IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 49 - IV piętro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Nie Paź 12, 2014 1:11 am

Rzeczywiście, Amir nie miał z nim żadnych szans, ponieważ przez swoją upartą chorobę nie mógł po prostu ćwiczyć. Ale czy go to obchodziło, że dostanie po mordzie? Nie, skoro nadal szczekał niczym te wszystkie szczury zwane potocznie psami.
Jego chłodne spojrzenie z tym paskudnym uśmiechem na długo zostanie w głowie Amira. Jednakże teraz znowu został przygwożdżony do ściany z tą różnicą, że teraz bezczelnie został złapany za piórkowate włosy i pociągnięty i najprawdopodobniej Hunter nie szczędził przy tym jakichkolwiek sił. Głowę sam automatycznie odchylił do tyłu, aby go mniej bolało, jednak nie zrobiło to zbyt wielkiej różnicy. Na pewno syknął pod nosem.
- Widać nie stać Cię na nic lepszego, skoro wyjeżdżasz tekstem o matce - syknął trochę z bólu, ale zdecydowanie więcej było tam samego jadu w stosunku do Oscara.
Oczywiście, że szarpnął się parę razy, nawet próbował odepchnął od siebie Radleya, jednak nie używał zbyt dużej siły do tego, aby nie wyrwać sobie połowę włosów oraz nie chciał mieć przejebaną pierwszą noc tutaj. W ogóle dobre pytanie, czy on tej nocy zaśnie, tak samo jak z pozostałymi. Po raz kolejny został puszczony, a on przeczesał swoje niesforne kłaki. Tyle grzesznych słów przychodziło mu teraz do głowy... Trudno było się zdecydować, jakie wypowiedzieć najpierw, ale ostatecznie dobrał odpowiednią ich gamę.
- Pierdolić co najwyżej możesz ścianę. Sam się do mnie przyjebałeś, więc teraz nie pierdziel mi, że mam być kuźwa grzeczny, jasne? Uważasz siebie za nie wiadomo kogo, a jestem pewien jakbyś miał okazję stanąć twarzą twarz z kimś silniejszym od siebie, poległbyś od razu. Wkurwiając jesteś i tyle - warknął w jego stronę, po czym poległ na łóżku. Czy się wkurzy? Oj, na pewno. Czy go to obchodzi? Nie bardzo, a nawet jeśli, to jakoś nie zwracał na to szczególnej uwagi. Teraz był w stresie, a stres powodował bolący uścisk w jego klatce piersiowej, który promieniował wzdłuż rąk i szyi. Gdyby był odrobinę rozsądniejszy, mógł przemilczeć właśnie tą kwestię, ale upartość i mściwość mówiło zupełnie co innego.
- Ta, jasne. I tak nie będę miał już życia, więc co to za różnica? Żadna, nie? - pytał z wyczuwalnym irytująco oziębłym głosem, siedząc na tym łóżku, jakby właśnie dowiedział się o śmierci jakiejkolwiek mu bliskiej osoby.
Powrót do góry Go down
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Nie Paź 12, 2014 10:10 pm


Ta pierwsza wypowiedź niezbyt go ruszała, choćby dlatego, że nie była aż tak wielkim atakiem na jego osobę, aby nie móc jej zignorować. Puścił go, dał mu szanse na spokojne spędzenie tej nocy, pierwszej w akademiku. Zawsze mógł chwycić mocno za jego potylicę i wbić mu twarz w ścianę, przy okazji łamiąc nos, jednak humor zdążył mu się nieco poprawić, więc darował sobie dalszą agresję. Ale miał do czynienia z pyskatym gówniarzem, który nie znał swojego miejsca i na dodatek wykazywał się rażącym brakiem inteligencji. Najciekawsze jednak było to, że knypek nie posiada instynktu samozachowawczego. Zamiast zacisnąć zęby i jakoś przeboleć wszelkie zniewagi, postanowił rzucać się do zdecydowanie silniejszego współlokatora. Pieprzony samobójca.
- Problem polega na tym… - zaczął spokojnie, przechylając się do przodu, aby znaleźć się twarzą tuż nad twarzą chłopaka. – Że nie ma nikogo silniejszego ode mnie – dokończył tuż przy jego wargach, kierując przy tym baczne spojrzenie na oczy chłopaka. Było w nim coś całkiem interesującego i nawet ta jego pyskatość była w pewnym aspekcie pociągająca. Ciekawe, czy dalej starałby się być kąśliwy, gdyby Hunter rżnął go od tyłu? Tego typu myśli odwodziły Radley’a od wybuchu gniewem. Poniekąd sam źle zaczął tę znajomość, mimo to zamierzał kontynuować niezdrową taktykę, jaką obrał. Będzie narzucał smarkaczowi swoją wolę, dopóki go nie złamie. Oczywiście, drażnienie go będzie traktował jako jedną z tych zajmujących zabaw, co to mają za zadanie zabić nudę. Codzienność w akademiku z takim dzieciakiem – istne marzenie!
Usiadł na łóżku, uciekając od bliskości. Hunter opadł obok niego i chwycił go za podbródek, następnie naparł palcami na jego policzki z podłym uśmieszkiem i roziskrzonym spojrzeniem. Doskonale już wiedział, gdzie te jadowite usteczka powinny się znaleźć. Skoro młody chce mielić jęzorem, to może go przecież wykorzystać i do innej czynności. Zaraz powstał na równe nogi i stanął przed nimi, aby spojrzeć na niego z góry. Niespodziewanie zdobył nową zabaweczkę.
- Daję ci miesiąc na opuszczenie pokoju bez konsekwencji – rzucił w jego stronę, po czym przeszedł do swojego biurka, z którego wyjął puszkę piwa. Otworzył ją i upił kilka solidnych łyków, w międzyczasie siadając na swoim łóżku. – Na razie możesz się rozpakowywać. Popatrzę, jak sobie radzisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Pon Paź 13, 2014 1:12 am

Odsunął się nieznacznie, czują oddech mężczyzny na swojej twarzy, a tym bardziej, kiedy jego usta były stosunkowo blisko ust Amira. Zdecydowanie za dużo sobie pozwalał, jednak tę kwestię wolał już przemilczeć. I tak już ma stosunkowo dużo z nim problemu, a to i tak dopiero początek. Raczej wątpi, że będzie taki przez cały czas; gdyby tak było, Amir byłby w siódmym niebie. Ale to tylko złudna nadzieja.
- Tutaj w szkole? Całkiem możliwe. A ogólnie nie chce mi się wierzyć, że nastolatek mógłby być silniejszy od zawodowego seryjnego mordercy. Sorry stary, mimo wszystko przeceniasz siebie - skomentował już spokojniej niż wcześniej, acz dalej dało się wyczuć ten zgromadzony jad w jego niewyparzonej gębie. A najbardziej był zły na rodziców. Bo przecież trzeba całą winę na nich zwalić, nie?
Mimo wszystko chłopak ma silną psychikę jak na mężczyznę, a i jest niesamowicie uparty. Ktoś taki z pewnością nie odpuści, nawet jeśli miałby być poniżany jak najgorzej tylko się dało. I tak prędzej czy później jeszcze się zemści. Nie wie jeszcze jak, ale z pewnością wkrótce coś się znajdzie.
Tym razem jednak się nie dał i nie pozwolił sobą pomiatać; zacisnął dłoń na nadgarstku faceta, wbijając tym samym swoje krótkie paznokcie i odepchnął z całej siły rękę mężczyzny, aby puścił jego biedne policzki. Uścisk w klatce piersiowej promieniował coraz bardziej, a tym samym żyd był coraz bardziej zły.
Czy to dobrze?
Na pewno będzie bardziej pyszczył.
- Jesteś w chuj łaskawy, wiesz? - syknął w jego stronę, wstając z łóżka zaraz po nim. Najpierw ze swojej zwykłej torby na ramię wyjął tabletki na swoje chore serce i wziął odpowiednią jej ilość. Może po nich ból trochę ustąpi, a raczej powinien. Powinien, jeśli Hunter odpuści Amirowi i da mu chociaż dzisiaj skończyć w miarę normalnie ten paskudny dzień.
Nie zwracając już większej uwagi na Radleya, zaczął się dalej rozpakowywać. Kiedy skończył z ciuchami, wziął się za układanie smoczych figurek na szafce nocnej. Jeśli tutaj zostanie, a raczej zrobi wszystko, aby się stąd wynieść, będzie musiał sprawić sobie półkę nad łóżkiem na jego jakże wspaniałe figurki. Jednak na razie zostanie tutaj, bo nie ma innego wyboru. Nie bez powodu dali mu pokój ze współlokatorem. Raczej łudził się, że znajdzie wolny albo pozwolą mu się przenieść do jakiegoś innego z drugą osobą. Przecież nie powie, że ma dręczyciela w pokoju.
Powrót do góry Go down
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Pią Paź 17, 2014 10:48 am

Zdziwiłbyś się – rzucił w myślach, a zdanie to wywołało subtelny uśmiech na jego twarzy, który objawił się w uniesionych kącikach ust. Bawiło go to, jak bardzo chłopaczek się pogrążał, prawie nie zważając na beznadziejność swej sytuacji. Cóż, nie wiedział z kim ma do czynienia, a ma przed sobą niebezpiecznego gościa, co bez problemu roztrzaskałby mu czaszkę uderzeniem o ścianę. I dlatego bezmyślnie stawiał się na każdym kroku, aby tylko podkreślić, iż nie da się ot tak zdominować współlokatorowi, jakiego sympatią darzyć nie można. To oczywiste, że nie będzie mógł znieść osobnika chcącego zatruć mu życie. Hunter nie zamierzał wielce przejmować się knypkiem, bo ten i tak prędzej czy później opuści ten pokój. Już po dwóch tygodniach będzie robił wszystko, aby tylko uciec jak najdalej od starszego ucznia.
Opór, może i trochę nieporadny, usatysfakcjonował dziewiętnastolatka. Wbijające się paznokcie w skórę niespecjalnie go ruszyły, kiedy od małego przyzwyczajany był do bólu fizycznego. Uśmiechnął się iście jadowicie, tym razem bardziej jawnie, chcąc ukazać dzieciakowi swoje zadowolenie. Miło jest, gdy ofiara pokazuje pazurki, nawet w dosłownym znaczeniu tych słów.
- Dobrze o tym wiem. Tak naprawdę dobry ze mnie człek – odparł z jawną kpiną, przechodząc na swoje łóżko. Szybko przeniósł się z siadu do pozycji leżącej, praktycznie od razu się rozluźniając. Obecność drugiej osoby w pokoju niezbyt mu przeszkadzała, zwłaszcza, że ta druga osoba była pewną rozrywką dla znudzonego umysłu. Zabawić się kosztem tego gówniarza to będzie sama przyjemność. Kątem oka Radley obserwował go, wtedy też zauważył, że ten łyka jakąś tabletkę.
Lekoman?
Przerwał rozmyślania o tej kwestii, gdy tylko ujrzał figurki smoków. W jednej chwili parsknął śmiechem, mimowolnie podnosząc się do siadu i łapiąc za brzuch. Nie dość, że ma mieszkać z bezczelnym knypkiem, to jeszcze na dodatek gówniarz okazał się fantastą czy Bóg wie kim.
- Jesteś kurewsko zabawny – rzucił w jego stronę, kiedy tylko uspokoił się, a mianowicie zapanował nad tym wybuchem wesołości w postaci śmiechu. – Jak się nazywasz, młody?
Właściwie jego imię nie miało znaczenia, jednak wypadałoby je znać, bo spędzą ze sobą jakiś czas w jednym pomieszczeniu. Rzecz jasna Hunter nie nauczy się z nim koegzystować i nawet nie będzie próbował, lecz musi udawać przed innymi, że jakoś mu idzie tworzenie relacji z tym knypkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Nie Paź 19, 2014 2:57 pm

Tak, zapewne nie raz dowie się o brutalności Huntera, jednak mimo tego i tak nie zmieni stosunku do niego. Nigdy nie ulegnie przed jego rozkazom i nakazom. Może nawet zdychać, a on i tak będzie pyszczył i szczekał do Radleya.
Uczeń już rozmyślał nad ewakuacją z tego pomieszczenia jak najszybciej, jednak nikogo nie znał z tej szkoły poza Hunterem (na jego nieszczęście) oraz Vincentem. Vincent i tak podobno kogoś miał w pokoju, więc na przyjaciela w tej kwestii raczej nie może liczyć.
Na jego jadowity uśmiech najchętniej naplułby mu prosto w twarz. Na szczęście Amira powstrzymał się do tego czynu i "pozwolił" odejść Oscarowi do swojego łóżka.
Jasne kurwa - skomentował jego słowa o dobrym człeku w myślach zaś przemilczał je na głos.
Oczywiście on nie widział nic zabawnego w tym, że rozstawiał swoje ulubione figurki od smoków. Ale widocznie jego współlokatora niemiłosiernie to bawiło. Na twarzy żyda zagościła irytacja, której Oscar nie miał przyjemności zobaczyć. Może to nawet i dobrze?
- Amir - odpowiedział z niezwykłym spokojem na to, co działo się przed chwilą. Szarpanie za włosy, wkurzający śmiech, pogróżki... A on zamiast histeryzować, to siedzi spokojnie na łóżku i układa figurki. Jakoś nie chciało mu się naciągać z nim. I tak był zmęczony dodatkowo jeszcze ten ból w klatce piersiowej...
Kiedy skończył układać figurki, zaniósł potrzebne mu kosmetyki do łazienki oraz ręczniki. Wrócił do pokoju, a tam zawahał się nad wyciągnięciem swojego sprzętu elektronicznego. Mimo wszystko Amir zdawał sobie sprawę, jakim może być człowiekiem Radley i nie uśmiechało mu się do tego za specjalnie. Ostatecznie zrezygnował z ujawniania swojego sprzętu poza zwykłym telefonem i MP4. Walnął się na łóżko, wkładając jedną słuchawkę w ucho i włączył urządzenie do słuchania muzyki. Akurat leciał zespół Die Antwoord utwór "Rich Bitch". Rzucił leniwe spojrzenie na współlokatora, jednak dość szybko wzrok wlepił w znajdujący się sufit.
- A Ty, jak się nazywasz? - w końcu stwierdził, że zapytanie się o jego imię nie będzie wcale takie głupie.
Powrót do góry Go down
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Nie Paź 19, 2014 11:46 pm

Gdy poznał jego imię, natychmiast powtórzył je sobie kilka razy w myślach, aby mieć pewność, że na pewno je zapamięta. Było to imię niezbyt brytyjskie, wydawało się nawet egzotyczne, dlatego łatwo utkwiło w umyśle Huntera. Właściwie, jego współlokatora nie prezentował się do końca jako rodowity Brytyjczyk, jednak w samym Londynie trudno o prawdziwego Anglika, kiedy wszystkie rasy zostały wymieszane na wszelkie możliwe sposoby. Poza tym, wiele dzieciaków z zagranicy chodziło do tej szkoły, dlatego łatwo było przyzwyczaić się do tej całej różnorodności. Sam Hunter niewiele miał wspólnego z tym krajem, ponieważ wychowywał się w Stanach i był w połowie Amerykaninem i w połowie Meksykaninem po matce. Daleko mu było do drętwych Brytyjczyków, co to nie wyobrażają sobie życia bez popołudniowej herbaty i swojej królowej.
Od razu dostrzegł tą rezerwę u chłopaka, gdy starał się nie obnosić ze sprzętem elektronicznym. Zdecydował się jedynie zaprezentować, nie do końca chętnie, telefon i odtwarzacz MP4. Włożył słuchawkę do ucha, drugiej zaś nie ruszył, jakby zamierzał stale pozostawać w pełnej gotowości. Czujność i tak na nic mu się zda, gdy zostanie zaatakowany. Z tym swoim wątłym ciałkiem trudno przyjdzie mu się bronić.
- Możesz mi mówić Hunter – odpowiedział bez większego namysłu, jakoś nie mając zamiaru podawać mu prawdziwego imienia, a co dopiero nazwiska. Zresztą, wszyscy w szkole zwracali się do niego w takim sposób, poza szkołą również, więc nawet nie wypadało tego zmieniać. Niekiedy, może i ktoś zwrócił się do niego po imieniu, ale to należało do rzadkości. Starszy Radley już od lat nie wypowiadał jego imienia – niezwykle kochający rodzic.
- Więc jesteś w high school, tak? Wybacz, ale na college to ty nie wyglądasz.
Uśmiechnął się perfidnie kącikami ust, po czym poderwał się z łóżka i przeszedł do biurka, skąd wziął puszkę piwa. Otworzył ją i upił dwa spore łyki, następnie odetchnął z rozkoszą, mrużąc lekko oczy. Właśnie tego potrzebował, wspaniałych procentów, które sprawią, ze dzień ten stanie się lepszy.
- Wolę nie częstować cię alkoholem, zwyczajnie nie chcę rozpijać nieletniego – rzucił w jego stronę z jawną kpiną, tym razem czepiając się jego młodego wieku. Sam nie był wielce dorosły, ale musiał dokuczyć knypkowi, gdy nadarzała się ku temu okazja. Przynajmniej miał jakiś pretekst do denerwowania go. Tani, ale zawsze jakiś.
W końcu ruszył dupę ku drzwiom i otworzył je szeroko. Przyłożył usta do puszki, wypił całą jej zawartość i wyrzucił już pustą do kosza. Nie ma zamiaru siedzieć cały dzień w akademiku, am jeszcze sporo rzeczy do zrobienia.
- Do zobaczenia, młody.
Po tym jakże elokwentnym pożegnaniu wyszedł z pokoju, nie zamierzając zbytnio wracać nawet na noc. Zresztą, zobaczy co i jak.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:45 pm

Nie znał się na samochodach, a już tym bardziej nie na motorach, ale wizualnie maszyna Huntera wyglądała porządnie. Skinął głową, grzecznie wykonując polecenia i ujął go rękami w talii, chyba odrobinę za mocno. Nie był przyzwyczajony do wożenia się motorem; ten luksusowy tyłek zasiadał tylko w drogich i bezpiecznych autach, a drobną niepewność drugi nastolatek z pewnością mógł odczuć dotkliwiej przy ostrych zakrętach, kiedy ręce Vincenta nagle zmieniały się w węże-dusiciele. Dojechawszy na miejsce, przez chwilę Star zupełnie się nie ruszał, bezwstydnie obejmując twarde ciało towarzysza. Kiedy upewnił się, że na pewno nie zwróci brandy, odsunął się i wysiadł z motoru, od razu oddając właścicielowi kask. Nie mógł zaprzeczyć, że całkiem podobała mu się ta wycieczka.
- Czterdzieści dziewięć? - upewnił się jeszcze i kiedy ten zszedł z pojazdu od razu przyciągnął go do siebie i zetknął ich wargi w mocnym, ale płytkim pocałunku. Niemą obietnicą namiętnej nocy. - Pospiesz się – polecił, samemu odwracając się w kierunku akademików i ruszył przodem. Po drodze upewnił się, czy nie został z czegoś obrobiony – nie został.
Im bliżej był miejsca, w którym mógł w całości oddać się swoim pragnieniom, tym intensywniejsze dreszcze pożądania i podekscytowania przebiegały wzdłuż jego ciała, kumulując się w miejscu wiadomym. Kiedy obaj w końcu dotarli pod odpowiednie drzwi, panicz Star nawet nie raczył pozwolić Hunterowi ich otworzyć; po prostu docisnął go do nich całym swoim ciałem, stykając się z nim klatką piersiową, biodrami i udami, a jego głowę trzymał w klatce swoich rąk. Docisnął nos do szyi, ze świstem wciągając zapach tego ciała, następnie skórę traktując długim pociągnięciem koniuszkiem języka. W końcu wargi docisnął do miejsca pod uchem i wbił mocno w nie zęby, nie pozostawiając malinki, a zaczerwienione miejsce z śladem prostych kłów. Zamruczał nisko i głęboko wprost do ucha Huntera, śmiało owiewając je ciepłym oddechem.
- Smakujesz zmysłowo – wyraził swoją aprobatę, nim odsunął się od drugiego ciała na tyle, żeby ten mógł wcisnąć klucze w drzwi, a będąc na tyle blisko, żeby móc powoli upajać się zapachem kochanka. Opanowanie Vincenta nagle okazało się być zwykłą, perfekcyjną iluzją; teraz przez nastolatkiem stał człowiek pełen pożądania i chęci do niegrzecznych igraszek. Miał ochotę oprzeć Huntera tyłem do siebie o tę cholerną ścianę, ściągnąć mu spodnie wraz z bielizną i pieprzyć bez opamiętania, ale powstrzymał swoje zapędy. W pornolach może i zmieniłoby się to w orgię, zaś w życiu realnym wezwano by policję, a młodzieńcy zostaliby wydaleni ze szkoły.
- Mam nadzieję, że oprócz mnie nie masz innych planów na dzisiejszą noc.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:46 pm

Doskonale wyczuwał najmniejszy ruch pasażera, który mocno przylgnął torsem do jego pleców, a przy większych prędkościach umacniał uścisk wokół talii kierowcy, zapewne z obawy przed upadkiem z motocyklu. Na całe szczęście znalazł się pod opieką doświadczonego motocyklisty, który już od czternastego roku życia ma do czynienia z pojazdami mechanicznymi. Może jechał niezgodnie z przepisami, ale nie było nawet chwili, aby nie panował nad maszyną. Wszystko miał pod kontrolą, co tylko dodawało mu pewności siebie.
Szybko znaleźli się na miejscu, lecz ich bliskość wciąż trwała, choć Hunter wyłączył już silnik. Obaj musieli dać sobie chwilę na uspokojenie emocji, które towarzyszyły im podczas szybkiej jazdy. Przede wszystkim Star potrzebował krótkiej przerwy na ponowne złapanie oddechu.
- Tak, czterdzieści dziewięć - odparł szybko na jego pytanie, kiedy Vincent zsiadał z motoru, po czym podał mu kask. Gdy poszedł w jego ślady, nawet nie zdążył schować kluczyków do kieszeni, długowłosy od razu zaatakował jego usta, aczkolwiek był przy tym dość subtelny. To była ledwie zachęta, bo zaraz uciekł w kierunku budynku. Radley szybko schował kask pod siedzenie i tuż przed wejściem dogonił chłopaka, aby towarzyszyć mu stale podczas wędrówki schodami na czwarte piętro. Z każdym przebytym stopniem czuł coraz większe zniecierpliwienie, jednak musiał udawać opanowanie, aby do końca nie stracić twarzy.
Już byli tak blisko przekroczenia bram raju, jednak Star miał nieco inne plany. Tak nagle przygniótł swym ciałem Huntera do drzwi, aby poddać go pieszczotom, które wystawiły jego cierpliwość na próbę. Cieszyło go zaangażowanie chłopaka, również bawiło, przy okazji nieco drażniło. Mimowolnie uśmiechnął się chytrze pod nosem, kiedy poczuł obce zęby na swojej skórze. Na pewno zostanie ślad. Ale większe wrażenie wywarł na nim niski pomruk, który padł tuż przy jego uchu.
- Chcesz mnie uwieźć takimi tekstami? – spytał zuchwale, rzucając mu wyzywające spojrzenie. – Musisz się bardziej postarać, skarbie.
Odwrócił się do niego plecami i szybko wyciągnął klucze do pokoju z kieszeni. Zręcznie otworzył drzwi i ledwo je uchylił, aby tylko wciągnąć Vincenta do środka. Zatrzasnął je za nim i zamknął na klucz, w końcu musieli mieć pewność, że nikt im nie przeszkodzi. Ale zostawił je w zamku, aby jego gość miał pewność, że w każdej chwili może opuścić pomieszczenie, przynajmniej z początku, gdy pożądanie jeszcze całkiem ich nie zaślepiło.
- Specjalnie dla ciebie przeniosę swoje plany na później.
Docisnął go do drzwi, jakby w akcie rewanżu, następnie chwycił go za biodra i uniósł je, wtedy też wygodnie ulokował się między jego udami. Przez chwilę wpatrywał mu się w oczy i czyhał na jego usta, jednak w ostateczności wybrał jego szyję. Ostrożnie pociągnął zębami drobny fragment skóry, następnie zassał się na nim, aby tuż przy nasadzie szyi pozostawić po sobie wyraźny ślad.
- Cholernie seksowna z ciebie bestia – wymruczał gardłowo do jego ucha, po czym polizał małżowinę. Leniwie otarł się o jego ciała, największą uwagę skupiając na jego kroczu. Jedną z dłoni zsunął z jego biodra na pośladek, który to ścisnął sugestywnie. Idealnie jędrny. Takiego tyłka właśnie potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:47 pm

- Byłem po prostu szczery, wiesz? - fuknął w tył głowy Huntera, kiedy ten skomentował jego komplemencik. Co za niewdzięczna istota!
Vincentowi nawet do głowy nie przyszło, żeby spieprzyć z pokoju, oj na pewno nie, kiedy ten docisnął go tak gwałtownie do drzwi i uniósł, przez co starowskie uda mimowolnie docisnęły się do drugiego ciała, jak i ręce zawinęły się wokół szyi. Nie miał zamiaru spaść. Wbił lekko paznokcie w jego ramiona, kiedy poczuł zasysanie w tak wrażliwym miejscu; z gardła od razu wyrwał się cichy jęk. A następnie kolejne gardłowe mruczenie (jeszcze trochę i dowiemy się, że prawdziwą postacią panicza Stara jest wielki kocur), zachęcające do kolejnych pieszczot. Cholera! Uwielbiał. Nawet lekko odchylił głowę do tyłu, bezwstydnie dopraszając się więcej. Komplement mile połechtał ego, i posłuchałby tego jeszcze więcej, wszak to niemal jak erotyczny, diabelski chór dla jego uszu. Otarł się lekko o klatkę piersiową Huntera własną, czując język na uchu. Ten mógł poczuć, że długowłosy bynajmniej nie miał problemu ze wzwodem, już będąc w przynajmniej w połowie twardy. Kubeł wody został wylany na głowę Vincenta wtedy, kiedy poczuł dotyk na tyłku i niemal od razu obie stopy znalazły się wtedy na ziemi.
- Nie lubię być ograniczany, Hunter. - Z tymi słowami odbiorca został przyciągnięty za nadgarstek i popchnięty w stronę łóżka; miał być widzem, tak więc wylądował plecami na materacu. - Bądź przez chwilę grzeczny.
Bez zbędnych ceregieli ściągnął przez głowę sweter, rzucając go niechlujnie na biurko i zbliżył się krok do swojej przyszłej ofiary. Wszyscy bardzo lubili seks. A Vincent przedstawiał sobą obraz wysoce erotyczny; żądza widocznie kumulowała się powoli w nim i o dziwo, nie była w zupełności skierowana na osobę leżącą, rozchodziła się ona po każdym punkcie na ciele, wprowadzając je w rozkoszne mrowienie i ogarniające go powoli ciepło. Wyglądało to tak, jakby czerpał perwersyjną przyjemność tylko z atmosfery i sytuacji, samym tym, że powoli rozpinał guziki koszulę, co rusz powolnym gestem odsłaniając kolejny kawałek jasnej skóry, aż w końcu sięgnął do ramion i zgrabnie zsunął niepotrzebny materiał, który opadł miękko na podłogę. Nie musiał erotycznie się wyginać, bo ruchy dłoni mimowolnie były zmysłowe i odpowiednio powolne, żeby widz nacieszył oko. Przesunął dłoń niżej, wzdłuż brzucha i sięgnął do guzika od spodni, rozpinając go. Palcami potarł krótko o swój wzwód, aż w końcu z charakterystycznym odgłosem uporał się suwakiem. Ale spodni z bioder nie zsunął. Wtedy postanowił ruszyć w kierunku Huntera, z gracją rasowego drapieżnika, w nie inny sposób wspiął się po łóżku, żeby zawisnąć nad nastolatkiem, twarz w twarz. Obrysował palcami kształt drugich ust, następnie opuszkami przesunął powoli w dół, zapamiętując każdą krzywiznę samym dotykiem. Wargami przyległ do kolegi, od razu wsuwając język między jego zęby. Pocałunek był zachłanny i namiętny, a dłoń nie była w niczym gorsza kiedy badała to ciało, które Vincent potraktował dość agresywnie – wbił w nie paznokcie, pozostawiając po sobie zdartą, czerwoną skórę z małymi rankami, zaraz potem decydując się dać mu subtelniejszą przyjemność, kiedy ujął sutka w dwa palce.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:49 pm

Reakcje Vincenta były niezwykle zmysłowe. Potrafił zachęcić do działania samymi, jakże erotycznymi, odgłosami. Całym ciałem, prawdopodobnie każdą jego komórką, przeżywał to zbliżenie, a najpiękniejsze było to, że wcale się tego nie wstydził. Już można był wyczuć przez materiał spodni twardość jego wzwodu. Wystarczyło mu kilka śmielszych pieszczot. Ale Hunter nie był lepszy, on również był pobudzony na tyle, aby poczuć jak jego męskość rośnie w bokserkach. Mógłby wziąć chłopaka przy tych drzwiach - dziko, gwałtownie, wręcz brutalnie.
Nieprzyjemnie został sprowadzony myślami do rzeczywistości, kiedy to wylądował na łóżku. Od razu odgadł, że to przez dłoń, która wylądowała na pośladku. Spojrzał na Stara z lekkim niezadowoleniem, jednak nie wydobył z siebie żadnej skargi. Resztkami rozsądku powstrzymał się od powstania z łóżka, ale wsparł się na łokciach, aby mieć lepszy widok na ciało nastolatka, który eksponował swoją seksualność. Na jego ustach od razu pojawił się chytry uśmieszek, gdy ciemnymi oczyma pochłaniał smukłe ciało chłopaka. Obserwował widowisko uważnie, przez co z każdą zdjętą częścią garderoby czuł się coraz bardziej pobudzony. Vincent w pełni zasłużył na miano gwiazdy, w tej chwili lśnił najbardziej, choć otaczała go jedynie ciemność nocy. Ale nawet ona nie przeszkadzała im uważnie patrzeć, aby dostrzegać wszystkie szczegóły. Odgłos rozpinanego suwaka spodni przemówił do wyobraźni Radley’a, jednak ta była mniej sycącą od realiów.
Mając go nad sobą, postanowił być jeszcze przez chwilę grzecznym. Oddał mu inicjatywę, rozkoszując się na początek subtelnym dotykiem, jednak nie zamierzał być bezczynny. Przesunął dłońmi po jego nagich ramionach, następnie zsunął je na tors, potem na ładnie wyrzeźbiony brzuch. W pełni zaakceptował gorący pocałunek, rozchylając przed językiem chłopaka spragnione wargi. A kiedy poczuł jego paznokcie na swojej skórze, co było bolesnym i jednocześnie wspaniałym doznaniem, zębami złapał krnąbrny język, ledwo go nimi drażniąc. Palce na sutkach przyjął z rozbawieniem, którego nie krył. Szybko zepchnął go na bok, przez co nastolatek wylądował na plecach. Hunter natychmiast zasiadł na jego biodrach. Ściągnął z siebie skórzaną kurtkę, pozbawił się bokserki, a dla zabawy poruszył biodrami, ocierając się o krocze kochanka, kiedy to rozpinał guzik spodni i rozporek. Całkiem nieźle się bawił tym drażnieniem go. Sam zawisł nad jego twarzą, drażniąc wargi gorącym oddechem. W końcu dopadł je w zachłannym pocałunku, do którego zaangażował również język, którym trącił narząd smaku długowłosego. Każda pieszczota wydawała mu się niewystarczająca, jeszcze przez długi czas będzie czuł niedosyt. Dopiero po spełnieniu poczuje się w pełni usatysfakcjonowany.
Podniósł się z jego bioder, aby znaleźć się na kolanach, w ten sposób dał mu większą swobodę ruchu. Jedną dłonią opierał się o materac, drugą zaś zjechał do jego krocza, na które naparł przez materiał bielizny. Nawet w dolnych partiach ciała wyczuwał jego zniecierpliwienie. Potrwa ono dłużej niż powinno, w końcu Vincent nie odda tyłka tak łatwo. Walka o dominację na pewno urozmaici ich zbliżenie.
- Teraz ty bądź grzeczny – szepnął do jego ust, gdy zakończył pocałunek. Wargami nakreślił linię jego szczęki, po czym zjechał na szyję, którą po drodze odznaczył krótkimi, ostrożnymi ugryzieniami. Językiem przejechał po obojczyku, pocałunkami zszedł do torsu, aż wreszcie objął wargami jeden z sutków. Podgryzł go, po czym zassał się na nim śmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:49 pm

Ciało długowłosego reagowało na każdą pieszczotę; napięciem pieszczonych mięśni, to westchnięciem, zachłannie chłonąc wszystko, co mu serwowali. Nie nacieszył się długo swoją kontrolą, kiedy ten najzwyczajniej w świecie pchnął go na łóżko. Póki co nie narzekał, gdyż ciało Huntera wyglądało tak samo apetycznie z góry, jak i z dołu. Mimowolnie oblizał wargi. Mruknął cicho na ruch bioder, a sam lekko uniósł swoje tyły, ocierając się perfidnie o pośladki nastolatka. Posłał mu przy tym rozbawiony uśmiech, na wpół z groźbą, że ma zamiar tam się znaleźć. Bez ubrań. W środku. Pocałunek przyjął z zadowoleniem, zgrabnie sunąc narządem smaku o ten kolegi; kiedyś tak chętnie nie wymieniał śliny, ale kilkanaście miesięcy w związku zrobiły z niego strasznego (jak na standardy tego kolesia) pieszczocha. W pewnym momencie złapał język zębami, zasysając się na nim krótko, żeby zadać kolejną dawkę przyjemnego bólu.
Oddech już miał widocznie przyspieszony.
Nie pozostał zupełnie bierny, już wsuwając dłoń w te krótkie, bardzo przyjemne w dotyku włosy i napierając jego głową na swoją, całując go mocno i pożądliwie. Przesunął nią po plecach, badając nowe – do tej chwili – terytorium. Szarpnął biodrami, czując w dolnych partiach ciała ciepłą dłoń; siłą woli powstrzymał się od ocierania się. Chwilowo. Przez mgłę usłyszał polecenie, na którą nic nie odpowiedział – no pewnie, że jak ten się rozochoci na jego tyłek, to nie będzie! Klatka piersiowa gwałtownie uniosła się i opadła, czując zasysanie się na sutku, a jego właściciel przygryzł wargę w uśmiechu. Jedną dłonią chwycił za tą od Huntera, po czym samemu zmusił jego palce do pomasowania twardej erekcji; Vincent aż poczuł, jak coś mu zapulsowało w dolnych partiach, przez co wydał z siebie ciche, zniecierpliwione stęknięcie. Chciał więcej.
- Chciałbym poczuć twoje wargi na moim penisie – powiedział nagle, obdarowując go błyszczącym z podniecenia, nieprzyzwoicie wygłodniałym spojrzeniem.
Przed oczami coś PONOWNIE mu zabłysło, dlatego druga dłoń, która do tej pory ściskała pościel, teraz chwyciła za medalik. Przesunął po mniej trzeźwiejszym wzrokiem, kojarząc tą nader sławną postać. Uniósł brewkę, przyglądając się Hunterowi, a potem ponownie powrócił do zawieszki.
- Jesteś chrześcijaninem? - zapytał z nutką niewiary w głosie. - Na miłość diabła, przecież oni najchętniej nas, gejów, spaliliby na stosie razem z wyimaginowanymi czarownicami.
Vincent – mistrz taktu!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:52 pm

Jakoś nie przejął się tym wcześniejszym otarciem obcego krocza o jego pośladki, nawet był w stanie zignorować ten chytry uśmieszek, który wydawał się subtelną groźbą. Nierealną groźbą, ponieważ Hunter nie miał zamiaru oddać dominacji, zwłaszcza, że miał pod sobą niezwykle zmysłowego osobnika. Wystarczy, że odpowiednio podejdzie do tej kwestii, a Vincent rozchyli przed nim nogi i zrobi to jak najbardziej chętnie. Ale jak na razie Radley musiał się mierzyć z zadziornością kochanka, ponieważ ten nie miał zamiaru poddać się bez walki. Nawet w pocałunku musiał zaprezentować swoją niezależność, co właściwie było bardzo intrygujące. Trochę pikanterii na pewno im nie zaszkodzi.
Wędrówka jego dłoni od głowy do pleców przypadła mu do gustu, jednak w większej części skupiał się na kroczu, ponieważ to właśnie ono domagało się najwięcej uwagi. Star zachowywał spokój, choć zapewne nie ze względu na prośbę, tylko na pieszczoty, które najwidoczniej spełniały jego wymagania. Reagował na nie instynktownie, entuzjastycznie i nie tłumił w sobie emocji. Domagał się więcej i jawnie to okazywał, choćby samemu dociskając dłoń Huntera do swojego penisa.
- A ja chciałbym już znaleźć się w tobie - odparł an jego słowa, śmiało zaglądając w te niebieskie oczy, w których zapewnie tuż za chwilę ujrzy sprzeciw. Mogą walczyć o dominację, przynajmniej będzie ciekawiej. Jednak niech ich walka będzie w pełni cielesna, słowa są tu zbyteczne. Młody kryminalista wpił się więc po raz kolejny w usta drugiego chłopaka, lecz zaraz oderwał się od nich, gdy poczuł, jak chłopak chwyta za medalik. Na jego pytanie uśmiechnął się szyderczo, rzucając mu rozbawione spojrzenie.
- Wierzę tylko w siebie - odpowiedział poważnym tonem. – I lepiej zajmij się mną, a nie głupotami.
Ponownie złączył ich usta, a dłoń wsunął pod materiał bielizny, aby nie było już żadnej przeszkody pomiędzy jego dłonią a przyrodzeniem Stara. Kiedy językiem sunął po jego podniebieniu, palcami zaciskał się na twardym penisie, chcąc w ten sposób rozbudzić długowłosego do granic możliwości. Przyjął prostą taktykę: rozpali jego ciało tak bardzo, że ten nie będzie miał wyjścia i zgodzi się na całkowite oddanie swego ciała pod panowanie Huntera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:54 pm

„A ja chciałbym już znaleźć się w tobie” - machinalnie uniesienie brwi i spojrzenie spod byka mówiło więcej niż „No chyba, kurrrrwa, nie”. Vincent bardzo nie lubił mieć intruzów w swojej świątyni, do której wpuszczał tylko swoich stałych partnerów, ewentualnie bardzo intensywne romanse, a tutaj przychodzi sobie taki bezczelny – zdaniem Stara – jednorazowy numerek, który nader chętnie złamałby niepisane zasady, wobec czego zacisnął usta w wąską linijkę. Następne słowa Huntera bardzo go rozbawiły. Wiara w siebie, ile razy z jego ust to padło, a ile razy wpienił tym innych?
Wbił paznokcie w ciało bruneta, kiedy ten tak rozkosznie dotykał jego wrażliwej męskości, a językiem naparł na spód jego narządu smaku. W pewnym momencie chwycił nadgarstek, który doprowadził go do pełnej erekcji, przy czym zapewne nie miał zamiaru dać mu w ten sposób zaspokojenia i odsunął go.
- Huunter, ulegnij mi – mruknął cicho. Wlepił w niego intensywne spojrzenie tych niebieskich tęczówek, czyli taktyka „na słodkie oczka”. - Jest większe prawdopodobieństwo, że się w tobie zauroczę, kiedy oddam ci swój tyłek – wypalił nagle, ale nie mijało się to z prawdą! Jeśli się go nie dokarmiało, przeżywał intensywnie, ale równie cholernie krótko. Powiedział to po prostu ze zwykłą perfidią. A sam, jeśli nie lubiłby być adorowany, spieprzałby na takie wyznanie, gdzie pieprz rośnie.
Wtedy też przyciągnął do siebie tyłek Huntera, który od razu starannie obmacał. Wyćwiczony, zgrabny i w zupełności atrakcyjny. Zamruczał nisko, wbijając w tę jędrność palce, aż w końcu zetknął się z nią skóra-w-skórę. Mocno ścisnął je pod materiałem, a następnie lekko, drażniąco przesunął po nim paznokciami. Z pewnością faworyzował tę część ciała u mężczyzn. Zetknął się policzkiem z tym hunterowym i potarł lekko, łasząc się do niego. Krótko potraktował płatek ucha językiem, aż zamruczał cicho i rozkosznie – potrafił być cholernie słodki kiedy czegoś chciał. A jak inaczej zdawał z klasy do klasy? Słodkim spojrzeniem spod tych gęstych, czarnych rzęs, oczywiście.
- Możesz mi zaufać – powiedział jeszcze, sunąc nieśpiesznie jednym palcem po rowku. Drugą dłonią sięgnął w końcu do penisa nastolatka i – ponownie w kontakcie skóra-w-skórę – po raz pierwszy ujął go dłonią, wpierw badając jego wielkość. Nie minęło chwili, a już dopieszczał go po całej długości. - Mam sprawne palce – uśmiechnął się rozbrajająco.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:55 pm

To jego rozzłoszczone spojrzenie niebieskich oczu było na swój sposób piękne. Przy okazji zabawne. Bardzo seksowne. Hunter wpatrywał się w te szczere oczy, jednocześnie nie oddawał im panowania nad sobą. Nie bał się niezadowolenia Vincenta, przecież od początku chciał je wywołać, aby zobaczyć u niego pasję pełną gwałtowności. Dobranie się do jego tyłka było najlepszym sposobem, aby wydobyć z niego najbardziej zmysłowe reakcje. Również jęki rozkoszy wypadające z jego ust mogłyby zachwycić.
Kiedy jego dłoń została odsunięta od męskości Stara, Radley spoważniał nieco, by przyjrzeć się uważniej tej twarzy, co zwodziła swym pięknem. Wysłuchał tego, co kochanek miał do powiedzenia, aczkolwiek nie liczył się z tymi wypowiedziami, traktując je niczym kiepski żart. Właściwie, sama wzmianka o prawdopodobnym zauroczeniu nieco go rozśmieszyła, ponieważ nawet przez chwilę nie wierzył, że między nimi mogłoby zaistnieć coś więcej niż dzikie pożądanie. Nic dziwnego, że na jego ustach zawitał lekko kpiący uśmieszek. Był on najlepszym komentarzem odnoszącym się do gry gwiazdy.
Cała uwaga Huntera w końcu spoczęła na jego własnym tyłku, który został zaatakowany. Prychnął tylko pod nosem, dając mu chwilę się pobawić swoimi pośladkami, w końcu tak słodko się o to dopraszał. Jednak lokator pokoju czterdzieści dziewięć nie zamierzał być bierny, już po chwili oderwał się od jego policzka, aby zębami przesunąć po bladej szyi. Gdy znalazł się przy jego obojczyku, zassał się na nim, znów pozostawiając ślad po swojej obecności na jego ciele.
Resztki cierpliwości uległy zniszczeniu, gdy poczuł palec przy swoim rowku. Choć jedna dłoń Vincenta, a dokładniej palec za bardzo sobie poczynał, tak druga wydawała się działać doskonale w odpowiednim miejscu. Jednak Oscar pochwycił obie dłonie i zamknął w solidnym uścisku, następnie docisnął je do materaca nad głową Stara. Rzucił mu ostre spojrzenie, lecz szybko uspokoił się, dodając jeszcze wredny uśmieszek na twarz.
- Musisz zmienić swoje plany - zaczął spokojnie, bacznie obserwując wyraz jego twarzy. – To ty mi ulegniesz.
Zamykając nadgarstki w uścisku jednej dłoni, drugą przesunął po jego szyi przez tors i brzuch do podbrzusza, które oznaczył pociągnięciem paznokci skierowanym ku jego kroczu. Gorącymi pocałunkami co rusz atakował jego szyję, dłonią zaś zakradł się pod materiał bielizny, aby leniwymi muśnięciami palców drażnić jego męskość.
- Dobrze się tobą zajmę – szepnął do jego ucha, następnie podgryzł jego płatek. Nie chce go do niczego przymuszać, ale nie może też czekać w nieskończoność na decyzję. – W nagrodę poczujesz moje usta na swoim penisie. Nie tego chciałeś?
Seks oralny nie jest dla niego czymś nowym, jednak zdecydowanie woli brać, niż dawać. Aczkolwiek dobrze wie, jak zadowolić innego faceta nawet w takim sposób. Musiał dać coś na zachętę, aby zachęcić go do zmiany zdania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:57 pm

Mimo że widocznie odznaczający się penis w bieliźnie pragnął zaspokojenia, a każda cząstka ciała miała ochotę czuć język i zęby na sobie wciąż i wciąż, to psychicznie czuł drobny dyskomfort. Szarpnął nadgarstkami, które Hunter trzymał w mocnym uścisku – tak jak podejrzewał, nic to nie dało. Nawet potem, kiedy trzymano go tylko jedną dłonią; Vincent poważnie zaczął się zastanawiać nad wykupieniem karnetu na siłownię. Mięśnie pod wpływem paznokci napinały się mocno, ciało nieznacznie wyginało się w łuk. Wbił paznokcie w trzymające go nadgarstki, niewątpliwie pozostawiając tam kilkudniowe ślady swojej obecności i zadrżał widocznie pod wpływem pocałunków i jednoczesnym dotykaniem wrażliwego, nabrzmiałego już penisa. Cholera. Hunter nie tylko miał świetne ciało, wyczuwał, że ten miał dużo doświadczenia w sprawach ostrzejszego seksu, który preferował Star junior. 
Warknął nagle nisko, co brzmiało niemal jak nadejście potężnej chmury burzowej z gradobiciem, która – na szczęście, bądź nieszczęście - przeszła bokiem za sprawą głębokich oddechów. 
- Lubrykant. I moja prezerwatywa, obowiązkowo. Jest w portfelu, a portfel w kieszeni moich spodni. Rozciągnij mnie porządnie. Jak mówię „czekaj”, to ty czekasz, jak mówię „mocniej”, to mocniej, a jak mówię „nie” to kurrrwa nie. Rozumiesz, prawda? - zapytał, albo raczej nakazał dość ozięble, zupełnie psując swój uroczy wizerunek. No proszę, wykazywał swoje despotyczne zapędy nawet ze świadomością penisa w dziurze – którą ścisnął odruchowo, kiedy tylko pomyślał o wydarzeniach bardzo niedalekiej przyszłości. Dzielny, nieposkromiony, młody mężczyzna! Nikt nie powiedział, że ta gwiazda będzie łatwa w obsłudze, o czym zapewne Hunter doskonale wiedział. 
Podciągnął się na rękach, sięgając ustami do trzymających go nadgarstków i ugryzł... nie, wgryzł się w tę skórę, niemal od razu czując metalowy posmak krwi; zaczął ją leniwie ssać i jeszcze dodatkowo podrażnił rany swoim ciepłym językiem, którym przesunął nieznacznie w górę, wzdłuż przedramienia ile był w stanie, zostawiając po sobie mokry ślad śliny zmieszanej z czerwoną cieczą. Patrzcie, jaki brutal! Vincent miał świetny plan uwiecznienia w pamięci Huntera tego cholernego poświęcenia przynajmniej przez kilka(naście) dni, a żeby stało się zadość, zrobił całkiem spore, a już na pewno bolesne rany. Kiedy w końcu raczył się oderwać, ponownie złapał kontakt wzrokowy ze swoim kochankiem i perfidnie zalizał stróżkę śliny z własnego kącika ust.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:59 pm

Szarpał się, chcąc wyswobodzić dłonie z uścisku, aby móc uciec od zbliżającej się coraz bardziej uległości. Zapewne w głowie rysował całkowicie inny scenariusz, jednak ten nie miał szans się spełnić. Vincent podczas kreślenia swoich planów nie wziął pod uwagę determinacji partnera. Ale teraz to nie miało znaczenia, gdy przyszło mu zderzyć się z rzeczywistością, na którą zareagował niskim warknięciem, które samego Huntera raczej zachęciło do działania, niż wystraszyło. Głos Stara brzmiał ponętnie niezależnie od tego, jaki rodzaj dźwięku wydobywał się z jego gardła. Nawet te chłodne słowa wypełnione złością brzmiały wspaniale.
- Rozumiem – odpowiedział z łobuzerskim uśmieszkiem, jednak wciąż nie puszczał jego dłoni, chcąc go jeszcze przez chwilę podrażnić. Śmiało podgryzał jego sutek i znaczył tors kolejnymi malinkami. Zauważył ruch jego ciała, jednak nie spodziewał się tak bolesnego ugryzienia. Syknął pod nosem i oderwał się od zmysłowego ciała, aby spojrzeć na bezczelne posunięcia Vincenta. W tej brutalności widział też mnóstwo zmysłowości. Ruchy języka drażniące rany były nawet podniecające. Kiedy te niebieskie oczy spojrzały prosto w jego ciemne tęczówki, Hunter wpił się w jego usta, na których wciąż czuł metaliczny posmak własnej krwi. Puścił jego dłonie wolno, dłońmi zaś zjechał do jego bioder. W kieszeni spodni rzeczywiście znalazł portfel, a w nim po omacku odnalazł w jednej z przegród prezerwatywę, kiedy to językiem wdzierał się do wnętrza ust długowłosego. Sunął koniuszkiem po jego podniebieniu, próbując w ten sposób sprowokować go do śmielszych reakcji. Po prostu chciał więcej jego agresji. Jednak musiał się od niego oderwać, by sięgnąć do szuflady pobliskiej szafki nocnej, z której wyjął żel nawilżający. Musiał przecież pamiętać o żądaniach wymagającego kochanka.
Jednym mocnym pociągnięciem zsunął z jego bioder spodnie wraz z bielizną. Nie czekał dłużej, szybko ściągnął niepotrzebną część ubioru, pozbawiając go też przy okazji butów. Sam zsunął swoje glany stopami, co udało mu się tylko dzięki temu, że miał je luźno związane. Mógł już wygodnie ulokować się między jego udami, które rozsunął z zadowoleniem. Zerknął na jego męskość i przesunął palcem po całej jej długości, a na koniec podrażnił leniwym muśnięciem główkę. Posłał Vincentowi chytry uśmieszek, kiedy wziął sporo żelu na palec. Bez ostrzeżenia wsunął go do wnętrza chłopaka, które od razu stawiło opór. To już był dobry znak.
- Nie myśl, że będę delikatny przez cały czas – rzucił w jego stronę z niebezpiecznym błyskiem w oku. Na potwierdzenie swoich słów wsunął palec jak najdalej mógł, a paznokciem podrażnił wrażliwą ściankę odbytu. Obaj mają przecież ochotę na ostrą zabawę. Gdy Star zostanie już odpowiednio przygotowany, nie będzie stawiał żadnego oporu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 10:59 pm

Nader chętnie dołączył swój język do krwawego pocałunku, wcale a wcale nie będąc w nim uległym – na miłość diabła, wystawienie tyłka nie skazywało go na bycie grzecznym chłopcem, czego nie chciał on sam, ani zapewne Hunter. Uniósł grzecznie biodra, pomagając w zdejmowaniu dolnej części partii ubrań – oczywiście, nie mogąc się powstrzymać od prowokacyjnego ruchu, wypchał biodra z umiarkowaną agresją, a opuścił znacznie wolniej, rozluźniając powoli mięśnie brzucha. Zdecydowanie seksoholik i aktor znajdował się w tym jednym, rozgrzanym prawie do białej gorączki ciele. Penis niemal zadrżał od dotyku palców, a już na pewno zrobiło to całe ciało Vincenta.
Chciał więcej i intensywniej.
Już, już rozchylał wargi, żeby pokazać Hunterowi gdzie jego miejsce (wszak miał być taki, jaki chciał panicz Star), kiedy nagle wepchnięto mu palec; co za szczęście, że mieli poślizg, bo Vincent umarłby z cholernego dyskomfortu, a owa kończyna nie dotarłby nawet do połowy swej długości. Ze świstem wciągnął powietrze do płuc, starając się rozluźnić i mieć tę niefajną część za sobą, dlatego na palec, którego zatrzymał mięśniami na jakiś trzech czwartych, samemu nabił się po sam knykieć z cichym, nieco niezadowolonym jękiem. Jak wcześniej dłońmi maltretował pościel, tak teraz naparł paznokciami na łopatki drugiego nastolatka, zmuszając to ciało do przylegnięcia do tego, co miało pod sobą.
- Dodaj drugi palec. Powoli – nakazał krótko, chociaż kuszącym pomrukiem w ucho. Jak już dobierali się do jego tyłka, to chciał czuć się porządnie, ale z wyczuciem rozciągany.
Dłonie Vincenta znalazły się teraz na biodrach drugiego mężczyzny, coby wsunąć palce pod materiał jego spodni oraz bielizny i zsunąć je z tego kuszącego, i cholernie niedostępnego, niech go piorun trzaśnie nie niszcząc dołu, tyłka, do którego zaraz przyległy te jasne palce. Ścisnął je jeszcze mocno, a następnie wbił pazurki pod nie, w miejscu, gdzie zaczynało się udo (przez co Vincent musiał nieco unieść górną partię ciała) i mocnym, długim pociągnięciem naznaczył oba uwypuklenia z westchnięciem zadowolenia. Nie był istotą nader empatyczną, dlatego nie interesowało go to, że musiało to trochę (bardzo) boleć zaraz przy pchnięciach, a potem jeszcze pod ciepłą wodą z prysznica. Uśmiech zdobiący wargi Vincenta wyrażał czystą, niepohamowaną perfidię. Być może była to nawet kara za takie zuchwalstwo, na które musiał przystać.
- Podobam ci się? - zapytał frywolnie, najwidoczniej będąc łasym na komplementy. Złapał go za szczękę, całując go mocno w usta, a po chwili wgryzając się w same wargi, ponownie ssąc je tak mocno, że te aż musiały zacząć go szczypać. Zaprzestał tej słodkiej tortury, a potem naparł jego głową w dół, w kierunku swojego penisa. Nigdy nie zapominał o pozytywnych aspektach swoich umów. Zrobił to stanowczo, ale nie prostacką siłą. - Chcę już poczuć tam twoje usta.
A był taki skąpy w reakcjach w barze!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:01 pm

W ruchach bioder Stara kryła się zmysłowość, która obiecywała rozkosz w najczystszej postaci. Pokazał to podczas ściągania spodni i potwierdził chwilę później, kiedy poczuł w sobie palec. Ale cały jego urok zdawał się być najbardziej dostrzegalny w chwili, kiedy to z tym wygłodniałym spojrzeniem przyciągnął do siebie ciało drugiego chłopaka. Może i wbił głęboko paznokcie w łopatki Huntera, jednak swymi słowami od razu wynagrodził mu ten drobny wyskok, z którego obaj czerpali samą przyjemność. Radley od razu wysłuchał jego żądania i z wyczuciem wsunął w niego drugi palec, stopniowo zagłębiając się coraz dalej. Zuchwale naparł na wrażliwe mięśnie zaciskające się na jego palcach, próbując w ten sposób rozciągnąć ciasne wnętrze. Już wcześniej zostało ono naruszone, jednak od pewnego czasu nikt w nim nie gościł.
Nie przeszkadzało mu to, że Vincent dobrał się do jego dolnych części ubioru, również nie miał nic przeciwko obcym dłoniom na swoich pośladkach. Ale kiedy znów poczuł jego paznokcie tuż pod nimi, mimowolnie syknął, przy czym posłał mu urażone spojrzenie. Hunter spodziewał się, że nie będzie miał z nim łatwo, ale sam przecież starał się być miły, więc oczekiwał tego samego od drugiej strony. Na całe szczęście uspokoił się w mgnieniu oka, odpowiadając na ten jego wredny uśmieszek krótkim pocałunkiem, w którym próbował zmiażdżyć ponętne wargi kochanka.
- Gdybyś mi się nie podobał, nie leżałbyś pode mną.
Rzucił mu chytry uśmieszek, jaki ujawnił się w kącikach jego ust. Niestety, nie dane mu było zbyt długo go nim drażnić, ponieważ Vincent szybko dobrał się do jego ust. Ale skończył zabawę i zuchwale przypomniał o ich umowie. Wargi Huntera przylgnęły do szyi długowłosego, następnie zsunęły się na tors i przez brzuch dotarły do podbrzusza, na którym się zatrzymały. Tam nastolatek złożył kilka mokrych pocałunków, pozostawiając po sobie wilgotne ślady. Palcem przesunął od nasady twardego penisa do samego czubka, na który zaraz naparł językiem. Wsunął główkę męskości do ust i zassał się na niej subtelnie. Jednak pieszczota nie trwała długo, po chwili już odsunął ciepłe wargi, aby językiem powtórzyć wędrówkę palca. Znów zaczął dogadzać kochankowi dłonią, chcąc na dobry początek zająć się jądrami. Lizał je na przemian, następnie zassał się na jednym, kciukiem drażniąc ściągnięty napletek. Dokonał zamiany, znów powracając do członka ustami, palcami zaś masował jądra. Wsunął czubek, obejmując rozpalone prącie wargami, wtedy też mocniej naparł palcami we wnętrzu chłopaka. Jak na razie wywiązywał się z umowy całkiem nieźle, ale to przecież początek. Głębiej wsunął penisa do ust, aby ostrożnie przesunąć zębami po wyczulonej skórze, kiedy spoglądał w niebieskie oczy Stara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:04 pm

Był zadowolony z tego, że Hunter tak ulegle wypełniał jego prośby (rozkazy), ba, odkąd wtargnął do tej świątyni było to samym obowiązkiem! Ale były w tym również inne strony medalu, wszak nakierowywał kochanka i pokazywał jak preferował się zabawiać, a z tego oboje skorzystają. Palce nastolatka zdawały się być w tej chwili zupełnie idealne, kiedy tak sprawnie rozciągał jego wrażliwe ściany; dotarł do punktu kulminacyjnego, w końcu Vincent pozwolił sobie na rozkoszny odgłos i poruszył w ruchu kopulacyjnym biodrami, dając sobie przyjemny ból i kolejny dreszcz. A wredny uśmieszek nie zszedł nawet mimo miażdżącego pocałunku, mimo że ich zęby boleśnie zgniatały wargi, a był na tyle bezczelny, żeby poinformować go o następującej rzeczy:
- Kiepski z ciebie komplemenciarz, skarbie.
Niecierpliwie czekał na dokonanie tej najprzyjemniejszej części umowy. Czując te rozkoszne usta na podbrzuszu, napiął do granic możliwości mięśnie. Zaborczo chłonęły wszystko, co mu zaserwowali. Mimowolnie wsunął dłoń w te krótkie, czarne włosy, zaciskając na nich mocno palce. I w końcu poczuł dotyk języka; zamruczał gardłowo z najwyższą aprobatą, a te zasysanie, które bardzo lubił... nie mógł powstrzymać się od lekkiego szarpnięcia bioder – zrobił to tak gwałtownie, że aż dziurka mocno zacisnęła się na intruzach, gdy poczuł większy ból. Hunter wiedział co robił, robił to cholernie dobrze, co Star odczuwał doskonale, kiedy niemal wił się pod wpływem jego pieszczot, a przecież jeszcze nie czuł tego wyśmienitego ucisku gardła. Wygiął się mocno, czując te ciepłe wargi w nabrzmiałym penisie i jeszcze to mocniejsze pchnięcie palcami – cholera, aż musiał ugryźć siebie samego w dłoń, bo jęknął tak głośno, że sąsiedzi chyba będą mieli wieczór gorących ploteczek. Szarpnął w końcu za włosy Huntera, którego poczynania doprowadziły go niemal na cholerny skraj, a nie miał zamiaru jeszcze dochodzić. Pozwolił sobie na chwilę spokojnych wdechów, chociaż było to cholerne trudne, gdyż klatka piersiowa niemal spazmatycznie unosiła się i opadała. Było mu tak gorąco, że wiedział, iż dostał wypieków na policzkach, bynajmniej nie z zażenowania. A przez tę pieprzoną bladą cerę było widać wyraźnie wszelkie ślady ugryzienia, czy inne oznaczenia.
W końcu uniósł nogę, dając ją luźno na plecy Huntera – tym samym był bardziej przed nim otwarty, prezentując mu lepsze widoki. Jednym łokciem podparł się o pościel, a palcami drugiej dłoni przesunął po napuchniętych ustach kochanka, i cholera, było to takie zmysłowe, tym bardziej, że przyczyniła się do tego sama gwiazda. Naparł palcem na jego zęby, chcąc przedostać się do jamy ustnej.
- Zassij – powiedział ochryple, tym samym dając kolejną oznakę cholernie dużego podniecenia. - I dodaj trzeci palec.
Poruszył zachęcająco tyłkiem, samemu powoli pieprząc się palcami, do których z każdą chwilą przyzwyczajał się; serwowały mu coraz więcej przyjemności, którą Vincent bez wstydu brał, ale nie chciał kazać swojemu kochankowi długo czekać.
- Kiedy będziesz poruszać się w miarę gładko, wtedy daj mi swojego penisa – dodał po dłuższej chwili, samemu będąc niecierpliwym, bo cholera, chciał już dostać porządny orgazm. Oboje czekali na niego wystarczająco długo. Na zakończenie swojej wypowiedzi, ponownie położył się plecami na łóżku, i szturchnął zaczepnie paznokciem jego nabrzmiałego penisa. - Oj, naprawdę cię kręcę, Hunter – powiedział z nutką rozbawienia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:04 pm

Opinia Vincenta natychmiast została zignorowana, choćby dlatego, że komplementy wydawały się być drugorzędną kwestią, kiedy obaj poddawali się pożądaniu. Ale tylko jedno ciało prawdziwie zapłonęło pod wpływem pieszczot, jakim było poddawane. Star reagował na każde, nawet najmniejsze, muśnięcie niecierpliwymi ruchami bioder i donośnymi odgłosami rozkoszy, które zdolne były przebić się przez nie najgrubsze ściany. To była doskonała motywacja dla Huntera, aby nie zaprzestawać niczego. Chciał mocniej zassać się na samym czubku, jednak zaraz został złapany za włosy i odciągnięty od krocza kochanka. Ten przez dobrą chwilę oddychał głęboko, próbując się uspokoić. W końcu poruszył się i ułożył nogę na ramieniu chłopaka, przy okazji podnosząc się na łokciu, dzięki czemu Radley mógł zobaczyć jego wspaniałe oblicze, na którym gościły intensywnie czerwone wypieki. Niezwykła satysfakcję sprawiał mu fakt, że to właśnie on jest odpowiedzialny za taki stan długowłosego.
Spełnił jego życzenie, uchylając usta przed jego palcem, który na początek ledwie trącił koniuszkiem języka, następnie objął go gorącymi wargami i zassał na nim. Posłusznie spełnił też drugą zachciankę, napierając trzecim palcem na ciasne wejście. Mięśnie kochanka zacisnęły się na jego palcach, kiedy ten nabił się na nie z premedytacją. Hunter zuchwale naparł nimi do przodu, śmielej rozpychając jego wnętrze już trzema palcami. Uważnie spoglądał w niebieskie oczy partnera, czując coraz większe podniecenie. Od razu drgnął, gdy jego penis został ledwie trącony paznokciem. Vincent drażnił go z premedytacją. Za karę wysunął jego palec ze swych ust, po czym wgryzł się w jego ramię, na którym pozostawił bolesny ślad.
- Podrażnij mnie jeszcze, a nie usiądziesz na tyłku przez tydzień – mruknął do jego uch gardłowym głosem, w tej samej chwili mocniej napierając na wnętrze, które zostało już wystarczająco przygotowane na prawdziwą zabawę. Hunter poprawił nogę na swoim ramieniu, aby ulokować na nim łydkę, następnie zarzucił drugą na wolne ramię. Sięgnął po prezerwatywę i zębami rozerwał opakowanie, które zaraz rzucił na podłogę obok łóżka. Sprawnie nałożył gumkę na penisa, następnie dłonią naprowadził go na wejście Stara. Bez żadnych przeszkód wsunął główkę. Przez chwilę rozkoszował się samym faktem bycia w nim, jednak prawie natychmiast przestało mu to wystarczać. Za pomocą pchnięcia wszedł do połowy, gdzie też napotkał pierwszy opór. Niestety, palce nie sięgają aż tak daleko, co męskość. Pochylił się nad gwiazdą, wyginając przy tym jego ciało, i dopadł ustami smukłą szyję, kiedy wykonał kolejne, tym razem zdecydowanie mocniejsze pchnięcie, dzięki czemu cały członek mógł rozkoszować się ciasnotą tego tyłka. Jednak po tym akcie wstrzymał się z dalszymi posunięciami. Aby nieco udobruchać partnera, od razu ujął w dłoń jego penisa, by powoli przesuwać po jego trzonie.
- Skoro lubisz ostrą zabawę, powinienem wreszcie skończyć z subtelnością, co?
Rzucił mu wredny uśmieszek, zerkając w te wspaniałe oczęta. Role się odwróciły, teraz to Hunter zamierzał drażnić Stara. Poruszył się w nim stanowczo, choć nie tak mocno, jakby chciał. Mimo wszystko zależało mu na tym, aby im obu było dobrze, w końcu zamierza to jeszcze kiedyś powtórzyć. Tak łatwo nie da Vincentowi spokoju, co potwierdził głębokim pchnięciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:05 pm

Kiedy Hunter tak chętnie spełnił jego prośbę, nie mógł powstrzymać się od głębokiego pomruku zadowolenia; sposób, w jaki dopieszczał jego palec i drażnił wrażliwsze nerwy wydawał się być cholernie seksowny. Nie potrafiąc się powstrzymać, naparł lekko paznokciem na narząd smaku i przyparł go krótko do podniebienia, następnie przesunął opuszkiem po górnych zębach. Później nie wpychał już go na siłę, ale zdążył syknąć, nadal wielce rozbawiony mimo cholernego rozpychania od strony tyłka, kiedy zrobili mu ślad. Spojrzał w dół; ugryzienie cholernie odznaczało się na tle jasnej skóry, co przyjął z gramem niezadowolenia – tylko gramem, bo trzy palce w dziurce skutecznie rozpraszały uwagę. Miał cholerną ochotę skomentować tę groźbę, ale wraz z nią ten mocniej naparł na jego wnętrze, przez co skorzystał z okazji i wgryzł się w szyję Huntera, żeby nie wydawać aż tak perwersyjnych dźwięków. Drugi mężczyzna mógł poczuć, jak po chwili zęby zmieniły się na język, który wzmógł pieczenie powstałej kolejnej ranki. Vincent zdawał się czerpać z takiego drobnego sadyzmu przyjemność porównywalną do obciągania. Wiedział, co robić, żeby mieszać to wszystko z nieuniknioną przyjemnością.
I w końcu przyszła kolej na coś większego.
Pozycja wcale nie była tak niewygodna jak podejrzewał, chociaż zdawać mogłoby się, że przez nią zmienił się w łatwy, smakowity kąsek, który z góry został skazany na pożarcie. Jedną dłoń zacisnął na pościeli, wbijając w nią palce tak, że aż pobielały, zaś drugą chwycił za włosy Huntera, już nieco delikatniej, ale wciąż z gotowością do szarpnięcia tymi kudłami, jeśli ten za bardzo się rozochoci. Ten wbił się w niego – jak podejrzewał Vincent – na całą długość, bo niemal od razu poczuł ból dawno nieruszanych partii; ścisnął te ciemne włosy mocniej, od razu dociskając do szyi jego zęby. Bezwiednie oblizał własne wargi.
- Ugryź – odsłonił mu szyję, bo o ile przeszkadzały mu te ślady, to bardzo lubił czuć intensywne pieszczoty, nie mające nic wspólnego z czułością, a tylko wielką żądzą. Chociaż jakiekolwiek zębowe pieszczoty nie mogły się równać z dłonią, która dotykała – prawie pulsującego – penisa.
Cenił sobie to, że ten doceniał jego świątynię. Nie zaczął posuwać go od razu, dając chwilę na odetchnięcie i przyzwyczajenie do rozmiaru. Na pierwsze poruszenie się dziurka zacisnęła się na męskości, zaraz się rozluźniając. Vincent starał się czerpać z tego jak najwięcej, żeby potem nie prowokować do drugiego numerku – co jak co, ale duma teraz i tak była cholernie nadwyrężona. Nie skupiał się na tym; stęknął perwersyjnie na pierwsze, mocne pchnięcie i, pokazując swoją zepsutą stronę, zacisnął się na nim, głównie po to, żeby wydobyć i z gardła Huntera jakiś rozkoszny dźwięk. Na ile mógł, poruszył pośladkami i otarł się o pieszczącą go rękę z pomrukiem zadowolenia. Chwilę później ujął jego policzki w obie dłonie i przyciągnął do siebie jego usta, do własnych wilgotnych i rozchylonych, całując go mocno i namiętnie, starając się przekazać mu całe swoje pożądanie i niecierpliwość. Poruszał językiem w jego ustach, leniwym, ale cholernie władczym ruchem sunął po jego podniebieniu, ze zmrużonymi powiekami utrzymywał kontakt wzrokowy; starowskie oczy – być może złudnie – pojaśniały z otumaniającej go żądzy. Wydawać by się mogło, że nadal czuł, iż miał nad tym wszystkim kontrolę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:09 pm

Na ugryzienie w szyję, które było jawną zemstą za atak w ramię, zareagował cichym syknięciem, które to szybko urwał z powodu dumy, gdyż ta nie pozwalała mu okazać słabości. Zdecydowanie wolał rozkoszować się brutalnością kochanka, ponieważ dostrzegał w niej przede wszystkim pożądanie doprowadzające ich obu na skraj. Ale nie mógł skupić się na pozytywach, kiedy to Vincent z premedytacją drażnił świeżą ranę pociągnięciami języka. Ta nie bolała, jednak wyraziście piekła, przez co nie można był ot tak jej zignorować. Lecz w całym tym drobnym dyskomforcie kryła się doza przyjemności, a ta w pełni odpowiadała nastolatkowi, zwłaszcza, gdy mógł już w pełni cieszyć się z ciasnego wnętrza kochanka. I chyba tylko dlatego kompletnie nie zareagował, kiedy został złapany za włosy, a jego twarz znalazła się tuż przy smukłej szyi. Łaskawie wykonał polecenie Stara i wgryzł się w jego odchyloną szyję aż do krwi, którą łakomie zlizał z bladej skóry. Miał wielką ochotę być jeszcze bardziej brutalny.
Pierwsze pchnięcia były wystarczająco stanowcze, aby ożywić dolne partie ciała kochanka. Gdy mięśnie zacisnęły się na penisie Huntera, ten mimowolnie wydobył z siebie ciche stęknięcie. Na całe szczęście szybko się opamiętał i aby uniknąć dalszej kompromitacji, mocno zassał się na kolejnym fragmencie szyi gwiazdy, tym razem pozostawiając na nim jedynie malinkę. Ale został oderwany od szyi i pocałowany. Vincent nic nie stracił na swojej władczości, choć to on leżał pod drugim mężczyzną. Tak zachłannie poruszał biodrami, ewidentnie podobała mu się taka rola, choć głośno nigdy by się do tego nie przyznał. Radley zaprzestał się ograniczać i zaczął poruszać się w nastolatku, główką penisa mocno rozciągając miejsca, gdzie palce dotrzeć nie mogły. Zdawać by się mogło, że przegrał z własnymi pragnieniami. Poniekąd tak było, jednak Hunter świadomie poddał się instynktom. Śmiało przyspieszył tempo pchnięć, nadając im więcej dzikości, dzięki czemu z każdym kolejnym ruchem znajdował się jeszcze głębiej. Wchodził w niego po same jądra, uderzając nimi o te jędrne pośladki. Kompletnie zapomniał o delikatności podczas tego jakże namiętnego pocałunku, w którym ich języki splatały się ze sobą, wciąż spragnione dalszych doznań. A jednak to wciąż było tak mało. Oscar podle zacisnął palce na penisie Stara, aby zadać mu odrobinę rozkosznego bólu. Drugą dłonią chwycił go za szyję, aby docisnąć ją do łóżka. W ten sposób zakończył pocałunek i spojrzał w niebieskie oczy, które wydały mu się o jeden ton jaśniejsze.
- Teraz ty spełnij moją zachciankę - rzucił w jego mokre od ostatniego pocałunku wargi, po czym przejechał po nich koniuszkiem języka. - Jęcz dla mnie.
Musiał nieco go podrażnić, aby utrzymać tę dziką pasję w jego oczach. Gwiazda jeszcze nie wykrzesała z siebie wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:10 pm

Uśmiechnął się kącikiem ust, kiedy usłyszał ten rozkoszny dźwięk Huntera. Takie małe, a tak cieszy, wszak to oznaczało, że ten czerpał nie mniejszą przyjemność od i z gwiazdy. Zamruczał nisko na zasysanie skóry na gardle, nieznacznie odchylając do tyłu głowę, ale nie dając się mu rozochocić, już po chwili Vincent wepchnął język w jego jamę ustną, zuchwale rozpychając się i zaborczo dopieszczając każdy kawałek. Zasysał się na jego języku z każdym pchnięciem, skąpo wydając z siebie zaledwie zduszone odgłosy, ale ciało pokazywało swoje – co rusz ocierał się penisem o Huntera, wypychając nieznacznie biodra z każdym jego pchnięciem. Chciał, żeby z kochankiem dzielili tą samą przyjemność, wszak – zdaniem Vincenta – byłby to wtedy seks idealny. Bolało, kochanek do małych nie należał, ale był to bardzo rozkoszne, dlatego sam nieznacznie szarpał za jego włosy, drugą dłonią zostawiając ślady na karku. Dziurka co rusz się zaciskała, kiedy prącie wchodziło głęboko, rozluźniając nieznacznie dopiero przy wysuwaniu, i tak ciągle, nie dając przyjemności tylko Hunterowi, ale i sobie, wszak czuł się mocno rozciągany – wszystko intensywnie czuł, a mimo to nie pozwolił sobie na zupełne poniesienie, wciąż będąc jedną stopą na ziemi. Czując dotyk na penisie, ugryzł narząd smaku kochanka, nie mogąc powstrzymać się od jęku wprost w jego usta. Wargi zaraz mocno podgryzł, żeby te ciągle były bardzo wrażliwe i czerwone, cholernie seksowne. Z żalem pozwolił się od nich oderwać, jeszcze przez dłuższą chwilę obdarowując je uwagą swoich oczu, nim nie usłyszał bezczelnych żądań. Niemal od razu wbił je w te ciemne tęczówki.
- Mam jęczeć? - spojrzał na niego nieco uważniej, po czym obdarował go swoim specyficznym uśmieszkiem. - Nie zrelaksuję się w pełni i nie dam się ponieść, o ile mój kochanek wykazuje się podobnymi barierami. - Złapał dłoń, która trzymała jego szyję i ugryzł ją mocno, pozostawiając po sobie malinkę. I puścił ją. - Więc może ty również pojęczysz dla mnie? - Posłał mu czarujący uśmiech, gryząc go mocno w policzek i bezczelnie zostawiając tam ślad swoich ząbków. Palce zacisnął na jego plecach, jak najniżej sięgnął i potraktował je na całą długość przeciągłą raną; Vincent aż pod paznokciami poczuł naskórek, czym zupełnie się nie przejął, za bardzo usatysfakcjonowany swoimi poczynaniami. Hunter na bank będzie wyglądał jak po ataku dzikiego zwierza, Star nie inaczej. Posłał mu prowokacyjne spojrzenie spod rzęs i objął go jedną dłonią w karku, żeby jak najbardziej stykali się swoimi ciałami. Cholera, ta pozycja była dość intymne, ale wiedział, że ten niezbyt przykładał do tego uwagi – sam miałby to gdzieś, jeśli nie miałby niemal dwuletniego stażu w związku. Drugą dłonią objął pośladek Huntera, do którego teraz niemal spokojnie sięgnął – był taki uparty, że od razu zdradził się ze swoim fetyszem, posyłając mu tam lekkiego, ale jakże bezczelnego klapsa.
- Masz bardzo fajny tyłek – zamruczał głęboko, niemalże rozkoszując się dotykiem jego pośladka. Zaraz jednak zrezygnował z tego i otarł się swoją nabrzmiałą, pulsującą męskością o jego twardy brzuch. - Hunter, pragnę już dojść – wypowiedział frywolnie kolejne życzenie i ponownie zacisnął mięśnie na jego prąciu, niemal zapraszając do ostrzejszej penetracji, dopóki obaj nie osiągną ekstazy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:10 pm

W każdym geście Stara kryło się potwierdzenie jego władczości, na którą nie miał zbyt wielkiego wpływu fakt, iż to on leży pod drugim mężczyzną. Taki stan rzeczy raczej napędzał go do jeszcze śmielszych działań mających na celu rozdrażnienie kochanka i jednoczesne pobudzenie. Z premedytacją zaciskał mięśnie na jego penisie, gdy ten wsuwał się do środka, następnie rozluźniał podczas jego wysuwania. I jeszcze maltretował wargi, czyniąc je bardziej wyczulonymi przez to całe ich podgryzanie. Ale to okazał się być dopiero początek gry gwiazdy. W końcu zaatakował chytrym uśmieszkiem i słowami. Potem nastąpił atak fizyczny, kiedy to Vincent wgryzł się w jego rękę, na której pozostawił również malinkę. Bezczelnie przejął pałeczkę, stawiając własne, dokładnie takie same żądanie, co te Huntera. Na koniec zostawił jeszcze jeden ślad zębów tym razem na policzku, następnie podrapał go po plecach, zostawiając bolesne ślady po paznokciach. I to sprowokowało Radley’a do syknięcia, którego naprawdę nie chciał.
- Skoro nie chcesz dobrowolnie jęczeć - zaczął szeptem, rzucając mu dzikie spojrzenie. - Sprawię, że zaczniesz krzyczeć.
Już nie zważał na jego drobne prowokacje, grzecznie pozwolił mu dobrać się do swojego pośladka. Wysłuchał nawet jego słów, nie bardzo już rzucając się do spełnienia kolejnego życzenia długowłosego. Uwolnił się z jego uścisku i wyprostował plecy, następnie chwycił jego biodra i nieco uniósł, w ten sposób zmieniając kąt penetracji. Nie zwolnił tempa pchnięć, te wciąż pozostawał dzikie, lecz nabrały więcej gwałtowności. Główką penisa uderzył o prostatę chłopaka, doskonale przy tym zapamiętując, gdzie ten punkt się znajduje. Przy każdym kolejnym pchnięciu atakował wrażliwe miejsce, doprowadzając to seksowne ciało na prawdziwy skraj. Z jego ust mimowolnie wydobyło się kilka głośniejszych jęków, kiedy mięśnie gwiazdy zaciskały się na jego penisie. Wciąż trzymając jego biodra, łaskawie pochylił się nad jego twarzą, aby wpić się w te ponętne wargi, za którymi dość szybko się stęsknił. A potem poczuł dreszcz ciepła, jaki przeszedł mu wzdłuż kręgosłupa, aby na koniec wędrówki skumulować się w podbrzuszu. Hunter mocno zacisnął place na bladej skórze niebieskookiego, próbując w ten sposób odwlec zbliżające się spełnienie. Akurat cierpliwy z niego typ, więc z niczym mu się nie spieszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Paź 25, 2014 11:14 pm

Groźba, tudzież obietnica Huntera nie pozostała tylko w słownej sferze; czując ten nagły atak na jego cholernie wrażliwy punkcik, i to wciąż i wciąż, nie mógł powstrzymać się od głośnych jęków i skomleń – gdyby właśnie nie był penetrowany, tak rozkosznie, że aż nie miał czasu na jakiekolwiek namiastki nadętej dumy i myśli, wyszedłby z siebie i stanął obok z zażenowania, każąc sobie się zamknąć. Ale tak nie było – drgał widocznie na każde pchnięcie, wyginał się lekko, spinał, to rozluźniał mięśnie, stanowiąc znakomity obrazek pornograficzny dla kochanka. Oddał zachłannie pocałunek, niemal unosząc przy tym głowę. Zaciskał kurczowo dłonie na pościeli, gnębiąc niemiłosiernie materiał i swoje palce. W końcu jedną z nich sięgnął do swojego penisa, przesuwając nim kilka razy – Vincent nie powstrzymywał się, niemal od razu splótł nogi w pasie Huntera, dociskając go do siebie i z sykiem w końcu osiągnął orgazm. Kurczowo ścisnął przy tym wszystkie mięśnie, tym samym niemal wymusił spełnienie Huntera. Przeczesał dłonią jego włosy, aby następnie mało delikatnie za nie szarpnąć i przyciągnąć do francuskiego pocałunku, ze strony Stara leniwego, niemal pożegnalnego, jeszcze rozkoszując się niedawno osiągniętym orgazmem. Oderwał się od jego warg szybko, żeby wziąć głęboki oddech. Czuł na sobie pot, wdychał zapach seksu, jeszcze będąc w fazie miłego otumanienia. Przesunął językiem po małżowinie Huntera.
- Ja się dobrze bawiłem. A teraz wysuwaj go ze mnie – powiedział jakże czule. Sam zakręcił biodrami, powoli opuszczając jego penisa.
Po uspokojeniu oddechu, zaczynał powoli odczuwać ból ich zabawy, póki co nie w dolnych partiach, a raczej na powierzchni – po ugryzieniach, paznokciach i co więcej, był bardzo zadowolony. Potarł rankę na ramieniu, a świadomość powoli do niego wracała. Zmarszczył brwi, starając się nie irytować.
- No i po co używaliśmy prezerwatyw, skoro i tak gryźliśmy się nawzajem do krwi? Hunter, nic nie masz, prawda? - zapytał się z lekka zaniepokojony.
Gdyby Star senior dowiedział się o takiej bezgranicznej głupocie i lekkomyślności, zabiłby się, coby potem w grobie się przewracać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   

Powrót do góry Go down
 
49 - IV piętro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: