IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kofuku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Mar 01, 2015 8:45 pm

- Ja słodki jestem tylko, gdy owijam jelita swych ofiar wokół ich własnych tchawic - mruknął w odpowiedzi, dokańczając soje okonomiyaki. Nie lubił gdy kojarzyło się go z czymkolwiek słodkim, czuł się wtedy... Niemęsko.
I jakoś tak po prostu... nah.
- Jasne, ale ja już tak. A moim profesorem się nie przejmuj, pracę oddaję w terminie. To, że nie ma w nich serca to jedno, ale są oceniane, to chwilowo najważniejsze. Po prostu nie chce mi się rysować czegoś takiego "sam z siebie", wiesz? Nie, że zadane, tylko dla przyjemności - wyjaśnił wycierając własne usta serwetką po tym, jak również i własne wino dopił. W międzyczasie podeszła do nich kelnerka, zabierając puste talerze i dolewając im wina do pustych kieliszków.
Skłoniła się, informując że zaraz przyniesie miso shiru.
Sakuragi mruknął ciche "hm?" zauważając plamę na poliku Blondyna i niewiele myśląc chwycił czystą serwetkę i wychylił się, by go wytrzeć.
- Świnka - skomentował ze śmiechem pocierając jego polika - i w sumie nie mam nic przeciw, moje pranie znowu jest w pralni i jakoś skończyła mi się pościel na zmianę, ciekawe dlaczego.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Mar 01, 2015 9:16 pm

- Dla przyjemności... - Powtórzył, zamyślając się.
Może białowłosy nie ma żadnej inspiracji? Może przydałoby się znaleźć coś, co obudzi w nim chęć do namalowania?
Jakoś tak... To smutne, że Sakuragi maluje tylko z obowiązku, bo jego obrazy były naprawdę piękne.
Tak pochłonęło go rozmyślanie nad tym, że nie zauważył kelnerki, dopóki się nie odezwała.
Przymknął oko, kiedy Rei go wytarł, uśmiechając się lekko. Takie gesty były naprawdę miłe.
- Nie moja wina... Poza tym, to ostatnio ty się na mnie rzuciłeś. - Zamruczał, na wspomnienie ostatniego razu. - Oczywiście, nie narzekam. Mi było bardzo przyjemnie~
Zaśmiał się cicho.
Kelnerka przyniosła zupę, która wyglądała zadziwiająco normalnie w porównaniu do poprzednich dań.
- A, zapomniałbym. W przyszłym roku zaczynają mi się praktyki. Muszę przyszłego tygodnia wybrać gdzie chcę je odbywać... I myślałem o zakładzie karnym, albo o ośrodku z trudną młodzieżą. Nie wiem które wybrać... Chociaż w zakładzie jest trochę niebezpiecznie, bo mogą cię zaatakować, to jednak można zdobyć lepsze doświadczenie.. - Powiedział cicho.
Chciał, by Rei o tym wiedział. W końcu są razem, a takie rzeczy powinno się mówić, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Mar 01, 2015 9:26 pm

Nie skomentował rzucenia się, po prostu postanowił najzwyczajniej w świecie jeść ostatnie danie dzisiaj, chociaż i tak czuł się już mocno przepełniony.
I znów prawie by się zabił.
Zakaszlał gwałtownie i spojrzał na Sevioala jakby z księżyca spadł.
- CZY TY JESTEŚ... - Podniósł głos, ale prędko się opanował, gdy okoliczni ludzie zaczęli patrzeć na nich ze swoich stolików - czy ty jesteś nienormalny? W zakładzie karnym?! Ty sam po szkole nie możesz chodzić nietknięty przez jakiegoś popierdoleńca bez manier, a do zakładu marnego chcesz się pchać? Równie dobrze możesz napisać sobie na białym t-shircie "zgwałćcie mnie" i tak wyjść na ulicę. Tylko w niej. - Upił jednym łykiem wino z kieliszka, chcąc się uspokoić. Opanować. Cokolwiek.
Odetchnął gwałtownie i wycelował w chłopaka pustym kieliszkiem.
- Tylko spróbuj wybrać zakład karny - zagroził - nie ręczę wtedy za siebie, zrozumiano?

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Mar 01, 2015 9:53 pm

Spojrzał na niego w szoku, kiedy podniósł głos. Skulił się trochę, ale wiedział, że Rei to mówi, bo się martwi.
- Ale... W pokoju obok będzie strażnik, który będzie obserwował... - Przerwał, kiedy usłyszał groźbę.
To nie tak, że chciał specjalnie się narażać, ale potem byłby lepszym psychologiem. Jednak Sakuragi miał rację. Nie wiedział czemu, ale chyba miał w sobie coś, co przyciągało wszelkich zboczeńców. Tak było w sumie od zawsze.
- Dobrze. Wybiorę ośrodek. Przecież trudna młodzież to też więcej, niż praktyka w zwykłym gabinecie, prawda? - Uśmiechnął się.
Teraz jakby się nad tym zastanowić, to reakcja Reia była bardzo gwałtowna. Nawet jak na niego.
- Aż tak się o mnie troszczysz? To kochane... - Zaśmiał się.
Spróbował zupy.
Była lekka i mało sycąca, ale doskonale pasowała na koniec posiłku. Jednak nie dał rady zjeść ją do końca.
Zostawił prawie połowę i odsunął miskę.
- Ach, już nie mogę... Ale japońskie jedzenie jest naprawdę smaczne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Mar 01, 2015 10:02 pm

- Strażnik czy nie, w takich miejscach jest równie bezpiecznie jak w dziewiętnastowiecznym Londynie nocą w ciemnej uliczce - prychnął, biorąc miskę zupy do rąk i przechylając ją, wypijając do końca.
W porównaniu do Sevioala zjadł wszystko i wytarł swoje usta serwetką, puszczając w niepamięć słowo "kochany".
- Dobrze, że ci smakowało. To co, zwijamy się? - Zapytał, patrząc wymownie chłopaka.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Mar 01, 2015 10:09 pm

Żadnych krzyków? Masakr? Ofiar śmiertelnych i dotkliwie okaleczonych?
CO SIĘ STAŁO?!
Czyżby Reiner nie usłyszał tego słowa?
Zaśmiał się cicho i kiwnął głową.
- Tak, chodźmy. Moje łóżko już czeka~ - Wyszczerzył się do niego, wstając.
Podszedł do szatni i wziął swój brązowy płaszcz.
Wychodząc, złapał Sakuragiego za rękę.
To była naprawdę miła randka.
- Dziękuję, Rei.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Kofuku   Sro Cze 10, 2015 9:29 pm

Tak, Gregor lubił japońską kuchnię, pod warunkiem, że nikt nie wmuszał w niego zjedzenia ryby czy rybopodobnych substancji. Nie i już! Po pierwsze pan Leammiele od lat był wegetarianinem, bo uważał, że zabite zwierzęta mają w sobie resztkę emocji, no i tych wszystkich hormonów, całą ohydną chemię skomplikowanego organizmu. Po drugie, wodne zwierzęta zawsze pachniały dla niego mułem, dlatego... nie. On podziękuje. Miał nadzieję, że mają tam coś poza rybą.

Jak głosiła zaszyfrowana wiadomość, mężczyźni mieli się spotkać w tej restauracji po pracy, ale nie było sprecyzowane, po czyjej pracy. Tak się złożyło, że pan Leammiele kończył całe czterdzieści pięć minut po Gabrielu. Ciekawe, czy bibliotekarz zwrócił na to uwagę i nie stwierdził, że został wystawiony albo że Gregor zwyczajnie nie podołał zagadce.
Ale nie, nie został wystawiony, nie! Nauczyciel wypełnił swoje codzienne obowiązki zaskakująco poprawnie i szybko, teraz zamierzał zjawić się w umówionym miejscu.
Swojego Range Rovera zaparkował na najbliższym wolnym miejscu, klnąc pod nosem, że w ogóle daje się wplątać w kolejną dziwną sytuację. Chociaż, z drugiej strony, odrętwienie, którego się nabawił kończąc ostatni związek, do tej pory go nie opuściło, więc był bardziej obojętny, a jednym czynnikiem, który pchał go do jakiegokolwiek działania, do wyjścia z domu, była ciekawość. O, taak, temu jasnowłosemu cholernikowi z biblioteki udało się trącić w Gregorze jakąś głęboko skrywaną dziecięcą pasję do takich podchodów. No i pierwszy raz od dawna to ktoś zaczął zabawę, a nie on. Nie chciał się tylko za wcześnie cieszyć, bo bał się goryczy zawodu, gdyby ta znajomość utonęła razem z rybkami. Och, właśnie. Gregor wszedł do Kofuku i pierwsze, co przykuło jego uwagę to właśnie wielkie akwarium i żywe ryby. Wyglądało to niesamowicie. Leammiele od razu pomyślał, czy to szkło wytrzyma taki napór wody. Bezpiecznie jest siadać obok tego...? Ale przecież nie przyszedł tu po to, by podziwiać cuda akwarystyki! Czy gdzieś tu jest jego znajomy nieznajomy? Zaczął się rozglądać po sali.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel Levine

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/05/2015

PisanieTemat: Re: Kofuku   Czw Cze 11, 2015 7:25 pm

[z domu]

Widziałem każdy najmniejszy ruch nowego gościa japońskiej restauracji, który zaledwie chwilę temu przekroczył próg Kofuku i jął rozglądać się z zaciekawieniem dookoła. Czegóż on tak szuka? To nie tak, że z tego wszystkiego zapomniałem sprawdzić rozkładu lekcji Gregora i czekam tu od godziny... czasem trzeba się poświęcić, prawda? Nie drgnie mi ani jeden mięsień, twarz ukryta w niszy ze stolikiem tatami i bambusowymi matami jest z tej strony całkowicie niewidoczna, zakryta przecież przez ogromnej wielkości akwarium. Ale, mógłbym przysiąc!, że na przelotną chwilę moje oblicze rozjaśnia się w pół-uśmiechu. Ale tylko na chwilę, taką malutką, tłumaczę sumieniu, cały czas wpatrując się w nieznajomego znajomego. Ten, widocznie zaintrygowany, przybliża się do oszklonej szyby z wodnymi zwierzętami, toteż doskonale widzę jego bladą skupioną twarz okalaną luźno falującymi czarnymi kosmykami. Na klęczkach przybliżam się do drugiego końca akwarium, ale Gregor nadal mnie nie zauważa. Dopiero zapukanie w szybkę przynosi zamierzony efekt- mężczyzna okrąża akwarium i przybliża się do stolika nieznacznie, kiwając na powitanie głową. Lekko. Tak subtelnie.
-Wiedziałem, że zagadka nie sprawi panu najmniejszego kłopotu. -szepczę całkiem poważnie i wyciągam dłoń do powitania. Mężczyzna jednak nie przysuwa się ani o milimetr, mało tego!, nawet nie siada przy stoliku tatami... a ja, jak to ja z resztą, ciągnę nadal, niewzruszony postawą mężczyzny: -Chociaż, szczerze mówiąc, czuję się mile zaskoczony, że w ogóle pan przybył.
Przechylam głowę na bok i wpatruję się w Gregora z nabożnym niemalże zaciekawieniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Kofuku   Sob Cze 13, 2015 7:58 pm

Gregor dość późno zorientował się, że już nie jest jedynym obserwatorem w tym miejscu, jednak gdy zauważył znajomą twarz lekko zniekształconą przez warstwy szkła i wody po drugiej stronie, momentalnie zostawił rybki same sobie i skupił wzrok na bibliotekarzu. Odwlekł oficjalne spotkanie o kilka chwil, jednak zmitygował się i obszedł akwarium. Już-już chciał się odezwać, ale ten znowu zaczął coś gadać. Wyraźnie widać, który z nich był bardziej podekscytowany. Przez myśl Gregora przeszła wątpliwość, czy aby na pewno dobrze zrobił, że tu przyszedł. Może trafił na jakiegoś... stalkera? Albo kolejnego właściciela mniej lub bardziej udomowionego zespołu Aspergera? Nie żeby zamierzał unikać kogokolwiek przez wzgląd na jakąś chorobę, sam nie uważał się za do końca 'normalnego', po prostu wolał wiedzieć, na ile może sobie pozwolić. Cóż, może lepiej zacząć od początku?
– Dzień dobry. – Powitanie to dobry sposób na rozpoczęcie spotkania, może dość staromodny, ale Leammiele uznał, że odrobinę bezpiecznej przewidywalności nie zaszkodzi nawet jemu. Ścisnął dłoń mężczyzny, zadziornie przytrzymując ją odrobinę dłużej, niż to wypadało. – Wpierw prosiłbym o wykazanie się wyobraźnią, a potem sam bym się tym nie odwdzięczył? To mogłoby ujść wręcz za obrazę. – Uśmiechnął się kącikiem ust, miło połechtany słowami towarzysza. I te jego oczy! Gdyby nie odrobina bezczelnej pewności siebie Gregora, speszyłby się czując na sobie tak intensywne spojrzenie. Tymczasem sam przyjrzał się bibliotekarzowi. Wysoki, przystojny, niebieskooki albinos... Na pewno jego niecodzienny wygląd przyciągał uwagę. Ciekawe czy sam obiekt nie miał już dość wyróżnienie się. A co o tym myślał pan Leammiele? Właściwie, na szczęście lub nieszczęście, w jego oczach Gabriel nie miał szczególnie łatwiej albo trudniej przez samą aparycję, bo Austriak przywykł do takiego typu urody, spędzając czas z innym mężczyzną. Po prostu patrzył, nie musiał zwalczać natrętnej ciekawości sprawdzenia, czy w innych miejscach na ciele mężczyzna też ma tak kolor włosów.
– Możemy przejść tam? – Wskazał na jeden ze stolików kawałek dalej, w bezpiecznej odległości od akwarium, ale nadal w zacisznym miejscu.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel Levine

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/05/2015

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Cze 21, 2015 5:56 pm

Kilka dobrych chwil zajmuje mi zreflektowanie się i całkowite opanowanie, ale przez okrytą śnieżno-białymi kosmykami głowę przechodzi jeszcze chora myśl, że jeszcze chwila, a uśmiechnąłbym się do tajemniczego, nowo poznanego znajomego. To zaś wprawia mnie w kolejny stan przyjemnego zniecierpliwienia. To dziwne. Nigdy nie stwierdzono u mnie adhd czy czegoś w tym rodzaju, a czuję się jak dzieciak na pierwszej randce, który, połechtany za długim i zwlekającym w czasie uściśnięciem dłoni czerwieni się jak burak.
Chrząkam i ruszam we wskazanym kierunku, potakując przy okazji, "że tak, że oczywiście i że nie ma sprawy.", w duchu jednak nieustannie przeklinając siebie za tą wewnętrzną wrażliwość dziecka.
Nie przystoi, Gabrielu. Stanowczo nie przystoi. Weź się w garść!
Siadam naprzeciw ciemnowłosego Gregora w pozycji rzekomo nonszalanckiej i wyluzowanej, choć w środku nadal wszystko mam czujne i wyprężone. Widocznie źle działa na mnie widok pierwszego człowieka, z którym rozmawiam po przeprowadzce. Nic dziwnego z resztą. Ten tu jest osobistością cokolwiek tajemniczą.
Podaję mężczyźnie kartę z menu i zawieszam na nim swoje błękitne oczy gdy ten podnosi wzrok na chwilę. Przełykam ślinę.
-Zdam się na pański gust i pozwolę sobie poprosić, aby to pan zamówił mi coś dobrego... -rzucam, nie spuszczając zeń wzroku. -Gregorze.
Dlaczego tak usilnie staram się, by wszystko wyszło tak, jak powinno?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Cze 28, 2015 8:37 pm

Gregor powoli zaczynał się orientować, że jego nowy znajomy dziwnie reaguje na jego obecność. Zamierzał zwrócić na to uwagę, ale na razie nie reagować, w końcu nie chciał wyjść na kogoś przewrażliwionego na własnym punkcie. Jakby nigdy nic zajął miejsce przy stoliku i odebrał kartę. Och, no proszę! Ma wybrać coś dla osoby, której przyzwyczajeń kulinarnych wcale nie zna? Wspaniale! Ile razy sam stosował podobny wybieg. Nawet nie próbował protestować, pokiwał głową i zajął się czytaniem menu. To nie... to też... o, chyba znalazł coś dla siebie, ale czy Gabrielowi też będzie smakować? Nie ma sensu się stresować, to nic nie pomoże, a przecież mężczyzna nie mówił o żadnych uczuleniach. Przywołał kelnera; dla towarzysza wybrał tempurę rybną i sałatką z makaronem soba, dla siebie podobnie, ale rybę zamienił na warzywa i tofu.
– Czy to randka? – zapytał, odprowadzając kelnera wzrokiem. Dopiero po chwili spojrzał na bibliotekarza. – Gabrielu? – Był zaciekawiony i bynajmniej nie kpił, po prostu chciał mieć jasność... no dobrze, odrobinę testował mężczyznę, w końcu te jego spojrzenia i zainteresowanie osobą Austriaka było co najmniej dziwne. Leammiele kolejny raz pomyślał, czy przypadkiem nie ma przed sobą jakiegoś prześladowcy albo mordercy...

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel Levine

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/05/2015

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Cze 28, 2015 9:29 pm

Zadane pytanie jak gdyby nic zawisa w ciężkim powietrzu i niemal tak samo przytłaczającej -przynajmniej dla mnie- atmosferze, a gdy Greg zajęty jest odprowadzaniem czujnym wzrokiem kelnera, ja poprawiam się sztywno na siedzeniu, starając się, by jak najbardziej zakryć marynarkę i śnieżno-białą koszulę, a co za tym idzie... także osmaloną dziurę ne plecach z widocznym jak na dłoni odznaczeniem żelazka.
Gabrielu.
To jedno słowo wypowiedziane jakby... no nie wiem jak, tak prawdę mówiąc, ale na pewno z domieszką ciekawości i czegoś jeszcze. Kpiny? Rozluźniam się samą silą woli i kładę dłonie na ciemnym blacie japońskiego stoliczka, przypatrując się jednocześnie mężczyźnie spod lekko zmrużonych powiek. Testuje mnie, to pewne. Sprawdza. Czyli jest bardzo nieufny. Czegoś się boi. Tylko czego?
-Wszystko zależy od tego, jak chcesz nazwać to spotkanie. -opieram się trochę wygodniej, może nawet luźniej, nadal oczu nie spuszczając z Austriaka. -Gregorze. Gdyby na świecie wyeliminować oznaczenia, nazwy, nalepki, etykietki... wszystko byłoby zapewne czymś zupełnie innym. -ciągnę. -Kolacja przy świecach zwykłą próbą odebrania cnoty. Ryby morderczymi stworzeniami, mitologicznymi Benten, pochłaniających biednych rybaków w całości. Pies. Kałamarz. Biblioteka. Związek. Czas. Przemijanie. Życie. Słowo randka może mieć następnych tyle znaczeń... w zależności od oczekiwań. -kończę, chyba zadowolony z siebie, bo zdaję sobie sprawę, że udaje mi się wykrzesać z siebie nawet coś na podobiznę uśmiechu. -I toku rozmowy. -spoglądam znacząco i poprawiam się niemal natychmiast. -Jak na razie niezwykłej rozmowy, Gregorze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Kofuku   Nie Cze 28, 2015 10:48 pm

Uśmiechnął się słysząc pierwsze zdanie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, co? Wiedział, do czego zmierza mężczyzna, ale nie przerywał mu, z każdą chwilą coraz szerzej się uśmiechając. Przy wzmiance o rozmowie, wręcz się zaśmiał i pokręcił głową. Ten monolog wydał mu się charyzmatyczny i w jakiś sposób pocieszny i szczery, pomimo tego, że rozmówca ominął sedno sprawy i bezpośrednią odpowiedź.
– Byłbyś dobrym filozofem... albo politykiem. Gabrielu – rzucił z rozbawieniem, ale zaraz powrócił do wcześniejszego tematu. – Okej, rozumiem co chcesz powiedzieć, ale nie zaprzeczyłeś, więc w jakiejś części odpowiedź brzmi 'tak'. – Zamilkł na chwilę i rzucił mu spojrzenie w stylu: obydwaj wiemy, że zagorzały heteryk zbulwersowałby się od razu po usłyszeniu od przedstawiciela tej samej płci słowa 'randka'. Zadziornie zmrużył oczy i lekko się pochylił. Specjalnie złapał go za słówko. – Mhm! To jakie ty masz oczekiwania? Gabrielu?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel Levine

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/05/2015

PisanieTemat: Re: Kofuku   Pon Cze 29, 2015 8:45 am

Zaskoczony odkrywam złożoność charakteru znajomego już nieznajomego wciąż od nowa. W każdym osobnym, złożonym zdaniu. W każdej literce. Drgnięciu powieki. Zadziornym zmrużeniu błyszczących w rozbawieniu, złotych oczu. I, muszę przyznać, że tak jak tu stoję -znaczy, siedzę- tak nigdy w życiu nie poznałem tak złożonej i przede wszystkim skomplikowanej osobistości, jaka rysuje się przede mną w tej właśnie chwili, na macie tatami w przytulnej, japońskiej knajpce Kofuku.
-Oh, sądzę, że niekoniecznie nadawałbym się na polityka. Brak mi ogłady. No i żelaznej ręki.
–Okej, rozumiem co chcesz powiedzieć, ale nie zaprzeczyłeś, więc w jakiejś części odpowiedź brzmi 'tak'.
Ale to zaczyna fascynować mnie w nim najbardziej. Jest jak zagadka. Jak tajemnica, którą muszę w spokoju i ciszy czterech ścian prześledzić, by odnaleźć rozwiązanie. Wejście. Złoty klucz.
-Mhm! To jakie ty masz oczekiwania? Gabrielu?
Odchylam się na krześle i ze skinieniem głowy przyjmuję lampkę wina od kelnera. Unoszę kieliszek w górę, a następnie upijam łyk.
-Rozmawiać. Może kontemplować. -rzucam w końcu po chwili umyślnego milczenia. -Ale przede wszystkim, miło spędzić czas.
Jak na zamówienie do naszego stolika po raz kolejny przybliża się kelner, dzierżący w dłoniach zamówione przez Gregora smakołyki. Posuwistym krokiem dociera pod miejsce, gdzie siedzimy i stawia przed nami talerze, których zaledwie jedna trzecia stanowi część właściwą dzisiejszego pożywienia.
Ach, te ekskluzywne restauracje.
-O, nasze dania.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Kofuku   Sob Lip 25, 2015 9:16 pm

Gdy Gregorowi wręczono jego kieliszek, zamieszał lekko i powąchał jego zawartość, po czym zupełnie bezwstydnie wypił ją paroma łykami. Sam sobie uświadomił, że chyba zamiast jeść cokolwiek,wolałby wypić i to nie mało. Cóż, nic straconego, jeszcze cały dzień przed nim.
– Kontemplować? To bardzo bezpieczna odpowiedź jak na kogoś, kto zaprasza na obiad człowieka, którego widział pierwszy raz i robi to jeszcze liścikiem z zagadką. Swoją drogą... – przerwał, by podziękować za przyniesienie jedzenia. Odczekał chwilę, aż kelner odejdzie, dopiero wtedy podjął wątek. – To była niespodzianka. – Chwycił w lewą dłoń pałeczki i zaczął nimi gestykulować. – Dawno nie bawiłem się w coś takiego... Zagadki. Kiedyś wpakowałem się przez to w kłopoty, ale. – Machnął lekceważąco. – Nie żałuję. Poza tym nie sądzę, by się to powtórzyło. – Zjadł parę kęsów, zaraz jednak podniósł wzrok na Gabriela, jakby sobie coś przypomniał, ale długo, długo nic nie mówił, tylko patrzył. Gdy w końcu się odezwał, wyraźnie nad czymś myślał. Cóż, Gregor stosunkowo często kojarzył fakty wbrew własnej woli, a zawdzięczał to tej przeklętej pamięci.
– Czyli to ty uczysz szwedzkiego, tak?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kofuku   

Powrót do góry Go down
 
Kofuku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Gastronomia oraz kluby :: ∎ Restauracje-
Skocz do: