IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój nr. 50 (IV piętro)

Go down 
AutorWiadomość
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Pią Wrz 19, 2014 3:06 pm

Czwarte piętro. Pokój akademicki przeznaczony dla dwóch osób, dlatego zamieszkuje go dwóch nastolatków. Słońce wpadające przez duże okno, sprawiało, że wydawało się tu naprawdę ciepło i przyjemnie.

Yamai zajął lewą stronę pokoju. Tam też znajdowało jego łóżko. Oprócz tego mebla, stała obok szafka nocna, na której zazwyczaj leżał aparat, odziany w pokrowiec. Choć Ishida nie przepadał, gdy jego rzeczy niepotrzebnie leżały na miejscu,  jednak tego sprzętu używał tak często, że nie było sensu go chować. Oprócz tego na szafce znajdował się też kubek stojący na podkładce.  A ostatnią rzeczą, która zawsze leżała na wierzchu, konkretniej na łóżku chłopaka, był laptop. Ogólnie panował tu porządek. Brunet nie przepadał za bałaganem, dlatego cieszyło go, że współlokator również dba o porządek. Ściana nad łóżkiem Yamaia była pooklejana zdjęciami, które sam zrobił, choć nikomu się tym nigdy nie chwalił. To jednak istotna rzecz, po której można  rozpoznać, że to właśnie ta część pomieszczenia należy do niego.

Prawa strona pokoju należała natomiast do Judego. Osobnik ten przykuwał istotną uwagę do czystości, więc dostrzeżenie chociażby odrobiny kurzu na jego połowie było trudnym wyzwaniem. Wszystko było równo poukładane, umieszczone tam, gdzie powinno się znajdować. Panował tu istny porządek. Na ścianach wisiało kilka plakatów rockowych zespołów, których chłopak słuchał, a na szafce nocnej stała butelka mineralnej wody z pokrowcem na okulary oraz czarnymi, nausznymi słuchawkami. Jude potrudził się nawet o załatwienie sobie małej biblioteczki, która stała u stóp jego łóżka. Była zapełniona po brzegi książkami różnorodnych autorów o najrozmaitszych tematykach. Laptop spoczywał na biurku wraz z towarzystwem paru szkolnych książek, natomiast na półce wiszącej nad łóżkiem znajdowały się mangi oraz czasopisma, które chłopiec zbierał. Gdzieś w kącie można było dostrzec nawet stojący ekspres do kawy.


Ostatnio zmieniony przez Yamai dnia Sro Sty 28, 2015 6:26 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Pon Wrz 22, 2014 10:58 pm

Zabawne. Czuł się teraz jak pan, który skrzyczał swoje psa za podkradzenie i zjedzenie pączków, które leżały na stole w salonie. Tyle, że pewien czworonóg wcale nic takiego nie zrobił, a jednak leżał w spalonej części szkoły ledwo dysząc. Jednak nie było zabawnie. Musi wyrzucić to z głowy inaczej może pożegnać się z przespaną nocą. No i miał teraz dodatkowy problem, który podążał za nim aż do części mieszkalnej - akademika. Nie widział sensu kazać mu spadać, przecież teraz mieli dzielić ten sam pokój, więc właściwie i tak szli by razem tą samą drogę. Ale czy młodszy naprawdę musiał uczepić się jego koszulki? Czy nie wyraził się jasno? Powiedział przecież, że ma się trzymać z dala od osiemnastolatka, prawda?
- Puśc mnie wreszcie - odwrócił się do niego bokiem, bez namysłu odczepiając dłoń młodszego od swojego ubrania. Po drodze ludzie i tak sie dziwnie gapili. Nie żeby go to obchodziło. To sprawa innych co myślą. Ale jedyne co, to zaczął się zastanawiać czy nie będzie żałował, że dał się razem z nim zobaczyć. Westchnął wchodząc do pokoju, drzwi zostawił otwarte. Przecież nie zamknąłby ich Wolf'owi przed nosem. Choć ciekawe jak ten by zareagował. To akurat pozostanie zagadką. Spokojnie podszedł do swojego łóżka, ściągając z niego laptopa, który wsunął pod mebel, a sam usiadł na kocu, który przykrywał pościel. Po chwili położył się i wlepił wzrok w sufit. Współlokator, co? Nawet jeżeli nie był z tego zadowolony już na samym początku, to jednak najgorszy scenariusz jaki sobie wyobrażał w tym momencie i tak wydawał się zdecydowanie łagodniejszy od aktualnego.
- To Twoje łóżko, szafka, szafa i inne bzdety. Nie waż się ruszać moich rzeczy. A chyba wiesz jak wyglądają Twoje, więc nie rozpędź się i moich nie tknij palcem. Inaczej Ci je połamie, dosłownie- mruknął wpierw wskazując mu meble, a później zmieniając ton na nieco bardziej ostrzegawczy. Lepiej by na początku wyznaczył granice i pewne zasady, prawda? Choć prawdę mówiąc miał wątpliwości czy Kuroha się do nich ustosunkuje.
- Nie traktuj tego jako pomoc, sam nie wiem czemu to zrobiłem. - mruknął odwracając się na bok, przodem do ściany. Miał oczywiście na myśli fakt, że zamiast podstawić go policji, nawet przytrzymać, gdyby chciał uciec zabrał go stamtąd. Dlaczego właściwie z nim rozmawiał? Dlaczego powiedział mu takie rzeczy w tym holu? Boże co za idiotyzm. Wsunął przedramię pod głowę wlepiając się w fioletowe ściany.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Wto Wrz 23, 2014 4:58 pm

Ignorowałem wszystko wokół do chwili, gdy znaleźliśmy się w pokoju. Słuchałem Ishidy jednym uchem,  kiedy odwrócił się do mnie plecami, położyłem torbę z ubraniami przy łóżku. Zabrałem najpotrzebniejsze rzeczy i poszedłem wziąć prysznic. Pod gorącymi strugami wody udało mi się zmyć kurz i krew. Ubranie musiałem spalić.
Kiedy sprzątnąłem z siebie wszystkie dowody i spaliłem urania na tyłach szkoły, wróciłem do pokoju. Usiadłem na łóżku i zacząłem grzebać w torbie. Jestem idiotą. Kompletnym kretynem. Jak mogłem zapomnieć o tak ważnej rzeczy? Zakląłem głośno, przenosząc dłoń z szyi i na włosy. Dopiero po chwili zorientowałem się, że przez ten gest odsłoniłem szramę na szyi. Szybko ją zasłoniłem i w końcu wyciągnąłem z torby pełnej ciuchów i innych pierdół czarny kołnierz. Włożyłem go, układając wygodniej krawędzie. Później wyjąłem szkicownik, kilka ołówków i gumkę. Otworzyłem na czystej stronie i zacząłem rysować. Kogo? Oczywiście osobę, o której wolałbym teraz nie myśleć. Nie miałem na to wpływu. Zrobił dla mnie coś, czego nie zrobił nikt przed nim. Miałem cichą nadzieję, że stanę się dla niego kimś ważnym, ale... po tym co widział...
Znów poczułem to okropne uczucie w sercu. Tak bardzo bolało...
Potrząsnąłem głową i skupiłem się na rysunku. Zerknąłem na współlokatora, by lepiej go odwzorować. Jego sylwetka była jedną z tych, które najłatwiej mi się rysuje. Niedługo mi zajęło odwzorowanie go na kartce. Zacząłem dorysowywać mu ogromne skrzydła, z którymi zwykle są przedstawiane anioły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Sro Wrz 24, 2014 12:34 pm

Jakim cudem był świadkiem tak chorego zdarzenia? Gdyby miał być szczery, to jeżeli nikt by się tam wtedy nie znalazł zamiast niego... Nie żałował. Być może udało mu się go uratować od śmierci. No właśnie. Jakim cudem m

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Sro Wrz 24, 2014 4:49 pm

Podskoczyłem zaskoczony i podniosłem wzrok na współlokatora. Nie miałem szkieł, więc teraz mógł zobaczyć żywą zieleń moich oczu. Kiedy to sobie uświadomiłem, rzuciłem się do torby w ich poszukiwaniu. Kompletnie zignorowałem zeszyt z rysunkami, który wylądował na podłodze. Prawie wszystkie kartki zapełnione były ludźmi, których znam, z dodatkiem skrzydeł, rogów, ogonów... Większość z nich miała dodatki stawiające moich modelów w złym świetle.
Zakląłem głośno, nie mogąc znaleźć zapasowych szkieł. Schowałem się pod kocem i zacząłem na ślepo szukać zeszytu po podłodze. Bałem się odezwać słowem. Widział je. Widział moje oczy! Ich prawdziwy kolor! Mama byłaby zła. Zbiłaby mnie, gdyby się o tym dowiedziała. Już wystarczyło samo to, że nie miałem rysów twarzy typowego Azjaty.
Zacisnąłem palce na kołnierzu. Druga dłoń błądziła po podłodze. Natknąłem się na dwa ołówek, ale nie było śladu po zeszycie. Wyjrzałem spod kołdry tak, by nie widział moich oczu. Poważnie? Dlaczego zeszyt musiał polecieć aż na drugi koniec pokoju?! Miałem tylko płonną nadzieję, że na pierwszej z widocznych kartek nie ma Yamaia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Czw Wrz 25, 2014 12:09 am

Zupełnie nie rozumiał jego reakcji. Przecież osiemnastolatek zadał mu tylko pytanie. Mógł nawet skłamać, choć to nie oznaczało, że Yamai by nie dopytywał. Ale chwila moment... Czy jego oczy nie były wcześniej złote? Więc nosił soczewki? Stąd ta panika? Dobra, teraz już zupełnie nie rozumiał. No bo co jest złego w zielonych tęczówkach? Patrzył na chłopaka czując się coraz bardziej głupio. Tylko dlaczego, skoro to nie jego wina? Znaczy on sie winny nie czuł, ale Kuroha jakoś tak nie wyglądał na spokojnego. Choć kto wie co ten siedemnastolatek ma w głowie. Tego to by Ishida chyba nie chciał wiedzieć. Popatrzył na niego zaskoczony, gdy młodszy zamiast w normalny sposób podnieść swoją własność zaczął jej szukać po omacku, z kocem na głowie. Brunet mimowolnie zerknął na zeszyt. Wstał by za moment podnieść go z ziemi. Musiał przyznać, że chłopak miał talent. Ale jakoś te rysunki były dość przygnębiające. To byli konkretni ludzie? Czy może wymyślał sobie postaci diabłów? Przekartkował zeszyt, zatrzymując się w końcu na jednej ze stron. Tak jak myślał. Wolf naprawdę go rysował. Tylko czemu ze skrzydłami? Bez zastanowienia wyrwał tą kartkę, na której widniał szkic jego osoby.
- Konfiskuje to... - powiedział krótko i spokojnie podszedł wyciągając do niego dłoń, w której trzymał zeszyt. Musiał przyznać, że mu się podobało, nawet jeżeli narysował to własnie Kuroha. Bez zastanowienia wyciągnął z szafki taśmę dwustronną, by następnie dzięki niej przyczepić kartkę do ściany, tuż obok zdjęć, które przymocował w ten sam sposób już jakiś czas temu. Były zrobione przez niego, ale to wiedział tylko on. Nie było w tym ukrytych powodów. Uważał po prostu, że są naprawdę udane, więc je przyczepił chcąc ożywić swój kąt w tym pokoju.
- Nie dałem Ci zgody na rysowanie mnie - zerknął na współlokatora znów się odzywając. Choć wyglądał na poważnego, jego głos nie brzmiał w żaden sposób groźnie czy ostrzegawczo. Zastanowił się chwile i wskazał palcem na swoje oko.
- Nie masz co panikować. Wyglądają w porządku - Nie bardzo wiedział co mu w tej sprawie powiedzieć, ale ten chudzielec tak panikował, że Yamai zwyczajnie chciał, by już sie uspokoił, bo przecież nie było powodów do takiego zachowania.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Czw Wrz 25, 2014 1:47 pm

Patrzyłem na niego. Na to, jak podnosi zeszyt i wertuje kartki, ale... „Konfiskuję”? Nie! Nie może! Narastała we mnie panika. Myślałem, że nakrzyczy na mnie, potarga rysunek i wyrzuci, a on... Przykleił go na ścianie! Dlaczego? Po co? Żeby się ze mnie nabijać? Ale kiedy wspomniał o oczach...
Są... Nie przeszkadzają mu? Ale jak to? Jakim cudem? Mama by mnie zbiła, gdybym pokazał jej się bez szkieł. Ojciec denerwował się za każdym razem, gdy patrzył w moje oczy, które miały tę samą barwę co jego tęczówki. A jemu nie przeszkadzały?
Usiadłem po turecku, opatulając ramiona kocem. Po dłuższej chwili wahania złapałem ołówek i wstałem z łóżka. Powoli podszedłem do Yamaia. Bałem się na niego spojrzeć.
-T...to... nie jest... skończone...- wydukałem drżącym głosem, zaciskając w palcach ołówek i wbijając twarz w swoje stopy. Minąłem go i sięgnąłem przedmiotem do szkicu. Ledwo sięgałem, ale udało mi się dorysować aureolę i dokończyć skrzydło. Cofnąłem się, by ocenić, jak wyszło. Wpadłem na Yamaia. Odskoczyłem jak oparzony, chociaż wolałbym tulić się do niego troszkę dłużej... Wpadłem na łóżko jedną nogą, i wywinąłem orła. Jedna noga została mi na jego łóżku razem z ręką. Druga trochę bolała, bo wzięła na siebie cały impet upadku. Zdjąłem kończyny z łóżka i uniosłem się na łokciu. Było mi chłodno w brzuch i ramię. Zbyt chłodno... Zerwałem się do siadu, zakrywając pajęczynę na przedramieniu i oszpecony bliznami brzuch. Zrobiłem się czerwony na twarzy. Widział... widział...
Po moich policzkach popłynęły łzy. Trzęsłem się ze strachu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Pią Wrz 26, 2014 10:45 am

Zdziwił się nieco, gdy Kuroha wstał i podszedł. Jednak nic nie powiedział czekając aż ten się odezwie. No, bo chyba miał zamiar? Ah, wiec jednak tak. Wyglądał na zakłopotanego albo speszonego... Ciężko stwierdzić. Yamai nie miał zamiaru go zatrzymywać, choć nie można ukryć, że lekko go to zaskoczyło. Był pewien, że siedemnastolatek zdejmie rysunek, a ten zaczął kończyć go na ścianie. Starszy spokojnie stał przyglądając się temu. Aureola? Czy on zrobił z niego anioła. Dlaczego? Skoro większość jego rysunków nie przedstawiała ludzi zbyt pozytywnie... Nie rozumiał. Troche się zamyślił, a powrócił do rzeczywistości dopiero, gdy Wol'f wpadł na niego. Chciał go złapać za ramiona, by ten utrzymał równowagę, ale nim podniósł ręce, młodszy odsunął się jak poparzony. No świetnie. Najlepsza reakcja nie ma co. W następnej chwili to Ishida nawet nie był pewien co się stało, ale koniec końców jego współlokator wylądował na podłodze... i łóżku jednocześnie. Tak jakby. Mało istotne. I znowu płakał. Naprawdę, rozchwiany emocjonalnie to był na pewno. Przynajmniej zdaniem Yamaia. Oczywiście zauważył blizny, raczej ciężko było je przeoczyć. Ale to jedynie dało mu potwierdzenie domysłów. Chłopak musiał mieć sporo problemów i sobie z nimi nie radzić. Brak akceptacji albo coś takiego? Cóż, po części się nie dziwił, on sam nie zapałał do niego sympatią. Ale chyba kiedyś taki nie był? Jego psychiczne zachowanie skądś się musiało wziąć, a może był taki od początku? Bez sensu było o to pytać. Zresztą czy starszy jest psychologiem? Spokojnie wyciągnął do niego dłoń.
- Wstań... - powiedział spokojnie skupiając na nim szare tęczówki. - Tak Cię boli? - zapytał oczywiście ze względu na jego łzy. Ten 'upadek' chyba był bolesny, a przynajmniej osiemnastolatek nie wiedział jaki może być inny powód jego płaczu.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Pią Wrz 26, 2014 11:53 am

Patrzyłem na niego w szoku. Dlaczego był taki miły? Dlaczego nie patrzy na mnie z obrzydzeniem. Dlaczego ta ręka mnie nie uderzyła? Dlaczego jego oczy są takie... Zacisnąłem mocno oczy i pokręciłem głową. Znów na niego spojrzałem. Wyciągnąłem rękę, ale zawahałem się przed złapaniem jego dłoni. Co, jeśli to podstęp? Zawsze byłem sam, więc dlaczego teraz ktoś miałby się mną przejmować.
Opuściłem rękę i zacisnąłem palce na materiale bluzki.
-W...widziałeś...prawda?-spytałem spokojnym głosem, chociaż łzy nie chciały przestać płynąć.-Widziałeś superego... Widziałeś blizny... Dlaczego jesteś taki miły?-Zerwałem się na równe nogi.-Dlaczego mnie po prostu nie wyrzucisz za drzwi?! Dlaczego nie pójdziesz i nie poprosisz o przeniesienie mnie?! Dlaczego próbujesz być miły?! To nienormalne! Ja jestem nienormalny! Nie potrzebuję twojej litości! Nie potrzebuję... Nie...-Chwiejnym krokiem zbliżyłem się do niego i oparłem głowę na jego piersi.-Dlaczego nie mogę być normalny?-spytałem łamiącym się głosem.-Dlaczego musi odbijać akurat mi? Dlaczego... Gdybym chociaż miał normalną rodzinę... Gdyby matka się nie zadłużyła... Po co się staram? Skoro i tak nikogo nie obchodzę... Po co żyję...? Powinienem się po prostu zabić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Sob Wrz 27, 2014 12:00 am

Zdezorientowanie. Chyba tak można było określić reakcję młodszego chłopaka. W sumie to nie powinno Yamaia dziwić, prawda? Sam przecież uznał, że Wolf reaguje dość emocjonalnie i, że wyraźnie jest zagubiony. Widocznie nie otrzymał do tej pory tego do czego dzieci w jego wieku, a raczej nastolatki są już przyzwyczajone. Troska, współczucie, miłość... Pytanie czy o niego kiedykolwiek ktoś się martwił? Widząc, że Kuroha zrezygnował ze skorzystania z pomocy, sam cofnął dłoń pozwalając jej znów swobodnie przebywać przy boku. Jakoś na pytanie współlokatora chciał natychmiast odpowiedzieć, ale jak tylko otworzył usta siedemnastolatek kontynuował swoją wypowiedz. Swoją drogą ciekawe czy zauważył, że Ishida nie jest zbyt rozmowny. Choć jak już zabierze głos stara się mówić sensownie. Więc teraz napad złości? A może to jedynie przez brak zrozumienia? Jeżeli nikt do tej pory nie był dla niego taki, to logiczne, że wydaje mu się to nienormalne i obce. Jeżeli Yamai miałby być szczery to chciał go pocieszyć, nawet jeżeli nie wiedział jak. Ale logika nawet mu na to nie pozwalała, dlatego pozostałam nieco obojętny. W końcu ten chłopak zrobił coś strasznego żywemu zwierzęciu. Takiego czegoś się od tak nie wybacza, o ile w ogóle. A osiemnastolatek starał się być jak najbardziej sprawiedliwym czy to wobec siebie czy, wobec innych. Choć chodziło o krzywdę rozumnego zwierzęcia to jednak czuł się odrobinę jak dziecko, które obraziło się, bo nie dostało cukierka. Choć to porównanie skalą zupełnie nie pasowało do prawdziwego powodu jego chłodnego zachowania, to jednak nie mógł nic poradzić na takie odczucia.
- I co? Chciałbyś umrzeć? Bo to wszystko załatwi? Bo tak prościej? Ludzie mają różne problemy, ale każdy skupia się na swoich. Jakie denerwujące. Wiem, że jest Ci ciężko. Nie, właściwie nie wiem, mogę się jedynie domyślać. Ale zastanów się czy żyjesz, bo ktoś nie przypilnował Cię byś się zabił czy może jednak chcesz istnieć jeszcze na tym świecie? Pomyśl ilu ludzi możesz jeszcze poznać, ile mogą zmienić w Twoim świecie. Ile możesz się nauczyć. Ile razy się śmiać, ile płakać. Ile czuć ból, radość... czuć cokolwiek. Nie straszę Cię tym co jest po śmierci. Bo kto wie co jest? Ja wierze w reinkarnacje, nie wyobrażam sobie nie rozumować po zakończeniu życia. Ale to nie ważne, to moje podejście i wierzenia. Chodzi mi tylko byś korzystał z życia skoro masz do tego prawo i możliwość. - ani przez moment nie przytulił go do siebie, nie dotknął dłońmi, ale też go nie odsunął. Swoją drogą nie żeby był aż tak cichy, ale kiedy ostatnio powiedział tyle na raz, nie przerywając? Nie, wykłady się nie liczą. No, czyli dość dawno. Ale nie zastanawiał się nad tym by skracać swoje myśli.
- Ludzie, którzy Cię krzywdzą... psychicznie, których podejście do Twojej osoby Ci nie pasuje... powinieneś ich ignorować. Zająć się sobą, nie ich opiniami. - Zastanowił się chwile. Czy dobrze to ujął? Czy patrząc w drugą stronę też można tak na to spojrzeć?
- Uhm... spróbuj jednak rozróżnić na tym świecie dobro od zła. Są rzeczy, których nikt Ci nie wybaczy... - peplał już bez sensu. Może dlatego, że myśli kłębiły mu się w głowie i sam nie wiedział jak poprawnie ułożyć je w zdaniach i mówić w miarę sensownie, a nie z każdym otwarciem ust o czymś nowym. Potarł dłonią czoło. Bolała go głowa. Kiepsko. Wcześniejsze zestresowanie przy zmaltretowanym czworonogu nie wyjdzie mu na dobre. Czy faktycznie będzie miał dziś problemy z zaśnięciem? Często je ma, ale może dziś udałoby mu się zapaść w sen bez przeszkód? Chyba może sobie jedynie pomarzyć. Teraz będzie do tego rozmyślał nad sytuacją i problemami Kurohy. Dlaczego musiał pragnąć by wszyscy żyli dobrze i szczęśliwie? Cholerny charakter i podejście do życia. Czasem się za to nienawidził. Zupełnie nie myślał o sobie. Choć nie było chyba konkretnie o czym. Taki tam sobie Yamai żyje i tyle. W końcu nie był jak Kazuki, kochany brat.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Sob Wrz 27, 2014 1:08 pm

Dziwny. Ten chłopak był po prostu dziwny. Może mnie nie objął, ale pomogło mi już samo to, że mnie nie odepchnął. Odsunąłem się i otarłem łzy. Zadarłem głowę, by spojrzeć mu w twarz.
-Kompletnie nic nie rozumiesz, Yamai. Ignorować? Jak można ignorować ludzi, którzy na każdym kroku mówią ci, że lepiej by było, gdybyś się w ogóle nie urodził? Jak można ignorować to, że pragną twojej śmierci?-Dotknąłem brzucha przez materiał bluzki.-Na plecach też są. Dużo więcej. Ale z przodu sam zrobiłem dodatkowe blizny. Nie pamiętam już, co to było, ale jeden gość wyrył mi tutaj jakieś obraźliwe słowo.-Złapałem wolną ręką przedramię.-Próbowałem się zabić. Ale albo ciąłem za płytko, albo ktoś mnie ratował, bo wybrałem idiotyczne miejsce z denerwująco moralnymi ludźmi.-Szybkim ruchem ściągnąłem kołnierz.-Widzisz tę bliznę? Gdybym wtedy nie spanikował, skończyłbym jak matka z poderżniętym gardłem. Jej głowa trzymała się na małym fragmencie skóry, kiedy ją znaleźli. Ale oczywiście musiałem spanikować. Musiałem uciec i schować się. Gdyby nie policja, pewnie bym się wykrwawił. Przez rok nawet miałem problemy z głosem. Teraz też nie brzmi tak, jak wcześniej.
Wróciłem na swoje łóżko, nie odrywając od niego wzroku. Mam wrażenie, ze superego będzie się pojawiało częściej niż dwa razy na miesiąc. Nie podobało mi się to. Wolałem być panikarzem, niż bezlitosnym draniem i rozpaczać później nad tym, co zrobiłem. Położyłem się i przykryłem kołdrą.
-Powiem ci coś, Yamai. Nie próbuj być dla mnie miły. Naprawdę nie chcę się do nikogo przywiązywać. Jestem tu tylko dlatego, że ojciec wyczyścił mi kartotekę. Jeśli się nie zastosujesz, możesz mi wierzyć, że jak tylko zmienię się w superego, skończysz jak mój nauczyciel z Akity. Omal nie umarł na ostrym dyżurze. Chciałbym tego uniknąć.
Odwróciłem się przodem o ściany. Nie interesowało mnie, co zrobi Yamai, ani to, czy uda mu się zasnąć tej nocy. Najbardziej bym się chyba cieszył, gdyby wyrzucił mnie z pokoju.
Nie minęła chwila, jak wyskoczyłem z łóżka i zacząłem się ubierać w codzienne ciuchy. Wziąłem ołówki, gumki i stertę szkicowników. Podszedłem do drzwi i próbowałem je otworzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Sob Wrz 27, 2014 5:34 pm

Westchnął cicho na samą wzmiankę o tym, że nie rozumie. No w jakimś stopniu na pewno tak jest. W końcu nie zna jego historii, jego przeszłości, relacji z innymi ludźmi.... Jak on czasem pragnął, by potrafić zupełnie zignorować problemy i cierpienie innych. Marzył o tym wręcz. Ale jajco, nie potrafi, przez co sam się dołuje. Bo chyba nie ma nic gorszego niż bezsilność. A ak sie właśnie czuje, gdy nie może pomóc. Mimo wszystko patrzył spokojnie na chłopaka, słuchając go. Więc blizny nie były jedynie jego dziełem? Ale jaki był sens robić je sobie samemu? Nie rozumiał, znowu. Próba samobójstwa, odcięcie od świata. Nie pojmował tego. Oczywiście, ludzie mają prawo miec dość. Mogą tracić motywację i skarżyć się na świat. Ale Yamai nigdy nie załapie jak można odebrać sobie życie. W końcu człowiek po to istnieje na tym świecie, by walczyć z przeciwnościami. Nie zawsze samemu. No może tu był ten brakujący element? Może przez brak jakiegokolwiek wsparcia ludzie tracili siły? Ale z tego co zrozumiał Kuroha otrzymał pomoc. Dlatego nie przyjął jej bardziej do siebie? Dlaczego nie zwrócił na to uwagi w odpowiedni sposób? Twierdzi, że to upierdliwe? Że powinni dać mu ze sobą skończyć? Ishida spuścił wzrok w zastanowieniu, wlepiając spojrzenie gdzieś w bliżej nieokreślony punkt na podłodze. Przecież nie wszyscy ludzie są tacy sami. Wciąż milczał. Zbierał myśli. Albo raczej odpowiadał mu w nich. Tak, był świadomy, że młodszy tego nie usłyszy, ale tak było lepiej. Pewnie znów usłyszałby od niego coś co zabolałoby ich obu. Dlaczego musiał odczuwać cierpienie innych? W jakimś konkretnym celu? A może los chciał żeby bardziej pocierpiał? Nikomu nigdy nie zwierzał się z tych swoich przemyśleń i nie sądził, by to się kiedyś zmieniło. Nie miał osoby bliskiej, od której pragnął wsparcia. Ale nigdy nie chciał umrzeć... Spojrzał znów na chłopaka., choć na moment odwrócił wzrok, gdy ten się przebierał. Wychodzi? Yamai otworzył usta, milcząc chwilę.
- Nie próbuje. Robię to automatycznie. - odezwał się w końcu. Zdecydowanie się uspokoił, choć obraz leżącego na ziemi psa i tak szybko nie umknie mu z głowy. Odwrócił w końcu wzrok i spokojnie poprawił nakrycie wpierw na swoim, później na jego łóżku.
- Choć śmierć mnie nie interesuje, nie boje się jej. - tak, to była odpowiedź na ostrzeżenie Kurohy. Skończy na ostrym dyżurze? Umrze? Nie sądził, by po tej informacji przestał odczuwać ból na wieść o problemach innych i nie pragnął pomóc.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Sob Wrz 27, 2014 7:29 pm

Patrzyłem przez ramię, jak poprawia nakrycie na moim łóżku. Milczałem długą chwilę. Nie rozumiałem go. Po prostu nie rozumiałem. Jak mógł być aż tak empatyczny? To nienormalne... A może tylko dla mnie to nie jest normalne? Oparłem się plecami o ścianę i osunąłem po nich na podłogę. Skrzyżowałem nogi w kostkach i położyłem na udach szkicowniki.
-Ale błagałbyś o litość, gdybym próbował to zrobić- zauważyłem. Przekrzywiłem głowę i zacząłem się bawić krawędzią kołnierza.-Wiem, że nie mam do tego prawa... zwłaszcza po tym, co widziałeś i mówiłem, ale... Mogę mieć do ciebie jedną, jedyną prośbę, Yamai? Bo widzisz, to, co dzisiaj widziałeś... To aż dziwne, że nadal potrafię normalnie rozmawiać tego samego dnia, w którym zrobiłem coś takiego... Może dlatego, że tym razem nie zabiłem? Jeśli dobrze pójdzie, Hakai odezwie się za dwa tygodnie. Mógłbyś nas wtedy powstrzymać? Podczas zajęć nie powinno być problemów, ale po nich... Hakaiowi odbija głównie wieczorem, a ja później zbieram baty. I byłbym wdzięczny, gdybyś nie komentował moich monologów. Często się denerwuję, a wtedy dostaję słowotoku... Och, ale to już będą dwie prośby.... Nigdy o nic nikogo nie prosiłem...-Zaśmiałem się nerwowo.-Pewnie i tak będziesz mnie ignorował, więc moje monologi nie są problemem... Zwłaszcza, że większość czasu spędzam w pokoju klubowym. Ale Hakai nigdy mnie nie słucha. A muszę go w końcu powstrzymać... Możesz to dla mnie zrobić? Trochę go utemperować, kiedy się pojawi?
Patrzyłem na niego ze strachem. Nie jestem tylko pewien, czy bałem się na wspomnienie o Hakaiu, tego, co zrobi Yamai, czy może o Yamaia, który będzie musiał przeżyć w towarzystwie Hakaia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Sob Wrz 27, 2014 11:27 pm

Pewnie miał Yamai'a za świra. W sumie nic dziwnego. Kto normalny po takim zdarzeniu zachowuje się w taki sposób? Ludzie raczej nie próbują okazać zrozumienia, pomóc tym którzy zawinili. A osiemnastolatek? Można go chyba nazwać lekkomyślnym, ale ma jasno określoną zasadę jak zachowywać się w życiu. Błagałby o litość? Pewnie tak. W końcu to normalna ludzka reakcja. Jak powiedział... śmierć go nie interesuje. Nie chce jeszcze umierać. W końcu ma jeszcze tyle przed sobą. Dlatego też nie zaprzeczył. Choć w tej chwili nawet na niego nie patrzył. Po prostu wzrok utkwił na szafce, a konkretniej na aparacie. Troche dziwnie się czuł, gdy chłopak zwracał się do niego po imieniu. Może dlatego, że starszy mu się nie przedstawił tylko Kuroha znał je od osób trzecich? Po krótkiej chwili, dokładnie w momencie wspomnienia tego, że Ishida widział co jego współlokator zrobił, spojrzał na niego. Tym razem nie zabił? Jakoś to stwierdzenie wywołało u osiemnastolatka gęsią skórkę. Przebywać z taką osobą sam na sam w jednym pokoju. Chyba naprawdę jest lekkomyślny. Swoją drogą wyglądało na to, że ta gorsza wersja siedemnastolatka ma nawet swoje osobne imię. Hakai, tak? I znów odpowiadał i zadawał pytania w swojej głowie. Choć chyba nikomu to szczególnie nie przeszkadzało. Według szarookiego to co musiało zostać usłyszane przez innych zawsze było wypowiedziane.
- Troche go utemperować? - powtórzył cicho sam do siebie
- Więc... - nadał swojemu głosu trochę większego tonu, ale tylko po to by Kuroha w ogóle go usłyszał.
- Prosisz bym spróbował powstrzymać tego, który może próbować mnie zabić? - Właściwie to nie oczekiwał odpowiedzi. Może było to kolejne pytanie do niego samego, ale chciał mieć pewność, że Kuroha dowie się o jego świadomości co do tej sprawy.
- Dobrze, spróbuje - odwrócił od niego wzrok nad wyraz spokojny. Teraz jego problemy mogły się schować. I tak, choć to może być zadziwiające to miał je jak każdy. Ale chyba nie miał czasu nad nimi rozmyślać.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Sob Wrz 27, 2014 11:52 pm

Uśmiechnąłem się delikatnie. Myślałem, że odmówi, ale nie zrobił tego. Pewnie niezbyt długo ze mną wytrzyma, ale każdy czas będzie dobry, jeśli nie będę bity i poniżany.
-Dziękuję, Yamai.
Spróbowałem wstać, ale wynikło z tego tylko tyle, że wszystkie szkicowniki wylądowały na ziemi, a luźno włożone kartki odkryły swoją zawartość. Padłem na kolana, by je pozbierać. Sięgnąłem po jedną z kartek i zamarłem. Miałem to wyrzucić, ale nie miałem kiedy. Naprawdę jestem idiotą. Mój współlokator wie o mnie tak wiele rzeczy już po kilku godzinach znajomości. A ja? Wiem tylko na jakim jest kierunku i to, że uwielbia robić zdjęcia. I jest naprawdę miłym dziwakiem.
Szkic przedstawiał ojca jako diabła i matkę jako zombie. Jej głowa na rysunku trzymała się na małym fragmencie skóry, tak jak to było tamtego okropnego dnia. U dołu widniały zawiłe litery. Aż sam się dziwiłem, że mam takie pismo. Nauczyciele zawsze je chwalili, ale nie widziałem powodu. Litery układały się w trzy zdania. Pierwsze brzmiało: Na śmierć nigdy nie jest za późno. W sumie nic takiego, gdyby nie kolejne zdania. Diabeł też w końcu umrze. Wtedy będziemy wolni.
Zamknąłem oczy. Kiedy ojciec umrze, będę w końcu wolny. Naprawdę w to wierzę?
Może powinienem go zabić?
Pokręciłem głową. Nie mogłem teraz pozwolić wyjść Hakaiowi. Mam nad nim kontrolę tylko pod koniec. Na początku i w ciągu jego pobytu w mojej świadomości... Zupełnie, jakbym zasypiał i miał koszmarny sen. Zacisnąłem palce na kartce. Chcę zapomnieć. O wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Nie Wrz 28, 2014 1:20 am

Młodszy się uśmiechnął i to w normalny sposób. Szczery. Zobaczenie tego wywoływało u Yamaia dość miłe odczucie. A na słowa chłopaka jedynie skinął głową. Nie było przecież za co dziękować. Nic nie zrobił. A dziękowanie za coś co jeszcze nie nastąpiło... chyba niektórzy traktowali to jako zapowiedź niepowodzenia. On do takich osób nie należał, ale nie widział powodu by być wdzięcznym skoro jeszcze niczego nie dokonał. W najbliższym czasie może umrzeć. Chyba to do niego nie dociera, bo jakoś nie czuł strachu. Ale pewnie i na to przyjdzie pora. Przymknął powieki biorąc nieco głębszy wdech, a za moment spojrzał na swojego współlokatora. Upadek szkicowników sprawił, że jakoś automatycznie skierował swoje spojrzenie w tamtą stronę. Jego uwagę przykuła kartka, którą chwycił zielonooki chłopak. A raczej rysunek, który na niej widniał. Choć nie widział dokładnie, zwłaszcza liter to jednak zdaje się, że rozpoznawał jedną z postaci. Sądząc po tym co wcześniej mówił Kuroha to musiała być jego matka. A mężczyzna? Tu Yamai mógł się jedynie domyślać. Ojciec? Ojczym? Wujek? A może ktoś spoza rodziny? Raczej brał pod uwagę pierwszą bądź drugą opcję. Mógłby zapytać, ale tego nie zrobi. Gdyby znajdował się nieco bliżej potrafiłby przeczytać co było napisane pod ów szkicem. A tak mógł rozszyfrować jedynie pojedyncze słowa, które i tak za wiele mu nie mówiły. Sądząc po reakcji Wolf'a rysunek nie kojarzył mu się dobrze. Właściwie raczej nikt nie miałby pozytywnych odczuć patrząc na to 'arcydzieło'. Swoją drogą czy by czuć spokój powinien cały czas go pilnować? Kiedy jego głowę ogarnęły takie myśli znów spuścił wzrok na podłogę. Jeżeli zostawi go samego sobie, pozwoli mu wyjść... gdziekolwiek... czy możliwe, że stanie się to co poprzednio? Ale przesiadywanie z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę jest po prostu niemożliwe. Brunet zrezygnowany oparł prawy łokieć na kolanie z tej samej strony ciała, a za moment pochylił głowę i dłonią drugiej ręki zaczął pocierać swój kark. Miał wrażenie, że od tych myśli jego głowa jest strasznie ciężka. Odczuł coś na kształt psychicznego zmęczenia.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Nie Wrz 28, 2014 12:25 pm

Nie miałem siły patrzeć na ten cholerny rysunek. Ale nie miałem też odwagi, by go wyrzucić. Włożyłem luźne kartki w szkicowniki, pozbierałem wszystko i wstałem z trudem. Znów spróbowałem otworzyć drzwi, ale nie potrafiłem. Hmm....Skoro Yamai to taki miły dziwak, raczej nie zrobi awantury tylko dlatego, że chcę, by otworzył mi drzwi, prawda? Odwróciłem się, by poprosić o pomoc (stanowczo o zbyt wiele go proszę), ale powstrzymałem się. Położyłem wszystko za swoim łóżku, po czym podszedłem do Yamaia i nachyliłem się nad nim. Dotknąłem ostrożnie dłonią jego czoła.
-Nie masz gorączki. Ale jesteś blady. To moja wina? Pewnie tak... Nie powinienem był się zgadzać na zamieszkanie z tobą.-Opuściłem rękę i wyprostowałem się.-Moim zdaniem powinieneś się położyć... Szlag, znów dostaję słowotoku... Jeśli mnie tu nie chcesz, po prostu powiedz, okej? Zostawię tu kilka rzeczy, żeby nikt się nie czepiał, a spać mogę w pokoju klubowym. Zawsze tam spałem, więc to nie problem... Nikt się nie przyczepi, skoro jestem przewodniczącym.... Ale znowu będę sam... Nie chcę...-Potrząsnąłem głową. Po co to mówię? Dlaczego tak się denerwuję przy tym chłopaku? Może dlatego, że go nie rozumiem? Może nie chcę, by mnie wyrzucał i właśnie tego się boję? W sumie nigdy z nikim na dłużej nie zostawałem. W klubie rozmawiam z innymi tylko wtedy, kiedy muszę i są to zdawkowe pytania albo krótkie odpowiedzi. Westchnąłem i usiadłem na swoim łóżku. Skuliłem się.-Dzisiaj mogą sprawdzać, czy faktycznie tu śpię, ale jutro pójdę do klubu. Nie będę ci się naprzykrzał. Nie chcę być problemem... Znowu gadam od rzeczy, co? Przepraszam.-Zaczął bawić się nerwowo palcami.-Dawno tyle nie mówiłem. Zawsze dostaję w łeb tuż po zaczęciu monologu... W ogóle rzadko z kimś gadam... Może to dlatego... Lepiej się już zamknę.-Ostatnie zdanie wyszeptałem do siebie. Znowu się przebrałem. Tym razem nie dbałem o to, czy zobaczy moje blizny. Zwłaszcza, że powiedziałem mu o nich. Miałem jednak jakiś uraz do tych blizn z przodu, więc stałem do niego tyłem podczas tej czynności. W myślach błagałem, by nie komentował zbyt widocznych szram. Później zakopałem się pod kołdrą. Złapałem szkicownik, ołówek, otworzyłem na wolnej stronie i zacząłem rysować. Zerkałem na Yamaia, żeby lepiej go odwzorować. Podejrzewam, że przez najbliższy tydzień to on będzie moim głównym modelem. Tym razem rysowałem go jako smutnego anioła ze złamaną aureolą w dłoniach i połamanym lewym skrzydłem. Zaraz obok naszkicowałem siebie - demona z ogromnymi rogami i ogonem. Po mojej narysowanej twarzy płynęły łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Nie Wrz 28, 2014 8:47 pm

Nie bardzo patrzył teraz na poczynania chłopaka. Chciał się pozbyć tego uczucia ciężkości. Tylko jak miał to zrobić? Może samo przejdzie? W sumie tylko na to mógł liczyć. Leki raczej żadne nie pomogą, nawet żadnych nie miał. Mógłby po nie iść, ale naprawdę nie widział w tym sensu. Zaskoczony podniósł lekko głowę, gdy zobaczył przed sobą nogi siedemnastolatka. Nic nie powiedział. Jednak drgnął czując dłoń Kurohy na swoim czole. Fakt, nie miał gorączki, a jednak ten dotyk wydawał się dość ciepły. Wolf się obwiniał...to właśnie jeden z powodów dla których Yamai nie mógł go ignorować Jego i tego co się z nim stanie. Co zrobi... Teraz naprawdę się go nie bał, mim, że był tak blisko. A jak będzie, gdy znów mu odbije? Spuścił ponownie wzrok. Nie może się położyć. Nie zaśnie, był tego świadom. Mimo, że Ishida ani razu nie kazał mu wyjść, odsunąć się czy cokolwiek, a jednak ten wspominał o czymś takim. Zdaje się, że młodszy nieco się otworzył, a może mówił to wszystko w nerwach? Właściwie ciężko stwierdzić. Osiemnastolatek wyciągnął do niego dłoń, chcąc delikatnie złapać go za rękę, ale ten widocznie tego nie zauważył, bo się odsunął. Momentalnie opuścił kończynę, pozostawiając ją na łóżku, zacisnął palce na przykryciu łóżka. Wzrok utkwił w plecach współlokatora. Nie wyglądały ciekawie. Właściwie Yamai'a aż zaczęły boleć jego własne. Nie skomentował jednak blizn. Bo co miał powiedzieć?
- Nie wyrzucam Cię... możesz tu codziennie spać. To teraz nasz wspólny pokój. - powiedział spokojnie, jednak nie ruszył się z miejsca. Kuroha był widocznie czymś zajęty. Czymś, wyglądało na to, że znów będzie szkicował. Może Ishida powinien poprosić go o pokazanie swoich prac? To prawda, że parę z nich widział, ale przypadkiem i nie przyglądał się szczególnie. Obrócił się nieco, by spojrzeć na rysunek na ścianie. Anioł. Naprawdę tego nie pojmował. Nie uważał się za istotę boską, ani jakąś nadzwyczaj dobrą...
- Chcesz...mnie naszkicować? - co prawda, Wolf już to zrobił, ale może chciałby by starszy siedział bądź stał w jakiejś konkretnej pozie? Mimo wszystko jego pytanie nie brzmiało zbyt pewnie. Cóż, było mu nieco głupio zadawać takie pytanie.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Nie Wrz 28, 2014 10:36 pm

Uśmiechnąłem się tylko, słysząc, że mnie nie wyrzuca. To wiele dla mnie znaczyło i mogłem się w końcu trochę rozluźnić. Kiedy zadał mi pytanie, omal nie spadłem z łóżka, podrywając się do siadu. Wlepiłem w niego wzrok. Mówił... poważnie? Chciał być moim modelem? Nie, zaraz... Spytał tylko, czy ja chcę go naszkicować... Może chce mi dać do zrozumienia, że sobie tego nie życzy? Ale jego ton na to nie wskazuje. Nie wydawał się zbyt pewny. Był zakłopotany?
-A...a mogę?-spytałem. Naszkicowałem go już dwukrotnie, ale zerkając tylko i niezbyt dokładnie odwzorowując twarz. Chciałem go narysować. Tak bardzo chciałem...-Jeśli...ci nie przeszkadza... Chciałbym cię narysować... Ale nie tak jak dzisiaj, na odwal się. Chcę tak naprawdę... Skupiając się na tym i tylko na tym... Co powiesz na godzinkę po lekcjach? Może być gdziekolwiek...-Odwróciłem wzrok i położyłem się, naciągając kołdrę na głowę.-O ile ci nie przeszkadza... Masz... idealną sylwetkę... i twarz... Chciałbym... móc cię narysować... tak napra... wdę...-Czułem, że odpływam. Nawet nie zauważyłem, kiedy zasnąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Pon Wrz 29, 2014 8:26 am

Zaskoczony spojrzał na chłopaka, gdy ten gwałtownie podniósł się do siadu, o mało co nie lądując przez to na podłodze. Nic takiego jednak się nie stało, więc Yamai po tej automatycznej reakcji odetchnął spokojnie. Czyżby myślał, że starszy się z niego nabija? A może wcale nie? Tylko czy musiał tak się teraz w niego wpatrywać? To nieco niekomfortowe po tak głupim pytaniu. Na jego twarzy pojawił się grymas wywołany pytaniem Kurohy. Przecież nie pytałby tak po prostu. Chyba siedemnastolatek nie był pewien czy może, a przynajmniej jego wypowiedz była dziwnie niepewna. Może głupio, że Ishida o to zapytał? Oh, więc godzinka po lekcjach. W sumie nie miał nic przeciwko, tak sądził. W tym czasie i tak pewnie siedziałby w pokoju albo robił gdzieś zdjęcia. A sześćdziesiąt minut go nie zbawi. Jakoś wydawało mu się, że Wolf też jest zakłopotany, ale po chwili okazało się, że był po prostu zmęczony. I chyba zasnął. Może to i lepiej. Nie widział teraz zawstydzonej twarzy osiemnastolatka. Idealna sylwetka, co? Bzdura. Cóż jego ciało nie było według właściciela jakieś zaskakujące, choć dorobił się dobrego wyglądu przez sport. Zwłaszcza pływanie. Może sam powinien spróbować zasnąć? Nie, nie musiał się nawet kłaść by wiedzieć, że to zły pomysł. Młodszy niech sobie śpi. A on? Cóż. Spokojnie chwycił aparat zawieszając go sobie na szyi. Po prostu spróbuje się czymś zająć. Spojrzał jeszcze tylko na rysunek, na ścianie i opuścił pokój.

[zt]

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   Pon Wrz 29, 2014 8:46 am

Ktoś się nade mną pochylał. Jakiś mężczyzna. Miał na sobie garnitur i długi brązowy płaszcz. Coś błysnęło i poczułem ostry ból w szyi. Usłyszałem kobiecy krzyk. Rozległ się dźwięk łamanych kości. Nagle nieprzenikniony mrok został zastąpiony przez skąpany w popołudniowym słońcu szkolny korytarz pełen uczniów. Ktoś krzyczał. Ktoś blokował mi ręce. U moich stóp leżał ledwo żywy nauczyciel. Kawałek dalej siedział chłopak ze złamaną nogą, a obok niego krwawiący z nosa nastolatek plujący krwią. Odwróciłem od nich wzrok. Moją uwagę przykuło odbicie znajomo nieznajomej twarzy. Chłopak był równie wychudzony co ja, miał czarne włosy i złote oczy. Ale mimo łez spływających po policzkach uśmiechał się podle. Poruszył ustami, chociaż ja tego nie zrobiłem.
Usłyszałem głuchy huk. Ból rozszedł się po mojej ręce i chyba właśnie to przywróciło mnie do rzeczywistości. Byłem zlany zimnym potem. Trzęsłem się ze strachu. Miałem wrażenie, że serce mi zaraz wyskoczy z piersi. Był chyba środek nocy. Przebrałem się szybko, złapałem szkicownik i ołówek, i wybiegłem z pokoju. Musiałem się uspokoić. I tylko jedno miejsce mogło mi to teraz zapewnić.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój nr. 50 (IV piętro)   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr. 50 (IV piętro)
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: