IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Haruna & Donatien

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Haruna & Donatien   Pią Gru 26, 2014 9:58 pm

Lokal należał do tych raczej czystych niż przytulnych. Nie było tu też zbyt wielu pijanych klientów, co jednak można było łatwo wytłumaczyć cennikiem, żeby doprowadzić się do stanu nietrzeźwości trzeba było wydać sumę, za którą spokojnie można sto książek. Nie żeby ktoś przeliczał drinki na książki… ale jakby spróbował, otrzymałby właśnie taki rachunek.
Donatien należał jednak do ludzi zdolnych i nieodpowiedzialnych, więc wyraźnie pijany wynurzył się ze schodów prowadzących w dół. Haruna mógł instynktownie wyczuwać napięcie, skrajne emocje, ludzkie dramaty, które rozgrywały się pod jego stopami. Atmosfera tej szulerni w piwnicy diametralnie różniła się od nudnego, mdłego wnętrza baru. Jedyną rozrywką tu na górze było obserwowanie przegranych, którzy ze zwieszonymi głowami lub jeszcze się odgrażając, musieli wracać na piechotę do domu.
Włoch też należał do tych, którym szczęście nie dopisało, choć… w jego przypadku należałoby raczej powiedzieć, że był już zbyt pijany, żeby wprawnie oszukiwać swoich współgraczy, co poskutkowało katastrofalną porażką. Lekarstwo na nie znalazł w mężczyźnie siedzącym samotnie przy barze. Przysiadł się do niego, wcześniej lekko ocierając się barkiem o jego bark. Zapewne źle obliczył zakręt. Nawet zalany Donatien wyglądał niezwykle elegancko. Czarne spodnie w kant, nieskazitelnie biała koszula i do tego odrobinę ekstrawagancki, absyntowy krawat z jakiegoś nietypowego materiału. A wszystko to skrojone na miarę, podkreślające szerokie ramiona i w połączeniu z zadziornym błyskiem w oku zdolne było do zwalenia z nóg każdej niewiasty. Wbrew pozorom nie towarzyszyła mu kwaśna woń alkoholu. Ciężkie, intensywne perfumy skutecznie ją maskowały.
- Widziałem pana na ostatniej operze Pucciniego. Właściwie… widziałem na niej pana parę razy. Już myślałem, że rozkochała pana w sobie jedna z solistek – bezpośredni ton, leniwie wypowiadane słowa, niemal szeptem… tak by musiały być uważnie wysłuchane. I nagły hałas, gdy barman uderzył szklanką wypełnioną absyntem o bar, widać doskonale znając swojego klienta. W tym samym momencie od strony schodów do uszu Haruny dobiegł wrzask „Donatien! Skończony Idioto… Pijusie!”. A mężczyzna naprzeciwko niego podniósł palec do ust, uciszając krzykacza niczym histeryzującą żonę. Skoro Haruna nie zdecydował się zstąpić do tej czeluści chaosu… chaos pofatygował się do niego na górę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Pią Gru 26, 2014 10:47 pm

Co on tu robił? No co robił, na litość nieboską! Przecież mógł pić czerwone, cierpkie wino w swoim domu. W swoim bezpiecznym pokoju. Ale nie! Nogi postanowiły dziś nieco urozmaicić mu wieczór, zabierając go do tego miejsca. Dziwnego lokalu.
Gustownego, oczywiście. Przecież te nogi nie powiodłyby go gdziekolwiek indziej.
Nie wzbudzał szczególnego zainteresowania niczym ponad rozbiegane spojrzenie i chaotyczne gesty. Spokojne, ale pozbawione ładu. Dlatego też niemalże niezauważony zajął miejsce przy barze, nerwowym ruchem odgarniając ciemne włosy z twarzy – zmierzwione i wilgotne od padającego na zewnątrz śniegu. Pojedyncze białe płatki jeszcze krótką chwilę zdobiły smukłe ramiona Masashiego…
- Wino. Wytrawne – odezwał się niskim, nieco przyciszonym głosem w kierunku barmana, zaraz płacąc za tę jedną lampkę smacznego trunku studolarowym banknotem. On nie znał wartości tych wszystkich… Śmiesznych papierków! Wiedział, że posiada ich dużo. I tyle.
Mm? Spojrzał w kierunku mężczyzny, który znalazł się przy nim tak niespodziewanie. I tak natarczywie. Mimowolnie zmarszczył czoło, lecz nie skomentował jego chwiejnego kroku; z pijanymi było jak z wariatami – powinno się trzymać od nich z daleka. Dla własnego bezpieczeństwa.
Przynajmniej tak zrobiłby racjonalnie rozumujący człowiek. Kompletnie nieracjonalny Haruna obserwował zachowanie nieznajomego mężczyzny ze szczerym zainteresowaniem, starając się pojąć powód tego wszystkiego. Dlaczego Włoch wybrał właśnie jego?
Och. Opera!
- Chodzę tam dla kotary, nie dla ponętnych… – zawiesił surowe spojrzenie szarych oczu na hałasującym barmanie, chwilowo milknąc. I tak oto sprawnie przypomniał sobie, dlaczego nie odwiedza podobnych miejsc! – Kobiecych ciał – zakończył gładko, zaraz spoglądając przez ramię w kierunku hałasującego człowieka. Znów na jego czole pojawiła się zdradziecka zmarszczka, którą ukrył przed swym towarzyszem, sięgając po wino. Z pełną klasą. Delektując się smakiem.
- Jesteś Donatienem… A za chwilę będziesz zalanym w trupa człowiekiem, z którym nie będę mógł rozmawiać – mruknął, spoglądając w jego kierunku w typowy dla siebie sposób: zimny, przenikliwy i bezwstydnie oceniający. – Puccini jest marny – oświadczył niespodziewanie, brzmiąc przy tym tak, jakby rzucił mu wyzwanie. Uniósł nieznacznie podbródek ku górze, ciekaw reakcji na to jawne oskarżenie gustu Włocha.
Bo. Zabawa ludźmi. I ich emocjami. Jest najciekawsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Sob Gru 27, 2014 12:00 am

Niestety Włoch nic sobie nie robił z tego przenikliwego spojrzenia, ani udzielonej nagany. Uniósł szklankę z absyntem, kiedy tylko mężczyzna podzielił się z nim wnioskami na temat stopnia jego upojenia. Umoczył wargi w mocnym trunku, choć zdecydowanie mniej czasu poświęcił na delektowanie się palącym w gardło smakiem. Do drażniących perfum, dołączyła więc szybko charakterystyczna woń anyżu.
-Puccini jest przede wszystkim martwy i dajmy mu spokój. To nie czas i nie miejsce na Pucciniego – i machnięciem dłoni posłał nieszczęsnego kompozytora do wszystkich diabłów. Gesty wykonywane przez Włocha, jego sposób bycia świadczyły o pewności siebie człowieka, który nigdy nie poniósł dotkliwej porażki i któremu nigdy nie odmówiono. Dostosowywał wszechświat do swoich kaprysów, a alkohol tylko potęgował tę nieznośną cechę charakteru.
Haruna mógł zacząć podejrzewać, że jednak nie chodziło o operę. Opera była tylko pretekstem, czego zresztą mężczyzna nie starał się ukryć. Oparł stopę o jeden  z dolnych szczebli barowego krzesła, na którym siedział nieznajomy i w końcu skupił na nim wzrok. Barman udawał, że nie zauważa tego nachalnego zachowania jednego z klientów, przyzwyczajony do jego dziwactw i skupiony na pucowaniu jednej ze szklanek. Na szczęście dla panów już w zupełnej ciszy.
O ile ten gest, ograniczenia przestrzeni mężczyzny nogą, mógł być jeszcze wytłumaczony próbą utrzymania równowagi przez pijanego, to jego dłoń wędrująca do wewnętrznej kieszeni nie swojego płaszcza już nie miała żadnego uzasadnienia. Donatien poruszał się zaskakująco szybko i precyzyjne, jak na to jaką szopkę odstawiał jeszcze chwilę temu. Machnął przed nosem bogatego pana jego własnymi pieniędzmi, wydobytymi chwilę temu gwałtem z kieszeni płaszcza przewieszonego przez oparcie krzesła Haruny. Zapewne obserwował go, gdy ten płacił za swoje wino.
- Mogę dla Ciebie przegrać lub wygrać miliony – rzucił tę romantyczną propozycję, zadowolony że przeszli już do sedna sprawy. Potrzebował tych pieniędzy. W poprzedniej rozgrywce postawił więcej niż miał, pewien że wygra… po czym jak idiota pomylił karty. Przeklinałby pod nosem głupotę oraz absynt, gdyby nie świadomość, że właśnie ważą się jego losy, a sędzią nad nimi był wariat. Wariat, ale wystarczająco bogaty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Sob Gru 27, 2014 10:04 pm

Zapachy, dźwięki, barwy… O nie, nie, nie, zdecydowanie nie. Nadmiar doznań mącił Harunie w głowie, coraz bardziej utrudniając mu racjonalne rozumowanie.
I co ty tu robisz, marna poczwaro? Starasz się przypodobać temu człowiekowi? Żałosny Haruno! Larwo! Naprawdę sądzisz, że pozwolę ci wepchnąć się w społeczeństwo?
Nerwowym gestem machnął dłonią przy swoim uchu, jakby odgarniał owada lub poprawiał niesforny kosmyk włosów. To drugie zadanie należało do wybitnie trudnych, skoro każde jedno pasmo było co najmniej niesforne!
- Co? – mruknął, dopiero po dłuższej chwili. Znów skupił uwagę na swoim towarzyszu, marszcząc nieznacznie czoło. Znał ten portfel. Znał go. Moment!
- Ale ja mam miliony. Nie potrzebuję więcej – stwierdził zupełnie swobodnie. – Nie miałbym gdzie trzymać kolejnych – dodał z przekonaniem. Nie ufał tym zapewnieniom o nieograniczoności objętości kont bankowych. Wszystko musiało mieć granice, wszystko! Może poza nim samym. I jego niewiedzą. Nieudolnością w kontaktach międzyludzkich.
Smukłym, długim palcem zastukał w marmurową ladę baru, patrząc na Donatiena bez szczególnych emocji w spojrzeniu. Raz, dwa, trzy. Krótki uśmiech pojawił się na twarzy Haurny, lecz trwało to jedynie sekundę – zaraz znów wydał się obojętny. Raz, dwa, trzy.
I w końcu rzucił się za swoim portfelem, sprawnie łapiąc go w zaskakująco silną dłoń.
- Nie ruszaj – zakomunikował krótko. Och, nie przez miliony w nim tkwiące! Wartość sentymentalna przemawiała do Masashiego zdecydowanie bardziej. – Teraz śmierdzi twoimi perfumami – oznajmił zupełnie swobodnie, choć mógłby tym stwierdzeniem obrazić. Zmarszczył czoło, przyglądając się odzyskanemu portfelowi bardzo uważnie, jakby doszukiwał się na nim kolejnych wad i skaz.
- Mogę postawić ci absynt. Ewentualnie. Drugi kieliszek – oznajmił, najwyraźniej wciąż chcąc kontynuować ich rozmowę. – Choć może: piętnasty… – wtrącił kąśliwie, sięgając wolną dłonią po swoje wino, aby upić kolejny cierpki łyk, wciąż obserwując swojego towarzysza uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Nie Gru 28, 2014 1:20 am

Powiódł wzrokiem za oddalającym się od niego portfelem, pozwalając sobie na niezadowolone, zirytowane westchnienie. Nie chodzi o to, że nie lubił wyzwań, a o to, że obecnie nie miał na nie czasu. Postanowił jednak skupić roztargnione spojrzenie na rozmówcę. Pieniądze od wpatrywania się w nie lub przeklinania losu nie staną się bardziej jego.
Dostrzegł nerwowe gesty, ale zamiast odczuć niepokój, wyciągnął dłoń i zaczesał za ucho niesforne kosmyki, z którymi wojował Haruna. Ku zdumieniu właściciela włosy pozostały na miejscu, jakby poddały się temu zniewalającemu, wypracowanemu uśmiechowi, który pojawił się nagle na bladych wargach mężczyzny. Wokół kącików dało się dostrzec drobne zmarszczki, powodowane wiekiem i częstym krzywieniem warg w pogardliwym grymasie. Gest, który wykonał przed chwilą był bezpośredni, ale niezbyt nachalny. Włoch szybko zabrał te duże, przyjemnie ciepłe dłonie od jego twarzy. Wydawało się, że w tym ruchu było więcej irytacji niż czułości. Donatiena prawdopodobnie drażniły takie szybkie, nerwowo wykonywane gesty. Je, złośliwe uwagi i mętne spojrzenie uznawał za wynik jakiejś dokuczliwej migreny czy innej bzdury, która go zupełnie nie interesowała.
Wstał ze swojego krzesła, trzymając pewnie kieliszek. Po czym lekko skłonił się i wyciągnął dłoń wewnętrzną stroną ku górze, jakby zapraszał go do tańca. Gest był przesadny, wykonany jednak z tą przyjemną dla oka galanterią oraz elegancją. Włoch był świadom, że jakaś część tego bogatego panicza chce za nim pójść, wystarczyło pomóc jej przejąć kontrolę.
- Zapewniam Cię, że będziesz się dobrze bawił. Za kłamstwa i manipulacje na dole nie grozi żadna kara, są one nawet wskazane – wyczuł, że podczas ich krótkiej znajomości Haruna próbował go już kilkakrotnie sprowokować… postanowił więc wykorzystać tę ostatnią deskę ratunku, nim Ci panowie z dołu urwą mu jaja za niewypłacalność. Ta wciąż wyciągnięta dłoń należała do wprawnego kanciarza i iluzjonisty, a usta do wielbiciela kłamstw i niedomówień. Donatien był oszustem, ale nie jakimś pospolitym. Był oszustem z piekła rodem, a zielone oczy błyszczały jak u samego diabła.
A może była to tylko gra świateł, ale nawet jeśli… to świetnie przez niego wykorzystana.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Pon Gru 29, 2014 9:44 pm

Nie odsunął się od tej ciekawskiej dłoni, lecz obserwował poczynania Donatiena w niezwykle intensywny sposób. Jego wzrok był cholernie przenikliwy – jakby zamierzał odczytać zamiary mężczyzny nim one zostały skonkretyzowane przez samego Włocha. I właściwie przez ten krótki moment sprawiał wrażenie osoby gotowej do brutalnego odepchnięcia nieznajomego człowieka, jeśli jego zachowanie okazałoby się nazbyt natarczywe… Na szczęście – to nie nastąpiło.
Haruna cudem powstrzymał się przed wsunięciem smukłych, długich palców w czarne kosmyki i ponownym potarganiu ich, pozwalając włosom na pełną swobodę. Niemniej – wciąż obserwował go bez słów, bardzo uważnym spojrzeniem, dłuższą chwilę zupełnie milcząc. Znacznie bardziej skupiał się na kontrolowaniu swoich rąk. Nie zamierzał pozwolić im się ruszyć!
Aż w końcu roześmiał się dźwięcznie, kręcąc krótko głową. Dłonie nie szalały, umysł także podłapał pewien spokój.
- Nie, mój towarzyszu – oznajmił melodyjnym, dźwięcznie brzmiącym głosem, jednocześnie uśmiechając się pod nosem zawadiacko, prowokująco. – Jestem gotów uregulować twój żałosny dług. Ale nie uczynię tego bez odpowiedniej zapłaty – stwierdził, sięgając po kieliszek czerwonego wina, aby dopić trunek do końca nim wyjaśnił, jaką formę rekompensaty pragnie uzyskać. Ponownie obarczył Donatiena swoim ciężkim spojrzeniem, jednocześnie sięgając po portfel.
- Zagrasz ze mną sam na sam. W miejscu spokojniejszym niż to. Z lepszym winem – postanowił, a nie zaproponował. – W moim domu. Zagramy moimi pieniędzmi, ale to co dzięki nim wygrasz, będzie twoje – wyjaśnił, nosząc nieznacznie podbródek ku górze. To miał być udany wieczór.
- Idź więc i ureguluj długi – dodał, kładąc portfel na blacie, aby następnie przesunąć go w stronę swojego kompana. – Pośpiesz się. I nie wydaj wszystkiego. Jego zawartość będzie częścią twojej ewentualnej wygranej. Potraktuj to jako wyzwanie – mruknął, sobie zamawiając jeszcze jedną lampkę wina, zamierzając wypić ją w trakcie oczekiwania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Wto Gru 30, 2014 11:08 am

Musiał przygryzać policzki, by się nie uśmiechnąć, choć powodem tej radości nie była zawartość portfela, jak mylnie mógł zinterpretować to powierzchowny obserwator, sądząc, że Donatien jest równie powierzchownym człowiekiem. Jedyną oznaką zgody na tę, przecież upokarzającą dla dumy każdego mężczyzny, propozycję, było sięgnięcie po pieniądze. Nawet nie zajrzał do portfela, tylko ruszył w stronę schodów wraz ze szklanką absyntu, nie zdradzając przy tym jednak żadnych oznak upojenia alkoholowego. W końcu każdy trzeźwieje na widok paruset funtów, które potrafi dobrze wykorzystać.
Haruna nie musiał długo na niego czekać. Oczywiście, gdyby Donatien naprawdę chciał zagrać za te pieniądze, mógłby tak długo siedzieć na dole, że  w końcu zmusiłby mężczyznę do przyjścia do siebie, choćby w celu odzyskania portfela, który podobno przedstawiał sobą wartość sentymentalną. Nie było jednak takiej potrzeby, podarunek został odłożony na blat baru, wcześniej tylko pan Moretti sprawdził czy w środku nie ma kart kredytowych. Jeśli były takowe, to je oczywiście połamał, ale skoro ktoś nosi przy sobie tyle gotówki… to raczej wątpliwe byłoby posiadanie jeszcze ich. Zresztą… Haruna nie wyglądał na człowieka, który korzysta z takich technologii jak bankomat.
Gdy nieznajomy mężczyzna w końcu odkrył, że w portfelu nie ma ani grosza, Donatien spróbował ukoić jego nerwy lub rozczarowanie tym zniewalającym uśmiechem, który jednak nosił w sobie ślady mściwej satysfakcji. Nasz bogaty panicz nie miałby za co zapłacić za taksówkę do domu, więc prawdopodobnie czeka go romantyczny spacer pośród płatków śniegu w tym cholernym zimnie.
- To za Pucciniego – wyjaśnił uprzejmym tonem, powód swojej zemsty. Złośliwości pod swoim adresem był w stanie tolerować, ale muzyki miał zamiar bronić z gorliwością fanatycznego katolika. Może tylko z większą subtelnością i finezją. Wiedział, że pieniądze dla tamtego nie miały większego znaczenia, więc postanowił go ukarać choćby pieszą podróżą do domu. Propozycja Haruny nie wydała mu się nawet odrobinę kusząca. Ten pomimo swoich przenikliwych spojrzeń nie potrafił zrozumieć jednego. Donatien w hazardzie kochał wyzwanie i ryzyko, nie pieniądze. Za pieniądze mógł najwyżej pokochać Harunę.
Oparł się o ladę baru łokciem i w tej niedbałej pozie, czekał na reakcję mężczyzny. Nie zamierzał teraz uciekać, liczył na dobrą zabawę. Zdecydowanie lepszą niż ogrywanie tego szalonego panicza w jego domu z jego pieniędzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Czw Sty 01, 2015 3:26 pm

Odebrał od niego portfel, zajrzał do środka i… Uniósł lewą brew ku górze, dłuższą chwilę obserwując panującą pomiędzy zakładkami pustkę. Najpewniej, gdyby schizofrenia nie ograniczała się do doznań słuchowych i węchowych, uznałby, że nadszedł czas na halucynacje. Teraz chyba chciałby wierzyć, że to tylko jeden z objawów wariactwa…
No! Ale! Pora najwyższa pogodzić się z własnym chwilowym ubóstwem! Dobrze, że lubił spacery.
- Jeszcze jedno wino – zwrócił się w kierunku barmana, wyciągając z kieszeni płaszcza zmięty banknot dziesięciodolarowy. Wolał spacer niż trzeźwość! Kiedy dostał od mężczyzny kolejną lampkę, przechylił ją i opróżnił w kilku spokojnych łykach, zaprowadzając w kieliszku totalną suszę.
Nieznacznie skrzywił się, po czym westchnął krótko, spoglądając na Donatiena. Gdyby posiadał telefon komórkowy, mógłby wezwać szofera. Ale: po pierwsze – nie posiadał. Po drugie – nie potrafił posługiwać się takimi magicznymi sprzętami.
- Ogram cię, Donatienie. I staniesz się moim paskudnym dłużnikiem – oznajmił z pełną dumą w głosie, faktycznie wierząc, że były w stanie tego dokonać. – Większym niż już jesteś – dodał, zamykając portfel, aby zaraz ukryć go głęboko w wewnętrznej kieszeni płaszcza, chowając przed swym towarzyszem. Był pusty, lecz wciąż niezwykle wartościowy!
Jak bardzo szalonym trzeba być, aby oferować obcemu mężczyźnie podobne rzeczy!? Chciał zabrać tego wysokiej klasy oszusta do swojego domu, naiwnie wierząc w to, że go nie okradnie…
- Chyba, że się mnie obawiasz. Nie będę naciskał – stwierdził, poluźniając nieco jedwabny szal, który miał przewiązany wokół smukłej szyi. – Nie każdy ma na tyle siły, aby podjąć odpowiednie wyzwanie… – mruknął zaczepnie, po czym ruchem pełnym nieco zakrapianej alkoholem gracji, podniósł się z miejsca, zerkając raz jeszcze w kierunku Włocha, ponaglając go nieco. – Mam w domu absynt – zaznaczył, dopiero wówczas odsuwając się od baru, spokojnym krokiem kierując się w stronę drzwi. Był szczerze ciekaw, czy Donatien będzie jego kompanem tej nocy, czy też zrezygnuje, podda się…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Pią Sty 02, 2015 8:07 pm

Z uznaniem skinął głową, widząc, że pozostałe pieniądze zostaną przetracone na alkohol. To znaczyło, że w sprawie Pucciniego doszli do porozumienia i nieznajomy postanowił właśnie dokonać aktu samoudręczenia oraz skazania na długi, zimny spacer. Ładnie z jego strony – tak pomyślał Donatien z uwodzicielskim uśmiechem, wciąż przyklejonym do ust.
Pojawiający się na ladzie kieliszek przypomniał mu o jego własnej szklance, która niewiadomo gdzie się podziała. Szybko jednak doszedł do wniosku, że gdyby była ona pełna… to na pewno by jej nie zgubił, więc nie było się czym martwić. Dopiero po słowach Haruny uśmiech zaczął powoli spływać z tych wąskich warg. Mężczyzna zaczął sobie zapewne uświadamiać, że JEGO też czeka spacer. Udręczenie na twarzy Donatiena było wręcz teatralne.
- Co Ci tak zależy… - mruknął niezadowolony, spoglądając na niego na spode łba zielonymi oczyma. Widać postanowił za wszystko obwinić tego nieznajomego. Haruna argumentował i przekonywał, jakby miało dla niego jakieś znaczenia zaciągnięcie Włocha do swojego domu. Biorąc pod uwagę, iż brak gotówki w swoim portfelu potraktował jako fakt oczywisty… tak samo może potraktować trupa Donatiena na swoim dywanie. Wzruszyć mentalnie ramionami i stwierdzić „stało się, były pieniądze – nie ma pieniędzy, był człowiek – nie ma człowieka”. Pogrążał się w tym dramatycznych rozmyślaniach o swojej przyszłości, jednocześnie narzucając na ramiona czarny, dłuższy płaszcz… zaprzeczając wszystkim podszeptom zdrowego rozsądku.
Nie posiadał szalika i nie zapiął płaszcza. Widać, że naprawdę niewiele wie o spacerowaniu, tym bardziej w taką pogodę. Nie wsunął też rąk do kieszeni, ale to pewnie, dlatego że nawet po pijanemu uznałby to za ogromnym nietakt w stosunku do rozmówcy.
- To gdzie mieszkasz? – pytanie to zadał już z udawaną, przesadną i przed wszystkim żartobliwą trwogą, obawiając się, iż odpowiedź będzie dotyczyła drugiego końca miasta. Stali już na zewnątrz, a Donatien z każdym oddechem, gdy zimne powietrze wypełniało jego płuca, przeklinał w myślach wydane w tak głupi sposób pieniądze. Był przekonany, że Haruna miał jeszcze kilka poukrywanych banknotów, ale chce go „ukarać” tym mroźnym spacerem. Sam by tak zrobił, ale… z jakiś nieznanych powodów uważał, że komu innemu nie wolno.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Sob Sty 03, 2015 4:15 pm

Jak to – gdzie mieszkasz? Haruna zmarszczył lekko czoło, dłuższą chwilę analizując sens tego pytania bardziej niż ewentualną odpowiedź.
- Ah! – Mruknął pod nosem, uzmysławiając sobie, że słowa Donatiena padły po to, aby mógł on uzyskać konkretną informację! – W tamtą stronę – wskazał drogę przez nieszczególnie oświetlony, ośnieżony park. Oczywiście, że nie potrafiłby podać konkretnej dzielnicy. A już tym bardziej ulicy! Pojęcia nie miał, jak nazywa się to miejsce, w którym żył niemal od dwudziestu ośmiu lat. I nie widział w tym najmniejszego problemu.
Typowo harunowe.
Energicznym, sprężystym, choć nieszczególnie szybkim krokiem ruszył we wskazanym kierunku, bez najmniejszych obaw wchodząc między parkowe drzewa, kierując się główną aleją. Wszyscy wiedzą, co o tak później porze może dziać się w takich miejscach! Trupy, gwałty, rabusie, szaleńcy… I może przez swoją skromną przynależność do tej ostatniej grupy, ciemnowłosy czuł się zupełnie pewnie, idąc przed siebie bez zawahania czy zbytecznego rozglądania się wokół. Raz na jakiś czas obrzucał Włocha uważnym spojrzeniem, owszem. Kontrolnym. Wciąż nie uciekł? Jeszcze szedł przy jego boku? Zastanawiające, zastanawiające! Godne pochwały.
- Mm… – mruknął, przypomniawszy sobie o czymś. Znów obarczył Donatiena swoim spojrzeniem, jednocześnie zastanawiając się nad czymś niezwykle intensywnie. – Mam na imię Haruna – oświadczył po chwili, uznając przedstawienie się za naturalny obowiązek. Jeden z niewielu, które spełniał!
Zdradź swoje imię nim zamarzniesz – dodał mrukliwym głosem, znów zwracając wzrok przed siebie, aby pewnym krokiem prowadzić ich przez ciemny park. – To skrajnie nierozsądne – skomentował, raz jeszcze oglądając się przez ramię, aby spojrzeć na jego nieodpowiedni strój. Pokręcił głową z nieukrywaną dezaprobatą, po czym zaciągnął się mroźnym powietrzem.
- Współcześni ludzie są mało racjonalni – skomentował. On, pochodzący z renesansu, mógł powiedzieć wiele na temat tych różnic w ludzkich zachowaniach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Nie Sty 04, 2015 10:19 am

Po ostatnim zdaniu swojego towarzysza Donatien zaczął podejrzewać, że to jakiś kiepski żart. Wariat, mówiąc o rozsądku. Coraz silniejsze stawało się przeświadczenie, że ktoś postanowił go wkręcić w tę sytuację, a wszystko to jakaś farsa. W końcu, pośród wysokich krzaków, zaczął poszukiwać dowcipnisiów zamiast morderców.
Spacer po oblodzonych alejkach parku, w eleganckich, wyjściowych butach, pod wpływem alkoholu i jego dzisiejszego szczęścia musiał się skończyć upadkiem. Postanowił więc zapobiec temu nieszczęściu i szedł blisko swego przewodnika, by w razie co… pociągnąć go za sobą. Zrównał z nim krok i wciąż intensywnie pocierał zaczerwienione od chłodu dłonie.
- Zanim zamarznę zdradzę Ci moje imię i uduszę w jakiejś zaspie, o to możesz być spokojny – obiecał groźnym tonem, czując, że zimny wiatr znacznie obniża jego poziom tolerancji i poczucia humoru. Zielone oczy nie zdradzały jednak żadnych agresywnych zamiarów. Donatien nie był pewien, czy byłby w stanie porządnie zacisnąć skostniałe palce na smukłej szyi, więc wolał sobie darować takie kompromitacje – Możemy się pobawić w zgadywanki… mam takie samo imię, jakie nosił markiz de Sade. Przy czym ze strony moich rodziców to nie był świadomy zabieg. Nie podejrzewam ich o taką pretensjonalność… -
Miał jeszcze ochotę zapytać, czy ten spacer będzie długi, ale obawiał się, że wariat w ramach rewanżu odpowie mu również zagadką, a on z groźnego oprawcy szybko zmieni się w ofiarę. Postanowił przestać zachowywać się jak płaczliwa panienka i podejść do sprawy po męsku. Właśnie, gdy podejmował tę godną podziwu decyzję zza zakrętu wytoczył się jakiś podejrzany typ.
Pomimo otwartej przestrzeni do ich nosów szybko dotarł charakterystyczny zapach bezdomnego. Donatien przez moment pertraktował ze swoim organizmem, czy przypadkiem jednak nie zwrócić tej nadwyżkowej porcji alkoholu. Zapanował z trudem nad sobą, ze zgrozą odkrywając, że źródło tej cudownej woni się do nich zbliża. Obdarzyło nawet Harunę, w większości, bezzębnym uśmiechem.
- Masz kochaneczku na winko? – wyartykułował z siebie bezdomny z pewnymi trudnościami, wyciągając dłoń w typowym, żebraczym geście.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Wto Sty 06, 2015 12:06 am

Najwyraźniej Haruna niewiele sobie zrobił z tej śmiesznej groźby, komentując ją jedynie niekoniecznie eleganckim wzruszeniem ramionami. Spojrzał krótko na swojego towarzysza, jednocześnie rozciągając wargi w zupełnie pogodnym uśmiechu.
Pewny swego. Swej nieśmiertelności. Jako przybysz z renesansu, został tu przysłany w jakimś celu! Nie mógłby umrzeć tak banalnie.
- Lubię zagadki, jestem w nich mistrzem – stwierdził, zyskując tym samym nieco czasu na przypomnienie sobie wszystkich imion markiza. – Alphonse. To pasuje do ciebie najbardziej – oznajmił krótko, a przy tym zupełnie pogodnie. Oczywiście, że wybrał je zupełnie specjalnie! Wydawało mu się najmniej… Ładne.
- Słyszałem jak mężczyzna w barze zwrócił się do ciebie „Donatien”. Mogę więc ewentualnie uznać, że tak właśnie się nazywasz – przyznał, czujnym spojrzeniem mierząc drogę przed sobą, jednocześnie nieznacznie zwalniając kroku, wyczuwając zbliżające się zagrożenie. – Mnie pozwolę ci nazywać Haruną – dodał już odrobinę ciszej i znacznie mniej pewnie, w końcu zatrzymując się w miejscu.
Pijak. Pijak! Po prostu pijak, na litość nieboską! A jednak Masashi tkwił w kompletnym bezruchu, najwyraźniej przerażony tym paskudnym obrazem. Cierpiał jego wzrok i węch – nagły nadmiar doznań.
Odchrząknął. Nie mógł przecież tak po prostu zacząć sobie panikować czy histeryzować. To absolutnie nie było w jego stylu, jeśli miał przy sobie tak znakomitą publikę!
- Nie – w naturalnie niskim, ale delikatnym głosie, zabrzmiała zaskakująca ostrość i paraliżujący chłód. – Nie, nie – powtórzył, energicznie potrząsając głową. Zaraz zmarszczył czoło, skupiając się na uspokojeniu szalonych myśli; one już kreowały w jego wyobraźni niezwykłe głosy – zmysłowe i rozkazujące. Nerwowym gestem odgarnął włosy z twarzy, energicznym ruchem zwracając się w stronę Donatiena.
Uciekać! Pijak był zdecydowanie zbyt blisko.
Sprawnym gestem ujął swojego towarzysza pod ramię w uścisku tak silnym, że właściwie niespójnym z jego smukłym ciałem. Pociągnął Włocha, pośpiesznym krokiem zmierzając przed siebie – nieco zgarbiony, lekko pochylony w przód, a przy tym stawiający kroki tak szybko, że był bliski niespokojnego truchtu.
- Nie, nie… – powtórzył pod nosem, choć tamten człowiek z całą pewnością ich już nie słyszał. – Śmierdział – wyjaśnił pobieżnie. Brzmiał jakby faktycznie czuł się bardzo zaniepokojony… Drżał? Nie, oczywiście, że nie. Już nie. Ale wciąż co rusz oglądał się przez ramię na pozostawionego w tyle nieznajomego, jakby chciał upewnić się, że ten nie ruszył za nimi.
- Szybko, szybko – ponaglił Donatiena, nie zwalniając uścisku. Jedną ręką wciąż trzymał go pod ramię, podczas gdy kościste palce drugiej dłoni zaciskały się nerwowo na nadgarstku Włocha. I nie zwalniał kroku ani na krótki moment. Nie zwolniłby nawet wtedy, gdyby musiał ciągnąć go za sobą po ziemi.
Widzisz, co robisz, Haruno? Tak się kończy każdy wieczór, w którym łudzisz się, że wejdziesz wśród ludzi. Larwo. Nie pozwolę ci na to…
- Shh… – syknął pod nosem, uciszając swoją wierną towarzyszkę. Spojrzał kontrolnie na Donatiena i pokręcił zaraz głową. – Nieważne. Szybko. Zimno – mruknął.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Sro Sty 07, 2015 10:00 am

Był zbyt zaskoczony, by zareagować na to nagłe przełamanie lodów. Dopiero po paru sekundach uświadomił sobie, że dwóch dorosłych mężczyzn ucieka panicznie przed jakimś bezdomnym, który zresztą pożegnał ich pijackim, zadowolonym rechotem. Ze zmarszczonymi brwiami spojrzał na tego szaleńca. Przyzwyczajony, iż uczniowie pod wpływem tego grymasu i spojrzenia zaczynają przepraszać za grzeszki, których nawet nie popełnili. Niestety, na wariatów pewnie nie miało to tak zbawiennego działania.
- Właśnie. Śmierdział. Nie był mordercą, tylko śmierdział, więc nie rozumiem, dlaczego uciekasz – Haruna sam ucieka, Donatien tylko jakimś nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności znajduje się obok niego… ale na pewno nie ucieka. Nie próbował go jednak zatrzymać, bo przyspieszony krok był mu na rękę, o ile rzeczywiście zmierzali do ciepłego domu.
Oczywiście, przy tym tempie istniało zdecydowanie większe prawdopodobieństwo wylądowania w jakiejś zaspie. A trzymanie się za rączki pomoże im jedynie wpaść w nią razem. Zimne powietrze i niepokojące zachowanie Haruny wystarczyły, by Donatien, choć trochę, wytrzeźwiał. Jego głos stał się stanowczy, pozbawiony tego rozkosznego, mrukliwego tonu. Brzmiał tak jak wtedy, gdy strofował swoich uczniów.
- Uspokój się, bo zaprowadzę Cię z powrotem do niego i dam mu mój zegarek za pocałowanie Cię – groźby nie są najlepszą formą uspokajania kogokolwiek, ale Włoch się kompletnie na tym nie zna. Za to teraz śledził uważnie zmianę, jaka powinna zajść na twarzy towarzysza. Człowiek normalny parsknąłby mu śmiechem w twarz, zdając sobie sprawę z głupoty tej groźby. Wariat powinien go zapewnić, ze jest najspokojniejszym człowiekiem w parku i dać tego dowód w jeszcze bardziej panicznej ucieczce od bezdomnego.
Dopiero teraz przyjrzał mu się bliżej z prawdziwą uwagą. Instynktownie czując, że powinien się wycofać i wrócić do domu. Co go trzymało? Smukłe palce zaciśnięte na jego nadgarstku? Mógł bez trudu się wyrwać, a przecież sam teraz go trzymał, jakby w obawie, że po tej groźbie ten wariat gotówmy był uciec również od niego. Na pieniądzach nie zależało mu jakoś szczególnie, odegra się za parę dni. Intrygowały go te nieprzewidywalne zachowania, czyniące sytuację odrobinę ryzykowną, bo Donatien nie wiedział, czego się po tym szalonym człowieku może spodziewać. Tak. Trzymała go tu jedynie wizja dobrej zabawy u boku przystojnego oraz możliwie niebezpiecznego wariata.
Nie stawia to pana Morettiego w najlepszym świetle.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Pon Sty 12, 2015 6:09 pm

O nie, nie, nie. Na Harunę nie działały takie rzeczy jak złowrogie spojrzenie czy gniewny ton głosu. Absolutnie! Doszukiwał się okrucieństwa w uśmiechu, radosnym spojrzeniu czy uścisku dłoni, a kompletnie nie dostrzegał go w agresywnych zachowaniach czy… Tym wszystkim co w tej chwili przedstawiał sobą Donatien!
- Nie zrobisz tego! – stwierdził z pełnym przekonaniem, mocniej zaciskając palce wokół jego przedramienia, chcąc w ten sposób dać sobie nadzieję na to, że wspomniany akt okrucieństwa nie nastąpił. Właściwie, trzymając go tak kurczowo, wyglądał jakby chciał powiedzieć „Tkwimy w tym razem, przyjacielu”.
Chciał jak najszybciej znaleźć się w swoim bezpiecznym domu. Z dala od zgiełku miasta, pijanych ludzi i złodziejaszków. Ale nie z dala od Donatiena. Dlatego też wciąż uparcie ciągnął go za sobą, zamierzając pokazać mu swój mały azyl.
Mały.
W cholerę wielki! Mieszkał w domu odziedziczonym po śmierci rodziców: pięknej, ogromnej rezydencji. Ze służbą, która dbała o to, aby pan Masashi zachował choć odrobinę przyzwoitości. Najpewniej, gdyby nie obecność cierpliwego i wyrozumiałego lokaja, Haruna nie zauważyłby konieczności ubrania się czy zjedzenia czegokolwiek… A cała ta świta wiedziała doskonale, na co stać ich pracodawcę. Znali go lepiej niż on sam znał siebie.
Na pewno posiadał pokój, w którym mógłby przenocować niespodziewany gość. Ha! Nawet z pięć takich pokoi. A wspomniana służba dbająca o Harunę, porządek, Harunę, pożywienie, Harunę i bezpieczeństwo tej fortecy oraz o Harunę, była w stanie zrobić wszystko, aby zapewnić Donatienowi wygodę.
- Witam, panie Masashi. Mogę odebrać płaszcze? – już przy wejściu odezwał się lokaj, którego właściciel domu zmierzył niechętnym spojrzeniem. Christopher – kompletnie niewzruszony tym popisem mimiki twarzy swojego pracodawcy – odebrał od niego odzienie i spojrzał wyczekująco w kierunku Donatiena. – Czy zostanie pan na kolacji? Śniadaniu? – od razu poprawił się, spoglądając na zegarek.
- Zostanie – stwierdził Masashi, rozglądając się nerwowo.
- Nie ma go tutaj, paniczu – beznamiętny, znudzony wręcz głos lokaja, wyraźnie uspokoił Harunę.
- Śmierdział.
- Wiem, panie Masashi. Czy przygotować panom coś do picia?
- Absynt? – Haruna zerknął na swego towarzysza. – Będziemy w bibliotece – dodał zaraz, energicznym, sprężystym krokiem ruszając przed siebie w kierunku jednego ze swoich ulubionych miejsc. Potężnej biblioteki pełniącej rolę biblioteki, czytelni i istnego pokoju zabaw szalonego bogacza: stół bilardowy, stół do pokera, szachownica…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Sro Sty 14, 2015 9:54 am

Dom nie zrobił na nim piorunującego wrażanie, raczej spełnił oczekiwania zrodzone z zawartości portfela. Widok lokaja też nie poprawił jego samopoczucia, przy czym on ze swoją niechęcią się nie obnosił. Dwukrotnie spróbował wtrącić się do tej rozmowy, rozchylając usta z już gotowym protestem. Za pierwszym razem chciał powiedzieć coś o tym, że on tylko tego szaleńca chciał odprowadzić do domu i już sobie idzie. Za drugim, po tym jak już został pozbawiony płaszcza, miał wymamrotać coś na temat posiłków. Niemoralny umysł Donatiena kolację wraz z śniadaniem skojarzył od razu z seksem, więc chciał grzecznie zaprotestować, że jest dość pijany i może nie stanąć na wysokości zadania. A jak już on stanie, to coś innego może już niekoniecznie, więc wolałby uniknąć kompromitacji.
Nie wypowiedział żadnej z tych uwag, widząc, że nikt nie jest nimi szczególnie zainteresowany. Nie wiedział, jak to się stało, że pomimo tych wewnętrznych protestów, idzie z mężczyzną z do biblioteki. Rozważania na tematy seksu przyniosły za to zupełnie nowy pomysł.
- Możemy zagrać w pokera o coś innego niż pieniądze? Choćby o elementy garderoby, którą masz na sobie. Z nią będzie Ci się trudniej rozstać niż z kilkoma banknotami, a ja będę miał większą satysfakcją z wygranej – widać w swoje zwycięstwo nie wątpił, a interesowało go, co ukrywa człowiek, który chodzi w szaliku po własnym domu. Jego błazeńska propozycja, która pasowałaby wiekowo do mentalności jego uczniów, zapewne nie zabrzmiała zbyt przekonująco.
Biblioteka przypadła do gustu tego starego marudy zapewne tylko, dlatego że przypominała mu jego własny gabinet powiększony dziesięciokrotnie. Chwilowo nie był jednak zainteresowany bilardem oraz książkami, całą swoją uwagę wytężył na poszukiwanie kanapy lub fotela, gdy tylko wygodny mebel znalazł, ruszył w jego stronę, postukując obcasami eleganckich butów, których oczywiście nie raczył zdjąć. Rozsiadł się wygodnie, przyjmując swobodną pozę, rozluźniając krawat i rozpinając kołnierzyk koszuli. W domu było przyjemnie ciepło, Donatien był pijany i zmęczony. Powoli zaczynało mu brakować silnej woli, by opierać się wszechogarniającej senności.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Sro Sty 14, 2015 4:56 pm

Haruna energicznym krokiem wszedł do pomieszczenia, rozglądając się wokół, jakby i tutaj doszukiwał się tamtego pijaka. Gdy upewnił się, że pomieszczenie jest tak pedantycznie czyste i puste, jak być powinno, rozluźnił się wyraźnie. Zaraz jednak znów spiął się, spoglądając w kierunku Donatiena ze szczerym zdziwieniem. Jak to? Rozbieranego?
A jednak na bladej twarzy Masashiego pojawił się kpiący półuśmieszek.
- Nie sądziłem, że rozebranie cię będzie tak łatwe – stwierdził zupełnie swobodnie, w głębokim poważaniu mając senność towarzysza. Jeśli ten faktycznie zamierzał usnąć, Haruna najpewniej obudziłby go bez jakiejkolwiek gracji. Dla zapewniania sobie rozrywki!
Rozpiął mankiety białej koszuli, aby podwinąć je w kilku sprawnych ruchach, obnażając blade ręce po same łokcie. Zatrzymał się przy kanapie, którą zajął Donatien i – w głębokim poważaniu mając powszechnie panujące normy poprawnego zachowania – zaczepił swoim eleganckim butem o jego, szturchając stopę mężczyzny, aby w ten sposób wyciągnąć go z objęć zachłannego Morfeusza!
- Zagrajmy więc w rozbieranego – postanowił. Co prawda, to Włoch miał więcej interesujących detali w swoim stroju. Mógł obnażać się przez kilka kolejek, podczas gdy Harunie wystarczyłoby sześć przegranych rund… Umysł szaleńca zignorował tę kwestię.
Zajął miejsce przy niewielkim karcianym stoliku. Od razu sięgnął po karty do pokera i zaczął sprawnie je przetasowywać, jednocześnie taksując Donatiena uważnym spojrzeniem.
- Już możesz zacząć rozpinać marynarkę. Zaraz będziesz musiał ją zdjąć – idealnie motywował go do rozpoczęcia gry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Sro Sty 14, 2015 10:17 pm

Niechętnie rozchylił powieki, czując owe szturchnięcie. Spojrzał wrogo w stronę natręta i wypuścił ustami powietrze, dając w ten sposób wyraz swojemu niezadowoleniu. Przesunął dłonią po twarzy, jakby miało mu to w jakikolwiek sposób pomóc w doprowadzeniu się do porządku i odzyskaniu przytomności umysłu.
- Uparty jesteś, co? – mruknął niemal niezrozumiale, podnosząc się leniwie z sofy.  Rozmasował sobie kark prawą ręką, próbując skupić spojrzenie na jego zdaniem zbyt energicznym i entuzjastycznie podchodzącym do rozgrywki pokera człowieku. Zdawało się, że sens słów przez Harunę wypowiedzianych dotarł do niego z dużym opóźnieniem, bo parsknął cicho, co zapewne wyrażać miało jednocześnie śmiech oraz oburzenie.
- Mój drogi, gdybym traktował tę naszą dziecinną zabawę w kategoriach gry wstępnej, to zaproponowałbym żebyś po każdej wygranej zdejmował ze mnie fragment ubrania, który wybierzesz – podszedł powoli do stołu, przy którym gospodarz już wygodnie usiadł. Wyciągnął dłoń i odebrał mu karty. Przejrzał je bez żadnego skrępowania, sprawdzając czy talia nie jest… zbyt używana i nie zdradza właścicielowi zbyt wiele. Nie chodzi o to, że mu nie ufał. Po prostu, nie lubił grać cudzymi kartami, bo wszystkich mierzył swoją miarą podłego oszusta.
O ile Haruna mógł karty tasować sprawnie, Donatien robił to iście widowiskowo. Podobno ze wszystkiego można zrobić sztukę. Okazało się, że te duże, męskie dłonie, potrafią wykonywać też wymagające sprawności manualnej i precyzji sztuczki. Kartoniki efektownie i w najróżniejszych kombinacjach wędrowały między jego palcami. A wszystko to działo się w tempie, które uniemożliwiało określenie poszczególnych gestów i tym bardziej dodawało temu pokazowi aury czegoś fizycznie niemożliwego. Nim mężczyzna się napatrzył karty w równym stosiku z trzaskiem wylądowały przed nim na stole, a Włoch zajął miejsce naprzeciwko. I rzeczywiście rozpiął marynarkę, ale wynikało to z tego, że takiego zachowania wymaga od każdego mężczyzny w garniturze kultura.
- Rozdajesz

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruna

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Sob Sty 17, 2015 12:10 am

Owszem, był uparty. I bezwzględny. Z zawziętością godną rozpieszczonego pięciolatka był w stanie wymusić na kimś danie mu tego, czego oczekiwał – bez względu na ewentualne ryzyko, niekorzyści czy problemy z tym związane. A już na pewno w głębokim poważaniu miał ewentualną niewygodę tego drugiego, który w rękach Haruny był jedynie pionkiem zapewniającym mu rozrywkę.
- Gry wstępnej? – mruknął, przeciągając głoski, aby pod koniec swojej jakże elokwentnej wypowiedzi, unieść nieznacznie lewy kącik ust ku górze. – Naiwny Donatienie. Gdybym w jakikolwiek sposób zmierzał w tym kierunku, już dawno stałbyś przede mną nagi – stwierdził z pełnym przekonaniem, jednocześnie obserwując sprawne dłonie Włocha, bawiące się kartami. Uzdolnione palce!
Odebrał od niego plik, aby zaraz zacząć rozdawać, nie chcąc dłużej przeciągać tej gry wstępnej do pokera. Zamierzał ograć go, a następnie ukryć przed nim wszystkie jego ubrania, pozwalając mu paradować po swoim domu zupełnie nago!
I tak przegrasz, marna poczwaro… – nerwowym gestem odgarnął kosmyk włosów, marszcząc lekko czoło. Czy jego towarzyszka zawsze musiała odzywać się wtedy, gdy absolutnie nie powinna? Odetchnął krótko, starając się uciszyć swojego osobistego potwora, jednocześnie skupiając wzrok na swoich kartach.
Nie było tak źle…
Naprawdę sądzisz, że będziesz w stanie po prostu się przed nim rozebrać? Jesteś obrzydliwą larwą. Żałosny Haruno…
Zignorował ją.
- Jakieś karty do wymiany? – zwrócił się w kierunku Włocha, mówiąc jak gdyby nigdy nic. Jakby wcale nie szalał wewnątrz siebie, walcząc o zachowanie gry pozorów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Donatien Moretti
Nauczyciel włoskiego
avatar

Liczba postów : 115
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   Wto Sty 20, 2015 10:58 am

Spojrzał na niego i był nieco zaskoczony formą pokera, w jakiego grają. Zapewne sam był raczej przyzwyczajony do tej wersji, w której na stół wykładany jest flop i nie ma mowy o żadnych wymianach. W jakiejkolwiek formie by nie zagrali, nadal jednak wszystko zależało od szczęścia. Poker może być grą psychologiczną, ale wtedy należy dać graczom możliwość podbijania stawki. W tym wypadku zadecyduje ślepy los, dlatego Donatien nawet nie podniósł rozdanych kart. Położył tylko na nich dłoń.
- Oczywiście, tak przystojny mężczyzna jak Ty bez trudu dostałby ode mnie to, czego pragnie – mówił to głosem filmowego amanta, z odrobiną przesady, ale komplement pozostawał komplementem, nawet, jeśli wypowiedzianym w ten charakterystyczny dla Donatiena, kpiarski sposób. Zabrał dłoń z kart, nie decydując się nawet na nie spojrzeć.
- Nie wymieniam i podbijam stawkę do dwóch rzeczy, które zrzuci z siebie przegrany, co Ty na to? – widać postanowił w tej rozgrywce, pokonać go pewnością siebie, jakby instynktownie wyczuwając jej brak u Haruny. Nie wpatrywał się w niego intensywnie, za co z przyjemnością wodził wzrokiem po bibliotece, doceniając całe pomieszczenie.
Nie traktował rozgrywki zbyt poważnie, ponieważ prawdopodobnie nie odczuwał paraliżującego lęku czy wstydu przed własną nagością. Donatien był w trudnym wieku, gdy na siłę próbował zachować młodość, co właśnie objawiało się połączeniem pijackiego stylu życia i obsesyjną dbałością o wygląd oraz sylwetkę. Byłoby to może żałosne, gdyby nie przynosiło tak zniewalających efektów.
Powrócił wzrokiem do Haruny, może dochodząc do wniosku, że stanowi on jednak ciekawszy obiekt niż otaczające ich bogactwo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Haruna & Donatien   

Powrót do góry Go down
 
Haruna & Donatien
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: