IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Evan Underhill

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Evan Underhill   Pią Sty 23, 2015 5:03 pm

Czy możemy już zaczynać? Chciałbym mieć to jak najszybciej z głowy.

Oczywiście. Informuję, że rozmowa będzie nagrywana. Proszę się przedstawić i opowiedzieć coś o sobie.

Nazywam się Evan Underhill. Mam dwadzieścia pięć lat. *pauza* Urodziłem się w Londynie, ale moja rodzina pochodzi z okolic Birmingham.

Pana rodzina...
Żyje i ma się wspaniale. Rodzice są w szczęśliwym związku od czterdziestu lat. Matka nazywa się Jane, ojciec – Scott. Mam brata, piętnaście lat starszego, Zacharego. *pauza* Ma żonę, Annę. I dwójkę dzieci – Toma i Molly.

Jakie są pana stosunki z bliskimi?
Bardzo dobre. Spotykamy się co niedzielę na rodzinnym obiadku.

Przypominam, że jest pan zobowiązany do mówienia prawdy. Wiemy, że brat wraz z rodziną żyją w Szkocji.
*pauza* Od czasu mojej sprawy rozwodowej nie utrzymujemy kontaktu.

Dlaczego chce pan uzyskać prawa do opieki nad córką?
Ponieważ moja była żona nie nadaje się do zajmowania kimkolwiek, a szczególnie sześcioletnim dzieckiem. Nie posiada nawet stałej pracy, dorabia jako kosmetyczka, wieczorami chodzi do szkoły wieczorowej. Mała większą część czasu i tak spędza z opiekunką.

Dobrze, tyle wystarczy. Decyzję zostawmy sądowi, a wróćmy do rozmowy. Czym się pan zajmuje?
Oczywiście. Pracuję w sklepie ze sprzętem komputerowym. Dorabiam naprawiając urządzenia, sporadycznie tworząc wyprofilowane programy pod życzenie klienta.

*szelest* Posiadam dane, które dowodzą, że zajmuje się pan hakerstwem, pod pseudonimem Ignis. Jak się pan do tego odwoła?
*prychnięcie* Nie wiem, co ma pan w tych aktach. *dłuższa pauza* Przyznaję, że kiedyś się tym parałem. Nie wyrządziłem jednak żadnych szkód, ani nie zdobyłem żadnych finansowych korzyści. Była to nieszkodliwa, szczeniacka forma zabijania czasu. Korzystałem z luk w systemach, nie wdając się w zbędne szczegóły.

Czyli nie ma pan już z tym środowiskiem żadnego związku?
*Cisza*

Dobrze, przejdźmy do kolejnego pytania. Gdzie aktualnie pan przebywa?
Jestem od pięciu lat mieszkańcem Londynu. Aktualnie zajmuję kawalerkę we wschodniej części miasta. *pauza*

Czy jest pan z kimś w związku?
Nie. Przecież dopiero rozwiodłem się z żoną... Nie szukam nikogo, muszę odpocząć. I zająć córką.

Czym się pan interesuje?
*dłuższa chwila ciszy*

Proszę odpowiedzieć.
Komputerami. Internetem. No wie pan, siecią, życie on-line.

Jakie ma pan nałogi?
Palę papierosy. Od dziesięciu lat. Zdarza mi się też napić, ale do towarzystwa, nie z własnej inicjatywy. *pauza* Unikam stanów upojenia. Nie chcę tracić nad sobą kontroli. Może to prowadzić do... Do różnych sytuacji. *chrząknięcie*

Rozumiem... Jak mógłby się pan opisać w kilku słowach?
Przeciętny facet. *cisza*

Przypominam, że w znacznym stopniu od tej rozmowy zależy wynik rozprawy o opiekę nad Sarah.
Oczywiście, przepraszam. *pauza* Jestem raczej małomówny. Nie lubię głupoty i kłamstwa...

Zachowanie pana Underhilla można było opisać w kilku słowach: niechętny do współpracy. Mimo zadeklarowanego pragnienia uzyskania opieki nad córką nie potrafił zmotywować się do satysfakcjonujących odpowiedzi. Wysławiał się oszczędnie, skupiając wyłącznie na korzystnej dla siebie prawdzie. Dzięki wnikliwej obserwacji podczas rozmowy, oraz dwukrotnej wizytacji w miejscu zamieszkania i pracy, a także wywiadzie środowiskowym uzyskaliśmy jednak bardziej kompletny opis jego osoby.
Oprócz wybiórczej pamięci i wątpliwej przeszłości prezentował także dużą rozwiązłość. Flirt z klientami był nieodłączną częścią jego dnia, ale nie tracił okazji nawet na przystanku. W tej ocenie zgadzali się wszyscy sąsiedzi. Ponadto nie tylko kobiety przyznawały, iż był „nadmiernie miły”w kontaktach. Można wysnuć ostrożny wniosek, iż preferencje tego mężczyzny były ukierunkowane na obie płcie. Bez wątpienia jednak nie cechował się wiernością, a wręcz przeciwnie, z łatwością ulegał chwilowym miłostkom. Nietrudno było zwrócić jego uwagę, posiadając pewność, że póki nie zniknie się z zasięgu jego wzroku, będzie obserwował, kokietował i poświęcał całą swą uwagę. Aż do momentu, gdy na horyzoncie pojawi się kolejny człowiek wart spostrzeżenia.
Uważał się za osobę, która nie ulega szantażom, oraz obce jest jej przekupstwo, jednak pozwoliłem sobie na opinię, iż nie jest to zbyt bliskie prawdy. Być może bezpośrednim próbom dawał radę się oprzeć, ale wystarczył zdolny manipulator, a pan Underhill zrobił wszystko, o co został poproszony. Poddawał się bez żadnych oporów osobom posiadającym pierwiastek dominacji, przez co stawał się niechętnym do walki i sprzeciwu.
Raczej unikał sytuacji konfliktowych, a gdy się w takich znajdywał, najpierw wypierał wszystkiego, by ostatecznie w milczeniu przeczekać burzę.
Dzięki wnikliwej obserwacji jego przypadku, oraz rozmowom z byłą żoną - Ruth Grant - mogę śmiało stwierdzić, że pan Underhill preferował ulegać, niż narzucać swoją wolę.
Jak wcześniej wspominałem, ten człowiek nie był stały w swoich uczuciach. Przeciwnie, określenie „rozchwiany” opisywało go naprawdę dobrze. Poddawał się chwilowym humorom, nie rozważając konsekwencji swoich zachowań. Najdoskonalszym przykładem tego braku odpowiedzialności był romans podczas sylwestrowej zabawy, który zakończył się stanem brzemiennym u panny Grant. Równie spontanicznie zapadła decyzja o ślubie, oraz wynajęciu mieszkania. Podczas pięcioletniego związku przeprowadzali się osiem razy, pan Underhill nie kontynuował nauki po college'u, a wielokrotnie zmieniał pracę, dzięki której mógł utrzymać swoją rodzinę. Zarobki różniły się z miesiąca na miesiąc, czasami wystarczając ledwo na opłaty, czasami stanowiąc kilkukrotnie normalną płacę na danym stanowisku. Pozwalało to wysnuwać wnioski, iż wątpliwa przeszłość, związana z hakerstwem, czy innymi, nie do końca legalnymi sposobami zarabiania, była ciągle obecna w życiu państwa Underhill. Na sali sądowej dowiedzione zostały również trzy zdrady na tle intymnym, choć w opinii panny Grant takich przypadków było znacznie więcej.
Mimo faktu, iż ten człowiek od czasu własnego ślubu nie pojawiał się na terenach jakichkolwiek klubów, nie znajdywał problemów w zdobyciu partnera do krótkiego, aż nazbyt prywatnego, romansu.


Biały mężczyzna, 179 centymetrów wzrostu, 70 kilogramów, przyzwoicie umięśniony. Nie przypomina kulturysty, jednak jak na pracownika sklepu ze sprzętem komputerowym zdaje się być modelem. Jest szczupły, miejscami wręcz wychudzony. Pod skórą wyraźnie wyrysowują się barki, ramiona i łokcie. Na piersi posiada tatuaż – czerwone, płonące serce ze skrzydłami, z pięcioma wbitymi mieczami, oraz czterema różami po bokach. Klatka piersiowa nosi całkiem wyraźny ślad umięśnienia, żebra nie wystają, czego nie można powiedzieć o kościach biodrowych. Większą część ciała ma zawsze gładko ogoloną (co ułatwia zarówno podryw, jak i ćwiczenia na siłowni, czy korzystanie z basenu). Czuprynę przefarbował na biało w wieku piętnastu lat i wciąż nie planuje zmieniać koloru. Ten stał się nieodłączną cechą jego wizerunku.
Ma wąską twarz, lekko wydłużoną, jak przystało na rodowitego Anglika, ale też wyraźną, kwadratową żuchwę, oraz większe brwi. Te cechy czynią jego mimikę bardziej ekspresyjną, chociaż zwykle jedynym wyrazem, jaki demonstruje, jest zblazowany uśmieszek. Rzadziej można spotkać na jego twarzy skupienie, pojawiające się jedynie w chwilach naprawdę dużego zaangażowania. Wtedy też świecą mu się błękitne oczy, wyrażając w końcu większe zainteresowanie resztą świata.
Posiada dwa kolczyki. Jeden w uchu, a drugi w wardze, oba po tej samej stronie, nadające odrobiny drapieżności i odmładzające.  Przeciętny obserwator uznałby go za młodą gwiazdę rockową. Zarówno sposób bycia, jak i wygląd demonstrują kompletny brak poszanowania dla cudzej opinii o jego osobie. Żyje tak, jak chce i nikomu nic do tego.
Póki posiadał żonę, sprawiał jeszcze wrażenie przeciętnego, pracującego faceta, ale od czasu rozwodu przypomina bardziej nastolatka, niż dorosłego faceta z dzieckiem i rozwodem na karku. Ubiera się dość niechlujnie, w poszarpane spodnie, stare, dżinsowe kurtki, oraz koszulki we wszystkich kolorach tęczy i całkiem dowolnych wzorach. Rozpoczynają się od superbohaterów, przez dziwne pseudo-aforyzmy, a kończą na widocznie znoszonych i startych.


Wszystko to jednak pasuje do siebie i tworzy człowieka, który, gdy wystarczająco mocno się nim potrząśnie, upadnie na kolana i zrobi grzecznie wszystko, czego się od niego zażąda.
Powrót do góry Go down
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 25
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Evan Underhill   Pią Sty 23, 2015 7:45 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Evan Underhill
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Evan
» Evan Rosier

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Postaci :: Akta postaci-
Skocz do: