IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Atelier Alexisa

Go down 
AutorWiadomość
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Atelier Alexisa   Wto Lis 04, 2014 9:58 pm


Czwarte piętro w starej kamienicy na uboczu, poddasze. Miejsce, którego najlepszym opisem jest stara ludowa prawda: tam, gdzie psy dupami szczekają. Na klatce schodowej śmierdzi moczem i kotami, a farba pokrywająca ściany dawno już straciła pigment i fakturę na rzecz pokrycia jej powierzchni wyskrobanymi scyzorykiem lub kluczami licznymi wyznaniami pokroju "Jessie, wróć!", "Kocham cie Frank" czy "Peter to cwel".

Poddasze jest całe jego.

Tam nie śmierdzi. Tam dzieci Cyganów i Turków nie zapuszczają się na żebry, bo renoma tego, który dał Krzywemu Lazarusowi w pysk tak sążnie, że Krzywy Lazarus - guru tureckiej hałastry na dzielni - przez tydzień nie lał swojej żony, bo płakał w domu jak mała dziewczynka, szybko rozniosła się po okolicy. Mieszkanie pana Vaillanta to świętość. Pan Vaillant to swojak, jego nie nagabujemy. Spróbuj skroić naszego osiedlowego fotografa, a my skroimy ciebie.

Poddasze jest ogromne. Wysoki sufit, wielkie okna. Dużo światła. Dużo przestrzeni. Tak jest najlepiej.

Na ścianach wielkoformatowe negatywy: żeńskie i męskie akty bez twarzy, górskie pejzaże, niedopowiedziane fotografie pozbawione kontekstu. Gdyby nie to, że meble są dość nowoczesne i jest ich mało, Atelier mogłoby wyglądać jak muzeum fotografii analogowej.

Sypialnia z ogromnym łożem. Salon z aneksem kuchennym. Pracownia i ciemnia. Składzik z kurewsko drogim sprzętem fotograficznym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 46
Join date : 14/07/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Sro Lis 05, 2014 1:53 pm

Mikael nie był koneserem sztuki. Artystyczne środowiska odpychały go i brzydziły głównie swoim sposobem funkcjonowania, opartym na kółeczkach wzajemnej adoracji i udawaniu, że narzyganie na płótnio to wyraz twórczej ekspresji. Fotografia jako taka też nigdy go jakoś specjalnie nie interesowała, podobnie zresztą jak większość sztuk wizualnych (zdecydowanie wolał muzykę), jednak nawet on potrafił na swój dziwny, pokrętny sposób docenić piękno zaklęte w negatywach ozdabiających atelier Alexisa. Szczególnie podobały mu się te niepokojące, niedopowiedziane, zostawiające odbiorcy dużo przestrzeni na własną interpretację. Mógł w nich zobaczyć wszystko i to właśnie było najbardziej fascynujące.
Dosłowność zawsze kojarzyła mu się z brakiem wolności.
- Masz jakiś konkretny pomysł na te zdjęcia? - spytał fotografa, nieznacznie poluzowując krawat i przysiadając na kuchennym blacie. Lubił siedzieć w taki sposób, by mieć za plecami ścianę; czuł się wtedy bezpieczniej. - Czy może... pójdziemy na żywioł? - Skrzywił się odrobinę przy tych słowach. Nie umiał improwizować ani odnajdywać się szybko w nowych sytuacjach, ale ostatecznie nawet nie był teraz sobą, więc paradoksalnie mogłoby się to okazać łatwiejsze niż zazwyczaj. Rozluźnił się. Niespiesznym gestem zdjął z włosów gumkę i pozwolił, by jasne kosmyki opadły mu na ramiona.
Jeśli chciał Zapomnieć, naprawdę nie mógł być sobą.

_________________
I stand on the edge of a broken sky,
And I'm looking down, don't know why.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Sro Lis 05, 2014 8:34 pm

Było dokładnie tak, jak tego chciał. W windzie byli jeszcze grzeczni i nic nie mówili. Mikael nie zdawał się być zbyt chętnym do rozmowy, właściwie wyglądał na głęboko pogrążonego we własnych myślach, jakby tak naprawdę przebywał w zupełnie innym miejscu i czasie. Lodowy Ksiażę uwięziony w Szklanej Wieży. Alexis przypatrywał mu się z nieskrywaną fascynacją, chłonąc całą tę niesamowitą sytuację. Był ciekaw, czy kiedolwiek komuś udało się uwolnić Lodowego Księcia. A może po prostu, mimo wszystko, w głębi duszy wciąż był niepoprawnym romantykiem i dopatrywał się magii tam, gdzie Mikael pogrążał się w rozmyślaniach o tym, czy zdąży jeszcze zrobić zakupy na śniadanie i czy przed wyjściem z domu wyniósł śmieci. W taksówce natomiast dział się film noir. Wciąż się do siebie nie odzywali. Gorące pocałunki, pospieszny dotyk rąk, zgorszone, chyba nawet pełne obrzydzenia spojrzenie taksówkarza. Dostał duży napiwek. Alexisowi naprawdę nie chciało się szukać drobnych, więc z lekkim bólem rzucił mu całą dwudziestkę. Ale nie żałował.
- Na zjawisko nie można mieć pomysłu. Zjawisko się obserwuje i dokumentuje - wyjaśnił enigmatycznie spod drzwi. Pospiesznie rozsznurowywał glany. Nienawidził chodzić w butach dłużej niż to było absolutnie konieczne. A już na pewno nie u siebie w domu.
W bidulu zawsze musiał chodzić w butach.
Podszedł do Mikaela i przystanął kilka centymetrów od niego. Chciał go widzieć. Później go posmakuje, teraz tylko patrzył. Miękkie światło kuchenne rozjaśniało go od góry, tworząc wokół nad jego głową coś na kształt nieuchwytnej aureoli. Wyglądał jak anioł. Smutny, upadły anioł. Alexis nie wiedział, czemu cały czas ma wrażenie, że Mikael jest smutny. Może po prostu taką miał twarz. Nieważne. Dotknął jasnych włosów mężczyzny, jakby nie mogąc się powstrzymać, ale szybko zabrał rękę.
- Napijesz się czegoś? Jasne, że się napijesz, po co pytam. Ale mam tylko czerwone wino. Nie tak dobre jak zapewne wina serwowane w Elysium, ale też nie sikacz. Słodkie takie. Naleję ci. - Krzątał się po kuchni sprawnie, to było jego królestwo. Nienaganny porządek i wszystko na swoim miejscu. Niemal na ślepo wyjął z jednej szafki dwa kieliszki, z drugiej ledwie napoczętą butelkę. - Proszę, smacznego i na zdrowie, zjawisko. Lecę po sprzęt.
Uderzył się kolanem w wystającą półkę, którą znów zapomniał przyciąć. Regał nie mieścił się zbyt dobrze w składziku. Psia jego mać, pomstował w duchu, kiedy lewą ręką rozmasowywał bolące miejsce, a prawą dotykał korpusów aparatów. Zastanawiał się, który będzie odpowiedni. Który wybrać do uwiecznienia Zjawiska? Może ten najnowszy, o najmniejszym przebiegu, któy miał tyle bajerów i taką matrycę, że mógł sobie za ten aparat kupić mieszkanie w centrum? Albo tamtą Leicę. Miała najcudowniejsze obiektywy na świecie. Cała była cudowna, nawet z wierzchu.
Ręka zawisła nad starym, małym aparatem.
Nikon FM2, stary druhu, pomyślał z czułością. Przypomniało mu się, jak za gówniarza urywał się z lekcji. Przemierzał całe miasto w poszukiwaniu butelek, a potem zaciągał je do skupu. Zbierałby także puszki, ale, cholera, płacili nędzne grosze za kilogram aluminium, a on nawet nie miał żadnego wózka czy roweru. Na plecach ciężkich worków z puszkami nosić nie chciał. Już wtedy wiedział, że nigdy w życiu nie chce się zajmować ciężką, wyniszczającą pracą. Butelki były okej. Wtedy można było za nie dostać trochę więcej niż dzisiaj. Więc chodził i zbierał, i sprzedawał, aż wreszcie mógł kupić wymarzony aparat. Aż dziw, że działał do tej pory.
Potrząsnął lekko głową, chcąc pozbyć się niechcianych myśli.
- Zjawiska zasługują na specjalne traktowanie - mruknął do siebie gładząc czule body aparatu. Zdjął z górnej półki czystą kliszę, wsunął ją do środka. Upewnił się, że optyka mocno się trzyma korpusu.
Wciąż tam siedział. Lodowy Książę pogrążony we własnych myślach, z zapomnianym kieliszkiem czerwonego wina w dłoni. Zrobił mu pierwsze zdjęcie, dźwięk wyzwalanej migawki skupił uwagę Mikaela na fotografie. Duże, niebieskie oczy. Portal, przepaść. Otchłań. Jeśli zbyt długo patrzysz w otchłań i tak dalej, druga fotografia. Spojrzenie Mikaela było inspirujące. Alexis już wiedział, że to będzie jego nowa Fotografia Na Dzień Dobry, po wywołaniu filmu oprawi zdjęcie i powiesi je na ścianie naprzeciw łóżka.
Łóżko. Chciał go mieć teraz w łóżku.
- Zdjęcia mogą zaczekać - powiedział nagle i odłożył aparat na bok. - Chcę wiedzieć, jak lubisz to robić. Opowiedz mi. - Zażądał. Jego dłonie opierały się o blat, dotykały ud Mikaela. Patrzył na niego z wielką uwagą - naprawdę chciał wiedzieć. Nie byli ukochanymi, nie byli przyjaciółmi, nie byli jeszcze nawet kochankami. Wątpił, by blondyn należał do tej grupy osób, które zostają na śniadanie połączone z kolacją i kolejnym śniadaniem. Jeśli mieli mieć tylko ten jeden wieczór, to miał być on najlepszy. Wilgotne usta Alexisa szukały pulsu na szyi jego towarzysza, znalazły. - Teraz. - Zażądał.
Jedno się nie zmieniło w nim przez te wszystkie lata - umiał wykazać się cierpliwością, ale tak naprawdę nigdy nie był cierpliwy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 46
Join date : 14/07/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Sro Lis 19, 2014 1:46 pm

Przez ciało Mikaela przeszedł delikatny dreszcz - och, zdecydowanie z gatunku tych przyjemniejszych, rodzący się gdzieś nisko, w dole podbrzusza, i wypełniający go całego; niemal boleśnie. Jak wysoka fala oceanu, zmywająca z piasku napisy skreślone niepewną dłonią. Tak... tak dobrze. Najbardziej na świecie pragnął poddać się teraz temu szczególnemu, niemal atawistycznemu pulsowaniu; zatonąć w nim. Zapomnieć...  zapomnieć. O Jadenie. O wszystkim. Jestem tu i teraz, tylko tu i teraz, tu i teraz... Nie mam żadnego imienia poza Żądzą. Pozwolił sobie na cichy, odrobinę błagalny jęk, gdy usta Alexisa musnęły jego szyję i jakoś tak szybko, impulsywnie zacisnął szczupłe palce na koszulce mężczyzny, czując wyraźnie przez cienki materiał ciepło skóry i twardość mięśni. Przymknął oczy. Zapach papierosów. Zapach perfum. Nieposłuszny kosmyk ciemnych włosów muskający go po policzku. Przesunął językiem po szyi fotografa, jakby w odpowiedzi na wcześniejsze pieszczoty, po czym delikatnie przygryzł jego ucho. Na tyle tylko, by wymusić na sobie jego uwagę. Hej, słuchaj mnie.
- Lubię, kiedy jest mocno. - wymruczał niskim, wibrującym szeptem. Lubię ból, wiesz? Moje małe, masochistyczne katharsis. Zrań mnie aż na wylot mojej nieistniejącej duszy. - Alexis... zerżnij mnie do nieprzytomności. - Rozsunął nogi jeszcze szerzej i otarł się swoją rosnącą erekcją o biodra mężczyzny. Kolejny dreszcz, pulsujące pożądanie, dłonie zaciśnięte jeszcze mocniej. Mocniej. Mocniej... Znowu zaczął mimowolnie pojękiwać. - Uwielbiam... naprawdę uwielbiam krzyczeć z bólu. - Jego głos był teraz miękki, niemal pieszczotliwy. Jakże różny od lodowato obojętnego tonu, którym zazwyczaj się posługiwał. Wyprężył się odrobinę, zniecierpliwiony. Wsunął jedną dłoń pod koszulkę Alexisa. Miał ochotę rozszarpać jego ubrania. Spodnie. Przycisnął się do niego gwałtownie, szukając rozporka. Drżał. Zrób to tak, żebym zapomniał. Potrafisz, prawda?

_________________
I stand on the edge of a broken sky,
And I'm looking down, don't know why.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Wto Gru 16, 2014 8:42 pm

Nie powinien był mu tego mówić. Alexis dobrze wiedział, że Mikael nie powinien był mu tego mówić. Teraz już był pewien, że będzie mógł z nim zrobić wszystko, czego tylko pragnął. A pragnął wiele. Nienasycenie, wieczne nienasycenie, fetyszyzm, Cholera, człowieku, jesteś potworem, wiesz? To kurewsko pociągające, ale NA TO się nie dam namówić, mawiali niektórzy.
Mikael by nie powiedział. Był tego pewien.
- W takim razie dobrze się uzupełnimy. - Ugryzł go w szyję, nisko, tuż przy ramieniu. Tak jak lubił. Jęk mężczyzny był dla niego muzyką, idealna ścieżka dźwiękowa do idealnego wieczoru. - Chcę cię związać - powiadomił go. Nie było miejsca na sprzeciw, teraz już nie było odwrotu. Sam powiedział, że lubi mocno. I to właśnie miał dostać.
Sunął językiem w górę jego szyi, a dłoń niemal dotkliwie zacisnął na jego kroczu. Cienka granica między bólem a przyjemnością. Całowali się. Gwałtownie, niepowstrzymanie, jakby nigdy wcześniej żaden z nich nie zaznał rozkoszy i smakował ją pierwszy raz, z fascynacją i zaciekawieniem. Bez zahamowań. Przecież byli tu teraz dla siebie.
- Nie tutaj - powiedział nagle gardłowym głosem. - Chodź. Teraz. Już.
Jeszcze w trakcie mówienia złapał go za biodra i postawił na ziemi, trochę jak lalkę, którą się przestawia z kąta w kąt. Złapał go za nadgarstek i pociągnął za sobą do sypialni. Prawdziwa jaskinia rozpusty. Śliwkowe ściany, czarne metalowe łóżko, łoże właściwie, na ścianie naprzeciwko czarno-biała fotografia ust złożonych do pocałunku, wielki format, poza tym nic, absolutnie nic, nie licząc niewielkiego pudełka pod łóżkiem. Sznury, liny. Całe mnóstwo. Tego właśnie chciał. Zniecierpliwiony, pchnął Mikaela na łóżko i zawisł nad nim. Nie, cierpliwość naprawdę nie była jego. Tylko nienasycenie i coraz większy apetyt, teraz, natychmiast. Gwałtownie, prawie brutalnie zsunął z blondyna spodnie. Przyciągnął go do siebie za krawat, znów się całowali. Sam nie wiedział, czy Mikael rozpiął mu rozporek jeszcze w kuchni, czy już w sypialni. Teraz czuł tylko równie złakniony dotyk smukłych palców na swoim ciele. Usłużnie się odsunął i podniósł w górę ręce, a Zjawisko pospiesznie zdjęło mu koszulkę. Odwdzięczył się. Zapalczywie rozpinał jego koszulę, jeden pieprzony guzik po drugim, aż się z tym uporał; przywarł ustami do delikatnej, jasnej skóry. Pocałunek za pocałunkiem, w górę, lekkie przygryzienie, to za mało, jęcz głośniej, polizał lewy sutek, przygryzł lekko. Zaczął ssać. Za mało, za mało, wciąż za mało.
- Chcę cię związać - powtórzył ochrypłym głosem. Nie dawał mu czasu do namysłu. I tak by nie nastąpił. Obaj byli zbyt spragnieni.
Wysunął spod łóżka czarne pudło, trochę go bawił ten stereotyp, że oto trzyma tego typu zabawki w czarnym pudle, jeszcze powinien je powlec czarnym lateksem, wtedy już bardziej stereotypowo by być nie mogło. Wyjął z niego długą, bawełnianą linę i przesunął jej kawałek w palcach. Była miękka w dotyku. Specjalnie o to zadbał, wiedział, jak ją przygotować do własnych celów.
- Odwróć się - mruknął nisko. Nie mógł się powstrzymać przed zrobieniem mu kolejnej malinki na szyi. - Powiedz, jeśli będzie za mocno.
Znał się na tym. Shibari było czymś, czego nauczył się już dawno, jak tylko pojął to nieco mroczne pragnienie, które w nim siedziało. Wciąż się doskonalił.
A teraz zaczął ozdabiać to idealne ciało równie idealnym wzorem mającym dawać rozkosz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 46
Join date : 14/07/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Wto Gru 16, 2014 9:46 pm

Przez dłuższą chwilę obserwował kątem oka czarne pudełko, pełne rozmaitych lin i sznurków. Miejsce ich ukrycia nie pozostawiało większych złudzeń co do tego, w jaki sposób były przez Alexisa używane, ale Mikaelowi to odpowiadało. Na tyle, że wzdłuż kręgosłupa znów przebiegł mu delikatny, elektryzujący dreszcz, rozprzestrzeniający się stopniowo na całe ciało. Rosnące pożądanie. Ekscytacja. Może nawet odrobina niepewności, i, co najważniejsze, słodka zapowiedź bólu. Przymknął na chwilę oczy i oblizał odrobinę opuchnięte od pocałunków wargi, napawając się ciepłem dłoni Alexisa i miękkością owijającego go sznura. Lubił być wiązany, podobnie jak przepadał za sadomasochizmem, sam jednak nigdy nie miał głowy do załatwiania sobie tego typu seksualnych zabawek. Jeśli ktoś zaciągał go do łóżka, to się działo i już, na ogół bez żadnego wcześniejszego planowania, czy, o zgrozo, randek. Poza tym w jego ogromnym mieszkaniu panował taki chaos - bądź, przez jedną noc w tygodniu, nienaturalny porządek, niewiele lepszy niż zwyczajowy bajzel - że i tak nie znalazłby niczego odpowiedniego na czas. Ha. Zaśmiał się w duchu na wyobrażenie sprzątaczki z pietyzmem układającej w szafie pudełka z wibratorami. Prawdę mówiąc, wizja ta nie była wcale aż tak mało prawdopodobna. Wciąż lekko rozbawiony, otworzył oczy, skupiając się z powrotem na swoim kochanku.
Któremu, nawiasem mówiąc, całe to wiązanie szło nadzwyczaj sprawnie.
- Za mocno... - powtórzył z rozmarzeniem, wyprężając się odrobinę w pętających go więzach. Sznur napiął się na jego rozpalonej skórze, drażniąc wrażliwe po wcześniejszych pieszczotach sutki. - O to właśnie chodzi, Alexis. Lubię, kiedy jest za mocno.
Obejrzał się przez ramię, racząc fotografa chłodnym, rozmyślnie wyuzdanym spojrzeniem.
Nie bój się. Ten ból jest niczym w porównaniu z tym, co zżera moją duszę.

_________________
I stand on the edge of a broken sky,
And I'm looking down, don't know why.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Wto Gru 16, 2014 11:23 pm

Elektryzujące spojrzenie skutych lodem oczu podniosło mu włoski na karku. Masz szczęście, że nie jestem sadystycznym zwyrodnialcem, Zjawisko, pomyślał i uśmiechnął się kącikiem ust.
- Oby - mruknął w odpowiedzi.
Napawał się dotykiem. Widokiem ciemnobrązowych linii na gładkiej, jasnej skórze kochanka. Oplatał nimi jego ciało z namaszczeniem, jakby właśnie doświadczał mistycznego uniesienia. W pewnym sensie doświadczał. Duże dłonie na smukłym ciele, skóra przy skórze, jednoczesna miękkość i niebezpieczeństwo, sznur. Zmysłowy dotyk i pieszczoty, cichy jęk. Przełożyć linę w pasie, potem pod ramieniem, owinąć dookoła ręki, powrót, ugryzienie w szyję, gdy dłonie same zaplatają z przodu kolejną pętlę niemal bez udziału świadomości. Ciało ocierające się o ciało, więcej, mocniej, pociągnięcie za sznur. Kosmyki jasnych włosów muskają mu policzek, gdy się pochyla nad ramieniem Księcia, by ścisnąć linę mocniej. Głęboki, gwałtowny pocałunek odbiera im obu oddech, mocniej. Kładzie dłoń na jego karku i zmusza go, by się pochylił. Każe mu się wyprężyć. Pociąga za sznur, węzły się zaciskają.
Spoiler:
 
Gwałtownie obraca go przodem do siebie. Mówi mu, że jest piękny. Naprawdę tak myśli. Przez chwilę chłonie spojrzeniem widok, chciałby go zatrzymać na zawsze, może później, taki właśnie jest problem z fotografem, chciałby zatrzymać, ale jeśli zatrzyma, to tego nie przeżyje we właściwym momencie, przecież nie może teraz pobiec po aparat, bo chwila minie, więc tylko patrzy, patrzy, patrzy. Fiołkowe oczy napawają się tym, co widzą. Jego dłonie już dotykają tego związanego ciała, na tę chwilę jest jego niepodzielnym właścicielem, tak, panem właśnie, to poczucie władzy: mieć coś - kogoś - tak pięknego tylko dla siebie; wyrzut endorfin do krwiobiegu. Obejmuje go, każe mu opleść siebie nogami. Zjawisko jest posłuszny. Lekko zarumieniony, z rozchylonymi wargami; głośny, nierówny oddech ich obu. Całują się. Zjawisko nie ma wyboru, jest teraz na absolutnej łasce Władcy. A on z tego korzysta. Przygryza mu wargi, mocno, boleśnie. Jego zęby znaczą ślad na delikatnej skórze. Chwilę bawi się nim, niby Zjawisko lubi ból, ale przecież nie wejdzie w niego tak po prostu. Pieści go, a szczupłe ciało wije się w jego objęciach, jęczy, głośno, błagalnie, więcej, teraz, natychmiast, wreszcie nabija go na siebie, obaj jęczą. Lina ociera się o wrażliwą skórę, pobudza, właśnie tak miało być, tam też pieści z każdym ruchem. Skrępowane ciało uderza o drugie ciało, w górę, w dół, ugryzienie, kolejne głębokie pchnięcie, silna dłoń uderza pośladki. Jeden klaps, dwa, trzy, dwadzieścia. Zatracają się. Niebieskie oczy, fiołkowe oczy, ekstaza, jęk, ból, więcej bólu, więcej przyjemności. Długi krzyk. Rozkosz albo ból, nigdy jednocześnie, wciąż na przemian, a jednak splatają się w jedno; i oni się splatają w jedno, i już tylko kolejny przeciągły krzyk.
Położył Mikaela na łóżku. Miał ochotę położyć się obok, ale zrezygnował. Próbując złapać oddech po prostu patrzył.
Szeroki uśmiech mimowolnie wypłynął mu na usta.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 46
Join date : 14/07/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Pią Gru 19, 2014 1:50 am

Mocno zarumieniony, łapał rozchylonymi wargami płytkie, nierówne wdechy. Orgazm zawsze tak na niego działał - po krótkiej chwili odpoczynku znowu miał ochotę na więcej. Nawet jeśli bolało... a może nawet szczególnie wtedy. I jeszcze... i jeszcze. Całą noc.
Zatracić się. Zapomnieć. Utonąć we własnym krzyku.
Wpatrując się w Alexisa nieruchomym, wciąż odrobinę zamglonym wzrokiem, poruszył lekko całym ciałem. Liny otarły się o rozpaloną skórę; wzdłuż kręgosłupa przebiegł mu intensywny dreszcz rozkoszy. Jęknął cicho, niespecjalnie się już kontrolując. Pozwalał sobie na niespieszne, dogłębne przeżywanie przyjemności. Zacisnął mocno powieki, skupiając się jedynie na odczuwaniu, ale już po chwili je rozchylił, dziwnie spragniony widoku swojego kochanka. Jego oczu. Ciekawiło go, czy tak niecodzienna barwa to zasługa soczewek kontaktowych. Cóż, później go o to spyta. Później... teraz miał do powiedzenia rzeczy nieco innego rodzaju.
- Rozwiąż mnie - powiedział miękko, bardziej błagalnie niż rozkazująco. - Bo inaczej zaraz znowu mi stanie.
Wyprężył się na tyle, na ile pozwalała mu lina. Pojękiwał mimowolnie przez rozchylone usta; oblizał je powoli, przygryzając sobie na koniec dolną wargę. Było mu tak dobrze. Nieme pytanie w spojrzeniu przekornie lodowatych oczu.
Pozwolisz mi zapomnieć aż do rana?

_________________
I stand on the edge of a broken sky,
And I'm looking down, don't know why.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Pią Gru 19, 2014 8:10 pm

Patrzy na niego. Jak się wypręża, wygina, niemal wije, choć dopiero co było mu tak dobrze, im obu było dobrze. Ciepła dłoń fotografa na sutku Księcia muska wrażliwą skórę, wydusza jęk jak błaganie.
- Przecież o to właśnie chodzi, Zjawisko - tłumaczy mu miękko, zmysłowo, może nawet trochę cierpliwie. Nasycił pierwszy głód, tak, może poudawać przez chwilę, że wcale nie płonie, że wcale nie chce więcej, że w ogóle mu się nie spieszy.
A spieszy mu się jak diabli.
Pociąga za linę, ciemna smuga wzdłuż jasnego torsu, teraz już oznaczonego śladami zębów, malinkami, sińcami. Lina drażni skórę Księcia, pieści go; pociągnięcie w górę to pieszczota dla jego męskości, pociągnięcie w dół sprawia, że powróz zaciska się nad sutkami. Władca przez chwilę tak się bawi. Uważnie obserwuje, uważnie słucha, syci się. W pewnej chwili nie wytrzymuje, znów zaczyna go całować, bardziej drapieżnie, z większą potrzebą, jest teraz Bestią, ale już nie na uwięzi, o nie. Gryzie jego szyję. Chyba trochę zbyt mocno, bo zjawisko krzyczy. Przestaje. Już nie gryzie - liże go. Sznur przesuwa się w górę i w dół, jest jak cały świat Zjawiska w jego dłoniach, tylko na tym blondyn może się skupić.
- Teraz, mój drogi Książę w Wieży z Lodu - zaczyna Władca. Mruczy mu do ucha, nadal bawiąc się sznurem. - Nie wolno ci krzyczeć. Jęcz dla mnie. Jęcz, a pozwolę ci dojść. Ale tylko krzyknij, a natychmiast przerwę.
Nie bawiąc się w subtelności przewraca go na brzuch, słyszy głośny jęk - to powróz zaciska się mocniej, nakręca go jeszcze bardziej; lubi widzieć ich związanych, lubi widzieć jego skrępowanego. Wsuwa w niego palce, a drugą ręką pieści; gryzie jego kark, jego szyję, coraz mocniej, bo nie może się powstrzymać, bardzo się stara nie przekroczyć tej cienkiej granicy między rozkosznym bólem a bólem nie do zniesienia.
- Jęcz dla mnie - domaga się stanowczo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 46
Join date : 14/07/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Czw Gru 25, 2014 11:49 pm

Był posłuszny. W jakiś pokręcony, masochistyczny sposób zawsze podobało mu się takie traktowanie. Nie musiał wtedy zbyt wiele myśleć nad sobą. Nad swoimi działaniami. Ich słusznością. Konsekwencjami. Po prostu żył chwilą. Dawał się związywać. Gryźć. Bić. Słuchał rozkazów, których wyuzdane brzmienie przejmowało go dreszczem ekscytacji. Poddawał się biegowi wydarzeń, a im bardziej, im mocniej starano się go zniewolić, tym większą rozkosz odczuwał. Pozornie wyrywał się i szarpał, bywał zadziorny i niegrzeczny, czasem nawet wyzywał swoich kochanków od najgorszych, ale to tylko bardziej go rozpalało. Ich zresztą też. Spirala wzajemnego pożądania nakręcała się sama - wśród jęków, krzyków i pocałunków o smaku krwi.
Alexis nie mógł o tym wiedzieć - nikt o tym nie wiedział - ale Mikaelem można było zawładnąć tak naprawdę jedynie podczas seksu.
Wtedy, kiedy wyłaziła z niego mała dziwka, a żądza zagłuszała wszelkie mroczne myśli.
Złudna namiastka wolności.
- Nnnn... wejdź we mnie - wyjęczał błagalnym tonem, unosząc lekko biodra. - Zerżnij mnie... - Wgryzł się w poduszkę, jakby zawstydzony własnymi słowami. Chciał tego tak mocno, tak cholernie mocno, że aż bolało. Zdany na łaskę i niełaskę Alexisa, mógł tylko pojękiwać przez coraz bardziej zdarte gardło.

_________________
I stand on the edge of a broken sky,
And I'm looking down, don't know why.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Sob Kwi 04, 2015 10:05 pm

Śmieje się miękko, cicho, nisko. To bardzo przyjemny dźwięk, trochę może mroczny w swojej wymowie, jakby mówił "nie możesz żądać ani prosić". Alexis pochyla się, jego ciepły oddech pieści kark i szyję Mikaela. W jednej chwili miękkie usta muskają rozgrzaną skórę, a w następnej ostre zęby ją przygryzają. Blondyn jęczy. Jest wyuzdany, och, tak bardzo, bardzo tego chce. A on może mu to dać. Może, lecz nie musi. Poczucie władzy, tej właśnie władzy, upaja go, chyba nawet bardziej niż powinno.
- Może to zrobię. Może nie. - Niski, mruczący głos Alexisa przesycony jest erotyzmem. - Ale wiedz, że przekorne ze mnie stworzenie. - Jest na granicy, ale świadomość, że jest Władcą, pozwala mu tej granicy nie przekroczyć.
Zaciska dłonie na pośladkach mężczyzny. W porównaniu z poprzednimi pieszczotami jest to dużo bardziej subtelne i zmysłowe. Palce zaciskają się, pieszczą. Sięgają wewnątrz Mikaela, poruszają się. Blondyn lekko się wije, trochę pojękuje, już nie może wytrzymać, Alexis to widzi i też już jest na krawędzi, ale lubi tę udrękę tuż przed. Ocierając się całym ciałem o związane Zjawisko zsuwa się w dół. Silne dłonie rozchylają pośladki blondyna i język Alexisa zanurza się w jego miękkości. Wilgotny, ciepły - a jednak znacząco chłodniejszy od rozgrzanego ciała kochanka. Liże go, zatacza koła, spirale; jest bardzo zwinny, zupełnie jakby Alexis nic innego przez całe życie nie robił. Mikael krzyczy. Krótki, pełen potrzeby dźwięk, ale to wystarcza, by ciemnowłosy poczuł dreszcz ekscytacji. Przerywa pieszczoty. Uderza otwartą dłonią w jego tyłek.
- Miałeś nie krzyczeć - przypomina mu z satysfakcją. Zupełnie jakby tylko na to czekał. Przechyla się przez krawędź łoża i sięga do czarnego pudełka. W jego dłoni lśni zwitek sznurów. Rozprostowuje go, gładzi palcami. Po chwili okazuje się, że to bicz z umiejętnie związanych lin. Alexis przeciąga nim po skórze Zjawiska: drobne supełki drażnią blade plecy, coraz niżej, pośladki, uda. I kiedy Mikaela zdradza delikatne drżenie i nieposłuszny jęk, Alexis zaczyna go smagać biczem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 46
Join date : 14/07/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Sro Kwi 08, 2015 5:39 pm

Krzyknął. Zrobił to specjalnie. Albo może sam sobie wmówił, że to specjalnie - tylko po to, by nie przyznać nawet przed samym sobą, że na chwilę, na krótkie ułamki sekund całowicie stracił panowanie. Tam w środku, gdzieś w głowie, w głębokim sanktuarium Duszy, bo przecież o ciało był spokojny; zawsze pozostawało ciałem, niezależnie od tego, co się z nim działo. Za to Emocje... Emocje były nieobliczalne. Emocje niszczyły. Spychał je w nieświadomość, w cień, jak najdalej.
To bolało.
Chociaż, w jakiś dziwny i masochistyczny sposób, zaczynało się także robić podniecające.
Już dawno nie czuł tego równie intensywnie.
- Musisz mnie mocno ukarać za nieposłuszeństwo... mój panie - wyjęczał cicho, wyginając ciało tak, by jak najintensywniej odczuć ból zadawany przez Alexisa. Było mu dobrze, tak paradoksalnie dobrze i coraz lepiej z każdym kolejnym smagnięciem; czuł się tak, jakby każde kolejne uderzenie miało być tym ostatnim, dającym największą możliwą rozkosz, ach, gdyby mógł się teraz dotknąć, osiągnąłby spełnienie jednym ruchem dłoni, jednak jest związany, nie może i to też jest cudowne, to boli i podnieca, w tym jest wszystko i nawet jeszcze więcej.
Zapomnienie.
- Już dłużej... nie wytrzymam... - Chwilę po tych słowach znowu krzyknął. Lekka prowokacja, może nawet niekoniecznie świadoma.
Bij mnie mocniej... kocham to.

_________________
I stand on the edge of a broken sky,
And I'm looking down, don't know why.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Pią Kwi 17, 2015 3:02 am

Zjawisko nie może wytrzymać i on też już nie wytrzymuje. Smaga delikatną skórę po raz ostatni - mocno, aż wyduszając krzyk spomiędzy kształtnych warg Mikaela - po czym odrzuca pejcz. Daleko, mocno; bicz odbija się od ściany i ląduje gdzieś na podłodze, ale Alexis nawet tego nie zauważa. Jego silne ramiona obejmują rozgrzane ciało i unoszą je. Skóra przy skórze, ciało przy ciele. Fiołkowooki siedzi w przyklęku i sadza na sobie blondyna, wchodzi w niego bez przeszkód, a obaj jęczą. To ten moment, to ta krawędź. Już nie wie, gdzie jest on, a gdzie Zjawisko, a może na tę krótką chwilę nie są już dwaj, tylko jedno?
Przyciska go do siebie mocniej, jedną ręką go obejmuje, czuje na torsie szorstki sznur i ciepłe plecy Mikaela, a druga ręka sięga w dół. Pieści jego penisa, ale to już chyba niepotrzebne, czuje, że jego kochanek zaraz wykrzyczy swoje spełnienie. I sam też ledwie się powstrzymuje, upojony pięknem Zjawiska, władzą, którą czuł przed chwilą i zniewalającą przyjemnością, gdy wchodzi w Mikaela coraz szybciej, coraz bardziej chaotycznie.
- Dojdź dla mnie... Ty krnąbrny... Nieposłuszny... - zmysłowy rozkaz jest przerywany jękami. Alexis nie kończy wydawanego polecenia, bo Mikael faktycznie nie wytrzymuje i dochodzi wprost na jego dłoń. I wtedy Władca również dochodzi: z krzykiem na ustach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 46
Join date : 14/07/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Pon Kwi 20, 2015 2:05 pm

Mikael potrzebował tym razem dłuższej chwili, by unormować oddech i powstrzymać się przed cichym pojękiwaniem. Ten orgazm był niesamowity, o wiele silniejszy niż poprzedni, ale oczywiście nie zamierzał zdradzać Alexisowi tego faktu. Ogólnie, gdy było już po wszystkim, blondyn robił się bardzo małomówny, na nowo budując wokół siebie lodowate, niedające się zburzyć ściany.
- Rozwiąż mnie - powiedział cicho, wiercąc się w spowijających go sznurach. Prawdę mówiąc, narobiły mu już na ciele kilka czerwonych pręg, co zaczynało robić się uciążliwe. Nie chodziło tu nawet o liny same w sobie, bo te były gładkie i całkiem przyjemne w dotyku - po prostu Mikael miał niesamowicie wrażliwą skórę, podatną na najdrobniejsze nawet niedogodności. W połączeniu z masochistycznymi upodobaniami kończyło się to najczęściej na siniakach, malinkach i drobnych ranach nieschodzących z ciała przez wiele dni, jednak Lindberg miał na to szczerze wywalone. Ciało... czymże jest ciało. I tak mam ochotę je zniszczyć, nieustannie, w każdej bez wyjątku chwili mojego istnienia. - Alexis... rozwiąż mnie - powtórzył trochę głośniej, nie bawiąc się już udawanie uległości. Skończył się seks, skończyły się czasy Władcy i Niewolnika. O ile, rzecz jasna, brunet raczy go rozwiązać.

_________________
I stand on the edge of a broken sky,
And I'm looking down, don't know why.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Pon Kwi 20, 2015 2:24 pm

Nie zdziwiła go nagła zmiana zachowania Mikaela. To nie był pierwszy raz, gdy rozkosznie uległy kochanek po wszystkim stawał się zupełnie inną osobą. Zresztą - może Alexis również zachowywał się "po" jakoś inaczej? Trudno było samemu stwierdzić.
Jedno było pewne - Alexis nie zamierzał tak po prostu rozwiązać Mikaela.
- Jeszcze nie - odparł spokojnie. - Wyglądasz tak co najmniej bardzo malowniczo, a przecież miałeś mi pozować. Poczekaj chwilę, Zjawisko.
Nie zaczekał, by usłyszeć jakiekolwiek protesty, kto wie - może nawet obelgi? Położył kochanka na łóżku, a sam ześlizgnął się z pościeli i wyszedł. Po chwili wrócił ze swoim ukochanym weteranem fotograficznym.
- Nie martw się, to nie będą zdjęcia jak do pornosów - poinformował go z lekkim zaśpiewem. Zamierzał robić zdjęcia niedopowiedziane. Fragment sutka i głębia ostrości na sznurze, cała reszta rozmazana, albo profil ciała wyglądający jak krajobraz, albo... Było tyle możliwości. A miał całe dwie klisze.
- Nie ruszaj się teraz, bo zepsujesz mi ujęcie - poinstruował Mikaela.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael

avatar

Liczba postów : 46
Join date : 14/07/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Wto Kwi 21, 2015 3:49 pm

- Nie pozwoliłbym ci zrobić porno zdjęć - powiedział spokojnie, ze słyszalną w głosie wyższością, chociaż oczywiście obaj wiedzieli, że obwiązany sznurkiem jak szynka nie miał w tej kwestii zbyt wiele do gadania. Dopóki liny trzymały, Alexis mógł zrobić z nim absolutnie wszystko i Mikael nie byłby w stanie się obronić, nawet gdyby zechciał. A nie chciał. Jak zwykle, było mu totalnie wszystko jedno - wróci bezpiecznie do domu czy zginie zmasakrowany z rąk szaleńca, cóż za różnica? Żadna. Dlatego też mimo chwilowego buntu posłusznie znieruchomiał, dając sobie robić zdjęcia. Nie miał zbyt wiele do powiedzenia, więc po prostu w milczeniu przyglądał się pracy fotografa.

_________________
I stand on the edge of a broken sky,
And I'm looking down, don't know why.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis
Fotografia i grafika komputerowa
avatar

Liczba postów : 324
Join date : 06/06/2014

PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   Sro Cze 24, 2015 12:36 am

Doszli.

[2x z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Atelier Alexisa   

Powrót do góry Go down
 
Atelier Alexisa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Kamienice-
Skocz do: