IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jude i Kimi-chan >.>

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Jude

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 22/01/2015
Skąd : Dolny Śląsk.

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Pon Lut 02, 2015 5:49 pm

Czy istnieje jakaś recepta na zniszczenie psychiczne Jude'a? Trudno stwierdzić. Chłopak jest zrównoważony, niełatwo go zdenerwować, zawsze stara się zachowywać stoicyzm. Nie bierze sobie słów ludzi do serca, traktuje je z wielką rezerwą. Ktoś mu powie, że jest chamski - on uzna to za komplement. Inny powie, że z niego skończony dupek, Jude wzruszy nonszalancko ramionami i to zbyje. Wydawałoby się, że słowa obelgi wcale na niego nie działały. Był odporny na mącenie w głowie, nie posiadał czegoś takiego jak sumienie. Dlatego czuł się też wolny. Nie był przez nikogo ani nic ograniczany. Wprawdzie jedną z jego widocznych słabości jest pojawiające się niekiedy zagubienie. Stan depresyjny. Dołek emocjonalny. By jednak do tego doszło, trzeba odpowiedniego bodźca. I to nadzwyczaj silnego, bowiem widzieć Judego na skraju załamania to naprawdę widok niecodzienny. Jego emocje biorą wtedy górę, a on to odreagowuje albo zapalając papierosa albo przemocą w postaci szermierki czy ogólnego zniszczenia. Niemniej nie licz, że kiedykolwiek będziesz tego świadkiem. Jude musiałby się przed Tobą otworzyć, nikomu nie pozwoliłby zobaczyć się w takim stanie. Chyba, że akurat na Ciebie wyładowywałby swoje negatywne emocje.
Jude należał do osób bardzo nieufnych. Nawet swoim rodzicom nie wierzył w stu procentach. Zawsze oczekiwał jakiegoś podstępu czy kłamstwa... Zdobywając pierwszego przyjaciela i poznając go na tyle, by móc stwierdzić, czy może mu prawdziwie zaufać, minie naprawdę dużo czasu. A może być również tak, że nigdy nikomu nie zaufa, żyjąc w przekonaniu, że tylko sobie może wierzyć. Póki nie odchodzi od zmysłów.
Udając się z Kimem do baru, trzymał się nieco z tyłu, z rękoma utkwionymi w ciepłych kieszeniach płaszcza oraz smętnym wzrokiem, który niechętnie lustrował otoczenie. Szalik na powrót okrywał połowę jego twarzy. Generalnie umując, nie wyglądał zbyt sympatycznie. Wręcz przeciwnie - sprawiał wrażenie znudzonej czarnej pantery, która zaczepiona mogła warknąć i zaatakować. Nie wiedział, czy chciał tam iść czy nie. Nie czuł w związku z tym żadnego entuzjazmu czy chęci. Był jednak ciekaw, a jak wiadomo ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Nigdy nie był w klubie, może znajdowało się tam coś godnego jego uwagi? Być może znajdzie rozrywkę, która będzie mu odpowiadać?
Będąc w szatni, zdjął z siebie powoli szal oraz płaszcz, zupełnie jak zmęczony pracownik, który z samego rana przychodzi niechętnie do pracy. Teraz miał na sobie jedynie czarną, rozpiętą bluzę, której rękawy podwinął za łokieć oraz czarny podkoszulek. Następnie poszedł za Kimem do głównej sali, gdzie muzyka głośno bębniła i oszałamiała wręcz swoich odwiedzających. Kolorowe światła przeczesywały całe pomieszczenie, nadając mu intrygującej atmosfery. Jude jeszcze nigdy nie był w takim miejscu, więc od razu po przekroczeniu progu, jego wzrok się nieco ożywił, a ciało nieco spięło. Nie chciał tracić czujności. Pierwsze co przeszło mu przez myśl to to, że musi rozeznać się w sytuacji.
Poczuł pociągnięcie za rękaw, więc skierował wzrok na swojego niższego towarzysza. Prawie o nim zapomniał. Niemniej dotrzymał mu kroku, podchodząc do lady i siadając wygodnie na wysokim krześle. Oparł jeden łokieć na blacie, po czym spojrzał w kierunku środka sali, gdzie ludzkie ciała zdawały się łączyć w tańcu w jedno. Jude nie potrafił nawet sobie wyobrazić siebie znajdującego się w tym gąszczu. Jak dla niego było tu zbyt wielu ludzi, co nie omieszkał się okazać lekkim niezadowoleniem wymalowanym na jego twarzy. Zupełnie jakby go tu siłą zaciągnięto.
Po niedługiej chwili dołączył do nich pewien mężczyzna. Na oko koło trzydziestki, z lekkim zarostem na twarzy i soczyście zielonymi oczami. Miał blond czuprynę, a jego budowa ciała sugerowała, że do słabych nie należy. Był bowiem wysoki, a przynajmniej znacznie wyższy od Kimiego, trochę niższy od Jude'a. Całkiem przystojny. Co szczególnie rzucało się w oczy, to to... Że gościu był pijany. Miał czerwone wypieki na twarzy, a także nieobecne spojrzenie. Głupi uśmiech wciąż gościł na jego twarzy, nie mówiąc o tym, że musiał przytrzymywać się krzeseł, by nie upaść.
- Hej, laseczko. - Zarzucił flirciarskim tonem do blondyna, opierając się od razu na blacie przy nim. Najwyraźniej był tak pijany, bądź Kimi tak dziewczęcy, że pomylił go z kobietą. - Za-zatańczysz ze mną...? - Uśmiechnął się szeroko, wpatrując pożądliwie w chłopca.
Jude nie ingerował do ich rozmowy, a jedynie obserwował kątem oka jej przebieg. W jego spojrzeniu można było dostrzec rozbawienie, mimo że jego twarz nie wyrażała nic specjalnego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Wto Lut 03, 2015 6:58 pm

Siedział tak chwilę i czekał na swojego drinka, a gdy tylko go dostał chciał się napić, ale nagle jakiś mężczyzna się do niego zbliżył. Śmierdziało do niego alkoholem i wygadywał bzdury. Kim tak się od niego odsunął, że prawie z krzesła zleciał, ale w ostatniej chwili przytrzymał się barku. Co jest grane? Czy to jakaś ukryta kamera?
Spojrzał na mężczyznę i żołądek podskoczył mu do gardła. nie podobało mu się to spojrzenie i zaczynał się bać, bo to jest kolejna osoba, z którą Kim nie będzie miał szans w walce.
- Nie jestem...
- Ale koteczku - przejechał dłonią po blond włosach chłopaka, a dzieciak zadrżał, uderzył dłoń mężczyzny i wstał, ale mężczyzna to wykorzystał i złapał dosyć mocno nadgarstek Kima.
- Proszę mnie puścić! - krzyknął, aby mężczyzna go usłyszał, ale był chyba głuchy. Nie słuchał tego, co Kim do niego mówił.
Został pociągnięty na środek sali, ale blondyn nadal się wyrywał, bo mężczyzna mimo mocnego uścisku ledwo słaniał się na nogach i prawie wieszał się na drobnym ciele blondyna. Panikował. Nie wiedział co miał ze sobą zrobić. Zapomniał nawet o Jude'ie. To wszystko było zbyt okropne.
- Proszę...
- Ciii panienko - szepnął mu na ucho, które polizał. Czuł, że krew nie dopływa mu do dłoni, bo nadgarstek nadal był ściskany przez oblecha. Nagle mężczyzna go przytulił i tak stał jak kretyn.- Jesteś ładna, zostań moją żoną - wysapał mu na ucho kolejny raz je liżąc.
...
W tym czasie do Jude'go podeszła jakaś kobieta i zajęła miejsce Kima. Wypiła jego drinka i uśmiechnęła się zadziornie do chłopaka.
- Witaj chłopcze.
Była młoda, piękna i seksowana. Ubrana była w krótką spódniczkę, w kolorze czerni i bluzkę, z odkrytym brzuchem. usta miała pomalowane na czerwono, a jej kruczoczarne włosy opadały luźno na duże piersi.
- Postawisz mi jeszcze jednego drinka?- zapytała.- Póki twoja koleżanka jest zajęta - uśmiechnęła się uwodzicielsko.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jude

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 22/01/2015
Skąd : Dolny Śląsk.

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Wto Lut 03, 2015 8:16 pm

Gdy otrzymał drinka, skinął głową barmanowi i wziął kieliszek w dłoń. Był świadomy swojej słabej głowy, więc nie zamierzał przesadzać z alkoholem, ale wiedział, że po jednym drinku nic się nie stanie. Choć drinka jeszcze nigdy nie pił. Uniósł więc go do ust i upił drobnego łyka. Smakował całkiem dobrze. Wręcz intrygująco. Jude chciał jednak zachować dystans.
Zerknął na swojego towarzysza, gdy obcy osobnik coraz bardziej się mu narzucał. Twarz czarnowłosego zdobił lekki, złośliwy uśmiech, bowiem z jego perspektywy było to bardzo zabawne. Ciekaw był jak sobie z nim Kimi poradzi. Czy też nie poradzi. Koleś był najwyraźniej mocno spity i nie interesowało go zdanie blondyna. Jude był nieco zawiedziony jego 'siłą'. I niekoniecznie tą fizyczną. Sądził chyba, że blondyn nie da się tak łatwo porwać na parkiet i... Cóż, wykorzystywać w ten sposób. Dla Jude'a byłoby to nie do pomyślenia. Oczywiście póki co nie pałał się z przybyciem mu na ratunek. Niech chłopak się nieco postara i odgoni natręta. Nie zawsze ktoś będzie stał przy jego boku gotowy wyciągnąć go z tarapatów.
Skierował czujny wzrok w bok, gdy miejsce jego towarzysza zajęła jakaś kobieta. Bez pozwolenia wypiła jego drinka, ale Jude domyślał się, że tak tu już było. Nie uważałeś, to i ponosiłeś tego konsekwencje.
Nie odpowiedział na jej przywitanie, wpatrując się w nią jedynie dość ponuro. Zupełnie jakby chciał ją przejrzeć na wylot. Jej cel w tej rozmowie, który po chwili się ujawnił.
Prychnął rozbawiony.
- Czy wyglądam Ci na sponsora? - Uśmiechnął się kpiąco, zerkając na nią z boku.
Nie robił sobie nic z jej seksowności, uwodzenia czy figlarnego uśmiechu. Na Jude'a nie działały takie rzeczy. Traktował ją raczej jako kolejne wyzwanie/przeszkodzę. Ewentualnie ofiarę swojej wredności.
Zlustrował ją wzrokiem, ale wyglądało na to, że z dezaprobatą. Nie rozumiał tego trendu wśród młodzieży. Ubierać się tak skąpo... Dlaczego po prostu nie zaczną chodzić nago?
Zbywając ją, uniósł ponownie kieliszek do ust i wziął następnego łyka, kierując wzrok na jego "koleżankę".
Mężczyzna. który był namiętnie zajęty Kimem, wciąż trzymał go w swoich ramionach i ani myślał puszczać. Schylił się do jego ucha, by owiać je swoim oddechem i począł szeptać różne dość perwersyjne rzeczy. Mówił mu o tym, co zamierza z nim zrobić dzisiejszej nocy i co go podnieca. Nie był chyba wcale świadomy wieku ani płci swojej ofiary. Po prostu działał. Jedna z jego rąk zniżyła się do pośladka chłopca, który też ścisnął.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Sro Lut 04, 2015 5:39 pm

Był dosłownie przerażony tak jakby stał oko w oko z wilkiem, a jeszcze te słowa były tak zawstydzające, że Kim po kilku słowach mężczyzny miał czerwone policzki od tego. Pisnął przerażony, gdy poczuł jego spoconą łapę na swoim tyłu. W końcu wykorzystał okazję i ugryzł mężczyznę w szyję, a gdy ten wziął to za zabawę uśmiechając się lubieżnie kopnął go w krocze, które do miękkich w tej chwili nie należało. Odsunął się przerażony jeszcze bardziej, gdy został wyzwany od suk i innych brzydkich słów cofnął się na bezpieczną odległość.
...
W tym czasie u Jude panna nie zraziła się słowami chłopaka. Pomyślała tylko, że jest to słodka osóbka. Uśmiechnęła się tylko zadowolona. czy on myślał, że takie kobiety jak ona się poddają. Zeszła z krzesła i stanęła bliżej chłopaka. Przeczesała jego włosy zakłócając jego przestrzeń osobistą.
- Ależ kochanie - przeszła na spoufalanie się.- Mogę się odwdzięczyć. Wyglądasz na spiętego. Znam wiele...
Przerwała, ponieważ nagle pojawił się Kim, który dopadł ramienia Jude odpychając kruczowłosą, piękną istotę.
- To jakiś chory psychol. On tu idzie!- zawołał spanikowany rozglądając się jak spłoszone zwierzę. Dostrzegł swojego napastnika.- CZY JA SERIO WYGLĄDAM JAK DZIEWCZYNA!- wydarł się, a na jego czole pojawiły się kropelki potu.- Pomóż mi. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, A UDERZYŁEM GO W JAJCA!- pierwszy raz hałaśliwa muzyka mu przeszkadzała, bo nie mógł zebrać myśli. Przypomniał sobie rozmowę o butach na obcasach...- Pomóż mi, a założę chociażby dla ciebie buty na patyku - rozglądał się spanikowany nadal przywierając do jego ramienia.
...Kim przestrzeń osobista. Wiesz co to?
Po co mi jakaś cholerna przestrzeń?! ten człowiek jest blisko...
Już nie myślał, że Jude może go wyśmiać, ale on się przeraził, gdy usłyszał, że spędzi tą noc bardzo BŁOGO i PRZYJEMNIE! Mężczyzna ledwo słaniając się na swoich nogach szedł w ich stronę z wściekłym wyrazem twarzy. Chyba mu się nie spodobało jak Kim go potraktował.
Zamieszanie jakie wywołał blondyn ściągnęło tu ochroniarza, który niestety miał jeszcze spory kawałek do przebycia, a pijany człowiek podszedł do dwójki.
- Zostaw moją pannę - wybełkotał ledwo zrozumiale w stronę Jude. Wzrok mężczyzny był zamglony i ociekał wściekłością na małego buntownika.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jude

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 22/01/2015
Skąd : Dolny Śląsk.

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Nie Lut 08, 2015 8:35 pm

Jude, gdyby był w skórze Kima, najprawdopodobniej przyjąłby słowa mężczyzny z ponurym wyrazem twarzy i groźbą w oczach. Nie mówiąc o tym, że nigdy nie pozwoliłby na dopuszczenie do takiej sytuacji. Gdyby jednak ów jegomość był aż tak nachalny, Jude zwyczajnie pokazałby mu, że z nim się nie zadziera. I nie ważne czy w tym celu przyłożyłby mu w twarz, czy wyjął swój scyzoryk, zaczynając grozić nożem. Wszakże w takiej chwili zacząłby od niego emanować taki gniew i poczucie strachu, że każdy, nawet minimalnie, by się spłoszył. Jude bowiem należał do osób twardych, surowych i niebezpiecznych. Z takimi nie chciało się zadzierać.
Nieco bawiła go sytuacja jego towarzysza. Przyglądał jej się bacznym okiem z lekkim uśmiechem na twarzy. Bynajmniej wcale nie kpiącym, a rozbawionym i złośliwym. Widząc trudy swojego "przyjaciela", nie trudził się mu jednak pomóc.
Gdy poczuł zbliżenie kobiety, zerknął na nią ostrzegawczo kątem oka. Przeczesanie jednak dłonią jego włosów było zupełnym przegięciem. Zmarszczył brwi i chwycił ją boleśnie za nadgarstek, odsuwając od swojej głowy.
- Spięta będziesz Ty, jeśli nie ograniczysz swojej głupoty - odparł tonem cieknącym realną groźbą i ostrzeżeniem. Jude byłby w stanie spełnić wszystko to, o czym mówił. Gdy jego ramienia dopadł blondyn, czarnowłosy puścił rękę kobietę i zerknął z niechęcią na swojego towarzysza. Nie omieszkał się również westchnąć zrezygnowany pod nosem. Znów ktoś się go uczepia! Przybycie na tę imprezę było chyba jednak złym pomysłem.
- Mhm... - Przesunął niezbyt przejęty wzrok na zboczeńca, który kierował się w ich stronę. - Nie umiesz sobie z nim poradzić, młokosie? - Posłał mu rozczarowane spojrzenie, po czym prychnął kpiąco. - Jakiś zdesperowany... - odrzekł, słysząc propozycję o butach. Było to jednak dla niego absurdalne, bowiem noszenie przez blondyna szpilek nie dałoby nic Jude'owi. Żadnych korzyści oprócz upokorzenia chłopaka, na którym jednak aktualnie nieszczególnie mu zależało. I tak był już upokorzony przez zboczeńca, uznającego go za dziewczynę.
Odsunął go nieco od siebie, zapewniając przestrzeń osobistą, która brutalnie została mu po raz drugi odebrana. Co oni mieli z tym przywieraniem do niego?
Uniósł brew, słysząc słowa mężczyzny, ale nic sobie z nich nie robił. Jego twarz nie wyrażała szczególnych emocji. Oprócz znudzenia i spokoju.
- Nie śmiałbym się jej nawet dotknąć. - Uśmiechnął się kpiąco i zerknął na blondyna. Ciekawe co teraz pocznie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Wto Lut 10, 2015 3:18 pm

Gdy tylko zjawił się Kim kobieta ulotniła się wkurzona, że ten przystojny chłopak jej nie chciał. Spojrzał na niego spot byka wkurzony. Jak on miał sobie z nim poradzić, no ludzie? On ma tylko 160 cm wzrostu, przy tamtym kolesiu to on jest zdechłą kukłą.
- Ja ci dam młokosa, jak taki mądry to... - nie dokończył, bo właśnie oto całe zamieszanie przyszło do nich. Odsunął się od niego.
Ten wieczór nie tak miał wyglądać, no ale przynajmniej zapomniał o swoim ojcu i matce. Jakiś plus. Westchnął zirytowany. Popchnął Jude i wszedł na krzesło, a potem na blat barku. Miał już tego dosyć. Mężczyzna się napalił, bo pomyślał, że Kimi będzie tańczył.
- Posłuchaj mnie ty pierdolony zboczeńcu. Mam serdecznie ciebie dosyć. Dzisiaj mam chujowy dzień, więc się kurwa odpierdol!- warknął przekrzykując muzykę.- I do jasnej cholery nie jestem KOBIETĄ!- warknął i kopnął go w klatę, tak że ten poleciał prosto na ochroniarzy. Zaraz go wyciągnęli z klubu, bo zaczął się rzucać. Zeskoczył z barku i stanął obok Jude.
- Idę się przewietrzyć - mrukną i wyszedł z klubu.
Zarzucił na ramiona kurkę i usiadł na ławce obok budynku trzymając gitarę. Miał serdecznie dosyć tego pierdolonego świata. Uśmiechnął się ponuro przypominając sobie minę tego kolesia.
- Co za pierdolony kretyn - westchnął i znowu na uspokojenie wyciągnął gitarę i zaczął grać.
klik Uwielbiał ten utwór. tak jakoś go uspokaja, ale za razem smucił. Zawsze gdy go grał miał tysiące emocji na twarzy. Przypominała się mu cała jego historia, jego matki i cholernego ojca. Wiedział, że ten człowiek kochał Anastazję, ale nie rozumiał, czemu tak bardzo go nienawidzi. Zaczął mrugać oczami jak opętany, bo mu łzy napływały do oczu.
- Cholera - warknął i przestał grać, bo czuł, że oczy go palą. Przetarł je szybko i westchnął ciężko.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jude

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 22/01/2015
Skąd : Dolny Śląsk.

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Wto Lut 10, 2015 3:39 pm

Jude zerknął za kobietą, która zniknęła równie szybko, co się pojawiła. Jeden ciężar z głowy, pomyślał ponuro chłopak i wrócił wzrokiem do jego towarzysza, którego kłopoty wciąż się nie ulotniły. Chyba nie był zadowolony postawą czarnowłosego, ale on, widząc jego wkurzone spojrzenie, tylko posłał mu złośliwy uśmiech pełen satysfakcji. Uwielbiał drażnić ludzi, wytykając im ich wady w chwilach słabości.
Prychnął rozbawiony pod nosem i zrobił krok w bok, odsunięty przez Kimiego. Czujny wzrok niebieskich oczu powędrował do mężczyzny, który nie zamierzał odpuścić w swoim podrywie. Doprawdy... By ludzie doprowadzali się do takiego stanu? Jude został wychowany należycie, ze szczególnym naciskiem na minusy i konsekwencje nadmiernego alkoholu, a także papierosów. Z tego drugiego nie zrezygnował jednak zupełnie, ale za napojami procentowymi nie przepadał. Był świadomy tego, jacy ludzie po nim byli. Sam teraz wypił zaledwie kilka łyków swojego drinka, o którym wszakże już zapomniał, ale czuł przez to drobną zmianę. Nieznaczącą, ale jakaś zawsze jest.
Gdy Kimi zaczął swą wulgarną przemowę, Jude zerknął na niego kątem oka z zaciekawieniem. Nie aprobował przekleństw, a usłyszał ich dość wiele w monologu małego towarzysza, ale nie skomentował tego niczym, prócz błądzącym na jego twarzy rozbawionym i kpiącym uśmiechem. Ludzie doprowadzani do granic swoich wytrzymałości zachowywali się prze zabawnie! Zupełnie się zmieniali, jakby diabeł w nich wstąpił. Aktualnie nie poznawał Kimiego, ale nie był zdziwiony jego reakcją. Nie każdy był jak Jude - by tłumić wszelkie negatywne emocje gdzieś bardzo głęboko.
Ochroniarze zabrali pijanego jegomościa, a blondyn zniknął gdzieś na zewnątrz. Jude posłał mu jedynie na odchodnym pytające spojrzenie. Czyżby Kimi nie wytrzymywał...? Czy taka sytuacja to było dla niego za wiele? Jude nie wiedział. Nie widział w tym nic, co mogłoby być tak trudne do przyjęcia. Nie rozumiał nagłej zmiany Kimiego przez ten incydent, ale jak mógł go zrozumieć? Nie znajdował się teraz w jego skórze. On zupełnie w inny sposób wszystko przyjmował. Inaczej radził sobie ze swoimi trudnościami.
Westchnął zrezygnowany, lustrując wzrokiem bar. Co za ekscytujący wieczór doprawdy. Nie zastanawiając się jednak zbyt długo, poszedł do szatni, by narzucić na siebie kurtkę i wyszedł na dwór. Miał nadzieję, że nie znajdzie Kimiego w opłakanym stanie. Co niestety się stało, bowiem zauważył blondyna siedzącego na ławce z gitarą i łzami w oczach.
- Aż tak Cię to boli? - zapytał, podchodząc powoli do niego z lekkim uśmiechem na twarzy. Jego dłonie schowane były w kieszeniach, a wyraz twarzy odzwierciedlał niezwykły spokój. Jakby zupełnie nic się tu nie stało.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Czw Lut 12, 2015 9:31 pm

Takie słowa? U niego to codzienność. On często klnie, bo inaczej nie potrafi. Rozładowuje tak swoją frustrację. No cóż, takie już jego usposobienie. Jak na to spojrzeć, nic nie zmienił się od swojego prawdziwego ja. Znasz go tylko chwilę, więc nie wiesz wszystkiego.
Spojrzał na chłopaka. Co on sobie myślał? Kolejny raz przyczepił do siebie obcą osobę, której nie zna. Nie wie jaka jest, czego od innych oczekuje. Co myśli o tym świecie, o samym Kimie. To chore. Dlaczego on tak kurczowo trzymał się myśli, że może być normalny, przecież on taki nigdy nie będzie. Nigdy nie będzie miał normalnego życia. Zawsze będzie tą cholerną marionetką ojca. Nie pozna ludzi, nie będzie miał przyjaciół, ani nic. W oczach brata zawsze będzie dzieckiem.
Zawsze będzie ułomny, nie ważne co się stanie. Będzie zacofany, będzie myślał jak dziewczyna, nie zmieni tego, że zawsze zatrzymuje się przy wystawach ładnych sukienek i zawsze będzie pragnąć, aby znowu jedną z nich ubrać. Miał ochotę wydrzeć się jak chory psychicznie człowiek, pobić drzewo lub ścianę, aby się wyżyć, a potem się rozryczeć.
Jednak...
nie zrobił tego. Popatrzył chłodno na Jude'a. Światło w jego oczach po prostu zgasło. Tak jakby pojawił się inny Kim. Ten prawdziwy. Nie kontrolował już tego.
Matka zawsze uważała go za dziewczynę, a dziś jakiś śmierdzący facet chciał go zgwałcić. Pierwszy raz poczuł się tak bezradny.
- Co ma mnie boleć? To, że ten facet nazwał mnie kobietą?- schował gitarę w pokrowiec.- Nie, to mnie nie boli... Coś innego tak, ale... ale nie to - westchnął.- Wybacz, zmarnowałem ci dzień...

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jude

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 22/01/2015
Skąd : Dolny Śląsk.

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Czw Lut 12, 2015 9:44 pm

Jedynym przekleństwem jakiego używa Jude jest słowo "cholera". Co wcale takim wulgarnym słowem nie jest, bo zawsze można się uprzeć, że miało się na myśli tę chorobę. W jego domu brzydkie słowa nie były tolerowane. Jedynie ojciec mógł ich używać w razie "ostateczności". Gdyby jednak wyszły one z ust chłopaka... Czekałaby go kara. W końcu rodzice nie zamierzali wychowywać chuligana. Tylko postawnego mężczyznę, może nawet dżentelmena! Zresztą Jude sam z siebie nie przepadał za takowym słownictwem. Po prostu wolał wyrażać się elokwentnie i należycie do sytuacji. Rzadko puszczały mu nerwy, więc i rzadko miewał potrzeby wyładowania ich chociażby w sposób taki jak Kimi.
Blondyn powinien zaakceptować sam siebie. Może to jest jego największym problemem? Jude tego jednak nie wiedział. Praktycznie go nie znał. Mógł tylko obserwować, wysuwać jakieś wnioski, łączyć fakty, próbować dojrzeć jego prawdziwą naturę... Ale czy było warto? Czarnowłosy bowiem nie wyglądał nigdy na zainteresowanego jakąś personą. Ba, on nigdy żadnego zainteresowania obcej osobie nie okazywał! To by było za wiele. Niemniej lubił zerkać i obserwować ludzi. Wracając jednak do pierwszego zdania - Jude pewnie to by mu właśnie wygarnął. Że ma być po prostu sobą. Co jest w tym ironiczne? Że Justin sam nie potrafił siebie zaakceptować. Może sądził, że inni też tego nie zrobią i właśnie dlatego zawsze odpychał od siebie ludzi? Żył w jednym kłamstwie. Sam był kłamstwem.
Stanąwszy przed nim w odległości dwóch metrów, niebieskooki przechylił nieco głowę w bok, przyglądając się z obojętnością na twarzy swojemu kompanowi. Zastanawiała go ta zmiana w zachowaniu chłopaka.
Jude'owi ciężko było w tej sytuacji oswoić swoje kpiące odruchy czy rozbawione, złośliwe uśmiechy. Ale jakoś się powstrzymywał, dlatego też jego twarz w aktualnej chwili nie odbijała zupełnie żadnej emocji.
- Więc co Cię boli? - Zapytał zupełnie poważnie, jakby odpowiedź na to pytanie była dla niego cholernie ważna. Spojrzenie było naglące i nieustępliwe, mówiło, że nie odpuści tak łatwo, póki nie pozna odpowiedzi na to pytanie. Biła od niego stanowczość.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Sob Lut 14, 2015 4:25 pm

Uśmiechnął się gorzko. Co miał zrobić? To jego sprawa co go boli! Jego sprawa, że tak się zachował! Jego sprawa, że maska spadła! Jego sprawa, że miał pojebane dzieciństwo!
Co miał zrobić? Na same dzień dobry powiedzieć „Cześć, jestem Kim. Moja mama przebierała mnie za dziewczynkę i mi się to podobało, ale tata był o to wściekły, bo chciał syna, a to moja wina, że matka zbzikowała i jeszcze potem umarła. Ojciec za każdym razem, gdy matki nie było w pobliżu bił mnie, bo zawsze mówił, że to moja wina. A jak ty się nazywasz? Ładną pogodę prawda?” ha ha ha… Jasne i może kawę do tego?

No no no. Kimi jak ty wyrobiłeś sobie sarkazm…
Znowu ty?
Zawsze tu jestem.
Przestań mnie dręczyć!
Wybacz, taka moja rola. Jestem sumieniem i zawsze tu będę.
Nie chcę cię. Opieprz się!
No weź, przestań, przecież wiesz, że cię kocham. Gdybym nie był tylko sumieniem to bym cię nawet przytulił, bo czemu nie. Jesteś uroczy!
UROCZE TO SĄ KOTKI! TY CHOLERNY, GŁUPI… COŚ!
Nawet jak cię złościsz jesteś uroczy. Swoją drogą, wypiłbym kawę.
Nie istniejesz
No wiem.

Spojrzał na chłopaka i wstał podchodząc do niego. Miał ochotę się schlać do nieprzytomności. Miał ochotę się najebać, aby zapomnieć dzisiejszy dzień. Ten cholerny człowiek przypomniał mu jak jego ojciec kłócił się, wrzeszczał i bił go za to, że matka nazywała go dziewczyną. Bał się, że znowu oberwie za to słowo. Okropnie się tego bał.
- Po co chcesz to wiedzieć? To moja sprawa – mruknął.- Nic z tego nie zyskasz. Nic ci to nie da – spojrzał na nawaloną parę, która obok nich przechodziła.- Idziesz już, czy zostajesz?

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jude

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 22/01/2015
Skąd : Dolny Śląsk.

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Sob Lut 14, 2015 4:45 pm

Jude czuł się usatysfakcjonowany.
Pochylił głowę tak, że włosy zasłaniały mu bladą twarz.
Taki właśnie był, wydobywał z ludzi ich najgorsze części. Przypominał im swoje słabości, wady, winy, grzechy... Sam pałał się przy tym zadowoleniem, bo właśnie taki miał cel. Przygnębianie ludzi i ich poniżanie. To potrafił najlepiej. Może to właśnie pozwalało mu zapomnieć o swojej ciemnej stronie? Albo było to swoistym udowodnieniem mu, że nie tylko on jest skończony? "Anima vilis", tak właśnie o sobie myślał. Był podłą duszą, która świadoma była swego negatywnego wpływu na innych. Ale wcale się przed tym nie bronił, przeciwnie - zaakceptował to już dawno temu. I nie zamierzał się zmieniać.
Ramiona chłopaka lekko zadrgały przez ciche zaśmianie się pod nosem. Zupełnie tak, jakby czarnowłosy dostał to, czego chciał. Uniósł głowę, posyłając blondynowi nieodgadnione spojrzenie wraz z szerokim, kpiącym uśmiechem.
- Ludzie duszą się swoimi problemami, jeśli w końcu z nikim się nimi nie podzielą. - Przechylił nieco głowę w bok, nie ścierając uśmiechu. - Zresztą... To ciekawe. Zwłaszcza, że ktoś obcy nie rozporządzi tymi informacjami na Twoją szkodę. - Przyglądał mu się z góry. Może to wyjście nie było takim złym pomysłem. Był świadkiem ściągnięcia swojej maski optymizmu przez skrzywdzonego dzieciaka. I pośrednio właśnie on to spowodował. Czy chciał jednak dalej się w to bawić?
Na zewnątrz coraz bardziej ciemniało, a chłód dawał o sobie znać tym, którzy nie pomyśleli o ciepłej odzieży.
Jego twarz ozdobił delikatny, lisi uśmiech.
- Daj mi powód, bym został.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Sro Lut 18, 2015 5:42 pm

Oj nie skarbeńku. Ty nie jesteś przyczyną jego złego samopoczucia! To Kim sam sobie przypomina te najgorsze chwile z życia, to on sam wprawia się w taki stan, to on sam siebie zadręcza. To wszystko wina jego psychiki, która została zachwiana w jego dzieciństwie.
Patrz kochanie jak nasza córeczka pięknie wygląda – mówiła jego matka, ojciec milczał.
Wychodził z pokoju i obrywał od ojca za to, że został nazwany przez matkę piękną córeczką, oczywiście jak nie było w pobliżu matki, ani Erika.
Ból związany z słowem córeczka, piękna dziewczynka sprawił, że on bał się tych określeń. Bał się każdej kobiety, bo miał wrażenie, że za chwilę znowu oberwie od ojca, a on tak bardzo tego nie chciał, a jednak był przyzwyczajony do bólu fizycznego i nadal wpada w bójki. Dziwna z niego istota.
- To się uduszę – wzruszył ramionami.- Na świecie jest dużo ludzi jeden w tą, czy w tamtą…- westchnął.- Ciekawość pierwszy stopień do piekła w którym jestem.
Tak, to prawda, a nawet uwolniłby ojca od tego ciężaru, gdyby nie wytrzymał i w końcu wykitował. Wiedział, że Jude’owi nie o to chodziło, ale często myślał o samobójstwie. No, ale myślenie to nic takiego.

Zamknij świat zła, kochanie.
Dam radę?
Zawsze to robisz.
Myślisz?
Jak żyjesz na co dzień? Zapomnij o tym facecie. Wycisz się. Wrócisz do tego w łóżku, w nocy, gdy nikt nie zobaczy twoich łez.
Spróbuję.
Cieszę się.

Opanował swoje uczucia. Nie daj mu się poznać. Jesteś pierdoloną oazą spokoju.
Wyszczerzył usta w chytrym uśmiechu i zbliżył się do niego bardziej.
- Powód?- jego niebieskie oczy na nowo zabłysnęły małą iskierką wesołości, tylko uważny obserwator mógł zauważył, że jest w nich też smutek pomieszany ze złością.- Nie ma powodu, ale są chęci.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jude

avatar

Liczba postów : 47
Join date : 22/01/2015
Skąd : Dolny Śląsk.

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Nie Lip 05, 2015 2:48 pm

Justin również często obrywał od swojego ojca. Nie były to jednakże fizyczne kary (niemniej takie sporadycznie się zdarzały), a psychiczna presja. Krzyczał, groził, piorunował go okrutnym wzrokiem. I to od małego dziecka. Co się więc dziwić, że Jude jest, jaki jest? Od dzieciństwa wpajano mu zakazy i nakazy, podporządkowywano i kreowano według własnego "widzimisię". Ojciec miał na niego ogromny wpływ, a jedyne o czym marzył wówczas Justin, to uwolnić się z jego kajdan. Dlatego też postanowił się przeprowadzić i zamieszkać w internacie - tutaj miał spokój. A przynajmniej tak sądził.
- Są przyjemniejsze i szybsze sposoby odebrania sobie życia - rzucił luźno, wzruszając nonszalancko ramionami. Nie, żeby coś mu sugerował. Sam nigdy nie rozważał popełnienia takowej zbrodnii. W pewnym momencie swojego życia uznał to za słabość. Bo czy to nie rozwiązywało ot tak wszystkich problemów? Nie było koniecznym nawet się z nimi zmagać. W bardzo prosty sposób można było pozbyć się tego ciężaru z barków. Dlatego w trudnych chwilach ludzie tak często po to sięgali.
Uśmiech blondyna wydał się chłopakowi co najmniej nie na miejscu. Nie, gdy przed chwilą targały nim takie emocje. Łatwo było się więc zorientować, że próbuje ukryć za tym wygięciem warg swoje aktualne uczucia. Jude postanowił jednak nie wdrążać się w to.
Wyciągnął komórkę z kieszeni i rzucił okiem na godzinę - słońce niedawno zniknęło za horyzontem i teraz jedynie światła lamp oświetlały miasto. Wprawdzie nie było wciąż jakoś szczególnie późno, a tak się składało, że młodzieńcowi nie śpieszyło się do akademika. - Coś Twój pomysł z wypadem do klubu nie przebiegł pomyślnie - zauważył, jednak bez szczególnej złośliwości, poprawiając machinalnym ruchem dłoni okulary. - Proponujesz coś innego?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   Czw Lip 23, 2015 2:40 pm

Kim żył w świecie przeciwieństw. Miał być marionetką swojego ojca, a został piękną, porcelanową lalką chorej psychicznie matki. Z jednej strony miłość cudownej kobiety, a z drugiej złość zdesperowanego mężczyzny. Jedynym ukojeniem dla niego był jego starszy brat Erik. Gdyby nie on Kim byłby teraz zniszczony jeszcze bardziej niż jest. On nawet w internacie nie miał spokoju, bo jego ojciec mieszkał niedaleko. Miał na niego oko zawsze i potrafił dowiedzieć się w jakiś magiczny sposób kiedy Kim coś zbroił – np. wpadł w jakąś bójkę. Spojrzał na niego i pokręcił lekko głową. On nic nie rozumiał, może…
- Nie śpieszy mi się. Będzie co będzie – mruknął.
Czy on myślał o samobójstwie? Nie, on myślał o śmierci. Zastanawiał się jaka ona jest, czekał na nią każdego dnia. Czasami miał nawet nikłe nadzieje, że rano się nie obudzi, ale zawodził się zawsze. On kiedyś nie uważał samobójstwa za słabość, ale jedna osoba mu to powiedziała, a on nie chciał być uznany za tchórza. Nienawidził tego słowa.
Cos innego? Co miałby mu zaproponować? Do jasnej cholery nie wiedział. Przyjrzał się mu i westchnął ciężko. I co teraz? Odsunął się od niego i rozejrzał po okolicy.
- Racja, nie wyszło tak jak chciałem – mruknął i przeczesał swoje blond włosy.- Może masz na coś ochotę, na coś co zawsze chciałeś zrobić? Chyba, że chcesz wracać do akademika? – zapytał i wsunął dłonie do kieszeni.
Złapał swoją gitarę i założył ją sobie na plecy. Pamiętał do tej pory jak starał się na nią zarobić. Wtedy pierwszy raz tata był dla niego miły i widział, że Kim był zmęczony swoją dorywczą pracą. Wtedy można powiedzieć, że zlitował się nad swoim jedynym synem i kupił mu tą gitarę. Nigdy nie sądził, że jego ojca na to stać.
- Chcesz to mogę ci dać swój numer – mruknął cicho. – Będziesz mógł potem napisać jakbyś chciał, abym pokazał ci jakieś miejsca w szkole i mieście.

(jeśli numerami zostali już wymienieni to sorrki XD ale już nie pamiętam wszystkiego)

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jude i Kimi-chan >.>   

Powrót do góry Go down
 
Jude i Kimi-chan >.>
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Mała norka Aki-chan
» Szanowna Wiedźma Flo-chan
» Kii-chan
» Never & Chan vs Luriel & Eduardo Constantine(Silas)
» Mokra norka Faith-chan

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: