IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Leona w starym magazynie

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Wto Lut 03, 2015 8:32 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 12:52 pm

Chłopak wparował do domu widocznie załamany. Pusta przestrzeń bez brata i … Bishopa. Zagryzł wargę. O ile z wierzchu wydawał się twardy o tyle w środku był nadal tym samym, wrażliwym artystą. Z zaciśniętym gardłem wypakowywał niektóre rzeczy. Tylko te najpotrzebniejsze. Później po prostu padł na pościel i głośno się nie przyzna ale najzwyczajniej w świecie dał upust emocją. Chwilę później coś zabrzęczało. Uniósł czerwone ślepia i zerknął na ekran. – No i kurwa pięknie. – mruknął, wklepał coś i pizdnął telefonem na podłogę. No nic, wypadało się ogarnąć bo ten osobnik wlezie chociażby przez komin. Leo usiadł na wyrku i przetarł rękawem oczy. Podszedł do okna, otworzył je z rozmachem i sięgnął po fajki. Zapalił jedną, następnie drugą… trzeba było się wyciszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 4:15 pm

Gdyby Zora zabrał ze sobą drabinę, z całą pewnością wlazłby przez komin. Ale niestety musi skorzystać z drzwi. I z całą pewnością Leoś merdając ogonkiem, przywita swojego naj biednego kumpla o pustych rękach. Nie ma po co nosić wódy i upijać właściciela. Wszakże Leon jako właściciel magazynu powinien właściwie ugościć oczekiwanego gościa. Choć nie! Nie przybył samotnie. Na jego buźce wpakował się paskudny uśmieszek, a między wargami wystawał solidny, twardy patykczek na lizaka. Wiec jakby co liza da~
Gdy tylko zagościł przed wrotami do pałacu, zapukał, zadzwonił whatever. Nie zamierzał walczyć z klamką, w końcu nigdy nie wiadomo co może czekać go po drugiej stronie jeśli tylko drzwi się otworzą. Leon może zamierzał zaatakować Ozora nożem? Nie ma jak się obronić! Jednak i tak grzecznie czekał aż zostanie wpuszczony, bo przecież blond typek w domu musi być! Albo już szykował się do ewakuacji przez okno? Wszystko możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 4:27 pm

Z tą ewakuacją wcale tak daleko od prawdy nie było. Leon chwilę przed przybyciem Zory usiadł na parapecie okna w taki sposób jakby chciał wyskoczyć. No może nie do końca, bo usiadł bokiem, a jedna noga dalej zwisała po wewnętrznej stronie domu. Oparł łeb na ścianie i strzepnął popiół. Skrzywił się słysząc tupot na schodach. Akurat teraz? Wszyscy musieli mieć takie wyczucie czasu? No nic... Jeszcze nim czarnowłosy dotknął drzwi. - WLAZŁ! - dobył się z wnętrza ochrypły i nieco za bardzo podniesiony głos Leo. No chłopak chciał mieć w końcu pewność, że ten na zewnątrz go usłyszy, zielonego pojęcia nie miał jak się ma akustyka tego miejsca. Zaciągnął się po raz kolejny, przetarł dłonią powieki by mieć pewność, że nic nie wskazywało na jego chwilowe załamanie. Cicho zakaszlał i zmierzył wzrokiem kumpla. Oczywiście nie powie tego na głos ale... ulżyło mu. Jakaś znajoma morda i chyba najlepsza z wszystkich na takie momenty. Westchnął i chrząknął. - Tęczę po drodze wyruchałeś? - jeszcze raz zmierzył go od stóp do głów i strzepnął popiół. Dość dziwne powitanie jednakże Leo szybko się zreflektował. Jego głos brzmiał już łagodniej. W sumie przez ten cały czas ślepia Leona wcale nie pokazywały, że Zora dziś powinien się go bać. - Za każdym razem jak Cię widzę na nowo zastanawiam się czy możliwe żeby istnieli ludzie z gorszym wyczuciem koloru od Ciebie. - kąśliwa uwaga artysty została skwitowana zgnieceniem fajki na zewnętrznej stronie parapetu. - Zanim powiem, że masz się rozgościć wykazując się masochizmem totalnym, chcę wiedzieć co Cię do mnie sprowadza. - zagadnął niepewnie, nie spuszczając ślepi z towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 5:14 pm

Ależ spokojnie, Ozor i tak nic nie usłyszał, bo nie chciał! Jego uszy tak jakby miały klapki umożliwiające zamykanie ich na niechciane dźwięki. Przecież Leon miał mieć super niespodziankę, a Psiur chciał ujrzeć na jego męskiej twarzy wyrazy zachwytu i zaskoczenia! Ale się przeliczył.
Zmurużył oczy, wpatrując się w dziwnie zakładam, że czerwoną buziuchnę, a dochodzący z jego gardła lwi warkot nazwany wrogim tekstem, wskazywał że coś musiało się wydarzyć. Ale nie o tym teraz. Pora przecież na komentarz!
- Przecież wiesz, że nie w moich gustach kogoś rżnąć. Prędzej tęcza mnie ugościła kolorowym penisem i tęczową spermą! Normalnie mam paletę kolorów nie powiem gdzie. - kilka słów od siebie i wepchnięcie na siłę na włości Leosia. Czego w tym przytulnym zakątku brakowało? Oczywiście, że Ozora! Rozejrzał się pełen ciekawości po terenie, po w z czystym sercem powrócił do blondyna.
- O guście się nie dyskutuje. Chociaż... uczę się od mistrza, czyli od Ciebie! Taadam! - na zakończenie posłał buziaka jakże uroczemu kumplowi i wyruszył na dalsze podziwianie. Gwoli ścisłości poszukiwał kuchni.
- Przybyłem zobaczyć jak się zagnieździłeś i uważam, że brakuje tutaj mojego dupska chociażby na kanapie. - jeśli takowa po drodze była to wskaże na nią. Wreszcie się zatrzymał, zauważając że nie ściągnął butów! Co oczywiście machnie na ten fakt ręką, bo przecież po błocie nie chodził.
- Stało się coś, że jesteś taki... agresywny? O mało nie zabiłeś mnie wzrokiem. Czy Ty wiesz jak się poczułem? Jak sarenka w potrzasku. - zagrozi palcem w razie czego i zacznie szukać lodówki, a w niej soku, który już powinien dla Ozora być przygotowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 5:30 pm

No tak… czar prysł. Leo przymknął oczy, woooolno wciągnął powietrze i również wolno je wypuścił. Przetarł dłonią twarz gestem „to będzie ciężki dzień”. Czemu? Już sama tęczowa sperma powinna mówić sama za siebie. Spojrzał z żałością w oczach to na Zorę to na okno. A może jednak skoczyć? – wychylił się oceniając wysokość. Z pierwszego piętra może i by się połasił, jednakże wysokość na której się znaleźli była za wysoka. – Sranie tęczą, tego jeszcze nie było. – mruknął pod nosem zdając sobie sprawę, że na trzeźwo nie przejdzie. Podszedł do łóżka, schylił się, wytarmosił torbę z zakupami spożywczymi i zajrzał do niej. – Miałem jebnąć szpadla w samotności ale jak już jesteś to widzę, że trzeba będzie zapobiec deficytowi. – powiedział stawiając litr dobrej wódki przed Zorą. – Szklanki są tam. – kiwnął w stronę kartonu, którego jeszcze nie zdążył wypakować i zabrał z torby laptopa. Usiadł z nim na kolanach, klik. Klik, klik, klik, klik. Czegoś wyraźnie szukał, a raczej zamawiał zakupy do domu. – Co będziesz jadł? – mruknął, nie reagując na uwagę Zory o jego dzisiejszym humorze. Przecież nic takiego się nie stało… Czekając na odpowiedź wpakował do koszyka kilka litrów alkoholu, coś do picia, jakieś zakąski i coś przeciwbólowego. Zamówił co miał zamówić. Teraz przyszło poczekać z godzinę na dostawę. Zamknął pokrywę laptopa, chwilę zamulił wpatrując się w logo i uniósł zamyślone i takie trochę sarnie ślepia na Zorę. Czemu jest tutaj ten pajac a nie jego… a nie Bishop. Potrząsnął łbem i bez słowa udał się w stronę okna. – Lejesz czy nie? – warknął spoglądając na szklanki. Nie chciał by ten czuł się w pewien sposób niechciany, jednocześnie nie umiał zdobyć się na inne zachowanie. Może mu się poprawi już po piciu. - I żeby było jasne. Twoja dupa zostaje na kanapie. - uprzedził, dobrze znając zapędy czarnowłosego. Chyba mu troszkę podciął skrzydełka..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 6:45 pm

Jakby Ozor dowiedział się o chęci Leona skoku przez okno, zapewne rzuciłby się na jego plecy, z myślą że i on także mógłby na tym skorzystać! Oczywiście Zora miałby lekkie ładowanie w przeciwieństwie do kolegi. Ale poważnie, na pewno wybiłby mu z głowy wszelakie głupstwa. Życie jest zbyt piękne dla jego utraty.
Zachichotał krótko na słowa Leona odnośnie tęczy i warto nie ciągnąć tematu skoro blondyn nadal nie wyglądał na kogoś kto ma ochotę na jakiekolwiek żarty w stylu suchara.
- Czyżbyś żałował mojej zacnej obecności? - nie żeby w smutku wypowiadał te słowa, raczej w lekkiej irytacji. Psiur mimo wiecznie zadanego umysłu, potrafił dostrzec niechęć. I nieważne jaka będzie odpowiedź, nie zmierzał opuszczać tego domostwa. Za bardzo było przytulnie! Według Psa.
Zajął się szklaneczkami, wyciągając ze wskazanego pudełka. Postawił je obok wódki, rzucając długie spojrzenie koledze. Bez żadnych głębszych podtekstów. Przecież ten typ zupełnie zlekceważył pytanie odnośnie jego samopoczucia. Zamknięty jak zawsze, a przynajmniej na Ozora. A tak liczył na nowe wiadomości...
- Mam ochotę na niemieckie serdelki w majonezie ziołowym. A i sałatka z jajkami. - chciał wiedzieć to wie! I po prostu trzeba korzystać gdy częstują, w końcu odmowa także bywa nietaktowana. Lecz czy Leo się zgodzi? Oby, oby!
I co to za warki?! Posłał koledze piorunujące spojrzenie, niemal jakby chciał go zasztyletować! Z gniewem podszedł do butelki, biorąc ją i po odkręceniu kurka, przelał jej zawartość do dwóch szklanek.
- Chryste, człowieku! Bo naprawdę zacznę się Ciebie bać, a wiesz że gdy się boję umiem pokazać pięści! I już proszę, rozlane! - chyba nie chciał pokłócić się o błahostki, bowiem Zora nie jest palcem robiony i potrafi pokazać swojego damskiego/męskiego pazura. Co do zostania dupą na kanapie taka opcja jak najbardziej pochodziła do czarnowłosego. Poprawił swoją śmiałą grzywkę, jaka zawsze opadała na jego lewe oko, po czym sięgnął po szklaneczkę. Liczył, że Leon stanie się bardziej wylewny jak się napije, bo przecież robi się coraz bardziej nieznośny.
- Spokojnie, nie zamierzam nic złego wyrabiać. Chyba, że masz chętnych sąsiadów żuli. - odparł kąśliwie, zasiadając na wolnym siedzisku. Nie zamierzał się już stąd ruszać. Haczyki z pośladów zostały wbite, a noga na nogę założona. Jednym haustem opróżnił naczynie. I nie, nie zamierzał zaczynać nowego tematu. Leon w końcu musi się otworzyć na nieznośnego gościa, ot co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 7:12 pm

- Mówisz, masz. – skwitował koncert życzeń jego dobrego znajomego. Zora dobrze trafił. Leonardo był bardzo dobrych kucharzem, jednakże ten już bez słowa podszedł do szklanki, wypił ją na raz i od razu nalał drugą, która w równie szybkim tempem znikła. Ciężko odetchnął. – Już lepiej. – mruknął i spojrzał lekko dziwnym, niespotykanym wzrokiem na Zorę. – Nie żałuję niczego w moim życiu… a tak na serio to cieszę się, że wpadłeś. Czasami lepiej nie siedzieć w czterech ścianach z własnymi myślami. Tym bardziej pi razy drzwi na wysokości piątego albo szóstego piętra. – Leo nalał kolejną szklaneczkę, tym razem nie pomijając gościa. Na dzień dobry mieli zabójcze tempo. Blondyn rozpiął bluzę, którą rzucił gdzieś w kąt, przeczesał włosy i ciężko padł na kanapę, wyciągając z tylnej kieszeni spodni portfel. Rzucił go na stół, razem z zapaliczką i fajkami. –Jezuuu człowieku… - powiedział z lekkim obrzydzeniem, gdy ten wspomniał o żulach. – Weź się ogarnij… - przeszły go dreszcze na samą myśl, że on mógłby z kimś takim spać. Spojrzał z niepokojem na kanapę obok Zory, patrząc czy nie pełznie coś w jego stronę. Wyobraźnia artysty była za bujna, a ten popuścił jej wodze. Chwile później patrzył się z komicznym wyrazem twarzy na środek pokoju gdzie podświadomość zmalowała mu biały i pełzający obraz. Otrząsnął się po raz kolejny - Na twoim miejscu prowadziłbym się lepiej. Nie chciałbym szukać kutasa po ściągnięciu gaci. - Nieprzespane noce zdecydowanie źle na niego wpływały. Po raz kolejny przechylił szklankę i zerknął na Zorę, podpierając brodę na pięści. W sumie gdyby nie wątpliwe jakościowo prowadzenie się Zory to byłby nawet dobrym kandydatem na poprawę humoru. Tym bardziej, że w pewnym sensie blondyn miał do czarnego słabość. Leo się otrząsnął w chwili rozbrzmiewania dzwonka do drzwi. Przyjechały ich zakupy. Wziął portfel i ruszył w kierunku sprzedawcy. – Zora, rusz dupę. Sam tego nie wezmę. – rzucił przez ramię, całkowicie wyzbywając się wrogości w głosie. Podał mu ciężką torbę z alkoholem. – Zbij to, a wychodzisz oknem. – mruknął z uśmieszkiem pod nosem i wyciągnął gotówkę żeby zapłacić. – Tak, dzięki. Miłego dnia. Reszta dla Ciebie. – szybko zamknął drzwi i ruszył do kuchni. – To co chciałeś zjeść? Przypomnij mi. – zagadnął wyciągając z torby paki chipsów, paluszków, naciosów, dipów i wielu innych niezdrowych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 8:05 pm

Naprawdę będzie chętny na spełnienie marzeń o niemieckich smakach dzieciństwa Zory? Zaraz z wrażenia pokręci się łezka w oku! Leon potrafił być od czasu do czasu dobroduszny i jak się tutaj owdzięcznyć? Zna kilka sposobów owszem. Ale blondas raczej ich znać nie chciał.
- Naprawdę coś się stało lecz Ty uparcie nie chcesz o tym opowiedzieć. - westchnął po dłuższym zastanowieniu odnośnie pobytu Zory w domu Leona. Nie da się Czarnego oszukać, oj nie. Już czuł, że w tym domu roi się od smutków jego właściciela. Kto wie ile razy blond włosy robo Leo zapłakał? Może jest samotny? Albo ktoś go rzucił? No ale jak ten zdradzić nie chciał, na razie nie za bardzo naciskał. W dodatku miał kolejny dowodem na załamke - szybkość w piciu. Czysty dowód na zalewanie smutków. A co jeśli po pijaku będzie chciał zrobić coś złego? Czy to w porządku, że tak pije?
Nie widzącym wzrokiem powędrował za portfelem, zastanawiając się teraz nad własnym sensem bytu. Ozorze nie zdarzyło się szlochać za otrzymanie kosza, raczej z całkiem innych powodów. Uśmiechnął się nieświadomy owego grymasu, wsłuchując się w głos Leona.
- Żartowałem... Chyba, że faktycznie wśród żuli znalazłbym księcia z bajki godnego mnie. - i nareszcie obdarzył uwagą Leona, mając w swoich ślepiach radość. Głupia radocha z własnych głupich słów. Ale dość tych biadoleń! Zora przybył tutaj świecić!
- Przecież nic nie robię! Szanuję się z przymusu bo nikt do Ozorowatego łóżka nie zagląda! Czy Ty wiesz co to oznacza? Nie! Staje się za mało atrakcyjny. - niemal zapłakał, zcierając nieistniejącą łezkę z niezasłoniętego oka.
Ba, nie miał nawet pojęcia o myślach Leona, ani tym bardziej o jego kolejnych problemach. W dodatku ktoś uraczył im przerwać.
- Kazałeś umieścić moją śliczną dupę na kanapie, więc zamierzam się podporządkować. Nie idę. - hah, mimo własnych zaprzeczeń i tak wstał żeby pomóc z torbami. Zabrał tą od alkoholu, zaglądając od razu do niej. Aż zagwizdał z zachwytu!
- Czy chcesz to wszystko wypić?! - zawołał za kumplem i ostawił torbę tam gdzie Leon postawił swoje pakunki. Również zaczął rozpakowywać zawartość. Jakoś nie zbił co oznacza, że oknem bus wyjdzie, o.
- Serdelki z majonezem i jajeczną sałatką. Czy to tak wiele do zapamiętania? - niemal pochlipywał! Zapragnął w końcu odnaleźć swoją szklaneczkę z której zawartości jeszcze jednak nie wypił. Nie zdążył!
- Dzisiaj żyjemy niezdrowo. - zarechotał jakby owa rzecz miała miejsce po raz pierwszy, a przecież tak u licha nie było. Te wszystkie niezdrowe żarcie. Uroczo! I bez pytania sięgnął po paczkę paluszków. Mógł? No pewnie! Wrócił następnie na kanapę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sro Lut 04, 2015 8:39 pm

Leo dalej rozpakowywał zakupy. – Nie naciskaj… - ochryple mruknął pod nosem. Odnosiło się to oczywiście do jego problemów. Póki co nie chciał… wróć… nie był na tyle pijany by wyżalić się w rękaw znajomemu. Zresztą mimo szczerej sympatii do chłopaka nie był w stanie zaufać mu w stu procentach. Chyba. – Książe z bajki… - prychnął pod nosem ze złością i zabrał się za przygotowywanie smakołyków dla Zory. Już dawno nie miał na kogo przelać pozytywnych emocji więc liczył, że możliwość przygotowania posiłku dla Zory mu wszystko zaspokoi. – Zora, nie kurwa. Kupiłem to żeby wylać… - powiedział z sarkazmem, odwracając się do czarnowłosego, który właśnie lazł z paczką paluszków na swoje miejsce. Dość posłuszny.. – mruknął w duchu i uniósł brwi. – Grubas! – krzyknął za nim, dla odmiany zacieszając pod nosem. – Chodź no tu do mnie. Pomożesz mi. – obrócił się o oparł rękę z nożem na biodrze. Czekał, aż tamten łaskawie się ruszy. – Telewizora nie mam, a paluszki możesz jeść podczas gotowania. Więc nic cię tam nie trzyma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Czw Lut 05, 2015 10:12 am

- Nie to nie! Nie wtrącam się! - odburczał na kolejny protest otwarcia, mając już w nosie czy Leon cierpi czy nie! Choć czy aby tak do końca? Kto wie... W każdym razie nie zamierzał już na tą chwilę zadręczać biednego blondaska pytaniami na które i, tak nie chce odpowiedzieć. A nuż sam się złamie. Tak, tak może być.
- No a nie? Bajka o zaklętym księciu w żabę ma jednak odrobinę prawdy. Ja osobiście uważam, że zabranie z ulicy młodego pijaczka i ogarnięcia go, stworzy wdzięcznego przystojniaka gotowego dla mnie żyć. Czy taka wizja nie jest romantyczna? - uśmiechnął się zaś wredne, puściwszy oczko nabuconemu Leonowi.
- Wylać w siebie. Alkoholik... - wyraźnie się odgryzł na złośliwość znajomego. I jak zasiadł sobie wygodnie niczym zychwałe paniczysko na kanapie, głos Leona wybuchł nagle jak bomba!
- Że co proszę?! - warknął, jak tylko wszedł do kuchni i zmroził groźnie wzrokiem blondaska. Jak on śmiał tak nazwać chodzący męski ideał? Oczywiście Zora przybrał minę obrażonego i nawet widok noża nie zrobił specjalnie na nim wrażenia.
- Akurat wolę patrzeć na ściany niż na Ciebie gotującego ale z drugiej strony możesz dołożyć jakiejś trucizny, więc lepiej mieć Cię na oku. - burknął z urazą, kładąc paczkę paluszków na wolną szafkę. Stanął obok Leona, przyglądając się jego pracy. No chyba, że wymyśli jakąś robotę dla biednego Ozorka, który wcale nie wyglądał na zadowolonego. Tak czy siak skrzyżował ręce, zacisnął usta i zmrużył oczy. Się gotowało w czarnowłosym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Czw Lut 05, 2015 11:18 pm

-To się nie wtrącaj. – krótko skwitował „focha” Zory. Jak będzie chciał to mu powie o co chodzi. Ale jeszcze nie teraz… - W tym pomieszczeniu już nie będzie nic bardziej toksycznego od Ciebie. – prychnął pod nosem, wyraźnie zadowolony z docinki. Odwrócił się od lady by coś powiedzieć i z lekka otwartymi ustami zastał naburmuszonego Zorę. Wybuchł… szczerym śmiechem, przymknął ślepia, a jedną z rąk oparł się o blat. Szczerząc się pokręcił głową na boki i podszedł „pacając” go po głowie. – Jak ja Cię nie znoszę. – skwitował wracając do swoich zajęć. – Ty obierzesz ziemniaki. – Powiedział, wbijając zręcznym ruchem nóż w deskę do krojenia. – Masz, tylko się nie pozacinaj… księciu. – mruknął, pijąc do wcześniejszej bajki o żabie i alkoholiku. Czy jakoś tak… jak widać nie ignorował tego co mówił mimo, że momentami mogło się tak wydawać. Sam ruszył do butelki i szklanek by im nalać. – Uważaj żebyś się nie spił bo będziesz łatwiejszy. Powiedz mi jak będzie trzeba zwolnić … chuchro – prychnął z dezaprobatą patrząc na chłopaka który wyglądał jak skóra i kości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Pią Lut 06, 2015 8:36 pm

Tylko prychnął na burki kumpla, wzruszając ramionami. Ciągnięcie tematu naprawdę było w tej chwili zbędne.
- Dziękuję za komplement. - nie żeby był urażony docinką, po prostu czysta gra słów. Zora oczywiście nie przepadał za podobnymi gierkami, jednakże jeśli trzeba było, to nie omieszkał się pogrążyć. Jednak na ten śmiech... No cóż, jeszcze bardziej nastroszył piórka. Niemal nie uciekł przed ręką Leona, ba, już miał chęć ją złapać.
- Dlatego tutaj jestem: żeby zatruć Twoje zacne życie. - uśmiechnął się perfidnie, posyłając spojrzenie pełne zadumy. Skoro jest toksyczny niech nie spodziewa się życzliwości. Zresztą blondas sam lepszy nie jest.
- Ja mam obierać ziemniaki? Chcesz żeby moje palce stały się brudne od ziemi?! - niemal skrzywił się w niesmaku, aczkolwiek mimo własnej niedoli sięgnął po ten nieszczęsny nóż. Przyjrzał się mu dokładnie, badając ostrze, zakończenie.
- Księciem? Wolę określenie zagubiona księżniczka. - poprawił kumpla, zabierając się za obieranie ziemniaków jeśli oczywiście Leon uraczył wskazać te urocze warzywka. Co do szklaneczek... Zora zarechotał cicho, wskazując czubkiem noża na szklaneczki.
- Leon... akurat ja nie znam umiaru. Lepiej sam nas pilnuj. - i zanim skończył zdanie, oblizał znacząco wargi - Bo z całą pewnością będę chciał się do Ciebie dobrać. - agresywny ukeś po alkoholu! Sięgnął po szklankę jeśli Leoś nie postanowił jej zabrać i wypił szybko, zlizując brzeg naczynia.
Po obraniu warzyw, opłukał je pozostawiając w misce. Nożyk także umył i włożył do suszki na sztućce. Mógł trochę podrażnić blondyna, co oczywiście należało do ulubionych czynności Ozora. Mianowicie zaatakował tyły kumpla, obejmując w pasie. Wóda dawała o sobie znać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Pią Lut 06, 2015 10:19 pm

Leon prychnął pod nosem i z lekko podchmielonym uśmiechem na nowo obrócił się do Zory, mając zamiar rzucić kolejną docinkę. Jednakże w tym momencie ten postanowił go.. objąć. Koniec końców wylądowali w uścisku. Leon sprawiał wrażenie przerażonego ale.. ale.. nie miał już dla kogo się pilnować. Ciężko westchnął i oparł wskazujący palec na mostku Zory. – Dopiero co zostawił mnie chłopak. Uszanuj to. – mruknął i lekko go odepchnął, odwracając się na nowo do blatu. Mocno odetchnął. Nie można powiedzieć by w tym stanie odrzucenie „względów” było łatwe. Leo sięgnął po szklankę. Oparł się tyłkiem o blat, patrząc jak krząta się to tu to tam. Wrażliwość artysty się obudziła. Przypatrywał się jego sylwetce i temu jak sprawnie sobie radził w kuchni. Koniec końców, Zora poznał powód jego humoru. – Brat postanowił mnie kontrolować i przyleciał za mną do Szwajcarii. Na domiar złego dostał posadę wykładowcy w szkole. Plus mój najlepszy przyjaciel z którym postanowiliśmy w końcu założyć normalny związek znikł bez słowa. Zostawił mnie… teraz już wiesz skąd ten podły humor. – dopił do końca i ruszył otworzyć kolejną butelkę. Teraz wziął coś innego, mianowicie metkowanego na czarno Jacka Danielsa. – I wyszło na to, że znów jestem sam i na dodatek mieszkam sam, a na parapetówkę przyszedł koleś, który chyba nie wie co mu grozi po słowach „sam nas pilnuj”. - Jasne oczy Leo zabłysnęły, ten po zrobieniu łyka z butelki poczuł, że musi na chwilę odejść, by opanować emocje i.. dość zdrowe, męskie odruchy. Nie umiał, czy nie chciał tak szybko po rozstaniu na nowo… A w sumie to czemu nie? Myśli kłębiły mu się po głowie, wymieszane z alkoholem gdy sięgał po opakowanie papierosów. Odpalił jednego i na nowo siadł przy oknie, za którym zapadał zmierzch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sob Lut 07, 2015 7:18 pm

Nie spodziewał się odwzajemnienia. Właściwie nie spodziewał się niczego. Przylepił się do Leona z powodu własnych pragnień i nie zareagował na zachowanie chłopaka. Odsunięcie co prawda przywołało skrzywienie na ustach, ale nic poza tym. W dodatku Leon postanowił się otworzyć.
- Noo już, w porządku. - odburczał, zabierając swoje łapy za plecy. Przyglądał się w ciszy blondynowi, gdy ten zaczął opowiadać.
Czyli Leon został skrzywdzony, porzucony jak mały pieseczek i teraz cierpi. Brat zapewne nie toleruje odmienności albo w ogóle o niej nie wie. Po prostu Ozor nie wytrzymał i pogłaskał blond czerep kumpla. Tak na pocieszenie~ Lecz zaraz musiał przerwać, gdyż chłopaczek udał się po kolejną partię alkoholu.
- Miłość nie bajka. Nie może być pięknie, Leonie. Chociaż nie mogę sprzedać rady, bo sam nigdy w żadnym związku nie byłem. - wzruszył ramionami, rzuciwszy wzrokiem po kuchni. Co teraz? Co ma robić. Spojrzał za chłopakiem. Musi chyba odetchnąć skoro nie wracał do pracy.
- Uaa, a grozi mi coś? - zachichotał, udając się w stronę kolegi. Palcem przejechał po framudze okna, rzucając za chwilę spojrzenie pełne wyzwania. Zapowiadał się wyjątkowo ciekawy wieczór.
- A co z jedzeniem? - czy nie zapomniał o ich przygotowaniach? Powróci do czynności czy Zora damw będzie musiał wszystko przygotować? Bo jest gotowy na naprawdę wiele. Ale spokojnie, nie wszystko na raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Sob Lut 07, 2015 11:23 pm

- Mam wylane na twoje rady. - burknął pod nosem, pocierając czoło dłonią, tą samą w której trzymał zapalonego papierosa. Zerknął na Zorę, gdy ten zaczął molestować framugę jego okna. Leo uśmiechnął się pod nosem i złapał go lekko za koszulkę. Przyciągnął do siebie, cały czas głęboko wpatrując się w oczy chłopaka. Wolno, bardzo powoli zbliżał się do niego, lekko rozchylając usta. Tak jakby walczył sam ze sobą. Niby nie był to Bishop ale... sam tak prowokował. - Jedzenie może poczekać.. - Atmosfera zrobiła się bardzo napięta i gęsta, tak bardzo, że nie wiadomo kiedy Zora zauważy iż był przypalany papierosem. Leo zrobił to z premedytacją. Wiedząc, że gdy ten przybliży się, spokojnie będzie mógł zostawić ślad na jego przedramieniu. Oczywiście nim dojdzie do pocałunku, do którego wcale miało... nie dojść - tak tłumacząc prosto i po maślanemu. Leo znów lekko odepchnie czarnowłosego. - Trzymaj się z daleka. W pokrzywy nie włazisz bo parzą. Odnieśmy to do naszej sytuacji. - warknął pod nosem. - Nie pomagasz mi. - dokończył mruknięciem, ewidentnie będąc rozczarowanym. Zgasił papierosa. Wrócił do kuchni, zostawiając tamtego gdzieś za sobą. Umył ręce i z pełnym zaangażowaniem zabrał się za kończenie posiłku. Chociaż to pomagało mu odsunąć "złe" myśli na bok. - Zora... jest jakakolwiek możliwość by wybić Ci z głowy sypianie z kim popadnie? - nagle zaczął, wyciągając talerze z szafki. - Czy byłbyś w stanie ograniczyć się do jednej osoby? - nie wiadomo skąd zaczął ten temat. Nim kiełbaski doszły na stole stał już dokończony sos i reszta dodatków, jeszcze łyk Jacka Danielsa i powoli wszystko miało się ku konsumpcji. Cały czas na twarzy Leo gościła powaga. Nie, nie było mowy by ten zaczął taki temat dla zwykłej zabawy. Pościągał świeczki z samej góry szafki i zapalił w kilku miejscach w mieszkaniu, jednocześnie przygasił światło. - Nie wyobrażaj sobie za dużo, nie lubię jeść w ostrym świetle. W ogóle w takim przebywać... - mruknął, dość bezsensownie się usprawiedliwiając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Nie Lut 08, 2015 3:59 pm

Troska o towarzyszy ma swoje granice. Zora zmarszczył brwi na tzw. wyjebane na pomocne rady, uznając że nie ma sensu bawić się w podchody. Leon robił co chciał, ubolewał nad jakimś chłoptasiem, którego czarnuch nawet nie znał. Ciekawe czy wobec niego też był taki sympatyczny.
- Chyba za bardzo nie wiesz co chcesz. - stwierdził jak tylko ten przyciągnął go ku sobie. Wbił wzrok prosto w oczy blondyna, żeby za chwilę zjechać na jego usta. Wszystko szło gładko, gdyby nie dość znajomy ból. Tym razem to Ozor wyszarpał się z uścisku, uderzając lekko dłoń chłopaka.
- Nie pozwoliłem na takie gierki! - warknął wyraźnie zirytowany. Zresztą Leon także dodał coś interesującego. Rozmasował poparzone miejsce na ciele, klnąc siarczyście. Kolejna paskudna blizna. Także zniszczył ubranie! Przepalonego się nie zszyje.
- I już nie mam najmniejszego zamiaru Ci pomagać. - odburczał, mając totalnie gdzieś rozczarowanego blondyna. Jeśli jeszcze raz wykona niewłaściwy ruch, Ozor bez wahania zaatakuje.
Lepiej także powrócił do szykowania posiłku, jeśli blondyn zechce w kwestii gotowania pomocy. Oczywiście wszystko miało odbywać się w milczeniu, bowiem mina Zory wyrażała jedynie chłód. Dopiero na poważną rozmowę odżył.
- Jeśli spotkałbym kogoś kto zasługuje na szacunek, zaprzestałbym prowadzić puszczalskie życie. - odpowiedział, licząc że taka odpowiedź powinna go zadowolić. Jeśli nie, ma problem. Aczkolwiek i tak jeszcze coś musiał dodać.
- I ten ktoś z całą pewnością nie mógłby być taki jak Ty. - dopiero wtedy uśmiechnął się podle, kierując się do stołu. Zauważył, że Leon wyciąga świeczki, po czym przygasił światło. Na słowa chłopaka tylko parsknął śmiechem.
- Naprawdę dziwisz się, że zostałeś sam? Bo ja nie. - zabrzmiał okrutnie, ale lepiej być szczerym niżeli ukrywać się z własnym zdaniem. Poruszy go? Mniejsza. Zora musiał sięgnąć po swoją szklaneczkę i zaczął powoli z niej sączyć trunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Nie Lut 08, 2015 5:09 pm

- Nie potrzebuję pomocy. - no i wyszło na to, że Leo na nowo się zamknął w sobie. Ciężko westchnął, rozkładając talerze. Nałożył im iście królewskie porcje tego, co raczył zamówić wcześniej Zora. - Nie znasz mnie więc nie wiesz czy zasłużyłem na to by być sam. - mruknął, a jego gardło lekko się ścisnęło. Odechciało mu się jeść. - Smacznego.. - powiedział, spoglądając w talerz, w którym nieswojo grzebał. Zawsze chciał inaczej, jednakże wychodziło jak zwykle.. czyli zawsze, od dzieciństwa był sam, a kiedy znalazł w końcu tę jedyną osobę.. nic się nie zmieniło. Koniec końców wyszło na to samo, no może nie tak w stu procentach, obok niego siedział Zora. Leonardo zerknął ukradkiem na towarzysza i westchnął. Wolno dziubał z talerza, popijając Jackiem Danielsem. - Pij, trochę odpadłeś. - dodał, mając już dość "fajną" mgłę przed oczami. Coś nie dawało mu spokoju. Jego męska duma została urażona. Że on się nie nadawał na partnera?! ON?! Zora nie mógł nic wiedzieć. Cały czas myślał, nie odzywał się praktycznie przez cały posiłek. - Zamieszkaj u mnie na miesiąc. - wypalił, odkładając sztućce. Oparł się o kanapę. - Nic Ci przecież nie szkodzi. Zastanów się.. I nie, nic nie kombinuję... No. Może trochę. Ale nie chcę Ci zaszkodzić. - Leonardo mimo upojenia alkoholem doskonale wiedział o czym mówi. - A koszulką się nie przejmuj. - złapał za jej krawędź i lekko pociągnął w swoją stronę. To co wydarzy się dalej zależy tylko i jedynie od Zory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Nie Lut 08, 2015 11:19 pm

Owszem, nie znał, ale za bardzo nie pokazywał się od przyjaznej strony. To miłe, że zaprosił, a raczej nie wygonił Zory ze swojego mieszkania. Nakrami, pozwoli się napić, potowarzyszyć... lecz to w końcu zachowanie typowo gościnne i jak na samotnego Leona, bardzo odważna. Docenił starania, jednakże przypalanie papierosem było czymś niedopuszczalnym.
- Nie muszę znać, żeby o tym wiedzieć. Zaprezentowałeś się niezbyt... przyjemnie. A może przez alkohol nie odróżniasz cudzego ramienia od popielniczki? - wypalił, mając niestety uraz. Lubi ból, ryzyk, ale nie do przesady. Co jak co, panowie niezbyt dobrze kierowali znajomość, a przynajmniej tak mogło się wydawać.
Spojrzał na talerz z jedzeniem, podziękował za dobre jedzenie i bez wstydu zacząć jeść. I mimo wszystko dostrzegł, jak Leoś dziobie swoją porcję. Czyżby się przejął słowami Ozora? No tak. Wrażliwość jest typową cechą dla artystów. Nie odezwał się nic na ten temat, jedynie uśmiechnął. Dopiero jak dotknął tematu picia, sięgnął po szklankę i poruszył nią tak, żeby Leon zwrócił uwagę.
- Spokojnie, nadrobię. - ponoć ma uważać z piciem. Urocze, że Leon namawia. Ma ku temu jakiś cel? Brał na widelec kolejny kawałek serdelka, gdy padł tekst zamieszkaniu. Zora się aż zakrztusił. Trochę minęło zanim mu przeszło.
- Ty mówisz poważnie?! - ta, lepiej zapytać. Leon jest już nieco pijany, więc może bełkotać. Mało tego! Zaś przyciągnął Ozora do siebie i nie ukrywajmy, czarnuch się wkurzył. Ale zamiast atakować pięścią, zaatakował ustami. Wbił się mocno, łakomie chcąc zaprosić blondaska do swoich ust. W końcu Ozor należy do typów bardziej uległych. Temat koszuli w razie czego zostanie zażegnany. Jeśli dojdzie do pocałunku, oczywiście spokojnego, przerwie żeby spojrzeć w oczy Leona. Naprawdę alkohol uderzył mu do głowy.
- Zamierzasz sam walczyć ze swoim smutkiem czy mam Ci pomóc zapomnieć? A wierz mi, jestem w tym cholernie dobry. - da się namówić? Bo Zora już się napalił! Lepiej aby nie przerwał, serio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Pon Lut 09, 2015 2:52 am

Leonardo nie spodziewał się takiej reakcji, więc co mu zostało. Nie miał siły... wróć. Nie chciał odpychać chłopaka więc delikatnie rozchylił usta i kontynuował pocałunek. Wcale nie łapczywie i wcale nie namiętnie. Po prostu.. czule. Po chwili delikatnie go od siebie odsunął. Propozycja chłopaka w chwili obecnej wydawała się kusząca ale... - Najpierw najważniejsza sprawa... Wprowadzisz się czy nie? Mówię na poważnie. Jednak... jeśli zamieszkasz tutaj na ten miesiąc, żadnych pobocznych kontaktów z innymi. Dobrze? Potraktujmy to jak... eksperyment. I nie.. nie będziesz niczym w rodzaju królika doświadczalnego. Będziemy uczestniczyć w tym tak samo. - Powiedział i położył dłoń na głowie Zory, lekko go głaszcząc. - Nie wątpię w twoje umiejętności. Masz z pewnością dużo więcej doświadczenia ode mnie. - mruknął, a gdzieś tam już daleko, bardzo daleko w tyle głowy majaczyło. Co ty do cholery wyprawiasz, Leo. Ogarnij się. W końcu te głosy ucichły, a ten dalej głaskał Zorę, który powinien teraz leżeć oparty o jego pierś. Po raz pierwszy mógł chyba dostrzec cień tej drugiej, prawdziwszej strony Leonarda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Pon Lut 09, 2015 12:12 pm

Zaskoczył Leona pocałunkiem? Uroczo. I nie, wcale nie przeszkadzało. Zora wciągnął się bardziej, pogłębiając pieszczotę i bezczelnie wepchnął język. Kto wie co działoby się dalej, gdyby blondas nie przerwał. Mruknął niezadowolony pod nosem ale nie protestował.
Zaśmiał się raz jeszcze na propozycję i właściwie ciężko uwierzyć, że wszystko okazało się przesiąknięte powagą.
- Naprawdę chcesz żeby moja skromna osoba towarzyszyła Ci calutki miesiąc? Bo wiesz, trzeba poświęcić mi dużo uwagi. - sama prawda. Chce żeby Zora nie wybywał na małe figo fago w krzakach? Musi dbać o czarnycha, nie dając powodu do psot. I właściwie musiał przyznać, że brak przypadkowego seksu może okazać się ciekawym doświadczeniem.
- Ale jesli chcesz, bo i Tobie ma to pomóc. W porządku. Wprowadzę się i razem będziemy się eksperymentować. - zamruczał, czując dotyk na swojej czuprynie. Alkohol naprawdę uderzył do głowy Leonarda. Ozor o tym wiedział.
- I nie chcesz z nich skorzystać? - upierał się, wtulając śmiało głowę o twardą klatkę piersiową kumpla. Dłonie jakoś same tak powędrowały na boki blondyna, które lekko uciskał. Podniósł wreszcie głowę, chcąc zerknąć na twarz. Jedna dłoń teraz i zupełnie "niechcący" zahaczyła o krocze potulnego Leosia. Szkoda, że nie był taki od początku. Może da się przekonać do chwili przyjemności, jaką mógł mu zagwarantować Ozor? Aż się oblizał lubieżnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Pon Lut 09, 2015 5:59 pm

Leon nadal czuł się dość nieswojo w tych sytuacjach. Zawstydzony odwrócił wzrok. - Na brak uwagi nie będziesz mógł narzekać. - westchnął, czochrając jego łeb. No cóż... wyglądało na to, że Zora się zgodził, a Leon już miał plan w zanadrzu. Ale o tym może więcej wspomni towarzyszowi za miesiąc. Uśmiechnął się pod nosem, powoli odzyskując pewność siebie. Zjechał dłonią na potylicę Zory i przysunął jego wargi do swoich. Wpił się w nie, od razu rozchylając usta i wpychając język, który śmiało sobie poczynał. Przymknął ślepia, drugą ręką przejeżdżając na plecy chłopaka. - Nadal mi dziwnie, że to ty. - westchnął, chwilowo przerywając pocałunek. Przejechał jedną z dłoni w górę jego ciała, podnosząc koszulkę. Przechylił głowę jakby chciał ocenić cóż to przed nim siedzi. Przyciągnął go na nowo, tym razem dwoma palcami przejeżdżając wzdłuż kręgosłupa. - Co jesteś taki spięty? - zaczął ochrypłym głosem, mrucząc wprost do ucha. Opuścił głowę i lekko przygryzł ciało między jego szyją, a barkiem. - Może masz ochotę na jakiś masaż? - zaśmiał się pod nosem i nawinął na palca kosmyk włosów Zory. Na samą myśl ich wspólnego miesiąca... coś drgnęło w spodniach Leonarda, póki co nie śmiało. Nie było łatwo go doprowadzić do twardości. Wybredna sztuka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Pon Lut 09, 2015 10:38 pm

Następny i bardziej śmielszy pocałunek tym razem rozpoczęty przez samego Leona. Zora z chęcią oddawał, także wykonując mokry taniec językiem wewnątrz ust kumpla dzięki czemu nie pozostawał bierny. Mógł śmiało stwierdzić, że o brak uwagi narzekać nie będzie.
- Przywykniesz do mojej obecności. Może nawet miesiąc będzie wydawać się za krótki? - każdy ma prawo pomarzyć, prawda? Aczkolwiek marzenie bycia czyimś partnerem ma szansę się spełnić. Miłoby było być z kimś na stałe, taka odmiana. Ot co.
Przechylił głowę w tym samym momencie co Leon, śmiejąc się przy tym cicho i dość jadowicie. Czyżby aż tak alkohol mocno zadziałał? Co jednak będzie jak wytrzeźwieje? Ale co Ozora to obchodzi?! On już krzywdy zrobić sobie nie da! Ba, z przyjemnością zbliżył się raz jeszcze, czując przyjemne mrowienie gdy tylko palce Leona zetknęły się z plecami.
- Spięty? No może trochę. I prawdopodobnie przez Ciebie. Taki zagadkowy. - same plusy. Zacianął mocniej palce na kroczu Leona, czując pod materiałem spodni męskość. Najchętniej zanurzyłby palce pod bieliznę blondyna i zrobił porządne Dobrze! Ścisnął mocniej czując ugryzienie na ciele! Trzeba wziąć się do roboty.
- Z przyjemnością, ale wykonaj go ustami. Moje ciało reaguje na mokre pieszczoty. Lecz pierw... - i po słowach zaczynał ropinać rozporek Leona!
- Może Tobie sprawie przyjemność? Bo mam wrażenie, że długo pozostawałeś głodny wrażeń i dlatego tak Cię nosi, zwierzu. - teraz on drugą ręką poczochrał blond czuprynę oraz drugą wsunął palce pod materiał bokserek. Musnął palcami wierzch męskości Leona. Pozwoli sobie na odrobinę zapomnienia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leon

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Pon Lut 09, 2015 11:52 pm

Leon był już w bardzo "dobrym" stanie i z każdą chwilą owy stan się pogłębiał... alkohol mocno uderzył do głowy, co sprawiało, że nie miał hamulców by pić więcej. Podczas gdy Zora zaczął coś tam nieśmiało przebąkiwać o jego spodniach, ten się wychylił i sięgnął czarną butelkę, pociągając kilka dobrych łyków. Nawet się nie krył z tym, że zdarzało mu się olewać niektóre wypowiedzi chłopaka. Ale cóż... taki już był. Mimo, że słyszał to nie słuchał. Jednakże, gdzieś tam w głębi Leonardo był bardzo zadowolony, że Zora z nim zostaje. I taki był plan, że póki co wprowadza się na miesiąc.. póki co. Blondyn dobrze wiedział, że większe prawdopodobieństwo było iż to tak się nie skończy. Uśmiechnął się do czarnego. - Ja, tajemniczy? Wydaje Ci się. - wymruczał pod nosem, chłodną dłonią wodząc po jego ciele. Pociągnął za koszulkę by ją ściągnąć z Zory nim ten jeszcze zabrał się za wpraszanie pod jego garderobę. Przygryzł wargę.. nagły dotyk w tamtych miejscach wyzwalał niesamowite pokłady bodźców, które przechodziły przez całe ciało. - Zora, oj Zora. - Mruknął i lekko przymknął ślepia. Dość bezczelnie i z niemałym trudem wyciągnął jego dłoń ze spodni. - Jeżeli teraz zaczniesz, nie masz co myśleć o masażu. - roześmiał się, czarny wyraźnie mógł poczuć, że dobrze zabrał się za Leona, który w momencie zrobił się gotowy. Leonardo bardzo dobrze znał samego siebie i mimo tego, że jego umiejętności samokontroli były duże to w takiej okazji mogły się jednak okazać zbyt ubogie. Podniósł się z kanapy, namiętnie ucałował usta Zory. Pociągnął go za sobą .. nie, nie do łóżka, a pod duży prysznic, który znajdował się tak jakby w salonie. Oparł ciemnowłosego o szkło i z pewną dozą czułości i zdecydowania zabrał się za rozpinanie spodni. Tak.. zdecydowanie będzie trzeba zadbać o jakąś garderobę dla Zory. Nie mógł chodzić jak ktoś kto wyruchał tęczę, przynajmniej nie w otoczeniu osoby o takiej wrażliwości kolorystycznej i deseniowej jak Leonardo. Blondyn na nowo "wgryzł" się w szyję swojej "ofiary" jednakże.. mimo pożądania, które teraz nim w zupełności zawładnęło cały czas nie zapominał, że chce dać drugiej osobie poczucie bezpieczeństwa. Czemu tak miał? Cóż... długa sprawa. - Może najpierw trochę ochłoniemy... - zamruczał mu do ucha. Oczywiście miał na myśli wspólny prysznic, który może i pobudzał zmysły ale Leonardo raczej nie miał zamiaru toczyć tam akcji właściwej. Uwielbiał przeciąganie gry, to powodowało, że wszystko co się później wydarzy będzie kilkukrotnie bardziej przyjemne, a Zora nie wyglądał na kogoś cierpliwego co.. tylko przysparzało satysfakcji Leonowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    Wto Lut 10, 2015 8:17 pm

Zora zauważył jak jego kompan coraz bardziej dobijał się alkoholem i wcale przerywać nie zamierzał. Uśmiechnął się jedynie pod nosem. W końcu ich znajomość zmierzała na całkiem ciekawy tor i pomyśleć, że tak Leon wita swojego nowego współlokatora. Oby nie było tak na chwilę.
- No tak! Niedawno najchętniej wyjebałbyś mnie za okno. A teraz, teraz jesteś taki chętny. - znowu zadrżał na jakże chłodny dotyk dłoni. I koszulkę ściągnął chętnie, prezentując swoje umięśnione ciało przyozdobione licznymi bliznami, także po papierosach... także i pamiątka po Leonie nadal była czerwona. Nie szkodzi, póki mógł dotykać intymną cześć Leona, powodując niemałą przyjemność. Uczyniłby więcej, gdyby nie odciągnięcie psotnej dłoni. Zmarszczył brwi ale nie z gniewu, lecz ze zdziwienia.
- Przecież nie zaszkodzi krótka pieszczota. Poczujesz się lepiej. - nie zdołał jednak przekonać Blondaska. Ten zdecydował inaczej, a czarny się podporządkował posyłając mu zagadkowy uśmiech. Pocałunkiem utorował sobie drogę do Zory, a przecież jest ona prosta! Ba, dał się też zaciągnąć w stronę jakże ciekawego prysznica, a dokładniej jego położenia. Czyżby Leon naprawdę nastawił się na samotne mieszkanie w tym mieszkaniu?
- Masz naprawdę interesujące mieszkanie. Bardzo mi odpowiada. - pochwalił, kładąc obie dłonie na ramionach Leona, jak tylko poczuł za plecami szklaną powierzchnię. Właściwie już czuł jak jego pies między nogami nabiera twardości. Sama myśl na wspólne igraszki doprowadzała do szaleństwa! Przecież Zora nie może się już doczekać, a Leoś tak sobie igra! Na kolejny dotyk na szyi, jęknął cicho, mrużące oczy.
- Lubisz przedłużać, co? - warknął, sunąc dłonią po torsie blondyna. Ależ ten facet go pobudzał. W końcu wbił paznokcie w miejsce pod żebrami, no i oczywiście musiał się poocierać, a skoro spuścił spodnie nieco...
- No dajesz. Masz jaja żeby mnie udobruchać? - zarechotał, po czym ucałował kącik ust Artysty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Leona w starym magazynie    

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Leona w starym magazynie
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Inne-
Skocz do: