IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Coffee Circus

Go down 
AutorWiadomość
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Coffee Circus   Sob Gru 21, 2013 2:48 pm

Kawiarnia otwarta jest codziennie od dziesiątej rano do szóstej po południu. Jest znana z wynajmowania młodych artystów, aby swoją muzyką umilali czas klientom. Oferowane są tu lekkie posiłki, a także bogate menu kaw oraz herbat. Miejsce należy do jednych ze spokojniejszych, ze względu na swój klimat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pią Sty 24, 2014 4:54 pm

Kiedy już oboje zebrali swoje zakupy ruszył za Vincentem do kawiarenki, chwilowo zawieszając ich rozmowę. Nie wiedział czy Vincent będzie miał dalej ochotę rozmawiać o tym temacie bo wyraź nie nie rwał się do gadki o miłości, ale co tam. Najwyżej przejdą na inny temat.
Długo nie szli bo w galerii była masa kawiarenek, restauracji i innych tego typu miejsc gdzie można sobie usiąść i zjeść coś lub wypić. Szybko wybrali jedno z tych miejsc i usiedli przy stoliku. Izuo postawił swoje zakupy pod stołem i przeciągnął się siadając na krześle.
- Wracając do tematu to nie, nie siedzę bezczynnie wypatrując tej miłości. Prawie każdy weekend spędzam na mieście, a wieczorem w jakimś klubie lub barze. Chyba nie brałeś mnie za jakiegoś staruszka, co? - wypowiedź zakończył lekkim śmiechem, akurat gdy kelnerka przyniosła im menu. Podziękował kiwnięciem głowy i otworzył kartę, nie wiedząc właściwie czy ma na cokolwiek ochotę. Głodny nie był, na nic słodkiego też nie miał zbytnio ochoty. Za to bardzo go zaciekawił ogromny wybór przeróżnych herbat, na to mógł się skusić.
- Na pewno mamy wszystko czego potrzebowałeś? - zagadnął Vincenta. Jeśli miało mu się coś przypomnieć jeszcze to lepiej teraz niż jakby już wyszli z galerii.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pią Sty 24, 2014 9:12 pm

Vincent nie odzywał się w drodze do kawiarenki - nie widział potrzeby. Szedł ramię w ramię z Izuo, chociaż znał na pamięć galerię, tak jak PRAWIE całe to miasto. Gdy weszli, nawet się nie rozejrzał, zasiadając od razu przy stoliku. Zmierzył swoje menu wzrokiem, chociaż wiedział, czego chciał. Gorącą czekoladę i jakieś zjadliwe ciastko i to zażądał, chociaż  z czarującym uśmiechem, nie bacząc na brązowookiego i odgonił ją gestem dłoni. Znowuż wlepił swoje niebieskie spojrzenie w towarzysza.
-  Ależ skąd - odparł natychmiast, przy czym zakręcił kosmyk włosów o palec -  W dalszym ciągu nie mam miliona, nie mam własnego burdelu i siostry przy boku, nie posiadam złotej tabliczki w Hollywood. Ale, jeśli chodzi o zakupy, to myślę, że tak. Co za problem wybrać się jeszcze raz? Przecież nie powiedziałem, w który weekend odbywa się randka. - uśmiechnął się do nauczyciela, nie bacząc na to, że ten poniekąd mógł czuć się - najprościej mówiąc - zrobiony w konia.
Podirytowana kelnerka, ponownie przywołana przez Gwiazdę, spojrzała wyczekująco na starszego z mężczyzn, już stukając długopisem o kartkę, nieświadomie pośpieszając go. Przecież miała jeszcze tylu klientów!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Sob Sty 25, 2014 1:44 pm

- Nie o tym mówię Vincent - pokręcił lekko głową, rozbawiony poczuciem humoru u chłopaka - Po prostu nie chce żeby było tak, że wyjdziemy i wtedy nagle coś Ci się przypomni. No i drugi raz raczej się z Tobą nie wybiorę, wiesz już co i jak, więc nie potrzebujesz mnie - odparł spokojnie, nawet nie czując się urażony czy zrobiony w konia przez chłopaka. Po co miałby przejmować się takimi drobnostkami? Szkoda zdrowia na złości, a jak już wspomniano wcześniej Izuo posiadał wręcz anielską cierpliwość i naprawdę bardzo trudno było go wyprowadzić z równowagi.
Uniósł wzrok na kelnerkę, która wyraźnie się spieszyła, a przecież wcale nie było tutaj takiego tłoku. Poprosił tylko o zieloną herbatę z cynamonem co kelnerka dosyć szybko zapisała i niemal dosłownie zniknęła. Uśmiechnął się z rozbawieniem i wrócił spojrzeniem do towarzysza spaceru.
- Tak właściwie to poinformowałeś już swojego ukochanego o tej randce czy chcesz mu zrobić niespodziankę? - zapytał chłopaka z zaciekawieniem. Niech może teraz on co nieco powie o tym co planuje, a nie skupiają się na nauczycielu w rozmowie.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Sob Sty 25, 2014 2:58 pm

-  Chcesz powiedzieć, że już  cię nie zaproszę, czy po prostu mnie odrzucisz? - spojrzał na niego ciekawy, z tym swoim uśmieszkiem. Nie wykluczał żadnej opcji.
Nawet nie odprowadził kelnerki wzrokiem, skupiając się na nauczycielu. Wolał patrzeć na jego twarz, niżeli na babski tyłek.
-  Poinformowałem. Prowadzimy taki styl życia, że trudno o niespodzianki, bo nie wiadomo, czy jeden drugiego zastanie. - prychnął pod koniec odpowiedzi, niezadowolony z tego faktu. - Zawsze bywa tak, że nie pasuję do partnera. To jest mój... nasz pech albo moja osobliwość. - mruknął już bardziej do siebie, niżeli Izuo i zamknął buźkę.
Ostatnie, czego chciał, to zwierzać się komuś. Dobre sobie.
Odchylił się nieznacznie na krześle, mierząc gostka spod rzęs. Wykrzywił wargi w grymasie. Nim zdołał coś powiedzieć, przerwała mu kelnerka, która dała im zamówienie, życząc krótko smacznego. Chwycił swój kubeczek, po czym pociągnął nosem zapach kakao. Upiwszy łyka, rzekł:
-  Szczerze, z dnia na dzień coraz bardziej śmieszą mnie te romantyzmy. Mój poprzedni związek, niby taki intensywny, niby tyle poświęceń i miłości, ale skończyło się na tym, że po zerwaniu, od razu, on miał mnie gdzieś i ja jego. Mimo obietnic, których ja nigdy nie składałem. - stwierdził, wzruszając ramionami.
Spokojnie mógł o tym mówić. Przecież nie było wiadomo, o kogo chodzi, a sam Vincent pozostał niewzruszony.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Nie Sty 26, 2014 10:37 am

- Chcę powiedzieć, że nie ma potrzeby żebyś mnie zapraszał bo już wszystko wiesz co i jak, sam sobie dasz radę - odparł tłumacząc dokładniej chłopakowi o co mu chodziło. Jego zdaniem następnym razem Vincent sam świetnie sobie poradzi z zakupami, oczywiście pomocy i tak nie odmówi, ale wolałby żeby uczeń wyciągnął jakąś lekcję z ich dzisiejszej eskapady i w przyszłości sam przygotowywał takie spotkania romantyczne.
- Rozumiem, oboje zapracowani i macie swoje obowiązki, to rzeczywiście lepiej planować wszystko razem - kiwnął lekko głową - Skoro potraficie znaleźć dla siebie czas mimo wszystko to znaczy, że Wam zależy - -dodał jeszcze. W końcu gdy człowiek zalatany to ciężko znaleźć wolną chwilę, coś Izuo czuł, że Vincent bardziej się angażuje niż sam to odczuwa. Pewnie za jakiś czas to odkryje i wystarczy aby partner był równie zaangażowany.
Uniósł głowę gdy podeszła do nich wreszcie kelnerka z ich zamówieniem i podziękował przysuwając bliżej siebie herbatę. Oj tak, pięknie pachniała, uwielbiał zieloną herbatę, zapachy dzieciństwa kiedy to jeszcze mieszkał w Japonii. Upił niewielkie łyk słuchając przy tym uważnie chłopaka.
- Z każdym jest inaczej, każdy związek będzie wyglądał inaczej. A skoro rozstałeś się z tamtym to wychodzi na to, że nie on był Ci przeznaczony. I tak, domyślam się, ze nie wierzysz w takie pierdoły jak przeznaczenie, wyrażam tylko swoją opinię ze swojego punktu widzenia - uśmiechnął się lekko. Szczerze, był niemal pewien, że chłopak nie wierzy w przeznaczenie, miał zupełnie inne nastawienie do życia. Owszem, bolało go kiedy rozstawał się z kimś, ale nadzieja nie znikała bo wierzył, że gdzieś tam jest ktoś mu przeznaczony.
- Długo ze sobą jesteście? - zapytał z czystej ciekawości, grzejąc sobie dłonie o naczynie z herbatą.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Nie Sty 26, 2014 11:14 am

-  Czy ja wiem. Zawsze znajdowałem czas na imprezy, więc poświęcenie trochę czasu dla mego chłopca nie jest wyczynem. Poza tym, wbrew pozorom, dbam o to, co moje. - wzruszył ramionami, wcale nie przejmując się tym, że wydawać się mogło, iż traktuje swojego chłopaka przedmiotowo.
Upił kolejny łyk swojego napoju, a dotąd napięte mięśnie powoli rozluźniały się, tylko pod wpływem magii gorącej czekolady. Nigdy nie ukrywał tego, że jest to jego kolejne uzależnienie. Zamruczał nisko, nieświadomie, co zapewne mógł usłyszeć Izuo, gdyby tylko wytężył uszy. Już nawet zapomniał o tej whiskey z lodem...
Nawet nie wykrzywił warg pogardliwie, gdy tylko usłyszał kolejną niedorzeczność.
- Zakładając, że takie coś istnieje... - zrobił krótką pauzę, oblizując usta z napoju - Skąd mogę wiedzieć, czy ten jest mi przeznaczony? - uniósł brewkę, starając się zapanować nad chęcią kpienia. - Jakieś... dwa miesiące...? - odparł na ostatnie pytanie. Przecież nigdy nie bawił się w to słodkie odliczanie. Rzekomo, szczęśliwi czasu nie liczą, chociaż daleko było Centowi do tego stanu.
Upił kolejnego łyka brązowej cieczy, wlepiając nieprzytomne spojrzenie w stół, zamyślając się na chwilę. Nim zdołał się zorientować, napój zniknął z kubeczka, co skomentował uniesieniem brwi. Zamrugał szybko oczami i odstawił naczynie, zaraz splatając ręce na klatce piersiowej. Wlepił spojrzenie w nauczyciela.
- Ile masz za sobą związków? - zapytał, nawet nie siląc się na ciekawski ton. - I czym one się od siebie różniły?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Nie Sty 26, 2014 5:09 pm

- Rozumiem, ale tak czy inaczej mówiłeś, że ciężko znaleźć wolny czas. To dobrze, że dbasz, to najważniejsze - odparł popijając powoli swoją herbatę. Co prawa w dziwne słowa Vincent ubierał to co chciał powiedzieć bo brzmiało jakby traktował kochanka jak przedmiot, ale widocznie inaczej nie potrafił tego opisać. Nie będzie się czepiał takich szczegółów.
- No i tu jest ten problem, nie możesz wiedzieć czy on Ci jest przeznaczony bo nie znasz przeznaczenia. Trochę bez sensu, prawda? - zaśmiał się lekko. Nie potrafił dokładnie wyjaśnić jak działa przeznaczenie bo i sam tego nie wiedział. Dopiero w momencie śmierci można pomyśleć, że ten który jest w tej chwili u Twojego boku był Ci przeznaczony bo był z Tobą aż do śmierci.
Sam popijał swoją herbatę powoli, nigdzie się nie spiesząc, jak i nie poganiając Vincenta z kolejnymi słowami. Gdy ten mu powiedział jak długo jest teraz w związku kiwnął tylko głową na znak, że zrozumiał.
- Ile związków? Cóż, traktuję te sprawy bardzo poważnie i z byle kim nie chodzę... - zamyślił się lekko na chwilkę - Trzy. Dwa jak jeszcze chodziłem do tej szkoły i jeden na studiach, żaden nie wypalił. Ciągle czekam na tego szczęściarza co zechce być ze mną forever- wypił ostatni łyk herbaty i westchnął lekko, odstawiając kubek na stół.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pon Sty 27, 2014 12:02 pm

- Stwierdzam, że każdy jest Bogiem własnego życia, te twoje przeznaczenie nie ma nic wspólnego. Wszystko zależy od nas samych. - stwierdził - jak dla Vincenta - rzecz oczywistą - To nie przeznaczenie sprawiło, że jestem kim jestem. - prychnął pod koniec, obdarzając nauczyciela uniesieniem brewki. I co, może powiesz, że się mylę?
Wbrew pozorom, nie był takim leniwcem, na jakiego się kreował. Cały czas pracuje nad tym, aby stać się znanym, a z czym idzie, zarabiać więcej, ale powiedzmy sobie szczerze - nikt tak chętnie "gówniarzy" nie przyjmuje. Tym bardziej, gdy mają własne zdanie i nie sypiają ze swoimi pracodawcami.
Kolejne, kpiące uniesienie kącika ust, który wręcz idealnie pasował do twarzyczki gwiazdy.
- Forever? Naprawdę? Izuo, jak bardzo naiwny możesz być? Nic nie trwa wiecznie. - stwierdził chłodniej, obdarzając go długim spojrzeniem.
Bynajmniej nie flirtował, po prostu podkreślał swoją pewność siebie.
Naprawdę, Vincent już dawno wyzbył się tych słodkich iluzji.
Spojrzał na swój pusty kubek, jednak nie zamówił kolejnego. Nie zabawi tutaj długo, Star nudził się szybko, a tutaj nie było żadnych atrakcji.
- Myślę, że kiedyś coś w ciebie uderzy i zrozumiesz. Naprawdę, nie mogę uwierzyć, że w tych czasach są jeszcze tacy ludzie. - dodał z westchnięciem, chowając niesforne, czarne kosmyki za ucho.
Naprawdę, kiedyś może i zrozumiałby tego człowieka... ale teraz nie było takiej opcji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pon Sty 27, 2014 2:24 pm

- Och, ja nie mówię o całym życiu. Poza tym - wzruszył lekko ramionami - Nikt nie każe Ci wierzyć w to co ja, prawda? Ty masz swoje przekonania, a ja swoje, tyle. Nie mam zamiaru udowadniać, który z nas ma rację, a który jej nie ma - odparł spokojnie. Niech Vincent wierzy w co chce, a on będziesz wierzył w to co on chce i tak będzie najlepiej. Bez wykłócania się o to, który z nich myśli prawidłowo.
Splótł swoje dłonie razem i oparł na nich brodę uśmiechając się troszkę jakby smutno, patrząc prosto na ucznia i słuchając go.
- Wiesz, to smutne, że nie wierzysz w prawdziwą miłość - po chwili jednak uśmiechnął się nieco weselej i usiadł prosto, przeciągając się. Ile osób spędzało ze sobą całe życie, byli ze sobą aż do śmierci. Ilu staruszków pomimo wieku wciąż chodziło trzymając się za ręce. Ten świat jest brutalny, ale wystarczy chcieć i można w nim odnaleźć to szczęście zwane miłością.
- Mam nadzieję, że nie mówisz o ciężarówce i nie życzysz mi źle - odparł z uśmiechem choć wiedział, że nie o to Vincentowi chodzi. No, ale zażartować sobie zawsze można, czyż nie? Oczywiście, że tak.
Był ciekaw, która jest już godzina, pewnie dosyć późno. Sporo czasu spędzili w sklepie i tutaj.
- Powinniśmy już chyba iść, nie sądzisz? - zapytał młodszego chłopaka.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pon Sty 27, 2014 2:47 pm

- Po prostu nie masz sensownych argumentów, panie romantyku - odparł, mrużąc oczy -  Miłość nie jest potrzebna mi do życia. Poza tym, są rzeczy, na które nie mogę sobie pozwolić.
Znowu jego głos był chłodny. Najwidoczniej trzymał Izuo na dystans, co na dłuższą metę jest dobre dla Izuo i dla Matrony. Przecież byli zupełnymi przeciwieństwami. Posłał mu krótki uśmiech, gdy ten wspomniał o ciężarówce. Prawdopodobnie, Vincentowi nie byłoby nawet przykro z tego powodu, mimo że ten pomógł mu w randce. No cóż, posiadał nieco inaczej skonstruowane sumienie, nic nie mógł na to poradzić. Kiwnął głową na ostatnie słowa, wyjmując portfel z kieszeni płaszcza i rzucił na stół kilka funtów. Starczy na napiwek dla kelnereczki.
Sięgnął po rękawice, zakładając je.
- Dzięki za pomoc, Iz. Ach i mam nadzieję, że wszystko co powiedziałem, zostanie między nami. - kiwnął krótko głową, chociaż jakby to wyszło, za bardzo by nie cierpiał.
Założył płaszcz i wyszedł z kawiarenki.
I tyle go widziano.

[z/t]x 2

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zahil

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pon Cze 16, 2014 1:34 pm

Nie można było się wyrazić inaczej jak tak, ze Zahil to wyglądał jak siedem nieszczęść w tym momencie. Zły, smutny i pogrążony we własnych, ponurych myślach dotarł w końcu do jakiegoś bliżej nieokreślonego centrum a tam, znalazłszy sobie miejsce spokojnie dopiero w wydzielonej kawiarni mógł odpocząć. Tak, będzie miał wystarczająco dużo czasu na to, żeby odpocząć. Ile czasu może minąć zanim znów znajdzie jakąś robotę? Dalej mu się w głowie nie mieściło, jak tamten sukinsyn mógł go z roli wykopać. Bo niby jakieś plotki. Pierdolić plotki, najlepiej chyba jakby z domu nie wychodził, bo zaraz ktoś coś wymyśli. Idioci. Jak można w ogóle coś takiego wierzyć? I być przy okazji na tyle nieobiektywnym, żeby jego wersji nie wysłuchać?
Zahil załamywał ręce. No, teraz to naprawdę nie ma co robić. Całe szczęście że nie był rozrzutnym dupkiem. Ze miał jeszcze od cholery kasy na koncie. Bo inaczej to by chyba zginął na tym świecie i z gwiazdy byłby zwykłą szmatą, latająca dziury w spisie ludności. W końcu jednak tak prędko by nie zginął. Jednak ktoś go zna, ktoś ogląda.
Zamówił jakąś kawę, ciastko i czekał. Na co czekał poza zamówieniem? Chyba na cud z nieba. Był w tak podłym nastroju, że obawiał się, ze jeszcze mu to na stałe zostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pon Cze 16, 2014 3:25 pm

Było dopiero południe, a on już tak wiele zrobił. Był na treningu, wykąpał się, zjadł dwa jabłka i jogurt, narysował kilka nowych strojów, które chciałby zrobić sobie na lato. A teraz z teczką w ręce maszerował sobie w poszukiwaniu jakiejś kawiarni, która zachęciłaby go zapachem kawy. Słońce świeciło wysoko na niebie, było ciepło. Chłopak miał na sobie białą jasną koszulę z rękawem ¾ pod spodem miał granatową bokserkę opinającą jego dobrze zbudowane ciałko, do tego granatowe rurki i Conversy również granatowe z materiału podobnego do jeansu. W ręce trzymał teczkę, w której spoczywały rysunki ciuchów, które zamierzał jeszcze dopieścić, ale do tego potrzebował weny twórczej i czarnej kawy. Tak więc nie mogąc się już doczekać, wszedł do pierwszej lepszej kawiarni po drodze. Było w niej sporo ludzi, przeciskał się między stolikami. Był uradowany, bo było słońce, bo zbliżały się wakacje, bo wszystko układało się tak jak układać się miało, bo zdobył ostatnio złoty medal w zawodach. W sumie to wyglądał jak jaśniejące słońce albo truskawka dopieszczana odpowiednią ilością słońca. Był Happy i chyba nic nie mogło tego zepsuć. Nawet ulewny deszcz czy grad!
Przepychając się między stolikami, przez przypadek potrącił kelnera, który szedł z jakimś zamówieniem na tacy. Kawa wylała się i zalała ciasto leżące na talerzyku obok niej. Kelner coś na niego nakrzyczał, używając nawet słowa „rozpieszczony bachor”, ale Satori stanął na wysokości zadania i odebrania konsekwencji za swój czyn i zaproponował, że to on pójdzie przeprosić tego klienta, że jego zamówienie zostanie dostarczone z opóźnieniem. Kelner się zgodził i wrócił z tym bałaganem na tacy do baru. Tak znowu on dostał ochrzan od szefa sali, ale Satori już nie słyszał o czym mówią. Poszedł więc do stolika i już miał zacząć przepraszać, kiedy jego oczy ujrzały, smutnego, zupełnie bez życia, siedzącego wpatrzonego w jakiś jeden punkt Zahil'a.
Nie zastanawiając się zbyt długo nad tym co robi usiadł naprzeciwko niego i popatrzył na niego.
– Hej. Co ci się stało? Umarł ktoś? – zapytał, bo jego znajomy wyglądał tak jakby właśnie umarła mu jakaś bardzo bliska osoba. Zupełnie zapomniał o tym, że miał poinformować go o opóźnionym zamówieniu.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zahil

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Wto Cze 17, 2014 1:57 pm

Ile Zahil by dał, żeby być w lepszym nastroju. Teraz to była po prostu chmura burzowa nad nim. W myślach ciągle pojawiały mu się najróżniejsze, zwykle te ponure wizje, kiedy to on, szanująca się gwiazda teatralnych desek, nagle miałaby być strącona z piedestału i rzucona na bruk niczym stara gazeta. Co to to nie, on z pewnością sobie na takie coś nie może pozwolić. Jest chyba zbyt dumny i zbyt pewny siebie, żeby w ogóle mógł o tym pomyśleć, że coś takiego by miało miejsce kiedykolwiek w jego życiu.
Zastanawiał się, gdzie jest jego zamówienie. No ile można czekać na głupią kawę i kawałek ciasta? Przecież nie zamawiał cholera wie czego, chyba, że właśnie pieką jego zamówienie. No cóż, można i tak, aczkolwiek cena nie przemawiała za tym by faktycznie tak było. Nie zauważył tym bardziej hałasu, nie zaobserwował niczego niecodziennego, pogrążony dalej w swoich ponurych myślach. Ile on by dał, żeby móc tę rolę odzyskać i mieć święty spokój.
Podniósł niemrawo głowę i przeniósł wzrok na chłopaka, bo słysząc znajomy mu głos, wręcz aż nie dowierzał specjalnie, że mógłby go tutaj zastać. No na pewno nie teraz. Wzrok mimo wszystko dalej miał pusty, nieobecny, jednak starał się uśmiechnąć. Co oczywiście minęło się z celem.
- Cześć Satori - Mruknął, przecierając oczy. znów zamilkł. Jakby nie wiedział, czy powinien mu o takich rzeczach mówić - Nie... nic takiego. Ktoś mnie tylko bardzo mocno zdenerwował - Odpowiedział, co oczywiście było po części kłamstwem, ale po co miałby Satoriemu zaprzątać głowę swoimi problemami?
No, aż tak źle nie było, żeby mu ktoś umarł, chociaż po prawdzie, to nawet nie miał kto. Przynajmniej nikt na tyle dla niego ważny Ale ucierpiała tutaj jego duma, jego poczucie własnej wartości zostało zachwiane, a to tylko potęgowało w nim złość. Dlatego tez liczył się ze słowami, żeby specjalnie nie urazić przypadkiem chłopaka. Przecież nie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Sro Cze 18, 2014 5:40 pm

Dobry humor Satori'ego gdzieś uciekł, gdy zobaczył Zahil'a w stanie agonalnym. Jak nawet aktor nie potrafi zagrać porządnego uśmiechu, to znaczy, że nie jest z nim zbyt dobrze. Więc to wymuszone coś, co niby miało być „radosnym” uśmieszkiem, jeszcze bardziej przeraziło czerwonowłosego chłopaka. Tak więc Satori spojrzał, na niego zrobił minę naburmuszonego 5-cio latka i podniósł wysoko brwi w niedowierzaniu.
– Jak dalej będziesz mi taki beznadziejny kit wciskał to się wkurzę. – powiedział wciąż tak śmiesznie nadymając policzki. Jakby chciał pokazać jaki to on jest bardzo obrażony, że Zahil opowiada mu takie brednie i do tego okłamuje go prosto w oczy.
– A może zaczniesz mó... – zaczął mówić, ale nie skończył bo przyleciał wkurzony jeszcze bardziej kelner, który zaczął opowiadać całą historię zderzenia z Satori'm. Zaczął też przepraszać Zahil'a, podał mu zamówienie, po czym odszedł. Satori popatrzył za nim ze złością, bo od niego nie przyjął zamówienia. Nawet nie próbował. Nie poczekał, tylko uciekł do baru. A tam nie ważne, teraz aktor był najważniejszy.
– A mógłbyś mówić o konkretach? Kto? O co? I czemu wyglądasz tak jakoś inaczej? – zapytał chłopak i cały czas wpatrywał się w mimikę twarzy Zahil'a. Może uchwyci jakąś zmianę. Chodź z aktorami to jest ciężko. O nich to nigdy nie wiadomo co myśleć, bo jak ubierają którąś ze swoich masek to już pies pogrzebany.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zahil

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 19/01/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pią Cze 20, 2014 1:13 pm

- Satori, ja nigdy nie wciskałbym ci żadnego kitu - Odpowiedział niemal od razu, zaraz po jego pierwszej wypowiedzi. Jego naburmuszona mina była doprawdy urocza i w normalnych warunkach, rozczuliłaby serducho aktora, ale nie teraz. Teraz miał dość poważny problem, nawet jak to był problem z samym sobą, to się nie prezentował wesoło. I tak miał po brzegi wypełnione własne myśli, takimi, które byłyby dla innych powodem do depresji. Dla Zahila niekoniecznie, aczkolwiek, wyglądał teraz jakby otworzył paczuszkę pandory.
W międzyczasie przybyło jego zamówienie. Nie specjalnie też kontaktował się z przepraszającym go kelnerem, toteż tylko uśmiechnął się, podziękował i tyle by było z jego rozmowy z tym panem. Zanim zwrócił wzrok z powrotem na chłopaka, przez chwilę wpatrywał się w jego zamówienie, po czym mozolnym ruchem dłoni przesunął je pod nos Satoriego.
- Masz, straciłem ochotę - Odparł zanim ten jeszcze zdążył mówić. Albo mówił już, a Zahil mało na to uwagę zwrócił. Taki przybity wzrok.
Chwilę się wahał.
- Wykopali mnie z roli - Szepnął, żeby przypadkiem osoba obok, albo będąca w pobliżu nie usłyszała tego zdania. Tylko Satori mógł w tym momencie wiedzieć o takim czymś.
Teraz to już całkiem wyglądał jak sto nieszczęść. Zahil przeczesał dłonią włosy i ciężko westchnąwszy położył obie dłonie na stół, zawieszając głowę na swoim lewym barku i spoglądnąwszy przy okazji w jakiś martwy punkt poza nimi obojga. No ciekawe co niby an to chłopak powie, ale jak myślał, gorzej chyba być nie może. No cóż, będzie miał wystarczająco czasu dla samego siebie. Znów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Pon Cze 23, 2014 1:34 pm

Kurczę, skoro jego naburmuszona mina nie pomogła, to znaczyło, że było naprawdę źle z Zahil'em. Bo normalnie każdy by powiedział, że uroczo wygląda albo przynajmniej lekko by się uśmiechnął. A tak? Zero reakcji tak naprawdę. Ani negatywnej, ani pozytywnej. Obojętny wzrok i mina aktora zbiły z tropu McMillan'a, zupełnie, ale to zupełnie nie wiedział, jak ma się zachować.
Teraz to już zrobił naprawdę naburmuszoną minę. Bo do głupiego kelnera się uśmiechnął,a do niego nie. Na niego nawet nie spojrzał, tylko patrzył gdzieś w siną dal.
Naprawdę Zahil zachowywał się dziwnie.
– Ehhh no dziękuję, ale może jednak chcesz kawałek tego ciastka. Cukier dobrze ci zrob... – nie skończył swojej wypowiedzi, bo właśnie dowiedział się w końcu od mężczyzny, co jest powodem jego złego samopoczucia.
– Że co? Jak to, tuż przed premierą? – on zareagował znowu chyba zbyt głośno, bo kilka osób spojrzało w stronę ich stolika. Znowu Satori stał się widowiskiem pierwszej klasy w tej kawiarni w ciągu ostatnich 10 minut. No niezły wynik.
Gdy znów zobaczył ten wzrok, taki pozbawiony życia i chęci do życia, zmartwił się. Pomachał mu ręką przed oczami, chciał, aby Zahil na niego spojrzał.
– Jak ze mną rozmawiasz przynajmniej patrz na mnie. – chciał mieć to pod kontrolą, może był zbyt nerwowy. W końcu to Zahil był dorosły,a on był tylko szczylem.
– A możesz powiedzieć coś więcej? Dlaczego tak się stało? Przyszedł ktoś lepszy? Powiedz mi coś więcej, proszę.... – nie wiedział, jak ma mu pomóc nie znając jakichkolwiek szczegółów całej sprawy. Coś mu przyszło do głowy, ale nie chciał o tym mówić na głos, poczeka aż Zahil się przed nim chodź troszkę otworzy. Czekając na wyjaśnienia aktora, wbił widelczyk ciastko i oczka mu się zaświeciły. Było pyszne!

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Coffee Circus   Wto Lip 08, 2014 8:18 pm

Zahil zawiesił swoje postaci, do momentu kiedy nie wróci, zostawiam tę naszą fabułkę niedokończoną. Ja zmykam z tematu, ale jak coś to CZEKAM NA CIEBIE! Pisz jak wrócisz, wtedy wrócimy do tego na czym skończyliśmy <3

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Coffee Circus   

Powrót do góry Go down
 
Coffee Circus
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Irish coffee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Galerie :: ∎ The Stables Market-
Skocz do: