IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gerard & Leighton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Gerard & Leighton    Nie Paź 19, 2014 4:59 pm

Koniec zajęć. Nareszcie. To były pierwsze myśli Gerarda zaraz po minięciu drzwi. Na domiar złego, zbyt dużo osób wychodziło w tym samym czasie, toteż musiał chwilę odczekać, zanim faktycznie wyszedł. A tak bardzo chciał już sobie na spokojnie wyjść. Widział tylko jak ci lepsi z jego klasy wychodzili przed nim, śmiejąc się, dyskutując, zaczepiając się nawzajem. Jakże im zazdrościł. On jakoś nie miał szczęścia do ludzi.
Zadzwonił telefon. Ach tak, ten jego kochany Iphone. Oczywiście, najnowszy, bo jakby śmiał się przed rodzicami pokazać z czymś gorszym. Wszystko musi być na bogato. A co to było? Wiadomość od rodziców. Że ma jutro przyjść na obiad, bo pojawi się ktoś istotny, a to ma być "rodzinny obiad". Westchnął cicho. Jak trzeba, to trzeba. Schował zatem telefon z powrotem do torby, poprawiając ją przy okazji w okolicy ramienia. Tak by za bardzo nie buło widać, że ma protezę. Znów poświecił moment, na nadmiar wspomnień. Dopiero potem ruszył żwawiej, zamiast oglądając się na innych. Przecież ma własne życie, niepotrzebni mu są inni. Z tą myślą powitał z uśmiechem na twarzy wiosenne słońce. Wiosenne powietrze, które orzeźwiało. Poprawiało humor. Poprawiało myślenie i obiektywny osąd wszystkiego co było wokół. Bo jak tu się nie cieszyć, kiedy dookoła wszystko wydaje się być takie wesołe, po całej tej zimie i jesieni. Po za tym to nadchodzące ciepło, nie tak drażniące jak latem.
Minął mury. Wielkie mury najdroższej z pewnością szkole po tej stronie Anglii. Zatrzymał się zaraz za nimi. Coś sobie przypomniał, ale nie mógł dokładnie określić co takiego wpadło mu do głowy. Przecież codziennie od paru lat przechodzi obok tych murów, a nagle coś go olśniło. Tylko nie miał pojęcia o co chodziło.
Nie ważne. Rzucił w głowie i ruszył w stronę swojego domu. Daleko nie miał, toteż postanowił urządzić sobie delikatny spacer. Nie chciało mu się taksówką wracać do domu.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Gerard & Leighton    Nie Paź 19, 2014 9:06 pm

Ludzie mają tysiące.. nie, niezliczoną ilość myśli w swoich umysłach! Zazwyczaj są to przyziemne sprawy, jak na przykład: "Co zrobić na obiad?"; "Jaka będzie jutro pogoda?"; "O której jutro Jola wróci z pracy?". Nikt po północno-wschodniej części parku Richmond i okolic nie zastanawiał się nad istotą życie i śmierci, przeszczepami serca, rozpadem Jugosławii, czy stosunku Malty do zagarniania inflant, albo topnieniem lądolodu grenlandzkiego. Wszyscy zdawali się zajmować sobą i swoimi sprawami. Wszyscy, prócz Londona.
  "Wiosna, wiosna, wiosna, wiosna [...]!" - kolejne okrążenie. Tysiąc sześćset jedenaste!
  Leighton - jak można zauważyć bez dłuższego przypatrywania się - kocha tę porę roku, jako jedyną. Ma bardzo dobry humor i pełno niespożytej energii, której nadzwyczajnie trudno jest go pozbawić! Całemu światu obwieściłby, że jest szczęśliwy z powodu tego, iż wszystko odżywa. Oczywiście, zrobiłby to, gdyby nie utracił umiejętności sklecania zdań złożonych i nie być powściągliwy. Lecz skumulowane uczucia muszą dostać swój upragniony upust! Kto będzie celem dzisiejszego dnia?
  Opuściwszy pracę po skończonych jej godzinach, Leighton opuścił szkolny budynek, a niedługo później teren szkoły, który jeszcze opuszczali jacyś niezidentyfikowani uczniowie. Nie byli oni w zastraszającej liczbie skupieniu na placu przed Traditional Royal School, już odchodzili po zakończeniu zajęć. Zaś na szarym końcu szła jakaś czarnowłosa postać. Cel zlokalizowany.
  Człowiek jest zwierzęciem stadnym. Dlaczego ten zdaje się nie być? Samotne osobniki są podatne na ataki drapieżników! Sprawdza się to tak samo na afrykańskich równinach, jak i miejskiej dżungli.
  Zatrzymał się. Dwie sekundy zastanowienia, powolnie przekręcił łeb na bok, poprawił odruchowo pas na ramieniu, poruszył się lekko, po czym zaczął zmierzać ku temu uczniowi!
- Przepraszam! - zakrzyknął za nim, żeby zwrócić o jego uwagę na siebie, a sam próbował zrównać mu kroku.
Oczywiście, Leighton nie zastawia się nad wszystkim, zatem też nie przewidział, iż czarnowłosy chłopak stwierdzi, iż to nie do niego. W końcu wybiegli poza mury szkoły.
- Chcę porozmawiać o Jezusie Chrystusie. - powiedział, dogoniwszy chłopca, obok którego teraz sobie szedł tanecznym krokiem. Energio, won!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gerard & Leighton    Nie Paź 19, 2014 11:19 pm

Normalny człowiek w jego wieku poszedłby z kolegami na piwo. Ale nie on. Gerard nie nadawał się na takie wyjścia, zresztą, kto by chciał w swoim towarzystwie wiecznie spokojnego chłopaka? Z takim ani pośmiać się, ani pożartować. Nie, Gerard zdecydowanie nie nadawał się do jakichkolwiek kontaktów, chociaż bardzo się starał aby to zmienić. Przecież nie był ponurą gnidą, słodkim chłopcem, tylko czasem go nazywali kujonem. Już pal licho te epitety. Zwykle rówieśnicy od niego odstępowali, kiedy tylko na jaw wyszło to, że nie ma jednej ręki. Po za tym niektórzy nie lubili zbyt bogatych dzieciaków, a ci sami bogacze nie lubili konkurencji, jaką mógł im w tym świecie pełnym hedonizmu Gerard uczynić. Toteż postanowił iść do domu prosto, nikt go nie zaczepiał, słońce świeciło… idealna, wiosenna pogoda. Z takim pogodnym nastrojem maszerował, zdecydowanie za wolno, ulicą, przy której były rozciągnięte mury. Pogrążony w kłótni z samym sobą na temat tego, czy powinien był się zapisać na lekcje fortepianu, czy nie jest dla niego zbyt późno na takie lekcje. A może jednak przejdzie się czasem na filozofię? Przecież z historią ma tyle wspólnego! Ciężka sprawa, a on musiał ją rozgryźć sam.
Obojętnie jednak o czym myślał, skoro ktoś go wyprowadził z zamysłu. Nieznana osoba. Przez pierwszą chwilę patrzył zdziwiony, bo przecież normalnie to nigdy mu się nie zdarzało. Prędzej on kogoś by zaczepił niż na odwrót, ale jego zdziwienie minęło szybko, a zastąpił go delikatny uśmiech. Przecież nie będzie się złościł na obcą mu osobę prawda? To takie niegrzeczne, szczególnie, że on lubił poznawać ludzi. A po za tym, ktoś faktycznie może mieć do niego sprawę.
Sprawa okazała się banalnie prosta i trudna zarazem.
- Dobrze – Odparł, lekko przechylając głowę na bok. Musiał jednak zaraz zadrzeć lekko nos do góry, bo facet był od niego wyższy. Tak nieznacznie, ponad miarę, ale był. W dodatku wyglądał młodo. Może był niewiele starszy od niego? Bardzo prawdopodobne – Dlaczego akurat o nim? Nie jestem człowiekiem wysokiej wiary – Zaznaczył od razu, gdzie w trakcie wypowiadanych słów ujawnił się ten jego wykwintny spokój. Normalny człowiek uznałby go za jehowego albo jakiegoś natręta, ale nie on. Gerard był zbyt spokojny na takie ceregiele. Z chęcią wysłucha tego człowieka, jak każdego innego. Bez emocji.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Gerard & Leighton    Wto Paź 21, 2014 4:26 pm

  Normalni ludzie są tymi, którzy nie przeszli diagnozy lekarskiej! Zważywszy na to, że London przenigdy nie przeszedł badań pod kątem wykrycia zaburzeń psychicznych.. czyżby był teoretycznie normalny? W tym przypadku nic nie jest oczywistością. Teorię zawartą w pierwszym zdaniu tego akapitu można zatem podważyć, powołując się na osobę Szweda. Brutalne!
  Aczkolwiek prawda bywa okrutna, przewrotna i niespotykana.
  Khem. Jakkolwiek nie określilibyśmy zjawiska samotności, dróg na jej zneutralizowanie jest czasem niezliczenie wiele. Tysiąc sześćset jedenaście i więcej. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu i na nieznane tereny! Tereny wroga.. Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Czy to nie zniweluje uczucia samotności? W pogoni za szczęściem i odnalezieniem swojego miejsca.. jeżeli ono kiedykolwiek istniało.
  Niektórzy nie mają swojego miejsca na ziemi. Leighton był tego przekonany od dawna, choć nie od dawien-dawna. Od dawna nie miał siebie.
  Tak, czy siak! Dziwnym powinno być to, iż uczeń nie kojarzył personelu. Cóż zrobić? Hm.. Choć z punktu widzenia absolwenta TRS - nie miał obowiązku znać kogoś, z kim na co dzień nie ma do czynienia. Gdyby Skandynaw ten musiał mieć ciągłą styczność w swojej pracy z innymi osobami, nie dostałby tejże posady. Był dziwakiem - to dyskryminowało go już na początku. Lecz do bycia szkolnym ogrodnikiem nie trzeba było mieć doktoratu zdobytego na University of Cambridge.
  Podskoczywszy do bruneta i zrównawszy z nim kroku, przeniósł na niego czerwone tęczówki wraz ze źrenicami. Obcy człowiek był zimny i ciemny. Aż po plecach albinosa przebiegł nieoczekiwany dreszcz.
- Dlaczego nie o nim? - odpowiedział niekulturalnie pytaniem na pytanie, mając niezmienny wyraz twarzy i stały ton. - Dlaczego był swoim synem? To dziwne. Ludzie nie lubią dziwnych. Dlaczego jego lubią?
Leighton miał dużo pytań, które często miały w sobie luki, ponieważ ich właściciel nie zwykł tworzyć zdań złożonych. Ani zmieniać wyrazu swojej pokerowej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Gerard & Leighton    Sro Paź 22, 2014 8:02 pm

Gerard nie pamiętał imion swoich nauczycieli, a co dopiero ma powiedzieć o tym, że średnio kojarzy kogokolwiek kto w szkole pracował. Zresztą, czy to było istotne? Nawet jeśli by pamiętał, to po za tym, ze nazwałby go tak, a nie inaczej, nic by się nie stało. Może rozmowa potoczyłaby się nieco inaczej, może Gerard inaczej by patrzył na swojego rozmówcę. Może też nawet jego zachowanie nieznacznie by się zmieniło, ale to nie było pewne. Tymczasem on, spokojny, tylko na niego spoglądał jak na każdego innego człowieka którego mijał na ulicy.
Każdy ma swoje historie, potrzeby. Każdy jest na swój sposób ciekawy.
- Nie był nigdy zbyt ciekawą osobą - Odparł, wzruszając ramionami. Nie, absolutnie nie chciał go obrazić, ale. Takie miał po prostu zdanie. Takie będące poza wiarą podobnie jak sam Gerard był. Nawet jakby ktoś mu zarzucił, że kogoś obraza, jego by to nie ruszyło. Nie był takim, którego by coś ruszało. No, może poza siłą. Ale jego rozmówca nie wyglądał na takiego, co by swoja frustrację miał siłą rozładować. Czy Gerard w tym momencie nie za bardzo się zagalopował w swoich myślach? - Lubią go, bo w średniowieczu karali śmiercią tych, którzy go nie lubili. A dlaczego był swoim synem to nie mam pojęcia - Odpowiedział jak najbardziej szczerze.
A to, że wypowiadał się wymijająco na swój sposób to już inna sytuacja. Nie przywykł do tak prostych pytań i odpowiedzi. Znaczy się, nie przywykł ich w takich rozmowach, bo proste to wszystko było tylko na pierwszy rzut oka.
Gerard wyraźnie zwolnił swój krok. Nie wiedzieć czemu dokładnie, może dlatego, ze chciał dłużej porozmawiać z osobą, która wydawała mu się nieco dziwna? Wydawało mu się, że jest starszy od niego samego, a tymczasem zadawał pytania, które brzmiały podobnie do tych jakie zadają dzieci. Może postępuje nieuczciwie myśląc w ten sposób, ale tak się prezentował.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 24
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: Gerard & Leighton    Pią Paź 31, 2014 3:57 pm

  Leighton schylił się lekko, odsłaniając bardziej zza powiek swoje czerwonawe oczy, a spojrzenie swoje niemalże przyszył do profilu nieznajomego. A szwy te nie puszczały ot tak! Gdzieś w jego zaśmieconym bzdurami umyśle zaświtała idea, a zarazem przypomnienie o zasadach kultury, za których nieprzestrzeganie dostawał z premedytacją od Cameron po łbie 800-stronnicową książką kucharską. Tak, po takich przeżyciach w życiu nie byłby w stanie zapomnieć o teorii, którą musiał zachować w obecności tej, której.. ekhem.. zalegał na kwadracie. W życiu!
  Dlatego też, skoro druga osoba nie zabiegała o kontakt wzrokowy, czynił do Leighton. Obserwował go intensywnie, nie interesując się nawet tym, czy nie nazdepnie z czystego przypadku na szczelinę między jedną płytą chodnikową a drugą! A to było dla Londona bardziej istotne od tego, czy jutro będzie padać, czy nie!
  Cóż, ludzie mają różne priorytety! Zaś jednym z nich dla Leia było też zwrócenie na siebie uwagi. Nie czując na sobie cudzwego wzroku, odczuwał coś na kształt dyskomfortu. Najtrafniej mówiąc, czuł się nieswojo. Jakby był sam! Nieczęsto ludzkość godziła się na podjęcie ryzyka i ignorowanie dziwacznego zachowania ze strony tegoż prowokatora. W końcu potencjalne zagrożenie powinno być ze skupieniem wypatrywane.
  Choć nie są świadomi tego, że London nie zabiłby komara! Aczkolwiek to nie oznacza, że kryzys tej ostoi spokoju kiedyś nie nastanie..
- Ale teraz nie karzą ich śmiercią. Każą lubić dziwność. - odpowiedział, mając poziomo ustawioną w stosunku do podłoża, po którym stąpali głowę. - Dlaczego kazali go lubić?
Nie uzyskał satysfakcjonującej go odpowiedzi, lecz nie poddawał się. Jedną z licznych wad albinosa było to, że kiedy nie został w czymś zapewniony, umiał zapytać się o ten sam szczegół co najmniej cztery razy. To był drugi.
  Zauważywszy, że uczeń zwolnił, postąpił podobnie. Zrównał znów krok, prostując się żwawo, po czym zadał pytanie, które według świętych zasad savoir vivre powinno paść po powitaniu, jakie także nie zagrało żadnej roli w tym spotkaniu na ulicy:
- Jak masz na imię?
Było to bardzo kluczowe dla niego pytanie. Znaczące bardziej, niż dla zwykłych ludzi. Leighton widział więcej, niż tylko imię!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gerard & Leighton    

Powrót do góry Go down
 
Gerard & Leighton
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Maisie i Gerard
» Gerard i Maisie Ginsberg

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: