IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Czw Paź 30, 2014 8:44 pm

-Ech...-westchnął i skrzywił się niezadowolony- nie umiesz się bawić, wiesz? Ale już ci to chyba mówiłem, straszny z ciebie nudziarz.
Powoli zaczął się męczyć i zwyczajnie nudzić. Postanowił spróbować jeszcze siły perswazji, chociaż wątpił, by upór chłopaka zmalał.
-Życie jest tylko jedno, żyj chwilą Kim...

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Czw Paź 30, 2014 9:14 pm

Taa, bo on ufał ludziom, kiedy to inni zawsze się nad nim pastwili, ale to przecież szczegół.
Nagle poczuł się jakby dostał z liścia w twarz.
Brawo Aiden. Udało ci się. Użyłeś słów, których on sam używa, gdy chce ryzykować.
Spojrzał na niego spode łba, brwi lekko ściągnęły się nad nosem. Ulegał. On po prostu ulegał. Nie chciał być tchórzem, irytowało go to, że Aiden mówił o nim nudziarz, a przecież to on zawsze ryzykował wśród znajomych, to on wszedł tam gdzie inni się zawsze bali, apotem zdawał im relacje. To on zawsze żył chwilą, a tu nagle spotyka osobę, przed którą chciał być ostrożny.
Bez słowa odwrócił się do niego tyłem.
Bo co może się stać?
Niewiele Kim. Może ci zerwać portki i cię zgwałcić.

No żartowałem. Spokojnie…

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Czw Paź 30, 2014 9:36 pm

-Doskonale.- pochylił się jeszcze bardziej i zaszeptał tuż by jego uchu, głos miał przesycony podnieceniem. Oblizał zaschnięte wargi i zmrużył powieki.
Tym razem postarał się być delikatnym.
Przejechał wskazującym palcem po karku, łopatkach i plecach chłopaka, rysując zawiłą linię po mapie jego ciała, cały czas kierującą się coraz niżej.
W pokoju zapanowała niemal całkowita cisza, naruszana jedynie oddechem Aidena i szelestem materiału ubrania blondyna.
-Nie jest tak źle, prawda?- wspomniana cisza została na chwilę przerwana. Aiden nie tylko się odezwał, ale również mocno przycisnął ciało do Kima, równocześnie przygniatając go mocno do zimnej ściany. Ręką wreszcie sięgnął do jego pośladków, jednego i zaraz drugiego, wyjmując z kieszeni czarną czapkę z daszkiem. Nałożył ją na głowę chłopaka i jak gdyby nigdy nic, odsunął się.
-Nie noś więcej czapki w kieszeni spodni.- pogroził mu wesoło palcem i ruszył, by usiąść na kanapie.- możesz już iść, to wszystko na dzisiaj, więcej dostaniesz jak będziesz grzeczny.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Czw Paź 30, 2014 9:52 pm

Zamknął oczy opierając się o ścianę. Czuł jak serce wali mu w piersi jak kołatka poruszana przez natrętnego gościa. Jego usta lekko się uchyliły, a mięśnie się napięły pod dotykiem chłopaka. Ta cisza tak go wkurzała, bo aż mu piszczała w uszach. Wstrzymał powietrze, gdy zjechał dosyć nisko, a sam został mocno przyciśnięty do ściany, z jego ust wydobył się dźwięk zaskoczenia. Poczuł jego dłoń na pośladkach i już miał mu się zacząć wyrywać, gdy nagle wszystko ustało, a na głowie znalazła się czapka z daszkiem.
Chwilę tak stał, potem naciągnął bardziej czapkę, aby ukryć wypieki na policzkach. Bez słowa podszedł do drzwi, nacisnął na klamkę i odwrócił się w stronę chłopaka z chytrym uśmiechem. Chciał do niego podejść i na złość mu go pocałować. Ale przez kilka sekund zastanawiał się czy na pewno tego chciał.
Uśmiechnął się złośliwie i zrobił to co zaplanował w głowie. Musnął niespodziewanie jego usta, odwrócił się:
- Kto powiedział, że będę chciał więcej – zamknął drzwi i zostawił chłopaka samego.
Jego kroki były szybkie jakby bał się, że Aaiden za nim pobiegnie.

[zt]

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Czw Paź 30, 2014 10:12 pm

Roześmiał się na tyle głośno, że echo jego głosu mogło dotrzeć do wychodzącego Kima.
-Pożyjemy zobaczymy...- powiedział już do zamkniętych drzwi, uśmiechnął się szeroko i złapał za czoło, nie mogąc uwierzyć w to co przed chwilą się stało.
Po raz drugi stwierdził, że wybór akademika nie był taki zły.

Wzruszył ramionami i postanowił sprawdzić do jest za drzwiami, które znajdowały się po prawej stronie pokoju.
-Łazienka!-krzyknął zadowolony i klasnął w dłonie. Lepiej być nie mogło. Akademik był na tyle luksusowy, że zrezygnował ze wspólnych pryszniców. Mógł myć się kiedy chce, ile chce i z kim chce... aby uczcić cudowne znalezisko postanowił wziąć prysznic. Mała wizyta Kima pobudziła jego wyobraźnię i rozpaliła lędźwie, musiał sobie ulżyć.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 9:02 pm

Minęło nieco czasu. Aiden zaczął dostosowywać się do nowego życia, do nowych ludzi, nowych reguł i do nowego pokoju. Który swoją drogą bardzo polubił, zwłaszcza ze względu na fakt, że miał go wyłącznie dla siebie. Oczywiście powiadomiono go, że stan ten może w każdej chwili ulec zmianie, ale jak zawsze odrzucał nieistotne dla niego fakty.
W tej chwili znowu korzystał z tak cudownego wynalazku jak bieżąca woda. Długie, gorące prysznice przynosiły mu ukojenie buzujących hormonów i myśli. Wyłączał się na wszystko, wsłuchując się w głośny szum wody.
-I ride the painted whoreeeeee! She gives good universal scream, scream, scream!!!-zawarczał, próbując po raz kolejny akustykę. Zawarczał bowiem trudno nazwać krzyki śpiewem, zwłaszcza o ujeżdżaniu kurwy.
Był sam, był panem sytuacji. Przynajmniej tak myślał, bowiem nadszedł czas sądu. Zapadła decyzja o przyznaniu panu Aidenowi współlokatora, który dowiedział się o tym wychodząc z gęstej chmury gorącej i lepiej pary do pokoju.
Zamrugał gęsto i przetarł twarz ręcznikiem, który wisiał mu na ramieniu. W jego pokoju ktoś był i jak widać, czuł się jak u siebie. Czyżby długie kąpiele wpływały na stan umysłu i wywoływały halucynacje?

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 9:08 pm

Musiał przenieść się do innego pokoju. Średnio mu to odpowiadało. To nie tak, że był jakoś przywiązany do swojego poprzedniego miejsca. Chodziło raczej o fakt, że same przenosiny były kłopotliwe. Nawet jeśli nie miał ze sobą zbyt wielu rzeczy. Zbieranie wszystkiego, pakowanie, dostosowywanie się do regulaminu, który nakazywał staranne wysprzątanie pokoju przed opuszczeniem go. Wszystko wymagało wysiłku - zdaniem Nathaniela - niepotrzebnego. Pakowanie się zajęło mu mniej czasu niż sprzątnięcie całego tego bałaganu, jaki narobił się w tym miejscu przez te kilka miesięcy. W myślach przeklinał współlokatora, który opuścił pokój ładnych kilka tygodni temu, co poskutkowało tym, że Nathan został przeniesiony. Nie zamierzał jednak prosić ani tym bardziej kłócić się o zmianę decyzji, choć zapewne nie byłoby z tym większego problemu.
W starym pokoju posprzątał, zabrał torbę średnich rozmiarów, w której były jego rzeczy po czym udał się do odpowiedniego pokoju by oddać stary kluczyk i wziąć nowy. Nie była to zbyt duża zmiana, wszak był to ten sam budynek, więc zignorował pytanie odnośnie tego jak czuje się z przenosinami i od razu udał się do nowego miejsca, w którym miał sobie bytować. Gdy wszedł do środka, nie zastał nikogo, lecz bardzo szybko przekonał się o tym, że jego współlokator najprawdopodobniej bierze prysznic. Albo kij wie co pod nim robi. Nie wiedział na kogo trafi i w zasadzie mało go to interesowało dopóki dopóty nie będzie mu on przeszkadzał. Westchnął więc w duchu i zrobił kilka kroków wgłąb pokoju. Torbę rzucił na łóżko, po czym sam się na nim uwalił. Nie miał ochoty opróżniać jej skoro dopiero co ją napełnił, tak więc wyjął ze środka jedynie słuchawki oraz książkę, powieść którą zostawił w pokoju jego poprzedni współlokator, i która nie porywała swoją fabułą. Włączył muzykę, nie podkręcając zbyt mocno głośności. Mimo to nie usłyszał gdy Aiden wyszedł z łazienki. Zorientował się o tym dopiero, gdy coś mignęło w zasięgu jego oczu. Leniwie podniósł wzrok znad książki i obdarzył chłopaka średnio zainteresowanym spojrzeniem.
- Hej. Nathaniel jestem. - rzucił od niechcenia po czym ponownie spuścił wzrok na literki wydrukowane na papierze. Nie oceniał po wyglądzie, nie był duszą towarzystwa. Być może był idealnym współlokatorem dla kłopotliwego Aidena? To się miało dopiero okazać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 9:10 pm

Aiden nie określiłby się mianem kłopotliwego... Oczywiście określenie to pasowało idealnie, jednak wypierałby się z głupim uśmieszkiem, że pomylono go z kimś innym.
Kłopotem był teraz Nathaniel i to wielkim.
Przetarł jeszcze raz twarz ręcznikiem, którego nie miał zamiaru używać do zasłonięcia genitaliów. Nie miał się czego wstydzić, przekraczał brytyjską średnią długość penisów, a z resztą kolega też posiadał tę część ciała. Był również, do tej pory, w swoim pokoju.
-Taaa...-wydął usta, niemal obalony przez spokój chłopaka.- A ja jestem skąd do cholery wziąłeś się w moim pokoju? Bardzo mi miło.-oparł dłoń na biodrze.
Był spokojny, jednak jego niski i nieco skrzeczący od chrypki głos, nie brzmiał przyjemnie dla uszu. Jego wygląd również był nie miły, wyglądał jak więzień, który niecierpliwie czeka, aż świeżak poda mu mydło- nie miał wielkiego obwisłego brzucha, wąsa a'la Freddie Merkury i ekipy za plecami, jednak blizny i tatuaże od razu nakierowały na takie skojarzenia, zwłaszcza, że Aiden nie zdążył jeszcze wyschnąć po kąpieli i wszystko miał na wierzchu. Nawet bez ubrań, wyglądał jak przestępca.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 9:12 pm

Już pierwszy rzut oka na nowego współlokatora wystarczył aby doczepić mu łatkę "kłopotliwego". Choć równie przewidywalnym był fakt, że ten by stanowczo zaprzeczał temu określeniu. Mimo to Nathaniel nie dał po sobie poznać tego, że podczas słania Aidenowi tego krótkiego spojrzenia, przyjrzał mu się całkiem dokładnie. Nie wzruszył go nawet fakt, że ten był nago. A przynajmniej udał niewzruszonego bo w rzeczywistości nawet jeżeli miał penisa takiego jak każdy facet, to nie odczuwał potrzeby oglądania genitaliów innych mężczyzn.
Leniwie podniósł spojrzenie kiedy nowy współlokator uraczył go tymi jakże nieprzyjemnymi słowami. Chwilę zawiesił na nim wzrok by w końcu odłożyć książkę, pochylić się w stronę szafki obok swojego łóżka i sięgnąć z niej coś. Oczywiście wszystkie te ruchy wykonywał bez powolnie i bez jakiegokolwiek pośpiechu. A rzeczą, którą sięgnął były kluczyki do pokoju, którymi zamachał w powietrzu, wbijając nieugięty wzrok w obkolczykowanego.
- Naszym.- powiedział z naciskiem. - Mi też się to nie podoba ale to teraz Nasz a nie Twój pokój. - skomentował krótko, odkładając kluczyki tuż obok własnego tyłka, który spoczywał właśnie na miękkim materacu. Co jak co ale łożka w akademikach były całkiem wygodne, dzięki czemu przydzielane mu pokoje zyskiwały w jego oczach. Oczywiście podczas rozmowy Nathaniel wpatrywał się w twarz swojego rozmówcy, ignorując kolczyki i blizny. Ale zabieg ten miał przede wszystkim na celu nie patrzenie na genitalia chłopaka, które nijak go nie ciekawiły. To takie... gejowskie, phew!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 9:15 pm

Zmrużył powieki posyłając chłopakowi teatralne żądne krwi spojrzenie i zrobił gest "I'll be watching you" machając dłonią przez twarzą, a później w jego kierunku.
Naszym, nasz... Ojojoj jestem Nathaniel i mam klucze, jestem taki ważny... głos w jego głowie mówił piskliwym, kobiecym głosikiem. Dupek. To już powiedział głos Aidena, który wcale do końca tak nie myślał, po prostu musiał obwinić kogoś za utratę pokoju na własny użytek, Nathaniel był najbliżej.
Zazgrzytał zębami i memląc w ustach cisnące się przekleństwa odwrócił się od blondyna i zaczął ubierać.
Nie odezwał się do póki się nie ubrał, musiał uspokoić nerwy. Zaczesując wilgotne włosy do tyłu znowu skupił uwagę na współlokatorze. Z plecionymi za głową dłońmi, zaczął tupać nogą o podłogę. Myślał.
-Śpisz na dole, na rozkładanej kanapie.-to było polecenie, Aiden nie umiał prosić. Na pokazanie terytorialnej przewagi rzucił mokry ręcznik na łózko na pięterku. Niczym zwierzak zaznaczał własność własnym zapachem, to znaczy ubraniem. Nie czekając na reakcje, znowu potupał stopą.
-Jak się nazywasz? Powtórzysz?-wsadził palec do ucha i intensywnie nim potrząsnął.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 9:20 pm

Nie bardzo przejąłby się wyzwiskiem, jeśli te poleciałoby w jego stronę. Gdyby miał wszystkie tego typu odzywki brać do siebie, dawno już popadłby w depresję... Lub stałoby się coś znacznie gorszego. To brat zawsze pomagał mu w chwilach, gdy był dręczony, gdy ktoś był dla niego niemiły i gdy, jak zwykle wtedy, zbyt mocno się tym przejmował. Teraz brata nie było. I całe szczęście, że zobojętniał po tym do tego stopnia, że owe odzywki spływały po nim jak po mokrej kaczce.
Sam również nie był lepszy. Nie tylko Aiden w swojej głowie układał monologi związane z nowym współlokatorem. W umyśle Nathaniela działo się równie wiele, z tą różnicą, że on nie pokazał po sobie niczego, co mogłoby zdradzić, że on również ma równie nieprzyjemne myśli związane z bliźniastym. Ostatecznie jedynie znów zatopił się w lekturze, jakby była to najbardziej wciągająca książka świata. W rzeczywistości miało to służyć tylko i wyłącznie temu, aby uniknąć niepożądanego dialogu z obkolczykowanym chłopakiem. Już teraz był pewien, że będą z nim same kłopoty. Dużo wody będzie musiało upłynąć nim się dogadają. O ile to w ogóle było możliwe.
- Przecież siedzę na dole. - mruknął w odpowiedzi. Górna część łóżka wcale go nie interesowała. Uważał spanie na górze za całkiem kłopotliwe. Wszak musiałby wspinać się po schodach, mógłby spaść... Już nie wspominając o tym jakie kłopotliwe mogło być wdrapywanie się na górę gdyby zdarzyło mu się wrócić do akademika po pijaku.
- Problemy ze słuchem? - uniósł spojrzenie znad książki, kierując je na Aidena. W tym samym momencie jedna z jego brwi powędrowała w górę. Mimo to szybko opadła. W głębi duszy Nathaniel nie był tak niemiły, uszczypliwy czy obojętny. Przybrał taką otoczkę, bo tak my było łatwiej zmierzyć się z otaczającym go światem oraz otaczającymi go ludźmi. - Nathaniel.- odezwał się ostatecznie, odkładając książkę na bok. Złapał kilka głębszych wdechów, po czym podniósł się by zamknąć okno. W pokoju zrobiło się już zbyt chłodno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 9:36 pm

Górne łóżko bardzo interesowało Aidena, było o wiele wygodniejsze i nie musiał go ścielić, po za tym uważał, że numerek na piętrze jest czymś czego chciał spróbować. Okazji jeszcze nie było, ale widział jak na nastolatki działa mundurek T.R.S, nogi trzęsły się im z podniecenia, a nieletnie w obecnych czasach robią bardziej pojebane i odlotowe rzeczy w łóżku. Czekał z niecierpliwością. Brudne myśli wymalowały na jego twarzy rozmarzony uśmiech, jednak szybko znikł, bowiem z transu wybił go głos współlokatora.
-Siedzisz na dole i tak ma pozostać.-wyciągnął palec w kierunku Nathaniela, bardziej zły za uwagę o słuchu, niż o miejsce spania.- A poprosiłem, żebyś powtórzył- "poprosiłem" dobre sobie...- bo nigdy nie słyszałem, tak popierdolonego imienia. I niby jak mam do ciebie mówić? Nathanielu rusz dupę, bo zasłaniasz telewizor, Nathanielu daj spisać pracę domową, Nathanielu...-im więcej razu wymieniał jego imię, tym bardziej go to bawiło, jego usta powoli rozszerzał uśmiech-Nathanielu, Nathanielu, Nathanielu...

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 9:47 pm

Dobrze, że chociaż w tej kwestii mogli osiągnąć kompromis. Nathaniela w ogóle nie interesowało spanie na piętrowcu, Aidena zaś nie interesowało zajmowanie kanapy. Było to mile widziane ułatwienie życia, bowiem nie musieli się sprzeczać o to, kto które łóżko miał zajmować. Choć zapewne to właśnie bliźniasty chłopak wygrałby ten mały spór. Wszak Nath nie należał do osób aż tak zawziętych i upartych. Kłótnie i niedomówienia nie były też czymś, co by lubił. Choć czasem mógł sprawiać inne wrażenie.
- Mhm - pokiwał lekko głową. Jego oczy prowadziły poziome wędrówki, śledząc tekst, który miał praktycznie przed nosem. Musiał przyznać, że książka ta robiła się coraz ciekawsza. Nabierał też coraz większej ochoty na czytanie jej. Być może czynność ta miała się okazać całkiem przyjemna i przestać być jedynie sposobem na odcięcie się od kłopotliwego współlokatora. Ale kto wie jak to się potoczy. W obu sprawach, rzecz jasna.
- Twój problem, że Ci się nie podoba. - mruknął, podczas zamykania okna, ignorując monolog, który wylatywał z ust Aidena. A gdy tylko zamknął okno, pochylił się nad swoim łóżkiem, szybko biorąc w ręce odtwarzacz mp3. Włożył słuchawki do uszu i podkręcił nieco muzykę aby ta zagłuszała pitolenie obkolczykowanego chłopaka. Znudziło mu się słuchanie własnego imienia już po trzecim razie.
- Nic-nie-sły-szę- odezwał się w końcu, nieco głośniej niż do tej pory. Było to skutkiem tego, że w jego uszach grała muzyka, przez którą nie słyszał własnego głosu. Pokazał przy tym palcami wskazującymi na słuchawki. Jeżeli Aiden przestał paplać, to wyjął jedną i ujął w dłoń. Drugiej nie wyjmował, zaczął zaś sobie gwizdać i udał się do łazienki, uprzednio wyjmując coś z torby. Co to było? Płachta, którą zamierzał zakryć lustro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 10:55 pm

Próba zignorowania go, podziałała jak płachta na byka.
-Nathaniel, Nathaniel, Nathaniel-wydawało się, że nie skończy, powtarzał imię, aż stało się dla niego bezsensownym zlepkiem sylab. Niczym niegrzeczne dziecko, próbujące głupim wyzwiskiem dokuczyć słabszemu- Nathaniel! Nathaniel! Nathaniel!- zaczął głośniej, gdy ów przeszedł obok niego kierując się do łazienki. Nie zamierzał przestać, do momentu rozeźlenia współlokatora, musiał sprawdzić ile ten wytrzyma.
-A może trochę je zdrobnimy, co powiesz na Aniel?-skrzywił się i pokręcił głową- Nie, nie, nie... Nathaniel, Aniel, Taniel, Nath?- zapytał, gdy tamten miał przejść przez próg, to była jego ostatnia szansa. Jeśli nie trafił, będzie musiał obejść się bez zepsucia komuś humoru. Nie wielka szkoda, jednak nieco zabawy nigdy nie zaszkodzi.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Pon Lis 17, 2014 11:16 pm

Wiedział, że ignorując Aidena może osiągną efekt odwrotny od zamierzanego. Jednak nie mógł ot tak pozwolić mu na to by odczuł satysfakcję. Nie pozwalała mu na to duma. Obrał więc właśnie taka taktykę, szybko orientując się o tym, że niestety spełniały się jego najgorsze obawy co do reakcji nowego współlokatora. Samo powtarzanie jego imienia nie przeszkadzało mu jakoś bardzo, choć być może była to zasługa muzyki, która płynęła do jego głowy przez jedną słuchawkę. Mimo to nie miał ochoty słuchać naokoło słowa ,,Nathaniel", a przeczucie podpowiadało mu, że bliźniasty zbyt prędko by się nie poddał i trochę by to wszystko potrwało. Przeczucie, zapewne, jak najbardziej trafne.
W każdym razie zamierzał dalej ignorować upartego chłopaka, a w międzyczasie słuchać muzyki, która była ważnym elementem jego życia, a także zająć się innymi rzeczami. I ową rzeczą, w tym przypadku, miało być właśnie zakrywanie lustra. Samo przekraczanie progu łazienki wywoływało u niego nieprzyjemne uczucie oraz strach. Paranoja, tak to się nazywało. Jednak nie potrafił sam sobie pomóc i się jej pozbyć. Do psychologa także nigdy nie dał się zaciągnąć.
Ostatecznie jednak Nathaniel nigdy progu nie przekroczył. Zatrzymał się tuż przed nim, a także obok Aidena, który zmienił nieco swoją taktykę. I popełnił niewybaczalny błąd. Bowiem o ile ciągłe powtarzanie jego imienia wcale go specjalnie nie ruszało, o tyle wymówienie tylko jednego słowa działało na niego gorzej niczym płachta na byka. I owe słowo właśnie wypłynęło z ust nieświadomego Aidena. W tamtej chwili w głowie Nathana wszystko działo w sposób bardzo szybki, aż trudny do pojęcia. Myśli zaczęły się plątać, zaś w jego umyśle powstało obraz którego nie chciał oglądać. Widział twarz - taką jak swoja; usta - takie jak swoje; słyszał słowa... te same słowa, które wypowiedział obkolczykowany chłopak.
Dosłownie chwilę po wypowiedzeniu przez Aidena magicznego słowa ,,Nathan", szarooki obrócił się i uderzył go w twarz. O ile ten się wcześniej nie osłonił, rzecz jasna. Czyn ten jednak powinien być dla niego na tyle niespodziewany, że wątpliwym było aby przewidział to i zdarzył na czas uniknąć pięści wycelowanej prosto w jego twarz. Nathaniel do silnych nie należał, jednak jego cios mimo wszystko nie był odczuwany jako łaskotanie lub głaskanie po twarzy. Chyba, że ktoś był masochistą. W każdym razie, czy mu się udało, czy też nie, dalszy efekt był ten sam. Blondyn patrzył się na bliźniastego z furią w oczach, dysząc przy tym jak po kilkudziesięciu-kilometrowym maratonie. Trząsł się przy tym jak w febrze, a jego oddech był na tyle nierówny i świszczący, że zdawać by się mogło, że zaraz dostanie ataku astmy... bądź padaczki.
- N-i... nigdy nie wymawiaj tego słowa. - wycharczał, nie odrywając wzroku od chłopaka. Próbował się uspokoić ale nie mógł. Jego mózg, pobudzony tak silnym bodźcem, szalał, pobudzając przy okazji wiele innych elementów ciała Nathaniela, a jeszcze innym przeszkadzając w pracy. Efektem tego były mocne drgawki, ataki duszności, problemy z oddychaniem oraz ogólne skołowanie. Rzecz niesamowicie wycieńczająca organizm. Nic dziwnego, że każdy tego typu atak, Nathaniel potem "odchorowywał".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Wto Lis 18, 2014 11:10 pm

Nawet nie drgnął przyjmując uderzenie Nathaniela, jedyną jego reakcją było, odruchowe zamknięcie oczu. Nie spodziewał się tego w najmniejszym stopniu, chłopak nie wyglądał na maszynę do zabijania, ale cios miał porządny. Aiden doskonale umiał określić jakość walnięcia, blizny wyjaśniały dlaczego.
Gorąca wilgoć rozlała się mu po twarzy i ściekała po brodzie. Dopiero czując ciepło własnej krwi, uświadomił sobie niewyraźnie, jak mocno dostał.
-Fuck...- złapał się za nos i nastawił go jednym szarpnięciem, towarzyszyło przy tym charakterystyczne "pyknięcie" chrząstki. Nathaniel odświeżył złamanie nosa sprzed miesiąca. Po szybkiej operacji, Aiden uśmiechnął się, a zęby błysnęły na tle krwi.-Osz ty kurwi synu- wycedził i wyciągnął rękę, by złapać blondyna z koszulę i przyciągnął do siebie. Nathaniel mógł poczuć zapach juchy lejącej się po brodzie współlokatora.
-Zajebię cię jak psa zasrańcu- mówił powoli, zaciskając zęby i plując kropelkami krwi na twarz chłopaka. Uścisk był coraz mocniejszy, a lewa pięść powoli unosiła się do ciosu.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Wto Lis 18, 2014 11:53 pm

W trakcie wydawania ciosu nie myślał trzeźwo. Można było powiedzieć, że w owym momencie nie myślał w ogóle. Gdyby choć chwilę zastanowił się nad tym, co zamierza zrobić, zapewne szybko doszedłby do wniosku, że jego uczynek nie ujdzie mu na sucho. Nic jednak nie mógł na to poradzić. Jego reakcja była w pewien sposób niezależna od niego. Można by to porównać do odruchu. Jego organizm i umysł działały tak, że nie mógł tego opanować. Zupełnie jak dreszcze i rzucanie się podczas ataku padaczki. Porównanie bardzo dobre, choć było to trudne do pojęcia.
Nathaniel nigdy nie należał do osób obdarzonych siłą. Wręcz przeciwnie - zawsze był raczej słaby. Widocznie jednak atak szału, który nastąpił w tym momencie, spowodował, że tych sił nieco mu przybyło. Zwykle przeciwnicy niemalże nie odczuwali jego ciosów... a sama próba wykonania ich kończyła się dla niego nieciekawie. Gdzieś tam w jego świadomości mignęła więc myśl zdziwienia, gdy poczuł swego rodzaju trzaśnięcie pod swoją pięścią i zobaczył efekt tego, co uczynił. Nadal jednak był w amoku i nie potrafił skupić się na żadnej konkretnej myśli, a więc i zastanowić się nad tym jakoś bardziej.
- Było... nie... prowokować. - wydyszał, mrużąc lekko oczy, co chyba było swego rodzaju słabą obroną organizmu przed tym, co miało się zaraz wydarzyć, przygotowaniem do przyjęcia uderzenia. Bladymi dłońmi ujął pięść współlokatora i ścisnął ją lekko, jakby chcąc uwolnić się. Kątem oka widział unoszącą się rękę bliźniastego, która zaraz miała wymierzyć mu cios. Zamierzał obronić się drugą ręką, jednak wiedział, że niewiele to da. Zwłaszcza, że z chwili na chwilę siły go opuszczały. Trzymający go Aiden mógł czuć, jak ciało Nathaniela drży, znacznie mocniej niż dzieje się to podczas, na przykład, odczuwania zimna. Przez otwarte usta jasnowłosego wylatywał wyraźny dźwięk jego oddechu, lecz dziwnie głośny i świszczący. Sam szarooki w znaczącym stopniu pobladł na twarzy, która prócz bladości, postanowiła także przybrać nieco fioletowego kolorku. Napad astmy? Na to wyglądało. Nathaniel miewał je bardzo często po tym, gdy wyprowadzało się go z równowagi poprzez poruszenie jednego z tematów tabu. Gdyby Aiden zainteresował się informacją o tym, że zarząd szkoły przydziela mu nowego współlokatora zapewne szybko ujrzałby dodatkową informację przy danych Nathaniela - astmatyk. Sam chory nie bardzo uważał aby informowanie każdego było potrzebne, bowiem w takich sytuacjach sam doskonale wiedział co ma robić. Ale wracając do naszej dwójki... i patrząc na tą całą sytuację z innej strony. Jakie były tego plusy? Nie minęło dziesięć minut odkąd się poznali, a już wiedzieli o sobie tak dużo i pokazali się sobie nawzajem od tych bardziej negatywnych stron, które, być może, nie każdemu są dane zobaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Sro Lis 19, 2014 6:57 pm

Aiden roześmiał się.
-Mogłem nie prowokować?- powtórzył nie cofając ręki, ale nieco zmniejszył nacisk.-posłuchaj mnie-warknął.- To ja rządzę w tym pokoju i będę robił co zechce...-umilkł na chwilę, wpatrując się w chłopaka nieruchomym spojrzeniem. Czując drżenie jego ciała i widząc zmiany na jego twarzy, przez moment się zawahał. Otworzył usta, by coś powiedzieć, jednak znowu zamilkł. Stan w jakim znalazł się teraz Nathaniel, nie wróżył nic innego, oznaczał kłopoty i to duże.
-Co ci jest?- puścił jego koszulę i odsunął się.
Gdyby ktoś ich teraz zobaczył, byłby to bardzo niepokojący widok.


_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Sro Lis 19, 2014 7:37 pm

Nathaniel nieświadomie ścisnął usta w cienką linię, tworząc tym sposobem pewien grymas na swojej twarzy. Było to swego rodzaju odpowiedzią na słowa Aidena, który teraz wydawał się bardzo mocno zdenerwowany. A wręcz wściekły. Zaciskanie ust jednak nie potrwało wiele, bo ich otwarcie było bardzo pomocne przy oddychaniu, które teraz sprawiało jasnowłosemu coraz większą trudność. Miał jednak nadzieję, że to wszystko przejdzie. Nie teraz - powtarzał sobie w myślach i przeklinał świat za to, że nie dał ludziom większej kontroli nad własnymi organizmami. Miał jeszcze cichą nadzieję na to, że owy atak przejdzie nim wyjdzie na jaw, co mu tak właściwie dolega. Wolał zostać spranym na kwaśne jabłko niż męczyć się. Ale jeszcze bardziej nie lubił spojrzeń ludzi, którzy dowiadywali się o jego przypadłości. Pełne litości. Nie wiedział czy robili to świadomie, czy nie, jednak często ich zachowanie w stosunku do niego ulegało znaczącej zmianie. Stawali się milsi, bardziej ostrożni i zdystansowani. Nie znosił tego.
Jednak nie mógł nic poradzić. Słowa Aidena odbijały się echem w jego głowie, docierały do niego z trudem. Czuł się jakby był pod wodą. Dosłownie jakby się topił. Dźwięki znad przezroczystej tafli docierały do niego zdeformowane i niekoniecznie zrozumiałe, a oddech stał się czymś niemożliwym. Choć jeszcze chwilę temu przyglądał się twarzy Aidena z wściekłością, teraz w pewien sposób wcale jej nie widział, choć jego wzrok dalej był skierowany w to samo miejsce. Uspokoił się w tym momencie, ale tylko pod względem owego napadu szału sprzed kilku chwil. Nie można było jednak powiedzieć, że uspokoił się całkowicie. Zawsze panikował i niesamowicie bał się, gdy dostawał ataków astmy. Sprawiała ona ogromny ból, ale przede wszystkim obawiał się, że kiedyś umrze nie mogąc złapać powietrza. Nie bał się śmierci, kiedyś rozważał świadome sprowadzenie jej na siebie. Bał się cierpienia przed nią. A jednym z najbardziej czarnych scenariuszy w jego głowie był ten, w którym umiera przez astmę.
Trzymany materiał, choć nie było to możliwe, zdawał się utrzymywać go na nogach. Gdy jednak współlokator rozluźnił uścisk i wypuścił go z dłoni, nagle opuściły go siły. Jego dłoń powędrowała na klatkę piersiową, zaś nogi odmówiły posłuszeństwa. Przykucnął na ziemi, drugą ręką podpierając się o nią. Wpatrując się w podłogę, dyszał ciężko a świst stawał się coraz głośniejszy.
- A... - zaczął, ale nie mógł skończyć. By cokolwiek powiedzieć potrzebował powietrza, którego teraz mu brakowało. - ...stm...a - wydusił z siebie z trudem i ostatkiem sił podniósł się z ziemi. Mocno przykulony, ledwo utrzymując równowagę a przy tym dysząc tak, jakby miał się zaraz udusić, doszedł do własnego łóżka i drżącą ręką sięgnął do torby. Szybkimi, nerwowymi ruchami szukał czegoś zawzięcie. Nie mając już więcej siły, ostatecznie padł na ziemię, dupsko usadzając tuż przy swoim łóżku. Oparł się o nie plecami, głowę lekko odchylił do tyłu, ale nic to nie pomagało. Wszak to nie tu leżał problem. Torbę z łóżka zrzucił na ziemię i przebierał w niej nerwowo, nie mogąc znaleźć tego, czego tak bardzo potrzebował. Tymczasem jego twarz robiła się coraz bardziej fioletowo-blada, a świszczący oddech coraz rzadszy i cichszy. Przestał próbować zaczerpnąć powietrza. Chyba, że współlokator domyślił się, czego szuka i w jakiś sposób mu pomógł, wtedy zapewne znacznie szybciej znalazł inhalator.
Jeśli nie, pomęczył się trochę i zrobił się już mocno fioletowy, nim dostał w ręce mały przedmiot, który był jego wybawieniem. Przytknął go do ust, nacisnął guzik i wziął kilka zachłannych oddechów. Raz, dwa, trzy, cztery... Przerwa i znów. Powtórzył cały zabieg cztery razy. Dopiero wtedy odsunął inhalator od ust i o własnych siłach łapczywie złapał powietrze. Koszmar minął, ale jego serce dalej biło w przyspieszonym tempie. Wystraszył się. Był pewien, że umrze. Zwykle trzymał inhalator w łatwo dostępnych miejscach, lecz teraz, po prostu, nie zdążył się wypakować.
- Nie... Nie musisz mnie zabijać. Sam kiedyś odwalę kitę jak nie będę miał tego pod ręką- powiedział słabym jeszcze głosem, podnosząc w górę rękę z jego małym wybawieniem. Nie wstawał jeszcze. Wiedział, że to się źle skończy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Sro Lis 19, 2014 9:38 pm

Aiden nie był dobrym samarytaninem.
Całą walkę jaką Nathaniel stoczył z własnym organizmem, paletę barw i odcieni od fioletu do zieleni jaka pokazała się na jego twarzy, koncert płytkich oddechów i spazmów oglądał i słuchał z tylnego rzędu.
Stał niczym słup soli z biblijnego opowiadania, wlepiając spojrzenie nie w Sodomę i Gomorę, lecz w cierpiącego chłopaka.
Nawet jeśli by chciał, nie umiałby pomóc, zapewne narobiłby więcej szkód, niż pożytku. Dotychczas wszystkie jego działania polegały na niszczeniu, nie ratowaniu. Nathaniel był skazany na siebie, mając przed sobą biernego widza, który pomimo powagi sytuacji uśmiechał się.
-Doprawdy?- uniósł lekko głowę, przypatrując się inhalatorowi, który uratował szarookiego. Z powoli krzepnącą krwią na ustach i brodzie, z błyszczącymi oczami, wyglądał jakby uknuł niecny plan.
- Czyli nie muszę kiwnąć palcem? Któregoś dnia, ujrzę cię martwego o poranku i pokój znowu będzie mój?- zapytał żartobliwie i uśmiechnął się- dobrze, że zawsze trzymasz te ustrojstwo przy sobie.- dodał kąśliwą uwagę i rozejrzał się nad miejscem, aby usiąść. Odsunął krzesło stojące przy biurku z głośnym zgrzytem i opadł na nie, opierając dłonie na karku.
-Już myślałem, że wykitujesz TERAZ. Miałbym niemały dylemat, gdzie zakopać zwłoki.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Sro Lis 19, 2014 10:12 pm

Nathaniel nie miał za złe Aidenowi, że ten mu nie pomógł. Rozumiał to. Wielu ludzi w takiej sytuacji kamieniało i nie wiedziało co ma robić. Druga część natomiast latała jak poparzona i panikowała. Rzadziej trafiał się ktoś, kto wiedział jak reagować na nagłe ataki astmy. Ale Nathan całkiem nieźle radził sobie sam. Zamiast złościć się na bezczynnego chłopaka, przez krótką chwilę jasnowłosy poczuł wdzięczność. Wdzięczność za zrozumienie. Gdyby, mimo wszystko, Aiden zdecydował się w tamtej chwili rozwalić szarookiemu nos w odwecie, zapewne ten nie zdążyłby się pozbierać. Naprawdę by umarł, bądź wylądowałby w szpitalu w nieciekawym stanie. Kto wie, może zamieniłby się w roślinkę z powodu niedotlenienia mózgu? Każdy ten scenariusz był równie przerażający. Ale, całe szczęście, na razie całkiem odległy, ponieważ udało mu się opanować sytuację.
Próbując się ratować, Nathaniel całkowicie nie zwracał uwagi na Aidena, który stał niczym słup soli, a w dodatku uśmiechał się. Może lepiej? Widok szczerzącego się gościa podczas gdy on walczył o życie, wcale nie byłby niczym miłym. I mimo wszystko poczułby się z tym bardzo nieprzyjemnie. Nie był masochistą. Był jednak zbyt zajęty by zwracać uwagę na cokolwiek innego. Szukał inhalatora i po czasie, zbyt długim jak dla niego, znalazł go. Był uratowany! Wdychał chwilę to, co urządzenie mu serwowało i dopiero po wtedy mógł odetchnąć zwykłym powietrzem o własnych siłach. Trudno było opisać jak wielka była to ulga. Mimo, że najgorsze już przeszło, dochodzenie do siebie po czymś takim jeszcze trochę trwało. Oddech musiał się unormować, bicie serca tak samo, mózg odpowiednio się dotlenić. Gdyby teraz wstał, zapewne straciłby przytomność na krótką chwilę.
-Zapewne. Z moim szczęściem coś mnie trafi za jakiś czas. Nie zdziwię się jeśli będę wąchać kwiatki od spodu w wieku 22 lat. - odpowiedział, jakby wcale nie przejmował się złośliwością i okrucieństwem zawartymi w słowach Aidena. Tak właśnie myślał. Uważał, że umrze bardzo młodo, zabity przez astmę lub jakąś śmiertelną chorobę, która dotyka mały procent populacji lub jest rzadko spotykana u tak młodych ludzi. Dawno już oswoił się z tą myślą.
- Do lodówki. I wywalić lodówkę na złom bądź do oceanu. - podpowiedział mu i sam uśmiechnął się lekko rozbawiony własną postawą i własnymi słowami. Uśmiech lekko widoczny, którego sam nie był do końca świadom. Jego głos brzmiał już nieco lepiej, choć mówienie nadal sprawiało mu odrobinę trudności. Ostatecznie zaczął się powoli zbierać z ziemi ale szybko przekonał się, że jeszcze nie odzyskał wystarczającej ilości sił. Nogi drżały mu, lecz mimo to trzymał sie na nich uparcie, lekko się kołysząc. Ruszył przed siebie, koślawym krokiem po to, by wyminąć Aidena i udać się do łazienki. Musiał się nieco podpierać o próg, ściany i szafki ale dał radę i wkrótce znalazł apteczkę. We wszystkich pokojach akademiku były one w tym samym miejscu. Wyjął coś, co uciął i namoczył. Wyjął też bandaż oraz plastry, po czym wyszedł z łazienki i podał to wszystko Aidenowi.
- Wybacz.- przeprosił z lekko wyczuwalną skruchą w głosie, którą chciał ukryć, jednak nie potrafił. - Nie bardzo wiem jak na to zaradzić. Zaraz dam Ci lodu. - dodał, mając nadzieję, że owy lód jest w lodówce. Jednak musiał troche poczekać. Pochylanie się nie było wskazane w jego przypadku. Jeszcze nie teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Sro Lis 19, 2014 10:35 pm

-Szkoda lodówki- mruknął nieco poważniej, jakby naprawdę było mu jej żal, lecz zaraz znowu jego twarz rozświetlił uśmiech.
Zupełnie zapomniał o make-upie, który zaserwował mu Nathaniel. Dopiero, gdy odkrył po co chłopak, z tak dużym wysiłkiem, wędruje przez pokój odświeżyła się mu pamięć.
Nathaniel miał pewność, że umrze z powodu choroby, Aiden zawsze przeczuwał, że zostanie zabity w jakiś wyjątkowo okrutny sposób. Był jak kot, który stracił siedem ze swoich dziewięciu żyć i nadal uparcie pchał się na autostradę...
Wyprostował się na krześle i spojrzał na współlokatora. Hardość z jaką patrzył wcześniej zniknęła, jego złote oczy ożyły.
-I vive- versa...- mruknął spuszczając wzrok na podłogę, przepraszanie nigdy nie szło mu najlepiej.
-Dzięki, ale lepiej sobie klapnij, bo znów odlecisz.
Przetarł twarz krzywiąc się przy tym nieznośnie.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Sro Lis 19, 2014 11:10 pm

Coś się zmieniło. Czyżby znaleźli tę małą nić porozumienia i chwycili się jej? Być może. Postawa Aidena się zmieniła. Nathaniel także uspokoił się i nie było już śladu po tym napadzie, który miał miejsce jeszcze parę chwil temu. I mowa tu zarówno o napadzie szału, jak i ataku astmy. Nawet jemu zdarzyło się na chwilę zapomnieć o tym wszystkim co miało miejsce zaraz po ich poznaniu. Dopiero widok krwi na twarzy nowego współlokatora o wszystkim mu przypomniał. I wzbudził wyrzuty sumienia. W głębi duszy bowiem Nathan był dobrym chłopakiem, tylko zagubionym. Stąd jego niezrównoważone i zwykle obojętne bądź niemiłe zachowanie. Zawsze jednak po zrobieniu czegoś złego, bardzo tego żałował.
Dlatego, pomimo braku sił, podniósł się by iść po apteczkę. Chciał przeprosić, jakoś wynagrodzić Aidenowi szkodę, którą wyrządził. Było mu wstyd, jednak nic nie mógł poradzić. Nie panował nad sobą. Chciał go ostrzec jednak nie bardzo wiedział jak miałby dobrać słowa. To wszystko było zbyt skomplikowane, zbyt chore i psychiczne. Jak ująć to inaczej?
- Nic złego nie zrobiłeś. Niemiłe słowa nie wyrządzają takich szkód jak cios w nos. - odezwał się, dając tym samym znać, że nie zamierzał rozpamiętywać tego niemiłego początku. Chciał aby się dogadali. To byłoby dużo bardziej przyjemne i korzystne dla ich obojga. Kłótnie i niezgoda zawsze były problematyczne, zwłaszcza jeśli mieliby mieszkać razem.
- Z tym chyba trzeba iść do szpitala, lekarza, pielęgniarki... cokolwiek. - stwierdził, obserwując czerwoną twarz bliźniastego. Miał odruch, który nakazywał dopomóc mu w oczyszczaniu tego bałaganu, jaki wyrządziła jego pięść, jednak bał się, że coś mu bardziej uszkodzi. Plus uważał, że to zbyt gejowskie. Niestety, miał w sobie wiele cech homofoba.
- Tak, chyba masz rację. Jeszcze nie przeszło całkowicie. - mruknął markotnie, wzdrygając się na samą myśl o przebytym przed paroma chwilami ataku. Swoim słabym krokiem poszedł do własnego łóżka i usiadł na nim. Podsunął tyłek nieco do tyłu i oparł się plecami o ścianę. Choć dalej był blady, jego twarz nabrała dużo zdrowszej barwy.
- Zamierzam zakryć lustro. Postaraj sie nie zostawiać go odsłoniętego, okej? - spytał ostrożnie, nie bardzo wiedząc jak na to zareaguje tak narwana osoba jak Aiden.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Czw Lis 20, 2014 5:14 pm

Nić była cienka i poplątana, w każdej chwili mogła pęknąć.
Przez wszystkie lata udawało się mu przeżyć dzięki temu, że potrafił myśleć. Przy życiu jako takim niebezpiecznym, ale potrafił poradzić sobie w większości sytuacji.
Pochylił się do przodu i tamując krwotok szmatką, pogrążył w rozmyślaniach na temat Nathaniela. Chłopak był niezłym narwańcem i jak przed chwilą mógł się przekonać miał poważne kłopoty ze zdrowiem. Wolał nie przyczyniać się do jego cierpienia, dlatego postanowił dać dyspensę. Któregoś roku o mało nie zakrztusił się kawałkiem bigmac'a. Próbował krzyczeć, że się dusi, lecz z jego gardła wydobył się jedynie słaby świst. Nie mógł nabrać powietrza. Czuł w gardle ciepły knebel z mięsa i bułki. Chciał go wypluć, ale nie potrafił. Skręcał się w agonii, z początku ból i strach był nie do wytrzymania, jednak im dłużej to trwało przestało się wydawać takie okropne. Gdy śmiechy pijanych kumpli ucichły i wreszcie zrozumieli co się dzieje, chwyt Hemlicha i jeden z nich uratował my życie. Łapał powietrze wielkimi haustami. Wydawało się mu, że każdy łyk zimnego powietrza gasi pożar szalejący w jego gardle i płucach. Pomyślał, że podobnie mógł czuć się szarooki.
Lustro?-wyrwał się z zamyślenia i gwałtownie wyprostował patrząc podejrzliwie. Czyżby jego współlokator miał więcej dziwactw? Cisnęły się na usta pytania, po co, dlaczego, co z tego będę miał? Wzruszył ramionami i westchnął. Nos puchł, a pod oczami pojawiły się ciemne, niemal granatowe sińce.- Droga wolna.-skrzywił się, mocniej dotykając szmatką nosa i wstał z krzesła- A co do pielęgniarki masz racje, mam nadzieję, że będzie miała ładny tyłeczek...- zmusił się do uśmiechu i znowu westchnął. Miał już dosyć lekarzy, którzy towarzyszyli mu niemal przez całe zycie, składając, zszywając go do kupy.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nath

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 16/11/2014

PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   Czw Lis 20, 2014 10:08 pm

Nathaniel doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakże cienka była to nić. Postanowił więc, że będzie ostrożny, aby nie uszkodzić jej. Nie lubił kłótni i niemiłych sytuacji, choć całą swoją postawą starał się pokazać wszystkim, że jest twardy, nieustraszony, pyskaty i tak dalej. Jednak tak na prawdę każda tego typu sytuacja tworzyła mały ślad we wnętrzu Nathana. Zawsze był spokojny, wrażliwy i po prostu dobry. To życie, które skopało mu tyłek, dało mu powód do stania się takim, jaki jest teraz. Albo raczej udawania. Bo w tym momencie oszukiwał nie tylko wszystkich dookoła, ale również samego siebie.
Aiden też nie był taki zły, jakiego starał się udawać. A przynajmniej takie wrażenie miał szarooki. Miał w sobie coś dobrego, w tym także zrozumienie i współczucie. Inaczej zakatowałby go, pobił, nie zważając na to, co się działo. Jedno było pewne - miał całkowitą racje co do tego, jak Nathaniel czuł się podczas napadów astmy. Był przerażony, spanikowany. Całemu atakowi towarzyszył niesamowicie silny strach a także ból. Zupełnie jakby wewnątrz klatki piersiowej wybuchł pożar, który zatkał drogi, którymi krążyło powietrze. Każda próba pobrania tlenu do płuc kończyła się niezwykle nieprzyjemnym, bolesnym odczuciem. Zupełnie tak, jakby umierał, jakby zaraz miał paść i nigdy więcej nie wstać. Wizja przerażająca. Nathaniel śmierci się nie bał, jednak nawet w najgorszych koszmarach nie chciał zginąć w taki sposób. Ale kontynuując...
W odpowiedzi na pytanie Aidena, kiwnął jedynie głową. Spodziewał się pytań, lecz okazało się, że żadne nie padło. Przyjął to z ulgą. Nie chciał tłumaczyć. Nikomu nigdy nie wyjaśnił skąd brały się u niego owe napady, co się działo w jego wnętrzu. Tylko rodzice wiedzieli, wyciągając wnioski z własnej wiedzy oraz obserwacji. Chłopak doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo odbiegał od normy. Tym bardziej więc nie chciał nikomu tłumaczyć na czym polega kolejne z jego odchyleń. Całe szczęście nie musiał.
- Ma. Bywałem kilka razy. - odpowiedział, nieświadom faktu, że jego usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu na samą myśl o kształtach pielęgniarki. Mankament jednak był taki, że pielęgniarki były dwie i pracowały w sobie tylko znanym rozkładzie. Jedna była młoda i seksowna, druga stara i wredna. Dopiero po chwili szarooki zorientował się, że mówienie nie sprawia mu już większych problemów a ból w klatce piersiowej znacznie zelżał. Podniósł się ostrożnie z łóżka i stanął o własnych nogach, stwierdzając, że jest już całkiem w porządku.
- To co, lecisz do pielęgniarki czy robimy terapie lodem? Nie jestem pewien ale to chyba trzeba jakoś poskładać do kupy. - odezwał się, z każdym słowem coraz bardziej uciszając ton. Było mu głupio, miał niesamowicie silne i ciągle rosnące wyrzuty sumienia. Znów zrobił komuś krzywkę, choć wcale nie chciał. Spojrzał w dół i nieświadomie ścisnął usta w prostą linię. Na jego twarzy malowała się skrucha.
- Kurcze, nie wiem jak mam Cię przeprosić. Ja... ja nie chciałem tylko... powiedzmy, że bywają sytuacje kiedy tu... - Stuknął palcem w swoją kość skroniową. - Nie wszystko działa jak należy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)   

Powrót do góry Go down
 
Aiden Richard Stewart & Nathaniel Prescott (pokój nr 45, III piętro)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: