IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Starszy, piękniejszy, mądrzejszy.

Go down 
AutorWiadomość
Tesla

avatar

Liczba postów : 5
Join date : 11/08/2015

PisanieTemat: Starszy, piękniejszy, mądrzejszy.   Sro Sie 12, 2015 9:29 pm














MAXIMILIAN "TESLA" WOE
22 l. / Londyn / Demiseksualny / Kryminalista / Taksówkarz

’family, story and other stuff I’

Tragedia w trzech aktach.
Personą pierwszą niechaj zostanie Susy, czy insza Margaret. Imiona w wypadku osób tak bardzo postronnych jak tylko się da zdają się zbędne, skoro określić ich można najlepiej jako „ta kobieta”, czy „ten mężczyzna”. Nieokiełznana żądza przygód, młodzieńczy zapał, nietrzeźwa głupota? Kto wie co było przyczyną, skoro wszyscy interesują się skutkiem?
Właśnie, Margaret zaciążyła. Została z tym sama nie od momentu zorientowania się we własnym nieszczęściu, a już w chwili wyślizgiwania się z objęć brudnego koca nakrywającego stary, gdzieniegdzie zasikany przez koty materac. W ruderze zwanej mieszkaniem nie było nikogo i nie przywitała jej nawet kartka wyrwana z kalendarza z naprędce nakreślonymi wyjaśnieniami. Dzięki temu mogła wierzyć we wszystko na co miała ochotę, a że wyobraźnię miała niesamowicie płytką, uwierzyła w spełnienie swojego obowiązku jako ciepły prowodyr ejakulacji. Chwilę później, naciągając na małe piersi luźną koszulkę, szła w kierunku własnego domu rozmyślając o pedantycznie wysprzątanej kuchni, w której mocno konserwatywna matka zgani ją za zbyt późne wracanie… A przecież było tak wcześnie!
Ocierający zaspane oczy Londyn przywitał ją rzadką mgłą i wilgocią w powietrzu, utrudniającą odpalenie papierosa.
Stało się zupełnie tak jak być powinno. Kobieta jeszcze dwa miesiące krwawiła jak inne zdrowe panie, by w kolejnym utracić tę zdolność i zaniepokoić się. Jak to? Tak dawno nie miała mężczyzny, więc czemu okres nie nadchodzi? Wygrzebanymi z torby drobniakami opłaciła tani test ciążowy, a po nim pięć kolejnych. Znała już przyczynę twardniejącego brzucha i złego samopoczucia. Wiedziała w jak czarnej dupie się znalazła i że nikt inny dowiedzieć się nie może. Dlatego milczała spanikowana, wyszukując w internecie porady na bezpłatne, domowe pozbycie się pasożyta. Nie dałaby sobie rady. Nigdy nie przykładała uwagi do własnego wykształcenia sądząc, że usytuowany ojciec zapewni jej posadę w firmie i godne życie. Znała jednak realia – wybaczano jej wiele, jednak nie przedmałżeńską utratę cnoty i nie powicie dzieci w stanie panieńskim. Chodziło o pozory i głębokie przekonanie rodziny, że w takiej sytuacji nie następują choroby i zwyrodnienia, że wszystko się układa jak powinno. Nie mogła im powiedzieć…
Sami zauważyli.
Kłótnie o odnalezione testy ciążowe trwały dwa kolejne miesiące pełne depresji, złości, agresji słownej i obietnic bez pokrycia. Skończyło się na tym, że Margaret została bez domu i wsparcia rodziny udającej, iż córka wybrała się na studia daleko poza granice kraju. Nie radziła sobie z nową sytuacją, codzienne obserwowanie pęczniejącego brzucha wzmagało w niej odruchy wymiotne i chęć upadku ze schodów. Gdy doszła do krytycznego momentu chęci wrażenia sobie noża kuchennego pod pępek, w jej życiu pojawił się mężczyzna. Obiecywał, że wszystko się ułoży i dbał o to, by nie targały nią brzydkie pomysły. Był godnym następcą ojca – w dniu rozwiązania ślad po nim wyparował zupełnie tak samo, zaś o spędzonym wspólnie czasie nie świadczyły nawet pozostawione u Marge ubrania. Ona zaś, na złość samej sobie, powiła nie jednego szkodnika, a parę bliźniąt o zdrowych, pojemnych płucach.
Znamienitym aktorem pierwszoplanowym niech zostanie syn młodszy – Alexander. Nazwany nie na cześć żadnej znanej historii persony, a jedynie przez potrzebę określenia go pierwszym, co przyszło na myśl młodej matce prezentował sobą widok zdecydowanie niecodzienny. Był on bowiem, może przez wzgląd na konkurencję w brzuchu, lekko niepełnosprawny pod względem estetyki. Margaret od samego początku było to zadrą w oku, czego nie ukrywała ani w obecności personelu medycznego, ani na osobności. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że wróci do pustego mieszkania. Wzięta na poród z ulicy wierzyła, że wydobrzeje powoli i pójdzie uśmiechać się do nowego lubego, bachory zaś zadbają o siebie same.
Można powiedzieć, że szybko odcięła pępowinę łączącą ją z rodzeństwem. Nie pozbyła się ich, jednak przez całe życie utwierdzała w przekonaniu, iż niepotrzebnie marnowali jej przyszłość. Często snuła baśnie o tym, jak bardzo są niepotrzebni i jak mocno niegrzeczni, okraszając krótkie stęknięcia płaczu wulgaryzmami z rynsztoku. Ani razu instynkt macierzyński nie wygrał w niej z poczuciem przegrania na loterii losu. Starsze, zdrowe dziecię tolerowała jako tako, jednak Alexander był jak czerwona płachta – sam jego widok sprawiał, iż pięści zaciskały jej się samoistnie, zaś usta krzywiły brzydko. Obaj odczuwali niechęć w każdy możliwy sposób, jednak pewna bezkarność Maxa odbijała się na Alexie przez pierwsze jedenaście lat ich życia po pięciokroć. Ponosił karę za to, że przykro było Margaret na niego patrzeć.
Drugim aktorem dramatu jest właśnie Maximilian – młody mężczyzna skrzywiony przez niesprzyjającą otoczkę mężnienia. Dorastający w towarzystwie i ścisłej korelacji z drugą połówką tej samej komórki, ze swoim lustrzanym odbiciem i powiernikiem brzydkich sekretów. Dorósł zdecydowanie za szybko, nie mając odpowiedniej ilości czasu na naukę samodzielności i życia w społeczeństwie. Oparcie dla siebie znalazł w młodszym bracie, z którym zżył się nieprzyzwoicie wręcz mocno. Nie radząc sobie z sytuacją w domu, ujście dla emocji odnalazł w ślepej agresji kierowanej na wszystko, co mu się nie spodobało. Moment, w którym coś delikatnie połechtało część odpowiedzialną za "ble" i "fuj" był momentem, w którym do głosu dochodził głośny krzyk i pięści. Czy kiedykolwiek był stopowany? Alex nie potrafił wpływać na brata zajęty swoimi problemami, Margaret zaś umiała jedynie rozewrzeć mordę i warknąć niecenzuralną obelgą prosto w podbite oko czy pogruchotane nadgarstki latorośli. Nie poczuwała się do szukania sprawiedliwości ni pocieszającego głaskania po głowie. Nikt prócz Alexandra nigdy nie pomagał Maxowi zasnąć pogodziwszy się z denerwującym bólem nadwyrężonych mięśni, czy połamanych kości. Zainteresowali się nim dopiero psycholodzy szkolni pospołu z miejscowym komisariatem.

’describing myself’

Z wyglądu to najprawdziwszy psychol i seryjny morderca, co sugeruje, iż prezentuje się… Jak najzwyklejszy przedstawiciel samca homo sapiens wieku reprodukcyjnego. Jest dość wysoki, co przekłada się na pewny chód i swobodną postawę. Pomimo miernego wychowania i relatywnie ciężkich przeżyć nie ma kompleksów jako takich, toteż nie czuje się źle sam ze sobą. Tak po prawdzie, nic by w sobie nie zmienił – może prócz problemów z wymową. Po wyjściu z poprawczaka dało się zauważyć w nim swoistą zmianę – z buńczucznego szczeniaka rzucającego się na byle kość ewoluował w trującą żabę kolorami ostrzegającą, by po nią nie sięgnąć. Połączenie zdawałoby się zwyczajne. Płomień rudych włosów wieńczących pion sylwetki tłamszony od tyłu mysią szarością popiołu. Kolczyk jeden, dwa, pięć w każdym uchu i jakieś cygańskie farfocle uwiązane rąk niby talizmany. Dużą zasługę ma w tym Darwin nie stroniący od hipsterskich kombinacji, w którego Tesla wpatrzony jest jak w obrazek.
Lubi mieć na sobie jakiś element, nieważne jakiego rozmiaru, psujący całokształt estetyki. Burzy dzięki temu prawidła świata dorosłych w swojej głowie i nie chodzi markotny aż do wieczora.
Max jest chudy… Nieco może większy od Darwina, jednak wciąż chudy. Nie posiada sześciopaku charakterystycznego dla osiedlowej elity siłowni, nie kryje pod odzieniem także "lekko zarysowanych, acz stalowych mięśni mogących rozciapać uderzającą w nie pięść". Nie, jemu daleko do Mary Sue z penisem – jest po prostu chudą szkapą korzystającą z pozorów bycia nieszkodliwym i impetu pierwszego kroku. Z zasady nosi maskę znudzenia, energicznie reagując jedynie na rzeczy naprawdę godne zainteresowania z jego strony. Lubi nieskomplikowane gry wideo, jednak nie obnosi się z tym. Nie zakupuje koszulek z Mario, czy bokserek w dziesiątki pixelowych Linków. Szaleje z kolorami, a jego zdecydowanym faworytem jest feeria czerwieni i oranży.
Wygląda trochę jak nastolatek w fazie rozrostu. Długi, chudy, duże stopy. Zupełnie jak gdyby proporcje jego ciała jeszcze nie mogły dojść ze sobą do ładu. Jakby hormony wykazywały kac-zgon po suto zakropionej imprezie z okazji przekroczenia progu dojrzewania płciowego.
Oczy jego, w kolorze szarości burzowego nieba, całkiem nieźle prezentują się w wianuszku jasnych rzęs. Lekko ciemnione brwi kryją przed postronnymi prawdziwą barwę włosia starszego Woe. By ją poznać, człowiek winien zajrzeć mu głęboko w majtki, Max bowiem zwykł nadrabiać braki w sztucznej pigmentacji romansem z farbkami pod kuratelą brata.
Będąc młodym i ciągle głupim dał wyciąć sobie na zewnętrznej połaci uda niewielkiego tygrysa złożonego z kilku elementów pyska i pasków. Pobolało, popaskudziło się i straszy teraz, dając pod naciskiem palców lekko chropowate wrażenie.

’personality with flaws’

Tesla jest cichy… Nie jest to przyczyną stoicyzmu nabytego z wiekiem ani przekonania, że milczenie to złoto. On jedynie boi odzywać się bez potrzeby, pamiętając paraliżujący ból uszkodzonego po bijatyce narządu mowy. Aktualnie jest to w lwiej części zasługa traumy, ma jednak solidne podstawy medyczne, toteż Max zwykł wyrażać się poprzez czyny, nie słowa. Z dwójki rodzeństwa to Alex jest, był i będzie bardziej elokwentną połową, toteż starszy Woe nie widzi nawet potrzeby starania się o jakąkolwiek zmianę. Darwin toleruje jego niepełnosprawność prezencji słownej, on toleruje niepełnosprawność prezencji fizycznej Darwina. Prosta zależność oparta na zbyt długim czasie przebywania praktycznie łokieć w łokieć.
Nadto, Tesla jest człowiekiem porywczym. Szybko wpada w gniew, z którym radzić umie sobie w jedyny słuszny sposób – przemocą. Nie sztuka wyprowadzić go z równowagi, co kończy się dla obu stron nieprzyjemnym incydentem. Po wypadku w poprawczaku została w nim intuicyjny alarm w momencie podskakiwania do cięższego/większego/bardziej napakowanego. Znaczy to mniej więcej tyle, że będzie starał się zajść mu za skórę, jednak w niekoniecznie otwarty sposób. Nie jest ni mądry, ni wyedukowany, jednak relatywnie błyskotliwy, co zapewnia mu podobna jak u Darwina pula genowa. Często zdarza mu się błysnąć trafną ripostą, kiedy jednak nie umie wybrnąć z sytuacji – stawia na pięści.
Za grosz w nim empatii, humanitarnością także nie grzeszy. Kiedy widzi osobę w potrzebie, przechodzi bokiem wpatrzony w ekran  telefonu. Nie radzi sobie z podejmowaniem decyzji nauczony przez matkę, że na cokolwiek by się nie zdecydował, będzie to złą opcją. Powierza się opiece Alexa, w jego chude ramiona wciskając nieporadność życiową i nabyte z wiekiem zamiłowanie do wykonywania jego rozkazów. Nie pyta – działa. Nie musi znać motywów Darwina by wiedzieć, że jedyną słuszną drogą życia jest podążanie za jego decyzjami. Jest mu coś winien. Młody zbierał ciężkie lanie za coś, z czym miał niewiele wspólnego kiedy Max jeno odchodził z pouczeniem i piekącym policzkiem. Dlatego właśnie, w ramach zadośćuczynienia, Max zawierza mu bez reszty, w każdej innej sytuacji dając się wciągnąć w wir niezależnych od niego wyborów ludzi mu obcych.
Kilkukrotnie udało mu się wylądować w krochmalonej pościeli niewiast rozchylających uda chętniej niż dziwki za pieniądze, nie pozostało jednak z tego żadne miłe wspomnienie. Tesla nie lubi przejmować inicjatywy i specjalnie się z tym nie kryje, zaś jako mężczyźnie, narzucono mu stereotyp postępowania w negliżu. Aktualnie jest zdania, że płeć i wiek nie gra roli – byleby był to Darwin.

’curiosities’

» Mieszkanie rodzeństwa Woe skupia się przede wszystkim na przestrzeni wspólnej. Mają co prawda wydzielone kąciki alienacji, jednak każdy sprzęt, każdy kąt i każda ściana noszą znamiona bytności zarówno Tesli, jak i Darwina. Dlatego naprawdę mało jest przejść w życiu starszego, czy ciekawostek o młodszym, których nie znałby ten drugi.
» Weźmy na ten przykład skaryfikację. Mimo, że odmienne wzorem i umiejscowieniem, są znakiem rozpoznawczym obu kawalerów, szpecąc ich naturalne, wyssane z mlekiem matki piękno. Pomijając butelki pełne nieprzegotowanej wody i wcale nieciekawą twarz Margaret.
» Także i przez cały okres od utraty możliwości wyrażania myśli, po jej powolne wracanie Tesla nie był sam. Zacieśniło to i tak już ciasną więź pomiędzy nim i bratem. Pchnięty własną przekorą w łapy tęższego dzieciaka doznał uszczerbku, który śnił mu się po nocach będzie jeszcze długie lata, a o którym nie zamierza nigdy dobrowolnie opowiadać postronnym. Karcony był wtedy długimi próbami nawiązania kontaktu przez psychologów i psychoterapeutów opłaconych przez ośrodek, jednak nie ulękł się i po dziś dzień trwa w bezpiecznym kokonie międzybliźniaczej zależności powierzając jedynie Darwinowi dokładnie to, co leży mu na wątrobie. Nie otwiera się przed innymi. Ba, nie lubi innych i nie chce mieć z nimi większego kontaktu niż wymaga tego jego zawód, czy styl życia.
» Po szybkim zdaniu prawka i wyjeżdżeniu na kradzionych samochodach odpowiedniego doświadczenia, Tesla złapał posadę w nieźle prosperującej firmie taksówkarskiej. Dzięki temu jest w stanie razem z Darwinem utrzymać się we własnym mieszkaniu i nie musieć wyciągać ręki po pomoc. Inna sprawa, że wyciąga ją z umiłowaniem po cudzą własność. Po wyjściu „na wolność” jego zapał do randomowych bijatyk osłabł, zaś starszy Woe nieco znormalniał, dlatego musiał znaleźć coś, co oderwie go od prób myślenia. Ponadto – jedzie wytyczoną trasą w konkretnym kierunku do jednego miejsca. Może działać jak maszyna – podczas kursu nie ofiaruje pasażerom radości z towarzystwa innej osoby.
» Prócz przypadkowych śladów potyczek, nosi na sobie także i całkowicie zamierzoną, dużą bliznę pozabiegową. Leczy się na neutopatię nerwów łokciowych, by móc w przyszłości bez obawy dźwigać rzeczy cięższe niż puste talerze.
» Nie posiada ulubionego dania, koloru, czy piosenki. Rzadko kiedy posiada własne zdanie, toteż całkowicie odpowiada mu image, który kreują mu inni. „Rozrabiaka o stalowych oczach”? Czemu nie. „Furiat z głosem jak po zjedzeniu świni z czarnobylskiego reaktora” też nie jest głupim określeniem. Maximilian się tym nie przejmuje, inni się przecież dla niego nie liczą. Nie ma nic przeciw zwierzakom, te jednak starają się najwyraźniej być jak najdalej od niego. Zbliżoną do kota rękę wita radosne syknięcie i zjeżenie futra, psy zaś dostają piany na pysku na próby choćby splunięcia przez Teslę na ich teren.







© Zombie, nie kopiować





Ostatnio zmieniony przez Tesla dnia Sob Sie 15, 2015 10:12 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Starszy, piękniejszy, mądrzejszy.   Sob Sie 15, 2015 8:24 pm

Akceptuję z przyjemnością!

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Starszy, piękniejszy, mądrzejszy.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Postaci :: Akta postaci-
Skocz do: