IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokażę Ci coś.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Pokażę Ci coś.   Nie Lip 26, 2015 3:07 pm

Pierwsza noc. Może 1:00 nad ranem, sierpień. Istny horror bez dobrego reżysera i scenarzysty, katorga dla obcokrajowca zza morza i mających tę nieprzyjemność bycia w pracy na nocną zmianę. Nowy pacjent londyńskiego szpitala psychiatrycznego na oddziale dla młodzieży nie rzucał talerzami z jedzeniem, nie usiłował nielegalnie opuścić ośrodka, aby odejść w rzeczywistość, nie rzucał obelgami w stronę personelu..
..gdyż nie miał sił na stanie na własnych nogach, jego błędnik dalej przeżywał turbulencje, a sam on miał problemy z mówieniem. Resztki energii, której nie mógł uzupełnić przez nękające go, chaotyczne obrazy, gdy tylko domykał powieki, spożytkował co najmniej nierozsądnie - płacząc głośno na pół piętra od ponad 15 minut, zlewając potokiem łez poduszkę, prześcieradło, siebie, swoją piżamę. Niemalże wszystko, co wokół niego, było mokre, pościel służyła mu za chustkę higieniczną.
Zawodził z przyczyny bliżej nieokreślonej, nagle, ot tak. Znikąd. Jakby w środku nocy jakiś zbłąkany impuls od człowieka stojącego przez groźbą rozstrzelania wydostał się z tej postaci, po czym błądził dopóty, dopóki atak rozpaczy w nim skumulowany nie uderzył do mózgu tego dzieciaka. Nie innego, tego właśnie. Jakby ktoś wstrzyknął mu potężną dawkę nieokiełznanego bólu psychicznego.
Nie zapowiadało się na zaprzestanie lamentu.
W sali były dwie pielęgniarki, które miały role w tym całym teatrzyku - jedna miała za zadanie dać zastrzyk uspokajający, żeby tak ujarzmić spanikowane dziecko, druga zaś miała misję cięższą, bez niej to przedsięwzięcie zakończyłoby się fiaskiem, albowiem ona miała zająć czymś pacjenta, ponieważ na widok igły odmawiał on współpracy. Wynik akcji - niepowodzenie, Szwed nie był na tyle otumaniony przez leki przeciwbólowe, żeby nie móc widzieć, co się zbliża do jego ramienia oraz wszczynać większej afery.
Ta kobieta, która wojowała z nieprzyjaźnie ostrym narzędziem, złożyła śmiertelną broń na tacce w rezygnacji, po czym udała się po dyżurującego tej nocy doktora Manninghama.
Lekkie stukanie knykci w impregnowane drewno sali dyżurujących, mała szpara na wściubienie zadartego nosa, rozszerzona zaraz po to, aby stanąć twarzą w twarz z Edgarem Manninghamem.
- Doktorze, pacjent London z pokoju 209 utrudnia podanie leku nasennego. Mógłby doktor się tam pojawić? - w głosie blondyneczki można było usłyszeć zmęczenie, najprawdopodobniej od kilkuminutowego skradania się ze strzykawką do żyły.


Ostatnio zmieniony przez Leighton dnia Nie Lip 26, 2015 7:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Lip 26, 2015 6:34 pm

Sześćdziesiąty trzeci dzień. Za chwilę wybije pierwsza w nocy. Radio w pokoju lekarskim przygrywało cicho jakąś rockową, energiczną piosenkę, ale Edgarowi to nie wystarczyło. Był w połowie picia drugiej czarnej, gorzkiej i gęstej jak smoła piekielna kawy. Pracował tu już jakiś czas i zdążył przyzwyczaić się do nocnych dyżurów, do drzemek i czuwania na zmianę z dwiema pielęgniarkami albo pielęgniarką i pielęgniarzem. Przeważnie było na tyle cicho i spokojnie, że personel ustalał godzinne, dwugodzinne warty: dwie osoby czuwały, jedna spała albo raczej próbowała usnąć na niewygodnej, wąskiej i twardej kozetce. Tym razem jednak mieli dwa przyjęcia, więc musiał przyjrzeć się karcie zapisu, wypełnić papierki, obejrzeć pacjenta... Jako pierwsza, gdzieś dwie godziny temu, przybyła na oddział czternastolatka po próbie samobójczej. Niewiele mówiła, przysypiała przyćpana lekami uspokajającymi. Edgar stwierdził, że nie ma sensu działać o tej godzinie, dlatego wymienił z nią parę zdań i pozwolił spać. Drugi był on. I tu zaczynały się problemy.
Zostały przeprowadzone podstawowe czynności, pacjent przywitany łóżkiem i pościelą pachnącą czystością. Lekarz z izby przyjęć przepisał leki na najbliższe kilka godzin, on na oddziale je zatwierdził i zazwyczaj t powinno wystarczyć.
Utrrrudnia.
– Oczywiście. – Skinął głową do pielęgniarki, łyknął jeszcze odrobinę kawy i wyjął z szuflady coś szeleszczącego, co zaraz włożył do kieszeni spodni. Wyszedł z gabinetu i ruszył przodem.
Oczywiście, że słyszał płacz, pewnie jak wszyscy rezydenci tej zacnej placówki, domyślał się, że prędzej czy później będzie musiał się ruszyć, ale jednak gdzieś tam w duchu wierzył w zdolności pielęgniarek... Cóż, trudno. Praca.
Pokoje na oddziale młodzieżowym były wyjątkowo domowe. Kolorowe ściany, schludne meble, które nawet jemu nie kojarzyły się ze szpitalem i pościel z małym misiem, kwiatkiem albo serduszkiem wyhaftowanym gdzieś przy guzikach. Dołożono starań, by umilić młodym chorym czas spędzony w tych czterech ścianach, z których większość tak czy siak najchętniej by uciekła. Sam Edgar zaś był jednym z tych lekarzy, którzy popierali zachowanie jak największej możliwej swobody i codzienności, przez co dołączył do grona pary kolegów po fachu, którzy nie zakładali fartuchów. Rozumiał, że pielęgniarze i pielęgniarki, mający styczność z narzędziami, przy których wymaga się większej higieny, powinni nosić czysty strój roboczy, ale on? Nie był chirurgiem, nie operował na otwartym sercu, a w sytuacjach gwałtownych, jak ''pacyfikacja'' pacjenta, patrzyło się w pierwszej chwili na bezpieczeństwo jednej i drugiej strony, przydawała się też swoboda ruchów. Zresztą, tutaj było spokojnie, rzadko musiał używać siły.
Co zobaczył młody pan Leighton, gdy Manningham zjawił się w jego pokoju? Cóż, to chyba trudno było określić, bo przez zapłakane oczy mało co da się zobaczyć, ale gdyby otarł łzy, ujrzałby młodego , szczupłego, jasnowłosego mężczyznę w ciemnogranatowej koszuli i ciut jaśniejszych spodniach. Lekarz? Niee... Przynajmniej nie wyglądał na takiego.
– Dobry wieczór. Hej, posłuchasz mnie? Nie chcesz tych leków, co? – rzucił tuż po wejściu, czekając chwilę i sprawdzając, czy chłopiec zwróci na niego uwagę. Na razie nie zamykał drzwi, stanął blisko nich, ale na tyle daleko od ściany i framugi, by w razie czego nie mógł uderzyć w nic twardego głową. Ot, taki nawyk po pracy na cięższym oddziale. A bo to raz widział, jak chudziutka, zasuszona staruszka w szale wyszarpywała się trzem przypakowanym sanitariuszom?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Lip 26, 2015 8:25 pm

- Proszę. - mówiąc, wycofała się z framugi, po paru sekundach widząc jedynie plecy Manninghama, zaczęła iść za nim ku pokojowi, w którym zapalona była lampa sufitowa.
Za nowym lokatorem tej placówki przyniesione zostały nowe problemy - nieznaczne luki w dokumentacji. Aczkolwiek było na to tłumaczenie, gdyż informacje o okolicznościach incydentu sprzed miesiąca były już w wiadomości personelu na tym oddziale. Pożar w starym domu na obrzeżach Stockholmu, rodzina również wymagała pomocy lekarskiej, większa część domostwa spłonęła, zawaliła się, muszą sobie jakoś radzić. Konsultacja nie była łatwa, najmniej poszkodowana, Cameron London, czyli 19-letnie rodzeństwo pacjenta pośredniczyła w rejestracji brata, będąc do tego pisemnie upoważniona przez rodziców. Zważywszy na to, że w poprzednim szpitalu nie mógł pozostać, a wymagał natychmiastowej pomocy lekarskiej i psychologicznej. On żył i jako-tako funkcjonował praktycznie dopiero od tygodnia z 4 od uderzenia w głowę.
Dzieciak właśnie był w trakcie szlochu, od którego zaczęła boleć go przepona od niekontrolowanych skurczów, a oprócz tego schronienia szukał między pierzyną a barierką łóżka przy ścianie, gdy do jego uszu doszedł jakiś nieznany głos.. Dwie pielęgniarki również zaczęły zachowywać nieco dystansu od wejścia Manninghama, licząc na to, że on rozrzedzi atmosferę, strzykawka także zniknęła z zasięgu wzroku pacjenta. Teraz był tu jedynie on, dwie białe plamy, które miały być pielęgniarkami oraz ciemnogranatową plamę, która.. właśnie, kto to był? On też chciał zadać mu ból?
Zamrugał kilkukrotnie, lekko przetarł chudymi palcami oczy, a właściwie ścierał łzy na bieżąco, ponieważ plama w odcieniu ciemnego niebieskiego nabierała kształtów. Nie miał na sobie żadnego białego kitla, ani też niczego w ręce. Nie wyglądał na takiego, którzy byli w jego poprzednim miejscu pobytu. Mówił coś, ewidentnie w jego stronę. Tamci nie mówili, tylko siłą wyciągali go z jakiegoś kąta - do tego dnia miał pamiątki w postaci siniaków na ramionach.
Wkuł w niego wzrok, drżały mu lekko całe ręce, skronią przylegał do ściany, jakby wejście w nią miało go uchronić od białych kształtów. A on sam był portretem biedy, nędzy i rozpaczy - mizerny, przy 1.6m wzrostu ważył ze 32 kilogramy, bledszy od świeżo wyprodukowanej kartki papieru do drukarki, albinoskie oczy miał przekrwione, zaczerwienione wokół jak policzki, nos oraz płatki uszu, podkrążone, przeszklone. Włosy miał bardzo słabe, śnieżnobiałe, jakiś czas temu ścięte na 4 centymetry długości. Mięśni za grosz, zastąpiły je ślady po zadrapaniach - najgorszą bliznę jeszcze tydzień temu miał ukrytą pod bandażem na czole. Podłużna, pozioma, nierówna i widocznie szyta. Wcześniej dokuczał mu jeszcze stłuczony, lewy łokieć i złamane dwa żebra, chwała, że już w większości jego rany fizyczne były wyleczone, a przynajmniej zasklepione. Można było zająć się innymi jego dolegliwościami.
Ciężko było mu cokolwiek z siebie wydusić, gdy zaczynał już mniej-więcej zdawać sobie sprawę z istnienia słów wypowiedzianych przez jasnowłosego mężczyznę. Jednak był rozproszony, zupełnie nie wiedział, co może odpowiedzieć. Tak, zresztą, co on był zdolny wymówić?
- ..Mmm.. mm.. mm..! - mruczał bardzo przerywanie przez chlipnięcia, przenosząc niespokojnie źrenice z białych zbrodniarzy na kogoś, kogo otaczała aura piaskowo-beżowo-pomarańczowego koloru. Taka wyciszona, ciepła.
Gdyby miał ogon, na pewno byłby on teraz podkulony mocno między jego nogami. Boże, kto to był? Dlaczego tu jest? Gdzie była ta jasnowłosa o bladoniebieskich oczach, która czuwała przy nim, gdy ten tylko się budził?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Lip 26, 2015 9:02 pm

Spojrzał na niego, słuchał! Nie wtulił twarzy w materac, nie rzucił się do ucieczki, nie piszczał, nie wcisnął się w kąt... no tak, być może po prostu bardziej się nie dało. Sukces. Edgar uśmiechnął się, chociaż wcale nie miał ochoty. Widział w życiu wiele, ale nie mógł przeoczyć, że jego nowy pacjent wygląda jak siedem nieszczęść. Gdyby nie to, że był w pracy i trzymał nerwy i uczucia na wodzy, na pewno współczułby chłopcu. Teraz musiał zignorować ukłucie smutku, bo na pewno nie poprawiłby atmosfery rozczulając się, krzywiąc albo zakrywając usta. ''Wyglądasz koszmarnie! Kto ci to szył, przecież to jest krzywe. Uuu... A ten siniak? Masakra... Na pewno będziesz miał mnóstwo blizn, które w późniejszym życiu będą ci przypominać o nieszczęściu i nie puszczą cię swobodnie. Biedactwo! A skaza na psychice? Bracie! Jeśli nie zostaniesz dokumentnym wariatem, to będziesz się budził i czuł nierzeczywisty swąd spalenizny, pewnie zmieni cię to do końca życia. Zapomnij o zrozumieniu twoich lęków i normalności. Jeśli taka w ogóle istnieje.''
Na niezrozumiałe pomruki również odpowiedział mruknięciem. Najważniejsze, by znaleźć wspólny język, nie? Bez pośpiechu.
– Mmmhm. Jestem Edgar Manningham, pracuję tutaj. – Słowo ''lekarz'' jest złe. Wolno przeszedł parę kroków w głąb pomieszczenia, ale trzymał się przeciwległej ściany. – Jest późno. Pierwsza w nocy. – Nagle sięgnął do kieszeni i wyjął z niej... paczkę cukierków. Zwykłych owocowych landrynek. Coś neutralnego albo nawet kojarzącego się przyjemnie. Słodycz. Coś, co było jego, coś, co Leighton mógł widzieć. Zresztą Edgar nie robił nic po kryjomu, przynajmniej na razie.
– A ja jestem głodny – dodał, wyjmując jednego cukierka i wkładając go do ust. Tak po prostu. Nie rzucił Leightonowi pazernego spojrzenia w stylu: zmuszę cię do jedzenia, pokazując ci jak sam jem, nie. On naprawdę był głody, ostatni posiłek zjadł przed wyjściem z domu, czyli gdzieś koło południa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Lip 26, 2015 9:50 pm

Przygryzł dolną wargę, zaciskając krtań. I mówił. Do niego? Wodził za nim wzrokiem, choć przez skok ciśnienia nie należało to do czynności bezbolesnych, w efekcie czego obracał też głową. Kiwnął się w przód, gdy nie stykał się już jednym polikiem z farbą ściany, którą poczęstował łzami. Pielęgniarki, które były zacznie bardziej oddalone od niego, niż będący incognito doktor, nie wywierały na nim już takiej presji swoją obecnością. Bardziej zaabsorbowany był tym, który się przedstawił właśnie. E-..Edgar? I ni stąd, ni z owąd do aureoli emanujących ciepłem słonecznym barw dołączyła subtelnie szumiąca, trawiasta zieleń. Intensywna, w jednej części jasna, w trzeciej ciemnawa.
Gdy Edgar się zatrzymał przy przeciwległej ścianie, Leighton zastąpił wargę zgięciem palca wskazującego lewej ręki, które też nadawało się do gryzienia i było lepsze od ust, bo twardsze. I wtedy tamten wyjął coś kolorowego, małego.. Zaczął rozpoznawać przedmiot, kiedy mężczyzna wyciągnął z niego jeden z elementów. Słodkich. Miłych. Znał to skądś. Może.. Może ta dziewczyna mu to przywiozła kiedyś? Polubił to, to miło szczypało w policzki gdzieś wewnątrz nich..!
- - śledził źrenicami rękę Brytyjczyka, która przed momentem włożyła to coś słodkiego do jego ust.
London mimowolnie wręcz wyciągnął trzęsącą się niemiłosiernie, prawą rękę przed siebie, mając na celowniku skubnięcie trochę tego dobra, aczkolwiek gdy niby zaciskał ją na opakowaniu, nie miał jej w ręce. Nie widział, że dzieliło ich jakieś półtora metra, a on nawet nie wystawił dłoni poza łóżko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Lip 26, 2015 10:38 pm

Dobrze. Bardzo dobrze. W ten sposób lekarzowi udało się uzyskać dwie rzeczy: po pierwsze uciszył płaczącego, który przestał niepokoić innych mieszkańców szpitala, po drugie udało mu się złapać nić porozumienia. Jeśli miał pomóc, powinien poznać, gdzie leży prawdziwy problem, a nie jak wygląda wściekły człowiek, miotający się w bezsilnej złości.
– Mmm? Chcesz cukierka? – Wyciągnął dłoń, w której trzymał paczuszkę w stronę Leightona, ale na razie nic więcej. – Podejdę, by cię poczęstować, ale nie musisz się bać. – Wolną dłonią wykonał spokojny gest w stronę drzwi. Pielęgniarki obserwowały jego poczynania, gotowe służyć pomocą w każdej chwili. Dał im znać, że jest w porządku, ale na razie niech tu zostaną.
Zrobił jeden, zaraz drugi krok w przód, ciągle trzymając przed sobą cukierki, jako znak pokoju. Specjalnie nie odłożył ich na łóżko, a przecież mógł tak zrobić. Opuścił dłoń opierając ją na brzegu materaca, by pacjent sięgnął.
– Też jesteś głodny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Pon Lip 27, 2015 12:52 am

Pociągnął lekko nosem. Przyczyna tej huśtawki nastroju nie była znana na ten moment, lecz następstwa były oczywiste - ból głowy, katar, zdarte gardło. To oczekiwało jak nic, więc za jakiś czas będzie miał nowy powód do płaczu. Cofnął rękę, nie mogąc osiągnąć swojego celu, użył jej do czegoś innego - do otarcia mokrych cieni pod oczami i różowy kącik przy oczodole.
- ..Mmm.. - mogło się zdawać, że mmmknięcia były swego rodzaju bardzo egzotycznym językiem o niełatwej gramatyce, której Leighton był wynalazcą, zaś Manningham zaczynał coś-nie-coś uczyć się tego dialektu.
Wciąż przyciskał się do barierki lędźwiami i łopatkami do ściany, nieco dodając do tego siły, gdy wyciągnięto w jego stronę rękę. Uspokoił mu się nieco oddech, oglądał paczkę bacznie, choć jego oczy obrazowały potężne wyczerpanie. Choć wtedy był nader rozbudzony, wcale nie przypominał z zachowania takiego, który miał problemy ze snem.
Obserwował go nieustannie, wciąż ciążył mu ten absolutnie paraliżujący niepokój, że ten człowiek jest miły, ale! Właśnie. Ale mógł zmienić nagle nastawienie, a może czegoś od niego chciał? Może chciał mu pobrać krew? Tego nie na pewno nie chciał doświadczać po raz któryś. Niepojęte było to, jakim cudem dał sobie wkuć ten wenflon w zgięcie ramienia. Dobrze, że pielęgniarz zrobił to umiejętnie, bo gdyby Londona to zaczęło boleć, hałasom od pokoju 209 nie byłoby końca. Oj, nie.
Podkurczał nogi pod klatkę piersiową, gryząc się nerwowo w palec, gdy zielonooki oparł się na materacu. Kontaktował połowicznie. A czy był głodny? Niespecjalnie, nie miał nastroju na jedzenie, acz nie tracił zainteresowania cukierkami w paczuszce. Po chwili zaczął powoli sięgać do dłoni, która dzierżyła zachęcające zapachem czegoś nieczysto karmelowego landrynki, lecz robił to na oślep niemalże, nie odrywając spojrzenia od mężczyzny i jego aureoli.
- Mmmm.. - tym razem było ciszej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Pon Lip 27, 2015 2:57 am

Po prostu czekał, aż chłopiec się poczęstuje, zupełnie cierpliwie, jakby pochylanie się w takiej pozycji było naturalne i wygodne.
– Rano dostaniesz całkiem niezłe śniadanie. – Na razie szło całkiem nieźle, ale wolał nie cieszyć się za wcześnie, w końcu czekały go jeszcze długie godziny dyżuru, a potem ostatni obchód z lekarzem z dziennej zmiany i sprawozdanie. Z drugiej strony przynajmniej odechciało mu się spać, gdy adrenalina wlała się w żyły, wspomagając kofeinę.
– Masz na imię Leighton, tak? Jesteś ze Szwecji. Mmm... To całkiem daleko. Wiesz, gdzie w tej chwili się znajdujesz? – Czekał na odpowiedź. Sam obserwował obserwującego, zwracając uwagę na istotne drobiazgi, jak szerokość źrenic, oddech i całą masę innych szczegółów, które mogłoby podpowiedzieć mu, co dokładnie dzieje się w leightonowej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Pon Lip 27, 2015 3:32 pm

Właściwie, nie zajmował się w całości tym, co było mu mówione. Z trudnością łączył fakty, absolutnie nie miał pojęcia, co się wokół niego toczy. Jak we śnie - rejestrował to, co widział, lecz dla niego miało to zastraszające tempo. Najgorsze było mimo wszystko w tym to, że choćby się zaparł i zaczął nadążać, za jakiś czas zapomni o tym. Sceny w jego pamięci były tak lotne i wręcz nieinwazyjne jak hel. Słabe, niełatwe do utrwalenia, lekkie. Jak zasuszony liść - kruche.
Zaczął zmieniać pozycję wraz z pochyleniem się wprzód, nieco rozłożył nogi dla lepszej równowagi, układając jedną z nich piszczelem do pościeli. Większa swoboda ruchu, a też i jakaś obrona okolic mostka, tak czuł się bezpieczniej. Trzęsły mu się nieco gałki oczne, mimo to uwagę skupiał nieustannie na postaci przed nim. Wyjął drżącą ręką wolno jeden z landrynek - wziął mocno różową, tę, którą niegdyś już ciamkał. Zaciśniętą dłoń przygarnął znów do siebie. Leighton? Szwecja?
Jak grom z jasnego nieba, znów albinosowi stanęły ogromne świeczki w oczach. Źrenice wyraźnie zwęziły się, wstrzymał oddech, wzrokiem zaczął ogarniać każdy zakątek pokoju, nie mogąc go utkwić w jednym miejscu, począł się rytmicznie kiwać w przód i w tył całym sobą. Wyglądało na to, że ten żałosny płacz miał falę wtórną.
Nie wiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Pon Lip 27, 2015 9:53 pm

Oho... Błąd. Ale musiał o to zapytać, jednym z podstawowych badań było ustalenie poziomu kontaktu z rzeczywistością pacjenta. Gdzie jest? Kim jest? Kiedy jest? Gdyby miał przysłowiowe ''to wszystko'' w dupie, powtórzyłby pytanie, a przy braku odpowiedzi wyszedłby i w karcie odfajkował specjalistyczne nazwy, bez większego zastanowienia, dedukcji czy doszukiwania się przyczyn. No, może dodałby, że pacjent London sięgnął po cukierka, ale to przecież jedzenie, pierwotna potrzeba, silny instynkt, który u przytomnych rzadko kiedy zanika.
Nie. Edgar zauważył, że chłopak sięgnął po tego konkretnego cukierka. Żałował, że nie mógł z pewnością stwierdzić, jakiego dokładnie, bo dla niego i tak większość z nich była żółto-szarego koloru.
Ukucnął, by być mniej więcej na poziomie wzroku Leightona, poza tym już zaczynały boleć go plecy.
- It's all right. All right. – Nie cofnął dłoni z cukierkami, za to uniósł drugą, pokazując jej wnętrze w uspokajającym geście. – Spójrz na mnie, proszę. – Czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Wto Lip 28, 2015 7:57 pm

Tętno na sto procent mu skoczyło, oddech przyspieszył, spłycił się, stał się przerywany i nieregularny, czemu towarzyszyły żałosne dźwięki paniki, ni to konkretne słowa do złożenia w zdania, ni stękania i łkania boleści, które ogarnęły dziecko. Absolutnie nic nie był w stanie odpowiedzieć. Przez nieopuszczający go szok, trzęsący się podbródek.. oraz to, że nie wiedział. Większość czasu w samolocie przespał po tym, jak otrzymał tabletki nasenne. Przez parę godzin był w mieszkaniu wynajętym przez Cameron - stamtąd wziął go na ręce jakiś wysoki pan, zawieziony został tutaj. Przez te wszystkie etapy podróży był ledwo przytomny, skąd miał właściwie wiedzieć, gdzie jest? A kim jest.. to..
- Mmmhhh..! Mmmmm.. mmm..! - mocno pochylał się wprzód, przeskakując oczami z jednego przedmiotu na drugi.
Blondyn coś do niego mówił, nie umknęło to jego uwadze, pomimo tego roztrzęsienia. Przygryzł mocno wargę, kątem oka zauważając, że coś z boku się ruszyło, była to oczywiście dłoń doktora. Zerknął na niego prędko, znów spojrzał gdzieś indziej, wrócił wzrokiem, odwrócił. Ponownie zawiesił na nim źrenice, tym razem na dłuższy czas. Drżał, jakby sekunda i miał się podnieść z tego łóżka, pójść gdzieś. Gdziekolwiek. Lecz niespecjalnie było to możliwe i takie wnioski się nasuwały, gdy się tak go oglądało. Mężczyzna mimo to nie sprawiał wrażenie poirytowanego, nie był w ogóle groźny w stosunku do chłopaka, co w nim powodowało ogromne zmieszanie. Choć.. było to kojące w pewnym stopniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Czw Lip 30, 2015 11:07 pm

Edgar odruchowo lekko się odchylił, gdy Leighton ruszył się i zmniejszył dystans między nimi. Był czujny, nie chciał dostać po łbie, a z drugiej strony okazywanie nieufności czy strachu mogło sprowokować chorego albo zwyczajnie podważyć jego autorytet. Spokojnie... jeśli nie musi, nie chce reagować gwałtownie. Wolno wysunął dłoń spod cukierków i położył ją obok paczki, na łóżku,zaś druga nadal trzymał uniesioną. Jeszcze raz albo dwa poprosił, by Leighton na niego popatrzył, przypominając mu o osobie, przywołując do tu i teraz, za każdym razem czekając chwilę, dając czas na reakcję.
– Wszystko w porządku. Jesteśmy w Londynie, w Anglii. – Chciał dodać coś jeszcze, ale zdecydował, że nie będzie już mieszać. Uśmiechnął się łagodnie i lekko przechylił głowę. – Powiesz mi, jak mogę ci pomóc? Mm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Pią Lip 31, 2015 12:15 am

Absolutnie nie zauważał realnego zagrożenia, jakie mógłby stworzyć, gdyby tylko bardziej spanikował. Nie miał pojęcie w tym momencie, że gdyby zamachnął się na drugą osobę ręką, bądź zaczął się miotać, mógłby wyrządzić jakąś krzywdę jej. Nie. Nie był w pełni świadom tego, że jest, czego się obawiać w niekontrolowanych ruchach. Owszem, stanowczo nie lgnąłby do ludzi, którzy są zbyt ekspresywni w gestykulacji, nadpobudliwi i wymieniać można by godzinami. Nie mógłby określić tego, przez co się obudził, co wywołało u niego taką rozpacz, ból, zgrzytanie zębów. To było coś. Nic do rozprawiania nad tym. To istniało w nim, ale nigdy się nie przedstawiło z imienia i nazwiska.
Silił się na skupienie całej swojej uwagi na mężczyźnie, pociągając nosem co trochę. To było przerażające w jego głowie - ciemno w pokoju, nie jest tam, gdzie był wcześniej, nie ma tych osób, które kiedyś obok były, nie ma niczego. Są służące w oddali pomocą pielęgniarki (opcjonalnie przyczajeni mordercy), jest mężczyzna o wysokim głosie, który mruczał do niego. Gdy tylko tamten mówił coś w jego stronę, spomiędzy tych okalanych mlekiem skrawków skóry wydobywały się nikłe wibracje, które jakby wytracały się w drodze do pacjenta, aczkolwiek odczuwał to. Czuł, jakby te mruknięcia chciały wymasować mu grzbiet.
Nigdy z taką intensywnością nie smakował niczego. Nigdy. Od dwóch tygodni wszystko, co wokół było takie rażące, pomimo tego ta cała fabuła tocząca się wokół dalej przymroczona.
- Aaaaa.. aaaa.. - głośno oddychał, mając szeroko rozwarte powieki, po czym zacisnął wargi w wąską linię, utkwił wzrok w materacu, przełykając ślinę.
Aczkolwiek kontakt pozostał.
- Ca-.. Ca-.. Cammmm.. m.. e.. - mruczał głośno, wplatając sobie palce we włosy, cukierek leżał obok na prześcieradle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Sob Sie 01, 2015 7:27 pm

Zmarszczył brwi. O co chodziło? O coś na pewno, dzieciak przestał jęczeć, a zaczął bełkotać. Pewnie w innym przypadku Edgar zrezygnowałby z prób podjęcia jakiejś konwersacji i zostawił pacjenta, skoro już się uspokoił, tym razem jednak widział, że dzieje się coś.
– Przepraszam, nie zrozumiałem – powiedział tak po prostu, bez zbytniego żalu czy zniecierpliwienia, chociaż najchętniej wziąłby Leightona w ramiona, przytulił, powiedział, że jest dobrze, zabrał od niego szok i wspomnienia. On był taki młody! Tragedie nie powinny dziać się wcale, ale jeśli już, to pod koniec życia, gdy człowiek wie już mniej więcej jak smakuje upływ czasu, gdy sam przekona się, że nie ma na tym świecie normalności.
– Powtórz, proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Sob Sie 01, 2015 8:14 pm

- Ca-.. -me-.. - dzielił na sylaby, nie mogąc z siebie tego wydusić.
Najzwyczajniej nie umiał znaleźć w zakątkach swojego umysłu tych finalnych, ostrych literek, jakie przypisywane były do postaci blondynki, do której obecności tak przywykł. Gdzie ona była? Dlaczego było ciemno? Czemu nie mógł znikąd usłyszeć jej głosu? Takiego..
- ..-rron..? - wymruczał, zerkając to w prawo, to w lewo. Nie był zorientowany, czy dobrze mu podpowiadała podświadomość czy źle.
Uniósł na sekundę całe czerwone, dla pana Manninghama brudnożółte, tęczówki na aureolę ciepłych barw, rękami przeczesując sobie nerwowo włosy. Tak strasznie chciał się dowiedzieć, gdzie jest siostra i dlaczego jej tutaj aktualnie nie ma, że przeszukiwał już po chwili wzrokiem całe pomieszczenie, aby znaleźć po niej jakikolwiek ślad. Przesunął się na prześcieradle w stronę stolika nocnego obok łóżka. Pamiętał, że zwykle obok coś leżało i z reguły to była losowa, niewielka rzecz, o której panna London zapominała, gdy przetrząsała torebkę po raz setny podczas wizyty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Sob Sie 01, 2015 10:03 pm

Powinien odpuścić. Naprawdę. Owszem, byli w dobrym szpitalu, przyjmowano tu dobrych lekarzy, ale czy nie przesadza? Może intuicja go zawiodła?
– Cameron? – powtórzył. Dopiero, gdy usłyszał to imię z własnych ust, uświadomił sobie, o kogo chodzi. Kobieta... kojarzył... Tak!
– Cameron, twoja siostra. – Uśmiechnął się, chyba pierwszy raz szczerze, z radości. Intuicja nie zawiodła. Leighton nie plótł bzdur tylko wzywał kogoś, kto był mu bliski.
– Jest noc. Cameron śpi. – Mówił wolno, cały czas zwracając uwagę na to, w jakim stanie jest jego podopieczny. – Przyjdzie jutro. – Teraz uświadomił sobie, że powinien bardziej uważać. A co, jeśli nie o to chodziło i zdenerwuje Leightona? Powoli wyprostował się i znów odsunął parę kroków, zostawiając cukierki na brzegu łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Sie 02, 2015 1:08 am

Zamrugał kilkakrotnie, przygryzając znów palec - tym razem kciuk. Odprężało to go w jakiś nieznany ludzkości sposób, a chociażby absorbowało część jego niestabilności. A może i znany? Przecież tiki nerwowe.. Ta powtarzalna nieświadomie czynność miała czemuś służyć. Może rzeczywiście to pomagało? London nie wiedział, on czuł.
Nagle objawiło się znikąd zdziwienie, skąd też ten mężczyzna zna tego człowieka? A przede wszystkim - że się udało, to nie było coś typowego, żeby coś tam w nim, te trybiki zaskoczyły, zapiszczały i.. działały. Była to raczej krótkotrwała uciecha, ale była jakakolwiek. Acz to nie było równoznaczne z tym, że od teraz czekają ich - i doktora Manninghama, i Leightona - same powodzenia.
Podwójne osłupienie spadło na małolata, gdy został uświadomiony, iż ów kobieta była jego rodzeństwem.
- ..Mmmmm.. - wyraz twarzy miał co najmniej nietęgi, ni to potakiwał, ni to mruczał w eter. Przyswajał tę wiadomość, bujając się lekko w przód i w tył, w bardzo senny sposób.
Wcześniej jasnowłosy mówił mu o godzinie, jaka była obecnie, jednak jakoś nie miał tego na uwadze. Lecz teraz to magiczne, wibrujące “noc” uzmysłowiło mu, że pora ta jest dosyć późna.
Ale co z tego?
Przetarł znów policzki, oczy, grzebiąc palcami gdzieś przy ich kącikach. Był zmęczony, owszem. Może nawet tak, jak doktor przed wypiciem kawy i przybyciem tutaj. Na pewno kosztowało go mnóstwo energii to płakanie na pół szpitala. A wszystko, czego chciał, to to, aby mówiono do niego ładnym głosem, gdy będzie zasypiał.
Kręcił lekko głową, jedną z rąk kładąc nieopodal cukierków. Wprowadził ją do paczki, wyjął drżącymi palcami jedną z landrynek.. Zielona, wiejąca bryzą, wilgotna. Nie, nie chciał tej. Może to niegrzecznie z jego strony, ale włożył zieloną na powrót do opakowania, łapiąc różową, którą dostrzegł między falami na wzburzonym morzu pościeli. Tę chciał i tą z zawahaniem zaczął się bawić w buzi językiem po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Sie 02, 2015 5:11 pm

Wolno pokiwał głową. Wsunął kciuki do kieszeni spodni, stając luźniej i w ciszy przyglądając się Leightonowi. Znowu te cukierki... Niby taka głupota, coś naturalnego, preferencje, ulubione smaki, a tak dużo mogły w tej chwili powiedzieć. Być może niepotrzebnie ryzykował, ale postanowił zostawić chłopcu słodycze. Pacjent do tej pory nie zachowywał się agresywnie, a odrobina cukru może jakoś poprawi mu humor i doda sił. Och, bogowie, żeby tylko się nie zakrztusił!
– Doktorze? – Edgar momentalnie spojrzał w stronę drzwi. Wołała go starsza z pielęgniarek, która trzymała małą fiolkę z jakimś półprzeźroczystym płynem. Manningham uniósł dłoń i pokręcił głową, nic nie mówiąc. Już chciał zbliżyć się do Leightona, by samemu upolować jakiegoś cukierka (żołądek skręcał mu się w ósemkę), usłyszał jednak trzaśnięcia gdzieś w oddali. Znał to.
– Doktorze! – Wołała młodsza, która jeszcze niedawno maltretowała Leightona strzykawką.
– Spróbuj zasnąć. Jest noc – rzucił jeszcze do albinosa, po czym wybiegł truchtem z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Przez następnych kilkanaście minut dało się usłyszeć pobrzękiwania w okolicach jednego z odległych pokoi i ciche rozmowy, ale poza tym nic, co pomogłoby ustalić, co się stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Sie 02, 2015 8:28 pm

Cukiereki.. Cukierki, cukier, słodycze, rzeczy o słodkim smaku, niemalże wszystko do jedzenia, co niezdrowe i niewskazane dla rozwijających się dzieci jako podstawa diety - coś, co miało niespotykane właściwości. Pobudzanie do działania hormonu szczęścia i tego typu zagadki ludzkości, ot, stąd wzięła się minimalna poprawa nastroju dzieciaka, który jeszcze parę minut temu, które do policzenia były na palcach jednej ręki, zdzierał sobie gardło, teraz uznał to wszystko za niebyłe. Wymazane to zostało przez niewidzialną rękę z góry gumką z MS Painta? 90% swojej uwagi skupił na różowej landrynce, nie był specjalnie przejęty obecnością pielęgniarki w holu.
Odkuł wzrok od pobłyskującej w sztucznym świetle metalowej barierki łóżka, maltretując słodycz, uniósł nos z całą resztą twarzy nieco wyżej, lecz widząc pielęgniarkę, automatycznie wręcz jego szyja pokierowała głową tak, że spojrzał w ciemność za oknem z miauknięciem przerażenia na ustach. Nie było to jakimś wielce zadaniem dla geniusza, zaargumentować to, że te wysłanniczki służby zdrowia i London się nie polubią.
Za to na tyle miał przyjazne stosunki (choćby były one jednostronne) z doktorem Manninghamem, że nie był zadowolony z tego, że on nagle opuścił pomieszczenie, idąc za tamtymi diablicami z ostrymi narzędziami za pasem.
- Mmmmmm..! Mmmm! - jęczał za nim, gdy ten już zamykał drzwi.
I był sam. U sufitu w dalszym ciągu była włączona żarówka, nikogo w pokoju nie było, oprócz Leightona, który, gdyby mógł, czym prędzej zszedłby z łóżka i poszedłby za darczyńcą cukierków. Ale nie miał na tyle siły.
I pomimo tego, że wokół nastały pustki, można by rzecz - ani jednej żywej duszy. Nic bardziej mylnego - za paroma ścianami dalej słyszalne były jakieś dźwięki. Skomplikowane do określenia przez pacjenta, acz nie mogące być mianowanymi jako “święty spokój”.
Nie mógł spać. Nie było mowy o zmrużeniu oka. Tkwiąc na materacu jak rozbitek na tratwie pośrodku kręgu wygłodniałych rekinów, nie miał wyboru jak czekać. Na co? Na to, aż nie zaśnie głęboko, tak, żeby nie mogły go wybudzić koszmary, na to, aż nie nastanie świt i nie złoży mu wizyty miło kojarząca mu się Szwedka, czy też ktoś znów nie zawita do jego pokoju raz jeszcze.
Gdyby nie to, że dokuczliwe bóle głowy nie miały dla niego litości, siedziałby dalej, kiwając się sennym ruchem w przód i w tył. Tym razem leżał. Palce miał wczepione w materiał, którym obleczona była poducha, w jakiej znalazł oparcie dla ciężkiej o tej porze głowy. Nogi miał ugięte w kolanach, podkulone wysoko oraz tak, by osłaniały mu brzuch, on sam nic nie robił, poza tym, że od czasu do czasu zająkiwał się wśród ciszy, spinając mięśnie, w porywach niepokoju gładząc wyhaftowanego z boku poszewki, wypukłego misia z kokardką.
Choć był niebywale zdezorientowany, nie panikował póki co. Może byłoby to absurdalne, ale wolał słyszeć to, niż tę rozdzierającą ciszę. W jakiś odstępach czasu przychodziła mu do czaszki myśl, czy by nie przeleźć przez barierkę i iść w stronę odgłosów, ale te wirowania w głowie mówiły mu nie, a po minucie zupełnie odcinał od siebie taki pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dr Dandys
Smakosz win ludzkich
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 19/09/2014

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Nie Sie 16, 2015 10:29 pm

Po paru minutach dało się usłyszeć tylko krzątaninę pielęgniarek i kobiece głosy. Edgar najwyraźniej poradził sobie ze swoim zadaniem szybciej niż planował. Miał chwilę by wrócić do pokoju i dopilnować formalności, a później... Ech. Położył ramiona na blacie biurka, a czoło oparł na dłoniach, niemal kładąc się w takiej pozycji. Właściwie mógłby tak zasnąć, gdyby tylko sobie na to pozwolił. Nie. Zgarnął i dopił parę ostatnich kropli, które zostały na dnie kubka. To na pewno pomoże!
– Jeszcze nie spisz...? – zagadał, zaglądając do pokoju 209. Zmusił się do uśmiechu, ale widok wcale nie napawał go optymizmem. Już zdążył wygonić z głowy ten mizerny widok młodego pacjenta, a teraz znowu musiał do niego przywyknąć. Wszedł do pomieszczenia, zatrzymując się mniej więcej w tym samym miejscu co wcześniej. Jakieś zmiany? Coś się stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   Sro Sie 26, 2015 5:04 am

I raz jeszcze szum drzew wśród mocnego milczenia.
Gdy nieznajomy człek ruszył klamkę pokoju 209, początkujący wariat, nowy lokator tego piętra wkuł w niego obolały wzrok. Maltretowanie sztucznym światłem w nieludzkich godzinach było równie złe, co obecna pora, w której zwyczajnie się śpi, a nie interweniuje w pracy.
Nie był w formie, oj, nie. Leżał tak chwilę, może dwie po przybyciu doktora będącego na misji incognito, potem pokusił się o podniesienie na łokciach do siadu.
- Mmmmm.. - mruknął coś może w jakimś kocim dialekcie, może w nieudolnej mowie rocznego dziecka. - Nn..ie..
Chwiejąc się, przymrużył powieki i ogarniał otępiałymi oczami melodyjny szum w okolicach twarzy mężczyzny. I to był ten moment, w którym przypomniał sobie o tym, co go właściwie obudziło.
Otwarł szeroko (aż na oścież!) oczy, wciągnął gwałtownie powietrze i wypuścił je z jękiem niepokoju.
- Po-Potw-..! - przyspieszyło mu tętno, gdy zaczął oglądać w panice podłogę tuż przy łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokażę Ci coś.   

Powrót do góry Go down
 
Pokażę Ci coś.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokaż swoją twarz!
» Pokaż swoją twarz
» POKAŻ SWOJĄ TWARZ

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: