IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 CypekxKamyk

Go down 
AutorWiadomość
Camille

avatar

Liczba postów : 200
Join date : 03/04/2014
Age : 24

PisanieTemat: CypekxKamyk   Pią Lis 28, 2014 9:41 pm

Standardowy dzień Camille’a kończył się w BigQ – gejowskim klubie umieszczonym jednej z bocznych uliczek centrum miasta. Ciekawe miejsce pełne ciekawych ludzi. Zazwyczaj chodził tam po to, aby poderwać jakiegoś bogacza, który przez cały wieczór miał stawiać Francuzowi drogie drinki, naiwnie wierząc w to, że coś z tego wyniknie. Ale Camille z gracją tancerza wymykał im się raz po raz, znikając nim to spostrzegli.
Tego dnia nie szukał podobnej rozrywki. Właściwie sam nie był do końca pewien tego, czego szukał. Zajął jeden ze stolików w kącie obszernego pomieszczenia, spokojnie sącząc Martini. Co rusz pomiędzy miękkimi, jędrnymi wargami ukrywał filtr papierosa, zaciągając się nim, aby zaznać cudownej rozkoszy jaką dawała nikotyna.
Wiedział, że cholernie przyciąga uwagę. Zawsze to robił. Wysoki, smukły, długowłosy blondyn o ciele tak androgenicznym, że chwilami mężczyźni dwukrotnie zastanawiali się nim podjęli decyzję o rozpoczęciu rozmowy. A on bawił się nimi, podkreślając swoje damskie cechy subtelnym makijażem. Tego dnia wyglądał jednak nieco bardziej męsko – ubrany w ciemne, potargane jeansy i wysokie, ciężkie glany wydawał się nieco mniej eteryczny, subtelny. Jasną koszulę ukrywał pod skórzaną kurtką, której nie zdjął, wyraźnie zmarznięty. Na nadgarstkach zapięte miał szerokie pieszczochy – uwielbiał te ozdoby. Zawsze kojarzyły mu się z tymi przyjemnymi scenami łóżkowymi, w których ktoś odważył się unieruchomić go przy pomocy grubych, skórzanych kajdan.
Tak, był fetyszystą.
Zgrabnym ruchem zarzucił sobie jasne włosy na lewe ramię, aby ukryć pod nimi bliznę zdobiącą szyję – długą pręgę zdobytą w czasie jednej z bójek. Wodził uważnym, srebrnym spojrzeniem po zgromadzonych, jakby szukał czegoś. Kogoś. Osoby, która zaintryguje go na tyle, aby mógł poświęcić jej swój wieczór.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyprien

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Pią Lis 28, 2014 10:50 pm

To nie on kogoś znalazł, to ten ktoś znalazł Camila. Dla odmiany.
Niezbyt wysoki, szczupły mężczyzna stanął przy stoliku blondyna i uważnym, nieco zbyt natarczywym spojrzeniem przyglądał się jego twarzy. Nie ślinił się jak cała masa innych facetów. Patrzył jakby był w stu procentach pewny wszystkich swoich założeń, ale cholernie ciężko było określi jakie to założenia. Nie wyróżniał się jakoś szczególnie, choć może? W końcu w znoszonych ciuchach o barwie worka kartofli jest się całkiem widocznym na tle pstrokatej hałastry bywalców klubu. Cóż, albo nie miał gustu, albo kompletnie nie zwracał uwagi na swój strój. W tym wypadku to drugie było prawdą. Poza tym, nie lubił ubrań i dlatego nie przykładał do nich wagi.
Do BigQ przyszedł pierwszy raz i to również było widać. W niczym nie przypominał reszty wesołych homoseksualistów. Nie oglądał się na ludzi, nie zwracał uwagi na zaczepki, choć tych było niewiele. I dzięki bogom, kompletnie nie trawił dzisiaj natarczywych ludzi.
Oparł się dłońmi o blat stołu, przechylił się. Kasztanowe włosy zsunęły się z jego ramion i ukryły upstrzone piegami oblicze głębszym cieniem. Jedynie zielone oczy wybijały się na tle ciemnych barw niepokojącą intensywnością. Choć może była to zasługa samego spojrzenia? Zatrzymał twarz kilka centymetrów od nosa blondyna i bez zbędnych wstępów przekazał mu swoją myśl.
- Chcę cię namalować.



_________________
„Zaufaj tylko warg splotom,
bełkotom niezrozumiałym,
gestom w próżni zawisłym,
niedoskonałym.”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Camille

avatar

Liczba postów : 200
Join date : 03/04/2014
Age : 24

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Pią Lis 28, 2014 11:32 pm

Spokojnie zaciągnął się papierosem, obserwując tego ekscentrycznego osobnika, który parł przez zatłoczony parkiet, nie zatrzymując się tam ani na krótką chwilę. Miał cel i ewidentnie zmierzał w jego kierunku… A Camille – zaciekawiony tym nietypowym obrazkiem – obserwował go bardzo uważnie, nie siląc się przy tym na chociażby odrobinę dyskrecji.
Bywał bezczelny. Zwłaszcza wtedy, kiedy patrzył na kogoś. Jak w tej sytuacji.
Gdy mężczyzna zatrzymał się przy jego stoliku, Francuz nieznacznie uniósł podbródek ku górze, jednocześnie mocno zaciągając się papierosem, kończąc go tym jednym pociągnięciem. Namalować… Znał różnych świrów. Wariatów, szaleńców. Najciekawsi byli artyści i fanatycy religijni. To jedno zdanie, które wypowiedział nieznajomy, wystarczyło aby przyciągnąć uwagę Camille’a.
- Z zasady… – zaczął spokojnie, gasząc peta w stalowej popielnicy. – Najpierw stawiają mi drinka. Niemoralne propozycje padają, gdy sami już nie są w stanie chodzić sprawnie po linii prostej – odparł, odsuwając się nieco od natarczywego gościa. Ale nie miał nic przeciwko jego postawie. Była intrygująca.
W jednej chwili blondyn zrozumiał, czego tego wieczoru potrzebował. Czegoś nietypowego. A to, co działo się między nimi, już po pierwszych sekundach wydało mu się cholernie nietypowym zjawiskiem.
Rozejrzał się wokół raz jeszcze, chcąc mieć pewność, że faktycznie tego dnia w BigQ nie spotka nic ani nikogo bardziej interesującego niż ten szalony artysta. Chwilę później sięgnął po ciemny szal, który dotychczas zajmował miejsce obok niego; sprawnie owinął go wokół smukłej szyi, po czy podniósł się z miejsca.
- Nie radzę prób uprowadzenia, gwałtu czy pobicia. Tylko ty na tym ucierpisz, zaręczam – rzucił zupełnie swobodnie, wciskając smukłe dłonie do kieszeni skórzanej kurtki, po czym skinął na niego. Ruszył przed siebie, zmierzając do wyjścia. Przez zatłoczony parkiet przechodził bez większego problemu, nie siląc się na wpasowanie swojego ciała w tę zwartą masę. Po prostu parł przed siebie pewnym krokiem, a ludzie automatycznie odsuwali się, najpewniej tego nieświadomi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyprien

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Sob Lis 29, 2014 1:28 am

Może gdyby Camile tak bezczelnie się na niego nie patrzył, mężczyzna zrezygnowałby ze swojego pomysłu. Natarczywość spojrzenia, jego pewność, było tym, co go przyciągnęło zamiast odstraszyć. Właśnie wtedy stał się pewniejszy swego wyboru. Miał wizję, wiedział jak chce go namalować. Pewność i delikatność - piękny kontrast. Wspaniale będzie móc ubrać to w śnieżną biel i czerwień krwi.
Słysząc odpowiedź, zdumiony zamrugał. Burząc wcześniejszą aurę tajemniczości i zdecydowania wyprostował się, spojrzał w kierunku baru jakby naprawdę rozważał czy nie pójść tam i nie przynieść jakiegoś trunku. Zapewne tak by się stało, gdyby nie zachowanie blondyna, które znów skupiło uwagę malarza. Poza tym... co było niemoralnego w chęci namalowania kogoś? Wprawdzie Cyprien malował akty, ale to przecież dla sztuki, a nie by zaspokajać własne żądze. Niby jedno drugiemu specjalnie nie przeszkadzało, jednak wszystko po kolei. Sztuka zawsze na pierwszym miejscu. Z resztą, Cyprien nie miał w zwyczaju szukać sobie kochanków na jedną noc, a o sypianiu z modelami zwykle nie było mowy. Przy malarzu Camile mógł czuć się bezpiecznie jak nigdy dotąd.
- Mogę coś kupić po drodze, nie lubię pić w takich miejscach. - Przy dłuższym zdaniu doskonale słychać było francuski akcent. Jego słowa mogły być nawet niezrozumiałe, szczególnie, że wnętrze klubu nie należało do cichych. Cofnął się dając towarzyszowi więcej przestrzeni. W duchu ucieszył się, że mężczyzna, choć nie wykazał szczególnej radości, zgodził się na tę nagłą propozycję. A gdyby się nie zgodził? Zapewne Cyprien spróbowałby jakoś go przekonać...
- Nie zrobię niczego, czego sam byś nie chciał. Poza tym, czy ja ci wyglądam na gwałciciela? - Roześmiał się pogodnie nie dodając do swych słów nawet szczypty ironii, i ruszył za nim korzystając z tego, że torował drogę przez zatłoczony klub.
Gdy wyszli na zewnątrz rudzielec odetchnął chłodnym powietrzem. Tu było zdecydowanie przyjemniej. Zapiął bury płaszcz, ale nie schował rąk do kieszeni. Swobodnie chwycił blondyna za przedramię ciągnąc ku głównej ulicy. Wyglądał na uradowanego w zabawny, nieco infantylny sposób. Ten zaś sprawiał, że ludzie zaczynali albo bardziej na niego uważać, albo bardziej mu ufać. - To niedaleko - zapewnił.
Prócz tego niewiele mówił. Zatrzymał się jedynie na chwilę by kupić alkohol, tym samym wywiązując się z tej zabawnej zasady, której nie rozumiał.

Poddasze zaadaptowane na mieszkanie mieściło się na piątym piętrze kamienicy. Weszli po drewnianych, trzeszczących schodach na samą górę, a wnętrze studia powitało ich nieco obdrapanymi ścianami i naprawdę małą ilością wyposażenia. Większość miejsca zajmowały sztalugi oraz poopierane o ściany, a także o siebie nawzajem dziesiątki obrazów. Prócz tego proste łóżko, komoda gdzieś pod wolną ścianą, stół z dwoma krzesłami, prosta półka na książki i mała kuchnia wciśnięta w kąt pomieszczenia. Minimalistycznie prawdopodobnie z braku funduszy. Najwyraźniej nie można było liczyć na to, że artysta zapłaci swemu modelowi za jego ciężką pracę.
Cyprien wpuścił gościa, zapalił światło i zamknął drzwi. Zsunął z ramion płaszcz odwieszając go na oparcie krzesła.
- Rozgość się. Obawiam się, że nie mam kieliszków, więc... - Wzruszył ramionami nie dokańczając. Wyciągnął z torby butelkę wina, którą odstawił na stół, a potem odwrócił się do blondyna i uśmiechnął szeroko, niepokojąco szczerze. W ogóle Cyprien od samego początku przejawiał swobodę nietypową dla ledwie co poznanych ludzi. Może więc miał coś do ukrycia i biednemu blondynowi przyjdzie się zmierzyć z psychopatą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Camille

avatar

Liczba postów : 200
Join date : 03/04/2014
Age : 24

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Sob Lis 29, 2014 2:34 pm

Sprawa zdawała się być bardzo prosta. Camille był uzależniony od adrenaliny znacznie bardziej niż od seksu – a to niemały wyczyn! Właściwie całe jego życie napędzane było nieodpowiednimi uzależnieniami, dzięki którym mógł wpadać w najrozmaitsze kłopoty.
A on? Bawił się nawet tymi słodkimi problemami, wynosząc z nich zawsze coś dla siebie. Brał z życia więcej niż dawało! A skoro podarowało mu przyjemny wieczór w towarzystwie ekscentrycznego artysty, on zamierzał wykorzystać ten dar najlepiej jak potrafił.
Spojrzał badawczo na rękę Cypriena, pozwalając mu jednak się prowadzić. Gdyby chciał, oswobodziłby się bez większego problemu. Nie mówił szczególnie wiele w trakcie tej osobliwej podróży. Raczej skupiał się na zapamiętaniu drogi, doskonale wiedząc, że ta wiedza może okazać się niezwykle przydatną. Jednocześnie nie odsuwał się od nieznajomego – trzymany pod ramię, szedł krokiem dopasowanym do prędkości malarza, nie potrafiąc zgasić figlarnego błysku w spojrzeniu. To będzie naprawdę dobry wieczór.
Aż w końcu dotarli na miejsce. Piękne poddasze. W gruncie rzeczy – zawsze marzył o takim mieszkaniu. W czasie swoich dni gorszego nastroju, mógłby wystawić penisa za okno i podlać kwiatki sąsiadki mieszkającej piętro niżej. Dlaczego nie? Nie sądził, aby w prawie istniał jakikolwiek zapis stwierdzający, że podobne postępowanie jest nieodpowiednie.
- Tak nie wygląda mieszkanie gwałciciela – nawiązał do jego wcześniejszej wypowiedzi, wchodząc do środka i rozglądając się wokół uważnym spojrzeniem. Wzrok zatrzymał dopiero na Cyprienie, przechylając lekko głowę w bok. Tak, potrzebował alkoholu. – Nie widzę większego problemu – stwierdził zupełnie swobodnie, wyjmując butelkę z jego ręki. Przysiadł na jednym z krzeseł, aby tam sprawnie rozprawić się z zakrętką. Gdy się jej pozbył, pociągnął kilka głębszych łyków prosto z butelki, nie kłopocząc się kielichami czy kulturą. Nigdy nie zawracał sobie głowy takimi drobiazgami. Właściwie to namiętnie łamał wszystkie normy dobrego zachowania.
- Jaka jest twoja koncepcja? – zapytał po chwili, odstawiając alkohol na bok. Pochylił się, aby sprawnie rozwiązać glany i zsunąć je ze szczupłych łydek, odsłaniając raczej drobne stopy. Następnie wstał i pozbył się skórzanej kurtki. – Chcę pozować nago. Wpasuj się w to, Cyprienie – oznajmił, odgarniając włosy z twarzy, zarzucając je sobie na ramię tak jak w barze, zupełnie nieświadomie dbając o ukrywanie nieestetycznej blizny. Jego zdaniem nie była szczególnie zachęcająca. Chyba, że na tym pokręconym świecie przyszłoby mu spotkać wampira. Wówczas mógłby zyskać na atrakcyjności, z całą pewnością.
Odłożył kurtkę na krzesło, które przed chwilą zajmował. W ślad za nią poszły… Spodnie. Bez krzty skrępowania zsunął obcisłe, potargane jeansy ze smukłych bioder i odłożył ja na bok, zostając w nieco za dużej, niedokładnie zapiętej białej koszuli i obcisłych, czarnych bokserkach. Jego ciało ozdabiały już tylko pieszczochy oraz kilka swobodnie zwisających, zgrabnych łańcuszków zawieszonych na szyi.
- Opowiedz mi o swojej koncepcji. Nie będę biernym modelem – zaznaczył, podchodząc do okna, aby wyjrzeć na zewnątrz. Ot tak, przeciągając ten ekscytujący moment.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyprien

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Nie Lis 30, 2014 2:56 am

Patrząc na sytuację z perspektywy blondyna, mogła wydawać się nieco nietypowa, ale gdy tylko spojrzeć przez ramię Cyprienowi, wychodziło na to, ze musiał robić coś takiego już dziesiątki razy. Pewność w zachowaniu, a także ta w wybieranych ludzi, budziła niepokój. Skąd wiedział, że wybrał szczerego człowieka, a nie krwiożerczego mordercę? To tylko bardziej potęgowało wrażenie, jakoby sam stanowił zagrożenie. Ale nie, nie. Nic z tych rzeczy. Cyprien był po prostu piekielnie... romantyczny. A w tym swoim romantyzmie nieco naiwny. Cóż, jeszcze nigdy nie stała mu się fizyczna krzywda, więc może miał dar do wyłuskiwania z tłumu tych właściwych ludzi? Albo zwyczajnie głupie szczęście.
- Czyżbyś wiedział jak wygląda mieszkanie gwałciciela? - nawiązał do uwagi swego towarzysza podczas rozstawiania wolnej sztalugi, ale w ogóle nie skupiał się na tym temacie. To jak nawiązywanie do kompletnie nieistotnych kwestii, które w jego mniemaniu należało pomijać. Z przyzwyczajenia jednak czepiał się tego, co ludzie odbierają jako właściwe. Tak zawsze było łatwiej.
Widząc kątem oka, że Camille otworzył butelkę, uśmiechnął się. Właściwie dość często się uśmiechał. I tak jak nie robił tego do obcych ludzi, tak każdy kto stał mu się choć odrobinę bliższy mógł liczyć na widok rozpogodzonej twarzy. Odwrócił się szukając wolnego płótna i gdzieś z za obrazem korpulentnej, roznegliżowanej damy znalazł jeden. Zdmuchnął niewidzialny pyłek z krawędzi, przebiegł po niej długimi palcami w niemal pieszczotliwym geście. Gdy zabrał się za rozstawianie, padło pytanie na które z łatwością mógł odpowiedzieć, ale... nie chciał. Też coś, niech wyczeka by sam mógł zobaczyć efekt końcowy. Zawsze w takich chwilach przypominał mu się Kruk, który jako jedyny do tej pory wykazał się ponadprzeciętną wytrwałością.
Poprzedni uśmiech stał się nieco lisi. Podniósł spojrzenie na rozbierającego się mężczyznę i... poczuł charakterystyczne łaskotanie gdzieś na krańcach świadomości. Kompletnie nieodpowiednie i niefachowe, jak sam by to określił. Głupia sprawa... właśnie zrozumiał, że zainteresowanie ciałem tego konkretnego mężczyzny jest kierowane nie tylko chęcią uchwycenia jego nietuzinkowego piękna, ale też czymś zupełnie ludzkim. Ledwie zauważalnie zmarszczył nos. Głupio będzie malować ze wzwodem, poza tym zawsze wtedy nie mógł się skupić. Beznadzieja nad beznadziejności!
- Doskonale o tym wiem. - Odparł nie rezygnując ze swobodnego tonu, odpędzając od siebie natrętne, wyjątkowo nieodpowiednie myśli. Chwycił kubeczek z pędzlami i pudełko farb. Wszystko przygotowywał tak, jak zwykle miał w zwyczaju.
Słysząc kolejne słowa, zerknął na stojącego przy oknie blondyna. Nieświadomie uniósł do ust dłoń i przygryzł kostkę wskazującego palca. Naprawdę nie chciał słyszeć w tym zdaniu dwuznaczności, choćby dlatego, że nigdy nie wymagał od swoich modeli konkretnych pozycji utrzymywanych godzinami. Jemu wystarczyło spoglądanie na ciało, a wyobraźnia sama układała je w takie pozycje jakie sobie wymyślił. Lubił na wyrost nazywać to darem, choć może w istocie było jakimś wybitnym talentem? Teraz jednak wyobraźnia posunęła się o krok dalej. Czyżby samotność ostatnich kilku miesięcy aż tak zaczęła mu doskwierać, by chuć zniweczyła artystyczne plany? Och, to wszystko było nazwane tak brzydko, topornie. By się przed tym obronić, Cyprien odruchowo nadał temu głębszy sens. Przyjął pragnienie świadomie i równie świadomie postanowił je zaspokoić. Potrafił, prawda? Wciąż to potrafił... Odłożył trzymany w dłoni pędzel na półeczkę sztalugi. Podszedł do mężczyzny, chwycił jego dłoń i odciągnął go od okna. Śmiało zmniejszył dystans, stając zdecydowanie bliżej niż wypadało. Spojrzał mu prosto w oczy, ale tym razem spojrzenie malarza nie było tak czyste i niewinne. Nie zdawał sobie z tego sprawy, a nawet gdyby, i tak zapewne nie przejąłby się tą szczerością. Za bardzo ją cenił by się jej pozbawiać.
- Wobec tego pozwól mi ją pokazać. Czyny, nie słowa... - Miękki szept. Odwrócił wzrok od stalowych oczu. Spojrzenie przemknęło po szczupłym ramieniu mknąc przez odsłoniętą szyję by zakończyć swą wędrówkę na policzku. Długie palce zuchwale sięgnęły delikatnej skóry, muskając linię żuchwy i dalej, sunąc po policzku aż do ucha. Zgrabnym, płynnym ruchem wyciągnął z za niego jasne włosy, tym samym pozwalając im na swobodne ułożenie się wokół twarzy i spłynięcie na szczupłe ramię. Malarz uśmiechnął się kącikami ust. Na chwilę pochwycił spojrzenie Camille'a, by już zaraz odsunąć się zostawiając na skórze blondyna widmo delikatnego dotyku. Było to swoistą grą pozorów. Pod maską subtelności kryła się chęć przełamania pierwszej, najważniejszej granicy. Jeśli teraz pęknie, Cyprien będzie wiedział na co może sobie dalej pozwolić. Jeśli zaś w odpowiedzi otrzyma jedynie chłód przyjdzie mu mieć nadzieję, że ochłodzi on nieco zbyt rozgrzaną krew i pomoże swobodnie pracować. Może nawet wolałby tę drugą opcję?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Camille

avatar

Liczba postów : 200
Join date : 03/04/2014
Age : 24

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Nie Lis 30, 2014 11:15 am

Nie odpowiedział na pytanie o mieszkanie gwałciciela, bo sam również uznał tę kwestię za nieszczególnie istotną. Ale bywał w takich miejscach – stamtąd uciekał najszybciej, zostawiając we wspomnianym mieszkaniu jego pobitego właściciela. Dopóki Camille czegoś chciał, wszystko było dobrze. Jednakże w momencie, w którym jego wolna wola zostawała zgłuszona nie z jego inicjatywy, Francuz stawał się nieco mniej przyjacielsko nastawiony…
Uniósł badawcze spojrzenie na Cypriena, gdy ten rozkładał sztalugę, a następnie umieszczał na niej płótno. Lubił artystów i poniekąd ubolewał nad swoim brakiem talentu. Może wówczas jego lodówka nie stałaby wiecznie pusta, a on nie musiałby podrywać dzianych kolesi w barze, aby móc napić się dobrego alkoholu! Dyskretnie rozejrzał się po pomieszczeniu, uświadamiając sobie, jak mylne są te założenia.
Artyści nie posiadają grubych milionów. Ale przynajmniej sprawiają wrażenie osób, którym pieniądze są w zupełności zbyteczne. Żyją sztuką. Jak Cyprien.
- Hm? – mruknął, nie postępując w tył, gdy mężczyzna zbliżył się do niego. Absolutnie. Wręcz sam przysunął się bliżej, chcąc dać mu pełną swobodę w określaniu sposobu w jaki będą pracować. Subtelny dotyk delikatnych palców pełnych niezwykłego wyczucia… To mu się podobało. Czułość i jednocześnie pewna męska, pociągająca siła. Podobało mu się.
- Naprawdę?- westchnął z rozbawieniem, pozwalając mu na tę krótką zabawę z włosami. Nieczęsto ktoś ich dotykał. A jeśli już to robił, to najczęściej w łóżku, doprowadzając Camille do szału. Tego ekscytującego, podniecającego szaleństwa, które tak go uzależniało.
- Teraz wyglądam jak rasowa kokietka… – skomentował swoje nowe uczesanie, opierając swobodnie dłoń na jego ramieniu, aby opuszkami palców sięgnąć jego kosmyków. Delikatne w dotyku, niezwykle miękkie, a przy tym intrygującej barwy… Ładne. Po prostu ładne. Aż przez krótką chwilę sam poczuł niezwykłą chęć zaciśnięcia na jego włosach palców, pociągnięcia za nie i sprowadzenia Cypriena na kolana.
Nieczęsto dominował. A nawet jeśli to robił, nigdy nie doprowadzał podobnych aktów do końca. Zwykł ustępować, odnajdując większe porcje przyjemności po drugiej stronie.
Miał pozować nago. Dlatego też – nie odsuwając się ani na krok od Cypriena – spokojnie zaczął rozpinać kolejne guziki za dużej koszuli, odsłaniając smukły tors. Wolno, nie widząc żadnego powodu do pośpiechu. Aż w końcu koszula wisiała jedynie na jego drobnych ramionach, czekając, aż któryś z nich ją zsunie.
- Mam nadzieję, że spełnię twoje oczekiwania – mruknął niskim, typowo męskim głosem, który tak rozkosznie nie pasował do jego aparycji, a jednocześnie nadawał jej dodatkową porcję niesamowitego uroku.
- Jesteś gotów, mon artiste? – rzucił z figlarnym uśmiechem błąkającym się w kącikach ust, jednocześnie sięgając koszuli, aby zsunąć ją ze smukłego ciała, pozostając już tylko w niezwykle skąpych bokserkach. I ani razu nie uciekł przed nim spojrzeniem. Patrzył mu w oczy zawzięcie, prowokująco wręcz, ciekaw tego jak zareaguje Cyprien.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyprien

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Sro Gru 03, 2014 7:27 pm

Folgowanie swoim pragnieniom w opinii Cypriena było niezwykle sycącym przeżyciem, wartym ryzyka. Wszystko mogło być piękne, trzeba było tylko odpowiednio na to spojrzeć, a niewielu było ludzi, którzy potrafili na równi traktować cierpienie i radość - Cyprien był jednym z tych, którzy potrafili. Wprawdzie tam, wśród rozkrzyczanego tłumu, dławiącego dymu i zmiękczonych przezeń świateł, nie sądził, że to spotkanie potoczy się w ten sposób, ale nie będzie żałował. Nigdy nie żałował swoich wyborów, a nawet jeśli, nie mówił o tym głośno. Teraz też nie zastawiał się nad konsekwencjami swoich posunięć, tym bardziej, że Camille sam wybrał dalszy przebieg ich zapewne krótkiej znajomości. Krótkiej, ale prawdopodobnie niezwykle intensywnej.
Rozbawienie przyszłego modela skwitował zaczepnym uśmiechem. Leniwie kiwnął głową w odpowiedzi na to złośliwe niedowierzanie. Camille zdecydowanie za dużo mówił, a przecież zamiast strzępić język, można było znaleźć mu przyjemniejsze i bardziej aprobujące zajęcie. Przełknął ślinę wyobrażając sobie smak jego warg, ale nie zrobił nic by ich skosztować. Choć teraz każdy śmielszy dotyk kruszył jego wolę, to z drażniącą bezczynnością bawił się w grę, którą sam zaczął. Chciał już teraz, wszystkiego jak najwięcej. Czuć, smakować, pragnąć. Cierpliwość nigdy nie był jego mocną stroną, jednak jeśli chodziło o przyjemność i sztukę, potrafił robić wszystko by tylko były jak najpełniejsze. Dlatego właśnie z pozornym spokojem przyglądał się jak Camille powoli rozpina koszulę. Jedyne na co sobie pozwolił to śmiałe wyobrażenie swoich dłoni wodzących po jasnej skórze modela. Właściwie nie musiałby patrzeć, sam dotyk by wystarczył, tylko nie miał zamiaru jedynie zaspokajać swoich pragnień. Przyrzekł sobie dzisiaj nie zamykać oczu.
Mimo rodzącego się podniecenie nie ustępował Camillowi pod względem rozbawienia i pewności. Kostka wskazującego palca, którą wcześniej ukradkiem przygryzł, teraz oparła się na ustach wodząc po nich w pozornym zamyśleniu. Malarz kontemplował widok jaki się przed nim rysował, ale na jego twarzy nie dobijało się służbowe, suche zainteresowanie, za to doskonale widać było, e podoba mu się to, co widzi. Nic dziwnego, pozornie delikatny Camille miał w sobie pokłady intrygującej pewności oraz siły i najwyraźniej potrafił doskonale z nich korzystać. Cyprien nie miał zamiaru bronić się przed tym swoistym urokiem. Powrócił spojrzeniem do oczu, które wyzywająco patrzyły wprost na niego. Uśmiechnął się kącikami ust, by chwilę po tym zrobić dokładnie to na co miał ochotę od chwili w której Camille pierwszy raz spojrzał na niego w ten prowokujący sposób.
Gwałtownie wczepił długie palce w jasne włosy i oszczędnym, silnym ruchem pociągnął za nie odchylając mu głowę. Być może sprawił wtedy ból, ale ten miał jedynie potęgować przyjemność, być niewinnym kontrastem i być może obietnicą kolejnych takich posunięć. Ciepło jakie niósł ze sobą wilgotny, zachłanny język malarza najpierw rozgrzało wrażliwą skórę szyi, ale nie zatrzymało się tam, leniwie przesuwało się ku górze, jakby Cyprien chciał zapamiętać smak i fakturę pieszczonej skóry. Zatrzymał się dopiero na podbródku, który zaczepnie skubnął zębami powoli też wypuszczając z zaciśniętej dłoni jasne kosmyki. Nie, nie miał zamiaru pozwolić mu się odsuwać. Chciał doprowadzić to do pięknego końca w którym sprawa z koncepcją stanie się zupełnie jasna. Skorzystał z tego, że dostał pozwolenie na jej pokazanie. Drugie ramię oplotło Camilla przyciskając jego niemal nagie ciało, do ciała malarza, tym samym kompletnie likwidując przestrzeń jaka ich jeszcze od siebie oddzielała. Cyprien niecierpliwie przesunął paznokciami po jasnej skórze pleców zostawiając na niej czerwone ślady. Żałował, ze nie nie mógł teraz na nie spojrzeć. Czerwień wydawała mu się pięknie współgrać z bielą ciała mężczyzny. Karmin odbierał mu niewinność. Pragnął to zobaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Camille

avatar

Liczba postów : 200
Join date : 03/04/2014
Age : 24

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Nie Gru 07, 2014 11:41 am

Camille był osobą potwornie sensualną. Czerpał przyjemność wszystkimi swoimi zmysłami, nie wykluczając ani jednego z nich. Chciał smakować, dotykać, czuć, słyszeć, rozkoszować się niezwykłymi zapachami… Pragnął tego wszystkiego naraz, w jak najbardziej intensywnym wydaniu, nawet gdyby mogło się ono okazać czymś bolesnym czy raniącym. To był jego sposób na poznanie świata: kosztować w każdy z możliwych sposobów, najlepiej wykorzystując je wszystkie w jednym momencie.
Był też niezwykle erotyczny, skupiony przede wszystkim na cielesności. Na tym, jaką rozkosz mogło dać mu właśnie ciało. Jego doznania i piękno. A musiał przyznać, że ciało Cypriena – choć okryte materiałami niekoniecznie atrakcyjnymi – już teraz wywierało na nim niezwykłe wrażenie. Chciałby go ugryźć. Wgryźć się w tę piękną szyję, jednocześnie zaciągając się zapachem włosów. Och, wielu rzeczy by chciał.
A najbardziej pragnął przemocy i delikatności. Odpowiednio wyważonych, dawkowanych. Chciałby ich doznawać w jednym momencie.
Może właśnie dlatego był w domu kompletnie nieznanego sobie mężczyzny! I właśnie dlatego stał przed nim jedynie w czarnych bokserkach, nie doznając przy tym ani odrobiny skrępowania. Wiedział, czego pragnie. I zamierzał brać to garściami, z uśmiechem na twarzy i bez wyrzutów sumienia.
Zarejestrował zmianę w spojrzeniu Cypriena i przywitał ją nieco innym uśmiechem. Wygiął usta w ten tajemniczy, potwornie wręcz seksowny sposób, zaraz przygryzając lekko dolną wargę przez krótki moment. Och, jakże pożerała go ciekawość! Do czego będzie odważy się posunąć drugi Francuz?
I wtem poczuł to szarpnięcie. Odruchowo złapał się ramion malarza, ale nie w geście obrony czy walki. Po prostu tak, jakby chciał zmusić go do zachowania tej słodkiej bliskości. I wcale grymas bólu nie wykrzywił jego twarzy, absolutnie. Pojawiła się na niej szczera przyjemność ozdobiona słodkim westchnieniem błądzącym gdzieś pomiędzy pełnymi wargami. Spodobało mu się, owszem. Właściwie, spodobało mu się cholernie.
Kontrastem dla tej brutalności był pełen wyczucia język artysty. Sprawny, niezwykle umiejętny. Aż przez naturalnie lubieżne myśli Camille’a przemknęło wyobrażenie tego organu w innych obszarach ciała. Bardzo podniecające wyobrażenie, którego z pewnością chciałby zasmakować.
Przyciśnięty do drugiego mężczyzny, przeżył rozkoszny dreszcz przebiegający wzdłuż pleców. Niezwykle skupiony na cielesnych doznaniach, przeżywał je znacznie bardziej intensywnie niż ktokolwiek innych – zwyczajne otarcie się dwóch ciał rozgrzewało jego ciało, czyniąc je gotowym na naprawdę wiele… Budziło się w nim pragnienie. Typowo ludzkie podniecenie.
Jakże wielką przewagę miał nad nim malarz. Ubrany, kontrolujący sytuację. Obnażony blondyn powinien czuć się niepewnie... Ale tak wcale nie było. Emanował pewnością siebie. Tak wielką, że nie widziałby problemu w spacerowaniu po okolicy bez jakiegokolwiek odzienia.
Paznokcie na jedwabnej skórze. Kolejne słodkie westchnienie. Mimowolnie wyprężył się w jego ramionach, mocniej przywierając do drugiego ciała, kompletnie niszcząc dystans między nimi. Byli bliżej niż powinni, zdecydowanie.
Dopiero wtedy spojrzał mu w oczy. Uchylił dotychczas zmrużone powieki, aby móc bez słów podzielić się z Cyprienem wszystkim tym, czego doznawał. Srebrne spojrzenie nie traciło blasku, choć mogło się wydać rozkosznie przymglonym.
- Ależ jesteś niepoprawny, Francuzie… – szepnął niskim, niezwykle męskim głosem. Tonem, który tak rozkosznie nie pasował do tej naturalnej subtelności i delikatności. Nie mówiąc nic więcej, zsunął dłonie z jego ramion, aby podążyć nimi wzdłuż boków artysty. Bez pośpiechu. Mieli czas. Mieli dla siebie całą cudowną noc. Noc pełną słodkich namiętności.
Sprawnie wsunął palce pod jego bluzkę, dosięgając brzucha. Boków. Nie rozbierał go, a poznawał. Całym sobą. Każdym drobnym elementem swojego spragnionego ciała. Przysunął się jeszcze bliżej, wręcz napierając na drugiego mężczyznę, jednocześnie doskonale wiedząc, że nie będzie stanowił dla Cypriena przesadnego obciążenia. W końcu sięgnął ustami jego ucha i zamarł w słodkim bezruchu, opierając swój policzek o jego. Intymnie, blisko i słodko niewinnie. Do czasu.
- Pragnę cię, Cyprienie – wyszeptał po długiej chwili emocjonującej ciszy. – Twych dłoni na mym ciele. Obraz zaczeka… Namalujesz mnie po wszystkim. Jestem wówczas piękniejszy – ciche, jakże intymne wyznanie. – Nie pozwolę ci odmówić, Cyprienie. Sprowadzając mnie tu, już się na to zgodziłeś – dodał nieco niższym głosem, jednocześnie przesuwając paznokciami wzdłuż jego boków, pozostawiając po sobie pręgi podobne do tych, którymi artysta ozdobił Camille’a.
Nie powiedział nic więcej. Czekał. Cierpliwie. W tej jednej chwili atmosfera wydała się znacznie cięższa, przesycona wszystkim: zapachami, emocjami, drżeniem niespokojnego, złaknionego ciała. Myślami. Można było odnieść wrażenie, że wszystkie wyobrażenia młodszego Francuza galopują po tym pomieszczeniu, ocierając się o Cypriena, podsycając atmosferę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyprien

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Nie Gru 07, 2014 7:46 pm

Zwykle Cyprien był bardzo szczery w okazywaniu wszystkich uczuć jakie w danej chwili w nim grały, jednak teraz, umyślnie nie pokazywał wszystkiego. Nawet rozognione srebrzyste oczy, których spojrzenie wydzierało mu duszę i rozpalało trzewia, nie zmusiły go do pokazania całej tej ferii uczuć jaka go rozpierała. Karmił się podnieceniem swego niedoszłego modela pozwalając, by zobaczył jedynie ułamek prawdziwego pożądania. Czasem lubił się droczyć, tym bardziej, że na odarcie zasłon przyjdzie jeszcze czas. Tak... mieli mnóstwo czasu.
Słowa o niepoprawności skwitował kolejnym, tym razem kpiącym uśmiechem. Naprawdę miał ochotę zatkać mu usta, może nawet nie koniecznie własnymi. I już sam nie wiedział czy z przekory, czy przemożnej chęci splecenia ze sobą śliskich języków, wszak przyjemnie było słuchać niskiego, mrukliwego głosu Camilla.
Przymknął oczy czując dotyk dłoni na odkrytej skórze. Bezwiednie oblizał wargi nawet nie zdając sobie sprawy, że w zestawieniu z poważnym obliczem wyglądało to bardzo lubieżnie. Tym jednym, subtelnym gestem pokazał więcej niż chciał, ale jakie to miało znaczenie? Przecież obaj doskonale wiedzieli czego pragną.
Oczywiście nie cofnął się czując napierające na siebie ciało. Przyjął bliskość przesuwając ciepłymi dłońmi po plecach mężczyzny. I można by odebrać ten gest jako zupełnie niewinny gdyby nie miał w sobie znajomego zniecierpliwienia. Byli tak blisko... Bariera w postaci ubrań zaczynała irytować, ale nim malarz zdążył skupić się na palącej chęci poczucia na ciele ciepła Camilla, gorący oddech sparzył mu ucho.
Głęboki, tłumiony oddech osiadał ciepłą lepkością na jasnej skórze szyi Camilla, którą Cyprien miał teraz w zasięgu ust. Ukąsił z wyczuciem wsłuchując się w szum płynącej w żyłach krwi. Rozpalony pożądaniem głos wywołał przyjemny dreszcz za sprawą którego ciało pokryło się gęsią skórką. Dwa słowa, a ich wymowność zarezerwowana dla kochanków, przyjemnie pieściła ego. Czy można tak naprawdę pragnąć kogoś, kogo kompletnie się nie znało? Można było pragnąć ciała. Z pragnieniem duszy było inaczej. Pomiędzy nimi była jedynie cielesność, i to jej Cyprien nadał teraz największą wartość. Gdyby skupił się na mniej przyziemnych aspektach, mógłby stracić pewność.
Głośno wciągnął powietrze obnażając przy tym zęby. Paznokcie na skórze. Tym razem to jego ciało wyprężyło się w ramionach Camilla, ale trwało to zaledwie chwilę. Po tym bowiem, Cyprien cofnął głowę i tym razem nie kryjąc już pożądania, które wyostrzyło drapieżnie rysy jego twarzy, syknął mu w usta, powoli artykułując słowa.
- Wyglądam jakbym miał zamiar odmówić? - Zostawił mu ułamek sekundy na zastanowienie się, potem chwycił go za kark, uniemożliwiając odsunięcie i w końcu pozwolił sobie spróbować pełnych ust. Nie był delikatny, choć z brutalnością też nie miał wiele wspólnego. Był zachłanny. Pokazał, że na to czekał, a gdy już otrzymał możliwość zaspokojenia pragnienia, nie odsunie się zbyt szybko. Język, podobnie jak palce był równie niecierpliwy, co tworzyło kontrast z pozornym spokojem jaki starał się wykazywać. Z resztą, teraz to obojętne. Wsunął udo między nogi Camilla i otarł się lędźwiami o jego lędźwie. Zamruczał. Naparł na niego, kierując dwa splecione ciała w kierunku stołu. Nie szczędził siły, dlatego gdy naparli na mebel, ten z jękiem dezaprobaty nieco się przesunął. Nie zwrócił na to uwagi. Oderwał się od słodkich ust tylko po to, by boleśnie ukąsić szyję, a za chwilę namiętnie ucałować podrażnioną skórę. Długie palce błądziły po plecach co i raz zaczepiając je paznokciami, ale mniej intensywnie niż poprzednio. Malarz całym sobą wyrażał zachłanność i chęć. O swojej koncepcji już nie wspomniał, zapewne dlatego, że Camille odgadł ją bezbłędnie.

_________________
„Zaufaj tylko warg splotom,
bełkotom niezrozumiałym,
gestom w próżni zawisłym,
niedoskonałym.”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Camille

avatar

Liczba postów : 200
Join date : 03/04/2014
Age : 24

PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   Nie Gru 14, 2014 11:56 am

Kochał namiętność. Żar, ogień i to słodkie zniecierpliwienie. Pragnął doznawać całym sobą, odnajdując w przyjemności potężne dawki niezbędnej do życia energii. To go nakręcało. Był w stanie w samym seksie znaleźć esencję życia, aby czerpać z niej wszystko to, co dawała. A może – swoim nawykiem – brać więcej niż dostawał.
Pchnięty na stół, automatycznie zacisnął ręce na ramionach Cypriena, jakby w ten sposób zamierzał uchronić się przed ewentualnym upadkiem. Ranił jasną skórę długimi paznokciami, odnajdując w tym niezwykłą uciechę.
Nie przerwał pocałunku ani na moment, poddając się tym słodkim doznaniom i rozkosznemu zniecierpliwieniu. Ich języki splatały się ze sobą, ale niekoniecznie walczyły – Camille czerpał przyjemność ze swej uległości, doskonale wiedząc co sprawia mu największą rozkosz. Nie szukał bitwy o dominację, nie potrzebował jej.
Objął jego wargę swoimi i przygryzł lekko, dopiero po tym geście przerywając słodką pieszczotę. Chciał patrzeć. Widzieć wszystko. I właśnie dlatego drżące dłonie sięgnęły koszuli malarza, aby energicznym ruchem pozbawić go niej. Gdy mocniej przycisnął do siebie ciało Cypriena, czuł jego ciepło niemalże całym sobą. Im więcej ciuchów leżało na podłodze, tym większa zaczynała panować między nimi intymność. Ale brakowało wstydu. Dojrzali, znali swe ciała i ich potrzeby.
Wplótł dłoń w niezwykłe kosmyki malarza, aby silnym pociągnięciem odchylić jego głowę w tył, zyskując możliwość spojrzenia mu w oczy. Uważnie, z pewną surowością, ale i tym samym pożądaniem, które go rozpalało.
Stół paskudnie wbijał mu się w ciało. Właśnie dlatego kolejnym silnym pociągnięciem zmusił Cypriena do zamiany miejsc – wymusił na nim oparcie się o mebel, podczas gdy sam zajął jego poprzednie miejsce. Zdecydowanie wygodniej. Przynajmniej do czasu, w którym nie będzie potrzebował oparcia, gdy malarz zacznie pieprzyć go do utraty tchu.
Ale to za chwilę. Za moment.
Znów przylgnął do niego, wsuwając dłonie między ich rozpalone ciała jedynie po to, aby dosięgnąć jego spodni. Kilka sprawnych ruchów, a zamek ustąpił, pozwalając młodszemu Francuzowi na dalszą zabawę ciałem swego towarzysza.
Klęknął. Bez uniżenia w spojrzeniu. Bez zbytecznego umniejszenia swojej wartości. Tylko ktoś tak pewny siebie jak Camille miał możliwość klękania przed innymi, zachowując przy tym stałą świadomość swojej własnej wartości. I umiejętności. Przylgnął wargami do rozpalonego podbrzusza, zostawiając po sobie rząd pojedynczych, subtelnych malinek, zmierzając do tego jednego miejsca. Ale nim odsłonił jego męskość, posłał mu jedno uważne spojrzenie z dołu, mimowolnie unosząc kąciki ust ku górze.
Nieobliczalny chochlik.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: CypekxKamyk   

Powrót do góry Go down
 
CypekxKamyk
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: