IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 StephenxGregor

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 23 ... 40  Next
AutorWiadomość
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Sty 02, 2015 6:12 pm

Nie, powstrzymał się przed obejrzeniem za nim i patrzył przed siebie, na drzwi (mając pełną świadomość, że w każdej chwili może ktoś wejść), chociaż odruchowo chciał się całkiem obrócić. Zaczął nasłuchiwać, by dokładnie zorientować się, gdzie James jest. Drgnął i zacisnął dłoń na 'spinaczu'. W pierwszej chwili przez głowę przemknął mu plan działania w razie, gdyby tej reakcji James miał zdecydowanie nie polubić. Nie chce powodu? Przecież obydwaj dobrze wiedzieli, że James nie potrzebuje powodu, że wcześniej wystarczył rozkaz.
Kilkanaście sekund, kilka oddechów później Roger niemal całkiem się rozluźnił. Pomyślał, że mężczyzna chce... Och, tak zgadł.
– Wiedziałem, wiedziałem... – westchnął, niby zrezygnowany, odprowadzając bluzę spojrzeniem. – Czy ty myślisz, że jak jak rzucisz moje ubrania na łóżko, to wyjdą one spoza mojego zasięgu? A może specjalnie wpierw chciałeś nastraszyć mnie tym wspólnym spaniem, żebym teraz bał się tam podejść? – Żartował, ale tak naprawdę nie przeszkadzało mu to i nie czuł się skrępowany. – Nie licz na to, że dam ci się bardziej rozebrać. – Cierpliwie pozwalał Jamesowi czerpać przyjemność z patrzenia na siebie, znosząc chłód. Nawet teatralnie rozłożył ramiona, prezentując się w całej okazałości, po czym ponownie usiadł na swoim miejscu. Przeciągnął dłonią po policzku, zastanawiając się chwilę.
– Wyzwanie. Zrób coś tak, jak sądzisz, że zrobiłby Jimmie. – Specjalnie uderzył w ten temat, tym razem samemu pozwalając sobie na testowanie i obserwowanie reakcji mężczyzny.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________


Ostatnio zmieniony przez Gregor dnia Pią Sty 02, 2015 6:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Sty 02, 2015 6:35 pm

- Myślę, że nie będziesz aż tak dziecinny, żeby zaraz biec po ciuszki – rzucił luźno, nieco rozbawiony jego uwagami. Zupełnie bezwstydnie obserwował go i podziwiał. Swojego ciała nie uznawał za coś szczególnie atrakcyjnego czy chociażby interesującego. Natomiast fizyczność Rogera była co najmniej ciekawa…
Podobał mu się. W zupełnie zwyczajny, ludzki sposób. Mógłby się z nim pieprzyć, o tak. Ale nim bardziej skupił myśli na tych rejonach, dotarły do niego słowa Kapitana. Aż zmarszczył czoło, wyraźnie oburzony tym.
- Jesteś masochistą, Roger – stwierdził krótko, zwracając wzrok w kierunku okna, aby się nad tym nieco bardziej zastanowić. Nawet nie zauważył, że palce stalowej dłoni miarowo postukiwały jego własne udo w geście zastanowienia, podczas gdy on szukał jakiegoś wspomnienia. Może… Snu?
Nie pamiętał, nie pamiętał, nie pamiętał…
Myślał, myślał, myślał…
I nawet nie wiedział, ile mu to czasu zajęło.
W końcu cała jego sylwetka drgnęła, a po chwili ponownie podniósł się z krzesła, spoglądając w kierunku Rogera uważnie, nie chcąc zdradzić własnych myśli. Spokojnym krokiem przeszedł się po pomieszczeniu, chcąc zyskać jeszcze nieco czasu na zastanowienie… Aż w końcu zatrzymał się przy nim. I po prostu sięgnął lewą ręką jego włosów, aby krótko je potargać. Krótko to zbyt duże słowo. Ledwie sekundę! I spojrzenie Jamesa w ogóle nie przypominało Jimmiego. Czuł się zgubiony. Spoglądał na niego tak, jakby w jakikolwiek sposób oczekiwał aprobaty, a jednocześnie nie chciał słuchać jakiegokolwiek komentarza.
Nim Roger cokolwiek powiedział, James postąpił krok w tył, marszcząc czoło.
- To było głupie – podsumował. – Musiałeś wymyślić coś tak idiotycznego? – akcent w tej chwili zabrzmiał wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej. – Nie jestem nim. I raczej nigdy nie będę potrafił się nim stać – mruknął, sięgając po butelkę wody, aby czymkolwiek zająć ręce. Właściwie… Roger powinien go skuć. Jak najszybciej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Sty 02, 2015 7:44 pm

Odłożył 'spinacz' na stół i uważnie obserwował Jamesa, ale cały czas pozostawał spokojny, jakby wierzył, że nie stanie się nic złego. Czekał cierpliwie, z biegiem czasu coraz mocniej upewniając się, że James zrezygnuje. Nie miałby mu tego za złe, jasne, że nie. Być może, właśnie: szczęśliwie oszczędziłby im nieprzyjemnych doznań.
A jednak! Spojrzał w górę, kontrolując, co Żołnierz zamierza. Uśmiechnął się odruchowo, jednak szybko spoważniał. Wstał powoli.
– Masz rację, to było bardzo głupie... – Stanął przy prawym boku Jamesa (nieświadomie potwierdzając to, że nie odrzuca go metalowa proteza mężczyzny) i objął go ramieniem, po prostu po przyjacielsku przytulił. Na zgodę. – Przepraszam. Wiem, że nie jesteś nim i też myślę, że nigdy nie będziesz. Ale nie oczekuję tego od ciebie. Naprawdę przepraszam. Nie powinienem. Chciałem sprawdzić, za kogo go masz, jak go odbierasz i tyle. Nie chciałem udowadniać żadnemu z nas, że nim nie jesteś. – Odsunął się, ale jeszcze na chwilę pozostawił dłoń na jego plecach. – Raz ktoś z Rady zakpił ze mnie, że ratuję cię przed wymiarem sprawiedliwości tylko dlatego, że wierzę, że odzyskam takiego przyjaciela, jakiego straciłem i... może rzeczywiście kiedyś by tak było. Ale nie jest. – Przeszedł kilka kroków w stronę blatu kuchennego i oparł się pośladkami, stając naprzeciw Jamesa. Świadomie patrzył na niego, znosząc znajomy widok, z którego stratą nigdy tak naprawdę się nie pogodził, za którym tyle lat tęsknił, który mógł doprowadzić go do szaleństwa z żalu i poczucia winu, a który miał teraz przed sobą na wyciągnięcie ręki.
– Teraz chcę pomóc ci znaleźć twoje miejsce, nie zastąpić tobą Jimmiego. – Wykonał oszczędny gest i oparł dłonie na blacie za sobą.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Sty 02, 2015 8:16 pm

Kiedy Roger ruszył w jego kierunku, James momentalnie spiął się, jednak nie zrobił nic więcej. Sądził, że Kapitan postanowi go skuć i na tym skończy się ta żałosna scena. Ale spinacz został na stole…
James czuł się idiotycznie. Jakby właśnie odegrał jakąś rolę, pozwalając całej publice na wyśmianie swojego marnego aktorstwa. Nie potrafił nawet naśladować tej czułości, którą naturalnie posiadał w sobie Jimmie. Ha! Nie miał w sobie nic, co miał tamten mężczyzna. Był tego pewien.
Kim więc był tutaj? W tym miejscu? Dla Rogera?
Zabawką? Więźniem? Pokręcił głową, starając się odepchnąć tę myśl od siebie. I chwilę później poczuł jego ciepłe ramię na swoim ciele. Spojrzał w kierunku Stevensona jakby ostrzegawczo, chcąc dać mu do zrozumienia, że igra z ogniem… Ale na szczęście, Kapitan w porę odsunął się sam, pozwalając Jamesowi zachować spokój.
Spokój…
Właściwie był daleki od spokoju…
I teraz nawet nie mógł zostać sam. Był skazany na Rogera. A Roger na niego. Na oglądanie tego żałosnego obrazka, którym sam Blacker brzydził się. Nie mówiąc nic, sięgnął stalową dłonią swojej skroni, rozmasowując ją, jednocześnie nie patrząc na Kapitana. Ściana była ciekawsza.
W końcu westchnął cicho, odwracając się na pięcie, aby podejść do łóżka. Zabrał stamtąd koszulkę, po czym rzucił ją Rogerowi. Nie, nie. Nie musiał się ubierać. Żołnierz zrobił to tylko po to, aby zrobić sobie niezwykle wygodne miejsce na łóżku, rozkładając się na nim leniwie. Na prawym boku, wciąż bacznie obserwując Kapitana.
Potrzebował odrobiny odpoczynku. Nie snu. A odpoczynku.
Wolał mieć czysty umysł. Jak w Hydrze. Ukierunkowany na jeden konkretny cel. Bez możliwości myślenia o tym wszystkim, co teraz plątało się w jego głowie.
- Nie oszukujmy się, Roger – mruknął, jednocześnie wyszarpując spod siebie bluzę mężczyzny. Nie oddał mu jej, a naciągnął na swoje ramiona, zapinając ją zaraz. Ponownie opadł na poduszki, układając się wygodniej. Leżał głową nieco wyżej, niemal w pozycji półsiedzącej, a wyprostowane nogi skrzyżował. – Nawet ty nie masz miejsca w społeczeństwie. A szukasz go dla mnie? - westchnął nisko. – Ale mogę tu tkwić. Macie wygodne łóżka, mogę być waszym więźniem. Tylko załatw mi coś. Jakieś zajęcie. Bo w końcu z nudów rozpierdolę to wszystko – oznajmił, przewracając oczami. Wcale nie odzyskał pogodnego nastroju, a ten fakt stwierdził zupełnie poważnie. Lewą dłoń wsunął do kieszeni rogerowej bluzy, a stalową ręką sięgnął swojego nieśmiertelnika, bezmyślnie bawiąc się łańcuszkiem. Oczywiście, że nie była to ozdoba, którą dostał idąc do wojska. Tę dał mu Zola. Obiekt AW103. Stworzony 01.01.1945.
- I tak śpisz dziś ze mną – oznajmił po dłuższej chwili milczenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Sty 02, 2015 11:40 pm

Złapał podkoszulkę i od razu założył, rozumiejąc to jako wyraźny przekaz: nie chcę już patrzeć. Coraz bardziej zastanawiał się nad tym, czy nie powinien wyjść. Miał na to straszną ochotę, zresztą uważał, że chwila odpoczynku dobrze by im zrobiła. Szło zwariować, gdy tak długo było się na siebie skazanym. Zaczynał rozumieć, dlaczego więźniowie nie raz mordują współwięźnia praktycznie bez przyczyny.
Pokręcił głową.
– Nie do końca miałem na myśli ich świat, tylko twój. Albo mój. – Powoli zaczynał tracić cierpliwość i to wcale nie do Jamesa. Do samego siebie. – Nie jesteś moim więźniem. Nie chcę, żebyś był. – Sam milczał dłuższą chwilę, wyraźnie nad czymś się zastanawiając. James przywołał go do rzeczywistości, jednocześnie wywołując zmęczony uśmiech na ustach Rogera.
– Dobrze, jeśli nadal chcesz... Ale wiesz? Chyba jednak na chwilę wyjdę. Muszę załatwić jedną rzecz. I przy okazji przyniosę coś normalnego do jedzenia. – Ruszył się, ale stanął na środku pokoju i spojrzał na Jamesa poważnie. – Nie będę blokować ci ramienia, byś mógł się bronić, gdyby coś poszło nie tak, ale proszę cię... nie rób nic głupiego. Proszę. – W tej chwili w Rogerze dało się dostrzec niepasujące do niego i wprost niepokojące zrezygnowanie.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Pią Sty 02, 2015 11:50 pm

Nie odpowiedział nic. Czuł się w tym miejscu więźniem i doskonale wiedział, że minie wiele czasu nim to ulegnie jakiejś szczególnej zmianie. Z drugiej strony: w ten sposób żył przez długie lata, więc stanowiło to dla niego zwyczajną normę. Właściwie… Nie wyobrażał sobie, żeby mógł tak po prostu wyjść na ulicę, przejść się przez centrum miasta czy zrobić zakupy.
Ciekawa wizja…
Podniósł na niego spojrzenie, jakoś odruchowo wsuwając stalową dłoń do drugiej kieszeni bluzy Rogera, jakby w ten sposób chciał zaznaczyć, że nie da się skuć, skoro ma zostać sam.
- Mm – mruknął w odpowiedzi na jego słowa, nieco obniżając się na poduszkach. – Idź, Roger. Nie panikuj. Zamierzam cieszyć się twoją nieobecnością – rzucił krótko, jednocześnie przekręcając się tak, jakby… Najzwyczajniej w świecie układał się do snu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 1:46 am

Nabrał powietrza, jakby coś jeszcze chciał powiedzieć, ale zrezygnował. Zabrał swoją torbę i wyszedł. Przed drzwiami stały dwie osoby z jego grupy, trzecia przechadzała się wzdłuż korytarza. Kapitan przywitał ich zwyczajnym 'cześć' i poprosił, by nikogo nie wpuszczali, dopóki nie wróci i mieli się na baczności, jakby chodziło o ich własne życie... bo prawdopodobnie tak właśnie było. Rzucił jeszcze, że wszystko dobrze, ale musi coś sprawdzić, po czym pobiegł do wyjścia z bazy.
Wrócił, a raczej wpadł do pokoju Jamesa. Już dawno stwierdził, że popełnił błąd, a przez drogę powrotną dosłownie pędził z duszą na ramieniu. Ale udało mu się dostać parę ciekawych rzeczy, chociaż niespecjalnie się krył z tym, że wyszedł, by przede wszystkim dać sobie i Jamesowi chwilę oddechu.
Nie powiedział nic, tylko zamknął drzwi i spojrzał na Jamesa uśmiechając się z wyraźną ulgą.
– Nawet nie zdążyłem zmarznąć – rzucił w końcu bardziej do swoich myśli niż do towarzysza, po czym postawił torbę w nogach jego łóżka. Wyjął kilka torebek różnych przegryzek (suszonej wołowiny, słonych paluszków, orzechów w czekoladzie i jego ulubionych kwaśnych żelków), na koniec wręczając mężczyźnie opakowanie z obiadem ze stołówki i zwyczajny, metalowy widelec.
– Mam nadzieję, że to będzie lepsze od ryżu. – Swoją porcję jedzenia na razie odstawił na stole, zajmując się układaniem czegoś na dnie torby.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 2:04 am

Zasnął zaledwie krótką chwilę po tym, jak został sam w pokoju. Nie bał się snu w obliczu tak wielkiego zagrożenia – zwykle sypiał niezwykle czujnie, reagując na każdy jeden szmer. I tak też było w tym przypadku. Dlatego też, gdy tylko usłyszał zamieszanie pod drzwiami spowodowane powrotem Kapitana, otworzył oczy i rozejrzał się po pokoju.
- Mm… – raz jeszcze wykazał się swoją niezwykłą elokwencją, przyjmując od niego pudełko z posiłkiem i widelec. Usiadł po turecku na łóżku, opierając się o przyległą ścianę, nie otwierając jeszcze opakowania, skupiając się na razie na dojściu do siebie. Gdyby go zaatakowano, zbudziłby się automatycznie. Ale skoro to nie nastąpiło… To udzieliła mu się leniwa natura łóżka.
Kątem oka spojrzał na poczynania Rogera, chwilowo odkładając posiłek na niewielką szafkę przy łóżku. Znów oparł się o ścianę i westchnął cicho. A ledwie sekundę później dostrzegł kolorowe opakowanie. Jakże zachęcające!
Zbyt rozleniwiony, aby po prostu po nie sięgnąć, przechylił się i opadł na materac z głową przy torbie Stevensona. Bezczelnie sięgnął po opakowanie kwaśnych żelków, oglądając je chwilę…
Nie mógł przejść obok nich obojętnie. Sprawnie otworzył torebkę, nawet nie przejmując się tym, że mogły nie być dla niego. Po czym… Dobrał się do zawartości, niewiele myśląc o tym, co właściwie robi.
Wieki Żołnierz z kwaśnymi żelkami w ręku i beznamiętnym spojrzeniem fachowego mordercy. Nikt nie odważyłby się zabrać mu tej słodyczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 2:55 am

Szybko zostawił torbę w spokoju, odstawił pod szafkami na przeciwległej ścianie i usiadł przy stole, przekręcając krzesło przodem do Jamesa. Obserwował go z uśmiechem, zauważając to rozleniwienie i traktując jako jeden z lepszych komplementów, jakie mógł dostać. Nawet przez myśl mu nie przeszło, by zwrócić mężczyźnie uwagę, że wypadałoby się podzielić. Czyżby Roger był zbyt wyrozumiały?

Czas mijał, popołudnie zmieniło się w wieczór, ale nie ma co liczyć na chwilę spokoju, gdy się przebywa w obecności Kapitana. Nie raz zastanawiał się, czy był aż tak wielkim szczęściarzem czy właśnie pechowcem, że nie miał kiedy zacząć się nudzić. Tym razem było im dane doświadczyć powrotu jednej ze znajomych katastrof.
– Kapitanie, doktor Joseph Wagner chce się z panem widzieć – zaanonsował jeden z mężczyzn pełniących straż przy drzwiach, wyraźnie ukrywając uśmiech. Grupa Rogera znała dobrze swojego przełożonego, wiedzieli, że mężczyzna nie daruje naukowcowi.
Kapitan rzucił szybkie, pełne zdziwienia ale i niepodobnej do niego złośliwości w stronę Jamesa, potem wstał. Chciał załatwić tę sprawę za drzwiami, nie narażając nikogo na złość Żołnierza, ograniczając się do ekspresji własnego niezadowolenia.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 3:24 am

James dopiero wieczorem zajął się konsumowaniem swojego posiłku. Usiadł przy stole i dobrał się do soczystego steku, zjadając go znacznie chętniej niż wcześniejszy ryż i marne warzywa. Naprawdę – smakowało mu. Ale nie mógł zjeść w spokoju.
Rzucił okiem w kierunku drzwi i nieznacznie uniósł lewą brew ku górze. Joseph Wagner. To nazwisko tkwiło na tabliczce przy biurku lekarza od tabletek.
- Wpuść go, Kapitanie – właściwie bardziej mruknął niż powiedział, ujmując jednocześnie w lewą dłoń spinacz, aby przesunąć go po stole w stronę Rogera. Dobrze wiedział, że bez tego się nie obejdzie. Dopiero wtedy zsunął z ramion jego bluzę, pozostając w samej czarnej bokserce, pozwalając mu spokojnie zapiąć tę ozdobę.
Prosta instrukcja Stevensona wcale nie zdziwiła Żołnierza: miał grzecznie zostać na swoim miejscu, nie zbliżać się. Nie zamierzał. Siedząc przy napoczętym steku, wyglądał wystarczająco mało zachęcająco. Kiedy drzwi zostały otworzone, Joseph wszedł do pomieszczenia i wcale nie wydawał się spłoszony czy wystraszony. Energiczny, pełen naturalnego sobie zapału! Typowy naukowiec.
- Smacznego, Żołnierzu – niemiecki. Czysty, perfekcyjny niemiecki. James uniósł nieznacznie podbródek ku górze, nie odwracając uważnego spojrzenia od ich gościa. Patrzył na niego w sposób, w który nie spoglądał już na Rogera. Srebrne oczy paraliżowały zimnem i szczerą niechęcią, podczas gdy twarz pozostawała paskudnie obojętna.
- Przygotowałem wyniki kolejnych badań – Wagner z perfekcyjnego niemieckiego przeszedł do równie idealnego angielskiego, mówiąc do nich obu. Choć spojrzeniem co rusz uciekał w kierunku stalowej dłoni. – Zajęliśmy się także badaniem fotela. Ostatnie krzesła do elektrowstrząsów powstawały trzydzieści lat temu. To, które znaleźliśmy u pana, Kapitanie, wyprodukowano z metali trudnodostępnych… Adamantium i vibranium – zaczął wyjaśniać, starając się brzmieć profesjonalnie i spokojnie, ściszając swoje podekscytowanie. – Zdobycie odpowiednich pierwiastków jest niezwykle trudne. Ale… Bez nich, żadne krzesło nie utrzymałoby siły sierżanta Blackera – powiedział. Żołnierz nie wydawał się wzruszony tą opowieścią, choć wciąż pozostawał niezwykle czujny.
Ha! Doktorek zdziwiłby się, wiedząc, że sposobów na utrzymanie Jamesa w miejscu było dużo więcej.
- Pozostałe papiery są tutaj – dodał naukowiec, podając Rogerowi teczkę. Niby skończył… Znów spojrzał w kierunku Żołnierza, aby ponownie zwrócić się do niego po niemiecku:
- Chciałbym zerknąć na rany. Najpewniej pora zmienić opatrunki, więc zajmę się tym – oznajmił, od razu wyciągając z kieszeni fartucha sterylnie zapakowaną parę gumowych rękawiczek.
A James wciąż wydawał się niewzruszony. Sięgnął lewą ręką po pozostawioną przez siebie pałeczkę, aby następnie zacząć obracać ją między palcami, nie spoglądając w jej kierunku. Uważnie śledził gesty i ruchy naukowca.
- Zostań, gdzie stoisz – również niemiecki. Jeszcze twardszy i surowszy niż ten, którym posługiwał się lekarz. A przy tym paraliżująco beznamiętny. – W innym wypadku będziesz mógł zbadać fakturę własnego mózgu – stwierdził, znacząco stukając pałeczką w blat stołu. Ale nie przeciwstawił się Rogerowi – siedział na swoim miejscu, zupełnie spokojny.
- To konieczne. Aby nie wdało się zaka… - zamilkł w pół słowa, zerkając kontrolnie w stronę Kapitana. James niby tylko poprawił się na krześle, ale. Wyglądał tak, jakby faktycznie był gotów do fizycznego wyperswadowania temu mężczyźnie, co myśli o jego „koniecznościach”. Za chwilę jednak znów znieruchomiał, po prostu go obserwując.
- Nie – oznajmił twardo, po niemiecku, uznając dyskusję za zakończoną. Och. Czyżby wbił pałeczkę w stek? Dopiero po chwili to spostrzegł…

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 4:13 am

Rogera trafiał szlag. Gdy w końcu wyszedł z pokoju, zdążył wyładować większość negatywnych emocji, potem nawet zaczął odpoczywać, zarażając się od Jamesa rozleniwieniem, ale jego niemal nieskończona dobra wola i wyrozumiałość w stosunku do Wagnera wyczerpały się w chwili, gdy naukowiec bez zgody czy nawet uprzedzenia strzelił z jakiegoś cholernego 'leku' do Jamesa.
Na początku rozkazał ludziom ze swojego oddziału przeszukanie naukowca. Ot, tak, by uprzykrzyć mu życie. Poza tym, a nuż znajdzie się przy nim coś ciekawego? Roger naprawdę, naprawdę nie lubił tego mężczyzny.
Niemiecki? Co za palant! Na pewno zdawał sobie sprawę z tego, jak niegrzecznie było używać obcego języka w obecności kogoś, kto może go nie znać. Tym bardziej, jeśli ten ktoś był praktycznie jedyną deską ratunku w razie, gdyby obiekt jego westchnień stwierdził, że ma dość. Jednak po Rogerze widać było tylko część irytacji, pozornie zajął się przeglądaniem nowych wyników. I nie oderwał z nich wzroku nawet, gdy sam zabrał głos, również mówiąc po niemiecku. Jasne, jego język nie chociaż w części tak płynny jak ich, ale... był. Kapitan czuł się w obowiązku znać mowę wroga, dlatego uczył się jej jeszcze przed tym, jak udało mu się dostać do wojska. A oto w tej chwili miał okazję poćwiczyć!
– Sierżancie? Czy byłby pan łaskaw powiedzieć naszemu gościowi, że... – Przeszedł na angielski. – Właśnie został ostatecznie odsunięty od sprawy? Mi akurat wypadły z głowy odpowiednie słowa, a pan Vaginer chyba nie do końca rozumie po angielsku.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 4:24 am

James nie patrzył w kierunku Rogera do momentu, aż ten się odezwał. Dotychczas cały czas lustrował uważnym wzrokiem sylwetkę doktorka, uważnie analizując każdy jego gest.
Na słowa Kapitana, uniósł nieznacznie lewy kącik ust ku górze w geście triumfu.
- Spieprzaj stąd – grzecznie przekazał mężczyźnie tę informację po niemiecku.
Joseph zmrużył oczy, starając się powstrzymać swoje własne rozgniewanie. Miał plan! Wiedział, że musi w jakiś sposób zyskać dostęp do tego ciała… Ale nie zamierzał pozwolić sobie na poniżanie swojej osoby.
- Żegnam – rzucił w tym samym języku, energicznym ruchem odwracając się, aby opuścić pokój.
Natomiast James… Zwrócił się w kierunku steku. Choć nieludzka dłoń zwisała luźno, bez jakiegokolwiek podparcia, on radził sobie całkiem nieźle. Wysunął pałeczkę z mięsa i ujął widelec w lewą rękę. Choć posługiwał się nim nieco mniej zgrabnie, to wciąż radził sobie dobrze.
- Hydra miała fotel z vibranium i adamantium, rozmawiali raz o tym – angielski. Z akcentem, ale jednak. Spojrzał krótko na Rogera. – Masz tam coś o procentowym udziale tych pierwiastków w stopach? Niewielka informacja… Ale to mógł być ten sam fotel – przyznał, niezgrabnie odkrawając kawałek mięsa przy pomocy samego widelca. – Adamatium jest sporo, ale jego przetwarzanie i obróbka jest trudna. Do momentu zalania formy, musi zostać płynny. Inaczej zastyga i staje się niezniszczalnym metalem. Łączyli go z vibranium, bo jego akurat na świecie jest cholernie mało – podzielił się swoją wiedzą, wciąż walcząc z mięsem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 4:56 am

Spojrzał ponad kartkami na mężczyznę z grupy mu podległej zamykającego drzwi. Pożegnał go triumfalnym uśmiechem, chociaż wcale nie miał dobrego humoru. Odczekał jeszcze chwilę, po czym cisnął plik dokumentów na stół, samemu podrywając się z miejsca.
– Co za bezczelna świnia! – Przespacerował szybko przez pokój i z impetem usiadł na łóżku, potem opadł do tyłu, kładąc się na plecach. Miał ochotę powiedzieć, że akurat jego James może sobie pomęczyć, a potem zabić, ale powstrzymał się. Właściwie jak mógł coś takiego pomyśleć? Co się z nim działo? Zakrył twarz dłońmi i odetchnął głęboko kilka razy, podnosząc się dopiero, gdy udało mu się opanować emocje. Wrócił do stołu i zaczął kartkować wyniki. Wcześniej tylko udawał, że czytał, skupiając się na naukowcu i Jamesie, ale był pewien, że gdzieś coś takiego widział...
– Tak, mam to. – Wybrał odpowiednią stronę i wyszukał na niej konkretnej informacji. Nic nie powiedział, tylko obrócił dokument zadrukowaną stroną do Żołnierza. Cholera...
– Nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego, a wątpię by ktoś to specjalnie przede mną ukrywał. W żadnych aktach nie było wzmianki o takim fotelu, dlatego myślałem, że zrobiono go specjalnie na okazję tego... prezentu. Tylko jeśli on jest... twój, to musiał zostać zabrany przez kogoś jeszcze przed tym, jak nasze siły weszły do tamtego przeklętego miejsca. – Rzucił kontrolne spojrzenie na Jamesa, upewniając się, że na razie w jego rozumowaniu nie ma żadnej rażącej pomyłki.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 5:06 am

- Mogę wybić mu zęby, nie? – mruknął, samemu przyciągając do siebie jedną z kartek, aby obrzucić ją beznamiętnym spojrzeniem. Właściwie te słowa wyszły z jego ust bez szczególnego udziału świadomości Jamesa. Ot, jego hasełko.
Na twarzy Żołnierza uśmiech nieco się powiększył, gdy mógł obserwować tak żywą reakcję Rogera. Powiódł za nim spojrzeniem, po czym odprowadził go wzrokiem do stołu. Zupełnie spokojnie odebrał od niego kartkę, aby przyjrzeć się jej uważnie.
- Roger, Roger, Roger… - właściwie zanucił pod nosem, dobierając tylko sobie znaną melodię. Nie wiedział, dlaczego to zrobił. Myślami tkwił przy kolejnych rubrykach z wynikami.
- Po co miałbyś to wiedzieć, Kapitanie? - mruknął, krótko podnosząc na niego wzrok. – To po prostu metale. Jak stal czy tytan. Nic wartego większej uwagi… Chyba, że ktoś wykrada ostatnie złoża, żeby zrobić fotel… – przyznał. Zamilkł, uważniej wczytując się w dane. – Nie ma innej możliwości, Roger. Vibranium jest na tyle mało, że skonstruowanie drugiego fotela z… Taką jego ilością - wskazał palcem na procentowy udział tego metalu w stopie. – Byłby niemożliwy – zakończył, odchylając się lekko od stołu.
Ponownie sięgnął po widelec i wrócił do znęcania się nad kotletem. Nie w jego stylu było dopominanie się o rozkucie.
- Chętnie posadziłbym go na tym fotelu – mruknął, znów nieszczególnie zastanawiając się nad tym, co mówi. – Ale nie wyłączyłbym napięcia w bezpiecznym momencie – dodał miękko brzmiącym głosem. Och tak, miał ochotę na odrobinę sadyzmu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 6:25 pm

Cmoknął zniecierpliwiony i pokręcił głową.
– Nie o to chodziło. Po prostu nie mieliśmy tego u siebie. Nie wiedziałem, że jest takie krzesło, bo u nas nigdy go nie było. Jeśli ja nie wiedziałem, to jest to prawdopodobne, że i oni wszyscy... – Machnął dłonią, wskazując bliżej nieokreślony obszar. – Muszę sprawdzić, kto był dopuszczony do wstępu do podziemi Hydry. – Zamilkł, studiując pozostałe notatki. Parę kartek odłożył na bok, resztę schował z powrotem w teczce.
– Patrz, tu jest napisane, że ten żołnierzyk był zrobiony w czterdziestym piątym roku. Nie znam się na zabawkach, ale myślę, że dzisiaj dostanie czegoś z naszych czasów nie jest takie łatwe... Ludzie pewnie to kolekcjonują. Muszę sprawdzić, czy śledczy zwrócili na to uwagę. – Postukał palcem w kartkę. – Raczej tak, ale wolę trzymać rękę na pulsie. Tym bardziej teraz, gdy nie wiadomo kto jest kto. – Przełożył strony, chwilę szukał czegoś wzrokiem. – Tutaj znowu skład chemiczny farby... Oho, ta sama u mnie i u ciebie. To było do przewidzenia, ale dobrze wiedzieć. Zgadza się charakter pisma... O, jest jeszcze coś. Na blistrze z tabletkami nie było nic poza śladowymi ilościami farby, kurzem spod łóżka i, hm... Penicillium camemberti? Dużo tu tego! Naszym fanem jest wielbiciel serów pleśniowych? Nic nie rozumiem... – Oparł się czołem na stole i objął głowę ramionami. Był zbyt zaaferowany, by pomyśleć o tym, że powinien ułatwić życie Jamesowi i oswobodzić jego ramię.
Dopiero po chwili podniósł się i spojrzał na mężczyznę, jakby przypominając o jego obecności.
– Właściwie co ty zrobiłeś z tamtymi tabletkami i opakowaniem?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 6:37 pm

Doskonale wiedział, że w czasie takich działań każdy (nawet najmniejszy!) trop jest bardzo istotny. Dlatego też – choć dalej jadł spokojnie swój stek – słuchał Rogera niezwykle uważnie, co rusz podnosząc na niego przenikliwe spojrzenie.
- Pleśń? – mruknął, faktycznie zaskoczony tym tropem. Zaraz sam przyciągnął do siebie kolejne notatki, rzucając na nie okiem. Zawsze działał szybko, ale nigdy pochopnie - jego fotograficzna pamięć umożliwiała mu na efektywne zapamiętanie kolejnych danych i przeanalizowanie ich nawet, gdy nie będzie miał przy sobie tych kartek.
- Mm… – mruknął w zastanowieniu.
Krótką chwilę milczał, znów jedząc, właściwie kończąc posiłek. Zamknął pudełko z resztkami i wstał, aby wyrzucić je do śmieci. Widelec natomiast od razu umył, sprawnie radząc sobie jedną ręką.
- Spuściłem w kiblu – odparł zupełnie luźno, wzruszając ramionami. Zerknął na niego przez ramię i pozwolił sobie na ciche westchnienie. Męcząca sytuacja. Wiedział, że teraz całą noc będzie się starał to wszystko jakoś połączyć.
Otarł dłoń w ręcznik, po czym ruszył w kierunku swojego miejsca. Ale. Zatrzymał się przy Rogerze i bezmyślnym odruchem potargał mu włosy, właściwie nie zastanawiając się nad tym. Jednocześnie pochylił się, aby wybrać sobie kolejną porcję danych. Żołnierzyk. Z tą kartką usiadł na krześle w typowo męskiej pozycji, opierając kostkę lewej nogi na prawym udzie.
- Mm. Zola miał żołnierzyki – przyznał, unosząc lekko brew ku górze. – Firma Dounkins. Jego też były… Od nich – dodał, mrużąc lekko oczy. – Mało brakowało, a raz zabiłbym go nim… – pochwalił się bez szczególnych emocji brzmiących w głosie.
- To wciąż bardzo mało informacji, Roger.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 8:55 pm

– No tak... – Spuszczenie w kiblu. Jedna z klasycznych metod. Skuteczna zarówno przy urządzaniu uroczystego pogrzebu dla rybki, jak i przy pozbywaniu się dowodów rzeczowych. Nie skomentował tego. Nie trudno było zgadnąć, że żałował decyzji, jaką podjął James, co nie znaczy, że nie umiał jej uszanować. Jeszcze raz przejrzał kartki, na których nie znaleźli nic przydatnego, by upewnić się, że nie pominęli żadnego ważnego drobiazgu. Podniósł wzrok dopiero, gdy zobaczył, że James wyciąga do niego dłoń. Co co chodzi...? Roger na chwilę zamknął oczy, jakby nie mógł znieść naraz znajomego widoku i gestu. W tej chwili coś w nim pękło, chociaż wszystko wydawało się być po staremu. Powiódł nieprzytomnym spojrzeniem po pokoju, na moment zatrzymując wzrok na swojej torbie, na łóżku, potem ostatecznie na Żołnierzu. Przyglądał mu się chwilę lekko marszcząc brwi, ale to tyle. Nic nie powiedział, nie podzielił się tym, co krzyczało mu w głowie, robiąc niezły bałagan. Westchnął i uśmiechnął się pod nosem, znosząc to z masochistyczną przyjemnością.
– Myślisz, że to ten sam? – zapytał, szybko wracając do równowagi. – Wiem, że to mało. Cholernie mało. Ale czego się spodziewać, skoro minął jeden dzień... – Sam zdziwił się, że to dopiero jeden dzień. Czuł, jakby upłynęły wieki. Właściwie nigdy nie postrzegał czasu jako czegoś stałego i zawsze tak samo ważnego, jednak teraz, gdy z każdą mijającą minutą coś mogło się zmienić, czuł presję.
Właśnie, jeśli już o tym mowa, James i Roger przesiedzieli nad papierami jeszcze parę ładnych godzin, porównując najświeższe wyniki ze starymi, starając się wyciągać nowe wnioski i porządkować to, co znaleźli do tej pory. Kapitan kontynuował robienie notatek, zapisując także to, czego w przyszłości musi się dowiedzieć. Dali spokój dopiero, gdy ze zmęczenia zaczynały im przychodzić do głowy dziwne pomysły.
– Jeszcze pójdę pod prysznic. Ty możesz posprzątać na łóżku – zarządził ze śmiechem, patrząc na puste opakowanie po żelkach, po czym ruszył się z miejsca, przeciągnął, mrucząc coś o starości. Zanim zniknął za drzwiami łazienki, uwolnił Jamesa od 'spinacza'. Nie chciał ryzykować, chociaż wrócił po niecałych dziesięciu minutach.
– Wiesz co? – zaczął od razu. Wyszedł już przebrany w to, w czym zazwyczaj sypiał, czyli luźnych spodniach z bawełnianego dresu i podkoszulce. Podszedł do wyłącznika światła i ustawił go tak, by nie włączało się nawet po wychwyceniu ruchu. Zapadła niemal całkowita ciemność, bo w tej części bazy mury zewnętrzne nie były mocno oświetlone. Wiedział, że snajper i tak na pewno jest wyposażony w celownik z noktowizorem, ale jakoś się tym nie przejmował, chciał ciemności sam dla siebie.
– Chciałem ci to dać później, ale po tym, jak zachowałeś się przy Wagnerze... To było naprawdę coś. W tamtej chwili rzeczywiście byłeś 'zajebisty' – słuchać było, że mówił to z uśmiechem, ale także nutką czegoś więcej... Kapitan był poddenerwowany. Wyjął coś z torby i przeniósł przez pokój tak, by osłonić własnym ciałem i nie dać możliwości podejrzenia przez okno.
– Proszę. Myślę, że za tym tęskniłeś. – Usiadł na łóżku i położył przy Żołnierzu dwie butelki czystej, ruskiej wódki. Ot tak. Po protu. Czekał, starając się jak najlepiej dostrzec reakcję mężczyzny mimo braku światła. Dopiero po jakimś czasie łagodnie położył dłoń na jego stalowym ramieniu.
– A to coś, za czym tęskniłem ja. – Przysunął się i bez wahania pocałował Jamesa, najwyraźniej nie mając zamiaru się wycofywać.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 9:27 pm

Kiedy Roger wrócił, James leżał wygodnie rozciągnięty na stosunkowo ciasnym łóżku, zastanawiając się, czy właściwie będą w stanie spędzić na nim wygodną noc. Nie zamierzał jednak rezygnować ze swojego postanowienia – będą spać razem i koniec.
- Mm? – mruknął w geście zainteresowania, zwracając wzrok w stronę mężczyzny. Szczerze zaciekawiło go zachowanie Rogera. Ciemność, jego chwilowe plątanie się po pokoju… Zmarszczył lekko czoło, unosząc się na łokciach, kiedy w końcu Kapitan znalazł się przy nim.
- Smirrnoff… – rozpoznał niemal od razu, sięgając ludzką dłonią do butelki z drobnym uśmiechem błąkającym się w kącikach ust. Ale nie zdążył zrobić nic więcej. Zastygł w bezruchu, zaskoczony tym, co się stało.
Nie spodziewał się. Zupełnie.
Był zdziwiony zarówno tym, co zrobił Roger jak i sposobem, w jaki zareagowało jego własne ciało. Puścił wódkę, opuszczając ją na materac łóżka, aby ludzką dłonią sięgnąć jego karku, przytrzymując go przy sobie w ten sposób. Nie chciałby, żeby Kapitan nagle odsunął się, dochodząc do wniosku, że to był zły pomysł.
Momentalnie uderzyła w niego fala niezwykłego ciepła. Szczerego pożądania, które powstrzymał kilka godzin wcześniej. Pocałunek przestał być delikatny i czuły – James wpił się w jego wargi znacznie mocniej, pewniej, smakując ich z pełnym zapałem. Jednocześnie klęknął, zyskując większą swobodę ruchu.
To wszystko było kurewsko złym pomysłem.
I właśnie dlatego wydawało mu się tak zajebiste.
Niedelikatnym i nie do końca świadomym ruchem, objął jego ciało stalowym ramieniem, aby w ten sposób powalić je na materac. Dosłownie: powalić. Zaraz zawisnął nad nim, znów sięgając tych warg, nadając prostej pieszczocie innego wymiaru. Nie dawał mu dużej szansy na odpowiedź. Całował, dążąc do całkowitego zdominowania go. Nie musiał zaciskać dłoni na szyi Rogera, aby przydusić go…
Ludzką dłonią oparł się o materac przy jego ciele, podczas gdy stalowa ręka sięgnęła tego, co tak cholernie mu się podobało. Oparł ją na boku Stevensona, zaraz zsuwając wzdłuż jego ciała. Niżej. Do biodra. Aby tam zatrzymać się na krótką sekundę, bezpardonowo wsuwając zimne palce pod materiałowe spodnie.
Nie silił się na małostkowe czułostki. Sięgał tego, co interesowało go najbardziej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 10:35 pm

Być może w naprawdę małym stopniu wiedział, na co się decyduje, ale chciał sobie z tym poradzić, traktując wyzwanie i niewiadomą jako kolejny czynnik, który napędzał pożądanie. Po prostu chciał. Był pewny, że od Jamesa nie uświadczy tego, do czego przyzwyczaił go Jimmie, ale nie był głupi i wcale tego nie oczekiwał. Wręcz przeciwnie. Chciał jego gwałtowności, jego uwagi i reakcji na prowokację i to właśnie dostał.
Triumfalny uśmiech, który James mógł wyczuć na swoich ustach. Padł do tyłu wcale nie niepokojąc się niedelikatnością mężczyzny. Zdążył przełknąć ślinę i odetchnąć głębiej, ale to wszystko. I to wystarczyło. Sam nawet na chwilę nie odsunął dłoni, przytrzymując mężczyznę przy sobie, najwyraźniej nie rezygnując z pomysłu i brnąc w to, co spowodował. Ba! Sam go na siebie pociągnął, po czym kontynuował ruch opuszczając dłoń i sięgając do jego ud. Przez chwilę pieścił go przez materiał, jednak przestał, drgnął gwałtownie zaciskając palce na jego boku. Stęknął mu w usta. Zimno! Cholera. Wcale o tym nie pomyślał. To było dziwne uczucie i jeszcze dziwniejsza świadomość. Coś po części niepokojącego, zmuszającego Rogera do większego skupienia uwagi na tym, co się działo, przypominającego, że nie powinien do końca się zapominać. Lekko uniósł biodra i częściowo wbrew samemu sobie skierował je w stronę jego dłoni.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Sob Sty 03, 2015 11:00 pm

Z premedytacją używał głównie tej dłoni. Ciało rozgrzane po kąpieli cudownie reagowało na ten nagły chłód. Drżenie mięśni, przyśpieszony oddech, niespokojne ruchy. A James nawet nie starał się nad sobą panować, robiąc to, czego pragnął. Wszystko.
Przerwał pocałunek, prostując się i odsuwając od niego jedynie po to, aby zsunąć materiałowe spodnie z ciała mężczyzny. Szybko, szybko! Koszulki Rogera nie ruszył, ściągnął natomiast własną, odrzucając ją na bok. Wódka. Spojrzał w kierunku butelek, zachowując resztki zdrowego rozsądku. Pośpiesznym ruchem odstawił je na podłogę i dopiero wówczas wrócił do niego.
Ledwie widoczne w ciemności spojrzenie Żołnierza porażało. Zimne, a przy tym pełne szczerego pożądania. Stalowa dłoń sięgnęła karku Rogera, żeby przyciągnąć go do kolejnego namiętnego pocałunku. Miażdżył jego wargi. Wpijał się w nie głęboko. Mocno. Ale krótko. Choć równie intensywnie.
- Odwróć się – syknął w jego usta nieco zachrypniętym, twardym głosem. I właściwie – nie czekał na to. Pchnięciem zmusił Rogera do zrealizowania jego nakazu, po czym sam z impetem przylgnął do jego pleców swym torsem. Chciał go czuć.
Stalowa ręka objęła silnie ciało Stevensona, przytrzymując je w zniewalającym uścisku, podczas gdy ludzka zsunęła się niżej, sięgając jego członka. Przez materiał bokserek. Objął go i zaczął masować silnymi, stanowczymi ruchami. Mocno. Intensywnie. Brutalnie i pośpiesznie.
Lepiej… Aby nikt ich nie usłyszał.
Wzmagając intensywność ruchów ludzkiej dłoni, stalowa ręka przesunęła się po umięśnionym torsie Rogera w stronę szyi. Objął ją. Krótko, acz znacząco położył na niej zimne, stalowe palce. Mógłby zgnieść… Przeszedł wyżej, dalej. Do jego ust. Po to, żeby wsunąć w nie dwa palce, wymuszając na nim tę drobną perwersję, jednocześnie napierając swoimi biodrami na niego, bezwstydnie ocierając się o pośladki Rogera.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Nie Sty 04, 2015 12:40 am

Roger oderwał dłonie od mężczyzny właściwie gdy ten tylko się cofnął. Pomógł mu zdjąć z siebie spodnie, ale nic więcej. James dzielnie zmagał się ze swoim ubraniem i butelkami, a on patrzył spod przymrużonych powiek, na wpół świadomie i zupełnie bezwstydnie wsuwając dłoń pod bieliznę i dotykając się, nie przestając nawet gdy kochanek znów odebrał mu oddech pocałunkiem. Jednak James nie musiał czekać, Roger spełnił jego polecenie i obrócił się, klękając nisko, w rozkroku i opierając na materacu przedramionami.
Rzeczywiście, lepiej, żeby byli cicho, jednak Kapitan o tym w tej chwili nie myślał. Czemu się dziwić? Dyszał z podniecenia i rosnącej przyjemności, z każdym wydechem pojękując coraz głośniej. W końcu za którymś razem zrobił to na tyle głośno, że jego własny głos dotarł do jego świadomości. Daleki był od skrępowania czy martwienia się o to, że ktoś zaraz może do nich zajrzeć by sprawdzić, co się dzieje, ale opuścił głowę i na chwilę zacisnął usta. Wcale się nie uspokoił, wręcz przeciwnie: już dawno przestał odczuwać pojedyncze ruchy i lżejsze bodźce, zatracając się bardziej i bardziej. Za chwilę doszedłby, gdyby nie poczuł dłoni na szyi. To go skutecznie rozproszyło, prawie że boleśnie wytrąciło z rytmu. Odruchowo wyprostował i cofnął głowę, by nie zakrztusić się jego palcami, jednak szybko się opanował. Smak. Metaliczny. Prawie jak krew. Wiedział, że James tego nie poczuje, ale zaczął ssać, krótkimi, płytkimi ruchami cofając się i znów lekko pochylając, w ten sposób przede wszystkim samemu sobie sprawiając przyjemność. W końcu przestał, nie potrafiąc skupić się jednocześnie na tylu rzeczach i jeszcze na oddychaniu.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Nie Sty 04, 2015 1:04 am

Precyzyjne, metalowe palce ujęły język Rogera, przytrzymując go w pewnym momencie. Nie zrobił mu w ten sposób krzywdy… Ale mógłby. Wystarczyła chwila nieuwagi! Zwłaszcza, że w tym czasie wciąż pieścił jego członka, pocierając go intensywnie, mocno. Brutalnie.
Puścił jego język i sam zaczął poruszać palcami w ustach mężczyzny, zaczepnie ocierając się o policzki, drażniąc go, bawiąc się nim jak najlepszą zabawką… W końcu przestał. Cofnął stalową dłoń i – klęcząc – wyprostował się za nim, opierając obje ręce na jego biodrach.
Krótkie szarpnięcie stalowej dłoni. Bielizna ustąpiła. Jej skrawki zaplątały się w zmiętej pościeli. Niedbałym gestem oblizał swoją ludzką dłoń, żeby zaraz sięgnąć nią między jego pośladki.
… Nie zamierzał silić się na delikatność.
Dwoma palcami naparł na jego wejście, od razu zagłębiając w nim je do samego końca. Jednocześnie stalowa dłoń sięgnęła ramienia Rogera, zaciskając się na nim nieco zbyt mocno, aby uniemożliwić mu wykonanie jakiegokolwiek ruchu. Zostanie ślad, z całą pewnością.
Znacznie chętniej wszedłby w niego. Po prostu. I zerżnął, nie myśląc o niczym. Dlatego też pośpieszne ruchy, które wykonywał, zdradzały go. I przyśpieszony oddech, którym pieścił jego ucho. Niespokojnie bijące, silne serce.
Oparł się czołem o jego kark, starając się zapanować nad samym sobą. Nie chciał zrobić mu krzywdy. Chciał. Kurewsko. Nie wolno mu było. Wysunął język i samym jego koniuszkiem przesunął po jego skórze, kierując się w stronę ucha...
Koniec. Wysunął palce z jego wnętrza, po czym przesunął stalową dłoń na pieszczony chwilę temu obszar, przytrzymując w ten sposób twarz Rogera na poduszkach, podczas gdy sam sięgnął swojego członka, pośpiesznymi ruchami wcierając w niego resztki śliny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Nie Sty 04, 2015 1:55 am

Ile jeszcze dziwnych rzeczy wymyśli ten popieprzeniec? Roger na pewno nie mógł powiedzieć, że się przy nim nudzi, a teraz nawet przez chwilę czuł niepokój. Nie chciał się żegnać z językiem, jeszcze do wielu rzeczy mógł mu się przydać... O co chodziło? Chyba pierwszy raz odkąd w ogóle to sprowokował, poczuł, że sytuacja odrobinę wymyka mu się spod kontroli. Jeszcze pewnie dużo czasu minie, nim będzie gotowy oddać się mu w zupełnej bezmyślności i zaufaniu, ale już teraz miał to za coś chorego i... strasznie podniecającego. Jednak nie długo było mu dane się niepokoić – na szczęście.
Pochylił się jeszcze bardziej, wyciągając i krzyżując ramiona nad głową, opierając na nich czoło. No tak. Mógł się nie ubierać... Uśmiechnął się, ale zaraz zacisnął zęby i wciągnął z sykiem płytki wdech. Szlag... Zacisnął dłonie w pięści, skupiając się na nich, nie chcąc się szarpnąć czy próbować wycofać biodra. Nie. Nie było to bolesne, po prostu... niewygodne. Potrzebował chwili na rozluźnienie się i przypomnienie tego specyficznego uczucia i – o dziwo! – dostał ten czas. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewał się tego, może nawet nie chciał? Jęknął cicho, zniecierpliwiony.
– Przestań się bawić... – Sięgnął prawą dłonią ponad głowę i zacisnął palce na przedramieniu Jamesa, tuż ponad jego nadgarstkiem.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Nie Sty 04, 2015 2:09 am

W odpowiedzi na jego słowa szarpnął nim, nieco mocniej zaciskając palce na jego karku. Nie, Roger, nie. Dziś nie jesteś tu kapitanem… Nieznacznie uniósł kącik ust ku górze, obserwując jego zachowanie z jawnym wyrazem triumfu na twarzy.
Ale. Nie chciał już czekać. Naparł lekko na jego kark, jakby chciał powiedzieć „Nie waż się ruszyć”, po czym cofnął rękę i obie dłonie ułożył na jego pośladkach, zaciskając na nich palce z wyczuciem. Z jawną aprobatą. Podobało mu się to, co widział.
W końcu naparł na niego. Raz. Mocno. Boleśnie. I do samego końca. Ale zamarł, nie ruszając biodrami, tkwiąc w chwilowym bezruchu, napawając się tym, co czuł. Całe jego ciało przeszedł cudowny dreszcz… Tego właśnie potrzebował.
Dając mu zbawienne chwile na przystosowanie się, sam próbował w tym czasie skupić myśli. Nie zauważył, że lewa dłoń rani bok Rogera, drapiąc go boleśnie. Nie spostrzegł także tego, że obje ręce już po chwili sunęły po ciele Kapitana, aby objąć je. A on… Wtulił się w jego plecy, opierając policzek na łopatce mężczyzny.
Znał to ciało… Znał je…
To był jego Roger.
Te wszystkie chwile…
Spoliczkowany znajomymi doznaniami, obejmował go, potrzebując tej jednej chwili na uspokojenie się. Nie chciał dać po sobie poznać tego, co poczuł. Kiedy tylko względnie zapanował nad sobą, poruszył płytko biodrami, jednocześnie prostując się, jego pociągając za sobą. Zmusił go do tej drobnej zmiany pozycji, nawet nie zastanawiając się nad tym, czy zadał mu ból. Przyciskając plecy mężczyzny do swojego torsu, zaczął poruszać się w nim. Odchylił głowę w tył, zaciągając się powietrzem, jednocześnie znów wchodząc w cudownie ciasne wnętrze.
Roger, Roger, Roger…
Zsunął dłonie na jego biodra, to jego zmuszając do wykonania ruchów. Ruchów, które sam kontrolował, nadając im tempo. Szybsze. Mocniejsze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: StephenxGregor   Nie Sty 04, 2015 3:26 am

Miał ochotę się zaśmiać, ale nie mógł złapać oddechu. Ale może to i dobrze? Nie chciał być źle zrozumiany, po prostu ten gest wydał mu się tak bardzo jamesowy jak to tylko możliwe. I rzeczywiście, nie ruszył się, czekał, żałując, że nie może go w tej chwili widzieć: jego mimiki i ciała, mięśni grających pod skórą...
Chociaż był gotowy na to uczucie, spiął się cały i uchylił usta, w ostatniej chwili tłumiąc jęk i zaciskając zęby na dwóch zgiętych palcach. Nieświadomie wygiął się lekko w bok, uciekając przed drapnięciem, które tak naprawdę sprawiło mu większy ból niż cała reszta.
Znów wsparł się na zgiętych przedramionach, zaraz jednak podniósł jedną rękę, samemu obejmując jego ramiona i mocniej do ciebie przyciskając. Nabrał powoli tak głęboki haust powietrza jak tylko mógł i westchnął, tak po prostu, jak setki razy wcześniej. I tyle. Nie domyślił się, co chodzi po głowie Jamesa, ale ta chwila czułości zaskoczyła go i odrobinę wybiła z zaciętego nastroju. To było... miłe.
Wyprostował się, jak James chciał i otworzył oczy. Nieprzytomnie patrzył w sufit, znów coraz głośniej oddychając przez usta. W tej chwili już przestawał czuć się niewygodnie, ale jeszcze nie był zbytnio obolały. Cholera, czemu nie pomyślał o kupieniu jakiegoś żelu...
Miał ochotę opaść bezwładnie do przodu, ale wytrzymał w takiej pozycji, jedynie utrzymując równowagę przez wsparcie dłoni na jego. Sam podchwycił rytm, momentami, przy gwałtowniejszych ruchach mocniej zaciskał palce. W końcu poderwał prawe ramię Żołnierza i zmusił go, by wnętrzem dłoni zatkał mu usta.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: StephenxGregor   

Powrót do góry Go down
 
StephenxGregor
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 40Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 23 ... 40  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: