IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Blaise & Jinsei

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Blaise.

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 29/01/2015

PisanieTemat: Blaise & Jinsei   Pon Lut 02, 2015 8:06 pm

Dzień Blaisego był dość ciężki. Wszystko zaczęło się od twardego snu, z którego nie potrafił się przebudzić, nawet gdy budzik obok jego ucha alarmował go donośnie, że to najwyższa pora wstawać. Udało mu się zdążyć na zajęcia, cudem wręcz, ale tu go spotkała kolejna niespodzianka w postaci pracy grupowej. Generalnie blondyn był osobą otwartą i przyjazną, lubił rozmowy z innymi ludźmi, cenił sobie ich towarzystwo. Dzisiejszego dnia zdawało się niestety, że nikt nie pałał się dołączyć do jego grupy. Ostatecznie wylądował w ławce z jakimś typowym 'twardzielem', który posyłał mu zniechęcające spojrzenia. Natura Blaisego nie pozwalała jednak się tym zrażać i mimo wszystko starał się o dobrą atmosferę współpracy. Nauczyciele nie szczędzili mu niemniej forów, ponieważ już na kolejnych lekcjach, okazało się, że blondyn ma wiele pracy do wykonania. Zapowiadało się na ciężkie popołudnie wśród książek i zadań domowych, ale o dziwo Blaise uwinął się z tym w trymiga. Może był dość leniwym człowiekiem, oszczędnym w czynnościach, ale jednak bardzo obowiązkowym. Uświadamiając sobie koniec dzisiejszej harówki i ilość czasu wolnego, która mu została, postanowił się odprężyć przy pianinie. W tym celu udał się do sali muzycznej, która okazała się pusta i praktycznie cała jego. Po powrocie ze szkoły pozwolił sobie na zmianę ubioru, toteż aktualnie miał na sobie narzuconą białą, rozpinaną bluzę, pod którą kryła się błękitna koszula. Ciemno różowe spodnie zostawił w spokoju, natomiast szyję, czy też dekolt, ozdobił długim, złotym wisiorkiem. Prezentował się dość kobieco, bowiem subtelnie podkreślał swoją urodę. Ludzie z daleka zawsze mylili go z płcią piękną, poniekąd również przez fryzurę. A raczej jego długie i zadbane włosy, które lubił spinać w kucyka, odstającego po prawej stronie głowy.
Siedząc przed pianinem, zastanawiał się nad repertuarem. Jego wzrok błądził gdzieś zza oknem w poszukiwaniu inspiracji, ale jedyne co zauważył, to zachmurzone niebo, zwiastujące deszcz. I taki nastrój go też teraz ogarnął. Postanowił przelać to na klawisze instrumentu, więc po chwili można było usłyszeć jego piękną grę: KLIK.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Blaise & Jinsei   Pon Lut 02, 2015 9:04 pm

Początek dnia Jni'a zaczął się tak jak zawsze. Wyczołganie się z łóżka, zaaplikowanie sobie codziennej dawki leku (czuł się prze tym trochę jak ćpun), poranna toaleta, ubranie się, przygotowanie i zjedzenie śniadania oraz poranna pogawędka z młodszą siostrą.
Po drodze na stację metra zatrzymał się przy wystawie sklepu zoologicznego. W dużej klatce kicały małe, słodkie króliczki. Jin uwielbiał futerkowe zwierzaki, ale przez alergię matki nie mógł mieć w domu żadnego futrzaka. Podziwianie królików zajęło mu zbyt dużo czasu przez co spóźnił się na pociąg i musiał czekać na kolejny. I tak oto spóźnił się na pierwszą lekcję, jak zwykle zresztą. Jinsei traci poczucie czasu, gdy czemuś lub komuś poświęca całą swoją uwagę. Gdyby miał pracę, którą by lubił, to z pewnością nie zorientowałby się kiedy jego godziny pracy dobiegłby by końca.
Zajęcia w szkole minęły mu dość szybko i przyjemnie. Był na profilu muzycznym – czyli uczył się tego co interesowało go najbardziej. Jedyne czego nienawidził w tym wszystkim były terminy, których musiał się trzymać. Komponowanie nawet najprostszych utworów nie da się ograniczyć do jednego miesiąca. Jinsei swojej pracy jeszcze nie oddał, a miał na to tylko trzy dni.
Po zajęciach udał się do sali muzycznej. Wiedział, że o tej godzinie będzie pusta. Miał przy sobie swoje ukochane skrzypce.
Gdy dochodził pod drzwi usłyszał bardzo piękny lecz smutny utwór grany na pianinie. Cicho i powoli uchylił drzwi by zobaczyć kto gra. Niestety nieznajoma osoba siedziała tyłem. Jin oparł się bokiem o futrynę drzwi i obserwował nieznajomego. Na pierwszy rzut oka łatwo było go pomylić z dziewczyną, ale jak na niewiastę to byłby trochę za szeroki w ramionach. Mimo tego, że to męska szkoła to Watari wiedział jak wyglądają dziewczyny. Poza tym ma siostrę, która ma koleżanki, które są rożnej budowy ciała, więc….no. Gdyby Azjata nie miał swoich szklanych patrzałek w czarnej oprawce to z pewnością nie wiedział by czy grajek jest człowiekiem. Jin wierzy w życie pozaziemskie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise.

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 29/01/2015

PisanieTemat: Re: Blaise & Jinsei   Pon Lut 02, 2015 9:26 pm

Blaise również nie był do końca zdrowy. Chorował na dziwną przypadłość, którą był zespół obcej ręki. Pierwsze nietypowe symptomy zauważył u siebie po piętnastych urodzinach. Objawiało się to w postaci braku kontroli nad lewą ręką. Gdy zapinał swoją koszulę, zdarzało się, że był zmuszony wykonywać tę czynność kilka razy. Bowiem lewa dłoń wciąż robiła mu psikusa i rozpinała ubranie. Bywało to bardzo irytujące, ale blondyn nic nie mógł na to poradzić. Piorunował wtedy wzrokiem swoją rękę, dorzucając jakiś tekst o tym, by zaprzestała być taka niegrzeczna. Nie było to raczej rozmową ze swoją częścią ciała, ale Blaise miał wrażenie, że lewa dłoń wcale nie należała do niego, z tego też powodu traktował ją przedmiotowo. Nazywał ją nawet "Gauche" - co z francuskiego oznacza "lewy". Ponadto miał także pewne podejrzenia odnośnie swojego rodzica. Blaise obawiał się, że odziedziczył po nim śmiertelną chorobę, przez którą sam ojciec umarł. Robił testy, by potwierdzić bądź odrzucić taką możliwość - zwykle wychodziły negatywnie, ale mimo to, nigdy nie czuł się całkiem bezpiecznie. Wiedział, że choroba mogła się objawić w znacznie późniejszym wieku.
Jeśli o zwierzęta chodzi, to blondyn bardzo je lubił. Pałał pewnego rodzaju sympatią do wszelkich stworzeń, szczególnie wiewiórek, ale wyłącznie psy nie zaliczały się do tego grona. Po tym, gdy jako mały chłopiec był świadkiem śmierci swojej matki, pogryzionej przez dzikie psy, narodziła się u niego kynofobia. Panicznie lękał się czteronożonych, nawet jeśli nie wykazywały one żadnych agresywnych zamiarów. Ba, pies mógł być zupełnie mały, nawet uroczy, a Blaise i tak zacząłby się przy nim denerwować i pocić! Starał się unikać ich szerokim łukiem, byleby nie musieć stanąć twarzą twarz z tymi zwierzętami.
Skupił się całkowicie na granej melodii, nie zauważając przybycia kolejnej osoby. Ta chwila była zarezerwowana wyłącznie dla Blaisego. Koiła jego duszę i wylewała z niego wszelkie negatywne uczucia. To pozwalało mu na bycie bardziej pogodnym i optymistycznym. Szukał upustu w muzyce. Gdy jednak rozbrzmiał ostatni dźwięk, a Blaise wyprostował się, po raz kolejny rzucając okiem zza okno, zauważył w jego odbiciu postać. Obrócił głowę w jego stronę, posyłając mu łagodne i ciekawskie spojrzenie fiołkowych oczu. Po chwili dołączył do tego również ciepły uśmiech.
- Mogę w czymś pomóc?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Blaise & Jinsei   Pon Lut 02, 2015 11:18 pm

Na ‘’obcą’’ rękę może sobie przynajmniej pokrzyczeć. Jakby Jin mógł wybierać między hemofilią a zespołem obcej ręki to chyba wolałby to drugie. Przynajmniej nie groziłaby mu śmierć. Ale z hemofilią też da się żyć, choć musi na siebie uważać, ćpać i stosować się do zaleceń lekarza. Czasami poleci mu krew z nosa, stawy trochę pobolą, pojawi się parę siniaków, ale to nic. Przynajmniej może się kochać bez ograniczeń, gdyż nie jest to choroba zakaźna, a genetyczna. Gdyby miał dziecko to jest spora szansa, że mogło by tę chorobę odziedziczyć. Ale Watari woli chłopców, więc nie ma się co martwić.
Jin nie nadawał imion swoim siniakom. Raz są a raz ich nie ma. W sumie to nie wiedziałby jak je nazwać. Kiedyś z nudów zaczął je numerować i odliczać dni kiedy znikną. W kalendarzu zaznaczał każde krwawienie z nosa i ból stawu. Było mu też to potrzebne przy wizytach kontrolnych w klinice chorób krwotocznych. Gdyby przerwał leczenie to doszłoby do krwotoku wewnętrznego i do piachu.
Nawiązał kontakt wzrokowy z pianistą oraz odwzajemnił uśmiech. W swoich mocnych szkłach widział bardzo dobrze. Bez nich jest ślepy jak kret. No i zostałem przyłapany na podglądaniu.
Szerzej otworzył drzwi i wszedł do środka. Podszedł do szerokiego parapetu. Położył na nim torbę i futerał na skrzypce.
- Serio mógłbyś? Muszę skomponować krótki utwór, który ma ‘’poruszyć ludzkie serca’’. Zostały mi tylko trzy dni. Wena mnie opuściła, nigdzie nie potrafię znaleźć natchnienia. – odparł, patrząc przez okno. Cholerny staruch...akurat wtedy, gdy nie mam natchnienia do komponowania. Obleję ten przedmiot i będę musiał powtarzać rok.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise.

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 29/01/2015

PisanieTemat: Re: Blaise & Jinsei   Wto Lut 03, 2015 5:45 pm

Można pokrzyczeć, ale to i tak nic nie da. Niekontrolowana ręka wcale nie była pikusiem. Blondynowi bardzo utrudniała życie. Gdyby nie był człowiekiem zrównoważonym i cierpliwym, już dawno dostałby przy niej białej gorączki. Nie wiadomo czy nie skończyłoby się to nawet tragicznie - chociażby amputacją niesfornej dłoni. Ileż to wstydu musiał się najeść Blaise przez Gauche. Nie dość, że utrudniał mu wykonywanie codziennych czynności, co przekładało się na jego niekiedy drobne spóźnialstwo czy niedokładność, to jeszcze musiał stawać w krępujących sytuacjach. Pewnego razu był na zakupach w supermarkiecie, zajęty czytaniem etykietki trzymanego produktu, usłyszał że domniemanie uszczypnął jakąś kobietę w pośladek. Blaise był natomiast zupełnie zdezorientowany, bo nawet tego nieświadomy. A jak tu się wytłumaczyć z czegoś takiego? Przepraszam, to nie ja, to moja ręka? Ludzie zwykle w takich chwilach posyłali mu rozbawione czy też kpiące spojrzenie i odchodzili z niesmakiem. Blondyn mógł się temu tylko przyglądać i mieć nadzieję, że lewa ręka się uspokoi i da mu spokój na resztę dnia. Bywały dni gdzie jej dzikość przekraczała wszelkie granice, by na następnym dzień zupełnie uchichnąć. Jakby zły duch ją opuścił. Co jest jednak interesujące - Gauche jeszcze nigdy nie odezwał się podczas grania na jakimś instrumencie.
Gdy czarnowłosy podszedł bliżej, Blaise przyjrzał mu się dokładniej. I ten widok całkiem go zadowolił, bowiem właśnie osoby o takiej czy podobnej aparycji podobały się blondynowi. Na jego twarzy wciąż widniał delikatny uśmiech.
- A szukałeś dokładnie? - Przechylił odrobinę głowę. - Wiesz jak jest... Według mnie, jeśli chcesz skomponować coś, co byłoby w stanie poruszyć ludzkie serca, najpierw sam musisz się wprowadzić w taki stan. Gdy odczuwasz smutek czy wzruszenie, wtedy łatwiej przeistoczyć to w muzykę - odparł, po czym zerknął na jego skrzypce. - Zagraj mi coś - powiedział po chwili, kierując wzrok z powrotem na niego. Bardzo chciał usłyszeć jego grę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Blaise & Jinsei   Wto Lut 03, 2015 8:44 pm

Na pewno niektóre sytuacje były śmieszne. Na przykład, gdy Blaise ubierał się po udanym stosunku, a lewa ręka zaczęła go rozbierać i wtedy partner chłopaka rzuciłby tekstem ‘’Twojej lewej dłoni chyba się podobało i chce jeszcze’’ albo coś w tym stylu. Trzeba dostrzegać też dobre strony. Jin wolałby dostać po łbie kobiecą torebką za to, że obca ręka uszczypnęła jej pośladek, niż patrzeć jak jego kochankowie uciekają z przerażeniem w oczach, robią mu awantury i inne nieprzyjemne rzeczy. Przekonał się, że nie każdy wie co to hemofilia i to, że nie jest chorobą zakaźną. Można ją nabyć, ale nie jest przenoszona drogą płciową jak HIV. Niestety nie wszystkich to zapewnia, że nie zachoruje. Jin przez swoją szczerość i uczciwość często zostawał porzucany. Jeszcze nigdy nie znalazł swojej ‘’księżniczki’’, która zaakceptowała i pokochała by go takim jakim jest.
Azjata nie uważał się ze przystojniaka, ale Mio było wiedzieć, że komuś się podoba…przynajmniej z wyglądu.
- Smutek… - mruknął pod nosem, poprawiając okulary. Jinsei od dawna nie odczuwał smutku, bo nikt go nie porzucił. Co prawda był trochę samotny. Brakowało mu osoby, którą mógłby całować, przytulać, pieścić, rozpieszczać, doprowadzać do kresu wytrzymałości (if you know what i mean). I może właśnie to go blokuje?
Przysunął do siebie futerał z skrzypcami. Otworzył go. Wyjął przepiękny, drewniany instrument, po czym oparł go o swoje ramie. Sięgnął po smyczek i delikatnie przyłożył go do struny skrzypiec. Pomyślał dłuższą chwilę, po czym zaczął grać utwór, którego niedawno się nauczył: TU PROSZĘ KLIKNĄĆ.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise.

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 29/01/2015

PisanieTemat: Re: Blaise & Jinsei   Nie Lut 08, 2015 11:34 am

Fakt faktem, wszystko zależy od perspektywy, chociaż taka choroba miała swoje zabawne plusy jak i irytujące minusy. Niemniej Blaise jeszcze nigdy nie miał takowej wpadki podczas stosunku... Ponieważ nigdy go nie odbył. Być może od samego początku był świadomy swojej seksualności, to jakoś nigdy nie nadarzyła się okazja to zbliżenia. Owszem było paru chłopaków, którzy wpadli mu w oko, ale zawsze bał się do nich zagadać czy spróbować popchnąć ich relacje w innym kierunku. Widząc reakcje innych ludzi na wieść o tym, że jest homoseksualistą, był niemalże pewien, że ów chłopców, którzy mu się spodobali, reakcja byłaby taka sama. I wszystko poszłoby na marne. Dlatego Blaise zaczął bardziej zwracać uwagę na zachowania ludzi, by móc osądzić, czy podobają im się wyłącznie dziewczyny, czy też chłopcy, a tym samym czy blondyn ma u nich jakiekolwiek szanse. Niemniej nigdy nie związał się jeszcze z żadnym mężczyzną.
Blaise nigdy nie oceniał ludzi po wyglądzie, ale wiadomo jak to jest. Najpierw się widzi aparycję, a dopiero później poznaje wnętrze człowieka. Niektórzy jednak rezygnowali z tego drugiego punktu, co doprowadzało w późniejszym czasie do rozczarowania.
Ciepły uśmiech nie schodził z twarzy chłopaka, jakby pragnął zachęcić swojego towarzysza. Gdy ten wyciągnął skrzypce i począł grać, Blaise zamknął oczy i wsłuchał się w muzykę. Trzeba przyznać, że było to dla niego samą przyjemnością i stwierdzenie, że chłopak potrafi pięknie grać, byłoby nie na miejscu, bowiem to było dość oczywiste.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jinsei

avatar

Liczba postów : 132
Join date : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Blaise & Jinsei   Pon Mar 16, 2015 8:37 pm

Hemofilia nie ma żadnych plusów. Same z nią problemy. Co jakiś czas Jinowi leci krew z nosa. Na jego ciele od tak pojawiają się siniaki. Musi regularnie ćwiczyć. Codziennie ‘’ćpać’’. Co parę miesięcy chodzi do specjalisty na wizytę kontrolną. Czasami bolą go stawy. Ze względy na to, że jego krew nie jest sama w sobie krzepliwa to musi na siebie uważać. Jego rany krwawią intensywniej niż takie same rany u innych ludzi, dlatego musi uważać. Pogodził się z tym, że już taki jest.
No kto by pomyślał, że ten uroczy chłopak jeszcze nie był z związku z żadnym przedstawicielem płci brzydkiej. Jinowi trudno byłoby w coś takiego uwierzyć. Choć z drugiej strony to normalne. Pewnie jeszcze nie trafił na odpowiedniego faceta. Tak samo jak Jin.
Azjata lubi poznawać nowego człowieka ‘’od środka’’. Co lubi czego nie. Jakiej muzyki słucha. Jakie filmy ogląda. Czy ma zwierzaka, albo jakiego chciałby mieć. Jakie książki lubi czytać. Czy ma jakiś talent. Skąd pochodzi. Czym się interesuje i takie różne inne rzeczy. Gdy poznaje się drugą osobę to nawiązuje się między nimi więź, która za czasem staje się silniejsza.
Nie wyśmiał by go tylko dlatego, że stwierdził iż potrafi pięknie grać. Za komplementy się dziękuje a nie z nich kpi.
Po paru minutach skończył grać i odłożył skrzypce. Usiadł na parapecie i spojrzał przez okno.
Będzie chujowo jak czegoś nie wymyślę. To zadanie na duży wpływ na ocenę końcoworoczną.
To ostatni rok Jina w tej szkole, więc tym bardziej powinien się starać by ukończyć ją z jak najlepszymi wynikami.
Przeniósł swój wzrok na blondyna i uśmiechnął się delikatnie.
- Jak ci na imię? – spytał, przerywając niezręczną ciszę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Blaise & Jinsei   

Powrót do góry Go down
 
Blaise & Jinsei
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Blaise Argent

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: