiem, który beształ mnie na parkingu – widać wciąż mężczyznę bawiła ta wizja, w której młodzieniec robił mu jednak trochę scenę i pouczał. Normalnie zapewne odczułby irytacja, a krzykaczowi dałby w zęby, ale ta sytuacja wydawała mu się tak absurdalna, że aż zabawna – A poza tym... – wyciągnął znów wizytówkę i niemal teatralnie wypracowanym, przesadnym gestem podał ją chłopakowi. Teraz Sean mógł się jej uważnie przyjrzeć, choć była wykonana raczej minimalistycznie i elegancko. A litery były proste, pozbawione przesadnych ozdób. Papier był tylko nietypowy i niewątpliwie sprawiał, że rozmówca zapamiętywał ów kartonik na nieco dłużej. Informacja o zawodzie, na którą miał chłopak zwrócić uwagę zawarta była tuż pod nazwiskiem. Stąd mógł chłopak się dowiedzieć, że mężczyzna raczej nie przyznaje się do bycia nauczycielem w renomowanej szkole, za to z chęcią obnosi się z posadą krytyka muzycznego.
Po dokonaniu tej autoprezentacji, wsunął Seanowi kartonik do kieszeni spodni, jakoś nieszczególnie zmartwiony tym, że się pogniecie. Za to z rozkoszą korzystając z okazji, by rozdrażnić chłopaka chwilowym, elektryzującym dotykiem na udzie. Przy czym nie było to żadne muśnięcie, łagodne przesunięcie, a dość ostentacyjne i doskonale wyczuwalne położenie na nim dłoni.
Zaprowadził chłopaka na odpowiednie miejsca i ku rozbawieniu, a może złości samego młodzieńca zazdrośnie usadził go obok jakiejś kobiety, wybierając sobie za sąsiada mężczyznę w swoim wieku choć... ubranego jak nastoletni fan tego zespołu. Donatien nie mógł ukryć zaskoczenia, a następnie nieskrywanej niechęci. Towarzyszką Seana była dama-stereotypowa przesadnie wyperfumowana, przesadnie elegancko ubrana i przesadnie się śmiejąca do ignorującego ją męża.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Czw Lip 17, 2014 1:08 pm

Złapał w dłoń wizytówkę, nie karząc długo czekać mężczyźnie na reakcję. Luksusowy papier, klasa w wykonaniu i prostota – wszystko wyglądało elegancko, a przede wszystkim nietandetnie. Nawet osoba nieposiadająca oka blondyna i jego gustu wraz ze smakiem, musiała przyznać, że prezentowało się to nieźle. Sean odprowadził wzrokiem wizytówkę, przyglądając się palcom sunącym po jego udzie, zagłębiającym się w kieszeni dopasowanych, wręcz wąskich spodni. Nawet nie chciał patrzeć na drugą twarz, pewien, że zobaczy tam szelmowski uśmiech, gdy okaże więcej zainteresowania niż powinien.
- Zaczynam rozważać czy specjalnie go nie prowokujesz – podjął grę, jednak trochę zadowolony z tego dobrowolnego oddania mu numeru telefonu, bez tej śmiesznej, obrażonej miny, jakby mężczyzna był bliski nabawienia się manii prześladowczej.
Obejmowany, z dłonią ułożoną na biodrze i ciepłym ramieniem utrzymującym go przy boku mężczyzny, wparadował do środka. Mógłby go uderzyć po łapach, albo próbować się odsunąć, co zapewne przyniosłoby nieprzyjemne konsekwencje bądź zwróciło jeszcze większą uwagę innych widzów. Zamiast tego rzucił mu kolejny uśmiech, jeden z tych przekornych, zanim nie wsunął sobie ciepłych palców pod koszulkę, na nagie biodro. Gładka skóra jednak szybko znikła, kiedy usiedli w przyciemnionej sali, a on wywrócił ostentacyjnie oczami, nie pojmując tego zajmowania i wyznaczania miejsc.
O dziwo, nie skomentował tego, zajmując wygodną pozycję. Na spokojnie, w zupełnej ciszy przyjmował chichoty damy obok, zanim osobiście jej mąż paroma słowami nie zamknął pomalowanych na czerwono usteczek. W czasie koncertu siedział grzecznie, nie pochylał się przesadnie w stronę blondyna, jedynie raz czy dwa szepcząc mu na ucho ciekawostki z którymi skojarzył dany moment w występie. W połowie, chyba zupełnie nieświadomie oparł dłoń o jego przedramię, a potem może z nieco większą premedytacją śledził palcami spinki od mankietu. Bawił się nimi, co jakiś czas przypadkowo muskając zimnymi opuszkami ciepły nadgarstek. Nawet na niego nie patrzył, skupiony na występie.
Dopiero po jakimś czasie skojarzył ich wzór i kształt, tłumiąc uśmiech w ramieniu opiętym przez bordową koszulę. Szybko się jednak odsunął z zagryzionymi wargami, próbując odzyskać spokój i przestać odczuwać ciężką mieszankę emocji odmalowaną na twarzy z powodu tego… To była jak manifestacja noszenia naszyjnika. Donatien prawdopodobnie nie wiedział jak Sean odbierał podobne, wizualne przyjemności.
Zabrał dłoń, gdy muzyka ucichła, a fani niezależnie od miejsca, klaskaniem próbowali wybłagać jeszcze jeden utwór. On sam wypuścił cicho powietrze, poruszając minimalnie ramionami, rozluźniając się.
Powrót do góry Go down
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Pią Lip 25, 2014 9:58 am

Sean mógł wyczuć, że Donatien nie uważa. Jego ciekawostek słuchał z lekko przechyloną głową, ale myśli miał zajęte czymś zupełnie innym. Nie była to jednak ta niemal naturalna dla mężczyzny ignorancja, ale pozostawał tak skupiony, że nawet te przyjemne bodźce nie rozpraszały jego uwagi. Ot, wyłączył się na nie, zapewne oddany kreowaniu dobrego kłamstwa.
Po koncercie odruchowo zaczął bić brawo, zamiast demonstracyjnie okazać swoją niechęć do głośnych koncertów. Nawet jeśli cała sala by wstała, on prawdopodobnie dalej by siedział i bez zastanowienia uderzał w dłonie pustym gestem. Otrząsnął się dopiero, gdy należało wychodzić. Jego ruchy przestały być tak sztywne, a spojrzenie w końcu skupiło się na Seanie.
- Idź i baw się dobrze. Ja poczekam w samochodzie, nie mam ochoty oglądać w Twoich oczach zachwytu nad innym mężczyzną – znów przyjął ten mrukliwy ton zawodowego amanta i wskazał mu drzwi, za którymi zapewne czaiło się spełnienie nastoletnich marzeń. Sam od razu zniknął w tłumie, mając swojego ucznia za dużego chłopca, który potrafi sobie poradzić i zrobić samodzielnie parę kroków.
Młodzieniec miał okazję z kilkoma innymi fanami i fankami nacieszyć się zespołem. Może nie miał muzyków tylko dla siebie, ale dzięki temu sytuacja była mniej krępująca. Mógł zadawać pytania, a nawet zapalić ze swoim idolem. Zdecydowanie lepiej, że nie było tutaj krytycznie spoglądającego i pogardliwie uśmiechającego się Donatiena, który bardzo skutecznie zepsułby chwilę nieskrępowanej radości, zmarszczeniem brwi powstrzymując każdy bardziej spontaniczny gest sympatii.
Sean mógł tam siedzieć ile chciał, a gdy wrócił do samochodu nie usłyszał nawet słowa wyrzutu. Donatien rozsiadł się wygodnie, odsuwając krzesło do tyłu, pochylając je, a nogi opierając o deskę rozdzielczą od strony pasażera. W palcach obracał jeden z pierścionków, jakby oceniał jego realną wartość na rynku jubilerskim. Wnętrze samochodu wypełniała już muzyka klasyczna, chopinowskie nokturny, znawca po wstępie odgadłby Nocturne Op. 48, No. 1 in C minor, następnie op.72, no.1 in E minor i op.37, no. 1 in G minor.
Niestety pojedynek z Chopinem przegrał zarówno Sean, jak i wyszukane grzeczności Włocha. Młodzieniec musiał samodzielnie otworzyć sobie drzwi do samochodu, ponieważ mężczyzna zauważył go dopiero, gdy ten rzucił się na siedzenie obok. Zabrał szybko nogi, nie wysilając się jednak na przepraszający uśmiech. Wsunął pierścionki z powrotem do kieszeni.
- Mam w domu oryginalnie zamknięte pudełko kart. Jeśli jednak nie ufasz mi do tego stopnia, to o ile jakiś kiosk jest czynny o tej godzinie, możemy zakupić nowe – mówił ciszej, ale tym razem jego celem nie była intymna atmosfera. To prawdopodobnie jakiś absurdalny szacunek do Chopina nie pozwolił mu zagłuszyć któregoś z dźwięków.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Sob Lip 26, 2014 3:54 pm

Wsiadł do samochodu, zatrzaskując za sobą cicho drzwi. Milczeniem pominął rozłożonego kochanka, chociaż zdaje się, że nie z grzeczności, a zwykłego roztrzęsienia. Tego z rodzaju pozytywnych, miłych przeżyć, przy których ciężko zachować powagę. Sean zupełnie niepotrzebnie próbował trzymać twarz, skoro zarumienione policzki i zagryzione wargi, zdradzały go bardziej niż uśmiech, który usilnie starał się powstrzymać. Donatien dobrze zrobił nie idąc z nim, jakkolwiek podobna reakcja nie upiększała wiecznie smutnej twarzy nastolatka, tak myśl, że każdy z uśmiechów nie jest dla niego, mogła być denerwująca. Bendtner prawdopodobnie uznałby jego obecność jako niepotrzebne, zawadzające tło. Oczywiście próbując ten fakt zataić, albo ubrać w ładne opakowanie.
- To było… - przyłożył palec do warg w geście konsternacji i prób skupienia się. Posiadał jeden z tych brzydkich nawyków pchania przedmiotów albo dłoni do ust, przy których biło się po łapkach jak niesfornego dzieciaka. Zaśmiał się cicho, odwracając się w jego stronę, krótko zerkając na znikającą biżuterię i ponownie wracając do przystojnej twarzy Włocha. – Przyznaj, że chciałeś poprawić sobie wieczór i zapewnić szansę na noc – dokończył lekkim tonem, wyraźnie w dużo lepszym humorze, skory do żartów, przekomarzania się oraz kpienia z samego siebie i swoich okropnych, czasami wręcz „babskich” fochów. W granicach rozsądku oczywiście, chociaż nawet teraz nie zabrakło w lekkim tonie oburzających ilości pewności siebie i odrobiny arogancji.
Przeczesał ręką swoje włosy, czochrając ciemne kosmyki. Nie pasując do klasycznej muzyki ze swoim zaskakującym pokładem energii, wylewającym się między szczelinami obojętnego, zdystansowanego muru, który skrzętnie budował i układał, niczym kostki domino. Nie pasując nawet do pełnego powagi Donatiena i eleganckiego wozu.
- Zaryzykuje – dodał nieco ciszej, układając się grzecznie na siedzeniu, chyba ostatecznie po tym specyficznym okazaniu wdzięczności, gotowy do zaakceptowania atmosfery w aucie. – Niezależnie od tego i tak będę na przegranej pozycji [/b]– uniósł brwi, doskonale już wiedząc, że mężczyzna miał większą wprawę i szczęście w kartach. Pomijając ten drobny szczegół, że Sean nawet nie dostrzegł, gdy ten wyjął pierścionki z kieszeni, po krótkiej chwili machając mu nimi przed twarzą.
- Jednak zamiast do kiosku, moglibyśmy podjechać do jakiegoś sklepu albo restauracji? -  zapiął pasy, robiąc się głodnym przez ten emocjonalny rollercoaster. Zresztą, zjedzona wspólnie kolacja prawdopodobnie żadnemu z nich nie zaszkodziłaby.  
... Prawdopodobnie.
[zt 2x]
Powrót do góry Go down
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Wto Gru 09, 2014 9:45 pm

Impreza charytatywna, na której wszyscy możni tego świata mogli pochwalić się swoim odświętnie pustym życiem. Przed trwającą obecnie przerwą, miało miejsce przedstawienie teatralne, które nikogo nie obchodziło. Spotkali się tu raczej miłośnicy fleszy niż sztuki. Donatien zapewne nie potrafiłby uzasadnić, dlaczego wybrał sobie na dzisiejszy wieczór akurat to piekło pośród idiotów w garniturach szytych na miarę. Cóż, przynajmniej debile z klasą.
Zachęcił groźbami kilku uczniów, by wzięli udział w tej imprezie. Potrzebna była darmowa siła robocza, do roznoszenia przekąsek i sprzątania bałaganu czynionego przez wykwintne towarzystwo. Oczywiście, swoją prośbę przed dyrektorem czy innym ważnym urzędem motywował troską o rozwój moralny uczniów i głodnymi murzynkami w Afryce. Kilkoro uczniów dostało więc okazję do odpracowania jakiegoś wyjątkowo haniebnego, niegodnego zachowania.
I właśnie jeden z nich mógł pośród szanownych gości dostrzec swojego ojca. O ile ten widok nie cieszył, to… wszystko co wydarzyło się później musiało być okropieństwem. Podglądacz, ze zgrozą mógł dojrzał, jak JEGO nauczyciel kładzie dłoń na ramieniu JEGO ojca. Zaskakująco poufałym, spokojnym gestem. Z pewnością, że nie zostanie odtrącony. Do tego nachyla się i szepcze mu coś do ucha. Proszę, ktoś wobec tatusia potrafił zachowywać się swobodnie i nawet dobrze bawić. Nie do wiary. Do tego Donatien zdecydowanie nie przypominał tego znudzonego tyrana ze szkoły. Percy nie mógł dostrzec reakcji ojca na te gesty „dobrego przyjaciela”. Za to sam został spostrzeżony przez Włocha, który na moment wydawał się skrępowany jego wzrokiem, jakby go na czymś rzeczywiście chłopak przyłapał. Szybko cofnął dłoń, która jeszcze chwilę temu spoczywała na klapie marynarki pana Debreu.
Znów Donatien coś wymruczał nachylając się do ucha Aarona. Naprawdę musieli stać tak blisko siebie? A do tego teraz razem odeszli gdzieś na bok. Zostawili resztę towarzystwa, z którym można sobie zrobić przepiękne zdjęcie do poczytnego magazynu z tytułem „Bohaterowie Afryki”. Percy jednak widział parę jeszcze chwilę pośród tłumu i dostrzegł, które drzwi wybrali na schadzkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Czw Gru 11, 2014 6:37 pm

Ostatnimi czasy kłopoty się go trzymały. Wpadał z jednego bagna w drugie. Tym razem wcześniej wspominane bagno miało postać imprezy charytatywnej, na którą w ramach pokuty musiał się udać. Odbębnienie godzin i innych bzdet w ramach swego niegodnego zachowania na zajęciach. Nie spodziewał się fajerwerków, ani tym bardziej występów striptizerów na tej nudnej imprezie. Chodził z tacą, niczym skończona ofiara losu podsuwając nadętym gościom szampana, który swoją drogą był cholernie drogi. Ulanie choćby kropli nie wchodziło w grę. Gospodarz, niestety, był wyjątkowym dupkiem, który wymagał od swych niewolników sztucznych uśmiechów, którymi mieli uraczać gości. Percy wpadł, jak śliwka w kompot. A kompotu nie lubił. Wałęsał się z tacą między pingwinami z muszkami i wystrojonych w drogą biżuterię choinek, aż w końcu jego wzrok nie złapał znajomej sylwetki ojca. Jeszcze tego starego zgreda tu potrzeba, po jakże ostrej wymianie zdań ostatnim razem na komendzie. Lepiej być nie mogło. Chciał sie ulotnić nim ten go zauważy, jednak coś go zainteresowało. Ale chwila. Zmrużył oczy, a wtedy wcześniej zasłonięty przez przechodzących koło nosa mu ludzi, nauczyciel włoskiego został odsłonięty. Donatien Moretii. Fakt faktem słyszał różne opowiastki o tym człowieku, jednak nigdy nie przypuszczałby, że ci dwaj mogli się znać. Stop. Czy nauczyciel właśnie z dziwną czułością położył rękę na ramieniu jego ojca? Albo miał śmieszne skojarzenia, albo faktycznie łączyła ich dziwna zażyłość. To mu bardzo nie pasowało, lecz nie mógł zostawić tego bez wyjaśnienia. Nie myśląc wiele, wcisnął tace pierwszemu lepszemu koledze i zaraz poszedł za nimi. Przecież nie możliwym było, aby jego ojciec mógł mieć kontakty homoseksualne, skoro jego za takowe tępi. Sprawa zrobiła się dla niego na tyle podejrzana, że ze szczeniacką ciekawością pchnął drzwi, za którymi chwilę wcześniej zniknęli podejrzani. Co on sobie wyobrażał? Starszy Debreu to zwykły hipokryta, a nauczyciel włoskiego to facet, który zapewne ma jakiś złoty interes. Pełen wątpliwości i przeróżnych oskarżeń miał nadzieję nakryć ich na jednoznacznej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Pią Gru 12, 2014 12:48 pm

Z perspektywy Percy’ego sytuacja rzeczywiście była jednoznaczna. Drzwi prowadziły do garderoby, w której ku jego zdumieniu panował porządek, a zamiast zapachu pudru i perfum unosiła się jedynie obrzydliwa, sosnowa woń odświeżacza do powietrza. Kostiumy były starannie porozwieszane i ukryte w pokrowcach. Temu miejscu bliżej było do kostnicy niż stereotypowej garderoby. Choć, zapewne młodzieniec na te walory estetyczne nie zwrócił uwagi, skoro zastał swoje ojca, który właśnie zapominał… a może raczej rozpinał swoją koszulę.
Donatien momentalnie odwrócił się w stronę gwałtownie otworzonych drzwi. Stał teraz przodem do swojego ucznia i zasłaniał mu w dużej mierze widok na ojca. Wydawał się zaskoczony tym nagłym wtargnięciem, zdradzając zdenerwowanie zaczął bawić się bransoletą zegarka. Sytuacja była absurdalna skoro dwóch dorosłych, postawnych mężczyzn miało być sądzonych przez małego Indianina. Kiedy nauczyciel uświadomił sobie komizm tej sytuacji aż mu oczy zabłysły z rozbawienia. Włoch jednak chciał nie tracić niczego na swojej postawy pewnego siebie dupka, przywołał więc na ustach szeroki, sztuczny uśmiech.
- Panie Percival radzę zamknąć drzwi, dość już osób widziało pańskiego ojca w tej… nietypowej sytuacji – ton głosu był tak oficjalny i rozkazujący, że uczeń mógł odruchowo (ze szkolnych przyzwyczajeń) zrobić to, czego chce od niego nauczyciel. Zresztą istotnie, co chwilę ktoś przechodził obok drzwi i zaglądał do środka widząc jego ojca majstrującego przy guzikach koszuli, drugiego mężczyznę i Percy’ego prawdopodobnie przygotowującego się do zrobienia sceny. Doskonały temat do plotek – A Ty, Aaronie, obawiam się, że będziesz musiał porozmawiać o nas z synem -

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Wto Gru 16, 2014 9:37 pm

Z perspektywy Percivala wyglądało, to naprawdę fatalnie, jednoznacznie i homoseksualnie. Z jednej strony miał cichą nadzieję, że ojciec faktycznie będzie mieć romans z nauczycielem włoskiego, aby w końcu z pełnym oskarżeniem wyrzucić mu jego hipokryzję, a z drugiej wolał, aby to wszystko dało się jakoś wyjaśnić.
Jednak na nieznajomy, trochę zbyt oficjalny ton zareagował odruchowo. Niczym w szkole, zrobił, to o co go poproszono. Zamknął za sobą drzwi posłusznie, niczym szczeniak. Mimo, to nie miał zamiaru ukrywać swojego niezadowolenia. Nie odzywał się. Stał i patrzał na nich, starając się zrozumieć, co tu naprawdę zaszło. Czyżby byli w trakcie gry wstępnej? Serio? W szatni? Kompletnie nie potrafił sobie wyobrazić, aby jego ojciec mógł się pokusić na takie szaleństwo. Byli tak od siebie różni, że Percy wiedział, że mężczyzna prędzej by zjadł własny krawat niż zrobił coś spontanicznego. Musiał mieć wszystko zaplanowane i zapięte na ostatni guzik, a taka krępująca sytuacja, w której każdy mógł go nakryć była zbyt niebezpieczna. Zbyt długo ukrywał swoje sekrety rodzinne, aby teraz niczym gówniarz dać się nakryć na potajemnych igraszkach własnemu synowi. To nie trzymało się kupy, chociaż faktycznie wszystko na to wskazywało. Aż go zemdliło. Matka pewnie zawału dostanie, jak się dowie.
- Co tu w ogóle się dzieje? – odezwał się w końcu, kiedy pierwsza fala niesmaku minęła. Nie ma nic bardziej żenującego od myśli, że rodzic uprawia seks. Tak, bardzo niedojrzane podejście, jednak nie każde dziecko w podobne tematy zapuszcza się myślami.
Zerknął to na jednego, to na drugiego. Zagryzł wargę chcąc ponownie się odezwać, jednak Donatien rzucił hasłem, które kompletnie potwierdziło wszelkie przypuszczenia domniemanego ich romansu.
- Jak to, o nas? – wydukał, będąc kompletnie w szoku. Nie spodziewał się, że jego podejrzenia mogą być prawdziwe. -  Co tu się dzieje? Wytłumaczy mi to ktoś? – Zerknął na profesora, gdyż wolał z nim rozmawiać nawet, jak ten miał dość nieciekawą opinie w szkole. Po ostatniej aferze do ojca nabrał sporego dystansu, który w tym momencie stał zażenowany takim obrotem sprawy. Widocznie nie spodziewał się własnego syna na podobnym przyjęciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Pią Gru 19, 2014 10:13 am

Odruchowo chciał przypomnieć młodzieńcowi, że ten rozmawia ze swoim ojcem i nauczycielem, więc powinien okazywać im szacunek, nawet jeśli ma zamiar dać teraz upust swoim emocjom. Szybko jednak zrozumiał, że przypominanie mu o OJCU i NAUCZYCIELU, może być zgubnym w skutkach pomysłem. Darował więc sobie, kontynuując metodę na zniewalający uśmiech, który już nawet nie wydawał się taki sztuczny.
- Myślę, że powinieneś dać zapiąć ojcu koszulę, nim zasypiesz go pytaniami – tym razem nie zastosował tego autorytarnego sposobu mówienia, był to raczej żartobliwy ton swobodnej pogawędki. Ups… chyba na ten szczegół nieubrania Aarona nie powinien zwracać uwagi. Cóż. Donatien zazwyczaj jest subtelny jak cegła rzucona w cudze okno. Przestał bawić się bransoletą zegarka i utkwił absyntowe oczy w swoim uczniu, ten gdyby nie emocje, zapewne traciłby pewność siebie proporcjonalnie do stopnia odzyskiwania jej przez postawnego blondyna. Donatien zamiast zakłopotany wydawał się teraz raczej rozbawiony sytuacją i w gotowości by przebić sztuczny balonik powagi, jaki reszta towarzystwa próbuje teraz nadmuchać. To przecież absurdalnie komiczna sytuacja, a oni próbują z niej zrobić cholerny dramat.
- A poza tym wolałbym uniknąć reakcji histerycznych z pańskiej strony. Spodziewam się, że żyje Pan w przekonaniu, iż ludzie starsi od pana w łóżkach tylko śpią i właśnie runął ów światopogląd. Dajmy jednak pańskiemu ojcu prawo do odrobiny przyjemności… z tego, co wiem nie jest Pan tak rygorystyczny w stosunku do swojej matki – Donatien dysponował informacjami, które pozornie mógł wydobyć tylko od Aarona, a mówił o tym z niezwykłą, irytującą swobodą… która w ogóle nie przypominała starszemu panu Debreu szantażu. A oczy Włocha wciąż pozostawały skupione wyłącznie na jego synu z wyrazem tego uprzejmego zainteresowania – Ewentualnie radzę w tej sytuacji wynegocjować od ojca późniejsze powroty do domu, nowszy model komórki czy wyższe kieszonkowe – dopiero w ostatnich słowach przebrzmiała nuta ironii, ale Włoch podejrzewał każdego ze swoich uczniów (prywatnej przecież szkoły) o najgorsze, materialistyczne pobudki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Nie Gru 21, 2014 12:57 pm

Percival nie zamierzał sztucznie uśmiechać się i udawać skruchy przez fakt, że znajduje się w jednym pomieszczeniu z własnym ojcem i nauczycielem włoskiego. Miał po dziurki w nosie tych wszystkich zadufanych w sobie facetów.
- Średnio mnie obchodzi jego koszulka – rzucił pod nosem, skupiając tym razem wzrok na swym ojcu, który uporał się z guzikami koszuli. Podszedł bliżej do nich jakby wcześniej nie brał udziału w tej sytuacji.
- Percival. To nie tak, jak myślisz – zaczął wolno, lecz wcześniejszy przytyk o koszuli wcale nie ułatwił Aaronowi sprawę, aby chociaż trochę załagodzić sytuację. W końcu na przyjęciu było wiele wpływowych ludzi, którzy słysząc i widząc kłócących się Debreu nagle zainteresowali się nimi, a o to się najbardziej bał. Wiedział, że syn w akcie złośliwości z pełną premedytacją odstawi mu szopkę byle tylko utrzeć nosa. Jednak trochę się zdziwił, gdyż po osiemnastolatku nie było widać nawet cienia zdenerwowania, ani jakiejkolwiek oznaki wybuchu złości. Dopiero na informacje o matce wywołały w nim większe emocje, które starał się wbrew pozorom ukryć. Ojciec byle komu nie rozpowiadałby tak dyskretnych spraw, które sam tuszuje.
- Bez obrazy, ale nie jest pan właściwą osobą, która powinna się na ten temat wypowiadać – rzucił, zerkając na Donatiena. Czuł niechęć. Nie lubił, kiedy obce osoby wtrącały się i wygłaszały swoje opinie na temat pochrzanionej sytuacji rodzinnej. - A jego pieniądze mnie najmniej interesują. – Starał się nie warczeć. W końcu rozmawiał z nauczycielem ze szkoły, a wiedział, że wszelkie wybryki źle się dla niego skończą. Chciał skończyć Royal bez żadnych ekscesów i zniknąć z tego miejsca raz na zawsze.
Aaron położył rękę na ramieniu Włocha w razie, gdyby ten pragnął uraczyć najmłodszego gościa w przechowalni jakąś kąśliwą uwagą.
- Nie wyobrażaj sobie jakiś niestosownych sytuacji. To tylko tak wyglądało. Więc nie dopowiadaj niestworzonych historii – ostrzegł.
- Nic nie dopowiadam. Ubierz się po prostu i nie rób scen – bąknął w stronę ojca. Nie ukrywał również ciekawości względem zażyłej relacji między Donatienem a jego ojcem. Jak dobrze się znali, że nauczyciel wiedział o rzeczach, o których nikt nie miał pojęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Pią Gru 26, 2014 12:22 am

Przyglądał się tej dwójce z coraz większą ciekawością. Jeden z nich był małym dzikusem, czego dowodem było powarkiwanie, drugi sprawiał wrażenie dziecka cywilizacji, parszywego hipokryty. Zapewne żartobliwie poddałby wątpliwości kwestię ojcostwa Aarona skoro tak są od siebie różni, ale to nie był czas na popisywanie się swoim poczuciem humoru. Zresztą… wtedy już na pewno by dostał w pysk od jednego albo drugiego. Dla pozostałej dwójki ten szeroki uśmiech, kwitnący na wargach mężczyzny, pozostał niezrozumiały i na dodatek niestosowny.
Przeniósł spojrzenie na dłoń na swoim ramieniu, a potem spokojnie na jej właściciela. Gdybym chciała być dramatyczna… to powinnam napisać, że w tych oczach Aaron wyczytał swoją zgubę. W każdym razie na chwilę zabłysły one nieposkromionym pragnieniem szyderstwa i psoty, które nie przystały mężczyźnie „po przekroczeniu Rubikonu nieuniknionego trzydziestka”.
- Nie wydarzyło się tu nic niestosownego – potwierdził spokojnie, ale w tym pięknym barytonie pojawiła się jakaś fałszywa nuta, delektował się chwilą pełnego napięcia milczenia, by kontynuować – w końcu nie ma nic niestosownego w tym, że chcieliśmy na chwilę być sami. Możesz być parszywym i obłudnym kłamcą dla świata, ale przed synem chyba nie wypada
Ponownie skupił spojrzenie zielonych oczu na swoim uczniu. Nie przyglądał mu się badawczo, raczej szukał porozumienia, a może tylko sprawdzał jego reakcje. Odruchowo poprawił krawat… zupełnie niepotrzebnie, w końcu wyglądał perfekcyjnie.
- Ale to pewnie też są sprawy, na temat których nie powinienem się wypowiadać, bo nie jestem właściwą osobą – sparafrazował słowa młodzieńca i choćby ten bardzo chciał, nie doszukałby się w nich ironii. Donatien wyglądał trochę, jakby czekał na pozwolenie na wyjście, co jakiś czas rzucając ukradkowe spojrzenia to na drzwi, to na zegarek. Ich nieobecność na przyjęciu zapewne została już zauważona, a i dłużej trwała, tym bardziej absurdalne plotki mogą powstawać. Ludzka fantazja w głupocie nie zna granic.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Pon Gru 29, 2014 5:09 pm

Miał dość tej całej szopki. Mdliło go na samą myśl o tym, że jego ojciec – człowiek o kamiennym sercu – może mieć z kimkolwiek romans. Ba, jakiekolwiek przyjaźnie. Zwłaszcza z panem Moriettim, który w szkole wcale nie słynął z dobroci serca dla swych uczniów, a ostatnimi czasy o tym człowieku chodziło coraz więcej plotek. Miał nadzieję, że ojciec znowu nie wpadł na jakiś genialny pomysł.
- Donatien… - mruknął Aaron proszącym tonem, który kompletnie nie pasował do rekina interesu. Widocznie był zmęczony dzisiejszym dniem na tyle, że nie miał ochoty na prowadzenie tych wszystkich bezsensownych dyskusji.
Nic się nie wydarzyło. Oblałem się winem, Donatien mi tylko pomógł – sprostował, zaraz poprawiając krawat tuż przy szyi. Percival nawet nie podważał wiarygodności tej historii, sam pragnął wyrwać się z tego towarzystwa, a następnie z przyjęcia. Dwóch Debreu w jednym miejscu nie zwiastowało niczego dobrego.
- Dobra, nie chce nawet wiedzieć. Róbcie co chcecie. – Percy zrobił krok w tył, palcami po omacku łapiąc za klamkę i wychodząc. Widocznie w tej sprawie nie miał nic więcej do dodania. Chociaż tak naprawdę był zażenowany całą tą szopką.
Aaron będący nadal w środku, spojrzał na nauczyciela.
- Ty to masz pomysły. Już i tak z tym dzieciakiem mam pełno problemów – westchnął cierpiętniczo. - Dziękuję za koszulę – powiedział, zaraz samemu opuszczając pomieszczenie, jednak zrobił to na tyle dyskretnie by żadna ciekawska para oczu, nie zdołała zlokalizować jego postaci. Nie tylko starszy Debreu był mistrzem wymykaniu się z imprez. Sam Percival miał zamiar ulotnić się w mgnieniu oka nim nauczyciel przyuważy brak jego obecności. W końcu z dobrego serca nie znalazł się na uroczystości. Odbywał karę, którą pragnął w trybie natychmiastowym zakończyć. Nie miał by nic do niej, gdyby nie nieprzyjemny fakt spotkania się z własnym ojcem. A to ze wszystkich kar była najgorsza. Chciał wrócić do akademika, wejść pod prysznic i zakopać się we własnej pierzynie. Niczym złodziej, wymknął się przed teatr, rozglądając się za jakaś taksówką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Pon Gru 29, 2014 11:19 pm

Odsunął się od mężczyzny, niezbyt poruszony jego cierpiętniczą miną, właściwie odrobinę go ona żenowała. Donatien jeszcze z czasów młodości miał wpojony odruch pogardy dla tych wszystkich filistrów, więc uważał możliwość pogrążenia go za wyjątkowo dobry żart. To wszystko oczywiście nie znaczyło, że Włoch nie lubił pieniędzy. On je wręcz uwielbiał posiadać, by móc kupować miękkie, idealnie leżące koszule i chodzić co wieczór do opery.
- Będziesz miał większe kłopoty niż ten dzieciak. Co zrobisz, kiedy wszyscy dowiedzą się, że ta wizja idealnej rodzinki to kłamstwo? Nikt nie będzie miał Ci za złe rozwodu, ale ciągłe oszustwa już tak. Zaufanie do Ciebie i firmy spadnie, gazety będą miały długo używanie – wyjaśnił niczym dziecku, z jakąś mściwą satysfakcją, w końcu Donatien był zdolny tylko do tych najniższych i prymitywnych uczuć. Zagadką pozostawało jednak źródło tych prywatnych, poufnych informacji, które nie zostały jednak użyte, jako szantaż. Aaron mógł być pewien, że jutro przeczyta o tym w każdym plotkarskim magazynie, a może nawet zobaczy jakieś zdjęcia.
- Pa, kochanie – rzucił przez ramię, posyłając tej rybce biznesu szeroki, jadowity uśmiech. Słowa te padły zresztą, gdy otwierał drzwi i były słyszalne dla jeszcze kilku osób na sali. Włoch nie przejął się jednak tymi spojrzeniami, miał do załatwienia coś ważniejszego, co próbowało mu odjechać taksówką. Wybiegł przed teatr, narzucając marynarkę na plecy i w ostatniej chwili położył ciepłą dłoń na ramieniu swojego ucznia. Ten gest nie był nachalny, zresztą już po chwili nauczyciel zakłopotany wycofał rękę. W tych zielonych oczach była troska, a zmarszczka na czole świadczyła o konsternacji. Ile prawdziwych uczuć w tym wszystkim było, wiedział tylko pan Moretti. A on… pewnie z obojętną miną stwierdziłby, że „żadnych”.
- Chyba powinniśmy spokojnie porozmawiać – podniósł obie ręce do góry w obronnym geście – nie będę bronił Twojego ojca – obiecał, mierzwiąc sobie blond czuprynę, nadając sobie mniej oficjalnego i poważnego wyglądu. Percy raczej nie miał z kim o tym podyskutować. Z matką o kochanku ojca? Z kolegami rozeszły się plotki? Pan Moretti zresztą nie przypominał teraz tego demona ze szkoły, a właściwie zadawał kłam wszystkim dym paszkwilom na swój temat. Taki wzór empatii i wsparcia teraz stanowił, że sam by siebie w lustrze nie poznał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Sob Sty 03, 2015 12:28 pm

Aaron lekko zdziwiony zerknął na Donatiena, po którym nie spodziewał się takiej postawy. Nikt wcześniej poza najbliższą rodziną nie odważył się mu powiedzieć czegoś podobnego prosto w twarz. Jego prywatne sprawy były świętością, którą nie wolno było poruszać bez wyraźnego pozwolenia pana i władcy. Nie lubił być pouczany i szturchany w bok, aby zszedł na ziemię i ocknął się, że swoim zachowaniem może prowadzić do własnej zguby. Jednak jemu było wygodnie utrzymywać iluzję kłamstwa mimo, że nieraz doprowadzało go do szału.
– A niech cię czorcie – rzucił mu jadowicie na odchodnym. Nie miał nic więcej mu do powiedzenia.
Percival miał osobiście dość jakikolwiek spotkań. Miał zamiar wrócić do domu, kiedy nagle zatrzymał go nauczyciel. Wszystkiego się spodziewał, ale nie jego. Prędzej by piekło się rozstąpiło i piekielny ogień buchnąłby spomiędzy ziemi, wypuszczając ogary.
- No dobrze – powiedział po dłużej chwili, kiedy pierwszy szok minął.
Nauczyciel włoskiego posiadający krztę empatii i zainteresowania stanem ucznia, to coś nowego. Czyżby krążące plotki o potworze włoskim były tylko durnym gadaniem mściwych uczniów, którym postawił złe stopnie? Na to wszystko by wskazywało. Jednak Percy nie należał do grona naiwnych i ufnych nastolatków, którzy dla chwili zainteresowania zdradziliby wszystkie sekrety świata. Z ostrożnością przyglądał się przystojnemu mężczyźnie zastanawiając się czego ten może od niego chcieć. A zapewne czegoś chciał.
- Skąd pan zna mojego ojca? – zapytał po chwili. Cóż, ciekawość mimo wszystko wzięła górę. Miał parę pytań do pana Donatiena, na które miał nadzieję uzyskać odpowiedzi. Wskazał ruchem głowy kierunek, w który zamierzał ruszyć. Niemo zaproponował spacer, czy jakkolwiek to można było nazwać. W taksówce wiele by nie usłyszał. Zresztą nie było nawet możliwości.
Ruszył przed siebie, wsuwając dłonie do kieszeń spodni, czując, jak lekko mu przymarzły. Zrobiło się cholernie zimno.
Zastanawiał się ile Donatien wie. W końcu nie tylko ojciec miał tajemnice. Widocznie syn miał podobną tendencję to zatajania prawdy, co starszy Debreu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   Wto Sty 06, 2015 9:55 am

Zapewne wiele by dał za możliwość pojawiania się z jakimiś efektami specjalnymi. Choć, wychodzenie spod ziemi pośród ogni piekielnych groziło przypaleniem brwi, więc chętnie zamieniłby je na zieloną mgiełkę towarzyszącą pojawianiu się Edwarda Mordake’a w AHS. Na razie musiał się jednak zadowolić plotkami na swój temat, które czasem robiły równie piorunujące wrażenie na uczniach. A Percy był naiwny. Naiwny, bo w tym jednym wypadku rzeczywistość była gorsza od plotek, ale skrywała się za pełną współczucia i zakłopotania maską.
Wzrok powędrował za czerwieniącymi się z zimna dłońmi, które zostały schowane. Cudem powstrzymał się przed zrzuceniem wszystkich pozorów i powiedzeniem, co myśli o rozmowie z rękami w kieszeni. Cudem.
- Porozmawiamy w kawiarni, póki trwają spektakle nikogo tam nie ma – zapewne starał się, by brzmiało to jak propozycja, a nie decyzja despoty… to wszystko skończyło się na staraniu. Donatien jeszcze nie oszalał, by brać pod uwagę zdanie, które określiłby mianem kaprysów, jakiegoś dzieciaka. Zielone oczy pozostawały skupione na drodze, nie rzucał w stronę swojego ucznia ciekawskich spojrzeń, nie starał się obserwować jego reakcji. Skupiał się zapewne na tym, by nie zamarznąć i na wyrzekaniu w myślach, jak bardzo nienawidzi spacerów.
- Myślałem, że pośród plotek, iż sypiam z wszystkimi moimi uczniami, są jeszcze te, mówiące o mojej słabości do pokera, a w klubach można poznać wielu… naprawdę wpływowych ludzi – odpowiedział w końcu, nadając jednocześnie odrobinę mniej oficjalny ton dyskusji. Przynajmniej starał się zasugerować, żeby darowali sobie te wszystkie fałszywe uprzejmości i niedomówienia. Otworzył przed nim drzwi do restauracji, z której uderzył w niego podmuch rozkosznego ciepła i zapach świeżo parzonej kawy, który tej o późnej porze mógł rozbudzić każdego. Stał tak, zapraszając go gestem do środka. Dopiero teraz ponownie skupiając na nim spojrzenie.
Nie wydawał się skrępowany słowami, które przed chwilą padły, a które zdecydowanie nie powinny być wypowiedziane w rozmowie z uczniem.

[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Królewski Teatr Narodowy   

Powrót do góry Go down
 
Królewski Teatr Narodowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony teatr
» Festiwal Cieni - Teatr Cieni
» Teatr
» Królewski Stos
» Teatr Katharsis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Teatry-
Skocz do: