IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bonawentura.

Go down 
AutorWiadomość
Bonawentura

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 22/06/2014

PisanieTemat: Bonawentura.    Sob Gru 13, 2014 11:50 pm

Historia (taki tam punkcik dodatkowy, jakby komu chciało się czytać):
 

Imię i nazwisko: Bonawentura Winiarski
Pseudonim: Bon, Bono, Bonio, Bonek

Wiek: 29 lat
Pochodzenie: Polska. Warząchewka Polska dokładniej.
Rodzina: Jedynak. Matka nie żyje, z ojcem nie utrzymuje kontaktu.
Orientacja: nohomo, pls
Grupa: Mieszkańcy

Charakter: Och, tak… charakter Bonawentury, mówisz? To jeden z tych kolesi, którzy zazwyczaj czają się w ciemnych zaułkach, żeby spuścić ci rasowy wpierdol – przynajmniej tak może wyglądać na pierwszy, drugi, piętnasty i sześćsetny rzut oka. A to, za przeproszeniem, gówno prawda. Znaczy tak teraz, bo dawniej nie raz i dwa zdarzało mu się przystawać w takich podejrzanych miejscach i… mniejsza, kogo to obchodzi?
To nie jest spokojny człowiek, ani taki do rany przyłóż, który zawsze wie co powiedzieć i jak pocieszyć człowieka w kłopocie. Przeciwnie. Skończony nerwus, którego byle krzywe spojrzenie może doprowadzić do szczerej, szewskiej pasji, a gdy pociesza człowieka – a przynajmniej, ha, próbuje – to największym osiągnięciem dla niego jest zdawkowe poklepanie po plecach ze słowami „nie maż się jak baba”. Ot, szorstkie to jak papier ścierny, prędzej dobije, niż faktycznie powie coś, co mogłoby człowiekowi polepszyć nastrój. Życie-chuj, jak to mówią.
Za to niekiedy potrafi rozweselić. Palnie jakiś durny kawał o trzech żółtych kuleczkach, albo blondynce i rowerze, a czasami sama jego nieporadność i niewiedza, jak zachowywać się przy osobie w humorze złym lub w depresji potrafi rozpierdolić na kawałeczki. Czasami – raz pomaga, a innym razem dołuje jeszcze bardziej, koło fortuny, cholera. Ale, tak nawiasem mówiąc, to Bono ma całkiem wysoce rozwinięte poczucie humoru i nie bawią go same prymitywne żarty – nawet jeśli te należą do tych zabawniejszych w jego mniemaniu.
Och, tak, lepiej nigdy nie pytać go, co naprawdę o kimś lub o czymś myśli, bo należy do grona tych ludzi, którzy wypalą absolutnie wszystko i to perfekcyjnie szczerze bez względu na okoliczności. Albo fakt, że osoba o którą chodzi, stoi właśnie obok. Generalnie język ma niewyparzony i zbyt długi, ktoś zdecydowanie powinien go ukrócić, lub chociaż utemperować, żeby tak nie pieprzył wszystkiego, co mu ślina do gęby tylko przyniesie. Niestety. Gdy dorzuci się do tego te jego słabe nerwy, można z miejsca uzyskać bójkę, rozpierdol albo przynajmniej kłótnię, w której pięści w ruch idą bardzo szybko.
Niekiedy leniwiec ostatni. Każdy miewa takie dni, gdy tyłek nagle staje się jebitnie ciężki i za cholerę nie da się go podnieść. Lenistwo Bona objawia się w nieco inny sposób, bo on nie dość, że wychodzi do z domu, to jeszcze wlecze się na najbliższą siłownię, coby napieprzać w worek treningowy albo idzie biegać. W ogóle to ludzie czasami dziwnie na niego patrzą, kiedy sobie biegnie na pełnej piździe przez park z fajkiem w zębach. To takie trochę mało naturalne.
Co jeszcze? Cóż, Bonawentura nie jest zbyt miły w obejściu. Raczej jak płot z drutu kolczastego, ale o ile tylko komuś uda się z nim pogadać, to niekiedy nawet idzie go polubić. Czasami. Niektórzy ludzie po prostu już tak mają, że za nic w świecie nie potrafią się z tym rzeczonym światem dogadać.

Wygląd: Dryblas. Ostatni dryblas, przecież to ma prawie dwa metry i na dodatek waży jakąś setkę. W przybliżeniu. Całkiem w barkach szeroki, zbudowany dobrze i widać, że typem kanapowca to on nie jest i to już na pierwszy rzut oka – wtedy właściwie wygląda jak typ spod ciemnej gwiazdy, który zaraz zapyta, czy może masz jakiś problem.
Ślepia. Oczy ma ciemne – brązowe dokładniej. Ni to wyłupiaste, ni wklęsłe, ani nie osadzone zbyt blisko siebie, ani za daleko. Normalnie walnięte w takim miejscu, gdzie oczy znajdować się powinny. Rzęs to on długich nie ma, za to ciemne i gęste dosyć. Brwi też ma, obie nawet. Czarne jak jego kudły, proste, ale pewnie zrastałyby się w monobrew, gdyby nie zwracał na to uwagi i czegoś w tym kierunku nie robił . Może to i facet, ale no kurwa, akurat zrośnięta brew wygląda raczej kurewsko obrzydliwie i nie ten tego. I dumnie dzierży bliznę na brwi lewej. Sam nie pamięta, skąd w ogóle ją tam ma – pewnie ktoś mu czymś po ludzku przyjebał, a Bono nie wie nawet, co to u licha, było.
Nos! Bon ma nos – dziwne jak cholera, nie? – lecz bardzo wyraźnie widać, że swego czasu ktoś ostro mu w niego przywalił i połamał. Wprawdzie nastawiony został, ale skrzywienie po tym zostało. I szrama. Taka drobna kreseczka u nasady nosa.
Kudły. Czarne, krótkie, boki wygolone. Żadnych kolczyków czy tatuaży. Usta szerokie, często wysuszone na wiór, bo przecież takie rzeczy do ochrony warg przed zimnem są pedalskie. Łapy Bono ma duże, szorstkie jak diabli, często upstrzone masą otarć, zadrapań albo po prostu pozawijane w bandaże. Paznokcie zawsze krótkie. Generalnie to nie jest jakiś szczególnie charakterystyczny. Prócz wzrostu.

Największe wady:
- nerwus, nerwusek, bardzo łatwy do wyprowadzenia z równowagi. Ha, mało tego, nie dość, że się wścieknie, to najprawdopodobniej zaraz rzuci się z pięściami, bo działa jak cholerny automat. Jeśli tylko załączy mu się tryb „wkurwienia na świat”, zaraz ma ochotę coś rozwalić, komuś w mordę dać albo po prostu wyżyć się w jakikolwiek sposób i bez względu na konsekwencje. Ot, wyłącza mu się logiczne myślenie i tyle,
- pali, palacz. I to jak ostatni smok. Potrafi bez większych problemów wypalić paczkę dziennie, a gdy jeszcze tego samego dnia zżera go stres, to i półtora pójdzie się przysłowiowo jebać,
- szczery, szczery jak diabli i do bólu czasami. I to nie w stopniu takim, że podpadałoby to pod zaletę. On najzwyczajniej nie wie, kiedy powinien zatrzymać jednak język za zębami i nie pieprzyć tego, co mu ślina na język przyniesie. A za tym, o zgrozo, zazwyczaj stoi piącha wbita prosto w mordę,
- ogólnie jest kawałem ciężkiego kloca z żelbetonu i bardzo często nie łapie aluzji, brakuje mu empatii i inne takie bzdety,

Zainteresowania:
- informatyka. Tak po prostu, lubi się babrać we wnętrznościach biosu albo po prostu we wnętrznościach sprzętu elektronicznego. Usterki naprawi, dysk sformatuje, procesor podkręci i ogólnie weźmie i się pobawi, a jeśli coś zepsuje w czasie zabawy, to będzie umiał to naprawić. Zazwyczaj. W końcu to tylko programista,
- science-fiction. Książki, filmy, komiksy o tej tematyce. Byleby nie w nadmiarze i byleby były naprawdę dobre,
- muzyka. I to nie tylko ta typowo ciężka, czasami nawet załączy sobie klasykę,
- polityka! Poważnie, da się tym gównem interesować. Ogląda wiadomości, chodzi na wybory, czyta na ten temat i słucha debat politycznych. Serio,
- motoryzacja <333333333333333333333333 motory, samochody, omgomgomg omgomgomg,
- boks. Sport ogólnie, ale sam lubi pójść czasami na siłownię, coby bezsensownie obić temu syntetycznemu gnojowi mordę. Czasami też biega, ale zazwyczaj to za cholerę mu się nie chce.

Dodatkowe:
- skończył studia doktoranckie z informatyki,
- posiłek bez mięsa nie ma prawa nosić nazwy posiłku i  jedzenia,
- kreatyna i cała reszta tego gówna to, no właśnie, tylko gówno,
- mimo całej swojej miłości do jedzenia mięsa pod każdą możliwą postacią, nie pogardzi również szpinakiem. Poważnie lubi szpinak i ogólnie zieleninę, ale tylko i wyłącznie wtedy, jeśli jest dodatkiem do kotleta, karkóweczki czy jeszcze jakiegoś czegoś,
- cukier ssie. Słodycze również, wszystko co gorzkie jest dobre. I owoce, tak,
- właściwie to wcale nie jest anarchistą,
- zdarza mu się bluzgać zdecydowanie zbyt często, a „kurew” używać jako przecinków,
- jest bardzo szczęśliwym posiadaczem Hondy CTX1300. Czerwonej. Odkładał na nią pizdyliard lat, ale… odłożył! I ma!

Miejsce zamieszkania: miasto, centrum, ave miasto, ave centrum. Zwykłe, zwyczajne całkowicie mieszkanie w kamienicy. Pokój, kuchnia, łazienka, kawałek korytarza i nawet kawałek sypialni połączonej z minipracownią (czyli że stoi tam biurko i komputer stacjonarny).
Wykonywany zawód: administrator IT w niedużej, miejskiej korporacji, meh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 25
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Bonawentura.    Nie Gru 14, 2014 12:53 am

Powiem tak - wszystko wygląda przyzwoicie i jest oryginalnie wykonane. Już odpuszczam te przekleństwa, idź w pokoju. Jeśli umknęło mojej uwadze coś istotniejszego, przepraszam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Bonawentura.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Postaci :: Akta postaci-
Skocz do: