IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 The Gold Lotus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: The Gold Lotus   Pon Kwi 06, 2015 10:55 pm

Hotel i kasyno w jednym. Sporej wielkości budynek przeznaczony do uprawiania hazardu, świadczący również usługi noclegowe o wysokich standardach. W głównym pomieszczeniu mają miejsce gry na maszynach oraz stołach hazardowych, przy których jest możliwość zagrania w bakarata, ruletkę bądź blackjacka. Chcąc zagrać w pokera należy udać się do odpowiednich pokoi. W każdym z nim jest krupier. Na drzwiach wyświetla się obecna ilość graczy w danym pomieszczeniu. Bar posiada swój własny przepis na drink "Gold Lotus", który został wymyślony przez właściciela lokalu.
The Gold Lotus jest popularnym miejscem towarzyskim i cieszy się pozytywnymi opiniami.
W wystroju górują kolory złota i czerwieni. Na zewnątrz budynku znajduje się neonowy napis "The Gold Lotus Casino & Hotel".



Ważne informacje:
- kasyno jest otwarte od godziny 10 do 4 rano, zaś hotel całodobowo.
- wstęp do kasyna w strojach wieczorowych.
- zakaz wstępu do lat 16 w hotelu, zaś do 18 w kasynie.
- liczba graczy w pokera w jednym pokoju nie może przekroczyć 7.
- obowiązuje zakaz palenia, wyjątkami są odpowiednie do tego pokoje.
- by móc zagrać w jakąkolwiek grę hazardową należy wykupić żetony przy wejściu do kasyna. Przed wyjściem obsługa wymienia je na pieniądze.



_____


Zbliża się północ. Dzień nie był specjalnie ciężki, choć Red miał dużo do roboty. Kradzież auta prosto ze strzeżonego parkingu nie jest łatwym zadaniem. Cadillac Elr z 2014 grzecznie czeka na odbiór. Zostały jeszcze dwa pojazdy zamówione przez kontrahenta. Zajmą się nimi pozostali członkowie grupy. Tymczasem mężczyzna pozwolił sobie na chwilę rozrywki, choć trzeba przyznać, iż wcześniej wspomniana kradzież również była przyjemnością samą w sobie. Godzina jeszcze młoda, więc wypada zajść w ciekawe miejsca. Piękne i głośne kasyno The Gold Lotus - swym wyglądem zaprasza ludzi o grubych portfelach. Z pozoru nie ma nic nowego do zaoferowania, lecz Reda przyciągają tu oddzielne pokoje do gry w pokera. Brak potrzeby wcześniejszej rezerwacji. Wchodzisz do budynku i szukasz wolnego miejsca. Zazwyczaj ciężko o takie udogodnienia. Mają to jedynie najlepsze kasyna. Znalazł coś co lubi, toteż chwilowo nie ma potrzeby szukać tego gdzieś indziej. Jako, iż planował zawitać do lokalu znacznie wcześniej ubrał się w strój wieczorowy - czarny garnitur z krawatem i eleganckimi butami o tym samym kolorze. Trzeba przyznać, iż wyglądał świetnie, co argumentowały kobiece spojrzenia. Posiadał jednak odstraszającą ozdobę - zaczerwienione miejsca na kościach palców sugerujące niedawno stoczoną walkę. Prawdopodobnie pod ubraniami kryje się znacznie więcej dowodów. Zaraz po wejściu do budynku wykupił żetony, następnie udał się do baru i zamówił kilka mocniejszych drinków. Po ich wypiciu nadszedł czas na najlepszą część tej nocy - poker. Zanim ruszył dalej wziął ze sobą kolejny trunek.
Pokaźna ilość ludzi podpowiadała brak dostępnych miejsc, lecz zbyt szybka rezygnacja nie przystoi rudzielcowi. W drodze do pokoi natknął się na znajomego. Nie był to nikt z gangu. Poznał owego osobnika w swym warsztacie - zjawił się z zepsutym samochodem. Co prawda Red nie zajmował się tym osobiście, lecz jego pracownicy, ale zdążył wymienić kilka zdań z mężczyzną. Od tamtego czasu wraca do zakładu z nawet najdrobniejszą usterką. Chwilę porozmawiali o niewartych uwagi rzeczach, następnie pożegnali się, a rudzielec mógł wrócić do swego celu.
Dzięki upartości stracił znacznie więcej czasu, niż się tego spodziewał. Cierpliwość jednak popłaca - znalazł pokój z zaledwie trzema graczami.  Po należytym przywitaniu się zajął dogodne dla siebie miejsce i poczekał na rozdanie. Jedną z grających osób był mężczyzna o blond włosach i granatowym garniturze, drugą brunetka w mocnym makijażu i czerwonej sukience, zaś trzecią krupier Afroamerykanin. Pierwszy z wymienionych graczy po raz pierwszy gra w pokera, więc pracownik począł tłumaczyć zasady gry. Z pewnością chwilę to zajmie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Wto Kwi 07, 2015 2:49 pm

Wysiadając z drogiego Mercedesa posłał swemu towarzyszowi spojrzenie, w którym kryła się jawna niechęć. Od początku był przeciwny pomysłowi, aby wciągać go w spotkania biznesowe. Być może byłby bardziej optymistycznie nastawiony do tej idei, gdyby chociaż obecna sprawa została mu przedstawiona w pełni. Nikt nie chciał go jeszcze we wszystko wtajemniczać, więc zapoznano go jedynie z głównym zarysem sprawy. Kolejna nauka o praniu brudnych pieniędzy, jednak tym razem lekcja tyczyć się miała praktycznego działania. Z jednej strony miał być reprezentantem swojego ojca na spotkaniu, z drugiej zaś odbierano mu szansę na zabranie głosu. Wciąż traktowano go jak smarkacza wchodzącego w dorosłe życie, więc miał prawo być poirytowany. Był tylko przedmiotem podczas kolejnej rozgrywki pomiędzy ojcem a resztą świata przestępczego. Nawet nie można nazwać go posłańcem.
Skierował wzrok na elegancki budynek i wtedy też dotarło do niego, dlaczego kazano mu ubrać białą koszulę, czarny garnitur i równie ciemne lakierki. Również miał założyć zielony krawat, jednak odrzucił od siebie tę przeklętą smycz, a dwa ostatnie guziki przy szyi pozostawił rozpięte, przez co każdy mógł na niej dostrzec srebrny łańcuszek z wisiorkiem z podobizną Matki Boskiej. W ten sposób zachował w swym wyglądzie odrobinę dzikości, choć i bez tego uzyskałby ten efekt. Rozcięta warga, równie mocno rozcięta brew, zaczerwienione knykcie – pamiątki po ostatniej bójce z całą pewnością dodawały mu drapieżności.
W środku największą atrakcję stanowiło kasyno, jednak oni zmierzali do restauracji. Było zdecydowanie późno na posiłek, ale jakoś żaden z nich się tym nie przejmował. Jeden z pracowników już czekał na nich przy wejściu, by zaprowadzić ich do stolika przygotowane w obszernej sali restauracyjnej, obecnie wręcz opustoszałej. Na śnieżnobiałym obrusie czekały trzy nakrycia. Zanim jednak zdecydowali się usiąść, musiało nastąpić powitanie z gospodarzem, który wkroczył z ochroniarzem przy boku. Grzeczne uściski dłoni i miłe słowa wymienione pomiędzy doświadczonymi biznesmenami stanowiły kolejny powód do irytacji dla nastolatka.
Poczęstunek złożony ze skromnej przystawki, jeszcze skromniejszego dania głównego i całkiem udanego deseru zakończył się dość szybko, wówczas skupiono się na interesach. I kiedy rozmowa zaczęła przybierać ciekawy obrót, współpracownik ojca wcisnął mu kopertę do ręki i polecił mu zabawić się w kasynie. Z kolei ochroniarz został oddelegowany do wymiany pieniędzy na żetony i do znalezienia wolnego stołu do pokera. Takie traktowanie wzmogło rozgoryczenie Huntera, lecz nie zamierzał robić scen, po prostu ruszył za barczystym gorylem. Jednak nie był już pewien, w co współpracownik ojca sobie pogrywa.
Ze zdobyciem żetonów nie miał większych problemów, kłopotliwe za to okazało się znalezienie miejsca do gry. Na całe szczęście ochroniarz dostał cynk od innego pracownika, że jedno z odosobnionych pomieszczeń do gry w pokera zostało niedawno otwarte. Szybko odnaleźli obrali za cel ten konkretny pokój, do którego Hunter już wkroczył sam. I ledwo zamknął za sobą drzwi, a już zacisnął pięści w gniewie. Spokojnie zajął miejsce przy stoliku, spojrzenie czarnych oczu wbijając w postać rudowłosego mężczyzny, który siedział naprzeciwko. Zaklął w myślach, po czym uciekł wzrokiem ku dalszym obserwacjom, choć pozostali gracze byli mu całkowicie obojętni. Wolał nie wracać do wspomnień swej porażki, chciał wymazać ją z pamięci, tymczasem powód jego przegranej znalazł się na wyciągnięcie ręki. Próbował zachować spokój, ale to nie było proste, gdy kumulował się w nim dziki gniew. Musiał wbić spojrzenie w krupiera, który kończył oznajmiać zasady, aby tylko nie patrzeć na przeciwnika. I w palcach obracał jeden z żetonów, co odpowiednio nastrajało do gry. Ale już nie skupi się na pokerze całkowicie, stale będzie myślał tylko o tym, że został upokorzony przez cholernego rudzielca.
Kurwa – znów rzekł w myślach, wzrok kierując na maltretowany w swych palcach kawałek plastiku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Wto Kwi 07, 2015 8:47 pm

Wysłuchiwanie omawianych zasad przez krupiera było całkowicie zbędne. Red miał okazje poznać je będąc jeszcze smarkaczem. Był to moment, w którym poraz pierwszy poczuł smak hazardu. Płynące z niego korzyści sprawiły, iż rudzielec nabywał coraz więcej praktyki we wspomnianej grze. Wcześnie zaczął cwaniakować. Bywało, iż nie grał uczciwie. Często wracał do domu z podbitym okiem, bądź innymi uszkodzeniami. Do dnia dzisiejszego lubi spędzić wieczór przy partyjce pokera. W przeciwnym wypadku nie byłoby go tutaj. Nie słuchał co ma do powiedzenia krupier. Nie interesowało go to. Jednak wygodnym byłoby mieć jakieś zajęcie podczas czekania. Wtem przypomniał sobie o e-mailu oczekującym na odzew z jego strony. Odpowiedni moment na zabicie trochę czasu poprzez odpowiedź. Wyciągnął telefon z kieszeni marynarki i kilkoma ruchami palców dostał się do skrzynki odbiorczej. W tym czasie do pokoju dołączyła nowa osoba. Rudzielec posiada podzielną uwagę, więc zdążył zanotować nowego gracza, lecz nie raczył unieść na niego wzroku. Co innego siedząca przy stole brunetka, która posłała delikatny uśmiech w ramach przywitania. Podobnie zrobiła wcześniej w stosunku do Jeffey'a. Tym razem jednak została potraktowana jak powietrze. Wyraz twarzy kobiety sugerował oburzenie. Jako, iż była jedyną kobietą w tym pomieszczeniu uważała się za najważniejszą osobę.
- Ta dzisiejsza młodzież - cicho skomentowała z końcowym prychnięciem. Od tego momentu więcej nie spojrzała w stronę niewychowanego młodzieńca.
Słowa wypowiedziane przez brunetkę nie były warte uwagi Reda, nie kierowała ich do jego osoby. Szybko uporał się z odpowiedzią na e-mail, następnie schował telefon w poprzednie miejsce. Musiał przyznać, iż zaskoczyła go niespodzianka w postaci siedzącego przed nim osobnika. Jednak twarz rudzielca nie okazała zdziwienia. Delikatny, ironiczny uśmiech sugerował raczej zadowolenie. Nie oczekiwał lepszej rozrywki niż poker. Być może noc okaże się o wiele dłuższa. Bezkarnie przyjrzał się brunetowi swym kpiącym wzrokiem. Zauważył na jego twarzy pamiątki po stoczonej walce. Nie pamięta w jakim stanie go wtedy zostawił, choć miało to miejsce stosunkowo niedawno. Możliwym jest, że zdążył ponownie wmieszać się w bójkę. Kto go tam wie.
Krupier po wielu wyjaśnieniach osiągnął sukces odnośnie wbicia zasad pokera do głowy blondyna. Wybrany wariant, to Draw Poker. Gra mogła się rozpocząć. Czas na pierwsze zakłady, które stworzą podstawową pulę.
- Minimalnym zakładem "ante" w naszym kasynie, to pięćdziesiąt euro. Życzą sobie państwo wyższej kwoty? - odezwał się pracownik podczas tasowania kart.
- Tak, tak! Do stu euro! - odpowiedziała nadal obrażona kobieta. Emanowała niezwykłą pewnością siebie, co sugerowało spore doświadczenie w grze. Na tym polega poker.
- ...aż tyle... - cicho szepnął blondyn. Ton jego głosu prosił o łaskawość ze strony pozostałych graczy.
Suma wydaje się odpowiednia. Nie jest kolosalna, ani stosunkowo za niska. Rudzielec - podobnie jak pozostałe osoby - dorzucił żetony wartości stu euro na środek stołu. Afroamerykanin rozdał dla każdego gracza po pięć kart. Red chwycił własne i dokładnie się im przyjrzał, chcąc oszacować ich wartość.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Sro Kwi 08, 2015 6:32 pm

Z całą pewnością wypadało przywitać się z innymi graczami, jednak Hunter nie widział takiej potrzeby. Brak dobrego wychowania robił swoje. Nie odpowiedział więc na uprzejmy uśmiech kobiety, który zauważył ze sporym opóźnieniem, gdy ten już właściwie zanikał. Uprzejme ułożenie ust przerodziło się w oburzenie i te również zignorował z zaskakującą łatwością. Złośliwego komentarza praktycznie nie dosłyszał, jego umysł był całkowicie pochłonięty osobą rudowłosego mężczyzny. Ten zajęty własnym  telefonem nawet nie dostrzegł obecności pokonanego. Obojętność była w tym wszystkim najgorsza, bo sugerowała, że Hunter nie był wart zapamiętania, a w tej chwili nie był nawet godzien jednego spojrzenia. Z wściekłości zacisnął dłonie w pięści, lecz szybko je rozluźnił, aby nie okazać słabości. Musi się uspokoić, przecież gra od początku miała być sposobem na rozluźnienie. Ale jak miał dojść ze sobą do ładu, kiedy tak ugodzono jego dumę? Dotkliwie przeżył porażkę, na dodatek bezmyślnie znów ją rozpamiętywał.
Cholerny drań - wysyczał w myślach, uparcie wpatrując się w żeton, który coraz zacieklej obracał w palcach. I chyba jego niewypowiedziana na głos obelga jakimś cudem dotarła do adresata, bo ten wreszcie w swej łaskawości spojrzał na niego. Spojrzał w tak bezczelny sposób z tym drwiącym uśmieszkiem! Hunter wbił w niego poirytowany wzrok, prostując się przy tym dumnie na miejscu, chcąc zachować te resztki godności. Jakoś udało mu się utrzymać niewzruszony wyraz twarzy, choć najgorsze przekleństwa już cisnęły mu się na usta. Bardzo chętnie poderwałby się na równe nogi, pochylił nad stołem i cisnął pięścią w jego twarz. Ale nie mógł robić burd w kasynie przy współpracowniku ojca i zbyt dobrze o tym wiedział. Zacisnął więc usta w wąską linię, aby nie palnąć czegoś głupiego. Musi udawać, że cała sytuacja go nie rusza, w przeciwnym razie całkiem się skompromituje.
Wreszcie krupier przestał tłumaczyć zasady gry i przeszedł do konkretów. Hunter całkiem spokojnie podsunął żetony o wartości stu euro, jakoś niespecjalnie martwiąc się kwestiami finansowymi. Spokojnie może roztrwonić te kilkanaście tysięcy, w końcu po to je otrzymał. Karty zostały rozdane, więc chwycił za swoje i przyjrzał się im pobieżnie. Oczywiście, nie okazał żadnej emocji, ale w jego oczach pojawił się dziwny blask. Nadal odczuwał gniew i nijak nie szło go stłumić. Z trudem skupiał się na rozgrywce. Na razie jednak wolał poczekać na ruchy innych. Ledwo zerknął na krupiera, obojętnie na blondyna, niechętnie na kobietę, zaś rudzielcowi posłał ogniste spojrzenie. To złość trawiła go od środka. A karty miały potencjał, jednak musiał być cierpliwy.
- Bet – rzekła brunetka i dorzuciła do puli żetony o wartości stu euro, na co blondyn zareagował nieco przerażonym spojrzeniem, któremu towarzyszyło również rozdziawienie ust. Wyglądał tak niemądrze, że aż z ust Huntera wydobyło się prychnięcie. W ten sposób zdradził swoją irytację, a miał przecież zachowywać się absolutnie beznamiętnie.
- Call – zdecydował stanowczo i dodał od siebie sto euro, posyłając przy tym spojrzenie mężczyźnie siedzącemu naprzeciwko, jakby to rzucał mu wyzwanie. To była jawna prowokacja i miał nadzieję, że okaże się skuteczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Sro Kwi 08, 2015 11:19 pm

Ilość posiadanych do wydania żetonów przez Reda nie wyglądała okazale. Ich liczba niewiele różniła się od tych, które posiadał tchórzliwy blondyn. Nie ma jednak czego się obawiać. Jest ich wystarczająco dużo do jego dzisiejszych zachcianek. Wyraz twarzy nie zdradzał wartości kart. Było tak do momentu wrócenia wzrokiem na graczy. Drażniący uśmiech powrócił na usta rudzielca. Tym razem nie kierował go jedynie do bruneta. Być może krupier rozdając karty nieświadomie dał mu szansę na wygraną. Wiedział już co zrobić. Oczekiwał jedynie pierwszych ruchów pozostałych osób. Kobieta postawiła zakład jako pierwsza o wartości stu euro. Blondyn wahał się pomiędzy spasowaniem, a sprawdzeniem. Zachowywał się wyjątkowo bojaźliwie. Brunet swym komentarzem w postaci prychnięcia przyciągnął wzrok rudzielca. Począł z ciekawością przyglądać się osobnikowi. Czyżby zaczął się już irytować? Gra dopiero się rozpoczęła.
Po sprawdzeniu przez bruneta i spojrzeniu na Reda ich wzrok ponownie się spotkał. Stanowcze i tym razem chłodne spojrzenie złotych tęczówek starało się pozbyć z mężczyzny dumy. Innymi słowy - na jawną prowokację odpowiedział jawną kpiną.
- To tyle? Oczekiwałem od Ciebie czegoś więcej - arogant dodał do swych słów wzruszenie ramion, jakby był pewien, że brunet niczym go już nie zaskoczy.
- Podbijam - wraz z tymi słowami rudzielec dorzucił do puli żetony o wartości dwustu euro. Prowokacja zadziałała, bądź taki był plan od początku. Po podbiciu blondyn automatycznie spasował. Nie zamierzał zostać bankrutem. Krupier z przyjemnością wyrównał kwotę. Kobieta zrobiła to już mniej chętnie. Jej pewność siebie zaczęła maleć, lecz nie zamierzała rezygnować z dalszej gry. Liczyła na wymianę kart, która pomoże jej wygrać.
- Dzięki za grę, ale mi chyba wystarczy... - Blondyn wstał od stołu, zabrał żetony, jakie mu zostały i pospiesznie wyszedł z pomieszczenia, wręcz uciekał. Jeśli ktoś chciał odpowiedzieć na jego słowa, to z pewnością nie zdążył. Zdezerterował nad wyraz podejrzanie, ale kto by się tym teraz przejmował. Stawka rosła w górę, a nie każdy w tym pokoju chowa żetony o wartości kilkunastu tysięcy. Rudzielec chwycił kieliszek z zamówionym wcześniej trunkiem i dopił pozostały alkohol.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Czw Kwi 09, 2015 9:09 am

Od razu zauważył ten cwaniacki uśmiech malujący się na twarzy rudowłosego i na ten widok aż w nim zawrzało. Ogrom pewności siebie pasował do tego osobnika, ale czy musiał nim emanować w tak wyraźny sposób? Z całą pewnością była to część taktyki, jednak nawet ten fakt nie był w stanie zmniejszyć irytacji Huntera. Teraz każda błahostka przy stole zaczęła go drażnić. Nie mógł okazać słabości, a mimo to dał ujście swej frustracji w postaci krótkiego prychnięcia. I tak oto nieświadomie przyciągnął ku sobie uwagę najbardziej drażniącego go gracza. Poczuł na sobie krótkie spojrzenie, które udało mu się zignorować.
Gra toczyła się dalej, teraz pozostało tylko czekać na ruch Reda. Oczywiście, młody Radley nie byłby sobą, gdyby nie spróbował go jakoś rozdrażnić. Niestety, jego próba okazała się daremna, ba, przyniosła odwrotny efekt od zamierzonego – rudzielec w jednej chwili przybrał na jeszcze większej obojętności. Po chwili odważył się nawet użyć jego broni przeciw niemu. Te lekceważące słowa rozbudziły kolejne pokłady wściekłości nastolatka, co z ledwością ukrył. Dzisiejszej nocy trudno mu tłumić emocje. Wszystko przez upokorzenie, jakiego doznał kilka dni temu. Ta cholerna walka.
Poker. Przyszedł grać a nie się nad sobą użalać. Drań podbił stawkę, czego blondyn szczerze się wystraszył i spasował, po czym zaraz uciekł od stołu. Hunter zignorował jego osobę w pełni i pomknął wzrokiem po innych graczach, po czym znów zerknął do swych kart. Naprawdę miał wielką ochotę przebić zakład tego drania, lecz musiał zachować spokój. Bez szaleństw, to tylko gra – powtarzał sobie w myślach. W tej chwili najgorsze, co mógłby zrobić, to dać się sprowokować.
- Równam – zawyrokował wreszcie i dorzucił do puli kolejne żetony o wartości stu euro, w ten sposób kończąc pierwszą rundę licytacyjną. Blondynka jako pierwsza zdecydowała się na wymianę trzech kart, Hunter zaś zaglądał w swoje karty spokojnie. W głowie analizował wszystkie możliwości, lecz nie dopuszczał do siebie myśli o porażce. Musiał wygrać to rozdanie i pokazać, że należy się z nim liczyć. Niestety, jego działania mimo wszystko nadal toczyły się wokół niedawnej klęski.
- Otwieram – rzucił niedbale, decydując się na pierwszy zakład bez wymiany kart. Do puli dodał żetony o wartości trzystu euro, co spotkało się z niewysłowionym oburzeniem blondynki, która strząsnęła ostentacyjnie włosy z ramion. Jeszcze chwilę biła się z myślami, jednak nie miała chyba zbyt mocnych kart nawet po wymianie, ponieważ po chwili grzecznie spasowała. Za to krupier z kamiennym wyrazem twarzy wyrównał.
Spróbuj teraz przebić – rzekł kąśliwie w myślach, posyłając przeciwnikowi śmiałe spojrzenie. Kolejny raz prowokował, stopniowo przyjmując do świadomości fakt, że musi liczyć się z podobnymi atakami na swoją osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Czw Kwi 09, 2015 8:55 pm

Emanowana pewność siebie ze strony rudzielca mogła być wyraźnym argumentem do silnych kart. Owszem, stosował taktykę. W pewien sposób zadziałała w stosunku do dwóch graczy - blondyna oraz brunetki. Bojaźliwy chłopak już od początku wykazywał niechęć do gry. Prawdopodobnie grał w pokera po raz pierwszy. To przynajmniej podpowiadało jego zachowanie. Na jego nieszczęście trafił na doświadczonych graczy, którzy nie zamierzali się nad nim litować. Chwilę posiedział, stracił nieco żetonów i dał nogę. W pewien sposób było to do przewidzenia. Jednak kogo teraz obchodzą pozostałe osoby. Miała tu miejsce o wiele ciekawsza rywalizacja pomiędzy mężczyznami - rudzielcem oraz brunetem. Ani jeden, ani drugi nie zamierzał rezygnować z dalszej gry. Do tego, prowokowali siebie nawzajem.
Po skierowanych słowach Reda do bruneta kobieta zaczęła zerkać na nich z różnymi myślami. Zdanie jakie wypowiedział sugerowało, iż mieli okazję się poznać. Rudzielec w przeciwieństwie do siedzącego przed nim mężczyzny zwracał większą uwagę na pozostałych graczy. Zamierzał wygrać nie tylko z brunetem, ale również z resztą osób. Suma jaka zaczęła się gromadzić bardzo by mu się przydała. Przyszedł tu dla chwili relaksu, z ilością pieniędzy, której nie będzie żałował. Być może okaże się, że zarobi znacznie więcej, niż się tego spodziewał, bądź przegra i pozostanie mu zadowolenie z rozegranej gry.
Kobieta zastąpiła trzy karty innymi. Rudzielec chwilę przyjrzał się własnym. Zdecydował na jedną wymianę. Udało mu się uzyskać to do czego zmierzał. Wkrótce okaże się czy posiada wystarczająco silny układ. Krupier rozmyślał nad podobną czynnością, lecz podjął decyzję by zostawić swoje karty w obecnym stanie, podobnie jak brunet.
- Równam - Rudzielcowi nie zostało dużo żetonów, więc nie zamierzał kolejny raz podbijać. Póki co, nie miał jeszcze problemów z wyrównaniem. Dorzucił własną sumę trzystu euro, co tworzyło już ładną wartość. Wyciągnął z kieszeni marynarki paczkę papierosów oraz zapalniczkę. Wsunął odpowiednią końcówkę fajki między wargami i podpalił ją, schował rzeczy na poprzednie miejsce. Pomieszczenia do gry w pokera są przyjazne dla palaczy. Można zatruwać się do granic swych płuc. Mężczyzna przez ostatnie dwa dni nie zapalił nawet jednego papierosa. Jeśli chodzi o jego osobę, to nie jest to niesamowitym wyczynem. Owszem, zalicza się do ludzi, którzy niemal zawsze noszą paczkę fajek. Jednak nie jest zmuszany do palenia, jak to ma większość palaczy. Robi to z przyjemności, a nie konieczności.
Kobieta poirytowana faktem stracenia sporej sumki pieniędzy zaczęła powoli szykować się do wyjścia. Nie zamierzała brać udziału w kolejnej partii, jeśli takowa w ogóle będzie miała miejsce. Nagle zauważyła, iż czegoś jej brakuje. Zniknęła torebka, którą trzymała wcześniej na kolanach. Nie leżała na podłodze, ani nigdzie w pomieszczeniu. Wyjaśniła się szybka ucieczka blondyna. Nie przyszedł tu grać w pokera. Od samego początku stwarzał pozory słabej osoby. Kobieta zdając sobie sprawę co się właśnie wydarzyło gwałtownie wstała od stołu.
- Ja pierdolę! Moja torebka! Ukradł moją torebkę! - spanikowała i szybko wybiegła z pomieszczenia. W torebce znajdowały się różne dokumenty, kosmetyki, pieniądze i pozostałe żetony, które mogły zostać już wymienione. Krupier nie do końca wiedział co ma zrobić. Pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją. Powinien działać, choć musiał zostać w pomieszczeniu. Rudzielec oparł się łokciem o blat stołu, a głowę ułożył na dłoni. Zaistniałe zajście dostarczało mu rozrywki. Lubi brać udział w takich wydarzeniach. Sprawiało to mu egoistyczną przyjemność. Zaciągnął się nikotyną z fajki, po czym wypuścił dym nosem. Obserwował sytuację, jakoby była ona ciekawsza, niż siedzący przed nim mężczyzna. Pracownik poinformował panów, że za chwilę wróci. Po tych słowach wyszedł z pokoju. Prawdopodobnie ochrona zaczęła działać w momencie usłyszenia krzyku od okradzionej kobiety. Było ją jeszcze chwilę słychać po wyjściu z pomieszczenia. Ton jej krzyku wydawał się rzucać klątwy na kasyno. Po zaledwie krótkiej chwili wrócił krupier. Przejęty niepokojem przeprosił graczy i postanowił kontynuować grę. Red wrócił wzrokiem na bruneta, jakby zainteresowanie jego osobą nagle wróciło. Pozostało odkryć karty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Czw Kwi 09, 2015 11:50 pm

Nie spodobał mu się ciekawski wzrok kobiety, która już po zaledwie jednej wypowiedzi zaczęła węszyć wokół nich. To było doskonale widoczne w jej spojrzeniu – wpatrywała się to w jednego, to w drugiego i dopowiadała sobie całą historię. Oczywiście, Hunter nic sobie nie robił z wyobrażeń kobiety, ponieważ nigdy nie interesowało go to, co myślą o nim inni. Sam zresztą wszystkich ludzi już od najmłodszych lat traktował przedmiotowo. Każdego szufladkował według przydatności, co bardzo ułatwiało mu decydowanie o tym, z kim powinien się zadawać. Brunetka nijak nie wypadała w jego oczach korzystnie, więc dał z nią sobie spokój. Niech myśli co chce, byle tylko nie wypowiadała swych bzdurnych przypuszczeń na głos. Taki typ kobiety z pewnością nie grzeszy inteligencją.
Wyrównanie w tym przypadku było najbezpieczniejszym zagraniem, zwłaszcza, że Hunter był w stanie podbijać zakłady przeciwnika do znudzenia. Wszyscy gracze, którzy nie spasowali, poszli jego śladem i postawili w tej rundzie po trzysta euro. Red zamknął pulę i zdecydował się na zapalenie papierosa, na co nastolatek w odpowiedzi zacisnął mocniej usta. Dym nikotynowy unoszący się w powietrzu nie przeszkadzał mu nawet w najmniejszym stopniu, po prostu sam nie miał przy sobie nawet jednego wymiętego papierosa, którego mógłby zapalić. Lecz najbardziej to zazdrościł mężczyźnie naczynia z alkoholem, po które chętnie by sięgnął. Istniała szansa zdobycia drinka, mimo to nie zamierzał z niej skorzystać. Świadomie podjął decyzję o zachowaniu trzeźwości, ponieważ nie przybył do tego miejsca sam. Szczerze wątpił w to, że zostanie zaproszony do dalszych negocjacji pomiędzy wspólnikiem ojca a właścicielem kasyna, jednak zamierzał do samego końca pobytu trzymać klasę. Zadanie trudne przy tak niezwykłych okolicznościach.
Krzyk kobiety sprawił, że zmarszczył z poirytowaniem brwi, posyłając jej ostre spojrzenie. Ale kiedy dostrzegł brak torebki, na jego ust wpłynął kąśliwy uśmieszek. Nieszczęście tej konkretnej osoby wzbudziło w nim skromny entuzjazm. Ucieszył się, kiedy ta przebrzydła niewiasta wypadła z pomieszczenia i narobiła rabanu, jednocześnie nie popierał troski krupiera. Chciał dokończyć to rozdanie jak najszybciej, aby móc przekonać się, czy tym razem to on jest zwycięzcą. Jego duma nie zniosłaby kolejnej porażki, a już na pewno nie z tym mężczyzną.
Krupier wrócił i zajął swoje miejsce, wówczas nastąpiła okazja do zakończenia gry. Rudzielec ponownie obdarzył go spojrzeniem, na które Hunter odpowiedział złośliwym uśmieszkiem. Wyłożył karty pierwszy, prezentując dumnie swojego strita. Dama kier, walet pik, dziesiątka i dziewiątka trefl oraz ósemka karo. Był pewien wartości tego układu, jednak ten nie mógł mu w pełni zagwarantować zwycięstwa. Rozdanie mogło być przyjazne zarówno dla innych graczy. Bardziej jednak interesowała go sytuacja rudowłosego osobnika, dlatego nie spuszczał z niego spojrzenia. Jakoś nie przyszło mu do głowy, że z czarnoskórym krupierem też powinien się liczyć.
- Teraz ty pokaż co masz – rzekł do niego spokojnie, choć z trudem przyszło mu zapanować nad głosem. Mógł do swojej wypowiedzi wtłoczyć morze jadu, zabarwić ją kpiną, tymczasem starał się zachować opanowanie. Za to udało mu się zachować beznamiętny wyraz twarzy, a przynajmniej taką miał nadzieję. Jeszcze nie może upajać się zwycięstwem, dopóki nie jest ono do końca pewne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Pią Kwi 10, 2015 3:24 am

Po wyłożeniu kart przez bruneta przyjrzał się im. Trafił na bardzo dobry układ, który ciężko będzie przebić. Krupier również spojrzał na karty mężczyzny. W tym momencie nie w głowie mu gra. Obawiał się stracenia pracy, gdyż to na jego zmianie wydarzyła się kradzież... Brunet uświadomił go o własnym wyniku, więc mógł sobie pozwolić na przeniesienie się myślami w nieco inną stronę. Poczekał jednak na drugiego gracza. Rudzielec zanim pokazał własny układ zaciągnął się papierosem, a dym wypuścił przez usta. Jak na aroganta przystało - nie spieszyło mu się, jakby miał jeszcze dużo czasu, a zakończenie gry było zależne od jego zachcianki. Być może chciał dłużej pobawić się w prowokacyjne rzucanie spojrzeń, co rozpoczął siedzący przed nim osobnik, bądź zamierzał stworzyć dramatyczne napięcie, które miało za zadanie bardziej irytować niż łapać za serca. W pewien sposób bawiła go zaistniała sytuacja. Brunet starał się zachować beznamiętną twarz. Niestety, zdążył przypadkowo ujawnić własne poddenerwowanie. Do tego, niesamowite skupienie na rudzielcu podkreślało, iż chodzi o dumę, która została zdeptana przez Reda zaledwie kilka dni temu. Rozegrana pomiędzy nimi walka była bardzo dobra. Nie mógł narzekać na zbyt łatwego przeciwnika. Brunet potrafi się bić. Dowody ku temu rudzielec skrywa pod ubraniami. Zachowanie mężczyzny kogoś mu przypomniało - kobietę, która siedziała z nimi zaledwie pięć minut temu. Również uniosła się dumą, gdy nie odpowiedziano na jej miły uśmiech. Uważała, że jest najważniejszą osobę w pomieszczeniu, a jej mimika w tym czasie była komiczna. Podobnie jak brunetka nie liczył się z pozostałymi graczami. W jej głowie siedziała wygrana, w jego - prawdopodobnie - podreperowanie dumy. Być może osobnik przed nim również będzie robił obrażone miny po zobaczeniu kart Reda.
Brakuje mu jeszcze torebki. Może również została skradziona - przeszła go komiczna myśl, którą zdradził nieznacznym uśmieszkiem. Pominął już fakt, że nawet razem mieli podobny kolor włosów, choć cholernie ulubił go u innych ludzi. Możliwym jest, że mają ze sobą jeszcze więcej wspólnego. Mimo swych wyśmiewających myśli nie mógł powiedzieć, że ta osoba go nie zaciekawiła, przynajmniej na chwilę. Nie chodzi tu o damskie cechy charakteru, gdyż każdy ma coś z kobiety i mężczyzny. W przeciwnym wypadku to wszystko byłoby cholernie nudne. Z tego właśnie powodu nie szufladkuje cech do którejś z płci.
- Full - wraz z wypowiedzią pokazał własny układ, który składał się z damy trefl, damy karo i damy pik oraz dziewiątki pik i dziewiątki kier. Takie karty niemal przesądziły o wygranej, jednak został jeszcze krupier.
- Dwie pary - Czarnoskóry wyłożył własny układ: dwa króle karo i pik, ósemka trefl oraz dwie dziesiątki pik i karo. To nie pozostawiło wątpliwości - rudzielec wygrał partię pokera. Być może oszukiwał, bądź ma do tego rękę. Jest to jedna z jego ulubionych kier karcianych, więc ma w niej spore doświadczenie. Mężczyzna zagarnął całą pulę - dwa tysiące dwieście euro. Prawie jak napad na łatwiejszy sklep. Porównania z podłożem kryminalnym - Red w swej okazałości. Każdy z żetonów miał wartość stu, bądź dwustu euro, lecz nie mniej, dzięki czemu wystarczyło wziąć je w rękę. Kończąc palić papierosa przyjrzał się swemu oponentowi - siedzącemu przed nim brunetowi. Ciekawość na jego reakcję, to za dużo powiedziane. Chciał raczej zobaczyć rezultaty wygranej - po raz drugi w przeciągu kilku dni z tą samą osobą na dwóch różnych polach bitwy - poker i walka fizyczna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Pią Kwi 10, 2015 9:53 pm

Ani trochę nie współczuł krupierowi dręczonemu wizją utraty pracy, również nie obchodził go los torebki, jak i samej brunetki, która już po przekroczeniu progu próbowała go omamić słodkim uśmiechem. Niepozornego blondyna prawie by nie zauważył, gdyby nie ta jego wystraszona postawa podczas gry. To był jeden z najbardziej irytujących elementów, jaki mógł go spotkać tej nocy. Swoją drogą, gość musiał być całkiem niezły w swoim fachu, skoro nikt nie dostrzegł w jego zachowaniu podejrzanych oznak. Cóż, tylko kobieta została okradziona, zatem nikt inny nie miał powodu, aby robić szum wokół całej sytuacji. Prawdziwa znieczulica, ale taki już jest świat. Gdyby okradziono kogoś innego przy tym stole, przedstawicielce płci pięknej zapewne nie drgnęłaby nawet powieka, a może nawet cieszyłaby się z cudzego nieszczęścia.
Zbyt pochłonięty osobą Reda, ukazywał swą infantylną postawę, której nie mógłby ot tak się wyzbyć. Przez kilka dni rozpamiętywał swą porażkę, dlatego też rozpaczliwie starał się wykorzystać szansę na zemstę, choć ta wystąpiła na całkowicie innym polu. Chciał udać obojętność, ale niespecjalnie mu to wychodziło, gdyż emocje co jakiś czas brały nad nim górę. Każde kolejne potknięcie było niczym siarczysty policzek. Sam kopał sobie grób, jednak przeciwnik wyraźnie go do tego zachęcał poprzez swoje zuchwałe zachowanie. Doskonale potrafił żonglować emocjami – albo ukazywał pełne lekceważenie, albo udawał zaciekawienie. Hunter nie wiedział już, co wścieka go bardziej. Dążył do tego, by zapisać się w pamięci mężczyzny, najwidoczniej podświadomie obawiając się zapomnienia. Po prostu nie mógł zaakceptować sytuacji, w której ktoś posyła go w niebyt. Od tego zależała jego duma, już i tak wystarczająco ugodzona.
Rudowłosy musiał dać popis swego zuchwalstwa, oczywiście. Przeciągał koniec rozgrywki, nie tylko delektując się dymem nikotynowym w swych płucach, ale przede wszystkim narastającym napięciem. Dziwnym trafem Radley nie szalał w uniesieniu gniewem, wręcz przeciwnie, był całkiem spokojny, bo nadal pewny swego układu kart. Lecz w trzewiach już czuł, że to zwlekanie jest przedłużaniem smaku zwycięstwa. Czekał cierpliwie, leniwie wystukując palcami rytm piosenki, która siedziała mu w głowie.
I stało się. Przeciwnik odsłonił karty, wówczas palce przerwały tworzenie melodii. Dyskretnie wziął płytki oddech, przetrzymał go przez dobrą chwilę, następnie wypuścił powietrzem nosem. Ale nawet ten zabieg nie był w stanie zabić w nim całej frustracji, którą kumulował w sobie przez cały wieczór. Kurwa – warknął w myślach, uciekając wzrokiem do kart krupiera. Jeszcze się łudził, że może to on odmieni sytuację. Palcami zgarnął swoje karty w małą kupkę i podsunął je pracownikowi kasyna bez wyrazu, choć w jego czarnych oczach płonął ogień. Kolejny raz się skompromitował. Był przekonany o tym, że jego policzki są czerwone ze złości. Spojrzał rudzielcowi prosto w złociste oczy, dopiero teraz tak naprawdę dostrzegając ich intrygujący odcień. Te tęczówki nieźle komponowały się z ognistą czupryną. Hunter zmusił się do zuchwałego uśmieszku. Posłał jeszcze krótkie spojrzenie swym żetonom, które zawędrowały w stronę mężczyzny. Jakoś nie było mu żal pieniędzy.
- Ciekaw jestem, czy szczęście będzie się ciebie dłużej trzymało – rzekł z lekką drwiną, nie licząc się z rozmówcą. – Może to sprawdzimy?
Zaczął od dwustu euro, otwierając nową pulę. W kolejnym rozdaniu nie da mu już tak łatwo wygrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Sob Kwi 11, 2015 9:29 pm

Musiał przyznać, że zawiódł się na rezultacie, jaki uzyskał poprzez wygraną pierwszej partii. Nie oczekiwał wybuchów, lecz bardziej ożywionej reakcji. Może rzucenia kilkoma wulgarnymi słowami ku rudzielcowi - tak, to mogłoby wystarczyć. Być może wynikłaby z tego jakaś ciekawa sytuacja. Coś takiego z pewnością podniosłoby ego Reda. Brunet zdążył już zdradzić się ze swoją frustracją, lecz mimo tego potrafi panować nad własnymi działaniami. Czyżby porywczość mężczyzny sugerowana była tylko przez jego wygląd? Wyraźna złość na twarzy, grożący wzrok oraz znamiona po walce, które znakomicie to wszystko podkreślały. Cóż za strata widoku, gdy to pierwsze zbyt wcześnie zniknęło. Nie wykluczony jest również strach, choć jego w żaden sposób nie okazywał. Brunet nie dał się tak łatwo podpuścić. Nie pozwalał na zbyt szybkie rozpoznanie jego osoby. To dobrze. Przewidywalność jest zbyt nużąca i bez wyrazu.
Krupier zebrał wszystkie karty, a następnie dokładnie potasował. Nie musiał ponownie pytać o wysokość podstawowej puli. Brunet od razu zaproponował sumę dwustu euro.
- Wierzysz w coś tak ograniczającego jak szczęście? - Wypowiedział słowa z wyraźną złośliwością, co było odpowiedzią na jego drwinę. Przeznaczenie, szczęście, pech - takie niedorzeczności nie mają miejsca w życiu Jeffey'a. W coś takiego wierzą jedynie ograniczeni umysłowo ludzie, bądź tacy, którzy nie potrafią inaczej wytłumaczyć swych porażek.
Rudzielec nie mógłby odmówić kolejnej partii, nie mężczyźnie, który tak bardzo pragnie zagrać z nim po raz kolejny. Dołożył własne żetony o wartości dwustu euro, podobnie zrobił krupier. Pracownik rozdał karty dla panów oraz dla siebie po pięć sztuk. Jeffey chwycił własne i przyjrzał się im. Znał już ich wartość. Tym razem wyraz jego twarzy niczego nie podpowiadał. Wrócił wzrokiem na siedzącego przed nim osobnika.
- Otwieram - niemal od razu rzucił po ocenie własnych kart. Dorzucił do puli sumę kolejnych dwustu euro. Na co zareagował krupier i podbił do trzystu. Ta partia powinna minąć znacznie szybciej od poprzedniej, gdyż ilosć graczy zmniejszyła się do trzech.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Nie Kwi 12, 2015 11:10 pm

Z trudem powstrzymał się od bardziej żywiołowej reakcji na kolejną porażkę i to z tym samym mężczyzną. W pierwszej chwili chciał gwałtownie poderwać się na równe nogi, zacząć kląć niczym szewc i przy okazji coś zniszczyć lub kogoś dotkliwie uszkodzić. W środku wręcz się w nim gotowało z wściekłości, jednak oczekujące spojrzenie rudzielca ostudziło jego agresywne zapędy. Uważna obserwacja złotych oczu uświadomiła mu, że ich posiadacz tylko czeka na eksplozję wszystkich tych negatywnych uczuć, jakie w nim buzowały. I właśnie dlatego schował dumę do kieszeni i poświęcił resztki spokoju ducha, aby tylko przyoblec na twarz jak najgrubszą maskę. Po prostu odgrywał opanowanie, choć tak naprawdę było mu do niego daleko. Oczywiście, nie mógł się do końca wyrzec swej buntowniczej postawy, dlatego musiał powrócić do drobnych prowokacji. Zuchwale rozpoczął kolejne rozegranie, nie licząc się z opinią pozostałych graczy. Robił wszystko, by wyprowadzić rywala z równowagi. Krupier na całe szczęście nie wchodził między nich, po prostu skupił się na swoich obowiązkach. W końcu jest w pracy.
- Czyli swoje sukcesy przysługujesz własnym zdolnościom – stwierdził wymijająco, aby nie dać żadnej odpowiedzi na kąśliwe pytanie. Oczywiście, że nie wierzył w coś takiego jak szczęście, pech czy zrządzenie losu, jednak powodzenie Reda podczas gry w pokera musiało zależeć od przypadku. Inne przetasowanie kart przyniosłoby mu inny układ, tymczasem w tej właśnie rzeczywistości udało mu się dobrać fulla. To nie do końca było wynikiem umiejętności. Ale zwycięstwo podczas ich walki w dużej mierze zależało od doświadczenia, co Hunter gorzko przyznał przed samym sobą. Jednak wciąż rozpaczliwie starał się odzyskać honor, więc własną klęskę zwalał na coś, w co nigdy nie wierzył – nienamacalne szczęście przeciwnika. – Nie sądzisz, że jesteś zbyt pewny siebie?
Wziął karty w dłoń i zerknął w nie z beznamiętnym wyrazem twarzy. Utrzymał kamienną maskę, zwłaszcza, gdy rudzielec wykonał swój ruch. Jeszcze ciemne oczy łypnęły na krupiera, bo ten podbił pierwszy zakład.
- Podbijam – odparł szybko i dorzucił do puli żetony o wartości czterystu euro. Przy tej czynności posłał konkurentowi śmiałe spojrzenie, znów próbując wymusić na nim jakąś reakcję. Nie zamierzał zaprzestać rzucania mu kolejnych wyzwań. W międzyczasie krupier grzecznie wyrównał, dzięki czemu pozostało zarówno jemu, jak i Hunterowi czekać na decyzję rudowłosego. Podbije, wyrówna czy spasuje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Pon Kwi 13, 2015 10:05 pm

Zachowanie rudzielca wyraźnie wskazywało na to, że jest trudnym do sprowokowania osobnikiem. Takie próby podwyższają jego ego, co prezentuje poprzez delikatne uśmiechy pełne dumy. Jednak można próbować. Wszystko ma swój kres. Musiał przyznać, że lubi takie prowokacje. Czerpie przyjemność z obserwowania ludzkich reakcji podczas tychże sytuacji. Krupier zdążył dość szybko zauważyć wzajemne podburzania obu panów. Liczył jedynie na to, iż nie rozegra się bójka. Bywają różne narwańce.
- Bez odpowiednich umiejętności szybko stracisz kontrolę nad grą - odpowiedział niemal od razu po usłyszeniu słów mężczyzny, najwidoczniej nie musiał się nad tym zastanawiać. Zauważył, iż ominął odpowiedzi na zadane pytanie, co w pewien sposób również jest odpowiedzią. Nie widział powodu do naciskania na to, skoro brunet nie jest pewien samego siebie. W pewien sposób jest to dosyć niedojrzałe. Jak najbardziej wygląda na młodzieńca, lecz prawdopodobnie nie wpuściliby do kasyna dzieciaka, a co za tym idzie - osobnik powinien już pewne rzeczy wiedzieć o sobie. Kto go tam wie. Teraz skupia się na prowokacji, więc Reda nie dziwią takie ucieczki z tematów o własnej osobie. Jak widać on nie ma z tym problemu w obecnej chwili, a pytania nie zostaną bez odpowiedzi.
- Należy być pewnym siebie, a jednocześnie nie wolno lekceważyć przeciwnika - co w pewien sposób zrobił brunet już na samym początku gry - całkowicie nie przejmował się innymi graczami, a skupiał na jednej osobie.
Po podbiciu przez krupiera Jeffey dorzucił sto euro w postaci żetonów. Za chwilę jednak musiał zrobić to ponownie, gdyż gracz przed nim podbił do czterystu.
- Równam - powiedział z wyraźnym spokojem i dodał do puli odpowiednią kwotę. Jak dotąd, nie ma problemu z wyrównaniem, co zamierzał robić przy każdym podbiciu, samemu zaś nie podwyższając stawki. Być może nie ma odpowiednio silnego układu kart, ewentualnie blefuje. Krupier coraz mniej był pewien własnego, lecz przez cały ten czas miał pokerową twarz, nie pozwalał na jakiekolwiek rozpoznanie jego obecnej sytuacji. Mimo tego prawdopodobnie zrezygnuje przy następnym podbiciu. Red zauważył śmiałe spojrzenie osobnika przed sobą. To jak stale wpatrywał się z prowokacją w rudzielca zaczynało być jego osobistym urokiem. Jeffey postanowił w odpowiedzi posłać uśmiech czarującego amanta z filmów, których sam nigdy nie oglądał. Z całą pewnością było to ironią samą w sobie, choć w świetnym wykonaniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Wto Kwi 14, 2015 5:06 pm

Ostrożne, choć wciąż wnikliwe spojrzenia krupiera były jak najbardziej uzasadnione w tej sytuacji. Miał do czynienia z dwoma graczami, którzy rywalizację podczas gry przenosili na inny poziom, a przynajmniej jeden z nich starał się tego dokonać. Rzucali w siebie drobnymi prowokacjami, ale rudzielec zachowywał chłodny spokój, z kolei brunet starał się utrzymać takie wrażenie. Z chęcią rozwiązałby problem urażonej dumy pięściami, jednak pracownik kasyna mógł odetchnąć z ulgą, bo od argumentu siły paradoksalnie odciągała go ta sama duma. Nie zamierzał wszczynać burdy w miejscu należącym do jednego z partnerów biznesowych ojca. To jest miejsce dla licznych interesów a nie do rozliczania się z osobistych urazów. Mimo to nie potrafił być obojętny, musiał przynajmniej uciekać się do prowokacji.
Niestety, rozmówca pozostawał niewzruszony na kąśliwe słowa. Odpowiadał spokojnie, przy czym biła od niego ogromna pewność siebie. Również w grze cechował się zdecydowaniem. Ta postawa, godna podziwu, w tej konkretnej sytuacji budziła w nastolatku spore niezadowolenie. Ba, był zirytowany bardziej niż kiedykolwiek w życiu. Brak jakichkolwiek przytyków był gorszy niż zniewaga, gdyż podkreślał obojętność rozmówcy w stosunku do jego osoby. Mężczyzna może liczył się z Hunterem jako przeciwnikiem przy stole, lecz na innych płaszczyznach młodzian był kompletnie nikim. I ta myśl raziła najbardziej.
Czyli jednak wyrównał. Hunter zakończył wymianę zdań i starał się skupić tylko na grze. Jednak stale wpatrywał się hardo w złote tęczówki, aby nie dać rywalowi satysfakcji ze spuszczenia wzroku. I wtedy zobaczył na przystojnej twarzy uśmiech, na który uniósł z zaskoczenia brew, nieświadomie posyłając rozmówcy nieme zapytanie, o co też mu się rozchodzi. Szybko opamiętał się i ściągnął nieposłuszną brew, a swe spojrzenie uczynił bardziej stanowczym. Szok jednak nie mijał, został jedynie ukryty, choć pewnie i tak nieskutecznie. Zwyczajnie pogubił się przez ten uśmiech, który wydał mu się na swój sposób uwodzicielski. Co ten facet właściwie sobie myśli? Musiał zachować spokój, to było oczywiste od samego początku, ale trudno było zignorować tak jawną kpinę. Przecież ten uśmiech musi być formą prowokacji!
Dopiero po chwili zauważył, że już przeszli do kolejnego etapu rozdania, w końcu zakłady wszystkich graczy były równe. Krupier wymienił trzy karty, Hunter zdecydował się na dwie. Miał przy sobie mnóstwo środków, więc mógł pozwolić sobie na nierozsądną grę. Po wymianie kart pracownik tego przybytku postawił pierwszy zakład w wysokości trzystu euro, Hunter zaś podbił stawkę do pięciuset, kierując jedno krótkie spojrzenie czarnoskóremu mężczyźnie, dłuższe z kolei rudowłosemu. Ale rudzielcowi posłał jeszcze dodatkowo jadowity uśmieszek skryty w kącikach ust wraz z płonącym w gniewie spojrzeniem, myśląc o nim same najgorsze rzeczy. Kultura wymagała, aby odwdzięczył się za uśmiech tym samym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Sro Kwi 15, 2015 1:22 am

Tym razem rudzielec uzyskał oczekiwany efekt - było nim wyraźne zdziwienie na twarzy bruneta, które zostało wywołane dzięki specyficznemu uśmiechowi Reda. Chociaż wiedział, że zaskoczy przeciwnika, to nie zrobił tego z chęci zobaczenia innego wyrazu twarzy. Winna była najzwyklejsza ochota na takowe zagranie. Można było to również nazwać pewną formą reakcji na niezwykłe wpatrzenie bruneta w Jeffey'a.
Przez krótki czas przyglądał się osobnikowi przed sobą z uwodzicielskim uśmiechem, który zniknął w momencie przejścia do następnego etapu rozgrywki. Rudzielec - podobnie jak w poprzedniej partii - wymienił jedną kartę. Niedługo będzie mógł się dowiedzieć czy było to rozsądnym posunięciem w stosunku do reszty graczy. W przeciwieństwie do bruneta nie skupiał się na jednej osobie. Pamiętał również o krupierze, któremu chwilę się przyjrzał podczas jego wymiany. Po zastąpieniu kart sytuacja pracownika uległa zmianie. Postanowił ryzykować i postawił pierwszy zakład w wysokości trzystu euro, co szybko zostało podbite przez bruneta do pięciuset. Jeffey ponownie wyrównał i dorzucił własne żetony. Podobnie zrobił krupier.
Wrócił złotymi tęczówkami na oponenta przed sobą. Tym razem otrzymał jadowity uśmieszek z gniewem w oczach. Jego wzrok oraz ogólne zachowanie w stosunku do rudzielca mówiło o tym, jak bardzo go nie znosi. Red jednak miał całkowicie odmienne odczucia - nie darzył go sympatią, ani nietolerancją, nie było negatywności, ani pozytywności w relacji ku brunetowi. W obecnej chwili stanowił pewną formę dodatkowej rozrywki podczas gry. Można porównać go do striptizerki tańczącej na urodzinowej imprezie kumpla. Pod koniec wszyscy się schleją, a o kobiecie nikt nawet nie wspomni, mimo tego, iż była seksowna. Możliwe, że podobnie będzie w stosunku do mężczyzny. Póki co, jest o wiele ciekawiej, niż jakby go nie było, lecz po wyjściu z kasyna rudzielec będzie pamiętał o tym człowieku, jeśli ktoś mu go przypomni, a przynajmniej w pewnym stopniu. Jednak Red ma to do siebie, iż lubi wspominać różne sytuacje, więc możliwym jest, że czasem wpadnie mu do głowy.
Wracając do gry - nadszedł czas na następny etap partii.
- Trójka - wypowiedział się krupier i przedstawił karty dla graczy: trzy walety - trefl, pik i karo - dziesiątka karo i siódemka trefl. Rudzielec tym razem nie zamierzał czekać na własne ujawnienie kart.
- Również trójka - wraz z tymi słowami pokazał trzy króle - pik, karo i kier - oraz trójkę karo i ósemkę trefl. Krupier ponownie przegrał. Zanim cokolwiek dalej zrobił poczekał na ukazanie kart przez bruneta. Wyraz twarzy Reda przedstawiał obojętność na wygraną. Przyszedł tu głównie dla zabawy. Oczywiście, miło jest zwyciężyć, jednak nie zależało mu na tym tak bardzo jak siedzącemu przed nim osobnikowi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Sro Kwi 15, 2015 8:07 pm

Chwila, z którą mężczyzna przestał się uśmiechać, była zarówno chwilą ulgi, jaka spłynęła na umęczonego drażliwym widokiem Huntera. Miał już dość wpatrywania się w dowód jawnej kpiny. Już te rude kłaki wystarczająco raziły jego oczy, a te po ostatniej bójce były przewrażliwione na punkcie tego jednego konkretnego odcienia włosów. Porażka mocno wryła się w jego pamięć, przez co jego umysł mimowolnie zapamiętał wszystkie szczegóły tego upokorzenia. I choć nie chciał rozpamiętywać klęski, to przez te ostatnie dni powracał do postaci zwycięzcy, a wtedy oczyma wyobraźni dostrzegał ognistą czuprynę. Czuł się aż żałośnie z tego właśnie powodu, w końcu nie powinien być aż tak przewrażliwiony na punkcie tego osobnika, zwłaszcza, że główny zainteresowany jego samego traktował niczym chwilowe urozmaicenie. Zapewne nim był, ponieważ krzyżowanie się ich dróg było dziełem przypadku. Kolejny raz może się już nigdy nie spotkają, w końcu Londyn to ogromna metropolia, gdzie w morzu ludzkich istnień trudno wyłapać znajomą twarz. Ale nawet w tak wielkim mieście łatwo kogoś znaleźć, o ile jest się zdeterminowanym w swych poszukiwaniach. Na całe szczęście Hunter nie zamierzał gnać za kimś, kto nie chciał zaszczycić go swą uwagę w pełnym stopniu. Tak, nie będzie gonił za widmem przegranej i solennie to sobie obiecał.
Poker dał o sobie znać, więc Hunter zdecydował się skupić wreszcie na samej grze. Stanowczo za dużo uwagi poświęcał jednemu przeciwnikowi, kiedy miał ich faktycznie dwóch. Krupier jednak nie dopominał się o jego zainteresowanie. To on pierwszy odsłonił karty, potem swój układ przedstawił pierwszy klient kasyna. A Hunter czuł już rozchodzącą się po podniebieniu gorycz porażki. Znowu nie miał szans. Położył swoje karty na stole, ukazując dwie pary złożone z siódemek pik i karo, a także piątek trefl i karo. I jeszcze do tego w jego układzie znalazła się dama kier.
Miał głowę wypełnioną niepotrzebnymi myślami, jednak to gniew wypalający mu trzewia w większej mierze przeszkadzał mu w grze. Przyjął z resztkami godności niekorzystny dla niego rezultat rozdania, choć zęby zaciskał wręcz boleśnie, aby tylko nie wydobyć z siebie żadnego zdradzieckiego odgłosu. Ciemne oczy płonęły żądzą zemsty, mimo to Hunter wyczuł, że nadszedł już moment, aby się wycofać. Nie był w stanie skupić się na grze, więc nie było nawet sensu kontynuować tej rozrywki, skoro pod skórą czuł, iż ta może się zmienić w niekończące się pasmo porażek.
- Dziękuję za miłą grę – wycedziły z drobnym trudem, zmuszając się do spokojnego tonu, który i tak w końcowym efekcie wydawał się brzmieć wrogo. Nastolatek powstał od stołu, aby spojrzeć na rudzielca z góry. Ma dość tego aroganckiego palanta. Niech dalej rozpływa się w swej dumie i zgarnia całe pule.
- Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Słowa te zostały przez niego wypowiedziane w taki wyrazisty sposób, że aż pobrzmiewała w nich cała jego niechęć. Zakończył tę znajomość w sposób śmieszny, niedojrzały i upokarzający dla niego samego. Przegrał na całe linii, a jedynym plusem było to, że przerwał dalszą kompromitację. Z dłonią w kieszeni, którą zaraz zacisnął w pięść, opuścił pomieszczenie i udał się do części restauracyjnej. Podziękował samemu właścicielowi za przyjemną grę, resztę żetonów podarował bliskiemu współpracownikowi ojca, po czym dumnie wyszedł przed budynek. Teraz musiał grzecznie zaczekać na środek transportu. Jeden z pionków miał podjechać pod niego bardziej reprezentacyjnym samochodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Czw Kwi 16, 2015 10:10 pm

Nie każdego traktuje jak chwilowe urozmaicenie. Zdarzą się osoby, które swą specyficznością wpadną w pamięć czerwonowłosego antagonisty, więc brunet niekoniecznie musiał zostać przelotną rozrywką, a przynajmniej nie mógł o tym wiedzieć, gdyż mężczyzna nie znał go dostatecznie dobrze, by decydować o prawdziwości swych teorii. Podobnie rudzielec - wiedział o swym przeciwniku zdecydowanie zbyt mało, aby być czegokolwiek pewnym. Choć musiał przyznać, że na początku niemal każdego ciężko mu zapamiętać. By to osiągnąć konkretna osoba musi czymś się wyróżnić - okazać swą przydatność, odpieprzyć coś dziwnego itd. Znajdzie się na to dużo sposobów. Specyficznym elementem osobnika przed nim jest jego uroda, czego powinien być świadomy. Jednak to za mało by zatwierdzić swoje miejsce w głowie Jeffey'a. Nie inaczej jest z rudzielcem w stosunku do tymczasowego towarzysza, co osobiście uważa za niemal oczywiste - nie sądzi aby mężczyzna dostatecznie dobrze go zapamiętał po tych dwóch sytuacjach, a przynajmniej tak mu się wydaje. Nie ubolewa nad tym, a nawet nie stara się o zmianę.
Tak jak wcześniej było wspomniane - wygrana nie jest tym co Red uważał za najważniejsze w dzisiejszej grze w pokera. Nie miałby nawet nic przeciwko, gdyby to brunet był w posiadaniu najsilniejszego układu kart i zebrał całą pulę dla siebie. Być może tym razem uśmiechnąłby się z zadowoleniem, wykonał coś nowego. Aż dziwne, że nie nudziło go to - niemal stale wpatrywał się w rudzielca z gniewem i chęcią zemsty w oczach. Nie zamierzał jednak narzekać. Polubił ten wzrok, pasował do jego osoby. Plus, swym zachowaniem podwyższał ego rudzielca.
Pracownik był w pełni zadowolony z braku uwagi ze strony bruneta. Jak najbardziej nie chciał brać w tym udziału. Wolał odgrywać rolę tła. Być może kierował go strach, ale również nie potrafi tak dobrze panować nad emocjami, jak grający z nim panowie.
Wygląda na to, że mężczyzna przegrał ze wszystkimi graczami. Nie stracił pokaźną sumę, którą mógłby żałować, jednak uderzono w jego ego. Możliwe, iż winowajcą zdeptanej dumy było nieodpowiednie podejście do gry - od rozpoczęcia rozgrywki traktował ją nader poważnie. Ponoć od tego jest diabelny poker, choć dzisiejszej nocy nie miał być na tyle diabelny.
Nie oporował przed zgarnięciem wygranej. Zebrał żetony do rąk i zanim wstał przyjrzał się osobnikowi przed sobą. Trzeba przyznać, iż świetnym komplementem ze strony rudzielca była uwaga, którą brunet zbierał w całej swej okazałości.
- Cała przyjemność po mojej stronie - w przeciwieństwie do towarzysza, nie miał problemu ze spokojnym wypowiedzeniem się. Najgorsze mogło być to, iż nawet z przegraną na koncie jego ton nie uległby zmianie, co potrafi świetnie wyprowadzić z równowagi. Spoglądał na bruneta z pełnym opanowaniem w oczach. W takich momentach przypominał sobie, że lubi siedzieć, kiedy inni stoją - jak najbardziej chamskie podejście. Krupier również wstał od stołu, następnie podziękował panom za grę w sposób ohydnie miły.
- Z chęcią wygram z Tobą ponownie - obrzydliwa prowokacja, jakby oczekiwał czegoś jeszcze. Jego słowa wręcz domagały się odwetu - najlepiej fizycznego - przypieprzenia w ten bezczelny uśmieszek.
Wstał z krzesła i po wyjściu bruneta, również opuścił pomieszczenie. Zbyt późna godzina sprawiła, że liczba ludzi w kasynie znacznie zmalała. Mimo wszystko, chwilę poczekał w kolejce zanim mógł wymienić żetony. Odebrał co jego i ruszył do wyjścia z budynku. Czas opuścić ten przeżarty bogactwem lokal. Przez lubowanie się do spacerów nie posiada obecnie własnego transportu, a chciał jak najszybciej znaleźć się w domu. Taksówka była najlepszym rozwiązaniem. Stojąc przed budynkiem wyciągnął paczkę fajek, by zapalić kolejnego dziś papierosa. Jak już to zrobił począł napawać się nikotyną i schował wcześniej wyjęte rzeczy na swoje miejsce. Nawet nie zauważył, że stanął obok bruneta, z którym niedawno toczył ekscytującą grę w pokera. Pogoda była wręcz idealna dla Reda - zero chmur, odpowiednia temperatura i delikatny wiatr, który kierował dym papierosowy prosto na stojącego obok mężczyznę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Pią Kwi 17, 2015 11:00 pm

To cholerne opanowanie rudzielca od początku doprowadzało go do furii. Jakże trudno mu było zachować względny spokój, aby czasem nie skoczyć na niego z pięściami. I jeszcze słowa, które do niego kierował, rozbudzały w nim wściekłość. Kolejny raz okazał się zbyt emocjonalny. Wciąż zachowywał się jak smarkacz, a przecież tak usilnie starał się budzić respekt wśród innych. Brakowało mu chłodnej kalkulacji, takową zaś mógł się poszczycić Red, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Przyjmował wszystko ze spokojem, potrafił się zdystansować, jakby nic go nie obchodziło. A Hunter z trudem przyodziewał kolejne maski, próbując grać opanowanego. Na tle mężczyzny wypadał słabo, niczym tania parodia. Chyba to drażniło go najbardziej, sama obecność tego pewnego siebie osobnika obnażała jego słabości.
Jakoś zdusił w sobie chęć uderzenia w tą przystojną twarz, choć ręce wręcz go świerzbiły. Wyszedł, załatwił swoje sprawy i opuścił nawet budynek, aby uciec od goryczy kolejnej porażki. Chłodne powietrze otrzeźwiło go. Stopniowo dochodził do ładu ze sobą, co zresztą nigdy nie było proste. Od najmłodszych lat miał problemy z emocjami, ale nie ma się czemu dziwić, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że wychowywał go samotnie ojciec gangster – człowiek zdeprawowany do szpiku kości. Nigdy nie było w nim żadnego dobra, mimo to był jedynym autorytetem, jaki jego syn mógł przyjąć. Wybrał sobie za wzór najgorszą istotę ludzką, jaka stąpa po tej ziemi. Nie jego wina, tego wyboru dokonał jak kilkuletnie dziecko nieświadome tego, że istnieją też dobrzy ludzie.
Gdy na zewnątrz przystanął obok niego niedawny rywal, znów poczuł wszechogarniającą chęć zadania mu ciosu. Ale nawet nie drgnął, udając, iż nie dostrzegł mężczyzny. Oczywiście, stan ten nie mógł trwać zbyt długo, ponieważ dym nikotynowy uderzył w twarz Huntera. Ten westchnął ciężko i otwarcie zwrócił twarz ku rudowłosemu. Prowokacja czy nie, chciał już mieć z głowy wątpliwą przyjemność obcowania z tym typem. Jego spojrzenie wyjątkowo nie było ogniste z kumulującej się niechęci, właściwie to stało się ono całkiem zwyczajne. Zero gwałtownych emocji, tylko naturalne wejrzenie w drugiego człowieka. Ostrożnie złapał za papierosa i odebrał go właścicielowi, by wcisnąć filtr w swoje usta. Z rozkoszą zaciągnął się porządnie papierosem dwa razy, po czym wypuścił dym nosem. Tego potrzebował, z czego zdał sobie sprawę dopiero wtedy, gdy zapach podrażnił jego nozdrza. A jednak obecność Reda na coś się zdała, zapewnił mu papierosa.
- Wiesz, masz małe szanse na kolejną wygraną ze mną – odparł spokojnie na słowa wypowiedziane jeszcze przy stole pokerowym, unosząc przy tym kąciki ust w chytrym uśmieszku. – Nie dam się tak łatwo pokonać.
Kiedy pod hotel podjechał znajomy samochód, grzecznie wsunął papierosa w obce usta, po czym umknął jeden znaczący krok, nie tracąc dobrego nastroju. Posmakował papierosa i przy okazji podrażnił rudowłosego. Czy mógł rozegrać to inaczej? Oczywiście, że tak, ale nie był pewien, czy uzyskałby lepszy efekt.
- Dzięki za papierosa.
Po tych słowach skierował się w stronę pojazdu, do którego wsiadł bez większego zastanowienia. Kierowcy polecił udać się do jednej z wynajmowanych przez grupę kawalerek. Nie zamierzał fatygować się do samego akademika, nie o tej porze. W drodze myślał wielce optymistycznie, że już więcej nie zobaczy tego cholernego drania.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 17/01/2014

PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   Sob Kwi 18, 2015 9:59 pm

Tym razem nie był świadomy wspomnianej prowokacji. Nawet nie zauważył, że stoi przy tym konkretnym osobniku. Nie zwrócił na to większej uwagi. Raczej mało istotna była osoba, przy której zamierza stanąć, nie interesowało go to. Dlaczego by miało? Oczywistym było, że będzie to przypadkowy człowiek. Zatem nawet nie spojrzał gdzie leci dym papierosa, którego spalenie miało obecnie najwyższy priorytet. Widząc zbliżającą się dłoń nieznacznie cofnął własną, w której trzymał fajkę, co było zwykłym odruchem. Raczej nie spodziewał się, że ktoś nabierze chęci na jego papierosa i postanowi mu go zabrać. Od razu skierował wzrok na delikwenta. Fajki nie są dla niego czymś niezwykle ważnym, jak to u wielu palaczy bywa, przez co nie przejął się odebraną własnością. Nie odczuwał również urazy, mimo zaprezentowanej w ten sposób zniewagi - brunetowi należy się nagroda pocieszenia po trzech przegranych pod rząd z tą samą osobą, być może potrzebował nikotyny bardziej niż rudzielec. Patrząc na mężczyznę obok siebie zauważył w nim coś specyficznego: któż by pomyślał - jego twarz potrafi wyrazić znacznie więcej niż samą złość - przeszła go kpiąca myśl.
- Brawo za pewność siebie... - zanim dokończył przyjrzał się, jak brunet napawa organizm nikotyną z papierosa Reda, jakby miał na myśli jego obecne poczynania zamiast słów odwagi, w które i tak nie wierzył.
- Za dużo warczysz, a za mało robisz - zabranie fajki jest niczym, mówił o śmiesznej taktyce gry w pokera. Być może w przyszłości będą mieli okazję zagrać na trudniejszym poziomie - czy dla bruneta jest wyższa stawka niż pieniądze? Kierując się jego sposobem gry jest tym zapewne duma.
Mając z powrotem papierosa dla siebie zaciągnął się nim, a dym ponownie powędrował ku nieznajomej osobie, która na swoje nieszczęście przechodziła obok. Na słowa nie odpowiedział, jedynie przyglądał się złotymi tęczówkami. Odprowadził go wzrokiem do momentu zniknięcia w samochodzie. Również potrzebował transportu, a więc począł szukać taksówki. Dzięki popularnemu kasynowi nie musiał wystawiać cierpliwości na próbę. Pojazd szybko się znalazł. Zgasił dokładnie papieros o najbliższy śmietnik, do którego go następnie wrzucił. Wsiadł do taksówki, wytłumaczył kierowcy w jakie miejsce ma się udać, po czym odjechał. Nie będzie miał nic przeciwko, jeśli w przyszłości ponownie spotka bruneta. Obecnie w jego myślach był dzień jutrzejszy, choć zwracając uwagę na godzinę można by powiedzieć "dzisiejszy". Ponownie miał sporo do zrobienia, więc już teraz starał się wszystko rozplanować.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: The Gold Lotus   

Powrót do góry Go down
 
The Gold Lotus
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jubiler "Gold Roger"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Hotele-
Skocz do: