IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Starbucks

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Shōta

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/04/2015

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sro Lut 03, 2016 1:01 pm

- Nie śmiem tego nawet sugerować! Stuprocentowa realistyczność - zaśmiał się.
Szok, którego doznał, uniemożliwił mu zauważenie satysfakcji w twarzy Satoriego. Właściwie nawet nie był w stanie do końca pojąć sensu jego słów. Usłyszał przeprosiny i tekst o półpocałunku, ale nie rozumiał. W głowie miał chaos, którego nie potrafił szybko ogarnąć. Musiał to sobie na spokojnie poukładać w głowie, ale z szalejącymi myślami i mocno bijącym sercem to było niemożliwe.
I właśnie dlatego na szybko przybrał ironiczną pozę. Która, jakby nie patrzeć, nie wyszła mu.
- Nie jestem hetero - mruknął cicho, znowu się garbiąc i spuszczając wzrok na dłonie. Nawet jeśli chciał patrzeć Satoriemu w oczy, nie potrafił. - To było trochę głupie z twojej strony, wiesz? Znaczy, spodziewałem się zupełnie innej reakcji. Rzadko ktoś mnie tak zaskakuje, ale... no... jakby to... Gustuję wyłącznie w facetach, więc... Szlag, skup się, idioto! - warknął na siebie. Skulił się na krześle jeszcze bardziej. Dotąd nie zdarzyło mu się coś takiego. Nie potrafił jasno myśleć. Właściwie nie potrafił myśleć o niczym poza tym, co zrobił Satori. A policzki piekły go coraz bardziej. Poklepał się po nich.
To nawet nie był pocałunek! Było blisko, ale to nie to! Otrząśnij się! Jesteś pracującym dorosłym! Do tego wykształconym psychiatrą! Nie daj się jakiemuś gówniarzowi!
- Przez ciebie zachowuję się jak idiota - jęknął, kładąc głowę na blacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sro Lut 03, 2016 9:01 pm

Psychiatra nie zauważył satysfakcji na jego twarzy? Serio nie mógł się jej doptrzeć czy po prsotu był tak roztargniony, że nie zauważył jej. Czyżby to naprawdę był pierwszy, DZIEWICZY półpocałunek Shoty. Przecież miał już tyle lat, nie możliwe, że to był jego PIERWSZY półpocałunek.
Był dorosły! Jak to nie mógł tego ogarnąć?! Satori w swoim życiu przeszedł już różne sytuacje z którymi musiał radzić sobie szybko i ogarniać siebie, swoje myśli także szybko. Więc nie pojmował co tego mężczyznę tak zawiesiło.
Gdy ten zwiększył deystans między nimi, to czerwonowłosy przyglądał mu się zaciekawiony. Teraz on obserwował go jak swojego pancjenta, analizując dlaczego i w jaki sposób jego policzki przybrały taką barwę?!
Gdy Shota swoją wypowiedzią, przytaknął czerwonowłosemu nastolatkowi, że jest gejem, ten odetchnął z ulgą.
– Uff bo bałem się, że dostanę w twarz. – powiedział wypuszczając z siebie powietrze, które zgromadził czekając na odpowiedź.
Jego mowa ciała mowiła wszystkim dookoła, nie tylko Satori'emu, że Shota jest bardzo ale to bardzo zdenerwowany. Ale pod żadnym pozorem nie chce pokazać swojej słabości.
Słabo mu to wychodzi, nie ma co. – powiedział sobie w myślach chłopak.
– Wiem, mówiłem już, że przepraszam. – powiedział, ale nie było słychać w tej wypowiedzi ani krzty skruchy. Może dlatego, że podobała mu się sytuacja w której się znalazł? A może dlatego, że w końcu nie czuł się samotny? A może dlatego, że dobrze mu się gadało z młodym psychiatrą? A może dlatego, że lubił zaskakiwać?! Tak chyba to ostatnie najbardziej…
– Shota skup się i ochrzań mnie. Ty jesteś dorosły, ja jestem tylko jakimś gówniarzem, który na za dużo sobie pozwolił. – powiedział i specjalnie podkreślił słowa „jakimś gówniarzem”, jakby czytał w myślach niebieskookiemu młodzieńcowi.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shōta

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/04/2015

PisanieTemat: Re: Starbucks   Czw Lut 04, 2016 2:05 pm

Nigdy nie doświadczył tego typu zbliżeń, toteż zachowanie Shoty było całkowicie zrozumiałe. Wiek nie miał tu nic do rzeczy. Młody psychiatra ogarnąć potrafił bardzo wiele, ale ta jedna kwestia zawsze stanowiła dla niego swego rodzaju czarną magię.
Szczerze zdziwił się, gdy chłopak odetchnął z ulgą. Próbował odnaleźć się w tej sytuacji, ale zachowanie nastolatka skutecznie mu to uniemożliwiało. Lubił być zaskakiwany, ale Satori bił wszystkich wcześniejszych ku temu chętnych na głowę.
- Nie dostaniesz - zapewnił cicho.
Shota westchnął głośno, wyprostował się na krześle i wbił oczy w Satoriego. Starał się zignorować pieczenie policzków.
- Jakoś nie widzę, żeby było ci przykro - burknął, nadymając policzki niczym obrażone dziecko. Nie był o to zły, chociaż starał się, by tak to zabrzmiało. Kompletnie mu nie wyszło. Był zbyt zadowolony faktem, że ktoś go zgasił w tak widowiskowy sposób. Nie mógł powstrzymać śmiechu, gdy chłopak kazał się ochrzanić.
- Nie zamierzam na ciebie krzyczeć - zaśmiał się. - Nie jestem też zły. Raczej zaskoczony. Pierwszy raz mnie zatkało. Poważnie, a ja myślałem, że sobie pójdziesz i mnie tu zostawisz za to, co powiedziałem. Poważnie, nie myślałem, że zrobisz coś takiego. I jeszcze w miejscu publicznym. Powiedz, jesteś gejem, zgadza się? Albo bi? No, nieważne. Chociaż trochę wkurza mnie, że wszyscy się gapią. - Poklepał się po policzkach. - Nadal jestem czerwony?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starbucks   Czw Lut 04, 2016 10:58 pm

Skąd on mial o tym wiedzieć, że Shota nigdy się nie całował. Nawet połowicznie. No przecież jest jak Edward Cullen i nie czyta w myślach.
No tak japończycy maja problem z okazywaniem sobie uczuć, może nie powienienem. – zastanowil się w myślach, ale dalej nie wyglądał na osobę, która żaluje swojego czynu.
Ha! Ha! Zaskoczył go i dalej był w szoku. Satori nie jest przypadkiem opisanym w książkach medycznych, on jest JEDYNY w swoim rodzaju! Oj tam bił ich na głowę, przecież ten czerwonowlosy kapitan sekcji gimanstycznej nawet się nie starał, aby kogoś pobić. Nie starał się, naprawdę!
Gdy Shota zapewnił go, że nie oberwie w twarz, to znowu odetchnął z ulgą. Chociaż gdyby Shota, że tak powiem go zaatakował, mogłoby to wyglądać dziwnie! Dorosły bijącego w twarz, nastolatka. Oj zdecydowanie duża grupa osób by się tym zainteresowała. A tak, to mieli wciąż tych samych obserwatorów z loży obok. Cztery pary zaciekawionych oczu i uczu, podsłuchiwacze jedni!
Nastolatkowi, zupełnie nie przeszkadzał wzrok psychiatry. Dzielnie i z uśmiechem na ustach wytrzymywał, ten lekko speszony wzrok mężczyzny.
– Jest mi, przepraszam. Nie chciałem, żebyś miał przeze mnie kaca moralnego. Sorry. – teraz naprawdę go przeprosił, chociaż ... – nie czuł się winny.
Słuchał go z tajemniczym uśmiechem na ustach. Był wtedy taki tajemniczy i seksowny.
– Tak nadal jesteś czerwony. – zaśmiał się wesoło, ale teksty o gejach czy bi, w ogole nie skomentował. Pamiętał, jak ten jeszcze starał się wyjść z „twarzą” z tego zdarzenia i mówił mu: „Kiepsko, kiepsko. Coś się z celem minąłeś. Usta mam tutaj.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!


Ostatnio zmieniony przez Satori dnia Sob Lut 06, 2016 1:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shōta

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/04/2015

PisanieTemat: Re: Starbucks   Pią Lut 05, 2016 7:58 pm

Faktycznie, Satori był jedyny w swoim rodzaju i właśnie dlatego Shota z każdą chwilą coraz bardziej się nim interesował jako człowiekiem. Do tego miał być z czego dumnym. Młody psychiatra oddałby wiele, by mieć wgląd w jego myśli. Chociaż to już mogło być mocnym naruszeniem strefy osobistej w psychice.
Chociaż Satori nie krępował się naruszyć przestrzeń osobistą Shoty zarówno w sferze psychicznej, jak i fizycznej.
Shota był na tyle niepozorny, że prawdopodobnie większość wzięłaby go za rówieśnika Satoriego. A po tym, co odwalił, w razie rękoczynu mogliby dojść do wniosku, że wkurzył się za niezbyt udany żart.
Ewentualnie, że to kłótnia pary. Cóż, Shota brał pod uwagę nawet najbardziej absurdalne scenariusze.
- I ty myślisz, że ci uwierzę? - udał obrażonego. - Na kolana i błagaj o przebaczenie, gówniarzu! Albo nie, czekaj! Najpierw muszę przestać być taki czerwony. To idiotycznie wygląda. A jak już mi przejdzie, to będziesz się płaszczył i błagał o litość! Ach, czekaj, czekaj! Nieładnie tak nie odpowiadać na zadane pytanie! To jak? Homo czy bi? Tylko mi tu nie kłam! Psychiatrzy wyczuwają takie rzeczy... Chociaż dzisiaj raczej nie jestem w formie na to - mruknął do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sob Lut 06, 2016 1:44 pm

O nie, nie! Wgląd w myśli to zdecydowanie za dużo, jak dla obcej osoby. Dobrze, że nawet jako psychiatra nie posiadał, możliwości zaglądania do glowy pacjentom.
Oj tam, lekko ją naruszył. Ale przecież: „usta mam tutaj” - dalej był czerwony jak burak, a odgrywał takiego poważnego. Bo nie powiem, że dorosłego, bo Shota jakby na to nie patrzeć był dorosly, co jeszcze bardziej dziwiło Satori'ego.
– Gówniarzu? – popatrzył na niego podem łba czerwonych wlosów. Jak go wkurzało to jak dorośli tak, mowili na mlodszych od siebie.
Głupek! A wydawał się być całkiem spoko, na pierwszy rzut oka... – pomyślał, zniesmaczony para dorosłym zachowaniem psychiatry.
Zaśmiał się na sam koniec wypowiedzi Shoty.
– No zdecydowanie nie jesteś dzisiaj w formie. – powiedział zaśmiwając się prawie do łez. Dwoma dużymi łykami, wypil pół swojej kawy. Po czym pochylił się bliżej do Shoty, tak żeby powiedzieć mu coś na ucho. Miał nadzieje, że ten nie odsunie się od niego jak popażony. Pochylił się jeszcze bardziej, łokcie oparł na stole, aby się wesprzeć i powiedział mu na ucho: – Jestem gejem, ale zajętym… chyba. – westchnął i spojrzał na tapetę w telefonie, gdzie widniało jego zdjęcie i Yu z wakacji.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shōta

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/04/2015

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sob Lut 06, 2016 7:37 pm

Ale nie można zaprzeczyć, że czytanie w myślach to całkiem przydatna umiejętność.
Wkurzył się?, przemknęło mu przez myśl, ale zignorował posłane wilkiem spojrzenie. W końcu koniec końców chłopak śmiał się, a chodziło przecież o w miarę przyjemną atmosferę, prawda?
Gdy Satori się przysunął, policzki Shoty znowu przybrały intensywną barwę. Nienawidził swoich reakcji. W pierwszej chwili drgnął, chcąc się odsunąć, ale nie zrobił tego. Prawdopodobnie chłopak miał powód, by się tak zbliżać i nie mylił się. A to, co powiedział, lepiej, by nie zostało wypowiedziane głośno. W końcu nadal mieli podglądaczy.
- Chyba? - powtórzył z uniesionymi brwiami, gdy chłopak się odsunął. Przekrzywił głowę. - Kłótnia czy coś takiego? A może to z rodzaju "to skomplikowane" i on ma dziewczynę? Zdrada? Ach, to było niedelikatne - zaśmiał się. - Wybacz, wybacz. Nie specjalizuję się w kryzysach małżeńskich, toteż nie potrafię za bardzo pomóc w takich kwestiach. Jestem raczej od fobii, uzależnień... Najbardziej interesują mnie psychopaci zamknięci w pokojach bez klamek. Heh, zaczynam się o siebie martwić... Dobra, ale mniejsza. Chcesz o tym pogadać? Znaczy, nie nalegam. Sam nigdy z nikim nie byłem. No, nie powiem, że nie znalazł się nikt zainteresowany moją osobą, ale skupiałem się bardziej na studiach. No i większość tych pseudo adoratorów zarywała ze względu na jakiś zakład. I jak byłem młodszy, czasem mylono mnie z dziewczyną... Chociaż to chyba powinienem przemilczeć. - Znowu się zaśmiał. Napił się już wystarczająco ochłodzonej czekolady. Mruknął zadowolony. - Pyyyszneee - westchnął, oblizując się z lubością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starbucks   Pią Lut 12, 2016 7:41 pm

Teraz też zauważyl, że facet się rumieni, ale nie skomentował tego żadnym kąśliwym tekstem. On nie uważał, że mówienie o swojej seksualności jest tabu. On chcial sprawdzić czy te policzki Shoty czerwienią się przez odległość, a raczej bliskość ich ciał. Podstępna bestia z tego Satori'ego.
– No chyba, bo on w pewnym momencie nagle zniknął, ale jakieś parę dni temu dostałem od niego sms i tam pisze, że wszystko mi wyjaśni jak się spotkamy. – westchnął po czym wyciągnął z kieszeni telefon i pokazał Shocie kilka ostatnich wiadomości.
– Nie na pewno nie ma dziewczyny. Bo myśmy zanim zaczeli być razem byliśmy seks przyjaciółmi, jeśli wiesz o co mi chodzi. – powiedział puszczając oczko, do patrzących się na nich gapiów. Usmiechnął się w takim zniewalającym stylu, do dziewczyny, która zamiast pić swoją kawę gapila się na niego jak w święty obrazek. Teraz tylko zachichotała i wróciła do rozmowy z koleżanką.
– Aaaa to wszystko jasne. – zaśmiał się i poklepał Shotę po ramieniu, w momencie kiedy ten użyl stwierdzenia, że nigdy z nikim nie był.
– Powiedz mi jak to jest, że dorośli gdy piją swoją czekoladę, zawsze się ubrudzą. – zanim to powiedział, wziął serwetkę i wytrał kącik ust Shotcie, który właśnie tam się ubrudził.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shōta

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/04/2015

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sob Lut 13, 2016 4:51 pm

Gdyby Shota znał prawdziwy powód nachylania się ku niemu, wkurzyłby się. Nie lubił, gdy ktoś bawił się z nim w ten sposób. W końcu to on od tego był!
Bez skrępowania zabrał nastolatkowi telefon, by przeczytać wiadomości. Nie potrafił powstrzymać cichego śmiechu. Że niby on miałby zamknąć Satoriego?
- Dlaczego ludzie uważają, że psychiatra zaraz chce kogoś w kaftan ubrać? - mruknął rozbawiony pod nosem i oddał chłopakowi telefon.
- Dlaczego mam nie rozumieć? - prychnął. Nadął policzki, gdy chłopak puścił oko do dziewczyny, a poklepanie tylko go rozjuszyło. - To, że z nikim nie byłem, nie znaczy, że jestem kompletnym laikiem, wiesz? I nie podrywaj dziewczyn, jak ze mną rozmawiasz! - Kopnął go pod stołem. Trafił w coś, ale nie był pewien, czy to noga chłopaka, czy może krzesła. - Nie lubię być ignorowany! A poza tym... - Urwał, szczerze zdziwiony tym, co robi chłopak. Policzki piekły go już wystarczająco, ale i tak nie był w stanie się poruszyć, zanim chłopak nie zabrał ręki. Znowu prychnął i wbił wzrok w do połowy opróżnioną filiżankę. - Nie zawsze się brudzą - burknął i podniósł wzrok. - Nie traktuj mnie jak dziecka, proszę! Może i jestem niższy, ale za to starszy i z pewnym doświadczeniem! Widziałem rzeczy, o których ci się nie śniło! Czemu wszyscy traktują mnie jak ciekawskiego bachora? I przez ciebie zbaczamy z tematu! - Napił się, otarł usta wierzchem dłoni i przeciągnął się. - Jakie irytujące. Żeby licealista miał mi buzię wycierać i doprowadzał do takiego stanu. Ty w ogóle jesteś człowiekiem? - Mówił do Satoriego, ale tak naprawdę nie spodziewał się odpowiedzi. Może raczej krytycznego spojrzenia, że sam teraz zbacza z tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starbucks   Pon Lut 15, 2016 6:35 pm

Ale na szczęście nie wiedział. Oj Satori się nie bawił, on tylko coś sprawdzał.
Nie musiał się krępować, skoro Satori sam pokazał mu swoje wiadomości. Nie przemyślal, tego do końca, ale już czynu nie cofnie, czyż nie?!
– Stereotyp, o tym że to wasze hobby. Zamykanie ludzi w pokojach bez okien, klamek do tego w kaftanach. – powiedział i upił kilka łyczków swojej latte.
Obuża się jak dziecko. – pomyślał w chwili gdy Shota prychnął jak niezadowolony z podanego mu jedzenia kot. Nic nie skomentował, tylko uśmiechnął się tajemniczo pod nosem.
– Ała! Nie podrywam, ona chciała żebym tak się zachował. Mamy 2 pary oczy z głowy. – powiedział, pokazując lekarzowi język. Ten facet zaczynał go wkurzać, ale wciąż go ciekawił. Był zaskakującą osobą, ale zaraz jak mu odda. Co ten doroślak sobie myśli, że może go kopać tak pod stołem ile chce.
No nie musiał go wycierać, ale to była „kara” za to kopnięcie pod stołem.
Ha!
– Rany dlaczego tak się unosisz. Nie zrobiłem nic złego. – powiedział, Satori i wygodnie rozsiadł się na krześle. Parę osób zaczynało już nudzić przedstawienie szzalony lekarz i czerwonowłosy nastolatek i po prostu wracali do swoich spraw, zajęć i rzeczy, które robili zanim Satori PRAWIE pocalował tego psychiatre w usta.
– Nie krzycz, bo na nikim już nie robisz tym wrażenia. – powiedział, czerwonowłosy i pokazał rękę po kawiarni. Niektorzy z gapiów po prostu opuścili już kawiarnię, a niektórzy byli pochłonięci w końcu, swoimi sprawami.
– Dlaczego miałbym nie być, doktorze? – zapytał i skierował swoje błękitne wręcz oczy w tego młodego psychiatrę.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shōta

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/04/2015

PisanieTemat: Re: Starbucks   Nie Lut 21, 2016 12:50 pm

- Hobby? - Shota parsknął śmiechem. Wielokrotnie słyszał, że psychiatrzy są od tego, by zamykać ludzi w pokojach bez klamek, ale nadal nie mógł do tego przywyknąć.
- Ups, celowałem w nogę stołu - również pokazał mu język. Był właściwie wdzięczny za pozbycie się dwójki gapiów, ale nie zamierzał tego przyznawać. Jeszcze Satori gotów pomyśleć, że Shota coś mu zawdzięcza, a psychiatra nie miał ochoty być dłużny cokolwiek komukolwiek.
Przez dłuższą chwilę patrzył na Satoriego wilkiem, zastanawiając się, czy na pewno powinien tu jeszcze siedzieć. Ale przecież może mu umknąć coś istotnego i zabawnego! Nie zamierzał ryzykować. Odczepi się od chłopaka, kiedy ten będzie miał go wyraźnie dosyć. A póki co wyglądało na to, że nastolatek nie może zdecydować, czy Shota go bardziej bawi, czy wkurza. Przynajmniej tak to odczuwał lekarz.
- Raz, ja się nie unoszę - oznajmił, gwałtownie wyciągając w stronę Satoriego dłoń z wysuniętym palcem wskazującym. - Dwa - wysunął środkowy palec - nie było moim zamiarem znaleźć się w centrum uwagi. I trzy - wysunął serdeczny palec - jesteś irytującym nastolatkiem, który ciągle przyprawia mnie o szybsze bicie serca. To nienormalne dla mnie się tak zachowywać! - Wycofał rękę, napił się i dopiero kiedy odstawił filiżankę, dotarło do niego, jak musiał zabrzmieć trzeci punkt jego tłumaczenia się. Policzki znowu go zapiekły. Niepewnie spojrzał na Satoriego. Słowa o szybszym biciu serca nie miały romantycznego podtekstu. To była reakcja na bliskość, która nadal pozostawała dla Shoty terenem niezbadanym. Mógł mieć jedynie nadzieję, że Satori źle go nie zrozumiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sob Kwi 09, 2016 2:36 pm

To jego oblizywanie się z lubiścią. Niby takie nic, ale gdyby tylko ktoś chciał mógłby wziąc to za zalecanie się do osoby niepełnoletniej jakim właśnie był Satori.
Popatrzył gdy ten sklamal, że celował w nogę od stołu. A na ten gest z wystawieniem języka zareagował milym dla ucha chichotem.
– Jak dziecko. – powiedział do swojego rozmówcy i wywrócil teatralnie oczami.
Tym bardziej nie chciał być nic winny nastolatkowi, przez którego tyle razy się już dzisiaj zaczerwienił i zawstydził. O i jeszcze się dowiaduje, że spowodował przyspieszenie akcji serca u tego wykwalifikowanego, dorosłego lekarza psychiatrii. No to już jest jakieś osiągnięcie, nie ma co! Satori powienien być z siebie dumny. Takie dokonanie w niespełna godzinę! Zwycięstwo! A myślał, że szybsze bicie serca wywołuje tylko u rówieśników. A tu taki suprise!
– Skoro, tak cię irytuje to po co ze mną jeszcze gadasz? – zapytał prowokacyjnie Satori, patrząc się na Shotę wilkiem. Nie chciał mu dokuczać, ale ten nazwał go irytującym nastolatkiem, więc musiał się odgryźć.
W jednej chwili zmienił minę, na błogi aczkolwiek lekko tajemniczy uśmiech i powiedział: – Wiem, czemu dalej ze mną gadasz. Bo chcesz czuć jak serce ci mocniej bije, jak policzki płoną, jak całe twoje ciało wypełnia przyjemne ciepło. Spowodowane bliskością tego irytującego nastolatka. – uśmiech nie znikał z jego ust, a Satori wpatrywał się w niego swoimi przejrzyście blekitnymi oczami.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shōta

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/04/2015

PisanieTemat: Re: Starbucks   Pon Kwi 11, 2016 8:58 pm

Zalecanie się nie było w typie Shoty. Właściwie nawet tego nie potrafił. Mimo wszystko pewne rzeczy nawet dla niego były krępujące i niezrozumiałe. Gdyby próbował podrywać Satoriego, tylko by się wygłupił i przysporzył nieletniemu powodów do śmiechu.
Dziecko?, powtórzył w myślach. Nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu. Może trochę, przyznał mu rację.
- Sam się zastanawiam - przyznał niewyraźnie, lekko cofając się na krześle pod nieprzychylnym spojrzeniem.
Kiedy chłopak się uśmiechnął, Shota stwierdził, że nastrój zmienia się rudzielcowi jak kalejdoskop. Trochę przerażając, ale jakże interesujące. Chciał wiedzieć o nim, więcej, więcej i więcej. Ten tajemniczy uśmiech intrygował go. Ale kolejne słowa chłopaka go szczerze zaskoczyły. Wręcz zatkały. Że niby gada z nim, bo dzięki temu serce bije mu szybciej? Jeszcze czego! W zaskoczeniu rozchylił wargi i szeroko otworzył oczy. Policzki mu zapłonęły. Jak on śmiał w ogóle to sugerować?!
- In... - zaczął, ale urwał, bo jego głos był dziwnie zachrypnięty. Odchrząknął. - Insynuujesz mi coś? - spytał, patrząc na niego wyzywająco. Policzki paliły go coraz bardziej, ale starał się to ignorować. Na próżno. To było błędne koło: im bardziej zdawał sobie sprawę z zaczerwienionych policzków, tym bardziej on płonęły.
Co ja jestem? Tsundere?, prychnął w myślach.
Nie potrafił długo patrzeć w błękitne oczy. Spuścił wzrok na nieco drżące, splecione dłonie. Był zadowolony z tego, że chłopak aż tak go zaskakuje, ale czuł się też trochę nieswojo. Mimo to stanowczo nie chciał się jeszcze rozstawać z Satorim.
Niech tylko spróbuje zwiać! Muszę mu się odpłacić za to, do jakiego stanu mnie doprowadza!
- Jakim cudem możesz być jednocześnie irytujący i interesujący? - westchnął, znów podnosząc na niego wzrok. - Niby wzbudzasz we mnie dziwne uczucia, co? Dobrze mieć taką pewność siebie, nie ma co. Szlag, w tych sprawach jestem do niczego. Licealista ma większe doświadczenie. Kto to widział? Właśnie! - Wyprostował się gwałtownie, klaszcząc w dłonie. Nachylił się nad stolikiem, a policzki zapłony jeszcze mocniej od myśli nad pytaniem, które zamierzał zadać. Nie sądził, by mógł być bardziej czerwony. - Powiedz mi, Satori - ściszył głos do szeptu. - Teraz dzieciaki są dość rozwiązłe. Z wieloma chłopakami sypiałeś? - Był ciekawy. Nic na to nie poradził. A coś, czego nie doświadczył, interesowało go jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sro Lip 13, 2016 3:23 pm

No Satori nie miał problemów, żeby trochę poflirotować z facetem. Shota był od niego starszy, ale jemu w niczym to nie przeszkadzało. Przecież nie idą ze sobą do łóżka, to tylko takie niewinne podrywanie.
Oj on nie rozumiał tej jego fascynacji, Satori zachowywal się po prsotu jak zwykły nastoletek. Czy było w tym coś specjalnego? Nie, ale pewnie Shota był już tak stary, że zapomniał co to znaczy być młodym.
Ha! Efekt był taki jak Satori myślał, że będzie. Zbił mężczyznę z pantałyku, powalił go na kolana. Nie miał nic za swoja obronę, po czym pogrążyły go jeszcze bardziej wielkie rumieńce na twarzy.
– Nie, przenież nic już nie mówię – powiedział z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy, po czym dodał przelotnie: – Za bardzo się przejmujesz.
Satori patrzył na plonace policzki Shoty i w pewnym momecie, zrobiło mu się go nawet żal. Może dawno nie miał nikogo bliskiego, może nie był w żadnym fajnym związku. Zamrugał oczami, po czym spuścił wzrok na filiżankę. Nie chciał go już męczyć. Nie można żartować z uczuć lub ich braku...
– Tak to już jest jak się ma naście lat. – powiedział wyszczerzając zęby wielkim, przeuroczym uśmiechu.
Gdy Shota zadał pytanie, Satori zrobił wielkie oczy po czym zaczął cicho chichotać, a następnie nie wytrzymal i roześmiał się. Bardzo szczerze i bardzo głośno. Łzy aż napłynęły mu do oczu, gdy po paru minutach w końcu się uspokoił, otarł łzę która była już na wysokości policzka i nachylił się do swojego rozmówcy i powiedział szeptem: – Na pewno z większą ilością niż ty. – po czym oddalając się dał mu lekkiego, delikatnego pstryczka w nos. Czy to mialo znaczyć, żeby nie wtykał swojego dorosłego nochala w nie swoje sprawy czy był to po prsotu taki sympatyczny gest?! No kto zrozumie tego zwariowanego nastolatka!? No kto???

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shōta

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 29/04/2015

PisanieTemat: Re: Starbucks   Nie Lip 17, 2016 8:24 am

Niewinne podrywanie czy nie, Shota czuł się skrępowany, a ukrycie tego niezbyt mu się udawało. Może gdyby miał jakiekolwiek doświadczenie w tych kwestiach, byłoby mu łatwiej ogarnąć sytuację i zachować rezon? Cóż, niestety nie miał.
- Jesteś okrutny – wytknął mu, po raz kolejny nadymając policzki niczym obrażone dziecko. Naprawdę nie lubił, kiedy ktoś z nim igrał. Z tyłu głowy zaczynały się już zbierać związane z tym nieprzyjemne wspomnienia, które starał się odganiać. - Tak jakby mnie to obchodziło – prychnął.
Zmrużył nieco oczy, widząc w twarzy Satoriego drobne zmiany. Było mu żal? Skoro tak, to po co doprowadzał go do tego stanu? To jedna z kwestii, które od zawsze dręczyły Shotę. Dlaczego ludzie robią coś, czego potem żałują? Nie pojmował tego.
I z czego rżysz?, burknął w myślach, siadając wygodniej na krześle. Nie rozumiał tego wybuchu śmiechu. Kiedy chłopak wreszcie się uspokoił, otarł łzę i odpowiedział na pytanie, Shota zrobił duże oczy i bezwiednie rozwarł wargi. Pewnie chwilę by tak siedział, gdyby nie pstryczek w nos. Złapał się za lekko pulsujące miejsce, zmrużył oczy.
- Ty mały – syknął. - Ktoś tu ma rozdmuchane ego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starbucks   Pon Wrz 05, 2016 9:41 pm

Oj no dobra, Satori troche przesadzal. Ale Shota w sumie, gdyby chciał ukrócił by to jednym poważniejszym zdaniem. A mimo tego, nie zrobił nic. Tylko dawał, aby młody chlopak bawił się nim, jak zabawką. Powinno być na odwrót, czyż nie?
– A ty słodki, gdy robisz taką minkę. – powiedzial, chyba tylko po to, aby poirytować go jeszcze bardziej. Gdyby tak bardzo tego nie lubił, to by sobie nie dał. A Satori igrał z nim coraz bardziej i bardziej.
– Interesuje cię, bo pytasz. – uśmiechnął się tak jakby był z siebie dumny, po czym podniósł wzrok i spojrzał w róg sali. Dostrzegł tam znajomą twarz, więc od razu odwrócił wzrok i wbił świdrujące spojrzenie w swojego rozmówce.
Efektem pstryczka w nos, był ze strony Shoty atak słowny na Satori’ego, który zadziałal wręcz odwrotnie. Poważna mina psychiatry, poddenerwowany głos, spowodowały, że Satori znów wybuchnął histerycznym smiechem, nie mogąc się opanować. Nie zawracał już uwagi, że zza jego plecami kawę kupuje jego nauczyciel matematyki. Po prostu zmial się do rozpuku… O boshe zaraz umre tu ze śmiechu! – pomyślał.
– Nie tylko ego. – powiedział, aby zobaczyć jaka będzie reakcja dorosłego.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Starbucks   

Powrót do góry Go down
 
Starbucks
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Gastronomia oraz kluby :: ∎ Kawiarnie-
Skocz do: