IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pan M i Camille

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Camille

avatar

Liczba postów : 200
Join date : 03/04/2014
Age : 23

PisanieTemat: Pan M i Camille   Nie Kwi 06, 2014 7:21 pm

Ludzie mogą mieszkać ze sobą latami, znać swoje nawyki i przyzwyczajenia, kochać się nad życie... Ale to wcale nie oznacza, że wszystko o sobie wiedzą.
Camille był idealnym przykładem człowieka prowadzącego podwójne życie. Od dobrych pięciu lat. Z jednej strony grał idealnego partnera, chwilami wręcz bawiąc się w bycie kurą domową - czekał na towarzysza swojego życia z ciepłą kolacją, a następnie szli razem do łóżka, spędzając tam wspaniałe chwile. Z drugiej strony... Lubił obserwować roztrzaskany mózg spływający po ścianie.
I przez ostatnie pięć lat nie wydał się zupełnie niczym!
Tak też miało być teraz.
- Kochanie, będę jutro! - zawołał z sypialni, przygotowując swoją walizkę. - Jadę do mamy. Mówiła, że nie czuje się najlepiej. Ale wrócę z samego rana - dodał zaraz, zamykając sprawnie walizę.
Jak łatwo się domyślić - mamusia już dawno wąchała kwiatki od spodu. Mogła nie zdradzać ojca, prawda? Wtedy pozwoliłby jej żyć nieco dłużej.
Pełnym gracji krokiem wyszedł z sypialni, ciągnąc za sobą walizkę, która wcale nie była lekka. Posłał mu krótki uśmiech, naciągając na ramiona ciemny płaszcz, poprawiając zaraz włosy.
- Mam nadzieję, że nie zanudzisz się beze mnie. Gdyby jednak, zostawiłem ci moje ulubione porno w odtwarzaczu - rzucił żartobliwie w jego kierunku.
Swobodny, pogodny z karabinem snajperskim w eleganckiej walizce. Cały Camille!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Camille   Pon Kwi 07, 2014 9:42 pm

Zamiast Pana M tym razem występuje ten Pan: Kevin Carter

Poranki nigdy nie są miłe jeśli całą noc się pracowało. Jasnowłosy mężczyzna wręcz doczołgał się do drzwi wejściowych aby pożegnać kochanka przed podróżą. Nad ranem, aby nie budzić Camille walnął się na kanapę i okrył jedynie kocem, teraz żałował, że nie spał z ukochanym. Zawsze to kolejna noc przy ciepłej, kochającej osobie.
- Możesz mi wierzyć, nuda mi nie groźna - mruknął zaspany, głos miał nadal zachrypnięty. Całą noc wrzeszczał, koordynował współpracownikami i przygotowywał kolejny plan. - Ostatnimi czasy w pracy mam aż za dużo roboty... Znowu ta sprawa z seryjnym mordercą. Kapitan mnie zdegraduje jeśli i tym razem go nie złapiemy - westchnął mężczyzna i wsparł się na partnerze. Sprawy były napięte, znowu znaleźiono zwłoki i ślady wskazywały na tego samego mordercę. Przestępca już od lat był nieuchwytny, nie posiadał planu i profilu ofiar. Jakby losował między przechodniami, czyja dzisiaj kolej. Może tego pana?
Kevin pracował jako porucznik drugiego stopnia w policji Los Angeles. Chciał w najbliższych latach w końcu awansować na kapitana pierwszego stopnia a z czasem postarać się o przydział do FBI. Pochodził z rodziny policjantów, niestety po ujawnieniu swojej orientacji członkowie familii bardzo mocno odsunęli się od pierworodnego syna. Teraz Kevin chciał im pokazać, że jego preferencje nie mają nic do tego jak pracuje i kim jest.
- Pozdrów mamę, niech wraca do zdrowia. Ja prześpię się kilka godzin i wracam na posterunek - zasalutował ledwo co unosząc dłoń. - Trzeba chronić obywateli, czy oni tego sami chcą czy nie. No i... Wracaj szybko, będę tęsknił - ucałował go mocno i czule w usta. Sąsiedzi i tak już ich znali.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Camille

avatar

Liczba postów : 200
Join date : 03/04/2014
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pan M i Camille   Pią Kwi 11, 2014 3:52 pm

Gdy tylko wymęczony do granic możliwości Kevin znalazł się w zasięgu ręki, Camille przyciągnął go do siebie i sprawnym, silnym gestem i przytrzymał w czułym objęciu, oddając rozkoszny pocałunek. Może był dla Kevina  jedynie kurą domową - wciąż jednak dbał o to, aby zachować odpowiednią siłę. W końcu był facetem, a nie zmanierowaną ciotką!
I mordercą. Ale to na boku, dyskretnie.
- Złapiesz go - powiedział z przekonaniem, wplatając swobodnie dłoń w jego włosy, aby przeczesać je leniwym gestem. - Wierzę w ciebie - dodał po chwili, uśmiechając się w jego kierunku promiennie. Choć brzmiał naprawdę niesamowicie szczerze, dałby wiele za to, aby Kevin nawet nie wpadł na odpowiedni trop... Kochał go, kurde.
Chwila moment, kolejny czuły pocałunek i w końcu Camille opuścił mieszkanie, kierując się w stronę garażu, aby odjechać spokojnie spod domu. Przy swym partnerze zawsze był subtelny, ciepły i niezwykle opanowany... Kiedy tylko oddalał się od ich wspólnego gniazdka, budziła się w nim ta natura, którą Kevin widział tylko i wyłącznie w sypialni - dziki, działający instynktownie, pełen niesamowitej pewności siebie, poddający się pragnieniom i przyjemności.
Był taki, wtedy gdy ujeżdżał go w szalonym tempie, jęcząc wniebogłosy. I wtedy, gdy trzymał w dłoni tradycyjny pistolet - Colt M45 , wymierzając precyzyjną kulkę w głowę swojej kolejnej ofierze. A dziś trafiła mu się gruba ryba - porachunki wśród szefów największych korporacji były szczególnie interesującą sprawą. Zwłaszcza, że Camille bawił się swoimi ofiarami tak długo, jak tylko mógł.
I zawsze wiedzieli doskonale, kto ich zabija. Lubił patrzeć im w oczy. Widzieć jak padają na kolana, zszokowani, przerażeni. A później umierają spokojnie przy jego stopach.
Tak też było teraz.
Chwilę po wymierzeniu ostatecznego strzału, wyciągnął z kieszeni ciemnej marynarki telefon, wybierając numer swojego partnera.
- Cześć, kochanie - wymruczał wręcz do słuchawki, ocierając jedwabną chustą lufę pistoletu z zaskakującą wręcz czułością. - Spodziewaj się mnie nieco wcześniej. Mam nadzieję, że zastanę cię jeszcze w łóżku - powiedział z radością brzmiącą w głosie, szturchając truchło przy swych stopach butem. Martwy.
Dopiero wówczas zsunął z dłoni skórzane rękawiczki, chowając je do swej torby.
- Właśnie się pakuję i wsiadam do auta - dodał, mimowolnie uśmiechając się pod nosem. Ukrył pistolet w walizce z podwójnym dnem, po czym złapał rączkę w dłoń i pewnym siebie krokiem opuścił pomieszczenie, schodząc do garażu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Camille   Pią Kwi 18, 2014 9:35 pm

Carter spojrzał na zegarek i poczuł się tak jakby ktoś walnął go kijem. Była bardzo późna godzina a on nadal siedział w pracy. Patrzył już czwartą godzinę na tablicę, którą pokrywały zdjęcia oraz dane osób na nich się znajdujących. Między postaciami, wedle klasycznej szkoły, pociągnięte zostały czerwone linie jeśli ofiary miały coś ze sobą wspólnego. Niestety bywało, że brakowało jakichkolwiek powiązań ale brutalność morderstwa wskazywała jednoznacznie na ich fantoma. Tak nazywali mordercę, którego ścigał zespół Kevina. Był dla nich nieuchwytny, ilekroć byli już blisko złapania go on umykał niczym zjawa i ślad po nim ginął.
- Ja zasiedziałem się w pracy... - mruknął zażenowany przez telefon. - Jest jakaś szansa abyś po drodze zabrał mnie z biura i miał ze sobą ciepłą kawę? Przyjechałem rano autobusem do pracy a o tej porze już nic nie kursuje, utknąłem tutaj - blondyn zaśmiał się do telefonu, kochanek zawsze był tym racjonalnie myślącym i wyciągającym go z takich sytuacji. Jak można się spodziewać po godzinie pod komisariat pojechało auto Camille, który jak na kochającego mężczyznę przystało miał kawę i uroczy uśmiech dla swego partnera.
- Jeszcze raz cię przepraszam za to... - powiedział wsiadając, zabrał kawę i pocałował mężczyznę w usta. - Gdybyś wcześniej nie wrócił nocowałbym na komisariacie. Mają koszmarną kanapę w sali przesłuchań.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pan M i Camille   

Powrót do góry Go down
 
Pan M i Camille
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dom Camille Crison

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: