IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 BlackCat&Kibum

Go down 
AutorWiadomość
Kibum

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 03/04/2014
Age : 21

PisanieTemat: BlackCat&Kibum   Nie Kwi 06, 2014 8:35 pm

Nie sądzisz, że to niesamowite? To, jak w jednej chwili można zmienić swoje nastawienie? Jedna głupia chwila wystarcza, by stracić coś, lub kogoś cennego...

-Zagrajmy w butelkę!- odezwał się ktoś z salonu. Najprawdopodobniej Max, był najbardziej wstawiony z całego towarzystwa.
-Ej, to nie fair!- pisnęła któraś z dziewczyn, a zaraz po niej, nadeszła fala nienawiści na pomysłodawcę. Niektórzy nie umieją się bawić~.
Mi osobiście sam pomysł się podobał, tylko był jeden haczyk. Było nas ośmiu, w czym tylko trzy dziewczyny. A znając moich znajomych, nasze zadania będą opierały się głównie na całowaniu... Westchnąłem.
-Kicia, idziesz?- spojrzałem na mojego kompana. Uśmiechnąłem się wrednie.- Wiesz, w ostateczności, skończysz całując się ze mną. To chyba nie jest aż taka zła perspektywa, jak myślisz?- oblizałem wargi, i wysłałem całusa w stronę Kota.
Zauważyłem, że wszyscy usiedli już w kółku, więc sam również podniosłem swoje cztery litery, wziąłem piwo w dłoń, i ruszyłem w kierunku zbiorowiska.


Ostatnio zmieniony przez Kibum dnia Nie Kwi 06, 2014 10:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Nie Kwi 06, 2014 9:18 pm

/niedługo przed aktualnym czasem na fabule

Aha, gra w butelkę. No, tak. Kot był na tyle pijany, że nie robiło mu to różnicy, nie zastanawiał się nad tym, ile tu jest dziewczyn i ilu chłopaków, ani też - jakie będą zadania. Po prostu dobrze się bawił. Stłumił beknięcie, porwał piwo ze stołu i łyknął znowu, idąc za Lei do pokoju.
- Idę, idę. I nie będę się z tobą całował, no, przesssań. - zaśmiał się. Jakoś taka wizja wydała mu się absurdalna. Ale z drugiej strony, był teraz w takim stanie, że chyba nawet by przeżył, gdyby dostał takie zadanie, trudno. Na tym w końcu polegała gra w butelkę, tak? Na głupich zadaniach, najczęściej o podtekście seksualnym, więc... żyć, nie umierać!
Najwyżej rano będzie miał kaca moralnego jak stąd do kosmosu. Nie tylko moralnego zresztą, bo Kot w dodatku palił dzisiaj jak smok, co tym bardziej wprawiało go w radosny nastrój i dawało wręcz pewność bólu czerepu następnego dnia.
Objął Lei za ramiona, uśmiechając się od ucha do ucha i chwilę później usadowił się ciężko na podłodze, łyknął znowu, zapalił i wpatrzył się w butelkę. Kiedy już wszyscy usiedli, jeden z chłopaków (Morgan nie bardzo zwrócił uwagę, który) oświadczył, że nie ma żadnych zasad odnośnie wyznaczania zadań czy zadawania pytań. Każdemu wolno wszystko.
Zakręcił butelką. Padło na jakąś dziewczynę, która miała odpowiedzieć na jakieś durne pytanie, co skwitowała głośnym prychnięciem i próbami wykręcania się, jednak wreszcie odpowiedziała i sama zakręciła butelką. Kilka takich zakręceń później już ludziom puściły hamulce i zaczęli się świetnie bawić, nie zwracając specjalnej uwagi na to, co kto ma zrobić czy powiedzieć. Śmiali się coraz głośniej, bawili coraz lepiej i coraz głośniej komentowali różne odpowiedzi czy zadania. Sam Kot również w pewnym momencie - wybierając prawdę, nie wyzwanie - powiedział, że nie, nigdy nie całował się z dziewczyną. Kolejnym pytaniem do niego, kilka obrotów butelką później, było, czy w takim razie całował się z facetem. Również odpowiedź przecząca.
Kręciło mu się w głowie i wciąż trzymał luźno rękę na ramionach swojego przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Kibum

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 03/04/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Nie Kwi 06, 2014 9:53 pm

Kręcił głową, wsłuchując się we wszystkie durne pytania. Każde z nich dotyczyło jednego i tego samego - życia intymnego. Całowałeś się już kiedyś? Jaka jest twoja ulubiona pozycja? Zrobiłabyś to z dziewczyną? Miałeś kiedyś trójkącik? Zdradziłbyś ją dla kogoś z większymi piersiami? Myślisz że ona jest ładna? To powoli zaczynało robić się nudne. Najwyraźniej Kibum miał zbyt niską ilość procentów we krwi, by móc śmiać się z takich głupot.
Jednak z drugiej strony, dzięki tej grze, mógł dowiedzieć się kilku przydatnych informacji. W końcu, zawsze warto mieć coś, czym można szantażować znajomych.
Koniec końców, nawet zadania przestawały go już bawić. Opierały się głównie na dzwonieniu do rodziców lub znajomych. Ostatecznie, na całowaniu się, bądź lizaniu po ciałach.
Zaśmiał się, raz po raz pociągając z butelki. Poczuł, jak jego kolega z chwili, na chwilę, coraz bardziej się na nim uwalał. Postanowił skorzystać z okazji. Może uda mu się stąd jakoś zmyć.
Pochylił się nad uchem chłopaka i wyszeptał.
-Kicia, jesteś zlany w trzy dupy. Nie chcesz iść do domu? Dochodzi trzecia w nocy...- mruknął. Miał nadzieje, że w jakiś magiczny sposób Morgan da się zaciągnąć do akademika.
Jaki świat byłby piękny, gdyby marzenia się spełniały... Ale nie. Bo akurat w tym samym momencie, gdy odsuwał się od Kota, butelka zatrzymała się na nim. Domyślał się, jak wyglądał gdy szeptał koledze, i jak pijani ludzie mogli to odebrać. Nawet nie zdziwił się, gdy usłyszał zadanie. Wspaniale~


Ostatnio zmieniony przez Kibum dnia Pon Kwi 07, 2014 10:46 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Nie Kwi 06, 2014 10:39 pm

Właściwie to, że przyjaciel się do niego przysunął, żeby mu coś wyszeptać do ucha, wydało mu się całkiem zabawne, biorąc pod uwagę, w co się właśnie bawili i jakie zadania i pytania padały. Nie przejmował się niczym, rzeczywiście był zalany i właśnie odpalił kolejnego fajka, szukając wzrokiem jakiejś pełnej butelki, bo ta jego się zepsuła. Pusta była, znaczy. Zlokalizował kolejną, stojącą pięknie i kusząco na stole butelkę.
- Przeeestań, jess dobrze, bawimy się, nie chse mi się wrasaś. - wybełkotał, patrząc rozanielony na piwo na stole, jak na jakiegoś świętego Graala. Już miał do niego wstać, nawet poczynił w tym kierunku pewne starania, jednak w tym momencie butelka na podłodze wskazała Leia, usadzając Kota z powrotem na tyłku. Zabolało, po spadł na kość ogonową.
- Posałowaś? - uniósł brwi i spojrzał na chłopaka. Jakoś mu się chyba trochę wytrzeźwiało, ale nie do końca. Właściwie, to naprawdę tylko troszeczkę. Świat stanął w miejscu, wszelkie dźwięki i obrazy przestały o Morgana docierać. Widział przed sobą tylko przyjaciela, a kątem oka tę piekielną butelkę, wskazującą Leia oskarżycielsko.
Nie, sam nie posunie się do pocałunku. Zdębiał, dosłownie i nie wiedział, co dalej. Spiął się również, czując, jak wszystko podjeżdża mu do gardła, ale był zbyt pijany, żeby zrozumieć, dlaczego właściwie i czy tego w ogóle chce, czy nie chce. Nie myślał w tym momencie, nie był w stanie. Kiwał się jedynie lekko, próbując skupić wzrok w jednym punkcie.
Udało się. Przestał się tak chwiać. I widział teraz tylko oczy przyjaciela, rosnące, przesłaniające mu cały świat... Ale nie, to było tylko wrażenie, nie przysunął się. Nie umiał jakoś.Nie zamierzał się bronić ani uciekać, nie zamierzał wrzeszczeć i zachowywać się jak panienka, ale nie umiał też zrobić nic więcej.
Powrót do góry Go down
Kibum

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 03/04/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Nie Kwi 06, 2014 11:36 pm

Uśmiechnął się zawadiacko i oblizał usta. Miał dwie opinie na temat tego zadania. Z jednej strony, chciał tego. Już dawno korciło go by pocałować Kicie. Nie dla tego, że coś do niego czuje. Broń Boże, chłopak w żadnym calu nie wpasowuje się w jego ideał. Jednak, chciałby się w końcu dowiedzieć czy jest gejem, czy nie. Zawsze się obrażał, gdy Ki wyciągał ten temat na światło dzienne. Szczerze, to nawet wolałby być eksperymentem czarnowłosego, niż by był to ktoś obcy. W końcu by się przekonał co do swojej orientacji. W najgorszym wypadku, by mu wypominał swoją racje, prawda?
Ale z drugiej strony... to jego przyjaciel. Nie chce go do tego zmuszać przez jakąś głupią grę. Ehh.
Przymknął oczy, uważnie przyglądając się twarzy kolegi. Był przerażony, przynajmniej tak to odczytał fioletowowłosy. Według Lei, to było bardzo urocze.
Zdecydował.
Jego ciekawość wygrała, a alkohol dodatkowo go do tylko podkręcał. Przeniósł się na kolana czarnowłosego, tak, że jego uda, były między tymi należącymi do Kibuma. Westchnął i złapał go za podbródek. Pokieruję cię, wyszeptał mu w usta. Przymknął powieki, delikatnie muskając wargi chłopaka. Zaraz rozchylił jego usta swoim językiem, zmuszając go, by wpuścił go do środka. W tej samej chwili, przejechał swoją dłonią na szyję Kociaka, by zaraz włożyć swoje palce pomiędzy jego włosy. Bawił się nimi chwilę, po czym zaczął dokładniej badać jamę ustną starszego. Jego język, delikatnie zaczepiał ten należący do drugiego chłopaka, powoli splatając się z nim w tańcu namiętności.
Ich małe 'przedstawienie', nie trwało długo, lecz wystarczająco by Lei zaczął lekko ocierać się o czarnowłosego. Nawet chyba słyszał jak ich znajomi gwizdali na nich i wysyłali głupie komentarze w ich stronę.


Ostatnio zmieniony przez Kibum dnia Pon Kwi 07, 2014 10:55 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Pon Kwi 07, 2014 12:11 am

Przerażony może nie był, ale zszokowany na pewno. No, dobra, wystraszony też, tym bardziej, że czuł od dłuższego czasu, że coś jest na rzeczy. Dlatego coraz bardziej wściekał się na Leia, kiedy ten napomykał coś o możliwości, że Kot jest gejem. Nie był, do diabła, był aseksualny!
Tak sobie przynajmniej wmawiał. Ta było lepiej, wygodniej. Nie mógł być gejem. Po prostu nie mógł.
Drgnął, kiedy chłopak usiadł mu na koanach,jego oczy rozszerzyły się nieco. Nadal nie dostrzegał reszty świata, nie słyszał żadnych komentarzy. Szumiało mu w głowie. Mechanicznie pozwolił sobie podnieść podbródek, nie opierał się, jednak to "pokieruję cię" zabrzmiało... dziwnie. Tak, że Morganowi zrobiło się cholernie gorąco i coś go ścisnęło w żołądku. Jego oddech przyspieszył, Kot już chciał się cofnąć, kiedy chłopak złączył ich wargi ze sobą. To było tak, jakby coś się rozbiło, rozprysło... Morganowi zakręciło się w głowie, pociemniało mu przed oczami i naprawdę już o wszystkim zapomniał, odpłynął. Słyszał wyłącznie swoje serce, bijące głośno i obijające się o żebra. Nawet nie wiedział, że oddaje ten pocałunek, że pozwala chłopakowi spleść ich języki ze sobą. Że jest mu, do diabła, gorąco, również przez to ocieranie się. Że coś w nim drgnęło.
Nie poddałby się tak łatwo, gdyby nie alkohol. Lei był jego przyjacielem, wyłącznie, nie podobał mu się w żaden sposób. Był po prostu sympatyczny, był mu bliski, bo się dogadywali. Nic więcej. W normalnych warunkach nie całowałby się z nim, na pewno. Tylko, że... teraz to nie były normalne warunki. A jemu się podobało.
Kiedy ten pocałunek się skończył (dla Morgana - całą wieczność później), Kot otworzył oczy, znów szeroko,teraz zaszokowany tym, że jest m tak gorąco i że w ogóle nie bardzo wie, gdzie jest. Musiał gwałtownie wrócić do rzeczywistości. Powoli zaczynały do niego docierać gwizdy innych, komentarze i śmiechy. Wstrzymał na chwilę oddech, odrywając wzrok od oczy Leia i powiódł spojrzeniem po reszcie, oddychając coraz ciężej i coraz szybciej. Mięśnie mu się zaciskały: zęby, pięści, mięśnie na karku. Narastała w nim wściekłość. Nie bardzo wiedział, dlaczego, nie potrafił sobie tego uświadomić, ale był naprawdę coraz bardziej wściekły. Chwycił przyjaciela za biodra, zrzucił go z siebie, wstał gwałtownie i odnalazł butelkę z resztą wódki. Była tam może zawartość półtora kieliszka. Morgan wypił to, skrzywił się niemiłosiernie i wyszedł, trzaskając drzwiami. Teraz właściwie dotarło do niego, że drży ze złości i coś go ściska za gardło. Nie wiedział tylko, dlaczego właściwie się wściekł - przecież to tylko zabawa, prawda?
Tylko zabawa...
Powrót do góry Go down
Kibum

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 03/04/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Pon Kwi 07, 2014 1:11 am

Cała ta sytuacja była przekomiczna dla Kibuma. Czarnowłosy panikował. W jego oczach, można było zobaczyć wszystkie emocje, przechodzące przez jego ciało. Począwszy od dezorientacji, przez niedowierzanie, aż po złość. Na samym końcu, nie wiedząc co ma zrobić, uciekł. Bo to przecież lepsze niż rozmowa~. Błagam! Westchnął. I to właśnie on jest na profilu psychologicznym...
Podniósł się z podłogi, ukłonił przed 'widownią', szeroko się uśmiechając i wyleciał przed dom. Musiał znaleźć tego debila, zanim zrobi coś głupiego. Był niemal pewny, że sam nie wróci do akademika. Miał tylko nadzieje, że nie wzięło go na zwiedzanie miasta.
Musiał też poustalać fakty. Tak, był gejem. Tak, Morgan o tym wiedział. Tak, pocałunek mu się podobał. Nie, nie zmienił swojego zdania o Kocie - zwykły przyjaciel. Nic więcej. Tego był pewny.
Za to podejrzewał, że Kicia jest w dołku i potrzebuje pocieszenia. Jedyny problem, to to, że Lei nie umie pocieszać. To już jest problem.

-Morgan, do cholery!- zdzierał sobie gardło, gdy w końcu go zobaczył.- Musimy wracać, idioto- powiedział, powoli do niego dochodząc.
Przez chwilę, po prostu szedł obok czarnowłosego. Nie chciał zaczynać tematu, naciskać na niego. Wolał poczekać aż czarnowłosy sam się otworzy, ewentualnie wybuchnie na niego i obwini za całe zło na świecie.


Ostatnio zmieniony przez Kibum dnia Pon Kwi 07, 2014 11:13 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Pon Kwi 07, 2014 1:40 am

Ano, fakt, Morgan był "niesamowicie mądry" jeśli chodzi o innych, dostrzegał różne rzeczy, potrafił doradzić innym w różnych sytuacjach, ale jeśli chodzi o siebie samego, był idiotą emocjonalnym. Tak, oczywiście, że kiedy później analizował swoje zachowanie, wiedział, że głupio postępował, wyrzucał to sobie i obiecywał następnym razem się poprawić. I tak nic mu z tego nie wychodziło. Inaczej traktował siebie, a inaczej innych.
Nie odwrócił się, słysząc za sobą głos przyjaciela, nie zatrzymał się, po prostu nadal szedł przed siebie. Zapalił papierosa i zaciągnął się nim głęboko. Boże, na tej imprezie wypalił półtorej paczki, kiedy normalnie wypalał może z pięć jednego dnia i to był maks...
- Pieprzę wracanie. - warknął, nie patrząc na Leia,który się z nim już zrównał. Jakoś nie mógł na niego spojrzeć i, co może głupie, nadal wmawiał sobie, że nie, nie jest gejem. Można, naprawdę. Przecież ten pocałunek to tylko zabawa, on się nie przyklejał do kumpla, tak wypadło i nie jego wina, że chłopak pocałował go akurat w taki sposób, kiedy przecież, do diabła, mógł tylko cmoknąć go w usta i byłoby po krzyku.
Milczał, zgrzytając zębami i marszcząc brwi, coraz bardziej zły.
- Wracaj sam, nie chcę nigdzie iść. Nie, chcę. Gdzieś. Nie do akademika. Daj mi spokój.
Potarł bezmyślnie usta wierzchem dłoni, nie patrząc w ogóle, gdzie idzie i nie zwracając uwagi na uliczki, w które skręca. Wytrzeźwiał prawie całkiem przez chłód na dworze i przez ten szok i złość. Wciąż wałkowały mu się w głowie różne słowa, uczucia, z których nie zawsze potrafił wyłowić coś sensownego, ale wreszcie mu się udało. Zatrzymał się nagle i zatrzymał też Leia, kładąc mu dość brutalnie dłoń na klatce piersiowej.
- Ty to zrobiłeś specjalnie, co? - warknął, wypuszczając dym nosem. - Specjalnie pocałowałeś mnie w taki sposób, chciałeś sprawdzić, czy jestem taki, jak ty? No więc nie jestem. Rozumiesz?! Mówiłem ci to już nie wiem, ile razy! Nie jestem! I przestań mnie wreszcie sprawdzać, do ciężkiej cholery!
Miał ochotę go odepchnąć, uderzyć... cokolwiek. Powstrzymał się jednak. Mimo to, znów zaczął się nakręcać coraz bardziej i coraz mocniej wściekać.
Powrót do góry Go down
Kibum

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 03/04/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Sro Kwi 09, 2014 7:02 pm

Jak już zrównał krok z Kociakiem, starał się wyciągnąć jakiś sens z jego słów. Bynajmniej, niecodziennie słyszy się jak ktoś pieprzy wracanie... Byłby to ciekawy widok, jednak Kibum postanowił się w to nie wgłębiać. Miał bardzo dziwne myśli, ale to chyba przez resztki alkoholu we krwi.
Po chwili, analizował co Morgan powiedział. Nie był do końca pewny, czy Kot miał świadomość, że to nie miało sensu. Powiedział, że nie chce nigdzie iść, a potem, że chce iść wszędzie, tylko nie do akademika...
Amnbvgjinjjkn, muszę przestać! - dał sobie mentalny policzek. Doskonale wiedział co tamten miał na myśli, tylko jego chory mózg potrzebował jakiejś rozrywki.
Z jego rozmyśleń, wyrwała go dłoń czarnowłosego. Przestraszył się lekko, zaraz wzdychając. Domyślał się do czego to prowadzi, więc w ciszy wsłuchiwał się w monolog Morgana.
-Kociak, nie denerwuj się tak. Przecież nic się takiego nie stało, prawda? To tylko zabawa.- zaśmiał się cicho.- Przecież, jeszcze chwilę temu sam mówiłeś, że dobrze się bawisz. To nie moja wina, że dostałem takie zadanie, a nie inne.- zmrużył oczy. Chciał go zdenerwować. Miał nadzieję, że dzięki temu... że może Morgan przejrzy na oczy.- No i wytłumacz mi, czemu się bulwersujesz? To był zwykły pocałunek, nie byliśmy pierwszymi którzy to zrobili dzisiejszego wieczoru...- zamyślił się, i zaraz uśmiechnął półgębkiem.- Czekaj chwilę... A może ci się podobało? I właśnie dla tego teraz na mnie krzyczysz? Bo chcesz wyprzeć od siebie to uczucie, że jednak zawsze miałem rację? I po prostu nie możesz się przyznać do właśnie tego, że możesz być taki jak ja, hę?
Prychnął, kręcąc z niedowierzaniem głową. Miał pojęcie, że Morgan mógł mu teraz coś zrobić - ludzie po alkoholu są do tego zdolni. Jednak Lei nie mógł się powstrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Sro Kwi 09, 2014 8:13 pm

Tak, widział strach w jego oczach, ale nie przejął się tym. Ani się nie ucieszył, ani nie zrobiło mu się głupio czy przykro, po prostu olał.
- Nnnnie nazywaj mnie Kociakiem! - z początku to był warkot, a na końcu już krzyk. Naparł na Leia, postępując krok w jego stronę i zmuszając go tym samym do cofnięcia się. Słuchał jego słów i coraz bardziej się gotował w środku, mając szczerą ochotę mu przyłożyć za to, co gadał.
Normalnie nie przeszkadzało mu nazywanie go "Kociakiem" przez Leia - to był jego przyjaciel, ktoś, komu wybaczało się więcej rzeczy, a nawet niektóre uchodziły mu zupełnie na sucho i były całkiem miłe. Chłopak, jak mało kto, miał prawo nazywać go Kociakiem.
Do teraz.
- Tak, tylko zabawa. - warknął, rzucając mu mordercze spojrzenie. - Ale chyba nie dla ciebie. Mogłeś po prostu mnie cmoknąć i tyle, nie musiałeś siadać mi, cholera, na koanach, nie musiałeś wpychać mi jęzora do gęby, dotykać w ogóle, do diabła, mojej szyi! - trząsł się coraz bardziej, zaciskając palce na bluzce Leia.
- Czekaj chwilę... A może ci się podobało? I właśnie dla tego teraz na mnie krzyczysz? Bo chcesz wyprzeć od siebie to uczucie, że jednak zawsze miałem rację? I po prostu nie możesz się przyznać do właśnie tego, że możesz być taki jak ja, hę?
Kot nawet nie pomyślał. Zanim się zastanowił, jego oczy rozjarzyły się zielonym ogniem wściekłości, a ręka sama się uniosła,zamachnęła i uderzyła z całej siły Leia w twarz wierzchem dłoni. Morgan zauważył, co zrobił dopiero w momencie, kiedy już przyciskał chłopaka do ściany obiema rękami, trzymając go mocno za kołnierz i mając ochotę tłuc nim o tą ścianę. Przed tym jednak się powstrzymał.
- Nie podobało mi się - wycedził przez zęby - i nawet nie próbuj tego powtarzać. Nie podobało mi się! Nie jestem, kurwa, pedałem! Dlaczego tak ci na tym zależy, żeby ze mnie zrobić takiego, jak ty, co?! Chcesz mnie przelecieć, czy co?! Nie! - jednak nim szarpnął, żeby dobrze dotarło. - Nie uda ci się! Nie podobało mi się!
Kark go rozbolał od napinania mięśni z nerwów i prawdę mówiąc był tak wściekły, że miał ochotę gryźć. Gdzieś tam jednak, w głębi jego umysłu, schowany w kącie i skulony rozsądek podpowiadał, że przecież Lei jest jego przyjacielem. Nie można go skrzywdzić.
Powrót do góry Go down
Kibum

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 03/04/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Sro Kwi 09, 2014 9:13 pm

-Błagam cię... Zabawa, to zabawa. Było nudno, chciałem iść do domu. A tak... skorzystałem z okazji. Z resztą, gdybyś nie chciał, zepchnął byś mnie z siebie. Nie oddawałbyś pocałunku. Nie pozwoliłbyś mi. Spójrz prawdzie w oczy, a nie odwracasz kota ogonem.
Domyślił się, że zaszedł za daleko. Razem z dźwiękiem dłoni uderzającej o jego twarz, usłyszał w głowie głosik mówiący uciekaj. Bał się. Bał się, swojego przyjaciela. Zacisnął mocno oczy, czekając na następne uderzenia. Jego oddech się zmienił. Przyspieszył, był płytszy. Mógł czuć jak jego serce przyśpiesza, boleśnie uderza o żebra, a sam czuje suchość w ustach. Jego ciało zaczęło się trząść, a w głowie pojawiła się myśl, że zaraz umrze.
Panikował. Otworzył oczy, dopiero gdy kolega przyszpilił go do ściany. Kibum miał zaburzenia lękowe, a Morgan o tym wiedział. Lei przyszło do głowy, że czarnowłosy to wykorzystuje. Specjalnie to robi, by zemścić się za pocałunek.
-Nie...! Nienienienie!- wrzasnął w odpowiedzi na wnioski chłopaka. W tym momencie, to było jedyne co był w stanie powiedzieć. Zaraz krzyknął, gdy Kot uderzył nim o ścianę.- Przepraszam... przepraszamprzepraszamprzepraszaaaaaaaam!- wydarł się na pół ulicy. Nawet nie powiedział tego szczerze. Chciał po prostu stąd uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   Sro Kwi 09, 2014 10:16 pm

Przeholował. Ostro przeholował, tym bardziej jeszcze dodając te ostatnie słowa o tym, że Morgan odwraca kota ogonem i nie chce spojrzeć prawdzie w oczy, tym bardziej,że czuł wyraźnie, że chłopak ma rację. Ale nie, nie mógł tego przyjąć do wiadomości, po prostu nie i koniec. Nie był gejem. Nie mógł być! Nie mógł być jednym z tych, którymi ojciec tak bardzo gardzi, do których ojciec czuł odrazę i próbował tę samą odrazę wpoić jedynemu synowi.
Nie!
A skoro Lei próbował Morgana rozwścieczyć i sprowokować, to dostał, czego chciał. Kot w tym momencie nie przejmował się tym, czy jego przyjaciel ma jakieś lęki, czy nie, był wściekły, był pijany i nie myślał w ogóle racjonalnie. Jedyne, o czym mógł myśleć, to to, żeby wyrzucić z głowy słowa Leia i usilne zaprzeczanie im. I wybicie chłopakowi z głowy pomysłu, że mógłby być taki jak on! Chwycił go więc za szyję, łapiąc kciukiem i palcem wskazującym jego szczękę i unieruchomił mu głowę, patrząc prosto w oczy tym swoim dzikim, wściekłym, pijanym wzrokiem.
- "Skorzystałeś z okazji"...? - wycedził powoli przez zęby niskim, chrapliwym głosem. - Co, podobam ci się, gnojku? Chciałeś mnie pocałować? Zmacać? Od dawna ci się to marzyło, co? Jednak ojciec miał rację co do was w takim razie. Trzeba chronić tyłek, kiedy jesteście w pobliżu. I ja nazywałem takiego śmiecia moim przyjacielem? ZAMKNIJ SIĘ! - szarpnął nim, chcąc uciszyć chłopaka, kiedy ten się rozdarł. Patrzył na niego przez chwilę z odrazą, wściekłością i zawodem, oddychając z trudem.Wreszcie jednak go puścił, szarpiąc nim po raz ostatni i cofnął się o krok.
- Spieprzaj. I nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj. - powiedział cicho, drżącym głosem. Zabolały go jego własne słowa: właśnie stracił przyjaciela. Ale nie mógł przecież nazywać przyjacielem kogoś, kto go tak potraktował, prawda? Czuł się oszukany i wykorzystany. Miał ochotę zachlać się w trupa.
- Spieprzaj. - powtórzył jeszcze ciszej, odwrócił się i ruszył powoli w głąb uliczki, nie patrząc na Leia.

/zt.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: BlackCat&Kibum   

Powrót do góry Go down
 
BlackCat&Kibum
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: