IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 How he does it, only heaven knows

Go down 
AutorWiadomość
Wilkie

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 28/08/2014
Skąd : się biorą dzieci? // Birmingham

PisanieTemat: How he does it, only heaven knows   Nie Sie 31, 2014 10:26 am



Głupi/odważni wołają na niego „Wilkuś”.





Wiek: 22
Pochodzenie: Birmingham. Anglia. Europa. Ziemia.
Orientacja: Bi
Miejsce zamieszkania: Londyn, bloki mieszkalne.
Wykonywany zawód: Prace dorywcze, które często zmienia.
Grupa: Mieszkańcy
Szkoła: -
Przedmioty/Profil:
Status: -



Charakter:
Nie można powiedzieć, że jest zły, niemiły czy gburowaty. Jest po prostu… problematyczny. Jeśli wszystko idzie dobrze, jest niczym anioł stąpający po tej, niegodnej go, ziemi. Nie ma wtedy weselszego i łagodniejszego człowieka, a całe zło, w tym wizje o śliskim kocyku, znikają z jego głowy. Wystarczy jednak krótka chwila, by go sprowokować, a nawet nie zdasz sobie sprawy kiedy straciłeś przednie zęby.
Pomijając jego zmienne humorki, którymi poszczycić by się mogła nie jedna kobieta w ciąży, trzeba przyznać, że jest pomocny. Nie ważne czy jesteś cycatą nastolatką zagubioną w obcym mieście, starszym panem z torbą zakupów czy dzieckiem, które zgubiło swoją zabawkę – możesz zawsze liczyć na jego pomoc i mieć gwarancję, że z czymkolwiek się do niego nie zgłosisz – na pewno się zgodzi.
Ma charakter autodestrukcyjny, więc gdy tylko narobi sobie kłopotów – wchodzi w nie jeszcze bardziej, sięgając po wszelkie „resety” alkoholowe. Myśli dość prostoliniowo – chce szybko zapomnieć, więc zapomina, nie myśląc o tym, że problemy wrócą, prawdopodobnie już rankiem i to ze zdwojoną siłą.
Jedną z głównych cech Wilkie’go jest to, że praktycznie niczego nie bierze na poważnie, dopóki nie dotyka się jego „czułych tematów”. Niestety ich lista nie jest jeszcze opublikowana. Kiedyś chciał wykorzystać czas młodości póki może, bo później macanki z nowo poznaną dziewczyną czy chłopakiem będą gorzej odbierane niż teraz, kiedy jest jeszcze młody.
Jak już jesteśmy przy macankach, to niegdyś były nieodłącznym punktem dnia, jednak z wiekiem nieco się uspokoił.  Ale jest jeszcze pytanie – Dlaczego? Otóż pod nogi wpadła mu miłość życia, a miłość jest pełna wyrzeczeń. Sam przed sobą potrafi się jednak nadal przyznać, że mu tego brakuje. Tym bardziej, że Mike długo trzymał go w ryzach.
Jeżeli chodzi o sprawy sercowe to do nich podchodził i nadlej podchodzi w specyficzny sposób. Jeśli już spodobała mu się jakaś dziewczyna (tudzież chłopak) to nigdy nie powiedział „zakochałem się w niej”,  wmawiał, że to tylko zauroczenie i z czasem minie. Jeśli ktoś usłyszy słowa „Kocham” i „Cię” użyte przez  niego w jednym zdaniu i to bez sarkazmu to może czuć się zaszczycony. Odbiera to za pewny rodzaj słabości, więc najzwyczajniej w świecie próbuje tego uniknąć.
Schodząc z tematu seksu, macanek i związków to ogólnie zachowuje się jakby miał ADHD, o ile naprawdę go nie ma. Nie może usiedzieć w miejscu, ciągle musi czymś zajmować ręce i skupia się na jednej rzeczy najwyżej dwie minuty (no chyba, że chodzi o seks lub macanki... a, miałem zejść z tego tematu).
Czasami nagle zechce mu się tańczyć, więc tańczy, a że nie ma muzyki? Oj tam... To go nie powstrzyma! Po prostu sam zaczyna coś fałszować pod nosem i proszę... Wszystko pięknie i na miejscu.
To nie tak, że był słabym uczniem. Po prostu minął się z powołaniem. Jego marzeniem jest zostać sławnym bokserem, tymczasem zamiast trafić do szkoły sportowej, trafił na antropologię. Przyznajcie, że może odechcieć się żyć.
Obecnie jakoś udało mu się ukończyć szkołę, jednak z pracą okazało się jeszcze gorzej. Dorabia sobie czasami na nielegalnych walkach bokserskich, jednak nie zawsze udaje mu się z nich wyjść cało… To znaczy jeszcze nigdy nie zakończył walki bez szkody na zdrowiu.
Mimo wszystko czerpie z tego przyjemność, każda walka jest dla niego nauką, a każda wygrana powodem do dumy.



Wygląd:
Od lat próbuje przytyć, jednak z marnym efektem. Jest umięśniony, jednak jego zdaniem wciąż za mało. Skrycie wciąż dołuje się swoim wzrostem i zapewne gdyby nie był ateistą, to codziennie modliłby się, by urosnąć jeszcze te kilka centymetrów.
Przy wzroście metr’86 waży 75 kilogramów, co zdecydowanie go nie zadowala. Chciałby osiągnąć jak najwyższy procent mięśni, przy jak najmniejszym możliwym procencie tkanki tłuszczowej, której szczerze nienawidzi i toleruje ją jedynie u kobiet – oczywiście w odpowiedniej dawce w odpowiednich miejscach.
Czasami po prostu wygląda tak, jakby dopiero co wrócił z mocnej imprezy i zapomniał się  przebrać. Nie można powiedzieć, że nie jest przystojny, ale nieziemsko piękny też nie jest. Na twarzy można dostrzec ślady po bójkach – jedni uznają, że go to szpeci, a inni, że dodaje mu to uroku.
Kudły... Włosy Wilkiego zawsze są w nieładzie, nie myślcie sobie, że zapomniał ich uczesać (chociaż zapomniał), on chce by tak wyglądały! Nawet specjalnie (czyli nieumyślnie) ciągle mierzwi je dłonią. Naturalnie jego włosy są niemalże czarne, jednak od lat farbuje je na różne odcienie niebieskiego (by pasowały do oczu. SO GAY).
Oczęta, chodź wiedzą o tym nieliczni, zdobią szkła kontaktowe, bo bez nich Wilkie jest prawie ślepy.  Kolor pozostaje jednak naturalny – ciemnoniebieski.
Na sobie ma albo koszuli jakiegoś zespołu, koszule w kratę albo jakiś zwykły podkoszulek... chociaż nie, chwila – W ostateczności wciśnie na siebie wszystko, byle ubrać coś czystego i nie chodzić w tym samym kilka dni.
Jak już jest mowa o jego wyglądzie to podam kilka szczegółów, takich jak to, że na przykład za uchem ma dwa pieprzyki, które ułożyły się w kształt serduszka. Każdy, komu uda się go znaleźć, nabija się z niego do woli, nic więc dziwnego, że biedny nikomu o tych dziwacznych pieprzykach nie mówi i próbuje je przysłonić włosami.
Po ukończeniu osiemnastu lat - zrobił sobie minimalistyczne tatuaże na obu rękach. Zwykłe, czarne paski.
   
Największe wady:
❖Porywczość. Byle głupota potrafi wytrącić go z równowagi, nie trudno go sprowokować do bójki.
❖Nie potrafi odmawiać, zwłaszcza, gdy prosi się go o pomoc, nieważne jak ciężka czy nierealna jest to przysługa.
❖Nie da się z nim w ogóle dogadać przed poranną dawką kofeiny.


Zainteresowania: Boks. Wysłany w podstawówce do psychologa, usłyszał, że treningi z workiem i rękawicami bokserskimi pomogą mu rozładować energię i gniew. Stało się jednak nieco inaczej, bowiem Wilkie nagle zrozumiał, że jedyne czego pragnie, to poznać nowe techniki uderzeń i wypróbować je na nieprzyjaznym celu.
Przez pewien czas dość żywo interesował się muzyką. Mieszkając w mieście, w którym powstało wiele kultowych zespołów, czuł się zobowiązany do nauczenia się chociaż podstaw gry na gitarze.

Dodatkowe:
♣ podczas pełni straszliwie chrapie przez sen,
♣ czasami wydaje mu się, że ma rozdwojenie jaźni,
♣ panicznie boi się clownów, raz w panice pozbawił jednego przytomności,
♣ ma wytatuowany napis „Fuck you”  na tyłku, co więcej – nie wie jak to się stało,
♣ jest uzależniony od papierosów i kofeiny,
♣ cierpi na bezsenność,
♣  nigdy nie uczył się pływać,
♣ myje zęby trzy razy dziennie,
♣ podczas jednej z bójek wyrwano mu kolczyk z prawego ucha, po czym pozostał widoczny ślad,
♣ w podstawówce połamał koledze nos za to, że tamten kopnął bezpańskiego kota,
♣ kiedyś prawie udławiła się gumą i od tamtego czasu nigdy już nie wziął żadnej do ust,
♣ zna serię o Potterze lepiej, niż Trynkiewicz anatomię sześciolatki.




Chcecie wiedzieć jak to się stało, że Wilkie przyszedł na świat? Otóż najpierw wczujcie się romantyczny klimat. *nastrojowa muzyczka*
Berlin, elegancki bankiet, on prosi ją do tańca, a w momencie gdy ich oczy się stykają, są już pewni, że to prawdziwa miłość,  że spędzą ze sobą resztę życia. No dobra... Trochę to podkoloryzowane. Tak naprawdę spotkali się upici na imprezie z okazji nowego roku, zadecydowali (a raczej alkohol w ich krwi zadecydował), że po godzinnej rozmowie znają się już na tyle, by się ze sobą przespać. No i jak postanowili, tak zrobili, gorzej, że potem z tego ich postanowienia wynikło, a mianowicie Wilkie. Żeby nie wszczynać jeszcze większej awantury, która wybuchła w ich domach postanowili, że dla świętego spokoju się pobiorą. Powoli się ustatkowali, nawet przyzwyczaili się do siebie i w końcu gdy lepiej się poznali poczuli do siebie coś więcej, niż uczucia związane z wymuszonym ślubem i nieplanowanym dzieckiem. No i dzięki temu uczuciu powstała młodsza siostra Wilka – Melody.
Latka mijały, dzieci rosły, rodzice się starzeli i to wszystko przy codziennych perypetiach na przedmieściach. Im Wilkie był większy, tym większe kłopoty sprawiał i ani prośby, ani groźby, czy psycholodzy – nie podziałało zupełnie nic, a wręcz przeciwnie, zaogniło problem. Po tym, gdy trafił do szpitala w wieku piętnastu lat, w głowach rodziców pojawiło się pokojowe rozwiązanie problemu - wysłać syna do szkoły z internatem. Pewni tego, że jest to dobra decyzja, odszukali odpowiednią placówkę i umówili wili się z synem, że pieniądze będzie dostawał dopiero po miesięcznym raporcie stanu rzeczy. Wszystko stało się błyskawicznie, został przeniesiony do nowej szkoły, dostał pokój w akademiku i pewnego dnia wpadł, jak wtedy stwierdził, na „miłość swojego życia”. Na początku był nieznośny i sam zdawał sobie z tego sprawę, jednak nie mógł się powstrzymać, by nie nachodzić Mike’a.  Początkowo jego starania wydawały mu się równie skuteczne, jak kopanie grobu wykałaczką, jednak pewnego dnia niespodziewanie nadeszła reakcja i pod koniec szkoły byli już niczym papużki nierozłączki.
Jako że żaden nie chciał wracać do rodziny i być utrzymankiem, postanowili wynająć wspólne mieszkanie. Zbierając podarowane przez rodziców pieniądze i część zarobioną przez Mike’a w czasie szkoły, udało im się upolować dwupokojowe lokum wśród tanich, ale solidnych bloków.
Od trzech lat mieszkają ze sobą i nazywają się parą.


Rodzina:
      Nie, nie pochodził z rozbitej rodziny. Nikt w jego domu się nie upijał, nic nie ćpał, ani nie kradł. Ba, nikt nawet nie palił papierosów. Wszyscy ze stoickim spokojem próbowali przebrnąć przez okres buntu Wilkie’go.
      Matka, Madison, nie wydawała się wyróżniać niczym szczególnym. Jak większość kobiet w jej wieku, wstawała wcześnie każdego ranka, upinała włosy i szykowała śniadanie dla całej rodziny, po czym budziła swoje pociechy. Nie można nazwać jej złą matką, zawsze starała się rozumieć i wybaczać, za co Wilkie był, jest i będzie dla niej wdzięczny. Nigdy nie patrzył na nią jak na autorytet, raczej jak na niezawodne wsparcie całodobowe, które zawsze z uśmiechem zareaguje na hasło „jestem głodny!”.
     Ojciec był dla Wilkiego jedynym słusznym autorytetem, aż do czasu, gdy skończył 13 lat. Niegdyś był pewien, że jego rodzic, Norbert, da sobie radę z każdym wyzwaniem, jednak gdy tylko zaczął sprawiać większe kłopoty, zaczął też dostrzegać  w oczach mężczyzny zrezygnowanie. Nigdy by nie powiedział, że ojciec go bił, jednak zdarzało się, że oberwał kilka razy. Nigdy nie miał do niego o to żalu, bo jedno musiał sam przyznać – należało mu się. Oczywiście ojciec nie stracił aż tak na pozycji w jego oczach, więc nigdy nie odważył się mu oddać.
Zdecydowanym faworytem Wilkiego jest jego młodsza siostra – Melody. Przez całe życie starał się być jak najlepszym bratem, nigdy nie zapominając o żadnej okazji, z jakiej powinien jej złożyć życzenia czy dać prezent. Bez wyjątku zgadzał się na każdą, nieważne jak nudną czy upokarzającą dla dorastającego chłopaka, grę, by tylko nie sprawić jej przykrości.  


Skrzywił się, gdy pielęgniarka była w połowie nakładania opaski uciskowej na jego żebra. Wciąż czuł jak twarz lepi mu się od krwi, jednak wolał ten stan rzeczy, będąc świadomym, że zaraz zdejmą z niej prowizoryczne opatrunki i zaczną dezynfekowanie ran. Policja uznała go za zwykłą ofiarę i trudno myśleć, że było inaczej, skoro to on leżał na ziemi i był kopany. Mimowolnie zrobił minę, która miała wyrażać wszelką możliwą zgromadzoną w nim pogardę dla ludzkości, jednak w obecnej sytuacji została odebrana jako grymas bólu.  I pomyśleć, że dał się sprowokować bez grupkę podrostków, puszczających w autobusie techno. Liczył się z tym, że czeka go mała popychanka, a właściwie, to w nerwach sam ją zaczął, jednak nie przewidział, że wyciągną go z autobusu na najbliższym przystanku. Początkowo nawet dawał radę, pękał z dumy i czuł się niepokonany. Ciosy wychodziły mu niezwykle precyzyjnie, a uniki nie były spóźnione nawet o sekundę. Trudno jednak uniknąć ciosów z różnych stron w tej samej chwili, więc nie czuł się przegranym w stu procentach.
- O Boże! – usłyszał krzyk, kobiety w drzwiach  i po chwili rozpoznał w niej własną matkę. Od lat nie widział jej bez makijażu i ułożonej fryzury, widać było, że nie chciała tracić czasu i jedyne co zrobiła, to przebrała się z piżamy. Po chwili zaniosła się płaczem i na wpół omdlewając i na wpół dalej lamentując, wtuliła się w swojego męża.
- Proszę poczekać na korytarzu. – rzuciła władczo pielęgniarka, odwracając się w stronę rodziny, prezentując ściągnięte w gniewie brwi, po czym sięgnęła po płyn dezynfekujący.
- Wyglądasz jak ziemniak. – usłyszał i automatycznie chciał się roześmiać, jednak już na początku poczuł bolesne ukłucie w klatce piersiowej. Zapewne uwaga musiała być niezwykle trafna, bo sam Wilkie czuł jak bardzo spuchła mu twarz. Odszukał wzrokiem swoją młodszą siostrę, której widoczna była jedynie głowa, którą udało jej się wcisnąć pomiędzy ręką ojca a framugą drzwi. Zapewne skłamała, że boi się zostać sama, więc rodzice nie mieli wyboru jak zabrać ją ze sobą.
Po owym komentarzu pielęgniarka straciła wszelką cierpliwość, zapewne zła za to, że sama musi zajmować się chłopakiem, więc bezceremonialnie wygoniła wszystkich za drzwi i odkleiła opatrunek ze skroni nastolatka.
- Chyba będziemy musieli to zaszyć. – syknęła sfrustrowana i ściągnęła jeszcze bardziej kruczoczarne brwi.







Ostatnio zmieniony przez Wilkie dnia Nie Wrz 07, 2014 11:53 am, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 25
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: How he does it, only heaven knows   Nie Sie 31, 2014 12:28 pm

Przymknę oko na rozciągnięcie forum, tylko proszę mi już tego nie robić. Karta mi się podoba, nie mam zastrzeżeń, choć zdziwił mnie trochę fragment w wyglądzie o tatuażach:
Cytat :
Po ukończeniu osiemnastu lat - zrobił sobie minimalistyczne tatuaże na obu dłoniach. Zwykłe, czarne paski.
Mowa jest o dłoniach, a na pierwszej grafice paski widnieją na przedramionach, choć nie chcę znowuż za bardzo się do tego doczepiać - w końcu na dłoniach też może mieć. Poprawisz/uściślisz to, proszę? Tylko to i dostajesz akceptację.


    Tymczasowo do poprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilkie

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 28/08/2014
Skąd : się biorą dzieci? // Birmingham

PisanieTemat: Re: How he does it, only heaven knows   Nie Sie 31, 2014 12:45 pm

Mój błąd i moje roztrzepanie, zdanie dopisałem na szybko, przypominając sobie, że powinienem napisać coś o tatuażach. W rzeczywistości znajdują się na ramionach i przedramionach, więc już poprawiłem, że znajdują się po prostu na rękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leighton
Ogrodnik
avatar

Liczba postów : 304
Join date : 23/02/2014
Age : 25
Skąd : Szwecja, Stockholm

PisanieTemat: Re: How he does it, only heaven knows   Nie Sie 31, 2014 12:57 pm

Dziękuję za poprawienie. A! I uzupełnij pola profilu, proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: How he does it, only heaven knows   

Powrót do góry Go down
 
How he does it, only heaven knows
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Heaven's Gates

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Postaci :: Akta postaci-
Skocz do: