IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 StephenxGregor

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 16 ... 27  Next
AutorWiadomość
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Kwi 06, 2016 11:43 pm

- Sądzisz, że dałbym cię aresztować bez siebie? Bylibyśmy najatrakcyjniejszą celą w tym waszym przytułku… – mruknął, dopijając swojego szampana.
Waszym, bo choć pracował dla Tarczy, to nie czuł się jej częścią. Nie czuł się częścią współczesnego świata, a co dopiero jakiejś funkcjonującej w nim organizacji.
- Będziemy pod ostrzałem, ale nie aresztują cię. Nie, skoro oficjalnie pojawiłeś się na przyjęciu. I skoro na pewno o tobie wspomną w… Gazetach. Czy czymś – wzruszył ramionami. – Niewiele wiem o świecie. Wiem jednak, że wizerunek medialny jest ważny – rzucił niemalże pogodnie, zupełnie swobodnie.
Nie czuł się jednak najlepiej – skutki działania antyserum wyraźnie zaczynały dawać mu się we znaki, choć starał się trzymać twardo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Kwi 06, 2016 11:56 pm

– Nawet jeśli zabiorą sprzęt dziennikarzom, nie wykazują im pamięci... tego chyba jeszcze nie potrafią. – Nagle wpadło mu do głowy, że istnieje inny sposób. Jeśli naprawdę nadepnął komuś na odcisk, w taki czy inny sposób może pozbyć się świadków, którzy nie będą potrafili milczeć. A bo to raz zdarzało się, że ludzi dopadał syndrom seryjnego samobójcy? To wcale nie podejrzane... nie, nie.
– To był błąd. – Odezwał się nagle, ale pokręcił głową. Nie chciał ryzykować cudzego życia. – Porozmawiamy, jak to się skończy.
Spędzili na rozmowach z oficjelami i garstką przyjaciół tyle czasu, ile to było konieczne, po czym ulotnili się, tłumacząc, że muszą przygotować się do jutrzejszego zabiegu Jamesa. Po części mówili prawdę.
Gdy tylko weszli do mieszkania, Roger podszedł do skrytki z ampułkami, klęknął i otworzył ją. Są, cholera, są... Odetchnął, opierając skroń o ścianę.
– Kurwa... Jeśli wcześniej mnie nie pilnowali, teraz na pewno zaczną. Musimy się wynieść... zabrać wszystko to, co nie powinno tu być w taki sposób, jakby nigdy nic nadzwyczajnego się nie działo.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Kwi 07, 2016 12:00 am

- Roger – odezwał się, brzmiąc w tej jednej chwili niezwykle pewnie i stanowczo. Skoro opuścił bankiet i znalazł się w znanym już sobie otoczeniu, poczuł się z całą pewnością swobodniej i pewniej. Stanął naprzeciwko Stevensona, ujmując jego twarz w dłonie.
- Bez paniki, Roger – dodał. – Zabierzemy, wyniesiemy. Ale pochopne decyzje i gwałtowne postępowanie nas zdradzi. Dziś nie. Jutro nie. Pojutrze możemy zacząć działać. Ty możesz zmienić miejsce zamieszkania bez podawania konkretnego adresu w bazie, prawda? Zrób to, nie muszą wiedzieć nim ta informacja jakimś pieprzonym cudem sama nie wypłynie – stwierdził krótko. Sam nie mógł na stałe opuścić terenu bazy, ale nie wydawał się tym szczególnie przejęty. Czym była dla niego Tarcza bez Rogera? Bez niego nie złapaliby go nigdy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Kwi 08, 2016 9:47 am

Wstał i spojrzał na Jamesa z góry, lekko się krzywiąc.
– Sama nie wypłynie, jasne, że nie. Wypłynie dzięki komuś, kto zobaczy mnie na ulicy i wspomni o tym choć słowo w internecie. Albo nie będą się bawić w szukanie i puszczą za mną kogoś... mnie jest łatwo poznać, no wiesz... ty też nie znikniesz w tłumie. – Zaczął rozbierać się z garnituru, czując się dosłownie jak cukierek odwijający z papierka. – Poza tym nigdzie bez ciebie nie idę. – Zdjął marynarkę, krawat i koszulę, grzecznie odwiesił je na wieszak, potem usiadł na kanapie, opierając łokcie na kolanach i chowając twarz w dłoniach. – Czytałem raporty zamknięcia naszej akcji w Ameryce. Pożar rozprzestrzenił się na większość wioski i lasu, służby lądowe miały utrudniony dostęp przez ciężki teren, i... Płomienie i opary palących się chemikaliów zdążyły wyrządzić ogromne szkody. – Wyprostował się, ale nadal wyglądał na przejętego. Między młotem a kowadłem, co? – Oficjalnie oczywiście nas tam nie było, zakład sam stanął w płomieniach przez zaniedbania. Zastanawiam się... ile z tego jest prawdy. Teoretycznie opłacałoby się zniszczyć wszystko, co mogłoby powiązać Tarczę z tą akcja albo ułatwić rekonstrukcję produkcji, ale zabijanie niewinnych, zmuszonych do tego to morderstwo, nie ochrona wyższych wartości.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Kwi 08, 2016 10:02 am

James obserwował go, samemu jedynie rozluźniając krawat – ciągle bawił się nim w trakcie bankietu i już i tak nie wyglądał idealnie. Nic nie było idealne, jeśli ubierało się w to Zimowego Żołnierza.
Spokojnym krokiem ruszył w jego kierunku, aby ostatecznie stanąć nad nim. Pochylił się nieco i krótkim muśnięciem warg uraczył czubek jego głowy.
- Roggie – szepnął, przesuwając dłoń w rękawiczce na jego kark, masując delikatnie tę skórę, ostatecznie przytulając sobie jego głowę do piersi. – W wojnie giną ludzie, Roger. A my dalej ją prowadzimy. Wojnę o pokój – powiedział spokojnie. Co by było, gdyby pośród setki uratowanych niewinnych osób znalazł się jeden fałszywy człowiek, znający recepturę?
- Muszę to zdjąć, bo czuję się jakby ktoś mnie związał - burknął z westchnieniem, nie odsuwając się. Dalej stojąc nad nim, zaczął spokojnie rozpinać koszulę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Kwi 08, 2016 2:31 pm

Pozwolił na taką bliskość i uznał, że to nawet rozluźniające. Problem tkwił w tym, że to, o czym mówił, nie było jedynie stresem, tylko jego głębokim przekonaniem, tego nie dało się ot tak rozwiązać.
– Nigdy nie pozbędziemy się problemu, eliminując jednostkę kosztem reszty. To krzywdzące i oni to widzą. To jak... karanie ofiary. Nie chcę być tego przyczyną, nie chcę brać w tym udziału. – Wyprostował się i milczał chwilę, obserwując palce Jamesa, sprawnie radzące sobie z koszulą. – Nie będę na to pozwalać.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Kwi 08, 2016 2:36 pm

- I co zamierzasz, Roger? – zapytał wprost, obserwując go uważnie. W jego głosie nie było ani ironii, ani kpiny. Może tliła się w nim odrobina szczerej ciekawości…
- Cokolwiek planujesz, masz za swoimi plecami mnie. Zawsze – dodał zaraz, zsuwając z ramion koszulę, odsłaniając stalową rękę. Odłożył ciuch na bok, powolnym ruchem ściągając rękawiczkę. – A nam dwóm mógłby cały świat podskoczyć. I tak dalibyśmy radę – stwierdził, wolnym ruchem odsuwając się od niego. Ruszył w kierunku sypialni, przystając dopiero przy jej drzwiach, oglądając się przez ramię.
- Idziesz?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Kwi 08, 2016 2:51 pm

Pokręcił głową. Już chciał odpowiedzieć, ale wypuścił powietrze, wzdychając.
– Nic nie planuję. Wiem, czego nie mam w planach. – Chociaż tyle. Improwizacja, tak? Uśmiechnął się słysząc, że nie jest sam. Chyba właśnie tego teraz potrzebował, bo poczuł się jakby własnoręcznie wymordował tamtą wioskę, a teraz jeszcze sama Tarcza go nie chciała. Przez myśl mu przeszło, że może to z nim jest coś nie tak...? Nie, nie, to mu nie pomoże. Wstał i zdjął dół garnituru, również odwieszając na miejsce.
– Tego akurat nie byłbym taki pewny. – Ruszył za Jamesem, chociaż sam nie wiedział, czemu. Nie chciał spać. – Naprawdę myślisz, że jesteśmy niezwyciężeni? – Rzucił się na łóżko na plecy. – Gdyby jutro czymś ci grozili, chociaż oczywiście nie będą, mieliby mnie w garści.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Kwi 08, 2016 2:57 pm

James w sypialni już zdjął dół garnituru i przerzucił przez stojący w kącie fotel. W przeciwieństwie do Rogera, nie odwieszał wszystkiego ładnie i elegancko, tak jak powinno być – on nie planował już nigdy więcej wchodzić w to wdzianko.
- Jesteśmy – odparł krótko, wchodząc na łóżko, aby następnie zasiąść okrakiem na jego biodrach. Bez seksualnych podtekstów, a z prostą potrzebą bycia blisko. Ujął jego dłonie i spokojnym ruchem ułożył na swoich umięśnionych udach.
- Mm… Jeśli groziliby mi czymś… Obroniłbyś mnie. Znalazłbyś sposób. Zawsze znajdujesz – stwierdził, patrząc mu w oczy. – Ale nie zagrożą nam, Roger. Nie jutro.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Kwi 08, 2016 11:55 pm

Roger nie odpowiedział, tylko patrzył. Nawet odrobiny się nie pilnował, nie wstydził się spojrzeć na uda Jamesa, na jego brzuch i klatkę piersiową, nie starał się zmuszać do bycia tu i teraz. Słowa Żołnierza pchnęły jego myśli w dziwną stronę. Cóż... Kto inny znał Jamesa tak dobrze? Kto inny znał Rogera?
Kapitan przez moment zastanawiał się, co mogłoby pójść jutro nie tak i czy James naprawdę wierzy w to, że Roger zdołałby go obronić. Nawet odrobinę zaskoczyła go ta odpowiedź, to zaufanie. Może Jimmie naprawdę miał rację co do uczuć Jamesa?
Podniósł wzrok i lekko zacisnął palce na udach mężczyzny.
– Zaczynam żałować, że powiedziałem to, co powiedziałem. Że właśnie dziś, przed zabiegiem. – Przymknął oczy i westchnął zmęczony. Zaraz jednak znów w milczeniu obserwował Żołnierza. – Boisz się?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 09, 2016 8:43 pm

James obserwował Rogera z góry uważnym spojrzeniem. Tak, Stevenson miał rację – jutrzejszego dnia jego życie zawiśnie na włosku. Jednak w głowie zaświtała nieco inna, nagła myśl.
- Jutro zobaczysz mnie w ogóle bez ręki – powiedział, przenosząc wzrok ponad Rogera, na ścianę. Milczał chwilę, szukając odpowiednich słów.
- To upokarzające – stwierdził gorzko.
Wolnym ruchem pochylił się nad nim, składając krótki pocałunek na jego piersi.
- Ale chcę. Żebyś tam był – szepnął. I to chyba bardziej podkreślało jego strach niż jawne przyznanie się do tego uczucia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 09, 2016 9:31 pm

Roger westchnął ciężko, słysząc i to... to... To było cholernie zrozumiałe. Sięgnął ramion Jamesa i przyciągnął go do siebie, przytulając. Zaczął błądzić palcami po bliznach pomiędzy stalą a skórą mężczyzny.
– To tylko ciało. Ty miałeś okazję latami oglądać mnie pobitego, poszarpanego i jeszcze nie raz musiałeś bronić, bym w ogóle wyszedł z tego żywy. – Być może nie było widać tego na pierwszy rzut oka, ale zdanie Rogera co do Jamesa i Jimmiego się zmieniło. Po ostatniej nocy i przygodzie z antyserum upewnił się, że to ta sama osoba, lecz zmieniona przez wydarzenia.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 09, 2016 9:35 pm

Zasada była prosta – czegokolwiek Roger by w tej chwili nie powiedział, myśl o braku ręki pozostawała w głowie Jamesa niezwykle wyraźnie. Zamknął oczy, dając się objąć, zmieniając nieco ułożenie całego swojego ciała, po prostu kładąc się na Rogerze z cichym, niskim westchnieniem. Nie odpowiedział, wdychając zapach jego ciała, słuchając nie tyle samych słów, co po prostu głosu. I dłuższą chwilę nie reagował, starając się zmienić tor myśli. Bez efektu.
- Kurewsko się boję, Roger – szepnął. Nie chciał odpowiedzi, nie chciał zapewnień, że będzie dobrze. Chciał po prostu spędzić ten wieczór blisko Rogera, zupełnie szczerze i bez jakichkolwiek barier. Byli w końcu partnerami…

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 09, 2016 9:54 pm

Wygodnie oparł dłonie na ciele mężczyzny, jednocześnie dalej go obejmując.
– Ja też... – przyznał trochę zduszonym głosem. To cholernie ciężka chwila. Czuł, jakby się żegnali, ale tak nie było. Prawda?

W nocy Roger nie mógł spać, bo męczył go stres, poza tym bał się snów i tego, co ze sobą niosą. O dziwo, gdy przysnął, nie mordował Jamesa, a gonił kogoś po polu bitwy, co i rusz słysząc szczątki dziwnych rozmów, unikając kłębów toksycznego dymu albo ostrzału. Ranek oczywiście nie przyniósł ukojenia, chociaż przynajmniej żaden z nich nie starał się sztucznie poprawić nastroju. James musiał być na czczo, a Roger wypił tylko kawę, bo niczego innego nie mógł przełknąć. Gdy już mieli wychodzić z mieszkania, zatrzymał Żołnierza i bez słowa mocno pocałował, a potem objął, długo go nie puszczając. Kurwa, kurwa, kurwa.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 09, 2016 10:02 pm

Trwał w objęciu jego ramion i wcale nie chciał się odsuwać. Ani na milimetr. Nie chciał też słodkich obietnic. Chciał za to, aby wszystko jak najszybciej minęło.
- Nie dam się zabić – rzucił, posyłając mu uśmiech godny silnego, pewnego siebie Żołnierza. Ale Roger wiedział wszystko. Wiedział, że ten potężny mężczyzna boi się jak cholera.
Udali się do sektora medycznego, gdzie przydzielono Jamesowisalę, w której mógł spokojnie przebrać się do zabiegu – dostał spodnie z jakiegoś śmiesznego materiału i właściwie nic więcej. Niedługo później przyszła do nich pielęgniarka, prowadząc mężczyzn korytarzami.
Pomiędzy przejściem z jednej sali do drugiej, dołączyła do nich lekarka ubrana w prosty kitel. Wysoka blondynka z okularami na nosie, będąca posiadaczką całkiem sympatycznej twarzy. Emanowała wiedzą i fachowym, profesjonalnym podejściem. Ale nawet jej pogodne, niebieskie spojrzenie nie rozluźniłoby Jamesa w tej chwili.
Swoją drogą, kto miał na tyle odwagi, aby podsyłać do przejętego Zimowego Żołnierza niepozorną kobietkę?!
- Dzień dobry, nazywam się Ira Haneway, będę pana anestezjolog w trakcie zabiegu – przedstawiła się, darując sobie uściśnięcie dłoni. – Nakreślę panu sytuację i przebieg samego zabiegu, aby czuł się pan mniej skołowany po wybudzeniu – zaproponowała.
- Nie jestem pewien, czy chcę wiedzieć… – mruknął pod nosem James.
- Lepiej wiedzieć, dla własnego dobra. Gdy znajdzie się pan na stole, przygotujemy pana do zabiegu, podając pierwsza dawkę narkozy. Podejrzewamy, że pański organizm, bo nigdy nie pozwolił nam pan na zbadanie jego możliwości… - wtrąciła z bardziej pogodnym niż złośliwym uśmiechem. – Zneutralizuje działanie narkozy w ciągu dwóch godzin. Wtedy podamy panu kolejną dawkę. Zrobimy co w naszej mocy, aby uniknąć pańskiego ewentualnego przebudzenia się czy chociażby częściowego odzyskania świadomości. Tak będzie bardziej komfortowo dla pana, a dla nas i wygodniej, i bezpieczniej – mówiła rzeczowo, krótko, ale nie pośpiesznie, skupiając całą swoją uwagę na Jamesie, chcąc aby na pewno zrozumiał, co ma mu do przekazania.  
Dotarli do sali operacyjnej, jednak nie weszli na nią. Najpierw podała Rogerowi odpowiedni szlafrok, rękawiczki, maskę i czepek na włosy, nawet nie pytając o to, czy będzie chciał być podczas zabiegu. To było oczywiste.
- Po operacji damy panu jeszcze dwie godziny snu. Gdy jednak zostanie pan wybudzony, ręka będzie niesprawna – unieruchomimy ją na całą następną dobę, aby delikatne jeszcze wiązania mogły się połączyć dzięki pańskiej naturalnej zdolności regeneracji. Nie chciałabym, aby wpadł pan w niepotrzebny stres, dlatego będę przy panu albo ja, albo Kapitan – wyjaśniła spokojnie.
- To chyba tyle. Zapraszam – zakończyła gładko, wskazując Jamesowi przejście do sąsiedniego pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pon Kwi 11, 2016 10:53 pm

Roger podświadomie obejrzał sylwetkę kobiety... oczywiście w poszukiwaniu czegoś, co by zdradziło, że ukrywa broń albo jakichś innych niepokojących sygnałów. Cholera, czuł się, jakby właśnie miał pozwolić komuś skrzywdzić Jamesa, jakby sam prowadził go do kata...
– Moment. – Odezwał się niespodziewanie i spojrzał na Jamesa, potem na Irę i znów na Żołnierza. – W obecnej sytuacji... – zaczął, ale zrezygnował. – To pomysł przełożonych, ale czy naprawdę zmiana jest konieczna? Nie może zostać tak, jak jest? – Pytał Jamesa, nie pani anestezjolog. Przez zdarzenia z ostatnich dni jakoś zaczął wątpić w to, że robienie tej operacji akurat teraz jest właściwym pomysłem. – Jest tu... wystarczająco bezpiecznie? – Teraz spojrzał na kobietę.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Wto Kwi 12, 2016 10:05 am

James nie odpowiedział. Właściwie nie wiedział, co mógłby na ten temat powiedzieć - choć nie zwykł uskarżać się na swoje stalowe ramię, to odnosił wrażenie, że ono po prostu się zużywa. Z każdym dniem było mniej sprawne i stawiało większy opór... Ale bał się. Bał się przyznać do tej wady i bał się operacji samej w sobie.
Ira poprawiła okulary na nosie, uśmiechając się nieznacznie.
- Jako dziecko, słuchałam opowieści dziadka o Wyjących Komandosach. Byliście jednym z najlepszych oddziałów, Kapitanie - powiedziała spokojnie, bez zbytecznego patosu, raczej stwierdzając fakt. - A mój dziadek był jednym z was. Cholernie lubiłam tego zgreda i nie pozwoliłabym na zrobienie czegoś złego jego kumplom - dodała po chwili, pozwalając sobie na krótki uśmiech. Skinęła głową, zwracając się w kierunku sali.
- Zostawię was - oznajmiła. - Macie jeszcze dziesięć minut, podejmijcie decyzji beze mnie stojącej wam nad głowami - dodała, po czym opuściła pomieszczenie.
James nerwowym gestem podrapał się po karku, zwracając wzrok w stronę Rogera.
- Wydaje mi się - westchnął. - Że zrobiłaby konkretny rozpierdol, gdyby musiała. Mała jak Mini, ale mogłaby przyjebać, nie? - chciał go rozluźnić. I siebie trochę też. Położył dłoń na ramieniu Kapitana, posyłając mu nikły uśmiech.
- Zróbmy to, Roger.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Kwi 14, 2016 11:03 pm

Zmarszczył brwi. Co on ostatnio taki nieufny był? Cóż, nie znał potomków swoich towarzyszy, a to, co pewnie w zamyśle miało go uspokoić i wyjść na przyjazne wykazanie jakiejś wspólnej cechy, powiązania, wydało mu się nazbyt poufałe i wręcz podejrzane. Taki zbieg okoliczności? No proszę...
Skinął głową, nie bardzo dając po sobie poznać, co dokładnie myśli.
Gdy zostali sami, rzucił Jamesowi spojrzenie pełne niepokoju i strachu, po czym zamknął oczy i przetarł twarz wnętrzami dłoni. Odetchnął i wrócił do opanowania, a przynajmniej postarał się. Co miał poradzić, że naprawdę z chwili na chwilę czuł się coraz gorzej? Jakby sam prowadził Jamesa do kogoś, kto zrobi mu krzywdę.
– Idź – zarządził i machnął ręką. Przeżywał, tak, kurwa.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Kwi 15, 2016 9:14 am

James raz jeszcze złapał dłonią jego ramienia i ścisnął je lekko w geście, którym chciałby powiedzieć, że będzie dobrze. Gdyby nie kamery, raz jeszcze objąłby go i zapewnił o tym wszystkim.
- Ubierz to gustowne wdzianko i dołącz do mnie, Roger – powiedział spokojnie, po czym odwrócił się i wszedł do sali.
Gdy Roger wszedł, James leżał już na stole operacyjnym z maską tlenową na twarzy. Zwrócił na niego spojrzenie i posłał mu krótki, nikły uśmiech na chwilę przed tym, gdy Ira podała mu pierwszą porcję narkozy. Lek zadziałał z pewnym opóźnieniem, jednak skutecznie – James zasnął, a dwójka lekarzy mogła przystąpić do pracy.
Nim jednak zajęli się Jamesem, najpierw zamknięto drzwi na klucz i przysłonięto kamery – mieli być tu sami, bez możliwości wtargnięcia kogoś trzeciego i bez zbytecznych gapiów. Klucz do sali położono obok Rogera i dopiero wtedy zaczęto operację.
Najpierw należało pozbyć się starego ramienia, które okazało się cholernie ciężkim przedmiotem. Rozbierali je więc do momentu podania drugiej porcji narkozy – tym razem zwiększono dawkę. Po tych dwóch godzinach ramię zostało odłączone od Jamesa. Odłożono je na bok i zajęto się przygotowywaniem jego ciała do połączenia z nową ręką. Oczyszczono rany, usunięto martwe elementy i dopiero wtedy zaczęto przymierzać się do łączenia nerwów – ten proces miał potrwać co najmniej cztery, niezwykle męczące godziny.
W ciągu najbliższych dwóch organizm Jamesa zaczął znów neutralizować działanie narkozy.
- Ostatnia dawka – powiedziała Ira, wstrzykując mu kolejną porcję leku. Na moment do uaktywnienia się narkozy, lekarze przerywali swoją pracę, monitorując stan pacjenta przez te wszystkie podłączone do niego sprzęty.
- Spada puls – odezwał się jeden z nich. Monitor odpowiedzialny za pracę serca skupił uwagę ich wszystkich, aby ostatecznie wydać z siebie ten jeden, paskudny, ciągły sygnał, gdy potężne serce Żołnierza stanęło.
- Defibrylator!
- Nie! Stalowe ramię! – wtrąciła szybko Ira. Użycie prądu na pacjencie już częściowo połączonym z metalem? Energicznym ruchem podeszła do stołu, obrzucając sylwetkę Jamesa pobieżnym spojrzeniem.
- Na mojej zmianie nie umrzesz – syknęła, sięgając jego klatki piersiowej dłońmi, zaczynając ją uciskać silnymi, stanowczymi ruchami. Raz za razem, z pełnym zaangażowaniem, co rusz rzucając wzrokiem w kierunku ekranu. – Dawaj! – warknęła w kierunku Jamesa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 16, 2016 9:09 pm

To spojrzenie... Kurwa mać... kurwa, kurwa... Roger żałował, że trwa tak krótko, nie odwrócił wzroku, chciał odwlec zabieg, chciał... ratować Jamesa?
Obserwował z dystansu, przez stres i gotowość do działania prawie się nie ruszając. Nie chciał przegapić, gdyby coś zaczęło się dziać... I nie przegapił. Momentalnie zbliżył się o krok i położył dłoń na ukrytej za paskiem broni, jakby to coś miało pomóc. Na razie nie wtrącał się, na razie czekał nie tyle na personel, co na samego Jamesa. Boże, to się działo. On wiedział. Wiedział, że się stanie.
Przez moment szok zablokował mu myślenie, dosłownie przez sekundę czuł, jakby był bardzo śpiący, niezdolny do niczego poza... NIE. Zerwał się szybciej, niż zdołał pomyśleć, że to robi. Miał ochotę krzyczeć, dlatego zacisnął zęby. Stanowczym gestem odsunął lekarkę, resztką silnej woli powstrzymując się, by jej nie uderzyć i samemu podjął resuscytację.
– Tu nie ma metalu... – syknął w stronę Iry. Nie mniej nie więcej: jej błąd uznał za sabotaż, ale teraz nie potrafił myśleć o niczym innym niż o Żołnierzu.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 16, 2016 9:16 pm

James był daleko stąd. Daleko od tego miejsca, ale też od czasu. Był gdzieś przed zabójczą podróżą pociągiem wzdłuż kanionu. Leżał w łóżku Rogera, podziwiając krzywizny jego sufitu.
Przecież mam czas… Słyszę cię, Roggie, ale po co ten pośpiech? Mam czas… Mam całe mnóstwo czasu, Roger. Nie poganiaj mnie.
Ile to trwało? Całą wieczność stali i patrzyli w ekran, czekając na ten jeden dźwięk. Jeden sygnał. Na przerwanie tego ciągłego piszczenia, które budziło w mózgu najgorsze myśli…
Sekunda za sekundą, minuta za minutą. Ale on był Żołnierzem, nie mógłby zginąć w ten sposób.
- Mamy go – szepnęła ze szczerym niedowierzaniem Ira, kiedy tylko piszczenie ustało, a w zamian zabrzmiało jedno, silne uderzenie jamesowego serca. Rytm wyrównał się w przeciągu kolejnych trzydziestu minut.
- Kończymy to, Kapitanie. Z nadzieją, że nie wybudzi się w trakcie. Do roboty, mamy mało czasu. – odezwał się jeden z lekarzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 16, 2016 9:56 pm

Dyszał po części ze zmęczenia, a po części z emocji. Coś ścisnęło go w gardle... ale zanim naprawdę zdążył poczuć ulgę, ogarnęła go wściekłość. Miał ochotę rozszarpać panią, psia jego mać, doktor Irę. A potem ich wszystkich, jednego po drugim, zabrać stąd Jamesa, ratować!
Posłał lekarce takie spojrzenie, że gdyby do tej pory nie była pewna, że Roger jej nie popuści, to teraz już zdecydowanie rozwiał wszelkie wątpliwości.
Starał się uspokoić tylko ze względu na Jamesa, by nie musieć przerywać w trakcie i nie zostawiać go bez opieki medycznej z rozbabraną ręką... co nie znaczyło, że nie postara się stymulować lojalności lekarzy.
Cofnął się od stołu i staną mniej więcej za Irą. Wyjął brań, odbezpieczył i wyprostował przed sobą ramiona, mierząc w jej plecy.
– Pracuj, bo dam mi możliwość szybszego spotkania się z twoim dziadkiem.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 16, 2016 10:06 pm

Ira spięła się wyraźnie, jednak nie wydawała się przestraszona.
- Nie pierwszy raz pracuję pod ostrzałem, Kapitanie – stwierdziła krótko, hardo, jednak posłusznie przystąpiła do swoich zajęć.
Lekarze natomiast obrzucili sytuację uważnymi spojrzeniami, chwilę później po prostu pochylając się nad Jamesem i bez słów przystąpili do działania. Te dwie godziny musieli wykorzystać maksymalnie, jeśli zamierzali wykonać swoją pracę bez budzenia Żołnierza i skupianie się na sytuacji Iry nie było dobrym pomysłem.
Po upływie czasu, wszystko było gotowe. Jeden z lekarzy zajął się odpowiednim ułożeniem stalowej ręki, podczas gdy drugi obwiązywał ciało Jamesa bandażem tak, aby unieruchomić kończynę.
- Niedługo się przebudzi – odezwał się mężczyzna do Rogera. – Proszę być przy nim i od razu zabronić mu wykonywania ruchów tą ręką. Jego organizm musi wytworzyć odpowiednie wiązania, co byłoby łatwiejsze pod narkozą, ale nie zamierzamy mu znów jej podawać – oznajmił. – Proszę za mną. Przewieziemy go salę obok – dodał i w asyście pozostałej części zespołu, przewieźli łóżko, pozostawiając Irę na łasce Rogera. Im nie była niezbędna.
Sąsiednie pomieszczenie bardziej przypominało standardowy pokój szpitalny.
Zostali sami, jednak lekarze zapewnili o swojej obecności w pobliżu, gdyby byli potrzebni.
- Rumlow… – szepnął James, jeszcze z zamkniętymi oczami i tym całym otępieniem, które tak dobrze przecież znał…

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 16, 2016 10:31 pm

– Pracuj – uciszył ją, ale już odrobinę spokojniejszym tonem.
Z czasem cofnął się pod ścianę i oparł o nią plecami, ale broń trzymał na widoku, gotów zaatakować każdego... albo raczej bronić Jamesa przed każdym. Adrenalina ani na moment nie pozwoliła zmęczeniu dojść do głosu czy innemu czynnikowi, który mógłby przeszkodzić.
Przeszedł do pomieszczenia obok w ciszy, zostawiając lekarzy w spokoju.
Na razie.
– Nie. Stevenson – odpowiedział, przyglądając się Jamesowi z uwagą. Nie tylko doszukiwał się ewentualnych objawów pogorszenia jego stanu, ale też czegokolwiek, co wskazałoby na to, co mu się śni, gotów go przytrzymać, w razie gwałtownej reakcji.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Kwi 16, 2016 10:37 pm

Roger. Jego Roggie. James odetchnął ze szczerą, niemożliwą do opisania ulgą, kiedy usłyszał ten głos. Rozchylił lekko wargi, łapiąc oddech z jakimś wyraźnym trudem, jednak nie z powodu duszności, a tego przyjemnego uczucia, którego doznał, słysząc Rogera.
Otworzył oczy, nerwowym gestem przesuwając językiem po wargach. Czuł się spragniony, ale gdy odwrócił głowę i spojrzał na Rogera, jego usta same wykrzywiły się w najbardziej błogim uśmiechu, na jaki było go stać.
- Roggie – szepnął z lekką chrypką. – Ręka? – dodał, unosząc zaraz głowę z poduszek, chcąc się jej przyjrzeć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: StephenxGregor   

Powrót do góry Go down
 
StephenxGregor
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 27Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 16 ... 27  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: