IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zayn&Lucas

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Zayn&Lucas   Wto Wrz 16, 2014 8:32 pm

Wyszedł z autobusu. Właśnie wrócił od swojej mamy i ojczyma. Długo u nich nie był i żałował tego. Westchnął ciężko i ruszył przed siebie. Miał dość tego wszystkiego. Jak wrócił w tamte strony znowu jego przeszłość dała się we znaki. Powróciły wszystkie wspomnienia te złe i te dobre. Czuł chłód tego miejsca i ucisk w gardle, gdy tam spacerował, ale minęło, gdy tylko opuścił autobus. Już więcej tam nie wróci.
Szedł chodnikiem z gitarą na plecach. Jego skarb, jego cud i miłość. Jak ma ją przy sobie to nic się nie liczy. Jest szczęśliwy i jego przeszłość może pocałować go w cztery litery. Spojrzał na niego i zaczął się w nie wpatrywać zapominając, że jest na chodniku, a wokół niego są ludzie. Taki artystyczny odpływ. Tak, bo w końcu on był artystą. Jego muzyka była dla niego ważna tak samo jak gitara. Zaczął coś nucić pod nosem, gdy nagle coś małego w niego uderzyło. Spojrzał w dół i zobaczył jakiegoś małego chuderlaka z wielkimi okularami na nosie. Miał ciemne, potargane włosy i wściekle niebieskie oczy.
- Nic ci nie jest?- zapytał automatycznie widząc jego chude ramiona odziane w za dużą o jakieś 3 rozmiary koszulkę.
- Nic mi nie jest – warknął i wstał.- Następnym razem nie wpatruj się w niebo jak potłuczony. Powiedział zirytowany dzieciak w okularach.
- Coś ty powiedział?- zapytał wściekły swoim zniszczonym od papierosów głosem. Chwycił dzieciaka za jego dużą koszulkę.
- T-to co słyszałeś – powiedział przerażony, a na ustach Zayna pojawił się brzydki, obleśny i przerażający uśmiech.
- Następnym razem uważaj do kogo wypowiadasz takie słowa – odrzucił malucha na bok tak, że się przewrócił o krawężnik.
Wyciągnął papierosy i zaczął zaciągać się dymem. Oczywiście skręcił w jakąś uliczkę, aby przypadkiem ktoś się nie ciskał o palenie w publicznych miejscach. Zaciągał się z błogością trującym dymem, który opanowywał jego płuca niszcząc i smoląc jego wnętrzności, które odpowiadają za jego oddychanie. Wypuścił dym przez nosa, a następnie zaczął bawić się robiąc kółka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucas

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 06/09/2014

PisanieTemat: Re: Zayn&Lucas   Czw Wrz 18, 2014 6:23 pm

Słoneczko prażyło, wiaterek nie wiał, a chmurki postanowiły zrobić sobie wolne. W zwyczajny dzień nie byłoby możliwości, by wyciągnąć chłopaka w taką pogodę na zewnątrz. Nienawidził upałów równie mocno co zapchlonych czworonogów, potomków wilków. Niestety musiał się ulotnić z mieszkania, bo rodzicom zachciało się zrobić mu awanturę o nieposprzątany pokój. Jakby był jakimś bachorem, którego cztery kąty znajdowały się w pieprzonym muzeum. Zrobił, co musiał i wybył jak najszybciej, by nie musieć za długo oglądać twarzy matki i ojca.
Nie planował, gdzie się wybierze. Nawet każdy zakręt w kolejną uliczkę wybierał przypadkowo. Najczęściej tam, gdzie można było uświadczyć choć odrobiny cienia. Mimo złości, jaka się w nim skumulowała, nie zapominał, że słońce grzeje. A jeśli było za ciepło, to było nieprzyjemnie. Przynajmniej w większości wypadków. Szybko też wyleciało chłopakowi z głowy, dlaczego jest teraz na spacerze. Zajął myśli podziwianiem tak znanych już budynków, ulic i czasem także twarzy. Chciał usiąść na jednej z ławek otoczonych gromadą drzew, ale jego uwagę przykuł jeden z chłopaków wysiadających z autobusu. Nie, nie ten słodki blondyn z lokami. Ten przed nim, z gitarą. Najpierw zdawało się, że miał przewidzenia, ale nie. To był naprawdę on. Trochę odmieniony, ale jednak ciągle Zayn. Nie widział go kilka miesięcy i już tak się zmienił. Miał się zebrać do biegu i się przywitać, ale no.. tak chyba nie wypadało rzucać się na człowieka. A jeśli to nie był Zayn? Jeśli tylko tak sobie ubzdurał? Żeby się przekonać, postanowił go odrobinę pośledzić, co skończyło się ledwo powstrzymanym napadem śmiechu. Akcja z okularnikiem potwierdziła przypuszczenia Lucasa, co do godności śledzonego chłopaka. Mało kto reagował w podobny jemu sposób. Dlatego przyspieszył kroku i skręcił za nim w niewielką uliczkę, za co przypłaciłby prawie zderzenie z czarnowłosym.
- Oh… Cześć! – wyszczerzył się radośnie, jak do niewidzianego przez lata przyjaciela. Co było po części prawdą, bo jako przyjaciele już dawno się nie spotkali. A w końcu kiedyś wydawało mu się, że los nagrodził go dwójką przyjaciół na dobre i złe, z których jednym był właśnie Zayn. Właściwie do teraz wierzył, że nic się nie zmieniło, a po prostu nie mieli tyle czasu co kiedyś. – A ty co tu robisz palaczu? I rzuciłbyś wreszcie ten nałóg. Albo palił jak ja, od imprezy do imprezy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Zayn&Lucas   Pon Wrz 22, 2014 5:36 pm

Znowu zaciągnął się dymem. Ach, jak on lubił ten trujący dym. Był od niego uzależniony. Sprawiał, że mógł się uspokoić i zapomnieć o przeszłości. O tych złych, niedobrych chwilach. Rozejrzał się po miejscu, w którym się znajdował. Mało godny uwagi śmietnik stał obok niego pod ścianą, wszędzie walały się śmieci, kartony, puszki i wymieniać by można w nieskończoność. Mógł się założyć, że gdzieś w tych śmieciach spał sobie bezdomny, ale nie chciał tego sprawdzać. Jeszcze by chciał od niego papierosa, albo kasę na „bułkę”. Chciał już iść, gdy nagle ktoś się pojawił. Zrobił jeden wielki wtf, gdy zobaczył jakiegoś chłopaka, który się z nim przywitał. Kazał mu rzucić nałóg, ale jaki nałóg? Aaa, pewnie ma na myśli papierosy, ale to nie jest jego nałóg, tylko zwykła odskocznia od szarej rzeczywistości, uspokojenie rozbieganych myśli, które by go wyżarły jakby nie grał i nie pali.
Patrzył na niego intensywnie. Nachylił się do jego twarzy. Znał go. No czekaj, już ma, wie kim on jest. No mózgu działaj. Przecież potrafisz sobie przypomnieć takie błahe rzeczy jak twarze osób. Wiercił dziurę w chłopaku próbując sobie przypomnieć osobnika z takim szerokim uśmiechem na ustach.
LUCAS! – brawo Zayn, potrafisz sobie nawet przypomnieć imię starego przyjaciela. Odsunął się od niego z obojętnym wyrazem twarzy. Black się zmienił i to widać gołym okiem. Mnóstwo tatuaży na ramionach, te matowe zielone oczy, które próbują ukryć przed światem jego uczucia, siniaki na ciele, które kiedyś było chude i kościste, a teraz jest umięśnione i silne. Inny osobnik niż kiedyś.
- To nie jest nałóg – wytłumaczył, zapominając się przywitać. Dopiero po chwili się zorientował.
- I hej – mruknął. Udawał, że go poznał za pierwszym razem. Oszczędził sobie tekstów, że Lucas się zmienił i że miło go znowu zobaczyć, bo nie wiedział tego. Nie wiedział, czy miał się cieszyć, ale na ustach zagościł lekki, chytry uśmiech. Ten taki zadziorny, który sprawiał, że kobietom nogi miękły.
- Co tam u ciebie?- zapytał i dmuchnął mu w twarz dymem.- To dlatego jesteś taki niski, bo za mało palisz – znowu wyszczerzył się złośliwie. On nie chciał obrazić Lucasa, on po prostu się droczył. Lubił to i już.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zayn&Lucas   

Powrót do góry Go down
 
Zayn&Lucas
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lucas Salvage
» Lucas Arryn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: