IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 StephenxGregor

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 22 ... 40  Next
AutorWiadomość
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 2:01 am

Złe rzeczy. Taak. Był taki czas, w którym Roger walczył sam ze sobą, tocząc jedną z najtrudniejszych walk w życiu. Gorycz i zawód przeciwko wszystkim ideom, które notabene doprowadziły go do tego stanu. Wtedy chciał robić złe rzeczy. Wtedy czerpałby z nich przyjemność, ze zdziwienia i chaosu, jaki by zasiał. Zakopał to chore uczucie głęboko w sobie, ale wyciągnął z niego nauczkę. Czy przez to, że się nie poddał, mógł nazwać się lepszym? Na takie stwierdzenie by się nie ośmielił. Silniejszym? To już bardziej, ale wciąż czuł się słaby, szczególnie w takich momentach jak ten.
– Dzięki... – mruknął. Radzić sobie samemu? No, proszę, proszę. Mówił to ktoś, kto kilka razy zapewnił Kapitana, że wie wiele o różnych organizacjach i że może się przydać. Cóż, tak naprawdę Roger wiedział, że musi sobie radzić sam, nawet jeszcze przed tym, jak przestał ufać nawet współpracownikom.
– To je sobie weź. – Wskazał na jedną z szafek, przy której wcześniej postawił swoją torbę. Nagle coś przyszło mu do głowy. Starał się odgonić tę myśl. To było głupie. Idiotyczne! I ryzykowne. Nie powinien. Nie. Cholera! Akurat wrócił mu humor, a kolejne zdanie wypowiedziane przez Jamesa stworzyło wprost idealną okazję do zażartowania.
Dobrze, że powstrzymał się przed śledzeniem spojrzenia Jamesa, tym razem od początku zupełnie nie zwracając uwagi na jego ubranie... a raczej jego brak.
– Nie. Tym razem będzie czekać kolacja ze świecami. W końcu mamy spędzić ze sobą drugą noc. I być może nie ostatnią, bo jakoś nie spieszy im się z dekorowaniem twojego nowego mieszkanka. – Zaśmiał się i dodał, jakby kontynuował ten temat, chociaż tak naprawdę jak najszybciej chciał go porzucić. – Zdejmę ci opatrunek.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 2:14 am

James nie rozumiał tego całego zamieszania – jego zdaniem wszystko, co działo się do tej pory było zupełnie normalne i nieszczególnie przerażające. W Hydrze bawiono się nim, siejąc spustoszenie we wrażliwym umyśle, aby obudzić to, czym był teraz. Dlatego też nie rozumiał tego całego podenerwowania i kąśliwych uwag.
Bez słowa podniósł się z miejsca i ruszył w stronę wskazanej szafki… Ale zamarł w bezruchu w połowie drogi, oglądając się na Rogera. Zmarszczył lekko czoło.
- Spałeś na podłodze? – rzucił zupełnie luźno, zerkając w kierunku nieposłanego łóżka. Najpewniej wciąż lekko ciepłego… – Mogłeś powiedzieć, zrobiłbym ci miejsce, Kapitanie – odpowiedział w podobnym tonie do tego, jak mówił Stevenson.
Wyciągnął z szafki najprostsze czarne spodnie i ciemną bokserkę, uznając, że w tym będzie mu najwygodniej. Z kpiącym uśmiechem spojrzał w kierunku mężczyzny, kręcąc głową.
- Nowy pokój, powiadasz… Co w nim będzie specjalnego? – rzucił. Właściwie sądził, że to pomieszczenie będzie jego nowym i ostatnim lokum. Czuł się więc naprawdę zaskoczony stwierdzeniem Rogera.
Spojrzał na opatrunek i mimowolnie skrzywił się, ale bez słowa podszedł do mężczyzny, pozwalając mu zająć się tym, co było na jego plecach. Sam stalową dłonią zaczął odlepiać plastry na lewej ręce, zgniatając zużytą gazę w ręce.
- Roger – mruknął, oglądając się na niego krótko przez ramię. Zaraz wrócił spojrzeniem do podziwiania kafelek na podłodze, nieświadomie marszcząc lekko brwi. – Pamiętałem Edith od dawna… Jeszcze na jakiś czas przed tym, gdy zlecono mi zabicie cię – przyznał, najwyraźniej samemu nie wiedząc, dlaczego akurat to wspomnienie pojawiło się w jego umyśle.
Beznamiętny. Wyprany z emocji. Obojętny. Głos.
Choć może nieco zagubiony?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 3:28 am

Obawiał się jego reakcji, ale to było raczej napięcie pełne ciekawości, niż strachu. Oho!
– Na... krześle. – Nie musiał kłamać, przecież częściowo spał siedząc. Tak, tak.
Zaśmiał się. Dobry żart! Spać razem. Tu! Cóż za poczucie humoru! Ale... Cholera. Spać razem... jak kiedyś. Roger lekko zacisnął usta i spojrzał na stół, na kartki, lekko przechylając głowę, jakby jeszcze coś chciał doczytać. Musiał zawrócić myśli z tego toru, bo to nie było dobre. Wiedział, że nie może być poddenerwowany, bo James to zauważy. Spokój. Potrafił się uspokajać w o wiele gorszych sytuacjach, jednak z niezauważalną ulgą przyjął zmianę tematu.
– Podobno tapetują ściany... tym. – Skinieniem głowy wskazał na 'spinacz'. Nie rozgadywał się na ten temat, bo sam do pomysłu podchodził sceptycznie. Z drugiej strony, jeśli miałby zapewnić bezpieczeństwo to takie udziwnienie było małą ceną.
Wstał i cały czas zachowując naturalny spokój zajął się odruchowo jak najdelikatniejszym odklejaniem opatrunków. Niewiele przy tym myślał... i w tej chwili to było najlepsze wyjście.
Znów dał mu się zaskoczyć. W pierwszej chwili pomyślał, że zrobił coś źle, dlatego gdy James się odwrócił, Kapitan cofnął dłonie. Dlaczego Żołnierz znów poruszył ten temat?
– I wiedziałeś, że to nasza Edith? – Zapytał, czując się przynajmniej dziwnie. Miał ochotę objąć mężczyznę albo odepchnąć. Ciężki dzień. Nigdy by nie przypuszczał, że usłyszy coś takiego. Po takim czasie... po tym wszystkim... Czemu James na to pozwolił, czemu dał sobą sterować? Czemu Rogerowi nie udało go się znaleźć? Wbił wzrok w kark Jamesa. Pamiętał jak całował go w tym miejscu, ale też jak celował z broni. Zdusił nerwowy uśmiech i położył rękę na lewym ramieniu Żołnierza. Ot, na chwilę, po prostu. Pierwszy raz pozwolił sobie na dotknięcie go całą powierzchnią dłoni.
Spokojnie wrócił do zdejmowania resztki opatrunków.


_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 11:11 am

Rejestrował, zapamiętywał i analizował reakcje Rogera bardzo uważnie, starając się po prostu wyciągnąć z nich wszystkich odpowiednie wnioski… Ale to było trudne. Nie znał ich relacji. Nie potrafił ocenić niczego! A zwykle radził sobie z takimi rzeczami bez problemu. Walcząc.
Dłuższą chwilę milczał, patrząc przed siebie. Pozornie nawet nie zareagował na jego dłoń… Dopiero po dłuższym momencie stalowa ręka poruszyła się i sięgnęła Rogera. Bardzo wolno i spokojnie, nie chcąc ani go spłoszyć, ani wystraszyć. Ułożył swoją nieludzką dłoń na jego, wciąż milcząc. Naprawdę wiele kosztowała go taka delikatność  – zwykł przy pomocy tego narzędzia okazywać tylko brutalność.
- To wspomnienie wyrwane z kontekstu – przyznał. – Wiem jedynie, że jest ciepłe - zmarszczył lekko czoło, jakby nazwanie tego wszystkiego było dla niego niezwykłym wyzwaniem. - Dobre – mruknął z pewną nostalgią w głosie, zaraz krótko chrząkając, aby pozbyć się tego wrażenia. To była ich Edith.  
W końcu zsunął dłoń, pozwalając znów Rogerowi na  swobodę, jednocześnie samemu spoglądając w stronę spinacza.
- Zabawne… – mruknął. – To mnie napadnięto. To mi zagrażało niebezpieczeństwo. A teraz… Mam dostać po głowie za to, że się broniłem? – prychnął, jednocześnie nie mając siły na kolejną awanturę czy spory.
- Nie jestem brutalny. Jestem zapobiegawczy – stwierdził.
Pokręcił głową, zaraz zerkając przez ramię na Rogera, dopiero po chwili uzmysławiając sobie, jak blisko siebie w tej chwili stoją. Wystarczyłoby przechylić się do tyłu, aby oparł się nagimi plecami o tors Kapitana.
- Pójdę pod prysznic. Nie wychodź stąd – powiedział, nawet nie myśląc o tym, że dodał tę drugą część do swojej wypowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 2:44 pm

Tym razem nie był zaskoczony, przyjął gest Jamesa ze spokojem, po prostu w ciszy go akceptując. Skinął głową, chociaż Żołnierz i tak pewnie tego nie widział. Co jeszcze pamięta? Kiedyś go pewnie o to zapyta, ale nie teraz, chociaż jak zawsze ciężko było opanować ciekawość. Z drugiej strony, jakie to miało znaczenie – wspomnienia któregoś z nich? Zbyt dużo się zmieniło.
Zaśmiał się, nie traktując kolejnych słów do końca poważnie. Żołnierz wspominał o 'dostawaniu po głowie' teraz, w kontekście pokoju, jakby nie zauważają, że wcześniej nie tyle dostał po głowie (na całe szczęście!), co po plecach. Właśnie. Roger zanim się odsunął, uważnie obejrzał rany. Niesamowite. Zdolności regeneracji naprawdę znacznie przewyższały te spotykane u ludzi na co dzień, ale i tak widać było, że James nieźle oberwał.
– Jedno nie wyklucza drugiego. – Cofnął się, zabrał od Żołnierza resztki opatrunków i wraz z tymi, które sam trzymał wyrzucił do kosza. – Myślisz, że teraz też by się coś stało? Nie daliby chwili spokoju? – Jasne, lepiej dmuchać na zimne, oczywiście, że zamierzał zostać. Usiadł przy stole i zajął się kończeniem już prawie wystygłego ryżu.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 3:02 pm

- Po prostu siedź tu – odparł krótko, wzruszając przy tym ramionami, co zaraz wywołało krótkie westchnięcie. Zabolało, kuźwa. Odszedł od Rogera, sięgnął po swoje rzeczy i udał się do łazienki, aby w końcu wziąć prysznic.
Czasami potrzebował takiej chwili sam na sam ze sobą. I właściwie – docierało to do niego dopiero w S.H.I.E.L.D. W Hydrze absolutnie nie miał takiego prawa – budził się na krótki moment, wypełniał misję, zaliczał kilka niezbędnych elementów planu dnia, a później oni znów wsadzali go do tej pieprzonej lodówki. Nie miał czasu na zastanowienie się nad tym wszystkim.
Pod prysznicem miał chwilę, żeby pomyśleć. Co, jeśli faktycznie Rogerowi groziło niebezpieczeństwo? Pewnego dnia może wyjść z bazy i gdzieś zginąć, a James nie zostałby o tym powiadomiony. Bo dlaczego miałby? Nie jest przecież nikim istotnym.
Po piętnastu minutach opuścił łazienkę. Z za długich, ciemnych włosów kapały drobne krople wody, mocząc jego nagie ramiona. Niedbałym gestem otwarł wilgoć ręcznikiem, w stalowej ręce trzymając przygotowaną bluzkę i czerwone pudełko.
- Możesz? - mruknął, kładąc na stole apteczkę. Obok niej położył swoją bluzkę i zerknął na Kapitana wyczekująco, odwracając się do niego tyłem, aby umożliwić mu założenie opatrunku.
Roger. Po co to wszystko? – zapytał niespodziewanie, w końcu postanawiając podzielić się z nim czymś, co chodziło mu po głowie odkąd wpadł w ręce S.H.I.E.L.D.
- Łatwiej byłoby mnie zabić niż budować dla mnie jakieś wyjątkowe więzienie i użerać się ze mną, czekając aż kiedyś ja kogoś zabiję – powiedział zupełnie spokojnie. – To oszczędziłoby nerwów górze, tobie i trochę mi – dodał, ale nie brzmiał tak, jakby chciał go sprowokować. Był raczej ciekaw swojej roli w tym całym teatrze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 5:38 pm

Siedział. I na pewno nie zrobił tego na prośbę Jamesa. Zostałby tu nawet, gdyby mężczyzna kazał mu wyjść. Cóż, pomimo wszystko Roger nie był tu w celach towarzyskich, pracował i akurat to polecenie szefów chciał spełnić.
W międzyczasie, gdy Żołnierz brał prysznic, Kapitan zlecił jednemu z mężczyzn dyżurującemu pod drzwiami przyniesienie paru zwyczajnych opatrunków, oczywiście bez mówienia prawdy, dla kogo one mają być. Niestety Wilson w dobrej wierze dał się namówić któremuś z medyków na nowoczesne, duże plastry przypominające kolorem i fakturą skórę, nasączone słabym środkiem przeciwbólowym i dezynfekującym. Trudno. Podziękował podwładnemu nie zdradzając mu swoich zastrzeżeń, ale gdy ten wyszedł, Roger schował opatrunki do jednej z szuflad. Był niemal pewny, że James wolałby stare, tradycyjne gaziki, poza tym wolał nie ryzykować, że ktoś pomógł znaleźć się na nich jakiejś innej, niepożądanej substancji. Czy to jeszcze ostrożność czy już paranoja?
Zajął się opatrywaniem i długo nie odpowiadał.
– Według wersji, którą stworzyliśmy z Radą... – James był zbyt skromny, by przyznać, że to on wcisnął ten pomysł szefom i przekonał ich do niego. – ...staramy się pokazać Jamesowi Blackerowi, jak wykorzystać jego unikatowe zdolności we właściwym celu. Jesteś dla nas cenny, nie chcemy tracić kogoś takiego, gdy istnieje cień szansy, że możesz zrobić coś dobrego. – Ostrożnie przygładził wszystkie plastry, upewniając się, że będą dobrze trzymać, potem obszedł mężczyznę i spojrzał na niego z góry. – Poza tym... Ja nie chcę cię zabijać.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 5:56 pm

Lubił dłonie Rogera. Nigdy w życiu nie zamierzał się do tego przyznawać, oczywiście. Odnosił jednak wrażenie, że mają one w sobie więcej delikatności i precyzji niż ręce któregokolwiek z lekarzy, z którymi miał do czynienia.
Kiedy Stevenson skończył, James oparł się pośladkami o stół za sobą, jednocześnie naciągając na ramiona stosunkowo obcisłą, czarną bokserkę. Odgarniając włosy z twarzy, znów spojrzał w kierunku Kapitana, uśmiechając się pod nosem kpiąco.
- Wierzysz w to, że uda ci się wcisnąć mnie w społeczeństwo, Roger? – mruknął. – Chwilami bywasz powalający w swojej… Idealnej wizji świata! – dodał, wyraźnie rozbawiony tym wszystkim, choć jego twarz ewidentnie odwykła od jakiegokolwiek uśmiechu. Roger był od ratowania zakładników i zaprowadzania porządku na świecie. James… Nie bardzo się w ten obrazek wpasowywał.
Lewą ręką zamknął apteczkę i odsunął ją na brzeg stołu.
Hm. Nawet przy jej pomocy mógłby zabić.
- W końcu dadzą mi trzy możliwości: kulka w łeb, szczur laboratoryjny… Albo przerobią mnie na żyletki – wymownie postukał stalowymi palcami w blat stołu. – I nikt nie zapyta cię o zdanie, żołnierzu – dodał, odchylając lekko głowę, wciąż jednak spoglądając na Kapitana. – Dobrze wykorzystaj ten czas, Roger – mruknął, chcąc zostawić ten temat niedokończonym. Zabrał apteczkę i na moment opuścił pokój, aby odłożyć ją na miejsce.
- Masz spędzić ze mną kolejną dobę, tak? – zapytał, wracając do pokoju. – Bez wódki? – rzucił luźno, sięgając po kolejne butelki wody.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 6:40 pm

– Oczywiście, że nie. – Nie poczuł się urażony ani oburzony, po prostu chciał sprostować. – Wiem, że tacy jak my nigdy nie będą częścią społeczeństwa, nieważne, czy uzna się nas za tych złych czy dobrych. Będziemy po prostu zbyt inni. – Wzruszył ramionami. Sam stanął przy stole, przy dokumentach, przez chwilę nad czymś się zastanawiając ze wzrokiem utkwionym w 'spinaczu'. Wiedział, że znów niepotrzebnie ryzykuje, tym razem świadomie, ale postanowił dać Jamesowi jeszcze odrobinę kredytu zaufania.
– Mówisz tak, jakby mój los był pewny. A może prędzej spłacę swój dług i tym razem ja oddam życie, ratując ciebie? Albo popełnię niewybaczalny błąd, stanie się jakaś tragedia, nie dopilnuję cię... – Nieświadomie znów spojrzał na 'spinacz'. – ...i Rada spisze nas obydwu na straty? Żaden z nas nie wie. – Usiadł na krześle. Najwyraźniej tym razem on nie chciał dać spokoju Jamesowi, poczekał aż mężczyzna wróci. – Niestety, nie mam skąd jej wziąć, nie chcę się kimś wysługiwać, bo to oznaczałoby wtajemniczenie w nasze małe pogwałcenie zasad następnej osoby, a tego chcę uniknąć. I... co dokładnie oznacza według ciebie 'dobrze wykorzystany czas'?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 6:50 pm

- Spisać ciebie na straty? – prychnął, podnosząc na niego wzrok znad szafki. – I kto uratowałby świat, gdy ten znów zostanie napadnięty, Roger? Kto, jeśli nie ty? Oni? Dobre sobie. Trzęsą spodniami, widząc mnie z odległości dwudziestu metrów, a mieliby ratować ludzkość przed czymś lub kimś gorszym? Panowie w garniturach… - powiedział z rozbawieniem. Z dwoma butelkami wody w ręku, wyprostował się i stopą zamknął szafkę.
- Alexander Pirce byłby w stanie. Ale oni? Sypnęliby drobnymi, nic więcej – stwierdził, spokojnym krokiem podchodząc do niego. Ponownie oparł się o stół, nieopodal Kapitana, jednocześnie podając mu jedną z butelek. Spojrzał na niego z boku i wzruszył lekko ramionami.
- A co chcesz przez to rozumieć? – zapytał zupełnie spokojnie, układając stalową dłoń na swoim karku, aby spokojnym ruchem rozmasować spięte mięśnie. – Mm. Zrób wszystko to, co zrobiłbyś, wiedząc, że James za chwilę umrze – rzucił zupełnie obojętnie, niewzruszony tym wszystkim, jakby wyprany z emocji… Ale to spojrzenie zdradzało go. Chciał choć przez krótką sekundę poczuć się Jimmim.
- Nie powinienem był tego mówić, nie? – mruknął, odwracając od niego wzrok, skupiając się na butelce.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 7:45 pm

– Masz rację, pewnie to by zrobili. Albo stwierdzili, że skoro po nich nie wyciąga łap bieda czy ból, to obojętnie po której stronie stoją. – Odebrał butelkę, odkręcił i upił kilka łyków. Słysząc kolejne słowa, w pierwszej chwili trwał w bezruchu, szczerze zastanawiając się nad tym, co by zrobił. Nagle wybuchł krótkim, cichym, ale szczerym śmiechem.
– Nie, nie, wszystko dobrze – zapewnił łagodnie i spojrzał do góry na Żołnierza, cały czas się uśmiechając. – Przepraszam. Po prostu oprócz tego, że chciałbym go ratować niemal za wszelką cenę, to jasne, to... zrobiłbym coś, co na pewno by nie spodobało się obecnemu tobie. – Tym razem jego spojrzenie wyrażało odrobinę czegoś jak... zakłopotanie? Przetarł twarz dłonią i pokręcił głową. – Naprawdę przepraszam. Po prostu czasami nadal muszę się pilnować, by odruchowo nie traktować ciebie jak... jego. – Nie wyjaśnił, co miał na myśli, uznając, że skoro James pamięta Edith i wino, skojarzył, że kiedyś byli więcej niż zwykłymi przyjaciółmi i że poczułby się obrażony albo zirytowany, słysząc o tym jakąś wzmiankę.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 7:56 pm

- Może chciałbym się poczuć odrobinę nim, Roger? – rzucił zupełnie swobodnie, spoglądając na Stevensona niezwykle uważnym wzrokiem. Znów uniósł kącik ust w czymś, co miało przypominać uśmiech, ale na jego twarzy wyglądało wręcz karykaturalnie.
W lewej ręce zaczął luźno podrzucać korek butelki, nie pijąc na razie wody, bawiąc się jedynie. Milczał, zastanawiając się nad tym wszystkim.
- Sądzisz, że można mnie naprawić? – zapytał ze szczerym zaciekawieniem, nie ukrywając się z tym, jak przedmiotowo traktował siebie samego.
Chciałbyś go odzyskać… Pytanie: jak daleko możesz się posunąć, aby to osiągnąć – dodał z cichym, niskim pomrukiem. Raz jeszcze podrzucił zakrętką, po czym… Rzucił nią w Rogera. Lekko, zaczepnie.
- Czasami mam wrażenie, że on ma na mnie jakiś wpływ – podzielił się z nim tym. – Nie ty mnie uspokajasz, gdy moja głowa wariuje – dodał, uśmiechając się kąśliwie. – Ale chyba i on, i ja dziwimy się, że nie boisz się obecnego Jamesa. On pewnie spuściłby ci za to łomot. Na otrzeźwienie i zadbanie o twoje bezpieczeństwo – przyznał luźno, w końcu upijając kilka łyków wody.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 8:58 pm

Kapitan nie wiedział, czy James naprawdę chciał się tak poczuć czy powiedział to z przekory. Spojrzał na usta mężczyzny. Byłby w stanie teraz podnieść się i pocałować go, ale tego nie zrobił.
– Skąd wiesz, że byś chciał, skoro na dobrą sprawę nie pamiętasz, jak to właściwie jest? – Sam zaczął obserwować uważnie Jamesa, upewniając się, czy rozmowa nie zaczyna się toczyć w złym kierunku.
– Ja... nie wiem. Chciałbym spróbować. – Nagle uśmiechnął się z satysfakcją. – Już spróbowałem. Teraz wystarczy nie przestawać. I przetrwać! To przede wszystkim. – Zaśmiał się. Odruchowo złapał lecący w jego kierunku przedmiot i podniósł wzrok na mężczyznę, kontrolując czy wszystko dobrze. Och, no proszę! Kapitan odwzajemnił uśmiech i sam zaczął podrzucać zakrętkę. – Nie mogę się ciebie bać, jeśli chcę zachować trzeźwy umysł. Zresztą, to w niczym by nie pomogło. Nie mogę przed tobą uciekać. – Poczekał, aż mężczyzna skończy pić, po czym przekornie zakręcił mu butelkę. – Przez ciebie mam ochotę na wódkę...

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 9:03 pm

- Chciałbym spróbować nie być Jamesem, którym jestem – stwierdził krótko, patrząc za butelką. Żołnierz był tym, który rozrabia. A Kapitan tym, który trzyma go w ryzach. Odebrał od niego butelkę i to z kolei ją zaczął podrzucać w stalowej ręce.
- Idź po nią. Nie zamierzam się ruszać – rzucił krótko, spoglądając zaraz w kierunku spinacza. – Możesz mi założyć tę bransoletkę, będę grzeczny jak nigdy. A żeby góra nie szalała – poudaję, że śpię – zaoferował, uśmiechając się pod nosem wręcz kusząco. Choć wciąż nie tak pięknie, jak potrafił robić to Jimmie.
- Co będziemy robić tu całe dwadzieścia cztery godziny, Roger… – mruknął, rozglądając się po pustym pomieszczeniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 10:32 pm

Chwilę milczał, patrząc na mężczyznę, ale wyraźnie będąc myślami gdzieś indziej. Otrzeźwił się dopiero, widząc ten uśmiech. Na moment spuścił wzrok, jakby patrząc na niego nie mógł wykrzesać z siebie racjonalnego myślenia. Pokręcił głową i uśmiechnął się przepraszająco.
– To nie chodzi o nich, tylko o ciebie. Wcześniej nie było mnie we właściwym miejscu i czasie, i to wystarczyło do sprowadzenia małej katastrofy. Mogę zaryzykować, ale nie chcę, bo nie narażałbym tylko siebie. Przepraszam. Następnym razem, obiecuję. Gdy już będziesz u siebie. – Nagle złapał butelkę nim ta opadła na dłoń Jamesa, otworzył ją i pociągnął kilka łyków wody. Po chwili jakby nigdy nic oddał skradzioną rzecz prawowitemu właścicielowi. – O co ty się martwisz! Mamy do rozpracowania tego... kogoś. Wieczorem powinniśmy dostać więcej materiałów, do tego czasu... Hm, mógłbym poprosić Wilsona o jakąś książkę dla ciebie, a sam zająłbym się tym. – Wskazał na papiery leżące na stole.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sro Gru 31, 2014 11:16 pm

Czyżby dał się zaskoczyć? Podążył spojrzeniem za butelką, jednocześnie unosząc lewy kącik ust nieco ku górze, obserwując Kapitana. To było interesujące. Bo. Kiedy ostatni raz miał okazję dzielić się z kimś piciem? A wargi Rogera zroszone wodą wyglądały naprawdę niezwykle atrakcyjnie.
Bez słowa odsunął się od swojego miejsca i bardzo spokojnymi ruchami zbliżył się, aż stanął przy Kapitanie, dopiero tam opierając się o stół za sobą. Spojrzał na niego z góry w typowy dla siebie sposób – uważny, niezwykle przenikliwy i chłodny. Chłodny, ale nie paraliżująco zimny jak dotychczas. Po prostu patrzył w jamesowy sposób.
- Jak myślisz… – mruknął, przeciągając głoski. – Co teraz widzi snajper? - dodał, spoglądając w kierunku okna. Z perspektywy tamtego mężczyzny mogli wyglądać co najmniej dwuznacznie, a drobny uśmiech Jamesa mówił jasno, że jemu to odpowiada.
Równie spokojnym, wolnym ruchem pochylił się nad nim, opierając ludzką dłoń o oparcie krzesła Rogera; stalowa ręka zwisała luźno wzdłuż ciała Żołnierza, aby nie budziła przesadnych obaw.
- Co działo się… – szepnął, nie ruszając się z miejsca. – Gdy Edith kończyła śpiewać, Roger? – zapytał, nieznacznie ściszając głos, obniżając jego ton. W tej jednej chwili niemiecki akcent poszedł gdzieś, daleko. A James brzmiał… Zupełnie inaczej.
Stalowa dłoń drgnęła, ale nie ruszyła w kierunku Stevensona. Przeciwnie. Sięgnął papierów, odsuwając je od nich tak, jakby… Robił im miejsce. Znaczący, cholernie seksowny gest. I wciąż nie spuścił z Kapitana uważnego spojrzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 2:52 am

Sam obserwował Jamesa, tym bardziej, że nie rozumiał, co mężczyzna kombinuje. Odruchowo wyprostował się, odsuwając od oparcia. Nie chciał kłopotów... Poczuł, że przegiął, że nie powinien się tak z nim bawić. Przynajmniej dopóki nie był odrobinę bardziej pewny. Już chciał zacząć go uspokajać i przepraszać, ale nie miał okazji nawet zacząć. Co? Snajper?
– Pewnie mało, bo jesteśmy w miarę nisko... a przynajmniej ja jestem. I pewnie nawet jak coś widzi, to jeszcze mniej rozumie... – Roger sam nie do końca rozumiał. Owszem, przeszło mu przez myśl parę różnych, naprawdę różnych scenariuszy, ale ten z powolnym ujawnianiem się chęci do przemocy był dla Kapitana najbardziej prawdopodobny. Tak, James nawet ostrzegał go, przypominając o snajperach.
– Ale nie rób nic głupiego, proszę... Tym razem nie będą celować w ramię tylko w potylicę. – Resztką silnej woli powstrzymał się przed tym, by nie wstać. Bał się, że wyraźniejszym gestem sprowokowałby go do ataku. Naprawdę tego nie chciał. Żadnych przepychanek, żadnych komplikacji. Tylko dziwne, że Żołnierz postępuje tak subtelnie, siląc się na groźbę...
Roger, zanim zdążył się powstrzymać, zerknął na 'spinacz', kontrolując, gdzie ustrojstwo leży. Pożałował, że znów dał Jamesowi swobodę w stalowym ramieniu. Tak szybko miało się coś spieprzyć?
Zrozumiał dopiero, gdy dotarł do niego sens późniejszych słów. Na moment przymknął oczy, potem spuścił wzrok, pozwalając Jamesowi obserwować ten chwilowy stan zmieszania i zaskoczenia własną przyjemnością. Jednak jak zawsze szybko doszedł do siebie, odzyskując spokój. Zerknął na stół, czujnie sprawdzając, co mężczyzna robi, potem wrócił do patrzenia na niego ze znajomą łagodnością. Tym razem był po prostu powalony niedowierzaniem i wiedział, że czas na odreagowanie przyjdzie później.
– Dopijaliśmy wino. A potem... wiesz co potem. Nie spodziewałem się tego, ale wiesz.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 4:20 am

Obserwował jego reakcje niezwykle uważnie, karmiąc się nimi. Każdy jeden gest, każda jedna zmiana w mimice twarzy… Nie analizował go w tej chwili, absolutnie. Raczej podziwiał. Smakował. Delektował się nim.
Rogerem. Swoim Rogerem.
- Mmm… – wydał z siebie cichy, niski pomruk szczerego zadowolenia, nieznacznie unosząc lewy kącik ust ku górze. – To byłoby zbyt proste, Stevenson… – pozwolił sobie na tak nieczęsto używany przez siebie szept, jednocześnie prostując się, stając po prostu przy nim, opierając się o stół.
- Wspomnienie kończy się z końcem Padam, Padam - oznajmił. – Nie szalej, Kapitanie. Nie pamiętam tego – powiedział spokojnie, wymownie zerkając w kierunku stołu. Czy Jimmie pieprzył kiedyś Rogera w ten sposób? Na tym meblu?
- Przypomnij mi, Kapitanie… – znów zabrzmiał nisko i mrukliwie, niezwykle przyjemnie dla ucha. Seksownie. – Opowiedz. Pokaż, Roger – dodał. Poważniej. Pewniej.
Jak daleko posunie się James? I ile zniesie Roger!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 2:55 pm

To, że James nie pamiętał, nie znaczy, że się nie domyślał. Roger czuł się przynajmniej dziwnie z tą świadomością. Jeszcze jakiś czas temu zastanawiał się, jak mężczyzna by zareagował, gdyby jakimś sposobem dowiedział się albo przypomniał o szczegółach relacji, jaka ich kiedyś łączyła. Kapitan był pewny, że jak Jimmie zaakceptował w sobie tę odmienność, tak Żołnierz będzie jej się wypierał. Tymczasem wydawało się iść aż nazbyt łatwo. To podejrzane. Nawet jeśli nie ma w tym żadnego podstępu. Roger chciał być ostrożny i nie pozwolił się ponieść entuzjazmowi, nie ważne jak bardzo chwila zapomnienia nie miałaby być przyjemna.
Westchnął głęboko, jakby wierzył, że większa porcja świeżego powietrza pomoże ostudzić umysł. Powoli podniósł się, stanął tuż przy Jamesie i objął go lewym ramieniem, uważając, by dłonią nie urazić jego ran po postrzałach.
– Chciałbym. – Oparł policzek o jego skroń i lekko pochylił głowę, mówiąc cicho i zaskakująco spokojnie jak na takie okoliczności. Najwyraźniej Roger naprawdę nie bał się Żołnierza, a teraz był po prostu zdecydowany co chce zrobić i wprowadzał plan w życie. Cofnął się parę kroków. – Ale teraz nie jestem pewny, czy to byłoby dobre. Nie jestem pewny ciebie. – Dodał już zupełnie poważnie. – Poza tym to wcale nie jest dobre miejsce. Nie mogę ryzykować. Ale chciałbym. – Uśmiechnął się, by odpędzić nutkę zażenowania. Czy on zawsze musiał myśleć w racjonalny sposób? I jeszcze to komuś mówić? – Jeśli ty w tej chwili nie kpisz ze mnie i jeśli nie zmienisz zdania, mogę kiedyś spróbować ci przypomnieć. Pokazać. Przy wódce. – Dodał mniej poważnie, znowu się uśmiechając.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 3:21 pm

Zastygł w bezruchu. Nawet wstrzymał oddech na krótką chwilę, gdy Roger znalazł się tak cholernie blisko! Gdy go dotknął. James nie znał delikatności, nie rozumiał czułości – od kilkudziesięciu lat nie doświadczył czegoś takiego!
Czuł jego zapach i oddech. Bliskość, której absolutnie się nie spodziewał. Roger nie okazywał strachu… Może nawet go nie czuł? Dopiero w tej chwili do Jamesa docierał bardzo istotny fakt: wszystkie zachowawcze reakcje Stevensona nie wynikały z jego poczucia zagrożenia czy ze przerażenia. Były wynikiem wiedzy Kapitana. Roger był świadom tego, jak łatwo James sam może podpisać swój wyrok śmierci, robiąc coś nie tak!
Nie bał się Żołnierza. Bał się o Żołnierza!
Lecz James milczał, obserwując go, wciąż tkwiąc w bezruchu, porażony tymi wszystkimi tak intensywnymi doznaniami. Znał zapach tego ciała…
- Roger – odezwał się dopiero, gdy ten miał się oddalić. Nie pozwolił mu na to. Zadziałał podświadomie, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że wykonał ten gest - stalowa dłoń ułożyła się na ciele Stevensona, spoczywając nieco nad jego biodrem, uniemożliwiając mu odejście. Przytrzymał go tak samo blisko, dopiero po chwili uzmysławiając sobie, co robi. Nie zwolnił uścisku, lecz uczynił go delikatniejszym, nie mając pojęcia, jak powinien się zachować. Milczał, starając się zachować jasność umysłu. A w jego głowie znów wszystko szalało… Ale inaczej niż zazwyczaj. Przyjemniej. Doznawał. Skupiał się na czuciu.
Wciąż nie mówiąc nic, drgnął. Ruszył się, aby stanąć jeszcze bliżej niego, ostatecznie nie do końca wiedząc, co chce zrobić… Jego ciało działało automatycznie. Stalowa dłoń przesunęła się dalej, aby swobodnie spocząć gdzieś pośrodku pleców Rogera, wciąż pilnując go, nie pozwalając mu się oddalić. A sam James oparł się czołem o jego ramię.
Cisza. Słyszał oddech Stevensona. Może nawet bicie tego silnego serca. Poza tym – cisza.
- Cet air qui m'obsède jour et nuit… Cet air n'est pas né d'aujourd'hui… Il vient d'aussi loin que je viens… – zabrzmiał dopiero jego cichy, choć niespokojny szept. Pozbawiony melodyjności. Mrukliwy, delikatny… Zupełnie nie pasujący do Zimowego Żołnierza.
Chwila słabości. Nieudany eksperyment Armina Zoli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 6:29 pm

Pozwolił mu się przytrzymać, bo nie wyczuł w tym ruchu złych intencji. Jasne, to tylko przeczucie i mogło go zmylić, ale Kapitan już dawno, dawno temu nauczył się ufać swojemu instynktowi, gdy ten zostawał jego ostatnią deską ratunku i pomagał wygrzebać z najgorszego bagna. W pierwszej chwili po prostu stał i czekał na rozwój sytuacji, cierpliwie znosząc niezdecydowanie mężczyzny i to jego eksperymentowanie z przesuwaniem granic. W końcu sam przed chwilą to zaczął, nie chciał być niesprawiedliwy i gwałtownie zaznaczać, że 'kiedyś' znaczyło 'teraz to naprawdę nie jest dobry moment'.
Spojrzał na stół, na porozgarniane papiery, na 'spinacz', na resztkę ryżu, którego James nie dojadł i butelki z wodą stojące pod ścianą... potem wyżej na małe okno. Czuł na sobie wzrok snajpera czuwającego nad bezpieczeństwem w tym zupełnie zwyczajnym pokoju, chociaż ciężko było dostrzec coś poza murami zewnętrznymi bazy i niepozornie wyglądającym skrawkiem jednego z okien. Uśmiechnął się łagodnie, patrząc tam przez chwilę, po czym zamknął oczy.
Usłyszał ten szept i aż coś ścisnęło go w sercu. I nie, to było tylko po części przyjemne uczucie. Roger poczuł przede wszystkim tęsknotę. Dopiero teraz jego oddech wyraźniej przyspieszył.
– Chodź... – odezwał się dopiero, gdy James zamilkł i przesunął dosłownie kilka kroków, stając pod ścianą, właściwie równając się z nią ramieniem. Nie dbał o to, w jaki sposób mógł zostać odebrany przez ewentualnego obserwatora, albo raczej był prawie pewny, że nikt ich nie widzi. Snajper miał przede wszystkim obserwować drzwi, które znajdowały się po przeciwnej stronie pomieszczenia.
– James, proszę cię, nie rób tak teraz... – Cóż. Wykonał oszczędny gest i przyłożył 'spinacz', który najwyraźniej zdążył zgarnąć ze stołu chwilę temu, do stalowego ramienia Żołnierza, jednak nie skończył na tym. Wolną dłoń położył na karku mężczyzny, znowu uważając, by nie dotknąć zranionego miejsca, bez żadnego skrępowania przytrzymując go przy sobie i pochylając się. Zastygł w bezruchu tuż przed jego ustami. Uśmiechnął się bezradnie, jednak dało się zauważyć, że nie czuł się źle. Tym razem chciał spróbować być wyrozumiały dla samego siebie i swoich słabości.
– Bo tracę panowanie i dowiemy się, co się dzieje, jak ty przestajesz śpiewać.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 6:48 pm

Bez słowa pozwolił mu na ten ruch, samemu unosząc głowę z jego ramienia. Gdy znaleźli się bliżej ściany, kąciki ust Jamesa zawędrowały nieznacznie ku górze, jakby w geście szczerego zaciekawienia tym, co miało nastąpić.
Przez zupełny brak pamięci, nie był w stanie ocenić tego, jak Roger postąpi. Nie mógł nic przewidzieć, nie potrafił niczego wywnioskować. I choć z jednej strony wydawało mu się to niezwykle interesującym doznaniem, to z drugiej – czuł niebezpieczeństwo. Nawet w najprostszym momencie czy słodkiej bliskości.
Drgnął. Stalowa dłoń wolno osunęła się po ciele Kapitana w dół, aby bezwładnie zawisnąć wzdłuż ciała Żołnierza. Zerknął w jej kierunku, pozwalając sobie na ciche westchnienie. Bezwładna kończyna była poniżającym dodatkiem…
Chwilę trwał w tym bezruchu, nie spoglądając nawet na niego. Choć słuchał słów Rogera, nie patrzył w jego kierunku, starając się uspokoić siebie samego. Swój szalejący umysł.
Aż w końcu dotychczas niemal nieużywana, lewa ręka gwałtownym gestem sięgnął szyi Stevensona, zaciskając się na niej. Objął go silnym uchwytem, wzrok podnosząc dopiero po krótkiej chwili.
- Nie powinieneś. Był. Tego robić. Roger – wysyczał, mrużąc oczy, w tej jednej chwili przypominając drapieżnika. – Mogę cię zabić bez niej, dobrze wiemy… – dodał. Już! Już dał mu za dużo czasu! Wiedząc, że Stevenson może za chwilę zareagować i w pokoju rozpętałoby się niemałe zamieszanie, James… Przeszedł do sedna.
Wpił się w jego usta. Nie pocałował tych warg. Nie musnął. Nie obdarzył pieszczotą. Wpił się w nie mocno, aby wtargnąć do ich wnętrza w pocałunku pełnym zupełnie szczerego pożądania. Tęsknoty i namiętności.
Choć kontrolny uścisk dłoni nie ustąpił. To za jego pomocą pchnął silne ciało Rogera na ścianę, przyciskając go do niej, nie dając szansy na ucieczkę. Ale… Czy Kapitan faktycznie chciałby teraz uciec?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 8:25 pm

Zmianę atmosfery dało się wyczuć jako coś niemal fizycznego, otaczającego ich, wiszącego gdzieś tuż nad skórą. Momentalna reakcja, odruch! Rzeczywiście, Roger nie powinien tak robić, ale na tym racja Jamesa się kończyła. Żołnierz bez problemów mógł zabić Kapitana... ale tylko wtedy, gdy ten nie będzie się bronił, a teraz, jeszcze zanim poczuł uścisk na szyi, zobaczył gwałtowny ruch i sam drgnął. Świadomie pozbył się błędnej i potencjalnie bezsensownej chęci odciągania tego, co go dusi. Wyciągnął dłoń do barku mężczyzny i nacisnął palcami na opatrunek wyraźnie wyczuwalny pod cienkim materiałem koszulki. Na szczęście nie zrobił tego tak mocno, jak James, w ostatniej chwili hamując się przed użyciem tej samej siły.
Dał mu się pchnąć na ścianę, świadomie nie odchylając się i nie przerywając pocałunku. Po chwili złapał nosem krótki oddech i zamknął oczy, co przy jednoczesnej gotowości do wpakowania palców w ledwo co zasklepioną ranę mogło wydawać się śmieszne, a na pewno dziwne. Jasne, że byłby w stanie to zrobić i bronić się, gdyby uznałby, że nie ma innego wyjścia. Tylko jak zawsze nie chciał się z nim szarpać, tym razem mając dodatkową motywację, dlatego odrobinę się rozluźnił, ignorując instynkt krzyczący gdzieś w głowie, że oto pan Stevenson jest skończonym kretynem.
Spokojnie, spokojnie.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 8:42 pm

Wiele potrafił znieść. Właściwie przeżył już chyba każdy możliwy rodzaj bólu, więc palce zatopione w ranie nie wydawały mu się szczególnie niepokojącym doznaniem. A mimo to spiął się w obronnym geście, jednocześnie myślami tkwiąc przy pocałunku. Przy swoim języku, którym bardziej niż ręką przydusił Rogera, penetrując jego usta z niezwykłym zacięciem. Nie silił się na czułość czy delikatność. Nie. A nawet, gdy wydawało się, że łagodnieje, zaraz odpychał to wyobrażenie, kąsając jego wargi z pełnym zaangażowaniem, raniąc delikatną fakturę…
Ale nie trwało to długo.
Uścisk dłoni zelżał. Palce puściły szyję, a następnie oparły się o ramię Rogera. Pocałunek został przerwany. Lecz James wcale się nie odsunął. Tak jak jeszcze chwilę wcześniej, tak też teraz stał, przyciskając go swoim ciałem do ściany, patrząc mu uważnie w oczy.
- Miałeś pracować – odezwał się niespodziewanie, krótko zerkając w stronę pomiętych kartek. Znacznie bardziej wolałby oglądać na stole Rogera. Ludzka dłoń znów przysunęła się do szyi; kciukiem zaczął bezmyślnie wodzić po wyraźnie wyczuwalnej tętnicy, nawet w tym geście nie siląc się na czułość czy ostrożność. Jednocześnie spoglądał mu w oczy. Surowo. Jamesowo.
Znów wezbrała w nim agresja. Złość. Krótko szarpnął nim, marszcząc czoło.
- Jimmie zabiłby cię za twoją naiwność, Roger. Za to, że ja mogłem przed chwilą zrobić ci… Coś. Zranić? – warknął? Tak, warknął. Był na niego zły… Pospolicie zły. A jednak odsunął się, zostawiając to niezwykłe ciało w spokoju, kierując się w stronę swojego krzesła.
Nie chciał czuć jego pieprzonego zapachu. To skurwysyństwo robiło z nim dziwne rzeczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Czw Sty 01, 2015 9:34 pm

Gdy tylko mógł, zaczął dyszeć przez uchylone usta. Trwał w bezruchu, nie otwierał oczu, po prostu łapał oddech i starał się uspokoić. Tak. Był skończonym kretynem.
Uśmiechnął się na wpół świadomie, słysząc słowa Jamesa i dopiero wtedy na niego spojrzał. Oczywiście, że miał pracować... i jakby tak pokrętnie pomyśleć, to robił to na swój sposób. W końcu jego najważniejszym zadaniem było przywrócenie Jamesa do stanu używalności, a do tego niezbędne było poznanie go. Taak, w tej chwili Roger miał okazję poznać Żołnierza w taki sposób, w jaki na pewno mało kto miał okazję.
Sam zmarszczył brwi. O co tym razem chodziło?
– To żadna nowość. Zawsze możesz to zrobić. I nie tylko ty, każdy. Chyba musiałbym nie żyć, by być całkowicie bezpiecznym. – Odetchnął jeszcze raz, odsunął się od ściany i lekko wyprężył plecy, starając się całkiem rozluźnić i uspokoić. Dopiero teraz całkiem świadomie zdał sobie sprawę z tego, że pamięta jego smak, ale nie kojarzy z takim zachowaniem, a takim pocałunkiem. Poczuł się nieswojo, ale, jak to on, szybko przeszedł ponad tym. Tylko zamilkł na chwilę i starł niedbałym gestem resztkę śliny spod swojej dolnej wargi. – Ale pewnie znalazłoby się kilku chętnych, którzy nakopaliby mi nawet martwemu. – Wzruszył ramionami i sam zajął drugie miejsce przy stole.
– Właściwie... – Podniósł wzrok na Jamesa. – Skąd wiesz, jak zachowałby się Jimmie? – Widać było, że pytał poważnie, a nie po to, by wbić mężczyźnie szpilkę kąśliwością.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: StephenxGregor   

Powrót do góry Go down
 
StephenxGregor
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 40Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 22 ... 40  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: