IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gniazdo

Go down 
AutorWiadomość
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Gniazdo   Wto Lis 04, 2014 11:38 pm



***


Nie szli zbyt długo. W gruncie rzeczy położenie mieszkania Gerarda było usytuowane strategicznie - aby miał blisko do szkoły i nie musiał tak długo dojeżdżać, jak również dlatego, ze blisko miał do ośrodków rozrywki. Po drodze oboje mijali parę klubów. Ktoś się potknął o krawężnik, ktoś szedł najebany w trzy dupy ze znajomymi. Normalne. Dlatego Gerard często zwracał uwagę na to o której porze wracał, bo zwykle bywało tak, ze w tych późniejszych porach, wieczorem, różne takie dziwactwa wychodzą na wierzch by zaraz po północy zacząć cichnąć. Prowadził Kurohę między te wszystkie ulice oświetlone halogenami, reklamami i światłami. W ogóle nie było nieba widać, smutne.
W końcu dotarli pod budynek. Gerard wyjął klucze od bramy, która dzieliła ich jedyna od wielkiego budynku, wieżowca wręcz. Tam swój dom miał on, które nazywał żartobliwie gniazdem. Dlaczego? To już była jego sprawa, nie na ten czas aby o tym rozmawiać. Brama elektronicznym kluczem otworzona, weszli oboje do windy, która poprowadziła ich na ósme piętro. Niedługo potem znaleźli się już w mieszkaniu.
- Czuj się jak u siebie – Wspomniał tylko przed wejściem. Gerard zapalił od razu światło, ukazując wnętrze ogromnego mieszkania. Wszystko było jedną wielką przestrzenią. Każdy przedmiot stał w ściśle określonym porządku, dając obraz idealnej rzeczywistości. Gerard lubił prostotę, więc trudno było o bałagan czy dziwaczne urządzenia, jakiś drobny chaos był od razu likwidowany. Poza kanapą. Rozwalony koc, wywalone poduszki, niedbale rzucony pad gdzieś na dywanie. Tak, był, można powiedzieć, bałaganiarzem. Ale wszystko i tak będzie za parę dni sprzątnięte, kiedy tylko jego służka w końcu przywlecze tutaj swoje cztery litery.
Ruszył do kuchni, gdzie nastawił wodę na herbatę, wziął dwa kubki i nasypał tego co trzeba. Potem wrócił się do salonu, gdzie rozłożył się na kanapie i włączył telewizor.
- Wypijemy sobie najpierw herbatę, dobrze? – Rzucił w przestrzeń, przełączając kanał na jakieś wiadomości.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr




Ostatnio zmieniony przez Gerard dnia Czw Lis 13, 2014 2:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Sro Lis 05, 2014 5:07 pm

Byłem taki podekscytowany, że przez całą drogę nie potrafiłem przestać się uśmiechać. Pierwszy raz ktoś mnie do siebie zapraszał. Ulica i godzina powoli budziły moje drugie ja, które starałem się stłumić.
Budynek, w którym mieszkał Gerard, robił wrażenie. Podobnie jak mieszkanie. Jedna wielka przestrzeń. Było tu tyle miejsca, wszystko takie porządne... Aż dziwnie mi się zrobiło, kiedy pomyślałem, w jakim stanie jest mój pokój. Położyłem torbę na kanapie i rozglądałem się uważnie po pomieszczeniu. Podobało mi się tu. Byłoby miło, gdyby znowu mnie zaprosił.
Przeniosłem wzrok na chłopaka. Taki rozłożony na kanapie sprawiał zupełnie inne wrażenie niż wówczas, gdy sprzątaliśmy w klubie. W sumie jeszcze inaczej wyglądał, kiedy się uśmiechał. Wpadłem na pewien pomysł. Zacząłem grzebać w swojej torbie. Wyciągnąłem szkicownik, ołówek i gumkę, po czym rozsiadłem się wygodnie na jednej z poduszek leżących na dywanie. Zrobiłem to tak, by mu nie zasłaniać.
-Nie ruszaj się- poleciłem, chociaż miało to zabrzmieć jak prośba. Nie przejmowałem się tym, że mi nie wyszło. Otworzył na wolnej stronie i zacząłem szkicować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Nie Lis 09, 2014 9:45 pm

Ziewnął przeciągle i wydawałoby się, że jego lenistwo tutaj było wręcz namacalne. Najpewniej gdyby nie to, ze zaprosił Kurohę do siebie, to pewnie poszedłby siedzieć w książkach, gdzie miał ich cały pokój, za jednym z licznych drzwi tutaj. To mieszkanie było zdecydowanie za duże i niekiedy sam nie potrafił się w nim odnaleźć po tylu latach mieszkania tutaj samemu. Faktycznie, trudno było go porównać do tego samego Gerarda, kiedy pomagał sprzątać. Pomagał to pomagał, a w swoim domu mógł leniuchować i nawet jakby się uparł, to mógłby paradować nago po swoim mieszkaniu. No prawie swoim. Ale mieszkał tutaj już długo, więc się liczy jako jego.
Gerard średnio zwracał uwagę na czymkolwiek, a nawet Kuroha nie był w stanie jego myśli teraz pochłonąć jak to, że musiał zrobić herbatę dla ich obojga. A tutaj nagle wyprowadzona prośba-rozkaz wybił go z tego rytmu lenistwa i też z niejakim znakiem zapytania na niego spojrzał, zanim go po sekundzie oświeciło o co tak naprawdę go poprosił. Bo liczył na to, ze to jest prośba, nie? Zatem nie ruszał się, w końcu zgodził się na to całe rysowanie. Skoro ma to jemu pomóc, to czemu by nie? Przecież i tak siedział zapatrzony w telewizor, w wiadomości. Więc tak czy siak się nie ruszał.
- Tylko co z herbatą? W końcu za chwilę zacznie gwizdać gotująca się woda. Jak mam się niby nie ruszać - Zapytał, nie ruszając się mimo wszystko. Tylko usta. A przecież te zaraz przestały się ruszać po wypowiedzianym zdaniu i twarz zastygła ponownie. Tylko czasem zamrugał, co wydawało się przecież oczywiste. No i oddychał. Czyli jednak po części nie wywiązywał się, ale to tylko szkicowanie. Może zaraz Kurohy nie rozczaruje tak podstawowymi czynnościami.
Na swój sposób było to budujące i... cieszyło ducha i ego Gerarda. Nigdy nie uważał siebie za coś, co można by było szkicować. W ogóle uwagę na niego zwrócić biednego. To było takie. .. trudno to jednoznacznie określić, ale dało się takie coś polubić.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Pon Lis 10, 2014 1:31 pm

Zerkałem na niego co chwila, by lepiej uchwycić rysy twarzy i posturę ciała. Tak, z pewnością ten szkic wyglądał dużo lepiej niż poprzedni. Nad tamtym siedziałem kilka dni, zanim mnie zadowolił. Ale teraz mogłem się bez skrupułów napawać pięknem jego ciała. Miał taki rozstaw kości, który było mi najłatwiej rysować. Rzadko się to zdarzało. W sumie najbardziej interesowała mnie jego twarz. Wolałem, kiedy się uśmiechał. Stanowczo wolałem go z uśmiechem.
Nie odpowiedziałem na zadane pytanie. Byłem zbyt pochłonięty rysunkiem. Po kilku minutach wstałem z poduszki i zbliżyłem się do Gerarda, aby porównać obie sylwetki - tę na kanapie i tę, którą narysowałem. Zupełnie jak w lustrze. Uśmiechnąłem się i usiadłem na podłodze obok kanapy. Teraz trzeba było dorysować resztę. Tylko jaki motyw by tu pasował? Za pierwszym razem nasunął mi się na myśl smutny anioł. A teraz? Zastanowiłem się. Może...?
Ołówek szybko poruszał się po kartce. Jak pomyślę, że szkicowanie kogoś zajmuje mi kilka minut, a dorysowanie motywu nawet kilka dni, to wydaje mi się to trochę dziwne. Nic nie poradzę. Ale dzisiaj miałem chyba wenę twórczą. Rogi na głowie - długie, proste i ostro zakończone - wyszły całkiem nieźle. Cienki ogon zakończony strzałką perfekcyjnie oplatał się na nieruchomej ręce. Wyszczerzyłem się, niezwykle zadowolony z efektu.
-Skończone- oznajmiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Czw Lis 13, 2014 2:20 pm

Gerard siedział cierpliwie właściwie wyczekując tego feralnego momentu jak gwizd czajnika. Bo prędzej czy później to nastąpi, pytanie tylko kiedy. Gerard nie miał rentgena w oczach, by zobaczyć jak się miewa rzeczony przedmiot. Po za tym, miał być w bezruchu. Myślami opierniczał prezentera filmowego i sposób w jaki prezentował dość kluczowe dla Gerarda sprawy. Poświecił zdecydowanie za mało czasu. Czy to była tylko jego wina czy twórców programu mało go interesowało. Mogłoby się nawet zdawać, ze na ułamek sekundy zmarszczył brwi. Ale to trwało tyle co nic, także trudno powiedzieć, czy taka sytuacja zaistniała w ogóle.
Kiedy Kuroha podszedł, zarzucił tylko nań wzrokiem, bo jednak głową nie poruszył się mimo wszystko, nawet jak go wewnętrznie korciło, żeby się ruszyć. Chyba byłby kiepskim modelem. Może dlatego, ze w pewnym momencie zaczęła go proteza uwierać. I biedny on czekał, aż będzie mógł się ruszyć, tylko siłą woli odpierając tą chęć, co wcale do łatwych zadań nie należało. Weź tutaj przekonaj swój mózg, że wcale cię nic nie uwiera, jak faktycznie tak się działo. Co innego, gdyby ktoś mu to wmawiał, ale sam sobie? Prawie niewykonalne.
W momencie, kiedy oznajmił, że skończył, zadzwonił gwizdek. I po dwóch sekundach rozlegało się po mieszkaniu to nieprzyjemne gwiżdżenie, jakby ktoś próbował ci wiercić wiertarką w głowie. Tym bardziej ruszył się od razu z miejsca i zniknął w kuchni, gdzie przygotował herbaty jak trzeba. Przez to zbyt długie siedzenie zachciało mu się alkoholu, ale na razie herbata to herbata. Nie chciał zaraz przecież wylądować z głową nad umywalką, próbując ogarnąć swój żołądek.
Wrócił zaraz z powrotem, niosąc na srebrnej tacy dwa parujące kubki, cukierniczkę i dwie łyżeczki. Odłożył to na stoliku przed kanapą.
- Świetnie. Jak się nie wstydzisz przede mną to możesz mi pokazać te arcydzieło - Rzekł, poczochrawszy włosy Kurohy swoją prawą dłonią - Tymczasem możemy się napić herbaty. Potem może wypijemy coś mocniejszego. Hm... lubisz rum? - Dodał po chwili, siadając z powrotem na kanapie. Tym razem się nie rozwalił na jej całości, tylko siadł grzecznie... no prawie, pozostawiając miejsce dla chłopaka, tak by nie latał mu z tą herbatą po całym pokoju.
Wygoda przede wszystkim, pomyślał, chwytając swój kubek w dłonie.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Czw Lis 13, 2014 4:51 pm

Skrzywiłem się, słysząc ten cholerny gwizdek. Nie lubiłem tego dźwięku. Patrzyłem za Gerardem, kiedy poleciał zdjąć czajnik i zrobić obiecaną herbatę. Złapałem jeden z kubków i powąchałem. Westchnąłem lekko rozczarowany. Naprawdę liczyłem na Earl Grey. Ale czego ja się spodziewam po licealiście? Poczułem jego rękę na swoich włosach i zaczerwieniłem się. Było mi jakoś nieswojo, ale chciałem, by nie zabierał ręki. Usiadłem obok chłopaka, wyciągając w jego stronę szkicownik i czekając, aż go zabierze i obejrzy swoją podobiznę. Miałem nadzieję, że mu się spodoba.
-Rum do mnie nie przemawia- przyznałem.-Angielskie alkohole są dziwne w smaku. Wolałbym sake. Honjozo-shu. Najlepiej amakuchi... Ach, no tak! Pewnie się na tym nie znasz- uśmiechnąłem się lekko.-Sake jest wytwarzane ze spolerowanego ryżu. W honjozo-shu usunięto co najmniej 30% zewnętrznej części ziarna. Zawiera też dodatek destylowanego alkoholu. Amakuchi oznacza typ bezbarwny, słodki. Tęsknię za sake...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Czw Lis 13, 2014 7:43 pm

Tak na dobrą sprawę mógłby mieć coś lepszego niż zwyczajny czajnik na gwizdek. Ale miał on swoją znaczącą zaletę - był głośny. A czasami jak mu się zdarzyło przysnąć, albo zasiedzieć pośród głośników to nie za bardzo słyszałby, ze właśnie woda mu się ugotowała. I też między innymi z tego powodu jeśli już cokolwiek sobie gotował to siedział cały czas w kuchni. O ile właśnie, cokolwiek robił. A herbata była jakakolwiek, bo nie zwracał nigdy specjalnie na to uwagi. Po prostu zrobił taką, a nie inną i tyle. Nad czym było tu rozmyślać. Tym bardziej wtedy gdy przyjemne ciepło rozchodziło się z żołądka na inne części organizmu, nie było o czym już rozmyślać.
W tym samym czasie otrzymał rzeczony szkicownik z jego podobizną. Dziwnie poczuł się w tym momencie, bo miał wrażenie, jakby właśnie w tym momencie trzymał coś niezwykle cennego w swoich dłoniach. Zaraz mu to uczucie minęło,a na jego twarzy pojawiło się mocne skupienie, kiedy patrzył na to dzieło. Co tam dzieło. To było coś takiego... genialnego wręcz. Gdyby tylko mógł to zatrzymać, powiesiłby sobie na ścianie. Hm, powinienem pomyśleć kiedyś o tym, żeby się dać sfotografować. Mogłoby być całkiem ciekawie, pomyślał w duchu, dalej rozmyślając już o tym, jak wyglądał na rysunku, bo przedstawiał się dość... futurystycznie.
- Genialny, masz z powrotem - Odparł, z lekkim uśmiechem oddając to co dostał. Chwilę się zamyślił - Masz rację, nie znam się. Ale coś się zaraz na to poradzi - Po tych słowach wstał, wyciągnął telefon z kieszeni i przeszedł się pod okno. Chwilę potem wywiązała się rozmowa, którą jak zwykle przeprowadzał na spokojnie i po cichu.
- Ma to być u mnie za pół godziny. I nie interesuje mnie jakim cudem to sprowadzisz, ma być i już - Zakończył rozmowę niezbyt przyjemnie, po czym schował telefon znów do kieszeni i wrócił na kanapę, z uśmiechem na twarzy.
- Niedługo będzie to co lubisz. Tymczasem wypijemy herbatę i pomyślimy co będziemy robić dalej - Rzekł usadawiając się wygodnie na siedzeniu i powracając do wcześniejszego zajęcia, czyli piciu herbaty zanim ta zdąży wystygnąć. Nigdy nie przepadał za tym by pić chłodniejszą czy też letnią. Ma być ciepła i już.
Zatem po wypiciu, odłożył szklankę na tacę, w międzyczasie myśląc o różnych sprawach. Przy okazji zmienił kanał telewizyjny na jakiś taneczno-muzyczny, żeby nie było, że cały czas wiadomości lecą, które i tak nic do życia nie wzniosą.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Czw Lis 13, 2014 8:08 pm

Obserwowałem jego twarz, kiedy oglądał mój szkic. Chyba mu się podobało. Znałem ten błysk w oku. Zarumieniłem się, słysząc słowa Gerarda. Coś za często się dzisiaj rumienię. Odzyskawszy szkicownik, zacząłem przerzucać strony, by sprawdzić, czy mam tu jeszcze jakieś wolne miejsce. Jednocześnie zerkałem na chłopaka, który rozmawiał cicho przez telefon, kompletnie ignorując dobre maniery wobec swojego gościa. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, ale mimo wszystko...
Wytrzeszczyłem na niego oczy, kiedy do mnie wrócił. Co on właśnie powiedział. Dźwięki z telewizora się zmieniły, ale nie zwróciłem na to szczególnej uwagi.
-Możesz... wyjaśnić?-wydukałem. Potrząsnąłem głową.-Po kolei. Jakim cudem chcesz sprowadzić tu sake? Zwłaszcza honjozo-shu akamichi? Wiem, że po za Japonią jest coś takiego jak wino ryżowe, ale to zupełnie coś innego! Honjozo-shu może rozłożyć po jednym łyku! Chyba że masz mocną głowę, wtedy po trzech! Tego się nie da od tak zdobyć! I jesteśmy nieletni! Jak chcesz to zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Czw Lis 13, 2014 8:41 pm

Gerard siedział niewzruszony. Jego średnio interesowało to, ze coś może być nie do zdobycia. Siedział na kasie, dosłownie i w przenośni i choćby miało go to dużo kosztować, to dostanie to na co będzie miał akurat ochotę.
- Hm, fakt. Może przesadziłem trochę z czasem. Pewnie będzie to na miejscu za godzinę, półtorej. Może nawet dwie - Pogładził się po brodzie, jakby faktycznie miał taką długą, filozoficzna bródkę. Ale cóż, za wcześnie na to by jakąkolwiek miał, także pozostawmy to w tym domyśle - Czym ty się przejmujesz, wiekiem? Serio? - Parsknął śmiechem. Nie byli przecież kilkuletnimi dzieciakami. Te czasy, kiedy nawet o zwykłym winie mógłby Gerard pomarzyć dawno minęły. Kuroha na dobrą sprawę mógłby się zorientować, że coś takiego dla Gerarda nie byłoby problemem.
Potargał mu włosy jeszcze raz dłonią.
- Uroczy jesteś. Mnie nie interesuje jak, od tego mam ludzi. Jak coś chcę to to dostaję - Uśmiechnął się szeroko. Może nawet ten uśmiech był nieco... zły. Tak, dało się przez moment odczuć, że tak na dobrą sprawę jeśli chciałby coś zdobyć i byłoby to nielegalne, zrobiłby to jeśli faktycznie by tego chciał - Po za tym, jesteś moim gościem. Jeśli masz takie życzenie to ja to załatwię. Zresztą, sam jestem ciekawy jak to będzie smakować - Odparł po chwili, wzruszywszy ramionami.
Zastanawiał się, co będą robić, jeśli jego dostawca nie weźmie się do roboty i nie sprowadzi mu tego w najbliższym czasie. Naprawdę, nie lubił czekać, jeśli to coś tym bardziej miało okazać się takie dobre. No i może rodzice w końcu mu wybaczą to, że za mało wydaje pieniędzy, skoro to takie trudne do zdobycia, to z pewnością miało swoją cenę. Miał nadzieję, że słuszną. Ziewnął.
Gerard objął ramionami Kurohę, opierając swoje dłonie na jego ramionach. Może zanadto się przybliżył, ale czuć było jego oddech na karku chłopaka. Ten delikatny i ciepły, ze aż ciarki przechodziły.
- Hm... To co chcesz robić, zanim to dotrze? - Szepnął, nie robiąc nic więcej, poza tym dziwacznym przytuleniem.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Pią Lis 14, 2014 6:13 pm

Siedziałem i patrzyłem na niego niedowierzająco. Kim on był, żeby mówić to wszystko tak lekko. Zamknąłem jedno oko, kiedy czochrał mi włosy. Z tego, co zrozumiałem, Gerard ma kasy jak lodu. Nie lubię takich ludzi. Naprawdę nienawidzę.
Moja dłoń powędrowała pod kołnierz. Pogłaskałem bliznę na szyi. Nie jestem też pewien, czy sake aby mu zasmakuje. Nie dość, ze mocne, to jeszcze przerażająco słodkie. Jak go nie rozłoży po pierwszym łyku, to z pewnością go zemdli jakby najadł się dwa kilo cukru. Co mnie to. Dobrze mu tak. Ludzie z kasą są przerażający i nikim się nie przejmują.
Zamarłem, kiedy mnie objął. Popatrzyłem na niego szeroko otwartymi oczami. Co on robił? No co? Po co to? Jego oddech połaskotał moją skórę. Spuściłem głowę i sięgnąłem do torby. Ściągnąłem soczewki, nie patrząc na chłopaka. Odłożyłem torbę delikatnie na ziemię. Starałem się nie patrzyć na niego, żeby nie widział moich oczu. Dziwnie musiałem wyglądać. Japończyk o zielonych tęczówkach...
-A... na co... masz ochotę?-spytałem cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Sob Lis 15, 2014 6:43 pm

To, ze Gerard teraz żył na kasie to była inne sprawa. Wcale to nie znaczyło przecież, że zapomniał jak to jest być człowiekiem. Po prostu jak każdy na jego miejscu korzystał z tego, ze te pieniądze ma. Przecież nigdy krzywdy tym nie zrobił, co więcej, jego rodzice starają się z niego zrobić bogatego panicza, narcyza i cholera wie czym jeszcze, ale nie do końca im to wychodzi. Może właśnie dlatego, że Gerard był taki, a nie inny. Zbyt dobry. Albo zbyt miękki jak to jego rodzice określają. Ale on i na swoim potrafi postawić, żeby mu się to tylko opłacało. A teraz jak najbardziej miał cel, żeby robić to co on chciał. Jakkolwiek by na to nie patrzeć, czy to przez pieniądze czy przez jego charakter. Po prostu są rzeczy w życiu łatwiej osiągalne dla jednych niż dla drugich.
Zastanawiało go to trochę, dlaczego przez dłuższy czas na niego nie patrzył, bo spodziewał się reakcji typu "zostaw mnie" albo "czemu ty mnie dotykasz". A tutaj po chwili na jaw wyszło szydło z worka i najwyraźniej chyba w którym momencie soczewki muszą być zbyt uciążliwe. Ciekawe dlaczego. Osobiście nie był zwolennikiem "upiększania" ciała w ten czy inny sposób. Gerard zaciekawiony tym faktem, obrócił go przodem do siebie. Tak w połowie, bo przecież, całego go nie będzie przenosił. Swoją zdrową, prawą dłonią ujął tak delikatnie jak się tylko da jego podbródek.
- O wiele ładniej ci jest kiedy nie nosisz tych soczewek, Kuroha - Rzekł niskim tonem, uśmiechając się. A jego uśmiech był jak obietnica bezpieczeństwa i prośba zaufania.
Gerard tak na dobrą sprawę nic więcej nie robił. Nie chciał go jakimś gwałtownym i zbytecznym ruchem wystraszyć. W końcu mieli razem wypić ten trunek o dziwnej, niewymawialnej dla Gerarda nazwie.
- Hm, na co ja mam ochotę... - Udał zamyślenie, zawieszając na ten moment wzrok na telewizorze. Nic interesującego, albo raczej, to co zwykle czyli tańczące tyłki i cycki po ekranie w akompaniamencie murzyńskich rytmów - A jak powiem, że na ciebie, hm? Masz jakieś inne propozycje? - Zapytał, centralnie teraz patrząc mu się w oczy.
Dokładnie wiedział, jaka będzie reakcja chłopaka na takie słowa. On ją widział tę scenę przed oczami, gdzie będzie musiał go odprowadzić, bo ten nagle stwierdzi, że musi iść do domu. A Gerard zostanie się sam z japońskim winem. Jednak w duchu, gdzieś jego mała część liczyła na to, że jednak będzie zaskoczony.
Może nawet oddech mu nieco spłyciał, ale dalej obdarowywał Kurohę swoim zniewalającym uśmiechem i nie przestawał mu się patrzeć prosto w oczy, wyczekując odpowiedzi na to tak trudne pytanie. Sam chciał wiedzieć, więc ma odpowiedź. A, że taką a nie inną to już inna sprawa.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Sob Lis 15, 2014 8:33 pm

Oczy mnie trochę piekły. Za długo nosiłem soczewki. Muszę stanowczo kupić nowe. Może gdyby były to te na poprawę wzroku, nie męczyłyby oczu tak bardzo. Ale chodziło tylko o zmianę koloru oczu. Zdębiałem, kiedy złapał mnie za podbródek. Jego ton przyprawił mnie o rumieńce. Ładniej mi bez soczewek? Nie wyglądam dziwnie? Pierwszy raz ktoś powiedział, że w jakiś sposób lepiej wyglądam. Uśmiechnąłem się lekko, czując ogromną ulgę. Zawsze słyszałem uszczypliwe uwagi na temat moich oczu i wyzwiska. Spojrzałem na niego, podczas gdy zastanawiał się nad tym, co chce robić. Nie rozumiałem sensu obejmowania mnie, ale nie przeszkadzało mi to. Było niesamowicie przyjemnie. Po raz pierwszy od 17 lat. Spojrzał mi w oczy, a to, co powiedział, było dla mnie szokujące. Chciał... mnie? Ale dlaczego?
Moment!
Jesteśmy facetami! Obaj! Już to, że mnie przytula, było dziwne. Jest gejem? Nie żebym miał coś przeciw. Sam wolałem chłopaków, ale... Nigdy nie zastanawiałem się, jak to jest być z kimś jakoś bliżej. W każdym sensie tego słowa. Czułem, że mam czerwoną twarz. Nawet uszy i szyja mnie piekły z zawstydzenia. Ale nie potrafiłem oderwać wzroku od tego hipnotyzującego błękitu.
Powinienem wracać do akademika. Zająć się sobą i tym, by kontrolować moje superego, kiedy będę krzyczał na członków klubu za urządzenie imprezy bez mojej wiedzy.
Pokręciłem głową na znak, że nie mam żadnych innych propozycji. Nawet za bardzo myśleć nie mogłem. Podwinąłem pod siebie nogi i otworzyłem usta, by coś powiedzieć. Tylko co niby miałem powiedzieć? Hakai miałby do powiedzenia wiele, ale nie chcę, żeby zrobił Gerardowi krzywdę. Otwierałem i zamykałem usta, próbując coś wymyślić.
On nas chce. Czemu miałbym mu robić krzywdę?, rozbrzmiało w mojej głowie.
Po prostu się boję. Boję się tego, co się może stać.
Myślę, że możemy spróbować. Nic nam nie szkodzi.
Właśnie. Nic nam nie szkodzi zaufać Gerardowi. Był taki miły. Nawet Hakai mu zaufał.
Zbliżyłem się do chłopaka i objąłem go, chowając twarz pod jego ramieniem.
-A...będziesz...delikatny?-szepnąłem.-Bądź delikatny, dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Pon Lis 17, 2014 12:36 am

Gerard był cierpliwy i czekał. Ten moment nieznacznie się dłużył, ale wiedział, ze tak będzie. Dokładnie sobie to wszystko przemyślał, wtedy, gdy pomagał mu sprzątać. Gdzieś tak w połowie zajęcia wpadła mu do głowy ta szaleńcza myśl. A gdyby tak coś w tym kierunku zrobić? I tak godziny trwały, pełne rozmyślań. Dlatego tak mało się wtedy odzywał. Wszystko to trwało aż do tego momentu, pełnego niepewności, obciążające takim wielkim brzmieniem, że osoby słabsze dawno by się już wykruszyły. Ale nie Gerard. On był prowodyrem i na to był przygotowany. Miał szczerą nadzieję, że Kuroha także. Że nie będzie widział w tym takiego problemu. Równie dobrze mogą się teraz rozejść i zapomnieć o całej sprawie. O tym niezręcznym pytaniu.
Gerard z całą swoją zapalczywością wpijał się wzrokiem w te cudne, zielone oczy chłopaka. Nie miał nic pojęcia na temat jego drugiego alter ego, ani też dziwnych zachowań z tym wiążących. Nie chciał wiedzieć. Wolał sobie nie psuć tej niespodzianki zanim by było coś na rzeczy. Bo czuł, że prędzej czy później się dowie. Dlaczego miałby kogokolwiek pośpieszać w tym kierunku? Ach ta doza niepewności. Swoim uśmiechem chciał dodać chłopakowi otuchy, nawet jak wypowiedziane przez niego słowa miałyby być odmową. Po co zwlekać i robić sobie kłopotu.
Och, jak słodko. Pomyślał, kiedy Kuroha się do niego przytulił. Był taki niewinny, taki... czysty. Po prostu nie można było przejść obok czegoś tak cudownego. Gerard również go objął ramieniem, a potem jednak przeszedł do zwyczajnego, pocieszającego głaskania po głowie. Czegoś przyjemnego.
- Obiecuję Ci to, Kuroha - Rzekł na spokojnie - Obiecuję ci wszystko, co tylko będziesz chciał. Nawet jeśli miałbym góry przenosić na własnych barkach - Dodał po chwili.
Pozwolił tak im trwać obojgu przez jeszcze tą chwilę. Może parę minut. Trudno powiedzieć. Gerard tracił teraz zupełnie poczucie czasu.
Jednak po tym momencie, odsunął od siebie Kurohę, by móc pochwycić jego podbródek swoją zdrową dłonią i złożyć na jego ustach delikatny, pełen czułości i wszystkiego co było dobre pocałunek.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Pon Lis 17, 2014 6:36 pm

Kłamie. Z całą pewnością kłamie. Nie wiem, o co mu chodzi, ale jestem pewien, że mnie okłamuje. Dlaczego niby miałby coś dla mnie robić? Pomoc w sprzątaniu i zgoda na narysowanie go... To wszystko miało swoją cenę. Mogłem o tym wcześniej pomyśleć. Ale właściwie, jeśli to Gerard, nie mam nic przeciwko temu, by mnie wykorzystał.
Kiedy się odsunął, miałem ochotę go przy sobie zatrzymać. Chciałem trwać w jego objęciach wiecznie, czuć jego dużą dłoń na swojej głowie już zawsze. Oczy omal nie wypadły mi z orbit, kiedy mnie pocałował. Jego usta były takie ciepłe i miękkie...
Tak przyjemnie, pomyślałem. Położyłem jedną dłoń na jego policzku, a drugą objąłem jego kark. Przywarłem do jego ust. Przesunąłem językiem po jego wargach. Wdarłem się koniuszkiem między wargi chłopaka. Chciałem, żeby mnie pocałował głębiej, namiętniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Nie Lis 23, 2014 11:20 pm

Czy on miał powód aby teraz kłamać? Może faktycznie był w tym jakiś cel, ale teraz, w gruncie rzeczy, nie miało to większego znaczenia. Wystarczy się na niego popatrzeć i zrozumieć, że teraz nie liczyło się nic poza nim i Kurohą. Dobrze w sumie, że jeszcze nic nie pił, bo byłby bardziej nieokiełznany w swoich działaniach. Niespecjalnie się kontrolował pod wpływem. A przecież ma być delikatny nie? Chłopak był jak kwiat, który mógłby dzień i noc obserwować zamkniętego pod kloszem. Tak, chyba taki był właśnie plan, który mu się wkradł do głowy stosunkowo niedawno. Przecież nie myślał o tym dzień i noc. Po prostu chciał, teraz, już. Chciał widzieć ten kwiat pod swoim kloszem i obserwować. Nasycać się zapachem, gładzić po delikatnych płatkach, pielęgnować. Mieć tylko dla siebie. Taki skarb! Taki skarb! Nie miał zamiaru się dzielić. Taki skarb!
Ta zachłanność odbijała się echem w jego głowie. To gdzieś było i nie dawało spokoju. Kuroha dał mu swoim zachowaniem jeszcze więcej niż by chciał, tym samym budząc jego żądzę. Sam by siebie o to nigdy nie podejrzewał, ale czy było sens temu przeszkadzać? Przecież od zawsze Gerard był bardzo ugodowy. Mógł ulec. Chociaż ten jeden raz. 
Chwycił go za biodra i przesadził sobie na kolana tak bardzo jak tylko mógł, by nie było to jakimś przerywnikiem. Oczywiście, tego jakże uroczego pocałunku nie sposób był nie przerywać. tym bardziej, zachęcony sam go pogłębił i wydłużył. On już sam był prawie jak pod wpływem, jakby ktoś mu narkotyk do szyi wstrzyknął. Dłoń wślizgnął pod koszulkę chłopaka, na jego gołe ciało, po którym palcami wodził tu i ówdzie. A pocałunek w końcu przerwał, by móc zjechać swoimi ustami na policzek, na szyję. Ze skrupulatnością omijając tamtą bliznę.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdo   Nie Lis 30, 2014 1:06 pm

Nie bardzo obchodziło mnie, co się będzie działo później. W tej chwili liczył się dla mnie jedynie Gerard i to, co ze mną robił. Było mi przyjemnie. Mogłem poczuć, że komuś zależy, nieważne, czy była to prawda, czy nie. Nie interesowało mnie to. Chciałem tylko, by to uczucie trwało jak najdłużej.
Czując palce chłopaka pod koszulką, zamarłem i na chwilę przestałem oddychać. Przerwałem przyjemny pocałunek i spojrzałem w dół, gdzie dłoń Gerarda chowała się pod materiałem bluzki. Jego palce znajdowały się niebezpiecznie blisko moich blizn. Dlaczego ta na szyi nie mogła być jedyna? Dlaczego na torsie i plecach również musiały być blizny, które szpeciły moje ciało? Jeśli odkryje także blizny na przedramionach... Co on sobie o mnie pomyśli? Potrząsnąłem głową. Skoro i tak zamierzamy to zrobić, będę musiał się rozebrać. Tak czy inaczej dowie się o pozostałych bliznach.
Złapałem go za nadgarstek i przesunąłem jego dłoń nieco wyżej. Czułem, jak jego palce zahaczają o jedną z wielu w tym miejscu blizn. Spojrzałem niepewnie w niebieskie oczy chłopaka.
-To nie jedyne- szepnąłem.-Jest ich... dużo więcej... Przepraszam.-Znowu spuściłem wzrok. Bałem się tego, co zrobi. Odepchnie mnie? Zapewne. Przecież nikt normalny nie ma tylu blizn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gniazdo   

Powrót do góry Go down
 
Gniazdo
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Apartamenty-
Skocz do: