IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 49 - IV piętro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:16 pm

Właśnie takie dźwięki od początku chciał usłyszeć. Donośne jęki wypełniły całe pomieszczenie, ale również dotarły do zakamarków umysłu Huntera, aby już całkiem rozbudzić jego zmysły do granic możliwości. Z każdą chwilą tej intymnej bliskości odczuwał coraz większą przyjemność, która kumulowała się w jego podbrzuszu. Vincent eksponował swą zmysłowość w każdym geście, wodząc na pokuszenie kochanka, który już dawno dał się skusić temu wspaniałemu ciału i wrednemu charakterowi. Reagował na każde drgnięcie gwiazdy kolejnym celnym pchnięciem, podczas którego drażnił główką penisa prostatę. Ich spełnienie było coraz bliżej. Długowłosy doszedł wreszcie, brudząc spermą Radley’a, ten zaś po kolejnym zaciśnięciu się jego mięśni doszedł w jego wnętrzu w prezerwatywę. Aż zmrużył oczy i jęknął przeciągle, czując falę gorąca, jaka rozlała się po całym jego ciele, wypełniając wszystkie żywe komórki. Nie zdążył jeszcze w pełni powrócić do realiów, a już czuł obcy język we wnętrzu swych ust. Pocałunek nie był długi, ale z całą pewnością nie brakowało mu intensywności.
- Na tyle dobrze, aby kiedyś to powtórzyć? - spytał śmiało, zaglądając w jego niebieskie oczęta, w których wciąż tliły się resztki pożądania. Grzecznie spełnił jego życzenie i wraz z drobną pomocą wysunął się z niego, wtedy też zdjął prezerwatywę i porzucił ją na podłodze tuż obok łóżka. Będzie musiał ogarnąć pościel po tej wspólnej nocy, ale jakoś niezbyt się tym przejmował. Jak na razie był nieco wyczerpany tymi całymi igraszkami, dlatego też opadł na łóżko obok Vincenta i przygarnął go do siebie ramieniem. Twarz w tulił w jego szyję, zaciągając się zapachem skóry - ten wydał mu się po seksie zdecydowanie intensywniejszy.
- Jestem w pełni zdrowy - odpowiedział spokojnie, palcami sunąc po bladej skórze, której wciąż nie miał dość. Dziwnym trafem przylgnął do jego ciała ponownie. Nie wypuści go stąd przecież w środku nocy. - Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko bliskości zaraz po seksie. To przecież nic wielkiego, skoro i tak spaliśmy ze sobą. I nie martw się, nie przywiążę się do ciebie, jeśli poleżysz obok mnie do rana.
Jakbym miał pozwolić ci wyjść – rzucił w myślach, a na jego ustach zagościł chytry uśmieszek. Sam teraz sięgnął po usta chłopaka, wpijając się w nie namiętnie. Do rana zostało im jeszcze parę godzin, więc powinni wykorzystać ten czas w pełni. Mają tyle możliwości. Zapewne Star nie zgodzi się na drugi numerek, zatem pozostają im drobne pieszczoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:17 pm

- Carpie diem, mój drogi Hunterze. Carpie diem – odpowiedział cichym pomrukiem na pytanie o następny raz, ujawniając przy tym swoją irytującą manierę nieodpowiadania wprost. Lubił wprowadzać zamęt w cudzych główkach, czerpiąc z tego niemal sadystyczną przyjemność. Zupełnie był w tym nieempatyczny. Ale, jak przystało na ozięblaka emocjonalnego, odrobinę zesztywniał pod wpływem czułostek Huntera, kiedy ten przygarnął go, ot tak, do siebie. Seks seksem, ale co się działo po stosunku, to zupełnie inna sprawa. Mimo to, postanowił nieco się poświęcić. Vincenta bardzo łatwo było przytłoczyć swoją osobą w ten sposób, a wtem nim pan czuły się zorientuje, jego maskotki już nie będzie. Odrobinę rozluźnił się na wieść o braku syfów w ciele kochanka, jednocześnie przysięgając sobie, że po dwóch tygodniach zrobi odpowiednie badania. Samemu nie musiał odpowiadać, wszak nie przejmowałby się jego zdrowiem, gdyby sam był chory, a przecież dwukrotnie zarazić się HIV'em – z tego co wiedział - nie da.
- Z każdym poderwanym numerkiem się tak przytulasz? - zakpił wyraźnie, bez cienia zazdrości. Nie czekając na jego odpowiedź, dodał. - W porządku, tylko nie przesadzaj.
Bez większego oporu dołączył swój język do namiętnego całusa, aż – niespodziewanie, bądź spodziewanie – wdrapał się na ciałko Huntera, siadając mu na biodrach. Vincent, jako seksoholik, miał niesamowite zdolności regeneracyjne i zwykł wykańczać kochanków, dopóty sam nie poczuł się w pełni zaspokojony. Nic dziwnego, że musiał jeść nader często! Wiedział, czego chciał – chciał tyłka Huntera, a bywał cholernie uparty. Teraz był o wiele bardziej zmotywowany, wszak odstąpił swój własny, więc czemu ten nie mógłby tego odwzajemnić? Przyległ do niego całą górą swojego ciała, żeby otrzeć się o niego namiętnie i przerwać pocałunek. Czuł każde drgnięcie mięśni. Zębami potraktował jego ucho; wpierw delikatnie, bardziej zaczepnie, a po chwili ponownie, żeby zadać mu umiarkowany ból.
- W każdym razie, masz na tyle dobrą kondycję, żeby zabawić się jeszcze raz? - Uniósł buźkę z jego szyi, bez większego zażenowania łapiąc intensywny kontakt wzrokowy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:19 pm

Ta zagadkowa odpowiedź nie mogła go usatysfakcjonować, zwłaszcza, że chciał wydobyć z niego pośrednią obietnicę kolejnego spotkania. Zapewne dane im będzie po wakacjach zobaczyć się w szkole na szkolnym korytarzu, jednak mało prawdopodobne jest to, aby pomiędzy zajęciami zechciało im się uprawiać seks. Chociaż Hunter nie miałby nic przeciwko silnemu uniesieniu w jakimś ustronnym miejscu w szkole, do którego nikt raczej nie zagląda. Ale szybko porzucił te myśli, ponieważ dostrzegał brak entuzjazmu na bliskość u długowłosego. Vincent od początku nie wydawał mu się typem pieszczocha, co zresztą pokazał podczas brutalniejszych pieszczot, mimo to Radley chciał go mieć jeszcze trochę przy sobie. Ciepło drugiego ciała potrafi być bardzo przyjemne, zwłaszcza po tak gwałtownych uniesieniach.
- Nie z każdym – odpowiedział bez chwili wahania, jak najbardziej szczerze. - Przytulam tylko te numerki, z którymi jeszcze chcę się zabawić w przyszłości.
Rzucił mu wyzywające spojrzenie i zainicjował pocałunek, który szybko został odwzajemniony. Star szybko znalazł się na nim, ale to absolutnie mu nie przeszkadzało. Zaraz przesunął dłońmi po bokach jego ciała, by w końcu zatrzymać je na biodrach. Ale to nie był koniec ich wędrówki, bo już po chwili znalazły się one na jędrnych pośladkach, a te zostały bezczelnie ściśnięte. Odgadł intencje Vincenta prawie natychmiast, kiedy tylko ten znalazł się na górze. Wciąż chciał dopaść tyłek nastolatka, lecz ten miał inne plany. I już wiedział, jak przekonać kochanka do kolejnego, równie owocnego, spotkania.
- O moją kondycję się nie martw – zaczął z chytrym uśmieszkiem, unosząc się na łokciach, aby zajrzeć w te niebieskie oczęta. - Lepiej pomyśl o swoim tyłku.
Po tych słowach zdjął mu gumkę z włosów, oddając im wolność. Mocno pociągnął go za nie, odchylając głowę, wtedy też swobodnie wgryzł się w jego szyję, znów znacząc ją śladami zębów. Chciał więcej i wiedział, że to otrzyma, ponieważ Star wciąż nie czuł się w pełni usatysfakcjonowany. Tak cholernie nienasycony – to chyba dzięki temu pozostawał niezwykle seksowny.
- Wiesz, muszę zachować parę atutów, aby cię skusić na następne spotkanie – wyjaśnił mu sytuację, po czym w ramach zadośćuczynienia podgryzł fragment bladej skóry na ramieniu. Z wielką satysfakcją przyglądał się wszystkim tym pamiątkom, jakie to pozostawił na zmysłowym ciele. Każdego kolejnego kochanka trafi szlag na ich widok.
Palcami bez ostrzeżenia zakradł się między pośladki, aby z początku tylko podrażnić wejście. Vincent był w pełni przygotowany, nawet chciał więcej, więc szkoda by było tego nie wykorzystać. Jego ciało jest wręcz stworzone do tego, aby oddał się Hunterowi. Właśnie dlatego chłopak wsunął w niego dwa palce, szybko przedstawiając mu swój własny scenariusz na spędzenie reszty tej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:21 pm

Uśmiechnął się rozbawiony na zapewnienia Huntera, mimo to nadal nie litując się nad nim i nie dając jednoznacznej odpowiedzi na jego pytanie; wolał zabawić się drugim językiem. Niemal od razu, kiedy ten zgrabnie z pieszczot boków i bioder przeszedł do dotykania pośladków, uniósł brewkę w wyniosłym geście, posyłając przy tym godne temu spojrzenie. Czuł, jak ponownie jednoznacznie i jakże uzależniające ciepło rozchodzi się po ciele, a pożądanie od razu odbiło się w oczach gwiazdy. Poczuł małe déjà vu, kiedy ponownie stanęli przed sytuacją, w której żaden nie chciał drugiemu ulec, a już tym bardziej ten wykorzystany. Nie raczył tego skomentować, wszak lepiej pokazać temu bezczelnemu jegomościowi gestami, gdzie i jak powinno być jego miejsce. Zacisnął palce na jego ramionach, kiedy poczuł szarpnięcie włosów i niemal od razu na chwilę mocno zmrużył oczy, wydając z siebie cichy stęk, który zaraz zmienił się w gardłowy, niski pomruk. Lubił być ciągnięty za włosy, nawet sam nie wiedział czemu! Ot co, preferował taki seks, że nie sposób było przywyknąć, a nawet czerpać przyjemność z takich gestów. Uniósł kącik ust na zęby, hojnie obdarowując go westchnięciem. Czuł delikatnie pulsowanie w miejscu ugryzienia, ale to i inne bóle ustępowały na rzecz powoli ogarniającej go żądzy.
- Bardzo ci zależy na naszym następnym spotkaniu, Hunter – mruknął nagle, póki co nie przywiązując wagi do tych wszystkich śladów. Pewnie przywiąże, jak stanie przed lustrem.
W pewnym momencie przyległ głową do dłoni, która trzymała jego włosy, żeby odrobinę zmniejszyć tępy ból. Teraz, kiedy siedział taki rozkraczony przed kochankiem, nie był zaskoczony krótkim (przyjemnym) masażem dziurki i wtargnięciem w nią. Przyjął to z cichym, niekontrolowanym jękiem, a wejście zacisnęło się na palcach nie z bólu, a rozkoszy, wszak czuł się tam nie tylko rozluźniony i naruszony, ale też wrażliwszy. Od razu powolnymi, zmysłowymi ruchami bioder zaczął siebie samego penetrować, zepsucie dając sobie przyjemność, jednocześnie naparł palcami na nadgarstek Huntera, zmuszając go tym samym do puszczenia włosów. Westchnął bezwstydnie w jego usta, całując je coraz mocniej, chociaż nadal płytko. Naparł obiema dłońmi na jego ramiona, zmuszając go do położenia się i samemu osunął się powoli w dół; palce Huntera siłą rzeczy wyślizgnęły się z niego, w dodatku nie mógł się on unieść przez unieruchamiającą dłoń. Ustami potraktował krótko jednego z twardych sutków, językiem drugiego i przez mostek zaczął powoli sunąc w dół, a kiedy tylko znalazł się na podbrzuszu, zostawił tam dużą, perfidną malinkę. Siłą rzeczy musiał puścić ramię kochanka, czym nie za bardzo się przejął. Przesunął palcami po wnętrzach jego ud i jednym, szybkim ruchem rozsunął je, jednak nie wszczął inwazji na dziurkę Huntera; pochylił się i potraktował językiem delikatną skórę wnętrza ud, po chwili zostawiając tam ślad zębów. Jedną dłonią nieśpiesznie zaczął masować łydkę bruneta, drugą jego prącie, zaś namiętne usta zajęły się dopieszczaniem nowego obszaru. Przeniósł się na drugą nogę, gdzie zrobił to, co na poprzedniej; dopieścił starannie skórę, sunąc powoli do góry, aż zahaczył zębami o kolano, gdzie zaczepnie pociągnął skórę zębami. Posłał Hunterowi przeciągłe spojrzenie, a usta mimowolnie wygiął w uwodzicielski uśmiech.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:22 pm

Tak jak Hunter podejrzewał, to pociągnięcie za włosy musiało wywołać zadowolenie u gwiazdy, która to lubuje się w bardziej intensywniejszych pieszczotach. Zwyczajny seks z pewnością by go nudziły, dlatego należało mu zapewnić gwałtowne, czasem nawet brutalne w swej gwałtowności doznania. Ale Vincent był na to gotowy, co pokazywał poprzez zachowanie, jakim co rusz prowokował kochanka do dalszych działań. W końcu wydobył z siebie słowa, a tych Radley nie mógł po prostu zignorować. Spojrzał w oczy koloru nieba, dostrzegając narastające w nich pragnienie. Ta noc nie skończy się spokojnie, gdy wciąż tli się w ich ciałach pożądanie.
- Nie tak bardzo, jak myślisz - rzucił w jego ponętne wargi, muskając je przy tym delikatnie. - Po prostu chciałbym jeszcze kiedyś się z tobą zabawić. Chyba wiesz, jak działasz na innych, panie Star.
Długowłosy od razu zareagował na wtargnięcie palców w jego wnętrze, które okazało się bardzo chętne, bo mięśnie momentalnie zacisnęły się na nich. I ten słodki jęk - ten z pewnością wyrwał się na przekór chłopakowi. Ale przyjemność pieszczenia tego zmysłowego ciała nie trwała długo, choćby dlatego, że Vincent wziął sprawy w swoje ręce i przejął inicjatywę. Zmusił Huntera do położenia się na plecach i zatrzymał go w tej pozycji. Kiedy już skończył z sutkami gorącymi ustami rozpoczął wędrówkę w dół ciała, by na końcu ścieżki oznaczyć fragment podbrzusza. Po drodze zabrał dłoń, którą dociskał kochanka do ciała, dzięki czemu Hunt mógł podnieść się na łokciach i obserwować dalsze poczynania gwiazdy. Niechętnie dał sobie rozchylić uda, lecz nie miał w tej kwestii zbyt wiele do powiedzenia. Z rozwartych warg wypadł mu cichy pomruk, kiedy to cała uwaga drugiego nastolatka skupiła się na udzie, a nie tyłku. A potem poczuł jego dłoń na swoim penisie, przez co lekko odgiął głowę do tyłu. Szybko się opamiętał i nabrał swojego uporu, aby tylko nie oddać mu tak łatwo swojego tyłka. Od razu poczuł na sobie spojrzenie i dostrzegł uśmiech. Poderwał się do siadu i wsunął palce w ciemne włosy, po czym zacisnął je na nich. Odciągnął go od swojego ciała i zmusił do podniesienia twarzy, dzięki czemu mógł wpić się w te chytre usteczka. Nie da mu się podejść.
- Jak już skończyłeś się bawić, lepiej się dla mnie wypnij.
Posłał mu wredny uśmieszek, na dobre zapominając o minimum kultury. Pocałunkiem zamknął mu usta, aby odwlec wszelki sprzeciw. Znów chce w niego wejść, by kolejny raz rozkoszować się smukłym ciałem. Już sobie wymarzył, że weźmie go od tyłu, tym razem wręcz brutalnie. Ale Vincent z pewnością pokrzyżuje mu plany własną koncepcją. Hunter mocno chwycił go za przedramiona i podciągnął do góry, przyciągając do siebie. Chwycił go w pasie i docisnął do siebie, całkowicie się nie powstrzymując. Napierał na jego wargi, językiem sunął po zębach i podniebieniu, a dłonie zacisnął na biodrach. Teraz kompletnie nie był pewien, czy chce go wziąć od tyłu. Cholernie stęskniłbym się za tymi ustami. Jednak decyzję już podjął i nie zamierza się wycofać.
Oderwał go od siebie i rzucił na łóżko na plecy. Szybko znalazł się na klęczkach i obrócił seksowne ciało, aby znalazło się na brzuchu. Ponownie dopadł biodra i uniósł je śmiało. Sięgnął do szuflady szafki nocnej, wydobywając z niej prezerwatywę. Z każdą chwilą coraz bardziej się nakręcał.
- W tej pozycji wyglądasz nieziemsko – mruknął niskim, zmysłowym głosem, chcąc go udobruchać za swoją gwałtowność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:23 pm

Jak cholernie to spłyciłeś, Hunter!”, pomyślał niezadowolony Vincent, słysząc wypowiedź swojego kochanka. Bynajmniej nie chodziło mu tutaj o jakieś romantyczne uczucia, których obecność nie przeszkadzałaby mu (u tego drugiego, oczywiście, panicz Star niekiedy wykazywał się zadziwiającą ułomnością emocjonalną), tym bardziej, że zobaczyłby to rozkoszne miotanie; po prostu takie postawienie sprawy uznał za nudne, wobec czego lekceważąco przewrócił oczami.
Oczywiście, nie był zadowolony z oderwania go od tych gorących ud, chociażby dlatego, że w planach miał zbadać językiem całą długość jego nóg, bo nie wiedząc czemu, sprawiało mu to nie małą przyjemność. Definitywnie na owe wypinanie już miał kilkanaście wulgaryzmów w odpowiedzi, ale jedyne co zdążył wydobyć z gardła, to zduszony odgłos. Przez krótką chwilę atakował jego wargi zębami, ewidentnie znęcając się nad nimi za karę. Jako, że i tak nie miał już nic do stracenia, przegryzł jego dolną wargę do krwi, zostawiając małą, ale bardzo upierdliwą rankę – niech lepiej Hunter nie pije lemoniady! Podczas tego procesu, musiał nieco zaprotestować oporem swojego ciała podczas tego marionetkowego traktowania, tutaj wbijając paznokcie, a tutaj jeszcze pogłębiając rankę na tych opuchniętych, czerwonych usteczkach. Och, nie byłby sobą, gdyby nie pokazał pazurków! I wtedy, zupełnie bezwładnie, padł na plecy. Nawet nie zdążył mrugnąć, a już leżał klatą na pościeli, z tyłkiem u góry. Zmarszczył brwi niezadowolony, nawet mrucząc ostrzegawczo. Na miłość diabła, czy ten facet nie mógł uprzejmie się wypiąć?!
- Wiem – odpowiedział krótko na komplement, najwidoczniej będąc taaak oburzoną gwiazdą, że aż nie mógł wysłuchać z rozkoszą tej diabelskiej pieśni. - Cholera, Hunter! Jak mi grzecznie nie ulegniesz, to bynajmniej nie przyłożę ręki do naszego ponownego spotkania!
Dobry szantaż nie był zły!
A żeby zademonstrować swoje niezadowolenie i urazę ostatecznie, odlepił dłoń Huntera od swojego ciała żeby, jakże dziecinnie i wylądował biodrami na łóżku, tym samym pozbawiając kochanka znakomitego obrazku pornograficznego. Obrócił się odrobinę na bok, korzystając z tego, że ten znajdował się wystarczająco blisko, żeby palce Vincenta mogły przesunąć się wzdłuż rowka i krótko naprzeć palcem na wejście i pomasować je. Jeszcze nie dokonywał inwazji, ale całym sobą pokazywał, że jest uparty w swoich zamierzeniach. Prawdziwy samobójca.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:25 pm

Widział niezadowolenie w jego oczach, jednak niewiele sobie z niego robił. Spodziewał się oporu, nawet go wyczekiwał, aby zobaczyć, na ile może sobie pozwolić. Jak na razie poczynał sobie nad wyraz śmiało, wręcz nie licząc się ze zdaniem kochanka, który wyrażał swoje zadowolenie przy każdej nadarzającej się okazji. Podczas pocałunku musiał zranić dolną wargę Huntera, następnie podrapał jeszcze nietknięty, chyba jakimś cudem, fragment skóry. Robił wszystko, aby to jego wizja tej nocy została spełniona, choć Radley już posunął się do przedmiotowego potraktowania jego zmysłowego ciała. Zwyczajnie zabrakło mu cierpliwości podczas tego bezsensownego sporu, ponieważ z góry wiedział, że i tak go wygra. Tak jak postanowił chwilę wcześniej: tej nocy nie pozwoli tknąć mu swojego tyłka i zrobi to dopiero podczas ich kolejnego spotkania. Dla nich obu było to świetnym rozwiązaniem, ponieważ dostaliby to, czego tak bardzo chcą. Ale Vincent miał kompletnie inne zdanie na ten temat, co też wyraził słowami.
- Sam zaproponujesz kolejne spotkanie z nadzieją, że może jednak zabierzesz się za ten świetny tyłek – odpowiedział mu z chytrym uśmieszkiem, klepiąc go w jędrny pośladek. - Przecież tak bardzo ci się podoba - dodał szeptem, gdy torsem przyległ ściśle do jego pleców. Szybko jednak odsunął się, zwiększając dystans od rozdrażnionej gwiazdy, choć dalej trzymał jego biodra.
Kiedy jego dłonie zostały odsunięte, a biodra długowłosego opadły, westchnął ciężko i spojrzał po nim z jawnym niezadowoleniem. Ten obrócił się swobodnie i sięgnął dłonią ku pośladkom Huntera. Jego palce tak łatwo znalazły się między nimi i znalazły wejście, które podrażniły. Wszystkie mięśnie nastolatka spięły się od tego nieoczekiwanego i przede wszystkim niepożądanego dotyku. Natychmiast złapał jego nadgarstek w mocnym uścisku i odsunął od siebie obcą dłoń. Wbił rozgniewane spojrzenie ciemnych oczu w twarz kochanka. Bez ostrzeżenia pochylił się nad jego torsem i boleśnie podgryzł jeden z sutków. W dłoń chwycił męskość niebieskookiego i ścisnął ją mocno, tylko nieco boleśnie, drugą zaś ścisnął pośladek, wręcz wbijając w niego palce.
- Naprawdę próbowałem po dobroci - syknął w jego stronę, prostując przy tym plecy.
Zręcznie otworzył opakowanie prezerwatywy, po czym założył gumkę na penisa. Szybko przewrócił Stara z boku na brzuch i ponownie chwycił go za biodra, które uniósł. Jedną dłonią naprowadził męskość na jego wejście, następnie jednym brutalnym pchnięciem wszedł w niego cały. Stale przytrzymywał jedno biodra, a wolną dłonią przesunął wzdłuż jego kręgosłupa aż do karku, by złapać go mocno i docisnąć twarz kochanka do materaca. Ale szybko się opamiętał i wsunął palce w te długie włosy, po czym pociągnął za nie. Ostra zabawa, tak jak obaj lubią. Właśnie dlatego prawie od razu poruszył się w nim, mocno rozpychając wnętrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:26 pm

Vincent nigdy nie był ufnym człowiekiem – mógł wejść do obcego domu, mógł pieprzyć się z nieznajomymi, a jednak nie potrafił zaufać w kwestii umów (i emocjonalności), chociażby w tej tyłkowej, dlatego chciał załatwić wszystko teraz, a nie naiwnie wyczekiwać kolejnego spotkania. Ba, w takiej sytuacji nie mógł nawet ignorować Huntera jak małego, bezwartościowego robaczka (bo tyłek), a był za dumny na PROSZENIE o spotkanie (a przecież tyłek...). Dla młodego Stara ta sytuacja była wielce frustrująca!
- A może po prostu masz taką nadzieję? - zapytał wrednie, ukazując całe swoje podirytowanie tą sytuacją. - Przecież wiesz, że mogę mieć k a ż d e g o, mój drogi Hunterze. Nawet ciebie. - Obrzydliwie pewny siebie skurczybyk! Ale kto gwieździe zabroni. Wiedział, że te słowa być może podziałają na kochanka jak płachta na byka, a bynajmniej zmuszą do złośliwości, ale najzwyczajniej w świecie nie mógł się powstrzymać.
Spiął wszystkie mięśnie, czując ten niespodziewany atak na biednego, niewinnego sutka, ba, potem zaatakowaną jego męskość, co skomentował sykiem i jeszcze wbili mu palce w pośladek! Napiął się cały, już ostrząc pazurki na skórze Huntera, gdzieś w okolicach ramienia, jeszcze tworząc podłużne ranki; na agresję reaguje agresją, pomijając etap obrony. Vincent był tym typem zwierza, który dbał bardziej o swoją zemstę i ból swojego wroga, niżeli o własne bezpieczeństwo. Zaraz jednak, bez żadnych „ale”, został przewrócony z powrotem na brzuch, a jego tyłek ponownie znalazł się na górze.
- Hunter, do cholery-! - Nawet nie dali mu dokończyć ataku słownego, bo poczuł bezceremonialne napieranie i rozpieranie, które wydarło z niego głośny, wręcz perwersyjny dźwięk, od którego niewątpliwie stawały włoski na karku. Szarpnął biodrami, jakby w pierwszej chwili chciał uciec, a palce dłoni wbił w łóżko w taki sposób, jakby wolał, żeby to właśnie Hunter był tą biedną pościelą, jakby chciał zmaltretować doszczętnie jego skórę i powstałe ranki. Ciało, przyzwyczajone do brutalniejszych zabaw, odpowiadało aprobatą na takie traktowanie. Nic nie mógł poradzić na to, że pociągnięcie za włosy spowodowało, że penis drgnął mu jednoznacznie, a pchnięcie, które niewątpliwie zadało mu ból, sprawiło że wygiął kręgosłup w łuk, tym samym wypinając się bardziej w kierunku Huntera. Dziurka mocno zacisnęła się na penisie przy wysuwaniu, jakby nie chciał go wypuszczać ze środka, a jednocześnie pozwolić na dalsze wtargnięcie. Zaraz, skupiając całą swoją siłę woli, uniósł się na łokciu i sięgnął do karku Huntera, zmuszając go do przylegnięcia do pleców gwiazdy. Ta nieznacznie zniżyła biodra, żeby pobudzonym penisem sięgnąć materaca i otrzeć się o niego, robiąc to bardzo powoli i zmysłowo, będąc aktorem nawet w łóżku. Nie wypuścił go przy tym, samemu nawet poruszając tyłkiem i dopieszczając ich obu. Zacisnął mięśnie na prąciu, jakby nie chciał jedynie samą erotyczną sceną, kiedy co rusz ocierał się członkiem o kołdrę, jakby sama gracja cholernego, wyuzdanego kota nie wystarczała, żeby doprowadzić Huntera na skraj pożądania. Drugą dłonią wbił paznokcie w dłoń, która trzymała go za włosy i wsunął jej palce sobie w usta, najpierw mało delikatnie traktując je zębami, a następnie sunąc koniuszkiem języka po wrażliwszych opuszkach palców.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:27 pm

W słowach Vincent dostrzegł, niestety, sporo prawdy, jednak ta zawarta została w prowokacji, przez co ta jeszcze bardziej uderzała swą racjonalnością. Tak, miał nadzieję na kolejne, równie owocne spotkanie. Tak, był świadom tego, że Stara otacza wiele chętnych tyłków, które tylko czekają na okazję, aby się dla niego wypiąć. Jednak liczył na to, że zdobycie niezbyt łatwego celu będzie dla gwiazdy warte zachodu. Hunter nie pozwala się do siebie dobrać byle komu, więc to poniekąd zaszczyt, że daje mu taką możliwość. W każdym razie, dopiero zobaczy, czy się przeliczył, na razie musiał działać, aby ponownie zaspokoić wygłodniałego kochanka, choć ten nie wyrażał zgody na dominację partnera.
Długowłosy zareagował od razu falą agresji, którą to chciał jawnie okazać niezadowolenie. Przesunął paznokciami po ramieniu Radley’a, pozostawiając na nim kolejne ślady – niezbyt głębokie, jednak znów pojawiła się krew. Zniżył się też do werbalizacji protestu, lecz nic to nie dało. Donośny jęk szybko zdradził, ile rozkoszy zaczął czerpać od samego początku tego brutalnego aktu, do jakiego został zmuszony. I choć nie mógł jeszcze pogodzić się z faktem, że jest do czegoś przymuszany, to ciało całkowicie zdradziło rozdrażniony umysł i poddało się pieszczotom w pełni. Plecy wygięły się w łyk, a biodra wyszły naprzeciw penisowi, na którym mięśnie zacisnęły się zachłannie. Hunter posłusznie przylgnął torsem do pleców Stara, wtedy też sięgnął ustami do jego karku, w który to wgryzł się ochoczo. Znów poczuł w ustach metaliczny posmak krwi, przez co jeszcze mocniej poruszył się w chętnym wnętrzu, które z premedytacją stawiało opór. Chyba tylko przez ten fakt przyjął obniżenie bioder, jednak wciąż przytrzymywał jedno, aby czasem nie stracić kontroli. W tak drobnej kwestii mógł ulec, zwłaszcza, że ciało, będące pod nim, tak zmysłowo poruszało się na łóżku. Za każdym razem, gdy penis ocierał się o materac, wejście instynktownie zaciskało się na męskości nastolatka, przez co wydobywał on z siebie ciche jęki.
Wypuścił jego włosy z uścisku i to nie z powodu wbijających się w jego dłoń paznokci, był raczej ciekaw dalszego rozwoju zdarzeń. Niebieskooki dobrowolnie wsunął obce palce do swych ust, z początku poddając je torturą przy pomocy zębów, jednak w mgnieniu oka spokorniał i delektował je muśnięciami języka. Hunter chwycił za krnąbrny narząd smaku, lecz puścił go, skupiając się na kolejnym gwałtownym pchnięciu. Chciał wniknąć jak najgłębiej w jego ciało. Ale pomysł ten nie dałby mu pełnej satysfakcji, przede wszystkim chciał rozpalić to grzeszne ciało do granic wytrzymałości. Uderzył główką penisa w dobrze już mu znany, wrażliwy punkt, dzięki czemu zmusił długowłosego do drżenia. Stale atakując prostatę, językiem przesunął po jego ramieniu, drażniąc ranę, którą na nim już wcześniej pozostawił. Palce wbił w nieszczęsne biodro, przytrzymując je jeszcze bardziej gorliwie. Nie da mu uciec przed mocnymi pchnięciami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:28 pm

Hunter dobrze myślał – Vincent był urodzonym myśliwym, musiał zdobyć to, co ma charakterek, nie nosi szpilek i tak szybko do łóżka mu nie wskoczy. Inna sprawa była z szybkimi numerkami, preferowanymi tylko wtedy, kiedy spodnie staną się za ciasne za sprawą najbardziej przeciętnych, nagich ciał. Do tego dopuścić nie mógł! Nie miał zamiaru informować kochanka o punkcie pierwszym. Chciał tego bezczelnego typa pozbawić pewności siebie, zobaczyć, jak zachowa się na niestałym gruncie, chociaż wątpił, żeby z niego była łatwa sztuka.
Nawet nie miał jak zdradzić, że kark to było czułe miejsce, wszak cały czas musiał skomleć, stękać czy mruczeć, chociaż przez ciało przeszedł go porządny dreszcz, który doprowadził do kolejnego wygięcia się z łuk. Wbrew pozorom, Vincent z uległości czerpał taką samą przyjemność, jak z bycia aktywem; blokadą tego pierwszego był fakt, że miał za duże ego, dawanie tyłka traktował jak coś taniego, niegodnego, ba! Bywały dni, kiedy był wręcz homofobiczny pod tym względem. Teraz nie miał czasu myśleć o swojej dumie słysząc, że i Hunter wedle życzenia gwiazdy poniekąd ją porzucił, wobec czego sam nie powstrzymywał reakcji swoich ciała. W odczuciu rozpieszczonego Vincenta, materiał, o który tak ochoczo ocierał się swoim – już nabrzmiałym – penisem, był dość szorstki, ale przez to dogadzanie sobie było intensywne. Co rusz wychodził naprzeciw brutalnym, celnym pchnięciom, a w połączeniu z masturbacją efekt był tak dobry, że Star miał ochotę przewracać oczami. W pewnym momencie palce Huntera sprawiły, że miał dość ograniczone pole egoistycznego zadowalania się, ale nie sposób było narzekać, wszak już czuł kumulujące się, jednoznacznie napięcie w dolnych partiach. W pewnym momencie nawet rozsunął uda, z własnej, nieprzymuszonej woli, chcąc czuć jak najwięcej, jak najintensywniej. Miał ochotę pokazać ciału Huntera swoją przyjemność, najchętniej w postaci ugryzień i kolejnych pociągnięć paznokciami, ale niestety, przez pozycję mógł zaatakować jedynie kark palcami, gdzie na pewno zostawił kolejną pamiątkę z ich spotkania. Być może wbił szpony za głęboko w skórę kochanka, ale najzwyczajniej w świecie nie mógł się powstrzymać, już czując zbliżający się orgazm. Spiął wszystkie mięśnie, wbił palce drugiej dłoni w biedną pościel, której odpłacił za wysiłek pobrudzeniem jej, jak i siebie. Było mu cholernie gorąco, czuł pot własny i Huntera, co wcale a wcale mu nie przeszkadzało; jako zawodowy seksoholik nie miał nic do brudnego seksu. Odzyskując władzę w mięśniach, chwycił bruneta za włosy i posłał mu długi, pożądliwy, namiętny pocałunek. Był w tej rozkosznej, seksownej mgiełce, kiedy jeszcze mało co do niego docierało, więc bez skąpstwa przekazał swoje zadowolenie, a nawet pochwałę. Gdyby Vincent nie byłby Vincentem Christopherem Starem, a z czym idzie nie zostałby właścicielem zwodniczej maniery, można byłoby to odebrać jako obietnicę kolejnego spotkania.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:29 pm

Ciało całkowicie uległo brutalności, właściwie poddało się ono bez walki. O wiele trudniej było zwyciężyć umysł, który jeszcze przez chwilę pamiętał o urażonej dumie. Na całe szczęście Vincent nie rozpamiętywał zbyt długo swych strat moralnych, wręcz przeciwnie – szybko o nich zapomniał i skupił się na przyjemności. Jego zdolność do błyskawicznej adaptacji była niespotykana, ale w tym przypadku była całkiem logiczna. Wcześniej rozciągnięte wnętrze nie stawiało wielkiego oporu i nawet, jeśli mięśnie zaciskały się na penisie Huntera, to było to spowodowane przyjemnymi doznaniami, a tych gwiazda pragnęła jak najwięcej. Obaj zanurzyli się w fizycznej rozkoszy bez jakiegokolwiek wahania. Star wydobywał z siebie odgłosy rozkoszy, wcale nie zważając na ich donośność, również poruszał ciałem, choć szybko jego ruchy zostały ograniczone przez mocny uścisk dłoni na biodrze. Ale Vincent nie pozostawał bierny, choć w tej pozycji był mocno ograniczony. Wbił paznokcie w kark Huntera, co okazało się być sygnałem dla zbliżającego się spełnienia. Długowłosy doszedł na łóżko, zaś jego kochanek potrzebował jeszcze trzech mocnych pchnięć, aby samemu dojść w prezerwatywę, gdy jeszcze znajdował się we wnętrzu chłopaka. Gorąco rozlało się po jego ciele, lecz jeszcze przez chwilę najbardziej kumulowało się w podbrzuszu. Jednak jeszcze nie puścił jego biodra, również nie opadł bezczynnie na zmysłowe ciało. Najpierw musiał uporać się z gorącym pocałunkiem, który nastąpił po tym, jak gwiazda chwyciła go za włosy i przyciągnęła go do swojej twarzy. Wychodzi na to, że zawsze musi mieć to, czego chce. Przynajmniej Star nie udawał urażonej księżniczki. Radley odwzajemnił pocałunek zachłannie, narzucając kochankowi swój język, którym trącił obcy narząd smaku. Zaraz po tej drobnej pieszczocie przerwał pocałunek.
Zabrał dłoń, którą jeszcze przetrzymywał ciało nad łóżkiem, aby wreszcie mogło one swobodnie opaść na materac. Wtedy też wysunął się z niego i zdjął prezerwatywę, którą zaraz zawiązał i odrzucił na bok. Sam nie zwlekał z odpoczynkiem, w końcu opadł na spocone ciało, klejąc się do niego bez namysłu. W głowie miał przyjemną pustkę, a ciało było umęczone w przyjemny sposób. Z prawie niewidocznym uśmiechem skrytym w kącikach ust objął go w talii, po czym złożył pocałunek na jego ramieniu. Teraz był przekonany o tym, że jego wizja kolejnego spotkania zostanie spełniona. Choć nie spełnił wszystkich zachcianek Vincenta, w tym i jego najgorętszego żądania, to jednak doskonale o niego zadbał. Z pewnością nie każdy potrafi wydobyć z niego tak głośne jęki. Nic dziwnego, że skrycie czuł dumę, w końcu ujarzmił tak wygłodniałego osobnika.
- Musisz się zgodzić na kolejny raz - wyszeptał wprost do jego ucha, następnie odsunął się od niego, by językiem podrażnić ślad po ugryzieniu na karku. Kiedy spojrzał na wszystkie pamiątki swojej obecności, znów wypełniła go satysfakcja. Na taki właśnie seks już od dawna miał ochotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:33 pm

Nie przeszkadzała mu bliskość Huntera po seksie, bo ta póki co była umiarkowana. Wolał zająć się czymś bardziej pożytecznym, jak uregulowanie oddechu i odzyskanie przynajmniej trochę energii. Przymknął oczy, biernie przyjmując grzejnik w postaci ciała kochanka. Czuł się przyjemnie rozleniwiony. Wiedział, że ból po takim brutalnym, namiętnym stosunku przyjdzie dopiero później, w szczególności w dolnych partiach ciała, ale nie dbał o to. Uśmiechnął się półgębkiem, słysząc tę prośbę. Lubił być adorowany, to nie było poddawane żadnym wątpliwościom, a takie naleganie na kolejne spotkanie w zupełności wystarczyło w dopieszczeniu ego. Potraktował Huntera szczytem starowskiej, niewymuszonej czułości po seksie; wsunął dłoń w jego włosy, krótko dopieszczając skórę głowy.
- Jeśli jesteś na tyle honorowy, żeby spełnić swoją obietnicę, to mógłbym się zgodzić na kolejny raz – odparł całkiem przyjemnym tonem, sunąc palcami po jego krótkich włosach. Sam zaczynał być podirytowany swoimi długimi włosiskami, bo te bywały cholernym grzejnikiem, jak w tej sytuacji. A z drugiej strony uważał je za ładne na ścięcie.
Pozwolił sobie na poleżenie jeszcze krótką chwilę, nabierając głębsze wdechy, nim nie uniósł się na łokciach i bezceremonialnie zrzucił z siebie Huntera, który wylądował na łóżku, tuż obok niego. Zaczynał odczuwać ból przez powierzchowne ranki, ale nie śmiał narzekać. Ujął dłonią szczękę bruneta, nieznacznie przyciągając jego twarz do siebie.
- Byłeś całkiem seksowny – wymruczał, jednocześnie sięgając do jego ust i złożył na nich mocny, ale płytki pocałunek. Wtedy też sięgnął do ranek znajdujących się na jego ciele i podrażnił je nieprzyjemnie paznokciem. - Twoje ciało wygląda, jakby stoczyło bój z jakimś zwierzem. Twoi kochankowie będą tacy zazdrrrrośni.
Oczywiście, słowa były wypełnione jedynie prowokacją i złośliwością, nie jakąś zaborczością, która nierzadko zdarzała mu się po (bardzo) dobrym seksie. Również Vincenta przepełniała duma i satysfakcja, kiedy patrzył na ślady, które z pewnością będą kłopotliwe nawet w normalnych czynnościach, jak na przykład w kąpieli. Czy Hunter nie wróci do ich owocnej nocy, albo przynajmniej do osoby Stara, kiedy będzie czuł pieczenie? Takie coś bardzo odpowiadało temu drugiemu. Parsknął pod nosem rozbawiony, jednocześnie – jakże nieczule – wstając powoli, ostrożnie z łóżka. Cenił sobie to, że mimo rozlewu krwi, nadal robili to w prezerwatywie, bo obcego nasienia w środku siebie chyba by nie zniósł. Oczywiście, nierzadko tak kończył z chłopakiem, ale to był jego chłopak, całkowicie inna bajka!
Poszukał wzrokiem swoich ubrań.
- Swoją drogą, kłamałem – wypalił nagle. - Nie mogę mieć każdego. Miesiąc temu dostałem porządnego kosza – I w tym momencie znalazł swoją bieliznę, którą od razu założył na tyłek. Oczywiście, przy tym bezczelnie wypiął się w kierunku Huntera, nie mogąc się powstrzymać od takiego drobnego kuszenia, mimo że stanowczo czuł się najedzony. Powyższe słowa wypowiedział tak lekko, jakby mówił o zeszłorocznym śniegu! I tak w istocie było. No pewnie, że bolało. Nawet nie potrafił się przyzwyczaić do lądowania w obcych rękach! Ale sprawnie się zregenerował, co zaprezentował chociażby dzisiejszej nocy.
- No cóż, jego strata, co nie? - uśmiechnął się czarująco, zakładając spodnie na tyłek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:34 pm


Od razu zauważył ten cień uśmiechu wstępujący na usta długowłosego, który niewątpliwie spowodowany był jego słowami. Zawierały one w sobie niemałe pochlebstwo dla łasego na komplementy Vincenta. W podzięce otrzymał masaż skóry głowy, stanowczo za krótki, jednak zdążył wydobyć on gardłowy pomruk zadowolenia z jego ust. Rzadko kiedy pozwalał sobie na takie odgłosy, co wcale nie wynikało z jakiegoś tam zawstydzenia, zwyczajnie uznawał je za mało męskie. Aczkolwiek lubił zmuszać innych przedstawicieli płci męskiej do wydawania z siebie dźwięków rozkoszy. Doprowadzenie Stara do krzyku sprawiło mu ogromną satysfakcję, czego zresztą nie ukrywał, ponieważ od początku miał zamiar zmusić go do donośnych jęków. I zrealizował swój cel. Zawsze dostaje to, czego chce.
- Nie złożyłem żadnej obietnicy - odparł z chytrym uśmieszkiem, rzucając mu uważne spojrzenie, aby czasem nie przegapić jego reakcji. - Ale możesz być pewien, że podczas kolejnego spotkania będę bliższy ulegnięcia ci.
Drażnił go z jawną premedytacją, nie mogąc się powstrzymać od podrażnienia gwiazdy. Zabawnie było oglądać te jego oblicza, które nie są powszechnie znane. Właściwie, Hunter dopiero poznawał Stara, ponieważ jedynie o nim słyszał, tak naprawdę nie śledził losów jego kariery, po prostu czasem mijał go na szkolnym korytarzu. Jednak zakończył myśleć o zbytecznych rzeczach, gdy przyszło mu ponownie poczuć na swych ustach kuszące wargi nastolatka. Podczas pieszczoty zmuszony został do syknięcia, ponieważ Vincent zechciał podrażnić jedną z ran, którą sam zadał. Lecz Radley niezbyt przejmował się pamiątkami upojnej nocy na swym ciele, zwłaszcza, że jego kochanek wcale nie prezentował się lepiej.
- Bardziej współczuję twoim kochankom - odparł śmiało, palcami sunąc po jego ramieniu, gdzie odnalazł ślad po ugryzieniu. - Jeszcze pomyślą, że zaliczyłeś jakąś szaloną orgię z kilkoma facetami na raz. Nawet bliskie to prawdy, tylko ilość partnerów się nie zgadza.
Ponownie tej nocy złapał go za włosy, po czym brutalnie zmiażdżył jego usta swoim. Bezczelnie wkradł się językiem do wnętrza jego ust i trącił jego narząd smaku, kompletnie nie licząc się z tym, że ich zabawa dobiegła końca. Leniwie wypuścił długie kosmyki z uścisku i pozwolił mu uciec z łóżka. Uważnie zlustrował jego ciało, po czym wysłuchał wyznania, jakiego się nie spodziewał. Chyba tam kogoś miał, ale po jego nietkniętym ciele łatwo można było dojść do wniosku, że przez jakiś czas nie złapał nikogo w swe sidła. To potwierdzało jego słowa o tym, że zerwał z wcześniejszym partnerem. Ale to nie było istotne, przynajmniej nie dla właściciela tego pokoju. Hunter przyglądał się temu, jak długowłosy zakłada bieliznę. To prowokacyjne wypięcie się rozbawiło go, co ukazał w swym chytrym uśmieszku, który zagościł w kącikach jego ust. Jednak ubranie na siebie spodni nie było już tak pasjonujące, nawet jeśli dokonywała tej czynności gwiazda.
- Jego strata to mój zysk - rzekł dość swobodnie, nieco poważniejąc. Poderwał się do siadu i chwycił Vincenta za przedramię, po czym pociągnął go na łóżko. W jednej chwili zasiadł na jego biodrach okrakiem i bez ostrzeżenia wpił się w jego usta, dłońmi przesuwając leniwi po jego torsie. Już wcześniej wspomniał, że nie wypuści go tak szybko z pokoju. Wszystkie jego żądze zostały zaspokojone, ale zawsze może chcieć odrobinę więcej.
- Rozumiem, że chcesz już wyjść - rzucił w jego stronę, rzucając mu przy tym uważne spojrzenie ciemnych oczu. Niezbyt podobała mu się ta wizja, ale nie narzuci mu swojej woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:39 pm

- Hunter, skarbie – mruknął całkiem spokojnie, mimo że nieznacznie się zirytował. - Kochanie ty moje. Dobrze wiesz, że decyzja spędzenia owocnego czasu z tobą należy do mnie, więc bądź grzecznym chłopcem i okaż trochę pokory. - Posłał mu wyniosłe spojrzenie, które doprowadzało rozmówcę do szewskiej pasji, zaś obserwatorzy wzdychali z rozmarzeniem, wszak każdy gest Vincenta miało w sobie grama – niekiedy bardzo specyficznego – uwodzicielstwa, jakby każdy ruch był ćwiczony przed lustrem. I kto wie, jaka była prawda, przecież uwielbiał własne odbicie w lustrze.
Słysząc jego kolejne słowa, mimowolnie przesunął spojrzeniem po swoim ciele. Był pewien swojej teorii, że dużo osób, które jeszcze nie przywykło do trybu życia tego skandalisty, ukazanie chociażby skrawka ciała z tymi śladami przyprawi ich o niezdrowe rumieńce. Anglicy słynęli ze swojej powściągliwości i dyplomacji, i o ile Vincent bardzo lubił tutejszą porcelanę, herbatę i smętną pogodę, o tyle całym sercem był Amerykaninem - krzykliwy, bezczelny i głośny na ile się dało (zachowując przy tym szczyptę wrodzonej elegancji) i naprawdę nie miałby nic przeciwko paradowaniu ze śladami, gdyby nie był zawodowym uwodzicielem i nie odstraszyłoby to potencjalne ofiary. Na krótką chwilę pojawił się grymas na jego twarzy na myśl, ile zajmie mu przynajmniej częściowe maskowanie tej rozkosznej inwazji. Niepotrzebne myśli zostały starte mocnym, bardzo hunterowym pocałunkiem, któremu bynajmniej nie pozostał uległy i dopiero wtedy pozwolił sobie parsknąć pobłażliwie i z pewną – całkiem subtelną – pogardą.
- Moim kochankom nic do tego co robię, z kim, kiedy i gdzie, nieprawdaż, Hunterze? - uniósł jednoznacznie brewkę, jawnie sugerując, że to oziębłe podejście dotyczy również i jego. Zdanie było jakże prawdziwe, ale nie wypowiedziałby go, gdyby nie mała konkurencja w zmazywaniu pewności siebie tego drugiego. Nie było mu głupio, a skąd, paleta emocji Vincenta wbrew pozorom była ograniczona.
Nawet nie wiedział, czemu napomniał o swoim ex, bo chociaż już dawno przeszła mu ochota na puszczanie takich wiązanek słownych, to cała sytuacja irytowała jego ego. Powstrzymując od zarzucenia sobie dziesięciu wdechów na uspokojenie, jak radził jego psycholog nr 2, już, już sięgał po swoją koszulę, kiedy ponownie został powalony na łóżko. Włosy skutecznie zakryły mu jakikolwiek widok, ale usta świetnie odczuły te drugie, dlatego – chociaż z mniejszym zaangażowaniem – oddał i ten pocałunek. Spokojnie zgarnął włosy z twarzy, a następną chwilę poświęcił na przyglądanie się twarzy Huntera.
- A co mnie tutaj jeszcze trzyma? - zapytał lekko, śmiało kładąc dłonie na jego biodrach. - Bo jeszcze pomyślę, że zaczynasz się do mnie przywiązywać, Hunterze. - Ostatnie zdanie wypowiedział iście aksamitnym głosem, którego efekt nieznacznie zepsuł bezczelnie uniesionymi kącikami ust.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:39 pm

- Pokora jest mi obca – mruknął pod nosem, nie chcąc wchodzić z nim w dalszą dyskusję, choćby dlatego, że w rozumowaniu Vincenta było sporo słuszności. Nawet nie skomentował tych pieszczotliwych określeń, jednak swoje drobne niezadowolenie ukazał poprzez zmarszczenie brwi. Wolał skupić się na przyjemniejszych aspektach, dlatego zajrzał w niebieskie tęczówki kochanka, gdy ten posłał mu dumne spojrzenie. A potem przyglądał się jego twarzy, by zaraz odnaleźć na niej grymas, który świadczył o tym, że Star zdał sobie wreszcie sprawę z tego, że pamiątki po upojnej nocy na jego ciele nie wszystkich zachęcą do adorowania jego osoby. Biedak, będzie zmuszony nieco się wstrzymać nim ruszy na łowy. Niech chociaż da zniknąć malinkom z tej długiej szyi, ponieważ to one są najbardziej widoczne. Pod kołnierzem ich nie ukryje, więc do okrycia ich pozostaje mu jedynie szalik czy jakaś apaszka. Chociaż w dzisiejszych czasach można znaleźć kosmetyki doskonale matujące podobne ślady.
- Prawda - odpowiedział na jego pytanie z lekkim rozbawieniem, doskonale wiedząc, że jego zdanie i tak nie zmieni poglądu długowłosego na tę sprawę. Obaj nie będą się ograniczać, w końcu są wolnymi ludźmi i mogą robić to, co im się żywnie podoba. Sam Hunter nigdy nie był w żadnym związku, zawsze zwracał uwagę jedynie na fizyczne aspekty intymnych relacji. Bajeczki o miłości są mu kompletnie obce. Czy to smutne, że nigdy nie był zakochany? Dla niego to żadna strata. Przecież i tak w końcowym rozrachunku okazuje się, że zawsze chodzi o seks.
Jeden pocałunek na pożegnanie wydawał się tak niewystarczający. Obaj byli w pełni zaspokojenie, więc oczywistym było, że Star opuści akademik. Czyli nie wypoczną razem w łóżku do samego rana. Na ustach Oscara zagościł kpiący uśmieszek, kiedy z ust Vincenta wypadły kolejne słowa. Radley musiał przyznać, że nastolatek miał całkiem niezłą wyobraźnię, skoro do jego głowy wpadło tak absurdalne przypuszczenie. Ale Star żartował, więc nie należało się tym martwić. Wyprostował plecy i leniwie otarł się nagimi pośladkami o zakryte materiałem spodnie krocze.
- Chyba nie jestem na tyle interesujący, aby cię tu zatrzymać.
Podniósł się w jego bioder, dając mu już spokój. Sam złapał za bokserki, które znalazł przy łóżku i naciągnął je na tyłek, nawet nie wstając. Po chwili leżał na materacu z przymrużonymi oczyma i dłońmi założonymi za głowę. Czuł się spełniony, więc o więcej już się nie dopraszał.
- Jak będziesz wychodził, pamiętaj, że klucz masz w drzwiach – wyrzucił z siebie niedbale, zerkając przy tym kątem oka na gwiazdę. Miał nadzieję, że go nie uraził. Skoro i tak go nie zatrzyma, to niech ucieka póki może.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:46 pm

Vincent, odkąd pozwalał sobie na taką rozpustę, stał się nieoficjalnym mistrzem w kryciu konsekwencji zabaw, niekoniecznie łóżkowych. W końcu, jako persona nie mógł pozwolić sobie na afiszowanie z takimi intymnymi śladami, bo chociaż był skandalistą, to nie mógł sobie pozwolić na utratę – nie tylko - fanów, którzy – w niepojęty, niekiedy bardzo dziwny – sposób starali się o jego względy (co również było dla niego niepojęte, bo o ile wiedział, że większość trzepie sobie do jego zdjęcia, to o tyle nigdy – mimo dwóch związków – nie mógł zrozumieć, jakim cudem ktoś stara się go zatrzymać w sposób romantyczny i czy ta osoba na pewno jest zdrowa psychicznie).
Kiedy Hunter otarł się pośladki o jego krocze w tak rozkoszny sposób, dłonie Gwiazdy mimowolnie wysunęły się, coby spotkać się z bioderkami nieprzyjemnie potraktowanego kochanka. Ten już zdążył zwiać, co skomentował dziecinnym dzióbkiem z ust. Samemu nie dopraszał się o więcej, w końcu już czuł się zaspokojony i nawet nie wiedział, czy miał siłę na dalszą potyczkę. Jak był na dole to bardziej się męczył, niż będąc na górze. Postanowił, że swoją zapłatę odbierze w ich następnym spotkaniu, które na pewno się odbędzie. Sadystycznie pozostawiając Huntera w sferze „nie jestem interesujący”, bez pardonu ponownie uniósł tyłek, tym razem zakładając sprawnie górną odzież. Rozejrzał się jeszcze raz.
- Jeśli przy ewentualnym – spojrzał na Huntera, naciskając na ostatnie słowo. - Ewentualnym spotkaniu będzie tak przyjemnie, to zastanowię się, czy nie wziąć cię na randkę – uśmiechnął się czarująco, przy okazji puszczając oczko. Master w dawaniu sprzecznych sygnałów.
Sięgnął po gumkę do włosów i zgarnął nią włosy, związując je. Dzięki temu ślady były wręcz wyeksponowane, ale na litość Diabła, kto będzie chodził o tej godzinie po szkole. Ledwo co zaczęło się robić widno na dworze. Może ktoś, kto również postanowił się zabawić, albo ciekawscy sąsiedzi Huntera?, pomyślał złośliwy głosik w głowie, który dzielnie zignorował. Sprawdził jeszcze, czy ma telefon i portfel i ruszył do drzwi.
Zniknął za nimi, w swoim stylu – nie żegnając się i nie oglądając za siebie.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   

Powrót do góry Go down
 
49 - IV piętro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: