IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Algerian Coffee Store

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Aidan

avatar

Liczba postów : 90
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Algerian Coffee Store   Sro Cze 17, 2015 9:54 pm

Najwyraźniej Aidan był nieco bardziej domyślny, niż niektórzy byliby skłonni się po nim spodziewać. A przynajmniej bywał. Teraz jednak bardziej przeczuwał niż zauważał i po prostu trafnie zgadywał. Tak właśnie wyglądały z jego perspektywy rozmowy z maestrem (i nie tylko rozmowy) - polegały na nieustannym zgadywaniu. Strzelał na ślepo, z grubsza szacując kierunek na podstawie dotychczasowego doświadczenia. Do tej pory niewielkiego, zakładał jednak pewną zmianę, nawet nie będąc do końca świadomym, co rozważa.  A może... może wiedział to doskonale.
Odłożona w pośpiechu filiżanka spotkała się ze spodeczkiem z brzękiem minimalnie głośniejszym niż powinna była. Aidanowe oczy przez chwilę pozostawały przez chwilę ukryte pod rzęsami, opuszczonymi chciałoby się powiedzieć - nieśmiało. Ale kiedy już uniósł wzrok dało się zauważyć, że przerażenie miesza się w nim z determinacją w dość zrównoważonej proporcji.
- Asekuracja... - powtórzył powoli, przeciągle, jakby smakując brzmienie tego słowa i delektując się nim. - Chociażby dlatego, że zwykle ludzie się nabierają. To całkiem bezpieczne. Czysto teoretycznie.  A może tak naprawdę przed chwilą ściemniałem i tak naprawdę jestem jeszcze gorszy? - w tych ostatnich słowach ujął samą prawdę, nie miał jednak pewności, czy Armand mu uwierzy.
Sam nie wiedział, czy chciałby, żeby tak było. Żeby uwierzył, a potem stanowczo i ostatecznie się pożegnał. Ideałem byłoby, gdyby uwierzył, a jednak został. Ale jeśli chłopak kiedykolwiek wierzył w tak doskonałe scenariusze, to już zdążył wyzbyć się podobnej naiwności.
- To dobrze. Obawiałem się, że bym nie podołał.
Miał ochotę zapytać, czy aby na pewno miał rację tylko w tej jednej kwestii - ale zrobiłby to tylko, gdyby miał większą pewność. Pewność siebie i sytuacji. Na pewno nie dziś. To pytanie przemknęło mu jednak przez głowę i odbijało się w niej echem jeszcze przez długą chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
A.E. Cozza

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 07/05/2015

PisanieTemat: Re: Algerian Coffee Store   Sro Cze 17, 2015 11:07 pm

Maestro przez chwilę obracał filiżankę na spodku, najwyraźniej rozważając w myślach to, co właśnie usłyszał. Po chwili, nie odrywają się od tego zajęcia, odezwał się:
- I decydujesz się mi o tym powiedzieć wiedząc, że tym samym i tak nic nie będę w stanie z tym zrobić...?
Powiedział to zaskakująco cicho i spokojnie, nawet jakby trochę do siebie. Dopiero potem znów spojrzał na chłopaka i podjął bardziej zasadniczo:
- Nie zaskakuje mnie to. Przywykłem do myśli, że ludzie zwykle kłamią, gdy mówią na swój temat. Pozwolisz więc że sam ocenię.
To była zwykła kurtuazja, wszak na pewno to zrobi a jeśli ktoś miałby co do tego wątpliwości, ton głosu mężczyzny powinien go naprowadzić na właściwy trop.
Ponownie milczał przez chwilę, zamyślony, nagle uśmiechnął się w ten właściwy sobie, zajadły sposób.
- Chcesz żebym Ci powiedział, że wszystko jest w porządku? - rzekł - Boisz się, że nie spełnisz oczekiwań, więc postanawiasz zaprezentować się z jak najgorszej strony, by później móc powiedzieć najwyżej "a nie mówiłem" - stwierdził tonem oskarżenia.
- Ale to się nie uda. Nie przejmę twojej odpowiedzialności za samego siebie, choć mógłbym. - zaznaczył. Z jakiegoś powodu fakt, iż kwestia ta wynikała z postanowienia, a nie niemożności, był istotny.
- Już Ci to mówiłem, prawda? - jego oczy błysnęły - jeśli masz zamiar czegokolwiek oczekiwać, musisz podjąć decyzje. A potem uczciwie przyjąć jej konsekwencje. Tylko w ten sposób udowodnisz że nie jesteś miernotą, jak reszta z nich - machnął pogardliwie dłonią, nie precyzując, co za 'ich' miał na myśli. Jego wypowiedź nabrała właściwości typowego dla niego moralizatorskiego monologu.
W tym wszystkim kryło się coś, czego Aidan, ze względu na swoja niedostateczną pewność siebie, nie dostrzegał, a co jasno przejawiło się w tej ostatniej wypowiedzi mężczyzny.
Można tylko zgadywać, że istniała jakaś praprzyczyna która sprawiła, że Armand gotów był zakładać, że chłopak, którego miał przed sobą, krył jakiś potencjał. Coś co miało go wyróżniać wśród tłuszczy, którą tak gardził. Czy była to kwestia intuicji, czy może ulegał złudzeniu lub nawet zauroczeniu, o którym nie miał pojęcia? Był przenikliwy, czy zwiedziony...?

_________________
☾ ( art is a way of cure and survival )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan

avatar

Liczba postów : 90
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Algerian Coffee Store   Czw Cze 18, 2015 5:14 pm

Potwierdził milcząco kiwając głową. Pozwoli, oczywiście, czemu miałby nie pozwolić? Przecież i tak by to nic nie zmieniło. Oczywiście zastanawiał się, czy ta ocena będzie rozsądna i miał pewne wątpliwości, by może na wyrost. Zapewne lepiej dla niego, żeby nie była. Mógłby, był pewien, że dałby radę rozegrać tu pewną manipulację na własną korzyść, ale chociaż przychodziło mu to do głowy czuł opór przed podobnym zagraniem. Bardzo chciał, żeby sytuacja pozostała możliwie jasna i uczciwa, na tyle, na ile to było możliwe.
Właśnie dlatego zdecydował się na taką, a nie inną odpowiedź.
- Nie, przecież naprawdę nie jest w porządku - oświadczył tak stanowczo, jakby to było oczywiste i biorąc pod uwagę treść słów dziwnie obojętnie. -  I to nie tak, że się tego boję, ja to wiem. Wiem, jak to się skończy. Mniej więcej. A jednak tutaj jestem, nie zamierzam uciekać, wygląda więc na to, że jakąś decyzję podjąłem.
Chyba zrobiło mu się lepiej, gdy już to z siebie wyrzucił. Oczywiście nie ogarnął go nagły spokój, nie mniej jednak nieco się odprężył, rozluźnił, pochylił nieznacznie w stronę mężczyzny, szukając bliższego kontaktu. I przymrużył nieco oczy, najwyraźniej poddając coś krytycznej refleksji.
- Ale nie musisz mnie w ten sposób podpuszczać. Przecież nawet jeśli zrobię coś tylko po to, żeby ci coś udowodnić i tak się na to nie nabierzesz, prawda? Po co nam to?
Tak naprawdę to nie była krytyka, Aidan podszedł do sprawy z wielką wyrozumiałością. Przez chwilę był skłonny udawać, że wcale nie widzi tej prowokacji, tej wcale nie subtelnej próby pokierowania nim, ale przecież chwilę wcześniej podjął decyzję by stawiać sprawy jasno. Podsumował to więc łagodnym uśmiechem, po czym, chcąc zająć czymś ręce, zabrał się za ciasto. Przełknąwszy pierwszy kęs zorientował się, że nawet nie poczuł smaku, drugiemu więc poświęcił już większą atencję, przez chwilę myśląc tylko o słodkim, cytrynowym smaku drażniącym zmysły. Miał wrażenie, jakby wszystko co jadł przez ostatnie tygodnie przypominało bardziej tekturę niż prawdziwe jedzenie, a teraz ten dziwny post się skończył. Prawie uśmiechnął się z zadowoleniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
A.E. Cozza

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 07/05/2015

PisanieTemat: Re: Algerian Coffee Store   Sob Sie 01, 2015 9:40 pm

Nie wiedzieć kiedy przeszedł do porządku dziennego nad tym, że chłopak zwraca się do nie per 'ty', jak również przemilczał poufałe zastosowanie zwrotu 'my'. Ta znajomośc rozwijała się w dziwnym kierunku i to gwałtownie. Ponadto, gdy patrzył teraz na Aidana, w jakiś dziwny sposób odnosił wrażenie, jakby chłopak wydoroślał. Czyzby nieco urósł? Czy jego gładkie rysy nabrały wyrazistości zastracając nieco swoją androgeniczną charmonijnosc w sposób typowy dla młodych męzczyzn? I chociaż owo wrazenie powinno okreslac spadek zainteresowania nim ze strony maestra, to jednak nie do końca tak sie działo. Zamiast zaniknac, raczej ewoluowało. Zainteresowanie na tle czysto seksualnym przechodziło powoli w coś mroczniejszego, własciwie wymykającego sie definicji. I nie mógł juz tego przerwać. Nie był w stanie odmówic sobie sprawdzenia, dokąd go to wszystko zaprowadzi.
W przedziwny sposób korelowało to z owym nowym pierwiastkiem, który zagnieśdził mu sie w głebi umysłu. Rzeczy wczesniej jasne i rozstrzygające nie były już takie oczywiste. Zasiewały mu się w głowie wątpliwości. Czuł potrzebe przyjrzenia się pewnym rzeczom, a to opóxniało podjęcie decyzji. Miał wrażenie ze wiele rzeczy jest nowych, a na tych starych nie wiedzieć skąd wyrosły obce elementy. teraz każdy z tych przedmiotów wymagał by wziąć go w ręce i starannie obejrzeć ze wszystkich stron, delikatnie zbadać palcami strukturę, usiłując dociec, czym są te niespodziewanie narosłe detale, skąd się biorą i być może, co oznaczają.

Przez chwile Armand wyglądał jakby dopiero co rozpalona energia go opuściła. Wpatrywał się w Aidana i to spojrzenie pochmurniało z każdą chwilą.
- Nie... Nie. Ponieważ ty nie chcesz, aby było w porządku. - oświadczył, tonem nowo odkrytej prawdy, która go nie zachwyciła. Nie wyglądało by miało wyniknąć z tego coś więcej, przynajmniej dopóki Aidan nie zwierzył się ze swego przekonania. Trudno określić co się właściwie stało, ale nikła nic porozumienia i szczerości, jaka być może się miedzy nimi zawiązała, zerwała się w tym momencie. Twarz Armanda wykrzywiła się a oczy błysnęły nienawiścią. Mimo to przemówił na pozór spokojnie:
- Ha, a więc wiesz jak to się skończy. Widzę że masz całą sprawę gruntownie przemyślaną. Konspekt prześlesz mi poczta, bym mógł zapoznać się ze swoją rola, która tak starannie dla mnie rozpisałeś?
Pod koniec wypowiedzi zjadliwość w jego głosie nie uszłaby już uwagi nawet najbardziej naiwnej jednostce.
- O czym tu właściwie rozmawiamy? Czego właściwie chcesz? Bo jeśli jestem dla ciebie sposobem na ukaranie się, czy cokolwiek siedzi w twojej głowie, to myślę, że możemy zakończyć już teraz.

Nic ich właściwie nie łączyło. Czego obawiał się Aidan? Armanda oczekiwań względem siebie... Czy swoich własnych? Naprawdę, to on go interesował, czy tylko kolejna możliwość samoumartwienia? Czy uznał, że Armand jest ku temu idealnym narzędziem? Oczywiście nie zgadzał się na taką etykietę. Aidan mógł sobie pragnąć zostać tragicznym bohaterem, męczennikiem w służbie własnych zaburzeń psychicznych, czy czego tam pragnął, ale Armand na pewno nie zgodzi się na to, by go sprowadzono do tak fatalnej roli. Wszystko w nim gwałtownie się przeciw tej wizji buntowało.

_________________
☾ ( art is a way of cure and survival )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan

avatar

Liczba postów : 90
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Algerian Coffee Store   Wto Sie 04, 2015 5:36 pm

To było szalenie frustrujące. Zaczynało się od lekkiego ukłucia, jak szpilką, a potem narastało, drażniło, bolało, nie dawało spokoju. W takich momentach chłopak miał szczerą chęć ciskania porcelaną, uderzania w stół, ostatecznie trzaskania drzwiami wychodząc. Ale nadal, oczywiście, siedział grzecznie, popijając herbatę i dźgając widelczykiem w kawałek ciasta i tylko jego mina zmieniała się z zasmuconej na naburmuszoną, jakby nie mógł się zdecydować jakie odczucia będą bardziej odpowiednie. Czuł się boleśnie niezrozumiany, uczucie prawdopodobnie typowe dla dzieciaków w tym wieku, co wcale nie czyniło tego bardziej znośnym. Przemknęło mu nawet przez głowę, że chyba faktycznie jest w tym jakiś masochizm, lecz przyznanie tego na głos równałoby się przyznaniu Armandowi racji, a na to nie miał ochoty. Przynajmniej nie w tej kwestii. Przynajmniej nie wprost.
- Muszę przyznać, że słuchanie tego faktycznie bardziej jest karą niż przyjemnością – przyznał z westchnieniem. – Tym bardziej, że nie całkiem to miałem na myśli.
Czuł się gorzej na samą myśl, że znowu musi się tłumaczyć. Chciałby, żeby to nie było konieczne chociaż raz, nawet jeśli jego usilne próby udowodnienia jak bardzo jest niegodny pokładania w nim większych nadziei tworzyły z tym pragnieniem pewien konflikt interesów. Gdyby się nad tym zastanowił pewnie sam by nie zrozumiał dlaczego tak się upiera by to ciągnąć. Więc może jednak ta ocena nie było wcale aż tak niesprawiedliwa.
- To, że staram się nie robić sobie jakiś dziwnych nadziei nie znaczy, że nastawiam się na nieszczęście. To raczej tak, że ja się łatwo przywiązuję do ludzi a potem oni znikają, na pół roku na przykład... - skrzywił się, uświadomiwszy sobie, że powinien był ugryźć się w język. - To źle zabrzmiało - mruknął przepraszająco. - Nie miałem na myśli... Chciałbym... - wykonał nieznaczny, nieokreślony ruch dłonią, jakby próbował wyłapać z powietrza słowa, których najwyraźniej mu brakowało. - Po prostu jestem pesymistą - zadecydował w końcu. - Ale i tak uważam, że ta rozmowa mogłaby być milsza. Właściwie na to liczyłem. Nie sądzę, żebym mógł długo znosić te wieczne wyrzuty. Nie podobasz mi się aż tak bardzo.
I znowu nie ugryzł się w język na czas. Na moment wbił wzrok w blat stolika, rozważając, czy jednak stąd nie uciec, rozmyślił się jednak i ponownie poderwał głowę, uznając, że jednak będzie brnął dalej.
- No dobrze, to ostatnie akurat nie było prawdą - powiedział cicho, najwyraźniej mocno zakłopotany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
A.E. Cozza

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 07/05/2015

PisanieTemat: Re: Algerian Coffee Store   Pon Sie 31, 2015 10:43 am

Ciężko pozbyć się starych nawyków. W umyśle maestra irytacja i złość wznosiły się i opadały jak fale przypływu, a pomiędzy kolejnymi ich natarciami było tylko znużenie i melancholia. Bezskutecznie usiłował przywołać do siebie poczucie spokoju i kontroli które, zdawało mu się, czuł zaledwie chwile temu, na początku tej rozmowy.
Refleksja nad tym była niczym nagłe zatrzymanie się w biegu. Nie wiedział, dokąd się tak spieszył. Niespodziewanie zamilkł, i podczas gdy Aidan mówił, splótł dłonie na blacie stolika i utkwił w nich spojrzenie. Był zdezorientowany i rozstrojony, nie czuł się sobą, a co gorsza, nie był już pewien kim jest ten właściwy 'on', ponieważ będąc we Francji miał poczucie jakiegoś przeistoczenia i łudził się, że było ono permanentne. Tymczasem powrót tutaj był niczym ponowne wciskanie się we wcześniej zrzuconą skórę i podobnie skazane na porażkę. Materia jego dawnej postaci z pozoru niedostrzegalnie, jednak pruła się na brzegach, odsłaniając wszelką niedostateczność i uwierała. Sam fakt ze czuł się winny wobec tego chłopaka niezbicie temu dowodził. Bezskutecznie usiłował wpasować się w znana, a jednak obca rzeczywistość.
Czy faktycznie Aidan wydoroślał, czy tez to Elia poczuł się jak dziecko?
Pożałował, że w ogóle znalazł się w tej sytuacji i zapragnął w tej chwili wstać i wyjść. Gdyby tylko mógł to zrobić, nie bacząc na nic...
- Przepraszam - westchnął, nie do końca rozumiejąc, co tamten przed chwilą mówił. Zmobilizował swoją koncentracje i dzięki temu mógł przyjąć wyznanie chłopaka z cała powagą. Uświadomił sobie ze zgrozą że doprowadził do sytuacji, z której nie ma pojęcia, jak wybrnąć. Dlatego milczał.
- Zacznijmy od początku - powiedział w końcu, po dłuższej chwili niezręcznej ciszy - Z tym że musisz wiedzieć... - zawahał się - Czuje się w obowiązku zaznaczyć... - westchnął bezdźwięcznie. Spojrzał wprost na chłopaka i wydusił w końcu - To zabrnęło za daleko. W istocie, to moja wina. - przyznał i siłą rozpędu dodał - widzisz, ja nie jestem gejem.
Przez chwilę zdawało się jakby zamierzał coś dodać, nie zrobił tego jednak. Siła tego przekazu i wszystko co za nim stało w zupełności wystarczyło, poza tym, czuł się naprawdę niezręcznie. Co prawdopodobnie i tak nijak się miało wobec tego jak poczuł się Aidan. Myśl o tym była trudna do zniesienia, więc odruchowo szybko się od niej odciął i teraz tylko w milczeniu obserwował chłopaka wzrokiem w którym, co gorsza, kryło się nieco litości.
Spodziewał się że to oznaczało koniec, prawdopodobnie koniec tej znajomości. W jakimś stopniu odczuł ulgę, chociaż również nieco żalu. Myśląc jednak racjonalnie, chłopak sam był przekonany iż ta relacja do niczego dobrego nie doprowadzi, a jednak nie był w stanie sam z niej zrezygnować. Czy zatem powinnością Armanda, jako dorosłego, nie było podjęcie tej decyzji? Ostatecznie rzecz niemal sama się dokonała, poprzez jego półroczną nieobecność, właściwym jednak było zakończyć to twarzą w twarz, jak teraz. Oraz, ostatecznie Aidan wciąż był nastolatkiem, zapewne teraz będzie mógł szybko o całej sprawie zapomnieć.

_________________
☾ ( art is a way of cure and survival )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan

avatar

Liczba postów : 90
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Algerian Coffee Store   Sro Wrz 09, 2015 7:37 pm

Czuł się absurdalnie i w tym absurdzie niemal nieznośnie. Właściwie miałby ochotę się roześmiać, ale (być może na szczęście) nie był w stanie się na to zdobyć. Tak naprawdę z całego tego chaosu odczuć był w stanie wyodrębnić i okazać przede wszystkim rozczarowanie. Bolesne, ale podszyte pewnego rodzaju niedowierzaniem.
Mógłby, oczywiście, uwierzyć w przelotną chwilę słabości, dlaczego by nie. Nawet mimo przekonania, że on wtedy wiedział, co robi. Więcej, że robił to z pełną świadomością, premedytacją i wprawą. Mogło go zmylić własne oszołomienie, wszak był wtedy jeszcze głupi i naiwny. Bardziej niż teraz. Ale teraz, przy tym ostatnim spotkaniu, czy nie usłyszał delikatnej sugestii? Czy nie widział spojrzenia dokładnie takiego jak tamtego poranka?
To wszystko składało się wcześniej na dość klarowny obraz, który teraz w jednej chwili zaszedł mgłą przez to jedno proste oświadczenie. Aidan czuł się oszukany. Być może nie miał do tego prawa, nie był jednak w stanie zapanować nad tym odczuciem ani nad wynikająca z niego bezsilną złością. Nawet nie czuł się na siłach by ją z siebie jakoś wyrzucić. Gdy odłożył filiżankę drżała mu rękę i nie widział co z nią zrobić, zatopił więc palce we włosach, mierzwiąc je przy tym nerwowo. Wyraźnie udręczony dłuższą chwilę zmagał się ze słowami, które narastały mu w gardle, ale których nie mógł wykrztusić. Wydawać by się mogło, że było w tej rozmowie więcej przeciągających się chwil milczenia niż wypowiedzianych słów.
- Nie rozumiem...
To była istota rzeczy, nie rozumiał. Nie rozumiał przede wszystkim tego, dlaczego Armand z takim uporem obracał z pył te wszystkie chwile, które on już gotów był widzieć jako szczęśliwe. Miał mu to za złe. I jednocześnie gotów był tłumaczyć w najprostszy możliwy sposób - wyrzutami sumienia i wyparciem. Gdy myślał o tym w ten sposób był trochę mniej zły, a nieco bardziej współczujący. Nie na tyle jednak, by sobie odpuścić, zwłaszcza, że był gotów zrzucić wszystkie wcześniejsze przykrości na karb panicznych prób odepchnięcia go.
- A więc... to była jednorazowa chwila słabości? - zapytał ostrożnie, czując jak mięśnie twarzy napina mu mimowolny skurcz. A potem chcąc jakoś odreagować i być może udawać, że wcale nie jest mu aż tak przykro dodał jeszcze: - Tylko proszę, nie mów, że wyglądam jak dziewczyna, to dla mnie za wiele.
Próbował się uśmiechnąć, ale miał w oczach wyraźne błaganie o odrobinę delikatności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Algerian Coffee Store   

Powrót do góry Go down
 
Algerian Coffee Store
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Irish coffee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Gastronomia oraz kluby :: ∎ Kawiarnie-
Skocz do: