IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 49 - IV piętro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: 49 - IV piętro   Sro Lip 30, 2014 5:11 pm

Pokój jak każdy inny w męskim akademiku. Dwa łóżka, dwa biurka, dwie szafy i dwie komody. Już obie strony pomieszczenia są zawalone gratami, ponieważ Hunter doczekał się współlokatora. Jego część pokoju cechuje chaos oraz niedokończone graffiti na ścianie. Czaszka z pociskiem w zębach. Za białymi drzwiami znaleźć można łazienkę.


Ostatnio zmieniony przez Hunter dnia Nie Mar 22, 2015 1:38 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sro Lip 30, 2014 6:42 pm

Gdyby nie fakt, że telefon Ozziego wpadł w wir irytujących i, co gorsza, nie kończących się wibracji, jego właściciel z pewnością przespałby calutki, sobotni dzionek. Poprzedniej nocy nie dane mu było zbyt długo pospać, jako że musiał zostać do później pory w antykwariacie, a potem przez resztę wieczora męczyły go te wszystkie bezsensowne myśli, które w ogóle nie dawały mu spać. Nawet tabletki nasenne nie pomagały! Ech, zawsze wiedział, że powinien w końcu znaleźć sobie jakiegoś współlokatora. Może w końcu byłby odrobinę spokojniejszy i, przy odrobinie szczęścia, normalniejszy? Kto wie.
Wracając do telefonu - nękająca go w te popołudnie osoba to właściciel pokoju nr. 49, Oscar Radley. Ozzie poznał go jakiś czas temu i od tej pory są całkiem dobrymi kumplami, więc usłyszawszy jego prośbę, blondyn nie mógł się nie zgodzić, mimo że jego pokój znajdował się na IV piętrze. Na czwartym. Pierdzielonym. Piętrze. Juliusz Marian, za jakie grzechy! Gdyby tylko mu się chciało tak, jak mu się nie chce! Ale no cóż, czego się nie robi dla kumpla. Przystojnego kumpla. Przystojnego kumpla z zajebistymi pleckami.
Ech, powinien się leczyć, taki fetyszyzm to jest już chyba karalny!
Doprowadziwszy się do względnego porządku i spakowawszy wszystkie swoje puszki z farbami do plecaka, niezwykle leniwym krokiem zaczął wchodzić po schodach, by dotrzeć do wspomnianego wcześniej pokoju. Kiedy już trafił pod odpowiednie drzwi - sam nie wiedział, czy z czystego zapominalstwa, czy braku chęci - darował sobie pukanie i po prostu wszedł do środka.
- Dzień doooo... - Ziewnął, zasłaniając ręką usta - ...bry, Oscarku~. Jak tam życie? - zapytał, upuszczając plecak z farbami na ziemię. Zaraz po tym rozejrzał się po pomieszczeniu swoimi ospałymi oczkami, lecz uznawszy, że są na to jeszcze zbyt zaspane, lekko przetarł je palcami i dopiero wtedy ponowił ową czynność. - Dooobra, to gdzie mam tworzyć? - dopytał, przenosząc wzrok na właściciela pokoju.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sro Lip 30, 2014 7:19 pm

W pokoju numer 49 na czwartym piętrze zawsze panował chaos, jednak tej soboty rozgardiasz był jeszcze większy niż zazwyczaj. Jedno z łóżek znalazło się pośrodku pokoju, zaś szafa została dosunięta do komody przylegającej do innej ściany. Hunter z satysfakcją przyglądał się temu tymczasowemu przemeblowaniu. Teraz tylko wystarczało ściągnąć tu graficiarza, który obiecał zająć się zdecydowanie zbyt białą ścianą. Właśnie dlatego Oscar już od trzynastej wydzwaniał do kumpla, zapewne katując jego bębenki donośnym dzwonkiem komórki. Cóż, nie należy do najcierpliwszych typów.
Leżał na łóżku i wpatrywał się w ten cholerny sufit, który to drażnił swoją bielą. Jak on nienawidzi tego koloru. Zaledwie pół roku zajmuje ten pokój, a już szlag go trafia, gdy dopada go myśl, iż ma tu spędzić więcej czasu. W akcie desperacji wpadł na pomysł, aby zmienić wystrój. Przede wszystkim musi pozbyć się tej pieprzonej bieli ze ścian, a przynajmniej po swojej stronie pokoju. Dłużej nie wytrzyma z tym niby neutralnym kolorem.
Ale jeszcze bardziej nie wytrzyma oczekiwania. Poderwał się z łóżka i podszedł do biurka, aby wyjąć z szuflady butelkę whisky. Odkręcił ją bez słowa i upił spory łyk trunku, następnie złapał za telefon, chcąc wybrać już odpowiedni numer. Kiedy opadał na łóżko, drzwi otworzyły się i u progu jego królestwa ukazał się długo wyczekiwany gość.
- Ozzie - wymówił jego imię na powitanie, przesuwając spojrzeniem po jego ciele. Na jego usta od razu wkradł się chytry uśmieszek ukazujący jego zadowolenie z faktu, iż chłopak zdecydował się wreszcie wgramolić na to czwarte piętro. Już myślał, że się go nie doczeka. - Jak dobrze, że zapukałeś - dodał jeszcze nieco ironicznie, lecz jego głos wcale nie brzmiał kąśliwie. Dziwnym trafem ton wypowiedzi był całkiem przyjazny, co nie zdarza się tak często.
Cóż, Hargrave jest dość seksowny, jednocześnie ma trochę rozumu. I przede wszystkim nie jest nudny jak flaki z olejem. Najlepszy towarzysz do urozmaicenia Hunterowi sobotniego popołudnia. Ozzie odda się w pełni swej pasji i zajmie się ścianą, Oscar zaś zawiesi na nim z przyjemnością oko.
- Ściana jest twoja - rzucił w jego stronę niedbale i znów pociągnął whisky z gwinta. - Ale gdzie moje maniery. Chcesz trochę?
Podał mu butelkę, jednocześnie obdarzając go uważnym spojrzeniem, którego nie odrywał od jego niebieskich oczu. Alkohol z całą pewnością postawi na nogi ospałego dziewiętnastolatka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sro Lip 30, 2014 10:55 pm

Słysząc jego ironiczną uwagę, Ozzie nie mógł powstrzymać uśmiechu, który już chwilę później znalazł jakąś drogę, by wpełznąć na jego usta.
- No wiesz, kultura przede wszystkim - odparł, kucając zaraz przy plecaku, by powyciągać z niego wszystkie puszki. Uległ chwilowej pokusie, aby jedną z nich powąchać, tak więc zdjął pokrywkę od czerwonego sprayu i przystawił go do nosa, aby się zaciągnąć. Szybko jednak się skrzywił, zakrywając puszkę z powrotem. Cóż, zapachu lawendy to i może się nie spodziewał, ale, cholera, ta farba cuchnie! Ile to już lat z tym gównem pracował, a jeszcze nigdy nie zorientował się, jak to śmierdzi! Zresztą, co go podkusiło, żeby wąchać tę pierdzieloną farbę? Ma nią pracować, nie podziwiać walory zapachowe!
Z taką oto myślą odstawił puszkę na ziemię, by zaraz podnieść się z kucek i zerknąć na swoje przyszłe pole do pracy, tudzież artystycznego popisu. Spory kawał bieli, czyli to, co tygryski lubią najbardziej. Ta ściana aż krzyczy, by coś na niej stworzyć, zupełnie jak directionerka na pierwszym koncercie swoich idoli!
Słysząc pytanie Oscara, dopiero zwrócił uwagę na trzymany w jego rękach alkohol. Cóż, chyba naprawdę musiał być nieprzytomny, skoro nie zauważył takich wspaniałości w posiadaniu gospodarza owego pokoju, ale - na szczęście - nie był na tyle nie-sobą, aby odmówić. Z przyjemnością przyjął oferowaną mu butelkę, po czym wzniósł ją jak do toastu i upił ze dwa łyki. Skrzywiwszy się lekko, chciał już ją oddać z powrotem właścicielowi, ale w połowie drogi się zawahał i do poprzednich dwóch łyków dodał jeszcze drugie tyle. Dopiero wtedy zwrócił butelkę. Co jak co, ale artysta nigdy nie tworzy na trzeźwo!
- Uhuhu, jeśli to mnie nie rozbudzi, to ja już sam nie wiem, co zdoła - powiedział, przeciągając się. - Tak w ogóle to co Cię napadło, by mnie o tak nieludzkiej godzinie zrywać z łóżka, co? Stęskniłeś się czy jak? - spytał, kucając z powrotem do swoich farb. - Wiesz, co mi się śniło? Baranki, stary. Pierdzielone baranki! Puchate i urocze. Matko, tak dawno nie miałem tak miłego snu! Baranki, ogarniasz? Już miałem takiego małego i uroczego baranka utulać, a tu co? Wibracje! Cholerne wibracje! Nie ma co, wisisz mi piwo. Albo dwa, o. Tylko i wyłącznie dwa piwa zdołają zagłuszyć ten ból w moim sercu - oznajmił z udawanym żalem, przykładając dłoń do piersi. Zaraz jednak ogarnął się i chwycił do rąk jedną z puszek. - Dobra, Oscarku, zdajesz się na moją artystyczną wizję czy masz jakieś konkretne życzenia?

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Czw Lip 31, 2014 11:44 am

Uważnie obserwował swojego gościa, jednak nie mógł tego czynić z absolutną powagą, kiedy zachowania chłopaka były całkiem zabawne. Przede wszystkim powąchał spray, ale najlepsze było to jego drobne oszołomienie, z którym musiał stwierdzić, że zapach wcale nie przypadł mu do gustu. Z całą pewnością nie jest amatorem, więc już dawno powinien przywyknąć do specyficznej woni farby, tymczasem wykazuje on do niej pewną niechęć. I jeszcze ten jego skrzywiony wyraz twarzy, kiedy upił trochę whisky prosto z butelki. Być może jest bardziej przyzwyczajony do piwa i lżejszych drinków. Hunter natychmiast postanowił, że weźmie go do klubu na wielkie picie, aby poznał smak prawdziwego alkoholu. Poza tym, miło będzie razem się rozerwać, zwłaszcza, że mają wakacje i czas im się dłuży. Niektórzy zmuszeni byli do siedzenia w akademiku, na przykład taki Hunter, co nie miał za bardzo gdzie się podziać, od kiedy jego stary trafił do więzienia. Właściwie jest mu nawet na rękę to, że nikt nie wtrąca się do jego spraw, przynajmniej może swobodnie działać. Szkoda tylko, że wisi nad nim pieprzony kurator, choć przecież oficjalnie nigdy nie złamał prawa. Na samą myśl skrzywił się i po odebraniu butelki od Ozziego pociągnął z niej kolejne spore łyki.
- Zawsze ja mogę porządnie cię rozbudzić i to w bardzo przyjemny sposób - odparł na jego słowa z błyskiem w oku, a na jego ustach zagościł łobuzerski uśmieszek. Hunter do najbrzydszych nie należał, zaś Ozzie był seksowny i miał w sobie dozę zadziorności, którą Radley uwielbia. Jak na razie wszelkie propozycje zamknięte były w sferze żartów, ale z czasem może się to zmienić. - Oczywiście, że się stęskniłem. Miałem nawet ochotę przejść się do ciebie, ale stwierdziłem, że sam w końcu do mnie przyjdziesz. W końcu nie możesz mi się oprzeć, co?
Jego historyjkę o wyśnionych barankach skwitował krótkim prychnięciem. Wstał z łóżka i podszedł do okna, które otworzył na oścież, gdy dostrzegł, że chłopak jest w pełni gotowy do pracy. Smród na pewno się rozejdzie po całym pokoju, jednak otwarte okno powinno zwiększyć przepływ powietrza. Nie ma zamiaru umrzeć tu od smrodu.
- Dam ci nawet całą zgrzewkę, tylko nie spieprz graffiti, dobra? Niech będzie to coś mrocznego. Lubię ciemne kolory. Reszta zależy już od ciebie, artysto.
Z nudów pociągnął kolejnego łyka z butelki. Spojrzał na swojego kumpla, następnie na zbyt białą ścianę. Z całą pewnością nie zobaczy na niej tęczy i baranków, taką przynajmniej ma nadzieję. Obecnie ma o wiele lepsze widoki. Ciemnymi oczyma pochłaniał sylwetkę chłopaka, która już przy ich pierwszym spotkaniu bardzo przypadła mu do gustu.
- Jak myślisz, co najbardziej by do mnie pasowało? Może czaszka w płomieniach? Albo wystrzelony z pistoletu nabój? - pytał bez większego zastanowienia, rzecz jasna tyczyło się to dzieła sztuki, które niedługo znajdzie się na ścianie. A może potrwa to więcej niż jedno popołudnie? - Do ciebie pasowałyby pieprzone baranki. Do tego jeszcze dorzuciłbym jednorożce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Czw Lip 31, 2014 6:26 pm

Na propozycję Oscara tylko uśmiechnął się zadziornie pod nosem, dając mu jednocześnie do zrozumienia, że z całą pewnością sobie to przemyśli. Co jak co, ale rzadko ktokolwiek zrywał go z łóżka o tak nieludzkiej godzinie jaką była 13, więc nie pogardziłby takowym wynagrodzeniem swoich (jakże nieludzkich!) krzywd. Niestety, takowe propozycje jak na razie pozostawały w sferze niedojrzałych żartów, ale Ozzie coś przeczuwał, że nie na długo. I to wcale nie był budzący się w nim narcyzm! To tylko bardzo dobry kolega-przeczucie, a on bardzo rzadko się mylił! No, zdarzyło się tam parę razy, jak na przykład wtedy, gdy podpowiedział mu, że to zajebisty pomysł, by wyśmiewać się z czapy gościa z hipermarketu, który po pracy trenował zapasy... Chyba jeszcze nigdy tak szybko nie biegał! ...Oh wait, a jednak biegał. Dokładnie wtedy, gdy pewien kurator postanowił wymierzyć mu dość niecodzienną karę za ozdabianie murków w parku. Kto by pomyślał, że wyprowadzanie tego cholernego psa wyzionie z niego wszelkiego ducha!
- No ależ oczywiście, że nie mogę Ci się oprzeć, skarbie! Zwłaszcza Twoim łopatkom. Nad resztą ciągle się zastanawiam - odparł, zerkając na niego przez ramię i unosząc kącik ust we wrednym uśmiechu. Zaraz jednak wrócił do farb, a gdy zorientował się, że jednej mu brakuje, zajrzał z powrotem do plecaka. Wyjął z niego granatową zgubę, a wraz z nią i zwinięty kawał jakiejś płachty, z którym podniósł się z kucek. Podszedł do ściany i, ułożywszy pod nią owy materiał, rozwinął go jednym kopnięciem. Zawsze lepiej coś podłożyć pod miejsce pracy, żeby potem nie trudzić się zmywaniem tego cholerstwa. Trzeba było przyznać, że może i nałożenie tego jest bułką z masłem, tak pozbycie się to już większa sztuka! Nic dziwnego, że miasto woli zamalowywać jego malunki niż je zmywać.
Akurat miał poprosić bruneta o otwarcie okna, kiedy ten go ubiegł. Uśmiechnął się wtedy nieznacznie, po czym przeniósł wzrok z powrotem na ścianę.
- Coś mrocznego, huh...? - powtórzył pod nosem, przykładając dłoń do podbródka. - Co powiesz na płonącą czaszkę, przedziurawioną przez nabój z pistoletu, a po drugiej stronie baranki pieprzone przez jednorożce z twarzą Ozzy'ego Osbourne'a? Oczywiście, wszystko z dodatkową dawką mroku, nietoperzy i zakrwawionych gałek ocznych! Jeśli to nie jest mroczne, to ja już sam nie wiem, co!

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Czw Lip 31, 2014 7:53 pm

Gdy usłyszał jego odpowiedź na swoją drobną insynuację, spojrzał po nim z wielkim niedosytem, w końcu spodziewał się nieco innej reakcji ze strony Ozziego. Nie oczekiwał, iż chłopak się zawstydzi, chodziło raczej o jakąkolwiek oznakę odwzajemnienia tego pragnienia bliskości, które gdzieś już się wkradło między nich i dopiero zaczynało tak naprawdę kiełkować. Hunter potrafi się narzucać, oczywiście, ale w tym przypadku wolał, aby to jego kumpel wykonał pierwszy krok. Cóż, chyba jeszcze trochę sobie poczeka na jakże istotny sygnał ze strony chłopaka. Nigdy nie był cierpliwy, ale tym razem jakoś się powstrzyma od gwałtownych posunięć. Skoro już jest wyjątkowo miły, to i może postarać się o większe opanowanie przy rozwijaniu ich relacji.
- Mam rozumieć, że tylko moje łopatki są dla ciebie pociągające? - spytał żartobliwie i bez większego namysłu ściągnął z siebie białą bokserkę, obnażając górne partie ciała. Na zewnątrz ciepło, w pomieszczeniu jeszcze cieplej, więc z pewnością nie zmarznie, gdy będzie paradował półnagi. Zresztą, jest w swoim pokoju, więc może robić, co chce. - Masz fetysz pleców czy jak? Znakomita większość zwraca uwagę na moje krocze.
Spodni nie ściągnie, w końcu i tak nie zaciągnie go dziś do łóżka. No chyba, że upije go whisky, to wtedy istnieje spora szansa na to, iż ta sztuka mu się uda. Ale seks z pijanym osobnikiem byłby dość nudny. Hargrave sam do niego przyjdzie.
- Jeśli coś takiego znajdzie się na mojej ścianie, dopadnę cię szybciej niż myślisz - wyrzucił z siebie z cwaniackim uśmieszkiem widniejącym w kącikach ust, jednak w jego głosie nie zabrakło nuty powagi. To była jak najbardziej realna groźba. - Lepiej dobrze przemyśl swój projekt, o ile cenisz sobie własny tyłek.
Pociągnął kolejne łyki trunku z gwinta, po czym zakręcił butelkę i odłożył ją biurko. Łypnął podejrzliwie ciemnymi oczyma na chłopaka, próbując odczytać z jego zamiary z samego wyrazu twarzy. Na pewno sobie żartował, po prostu musiał kpić. Czy sam nie skalałby podobnym dziełem swych rąk?
- Czaszka w płomieniach z nabojem w zębach. Na twój gust liczyć nie mogę, skoro wymyślasz takie obrazy.
Aż skrzywił się na jego wizję. Zbliżył się do niego i przyjrzał ścianie, następnie poklepał go po ramieniu. Ozzie zna już oczekiwania Oscara, zatem nie powinien mieć już żadnych wątpliwości.
- Jak się postarasz, nie tylko dostaniesz zgrzewkę piwa - zaczął z jawnym rozbawieniem, jednak nieco spoważniał, gdy przysunął usta do jego ucha. - Otrzymasz również moją sympatię. Nie zmarnuj okazji - dodał szeptem, po czym przegryzł płatek ucha. Ale szybko odsunął się i padł na łóżko kompletnie niezainteresowany dalszym losem ściany. Przynajmniej teraz nie chciał na nią patrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Sie 02, 2014 12:29 pm

Może ciężko było w to uwierzyć, ale Ozzie bardzo szanował sztukę miejską i, co więcej, kiedy już miał się nią zająć, potrafił skupić na niej całkowicie swoją uwagę. Rzecz jasna zwrócił uwagę na zaloty Oscara i nie zamierzał pozostawać im obojętny, jednak zawsze był wyznawcą zasady, iż sztuka przede wszystkim, potem przyjemności. Nie był "nieśmiały", co to, to nie. Miał po prostu inne priorytety.
Sytuacja jednak odrobinę się zmieniła, kiedy chłopak obnażył swoje górne partie ciała, w tym także i plecy, za którymi tak szalał Ozzie. No i jak miał się skupić na robocie, kiedy ma przed nosem takie wspaniałości? Cholera jasna!
- Tam zaraz fetyszystą... Wolę bardziej określenie "entuzjasta" - odparł, zerkając na niego mimowolnie. Zaraz jednak wrócił do farb, by wziąć do ręki jedną z puszek i zdjąć z niej pokrywę. Wstrząsnął farbą, po czym prychnął rozbawiony faktem, że Oscar potraktował jego wizję poważnie. Nic jednak na razie nie powiedział, będąc ciekawym tego, co właśnie robił chłopak. Cholera, Ozzie coraz bardziej miał ochotę rzucić to malowanie "w pizdu" i zająć się innymi, być może bardziej przyjemnymi czynnościami.
Już sam pogubił się w tym, czy on mu grozi, czy obiecuje!
- Postaram się sprostać Twoim oczekiwaniom - oznajmił, uśmiechając się zadziornie. - Ty w tym czasie popracuj nad swoim poczuciem humoru, kotek~ - dodał, nanosząc pierwszą warstwę sprayu na ścianę. - Pozwolisz też, że nieco poprawię Twoją wizję, ok? ...Spokojnie, obędzie się bez jednorożców z twarzą "pana ciemności" - zapewnił go, wymieniając farbę.
Nałożył jeszcze kilka warstw, po czym westchnął cicho pod nosem. Tak jak przypuszczał - nie potrafił się skupić na tworzeniu, kiedy Oscar swoim negliżem ciągle go rozpraszał. Ech, czasami sam sobie się dziwił, jak łatwo go przekupić, udobruchać lub - jak w tym przypadku - odwrócić jego uwagę.
- Weź zapuść jakąś muzykę, co? - poprosił bruneta, zerkając na niego przez ramię.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Sie 02, 2014 3:45 pm

Intencje Huntera były widoczne gołym okiem. Na każdym kroku starał się prowokować gościa, który wstąpił w jego skromne progi. Gdy tylko usłyszał o słabości Ozziego do swoich łopatek, od razu pozbawił się bokserki, aby tylko zwrócić na siebie jego uwagę. Drażnił go również słowami, a zmysły rozbudzał bliskością, lecz ta była tak ulotna, że aż obaj mogli poczuć pewien niedosyt. Prawdziwym wydaje się być stwierdzenie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Radley zaledwie dotknął chłopaka, a już miał ochotę na więcej. Jakimś cudem zdołał opanować swe zachcianki, w końcu sprowadził go do swojego pokoju przede wszystkim po to, aby wreszcie pozbyć się tej obrzydliwej bieli ze ściany. Graffiti powinno być priorytetem ich obu.
Widząc jego zadziorny uśmieszek, sam przybrał takowy na usta, przy okazji rzucając mu wyzywające spojrzenie. Podczas analizowania jego słów, doszukiwał się w nich zaproszenia, które byłoby mu bardzo miłe. Nawet się go doszukał, mimo to pozostał grzecznie na łóżku, uważając na swoje, często zbyt gwałtowne, reakcje.
- Moje poczucie humoru nie jest w stanie przyswoić ogromu słodyczy, jaką mnie uraczyłeś - odparł śmiało, niezbyt się przejmując tym słodkim określeniem użytym wobec jego osoby. Kotka jeszcze jakoś strawi, ale bardziej urocze miana doprowadzą go do szału. Już był jeden taki, co nazwał go cukiereczkiem i skończył naprawdę marnie. Wybite zęby i złamany nos to i tak niewielkie obrażenia. - Dlatego poprawiaj moją wizję bez większych szaleństw.
Na jego propozycję podniósł się z łóżka rozejrzał po pokoju. Niestety, nie ma tu wieży, ale jest za to laptop, a gdzieś w biurku kryją się sprawne głośniki. Odpalił komputer i otworzył szafkę biurka, wywalając z niej nieużywane podręczniki, stare zeszyty i parę pustych butelek po alkoholu. Dokopał się do głośników, które to zaraz podłączył do laptopa. Gdy ten się włączył, znalazł folder z muzyką. Po chwili po pokoju już rozniosły się pierwsze dźwiękipiosenki.
- Ale śpiewać nie będę - rzucił w jego stronę i podkręcił dźwięk, mając nadzieję, że przynajmniej sąsiedzi zza ścian również usłyszą dobrą muzykę. Trzeba dać się innym we znaki. - Za to ty możesz trochę powyć, jeśli chcesz. I zawsze możesz włączyć jakiś inny kawałek.
Zerknął na ścianę, widząc jakieś drobne postępy. Złapał za krzesło i postawił je jakiś metr od ściany, następnie zasiadł na nim z paczką papierosów i zapalniczką w ręce. Jednak jego spojrzenie spoczęło na Ozziem. Wsunął filtr do ust i zapalił drugi koniec, następnie zaciągnął się mocno, a dym wypełnił jego płuca.
- Chcesz szluga?
Wyciągnął paczkę w jego stronę, przyglądając się uważnie jego ciału. A jednak fizyczność brała górę, aczkolwiek Hunter upodobał sobie również charakterek nowego kumpla. Pasowaliby do siebie, gdyby kiedykolwiek potraktowali tę znajomość poważnie. Na całe szczęście obaj nie zawracają sobie tym głowy.
- Chyba nie przeszkadza ci jak ktoś patrzy na ciebie podczas pracy, co? Wiesz, nie mam co robić, a proces twórczy jest dość ciekawy. Poza tym, muszę cię pilnować, abyś jednak nie uwiecznił na ścianie tęczowej krainy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Sie 02, 2014 5:19 pm

Usłyszawszy warunek bruneta co do urozmaicania jego pomysłu, Ozzie pokręcił lekko głową, chichocząc pod nosem. Skoro według tego gościa jednorożce z twarzą Osbourne'a jebiące jakieś baranki są urocze do porzygu, to blondyn wolał nie wiedzieć, co ten sądzi o szczeniaczkach albo małych kotkach. Normalnie cukier, słodkości i inne śliczności!
- Spokojna Twoja rozczochrana. Obiecuję zapomnieć o jednorożcach - powiedział, wracając do malowania. Przerwał na moment dopiero wtedy, kiedy usłyszał jakiś hałas za plecami. Odwrócił się, a widząc, jak ten wywala wszystko z szafki, uniósł brwi. Postanowił jednak się nie wtrącać i nie wnikać, czego on tam szuka.
Kiedy usłyszał "Enjoy the Silence" w wykonaniu Depeche Mode i to w dodatku tak głośne, mimowolnie się zaśmiał. Stara, dobra ironia zawsze potrafiła go rozbawić.
- Jaaaka szkoda - odparł z udawanym żalem, zerkając na niego przez ramię. - Ja, niestety, również nie popiszę się umiejętnościami wokalnymi. Wiesz, nie jestem "rozgrzany" i w ogóle. Gardło i te sprawy - dodał, wracając do pokrywania ściany farbą z puszki. Widać było już na niej postępy, między innymi tą całą czaszkę, którą Oscar sobie zażyczył. - A muzyka może być. Zdam się na Twoje gusta.
Na pytanie Oscara nie odpowiedział, tylko spokojnie zaczekał, aż brunet ponownie wsunie papierosa między wargi. Wyminął wtedy ręką opakowanie i chwycił tego konkretnego szluga. Wziął filtr do ust, zaciągnął się raz, drugi, a potem zwrócił papierosa właścicielowi.
- Nie, nie przeszkadza - odparł szybko, gdy tylko wypuścił po raz drugi dym z ust. - Przeszkadzają mi inne rzeczy, jak na przykład... - Wychylił się lekko do tyłu, by móc spojrzeć na plecy chłopaka. Przyjrzał się im, zbadał wzrokiem jego łopatki, linię kręgosłupa i tak dalej, aż w końcu z cichym westchnieniem wrócił do malowania. - No, właśnie to mi przeszkadza. Chociaż, nie powiem, takie rozpraszanie to jestem nawet w stanie znieść - oznajmił, uśmiechając się pod nosem. - I szkoda, że tak mnie pilnujesz. Właśnie chciałem pierdolnąć tam obok takiego ogromnego gumisia. Zawsze lubiłem gumisie, zwłaszcza tego w zielonej niby-czapie. Wkurwiał mnie, ale lubiłem go. Tylko za cholerę nie wiem, jak się nazywał...

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Sie 02, 2014 6:10 pm

Czyli jednak trafił z utworem. Widział to w jego uśmiechu, który dawał mu dozę satysfakcji. Jednak to nie był czas na tryumfowanie, kiedy przed nimi jeszcze sporo czasu do skończenia graffiti. Muszą umilić sobie proces twórczy dobrą muzyką, przyjemną rozmową i innymi rzeczami, przy czym Hunterowi do głowy przychodziły jedynie niepoprawne propozycje. Był nawet w stanie pozwolić Ozziemu poznęcać się nad swoimi plecami, skoro te budzą u niego taki zachwyt. Rzecz jasna nie zrobiłby czegoś takiego bezinteresownie, w końcu sam chciałby pomęczyć jego ciało.
Niechętnie przerwał przyjemne myśli, skupiając się na słowach rozmówcy. To właśnie przez nie na jego ustach zagościł łobuzerski uśmiech, który obnażał jego lubieżne myśli. Słowo rozgrzany zbyt mocno nasunęło mu na myśl wizję zbliżenia ich ciał, przy której to Hunter mógłby zadbać nie tylko o to, aby z jego gardła wydobyły się wspaniałe dźwięki.
- W takim razie poleci jedna z playlist.
Nie chciało mu się stać przy laptopie, aby dobierać odpowiednie utwory. O wiele lepiej siedziało mu się na krześle ustawionym naprzeciwko Ozziego, który starał się skupić na swoim dziele. Na całe szczęście zwrócił uwagę na papierosa, lecz nie zdecydował się na wyjęcie jednego z paczki, wolał raczej zasmakować w tym hunterowskim. Było to całkiem seksowne, jednak Radley powstrzymał się od nieprzemyślanej reakcji. Gdy już papieros został mu oddany, ponownie wetknął go między wargi i zaciągnął się nim ochoczo. Ale najlepsze miało dopiero nadejść. Poczuł spojrzenie niebieskich oczu na swych plecach, wtedy też uniósł kąciki ust w chytrym uśmieszku, wiedząc, że ma już chłopaka w garści. Na całe szczęście ostudził swoje zapędy, kiedy doszło do wzmianki o Gumisiach.
- To był ten wiecznie marudzący idiota, tak? I stale coś naprawiał, pamiętam.
Też oglądał tę bajkę, kiedy był mały. Kojarzył postacie, ale i on sam nie zapamiętał ich imion.
Powstał z krzesła i przystanął tuż za plecami Hargrave'a, do których przylgnął torsem. O wiele bardziej zaintrygował go jednak temat skutecznego rozpraszania graficiarza. Był również ciekaw, jak daleko może się posunąć, w końcu ich znajomość nie trwała zbyt długo, nie była też wielce silna. Z pewnością byli siebie ciekaw, zwłaszcza swych ciał. Dłonią przesunął po jego prawym biodrze, po czym przesunął ją do podbrzusza.
- Czy to też ci nie przeszkadza? - wyszeptał pytanie do jego ucha.
Utwór się skończył i zaczął się nowy. Spokojny początek sprawił, że Oscar nie zamierzał z niczym się spieszyć. Czekał na reakcję, aby móc się nią odpowiednio nacieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Nie Sie 03, 2014 12:35 pm

Ozzie tylko skinął głową, po czym wrócił do pracy. Ściana zaczęła już nabierać kolorów, dzięki czemu tej znienawidzonej przez Oscara bieli było coraz mniej, jednak daleko jeszcze mu było od ukończenia. Blondyn nie sądził, by zdołał to zrobić jeszcze dzisiaj. Pewno będzie musiał wpaść jutro albo kiedy indziej, żeby móc nanieść ostatnie szczegóły. Chociaż zważywszy na to, jak Hunter go rozpraszał, będzie pewno potrzebował jeszcze kilku dni. Czy to dobrze, sam nie wiedział. Wszystko się okaże. Widział doskonale ten łobuzerski uśmiech na twarzy bruneta, który doskonale zdradzał wszelkie intencje właściciela pokoju. Zupełnie jakby zapomniał o tym, w jakim celu sprowadził do siebie Ozziego. Czy naszemu młodemu artyście to przeszkadzało? Być może. A nawet jeśli to coś czuł, że zostanie mu to sowicie wynagrodzone.
- Oho, czyżby Oscarek oglądał Gumisie? - zapytał, zerkając na bruneta. Zaraz jednak wrócił do pracy, chichrając się pod nosem. - To takie słodkie - dodał żartobliwie, zaznaczając czarną farbą linie czaszki na ścianie. Przez moment kusiło go, żeby przerobić to na jakiegoś czerwonego gumisia, ale w końcu zdecydował się tego nie robić. Cenił swój tyłek i przed 21. rokiem życia wolał go nie narażać, a już zwłaszcza jakimś głupawym graffiti.
Gdy zauważył, że Hunter podnosi się z krzesła, zerknął na niego kątem oka i odprowadził go wzrokiem. Czując jego tors przy swoich plecach i dłoń na swoim biodrze, uniósł mimowolnie kącik ust. Zabawnym wydał mu się fakt, że Oscar nie potrafi wysiedzieć spokojnie popołudnia na jednym miejscu. Widocznie o wiele ciekawszym wydało mu się odwracanie uwagi biednego Ozziego, który był niesamowicie podatny na tego rodzaju rozpraszacze. Co więcej, zupełnie nie przeszkadzała mu ich względnie krótka znajomość. Blondyn zdecydowanie był typem osoby, która nawet po dwóch godzinach znajomości potrafiła się z kimś przespać. Ba, nawet potrafił po wszystkim zamienić parę słów z nowym, zazwyczaj skacowanym kochankiem, a nie od razu po przebudzeniu spierdolić! No, chyba że to wszystko działo się w jakimś hotelu, wtedy to uciekał, nie chcąc płacić rachunku. Już i tak ma dość ograniczony budżet!
- Nie, nie przeszkadza, ale w tym tempie to ja nigdy nie skończę tego graffiti. Cholernie mnie rozpraszasz - odparł żartobliwie, uśmiechając się pod nosem.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Nie Sie 03, 2014 9:17 pm

- Każdy w swoim dzieciństwie oglądał jakieś bajki - odparł jakby na swoje usprawiedliwienie, jednocześnie nie chciał się wdawać w czczą dyskusję. Może i jest strasznym gościem, ale kiedy też był mały i oglądał bajki, które nawet go wciągały w swoją fabułę. Kibicował gumisiom, smerfom, marzył o tym, aby złapać wszystkie pokemony. To nie powinno nikogo dziwić, a już na pewno nie Ozziego, co to przepada za najwredniejszym gumisiem pod słońcem. Jego gust można by uznać za nieco spaczony. Na całe szczęście o gustach się nie dyskutuje.
Szkoda zajmować się tak dziecinnym tematem, kiedy mogą wspólnie zagubić się w rozrywkach dla dorosłych. Z pewnością Hargrave nie jest naiwny i z pewnością nie myślał, że został zaproszony do tego pokoju tylko z powodu graffiti. Już od początku ich znajomości było jasne, że prędzej czy później Oscar dobierze się do niego. Dwuznaczne słowa, jednoznaczne spojrzenia i wszystkie znaki na niebie i ziemi właśnie za tym przemawiały. Nic więc dziwnego, że Hunter wykonał swój ruch i śmiało docisnął do siebie smukłe ciało niebieskookiego. Wsunął dłoń pod materiał czarnej bokserki i zaczął leniwie sunąć palcami po mięśniach brzucha. Dziwnym trafem zajęcie to sprawiło mu sporo satysfakcji, w końcu rzadko kiedy się zdarza, aby tak dobrze kontrolował swoje żądzę. Pociąg fizyczny i nuda sprawiły, że dwukrotnie bardziej chciał coś ze sobą zrobić. Nigdy nie potrafił usiedzieć na miejscu, a w tej chwili jeszcze bardziej nie mógł wytrwać w jednej pozycji na dłużej. Na razie wykazywał sporą cierpliwość, wciąż nie odrywając się od pleców Ozziego. Opuszkami palców zawędrował aż do torsu, na którym zaraz pozostawił czerwone ślady po paznokciach, gdy pociągnął nimi po przyjemnie gładkiej skórze.
- Wiesz, zawsze możesz dokończyć swoje dzieło przy innej wizycie - odpowiedział z zuchwałym uśmieszkiem. Nie wyobrażał sobie, aby miał go teraz puścić. Tak po prostu dać mu spokój? A w życiu?
Zabrał dłoń z jego piersi i odwrócił go twarzą do siebie, aby zajrzeć w te jego niebieskie oczęta. W mgnieniu oka pozbawił go jakże niepotrzebnej koszuli, by ta wylądowała wreszcie na podłodze. Po chwili usiadł na krześle, wciąż wpatrując się w chłopaka.
- Zabaw mnie.
Mocno chwycił go za nadgarstek i przyciągnął do siebie, zmuszając go do tego, aby usiadł okrakiem na jego nogach. Uśmiechnął się przy tym chytrze, w pełni zadowolony ze swego posunięcia. Chwycił jego podbródek w palce i przysunął jego twarz do swojej, a wtedy ich usta znalazły się w odległości dwóch centymetrów od siebie.
- Tak naprawdę to po to tutaj przyszedłeś.
Wiedział, że ma rację. Ozzie z całą pewnością przeczuwał, że tak to się skończył. Tylko totalny głupiec nie zauważyłby, że pcha się do jaskini lwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Czw Sie 07, 2014 4:10 pm

Cóż, Hunter miał w kilku kwestiach rację. Po pierwsze - tak, każdy w dzieciństwie oglądał bajki. No, chyba że nie miał dostępu do kablówki czy ogółem do telewizora, albowiem różne rzeczy mogą się wydarzyć. Ozzie jednak wybijał się z tego stwierdzenia faktem, iż kreskówki ogląda nadal. Stanowią one ciekawią odskocznię od głupawych komedii, które uwielbiał oglądać, i choć nie wraca już do takich klasyków jak Smerfy czy Gumisie, to często oddaje swój czas nowszym produkcjom. No bo ile można oglądać "Dyktatora"?
Druga kwestia, w której Oscar mógł się pochwalić posiadaniem stuprocentowej racji, to fakt, iż Ozzie może dokończyć swoją pracę przy każdej kolejnej wizycie. Ten stan, w którym trwają teraz, nie może dłużej czekać. Ściana przed nimi wręcz przeciwnie, albowiem cierpliwa z niej sztuka. Cóż, Ozzie również mógł spokojnie wyczekiwać wielu rzeczy, ale dotyk Huntera skutecznie go nakręcał. To tak, jakby przedstawić jego cierpliwość za pomocą tabliczki czekolady - znikała w miarę jedzenia. Ba, ten ślad po paznokciach to liczył się jak zjedzenie trzech kostek naraz!
Odwrócony twarzą do niego, natychmiast spojrzał w jego czarne oczy. Zahipnotyzowały go niemalże w jednej chwili. Były prawie jak taka gorzka czekoladka - wiadomo, że jest gorzka, a mimo wszystko ma się taką cichą nadzieję, że jest w niej odrobinę słodyczy.
...Ni cholerę nie wiedział, co chciał przez to powiedzieć, ale skoro już porównywanie wszystkiego do czekolady opanował do perfekcji, to teraz pora, aby został czekoladowym poetą!
Gdy Ozzie usłyszał krótkie polecenie Oscara, na moment się rozproszył i chciał powiedzieć coś w deseń: "Jak dasz mi jeszcze trochę whiskey, to Ci i frontflipa pierdolnę", ale Hunter w porę przywrócił go do odpowiedniego "klimatu". Posadzony na kolanach, znowu zaczął wpatrywać się w czarne oczy bruneta, by zaraz uśmiechnąć się zadziornie, kiedy usłyszał jego spostrzeżenie. Kolejna rzecz, w której miał rację. Cóż za wszechwiedzący człowiek!
- Przyznam szczerze, że chciałem najpierw dokończyć pracę, ale nie pozostawiłeś mi zbyt wielkiego wyboru - szepnął, po czym wykorzystał dzielącą ich odległość, by złączyć ich wargi w pocałunku, jednocześnie wędrując dłońmi do jego pasa, gdzie zajął się rozpinaniem rozporka jego szarych jeansów.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sro Sie 13, 2014 4:22 pm

Zadziorny uśmieszek Ozziego utwierdził Huntera w przekonaniu, że obaj czekali na to zbliżenie. Co prawda, żaden z nich nie chciał się na drugiego rzucać tak od razu, zwłaszcza, że całkiem nieźle im się razem piło i rozmawiało. W każdym razie już od początku znajomości dopuszczali do siebie myśl, że prędzej czy później pożądanie między nimi wybuchnie. I stało się, pragnienia wzięły górę nad wszystkim, zwłaszcza nad przyzwoitością, która Radley'owi jest całkowicie obca. Na jego kolanach znajdował się rozochocony blondyn i wpatrywał mu się w oczy tak wielce pewny siebie. Poczynał sobie dość śmiało, ale to było jak najbardziej przyjemne działanie. Dziwnym trafem Oscar był w stanie wiele wybaczyć temu seksownemu osobnikowi, dopóki nie zachowywał się jak emocjonalna ciota.
- Jak zwykle to ja zawiniłem - odparł na jego wyszeptane słowa, jednak nie wdawał się w dalszą dyskusję. Koniec gadania, teraz słowa są zwyczajnie zbyteczne. Odwzajemnił jego pocałunek gwałtownie, język brutalnie wsuwając między wargi chłopaka, aby tylko trącić jego narząd smaku. Dłoń ułożył na potylicy, po czym delikatnie szarpnął go za włosy, gdy poczuł ciekawskie palce na swoim rozporku. Rzucił mu wredny uśmiech, językiem sunąc po jego szczęce.
- Od razu przeszedłeś do konkretów - powiedział spokojnie, obserwując bacznie wyraz jego twarzy. - Podoba mi się to.
Chwycił mocno jego biodra i poniósł go ze swych kolan, po czym sam powstał szybko z krzesła. Nie zamierzał być subtelny, od razu pchnął go na swoje łóżko i na spokojnie dokończył jego dzieła, rozpinając guzik spodni. Zsunął z siebie jakże niepotrzebne jeansy, by pozostać w samych bokserkach. Stanął przed nim tak pewny swej dominacji, obdarzając go przy tym stanowczym spojrzeniem. Już powinien być rozebrany, a jednak na razie został pozbawiony koszuli.
- Szybko zdejmuj ciuchy.
Znalazł się tuż nad nim i wpił agresywnie w jego usta, nie dając mu czasu na odpowiedź czy nawet jakiekolwiek zastanowienie. Sam złapał za spód jego bokserki i podwinął ją bez większego zastanowienia. Chciał się jej pozbyć, jednocześnie za mało jeszcze wyciągnął z pocałunku. Dlatego palcami zsunął się do rozporka, który rozpiął bez większych problemów. Już nie wiedział, czy chce się dobrać do jego torsu, czy najpierw do tyłka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Sie 16, 2014 3:18 pm

A kto inny, jak nie ty - pomyślał, unosząc lekko kącik ust. Całował go dalej, zupełnie nie przejmując się językiem Oscara, który zawędrował do jego ust. Ba, nawet sam musnął jego narząd smaku małą kulką pośrodku swojego. Gdy został zmuszony do przerwania pocałunku szarpnięciem za włosy, syknął cicho, wciąż nie tracąc uśmiechu z twarzy. Dłonie, rzecz jasna, zabrał z jego rozporka, jednak obserwował go dalej swoimi niebieskimi oczyma, nawet gdy język bruneta spacerował sobie po jego szczęce.
- No wiesz, po co mam się niepotrzebnie... "pierdolić" - odparł, doskonale wiedząc, że ten żart jest tak denny, iż tylko znany z sitcomów śmiech w tle mógł uratować jego komediowość. Nie przejął się tym jednak zbytnio, bo wiadomym było, że jego humor bardzo często był po prostu "suchy".
Gdy został pchnięty na łóżko, znowu uśmiechnął się zadziornie, przyglądając się temu, jak Hunter zdejmuje spodnie. Widok przecudny, a i uczucie zajebiste. Rozebrać dominującego jako pierwszego, to jak wygrać w butelkę! Taka mała rzecz, a cieszy. Zauważył co prawda dwie blizny nad jego prawym biodrem, ale - nie chcąc wtykać nosa w nie swoje sprawy i psuć aktualnie panującego nastroju (no, o ile nie spierdolił go już swoim poprzednim "dowcipem") - postanowił nie pytać.
Cóż, widokiem zbyt długo się nie nacieszył, ale przynajmniej mógł dłużej posmakować ust bruneta, co również było nie lada frajdą. Czując jego niezdecydowanie w kwestii pozbawienia blondyna ubioru, Ozzie sam postanowił zadecydować. Przerywając na moment pocałunek, zdjął z siebie bokserkę i, wykorzystawszy tę chwilę do złapania oddechu, wrócił do jego ust. Ramionami objął jego ciało, dłonie układając na jego łopatkach. Dopóki miał okazję, musiał nacieszyć się plecami Oscara, dlatego niczym dziwnym nie był fakt, że palce Ozziego już chwilę później sunęły wzdłuż jego kręgosłupa.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Nie Sie 17, 2014 7:23 pm

Słowa łatwo straciły na znaczeniu, nie tylko dlatego, że same w sobie były bezsensowne, po prostu teraz ważniejsze były czyny. Jeśli mają już użyć do czegoś swoich ust i języków, to o wiele przyjemniej będzie skupić się na pocałunkach, zwłaszcza, że Hunterowi dość szybko przypadł do gustu kolczyk znajdując się w języku blondyna. Jedno muśnięcie metalu wystarczyło, aby chciał poznać jego zalety po raz kolejny. Po prostu zignorował ten niezbyt zabawny tekst i zajął się swoimi priorytetami. Z chwilą, gdy Ozzie wylądował na łóżku, nie było już dla niego odwrotu. Ale on by nie uciekł, przecież w jego niebieskich oczach kryje się porządnie, które równe jest pragnieniom Oscara. Im obu marzyła się ta chwila, więc grzechem byłoby przerwać w takim momencie.
Niespodziewanie zaangażował się w pocałunek, nadając mu jak najwięcej namiętności, którą zazwyczaj przejawiał w postaci gwałtowności. Językiem szukał kawałka metalu, w ten sposób drażniąc swą ofiarę, która prawie dobrowolnie złożyła się na jego ołtarzu. Przynajmniej wyraził taką chęć, jednak na łóżko został pchnięty. Ale to już nie miało znaczenia, bo ich usta oderwały się od siebie. Na całe szczęście tylko na chwilę zdjęcia czarnej bokserki. Po chwili znów utonęli w pocałunku, a Hunter już pozbawiał chłopaka jeansów. Po rozpięciu guzika, zsunął je z jego bioder. Reszta była już niezwykle prosta, choć musiał ponownie rozstać się z wargami równolatka. Całkowicie pozbył się spodni, przy okazji pozbawił go też trampek. Obaj zostali w samej bieliźnie.
Dłoń Radley'a spoczęła na torsie blondyna, następnie zsunął się po brzuchu i dotarła do podbrzusza, które zostało potraktowane paznokciami, te zaś pozostawiły po sobie czerwone linie ciągnące się od jednego biodra, do drugiego. Następnie ciekawskie palce zacisnęły się na kroczu przez materiał bielizny. Brunet obserwował uważnie wyraz twarzy kochanka, aby nie przegapić żadnej jego reakcji. Powinien teraz przewrócić go na brzuch, unieść jego biodra i wziąć od tyłu - tak jak zawsze to robi. Ale doszło do niego, że Ozzie ma o wiele większy potencjał. Podniósł go do siadu, sam też znalazł się w tej samej pozycji, po czym usadowił go sobie na biodrach. Ten chłopak może pokazać tyle ciekawych rzeczy.
- Jeszcze mnie nie zabawiłeś - mruknął pod nosem dość władczo, a dłoń zacisnął na jego męskości schowanej pod bielizną. - Nie skazuj mnie na nudę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Czw Sie 21, 2014 4:55 pm

Ozzie zauważył, że Hunterowi przypadł do gustu jego kolczyk w języku. W żadnym wypadku więc nie zabraniał mu się nim bawić podczas kolejnych pocałunków. Wręcz przeciwnie - ułatwiał mu to, samemu co rusz trącając jego język metalową kulką. Chciał go chyba też w ten sposób odrobinę podrażnić, bo zaraz jego kolczyk chował się z powrotem w głąb ust blondyna.
Nie protestował, kiedy Hunter zaczął pozbawiać go jeansów. Właściwie to jedyny moment, w którym chciał się czemuś sprzeciwić, to ten, w którym Oscar ponownie oderwał się od jego ust. Ozzie musiał przyznać, że nawet spodobała mu się ta namiętność, którą brunet wkładał w pocałunki. Zamiast tego musiał zadowolić się ogromnym zadrapaniem na jego podbrzuszu. Nie mógł przez to powstrzymać syknięcia spomiędzy zaciśniętych zębów, choć było to nawet całkiem podniecające. Tak troszkę. No, może nawet bardziej niż troszkę. O wiele bardziej niż troszkę.
Wstrzymał nagle oddech i potem przygryzł delikatnie dolną wargę, kiedy dłoń bruneta zacisnęła się na jego kroczu. Widząc, że mu się przygląda, spojrzał mu w oczy i mimowolnie posłał mu zadziorny uśmieszek. Owy wyraz twarzy utrzymał się dotąd, aż nie został podniesiony do siadu. Oznaczało to tyle, że już niespecjalnie może nacieszyć się jego pleckami... Ale no nic, na pewno jeszcze będzie miał okazję. Teraz za to może popodziwiać jego inne atuty, co zresztą uczynił, dłońmi przesuwając po jego torsie i brzuchu, a także mimowolnie składając pocałunek na jego obojczykach i ramieniu, kierując się w stronę ucha. Kiedy dłoń bruneta ponownie zacisnęła się na kroczu Ozziego, westchnął błogo, nosem trącając płatek ucha Oscara.
- Nudę? No patrz, a zawsze wydawało mi się, że należysz do tych niecierpliwych gości. Wiesz, na brzuch i wsio - odparł, unosząc kącik ust i ponownie spoglądając mu w oczy. Usadowił się również wygodniej na jego biodrach, przy okazji ocierając się o jego krocze. Ponownie chciał się z nim podroczyć, mimo iż wiedział, że to dość ryzykowne zagranie. Nie mógł jednak powstrzymać tego bardzo irytującego nawyku. - Mam Cię zabawić, Oscarku~? A może najpierw ty mnie zabawisz? - spytał, popychając go na łóżko, by usytuować dłonie obok jego głowy.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Czw Sie 21, 2014 7:25 pm

W kącikach jego ust szybko zawitał uśmiech, gdy poczuł na swoim ciele obce dłonie, które już wcześniej uznał za niezwykle przyjemne. Dotyk rozpalał nie tylko skórę, tak naprawdę rozbudzał on każdą komórkę ciała. Z każdą chwilą Hunter łaknął coraz więcej i nie mógł kompletnie powstrzymać swoich żądz, całym sobą chciał coraz więcej bliskości w tym najintensywniejszym wydaniu. Ale nie chciał tak po prostu dobierać się do kolejnego tyłka, tak naprawdę chciał jakieś odskoczni, aby zaznać jeszcze więcej szaleństw. Ozzie jest doświadczonym kochankiem, więc doskonale wie, jak może zaspokoić partnera. Powinien wykorzystać tę wiedzę właśnie teraz.
- To byłoby istne marnotrawstwo, gdybym zwyczajnie wziął cię od tyłu - wyrzucił z siebie całkiem spokojnie, nie odrywając spojrzenia od niebieskich oczu chłopaka, które to wydały mu się niezwykle pociągające, zwłaszcza, kiedy ich posiadacz otarł się o jego krocze. Chyba zaraz wybuchnie, a wtedy nie będzie miał ochoty na gierki, po prostu pozbawi go ostatniej części ubioru i dobierze się do jego tyłka. Nigdy nie był zbyt cierpliwy, a w takich sytuacjach naprawdę mu trudno o opanowanie.
Leżąc na łóżku, przyglądał się jego twarzy. Dłonie ułożył na jego biodrach, następnie przesunął je na pośladki, które ścisnął sugestywnie. Nie może już czekać, nawet nie chce. Wsunął jedną z dłoni pod materiał, aby palem wskazującym zakraść się między pośladki. Paznokciem zahaczył o wejść, na które tak grzecznie czekał. Powoli zaczynał żałować tej zwłoki.
- Uważam, że jesteś w stanie lepiej zabawić nas obu niż ja. Wydajesz się bardziej... elastyczny.
Przy tych słowach ułożył dłoń na jego policzku i przejechał kciukiem po dolnej wardze blondyna. Uniósł głowę i przysunął się do jego twarzy, całując ponętne wargi, następnie pociągnął zębami za tę dolną, znów skupiając uwagę tylko na niej. W międzyczasie pozwolił sobie bezczelnie drążyć palcem drogę we wnętrzu chłopaka. To był dopiero początek zabawy, ale o wiele lepiej będzie, jeśli przejdą już do sedna. Bo jeszcze ostygną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ozzie
Buszmen Internetów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 03/05/2014

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Wrz 06, 2014 2:37 pm

Nawet gdy był nad nim, wciąż dłonią wodził po jego ciele, kierując się przez klatkę piersiową i brzuch do podbrzusza, by tam zahaczyć kciukiem o bokserki i monotonnym ruchem zacząć zsuwać je w dół. Jednocześnie też czubkiem nosa i swoim oddechem drażnił jego szyję, kiedy powoli kierował się z powrotem do jego obojczyków, na których chwilę potem ponownie złożył kilka pocałunków. Cóż, chyba rodził się w nim nowy fetysz do tych dwóch, wystających kostek... Ale to nic złego, prawda? Zawsze więcej do podziwiania.
Oderwał się od nich dopiero wtedy, gdy usłyszał słowa Huntera, na co spojrzał mu w oczy i uśmiechnął się.
- Za bardzo mi dzisiaj schlebiasz, Oscarku. Zbastuj trochę, bo się jeszcze zarumienię~ - powiedział, zabierając kciuk z jego bokserek, by palcami wślizgnąć się pod nie i skierować się w stronę jego przyrodzenia. Zaraz jednak zatrzymał się, kiedy poczuł, jak Hunter ściska jego pośladki, a potem przedziera się pomiędzy nie palcem. Uniósł wtedy kącik ust i delikatnie się wypiął, aby brunet miał łatwiejszy dostęp do jego wejścia. Nie miał nic przeciwko temu, że Oscar chciał już przejść do rzeczy, mimo że lubił długie gry wstępne. Czerpał z nich najwięcej przyjemności, choć wiedział, że nie powinny ciągnąć się w nieskończoność.
- Elastyczny? - powtórzył, unosząc jedną brew. Zastanowił się chwilę nad tym słowem, po czym szczerze zachichotał. - Jeśli sugerujesz, że powinienem zrobić Ci tutaj jakiś szpagat, to zapomnij. Nie byłby to zbyt ciekawy widok - zażartował z zadziornym uśmiechem na twarzy, choć doskonale wiedział, o co Oscarowi chodzi.
Kiedy brunet przesunął kciukiem po jego dolnej wardze, delikatnie trącił opuszek jego palca językiem. Zaraz po tym odwzajemnił pocałunek, by po chwili westchnąć prosto w jego wargi. Rozluźniający wnętrze Ozziego palec sprawiał, że blondyn stawał się jeszcze bardziej nakręcony, ale nie zamierzał pozostawać brunetowi dłużny. Jako że wciąż trzymał dłoń w jego bokserkach, ostrożnie objął palcami jego przyrodzenie, by zacząć je rozmasowywać. Z całą pewnością nie pozwoli mu ostygnąć, co to, to nie.

_________________

Time to pay the price, to look what you've got for what you sell

                    
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Sob Wrz 06, 2014 8:16 pm

Te drobne pocałunki składane na jego obojczykach były dość przyjemne, choć preferował bardziej intensywne pieszczoty. Ale nie mógł narzekać, ponieważ gorący oddech na jego skórze świadczył o bliskości drugiego ciała. Na dodatek powoli pozbawiany był bielizny, a to mogło jedynie cieszyć. Jednak czynność ta została przedłużona jeszcze bardziej, gdy Ozzie zdecydował się odpowiedzieć na jego słowa z uśmiechem na twarzy. Wizja zarumienionego blondyna wydała się brunetowi całkiem kusząca, lecz nie tak łatwa do zrealizowania. Trudno przecież zawstydzić tak doświadczonego chłopaka, zwłaszcza podczas zbliżenia. Nie jest to niemożliwe, a Radley lubi wyzwania, dlatego w duchu zdecydował, że dołoży wszelkich starań, aby rozpalić dorodne rumieńce pełne wstydu na twarzy tego seksownego blondyna.
- Wszystko jest możliwe - odparł krótko, leniwie przymykając powieki, gdy poczuł jego dłoń pod swoimi bokserkami. Sam zaczął wędrować dłońmi ku jędrnym pośladkom, nawet zakradł się palcami między nie. Może zbyt szybko przeszedł do konkretów, jednak musiał dostać więcej. Zwyczajnie nie potrafi być cierpliwy. - Ale koniec żartów, dobrze wiesz, że nie oczekuję od ciebie akrobacji gimnastycznych.
Od razu dostrzegł aprobatę w spojrzeniu niebieskich oczu, gdy wsunął palec we wnętrze nastolatka. Hunter mimowolnie wydał z siebie cichy pomruk, kiedy Hargrave ujął jego męskość. Niezbyt zważając na to, że nie nawilżył palców w żaden sposób, mocniej naparł na ciasne wnętrze, rozpychając je bez jakiejkolwiek subtelności. Do zabawy szybko dołączył drugi palec, który ledwo naparł na wejście, by po chwili wsunąć się stanowczo do środka. Paznokciami przesunął po wrażliwych ściankach, rzucając przy tym chytry uśmieszek kochankowi. Dziko wpił się w jego wargi, całkowicie zapominając o tym, że  miał ochotę nieco urozmaicić sobie to zbliżenie. Przecież Ozzie ma tak wielki potencjał. Oscar bez słowa wsunął palce w blond włosy i pociągnął za nie, zmuszając chłopaka do odchylenia głowy. Przerwał pocałunek, by językiem przesunąć po całej długości wyeksponowanej szyi.
- Brak mi cierpliwości.
To było krótkie wyjaśnienia dla jego zachowania. Nie miał zamiaru rozwodzić się nad tym, że powinien być delikatniejszy, gdy czuje coraz większe pożądanie. Tak bardzo chce całkowicie zdominować to zmysłowe ciało.

Edit: Zaliczyli kolejne dzikie zbliżenie, więc mogli być zadowoleni. Hunter pozostał w swoim łóżku, nie przejmując się zbytnio tym, że powinien się umyć. Ozzie też nie rozmyślał o kwestiach higieny. Ale kiedy w końcu odpoczęli, razem skorzystali z łazienki, po czym ubrali się i obaj opuścili pokój. Każdy poszedł swoją drogą.

[z/t] x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Pon Paź 06, 2014 8:13 pm

Pierwszy dzień w tym pieprzonym budynku. I cała reszta przez dosłownie parę lat. Czy to nie irytujące? Chodzić do szkoły w mieście w którym mieszkasz, dodatkowo jeszcze musisz spać na niewygodnym łóżku w beznadziejnym akademiku, jakbyś nie mógł dojeżdżać środkiem komunikacji miejskiej jak normalne dziecko. Widać rodziciele Amira mieli już serdecznie dosyć co poniektórych humorów dorastającego nastolatka i postanowili wysłać go do prywatnej, prestiżowej szkoły najlepiej z akademikiem, aby jeszcze nie spóźniał się na pierwsze lekcje w razie czego. Zapewne i tak będzie, no ale...
Wydawać się można, że dzień zapowiadał się w miarę dobrze. Gówno prawda. To, że na niebie świeciło słońce, a ptaszki ćwierkały na tle błękitnego nieba, nie oznacza, że dzisiejszy dzień będzie dobry i wspaniały. Wręcz odwrotnie; od samego rana, a była to wczesna jak dla żyda pora, dzień zapowiadał się beznadziejny. Nie obeszło się bez porannej awantury z rodzicielką, skopania paru rzeczy oraz wydarcia się na zwierzaki, ponieważ byli w pobliży wściekłego Amira. Dopiero w południe zaczął się kończyć pakować do drobnej wyprowadzki, zabierając głównie ciuchy, kosmetyki, jakąś elektronikę w postaci laptopa, PsVity, parę gier karcianych no i figurek ze smokami, które sam zresztą malował.
Godzinę po tym, jak już wszystko ze sobą miał i pożegnał się ze swoim psem, rodzicielka zawiozła go tam, gdzie właśnie miał zamieszkać. Wziął bagaże i pożegnał się z nią, po czym ruszył w stronę akademiku. Pozałatwiał wszystkie sprawy z zakwaterowaniem, wysłuchał czego wolno, a czego nie z dość obojętnym wyrazem twarzy i w końcu przydzielając mu pokój przy okazji informując go, że będzie mieszkać z kimś (jeszcze tego brakowało), udał się ze swoim kluczem pod pokój numer 49 na IV piętrze. Osobą z którą miał mieszkać jeszcze nie było, więc albo był na zajęciach, albo gdzieś się szlajał.
Wszedł do pokoju, walną cały bagaż na podłogę obok wolnego łóżka, rozglądnął się po pomieszczeniu i rzucił się na łóżko, wlepiając spojrzenie czarnych oczu w oślepiający go sufit. Dość szybko przekręcił głowę w zupełnie inną stronę, a po parunastu minutach wziął się za mozolne rozpakowywanie.
Powrót do góry Go down
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Pon Paź 06, 2014 10:02 pm

Nastrój Huntera wahał się między chujowo niedobrym a kurewsko złym i taki stan rzeczy trwał już od ostatniego wieczora, kiedy to nagle poinformowano go o tym, że będzie miał współlokatora. Zapewne nie przejąłby się tym tak bardzo, gdyby miał jakieś inne lokum na boku. Jakoś nie rozmyślał nad wynajęciem ciasnej kawalerki, zwłaszcza, że przez pół roku miał dla siebie ten akademicki pokoik, zatem sprowadzał do niego gości, którzy umilali mu czas i to nie tylko nocami. I w jednej chwili wszystko trafił szlag i to przez jakiegoś, zapewne totalnie nierozgarniętego, idiotę. Radley może jeszcze przeżyłby jakoś tę wielką odmianę, jednak musiałby trafić na jakiś smakowity kąsek z chętnym tyłkiem. Szanse na to były niezwykle niskie, jeśli nie zerowo, dlatego nie pocieszał się podobną myślą.
Szlajać się po mieście wiecznie nie mógł, dlatego wrócił wreszcie do akademika, aby niechętnie wleźć na to czwarte piętro. Nie bawił się w subtelności, zwyczajnie wparował do pokoju, po czym zatrzasnął za sobą drzwi. Spojrzeniem ciemnych oczu szybko ogarnął pomieszczenie, w którym odnalazł obcy bagaż. Zaklął wściekle pod nosem i z rezygnacją padł na własne łóżko, a plecami oparł się o ścianę, dzięki czemu miał całkiem niezły widok na rozpakowującego się knypka. Niski brunecik, nawet jego typ, chociaż od pewnego wydarzenia podczas wakacji patrzy na takich z pewną wrogością.
- Młody, dzielimy terytorium na pół – zaczął spokojnie, rzucając uważne spojrzenie jego plecom. – I od razu mówię, że nie będę zmieniał przyzwyczajeń, nadal zamierzam sprowadzać sobie towarzystwo.
Wstał na równe nogi i zbliżył się do chłopaka, po chamsku ciskając się wręcz na jego plecy. Przyjrzał się kątem oka jego profilowi, wtedy też zaczął kojarzyć sylwetkę i rysy twarzy. Bez namysłu chwycił go za ramię i odwrócił twarzą do siebie, aby przekonać się, że ma do czynienia z tym konkretnym osobnikiem. Kolejna bluzga wypadła z jego ust na widok tej parszywej gęby.
- Znowu się spotykamy, co? – spytał z podłym uśmieszkiem, po czym pchnął go na ścianę, a dłoń zacisnął na jego gardle. – Chyba mnie pamiętasz, w końcu spuściłem ci efektowny wpierdol.
Puścił go, szybko tracąc zainteresowanie biciem go. Już przy ich pierwszym spotkaniu prawie przemodelował mu twarz i to nie bez powodu. Mały knypek śmiał kopnąć jego motocykl. KOPNĄŁ GO!
- Nareszcie będę miał worek treningowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Pon Paź 06, 2014 10:45 pm

Nigdzie mu się nie śpieszyło, więc nie miał powodu do szybkiego rozpakowywania się. Zastanawiał się, jaki jego współlokator może być. Czy będzie upierdliwy, czy ugodowy? Trudno stwierdził do póty nie spotka się go. Rozważał wszystkie za i przeciw mieszkania z kimś w jednym pokoju i jedynie co dobrego przyszło mu do głowy, to fakt, że mógłby z kimś sypiać bez jakichkolwiek ograniczeń, a i tego nie mógł sobie w stu procentach zagwarantować. Totalnie nie był przyzwyczajony mieszkać z kimś w jednym pokoju i z pewnością ten ktoś będzie mu stale przeszkadzał, rozpraszał. Pierwsze dni na pewno będą bardzo ciężkie... Jak nie cała wieczność.
Nie zwrócił szczególną uwagę na otwierające się drzwi, które po chwili zostały trzaśnięte. Mamrotanie pod nosem, przeklinanie... Amir dokładnie to samo robił jakieś dziesięć minut temu. Jednak stwierdził, że najlepiej będzie się na razie nie odzywać czy wychylać; nie miał ochoty na jakiekolwiek kontakty z ludźmi. Niestety, los chciał inaczej.
Głos wydawał mu się cholernie znajomy, o tak. Nic dziwnego, kiedy po jego plecach przeszedł dość nieprzyjemny dreszcz. Mimo wszystko nie mógł zapomnieć o ohydnej porażce, która miała miejsce jakiś czas temu... Dlaczego musiało mu się to przytrafić? Dlaczego musiał trafić właśnie do tej szkoły, do tego pokoju?
Rzeczą oczywistą było, że nie odpowiedział mu na jego pierwsze słowa. Dość szybko poczuł ciało Oscara na swoich plecach, a wtedy przeklną do siebie słyszalnie. Równie szybko został szarpnięty za ramię, a wtedy ich wściekłe spojrzenia mogły się spotkać. Tak, to był dokładnie ten sam osobnik, co parę miesięcy temu. To właśnie jemu skopał ukochany motocykl, a na nieszczęście Amira on musiał to właśnie zauważyć. Jak można się domyśleć, to nie wyszedł z tego bez szwanku.
Szarpnął się po raz pierwszy, ale niestety uścisk Radleya był zdecydowanie silniejszy. Mimo wszystko mężczyzna mógł oberwać łokciem, ale czy on to w ogóle poczuł? W każdym razie od razu został pchnięty na ścianę, a Lars warknął pod nosem na nieprzyjemny kontakt dłoni Huntera na jego gardle. Odruchowo objął nadgarstek mężczyzny dłońmi, chcąc, aby go puścił. Na twarzy Amira gościła ohydna obojętność, zaś wewnętrznie pragnął mu przypierdzielić z całej siły. Koniec końców Oscar puścił gardło chłopaka, a ten mógł wziąć głęboki wdech.
- Wal się - warknął w jego stronę praktycznie od razu, wstając na równe nogi. Pięścią walną znajdującą się przy nim ścianę, a jego myśli były chaotyczne, a przede wszystkim rozważał sposoby wydostania się właśnie z tego pokoju. Wiedział, że spędzenie każdą najcenniejszą sekundę z tym osobnikiem równa się awanturze na cały akademik. A przecież nic takiego nie zrobił! Ostatecznie stwierdził, że skończy się rozpakowywać, starając się go ignorować jak najlepiej potrafi.
A przecież nie potrafi.
Powrót do góry Go down
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   Pią Paź 10, 2014 9:49 pm

Dziwny trafem Hunter zdecydował się odpuścić chłopakowi, przynajmniej dziś, aby ten mógł się spokojnie rozpakować. Jeszcze kilkanaście minut temu łudził się, że zdoła mieć w miarę przyzwoite stosunki ze swoim pierwszym współlokatorem, ponieważ to ułatwiłoby mu życie. Chciał rozszerzyć swój brudny biznes również na szkołę, przede wszystkim w akademiku, bo tutaj rzadko kiedy zapuszczają się nauczyciele. Nie chciał dzieli współdzielić pokoju z osobnikiem, który to przy pierwszej lepszej okazji poleci do dyrekcji albo na policję z oskarżeniami i, jeszcze gorzej, z jakimiś dowodami znalezionymi w tym pomieszczeniu. Gdyby jeszcze trafił na kogoś innego, może udałoby mu się zawrzeć pewne porozumienie. Niestety, trafił na knypka, któremu zdążył już spuścić łomot, dlatego też na współpracę nawet nie liczył.
Puścił go, jednak kiedy usłyszał jego odpowiedź, od razu wygiął usta w podłym uśmieszku, obdarzając dzieciaka chłodnym spojrzeniem. Nie wściekał się za tę butną postawę, raczej bawiło go ta sytuacja. Młodszy chłopak nie ma żądnych szans w starciu z Hunterem, a mimo to odważył się odpyskować. Niejeden odpuściłby mu, lecz Radley nigdy nie pozwalał sobie na okazanie jakiejkolwiek słabości. Znów znalazł się tuż przy nim i chwycił go za ramię, po czym odwrócił go plecami do siebie. Przyparł go do ściany własnym ciałem, a jedną z dłoni chwycił go za włosy i pociągnął za nie brutalnie, odginając jego głowę do tyłu.
- Mamusia nie nauczyła, że nie wolno pyskować? – spytał z jawnym rozbawieniem, kolejny raz szarpiąc włosy. – A walić mogę ciebie, jeśli nie będziesz grzeczny. Zamknij więc ryj i się nie rzucaj, a będzie nam obu dobrze.
Jeszcze mocniej docisnął go do ściany, by po chwili odsunąć się od smuklejszego ciała, którego bliskość wcale nie byłaby taka zła, gdyby nie towarzyszące temu okoliczności. Młokos byłby nawet w jego typie – hardy, choć kurdupel. Ale przy okazji idiota, skoro decyduje się kopać drogi motocykl i to na oczach jego właściciela.
- Mogę cię nie tylko skopać, lepiej o tym pamiętaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 49 - IV piętro   

Powrót do góry Go down
 
49 - IV piętro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: